Ember in the Ashes. Imperium ognia (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (1): Cena:

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Zapierająca dech w piersi historia o honorze, miłości, poświęceniu i walce o wolność, która podbiła serca młodych czytelników już w niemal czterdziestu krajach na całym świecie. Laia należy do kasty Uczonych – w bezwzględnym Imperium tacy jak ona są zepchnięci na margines, stale inwigilowani i prześladowani. Aby ocalić brata oskarżonego o zdradę, dziewczyna wstępuje w szeregi buntowników i wyrusza ze śmiertelnie niebezpieczną misją do gniazda zła: zostaje niewolnicą w Akademii szkolącej najwierniejszych, najbardziej bezwzględnych żołnierzy Imperium. Jednym z nich jest Elias. Choć należy do wyróżniających się studentów , w jego sercu narastają wątpliwości, czy rola okrutnego egzekutora jest rzeczywiście tą, jaką chce odgrywać przez całe dorosłe życie. Przypadkowe spotkanie dwojga młodych ludzi nie tylko całkowicie odmieni ich losy, lecz także wstrząśnie posadami świata, w którym oboje żyją.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Ember in the Ashes. Imperium ognia
Tytuł oryginalny: An Ember in the Ashes
Autor: Tahir Sabaa
Tłumaczenie: Malinowski Jerzy, Wawrzyńczak Marcin
Wydawnictwo: Akurat
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 510
Numer wydania: I
Data premiery: 2015-11-04
Rok wydania: 2015
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 45 x 212 x 135
Indeks: 18019209
średnia 4,6
5
75
4
22
3
8
2
2
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
35 recenzji
4/5
18-11-2015 o godz 20:36 przez: Ksiazkomania
Ostatnio mam do czynienia z książkami, które mnie zachwycają. Jednak za każdym razem, gdy staję przed wyborem, którą książkę przeczytać, a którą odłożyć na półkę, zawsze mam wątpliwości. Przebiega mi dreszcz po plecach i zastanawiam się, czy słusznego wyboru dokonałam. Skrupulatnie czytam opis książki i jeżeli mnie nie przyciągnie, nie wzbudzi mojego zainteresowania, wtedy odkładam książkę na półkę – będzie musiała poczekać w kolejce. Sprawa debiutów jest nieco inna – zawsze daję im szansę. Na szczęście Sabba Tahir zadebiutowała powieścią, która nie tylko opisem skradła moje serce – okładka jest bardzo hipnotyzująca. Jak to dobrze, że jest coraz więcej tak znakomitych debiutantów. „Imperium Ognia” otwiera nam drogę do serii pełnej honoru, walk, rozlewu krwi, poświęceń, miłości.

„Póki trwa życie, jest nadzieja.”

Laia należy do Scholarów. Ludu, który nie cieszy się popularnością. Ludu, który żyje pod terrorem bezwzględnego Imperium. Dziewczyna ma brata, który zostaje zamknięty w więzieniu. By mu pomóc Laia zaciąga się do ruchu oporu i wyrusza na misję, która może zakończyć się najgorszym – śmiercią. Przenika do Czarnego Klifu, miejsca gdzie szkolą się Maski, jako niewolnica najbardziej okrutnej kobiety – komendantki. Musi pamiętać, że ma cel, że ma po co żyć, musi pamiętać, że Darin, jej brat, jest w celi i nie ma nikogo innego, kto może mu pomóc.
Elias jest tuż przed zakończeniem szkoły. Jest Maską, a ci słyną z okrucieństwa, bezwzględności i właśnie na takiego człowieka go szkolono. W Czarnym Klifie żyje od dziecka i z każdym dniem walczy o przetrwanie. Pragnie wolności, chce zdezerterować. I prawie mu się to udaje, jednak w ostatniej chwili zostaje powołany do Prób. Próby mają na celu wyłonić nowego przywódcę, nowego imperatora. Czy zwycięstwo w próbach da Eliasowi upragnioną wolność? Czy jest taki jak inne Maski – bezwzględnym, okrutny, bez uczuć?
Co się stanie, gdy losy dwojga tak różnych sobie ludzi, a jednocześnie tak bardzo do siebie podobnych się skrzyżują?

„Imperium Ognia” to walka. Walka o wolność. Sabaa Thair połączyła dwa różne światy, dwie różne społeczności, dwa różne serca w jeden cel – dążenie do wolności. Laia pragnie wolności swojej i swojego brata, Elias pragnie uwolnić się od macek Czarnego Klifu. Oboje są młodzi, oboje tak bardzo różni. Laia jest niewolnicą, a niewolnica w świecie przedstawionym przez autorkę jest traktowana gorzej niż zwierzę. Można ją poniżać, torturować, gwałcić. Kiedy czyta się takie rzeczy pięści same się zaciskają ze złości. Natomiast Elias jest tym, któremu wolno robić to wszystko. Jednak on jest inny, on ma serce. Jest mu tak samo ciężko jak Lai, musi uważać na każdym kroku, by nie popełnić błędu. Każdy, nawet najmniejszy błąd tych obojga oznacza śmierć. Życie w takim świecie jest niewyobrażalne trudne. Wizja tego okrutnego świata przedstawiona przez autorkę zapiera dech w piersiach.

„Są dwa rodzaje przewinień. Te, które ciągną cię na dno i czynią bezużytecznym, oraz te, które pobudzają do działania.”

Autorka skupiła się na Akademii, na Czarnym Klifie. To tam rozgrywa się większość akcji – a tych w powieści nie brakuje. Powieść biegnie swoim tempem, które nie zwalnia nawet na chwilę. Książkę czyta się szybko, a to za sprawą tak dobrego pomysłu na fabułę, który rozpala naszą ciekawość już od pierwszej strony. Rozdziały pisane są w pierwszej osobie, naprzemiennie – raz z punktu widzenia Lai, raz z punktu widzenia Eliasa. Osobiście uwielbiam takie rozwiązanie, możemy się zbliżyć do głównych bohaterów, poznać ich tajemnice, ich myśli i uczucia. Poznać emocje jakie nimi targają i bardziej się utożsamić z nimi. A książka jest nasiąknięta emocjami każdego rodzaju. Te skrajności, od gniewu do szczęścia, od płaczu do uśmiechu, sprawiają, że jesteśmy bardziej pochłonięci lekturą. Sabaa Thair wprowadziła nas w świat fantasy, w którym śledzimy na każdej stronie walkę o życie, walkę o wolność.

Główni bohaterowie są tak bardzo różni, lecz jednocześnie podobni do siebie. Autorka starała się pokazać dwa odmienne światy, które mają jeden cel. I wyszło jej to znakomicie. Postacie drugoplanowe są równie barwne i równie charyzmatyczne jak główni bohaterowie. Mamy czarne charakter, mamy ludzi dobrych, ludzi złych i ludzi, którzy zbłądzili, lecz w ostatecznym rozrachunku znaleźli właściwą drogę. I pomyśleć, że to dopiero początek serii, która już tyle wniosła w świat fantasy.

„Ember in the Ashes” zapowiada się genialnie i z pewnością sięgnę po kolejne tomy. „Imperium Ognia” zawładnęło mną i pochłonęło do cna. Książkę czytałam z przyjemnością i z równie wielką przyjemnością polecam ją każdemu. Każdy powinien zapoznać się z tak drastycznymi scenami, które mrożą krew w żyłach. Sabaa Thair wywołuje w czytelniku skrajne emocje, za co jej dziękuję, bo o to właśnie chodzi w czytaniu – by emocje zawładnęły czytelnikiem, tak samo jak bohaterami.
http://ksiazkomania-recenzje.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-03-2016 o godz 22:16 przez: pabottyro
"Życie składa się z wielu momentów, które nic nie znaczą. A potem któregoś dnia nadchodzi chwila, która wpływa na wszystkie dalsze wydarzenia."

Co się stanie, kiedy urzeczywistnią się zjawy z plemiennych legend? Czy podbity lud będzie w stanie wyrwać się spod rządów ciemiężców? Czy najlepszy, najwierniejszy żołnierz może okazać się zdrajcą? Kim są Maski? Honor, miłość, lojalność, poświęcenie… Czy są jeszcze coś warte w brutalnym świecie?

"Lepszy lód niż ciepło. Lepsza siła niż słabość."

Sabaa Tahir wykreowała świat, w którym rządzi się silną ręką. Potężne imperium Scholarów zostało podbite przez, można by rzec, dość prymitywny naród Wojan, który jednak potrafił świetnie walczyć. Mądrość kontra żelazo. W tym starciu zwyciężyła siła. Los Scholarów nie jest łatwy. Nie ma uczciwych procesów, częste naloty na domy nie ułatwiają życia, dodatkowo nie mogą oni obchodzić swoich świąt i czcić tradycji. Z dawnej świetności nie zostało wiele. Światem rządzą potężne Maski. Wyselekcjonowani żołnierze, najwierniejsi, najbardziej bezwzględni wojownicy Imperium. W powieści poznajemy ich świat. Drogę jaką muszą przejść, ucząc się w Akademii by zostać pełnoprawnymi Maskami. To tam pojawia się dziewczyna, która zrobi wszystko by ocalić brata. Czy uda jej się przetrwać pośród bezwzględnych okrutników?

"Całe piękno gwiazd jest niczym, kiedy życie na ziemi jest tak podłe."

Świat, który stworzyła Tahir jest dopracowany i nie ma w nim luk. Młoda pisarka, w swoim debiucie, w ciekawy sposób przeplata codzienną rzeczywistość ze światem magii i baśni. Nie ma może tu zbyt wiele historii, jak narodziło się Imperium Wojan i w jaki sposób podbili oni Scholarów, jednak zarys ogólny jest znany. Jak na razie, to wystarczy.


Bardzo polubiłam Eliasa, który jest bohaterem niejednoznacznym. Samotny wśród przyjaciół. Inny. Chłopak, który chce być wolny, ale jednocześnie pragnie kierować się wpojonymi mu wartościami. Widzi wady w otaczającym go świecie, kwestionuje decyzje i powszechne „prawdy”. Wyszkolony na zabójcę, wychowany wśród plemienia, które nauczyło go dobroci. Kim jest chłopak, który nosi jedno z najpotężniejszych nazwisk w całym Imperium?

"Pole bitwy to moja świątynia.
Czubek miecza jest moim kapłanem.
Taniec śmierci jest moją modlitwą.
Kończący cios wyzwoleniem."

Nie wiem natomiast co sądzić o Lai. Z jednej strony dąży do celu, z drugiej jednak obawia się swojej przeszłości i poniekąd niszczą ją wspomnienia o rodzicach. Dziewczyna ma niskie poczucie własnej wartości. Obwinia się, że nie jest taka jak matka. Z kolejnymi stronami możemy jednak dostrzec, że jej determinacja rośnie, że jest odważna i skora do poświęceń. Nie lęka się upokorzenia, pobicia czy prześladowań ze strony Masek, byle tylko ocalić ostatnią żyjącą osobę ze swojej rodziny. Nie podejmę się teraz jednoznacznej oceny tej postaci. Zobaczę jak Sabaa Tahir dalej pokieruje historią w kolejnej części.

Z pewnością na uwagę zasługuje postać Komendantki. Czarny charakter, to zdecydowanie zbyt lekkie określenie jeśli chodzi o Keris Verturii. Kobieta nie miała łatwego dzieciństwa, niedoceniana przez ojca, mimo że była najlepszą adeptką, zawsze pozostała gdzieś na uboczu. Gorsza niż mężczyźni, gorsza nawet od swojego syna – bękarta. Potwór w ciele kobiety. Tak, to chyba trafne określenie…

Nie wszyscy Wojanie to jednak bezduszni wojownicy, którzy czują, że świat należy do nich. Są też tacy, którzy czują się winni za to, co zrobili i nadal robią ich rodacy.

"Są dwa rodzaje przewinień. Te, które ciągną cię na dno i czynią bezużytecznym, oraz te, które pobudzają do działania. Niech twoje winy dadzą ci energię. Niech przypomną ci, kim chcesz być. Wyznacz sobie granice. I nigdy więcej ich nie przekraczaj…"

Zdrada i wolność. Wydaje mi się, że obydwa te słowa dobrze nawiązują do całości historii. Plusem powieści jest to, że autorka nie wykorzystała tylko motywów znanych z innych powieści młodzieżowych. Osadziła powieść w czasach kiedy walki toczono na miecze, gdzie wielką rolę odgrywała dyscyplina i honor. Mimo brutalności świata, w którym żyją nasi bohaterowie, Sabaa Tahir ukazała, że ważne są przyjaźń i miłość.

Tahir sprawiła również, że czytając książkę złościmy się na bohaterów, na ich postępowanie, naiwność czy głupie decyzje. Powieść z rozdziału na rozdział, coraz bardziej zaciekawia czytelnika. Żyje się przygodami naszych bohaterów i chce się coraz więcej i więcej. Książkę czyta się naprawdę szybko, a napięcie sięga zenitu. Oby autorka sprostała wyzwaniu i stworzyła kontynuację równie ciekawą jak Ember in the Ashes. Imperium Ognia. Czekam z niecierpliwością i zachęcam wszystkich do przeczytania tej nieszablonowej powieści.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-01-2016 o godz 18:48 przez: Wiktoria Rówińska
Czymże jest "Imperium ognia"?
Powieść ta z pewnością nie jest zwykłą młodzieżówką, nad którą trzeba przez kilka chwil się pozachwycać, by później zepchnąć ją w odmęty swej świadomości. To coś więcej. Obserwując rozwijającą się akcję, mamy możliwość zakradnięcia się w świat, w którym rządzą się prawa imperium kierowanego przez kolejnego już potomka Taiusa I. To tutaj życie graniczy ze śmiercią, ból przypomina o dalszym istnieniu, a wojna nadchodzi coraz prężniej. Mimo iż jest to debiut nieznanej dotąd pani Tahir, książka została okrzyknięta najlepszą młodzieżówką 2015 r. według Amazonu. Jeśli mowa o prawach do ekranizacji - zostały już wykupione przez Paramount. Pozwólcie jednak, bym rzekła jeszcze słówko lub dwa o tejże historii.

"Są dwa rodzaje przewinień [...] Te, które ciągną cię na dno i czynią bezużytecznym, oraz te, które pobudzają do działania. Niech twoje winy dadzą ci energię. Niech przypomną ci, kim chcesz być. Wyznacz sobie granice. I nigdy więcej ich nie przekraczaj. Masz duszę. Jest poraniona, ale jest. Nie pozwól jej sobie odebrać, Eliasie."

Trójkąty, trójkąciki
Zastanawiacie się pewnie, czy pomiędzy odgłosami walk, szczękania broni i próbach pozostania przy życiu, znalazło się miejsce na takie uczucie jak miłość. Delikatnie wyperswaduję Wam marzenia o trójkątach miłosnych i innych podobnych, ponieważ tutaj takich nie znajdziecie. Owszem, uczucie jest, rudowłosy Keenan wraz z walecznym Eliasem są, jednak to nie jest to samo, co odnaleźć można w większości książkach młodzieżowych. W "Imperium ognia" miłość musi niestety ustąpić pierwszeństwa innym rzeczom, jak na przykład walce o przeżycie Lai jako niewolnicy Komendantki.

Ghule, ifryty, augurowie...
Ciekawym aspektem tej historii są różne magiczne istoty, które powoli, nienachalnie wplatają się wraz z magią do realiów nie tylko Akademii Czarnego Klifu, ale do wszystkich mieszkańców imperium. To, co kiedyś było tylko baśniami i legendami opowiadanymi przez plemiennych Kehanni, znów powróciło i, jak się okazuje później, nie bez powodu. Wszystko, co wydarzyło się w dawnych czasach, odbija się teraz na kolejnych pokoleniach, które o niektórych rzeczach nawet nie mają pojęcia. Jednak kiedy legendy ożywają, nic już nie jest takie samo.

Co z postaciami?
Główna bohaterka, Laia, na końcu książki jest całkiem innym człowiekiem niż ten, którym była na początku. Tchórzliwa siedemnastolatka zamieniła się w odważną i dojrzałą osobę. W pewnym momencie, ku mojej uciesze, zdała sobie sprawę, że to o nią każdy musiał się troszczyć i ją chronić. Zebrała się w sobie i w końcu to ona postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i spieszyć na ratunek innym. Musiała w końcu nie tyle odwdzięczyć się im, lecz ochronić tych, na których jej zależało. Elias od samych początków historii chciał poczuć się wolnym, nie musieć podlegać takiej władzy, nie być Maską. Nienawidził tego. Dzięki Kainowi i pozostałym augurom zrozumiał jednak w pewnym momencie, że los dał mu wolność - nie tak dosłowną, jak sobie tego życzył, lecz to jest to, czego pragnął podświadomie. Nie chcę tu dużo krakać o tym, co wydarzyło się w powieści, ale musicie mi zaufać, że wykreowanie tak dobrych i ludzkich przede wszystkim postaci (głównych oczywiście) to świetna robota. Rozdziały podzielone zostały na perspektywy; jeden rozdział z punktu widzenia Lai, drugi Eliasa i tak w kółko. Wielu osobom może przeszkadzać taki zabieg, jednak według mnie można dowiedzieć się, co działo się w tym samym czasie u obydwojga bohaterów. Dzięki temu niemożliwe jest oderwanie się od historii po zakończeniu któregokolwiek rozdziału, ponieważ akcja urywana jest w przeróżnych momentach. Czy jest to dobre, czy złe zależy od każdego indywidualnie, ale niewątpliwe jest to, iż książka bardzo wciąga.

"Póki trwa życie, jest nadzieja."

A na koniec...
"Imperium ognia" to z całą pewnością nie jest kolejna historia, która wypłynie i przepadnie. Dla mnie jest to cudowna, niedająca ani krzty wytchnienia książka, którą z pewnością zapamiętam przez długi czas. I chociaż nie mam po niej kaca książkowego, wielokrotnie otwierałam buzię ze zdziwienia podczas czytania. Wiele rzeczy zaskakuje, kilka można przewidzieć, jednak jest to jak najbardziej udany debiut pani Tahir. Na kontynuację pewnie trochę trzeba będzie poczekać, ale trudno. Lepiej poczekać dłużej niż zawieść się na drugiej części - a pierwsza postawiła poprzeczkę naprawdę wysoko!
Polecam!

http://oxu-czytanie.blogspot.com/2016/01/ember-in-ashes-imperium-ognia-sabaa.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-01-2017 o godz 11:36 przez: Paulina Krauze
Czasami natrafiamy też na takie historie, które kochamy mimo tego, jak bardzo niedoskonałe są. Takie, w których jeden malutki szczegół wywołuje u nas niepowstrzymaną chęć podzielenia się jej wspaniałością ze wszystkimi dookoła. Właśnie taka jest Ember in the Ashes. I właśnie z tego powodu teraz tutaj jestem.
Moja pierwsza myśl po przeczytaniu tej książki mówiła niewiele ponad to, że rozpaczliwie pragnęłam więcej. Następnie, po ochłonięciu i wypiciu czterech szklanek zimnej wody na uspokojenie, stwierdziłam, że wręcz namacalnie obawiam się dalszej części tej historii i złym pomysłem byłoby wystawianie moich słabych nerwów na tak nieprzewidywalną próbę. Lecz gdy data premiery drugiego tomu za granicą ukłuła mnie w oczy swą bolesną odległością od dnia dzisiejszego, bez wahania podeszłam do kalendarza i zaznaczyłam w nim ten dzień krzykliwym, czerwonym kolorem. Dzień, w którym serce zabije mi szybciej, oddech przyspieszy, a oczy ponownie rozgorzeją szalejącymi iskierkami. Dzień, kiedy poczuję się tak, jakbym po raz pierwszy czytałaImperium ognia. Dzień, w którym wszystko to, co niewyjaśnione, wreszcie ujrzy światło dzienne.
Tak, Ember in the Ashes to książka tak bardzo niesamowita.
I kwiecień, i początek maja obfitował w książki dobre. Ba, nie dobre - wspaniałe. Sypały się dziesiątki, dziewiątki, ochy, achy, zachwyty i serduszka, a cukier skrzył się kilogramami w każdej napisanej przeze mnie recenzji. I przez większą ilość czasu, od kiedy moja znajoma zaproponowała mi pożyczenie Imperium ognia, byłam pewna, że tym razem czas przerwać dobrą passę i porządnie skrytykować książkę, którą, nie ukrywajmy, pokochał cały świat. Początek przecież wydał się nudny i mdły, Laia... cóż, okazała się jedną z tych bohaterek, których już mam powyżej uszu, Elias to trochę zbyt rozkapryszony i idealny bachor, który chce uciec przeznaczeniu - czyli nic ciekawego, nie wspominając już nawet o tym, że bez trudu domyśliłam się przebiegu kilku pierwszych wydarzeń. Dobrze, przepraszam. Przepraszam, że zaraz po dostrzeżeniu, jak brutalna i jednocześnie wzruszająca jest ta powieść, nie postanowiłam wysłać do Saby Tahir listu z długim wytłumaczeniem, jak w ogóle mogłam tak pomyśleć. Bo ta autorka to zdecydowanie mistrzyni, która słowami czyni magię. 
Klimat tej powieści jest wręcz namacalny. Kiedy bohaterowie odczuwają złość, my również kipimy z gniewu, kiedy boją się, my niepokoimy się o ich losy. Jesteśmy z nimi tak emocjonalnie związani, że zanim dojdziemy do końca powieści, myślimy tak samo jak nasze ulubione postacie; podejmujemy identyczne decyzje, w chwilach zagrożenia przygotowujemy się na najgorsze, choć do prawdziwego niebezpieczeństwa naprawdę nam daleko. Powieść ta jest brutalna, krwawa i odrobinę przerażająca, a jednocześnie przedstawia wszystkie wartości, jakich powinniśmy się trzymać - przekazuje, jak ważna jest przyjaźń w świecie i realiach, w których powinna już dawno zaniknąć. Sabaa Tahir opowiada nam historię dziewczyny, która traci wszystko i chłopaka, który to wszystkodopiero zaczyna odbudowywać: oboje marzą o lepszej przyszłości, o możliwości rozpoczęcia nowego życia w innych miejscach, niż rzucił ich los. 
Laia to Scholarka, której złowieszcze Maski zabrały rodzinę - najpierw rodziców i starszą siostrę, potem dziadków i ukochanego brata Darina. Przyzwyczajona do ograniczonych wygód, jakie oferowała jej wioska, do rodzinnego ciepła, jakiego doświadczała od najmłodszych lat, nie jest obyta z ciężką sztuką przeżycia, której musi się nauczyć, by przetrwać. Z biegiem opowieści obserwujemy, jak dziewczyna staje się osobą zgoła inną, niż na początku - bardziej odważną, zdolną do wszystkiego, by uratować tych, na których jej zależy. Już podczas pierwszych przygód wykazuje się ogromną brawurą i zaciętością, choć warunki prawie uniemożliwiły jej dążenie do wcześniej wyznaczonych celów.
Natomiast Elias kończy naukę w brutalnej szkole dla Masek, Akademii Czarnego Klifu. Mimo że należy do jednych z najbardziej zdolnych uczniów w całej szkole, a jego wyników w walce nie można nazwać najgorszymi, chłopak czuje, że nie pasuje do tego miejsca. Nie widzi siebie w roli mordercy, odbierającego życie każdemu, kto tylko przekroczy wąską barierę pomiędzy łamaniem prawa, a jego naginaniem. Oboje doskonale się uzupełniają - Laia pomaga chłopakowi w odzyskaniu własnej duszy, którą, by nie wzbudzać podejrzeń, musiał puścić w niepamięć, za to Elias broni ją przed swoją psychopatyczną matką.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
29-05-2016 o godz 11:45 przez: Hrosskar
Sabaa Tahir urodziła się w Londynie, lecz wychowywała się na pustyni Mojave w Kaliforni, gdzie jej rodzice prowadzili motel. Swoją debiutancką powieść Ember in the Ashes zaczęła pisać nocami, kiedy pracowała jako wydawca gazety. Książka opowiada o Scholarach podbitych przed pięciuset laty przez Wojan i wcielonych do ich Imperium. Jest to najbardziej znienawidzony i prześladowany naród ze wszystkich podbitych. Młoda Laia jest jedną z nich - cicha i nieśmiała, lecz w obliczu porwania brata przez Wojan jest gotowa zrobić wszystko, aby go uratować. W tym celu wstępuje w szeregi buntowników, którzy wysyłają ją z niebezpieczną misją do Akademii szkolącej elitarnych i bezwzględnych żołnierzy Imperium - Maski. Tam Laia poznaje Eliasa - mężczyznę u progu ukończenia Akademii, który jednak wcale nie jest podobny do swoich kolegów. Jego serce jest bowiem pełne wątpliwości, które narastają jeszcze bardziej po poznaniu Lai. Ich spotkanie odmieni oboje na zawsze...

Książka została napisana z punktu widzenia dwóch postaci - Eliasa (jednego z oprawców, który ma jednak rozterki) oraz Lai (dziewczyna pochodząca z podbitego ludu). Ich rozdziały zostały umieszczone naprzemiennie, dzięki czemu nie odczuwa się monotonności wydarzeń. Niestety taki sposób konstrukcji bohaterów, jak i rozdziałów jest znany i co więcej wtórny. Stąd też z początku bardzo ciężko było mi się wczuć w opisywaną historię i nie powiedzieć: "już coś takiego czytałem, więc dam sobie z nią spokój". Dopiero z czasem w miarę poznawania bohaterów, zacząłem czytać tę książkę z większym zapałem i przestałem zwracać uwagę na te błędy. W Ember in the Ashes bardzo jasno i wyraźnie przedstawiono podział na dobro i zło, a odcieni szarości jest raczej niewiele. Przez to chwilami niektóre wydarzenia nie wyglądają zbyt autentycznie. W tym przypadku przydałoby się kilka postaci, które wzniosłyby więcej szarości i urozmaiciły ten sztywny podział.

Zarys fabuły nie wydaje się może zbyt porywający, lecz w miarę czytania dostrzegłem mnóstwo ciekawych rzeczy, które mnie oczarowały. Przede wszystkim Laia jest niezwykle wytrwałą osobą, która zrobi wszystko, aby tylko uratować brata. Często dzięki temu, nie poddaje się i walczy dalej. Ogromnie mi tym zaimponowała, chociaż los nie obchodzi się z nią najłagodniej... Elias natomiast został wychowany i wyszkolony do Wojan na bezwzględnego zabójcę. W głębi serca targają nim wątpliwości i chęć dezercji. Nie poddaje się rygorystycznemu wychowaniu, pozostając wciąż takim samym człowiekiem. Choć kreacja obu postaci wydaje się być skądś już znana, to przy bliższym spotkaniu ta dwójka bardzo zyskuje. Nie tyle zapomina się o tym, że skądś ich już znamy, lecz po prostu nie zwraca się na to uwagi i czerpie przyjemność płynąca z lektury.

Świat jaki wykreowała autorka jest ciekawy, spójny lecz znów niepozbawiony pewnych niedociągnięć. W miarę czytania dowiadujemy się o kolejnych tajemnicach, informacjach dotyczących historii, obyczajów, czy samych bohaterów. Z każdą stroną świat ten z całkiem realnego, staje się coraz bardziej magiczny, gdzie pojawiają się istoty znane tylko z legend i baśni. Jednak to co nie do końca mi się spodobało to nazwy ludów - Wojanie kochający wojnę, Scholarzy lubujący się w nauce, Morzanie mieszkający nad morzem i tak dalej... Niestety nie jest to tylko kwestia tłumaczenia. Nie brzmi to zbyt oryginalnie ani interesującą - w książce dla dzieci owszem, ale dla młodzieży. Tym samym Ember in the Ashes nabiera wydźwięku jakby była skierowana do młodszego czytelnika, a za chwilę zaskakuje brutalnością opisywanych wydarzeń. Jeszcze inną kwestią jest niewielka liczba odwiedzanych miejsc podczas akcji całej książki. Oczywiście jest to podyktowane wymogami fabuły, lecz zabrakło mi szerszego opisu świata, a nie tylko o Akademii i okolicy.

Ember in the Ashes oceniając jako powieść młodzieżową wypada całkiem dobrze, lecz nie jest to debiut aż tak bardzo udany jak zapowiadano. Książka posiada w mojej ocenie dość dużo niedociągnięć, które negatywnie wpływają na jej ocenę, zwłaszcza przez nieco starszego czytelnika. Czy zatem przeczytam kontynuację? Myślę, że tak, lecz nie będzie to pozycja wyczekiwana z wielką niecierpliwością.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Akurat oraz Business&Culture!

hrosskar.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-02-2016 o godz 15:43 przez: Tysiąc Żyć Czytelnika
Sięgnęłam po tę książkę głównie dzięki wspaniałym recenzjom, które na pierwszy rzut oka wydawały mi się przesadzone. Ale podczas czytania tak mnie wciągnęło, że musiałam zmienić zdanie.

Historia opowiedziana jest z punktu widzenia dwóch narratorów - Eliasa, wielkiego wojownika, który lada dzień ma zostać Maską. Jednak to nigdy nie było jego marzeniem. Chce zdezerterować, ale jego plan lega w gruzach, gdy zostaje ogłoszony godnym wzięcia udziału w Próbach, które ogłoszą, kto ma zostać nowym imperiatorem.

Jest także Laia. Cudem ocalała po najeździe żołnierzy, którzy zgarnęli jej brata za rzekomą zdradę, a resztę rodziny zabili. Dziewczyna wie, że chłopak jest winny, więc idzie zawiązać z ruchem oporu pakt. Musi szpiegować komendantkę w najlepszej szkole wojskowej w kraju, a w zamian za to oni go uwolnią. Bohaterka dostała bardzo trudne zadanie, wie jednak, że jest to jedyna szansa dla jej brata. Musi zrobić wszystko by był wolny, bo teraz on jest jej jedyną rodziną.

Książkę z całą pewnością można nazwać świetną. Nie zauważyłam praktycznie niczego, co kazałoby mi ją skrytykować. Ewentualnie czepiać się mogę polskiego tłumaczenia, bo było parę literówek i gdy mi myślników zaczęło brakować w dialogu stałam się bardzo zdezorientowana. Ale nie są to priorytetowe sprawy, da się przy tym przeżyć ;)

"Życie składa się z wielu momentów, które nic nie znaczą.A potem któregoś dnia nadchodzi chwila, która wpływa na wszystkie dalsze wydarzenia."

Fabuła jest wymyślona bardzo intrygująco. Niby pospolicie - cztery próby i miłość, ale to nie wszystko. Jest tu przedstawiona prawdziwa przyjaźń, początki miłości i przede wszystkim jak bardzo trudne w skutkach są wybory żołnierza, a także przywódcy armii. Honor, miłość, przyjaźń - trzy wyrazy, które najlepiej opisują tę książkę.

"Są dwa rodzaje przewinień [...] Te, które ciągną cię na dno i czynią bezużytecznym, oraz te, które pobudzają do działania. Niech twoje winy dadzą ci energię. Niech przypomną ci, kim chcesz być. Wyznacz sobie granice. I nigdy więcej ich nie przekraczaj. "

Ciekawe jest to, że mimo faktu posiadania dwóch bohaterów - mężczyzny i kobiety, którzy są w sobie zakochani od samego początku powieści, miłości jest tutaj bardzo niewiele. Nie jest to typowa powieść młodzieżowa, gdzie bohaterowie się poznają i powstaje wielka miłość do końca ich dni. Nie, w tej książce każda postać walczy o swoje życie, bądź o życie osób sobie bliskich. Miłość może być wydatkiem, gdy już się uda. Teraz jej nie potrzebują.

"Strach będzie twoim wrogiem tylko wtedy, gdy na to pozwolisz. Zbyt silny strach może paraliżować. Zbyt mały strach rodzi arogancję."

Świat, który nam przedstawiono na pierwszy rzut oka wydaje dość pospolity, podobny do innych książek z gatunku, ale jednak ma w sobie to coś, co go odróżnia. Na pewno zakochałam się w nim całkowicie, gdy pojawiły się postacie z legend - przykładowo ghule, czyli coś przypominającego duchy, ale nie do końca. Większość z tych postaci wydawało mi się postaciami z bajek, ale wersją bardziej dla młodzieży, czy też dorosłych.

"Dostrzec we wrogu człowieka. To najgorszy koszmar generała."

Akcja dzieje się bardzo szybko, w książce nie było momentu, w którym się nudziłam. Cały czas coś się działo, jeżeli nie u jednego z bohaterów, to zawsze u drugiego. Dobrze pomyślane, bo nie byłam w stanie się oderwać. Nie jest to także przewidywalna książka. Co chwilę zostawałam czymś zaskakiwana. A jeżeli chodzi o zakończenie to autorka mnie przekonała do swojej twórczości całkowicie.

"Zaczynam się zastanawiać, ile razy ja mijałam na ulicy kogoś, kto uciekał, czyj cały świat właśnie się rozpadł."

Styl pisania autorki jest dość pospolity, nie nasuwają mi się żadne uwagi. Bazuje tak samo mocno na dialogach, jak i na opisach. Moim zdaniem jest to jeden z najlepszych stylów, ponieważ czyta się go najlepiej i najszybciej. Chociaż do miłośników poetycznych opisów on zdecydowanie nie trafi.

10/10

Z niecierpliwością czekam na kolejne części, ponieważ książka dzisiaj dołącza do moich ulubieńców.

"Pole bitwy to moja świątynią. Czubek miecza jest moim kapłanem. Taniec śmierci moją modlitwą. Kończący cios wyzwoleniem."
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
18-12-2015 o godz 14:09 przez: werka777
Imperium potrzebuje nowego władcy. Aspiranci, wybrani spośród wielu kandydatów, muszą stanąć przed kilkoma próbami, z których nie każdy wyjdzie żywy. Tutaj nie można okazywać litości, a chcąc ocalić samego siebie, należy zamordować własnego towarzysza, bo pomiędzy uczniami Akademii nie może zrodzić się przyjaźń, a wyłącznie poczucie rywalizacji i wrogość. Elias, jako jedyny spośród żołnierzy widzi, że rzeczywistość, w której funkcjonuje jest skrzywiona i zła. Odważny, męski, zahartowany i silny musi zabijać i wie, że sprzeciwiając się regułom sam pewnie zginie. Walcząc o upragnioną wolność czeka go usłana śmiercią droga. To właśnie na staje Laia, piękna niewolnica, która krzywdzona zwróci jego uwagę o wiele bardziej, aniżeliby tego chciał. Zwłaszcza teraz, kiedy w trakcie wielu podczas prób będzie musiał pozbawiać życia tych, których tak dobrze zna, zawracające mu głowę uczucie nie jest mu potrzebne. A jednak ani on, ani ona nie będą mogli zatrzymać rodzącej się więzi, która zmieni bieg wydarzeń i plany, które dotychczas snuli.

Podczas pisania recenzji w tym momencie zawsze klasyfikuję daną powieść pod względem gatunku. Mogłabym po prostu napisać, że „Ember in the Ashes. Imperium ognia” to dystopia, utwór fantastyczny czy też i romans rodzaju New Adults rozgrywany w nieco odmiennej rzeczywistości. Ale nie chcę, bo uważam, że to brzmiałoby zbyt banalnie. Sabaa Tahir wykreowała powieść, która mnie porwała, książkę której nie trzeba wpisywać w ramy gatunku, a raczej na każdej liście „muszę przeczytać”, bo warto. Nigdy nie pomyślałabym, że tak nadzwyczajny świat może tak bardzo przypaść mi do gustu. Już naprawdę nie pamiętam, kiedy tak łapczywie przewracałam kolejne strony. I chociaż mój literacki głód cały czas otrzymywał solidne porcje emocji, wiąż nie potrafiłam się nasycić, bo takie powieści chce się czytać przez cały czas. Gdyście kazali mi odszukać fragment, podczas czytania którego się nudziłam, powiedziałabym bez wahania, że takiego nie znalazłam. To nie byłoby kłamstwo. Gdybym zaś miała wyliczyć tutaj wszystkie pozytywne cechy książki i elementy, które wpłynęły na moją przychylną opinię, recenzja byłaby nieprzyzwoicie długa.

„- Gdybyś potrafił być taki jak tutaj – kładę dłoń na jego sercu – zamiast taki, jakim cię uczynili, byłbyś wielkim imperatorem. – Pod palcami czuję jego bijące serce. – Ale oni nie pozwolą ci na to, prawda? Nie pozwolą, żebyś okazywał współczucie czy dobroć. Nie pozwolą ci zachować duszy.

- Ja już nie mam już duszy.”

Genialni bohaterowie, którzy dorastając w różnych środowiskach, karmieni wrogością nie powinni się do siebie zbliżać, próbują czasami choć na chwilę żyć ponad podziałami. Laia, Elias, Markus, Helena czy Keenan tak skrajnie różni, fundują mieszankę charakterów i emocji, a jednak należy pamiętać, że gdyby nie świat, w którym żyją, być może wszystko byłoby inne – także oni sami. Niełatwa rzeczywistość, zaplątana sytuacja, z której jakby się wydało - nie ma wyjścia oraz kreacja oryginalnego i tak doskonale funkcjonującego Imperium to dowód na to, jak niesamowitą wyobraźnię musi mieć autorka. Dopracowane szczegóły, niepewność, ale przede wszystkim przemycenie w sam środek zła tych dobrych uczuć, to wszystko sprawia, że książka jest tak wciągająca aż chciałoby się ją pochłonąć kolejny raz. Historia pełna kontrastów, okrucieństwa, bezwzględności i braku sprawiedliwości, ale także świat odwagi, ludzkich pragnień, poświęcenia i miłości. Tego nie da się opisać – to trzeba przeczytać.

Nie chcąc zanudzać Was kolejnymi opisami, na tym zakończę. Bo myślę, że każdy z Was już zdążył podjąć właściwą decyzję dotyczącą tego tytułu. Jeżeli macie ochotę na fantastyczną historię, w której progi wkracza się naprawdę przyjemnie, jeżeli chcecie zobaczyć rodzące się uczucie, którego wymiar nie jest jednak przesadzony i wprost proporcjonalny do zaistniałej sytuacji oraz jeżeli już dawno nie czytaliście czegoś, co naprawdę Was porwie – sięgajcie po tę książkę. Trudno się od niej odessać, a jeszcze trudniej jest przestać o niej myśleć po jej przeczytaniu. Na szczęście będzie drugi tom – czyli jedna z tych premier, której już teraz niecierpliwie wyczekuję.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-11-2015 o godz 23:30 przez: addictedtobooks
Ponad pięć stuleci temu Imperium Wojańskie podbiło ziemie Scholarów, niszcząc całą ich kulturę oraz zabierając im wolność. Teraz Scholarzy są nieustannie prześladowani i muszą żyć w ciągłym strachu przed brutalnością oraz okrucieństwem wojsk Imperium. Codziennie mają miejsce niespodziewane naloty na domy mieszkańców, nagłe zatrzymywania oraz egzekucje na osobach, które są podejrzewane o jakiekolwiek związki z buntownikami, którzy próbują przeciwstawić się panującej w ich kraju tyranii. Kiedyś Scholarzy mogli pochwalić się jednymi z najlepszych szkół oraz wykształconymi mieszkańcami. Teraz większość osób kończy jako niewolnicy, którzy do końca życia pracują na rzecz Imperium. Czy Scholarom uda się kiedyś odzyskać wolność? A jeśli tak, to jaką cenę będą musieli za to zapłacić?

„Strach będzie twoim wrogiem tylko wtedy, gdy na to pozwolisz.”

Laia jest Scholarką, podobnie jak jej brat Darin oraz dziadkowie, z którymi mieszka. Jej rodzice oraz starsza siostra zostali brutalnie zamordowani przez Imperium kilka lat temu. Od tego czasu dziewczyna żyje w ciągłym strachu oraz obawie, że wraz z bratem mogą wkrótce podzielić ich los. Pewnego dnia w wyniku pewnych okoliczności Darin zostaje aresztowany przez wojska Imperium za zdradę. Laia jest gotowa poświęcić wszystko, nawet własną wolność, aby uwolnić brata. Dziewczyna dołącza do grupy buntowników, którzy zlecają jej wyjątkowo niebezpieczną misję. Laia ma zostać niewolnicą w elitarnej szkole, w której szkoleni są najbardziej bezwzględni żołnierze Imperium. Ma ona zbierać przydatne informacje dla buntowników. Czy dziewczynie uda się przeżyć w tym miejscu? Czy Laia zobaczy jeszcze kiedyś brata? Kim tak naprawdę są buntownicy oraz czy można im zaufać?

„Życie składa się z wielu momentów, które nic nie znaczą.A potem któregoś dnia nadchodzi chwila, która wpływa na wszystkie dalsze wydarzenia.”

Elias już za kilka dni ukończy Akademię Wojskową Czarnego Klifu, jedną z najbardziej elitarnych placówek szkolących żołnierzy. Jest on jednym z najlepszych wojowników i ma szansę zostać kimś niezwykle ważnym w Imperium. Jednak chłopak zaczyna nabierać coraz więcej wątpliwości i próbuje znaleźć sposób na uwolnienie się od tego przerażającego systemu. Pewnego dnia jedna wiadomość zmienia wszystkie jego plany oraz uniemożliwia ucieczkę. Czekające go wyzwania będą prawdziwą próbą jego wytrzymałości oraz odwagi. Pewnego dnia chłopak poznaje piękną niewolnicę Laię, która w jednej chwili wywraca cały jego świat do góry nogami. Już niebawem Elias będzie musiał stanąć przed wyborem, który już na zawsze zmieni jego życie…

„Pole bitwy to moja świątynia […]. Czubek miecza jest moim kapłanem. Taniec śmierci moją modlitwą. Kończący cios wyzwoleniem.”

To, co zaprezentowała Sabaa Tahir w swojej książce naprawdę mnie oszołomiło. Nie spodziewałam się, że „Imperium ognia” aż tak bardzo skradnie moje serce, ale tak właśnie się stało. W książce pojawiają się wątki fantastyczne, co niezwykle mi się podobało. Największym atutem tej książki są zdecydowanie bohaterowie, którzy nie są w żaden sposób wymuszeni, ani sztucznie idealizowani. Każdy ma swoje wady oraz zalety, co sprawiało, że bohaterowie wydawali się bardziej realni. Laia może stać się źródłem inspiracji dla wielu z nas. Pokazuje jak bardzo ważne są więzy rodzinne oraz uświadamia nam, że zawsze należy doceniać wolność. Bohaterka musi zmierzyć się ze swoimi demonami, aby uratować swojego brata oraz zemścić się na Imperium.

Fabuła okazała się niezwykle wciągająca i z naprawdę największym trudem odrywałam się od lektury tej książki. „Imperium ognia” dosłownie pochłania czytelnika i nie pozwala mu odetchnąć aż do ostatniej przeczytanej strony. Autorce udało się stworzyć bardzo klimatyczną oraz pasjonującą historię, która chwilami wzrusza, czasami przeraża oraz skłania do refleksji. Już dawno nie czytałam nic tak wspaniale skonstruowanego, w którym każdy element jest starannie dopracowany. Z czystym sumieniem mogę poleć tę książkę każdemu. Zapewniam, że się nie zawiedziecie. Ja tymczasem z niecierpliwością oczekują drugiego tomu :)).
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
29-10-2015 o godz 11:05 przez: Little Black
Nie mogłam wypuścić jej z rąk przez cały dzień. Starałam się przedłużać czytanie, chłonęłam powoli każde zdanie, no ale nie mogłam jej odłożyć musiałam, musiałam wiedzieć co będzie dalej.
To najlepsza książka jaką przeczytałam w tym roku. Jestem zachwycona, oczarowana, podekscytowana i nie wiem jak zniosę to, że następna część ukaże się dopiero w przyszłym roku...

Laia pochodzi z kasty Scholarów, najniższej kasty Imperium, prześladowanej i zastraszanej przez władzę. Scholarzy przewodniczyli kiedyś Imperium, ale odebrano im władzę i zepchnięto na margines. Ludzie do niej należący próbują odzyskać wolność, w podziemiach kryje się ruch oporu, który opracowuje plan. Brat Lai - Darin również marzy o odzyskaniu swobody i znika co noc w tajemniczych misjach. Jednak pewnej nocy zostaje zauważony i na dom rodzeństwa i ich dziadków zorganizowany zostaje nalot. Tzw. Maski czyli wojownicy Imperium zabijają dziadków Lai, a Darina aresztują. Dziewczynie udaję się uciec. Trafia do ruchu oporu i błaga go o pomoc w ocaleniu brata. Członkowie ruchu zgadzają się pod jednym warunkiem. Laia ma dostać się do Czarnego Klifu - szkoły, gdzie szkoleni są wojownicy czyli Maski i zostać szpiegiem w domu okrutnej, sadystycznej komendantki szkoły. Poznaje tam Eliasa, jednego z najlepszych studentów akademii. Chłopak marzy o tym, by uciec od swojego obowiązku, nie chce zostać okrutnym tyranem - Maską. Wątpliwości zżerają chłopaka, ale dezercja nie jest taka prosta... to spotkanie zmienia ich oboje.


Jeśli spodziewacie się po tym opisie tkliwej historii miłosnej to spokojnie - nic z tych rzeczy. Miłość jest tu tłem, nie wysuwa się na pierwszy plan historii, ale odgrywa też swoją rolę.
To książka pełna okrucieństwa, wojny, zakazów, niepewności, walki z samym sobą, magii. Oprócz tego znajdziemy w niej mnóstwo wspaniałych wartości, które nadają sens życiu: bohaterstwo, honor, oddanie, i miłość. Jest to książka doskonała pod każdym względem. Słabych punktów nie widzę.

Po pierwsze fabuła - doskonale wykreowany świat na miarę Harry'ego Pottera w który przenosimy się od pierwszej strony. Pełen zakazów i strasznego okrucieństwa, ale i pozytywnych bohaterów, silnych uczuć. Powieść jest porównywana do Igrzysk Śmierci i Pottera i tak, jest wspólny mianownik - znakomity pomysł i świetnie poprowadzona akcja, zaskakująca i porywająca. Po drugie język - znakomity styl autorki. Żadnych infantylnych dialogów, nieścisłości. Narracja jest pierwszoosobowa prowadzona z dwóch perspektyw: Lai i Eliasa, co jest bardzo dobrym rozwiązaniem! Bohaterowie wzajemnie się uzupełniają, wiemy co dzieje się w domu komendantki, czego pragie Laia i jak do tego dąży. Z drugiej strony dzięki Eliasowi mamy pełen obraz tego, jak wyglądają szkolenia w Czarnym Klifie. Poznajemy Maski z innej strony: jako druhów i przyjaciół, którzy pod maskami są ludźmi, mającymi uczucia. No i po trzecie - bohaterowie. Po prostu nie mogę wyjść z podziwu.
Postać Eliasa Veturiusa to MAJSTERSZTYK. Dawno nie spotkałam się z tak dobrą kreacją bohatera. Ta jego wielowymiarowość, targające nim sprzeczności, w ogóle cała jego sprzeczność, fascynująca i przerażająca przeszłość i przyszłość... mistrzostwo. Mam nadzieję, że autorka nie spartaczy tego w następnych tomach i nie zrobi z niego jakiegoś okrutnika, albo co gorsze zwykłego lovelasa, bo nigdy jej tego nie wybaczę. Jest w tym bohaterze coś nieuchwytnego, co trudno opisać, ale czuję się to podczas czytania.
Laia to najodważniejsza bohaterka literacka jaką poznałam, chociaż ona twierdzi cały czas inaczej. Gotowa do największego poświęcenia. Z szarej myszki zamienia się w waleczną istotę. Jest też bojowa Helena, najlepsza przyjaciółka Eliasa. Nie wiem nawet czy nie bardziej interesująca postać od Lai. Mam nadzieję, że pojawi się i w następnych tomach.
Co mogę napisać o innych bohaterach - to prawdziwy korowód osobowości, pełnowymiarowe postacie drugoplanowe, całkowicie zaskakujący.



Tonę w zachwytach.


Little Black
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-02-2016 o godz 17:03 przez: Patrycja Kuchta
http://beauty-little-moment.blogspot.com/2016/02/ember-in-ashes-imperium-ognia-sabaa.html

Pięćset lat temu potężny lud wojan podbił serrańczyków, zamieniając ich biblioteki i akademie, w koszary i zbrojownie. Od tego czasu nic nie jest takie jak dawniej. Stworzony przed laty przez serrańczyków ruch oporu, został zdziesiątkowany i pozbawiony najdzielniejszych dowódców, a uciśnionym narodem, żelazną ręką rządzi Imperator, przy pomocy okrutnych żołnierzy, kryjących swe oblicza za srebrnymi maskami, przyrośniętymi do twarzy, wyszkolonych w elitarnej akademii zwanej Czarnym Klifem.

W tym okrutnym, pozbawionym sprawiedliwości świecie przyszło żyć Lai. Pewnego dnia traci jednak wszystko, co było jej drogie. Chcąc uwolnić zabranego do niewoli brata, nie cofnie się przed niczym. Przyłącza się do ruchu oporu i odkrywając w sobie odwagę, o jaką nigdy by się nie podejrzewała, wyrusza na śmiertelnie niebezpieczną misję do Czarnego Klifu. Jako niewolnica ma szpiegować najokrutniejszą z Masek, Komendantkę. Jej świat zachwieje się jednak w posadach, kiedy pozna Eliasa, aspiranta, który właśnie kończy naukę w akademii. Choć został wyszkolony by zabijać bez zastanowienia, Elias całym sercem nienawidzi srebrnej maski, za którą skrywa pełne buntu i sprzeciwu oblicze. Kiedy chłopak podejmuje decyzję o ucieczce, jest już jednak za późno. Nadchodzi bowiem czas Prób, które zmienią cały porządek Imperium.

Świat stworzony przez Sabę Tahir całkowicie mnie oczarował. Stworzyła miejsce surowe, okrutne i pełne rygorystycznych reguł, których złamanie równe jest śmierci. A jednak ta wizja całkowicie mną zawładnęła i już nie mogę się doczekać kiedy razem z bohaterami powrócę do Imperium i odkryję jeszcze więcej jego tajemnic. Kreacja świata jest ogromnym plusem powieści, nie zabrakło tu historii, mitów i legend, ale także malowniczych opisów i sugestywnych wizji. Największe wrażenie, robi jednak akademia Masek i cały pomysł z nią związany. Swoją surowością przypomina mi nieco Spartę, a srebrne maski, przywodzą na myśl perskich wojowników z którymi walczyli pod Termopilami.

Bohaterów pokochałam niemal od razu i byłam bliska łez za każdym razem, kiedy los wystawiał ich na coraz cięższe próby. Laia, Elias oraz jego przyjaciółka Helena, zajmują od dziś szczególne miejsce w moim sercu i jestem dumna, że mogłam ich poznać. Najbardziej intrygującą postacią była jednak w moim odczuciu Komendantka. Dawno nie spotkałam tak okrutnej i nieprzewidywalnej bohaterki i ku mojemu zdziwieniu, chcę się o niej dowiedzieć więcej. Z ogromną przyjemnością poznałabym także jej losy, jeśli autorka zdecydowała by się je opisać.

Kluczowym elementem w powieści jest przeznaczenie i to ono wywołuje największe emocje. Każe walczyć i zabijać. Każe podążać ścieżkami pełnymi krwi i bólu. W końcu każe też kochać i płacić za tą miłość ogromną cenę. Autorka choć zepchnęła miłość na dalszy plan, dokonała czegoś niezwykłego. Sprawiła, że powietrze wypełniało się elektrycznością, a iskry sypały pod samo niebo, mimo że… nic tak naprawdę się nie wydarzyło. Honor i przeznaczenie, nadal wiodą prym i nie dają się zepchnąć na drugi plan, a w młodzieżowej fantastyce naprawdę o to ciężko.

O CZYM? „Imperium ognia”, to powieść o walce, honorze i przeznaczeniu. O przekraczaniu granic i maskach jaki przybierają ludzie. Co się za nimi kryje? Dawno żadna powieść fantastyczna nie oczarowała mnie do tego stopnia. Kartki dosłownie fruwały w powietrzu, kiedy przerzucałam je gorączkowo, chłonąc każde kolejne zdanie. Mity i legendy, w które nie wierzyli nawet bohaterowie, ożywają na kartach tej niezwykłej powieści. Za każdym razem, kiedy odkładałam ją na bok, ghule i dżiny zdawały się szeptać i szeleścić kartkami, próbując zwabić mnie ponownie do swego okrutnego świata. Nic nie poradzę na to, że stale im ulegałam i dałam całkowicie sobą zawładnąć. Teraz pragnę już tylko jednego- kolejnego tomu!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
22-11-2015 o godz 09:07 przez: Magdalena Senderowicz
„Imperium ognia” to pierwszy tom cyklu tworzonego przez młodą i niezwykle uzdolnioną autorkę, Sabę Tahir. Jego akcja rozgrywa się w fantastycznym świecie, gdzie jedni ludzie służą innym, a Imperium posiada władzę nad wszystkim. Laia należy do kasty Scholarów, zalicza się do marginesu społecznego, który podlega stałym kontrolom. Imperium nie interesuje się losem Scholarów, dba tylko o to, aby panował porządek. W tym celu powstała Akademia szkoląca żołnierzy, którzy po latach nauki zostają Maskami – całkowicie oddanymi i bezwzględnymi sługami Imperium. Jednym z nich jest Elias, jednak mimo doskonałych wyników w Akademii, chłopak nie jest pewien, czy do końca życia chce odgrywać taką rolę. Wkrótce losy Eliasa i Lai się krzyżują, a to całkowicie wstrząsa światem, w którym przyszło im żyć.
Twórczość Saby Tahir porwała mnie już od pierwszych stron. Autorka idealnie wpasowała się ze swoją historią w moje gusta, co sprawiło, że stworzony przez nią świat całkowicie mnie pochłonął. Mimo że nie do końca byłam w stanie zżyć się z głównymi bohaterami, tak śledzenie ich losów i poczynań sprawiało mi ogromną przyjemność. Laia jest zdesperowaną dziewczyną, która pragnie uratować swojego brata. Jest jedyną osobą, która jej została, toteż dziewczyna nie ma nic do stracenia. Tonący brzytwy się chwyta, a ona podejmuje się niezwykle niebezpiecznego zadania, które zagraża jej życiu – w każdej sekundzie jego wykonywania.
Elias natomiast jest postacią tajemniczą i intrygującą. Ma w sobie coś, co przyciąga uwagę czytelnika. Ta dwójka została doskonale wykreowana przez autorkę – po części są swoimi przeciwieństwami, a jednak idealnie się uzupełniają, a ich drogi krzyżują się w odpowiednim momencie. Jestem pod ogromnym wrażeniem pomysłu pani Tahir na świat Imperium. Doskonale poradziła sobie z przelaniem swojej wizji na papier i stworzyła niepowtarzalny, unikatowy świat – znakomicie przedstawiła jego realia, zarówno życie Scholarów jak i uczniów Akademii. Mimo że główni bohaterowie są jeszcze młodzi, to emocjonalnie i psychicznie są bardzo dojrzali. Nie spotkacie się tutaj z typowymi dla nastolatków problemami, bowiem Elias i Laia cenią sobie zupełnie inne wartości.
Fabuła jest niezwykle wciągająca i w wielu chwilach nieprzewidywalna. Intrygującymi postaciami są Augurzy – owiane tajemnicą nieśmiertelne postacie, które nadzorują funkcjonowanie Imperium. Powieść tę czyta się z ogromną lekkością i przyjemnością, chociaż zaufajcie mi, że nie jest to lektura banalna. To historia o honorze, przyjaźni, oddaniu, wolności i poświęceniu – te elementy są ze sobą nierozerwalnie połączone, a Sabaa Tahir w bardzo umiejętny sposób wplotła je w swoją pełną pasji opowieść. Nie brak tutaj również rozlewu krwi czy brutalności, które dodają tej powieści charakteru. Akcja toczy się tempem umiarkowanym i w odpowiednich momentach przyspiesza, a pani Tahir nie ma problemów z prawidłowym stopniowaniem napięcia i podsycaniem atmosfery – losy Eliasa i Lai rozbudzają naszą ciekawość i pobudzają wyobraźnię.
Ta obszerna lektura jest doskonale skonstruowaną powieścią i aż się chce napisać, że debiuty powinny wyglądać tylko tak, a nie inaczej! Pomysł to jedno, ale odpowiednie przelanie swojej wizji na papier to drugie. Jednak Sabaa Tahir po prostu ma dar, bowiem wyszło jej to wyśmienicie! Napisała książkę pełną pasji i emocji, stworzyła charakterystycznych i realistycznych bohaterów, a jakby tego było mało, zadbała o to, aby czytelnik całkowicie zatracił się w tym znakomicie opisanym świecie Imperium. Świecie brutalnym i okrutnym, ale też pełnym magii i nadziei. „Imperium ognia” to zdecydowanie jedna z najlepszych powieści tego roku, obok której nie można przejść obojętnie! Kawał dobrej lektury, która wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Doskonały debiut młodej autorki, chcę więcej!

www.bookeaterreality.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
17-12-2015 o godz 15:54 przez: Yui Tamashi
Gdy z każdej strony dochodzą cię słuchy, że książka, którą masz zamiar zaraz przeczytać jest połączeniem Harry'ego Pottera, Igrzysk Śmierci i Gry o tron, to myślisz sobie, że musi to być arcydzieło, które łączy w sobie wszystkie twoje ulubione książki. Dlatego też z ogromną chęcią zabierasz się za czytanie, ale zapał szybko mija, gdy książka zaczyna się dłużyć, dłużyć i dłużyć...Laia i Elias pochodzą z dwóch różnych światów. Ona należy do plemienia Scholarów, żyje z dziadkami i bratem Darinem. Pewnej nocy do ich domu przychodzi Maska i zabiera jej brata, więc dziewczyna musi teraz znaleźć osoby z ruchu oporu przeciw Imperium i odbić go z rąk władzy. Elias jest synem Komendantki i szkoli się na bycie Maską, jednak nie zgadza się on z kodeksem, który musi przestrzegać.Już na wstępie muszę Wam oznajmić, że dla mnie pierwszy tom z trylogii An Ember in the Ashes okazał się ogromnym rozczarowaniem. Było to dla mnie dość zaskakujące, ponieważ nie tylko na naszych rodzimych blogach książka ta jest wychwalana pod niebiosa, ale również zagranicą wszyscy blogerzy się nią zachwycają oraz osoby z innych mediów. Ale już spieszę z wytłumaczeniem, dlaczego mi Imperium ognia nie przypadło do gustu.Z bardzo pozytywnym nastawieniem zabrałam się za czytanie tej książki i zaczęło się naprawdę dobrze, ponieważ już w pierwszym rozdziale akcja zaczęła brnąć jak szalona i nie mogłam się doczekać aż dobiorę się do nowych informacji tj. przeszłości Laii, czym są Maski, jak wygląda społeczeństwo itp.Akcja, która tak bardzo mnie zachwyciła, zwolniła... do ślimaczego tempa. Historia Laii, która na początku najbardziej mnie zainteresowała, stała się nudna jak flaki z olejem, przestała wywoływać u mnie efekt wow i czasami żałowałam, że przestrzegam tego, aby czytać wszystkie opisy i rozdziały, bo okropnie się męczyłam czytając te rozdziały. Za to rozdziały o Eliasie już były bardziej przykuły moją uwagę, więc starałam się szybko przebrnąć przez części, gdzie narratorką jest Laia i zagłębić się w to co mam nam do przekazania męski narrator. Części z Eliasem bardziej mi się podobały, ponieważ były one bardziej brutalne i czasami jak była lepsza scena walki aż chciałam krzyknąć dowal mu, z lewej, z prawej. Cały jego tok rozumowania i społeczeństwo w którym znajdował się Elias było znacznie ciekawsze i całe szczęście, że to mi się spodobało, bo inaczej czułabym, że tracę czas na czytanie tej książki.To co jeszcze mi się spodobało było również związane ze światem Eliasa, ponieważ bardzo polubiłam jego przyjaciółkę Helenę. Tak naprawdę to była to moja ulubiona postać ze wszystkich jakie znajdowały się w tej książce. Spodobała mi się ona dlatego, że była to silna osobowość, która musi ukrywać to co czuje, bo jednak kobieta w szeregach nie może pokazać, że jest słabą płcią, a jak na końcu książki wyjawiła pewną tajemnicę to aż chciało mi się płakać, bo było to bardzo odważne i wzruszające. Poza tym fajnie, że autorka zastosowała motyw fatum, bo dawno już tego nie widziałam we współczesnych książkach młodzieżowych, które ostatnio czytałam, więc fajnie znowu było poczytać o tym, że od przeznaczenia nie można uciec i wierzy się ślepo w przepowiednie.Kończąc już temat Ember in the Ashes. Imperium ognia wyznam Wam, że przeczytanie jej zajęło mi jakieś dwa tygodnie i myślę, że czytałabym ją jeszcze dwa, gdyby nie to, że przeniosłam się na czytanie jej na czytniku. W formie elektronicznej dużo szybciej mi się czyta nawet nudne książki, więc tylko cudem udało mi się ją skończyć. Czy będę wyczekiwać na kolejne tomy tej trylogii? Nie, nie będę, ponieważ męczyłam się podczas czytania pierwszego tomu, ale również dlatego, że zakończenie nie wywarło na mnie zbyt dużego wrażenia. Już nie interesuje mnie to, jak potoczą się losy bohaterów, dlatego nie będę kontynuować tej trylogii.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-01-2016 o godz 15:37 przez: Idalia
Muszę przyznać, że wobec tej książki miałam ogromne oczekiwania. Nie dość, że przed wydaniem jej w Polsce, wszyscy (jak piszę, że wszyscy, to WSZYSCY) na amerykańskim booktubie ją polecali, a kiedy wreszcie wyszła w Polsce, cała blogosfera oszalała na jej punkcie. Już wiem dlaczego!

I takie książki ludzie powinni pisać! Będę ją polecać chyba każdemu, kto szuka dobrego fantasy! Powiedzmy sobie szczerze, ja zawsze czytam coś, jak przestaje być "modne" i jak już wszyscy to czytali. Dlatego, jeżeli czytaliście już Imperium ognia, to zachęcam do zapoznania się z moją opinią, a jeśli nie (w co szczerze wątpię), to nie musicie nawet czytać mojej recenzji. Po prostu lećcie do księgarni i ją kupcie!

Laia żyje z dziadkami i bratem w małym domku. Pewnej nocy na ich dom napadają Maski i mordują dziadków, a brata zabierają dokądś z powodu jakiegoś szkicownika. Laia nie rozumie o co chodzi, jednak jej brat, Darin każe szukać jej Ruchu Oporu. Dziewczyna ucieka z domu i szuka wspomnianego Ruchu. Znajduje tam ludzi, którzy mogą jej pomóc odnaleźć brata. Wkrótce musi stanąć twarzą w twarz z miejscem, gdzie bicie i gwałt są na porządku dziennym. Ale musi to wytrzymać, żeby uratować Darina. Elias, niegdyś wolny i wesoły, teraz zamknięty w Akademii, w której szkoleni są najbrutalniejsi i najlepsi, w tym co robią mordercy. Maski. Chłopak ma pewnego rodzaju wątpliwości i nie chce spędzić reszty życia mordując ludzi. Zamierza uciec z Czarnego Klifu, akademii. Jednak coś go powstrzymuje.

Bohaterowie. Laia, na początku może jej nie pokochałam, bo zbyt często wspominała To dla Darina. Zrób to dla Darina. Darin czeka., ale później całkiem ją polubiłam. Kolejna postać, Elias. No, co tu dużo mówić. Po prostu świetna męska postać, tyle mogę napisać. Oczywiście trafia na listę moich fikcyjnych narzeczonych. Są też inne postaci, jak Komendantka, Augurowie, Helena i inni. Bohaterowie byli naprawdę świetni, nie można się niczego przyczepić.

Wątek romantyczny. Jeżeli o to chodzi, to zależy o czym mówimy. Relacja: Laia, a Elias była... Trudno powiedzieć. Na razie musimy czekać, aż to się rozwinie. Relacja: Laia-Keenan. Cóż, mnie interesuje ta relacja, bardzo nawet i czekam, co się dalej stanie. Relacja: Elias i Helena. Była okej, chociaż na końcu zaczynała mnie już wkurzać.

Idealne fantasy, polecam każdemu! Świat dobrze wykreowany, wszystko dobrze przemyślane. Książka jest pisana z dwóch perspektyw; Lai i Eliasa. Pomyślicie: Znowu? Ale spokojnie, mi to nie przeszkadzało. Która perspektywa mi bardziej przypadła do gustu? I jedna, i druga. Raz było tak, że bardziej mnie interesowało to, co dzieje się u Lai, a raz to, co u Eliasa. A innym razem jedno i drugie. Jednak muszę napisać, że na początku trudno mi się było połapać w tym całym świecie, ale potem już było jak z górki ;) Słyszeliście pewnie, że książka utrzymana jest w klimatach starożytnego Rzymu? Hmn... To jest trudne, bo trochę tak, a trochę nie. Ja odczułam to minimalnie, a starożytny Rzym uwielbiam, więc jeżeli nie jesteście fanami historii; Nie bójcie się! Spokojnie można to przeczytać ;)

Przecudowna książka o lojalności wobec przyjaciół, honorze i miłości. Niekoniecznie do płci przeciwnej. Czekam na kolejną część, bo... Powiem wam, że mi po przeczytaniu tej książki towarzyszyły takie emocje! Jasne, w trakcie też, ale po... Z jednej strony, cieszę się, że mam to za sobą, bo nie muszę tego przeżywać, a z drugiej... Dlaczego to się skończyło!? Chyba skończę ten etap, bo coś czuję, że będzie zbyt emocjonalny. Książka dla dziewcząt, ale też dla tej drugiej grupy, mężczyzn. Bo jak już wspominałam, mamy doczynienia z perspektywą dziewczyny i chłopaka.
________________________________________________
Cała recenzja na: http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
03-11-2015 o godz 20:47 przez: Izabela
Dystopie zawładnęły literackim światem już jakiś czas temu, zdążyły zdobyć już szczyt swojej popularności i zacząć powoli umierać. W owym rozkwicie tragicznych wyobrażeń przyszłości, lepsi i gorsi autorzy próbowali swoich sił w debiutach, które niemalże zlewały się w jedno. Tworzyły się bardziej lub mniej skomplikowane uniwersa, pisarze konkurowali we wpakowywaniu swoich bohaterów w coraz boleśniejsze żywota, lecz idea zawsze pozostawała ta sama i gdzieś tam, na końcu drogi, czaił się romans. Zazwyczaj taki infantylny, taki młodzieńczy, taki mało namiętny i często bez sensu. W dystopiach nigdy nic nie jest łatwe, bohaterowie doprowadzają do szewskiej pasji, a fabuła to też taka o niczym. Są jednak te perełki, które gdzieś tam zaistniały, sprzedały się w milionach egzemplarzy i rozkochują mnie w sobie, a ja czekam na ciąg dalszy opowieści. „Ember in The Ashes. Imperium ognia” nie jest jedną z nich.

Laia jest Scholarką. To kasta ludzi uciśnionych, prześladowanych i żyjących w warunkach niemalże niewolniczych. Strach to chleb powszedni. Strach, to to, co odczuwa Laia, gdy Maski porywają jej brata. Zdana na samą siebie, planuje go odbić. Elias Veturius jest żołnierzem Imperium, Maską, czyli osobą dumną, bezlitosną i szkoloną na maszynę do zabijania. Daleko mu jednak do wizerunku rówieśników. Nie chce być taki jak oni, lecz nie ma wyboru. Skrajnie różne osoby żyją w jednym miejscu, a ich drogi od czasu do czasu się przecinają. Powinni się nienawidzić. Powinni sobą gardzić. Potrafią jednak dojrzeć prawdę pod wszystkimi nałożonymi maskami.

„Ember in The Ashes. Imperium ognia” atakowała mnie kiedyś na każdym kroku. To jedna z tych serii, która za granicą opatrzona śliczną oprawą była na youtubie, Instagramie i pewnie też na Snapchatcie, którego nie używam. Zachwyty i zachwyciki kolejną szybką, przyjemną, niewymagającą historią, lecz co ważne, do bólu przewidywalną. Od niedawna szumią o niej również i nasze media. Rozumiem to. Zagraniczny tytuł, popularny gatunek, otwarte zakończenie i zapowiedź serii. Dobra pozycja, sympatyczna historia i wciągający początek. Zdziw się, Czytelniku, że nie wzbudziła u mnie żadnych emocji. Że chciałam ją szybko skończyć i zacząć coś nowego. Że nawet nie chciało mi się nią rzucać po ścianach. Jestem wybrednym czytelnikiem i marudzę, kiedy nie jestem usatysfakcjonowana. „Ember in The Ashes. Imperium ognia” obfituje w barwną plejadę postaci, również drugoplanowych, wartką akcję i bohaterkę, która zdecydowanie nie wygrałaby konkursu na najdurniejszą heroinę w literaturze. Co z tego, skoro między nami nie zaiskrzyło.

Sabaa Tahir rozpoczyna z przytupem. Dzieje się, głowy latają, a Laia jest w stanie na tyle szybko podejmować decyzje, by nie zginąć. Główna bohaterka działa konsekwentnie. Macie punkt. Autorka zręcznie przeplata jej historię z punktem widzenia Eliasa, który nieco nam tu odstaje od tych złych. Niewolnica i żołnierz. Żadne z nich nie jest wolne, każde dąży do ukrytych celów. Sabaa Tahir napisała interesującą książkę, ubarwiła ją fajnymi tajemnicami, a akcję umieściła w świecie brutalnym, nieprzyjemnym, który gdzieś tam się wkrada pod skórę. Lecz to wszystko już było. W nurcie dystopii można znaleźć coś ciekawego, rzadko nowego, a i „Imperium ognia” nie ma w sobie żadnej świeżości. Z tym to trochę tak, jak z powieściami Sparksa. Opowiadamy wciąż tą samą historię. Bo po trochu tu wszystkiego. Sabaa Tahir miała świetny debiut, lecz „Imperium ognia” weszło w obieg może odrobinę za późno. To wszystko, co znamy. Ale też wszystko, co lubimy.

[jasubiektywnie.blogspot.com]
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
02-02-2016 o godz 20:07 przez: Julia Alaska
"Całe piękno gwiazd jest niczym, kiedy życie na ziemi jest tak podłe."

Laia należy do kasty Uczonych – w bezwzględnym Imperium tacy jak ona są zepchnięci na margines, stale inwigilowani i prześladowani. Aby ocalić brata oskarżonego o zdradę, dziewczyna wstępuje w szeregi buntowników i wyrusza ze śmiertelnie niebezpieczną misją do gniazda zła: zostaje niewolnicą w Akademii szkolącej najwierniejszych, najbardziej bezwzględnych żołnierzy Imperium. Jednym z nich jest Elias. Choć należy do wyróżniających się studentów , w jego sercu narastają wątpliwości, czy rola okrutnego egzekutora jest rzeczywiście tą, jaką chce odgrywać przez całe dorosłe życie. Przypadkowe spotkanie dwojga młodych ludzi nie tylko całkowicie odmieni ich losy, lecz także wstrząśnie posadami świata, w którym oboje żyją.

Ember in the Ashes jest bardzo popularną książką za granicą. Pojawia się u praktycznie każdego zagranicznego blogera czy vlogera. U nas, w Polsce, także ma rzesze fanów, którzy polecają powieść na prawo i lewo. Spodziewałam się czegoś super, ekstra, a jednak czuje się trochę zawiedziona.


"Życie składa się z wielu momentów, które nic nie znaczą.A potem któregoś dnia nadchodzi chwila, która wpływa na wszystkie dalsze wydarzenia."


Początek książki jest istnym koszmarem. Niby coś się tam działo, ale jednocześnie kilka początkowych rozdziałów ciągnęło mi się w nieskończoność. Nuda. To słowo idealnie oddaje pierwsze kilkadziesiąt stron. Dopiero potem, mniej więcej w połowie akcja zaczęła przyspieszać i czytanie Imperium Ognia stało się prawdziwą przyjemnością.

Świat wykreowany przez autorkę jest bardzo interesujący. Pełen niebezpieczeństw, okrutny, kierowany przez Imperatora. Nikt nigdy nie może poczuć się całkowicie bezpieczny. Niestety pani Tahir nie przywiązała dużej wagi do szczegółów na temat Imperium, więc ogólnie mówiąc, nie mamy zbyt wielu informacji na temat rodzinnego państwa Lai. Szkoda, mam nadzieję, że w następnych tomach autorka trochę się poprawi.

"- Opowiedz nam jakąś historię. Coś strasznego. (...)
- Życie nie wydaje ci się wystarczająco straszne, dziewczyno?"


Główną bohaterkę polubiłam, ale na początku chciałam ją zabić. Była irytująca jak diabli. Płakała, płakała i - o zgrozo - płakała! Potem trochę dorosła. Dziewczyna nie raz wykazała się ogromną odwagą robiąc wszystko, by uratować ukochanego brata. Naprawdę mi tym zaimponowała. Poza tym była bardzo, ale to bardzo silna. Nie fizycznie, ale psychicznie. Musiała wytrzymać w domu kobiety, która biła, torturowała, a nawet zabijała za najmniejsze przewinienie. I dała radę, ale wydarzenia, których była świadkiem zostawiły na niej swoje piętno.

Elias królował w tej książce. Rozdziały dotyczące jego, "bezwzględnej" Maski znacznie bardziej interesowały mnie niż te o Lai. Chłopak pomimo tego, że wychował się w szkole gdzie nawet najmłodsi są w stanie zabić, a jego matka traktowała go jak śmiecia, jej największą porażkę to miał dobre serce. Elias miał także cięty język i nie bał się konsekwencji swoich czynów, jeśli chodziło o - na przykład - czyjeś życie.

"To nie ty mnie zabijasz, to ja wybrałem śmierć. Ponieważ wolę umrzeć niż stać się podobny do ciebie. Wolę umrzeć, niż żyć bez miłosierdzia, bez honoru, bez duszy."

Podsumowując książka była dobra, ale miała kilka wad. Czuję się trochę załamana, bo tak bardzo cieszyłam się na tę powieść, a wyszło jak wyszło. Mimo to zachęcam do jej przeczytania, bo może Wam spodoba się znacznie bardziej niż mi.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
22-09-2017 o godz 18:24 przez: Danuta Ciesielska
To było cudowne! To było coś! Sięgając po tę pozycję wiedziałam, że jest ona dobra, ale nie sądziłam, że aż tak! Świat, klimat, bohaterowie- to wszystko urzekło mnie od pierwszej strony. W życiu nie zrozumiem dlaczego ta seria w Polsce nie jest tak popularna, jak na to zasługuje. Ale do rzeczy: Laila należy do kasty, która jest cały czas prześladowana przez imperium. Jest Scholarką, czyli kimś, z kim w jej kraju nikt się nie liczy. Wraz z innymi jest zepchnięta na margines społeczny. Dosłownie. Gdy jej brat zostaje oskarżony o zdradę, Lalia za wszelką cenę chce go ocalić. By tego dokonać wstępuje w szeregi buntowników, którzy proponują jej udanie się na skrajnie niebezpieczną misje. Dziewczyna się godzi, bo wie, że tylko wtedy pomogą jej oni odnaleźć brata. Tak oto ląduje ona w gnieździe prawdziwego zła- Akademii Masek. Trafia tam jako niewolnica, służąca bezwzględnej i brutalnej komendantce. Czym są wyżej wspomniane Maski? Są to najbardziej bezwzględni żołnierze Imperium, którzy przez wiele lat szkoleni są po to by zabijać. Wśród nich znajduje się Elias. Jest jednym z najlepszych studentów, choć z czasem zaczyna wątpić w to, czy rola egzekutora w pełni mu odpowiada. Zresztą chłopak nie ma wyjścia- Maską zostaje się na całe życie. Za chęć odwrotu grozi śmierć. Długa i bolesna. Spotkanie tej dwójki sprawi, że życia ich, ale także innych, wywrócą się do góry nogami. Jeśli sądzicie, że to będzie kolejny słodki romans, to nie możecie być bardziej w błędzie. To brutalna historia o walce, bólu, honorze i poświęceniu. Nie wyobrażacie sobie jak ja podziwiam autorkę za napisanie tej książki. Wymyślenie świata, który nie wali na kilometr schematami to jest coś. Wymyślenie bohaterów, którzy nie są miękkimi i irytującymi kluskami, to jest coś. Sprawienie, że wątek miłosny jest tutaj tylko dodatkiem nadającym smaku całej historii to jest coś! Będę to przeżywać cały czas. Długo żadna książka nie podbiła mojego serca tak jak tam. Fakt- czytałam dobre, a nawet bardzo dobre książki, ale niebyły one takie jak ta. Przy czytaniu Imperium Ognia serce biło mi szybciej, trzymałam kciuki za bohaterów i śmiałam się oraz płakałam razem z nimi. O tak dobrze słyszycie, czytając uroniłam kilka łez. A to zdarza mi się naprawdę okazjonalnie. Brutalność tego świata mnie przeraziła. To co Laila przeszła jako niewolnica jest po prostu straszne. Biczowanie za źle uprasowaną bluzkę? Czy za kilka sekund spóźnienia? To dla tej dziewczyny było normą. Nie miała ona tam prostego życia. Ba! Ono nawet koło prostego nie stało. Przypominam wam, że była ona młodą dziewczyną zamkniętą wśród dziesiątek mężczyzn. Dziewczyną, która nic mogła zrobić nic, bo była tylko nic nie wartą niewolnicą. Osoby, którymi była otoczona przy pierwszej lepszej okazji by się na nią rzuciły i zrobiły jej coś naprawdę okrutnego. Przed dokonaniem tego powstrzymywało ich tylko to, że należała ona do pani Komendantki. Nic więcej. Ta książka dla mnie to totalne 10/10. Nie zabrakło mi w niej nic. Pojawił się w niej mały wątek miłosny, który rozwijał się powoli. Tak naturalnie. Był w niej miejsce na śmiech, ale też i na płacz. Wszystko idealnie wyważone. Ja po prostu przez nią płynęłam. Przerzucałam stronę za stroną, tak, że nie zauważyłam, że doszłam już do końca. A potem dokładnie tak samo stało się z drugą częścią. Polecam bez dwóch zdań! Czytajcie i dajcie się porwać w wir wydarzeń!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
22-01-2016 o godz 23:30 przez: Cynamonkatiebooks
"Strach będzie twoim wrogiem tylko wtedy, gdy na to pozwolisz. Zbyt silny strach może paraliżować. Zbyt mały strach rodzi arogancję."

I w tym momencie zupełnie nie wiem co mam napisać.... Więc.. właśnie skończyłam czytać jedną z najlepiej ocenianych książek ubiegłego roku. I.. to chyba nie jest najlepszy pomysł, żeby pisać o niej od razu po przeczytaniu - ogromne emocje :D. Nie ukrywam, trochę boję się takich "zachwalanych" pozycji, gdyż zawsze nastawiam się na coś spektakularnego, a tu wychodzi powieść niezła no ale liczyłam na coś więcej. Na szczęście w tym wypadku tak nie było i w pełni rozumiem fenomen tej książki.

"Nie muszę wierzyć siły nadprzyrodzone, kiedy są gorsze rzeczy, które można spotkać nocą."

Pani Tahir stworzyła niezwykle oryginalny świat. Jak dla mnie to była trochę taka mieszanka współczesności ze starożytnością. Podzielone społeczeństwo, bezwzględni wojownicy, targi niewolników.. Czyż to nie starożytny Rzym? Osobiście nigdy mnie nie ciągnęło do powieści historycznych, ale to właśnie ten wątek historyczny, sprawił, że po prostu zakochałam się w tej pozycji. Autorka wykonała kawał dobrej roboty podczas tworzenia całej fabuły.

"- Opowiedz nam jakąś historię. Coś strasznego. (...)
- Życie nie wydaje ci się wystarczająco straszne, dziewczyno?"

Bohaterowie byli świetnie skonstruowani. Każdy z nich był inny, każdy z nich miał swoje priorytety. Oczywiście były złe, zarówno jak i dobre postacie, więc wszyscy znajdą tu swojego faworyta. Elias i Laia to świetne połączenie i w sumie nie wiem czyj wątek podobał mi się bardziej. Dodatkowo była tam jeszcze taka jedna postać przez którą nic nie szło po mojej myśli, ale mimo to strasznie mnie intrygowała. Mam tu na myśli Helenę i liczę na to, że jeszcze zaskoczy nas czymś w kolejnych tomie. Mogę jeszcze dodać, że pierwszy raz w historii nie mam zastrzeżeń do żadnego z bohaterów. ŻADNEGO. Naprawę, bo gdyby nie te czarne charaktery, których pewnie powinniśmy nienawidzić, ta książki nie wywołałaby u nas tak wielkich emocji. Autorka doskonale wiedziała co robi :).

Podsumowując: Nie ukrywam, że pokochałam tę książkę od pierwszych stron i jest to obecnie moja ulubiona powieść fantasy. Znajdziemy tutaj po prostu wszystko. Świetnych, silnych bohaterów, krwawe opisy walk, a nawet wątek miłosny, który swoją drogą bardzo mi się podobał, gdyż nie był on głównym wątkiem. Komu polecam? Absolutnie wszystkim, młodszym, starszym, nie ważne. Po prostu to przeczytajcie :).

cynamonkatiebooks.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-07-2017 o godz 19:56 przez: Marta Szymańska
„Ember in the Ashes. Imperium Ognia” to niezwykła książka, której autorką jest Sabaa Tahir. Powieść jest niecodziennym połączeniem science- fiction z fantasy. Lektura porywa od samego początku, jest to książka którą czyta się na raz, rozdział po rozdziale. Czytając ją można się wiele nauczyć o honorze, poświęceniu, miłości i walce o wolność. Opowiada ona o losach Scholarkii, Laii, którą spotyka ogromna tragedia. Musi ona odnaleźć w sobie niezwykłą odwagę by ocalić jedyną pozostałą jej bliską osobę- starszego brata Darina. Staje ona przed ciężkim wyborem. Żyć zapominając o ukochanym bracie będąc tchórzem czy może zdobyć się na ogromne poświęcenie- praktycznie oddać za niego życie? Jednak nie tylko ona staje w tym czasie przed wyborami które zadecydują o jej dalszym życiu. Także Elias, Wojański wojownik staje przed ciężką decyzją. Zdezerterować pozostawiając swoich przyjaciół i stać się zbiegiem do końca życia czy stać się Maską, mimo nienawiści do wszystkiego co się z tym wiąże? Ich losy, mimo że pozornie tak różne są podobne, usiane wieloma nieszczęściami i rzeczami których nigdy nie chcieli. Mimo wrogości ich ludów, łączy się ich los. Z biegiem czasu zaczynają być sojusznikami, poznają swoje prawdziwe natury, których nie byli skłonni odsłonić wszystkim. Przeżywają oni w tym czasie wiele cierpień, często ze strony tych samych osób, w tym matki Eliasa. Zyskują i tracą przyjaciół, doznają śmierci najbliższych im osób, pokonują swoje granice. Nieubłaganie walczą oni o swoje cele, mimo wielu trudności. Nie poddają się bez walki, choć często są na przegranej pozycji. Wykazują się sprytem, siłą charakteru, walecznością, skłonnością do poświęceń dla bliskich osób i dobrocią. Walczą ze swoimi demonami nie poddając się swoim słabością, nie pokazując, że są pokonani. „Ember in the Ashes. Imperium Ognia” to pierwszy tom opowiadający o losach Laii i Eliasa. To początek ich zmagań z okrutnym światem w którym przyszło im żyć. Czytając o ich przeżyciach, przeżywa się je samemu. To książka która sprawia że zaczynamy postrzegać pewne sprawy inaczej, wczuwamy się w miejsce osób które przeżywają trudne chwile, muszą podejmować ciężkie wybory. Uczy nas ona czym jest stawianie dobra innych nad swoim, walka o ważne rzeczy oraz przełamywanie swoich granic. To książka którą czyta się szybko, praktycznie w ciągu jednej doby. Jest to powieść warta przeczytania i zastanowienia się nad tym czy jej lektura coś w nas zmieniła.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
02-11-2015 o godz 09:23 przez: Sol
Tego tytułu nie trzeba chyba specjalnie przedstawiać książkoholikom, prawda? Na zagranicznej blogosferze i vlogosferze aż wrze od recenzji, i wzmianek na jej temat. Dlatego, kiedy tylko dowiedziałam się, że "Imperium ognia" zostanie wydane w Polsce, na mej twarzy pojawił się ogromny uśmiech. Mało tego, kiedy dostałam propozycję zrecenzowania niniejszej pozycji, aż pisnęłam z radości. Czy książka okazała się takim ochem i achem, jak się spodziewałam? Przekonajmy się.

Główne postaci w "Imperium ognia" są nastolatkami. Nie są to jednak nierozgarnięte i niedojrzałe dzieciaki, które co rusz użalają się nad sobą. Co to, to nie! I chociaż Laia jest zagubionym i nieporadnym dziewczęciem, to jednak posiada w sobie tyle siły i odwagi, że mogłaby nią obdarować niejednego bohatera w książce. To, z jakim poświęceniem podejmuje się trudnemu zadaniu powinno zdumieć każdego czytelnika. Ja rozumiem, że podobnych bohaterów jest dużo, ale jednak Laia wyróżnia się na ich tle, a to czyni ją na swój sposób wyrazistą. Poznajemy również drugiego głównego bohatera, tym razem jest to rola męska, Elias - chłopak, który jest buntownikiem. Chłopak, który nie poddaje się prawu tak łatwo, jak inni. Należy do szanowanej w Imperium rodziny, która bezwzględnie respektuje jego rządy.

Mamy tutaj dwa silne charaktery, które nie tak bardzo się od siebie różnią. Laia i Elias - dwójka zagubionych bohaterów, którzy chcą zmienić coś na lepsze. Bohaterów, którzy mają cel i wzajemnie mogą sobie pomóc w jego realizacji. Jednak, czy im się to uda?

Podoba mi się to, że autorka zrobiła pewien podział: Elias, Laia. Rozdziały są podpisane i czytelnik dzięki temu; raz - nie gubi się w fabule, a dwa: ma wgląd w życie obojga postaci, a trzy: jest to ogromny plus.
Podoba mi się również świat, jaki stworzyła. Maski, żołnierze, przemoc, fantastyka... Można by pomyśleć, że skoro jest to książka, w której główną rolę grają nastolatkowie, to będzie to spokojna, stonowana i bez przemocy opowiastka. Otóż... Nie. Jest przemoc, a Tahir nie oszczędza swoich swoich podopiecznych, ani na chwilę nie daje im wytchnienia. Jedyne do czego mam małe "ale", to okładka. Oryginalna jest dużo ładniejsza.

"Imperium ognia" jest książką, którą obowiązkowo musiałam przeczytać i sądzę, że większości, która lubi takie klimaty, się spodoba. Dlatego czym prędzej decydujcie się na jej zakup.

sol-shadowhunter.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
06-02-2016 o godz 22:06 przez: Recenzje Kiti
,,Ember in the Ashes. Imperium ognia" to książka, o której pierwszy raz przeczytałam u Patrycji i od razu wiedziałam, że będę chciała się z nią zapoznać. Udało się.

Laia i Elias. Z pozoru dwa różne światy, dwie różne osoby, które mogłyby się nigdy nie spotkać, ale los zdecydował inaczej. Brat dziewczyny miał swoje tajemnice, które doprowadziły do tego, że zginęli ich dziadkowie, a chłopak został wzięty do więzienia. Nie wiadomo, jaki był jego los, ale na pewno nie traktowano go tam jak księcia. Dziewczyna postanawia znaleźć sposób, by mu pomóc. Elias - od 14 lat szkolony na wojownika, Maskę. Jeden z niewielu, którzy przeżyli tak długie szkolenie, choć należało ono do bardzo trudnych. Niebawem jego los ma się odmienić, syn pani komendantki, która go nienawidzi. Już niebawem los tej dwójki bohaterów ma się złączyć. Tylko czy będzie to dla nich korzystne?

Książka przypomina mi fabularnie dwie inne serie - ,,Kroniki Czerwonej Pustyni" oraz ,,Ogień i woda". Jeśli więc spodobały Wam się tamte cykle, ta jest jeszcze lepsza. Wciągnęła mnie już od pierwszej strony i nie wypuściła aż do ostatniego zdania. Mimo, że jest to pozycja fantastyczna, młodzieżowa nie jest ona zbyt przyjemna w odbiorze. Sporo tutaj zła, kar, na porządku dziennym jest cięcie kogoś nożem, czy wydłubanie oka przez panią komendantkę. Mimo, że dość nieprzyjemnie się o tym czyta doskonale współgra to z resztą fabuły, która została skonstruowana w sposób przemyślany.

Pozycja została napisana w bardzo przystępny sposób, prostym, młodzieżowym językiem. Czyta się naprawdę szybko i ze sporym zainteresowaniem. Najchętniej przeczytałabym całość na raz, co jest nietypowe, biorąc pod uwagę fakt, że ma ponad 500 stron. Bardzo spodobało mi się zakończenie, które wyjaśnia wiele postępowań bohaterów.Po tych kilku stronach patrzymy na niektóre postaci zupełnie inaczej, widzimy je w innym, bardziej pozytywnym świetle.

,,Ember in the Ashes. Imperium ognia" to pierwszy tom serii, który niesamowicie mi się spodobał. Serdecznie polecam Wam jego lekturę, nie powinniście czuć się zawiedzeni. Pierwszy tom posiada to wszystko, co najbardziej lubię w tego typu publikacjach - wyrazistych bohaterów, nieoczekiwane zwroty akcji, kilka mrożących krew w żyłach momentów, tajemnice skrywane od lat, zdrajców, szpiegów, ale także prawdziwe miłości i przyjaźnie. Serdecznie polecam.

Moja ocena: 6/6
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Mala M. Tom 2 Płonka Lilka
4.3/5
28,11 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Storm Wolf Anna
4.8/5
25,64 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa LoveInk You Haner K.N.
4.6/5
27,97 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Chechło Świst Paulina
4.7/5
26,28 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Ukochana gangstera Darkss I.M.
4.1/5
29,01 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Nieczyste zagrania Hiddenstorm K.C.
4.4/5
24,53 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Parker Rain Wolf Anna
4.7/5
26,28 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Miasto Mafii. Tom 2 Litkowiec Kinga
4.8/5
26,28 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Miasto mafii Litkowiec Kinga
4.5/5
25,71 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Pies. Tom 2 Gończyk Jakub
4.8/5
26,28 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Paprocany Świst Paulina
4.6/5
24,63 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Gorąca oferta Mils Charlotte
3.9/5
25,58 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Projekt Hail Mary Weir Andy
4.6/5
30,79 zł
49,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Ring Wolf Anna
4.6/5
24,63 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Prokurator Świst Paulina
4.5/5
21,54 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Przekręt Świst Paulina
4.7/5
26,24 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Komisarz Świst Paulina
4.6/5
21,54 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Niewolnica mafiosa Darkss I.M.
4.3/5
26,15 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Pies Gończyk Jakub
4.5/5
24,63 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Naomi Litkowiec Kinga
4.6/5
25,03 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Podejrzany Świst Paulina
4.7/5
22,95 zł
34,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego