Artemis (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (5): Cena:

Oferta empik.com : 25,59 zł

25,59 zł 39,90 zł (-36%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Weir Andy Książki | okładka miękka
25,59 zł
asb nad tabami
Lem Stanisław Książki | okładka miękka
20,73 zł
asb nad tabami
Corey James S.A. Książki | okładka twarda
26,97 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Nowa powieść autora bestsellerowego "Marsjanina"! Prawa filmowe kupione na pniu przez producentów hitu "Marsjanin" z Mattem Damonem w roli głównej.

Dwudziestokilkuletnia Jazz marzy o życiu pełnym przygód i dostatków, ale musi pogodzić się z rzeczywistością małego prowincjonalnego miasteczka. Nawet bardzo prowincjonalnego, bo na Księżycu. Dobrze żyje się tam właściwie tylko turystom i ekscentrycznym miliarderom, a tak się składa, że Jazz nie należy do żadnej z tych kategorii. Ma nudną, nisko płatną pracę i sporo długów do spłacenia, nic więc dziwnego, że dorabia drobnym przemytem. Nic dziwnego, że kiedy pojawia się okazja zarobienia naprawdę wielkich pieniędzy, nie waha się ani chwili. Tym, że misterny plan oznacza konieczność wejścia na ścieżkę przestępstwa, nie przejmuje się ani przez chwilę. Prawdziwe problemy pojawiają się wtedy, kiedy okazuje się, że plan ma drugie i trzecie dno oraz że Jazz dała się wplątać w gigantyczną aferę o potencjalnie katastrofalnych konsekwencjach.

Od wydawcy:
Witajcie na Księżycu!Życie w Artemis, jedynym księżycowym mieście, jest wygodne i przyjemne, ale tylko dla turystów i miejscowych bogaczy. Wszyscy inni muszą sobie radzić, jak mogą. Wszyscy, a więc i Jazz Bashara. Dziewczyna pracuje jako kurier, dorabia sobie drobnym przemytem i marzy o beztroskiej, zamożnej przyszłości. Marzy tak bardzo, że kiedy otrzymuje propozycję udziału w przestępstwie doskonałym, waha się tylko przez chwilę. A właściwie nie waha się wcale. Niestety nie zdaje sobie sprawy, że jest jedynie pionkiem w grze o polityczne wpływy, a nawet o istnienie Artemis i życie jej mieszkańców. Bohaterka, której nie da się nie polubić. Intryga, wobec której nie sposób pozostać obojętnym. Wizja nieodległej przyszłości, która zapiera dech w piersi. Poczucie humoru, którego na próżno szukać w innych książkach. Ta powieść jest skazana na to, żeby powtórzyć sukces Marsjanina.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Artemis
Autor: Weir Andy
Tłumaczenie: Madejski Radosław
Wydawnictwo: Akurat
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 416
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-11-22
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 218 x 151 x 35
Indeks: 22794536
 
średnia 3,9
5
14
4
9
3
8
2
4
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
14 recenzji
4/5
28-01-2018 o godz 10:08 Magdalena Senderowicz dodał recenzję:
Andy Weir zabłysnął w świecie literackim dzięki bestsellerowej książce, jaką był Marsjanin. Genialny debiut, który szybko doczekał się swojej filmowej adaptacji zdobył naprawdę wielkie uznanie. Można by nawet uznać, że Weir sam sobie postawił wysoko poprzeczkę, jeśli chodzi o pisanie kolejnych powieści. Jednak czy naprawdę zawsze trzeba się odnosić do innych dzieł tego samego autora? W sumie nie trzeba, ale prędzej czy później staje się to nieuniknione. Jak zatem wypada jego nowa powieść, Artemis? Niestety, chwilę zwlekałam z zapoznaniem się z tą powieścią, choć przyznaję, że miałam na nią wielką ochotę, ale o dziwo nie miałam zbyt wielkich oczekiwań. Chciałam po prostu sięgnąć po kolejne dzieło faceta, którego pierwsza książka chwyciła mnie za serce. Jednak pierwsze negatywne opinie, jakie przeczytałam, zasiały w moim sercu pewną dozę niepewności. Nie mówię, że mój zapał jakoś specjalnie ostygł, ale gdzieś tam w głowie pojawiła się myśl, że trzeba do tej książki podejść ostrożnie. Jednakże w momencie, w którym zaczęłam lekturę, dałam się całkowicie porwać i wylądowałam na Artemis. „-Zatrzymaj swoje dziesięć tysięcy – powiedział z uśmiechem na twarzy. – Wolałbym coś innego. Chcę być znowu twoim przyjacielem. -Sto pięćdziesiąt tysięcy – odparłam.” Główną bohaterką tej powieści tym razem jest kobieta, w niczym nieprzypominająca Marka Watneya. Jednakże pomińmy temat Marsjanina, bowiem chciałabym początkowo ocenić Artemis jako Artemis, a nie „kolejną powieść tego autora”. Zapominając zatem o bestsellerze, muszę przyznać, że przygoda na księżycu mi się spodobała. Owszem, pojawiło się w niej kilka elementów, które wydały się być wymuszone i infantylne, niektóre teksty czy wspomnienia głównej bohaterki wydają się być po prostu żałosne, ale w ogólnym rozrachunku książkę czytało mi się naprawdę przyjemnie. Te elementy, które pobudzały lekko moją irytację nie zdominowały w całości tego, co dawało mi dobrą rozrywkę. Powróćmy jednak do głównej bohaterki… Dwudziestosześcioletnia Jazz jest postacią lekko komiczną, momentami pozbawioną zdrowego rozsądku, ale mimo wszystko sprytną i przebiegłą. Czy mogłoby być inaczej, skoro zajmuje się przemytem? Oczywiście nieoficjalnie! W całej tej historii ma swoje wzloty i upadki, ale zdecydowanie jest mistrzynią pakowania się w tarapaty. Z jednych kłopotów wpada w drugie, choć momentami można mieć nadzieję, że jednak wszystko potoczy się inaczej. Jednak Andy Weir cały czas rzuca swojej bohaterce kłody pod nogi. A właściwie to ona sama do tego doprowadza. A jednak polubiłam tę zakręconą dziewczynę. Naprawdę. Weir dobrze wykreował tę postać, niezależnie od tego, jaka by ona była. Świetnie poradził sobie również z bohaterami drugoplanowymi. „-Wiem, że to nie ty ich zabiłaś – odezwał się. Błyskawicznie wróciłam do rzeczywistości. -Oj, założę się, że mówisz to wszystkim dziewczynom.” Doskonałą rzeczą jest sam pomysł na księżycowe miasto, jakim jest Artemis. Świetnie zaprezentowany podział społeczeństwa, cała hierarchia, gospodarka i turystyka. Z łatwością można sobie wyobrazić księżyc jako miejsce akcji, w którym rozgrywa się aż tyle wydarzeń. Aż chciałoby się więcej! Nie brakuje też tutaj tego kosmicznego klimatu, który jasno daje nam do zrozumienia o tym, gdzie się znajdujemy. I niestety teraz nie uniknę nawiązania do Marsjanina, bowiem tam mieliśmy do czynienia z dosyć sporą dawką naukowych czy technologicznych terminów, przynajmniej w porównaniu do Artemis. Owszem, tutaj też się tego trochę pojawia, ale nie w takiej ilości i zdecydowanie nie jest to aż tak skomplikowane. Dla mnie ogromną zaletą tej powieści jest mocna i szybka akcja. Idealnie mi ona pasuje do fabuły i głównej bohaterki, choć niektórzy mogą to odebrać jako nadmiar. Dla mnie jest naprawdę dobrze, bo nie ma czasu na nudę, choć znajdą się i tacy, którzy zapragną mieć chwilę wytchnienia. W przypadku Marsjanina było bardziej statecznie, tutaj jest bardziej dynamicznie. Dodatkowo ta książka podchodzi nie tylko pod science-fiction, co jest oczywiste, ale pojawia się tutaj również nutka kryminału i gangsterki. Wbrew pozorom takie połączenie wypadło naprawdę dobrze. Fabuła jest wciągająca, a cała otoczka idealnie współgra z wydarzeniami. Choć mam wrażenie, że Andy Weir skierował się nieco ku takim powszechnie obowiązującym normom i umieścił w swojej nowej powieści to, co zostanie dobrze odebrane przez ogół, to mimo wszystko Artemis wypada całkiem w porządku. Owszem, różni się od Marsjanina, ale dlaczego miałoby być inaczej? W końcu to inna powieść, nowa historia. Osobiście dobrze się bawiłam w trakcie lektury i przymknęłam oko na to, co było drażniące. Jeżeli faktycznie miałabym porównać obie powieści autora to fakt, Marsjanin wypada znacznie lepiej, ale Artemis wbrew pozorom nie jest takie złe. „Himmelen er ikke grensen. Niebo nie jest granicą.”    www.bookeaterreality.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
26-11-2017 o godz 14:38 Lena [room6277.blogspot.com] dodał recenzję:
Marsjanin ustawił poprzeczkę zbyt wysoko. Nic dwa razy się nie zdarza i w tym przypadku nie zdarzył nam się drugi Mark Watney. Co prawda główna bohaterka Artemisa, Jazz, bardzo starała się oddać charakter Watneya i jego zamiłowanie do humorystycznych wstawek, ale trudno nazwać ją kobiecą wersją Marka – brakuje jej tej iskry, która sprawiła, że cały świat z zapartym tchem obserwował perypetie kosmicznego Robinsona Crusoe. Pisząc, że nie zdarzył nam się drugi Mark Watney, nie zdradzam tutaj swoich oczekiwań, by otrzymać drugiego Marka. W końcu powtórka z rozrywki jest tylko powtórką z rozrywki. Oczekiwałam raczej niepowtarzalnego, równie nietuzinkowego bohatera i wciągającej historii. Chciałam drugiego Marsjanina pod kątem poziomu, nie pod kątem recyklingu pomysłów. Jazz mogłaby być kimś zupełnie innym, składać się z zupełnie innych cech, nawyków i zdolności, i nadal być interesującą postacią. Chodzi mi raczej o fakt, że najwyraźniej sam Weir próbował stworzyć kogoś na kształt swojego pierworodnego. Jazz jest piekielnie inteligentna, w mig przyswaja nowe informacje i eksperymentuje, niemal na poczekaniu wymyślając rozwiązania nierozwiązywalnych problemów. Wszyscy pamiętamy wykłady Marka dotyczące chemii, fizyki, biologii i mnóstwa innych dziedzin, które towarzyszyły jego karkołomnym planom w walce o przetrwanie. W przypadku Jazz, części naukowej jest nieco mniej, ale nadal poświęcamy sporo czasu na przyswojenie informacji dotyczących życia na Księżycu, funkcjonowaniu Artemisa i kosmicznych technologii, chemii, fizyki… Wszystko przydaje się w walce o fortunę. A potem o przetrwanie. I gdyby tylko ta wiedza i inteligencja łączyła Jazz z Markiem, to właściwie nawet nie byłoby problemu. Jednak jeśli dodamy do tego charakterystyczne rysy, zadziorność i poczucie humoru rodzące niewybredne komentarze, trudno oprzeć się wrażeniu, że Weir chciał powtórzyć sukces formułą na bohatera. Historia Jazz skupia się na podejrzanym planie mającym jej przynieść fortunę, a który zamienia się w kosmiczną intrygę z ofiarami śmiertelnymi na koncie. I to nie jest zła historia, a nawet powiedziałabym, że filmowcy już zacierają ręce. Ma wszystkie elementy, które składają się na dobrze naoliwioną maszynę. Mamy wyścig z czasem, karkołomne główkowanie, by skok się udał, dzielnych pomocników, starających się ubarwić akcję, interesujące, nietuzinkowe miejsce akcji i… sporo informacji na temat spawania. Weir jak zwykle nie zawodzi, jeśli chodzi o naukowo-techniczną stronę powieści. Niektórzy uważają, że tych informacji jest wręcz za dużo, mają przesyt, ale osobiście uważam je za wielki plus. Wszelkie szczegóły, niuanse, wiadomości dotyczące funkcjonowania na Księżycu budują wręcz namacalny świat, który działa według konkretnych zasad. Tym sposobem Weir podbił Marsa, a teraz Księżyc. Niestety, ale widać spadek, jeśli chodzi o poziom trzymania czytelnika w napięciu. Nie przypominam sobie ani jednej chwili, w której moje serce zabiłoby mocniej albo w której drżałabym o los bohaterów. Choć nie brakuje groźnych sytuacji i śmierci wiszącej nad postaciami (na Księżycu, tak samo jak na Marsie, dużo rzeczy może pójść nie tak), to trudno o większy zastrzyk adrenaliny. Problem leży w tym, że my wiemy, że pewnym osobom nic się nie stanie, bo to Typowa Formuła Amerykańskiej Historii - zabili go i uciekł z największych opałów, uratował świat i nawet nie urwało mu ręki. Ani nogi. Mózgu na ścianie też nie było. Znając tak dobrze ten scenariusz, Weir nie musiałby urabiać się po łokcie, by wprowadzić jakiekolwiek zmiany, jednak zdecydował się podążyć znaną ścieżką. Nie znaczy to, że Artemis nie oferuje żadnej rozrywki – to poprawna powieść, która na pewno uprzyjemni kilka czytelniczych godzin. W trakcie lektury bawiłam się dobrze, ale nie wyśmienicie; sęk w tym, że w swojej poprawności Artemis nie wyróżnia się zbyt mocno. To książka, o której można powiedzieć, że jest ok, ma kilka świetnych momentów, ale wylądowała po ciemnej stronie, przyćmiona Marsjaninem. Trzyma się całkiem przyzwoicie na własnych nogach, tyle że my wiemy, że autora stać na więcej. Tytuł zmuszony do spełnienia oczekiwań narzuconych przez poprzednika, nie dał sobie rady w konfrontacji. Trudno nie patrzeć na twórczość Weira przez pryzmat jego debiutu, trudno nie porównywać tych dwóch tytułów, szczególnie biorąc pod uwagę łączące je podobieństwa. Trudno nie odnosić się do Marsjanina, skoro autor tak bardzo postarał się, byśmy nie mogli opędzić się od skojarzeń. Artemis nie jest drugim Marsjaninem, szkoda tylko, że w dużej mierze zdecydował się różnić od niego wadami.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
23-03-2018 o godz 23:01 Śnieżynka dodał recenzję:
Autor Marsjanina kolejny raz zabiera nas w kosmos. Tym razem jednak wycieczka nie jest tak odległa jak poprzednio, a cel naszej podróży to zaledwie Księżyc. Cóż, może „zaledwie” ale to wciąż jakby nie było 300 tysięcy kilometrów. Samochodem może być ciężko… ŚWIAT PRZEDSTAWIONY, CZYLI CO SIĘ STANIE, GDY ZIEMIA JUŻ NAM NIE WYSTARCZY? Autor umieścił akcję na naszym naturalnym satelicie. Przenosimy się do księżycowego miasteczka (ależ to romantycznie i fantazyjnie brzmi…), a tam życie rządzi się innymi zasadami. Własna waluta, grawitacja tak przyjemna, że podniesienie 100kg dla drobnej kobiety to nie problem. No i te widoki! Żeby nie było różowo i w zupełnym oderwaniu od normalności, oczywiście liczy się ten kto ma kasę. Bez niej jest cholernie ciężko i to odczuwa nasza bohaterka, Jazz. Na dwór też sobie tak bez problemu nie wyjdziemy, bo przecież jakby nie było to kosmos. Zero powietrza, które tak kochamy. O tym deficycie nie zapomnimy ani na chwilę. POLITYKA? KTOŚ NA OKŁADCE WSPOMNIAŁ COŚ O POLITYCE?! Tak, jest taka wzmianka. Choć może odstraszyć (mnie zaniepokoiła, bo politykę rzadko śledzę, a jeszcze rzadziej ją rozumiem), to bez obaw. Autor poradził sobie z tym tematem w prosty, dość banalny sposób. Może nawet zbyt prosty? Jasne, że jeśli jest walka o kasę/władzę, to pojawiają się intrygi czy też czarne charaktery. Zapewniam jednak, że bez problemu odnajdziecie się w tej sieci zależności. CZEPIAM SIĘ… Szeroko otworzyłam oczy, gdy przeczytałam, jak to dziewięciolatek w swoim liście do koleżanki dokładnie i naprawdę zgrabnie wyjaśnia ustrój polityczny w swoim kraju. Słaby też okazał powód, dla którego Jazz pałała niechęcią do swojego dawnego przyjaciela. Jakieś takie to trochę naciągane. Ale na pewno dostosowane do dzisiejszych trendów. Poza tym mój egzemplarz recenzencki ma fatalnej jakości okładkę. Zewnętrzna powłoka nie przetrwała dwóch czytelników! Bardzo szybko zaczęła schodzić folia, którą chyba wreszcie zerwę do końca i obłożę całość papierem. Ok. To „tylko” egzemplarz recenzencki. Polazłam więc specjalnie do księgarni, by sprawdzić jak wygląda finalna wersja. I powiem Wam, że jest lepiej. Okazuje się, że są na niej gwiazdki, których nie ma na mojej książce. Sama okładka wygląda na ciut trwalszą i ładniejszą, choć szkoda, że nie ma wersji w twardej oprawie. Naprawdę by tu pasowała 😊 Jednak dla mnie największym przewinieniem w samej treści okazało się poczucie humoru. A raczej jego totalny brak. W Marsjaninie cudny sarkazm uderzał w czytelnika bez litości. Śmiałam się na głos, z każdą kartką coraz mocniej przywiązując się do historii. W Artemisie liczyłam na ten sam styl. Chciałąm beczki humoru, a dostałam co najwyżej naparstek! WĄTKI ROMANTYCZNE? Nie ma. (Ale też nikt ich tu nie szuka!) MARSJANIN TO TO NIE JEST… Nie wiecie tego jeszcze, ale prawie do nieprzytomności jestem zakochana w Marsjaninie. Nie mogłam więc nie sięgnąć po Artemisa. Ogólnie rzecz ujmując, podobała mi się ta powieść. Fajnie było oderwać się na chwilę od obyczajówek i romansów, które przeważnie czytam, przenieść się na Księżyc i prześledzić wyobraźnię autora, jak to kiedyś w przyszłości może się rozwinąć ta nasza cywilizacja. Nie miałam żadnego problemu, by wczuć się w akcję, wyobrazić sobie miejsce, w jakim na czas lektury przyszło mi żyć. Czytałam wzmianki o tym, jakby w Marsjaninie za dużo było technicznych wątków, zbyt skomplikowanych dla przeciętnego zjadacza chleba. Jeśli dotarły do autora, to z pewnością wziął je sobie do serca. Łopatologiczne opisy maszyn i sprzętu utrzymującego życie na Księżycu z pewnością nie zmuszają do szperania w Internecie. Dużym plusem jest kilka zaskakujących zwrotów akcji, a na końcu odczułam przyjemne uczucie niedosytu: jak to? Już koniec? Ale zabrakło mi tego cudownego poczucia humoru. Niektóre wątki (jak relacja z ziemskim przyjacielem bohaterki) chętnie poznałabym bardziej, a z kolei nudne opisy długich godzin oczekiwania, na jakie czasami wystawiała się bohaterka, spokojnie mogłyby być skrócone. Niestety nie pokochałam tej książki równie mocno jak historii o botaniku porzuconym na czerwonej planecie. Andy Weir ma na pewno świetne pióro i jeśli wyda kolejną książkę, bez wahania po nią sięgnę. Jednak na razie Marsjanin pozostaje moim nr 1! Artemis ląduje na półce obok niego z poczuciem przyjemnie spędzonego czasu i sentymentem do autora tak kochanej przeze mnie innej powieści. http://www.piorkonabiurko.pl/recenzje-sniezynki/powiesci/artemis-andy-weir-czyli-autor-zmienia-styl/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
2/5
18-12-2017 o godz 19:34 Łukasz Marciniak dodał recenzję:
Zachęcony sukcesem Marsjanina postanowiłem sięgnąć po najnowszą książką autora, czyli Artemis. Spodziewałem się czegoś równie ciekawego i interesującego jak pierwsza powieść Andy Weira, która mnie zachwyciła pod wieloma względami. Niestety, tego samego nie mogę powiedzieć o Artemisie... Na księżycu funkcjonuje niewielkie, kilkutysięczne miasteczko Artemis. Przyszło w nim żyć dwudziestokilkuletniej Jazz, której marzy się życie pełne przygód i dostatków, a nie szara rzeczywistość, w której ciągle zmaga się z brakiem funduszy na coś więcej niż ciasna klitka do spania. Ma nudną i nisko płatną pracę doręczyciela, a w międzyczasie dorabia przemycając różne zakazane rzeczy z Ziemi do Artemis. Kiedy jeden z bogaczy proponuje jej możliwość zarobienia wielkich pieniędzy, nie waha się ani chwili, pomimo że zadanie nie będzie łatwe, ani tym bardziej bezpieczne. Dość szybko wyjdzie na jaw, że Jazz dała się wplątać w gigantyczną aferę o potencjalnie katastrofalnych konsekwencjach dla całego Artemis... Pierwsze co rzuca się w oczy po lekturze pierwszych kilkudziesięciu stron jest fakt, że autor wziął wiele schematów i wypracowanych rozwiązań z Marsjanina i zwyczajnie przeniósł je do nowej książki. Bardzo dobrze widać to na przykładzie głównej bohaterki Jazz. Jest to niezwykle inteligenta młoda kobieta, która wszystko bardzo szybko pojmuje, wymyślając zupełnie od niechcenia rozwiązania trudnych problemów. Co chwila raczy czytelnika jak funkcjonują różne rzeczy w Artemis - począwszy od składu powietrza, po wielkość mieszkań, obieg wody itp. Jest ona również bardzo zadziorna, ma swój pomysł na życie, nie słucha rad, a przy tym nie brakuje jej poczucia humoru. Czy po takim opisie, Jazz nie przypomina Wam kogoś? Oczywiście, mowa o Marku, który był bohaterem Marsjanina. Choć pomiędzy tą dwójką występują drobne różnice, jak chociażby różnica płci, to nie da się ukryć, że autor w zasadzie stworzył damską wersję Marka, dopasowaną do nieco innej fabuły i okoliczności. Watney był bardzo dobrze wykreowaną postacią pod wieloma względami, tymczasem u Jazz niestety tak nie jest. Humor jakim raczy czytelnika, jak również jej czasami dziecinne zachowanie spowodowało, że trudno mi było przejąc się jej losami i z uwagą obserwować jej poczynania. Natomiast jeśli chodzi o historię przedstawioną w Artemisie, to wydała mi się ona po prostu zwyczajna i niczym nie wyróżniająca się. W zasadzie gdyby przenieść miasteczko na Księżycu na Ziemię, to dałoby się stworzyć niemal identyczną historię, tylko z niewielkimi modyfikacjami. I to nie jest wcale przesada... Pomimo, że w książce całkiem dużo się dzieje, to trudno mi było wczuć się w tę historię w takim stopniu jak w przypadku Marsjanina. Być może dlatego, że w Artemisie miałem niemal stu procentową pewność, że Jazz nic się nie stanie i wyjdzie cało ze wszystkich opresji, a w Marsjaninie do końca nie było wiadomo co się stanie z Markiem. Oczywiście dużym plusem jest tutaj przedstawienie miasteczka na Księżycu - jak ono funkcjonuje, na czym zarabia i jaka jest jego struktura społeczna. To wszystko było interesujące, dlatego sądziłem, że Weir pokusi się o coś bardziej złożonego, aniżeli zwykłe rozgrywki milionerów w kosmosie, o których możemy przeczytać dziesiątki książek. Zabierając się do czytania Artemisu sądziłem, że powstrzymam się od porównywania jej z Marsjaninem. Jednak autor bardzo dużo rozwiązań, wziął niemal żywcem ze swojego debiutu. Co więcej, obie te książki wykorzystują bardzo podobną technologię, przez co nie poczułem takiego zachwytu nad wszystkim co autor opisuje. Dlatego po lekturze Artemisu odniosłem wręcz wrażenie, że autor postanowił stworzyć kolejną książkę, korzystając z wiedzy, jak i popularności zdobytej przy Marsjaninie, niekoniecznie dużo czasu poświęcając samej fabule. Szkoda, ponieważ miałem nadzieję, że Weir znów mnie czymś zaskoczy. Artemis zdecydowanie nie dorównuje Marsjaninowi i wypada na jego tle dość kiepsko. W zasadzie Weir wykorzystał w swojej najnowszej książce wcześniej stworzone schematy i dopasował je tylko do nowej fabuły. Nie znaczy to, że Artemis jest złą powieścią, lecz jeśli oczekujecie czegoś na miarę Marsjanina, to możecie się mocno zawieźć. Za możliwość przeczytania ebooka serdecznie dziękuję księgarni Virtualo.pl! hrosskar.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
05-12-2017 o godz 20:00 Łukasz Wasilewski dodał recenzję:
„Marsjanin” Andy’ego Weira nie jest arcydziełem. To świetnie napisana książka, którą czyta się z zapartym tchem, ale raczej nikt nie uzna jej za klasyka. Jednak przywróciła moją wiarę w ludzi. W końcu to prawdziwe science fiction, w którym autor (co prawda ze swadą, ale jednak) mnóstwo miejsca poświęca opisywaniu zjawisk fizycznych, reakcji chemicznych i nie ogranicza się do lakonicznych stwierdzeń, lecz podaje bardzo konkretne i szczegółowe opisy. Wydałoby się, że to zabójstwo dla popularnej literatury, ale jednak „Marsjanin” stał się bestsellerem i to zanim zainteresowali się nim wydawcy. Dlatego byłem bardzo ciekawy, co Andy Weir zaproponuje w swojej kolejnej powieści. Tytułowy Artemis to pionierskie miasto na Księżycu. Miasto to może dużo powiedziane – kilka wielkich baniek, w których mieszka dwa tysiące osób. No i do tego niedaleko huta aluminium i dwa reaktory jądrowe. A jak pojedziemy w drugą stronę, to dotrzemy do terenu lądowania Apollo 11, który obecnie jest atrakcją turystyczną. W tym oto mieście śmiało poczyna sobie Jasmine „Jazz” Bashara – główna bohaterka powieści. Rezolutna dziewczyna, pewna siebie kurierka, która dorabia, bawiąc się w przemytniczkę. Jak przystało na taką bohaterkę, wplątuje się w sytuację, która rozwija się zupełnie inaczej, niż zaplanowała. Andy Weir zostawił pierwszoosobową narrację, ale bohater nie jest już zostawiony samemu sobie. Funkcjonuje (albo nieudolnie próbuje to robić) w społeczeństwie, musi wchodzić w interakcje międzyludzkie. To nowość. Nowością nie jest naukowe podejście do tematu. Szybko i w nienachalny sposób dowiadujemy się, że na Srebrnym Globie grawitacja jest 6 razy mniejsza od ziemskiej i jaki ma to wpływ na kawę. Dowiecie się również, dlaczego kobiety w ciąży nie powinny przebywać na Księżycu. Spokojnie, „Artemis” to nie opowiastka pełna ciekawostek, którymi można zabłysnąć w towarzystwie. Ale faktem jest, że Weir lubi opowiadać o technicznych szczegółach. W dodatku umie to robić i widać, że zna się na rzeczy (albo ma kumatych współpracowników). Wszystkie te szczegóły mogłyby nużyć, ale dzięki nim już po kilkunastu stronach zastanawiamy się, jak kupić bilety na prom do Artemis i wierzymy, że takie miasto mogłoby rzeczywiście powstać, bo dzięki opowieści Jazz staje się namacalne. Mark Watney („Marsjanin”) i Jazz to podobni bohaterowie – pyskaci, niezależni i wystarczająco samodzielni, by poradzić sobie w pozaziemskich warunkach. Jednak Jazz wszystko trochę za łatwo się udaje. W przypadku „Marsjanina” również oczekiwaliśmy happy endu, ale nie był on oczywisty. Powieść miała survivalowy charakter i regularne śmieszkowanie nie zmniejszało napięcia (w przeciwieństwie do filmowej adaptacji, która bardziej opowiadała o nie do końca udanych wakacjach Matta Damona na Marsie). Poza tym Watney był doskonale wyszkolonym astronautą, a Jazz jest córką spawacza (serio!). Wszyscy jej mówią, że marnuje potencjał, mogłaby zostać, kim tylko chce, ale mimo wszystko jest zdolnym samoukiem, a nie jakimś geniuszem. Jej umiejętności nie zmniejszają przyjemności płynącej z czytania, ale mam wrażenie, że Weir poszedł na łatwiznę. Andy Weir oparł się pokusie i w swojej nowej powieści znowu naukę postanowił na pierwszym planie. Z drugiej strony nie chciał ryzykować z bohaterem o zupełnie innym charakterze. W sumie trudno mu się dziwić, bo „Marsjanin” okazał się być idealną mieszanką. Może następnym razem pozwoli się na większe ryzyko. Bo nie wątpię, że będzie następny razem, a ja na pewno po niego sięgnę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
26-11-2017 o godz 22:27 Anonim dodał recenzję:
Artemis to miasto stworzone na Księżycu, chętnie zamieszkiwane przez niebagatelnie bogatych ludzi rządnych władzy. Dwudziestokilkuletnia Jasmine „Jazz” Basshara od lat zamieszkuje Artemis. Jazz oblewa ważny egzamin, który był jej nadzieją na lepsze życie. Dziewczyna pracuje jako kurierka , a oprócz tego, żeby jakoś wybrnąć z masy długów, razem z przyjacielem zajmuje się przerzucaniem nielegalnych na Księżycu towarów z Ziemi. Dziewczyna stara się łapać każdą okazję, żeby zarobić, więc po dostaniu propozycji zarobienia dużych pieniędzy, nawet się nad nią nie zastanawia. Zadanie pozornie wyglądało na bardzo proste, jednak okazało się o wiele trudniejsze i niebezpieczniejsze, niż poprzednio myślała.. a na wycofanie się z umowy jest już za późno. Nie miałam okazji czytać „Marsjanina” . W sumie nie ciągnęło mnie do tego, bo niestety ekranizacja prześcignęła książkę. Andy Weir stworzył fajną wizję życia na Księżycu. Może nie jest do końca oryginalna, ale widać nakład pracy, jaka została włożona w wykreowanie tego świata. Fabuła jest ciekawa i intrygująca. Wątki są dopracowane, ale i okrojone do minimum, więc nie przytłaczają. Pozostawiają pole do popisu ogromnej ilości nieoczekiwanych wydarzeń i zaskakujących zwrotów akcji. Dynamiczna akcja dosłownie pędzi na łeb, na szyję i całkowicie pochłaniała czytelnika. Dużo się dzieje i w żadnym stopniu nie można narzekać na nudę, czyta się błyskawicznie. Jedyne minusy dostrzegam w kreacji głównej bohaterki oraz w nienaturalnych i sztucznych dialogach. Postać Jasmine była charakterna i temperamentna, ale jakoś jej buntownicza i niebywała inteligencja mnie nie urzekły, a wręcz irytowały. Do specyficznego stylu autora również trzeba przywyknąć. Werdykt końcowy – mimo wszystko polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
29-12-2017 o godz 11:08 Marcin dodał recenzję:
Książka jakich wiele, w zasadzie niczym się nie odcina od całej masy przygodówek których akcja rozgrywa się w kosmosie. Dobra do czytania jeśli się ma 15-16 lat. Najbliższe skojarzenie to seria Stalowy Szczur - H.Harissona. Główna bohaterka jest geniuszem, wszystko co zaplanuje - udaje się bez większego wysiłku. Skomplikowane technologiczno, informatyczne problemy rozwiązuje w kilka sekund. Ponieważ jest dziewczyną nieprzeciętną, retrospekcje opisują jej skrajnie stereotypowe problemy nastolatki. Oczywiście 'strzelba która w pierwszej scenie wisi nad kominkiem, w ostatniej scenie musi wypalić". Happy end też jest łatwy do przewidzenia od samego początku. W żadnej scenie nie ma wrażenia że bohaterce może się stać cokolwiek. Całość nie wygląda na książkę, ale raczej na pseudo-scenariusz pod film bez żadnych aspiracji. Daję aż dwie gwiazdki, za ciekawe rozwiązanie kopuł, jednostkę monetarną i ścianę do wieszania dywanika modlitewnego.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-12-2017 o godz 01:28 SaintAC15 dodał recenzję:
W tej książce wszystko do siebie pasuje. Bohaterowie są bardzo prawdziwi przez to że są bardzo prości dzięki temu łatwo zapadają w pamięć i można się z nimi utożsamić. Historia jest bardzo spójna i przez to wszystkie wątki trzymają się kupy a przez zawiłości naukowe non-stop zaskakuje. Jak dla mnie książka roku i ekranizacja murowana
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
01-02-2018 o godz 08:26 marcinek dodał recenzję:
Mimo, iż historia raczej dla młodzieży, opisy problemów technicznych i rozwiązania podobne do tych z Marsjanina (chociaż w znacznie mniejszej ilości) Ksiązkę czytało mi się bardzo dobrze i rekordowo szybko. Ksiązka raczej do jednorazowego przeczytania, więc trochę żałuję, że nie pożyczyłem w jakiejś bibliotece.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-05-2021 o godz 23:58 sarcik dodał recenzję:
Bardzo dobrze napisana i przemyślana fabuła która do końca zaskakuje. Wartka akcja sprawia, że czyta się książkę w zabójczym tempie. Gorąco polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
28-11-2017 o godz 08:52 Anonim dodał recenzję:
Świetnie napisana przygodówka. Główna bohaterka sympatyczna i dowcipna, akcja książki toczy się sprawnie. Dobrze się czyta ,POLECAM
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
11-10-2019 o godz 10:51 Agata dodał recenzję:
Świetna książka. Polecam każdemu na pichmurne dni i długie wieczory.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
25-03-2018 o godz 18:45 akilina dodał recenzję:
Książka tak samo dobra jak jego poprzednia "Marsjanin".
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
29-05-2021 o godz 08:59 Anonim dodał recenzję:
Infantylna opowiastka dla młodzieży🙃
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Chechło Świst Paulina
4.7/5
25,03 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Miasto mafii Litkowiec Kinga
3.9/5
26,64 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Anioł Coltona Siepielska Agnieszka
4.5/5
26,64 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Ring Wolf Anna
4.5/5
26,64 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Paprocany Świst Paulina
4.5/5
23,74 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Diabelna prawda Farion P.K.
4.4/5
26,64 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Przekręt Świst Paulina
4.6/5
25,03 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Ratownik Mitra Tomasz
4.2/5
25,03 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Niewolnica mafiosa Darkss I.M.
4.2/5
26,64 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Sitwa Świst Paulina
4.5/5
25,03 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Prokurator Świst Paulina
4.4/5
21,89 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Karuzela Świst Paulina
4.4/5
23,20 zł
37,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Naomi Litkowiec Kinga
4.5/5
25,42 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Komisarz Świst Paulina
4.5/5
21,89 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Podejrzany Świst Paulina
4.6/5
21,89 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Gorąca zagrywka Mils Charlotte
4.1/5
26,64 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Gorąca oferta Mils Charlotte
3.6/5
27,45 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Pies Gończyk Jakub
4.5/5
25,59 zł
39,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.