5/5
15-10-2022 o godz 14:23 przez: Dusienka | Zweryfikowany zakup
Super, Córce bardzo się podoba
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
16-10-2021 o godz 18:13 przez: Milena | Zweryfikowany zakup
Ładnie wygląda na półce
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
03-02-2022 o godz 13:13 przez: Agata | Zweryfikowany zakup
POLECAM !!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
16-12-2022 o godz 20:23 przez: Nadia | Zweryfikowany zakup
Cudowne
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
04-09-2022 o godz 00:27 przez: Katarzyna | Zweryfikowany zakup
Polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-01-2023 o godz 11:11 przez: Daria | Zweryfikowany zakup
super
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-11-2021 o godz 13:43 przez: Paulina | Zweryfikowany zakup
UWU
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
18-09-2021 o godz 14:15 przez: Anonim | Zweryfikowany zakup
Ok
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
25-01-2021 o godz 11:26 przez: booksoverhoes
Kaye nie prowadzi życia normalnej szesnastolatki. Zamiast chodzić do szkoły, podróżuje po całym kraju ze swoją niezbyt odpowiedzialną matką, której marzy się rockowa kariera. Jednak pewne przykre wydarzenia sprawiają, że kobiety są zmuszone wrócić do rodzinnego New Jersey i zamieszkać u babci Kaye, która jest ich całkowitym przeciwieństwem i zdecydowanie nie pochwala prowadzonego przez nie trybu życia. Wydawałoby się, że w New Jersey na dziewczynę nie czeka zupełnie nic ciekawego. Ale nagle wokół niej zaczynają dziać się dziwne, niewytłumaczalne rzeczy, a mali elfi przyjaciele z dzieciństwa powracają i potrzebują jej pomocy. Wkrótce Kaye może znaleźć się w raczej nieprzyjemnej sytuacji i naprawdę warto byłoby wiedzieć, komu może zaufać. Bardzo starałam się nie porównywać "Złej królowej" do "Okrutnego księcia", ale po prostu nie mogłam się powstrzymać! Tym bardziej, że trylogię naprawdę lubię, no i nie ukrywajmy - większość z nas właśnie od "Księcia" zaczęła swoją przygodę z autorką. Zdecydowanie widać, że "Królowa" to debiut i jest bez porównania gorsza od umiejętności Holly, które poznaliśmy już dzięki historii Jude i Cardana. Ale czy Black ze "Złej królowej" jest taka znowu całkiem zła? Otóż nie. Ale zacznijmy od początku. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to zdecydowanie dużo mniej opisów świata przedstawionego. A szkoda, bo to aspekt, który najbardziej mnie urzekł w trylogii "Okrutnego księcia"! Black potrafi tworzyć niezwykle sugestywne, barwne i pełne życia obrazy magicznych krain i ich mieszkańców, a w tej książce ewidentnie tego zabrakło. Za to już tutaj można zauważyć, że jej świat jest niezmiennie surowy - nie tylko ten elfi, o którym wiemy, że potrafi być naprawdę mroczny i okrutny, ale również ludzka rzeczywistość głównej bohaterki. Brakowało mi również trochę lepszego przedstawienia emocji, które odczuwają bohaterowie i głębszego zanurzenia się w akcję. Czułam, że Black jedynie muska ją po powierzchni, zamiast naprawdę rozwinąć. A przez to cała historia stała się bardzo płaska - i pod względem relacji między bohaterami, i emocji, i wydarzeń. Przy okazji powieść momentami sprawia wrażenie bardzo chaotycznej i nielogicznej, a w innych miejscach zupełnie nie wciąga, chociaż z założenia miały być prawdopodobnie pełne emocji (może właśnie dlatego, że niektórym wątkom brakowało czegoś więcej). Ale mimo wszystko książkę czyta się naprawdę niesamowicie szybko, wręcz pożera. Już tutaj widać manierę Black, jej styl pisania i kreowania świata, które tak nas urzekają. Również sam pomysł na fabułę jest naprawdę ciekawy, a historia zaoferuje nam wiele niespodzianek. Chociaż nie poczułam tutaj takiej więzi z bohaterami jak w przypadku trylogii "Okrutnego księcia", przyznaję, że główna postać jest jednym z mocnych aspektów tej powieści. Co prawda Kaye jest tak okropnie antypatyczna i samolubna, że po prostu nie da się jej polubić. A jednak jest w niej coś ciekawego i oryginalnego, czego oczywiście nie będę Wam zdradzać! Za to główny męski bohater, sprawia wrażenie raczej płaskiego i nudnego. Oczywiście w zamyśle miał być kolejnym mrocznym, niebezpiecznym chłopakiem, któremu nie można ufać, ale zupełnie tego nie czuć, a cały wątek miłosny jest nijaki. "Zła królowa" może i nieszczególnie zachwyca, ale ustalmy coś - trylogia "Okrutnego księcia" ustawiła poprzeczkę naprawdę wysoko. Black niesamowicie się rozwinęła od czasu pisania "Królowej", ale myślę, że pierwsze powieści autorki mogą sprawić nam jeszcze niejedną przyjemną niespodziankę i chętnie sięgnę po kolejne części "Elfów ziemi i powietrza", choćby z samego sentymentu do tego świata! No i kocham fakt, że Black w taki subtelny sposób łączy ze sobą wszystkie swoje powieści i w "Okrutnym księciu" odnajdziemy bohaterów ze "Złej królowej"!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
20-12-2020 o godz 18:24 przez: Nemezis
Po "Okrutnym księciu" Holly Black powrót do stworzonego przez nią świata elfów z każdym tomem przynosił mi coraz więcej radości. Te piękne, a zarazem śmiertelnie niebezpieczne istoty całkowicie mnie oczarowały. Jednak "Zła królowa", będąca debiutem autorki, pozostawiła mnie z zupełnie odmiennymi wrażeniami. Nastoletnia Kaye często zmienia miejsce zamieszkania, podróżując z zespołem matki. Niespodziewanie sytuacja zmusza je jednak do powrotu w rodzinne strony. Pewnej nocy dziewczyna spotyka w lesie rannego elfa - rycerza Roibena z Dworu Termitów - i ratuje mu życie, w zamian otrzymując obietnicę udzielenia odpowiedzi na trzy pytania. Wkrótce kontaktują się z nią dawni przyjaciele i proszą o pomoc w związku ze zbliżającym się świętem Tith. Nawet nie mając wiedzy o tym, że "Zła królowa" to debiut Holly Black, da się wyraźnie odczuć, że do poziomu znanego nam z trylogii Okrutnego księcia jeszcze wiele brakuje. Przez większą część książki miałam wrażenie, że autorka nie przemyślała dobrze jej treści, a to, co czytałam, mocno zniechęcało mnie do dalszej lektury. Niektóre zachowania bohaterów były dla mnie dziwaczne i nielogiczne. Kaye boi się porozmawiać z przyjaciółką i wyjaśnić jej pewną sytuację, bo jest pewna, że ta jej nie uwierzy. Tymczasem wystarcza zdawkowa rozmowa telefoniczna, a Janet przyjmuje wszystko bez mrugnięcia okiem. Inna sytuacja. Koleś spotyka przyjaciółkę siostry. Skóra jej się łuszczy, schodzi praktycznie całymi płatami, pod spodem jest zielona, ma zupełnie inne oczy, a do tego wyrastają jej skrzydła. Co robi? Nie ucieka, nie krzyczy, nie boi się. Nawet się zbytnio nie zastanawia, co jej jest. Pożycza jej swoje ciuchy (nawet wycina w bluzie dziurę na skrzydła), a potem spokojnie idzie po napój. Moim zdaniem w "Złej królowej" znalazło się też zbyt mało informacji na temat zwyczajów elfów i obowiązujących w ich świecie praw. Sporo pamiętam właśnie z "Okrutnego księcia" i kolejnych tomów tej trylogii, ale myślę, że bez tej wiedzy nie byłabym w stanie zrozumieć pewnych wydarzeń. Chociażby scena w barze, gdy wkurzona Kaye mówi do Roibena, żeby pocałował ją w... pewną część ciała, a on to właśnie robi. Owszem, było śmiesznie, ale chwilę mi zajęło skojarzenie, dlaczego tak właśnie musiał postąpić. Autorka mogłaby przy tej okazji wiele wyjaśnić, ale o tym, jak wielką władzę dawała znajomość pełnego imienia elfa, wspomina dużo później. Poza tym bezustannie irytowała mnie naiwność głównej bohaterki i jej ślepa wiara w to, że przyjaciele z dzieciństwa nie pozwolą jej skrzywdzić, chociaż od lat się z nią nie kontaktowali. Do tego znali prawdę o jej pochodzeniu, ale przez cały czas ją przed nią ukrywali. Do samego planu złożenia jej w ofierze podchodziła tak beztrosko i bezrefleksyjnie, że aż ciężko mi było to czytać. W zasadzie sytuacja uległa poprawie dopiero w ostatnich rozdziałach powieści. Akcja zdecydowanie przyspieszyła, a działania bohaterów stały się bardziej naturalne. Historia wreszcie nabrała sensu i stała się naprawdę wciągająca. W końcu mogłam cieszyć się lekturą, nie łapiąc się co chwilę za głowę. Ze wszystkich przeczytanych przeze mnie jak dotąd książek Holly Black "Zła królowa" zrobiła na mnie najgorsze wrażenie. Większa część tej powieści była moim zdaniem po prostu słaba. Choć pomysł był ciekawy, powieść strasznie dużo traci na tym, że jest niedopracowana. Czasem brak w niej logiki, czasem informacji, które pomogłyby czytelnikowi lepiej zrozumieć zamysł autorki. Chociaż końcowe rozdziały robią całkiem dobrą robotę, ratując tę opowieść, to i tak trylogia Okrutnego księcia wypada przy niej o niebo lepiej.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
27-10-2020 o godz 19:56 przez: Sylwia Feliszek
Kaye wraz ze swoją matką prowadzą koczowniczy tryb życia. Pewnego dnia na jakiś czas wraca do domu swojej babci, w którym spędziła dzieciństwo. Już od momentu pierwszego wyjścia na miasto ze starymi znajomymi, wokół dziewczyny zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Po niepokojącym incydencie z konikiem na biegunach, spotyka na swojej drodze tajemniczego mężczyznę, który w zamian za pomoc ma wyświadczyć jej przysługę. Po czasie Kaye orientuje się, że została uwikłana w walkę elfickich królestw i nie ma sposobu, by wyplątać się z niej bez walki, konszachtów i knowań. Królowa eterycznych i okrutnych elfów powraca z nową serią powieści ze świata „Okrutnego księcia”. „Zła królowa” wciąga od pierwszych stron. Jesienny klimat, okolice Halloween i pustostany New Jersey to tylko pierwsza warstwa, pod którą kryją się cuda i dziwy. To wszystko działa niczym tafla wody, pod którą skrywają się krwiożercze syreny. Przerażające i jednocześnie niezwykle pociągające. Black ponownie stworzyła niepowtarzalny. Czytając, czuje się na skórze wilgoć unoszącej się wśród nocy i drzew mgły, zapach spulchniałej ziemi i błota oraz słyszy szelest suchych rozdeptywanych liści i gałęzi. W powieści nie ma tylu intryg, co w „Okrutnym księciu”, ale niektóre tajemnice zdecydowanie potrafią zaskoczyć, a od wiodącej serii Holly Black odróżnia ją też humor. Mimo dość poważnych i mrocznych tematów, „Zła królowa” wypełniona jest żartami sytuacyjnymi, a w komiczność niektórych zdarzeń aż nie sposób uwierzyć, czytając o nich pierwszy raz. Zdecydowanie nie spodziewałam się, że wywoła ona ze mnie tyle śmiechu. Sama fabuła nie jest skomplikowana, idzie dość linearnie, ale cudownie współgra ze wszystkimi przedstawionymi bohaterami. Kaye jest silną bohaterką, chociaż, jak na dziewczynę w jej wieku przystało, nieco zagubioną. Dziwne zjawiska, które po przyjeździe do New Jersey spotyka na każdym kroku, są dopełnieniem do jej relacji z niesamodzielną matką i babką, która wydaje się być nią permanentnie zawiedziona. Dziewczyna ma jednak niezwykle przyjemny charakter. Nie jest głupia i nie buntuje się bez powodu. Ponadto, wykazuje się odwagą, chociaż nie za wszelką cenę, jak to robiła np. Jude w „Okrutnym księciu”. Postacie drugoplanowe nie ustępują jej w niczym, jeżeli chodzi o wykreowanie postaci. Są równie ważne, co główna bohaterka i nieoczywiste. Spotykając niektóre z nich na początku książki, nie sposób jest się domyślić, że będą miały tak wielki wpływ na fabułę, jak miały finalnie. Postacie męskie, elfy i inne po prostu zachwycają swoimi charakterami, unikalnością i konsekwencją. Nie da się ukryć, że kreacja postaci jest specjalnością Black i w żaden sposób nie jest to wtórne – w odniesieniu do jej poprzednich książek, jak i innych tworów osadzonych w popkulturze. Gdybym miała polecić komuś jedną książkę Holly Black, od której miałby zacząć przygodę z tą pisarką i światem elfów, byłaby to „Zła królowa”. Fabuła wciąga od pierwszych stron, nie dłuży się na początku, tak, jak to było z „Okrutnym księciem” i można traktować ją, jako stand alone, ale jestem pewna, że po zapoznaniu się z nią, będzie się chciało tylko więcej i więcej. A przynajmniej ja chcę WIĘCEJ. Więcej elfów, więcej magii, więcej zagadek, okrucieństwa, zaskoczeń. Więcej Black.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
21-09-2020 o godz 12:11 przez: sol
Okładka to magnes na takie jak ja. Ogromny, wołający imię, kusiciel - magnes. Dlatego też nie byłabym sobą, gdybym nie skusiła się na lekturę w nadziei, że wnętrze będzie równie magiczne, jak okładka. I czy było? Kaye jest zwyczajną, na pozór, nastolatką, o bardzo niezwyczajnym życiu. Los rzuca ją to tu, to tam wraz z matką niespełnioną piosenkarką, niemającą kompletnie szczęścia do facetów. W końcu więc, jeden z takich związków zespołowo-muzycznych kończy się tak, że trzeba wiać. A jak wiać, to przecież, że do ostoi jaką jest babcia, gdzie Kaye spędziła pierwsze dziesięć lat swojego życia. I te lata obfitowały w zabawy z wróżkami, w wyzyty na bagnach u Kolczastej Wiedźmy i inne rozrywki z dziecięcego świata wyobraźni. Ale czy na pewno? No właśnie. Nie. Nikt nie wierzył Kaye w to, co widzi, tak samo jak nie uwierzyli jej, że spotkała rannego przystojniaka na poboczu, gdy wracała z bardzo nieudanej imprezy. Tylko że ten przystojniak istnieje i prędzej czy później odnajdzie Kaye, bo ma wobec niej swoje plany… ‘Zła królowa’ to książka zdecydowanie młodzieżowa. Zdecydowanie lekka i niewymagająca. To debiut pisarski Holly Black i to czuć przez wkradający się tu i ówdzie chaos. Przez jakieś drobne dziurki czy potknięcia albo sceny, które mogłyby mieć kilka zdań więcej. Po przeczytaniu stwierdziłam, że ta książka mogłaby mieć kilkadziesiąt stron więcej. Wtedy, z rozbudowanymi kilkoma motywami, byłaby ideałem. Przejdźmy do bohaterki. Dla mnie? Nietypowej. Jak wspominałam wcześniej Kaye miała trudny start, co ją ukształtowało w określony sposób. To zdecydowanie nie jest poukładana, rozsądna osóbka. To dziewczyna wychowana przez bary, imprezy i matkę, którą bardziej interesowały balangi niż to, co robi jej córka. To dość niekonwencjonalna kreacja, nie u każdego wzbudzająca sympatię, ale jednego nie można jej odmówić - jest spójna. Logiczna w swoim postępowaniu. Przez to nie każdą jej decyzję poprzemy, możemy jej nawet nie kibicować, lecz na pewno nikt nie zarzuci jej, że działa niezgodnie ze swoim charakterem. A dla mnie to wystarczający argument, by jako postać mi się podobała. A jak nietypowa bohaterka to u przygoda musi być nietypowa, prawda? Pogranicze dwóch światów, dobro walczące ze złem i polityczne rozgrywki między dwoma dworami. To brzmi jednak jakoś tak znajomo, bo owszem, te motywy są przewałkowane. ale tu można się zaskoczyć, kto z kim przystaje, kto komu służy i jakie motywacje nim kierują. Kaye musi mieć oczy dookoła głowy, by nie wpaść w pułapkę. Ale czy jej się to uda? Pamiętacie, że pisałam o przystojnym nieznajomym, nie? Roiben. Ach. Mało mi gościa. Ma potencjał w sobie, liczyłam też na jakieś uniesienia między nim a Kaye, ale trzeba się obejść smakiem ;) to nie historia o miłości fae i ludzkiej kobiety. I to w żadnym wypadku nie zarzut, bo wątek romantyczny rozgrywał się bardziej w mojej głowie niż na kartach powieści. Ale jest chemia, naprawdę miła dla duszy czytelniczki ;) Jestem kompletną antyfanką Okrutnego Księcia, ale do Złej Królowej moje uczucia są zgoła inne. Nie jest to książka idealna, ale bawiłam się przy niej na tyle dobrze, że drugiego tomu Modern Fairytales będę wypatrywać z delikatną niecierpliwością.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-09-2020 o godz 20:37 przez: Kosz z Książkami
Zapewne wielu czytelników tęskniło za możliwością powrotu do magicznego świata elfów stworzonego przez Holly Black. Na szczęście już niedługo będą mieli taką możliwość – już 30 września do sprzedaży pierwszy tom serii ,,Elfy ziemi i powietrza”, który otwiera ,,Zła królowa”. Serdecznie zapraszam do lektury przedpremierowej recenzji. Szesnastoletnia Kaye zawsze była inna, jakby nieco oderwana od rzeczywistości. Po części mogło to wynikać z trybu życia jaki wiodła ze swoją matką. Zawsze w trasie, z zespołem swojej rodzicielki, aż do dnia w którym obie zostały zmuszone do powrotu pod dach babci dziewczyny. W tym momencie jednak życie Kaye zaczyna się zmieniać, nie tylko dzięki odnowieniu starych przyjaźni i powolnemu odkrywaniu prawdy o sobie samej, a dokładniej o źródle swojej odmienności. Pewnej nocy dziewczyna ratuje kogoś, kto okazuje się nie być człowiekiem i nie jest świadoma jakie będzie to miało dla niej konsekwencje. Nazwanie ,,Złej królowej” nowoczesną czy też wielkomiejską baśnią, w pełni oddaje charakter książki. Bowiem tak jak baśnie, te naprawdę dobre, książka na równi potrafi zachwycić, co wzbudzić dreszcze swoim okrucieństwem. Świat w którym żyją bohaterowie jest pełen nieoczywistości, ciężko tutaj lawirować między dobrem i złem, bowiem granica między nimi jest naprawdę cienka. A jeżeli dodamy do tego interesującą i trzymającą w napięciu historię i bohaterów, których losy śledzi się z prawdziwym zainteresowaniem, możemy mieć pewność, że czeka nas kilka magicznych godzin spędzonych na lekturze. Tak naprawdę ,,Zła królowa” stanowi debiut pisarski Holly Black i część czytelników może kojarzyć wcześniejsze wydanie tej książki z roku 2006, kiedy to historia Kaye ukazała się pod tytułem ,,Danina. Nowoczesna baśń”. Miałam przyjemność czytać wtedy po raz pierwszy historię Kaye i konfliktu elfich dworów, a teraz z jeszcze większą przyjemnością odkryłam, że lektura książki dalej sprawia mi tyle samo radości. Połączenie współczesnego świata, z opowieścią o magicznym, choć równocześnie okrutnym świecie elfów, skrzatów i innych niezwykłych istot dalej stanowi fantastyczne tło, równie ciekawej historii, w której centrum znajduje się bohaterka zawieszona między tym wszystkim, zdająca się jednocześnie należeć do obu tych światów, choć jednocześnie również w pełni nie pasować do żadnego z nich. Nowe wydanie już na pierwszy rzut oka zachwyca okładką, która, co ucieszy fanów świata elfów Holly Black, ślicznie komponuje się trylogią ,,Okrutny książę” i powieścią ,,Las na granicy światów”. W środku również znajdziemy miłe dodatki w postaci ozdobników i ilustracji na początku każdego rozdziału. Zapewne wielu czytelników się z tym nie zgodzi, ale dla mnie cykl ,,Elfy ziemi i powietrza” stanowi o wiele lepszą lekturę niż trylogia ,,Okrutny książę”. Bardzo lubię bohaterów serii i mam nadzieję, że wy również ich polubicie. Dlatego niezależnie od tego czy do tej pory mieliście styczność z twórczością Holly Black, a lubicie baśnie (nawet te nowoczesne!), koniecznie sięgnijcie po ,,Złą królową”. Recenzja dostępna na stronie Kosz z Książkami.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
08-10-2020 o godz 12:25 przez: werka777
Jak większość przedstawicielek płci pięknej kreowanych ręką Holly Black, tak samo i główna bohaterka tej powieści jest osobą z charakterkiem. Autorka wyposażyła ją w bagaż rozmaitych, nie zawsze pozytywnych cech, bo tuż obok bycia osobą upartą, niezależną i odważną, Kaye zdaje się sprawiać wrażenie lekkoducha, który niekoniecznie trzeźwo patrzy na stojącą otworem przyszłość. Co z tym dziwnego, w końcu matka dziewczyny zdaje się nie stawiać przed nią żadnych ograniczeń, dając jej wolną rękę nawet w kwestii chodzenia do szkoły. Co innego babcia, która dostrzega nawarstwiający się problem i próbuje wprowadzać wymagania. A Kaye, jak to z nastolatkami bywa, dokonuje wiele nie do końca rozsądnych wyborów. W powieści, jak na niniejszy gatunek przystało, przeplata się świat ludzi oraz rzeczywistość elfów. Są postaci fałszywe do cna, udające kogoś, kim nie są, jest także obraz przyjaźni czy przedstawicieli niosących niebezpieczeństwo. Jest tytułowa, zła królowa. Na uwagę zasługuje Roiben, tajemniczy, doskonale wyszkolony rycerz, z którym główną bohaterkę niewątpliwie zaczyna łączyć pewna więź. Żebyście jednak się nie łudzili, w tym tomie autorka funduje jej zalążek, zarys, któremu – mam nadzieję – pozwoli rozwinąć się w kolejnych tomach cyklu. Akcja powieści rozpoczyna się obrazem niekoniecznie fortunnego życia młodej dziewczyny, która poprzez jedno tajemnicze wydarzenie staje w samym środku zaciętego konfliktu. Niebezpieczna walka, młodzieńcze uczucia i chęć przetrwania przeplatają się z pewną tajemnicą, którą przychodzi Kaye odkryć. Okazuje się, że żyła dotąd w iluzji, kłamstwie, które wychodzi teraz poza swoją kryjówkę. Mogłabym powiedzieć, że powieści towarzyszy dobrze znany mi klimat umiejętnie kreowany przez Holly Black, choć jego smak psuje panujący w książce chaos. Jakby co jakiś czas akcja zdawała się sypać. Dobre pomysły nie zawsze bywają idealnie zgrane i mam wrażenie, że właśnie to miało tutaj swoje miejsce. „Zła królowa” to zatem mająca ciekawy klimat, magiczna historia dla młodzieży z lekkim zarysem wątku miłosnego i upartą, niedojrzałą jeszcze główną bohaterką. Jest ciekawy rozwój zdarzeń, są tajemnice i intrygi, które tak cenię w książkach podobnego gatunku, jednak nie jest to historia na poziomie poprzednich książek Holly Black. Kiedy inne zbierały solidne ósemki, ta dostanie ode mnie mocne, ale sześć - w dziesięciostopniowej skali. Jeśli nie mieliście jeszcze styczności z prozą autorki, nie polecam od niej zaczynać, byście poznali prawdziwy wachlarz zdolności pisarki prezentowany w innych jej powieściach. Niemniej jako dobre fantasy, bez wielkich oczekiwań, może się sprawdzić. Na koniec wspomnę jeszcze tylko tyle, że książka została pięknie wydana. Ciekawa okładka, grafiki rozpoczynające każdy dział, estetyka na najwyższym poziomie. http://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/2020/10/za-krolowa-holly-black-w-centrum.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-11-2020 o godz 16:10 przez: Inthefuturelondon
Odkąd po raz pierwszy poznałam się z piórem Holly Black, moje życie czytelnicze trochę się zmieniło. Od tamtej chwili wiedziałam już, że będę chciała poznać wszystkie historie, jakie tylko wyjdą spod pióra tej autorki. Jak na razie idzie mi całkiem nieźle i za mną kolejna świetna lektura – tym razem pierwszy tom nowej trylogii. Czy był to stracony czas, czy może odnalazłam nową miłość? Kaye można śmiało nazwać określeniem koczowniczki. Jest uparta, niezależna i wraz z zespołem rockowym swojej matki podróżuje z miasta do miast. Wszystko to dzieje się, dopóki pewne wydarzenie nie ściąga jej do rodzinnego domu. W New Jersey dziewczyna odkrywa, że stała się pewnego rodzaju pionkiem w walce między dwoma królestwami elfów - walce, która może skończyć się tragicznie. Największym plusem tej powieści jest zdecydowanie wykreowany przez autorkę świat. Jasne, osoby, które czytały już Okrutnego księcia czy Las na granicy światów, nie poczują się raczej niczym zaskoczone, ale mnie ten magiczny świat, pełen elfów, skrzydeł i innych czarów wydał się bardzo ciekawy i co więcej - spodobał mi się on bardziej, niż w wyżej wymienionych tytułach. Co się z tym wiąże? Oczywiście, styl pisania autorki, ale o tym, że Holly ma świetne pióro i potrafi oczarowywać swoich czytelników, nie muszę pisać chyba po raz kolejny. Kolejną rzeczą, jaka bardzo przypadła mi do gustu przy tej historii, jest sama główna bohaterka. Z jednej strony jest to taka typowa buntowniczka, której nie obchodzi przestrzeganie zasad, a liczy się dobra zabawa. Przez to też na początku nie do końca ją polubiłam, ale im dalej czytałam, tym coraz bardziej Kaye zdobywała moją sympatię. Autorka wykreowała ją bardzo dobrze i wcale nie jestem tym faktem zdziwiona. Jeśli chodzi o pozostałych bohaterów, to zabrakło mi trochę bliższego i szerszego przedstawienia Roibena, który jakby nie patrzeć również jest dość istotny dla fabuły. Jednak podejrzewam, że Holly Black bardziej przybliży jego postać swoim czytelnikom w kolejnej części. Akcja, z którą czytelnik ma tutaj do czynienia, nie może zostać uznana za nudną. Tak naprawdę przez całą książkę coś się działo, więc autorka skutecznie podtrzymywała moją czytelniczą uwagę. Myślę również, że nie tylko ja miałam takie odczucia. No cóż, nie ma co tutaj dużo pisać - Zła królowa to po prostu dobra książka. Nie mogłam doczekać się lektury tej pozycji i naprawdę cieszę się, że nareszcie mogłam poznać tę historię. Holly Black po raz kolejny pokazała, że potrafi pisać, że tworzone przez nią światy wciągają i nie pozwalają się oderwać, tak więc nie pozostaje mi już nic innego, jak pisać, że naprawdę polecam tę powieść - zwłaszcza miłośnikom lekkiej fantastyki młodzieżowej oraz wszelkiej magiczno-elfickiej tematyki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
05-06-2021 o godz 10:13 przez: sweet.dreams.in.bookland
Można pomyśleć, że szesnastoletnia Kaye jest zwykłą dziewczyną. Nic bardziej mylnego. Pewnego dnia nastolatka idzie spotkać się z przyjaciółmi. Jednak zabawa się nie udaje i Kaye wraca do domu. Po drodze dziewczyna słyszy dziwne odgłosy. Podąża za nimi i trafia na rannego młodego mężczyznę, który okazuje się być elfem. Dziewczyna postanawia mu pomóc. Od tego czasu jej życie zmienia się jeszcze bardziej, a Kaye zostaje postawiona w niebezpiecznej sytuacji. Czy nastolatka wyjdzie z tego cało? Styl pisania autorki miałam okazję poznać podczas czytania "Okrutnego księcia" i bardzo mi się spodobał. W tym przypadku książkę czytało mi się równie dobrze, jednak według mnie nie powinno porównywać się ze sobą tych dwóch pozycji. "Zła królowa" opowiada historię Kaye, która żyje pośród ludzi. Znajdziemy tu dość dobrze znany motyw - dziewczyna nagle dowiaduje się, że nie jest zwykłym człowiekiem. W tej książce podobało mi się, że nie zostało to wprowadzone tak nagle, a Kaye już od dzieciństwa wyróżniała się wśród śmiertelników. Dodatkowo typowe było umieszczenie bohaterki w niepełnej rodzinie, jednak mimo wielu wad i małej ilości pieniędzy, matka wspierała nastolatkę. Starsza kobieta nie była do końca odpowiedzialna, ale kochała córkę. Całkiem polubiłam główną bohaterkę. Dziewczyna porzuciła szkołę, ale była bystra, choć czasami podejmowała dość głupie decyzje. Dużą zaletą był oryginalny wygląd Kaye. Jednak nie do końca podobało mi się, że w tak szybko nauczyła się panować nad magią, którą czasami wykorzystywała w nieprzemyślanym celu. Autorka dość ciekawie wykreowała postacie, choć nie każda z nich polubiłam. Moim ulubieńcem chyba jest Corny - brat przyjaciółki głównej bohaterki. Na początku książki byłam dość zagubiona. Czytelnik zostaje wrzucony w świat Kaye i dopiero z czasem zaczyna go rozumieć. Mi trochę pomogła znajomość elfów z "Okrutnego księcia". Bardzo podobało mi się ukazanie Dworu Termitów od środka. Ciekawym elementem był też przedstawiony rytuał oraz wplecione zagadki, które uwielbiam w książkach. Pozycja w bardzo dobry sposób ukazała okrucieństwo elfów oraz to, że tak naprawdę nie można im ufać. Do tego bardzo lubię przedstawioną tu różnorodność wśród stworzeń. Największym minusem dla mnie jest wątek miłosny, ale w moim przypadku dzieje się tak często. W "Złej królowej" był on po prostu za szybki i nie do końca dojrzały. Nie przeszkadzał mi on jakoś bardzo, ale na pewno nie jestem jego fanką. O książce słyszałam różne opinie, ale według mnie jest ona naprawdę dobra. Może nie jest to poziom "Okrutnego księcia", który należy do moich ulubionych książek, ale "Złą królową" czyta się bardzo przyjemnie. Polecam każdemu, szczególnie miłośnikom elfów.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-11-2020 o godz 22:02 przez: books_holic
Po raz pierwszy mam tak, że nie bardzo wiem, co chcę tu napisać. „Zła królowa” to książka, do której miałam neutralne nastawienie. I muszę przyznać, że czytało się dość szybko i bezproblemowo, ale nie jest to powieść, która mnie zachwyciła i skradła moje serce. Już teraz mogę powiedzieć, że sięgnę po kolejne tomy, ale nie jest to historia, którą będę wspominać. Być może bardzo szybko raczej o niej zapomnę. Choć jest to fantastyka, niewiele się tutaj działo. Dopiero pod koniec akcja nabiera jako takiego tempa i trochę się tam dzieje, ale nie jest to nic niezwykłego i emocjonującego. Moim zdaniem relacje pomiędzy śmiertelnikami nie są tutaj dopracowane. Były takie nienaturalne i w jednym przypadku nie wiedziałam nawet, skąd wzięła się przyjaźń między bohaterami, bo jej rozbudowania mi zabrakło. Co mnie w tej książce nieco bawiło to na pewno to, że choć magiczne istoty chronią swój świat i spowijają go tajemnicą, to nagle się okazuje, że wiele informacji można zleźć w interencie. To mi kompletnie nie pasowało tutaj. Kaye też jest nieco dziwną bohaterką, jeżeli chodzi o jej zachowania. Była momentami egoistyczna, jakby pozbawiona wyrzutów sumienia. Jedyne co można jej przyznać, to była dość sprytna i cwana. Świat magii praktycznie musi odkrywać sama i chyba przychodzi jej to ze zbyt sporą łatwością. Po przeczytaniu tej pozycji mogę chyba śmiało powiedzieć, że z książek Holly Black jest moją najmniej ulubioną, ale z racji, że jest to debiut, starałam się przymknąć oko na pewne sprawy, więc może przez to nie jestem tak negatywnie nastawiona po przeczytaniu. W „Złej królowej” zarówno relacje powinny zostać bardziej rozbudowany, jak i magiczny świat powinien być nieco lepiej przedstawiony. Nie chce wam powiedzieć, żebyście nie czytali tej książki, bo wiem, że może się ona podobać i znajdzie swoich zwolenników. Po prostu każdy w tym gatunku poszukuje czegoś innego. Ja się w żaden sposób nie nastawiałam, więc w sumie nie jestem rozczarowana. Nie była to zła lektura, ale też nie najlepsza, wymagająca dopracowania. Mimo to w okresie, w którym ją czytałam, to się sprawdziła. Była lekka i luźna, do podczytania. Choć wiele się tu nie dzieje, to jednak też różne wydarzenia się nie rozciągają w nieskończoność, więc nie jest źle i przez to czyta się szybko. No i mamy tu wątek romansu! Oczywiście on też wymagałby poprawek, ale moja dusza romantyczki i tak jest zadowolona, że coś takiego się pojawiło. Jeśli czytaliście, dajcie znać czy wasze zdanie odnośnie tej książki różni się od mojego czy jest podobne. A jeśli dopiero przed wami to mam nadzieję, że jednak do was trafi.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-01-2021 o godz 18:21 przez: sucharscyczytaja
Albo to pokochasz, albo nienawidzisz. Osobiście uwielbiam szorstkie historie z życia wzięte / fantasy, jeśli są dobrze napisane, i myślę, że Holly Black robi to połączenie tak niesamowicie sprawiedliwe. Kaye to świetna główna rola - chociaż nie zawsze widzę siebie w jej działaniach w całej książce, nadal ją lubiłam, ponieważ była prawdziwa. Nigdy nie miałam wrażenia, że Holly Black próbuje mi zaimponować; po prostu pisała o prawdziwej dziewczynie. I szczerze mówiąc, kiedy porównuję role kobiet w innych książkach, zawsze myślę o Kaye i czy spełniają jej standardy (co często mi nie wystarcza). Dla mnie pisanie Holly Black w „Zła królowa” jest naprawdę trudne do określenia. Sposób, w jaki opisuje rzeczy, sprawia wrażenie, jakbyś czytał poezję - uwielbiam szczegóły. Myślę, że moje ulubione sekcje muszą być, kiedy opisuje faerie i gdzie mieszkają - robi to wszystko w stylu gotyckim i czarującym, a to sprawia, że czuję, że mam rzucone na mnie zaklęcie, które zmusza mnie do bycia w tym kompletnym oszołomieniu. Nie mogę się z tego wydostać, nawet gdybym chciała. Po prostu czytam każde napisane przez nią zdanie i kocham je. Ale… szczerze, świetnie się bawiłam. A więc przede wszystkim z dobrej strony… wróżki. Sposób, w jaki Holly Black rysuje swoje bajkowe światy i postaci wróżek, jest naprawdę taki pomysłowy, wspaniały i… przerażający. Za każdym razem, gdy zagłębiam się w jedną z jej książek, czuję się zarówno przerażona, jak i zakochana w jej baśniowym świecie i nie mam z tym problemu. A co ważniejsze, jest to bardzo mocna tematycznie książka! Jest fantastyczna meta narracja o dorastaniu i nauce życia z tym, jak postrzegają Cię inni. Nie ma łatwego rozwiązania dla życia Kaye; bez pudełka do łatwego dopasowania. Jest członkiem baśniowego świata ludzkiego świata i nie może odgadnąć, który jest który. Jednak Kaye jest naprawdę nie do przyjęcia. Nie chodzi mi o to, że jest wadliwa - chociaż jest - to znaczy, aktywnie jej nie lubiłem i uwielbiam nielubiane kobiety. Okazało się, że była jedną z tych wczesnych bohaterów YA, która jest napisana na tyle ogólnikowo, że łatwo jest ją samodzielnie wstawić. Ona nie jest ... okropna. Ale jest bardzo samolubna. I nie w pyszny sposób - w sposób, który jest naprawdę irytujący. Najważniejsze, co chcę powiedzieć, to to, że to po prostu… naprawdę fajna książka. Jest tak krótka, że po prostu ją pochłonęłam i och, uwielbiam to. Podobało mi się. Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
16-10-2020 o godz 12:28 przez: Monika Lukaszek
Co powiecie na powrót do baśniowego świata elfów Holly Black? Tym razem autorka przedstawiła nam zupełnie inną historię. Historie z perspektywy ludzi, którzy dopiero wkraczają do wróżkowego półświatka. Bardziej zbliżoną do “Lasu na granicy świata”, niż “Okrutnego księcia”. I chociaż jest to debiut pisarski, dla większości czytelników zapewne będzie to kolejna styczność z powieściami pani Black. Życiu Kaye daleko do bajki. Wychowuje się praktycznie sama, towarzysząc w niekończących się przeprowadzkach matce, która wytrwale podąża za marzeniami. Jednak w rezultacie, zamiast kariery szalonej rockowej i sławy, jedyne czego doświadcza to zapadłe speluny, szemrane towarzystwo oraz dorabianie na życie w pizzeri, aby miało za co żyć. A na deser pomoc pijanej i nieprzytomnej matce. Jeden dzień potrafi wiele zmienić. Dzień, w którym uratuje życie nieznajomemu i który otworzy jej drzwi do zupełnie innego świata. Kreacja głównych bohaterów może wywoływać wiele emocji. Kaye przez całe życie kierowała się negatywnym wzorcem matki imprezowiczki i nic dziwnego, że niektóre z zachowań przeszły na nią. Jednak pomimo tego, w odpowiednich momentach potrafi powiedzieć “nie”, kierować się rozsądkiem i empatią oraz pójść w odpowiednim kierunku. Może nie jest to postać, którą łatwo pokochać od samego początku, ale we mnie wzbudziła ogromną sympatię. Tak samo, jak pewien elfi rycerz Roiben, na które pojawienie się wręcz wyczekiwałam. Trzeba przyznać Holly Black, że ma dar do tworzenia intrygujących męskich postaci, wzbudzających uwielbienie u płci przeciwnej. Jeśli chodzi o fabułę... nie, ja tej książki nie przeczytałam, ja ją wręcz pochłonęłam! Czyta się błyskawicznie szybko, strony właściwie przerzucają się same, a czytelnik nie wie, kiedy właściwie to minęło. Powieść do najgrubszych nie należy, ale można spędzić w jej towarzystwie niezwykłe przyjemne kilka godzin. Podobał mi się również kierunek, w którym rozwinęła się fabuła, a niektóre z wydarzeń bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Zdecydowanie chciałabym więcej nieco pokręconych twistów! Momentami nie wszystko mi się zgrało, znajdywałam małe błędy logiczne lub nieścisłości w zachowaniach bohaterów, jednak mogę do zwalić na początki pisarskie autorki, a jednocześnie nie przeszkodziły mi one w cieszeniu się z lekturą. Więcej: mam ogromną chrapkę na więcej! I będę wypatrywać kolejnych części!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
23-10-2020 o godz 19:33 przez: Review by Iliasviel
"Zła Królowa" to moje pierwsze spotkanie z piórem Pani Holly Black, i jest to spotkanie, które będę wspominać jako udane i jeśli tylko czas pozwoli sięgnę po pozostałe utwory autorki, bo świat elfów zawsze mnie ciekawił - niezależnie od książek. Kaye ma szesnaście lat, większość z nas stwierdzi, kiedy to było... ja też już się do nich zaliczam, ale raczej pamiętamy szkolne ławki i korytarze oraz to ile tam czasu przyszło nam spędzić, jednak życie naszej głównej bohaterki wygląda zgoła inaczej! Mimo tego, że jest niepełnoletnia, to czas spędza na podróżowaniu z zespołem swojej mamy, od miast do miasta - nie jest to raczej typowe miejsce na dorastanie nastolatki. Pewne wydarzenie sprawia, że Kaye wraz z matką wraca w rodzinne strony i zamieszkuje u swojej babki. Czasami takie powroty dla dorosłych są niezwykle trudne, tak też jest w przypadku matki głównej bohaterki, gdyż podejście jej matki do życia jest całkiem inne niż jej. Czy Kaye uda się przetrwać pod surowym okiem babki? Jak na razie brzmi całkiem zwyczajnie? Ale tak nie jest, co to, to nie! Kiedyś główna bohaterka za przyjaciół nie miała dzieci w swoim wieku, tylko elfy, tak najprawdziwsze elfy! Przez to właśnie, że widzi inne istoty, trafi w sam środek konfliktu i pozna oba Dwory elfów, gdzie nic nie jest takie jak się wydaje. Kto przeżyje, kto zginie? Kto jest przyjacielem, a kto wrogiem - a może na to pytanie nie ma odpowiedzi? Do największych plusów "Złej Królowej" zaliczam to jak wykreowała świat przedstawiony, zwłaszcza jego magiczną część - opisy, które nam tu zaserwowano, są tak plastyczne, że prawie widziałam to oczyma wyobraźni (a mam z tym nie lada problem). Kolejna rzecz, która mi się podobała to bohaterowie, zżyłam się zwłaszcza z główną bohaterką, oraz pewną inną postacią, ale nic więcej nie zdradzę, bo myślę, że każdy a szansę polubić kogoś innego. Co do wad... to myślę, że taką główną jaką mogę podać to czasem nielogiczne wydarzenia, które może miały jakieś wyjaśnienie w głowie autorki, ale niestety ja go nie znalazłam. Na szczęście nie przeszkodziło to w moim pozytywnym odbiorze książki. Czy polecam? Dla osób lubiących fantastykę i kochających elfy ta pozycja będzie strzałem w dziesiątkę!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji