produkt niedostępny
Autor:
Wydawca: Mag Wydawnictwo
Okładka: miękka
Data premiery: 2008-11-14
Inne wydania:Cena:
okładka twarda  46,49 zł
ebook 37,49 zł
MOBI  37,49 zł
EPUB  37,49 zł

Letnia wyprzedaż w empik.com to okazje do 50% taniej! Wszystkie produkty z promocji znajdziesz TUTAJ.

Uwaga! Oferta ważna do 23:59 29 sierpnia 2014 roku lub do wyczerpania zapasów.
  • Opis
  • do góry

    Opis

    Długo oczekiwana kontynuacja Eragona.Przysięgi i hołdy? Próby wierności? Starcia wrogich sił? Eragon i jego smoczyca Saphira ledwie uszli z życiem z ogromnej bitwy z wojownikami Imperium na Płonących Równinach. Teraz muszą stawić czoło kolejnym niebezpieczeństwom - a także splątanej sieci obietnic i przysiąg, które mogą wymagać niewyobrażalnie wielkich ofiar!

  • Przeczytaj fragment
  • do góry

    Przeczytaj fragment

    Wrota śmierci
    Eragon przyglądał się mrocznej kamiennej wieży, będącej schronieniem potworów, które zamordowały jego wuja, Garrowa.
    Leżał na brzuchu, ukryty za grzbietem piaszczystego wzgórza porośniętego rzadkimi źdźbłami trawy, ciernistymi krzakami i małymi kulkami kaktusów. Kruche łodyżki zeszłorocznej roślinności kłuły go w dłonie, gdy powoli pełzł naprzód, próbując lepiej przyjrzeć się Helgrindowi, górującemu nad otaczającą go krainą niczym czarny sztylet wbity we wnętrzności Ziemi.
    Ukośne promienie wieczornego słońca zasnuwały wzgórze długimi, wąskimi cieniami i daleko na zachodzie oświetlały taflę jeziora Leona, zamieniając horyzont w migoczącą sztabkę złota.
    Z lewej strony dobiegał Eragona miarowy oddech jego kuzyna, Rorana, leżącego obok. Zazwyczaj niesłyszalny, ruch powietrza teraz wydawał się Eragonowi, z jego wyostrzonym słuchem, nienaturalnie głośny; była to zaledwie jedna z wielu zmian, jakie zaszły w nim po przemianie, którą przeszedł podczas Agaetí Blödhren, Święta Przysięgi Krwi elfów.
    Nie zwracał jednak na to uwagi, skupiony na obserwacji kolumny ludzi, przesuwającej się powoli w stronę podstawy Helgrindu, po pokonaniu pieszo mil dzielących górę od miasta Dras-Leona. Grupa dwudziestu czterech mężczyzn i kobiet, odzianych w ciężkie skórzane szaty, maszerowała na czele kolumny. Ludzie ci poruszali się dość dziwnie, każdy inaczej – kołysali się, podskakiwali, kuśtykali, szurali nogami, kręcili się, wspierali na kijach bądź podpierali rękami, maszerując na zadziwiająco krótkich nogach. Dopiero po chwili Eragon zorientował się, że każdemu z nich brakowało ręki, nogi bądź jednego i drugiego. Ich przywódca siedział wyprostowany w lektyce dźwiganej przez sześciu niewolników o naoliwionej skórze. Eragon pomyślał, że to zdumiewające osiągnięcie, wziąwszy pod uwagę fakt, iż ciało owego mężczyzny – bądź kobiety, nie potrafił określić płci – składało się wyłącznie z torsu i głowy, na której tkwiła wysoka na trzy stopy ozdobna skórzana tiara.
    – Kapłani Helgrindu – wymamrotał do Rorana.
    – Umieją posługiwać się magią?
    – To możliwe. Nie odważę się zbadać góry umysłem, dopóki nie odejdą, bo jeśli istotnie są magami, wyczują mój dotyk, nawet najlżejszy, i odkryją naszą obecność.
    Za kapłanami maszerowały dwa szeregi młodych mężczyzn odzianych w złote szaty. Każdy niósł w dłoniach prostokątną metalową ramę z osadzonymi w niej dwunastoma poziomymi prętami, na których wisiały żelazne dzwonki wielkości rzepy. Połowa młodzieńców potrząsała mocno swymi ramami, gdy unosili do kroku prawą nogę, a kiedy dzwonki rozbrzmiewały żałobną kakofonią, druga połowa trzęsła swoimi, stawiając lewe stopy. Żelazne języki uderzały o ścianki żelaznych gardeł, a ich ponury dźwięk odbijał się echem od wzgórz. Akolici krzyczeli do wtóru, jęcząc i wrzeszcząc w ekstazie.
    Za groteskową procesją ciągnął się, niczym ogon komety, korowód mieszkańców Dras-Leony. Tworzyła go szlachta, kupcy, handlarze, kilkunastu wysokich oficerów i zbieranina mniej znaczących ludzi: robotników, żebraków i zwykłych żołnierzy.
    Eragon zastanawiał się, czy w tłumie podąża także gubernator Dras Leony, Marcus Tabor.
    Dotarłszy na skraj stromego rumowiska otaczającego pierścieniem Helgrind, kapłani zatrzymali się po obu stronach wielkiego głazu barwy rdzy. Kiedy cała kolumna stała już przed prymitywnym ołtarzem, stwór siedzący w lektyce poruszył się i zaczął śpiewać głosem rażącym uszy jak pojękiwania dzwonków. Porywy wiatru co chwila zagłuszały deklamacje szamana, lecz Eragon dosłyszał urywki zdań wypowiedzianych w pradawnej mowie – dziwnie zniekształconej i źle wymawianej – zmieszane ze słowami z języka krasnoludów i urgali, a także frazami z archaicznego dialektu plemienia ludzkiego. To, co zrozumiał, sprawiło, że zadrżał. Kazanie bowiem traktowało o sprawach, o których lepiej nie wiedzieć, złowrogiej nienawiści dojrzewającej przez stulecia w mrocznych jaskiniach ludzkich serc, by wreszcie rozkwitnąć pod nieobecność Jeźdźców; o krwi, obłędzie i ohydnych rytuałach odprawianych pod czarnym księżycem.
    Pod koniec owej odrażającej oracji dwóch pomniejszych kapłanów pośpieszyło naprzód i przeniosło swego mistrza – bądź mistrzynię – z lektyki na ołtarz. Wówczas najwyższy kapłan wydał krótki okrzyk. Bliźniacze stalowe ostrza zamigotały niczym gwiazdy, wznosząc się i opadając. Z obu ramion najwyższego kapłana wytrysnęły strumyki krwi, spływające po odzianym w skórę torsie i ściekające na głaz, a z niego na żwir poniżej.
    Dwóch kolejnych kapłanów skoczyło naprzód, chwytając szkarłatne krople do kielichów. Gdy napełniły się po brzegi, podali je reszcie członków kongregacji, którzy zaczęli z zapałem pić.
    – Gar! – zaklął cicho Roran. – Nie wspomniałeś wcześniej, że ci wstrętni handlarze ludźmi, obłąkani wyznawcy, skretyniali krwiopijcy to także kanibale.
    – Niezupełnie. Nie jadają mięsa.
    Gdy wszyscy już zwilżyli gardła, służalczy nowicjusze zanieśli najwyższego kapłana z powrotem do lektyki i obwiązali mu rany pasmami białego płótna. Na tkaninie szybko wykwitły mokre, ciemne plamy.
    Rany najwyraźniej nie wywarły wrażenia na kapłanie, bo pozbawiona członków postać obróciła się w stronę wyznawców, przemawiając ustami barwy żurawin.
    – Teraz naprawdę jesteście mymi braćmi i siostrami, tu bowiem, w cieniu potężnego Helgrindu, skosztowaliście soku z moich żył. Krew wzywa krew i jeśli kiedykolwiek wasza rodzina będzie potrzebować pomocy, róbcie, co tylko w waszej mocy dla Kościoła i dla innych uznających moc naszego Straszliwego Pana… By potwierdzić raz jeszcze i na nowo wiarę pokładaną w Triumwiracie, odmówcie wraz ze mną Dziewięć Przysiąg… Na Gorma, Ildę i Fell Angvarę, przysięgamy oddawać cześć co najmniej trzykroć w miesiącu w godzinie przed zmierzchem i składać w ofierze nas samych, by zaspokoić odwieczny głód naszego Wielkiego i Strasznego Pana… Przysięgamy przestrzegać zakazów zapisanych w księdze Toska… Przysięgamy zawsze nosić nasz bregnir na ciele i na zawsze unikać dwunastu z dwunastu oraz dotyku węźlastego sznura, by nie skaził…
    Nagły powiew wiatru zagłuszył dalsze słowa najwyższego kapłana. Po chwili Eragon ujrzał, jak jego słuchacze dobywają niewielkich zakrzywionych noży i kolejno nacinają swe ręce w zgięciu łokcia, namaszczając ołtarz strugami krwi.
    Po kilku minutach gniewny wiatr ucichł i Eragon znów usłyszał kapłana:
    – …I wszystko, czego pragniecie i pożądacie, będzie wam dane w nagrodę za posłuszeństwo… Nasza ofiara dobiegła końca. Jeżeli jednak wśród was znajdzie się ktoś dość śmiały, by dowieść prawdziwej głębi wiary, niechaj się ukaże.
    Słuchacze zamarli i pochylili się, spoglądając wyczekująco.
    Przez długą cichą chwilę zdawało się, że odejdą z niczym. Potem jednak jeden z akolitów wyskoczył przed szereg.
    – Ja to zrobię! – wykrzyknął.
    Z wrzaskiem radości jego bracia zaczęli wymachiwać dzwonkami w szybkim, gniewnym rytmie. Zgromadzonych opanowało szaleństwo, podskakiwali i krzyczeli niczym obłąkani. Mimo odrazy, którą czuł Eragon, ta muzyka wzbudziła iskrę podniecenia nawet w jego sercu, przemawiając do prymitywnej, brutalnej części jego duszy.
    Ciemnowłosy młodzieniec odrzucił złote szaty, pozostając jedynie w skórzanej przepasce, i wskoczył na ołtarz. Spod jego stóp bryznęły szkarłatne krople. Zwrócony do Helgrindu, zaczął dygotać w rytm okrutnych dzwonków. Głowa opadła mu bezwładnie, w kącikach ust wystąpiła piana, ręce wiły się niczym węże. Na skórę wystąpił pot i po chwili młodzian lśnił w promieniach zachodzącego słońca niczym posąg z brązu.
    Brzęk dzwonków osiągnął szaleńcze tempo, dźwięki zderzały się ze sobą w obłąkańczym crescendo, gdy młodzian sięgnął do tyłu. Kapłan wsunął mu w dłoń rękojeść osobliwego narzędzia: ostrej klingi długiej na dwie i pół stopy, z mocnym jelcem, łuskową rękojeścią, śladową osłoną i szerokim płaskim ostrzem, które na końcu rozszerzało się wachlarzowato, kształtem przypominając smocze skrzydło. Było to narzędzie zaprojektowane tylko w jednym celu: by rozcinać zbroje, kości i ścięgna równie łatwo, jak pełen wody bukłak.
    Młodzieniec uniósł broń, tak że przez moment celowała w stronę najwyższego szczytu Helgrindu. Potem opadł na kolano i, krzycząc niezrozumiale, opuścił ostrze na swój prawy przegub.
    Krew bryznęła na skały za ołtarzem.
    Eragon skrzywił się i odwrócił wzrok, choć i tak do jego uszu dotarły przeszywające wrzaski chłopaka. Podczas bitwy widywał już gorsze rzeczy, lecz rozmyślne okaleczenie własnego ciała w świecie, gdzie człowiekowi każdego dnia grozi kalectwo, wydało mu się czymś głęboko złym.
    Źdźbła trawy zaszeleściły, kiedy Roran poruszył się lekko. Wymamrotał przekleństwo, które zniknęło w gąszczu jego brody, po czym znów umilkł.
    Podczas gdy kapłan opatrywał ranę młodego człowieka – zatrzymując krwotok zaklęciem – jeden z akolitów odwiązał dwóch niewolników, którzy dźwigali lektykę najwyższego kapłana. Następnie przykuł ich za kostki do osadzonego w ołtarzu żelaznego pierścienia. Akolici wydobyli spod szat liczne pakunki i usypali z nich stos na ziemi, poza zasięgiem niewolników.
    Zakończywszy obrzędy, kapłani i ich orszak odeszli spod Helgrindu w stronę Dras-Leony, znów dzwoniąc i zawodząc. Jednoręki fanatyk, potykając się, dreptał tuż za lektyką najwyższego kapłana.
    Jego twarz rozjaśniał błogi uśmiech.
    ***
    –No proszę. – Eragon odetchnął głęboko, gdy kolumna zniknęła za odległym wzgórzem.
    – Co takiego?
    – Podróżowałem z krasnoludami i elfami, lecz żadne ich uczynki nie były nawet w części tak dziwne jak to, co robią ci ludzie.
    – Są równie potworni jak Ra’zacowie. – Roran wskazał ruchem głowy Helgrind. – Mógłbyś teraz sprawdzić, czy jest tam Katrina?
    – Spróbuję. Ale bądź gotów do ucieczki.
    Eragon zamknął oczy i zaczął powoli rozszerzać granice swej świadomości, przenosząc się z umysłu jednej żywej istoty do następnej, niczym strużki wody wsiąkające w piasek. Dotykał ruchliwych owadzich metropolii, rojnych, ruchliwych i skupionych na własnych sprawach; jaszczurek i węży, ukrytych pośród ciepłych kamieni, różnych odmian ptaków i małych ssaków. Owady i zwierzęta kręciły się bez wytchnienia, szykując się na szybkie nadejście nocy. Niektóre kryły się w norach, inne, żyjące w mroku, budziły się, ziewały, przeciągały i gotowały do łowów i żeru.
    Podobnie jak ma się rzecz z innymi zmysłami, zdolność Eragona do wnikania w myśli istot malała wraz z odległością. Gdy fala jego myśli dotarła do podnóża Helgrindu, wyczuwał jedynie największe ze zwierząt, i nawet je bardzo słabo.
    Sięgał dalej, ostrożnie, gotów wycofać się błyskawicznie, gdyby musnął przypadkiem umysł ściganych ofiar: Ra’zaców, a także ich rodziców i wierzchowców, olbrzymich Lethrblak. Eragon zdecydował się odsłonić w ten sposób tylko dlatego, że rasa Ra’zaców nie posługiwała się magią i nie wierzył, by jego wrogów wyszkolono jak innych nie-magów, umiejących posługiwać się telepatią. Ra’zacowie i Lethrblaki nie potrzebowali podobnych podstępów – sam ich dech wywoływał odrętwienie u nawet najsilniejszych mężów.
    A choć Eragon podczas swych bezcielesnych zwiadów ryzykował zdemaskowanie, on, Roran i Saphira musieli wiedzieć, czy Ra’zacowie uwięzili Katrinę – narzeczoną Rorana – w Helgrindzie. Odpowiedź ta bowiem mogła zdecydować o tym, czy ich misja będzie mieć na celu ratunek, czy też porwanie i przesłuchanie.
    Szukał długo i wnikliwie. Gdy wrócił do swego ciała, odkrył, że Roran przygląda mu się z miną zgłodniałego wilka. W jego szarych oczach płonęły gniew, nadzieja i rozpacz tak wielkie, że zdawało się, że lada moment emocje kuzyna mogą eksplodować i wypalić wszystko wokół w niewiarygodnie jasnym rozbłysku, tak silnym, że zdolnym stopić nawet kamień.
    Eragon świetnie to rozumiał.
    Ojciec Katriny, rzeźnik Sloan, zdradził Rorana Ra’zacom. Gdy ci nie zdołali go złapać, pochwycili śpiącą w sypialni Rorana Katrinę i porwali ją z doliny Palancar, pozostawiając mieszkańców Carvahall na łasce żołnierzy króla Galbatorixa, z rąk których czekała ich śmierć bądź niewola. Nie mogąc ich ścigać, Roran w ostatniej chwili przekonał wieśniaków, by porzucili domy i ruszyli za nim przez Kościec i dalej na południe, wzdłuż wybrzeża Alagaësii. W końcu dołączyli do oddziałów zbuntowanych Vardenów. W drodze przeżyli wiele śmiertelnie groźnych przygód, lecz dzięki tej wyprawie Roran i Eragon znów się spotkali. Eragon zaś wiedział, gdzie mieszkają Ra’zacowie, i przyrzekł pomóc kuzynowi ocalić Katrinę.
    Roran wyjaśnił później, że udało mu się dokonać tego wszystkiego tylko dlatego, że potężne uczucie popychało go do czynów budzących lęk u innych, dzięki czemu mógł stawić czoło swym wrogom.
    Obecnie podobna gorączka trawiła także Eragona.
    Gdyby komuś bliskiemu groziło niebezpieczeństwo, byłby gotów rzucić się w ogień, nie zważając na to, co go spotka. Kochał Rorana jak brata, a skoro Roran miał poślubić Katrinę, w oczach Eragona ona także stała się częścią rodziny. Co jeszcze ważniejsze, Eragon i Roran byli ostatnimi dziedzicami rodu. Eragon wyrzekł się wszelkich związków ze swym bratem krwi, Murtaghiem, toteż z krewnych mieli z Roranem tylko siebie. A także Katrinę.
    Lecz nie tylko szlachetne poczucie braterstwa pchało ich do działania – obu przyświecał jeszcze jeden cel: zemsta! Nawet teraz, gdy planowali wydrzeć Katrinę ze szponów Ra’zaców, obaj wojownicy – śmiertelnik i Smoczy Jeździec – marzyli o tym, by zabić nienaturalne sługi króla Galbatorixa. Ra’zacowie bowiem torturowali i zamordowali Garrowa, rodzonego ojca Rorana i przybranego Eragona.
    Zdobyte informacje były zatem ważne nie tylko dla Rorana, ale też dla samego Jeźdźca.
    – Chyba ją wyczułem – rzekł. – Trudno orzec na pewno, bo jesteśmy daleko od Helgrindu i nigdy wcześniej nie wnikałem w jej umysł, ale mam wrażenie, że jest gdzieś wewnątrz tej ohydnej góry, ukryta w pobliżu szczytu.
    – Jest chora? Ranna? Do diaska, Eragonie, niczego przede mną nie ukrywaj! Zrobili jej krzywdę?
    – W tej chwili nie cierpi. Więcej nie mogę powiedzieć, bo samo wyczucie jej świadomości wymagało ode mnie wszystkich sił. Nie mogłem nawiązać kontaktu.
    Eragon wolał nie wspominać, że wyczuł też drugą osobę. Podejrzewał kto to jest i obawiał się, że jeśli ma rację, czekają go wielkie kłopoty.
    – Nie znalazłem natomiast Ra’zaców ani Lehtrblak. Nawet jeśli w jakiś sposób zdołałem przeoczyć Ra’zców, ich rodzice są tak wielcy, że ich moc życiowa winna płonąć niczym tysiąc lamp, podobnie jak u Saphiry. Prócz Katriny i paru innych słabych iskierek Helgrind jest czarny, całkowicie czarny.
    Roran skrzywił się, zacisnął pięść i spojrzał gniewnie w stronę skalistego szczytu, który rozpływał się w mroku, spowity wieńcem fioletowych cieni.
    – Nieważne, czy masz rację, czy się mylisz – rzekł niskim, głuchym głosem, jakby przemawiał sam do siebie.
    – Czemuż to?
    – Nie odważymy się zaatakować jeszcze dzisiaj. Nocą Ra’zacowie są najsilniejsi. I jeśli faktycznie przebywają w pobliżu, niemądrze byłoby stawać do walki, kiedy mają przewagę. Zgadzasz się?
    – Tak.
    – Zaczekamy zatem do świtu. – Roran machnął ręką w stronę niewolników przykutych do zakrwawionego ołtarza. – Jeśli do tego czasu ci biedacy znikną, będziemy wiedzieli, że Ra’zacowie tu są, i postąpimy zgodnie z planem. Jeżeli nie, przeklniemy pecha, który pozwolił im uciec, uwolnimy niewolników, uratujemy Katrinę i odlecimy z nią do Vardenów, nim wytropi nas Murtagh. Tak czy inaczej, wątpię by Ra’zacowie zostawili Katrinę długo samą. Nie, jeśli Galbatorix chce, by przeżyła, żeby móc ją wykorzystać przeciwko mnie.
    Eragon skinął głową. Pragnął już teraz uwolnić niewolników, lecz gdyby to zrobił, ostrzegłby nieprzyjaciół, że coś się święci. Jeżeli Ra’zacowie zjawią się na wieczerzę, Eragon i Saphira nie będą mogli interweniować. Bitwa w otwartym polu pomiędzy smokiem i stworami takimi jak Lethrblaki przyciągnęłaby uwagę każdego męża, kobiety i dziecka w promieniu wielu staj, Eragon zaś wątpił, by zdołali przeżyć z Saphirą i Roranem, gdyby Galbatorix odkrył, że przebywają sami w jego Imperium.
    Odwrócił wzrok od przykutych do skały mężczyzn. Dla ich dobra mam nadzieję, że Ra’zacowie są akurat na drugim końcu Alagaësii, albo przynajmniej, że nie dopisze im dziś apetyt, pomyślał.
    Bez jednego słowa Eragon i Roran poczołgali się z powrotem za niskie wzgórze, za którym się ukryli. U jego stóp ukucnęli, po czym odwrócili się i wciąż pochyleni pobiegli między dwoma rzędami pagórków. Krótkie zagłębienie wkrótce zamieniło się w wąski, wyżłobiony przez powódź parów z osypującymi się ścianami z łupku.
    Wymijając karłowate krzaki jałowca, Eragon zerknął w górę i pomiędzy iglastymi gałązkami dostrzegł pierwsze konstelacje, rozbłyskujące na aksamitnym niebie. Gwiazdy wydawały się zimne i ostre, niczym jasne odłamki lodu. Potem znów skupił wzrok na ziemi, gdy wraz z Roranem biegli na południe, do swego obozu.

    do góry

    Recenzje

    Napisz recenzję Przeczytaj wszystkie 49
  • Recenzje Napisz recenzję
  • Książka naprawdę fajna!!..
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    zeberkakamila 13 października 2012
    ale żal mi Murtagha, bo był naprawde fajny.
    Nie mogę się zdecydować...
    • 5
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    nan1989 19 stycznia 2012
    ...czy jest to lepsza czy też gorsza pozycja od poprzedniczek. Z jednej strony mamy wspaniale rozbudowane, plastyczne opisy otaczającego świata (scena wykuwania miecza jest porażającym zmysły arcydziełem), dalszy rozwój bohaterów i ciekawe zwroty akcji, z drugiej - kilka naprawdę słabych i (moim zdaniem) bardzo naciąganych fragmentów, które psują tak starannie wykreowaną atmosferę. Może jednak innym nie przeszkadza to tak bardzo jak mnie...
    Końcowa ocena? Pójdę ze sobą na kompromis i dam 8/10.
    Brisingr
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    markietanka 12 grudnia 2011
    Paolini napisał świetną fantastykę przygodową, z malowniczymi opisami i ciekawymi dialogami. Szkoda tylko, że uśmiercił Glaedra i Oromisa, zdążyłam się do nich przywiązać….
    Książka napisana jest lekko i z polotem, czyta się ją z dużą przyjemnością, pobudza wyobraźnię i intryguje. Piękna okładka przyciąga wzrok i stanowi doskonałą kontynuację serii. Przemyślane i dopracowane postacie bohaterów wzbogacają opowieść, a doskonałe tło dopełnia całości.

    Brisingr to dotychczas najlepsza część trylogii – najbardziej dopracowana, przemyślana i porywająca.
    Ogromny postęp autora.
    • 5
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    natalia_olszewska93 22 października 2011
    Dwie poprzednie części są wyśmienite, jednak Brisingr odstaje wyraźnie od nich. Zdecydowanie Paolini zrobił duże postępy w pisaniu i przy czytaniu części trzeciej wydaje się, że czytasz książkę zupełnie innego autora.
    Polecam wszystkim :)
    bez szaleństw.
    • 2
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Pastera 27 sierpnia 2011
    Mam wrażenie, że Panu Autorowi powoli kończy się pomysł. Dwie pierwsze części zapierające dech, natomiast trzecia... pozostawia wiele do życzenia. Przydługie, nic nie wnoszące opisy, ślamazarna akcja...Do przeczytania, ale bez jakichś szczególnych szaleństw. Liczę, że w zapowiadanej czwartej części Autor wróci do poziomu z dwóch pierwszych.
    9/10
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    postry 15 sierpnia 2011
    momentami ciężka ale bardzo ciekawa
    Do poczytania dla każdego
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Lorhile 29 lipca 2010
    Książka jest napisana ciekawie. Do przeczytania i dla fanów fantastyki jak i dla zwykłych czytelników. Dzieje się w miarę dużo. Napisane jest to ciekawie, jednak brakuje mi tu szarości. Wszystko jest tu albo czarne (złe), albo białe ( dobre), nie ma tu osoby, która byłaby neutralna. Można za tokową postać uznać murtagha, jednak tylko jedna osoba na całą książkę.
    Zaciekawiła jednak mnie i czekam na ostatnią część z niecierpliwością.
    Brisingr
    • 5
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Negai 30 czerwca 2010
    Wszystkie książki z tej sagi są napisane prosto tak, że czyta się ją łatwo i przyjemnie. Jest miłą odmianą w naszej rzeczywistości. Polecam ją dla każdego nie istotne czy lubi fantastykę czy nie .
    Recenzja
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    czesioczesiakowy 11 kwietnia 2010
    Powiem tak... Po przeczytaniu Eragona uznałem ją za jedną z najlepszych (jeśli nie najlepszą) z książek które czytałem. Wszystko było ok, pomysł może nie nowatorski lecz świetny. Druga część (Najstarszy) zawiodła mnie. Nudny początek, rozwlekła akcja, brak ciekawych wątków. Podchodziłem do niej aż trzy razy. Długo zastanawiałem się nad kupnem Brisingra. Czy z takiej książki można wycisnąć jeszcze więcej?- zastanawiałem się. Okazało się ,że tak! Cud, miód i orzeszki! Książka warta polecenia!
    Ta recenzja przydała się 1 raz
    Trochę słabsza od poprzednich
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    BSkye 23 lutego 2010
    Dla mnie trochę słabsza od poprzednich części. Od "Eragona" i "Najstarszego" nie potrafiłam się oderwać, a tu było już trochę słabiej. Autor daje za dużo nudnych opisów czy zbędnych wątków i z czasem czytanie zaczyna nudzić (przynajmniej tak było w moim przypadku).
    Ta recenzja przydała się 1 raz
    ;]
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Shiza 20 lutego 2010
    Tak naprawdę to dzięki pierwszej części sagi,polubiłam czytać książki. Wcześniej czytywałam tylko lektury,ale po Eragonie wszystko się odmieniło. To była moja ukochana książka. Nie mogłam doczekać się kolejnych cześci i nie zawiodłam się. Akcja w każdej książce jest świetna. Rozterki bohaterów,przygody,niespodziewane walki,wypadki naprawdę wciągają. Dlatego naprawdę polecam. Czwarta część jest przeze mnie gorąco wyczekiwana,nie mogę się doczekać by zobaczyć jak to się wszystko dalej potoczy i jak rozegra się końcowa walka naszego głównego bohatera.
    Ta recenzja przydała się 1 raz
    Dziedzictow...
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    PomyLuna 30 stycznia 2010
    A więc... nie rozpisują się zbytnio, powiem, że wszystkie książki z cyklu Dziedzictwo są stworzone dla osób lubiących przygody, smoki, elfy i... krasnoludy. Nie brakuje w nich akcji, ale też uczuć, rozterek, tajemnic i trudów dźwiganej przez jeźdźca odpoweidzialności. Jeżeli lubicie czasem odciąć się od szarej rzeczywistości to na pewno książki Paoliniego będę w sam raz dla was ; )
    Ta recenzja przydała się 1 raz
    moja recenza
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    adamos581 10 września 2009
    ta książka jest najlepsza jaką czytałem zamiast siedziec przed kompem lub biegać na dworzu czytałęm ją od rana do wieczora nie mogę sie doczekać nastepnej części
    Ta recenzja przydała się 2 razy
    Najlepsza
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Blais 30 lipca 2009
    To jest po prostu najlepsza książka jaką kiedykolwiek czytałem. Szczerze polecam ją wszystkim fanom Tolkiena, którzy szukają coś w stylu swego idola, lecz nie plagiatu.
    Ta recenzja przydała się 2 razy
    Eragon
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Marek 17 lipca 2009
    Książka wręcz genialna tak jak poprzednie jej części poprostu super nie można się oderwać gorąco polecam idealna dla fanów fantasy
    Najbardziej mi się podoba postać głównego bohatera i to jak została przedstawiona Eragon (tytułowy bohater ksiązki) ćwiczy i szkoli się w posługiwaniu mieczem i magią nie jest niezywyciężony na swojej drodze spotyka o wiele potężniejsze postacie wobec których jest małym robaczkiem wszystko jest realistyczne a zarazem jak w bajce.
    Nie mogłem się od niej oderwać przeczytałem w pare dni szkolnych !!! i zaliczyłem Eragona do grona najlepszych ksiązek jakie przeczytałęm jeszcze raz polecam
    Ta recenzja przydała się 2 razy
    POLECAM
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    kamil20120 21 czerwca 2009
    Książka super, bardzo wciąga PoLeCaM!!!!!
    super
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    al176 18 czerwca 2009
    Super ;) Tak samo jak Eragon i Najstarszy. Po prostu wciąga :)
    zajefajna
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    grawi 12 czerwca 2009
    jest supppppper fajna pełna magi elfów ,krasnoludów i wogle POLECAM
    Super.
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Susana 29 maja 2009
    Ta książka jest po prostu rewelacyjna. Czyta się ją szybko. Osobiście przeczytałam ją w przeciągu trzech dni. POLECAN
    Ta recenzja przydała się 3 razy
    Wspaniała kontynuacja cyklu Eragon! Ta opowieść uzależnia!
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    comma 29 marca 2009
    Doskonale napisana, magiczna książka w której fantastyka przeplata się z problemami jakim może stawić czoło każdy z nas. Kto czytał Eragona i Najstarszego musi czytać dalej! (a kto nie czytał niech zacznie! ;) warto!!!)
    Ta recenzja przydała się 3 razy
    OK!SUPER!EXTRA!
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    fantastka 05 marca 2009
    Piękna książka ,świetna fabuła ,dobrze napisana !
    Naprawdę ! Nie spodziewałam się tak wiele po tej książce!
    Śmiałam się i płakałam !
    Cudne !
    Ta recenzja przydała się 2 razy
    Wspaniała kontynuacja "Eragona" i "Najstarszego"!
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Krzysztof Hejnicki 27 lutego 2009
    Właśnie przeczytałem „Brisingr” i mam głód czytania dalej! Książka pełna magii i klimatu Alagaesii w stylu „Najstarszego”, sam Paollini staje się coraz bardziej dojrzałym pisarzem dając nam coraz wspanialsze owoce swojej pracy.
    Już odkładam pieniądze na czwarty tom „Dziedzictwa”! A jeśli ktoś myśli że domyśla się zakończenia tej historii, to po tej lekturze zmieni zdanie.
    Ja stawiam „Dziedzictwo” na jednej półce z „Władcą pierścieni” i „Wiedźminem” i nikt mi nie powie że nie odpowiednie miejsce!
    Z pełną świadomością mogę stwierdzić że obowiązkowa lektura dla każdego wielbiciela fantasy na świecie!
    Ta recenzja przydała się 4 razy
    Niesamowita książka opisująca zakątki wspaniałego i barwnego świata
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    gemini 19 lutego 2009
    Kiedyś obejrzałem film-Eragon. Ostatnio ponownie zafascynowały przygody smoczycy i jej jeźdzca. Po przeczytaniu wielu pozytywnych komentarzy skusiłem sie. Zakupilem od razu trzy tomy, w tym Brisingr, aby miec je od razu pod reka. Od pierwszej strony Eragona bardzo mnie wciagnelo. Bardzo wywazone dialogi i opisy otoczenia, niesamowity fajny klimat oraz niieprzewidujaca fabula - film to DNO. Zanurzylem sie myslami, w tym pieknym swiecie ludzi, elfow krasnolodow no i smokow. Podrozowalem po swiecie Alagaesii razem z bohaterami. Wczorajszej nocy skonczylem czytac Brisingr. Polozylem sie spac z niesamowitym uczuciem, w koncu jak napisal Sapkowski "cos sie konczy, cos sie zaczyna". Nie moge sie doczekac ostatniej czesci cyklu. Juz teraz rozmyslam, jak zakoncza sie watki, czy wypelnia sie przepowiednie i czy dwojka bohaterow wypelni swoje przyzeczenia. Goraco polecam wszystkim, ktorzy tak jak ja chcieli na jakis czas uciec od szarosci i dac sie porwac przygodzie, intrydze i milosci.
    Ta recenzja przydała się 2 razy
    POLECAM
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    xXxEvaxXx 02 lutego 2009
    Kolejny raz Paolini udowodnił że ma talent.. Jednak uważam że najlepszy był "najstarszy"...
    Wspaniała książka.
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    karolina 31 stycznia 2009
    Cała seria " Dziedzictwo" jest wspaniała. Niecierpliwie czekam na kolejną część. To opowieść o więzi, przyjaźni, magii, z super przygodami. Polecam fanom m.in. : Opowieści z Narni.
    Ta recenzja przydała się 1 raz
    Gorąco polecam!!!
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Elfka 31 stycznia 2009
    Książka Brisingr jak i wcześniejsze książki "Dziedzictwa" jest wspaniała. Czytając nie mogłam się od niej oderwać. Nie mogę doczekać się na kolejną cześć, niestety ostatnią:(((((. Gorąco polecam wszystkim!
    Ta recenzja przydała się 1 raz
    ...
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    klarcia1000 17 stycznia 2009
    Książka bardzo ciekawa, chodziać muszę przyznać, że " Eragon" był najlepszy. Jak już powiedziano, także twierdzę, że brakuje dreszczyku emocji, ale mam nadzieje, że Paolini nadrobi tę stratę w 4 części
    Brisingr
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    anemone 17 stycznia 2009
    Ciekawa jak poprzednie części. Dobrze się czyta, dobrze napisana. Polecam!
    Brisingr
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    maggie 15 stycznia 2009
    Książka naprawdę wciągająca, czyta się przyjemnie i co najważniejsze Eragon dorasta. Brakuje mi jednak dreszczyku emocji, który pojawił się w poprzednich częciach.
    Polecam wszystkim książkę gorąco!
    Ta recenzja przydała się 1 raz
    cudo
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    jxmoni 13 stycznia 2009
    te książki są naprawde wspaniałe, tej części jeszcze nie mam, ale w najbliższym czasie zamierzam ją nabyć i mam nadzieje, że sie nie rozczaruje. jestem wielką fanką fantastyki.
    Tytułowo;p
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    kajusia93 08 stycznia 2009
    książka wyjątkowo wciągająca... Książka pochłonęła mnie od pierwszej strony :)... chociaż napisze, że byłam rozczarowana, gdy okazało się, że Brisingr, to nie smok... więc czym on właściwie jest ? dowiecie się, gdy przeczytacie książkę... Wyjaśniło się również pochodzenie Eragona, oraz została wykorzystana jedna z porad kotołaka :)... Książkę polecam wszystkim. przyznam, że pod koniec uroniłam kilka łez...
    Ta recenzja przydała się 1 raz
    Brisingr
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    paula24 04 stycznia 2009
    Moim zdaniem książka naprawdę wciąga,dla mnie jak na razie jest to najlepsza część, trzyma w napięciu do ostatniej chwili. Widać jak autor serii się rozwija, z niecierpliwością czekam na 4 część serii mam nadzieję, że ukarze się jak najszybciej. Tak jak ktoś napisał wcześniej polecam wszystkim fonom fantastyki.
    Ta recenzja przydała się 3 razy
    niewiarygodna książka =)
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    karo85 03 stycznia 2009
    Można było się spodziewać, że po tak długiej nieobecności tego autora na rynku powstanie następny bestseller, ale Christopher Paolini przeszedł samego siebie.Książka wciąga do swojego, magicznego świata i ze smutkiem się ją kończy i czeka na następną część sagi... :(
    Ta recenzja przydała się 1 raz
    :)
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    martyna92 30 grudnia 2008
    Świetna książka :) Wciąga w swój magiczny świat od pierwszej strony... Polecam wszystkim, którzy kochają fantastykę :)
    ;);)
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    yeti06 17 grudnia 2008
    ja też uwielbiam tą trylogie jest świetna!!!!!!!!!!!!!!!!
    Ale super...
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    coko 08 grudnia 2008
    ta książka jest świetnia. może końcówka była trochę smutna ale to nieważne . gorąco wszystkim polecam a sama czekam już na następną część...
    Ta recenzja przydała się 1 raz
    Extra =D
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Max 07 grudnia 2008
    Książka jest naprawdę extra................ mam nadzieje że kolejna część tez będzie super;p
    Ta recenzja przydała się 1 raz
    Paolini to autentyczny mistrz.
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    ciernista 06 grudnia 2008
    Ja byłam wprost wstrząśnięta gdy przeczytałam Eragona. Cudowne arycdzieło fantastyki. Z każdą kartką, z każdym słowem, wciągacie sie do jego niesamowitego świata, a kiedy kończycie, szkoda wam z niego wychodzić. Po najstarszego sięgnęła bez wahania. to co on robi, jest niesamowite. On jest geniuszem. Brisingr będę czytała z drżeniem serca. Ave xDD. Jego ksiażkisą dla mnie jak narkotyk xdd.
    Ta recenzja przydała się 1 raz
    Super
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    LunatickBoy 02 grudnia 2008
    Książka jest super. Bogata w treść i wydarzenia. Gorąco polecam wszystkim czytelnikom...
    Ta recenzja przydała się 1 raz
    GENIALNE
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    alinka_46 27 listopada 2008
    Ksiazka jest genialna juz sie niemoge doczekac kolejnej czesci ;]
    Ta recenzja przydała się 2 razy
    :)
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Slytha 26 listopada 2008
    W ocenie daje jak najbardziej 5 ;) Książka naprawdę wciągająca dla miłośników Paoliniego. Oderwałam się od niej dopiero po całkowitym przeczytaniu. Z świata fantazji przeniosłam się z powrotem do rzeczywistości i jak zwykle po przeczytaniu dobrej książki pozostaje żal, że to już koniec. Ze wszystkich trzech tomów ta wydała mi się najsmutniejsza. Zakończenie jest dość zaskakujące i odbijające się na dalszych losach bohaterów. Dowiadujemy się wielu nowości i cennych informacji. Eragon wraz z Saphirą przeżywają dużo nowych przygód pełnych wrażeń. Niewyjaśnione fakty z dwóch poprzednich faktów nareszcie w trzeciej części zaczynają się składać w całość. Ogólne wrażenia? Jak najbardziej pozytywne. Na następną część zapewne jeszcze sobie poczekamy, lecz już nie mogę się jej doczekać. Książkę jak najbardziej polecam wszystkim, niezależnie od wieku ;)
    Ta recenzja przydała się 11 razy
    Bestseller
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Eridor 25 listopada 2008
    Paolini jak zwykle nas zaskoczył...
    Sam przeczytałem tą książkę w 8 godzin
    Polecam wszystkim entuzjastom fantastyki!!!
    Ta recenzja przydała się 4 razy
    :))
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Alice 23 listopada 2008
    Ksiażka jest świetna tak jak dwie poprzednie :) POLECAM !!!!
    Inny autor?
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    xenonisbad 23 listopada 2008
    Książkę jakby kto inny napisał. Postacie inaczej się zachowują (np. Saphira), ale to tylko poprawiło książkę. Jest bardziej dojrzała, a przecież żadna postać nie może ciągle zachowywać się tak samo.
    książka .
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    PlayMate__ 23 listopada 2008
    niestety jeszcze nawet nie kupiłam ale czytałam 2 pierwsze części : Eragona i Najstarszego . Poprostuu przepiękny były . czekałłam na Brisingr kilka miesięcy odliczając dni w kalendarzu do jej wejscia do polski . i się doczekałam . W najbliższym tygodniu wybieram się po nią do Empiku . ;******** Polecam Eragona i Najstarszego a po ich przeczytaniu napewno bedziecie chcieli także przeczytać Brising ;)
    Paolini,jesteś wielki.
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Ofeflia 22 listopada 2008
    Kolejny wspaniały tom "Dziedzictwa":)
    Przeczytałam ;)
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Zeitgeist 21 listopada 2008
    Właśnie skończyłam czytać i muszę napisać, że niezmiernie mi się podobało.
    Początek był trochę monotonny. Nie twierdze, że nic się nie działo, bo działo, ale nie coś niebywale szokującego. Jednak końcówka, można spadać z krzesła.
    Naprawdę polecam. Wszystkie sprawy układają się tak nieoczekiwanie, sprawiając, że akcja staje się wartka i ciekawa.
    Ale co będziecie czytać moje doznania, najelepiej zrobicie jak sami przeczytacie. Wtedy dopiero zrozumiecie ;)
    Ta recenzja przydała się 3 razy
    Brisingr
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    Elena 21 listopada 2008
    Świetna:) Jeszcze lepsza niż tamte części. Wciąga od pierwszej strony. Moim zdaniem styl pisania Paoliniego się poprawił.
    Nie czytałem
    Czy ta recenzja była przydatna?
    tak nie
    jgkk1 09 listopada 2008
    LAe chyba fajne reszta częsci sie mi podobała
    zwiń
    Zamknij
    Dziękujemy za dodanie recenzji
    Podziel się na Facebooku
    Brisingr - Paolini Christopher
    Właśnie zrecenzowałem: Brisingr
    Długo oczekiwana kontynuacja Eragona.Przysięgi i hołdy? Próby wierności? Starcia wrogich sił? Eragon i jego smoczyca Saphira ledwie uszli z życiem z ogromnej bitwy z wojownikami Imperium na Płonących Równinach. Teraz muszą stawić czoło kolejnym niebezpieczeństwom - a także splątanej sieci obietnic ...
    Zamknij
    Napisz recenzję i oceń produkt
    Oceń produkt:
    Tytuł: * pole wymagane
     
    Recenzja: ** minimum 50 znaków
     
    W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
    * pole wymagane
    ** minimum 50 znaków
    Napisz recenzję i wygraj 100 zł na zakupy w empik.com! Szczegóły konkursu, regulamin oraz zwycięzców z poprzedniego miesiąca znajdziesz TUTAJ.
  • Dane szczegółowe
  • do góry

    Dane szczegółowe

    Tytuł: Brisingr
    Autor:
    Wydawca: Mag Wydawnictwo
    Numer wydania: I
    Data premiery: 2008-11-14
    Język wydania: polski
    Język oryginału: angielski
    Ilość stron: 656
    Tłumaczenie: Braiter Paulina
    Rok wydania: 2008
    Forma: książka
    Wymiary: 43 x 204 x 137
    Indeks: 61506862