Fragment
Pobierz
Carpe diem - Rose Diane

Carpe diem (ebook)

Autor:
Wydania i formaty: Cena:
okładka miękka 29,49 zł audiobook CD 20,49 zł
Cena:
20,81 zł
24,90 zł
Oszczędzasz:
4,09 zł (16%)
Dodaj do koszyka
lub
Zaloguj się i kup
produkt cyfrowy
Wysyłamy natychmiast
Produkt sprzedawany
i dostarczany przez empik
Dodaj do schowka

Opis

Rosalie Heart ma dwadzieścia dwa lata, studiuje prawo, dba o linię i spotyka się ze swoimi przyjaciółmi. Jednym słowem – szczęśliwa młoda kobieta, czekająca na miłość. Jednak zanim zaczniecie jej zazdrościć, przemyślcie to… Rosalie zostały już niecałe dwa lata życia. Pogodziła się z tym, że umrze. Teraz tylko stara się oswoić z tym swoich najbliższych. Żyje chwilą i próbuje zrobić jak najwięcej. Nie myśli o miłości i związkach, uważa, że jest to dla niej zakazanym owocem. Po prostu trwa i czeka na ten ostatni dzień, kiedy już się nie obudzi. Ten precyzyjny plan ulega zmianie, kiedy Rosalie poznaje kogoś, z kim chciałaby spędzić jak najwięcej wspólnych chwil…

Dane szczegółowe

Tytuł: Carpe diem
Autor: Rose Diane
Tłumacz: Opracowanie zbiorowe
Wydawnictwo: Wydawnictwa Videograf S.A.
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Ilość stron: 371
Data premiery: 2017-03-27
Rok wydania: 2017
Format: MOBI
UWAGA! Ebook chroniony przez watermark. więcej ›
Liczba urządzeń: bez ograniczeń
Drukowanie: bez ograniczeń
Kopiowanie: bez ograniczeń
Indeks: 21251672

Recenzje

Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,7
5
2
4
1
3
0
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
5 recenzji
05-04-2017 o godz 12:34 Katarzyna Tuszyńska-Jąkalska dodał recenzje:
"Carpe diem" to powieść, którą dosłownie pochłonęłam, wciąga od pierwszej strony i nie pozwala się oderwać choćby na chwilę (chyba, że w celu poszukiwań chusteczek higienicznych). Fabuła jest bardzo sprawnie poprowadzona, pozbawiona monotonnych i nużących opisów. Przede wszystkim jednak jest oryginalna, ukazuje niezwykle trudne i jakże ważne zagadnienia dotyczące zmagania się z chorobą (zarówno osoby nią dotkniętej, jak i jej bliskich) oraz transplantologii, niejako obrazując proces i poszczególne etapy najtrudniejszej dziedziny medycyny. Jestem pod ogromnym wrażeniem oddania tak istotnego tematu w tak lekkim, a niekiedy nawet humorystycznym stylu. Diane Rose posługuje się plastycznym, zrozumiałym i przyjemnym w odbiorze językiem. Powieść czyta się bardzo szybko, głównie za sprawą wielu dialogów. Historia wzbudza ogrom emocji, niejednokrotnie na mej twarzy pojawiał się uśmiech, a jednocześnie wylewałam morze łez. A zakończenie kompletnie mnie rozwaliło. Nie wierzyłam w to, co czytam, dlatego trzykrotnie cofałam się o kilka stron, aby się upewnić, czy dobrze zrozumiałam i zinterpretowałam rozwój wydarzeń. Łzy lawinowo spływały po moich policzkach. Po lekturze owej powieści długo siedziałam wgnieciona w fotel, musiałam po prostu dojść do siebie. To niezwykle refleksyjna, emocjonująca i poruszająca powieść z niejednym cennym przesłaniem i wartościowym przekazem. "Carpe diem" to z pewnością udany debiut literacki. Z niecierpliwością czekam na książkę w wersji papierowej, aby ponownie móc oddać się jej lekturze i jeszcze raz przeżyć ową historię. Nie ukrywam, że będę również wyczekiwać kolejnej powieści Diane. Moja rekomendacja: "Carpe diem" to przepiękna, ujmująca, niezwykle wzruszająca, lekko humorystyczna, na długo zapadająca w pamięć i pełna ciepła opowieść o miłości, przyjaźni, życiu, godzeniu się z losem, śmierci oraz nieustannej walce i nadziei. Historia ta uświadamia, że życie jest najpiękniejszym i wyjątkowym prezentem, a każdy dzień - cennym darem, o który należy dbać, czerpać z niego garściami, cieszyć się daną chwilą, chwytać cudowne momenty i przeżywać go tak, jakby miał być tym ostatnim. Zatem "Carpe diem". Gorąco polecam, całym sercem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-03-2017 o godz 01:53 Aleksandra Szoć dodał recenzje:
www.stanzaczytany.pl Już na wstępie chciałabym napisać, że niełatwo mnie wzruszyć. Nie łatwo zaskoczyć, nie łatwo wprawić mnie w tak zwaną ,,euforię". Przede wszystkim, jeśli chodzi o tak lekkie lektury, jak zdawało się być ,,Carpe Diem". Bo umierająca dziewczyna to jedno - nie wystarczy napisać o śmierci, żeby poruszyło się serce. Nie wystarczy napisać ckliwą historię romantyczną, aby czytelnik ją poczuł. I choć dawałam szansę Carpe Diem, dawałam szansę autorce, to... Zresztą, przeczytajcie sami. Mało dni. Odliczanie czas zacząć. Przyznaję, że na początku miałam pewne opory z przyswojeniem sobie charakteru bohaterów. Wszystko odbierali lekko, chociaż dało się wyczytać i poczuć ciężar, który niosą w sercu. Ich czarne humory na początku na mnie nie działały, choć sama takowy posiadam. Trwało to jednak zaledwie dwadzieścia stron, aż w końcu powieść wciągnęła mnie do tego stopnia, że nie byłam w stanie oderwać wzroku od latający liter. Sama również się wznosiłam, chwytając słowa i chowając je sobie głęboko do swojego serca... Humor jest zaraźliwy. Zapewne każdy z nas chciałby mieć takie bliskie osoby, jakie ma przy sobie główna bohaterka. Dzięki temu życie, choć spisane na czarno-białych kartkach, wydaje się być kolorowe. To dzięki temu życie nabiera sensu. Byłam wzruszona ich działaniami, ich wzajemnym wsparciem psychicznym i tym, że znajdują w tej całej przykrej sytuacji miejsce na uśmiech. Czytelnik odbiera pozytywny nastrój i lokuje informacje o chorobie bohaterki gdzieś głęboko w umyśle, starając się być optymistą i nie zamartwiać się na przyszłość. Chwyta dzień, chwyta książkę w dłoń i spędza z historią miły czas... Lecz nawet i optymistyczne nastawienie nie przygotowuje nas na takie zakończenie. Niełatwo mnie zaskoczyć, niełatwo wzruszyć, ale autorce to się udało. W każdym aspekcie. Przeznaczenie, miłość, przewrotny los... Moje serce unosiło się i upadało, aż w końcu nie byłam pewna, czy to główna bohaterka ma problemy z sercem, czy może ja. Znalazłam tutaj nie tylko humor i łzy skryte za fasadą dobrego ducha, ale i... Pożyteczne lekcje dla czytelników. Kiedy byłam po lekturze, przyznaję bez wstydu, że duuużo przeklinałam. Przeklinałam, bo nie wiedziałam, jak obrać w słowa to, co przeżyłam podczas czytania Carpe Diem. Płakałam jak bóbr, a czytanie podczas gdy kompletnie nic się nie widzi, jest cholernie trudne. Byłam w takiej rozsypce, że nie wiedziałam, jaką myśl najpierw uchwycić. Czy tą, że książka pokazuje nam przewrotność losu i każdy z nas może nauczyć się tego, jak ważne jest życie? Że należy cieszyć się dniem i korzystać nawet z najgorszej pogody, bo nie wiadomo, co stanie się za sekundę? Czy może chodzi o doznania, które przeżyłam podczas czytania tego debiutu? Czy przez łzy, a może przez wiecznie towarzyszący śmiech? Napiszę Wam tylko jedno... Choć minął spory czas od przeczytania książki, wciąż nie wiem, jak mogę wyrazić swoje emocje, które nawet do dzisiejszego dnia mi towarzyszą. Mam łzy w oczach, kiedy przypominam sobie o pewnej sytuacji. Zresztą! Mam łzy w oczach, kiedy przypominam sobie całą powieść. Czasami nie warto płakać tylko ze smutku. Ja płaczę ze szczęścia. Ze szczęścia, że autorka zaprezentowała nam tak bogatą i wartościową lekturę, po którą koniecznie musicie sięgnąć. Poza tym zawarte jest w książce wiele, wiele dobrego, jak na przykład sprawa z dawcą organów. Nasz mały gest może uratować czyjeś życie. Dając cząstkę siebie, możemy przyczynić się do życia drugiej osoby. To właśnie ta szlachetność, ta dobroć, powinna znajdować się na pierwszym miejscu w naszych życiowych priorytetach. Diane Rose to nie tylko pisarka, ale i recenzentka. Z tego, co wyczytałam na jej stronie autorskiej zaczęła pisać już za czasów gimnazjum. Ma lekkie pióro, które pochłania czytelnika do ostatniej strony. Fikcję literacką, która ma na celu zabawiać czytelników, miesza z ważną problematyką dnia codziennego. Jestem oczarowana jej twórczością. Jestem pozytywnie zaskoczona, przede wszystkim, że to jej literacki debiut, który jest na miarę zawodowych pisarzy. Gratuluję autorce pomysłu na książkę. całość na www.stanzaczytany.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-03-2017 o godz 07:09 Mozaika Literacka dodał recenzje:
Życie niejednokrotnie dowiodło, jak bardzo potrafi być kruche. Czasem zwykła chwila nieuwagi okazuje się wystarczająca, aby sfinalizować to, co rozpoczęło się w dniu narodzin. Śmierć lubi przyjść niezapowiedziana i od tak przykryć swą bezlitośnie czarną płachtą ludzki życiorys. Nigdy nie wiadomo, kiedy nadejdzie, ale można czekać na nią świadomie, celebrując każdy dzień i chwytając w nim to, co ma do zaoferowania. Jakże wymowne zdają się tu zatem słowa, jakimi Maciej Balcar kończy kultową piosenkę Dżemu: „Chwila, która trwa, może być najlepszą z Twoich chwil. Najlepszą z Twoich chwil”. Właśnie taka myśl, prosta w przekazie, a jednocześnie w pełni trzeźwa, staje się motorem napędowym powieści Carpe diem, którą Diane Rose (autorka bloga Recenzje z Pazurem) rozpoczyna swą przygodę z piórem. Bohaterka tego debiutu ma jednak nieco trudniej od większości z nas, gdyż doskonale wie, że jej życie właśnie dobiega końca… Rosalie Heart chciałaby tryskać energią i odpowiednio korzystać z własnej młodości. Chciałaby też planować przyszłość, aby poczuć zapach satysfakcji i spełniających się marzeń. Życie okazuje się jednak mniej łaskawe i rzuca pod nogi studentki potężną kłodę w postaci wadliwego serca. Chociaż zegar Rosalie nieubłaganie wyznacza ostatnie dni, w jej duszy próżno szukać nadziei na pokonanie parszywej choroby. Młoda kobieta nie tworzy zatem żadnych planów, nie myśli też o spełnianiu się w miłości, w zamian żyje z dnia na dzień, odliczając pozostały jej czas. Jej stosunek do życia zmienia się diametralnie, gdy na swojej drodze niespodziewanie spotyka kogoś, kto potrafi rozchmurzyć nawet najbardziej pochmurne myśli. Czy Daniel okaże się wystarczającym wsparciem w walce z nieuchronnym końcem? Nie łatwo jest pisać o chorobie tak, aby przedstawić jej bezwzględny charakter, a jednocześnie zachować odpowiednią gamę optymizmu. Diane Rose w swoim debiucie literackim optymalnie wyważa słodko-gorzkie proporcje, dzięki czemu czytelnik staje się obserwatorem pięknych i nadzwyczaj poruszających scen. Autorka od początku oddaje głos dwójce bohaterów, Rosalie i Danielowi, pozwalając im na samodzielne zrelacjonowanie własnej historii. Lekki i niezwykle płynny język pozwala szybko chłonąć kolejne strony, a transferowane za jego pomocą emocje tworzą obraz spontanicznej walki ze zbliżającą się śmiercią. W oczach młodej bohaterki nałożony wyrok jest przeszkodą nie do pokonania, ale kobieta zamiast wytaczać kolejne łzy, zaczyna chwytać najmniejsze radości dnia codziennego. Tytułowa i jakże ulotna myśl Carpe diem bezsprzecznie staje się wiernym towarzyszem studentki, ale dopiero mgiełka szczerej miłości sprawia, że serce Rosalie zaczyna błagać o prawdziwy cud. Nowo poznane uczucie smakuje bowiem niczym zakazany owoc, jest takie naturalne, soczyste i zdrowe… Kręgosłup tej powieści niewątpliwie tworzy ujmująca fabuła, ale jej stabilną podporą okazują się właściwie potraktowani bohaterowie. Każdy z nich może pochwalić się wyjątkową charyzmą oraz niemałą dozą autentyczności, co pozwala łatwo wtopić się w ich poharatane myśli. Rosalie Heart nie uruchamia żadnych planów na jutro, skupia się jedynie na tym, co tu i teraz, celowo nie dając sobie szansy na poczucie nadziei, którą z góry uważa za zgubną. Pogodzona z niewydolnością własnego serca, mozolnie wylicza pozostałe jej dni i chociaż zasadność tak precyzyjnie określonej liczby można podać w wątpliwość, to finalnie odbiorca zdaje sobie sprawę, że proces odliczania jest tu zwyczajnie umowny. Gdy na drodze Rosalie staje czarujący Daniel, serce kobiety zaczyna wyczuwać coś więcej niż tylko nadciągającą śmierć. Niewątpliwie przystojny i wyjątkowo ambitny lekarz przez wielu uznawany jest za szpitalnego gbura, nie ma bowiem czasu na jakiekolwiek współczucie i widzi w sobie jedynie mechanika, który zajmuje się naprawą „zepsutych” ludzi. Czy mężczyzna zdecyduje się zawalczyć o lepszą opinię? Odpowiedzi na to pytanie warto poszukać bezpośrednio w powieści. Zauważalnie bogaty charakter przysługuje natomiast Jamesowi, któremu autorka nadaje rolę starszego brata chorej Rosalie. Diane Rose tworzy z niego postać okraszoną wyraźnym humorem, fragmentami niemal komiczną, ale jednocześnie najbardziej budującą i stale motywującą do działania. Pozbawiona dystansu relacja rodzeństwa jest piękna w swej humorystycznej prostocie, zdaje się też być niezwykle wartościowa i pozostawiająca miejsce na tak ważną przestrzeń osobistą. Cała recenzja na stronie: http://www.mozaikaliteracka.pl/2017/03/carpe-diem-diane-rose-przedpremierowo.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-03-2017 o godz 12:51 Michelle dodał recenzje:
Długo zastanawiałam się jak ugryźć swoją opinię o Carpe diem… Co napisać, jak napisać itd. Długo odkładałam to w czasie, jednak nadszedł w końcu ten moment, gdy wypadało usiąść i pisać… pisać… pisać… Jestem ogromnie zadowolona z faktu, iż miałam możliwość przeczytać tę powieść. Nie obyło się bez małego problemu… Przyznam, że początkowo ciężko było mi się wczytać w historię Rosalie. Męczyłam się, nie byłam do końca przekonana, czy wszystkie te zachwyty dookoła będę w stanie odnaleźć i ja… Jednak po trzydziestu – czterdziestu stronach, gdy akcja nabrała rumieńców, książka mnie pochłonęła. Dosłownie. Nie potrafiłam się od niej oderwać. Styl Diane Rose mnie zachwycił. Autorka w swojej debiutanckiej powieści skupiła się na myślach i doznaniach osoby ze swego rodzaju „wyrokiem śmierci”. Chorobą, która daje więcej czasu, a wręcz nieubłaganie go zabiera. Wada serca, bo o tym mowa, doprowadziła główną bohaterkę do takiego punktu w swoim życiu, w którym teoretycznie pogodziła się z faktem, że nie ma czasu na marzenia, plany, przyszłość… Liczy się to, co tu i teraz, bo jutra może nie być… Jednocześnie zatracając w sobie instynkt, by walczyć o przeżycie… Jednak dzięki rodzinie i przyjaciołom, a także miłości, wszystko może się zmienić… W końcu to gorące uczucie w połączeniu z wiarą może czynić cuda… Pytanie, czy pozwolimy im działać, czy Rosalie pozwoli…? W Carpe diem poruszony jest także wątek transplantologii, a raczej zarysowany obraz polskiej rzeczywistości. Jak to wygląda w praktyce, co mogą, a czego nie mogą lekarze oraz jak trudno rodzinie zmarłego podpisać zgodę na pobranie narządów… które mogą uratować komuś innemu życie. I choć tło książki porusza poważne i trudne tematy, autorce udało się przełamać ich ciężar mistrzowskimi dialogami. Przyznam, że dawno nie czytałam tak zabawnych, a jednocześnie szczerych, do bólu, dialogów, które niekiedy bawiły, innym razem wzruszały i dawały do myślenia. Brawa dla tej Pani! :) Nie spodziewajcie się spodziewanego… zakończenia. Nim do niego dotrzecie, przeżyjecie wstrząs emocjonalny. Uronicie kilka łez, by finalnie uśmiechnąć się od ucha do ucha i powiedzieć do siebie „to była dobra książka”… Autorów za doprowadzanie czytelnika na skraj załamania nerwowego tudzież stanu przedzawałowego powinni karać… chociaż… w życiu potrzeba nieco adrenaliny... ;) A przysłowiowa kropka nad „i” to bohaterowie wykreowani przez Diane Rose. Z wadami i zaletami. Ludzcy. Prawdziwi. Czasami nieco irytujący, innym razem zabawni… Mieszanka idealna, przez co nie sposób ich nie polubić… Ba! Można się zakochać. Uwagę zwrócić muszę także na okładkę. Sami powiedzcie, czyż nie jest urocza? Czy nie przyciąga wzroku? Moim skromnym zdaniem już dla samej okładki warto ją mieć… a gdy połączy się to z treścią… No cóż… musicie przekonać się sami… Podsumowując: Nie liczcie na ckliwy romans, w którym co strona padają romantyczne wyznania, a zakochani nie wychodzą z sypialni. Carpe diem to niezwykle poruszająca powieść przede wszystkim o życiu i walce o nie. O jego ulotności, o tym, że należy cieszyć się z drobnych rzeczy, bo to one składają się na szczęście… O tym, by żyć pełnią życia i brać z niego to, co najlepsze… Gorąco polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-03-2017 o godz 09:47 Magnolia044 dodał recenzje:
Diane Rose nie owija w bawełnę. Pierwsze strony książki i od razu częstuje czytelnika zderzeniem z bardzo brutalną rzeczywistością. Motyw ciężko chorej, w dodatku młodej osoby, jest niebywale trudny do opisania, a dla czytelnika niewyobrażalnie emocjonalny w odbiorze, dosłownie miażdży serce. Od samego początku książki pada pytanie: jak żyć ze świadomością, że ma się podpisany na siebie wyrok, a później może nigdy nie nadejść? Odpowiedź otrzymujemy w tytule książki: Carpe diem, czyli chwytaj dzień. Carpe diem to ciepła, poruszająca i pełna prawdziwych emocji historia młodej dziewczyny, która każdego wieczoru zasypiając, zastanawiała się, czy następnego dnia się obudzi, a wstając rano, myślała, czy dożyje jego końca? Jedyne, czego pragnęła to dostać od życia jak najwięcej: chciała nacieszyć się rodziną, skończyć studia, znaleźć pracę, doczekać się dzieci i wnuków oraz zestarzeć się przy boku kochającego męża. Czy to tak wiele? Każdy dostaje od losu szansę, jej ta szansa została odebrana w dzień, kiedy usłyszała diagnozę. Carpe diem to moim zdaniem, bardzo udany debiut literacki Diane Rose. Olbrzymim atutem jest oryginalny pomysł na fabułę, bowiem nie jest to kolejna ckliwa powiastka, w której przelewają się tony lukru. To powieść mądra, ukazująca, że najważniejszą wartością w życiu człowieka jest rodzina, którą należy kochać i szanować. O tym, że każdy zasługuje na odrobinę szczęścia i każdy moment jest odpowiedni, aby się zakochać, nieważne czy jest się zdrowym, czy ma się przed sobą kilka lat życia. Przede wszystkim jest to opowieść, która realnie i emocjonalnie odzwierciedla obraz walki młodej osoby ze zbliżającą się śmiercią oraz szukaniem szczęścia w spontaniczności, a radości w drobiazgach. W delikatny sposób zwraca również uwagę na to, jak istotne jest, aby ludzie zgadzali się na bycie dawcami narządów po swojej śmierci, bo mogą tym uratować kilka istnień. Mimo trudnego tematu autorka utrzymuje atmosferę w dosyć lekkiej tonacji. Oczywiście pojawią się łzy, ale też uśmiech na twarzy, a wszystko przez zaserwowany humor. Szczerze zatraciłam się w tej historii! Mimo dramatyzmu fabuły Carpe diem czyta się niezwykle lekko i oprócz wielu wylanych łez pozostawia po sobie również pozytywny wydźwięk. Pokazuje, jak ważne są więzi rodzinne i wsparcie, którym mogą obdarzyć chorego członkowie rodziny. Zwraca uwagę na to, jak istotne i cenne jest życie. A jej przesłaniem jest, żeby cieszyć się z drobnych rzeczy, wykorzystywać każdą chwilę i okazję, by przeżyć coś niesamowitego, bo to gwarantuje szczęście. Daje nadzieję na to, że nigdy nie jest za późno, by wierzyć w happy end! Diane Rose pokazała, że potrafi zagrać słowem na ludzkich emocjach. Bardzo udany debiut!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Carpe diem Rose Diane
29,49 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Piękny Lauren Christina
28,49 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Jeszcze raz Przybyłek Agata
25,99 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Siedem Sióstr Riley Lucinda
27,19 zł
32,30 zł
strona produktu - rekomendacje Taka jak ty Gargaś Gabriela
22,51 zł
26,90 zł
strona produktu - rekomendacje Wichrowe łąki Harvey Sarah
27,19 zł
31,99 zł
strona produktu - rekomendacje Prezent Fleszar Hanna
25,99 zł
29,00 zł
strona produktu - rekomendacje Bez mojej zgody Picoult Jodi
21,66 zł
25,60 zł
strona produktu - rekomendacje Carpe diem Rose Diane
20,81 zł
24,90 zł
strona produktu - rekomendacje Na ratunek Sparks Nicholas
23,36 zł
27,90 zł
strona produktu - rekomendacje Marina Zafon Carlos Ruiz
22,09 zł
26,40 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanych

Bez nazwy-1 Zgłoś opinię o stronie