Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior (okładka  twarda, 03.2017)

Wszystkie formaty i wydania (1): Cena:

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Najbardziej zaskakujące wydarzenie literackie ostatnich lat.
Bestseller "New York Timesa". Międzynarodowy fenomen.

"To jest moje życie. Nie chcę innego".
James Rebanks powrócił z wielkiego miasta na wieś, aby pracować na farmie, którą jego rodzina prowadzi od sześciuset lat. Z dala od zgiełku wiedzie proste życie w Krainie Jezior, gdzie ludzie od wieków hodują owce. Jego wybór stał się inspiracją dla milionów zabieganych, uzależnionych od smartfonów i poszukujących spokoju ludzi. Rebanks opowiedział im o świecie, w którym najważniejsze wartości wciąż mają sens, a relacje między jego mieszkańcami pozostały autentyczne, choć nie zawsze są łatwe.

Książka Rebanksa to poruszająca historia człowieka, który wbrew trendom odnalazł spełnienie w prostocie życia i pokorze wobec natury. Opowieść o związku z rodzinną tradycją, wyjątkowym regionem oraz z naturą, która wyznacza rytm życia mieszkańców.

"Życie pasterza" szczerością i wrażliwością autora podbiło serca milionów czytelników i zachwyciło najbardziej wymagających krytyków. Stało się wydarzeniem literackim w Wielkiej Brytanii i USA oraz bestsellerem w Niemczech, Hiszpanii i Norwegii.

"Urzekająca książka Jamesa Rebanksa (…) to opowieść o tradycji, znaczeniu korzeni i poczuciu przynależności w erze upływającej pod znakiem mobilności i autokreacji. Autor opisuje sposób życia niezmieniony od wieków, który całkowicie kontrastuje z otaczającą nas rzeczywistością, podporządkowaną zasadzie nieustannej zmiany. Książka Rebanksa to świadectwo ponad sześciusetletniej historii jego rodziny, rozgrywającej się na tle wzgórz, wsi i pastwisk w północnoangielskiej Krainie Jezior."   
Michiko Kakutani, "The New York Times"

ksiazka


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

ID produktu: 1135758655
Tytuł: Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior
Autor: Rebanks James
Tłumaczenie: Sokołowska-Ostapko Adriana
Wydawnictwo: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 336
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-03-29
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 221 x 35 x 143
Indeks: 20820138
średnia 4,2
5
25
4
21
3
6
2
2
1
2
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
53 recenzje
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
17-12-2017 o godz 14:07 przez: Anonim | Zweryfikowany zakup
Ostatnio przeczytałem sobie Życie pasterza – opowieść z Krainy Jezior Jamesa Rebanksa. Kraina jezior to pogranicze Anglii ze Szkocją znane z praktykowanej od tysiącleci hodowli najprymitywniejszych historycznie ras górskich owiec. Przeczytałem tę książkę nie z miłości do pasterstwa, na którym kompletnie się nie znam i nie chciałbym w życiu praktykować (za trudne, za bardzo przypominające Dzień Świstaka, przywiązujące do jednego miejsca na ziemi niekończącym się obowiązkiem wobec własnych zwierząt), lecz z powodu przesłania płynącego z tej historii. Uczestnicy cywilizacyjnego przyspieszenia utracili kontakt z naturą i zdolność do przetrwania w sytuacjach kryzysowych. Co więcej, żyjąc w otoczeniu wszechobecnego Internetu, uznają coraz bardziej prymat sfery wirtualnej nad życiem doczesnym. Zalani ogromem informacji, przedkładający szybki dostęp do Internetu nad osobiste kontakty i rozmowy twarzą w twarz, tracą empatię i zdolność odsiewania plew od spraw istotnych. Ponaglani przymusem robienia społecznej kariery wpadają w obsesję wyjeżdżania dokądś i dokonywania w życiu czegoś, mając coraz bardziej za nic to co proste, często powtarzalne i ... istotne... Tylko że obsesyjny pośpiech i drażniona społecznie ambicja nie przekłada się na życiową wrażliwość czy zdolność do autorefleksji. Odrywając się od korporacyjnego czy biznesowego przymusu załatwiania zawodowych obowiązków, zawsze dla kogoś, nigdy dla siebie (pensja wcale nie stanowi ekwiwalentu coraz bardziej traconych ważnych sfer życia rodzinnego i osobistego), nie potrafią nawet zwolnić w czas odpoczynku. Żyją tak nudno, że nie mogą się doczekać weekendu, aby się upodlić. Jeśli jeszcze komuś pozostała jakaś wola weekendowej odmiany, przesiada się na samochód terenowy, quada, motocykl i próbuje, nie zwalniając tempa, sięgnąć po namiastkę wrażeń w kontakcie z naturą. Tylko namiastkę, bo to, co im się podoba, to architektoniczny krajobraz łatwy do oceny i klasyfikacji, szybkie wrażenia pobudzające wydzielanie adrenaliny po udanym lub niekoniecznie udanym wystrzale z ambony, po wywrotce na leśnym lub polnym bezdrożu, głupawce w skoku na bungee… Tylko takie bodźce po powodzi coraz głupszych i wywołujących jedynie emocje pseudo-informacji serwowanych przez współczesne mendia nastawione na klikalność są jeszcze odbierane przez coraz bardziej odczulony centralny układ nerwowy. A komu nie w smak przebywanie w otoczeniu przyrody, może się upodlić w dowolnie wybrany sposób, albo oddać się grom komputerowym… Rebanks wspominał, że jego niechęć do nauki i opuszczenia farmy została skwitowana automatycznie wygenerowaną diagnozą testu kwalifikacyjnego odczytaną z monitora przez doradcę zawodowego nie ukrywającego własnej wyższości: – Nadaje się na dozorcę w ZOO. To książka o dwóch społecznościach. Tej, która od tysięcy lat twardo stoi na ziemi, i wie jak sobie poradzić w najtrudniejszych chwilach, by przetrwać. I tej, która bez całego sztafażu cywilizacji runie przy pierwszym kataklizmie natury, bo nie potrafi odróżnić tego co istotne w życiu, od tego co istotne wyłącznie dla bezdusznego systemu społecznego i sztucznie nadymanego osobistego splendoru – substytutu sukcesu życiowego. Będąc już w Oxfordzie, Rebanks zauważył, że jego koledzy studenci wydają się mocno do siebie podobni. Bardzo się silą, żeby mieć własne zdanie, ponieważ nigdy nie ponieśli porażki. Tutaj również nie chcą się okazać rozczarowaniem. Nigdy nie byli przeciętniakami i uważają, że zawsze muszą wygrywać. Jednak życie większości ludzi wcale tak nie wygląda (…). Można by odesłać ich na rok do jakiejś pracy bez perspektyw (…). Lepiej by im to zrobiło niż dziekanka w Peru… Obdarzony inteligencją charakterny człowiek, który nigdy nie rozstał się z rodzinną farmą, napisał książkę, którą powinien przeczytać każdy, kto żyjąc gdziekolwiek: na wsi, w mieście, w enklawie, chciałby wrócić do korzeni, pozbyć się fałszywych celów w życiu i wyzbyć się lęku przed przyszłością coraz mocniej naznaczoną szokiem cywilizacji, o którym „sto” lat temu wypisywał się Alvin Toffler. Po odsianiu wirtualnych głupot atakujących z każdego urządzenia podłączonego do wszechobecnego Internetu każdy odsłoni to, co w jego osobistym życiu najważniejsze i sprawi, że jego własna egzystencja na powrót przestanie być nudna. Nie zamierzam podpowiadać – co. James Rebanks – prosty, zdawałoby się, owczarz – robi to ciekawiej.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-11-2017 o godz 09:30 przez: Adam | Zweryfikowany zakup
Tytuł dużo mówi o tym jaka to będzie książka. O życiu, z rodziną, z owcami. W północnej Anglii gdzie są góry, jest deszcz i mnóstwo nierozumiejących turystów. A przede wszystkim są owce. To one determinują to o której się wstaje, o której kładzie się spać i kiedy otwiera się świąteczne prezenty. Autor nie ubarwia, nie robi z siebie bohatera bez skazy. Pisze jak było, pisze jak jest i jak ma nadzieję, że będzie. Warto przeczytać i zobaczyć, że na świat można patrzeć zupełnie inaczej. Polecam zwłaszcza tym, który myślą nad tym by rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady. Można się przekonać, że paść owce tylko brzmi fajnie. A w rzeczywistości jest to kawał ciężkiego życia.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
21-09-2017 o godz 18:44 przez: Barbara Butkiewicz | Zweryfikowany zakup
Bardzo obszerne opisy oporządzania owiec zamiast prawdziwych refleksji życiowych autor skupia się jedynie na napisaniu poradnika dla pasterza. Więc drogi czytelniku jesli planujesz zacząc hodować owce to ta książka jest dla Ciebie -dowiesz sie dokładnie jak strzyc karmić odbierać porody i przetrwać zimę razem z owcami. Rozczarowanie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
29-12-2017 o godz 08:46 przez: Anna Grajczyńska | Zweryfikowany zakup
Książka inna niż wszystkie. Dobrze się czyta. Fajna lektura na długie wieczory.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-03-2017 o godz 12:07 przez: ksiazkanonstop
Czy wszyscy jak jeden mąż możemy z czystym sercem i sumieniem powiedzieć, że "to jest moje życie. Nie chcę innego"? Najbardziej chodzi mi o to drugie, krótkie stwierdzenie. Jesteśmy w stanie z uśmiechem na twarzy, z wewnętrzną radością, spokojem postawić taką tezę, w ten sposób, aby słuchacze byli pewni, że my mamy pewność tego, o czym mówimy? Przecież wciąż narzekamy, nie odpowiada nam mnóstwo rzeczy, które tworzą rzeczywistość. W telewizji same nie wnoszące niczego dobrego informacje, piosenki w radio mogłyby być mądrzejsze (kiedyś to były utwory warte słuchania!), za oknem zbyt mało zieleni (jeśli mieszkamy w mieście), hałas (ciężko wytrzymać!), cisza (dlaczego jest tak cicho?!)... wymieniać można w nieskończoność. Tacy jesteśmy. Wiecznie niezadowoleni z zarobków, z pracy... Rzadko, zdecydowanie zbyt rzadko potrafimy docenić piękno tego świata, ptaki pięknie śpiewające, śnieg w zimie, który oczyszcza, upalne lato i gorące słońce, orzeźwiający wiosenny deszcz, barwne liście plątające się pod stopami. "Spróbujmy choć raz wyolbrzymić szczęście, zamiast problemu". Dodałabym tam "i dostrzec piękno...". Na powieść "Życie pasterza" również można narzekać, jak w sumie na wszystkie lektury, lecz na tą... chyba w szczególności. Dlaczego? Odpowiedź jest banalnie prosta, ponieważ jest to książka pozbawiona zaskakujących zwrotów akcji, fabuły, w której czytelnik odnajduje momenty gdzie jego serce bije mocniej. Nie odnajdziemy tutaj tego, co w większości publikacji znajdujemy od razu. Ten tytuł jest Inny. Interesujący lecz może dla kogoś będzie zbyt monotonny. Mnie osobiście ta książka urzekła swoją przede wszystkim prostotą. Bardzo przypadła mi do gustu okładka. Uważam, że ma w sobie to coś, co oczywiście ciężko wytłumaczyć. Główny bohater książki nie wyobraża sobie życia w mieście. Od lat jego przodkowie pracowali z owcami. Zamieszkuje Krainę Jezior i zajmuje się tym, czym parali się jego dziadkowie. Przede wszystkim ceni sobie kontakt z piękną przyrodą. Nie narzeka na brak zajęć. Wspomina ludzi, od których nauczył się najwięcej. Opowiada o swoich korzeniach, o złości, jaka była w nim kiedy musiał spędzać czas w szkole. Od najmłodszych lat pragnął być takim jak jego dziadek. Czas spędzony w towarzystwie owiec, nie jest dla niego stracony. On to uwielbia, w tym odnalazł siebie. To niezwykłe. "Życie pasterza" to pozycja warta przeczytania. To wspaniała odmiana i sposób na wyciszenie, zrelaksowanie. Piękna historia Jamesa Rebanksa, który odważył się żyć w sposób, który jego rodzina wybrała lata temu. Wbrew temu co dyktuje świat. Jest to potrzebna książka. Może nas wiele nauczyć, pokazać inne spojrzenie, inną perspektywę. Może stać się również bodźcem do zmiany życia.
Czy ta recenzja była przydatna? 2 0
1/5
02-03-2017 o godz 08:48 przez: Joanna Jaszczyk
Zazdroszczę autorowi. Jest dokładnie w miejscu, w którym chce być, w świecie, do którego należy, robi to czym marzył od najmłodszych lat. My, żyjący w ciągłym pędzie, w poczuciu winy, obowiązku, ścigający się z czasem i własnym organizmem niestety nie mamy tego komfortu. James Rebanks przejął owczą farmę od swojego ojca i dziadka i wraz z innymi pasterzami oddaje się codziennym czynnościom związanym z funkcjonowaniem swojej farmy. Jest raczej pasterzem nowoczesnym, z quadem, komórką i nowoczesną technologią, ale jego obowiązki niewiele się różnią od tych, które jego ojciec i dziadek, a przed nimi ich dziadkowie wykonywali od pokoleń. Książka podzielona na pory roku niezwykle szczegółowo opowiada o wszystkich pasterskich czynnościach; zganianiu owiec z gór, strzyżeniu, karmieniu, rozmnażaniu. Zagłębia się w skomplikowane prawa własności ziemi i wyjaśnia niepisane zasady, według których pasterze żyją od pokoleń. Sporo czasu poświęca swojemu, nieżyjącemu już dziadkowi, którego podziwiał i stawiał sobie za wzór. Niestety wydaje mi się, że my, ludzie miasta, zawsze w biegu, zawsze niecierpliwi i żądni wrażeń, nie będziemy potrafili docenić walorów tej książki. Do ostatniej strony czekałam na jakąś akcję, katastrofę, punkt kulminacyjny, czy choćby jedno zdanie trzymające człowieka w napięciu. Życie pasterza chyba nie obfituje w zbyt wiele wrażeń dla czytelnika wychowanego na horrorach Kinga i filmach z Jamesem Bondem. Życie w zgodzie z naturą jest z pewnością zdrowe, wartościowe i potrzebne, ale czy czytanie o tym faktycznie nam odpowiada, to musimy się już przekonać sami.
Czy ta recenzja była przydatna? 2 1
5/5
17-02-2017 o godz 15:07 przez: Katarina
Książkę dostałam od przyjaciółki, która mieszka w UK. Cieszę się, że będzie nasze wydanie. Ale uwaga! Od tej książki można się uzależnić. Doskonała, olśniewająca i autentyczna lektura. Zdecydowanie po tej lekturze zmienicie patrzenie na otaczającą was rzeczywistość. Życzę każdemu, aby podobnie jak autor mógł stwierdzić, że jest w tym miejscu gdzie dokładnie powinien być.
Czy ta recenzja była przydatna? 2 0
5/5
18-03-2017 o godz 11:38 przez: sister000
Ciemny szary dzień w ciemnym szarym mieście. Biegniemy jak pchane przymusem stado owiec. Pomiędzy wysokimi budynkami, po asfaltowych drogach. Do domu, do pracy, z pracy, na zakupy. Oddychamy brudnym powietrzem, żyjemy w cieniu betonu. Zapominamy co to radość, harmonia ze światem, natura. A to wszystko w imię łatwego, wygodnego życia wypełnionego zarabianiem na rzeczy, których wcale nie potrzebujemy i kupowaniu coraz to nowszych technicznych zabawek. Takie puste i bezcelowe życie kusi jednak wielu, skusiło również młodego Jamesa, syna i wnuka pasterzy z Krainy Jezior. Nie mogąc dogadać się z ojcem, szukając "szerszych" horyzontów i pieniędzy na swoją niezależność, wyjeżdża do Londynu. Zdobywa wykształcenie, pracę, zaczyna dorosłe życie z żoną. Doskwiera mu jednak poczucie oderwania od wszystkiego co zna, od miejsca, do którego przynależy. I pewnego dnia, gdy siedzi w szarym betonowym biurowcu, w nijakim boksie ze sztucznym oświetleniem, zaczyna rozumieć. Teraz już wie, jak jałowe jest życie w miejskiej dżungli. Wie, czemu miastowi tak chętnie uciekają na najczystsze tereny brytyjskich wzgórz, do Krainy Jezior. Aby poczuć przez chwilę wiatr wolności we włosach, słońce na twarzy, podziwiać dzikość brytyjskiej natury. Wiele lat zajęło Jamesowi dojście do punktu, w którym z całą pewnością mógł powiedzieć, że życie pasterza jest tym czego pragnie. Że to jego życie, napełniające go spokojem, poczuciem spełnienia i harmonii. Że hodowla owiec unikalnych górskich ras to jego pasja i hobby. I że z dumą patrzy teraz na własne dzieci, które chłoną rytm prac na farmie i tak jak on kiedyś chłonął to wszystko obserwując ojca i dziadka. Debiutancka powieść Jamesa Rebanksa to opowieść życiu typowej rodziny hodowców owiec. Pory roku mijają jedna za drugą, nadając rytm całemu otoczeniu. Jeśli jednak komuś wydaje się, że to sielskie życie w otoczeniu dzikiej przyrody to bułka z masłem, autor szybko wyprowadzi go z błędu. Hodowla owiec to ciężka praca, pełna wzlotów i upadków, znoju i brudu, całkowita zależność od pogody, sił natury, chorób zwierząt i szczęścia. Pracowitość i doświadczenie hodowcy, spryt i dobra ręka do zwierząt to jego jedyni sprzymierzeńcy. Mimo to James udowadnia, że nic nie może się równać temu prostemu życiu w spokojnej społeczności, wśród łąk i pagórków Krainy Jezior. Polecam każdemu, kto marzy, że pewnego dnia wyrwie się z betonowego miasta by żyć lepiej i prościej, w zgodzie z naturą. Takie życie jest piękne ale i trudne, wymaga ogromnego samozaparcia i pracowitości. Warto o tym pamiętać.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
4/5
19-03-2017 o godz 22:54 przez: Ewelina Nurczyk
Opowieść z innej planety – bo niewielu z nas jest w stanie w pełni zidentyfikować się z bohaterem, który świadomie i z uporem prowadzi życie tak skrajnie odmienne od naszego. James Rebanks zabiera nas do angielskiej Krainy Jezior, którą znamy dobrze z literatury romantycznej. Tym razem jednak przedstawia własną wersję wydarzeń – opowieść autochtona, który na turystów z literackimi przewodnikami w dłoni patrzy nieco pobłażliwie. Jego dni upływają na ciężkiej pracy hodowcy owiec, a nie poetyckich spacerach. Z tego punktu widzenia historia jest fascynującym zapisem refleksji na temat własności – czy Kraina Jezior należy do lokalnych pasterzy, hodowców i farmerów, do turystów nadciągających z całego świata, do duchów martwych poetów, a może do państwowych funduszy, jako część narodowego dziedzictwa? Opisy rytmicznej codzienności, niestroniące od informacji o trudzie, brudzie i wszelkiego rodzaju nieprzyjemnościach, potrafią przykuć uwagę czytelnika, a autor jak na pasterza doskonale posługuje się językiem (po lekturze będziesz wiedzieć czemu!). Ci, którzy spodziewają się wrażeń, mogą szukać innej pozycji – ta książka dostarcza zgoła innych doznań. To co, rzucamy wszystko i jedziemy w Bieszczady?
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
26-12-2017 o godz 15:52 przez: Kardi
Widząc liczne pozytywne recenzje wiele się spodziewałem po tej pozycji, ale nie powiem, żeby do mnie trafiła. Faktem jest, że autor ma ciepły stosunek do miejsca, w którym żyje, ale nie opisuje tego zbyt ciepło, ponieważ zdaje się za cel stawiać sobie odkłamanie romantycznych opisów osób patrzących na tereny Krainy Jezior z innej perspektywy. Narracja jest rwana, wątki przeplatane są w chaotyczny sposób, pod względem literackim ta książka pozostawia wiele do życzenia, a tytuł należy odczytywać dosłownie, ponieważ jest to niemal dokumentalny opis życia hodowcy owiec z północnej Anglii... Wg mnie to była co najwyżej przeciętna książka, skierowana do osób, które osobiście widziały opisywany region.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
4/5
09-03-2017 o godz 21:20 przez: jezyna122
"Dla wielu ludzi nowoczesne życie jest do niczego. Że nie daje ono wyboru. Oferuje im przyszłość tak nudną, że nie mogą się oni doczekać weekendu, aby się upodlić.Wymaga od nich bardzo wiele.,w zamian nie dając prawie nic. Nie widzi w nich żadnej wartości." Koniec rozmowy na czaci Internet, telewizja, telefonia komórkowa, to jedne z największych osiągnięć technicznych, które zdecydowanie pomagają w komunikacji międzyludzkiej, sprawiają, że świat jest jak na wyciągnięcie dłoni. Mają one jednak jeden zdecydowany minus, zabierają nam czas, którego i tak wydaje się, że mamy z każdym dniem coraz mniej. Przylepieni do naszych smartfonów, laptopów czy telefonów jakość dni mierzymy ilością maili, czy odbytych rozmów telefonicznych, bez połowy których, tak naprawdę, moglibyśmy spokojnie się obyć. Jedni wspaniale odnajdują się w takiej rzeczywistości, innych zaczyna męczyć wszechogarniająca zewsząd nowa technologia i brak czasu na cokolwiek co nie jest wpisane w szczurzy plan dnia. James Rebanks pochodzi z terenów, którymi niejednokrotnie zachwycali się poeci (np. William Wordsworth, Samuel Taylor Coleridge), turyści jak i malarze. Jest to jedno z najpopularniejszych miejsc wypoczynkowych w Wielkiej Brytanii. Jest to również miejsce, gdzie od wieków hodowane są owce. Autor urodził się właśnie w takiej rodzinie, która kultywowała tę tradycję, pozostawała jej wierną i tak naprawdę mało co ulegało w niej zmianie. Autor swój pobyt w szkole przypomina sobie jako nieustanną, codzienną walkę pomiędzy uczniami a nauczycielką, która była zdania, że takie przywiązanie do miejsca nie jest dobre, że nie pozwala się rozwój osobisty ani na lepsze wykształcenie. James Rebanks nie da się ukryć, był niezłym rozrabiaką, negującym każde wypowiedzi pedagogów. Nie przeszkodziło mu to jednak w dalszym kształceniu, studiował na Oxfordzie i w jakimś sensie wkomponował się w miejskie środowisko jak i jego szybką codzienność. Dosyć szybko jednak powrócił na wieś, by prowadzić życie pasterza tak jak członkowie jego rodziny od wielu lat Był to jego osobisty wybór, spowodowany ogromną tęsknotą zarówno za miejscem, jak i za uciekającym czasem. „Życie pasterza” to powieść, dzięki której uczymy się pewnych tradycji i zasad hodowli owiec. Autor poprowadzi nas przez cztery pory roku, dzięki czemu poznamy pewien powtarzający się cykl, tak niezbędny do tego, by hodowla dobrze prosperowała. Ktoś by mógł stwierdzić, że to nudne, mało kreatywne, nie wzbudzające emocji. Rzeczywistość okazuje się jednak zupełnie inna. Ogromnie ciężka, codzienna praca, wspaniały, zmieniający się wraz z porami roku krajobraz, pewne humory owiec, ogarniające wszystko psy pasterskie, to tak naprawdę jedna wielka epopeja w jak najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu. "Są to dni, podczas których przeszywajacy wiatr przenika nas razem z poczuciem beznadziei. Dni, w których owce stoją posępne za murkami. Krótkie, ponure ciemne zimowe dni , które po prostu trzeba przetrwać, mimo, że trudno dzwignać się z łożka , mimo, że aż nazbyt dotkliwie odczuwamy, jak bardzo jestesmy słabi w zderzeniu ze złoworogim wsechświatem , który ma nas za nic," Autor pisze o tym co kocha, do czego czuje ogromny sentyment, co pozwala mu żyć w zgodzie ze samym sobą, dlatego jego opowieść jest ogromnie prawdziwa i lekko nostalgiczna. James Rebanks stara się przypomnieć czytelnikowi, że czas nie jest naszym sprzymierzeńcem, i odkładanie na kiedyś to, o czym stale myślimy, zdecydowanie nie jest wskazane. Każdy z nas, czy chce czy nie, przynależy do pewnego miejsca, grupy ludzi i tylko od nas zależy, czy potrafimy się w pełni z nimi zasymilować, czy je odrzucimy. Bycie wśród ludzi „obok” bardzo często prowadzi do wyobcowania, depresji. Osobista nie zgoda na swoje życie, może całkowicie zniszczyć sen naszego działania. Dlatego warto choć na chwilę przystanąć i poznać historię człowieka, który woli od korzystania z technologii XXI wieku, prowadzić pasterskie życie. I tak naprawdę można mu tylko pozazdrościć, że potrafił znaleźć szczęście tam, gdzie sięgają jego korzenie, Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
07-03-2017 o godz 09:18 przez: Joanna Hilińska
Czy zastanawialiście się choć raz, jakby to było, gdyby rzucić dotychczasowe życie w pędzącej cywilizacji i przenieść się na wieś, gdzie tryb dnia wyznaczają zadania do wykonania w gospodarstwie, a nie godziny spotkań z kolejnymi osobami? Dziś opowiem Wam o człowieku, który właśnie tak postanowił zrobić. Co z tej decyzji wynikło i gdzie go to zaprowadziło? Sami się przekonajcie. PASTERZ James Rebanks, autor, narrator i zarazem bohater całej opowieści, odkąd pamięta jego rodzina zajmowała się hodowlą owiec. On życie na farmie bierze za coś oczywistego, jednak gdy w czasie dorastania brak efektów edukacji powoduje brak akceptacji u rówieśników, postanawia, że przyjdzie czas, gdy im wszystkim jeszcze pokaże na co go stać. Nie ma matury, nie potrafi pisać, ale dzięki zapałowi i konsekwencji kończy studia na Oxfordzie. Zażywszy cywilizacji i kultury nie potrafi się wtopić w ten wielki, normalny świat. Jego myśli ciągle uciekają na farmę, zastanawia się co teraz robi jego rodzina, jak mają się owce i postanawia, że po zakończeniu edukacji wróci w rodzinne strony. Razem z żoną zamieszkuje na ziemiach należących kiedyś do jego dziadka, a starą stodołę przerabia na dom. Od tej pory staje się pasterzem. MIEJSCE Opowieść o cyklu hodowli owiec na przestrzeni czterech pór roku jaką funduje nam Rebanks nie jest tylko rodzajem zapisu kolejnych czynności, obowiązków i prac na farmie, ale przede wszystkim ogromnym zachwytem miejscem, w jakim dane mu jest żyć, mieszkać i pracować. Tereny Krainy Wielkich Jezior (Lake District) w północnej Anglii to tereny rolnicze, ale także turystyczne. Mnogość pieszych szlaków zachęca turystów do odbywania wędrówek poprzez górskie tereny. Jest to też naturalne górskie środowisko hodowli owiec. Narrator opowiada nam o rasach od pokoleń wypasanych na tych terenach. Piękno otaczającego go krajobrazu oddaje w obrazowych opisach przyrody. AFIRMACJA Książka Jamesa Rebanksa "Życie pasterza" jest wspaniałą opowieścią o pokoleniu pasterzy w jego rodzinie. Przez opisy pracy na gospodarstwie przebija się wiele wspaniałych cech wiejskiego życia o jakich często ludzie żyjący w pędzie miejskich aglomeracji zapominają. Stereotypowe myślenie jakie wkradło się do społeczeństw zachodu, nie pozwala wyjść poza proste skojarzenia: rolnik/wieśniak/pasterz=prostak/nieuk/troglodyta. James Rebanks mierzy się po raz kolejny i w wyjątkowy i oryginalny sposób z takim postrzeganiem. Poprzez opis prac przy wypasie owiec pokazuje, że czasem proste czynności dają więcej radości i spełnienia niż miliony na koncie w szwajcarskim banku. Afirmacja życia jaka przedstawiona została w tej książce uświadamia jak ważne jest porozumienie międzypokoleniowe, szacunek do tradycji, respekt przed naturą, wiara we własne możliwości i pokonywanie trudności. Opowieść pasterza z angielskich gór to zdecydowanie wydarzenie literackie. Książka jest multi-gatunkową opowieścią z pogranicza powieści (wspaniale przedstawione losy rodzinne), reportażu (ogromna rola umiejscowienia i opisu terenów Krainy Jezior), autobiografii (przez swoje życie opowiada o wartościach uniwersalnych), książki naukowej (przez podział na pory roku opis cyklu pracy przy hodowli owiec), a także kroniki (mamy tutaj opisy od narodzin owcy, przez cykl dorastania, rozrodu, strzyżenia, po ubój). PODSUMOWANIE Książka spodoba się wszystkim miłośnikom przyrody, natury, osobom, które doceniają nie to co mają, ale to gdzie i z kim są. Muszę przyznać, że na początku przez myśl przeszło mi zdanie: po co ci to było, siedzisz i czytasz książkę o hodowli owiec w Anglii (SIC!), ale gdy narracja przenosi ciężar opowieści ze zwierząt na ludzi i kiedy poznajemy psychologiczne aspekty powstania tej książki, to moje oczy zaczęły się otwierać coraz szerzej. cała recenzja dostępna na www.subiektywnikliteracki.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
18-03-2017 o godz 19:12 przez: Agnieszka Lisikiewicz
Życie pasterza James Rebanks „To jest moje życie. Nie chcę innego” - ilu z nas może to powiedzieć z ręką na sercu? Biegniemy, ścigamy się, bez zatrzymania, bez złapania głębszego oddechu. Żyjemy tu i teraz, nie ciesząc się tym, co mamy. A pracę na roli, pastwiskach, przy zwierzętach traktujemy, jako coś gorszego, jako życiową porażkę. Nie zdajemy sobie jednak sprawy z tego, że komuś taka praca, życie na farmie na wsi, może sprawiać autentyczną przyjemność. Kraina Jezior - miejsce, gdzie James Rebans odnalazł swoje szczęście, była wielokrotnie opisywana przez poetów, marzycieli, turystów. Był to dla nich raj, jednak postrzegali go z zupełnie innej perspektywy niż autor książki. Dla nich liczyło się piękno krajobrazów, gór, jezior. Cenili sobie wypoczynek i przygodę, która czekała na nich w zakątkach cudownej angielskiej wsi. James swoje uwielbienie do Krainy pojmował zupełnie inaczej. Z tym miejscem nierozerwalnie wiązała się dla niego ciężka praca, pot, krew i łzy. A jednak od dziecka był wręcz zrośnięty ze swoją świętą ziemią i nie wyobrażał sobie, już wtedy, że mógłby trudnić się czymś innym niż farmerstwem. W pełni uświadomił to sobie, gdy zakosztował innego życia. Życia w mieście, które przyniosło jedynie gorzkie rozczarowanie, tęsknotę i w którym wcale nie czuł się wolnym człowiekiem. Nie mógł tam odnaleźć miejsca dla siebie. Pomimo tego, że nie musiał wstawać skoro świt, żeby nakarmić i oporządzić zwierzęta, czuł się, o dziwo, zniewolony. Prawdziwie wolny poczuł się ponownie, gdy wrócił do swej ojczystej ziemi. Farmerskie tradycje w jego rodzinie były przekazywane z ojca na syna, dlatego dopiero, gdy postanowił ponownie zamieszkać na farmie, wiedział, że znajduje się na właściwym miejscu. Książka podzielona jest na cztery pory roku. Dowiadujemy się z niej, jakie czynności wykonywane są na farmie, latem, a jakie zimą. A dla mieszczuchów jest to prawdziwy rarytas. Czytając opisy życia wśród owiec, uświadamiamy sobie, że tak naprawdę wszystko toczy się zgodnie z naturą. Na wiosnę, wszystko budzi się do życia i wtedy również rodzą się owce. Autor bogato opisuje wszelkie czynności ich dotyczące. Dzieli się z nami tym, jak to jest żyć zgodnie z zegarem ziemi. Otrzymujemy mnóstwo informacji na temat zwierząt, które hodują pasterze. Nie nudzimy się jednak, bo sposób ich przekazu jest interesujący. Dane nam jest poznać życie pasterzy i ich pracę, która choć ciężka to wykonywana w towarzystwie innych ludzi, jest przez nich wysoko ceniona i kochana. A jest to naprawdę najprawdziwsza, najszczersza miłość. Przywiązanie do ziemi budzi podziw i chwilami zazdrość. Każdy przecież marzy o tym, żeby znaleźć swoje miejsce na ziemi. Opisy przyrody, wrzosowisk, łąk i wzniesień północno - zachodniej Anglii, sprawiają, że chce się tam być i odetchnąć tym świeżym powietrzem, które choć pełne wysiłku i pracy, jest rześkie, dzięki temu, że wdychane jest bez pośpiechu i miejskiego zgiełku. Wrażliwość Jamesa Rebanksa, jego pokora wobec natury i życia porusza czytelnika do głębi. Odnalezienie przez niego szczęścia w prostocie, w dobie dzisiejszego konsumpcjonizmu, któremu podporządkowują się moralność społeczna i obyczaje, naprawdę zadziwia. Przywiązanie do korzeni i tradycji przypomina o tym, jak wielkie znaczenie powinny one mieć w życiu. Często o tym zapominamy i odcinamy się od tego co pierwotne, co nam znane. Książka jest dla czytelnika przystankiem na końcu świata. Miejscem, w którym trzeba się zatrzymać. Chwilą wytchnienia i refleksji nad codzienną gonitwą. Sprawia, że chcemy nacieszyć się pięknem, które może wynikać z najcięższej nawet pracy, ale dającej niebywałą satysfakcję. Sprawia, że i my chcemy powiedzieć, nie oszukując siebie - „to jest moje życie. Nie chcę innego”.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-03-2017 o godz 13:30 przez: Imarba
Jesteśmy zakładnikami sukcesu jako jedynego wyznacznika szczęścia i powodzenia pośród ludzi. Nic innego się nie liczy, tylko to jak wyglądamy w oczach innych, tylko ten „wyimaginowany” sukces, najgłupszy, najmniejszy, najbardziej bezsensowny, a jednak konieczny, byśmy patrząc na siebie oczami innych dostrzegli to co jest nam niezbędne. Podziw. Akceptację. I tylko to jest szczęściem. Bo kimże jestem jeżeli nie osiągnąłem sukcesu? Kimże jestem jeżeli nawet do niego nie dążę? Sukcesem może być wszystko, białe zęby, piękne ciało, zdolne dzieci, dobry mąż... Pieniadze. A praca? Praca przestała być dobrem, prawdą, powołaniem. Zniknął gdzieś tak mocno zakorzeniony w społeczeństwach protestanckich etos ciężkiej pracy, przywiązania do ziemi, do społeczności i do tradycji. Staliśmy się goniącym za sukcesem stadem samotnych ludzi, którzy dbają tylko o siebie i wszystko robią tylko dla siebie. Nic nie mając w sercu a wszystko w kieszeni. Kraina Jezior to obszar w północno-zachodniej Anglii w hrabstwie Kumbria, jedno z najpopularniejszych obecnie miejsc wypoczynkowych w tym kraju. Paradoksalnie to także miejsce pracy i życia wielu mieszkających tam hodowców owiec. „Życie Pasterza. Opowieść z Krainy Jezior”, to książka właśnie o tych dzikich wciąż jeszcze, ale pięknych i romantycznych według poety Williama Wordswortha terenach ( z tym romantyzmem autor mocno sarkastycznie polemizuje). Autor jako hodowca owiec z dziada pradziada od dziecka żył na tym skrawku ziemi, gdzie najważniejszą sprawą zawsze były owce i psy pasterskie, gdzie najpierw karmiło się zwierzęta, potem pracujących, a na końcu dzieci, gdzie chodzenie do szkoły było samym złem i stratą czasu, a coś takiego jak moda nie miało znaczenia, opisuje życie farmera podporządkowane potrzebom ziemi i zwierząt, podporządkowane porom roku i mocno z nimi związane. W swojej opowieści pokazującej pasterskie życie, zwyczaje i magię codzienności. Przywiązanie i miłość. Klęski i kłopoty. Życie, które jest wyborem świadomym, a nie skazaniem. I to w tym tekście wysuwa się na plan pierwszy. Miłość, wybór i powołanie, a cała reszta idzie dopiero potem, a książka jest cudownie piękna. Napisana jakby mgłą, tęsknotą człowieka, który trochę się ucywilizował i widzi co traci, ale zawsze wraca tam gdzie jego serce, człowieka, który nie zgadza się na głupotę turystów, na beztroskę miastowych. Nie szukajcie tu skrajnego ekologizmu, wielkich słów na temat przyrody, czy życia w zgodzie z natura. Ta książka nie szafuje wielkimi słowami, ona mówi po ludzku o sprawach pięknych i prostych, albo trudnych, ale też często pięknych. Podzielona na pory roku, opowiada historię dzieciaka, który robi wszystko aby oblać egzaminy w szkole bo chce zostać pasterzem, a mimo to idzie na Oksford, ale nadal jest pasterzem, jego dziadka i ojca, którzy prawie nie umieli czytać, a byli po ludzku mądrzy, mówi, o życiu ich żon i przede wszystkim zwierząt... Ukochanych psów, pięknych owiec i cudownie nieobliczalnych gór. Miłośnikom sir Terrego Pratchetta powiem tylko, że w tej opowieści odnajdziecie całą tę miłość i szacunek do pasterskiego życia, jakie Pratchett zawarł w cyklu o Tyffany Obolałej, choć nie jest to powieść fantasy, nawet „babcia Obolała” tu się pojawia, tyle że jest prawdziwa. Ja się w tej opowieści zakochałam! Tak cudnie napisanej, nostalgicznie złośliwej i żartobliwie pokrętnej opowieści nie czytałam już dawno. Z całej duszy polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
19-03-2017 o godz 21:23 przez: Agata
Autobiografia pasterza Jamesa Rebanksa zyskała wielką popularność na całym świecie. Autor wychowywał się i od dziecka pracował na farmie w Krainie Jezior, na górzystym terenie północno-zachodniej Anglii, w hrabstwie Kumbria, a jego rodzina od pokoleń związana była z hodowlą owiec, czyli głównym trzonem lokalnej gospodarki. Jego książka „Życie pasterza” to z jednej strony hołd złożony ludziom, którzy pozostającą wierni swojej małej ojczyźnie, kochają ją i żyją w symbiozie z naturą, a z drugiej jest to prezentacja etosu pracy i wyjątkowych zasad, jakimi kierują się farmerzy. Życie na wsi wcale nie jest łatwe, czego Rebanks absolutnie nie ukrywa. Opis pracy i problemów, z jakimi zmagają się pasterze, nie został przez autora ugładzony, wręcz przeciwnie, można odnieść wrażenie, że farmerzy to ludzie ze stali. Pracują w bardzo trudnych warunkach, bez możliwości odpoczynku, niezależnie od pogody, własnych ograniczeń, chorób czy złego samopoczucia. Na farmie nie ma miejsca na użalanie się nad sobą, choć powodów do tego, by padać ze zmęczenia lub ulec ciężarowi trudności nie brakuje. Pasterze są ekstremalnie zaradni i niestrudzeni, ich praca wymaga wiedzy, czasem wyczucia i intuicji, ale też doświadczenia, rozwagi i siły fizycznej, a często także konieczności podejmowania trudnych i odpowiedzialnych decyzji. Rebanks i osoby z jego otoczenia uosabiają cechy, które dziś stają się coraz bardziej niemodne – są pracowici, uczciwi, związani ze swoim miejscem urodzenia, pozbawieni chęci zdobycia bogactwa. Ich celem jest życie z godnością, w zgodzie z naturą i odwiecznymi zasadami wypracowanymi przez ludzi gór. Do tego są honorowi, ufają sobie wzajemnie, służą pomocą, są wobec siebie równi, bez względu na status zawodowy czy finansowy. Łamanie tych reguł oznacza społeczny ostracyzm. W niemal mistyczny sposób odczuwają połączenie z przeszłością i przodkami, bo ich życie prawie całkowicie przypomina to, jakie prowadzili poprzednicy, toczy się tym samym, niezmiennym rytmem. To zdumiewające, ogromnie silne poczucie przynależności do tradycji oraz do swojego terytorium wynika z autentycznego zaangażowania w pracę i aktywnego uczestnictwa w cyklu natury. Ten styl życia napawa pasterzy dumą, która jednak daleka jest od zarozumiałości. Te wszystkie przymioty doskonale definiują to, kim są farmerzy z Krainy Jezior. Pomimo tych zalet pasterze są bardzo niedoceniani i uważani za gorszą klasę społeczną, głównie z uwagi na brak wykształcenia i brak ambicji, by robić wielkie kariery zawodowe i wyjeżdżać z rodzinnych stron. Rebanks w tym miejscu stawia jednak pytanie, jaki rodzaj wiedzy jest bardziej wartościowy – czy ta akademicka, czy też ta płynąca ze znajomości i zrozumienia przyrody, zwłaszcza fauny. Pisarz miał szansę zakosztowania nowoczesności, wielkomiejskiego, wygodnego życia, jednak rozłąka z farmą jedynie upewniła go, że góry i praca pasterza są jego całym światem. Autor w ujmujący sposób udowodnił, że można być szczęśliwym bez niezdrowych aspiracji i roszczeniowej postawy wobec losu i świata, która przejawia się w nieustannym dążeniu, by posiadać więcej, żyć w jak największym komforcie i luksusie, by żyć ciekawiej. Rebanks mówi, że nie pragnie innego życia, cieszy się z tego, które ma, docenia to, co posiada. A czytelników pozostawia z niewypowiedzianym głośno pytaniem: czy to właśnie nie jest ta ścieżka, którą powinno się podążać?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
18-03-2017 o godz 15:05 przez: wera22
,,Życie pasterza - opowieść z Krainy Jezior" to bestselerowa powieść autorstwa Jamesa Rebanksa, której prapremiera odbędzie się 20 marca 2017 roku. Na rynku pojawi się dzięki Wydawnictwu ZNAK. Książka już stała się wydarzeniem literackim, podbiła serca milionów czytelników i stała się bestsellerem, m.in. w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Hiszpanii, Norwegii i USA. ,,Życie pasterza" to historia zwykłego człowieka takiego jak Ty i Ja, który prowadzi normalne, proste i równocześnie piękne życie. Jest to opowieść pełna bajecznych opisów krajobrazów, cudownych wspomnień z dzieciństwa, opowieść o trudnych wyborach, a przede wszystkim jest to historia o poszukiwaniu siebie. Muszę przyznać, że kiedy zaczęłam ją czytać, pomyślałam, że nie dam rady przeczytać książki o hodowli owiec. Jednak z każdą, kolejną kartką, historia Jamesa coraz bardziej mnie wciągała i fascynowała. To co urzeka w tej książce, to przede wszystkim, to co chce nam przekazać autor. Po pierwsze pokazuje i mówi o tym co jest bardzo ważne dla każdego człowieka - o szukaniu swojej drogi, podążaniu za wewnętrznym GPS-em. Autor, m.in.: opisuje swoje problemy z relacją z ojcem, chęcią zostania pasterzem, a potem moment, w którym tak naprawdę nie wie czego chce w życiu, co powoduje, że postanawia spróbować swoich sił na uniwersytecie. Dzięki swojemu uporowi I ciężkiej pracy, James zdobywa nie tylko dyplom, ale uświadamia sobie ostatecznie, że nie wyobraża sobie życia poza farmą. Pisze: ,,Wyjechałem, aby coś sobie udowodnić, może również udowodnić coś innym. Okazało się jednak, że nie sprawia mi to tyle przyjemności, ile się spodziewałem". Poza tym pokazuje, że wszystkie doświadczenia jakie zdobywa człowiek w swoim życiu mają istotne znaczenie, ponieważ: ,,Życie ma to do siebie, że często zatacza koło, dzięki czemu nauczeni doświadczeniem, możemy lepiej spisywać się w przyszłości". Po drugie, autor bardzo dużo pisze o wartościach: szacunku do tradycji i do drugiego człowieka. Bardzo często podkreśla, że w życiu pasterza, nie jest ważny zysk, a dane słowo i uczciwość wobec drugiego człowieka. Pokazuje, że w naszym świecie są jeszcze miejsca, gdzie największą wartością są relacje z innymi ludźmi. W książce opisuje wiele zwykłych, codziennych sytuacji, gdzie pokazane jest, że najważniejsze dla ludzi jest to, żeby byli szanowani za to jacy są, pokazuje jak ogromnym zaufaniem darzą się sąsiedzi i jak dużym wsparciem są dla siebie zarówno w tych dobrych jak i złych chwilach. Oczywiście autor nie potępia, nie skreśla osiągnięć współczesności, ale słusznie zauważa, że: ,,Tradycyjne społeczeństwa uczyły się metodą prób i błędów jak żyć [...] Głupotą byłoby zapominać o tym, czego przez ten czas się nauczono lub pozwolić, żeby zdobyta w ten sposób wiedza, przestała być praktykowana". Nie jest to książka, która szokuje, przeraża. To książka, która urzeka swoją prostotą, szczerością i wrażliwością, uświadamia, że żyjemy za szybko i za mocno, a nie skupiamy się na tym co ważne. Książka ta pozwala się zatrzymać i zadać sobie pytanie: Co jest dla mnie ważne? Czego tak naprawdę chcę od życia? Polecam wszystkim tym, którzy szukają swojej drogi. Na koniec pragnę podziękować Wydawnictwu ZNAK, za udostępnienie książki do recenzji.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
06-03-2017 o godz 21:43 przez: houseferatu
Jak większość czytelników uważam, że wyznacznikiem dobrej książki jest fakt wciągania czytelnika w zupełnie nowy świat. Zdarzają się przecież dzieła, które ani nie pochłaniają, ani nie prezentują odbiorcy niczego nowego. W przypadku „Życia pasterza” natomiast nie tylko na własnej skórze przekonujemy się o tym jak to jest pracować na owczej farmie, ale jeszcze toniemy w książce bez reszty. Imersji takiej pomaga świetna organizacja treści. Pasterskie wzloty i upadki poznajemy bowiem przez pryzmat pór roku. Razem z Jamesem (a więc autorem-narratorem) będziemy brać udział w wielkim spędzie owiec wiosną oraz zaopiekujemy się trzodą podczas upalnego, deszczowego lata i zadbamy o witalność stada w trakcie mroźnej zimy. To wszystko w bogatej w opisy i zajmujące dygresje trzystu stronicowej lekturze, której objętość z pewnością nie wyczerpuje tematu wypasu i doglądania interesów farmy, ale z całym przekonaniem pozwala zasmakować niedostępnego i egzotycznego towaru jakim w dzisiejszym, pędzącym świecie jest życie pasterza. Bohater od samego początku rozprawia się z poglądem, że bycie wiernym swoim korzeniom to domena głupców bez perspektyw – jak sądzą między innymi nauczyciele i wielu rówieśników. W tej sytuacji odrzucenie studiów w imię pracy na roli staje się ważną deklaracją w odczarowywaniu podobnych przekonań. James Rebanks strona po stronie z nieustającą pasją i doskonałą perswazją pokazuje wszystkim jak ogromną wartością jest podtrzymanie spuścizny ojców i dziadów, zwłaszcza tam, gdzie tak łatwo o zagubienie swojej historii. Chociaż brytyjska Kraina Jezior przez wiele stuleci była domeną pasterzy i rolników, dzięki romantyzmowi stała się zaledwie kolejną z szeregu atrakcji turystycznych, jakimi usiane jest Zjednoczone Królestwo – przy pomocy farmy i dawnych sposobów chowu owiec można jednak przezwyciężyć ten impas i przywrócić dolinie świetność tradycji. Jednak lektura to nie tylko pełen ciekawostek opis pracy z owcami. Liczy się tu także, a wręcz przede wszystkim, rodzina. Dowiadujemy się jak układały się relacje międzypokoleniowe Rebanksów oraz zobaczymy jak niespotykaną siłę posiada wspólnota dla ludzi, których jednoczą pochodzenie i cel. A chociaż między bohaterami nie zawsze bywa idealnie, życie farmy i jej prosperowanie nie znoszą konfliktów. Tytuł odpowie też na cisnące się na usta pytanie: jak to się stało, że pasterz zdecydował się napisać książkę o swoim życiu? Otóż okazuje się, że oprócz genów dziadka nauczyciela i jego biblioteczki James odziedziczył w spadku miłość do literatury i kiedy przez lata wieczorami kończył pracę na farmie udawał się wprost do wypakowanego stosami tomów pokoju, by czytać i zatracać się w klasycznych już dzisiaj dziełach Camus, Orwella, Sallingera, Hudsona czy Hemmingwaya. Trzeba spróbować „Życia pasterza”, szczególnie jeżeli po ciężkim dniu potrzebujemy wytchnienia i podróży do świata, w którym panują proste zasady i jasne wartości, do świata pulsującego zgodnie z rytmem natury i pozwalającego na przynajmniej chwilowe oczyszczenie się z pogoni za sukcesem i karierą. Osobiście uważam, że ucieczka od codzienności to najlepszy prezent, jaki daje nam to pięknie oprawione wydawnictwo.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
14-03-2017 o godz 15:53 przez: Monika Panfil
Idealne miejsce, raj na ziemi, kraina ze snów. Któż o niej nie marzy i nie zrobi wszystkiego, aby właśnie tam się znaleźć? Choć na chwilę oderwać się od szarej rzeczywistości, uciążliwych obowiązków i przenieść się do miejsca, w którym w każdej chwili będzie przepełniać nas szczęście? Wydaje się, że Jamesowi Rebanksowi udało się odnaleźć ten rajski zakątek. Jest nim Kraina Jezior – obszar w północno-zachodniej Anglii, słynący ze spektakularnych widoków, uwielbiany przez turystów nie tylko z Wielkiej Brytanii, ale i z całego świata. Uroki tej krainy opisywał np. poeta William Wordsworth. James Rebanks w swojej książce „Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior” z ogromnym szacunkiem i miłością opowiada o miejscu, w którym mieszka. Myli się jednak każdy, kto sądzi, że autor prowadzi życie opływające w dostatki, pozbawione wszelkich uciążliwości i trudów. Książka Rebanksa jest bowiem laudacją na cześć wytężonej pracy w ciężkich, górskich warunkach. Gdzie zatem ten raj? James Rebanks to pasterz, wywodzący się z rodziny o kilkupokoleniowej tradycji w tej dziedzinie. Jego życie w głównej mierze polega na hodowli owiec na ternie Krainy Jezior. Nie jest to praca sielankowa ani romantyczna. Nie jest to też praca łatwa ani przynosząca niebotyczne zyski. Wręcz przeciwnie. Jak autor sam przyznaje, aby móc być pasterzem trzeba się imać różnych dodatkowych zajęć, pomagających przetrwać i utrzymać farmę oraz rodzinę. Książka „Życie pasterza” została podzielona na 4 części, tożsame z 4 porami roku. Opowieść rozpoczyna się latem, kończy zaś wiosną. Na każdą porę roku przypadają krótsze i dłuższe opowieści o tym, jakie prace wykonuje się w tym czasie na polach, w gospodarstwach oraz o tym, jak wygląda cykl hodowli owiec. Rebanks podkreśla, że stosowane przez niego metody hodowlane wywodzą się z wielowiekowej tradycji. Oprócz historii związanych z gospodarstwem, znajdziemy w tej książce piękną sagę rodzinną, historię życia i dojrzewania autora. Rebanks podkreśla swój związek z ziemią, zwierzętami, gospodarstwem, z tradycją. Opowiada o tym, że we współczesnym świecie można świadomie wybrać pracę na roli, zwraca uwagę na wielowiekowe, wielopokoleniowe przywiązanie do danej ziemi, do tego, czym ludzie zajmowali się od pokoleń. W „Życiu pasterza” nie ma przesady. Nie ma sielankowych, wyidealizowanych opisów, oderwanych od rzeczywistości. Jest za to rzeczywistość – nieraz bolesna i przytłaczająca. Są choroby, krew, porażki, trudne wybory. Jest też miłość – i to ta najprawdziwsza. Przywiązanie do ziemi, do zwierząt, do innych ludzi, którzy pracują ramię w ramię przez całe życie. To, co najważniejsze w tej książce, to prawda. O naszej przeszłości, o tym, co jest w życiu ważne. I o tym, że raj jest tam, gdzie chcemy być, gdzie wykonujemy swoje zajęcia z miłością i oddaniem. Bo przekonanie, że robi się to, co się kocha, wydaje się być tym najważniejszym. „To właśnie jest moje życie. Żadnego innego nie pragnę” – mówi Rebanks. A my, urzeczeni jego życiem, sami zastanawiamy się nad tym, jak wygląda nasze życie i czego tak naprawdę chcemy. Świetna książka!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
19-03-2017 o godz 20:45 przez: Katarzyna Tuszyńska-Jąkalska
"Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior" to moim zdaniem bardzo ciekawa i wartościowa powieść, w której autor szczerze przedstawia prawdziwe życie pasterza, ludzi prowadzących farmę i zajmujących się hodowlą zwierząt - w tym przypadku owiec oraz zwyczaje i tradycje wspomnianego regionu. Unika idealizowania, wyolbrzymiania i oceniania, a wręcz stara się przekazać najważniejsze wartości, jakimi kierują się ludzie zamieszkujący ten cudowny region. Pragnie przybliżyć nam pracę pasterza, która wymaga również wielu wyrzeczeń, czasu i ogromnego zaangażowania, a przede wszystkim pasji, wytrwałości i szacunku. Chce także pokazać, że życie z dala od cywilizacji i nowoczesnego świata jest pełniejsze, spokojniejsze, wolniejsze i szczęśliwsze. Przyznaję, że udzielił mi się niezwykle spokojny i pełen uroku klimat stworzony przez James'a Rebanksa. Od pierwszej strony zostałam wciągnięta w świat pasterza i farmera, który z wielką pasją i miłością dzielił się swoim życiem i pracą, przeżyciami i doświadczeniami, przeplatając ową historię pięknymi i plastycznymi opisami krajobrazów, wzgórz, pastwisk, a także niekiedy smutnymi, innym razem pełnymi humoru anegdotami i ciekawostkami. Ponadto atutem książki są czarno-białe fotografie (szkoda, że jest ich niewiele) oraz fragmenty przepięknych wierszy kilku pisarzy, które stanowią początek poszczególnych rozdziałów (najbardziej ujął mnie ten, który rozpoczyna część "Wiosna", na pewno będę do niego wracać). Książka przepełniona jest również cennymi i mądrymi cytatami i przemyśleniami na temat życia. Nie ukrywam, że z przyjemnością poddawałam się lekturze tejże opowieści, która wprawiała mnie w stan melancholijny, zapewniła spokój i odprężenie, a także nieustannie przywracała wspomnienia z pobytu w górach i pozwoliła ponownie poczuć rześkie powietrze oraz ten niesamowity górski klimat. Aczkolwiek muszę przyznać, że po zapoznaniu się z opisem ją promującym spodziewałam się czegoś niesamowitego i zachwycającego, solidnej dawki emocjonalnej, naprawdę mocnej i zaskakującej historii, która dogłębnie mnie poruszy i na długo pozostanie w sercu. Cóż... Powieść wywołała u mnie pozytywne wrażenie i owszem - pozostanie w mojej pamięci, nie tylko ze względu na ujmującą okładkę, ale również z powodu przekazanych wartości, oryginalności i prawdziwości oraz niejednego cennego przesłania. Jednak po jej lekturze odczuwam pewien niedosyt, może nawet lekkie rozczarowanie, zabrakło mi tego efektu "wow". Krótko mówiąc, nie nazwałabym owej publikacji ani fenomenem ani tym bardziej wielkim wydarzeniem literackim ostatnich lat. Podsumowując, "Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior" to bez wątpienia piękna, prawdziwa, życiowa i zmuszająca do refleksji opowieść człowieka, dla którego Kraina Jezior zawsze była, jest i pewnie będzie tym jedynym i wyjątkowym miejscem na ziemi. Jego historia pozwala inaczej spojrzeć na otaczający nas świat, zajrzeć w głąb siebie, zastanowić się nad własnym życiem, a być może nawet wprowadzić pewne zmiany i spełnić dotąd skrywane marzenia. Serdecznie polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
05-03-2017 o godz 20:11 przez: Grzegorz Sokołowski
Ta książka jest z pewnością potrzebna wszystkim, którzy próbują złapać trochę dystansu do siebie i świata. Jest dobrym sposobem na wyciszenie myśli, rozkrzyczanych przez mnogość spraw otaczającej nas rzeczywistości. Ale w mojej osobistej ocenie nie podnoszę jej do rangi bestsellera i nie nazwałbym jej wielkim literackim wydarzeniem. Do takiego tytułu czegoś mi brakuje. Najpierw jednak powiedzmy o pozytywach. Publikację czyta się lekko i z dużą przyjemnością. Właściwie może być to lektura na jeden wieczór. Opowieść o sielankowym (prawie) życiu pasterza owiec wciąga i zachwyca. Są momenty, do których człowiek wzdycha i rozbudza w sobie pragnienie obecności w opisywanym miejscu i czasie. Chyba w każdym współczesnym człowieku jest co najmniej nutka tęsknoty za życiem prostym, przepełnionym kontaktem z przyrodą, w miarę przewidywalnym, pachnącym świeżą zielenią traw i skąpanym w porannej rosie. Dlatego ta książka przyciąga, bo jest w niej to wszystko. Najwięcej jest jednak owiec. Są na każdej stronie. W prawie każdym zdaniu. I mimo największej sympatii do tych zwierząt, chwilami ma się ich dość. W niektórych momentach opowieść zaczyna bardziej przypominać poradnik dla hodowców niż powieść. Można to jednak zrozumieć, bo owce są głównym tematem życia pasterza. W tym wszystkim brakuje mi jednak czegoś poza tym. Czy bohaterowie książki zajmowali się tylko i wyłącznie wypasem owiec i ich pielęgnacją? Dlaczego nie ma tu nawet wzmianki o obchodzonych świętach, uroczystościach rodzinnych, wyjazdu na zakupy i wielu innych, prostych, codziennych wydarzeń. To wszystko zostało sprowadzone do może kilku zdań. I myślę, że to jest największy minus tej publikacji – brak innego, poza owczego życia. W pewnym momencie miałem dość czytania o owcach, szukałem jakiegoś dialogu na inny temat, choćby wtrącenia opowieści o czymś zupełnie innym. Wszędzie jednak były tylko owce. To powoduje, że lektura zaczyna być nużąca. Oczywiście jest w tej książce głębsze przesłanie. Można się zastanawiać jak daleko odeszliśmy od prostego życia. Jak bardzo pochłonęły nas, nie zawsze potrzebne wynalazki współczesności, i jak dużo zabrały nam życia. To mądrość tej książki, która w jakiś sposób zostaje w człowieku i skłania go do przemyśleń. I równocześnie jest to jej największa zaleta. Książka ma w sobie coś, co wycisza człowieka. Jest w niej tak dużo przyrody – i tej życzliwej człowiekowi, i jemu przeciwnej – że odnosi się wrażenie przebywania podczas lektury na środku łąki. Na pewno warto tę publikację przeczytać, na pewno nie będzie to czas stracony, ale na miano bestsellera dla mnie to wszystko za mało. Grzegorz Sokołowski
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

O autorze: Rebanks James

The Shepherd's Life Rebanks James
okładka  miękka
0/5
(0/5) 0 recenzji
57,42 zł
Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior Rebanks James
okładka  twarda, 02.2022
4.5/5
(4,5/5) 15 recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Jesteśmy twoi Ficner-Ogonowska Anna
4.7/5
34,75 zł
49,99 zł
24,99 zł
24,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Marzenie panny Benson Joyce Rachel
4.7/5
36,90 zł
49,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Dom sekretów Kordel Magdalena
4.7/5
30,19 zł
42,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Chwila Szymborska Wisława
5/5
30,49 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Czas zdrajców Krajewski Marek
4.9/5
34,75 zł
49,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Czas zdrajców Krajewski Marek
4.7/5
30,70 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Tutaj Szymborska Wisława
5/5
30,92 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Ślepak Stańczakowa Jadwiga
5/5
37,49 zł
49,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Gorzko, gorzko Bator Joanna
4.6/5
34,81 zł
54,99 zł

Podobne do ostatnio oglądanego