...po lekturze Hannibal Lecter sam by się zjadł
Czy ta recenzja była przydatna?
tak
nie
To przykre, ale ten komiks jest receptą, jak uśmiercić bohatera i jego mit w najgorszym stylu. W obecnej sytuacji nie da się przecież stworzyć alternatywnej wersji przygód Kovala. Jako główna postać polskiego komiksu SF nie zasłużył on na los, jaki zgotowali mu w 4 części Autorzy. Czytając "Wrogie przejęcie", miałem wrażenie, że mojemu egzemplarzowi brakuje kartek. W jednym z wywiadów M.Parowski brał pod uwagę tytuł „Dom wariatów”, i ten byłby najbardziej adekwatny. Po 20 latach przerwy, komiks o Kovalu zamiast kreować przyszłość, stara się nadgonić przeszłość i w ten sposób tworzy schizofreniczną rzeczywistość.
Żenada!!!!!
Czy ta recenzja była przydatna?
tak
nie
Po lekturze "Wrogiego przejęcia" brakuje słów. Już 3 tom nie był rewelacyjny ale to..... rozpacz, żenada, kompletna porażka....ale po kolei. Fabuła- bez pomysłu, bez ładu i sensu, fabularnie album sprawia wrażenie że ktoś losowo poukładał strony, nic sie nie klei, logiki brak, zakończenia również. Rysunki- brzydkie powiedziec to nic nie powiedziec, ubogie (wiele kadrów składa się z pojedyńczych elementów i pustego tła i nie jest to tzw "zabieg artystyczny"), koślawe, niedopracowane, postacie w większości nawet nie przypominaja tych z wczesniejszych tomów. Całość nawet nie zbliża się jakoścą
do poziomu 1 lub 2 tomu. Kolorystycznie album wygląda jakby był wydany w latach osiemdziesiatych XX w. Jestem fanem Kovala z 2 pierwszych tomów ale to co zostało wydane mozna określić krótko: skok na kasę. Smutny, bardzo smutny koniec legendy.
zwiń