629 kości (okładka  miękka)

Wszystkie formaty i wydania (4): Cena:

Oferta empik.com : 21,60 zł

21,60 zł 37,90 zł (-43%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Grupa maturzystów gubi szlak w czasie zamieci śnieżnej w Bieszczadach. Szukając schronienia w stojącej na uboczu chacie, dokonują makabrycznego odkrycia. W jednym z pomieszczeń znajdują trzydzieści drewnianych skrzynek, a w nich setki kości oraz zeszyty, w których opisano ostatnie tygodnie życia każdej z ofiar. Sprawę prowadzi podkomisarz Robert Lew. Śledztwo okazuje się jednak trudniejsze, niż się tego spodziewał. Wiek niektórych kości oraz substancje chemiczne, którymi zostały potraktowane, utrudniają ich zbadanie. Problemem staje się również ustalenie tożsamości ofiar. Śledczy nie są w stanie powiązać znalezionych szczątków z żadną otwartą sprawą. Wszystko wskazuje na to, że morderca dokonywał przez parędziesiąt lat zbrodni, których nikt nie zauważył... Sprawa wzbudza powszechne oburzenie społeczne i doprowadza do masowych protestów. Od jej rozwiązania zaczynają zależeć posady wielu ważnych osób, zarówno w Policji jak i w Rządzie oraz Prokuraturze. Dokąd zaprowadzą ślady? Czy uda się znaleźć sprawcę, gdy presja jest tak duża?

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: 629 kości
Seria: Seria z podkomisarzem Robertem Lwem
Autor: Perr M.M.
Wydawnictwo: Prozami
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 352
Numer wydania: I
Data premiery: 2020-11-10
Rok wydania: 2020
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 206 x 30 x 147
Indeks: 36258383
średnia 4,6
5
25
4
6
3
3
2
1
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
8 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
3/5
16-11-2021 o godz 13:00 przez: Edyta Sękowska | Zweryfikowany zakup
Ok
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-11-2020 o godz 19:19 przez: Julita Serafinko
Zaskakująco dobry debiut! – „629 kości”, M.M. Perr Książka „629 kości” autorstwa M.M. Perr miała swoją premierę 10 listopada 2020 r. Jest to debiut literacki. Z miesiąca na miesiąc przybywa debiutantów i ciężko jest się wybić z czymś, co może zaskoczyć czytelnika. Czy autorce się to udało? Profesor Szklarski zawsze dbał o bezpieczeństwo swoich uczniów. Od dwudziestu lat organizował wycieczki maturalne w to samo miejsce i o tej samej porze. Bieszczady. Niestety jak to często w górach bywa, warunki pogodowe potrafią ulec zmianie z minuty na minutę. Zgubili drogę. Zeszli ze szlaku. Chcąc schronić się przed burzą śnieżną włamali się do napotkanej po drodze chaty. Rozglądając się po niej, natrafili na pokój, w którym znajdowały się skrzynki a w nich kości oraz zeszyty. Zgłosili znalezisko na policję. Podkomisarz Robert Lew stacjonujący w Warszawie został wezwany w Bieszczady aby zbadać sprawę. Dopełniwszy na miejscu wszelkich kwestii wrócił na komendę. Lew pochodził z biednej, robotniczej rodziny. Kiedyś nie wyobrażał sobie aby sprawy rozwiązywać inaczej niż za pomocą pięści. Policja była dla niego jedyną i ostatnią możliwością z powodu braku pomysłu na siebie. W pracy wykazywał się, co nie każdemu się podobało. Szybko z drogówki dostał się do wydziału zajmującego się włamaniami a po dziesięciu latach trafił do Biura Kryminalnego. W kasetkach znajdowały się m.in. czaszki w tym dziecięce, kości rąk, stopy, miednica. Wśród znalezionych szczątków były również eksponaty w słoikach. Ktoś eksperymentował m.in. z małżowinami usznymi. Zastanawiali się, kto to zrobił i jaki cel miał w tym wszystkim? Czy były to szczątki z morderstw, czy ktoś po prostu zdobywał je poprzez profanację grobów cmentarnych? Rozpoczęto poszukiwania właściciela chaty. Niestety ten nie żył od piętnastu lat. Jeden z pobranych na miejscu zbrodni odcisków pasował do osoby, którą mieli w bazie. Pojechali zatrzymać Brunona Kalitę. Przywitał ich słowami „Długo na was czekałem”. Podczas przesłuchania Lew usłyszał od Kality, że jest „Najgorszym ogniwem systemu”. Co to oznaczało? Warto wspomnieć również o tym, jakie życie prowadził podkomisarz Lew. Miał żonę i dzieci. Jego małżeństwo wisiało na włosku z uwagi na zbyt częste uciekanie w pracę. Jak tylko zaczął zajmować się sprawami podobnymi do obecnej, nie sypiał, chodził w tych samych ubraniach. Zaniedbywał wówczas żonę oraz dzieci. Rozpoczęli poszukiwania rodzin osób, które ktoś zgłosił za zaginione, jednocześnie pasujące do opisów w zeszytach. Zeszyty zawierały historie o różnych ludziach. Materiały wyciekły do mediów. W jakimś stopniu pomogło im to, gdyż zaczęły zgłaszać się osoby, które twierdziły, że dany opis pasuje do kogoś, kogo znają. Postawienie Kalicie zarzutów zamordowania co najmniej trzydziestu osoby było trudne do udowodnienia. Cały czas coś wymykało im się z rąk. Sprawa robiła się coraz bardziej polityczna, zwłaszcza, że w tym samym czasie odbywał się szczyt NATO. „… W Polsce pozostaje nadal trzy tysiące siedemset osób w grobach bez imienia i nazwiska …” Udało im się dotrzeć do informacji o Kalicie. Wychowywał się w domu dziecka. Do osiemnastego roku życia nazywał się Wacław Korczyński. Przez okres pobytu w domu dziecka, jak również w domu rodzinnym, znęcano się nad nim. Nie tylko psychicznie, również fizycznie. Co takiego go spotkało, że odcisnęło piętno na dalszym jego życiu? Czy uda się udowodnić Kalicie winę? Dlaczego ktoś postępował w taki sposób z ludzkim ciałem? Jak śledczy poradzą sobie z presją społeczeństwa? Jak bardzo w sprawie namiesza polityka? Podsumowując. Szczerze? Jeden z lepszych kryminałów jaki wpadł w moje ręce w ostatnim czasie. M.M. Perr gratuluję! Uwielbiam wątki górskie w książkach, co prawda nie jest on tutaj zbyt mocno rozbudowany, ale nie traci to w żaden sposób na atrakcyjności. Bardzo polubiłam podkomisarza Lwa, nawet niekiedy mu współczułam, gdyż miałam wrażenie, że tylko jemu zależy na rozwiązaniu tej sprawy. Książka zakończyła się w sposób zaskakujący dla mnie, tak, że poczułam ciarki na plecach i wiem, że będę wypatrywała drugiego tomu. Polecam każdemu! www.zaczytanyksiazkoholik.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
02-01-2022 o godz 15:57 przez: ejotek
Jeden z wielu debiutanckich kryminałów na rynku wydawniczym - "629 kości" autorstwa polskiej pisarki, która ukryła się pod pseudonimem M.M. Perr. Czy intrygująca okładka z zagadkowym tytułem kryją równie ciekawą treść? Profesor Szklarski każdego roku organizuje wycieczki w Bieszczady dla maturzystów. Jednak 14 kwietnia 2018 roku pogoda zaskoczyła warszawską wycieczkę i pośród zamieci śnieżnej byli zmuszeni włamać się do górskiej chaty. W jednym z pomieszczeń odkryli rzędy półek z trzydziestoma kasetkami - w każdej z nich znajdowała się jakaś kość oraz zeszyt z inicjałami, datą i krótkim kalendarium ofiary. Kości okazały się ludzkie a sprawą zajmuje się podkomisarz Robert Lew z Warszawy. Antropolog sądowy uważa, że kości należą zarówno do kobiet, mężczyzn, jak i dzieci a w chacie mogły znajdować się nawet dwadzieścia pięć lat. Niektóre mniej. Z uwagi na różnorodność kości, nie wszystkie osoby muszą być martwe. Im więcej Lew wie o sprawie, tym bardziej mu ona śmierdzi. Prowadzi rozmowy z rodzinami potencjalnych ofiar, co jest trudne, gdyż uzyskuje niewiele informacji a dodatkowo nie ze wszystkich kości udaje się uzyskać DNA. A jeśli nawet to nie ma go z czym porównać... Kiedy już udaje się aresztować podejrzanego, wypowiada on chyba najdziwniejsze słowa jakie mogą paść z ust podejrzanego. Jest sprytny, bezczelny, policjanci nie mogą go złamać, przesłuchania prowadzą donikąd i żadne podchwytliwe pytania nie dają śledczym tego, czego oczekiwali. Podejrzany uważa bowiem, że nikogo nie skrzywdził, psycholog uważa że morderca wkraczał w życie tych ludzi, w przypadku których instytucje państwowe oraz rodzina zawiodły. Byli krzywdzeni, zapomniani, uzależnieni, wykluczeni społecznie... Na dodatek zaczynają pojawiać się trupy a w śledztwie coraz bardziej przeszkadza... polityka, w osobie premier Ewy Barańskiej. Czy w takich okolicznościach i przy licznych naciskach uda się wyjaśnić sprawę? Ten wątek to świetne nawiązanie do tego, co dzieje się w realnym życiu i jak szybko niektóre sprawy zostają zamiecione pod dywan... Bardzo ambitny, ciekawy i zaskakujący kryminał, którego akcja przenosi się między miastami i wioskami, dotykając różnych dziedzin życia. Policjanci próbują stworzyć kalendarium podejrzanego, by porównać go z kalendarium ofiar a także odwiedzają rodziny tych, których udało się zidentyfikować. Ale osób, które otrzymały nieco większe wątki jest tutaj więcej - siostra Krzysztofa, wychowawczyni z domu dziecka, matka Amelki. Wielokrotnie Lew napotyka na patologie, biedę, alkoholizm a nawet na samosąd! Robert Lew to podkomisarz nieidealny. Często pracuje po godzinach przy trudnej sprawie, narażając się tym samym na gniew małżonki i balansuje na granicy rozpadu rodziny. Zapomina o podstawowych czynnościach życiowych, dążąc do szybkiego rozwikłania sprawy. Nie sypia, czysta koszula staje się niewyobrażalnym marzeniem i luksusem. Nie zawsze działa całkowicie zgodnie z prawem. Podejrzany o morderstwa to dobrze scharakteryzowana postać - nie jest przerażony czy potulny. On wodzi policję za nos, niby przyznaje się, ale nie mogą mu nic udowodnić. Doskonale zna swoje prawa i zachowuje się jak zadowolony z siebie społecznik. Z czego wynika jego postawa? Czy winę ponosi jego sytuacja rodzinna i trudne dzieciństwo? Nie ma czego zazdrościć... Podsumowując - "629 kości" może nie jest książką wyśmienitą a chwilami staje się bardziej romansem niż kryminałem, ale nie można odebrać autorce dobrych słów za pomysłowość i wielowątkowość książki. Wiele scen, wątków, momentów było dla mnie zaskoczeniem, bowiem inaczej wyobrażałam sobie kierunek, w jakim potoczy się sprawa odnalezionych kości. Jedynie zakończenie jeszcze długo nie pozwoli mi zasnąć, gdyż nie spodziewałam się... właśnie takiego finału. Dodatkowo, nie do końca mnie przekonuje, że TEN koniec to totalny koniec i liczę na ciąg dalszy w kolejnym tomie, zanim Lew sięgnie po kolejną sprawę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-03-2021 o godz 13:22 przez: Monika A.
Czasami dobry kryminał można wyczuć po dobrym tytule, opisie, a nawet okładce. Gdy w moje dłonie trafiła powieść „629 kości” autorstwa M.M. Perr, dosłownie czułam, że mam do czynienia z czymś niezwykłym. Ogromne brawa dla grafika, który stawiając na minimalizm, zawarł w prostej grafice/przeróbce fotografii nie tylko elementy z treści książki, ale również tytuł stanowiący niejako część składniową całej konstrukcji. W tym momencie przyznam się do jednej rzeczy – skusiłabym się na tę powieść, widząc jedynie okładkę, a nie często mi się do zdarza. Parę słów o samej treści, abyście wiedzieli, z jakich elementów autor poskładał niezwykłą układankę, którą trudno jest poskładać w całość. Wszystko zaczęło się od niewinnej wycieczki grupy maturzystów do Bieszczad. To tam, w czasie niespodziewanej burzy śnieżnej zboczyli ze szlaku i na skutek włamania znaleźli schronienie w chacie usytuowanej dokładnie pośrodku niczego. Jeśli spodziewacie się w tym momencie seryjnego mordercy kryjącego się wśród krzaków i planującego wymordowanie niemal dorosłych uczniów jeden po drugim to bardzo się rozczarujecie. Autor powieści postawił na coś znacznie bardziej oryginalnego, a zarazem wciągającego czytelnika w sam środek wydarzeń. W zamkniętym pokoju zbłąkani wędrowcy odnajdują drewniane skrzyneczki, a w nich ludzkie kości oraz zeszyty, w których ktoś opisał ostatnie tygodnie życia pewnych osób. Sprawa szybko trafia w ręce podkomisarza Roberta Lwa, który wielokrotnie udowodnił, że nie jest policjantem odbywającym swoją służbę od godziny do godziny, a człowiekiem, któremu w razie potrzeby pięść omsknie się na twarz podejrzanego. Niestety, sprawa z minuty na minutę coraz bardziej się komplikuje, a poszczególnych ofiar nie można tak łatwo zidentyfikować nawet na podstawie pozostawionych opisów. Dodatkowo pojawiają się naciski z zewnątrz mające doprowadzić do jak najszybszego zamknięcia sprawy. Przecież trudno jest wytłumaczyć opinii publicznej, w jaki sposób w ciągu kilkunastu lat zginęło tyle osób, a nikt nawet nie podejrzewał istnienia seryjnego mordercy. Przyznaję, już po kilku pierwszych rozdziałach wygooglowałam autora, ale znalazłam na jego temat tylko szczątkowe informacje. Brak angielskiego tytułu sugeruje, że powieść powstała w Polsce, co niezwykle mnie cieszy. Dlaczego? Oto na arenę polskiego kryminału wkroczył nowy autor, który z pewnością namiesza i to bardzo w ustalonych od kilku lat zasadach. Nic w tej powieści nie jest stereotypowe! Ani fabuła, ani sposób, w jaki prowadzi się śledztwo. Niesamowite zwroty akcji, nowe informacje rzucane to tu, to tam sprawiają, że tekst czyta się jednym tchem. Styl książki jest tak płynny, że dosłownie płynęłam z prądem opowieści, nie zauważając upływu czasu. Popełniłam jednak jeden poważny błąd — zaczęłam lekturę pod wieczór. Słowo daję, zrobiłam jedynie przerwę na spacer z psem. Potem do pierwszej w nocy czytałam, obiecując sobie raz po raz, że ten rozdział będzie już ostatnim. Bohaterowie, nawet ci, z których pozostało tylko kilka kostek, są pełnowymiarowymi postaciami, nad którymi czytelnik powinien się pochylić i rozważyć ich życie. Opisy pochodzące z zeszytów znalezionych w chacie rzeczowo, ale zarazem emocjonalnie streszczają zdarzenia poprzedzające śmierć poszczególnych osób. Nie mogę nie wspomnieć o głównym bohaterze – który z pewnością zapisze się w kanonie kultowych postaci polskiego kryminału. Rozterki, nałogi, niesamowita inteligencja i upór tworzą człowieka tak prawdziwego, że trudno jest uświadomić sobie, że to tylko postać skreślona kilkunastu słowami. Duże wrażenie zrobił na mnie również Brunon Kalita, ale nie zdradzę wam jaką rolę odgrywa w tej historii. Podsumowując: jeśli lubicie inteligentne kryminały, napisane nieszablonowo to z pewnością będziecie zachwyceni. Zdecydowanie polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-12-2020 o godz 18:59 przez: Książki w eterze
Mroki bezduszności. Sądzisz, że sprawiedliwość musi dosięgnąć winowajcę? Myślisz, że wyrzutki społeczeństwa pragną ostatecznego spokoju? Poszukujesz kryminału, który tobą wstrząśnie? Voila! Nawet w kwietniu może się zdarzyć zamieć śnieżna w górach. Nieposkromiona natura niejednokrotnie pokazuje swój groźny pazur. Tak się stało podczas wyprawy grupy maturzystów w Bieszczady. Doświadczony profesor i grupa miłośników gór, straciła orientację w terenie i zeszła ze szlaku podczas zamieci. Trafili do opuszczonej chaty, gdzie dokonali makabrycznego odkrycia. Trzydzieści drewnianych skrzyń, a w nich setki ludzkich kości oraz zeszyty, w których opisano ostatnie chwile życia różnych ludzi. Ta sprawa nie będzie łatwa do rozwikłania, choć pierwszy trop wskazuje na niemal pewniaka. Podkomisarz Robert Lew powoli rozpracowuje Bruna Kalitę. Jednak nieprzeciętna bystrość podejrzanego oraz pełen niepokoju spokój w jego zachowaniu nie pozostawiają złudzeń: tu trzeba uciec się do poważnych metod i argumentów. Co jednak zrobić, gdy jest się bezsilnym wobec władzy i tych, którzy pociągają za sznurki? Marionetka w rękach silnych, czy trauma z dzieciństwa, która usprawiedliwia wszystko, nawet tak makabryczne czyny? Ta książką mną wstrząsnęła i niech to będzie najlepsza dla niej rekomendacja. Rasowy kryminał ze świetnie skrojonymi postaciami i zdarzeniami uszytymi na ich miarę. Nie brakuje zaskakujących momentów i tego czegoś, co sprawia, że trudno oderwać się od czytania. Mroki ludzkiej psychiki, w jej różnej odmianie, jest na tyle zastanawiająca, że nie sposób przejść do porządku dziennego po lekturze. Władza, presja, arogancja, bezduszność i interesowność stają tu na samym przedzie i trudno je dopędzić skromnej, powolnej sprawiedliwości. Czy zakończenie jest zapowiedzią dalszego ciągu historii? Jeśli nie, to tajemnicza autorka zostawia spory niedosyt. Brawo!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
08-12-2020 o godz 14:27 przez: Scarlett
Bardzo dobra książka, czyta się szybko, wciąga od pierwszej strony. Ciekawe śledztwo, intrygujący bohaterowie. Jedyny minus to słabe zakończenie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-11-2020 o godz 19:58 przez: Ronaw
Klasa Mróz + . Plus gdyż prócz świetnie prowadzonej akcji , dobrze zarysowana postać bohatera prowadzącego .
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-11-2020 o godz 16:18 przez: Paweł
Polecam. Dobrze się czyta, orginalne opracowanie i fabuła.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tej serii Gdy nikt nie patrzy Perr M.M.
4.9/5
22,57 zł
37,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego