Zbrodnia po irlandzku (okładka  miękka, 08.2019)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Sprzedaje empik.com : 24,46 zł

24,46 zł 36,90 zł *
* Porównanie do ceny sugerowanej przez wydawcę
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Egzotyczne wycieczki to niebezpieczne hobby. Co roku kilkuset spragnionych wrażeń Polaków ginie podczas wakacyjnych wojaży. Dlatego nikogo nie dziwi, że nieszczęścia dotykają również uczestników wyprawy do Irlandii z biurem podróży „Hej Wakacje”. Nikogo poza pilotem wycieczki, którego męczy przeczucie, że coś tu nie gra. Tomasz Waciak nie ma jednak czasu na dochodzenia, bo musi się użerać z irlandzką pogodą, roszczeniową starszą panią, ciągłymi zmianami programu, zatruciami pokarmowymi i nieprzepartą ochotą, żeby strzelić sobie drinka. Albo trzy.

Druga powieść Aleksandry Rumin to cięta satyra na Polaków za granicą, pełna obyczajowych obserwacji, wyrazistych postaci i najdziwniejszych perypetii. No i zbrodni, rzecz jasna.

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

ID produktu: 1228947461
Tytuł: Zbrodnia po irlandzku
Autor: Rumin Aleksandra
Wydawnictwo: Wydawnictwo Initium
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 320
Numer wydania: I
Data premiery: 2019-08-12
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 30 x 198 x 130
Indeks: 33052441
średnia 4,4
5
37
4
24
3
7
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
46 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
4/5
26-08-2019 o godz 23:16 przez: Anna | Zweryfikowany zakup
Pozycja obowiązkowa dla osób które kiedykolwiek były na zagranicznej wycieczce objazdowej! Ale nie tylko! Napisana lekkim językiem, pełna trafnych i dowcipnych obserwacji obyczajowych. Zakończenie bardzo zaskakujące, ale niestety nieco naiwne i naciągane za co odjęłam jedną gwiazdkę. Nie zmniejsza to w żadnym stopniu przyjemności czytania. Polecam jako miłą, relaksującą lekturę!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-05-2022 o godz 15:27 przez: kaaiab | Zweryfikowany zakup
Popłakałam się że śmiechu ,nie pamiętam kiedy tak się śmiałam przy książce
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
25-05-2021 o godz 23:25 przez: adrianooo | Zweryfikowany zakup
Nie czytalem, ale żona czytając często się śmieje:)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-08-2019 o godz 19:11 przez: ewfor
Aleksandra Rumin… no cóż, niestety nie udało mi się znaleźć informacji o tej autorce, nawet wujek Google mnie zawiódł. Z okładki książki dowiedziałam się tylko, że autorka jest warszawianką z urodzenia i wyjątkową optymistką z ogromnym poczuciem humoru. Tajemnicza osoba, która pisze pełne humoru książki, ale czy jest to jej prawdziwe imię i nazwisko, czy pseudonim literacki…, tego niestety nie wiem. Jej znakiem firmowym jest wyjątkowe poczucie humoru, okraszone dużą dawką sarkazmu i celnym portretowaniem różnych nacji i grup społecznych. W bohaterach jej powieści z wielu rozpozna jakąś znajomą osobę lub siebie samego. Zbrodnia po irlandzku to komedia kryminalna, chociaż moim zdaniem ta książka jest specyficznym przewodnikiem po Irlandii, z dużą dawką humoru i wątkami kryminalnymi. Biuro turystyczne „Hej Wakacje” organizuje tygodniowy wyjazd do Irlandii, ale tylko dla wybranych. Egzotyczne wycieczki to czasami dość niebezpieczne hobby, ponieważ statystyki ujawniają, że co roku kilkuset spragnionych wrażeń Polaków ginie podczas wakacyjnych wojaży. Zorganizowany po bardzo promocyjnej cenie wyjazd, kusi, ale czy można zaufać przewodnikowi. Niestety uczestników wycieczki spotyka kilka nieszczęśliwych wypadków, a pilot wycieczki najchętniej wróciłby do domu mając dziwne przeczucie, że coś w tym wyjeździe nie gra. Tomasz Waciak nie ma jednak czasu na dochodzenia, bo nie dość, że musi użerać się z irlandzką pogodą, to jeszcze wśród uczestników wycieczki ma dość roszczeniową starszą panią, a program wycieczki co chwilę ulega zmianom a ona sam albo zmaga się z zatruciami pokarmowymi albo z nieprzepartą ochotą, żeby strzelić sobie drinka. Albo trzy… Co spotka uczestników wycieczki? I czy w obliczu tragedii i wyjątkowo niesprzyjającej zwiedzaniu pogodzie, będą oni chcieli wrócić do domów? Książka ta jest drugą powieścią autorki, którą miałam okazję przeczytać i pewnie każdego kolejnego tytułu będę wypatrywała. Fabuła to cięta satyra na Polaków nie tylko przebywających za granicą, pełna obyczajowych introspekcji, bardzo wyrazistych postaci i najdziwniejszych przygód. (…) Warszawa dopiero budziła się ze snu. Ulice świeciły pustkami, po chodnikach przemykali nieszczęśliwi posiadacze czworonogów oraz przedstawiciele lokalnej bohemy, zwani pieszczotliwie menelami, którzy wracali do domu po nocnych wernisażach pod chmurką. (…) A jak przystało na kryminał to są i zbrodnie. Ale ta książka jest również świetnym przewodnikiem turystycznym po Dublinie (i nie tylko), bowiem razem z uczestnikami wycieczki czytelnik ma okazję zwiedzić Irlandię. Każdy kolejny rozdział zaczyna się czymś w rodzaju planu wycieczki, jaki powinien zostać zrealizowany, ale jak to często bywa, nie zawsze okoliczności pogody pozwalają na tę realizację. (…)Śniadanie. Wykwaterowanie. Przejazd do Blarney Castle, gdzie znajduje się słynny kamień – każdy śmiałek, który go pocałuje, otrzyma dar elokwencji. Spacer aleją cisową. Przejazd do Cork. Spacer po mieście, w czasie którego zobaczymy zbudowany w 1788 roku Targ Angielski, katedrę św. Findbara, browar Beamish and Crawford, starą dzielnicę hugenocką z placem Rory’ego Gllaghera, gmach opery, giełdę maślaną i Muzeum Masła oraz kościół św. Anny. (…) Jest to cięta satyra, moim zdaniem z nieco przerysowanymi pod względem turystycznym sytuacjami, mało realnymi, ale w pewnym sensie prawdopodobnymi. Krytyczne przedstawienie turystów nie tylko z Polski, ale również z innych krajów Europy, pokazane zostało na tle malowniczych (teoretycznie) widoków, które często z powodu typowej irlandzkiej pogody – mgieł, ulewnego deszczu, silnego wiatru – pozostają tylko w wyobraźni zwiedzającego. Ironiczny humor towarzyszy odbiorcom książki od pierwszej do ostatniej strony i dopiero w samej końcówce, autorka nieco szokuje, fundując czytelnikom chwile prawdziwego wzruszenia i odkrywając karty z zaskakującym zakończeniem. Myślę, że owo zakończenie właśnie, zaskoczy wielu. Przedstawiając losy uczestników wycieczki turystycznej, o skrajnie różnych charakterach, autorka stworzyła historię, która bawi do łez i poprawia humor lepiej niż czekolada, a zderzenie ludzkiej mentalności z realiami miejskiej dżungli i irlandzkiej rzeczywistości staje się źródłem przezabawnych perypetii. (…) Ciemną nocą z zaułka wyłoniły się trzy cienie i zatrzymały się przed wejściem do nowo otwartej kancelarii adwokackiej „Duda i Partnerzy” (…) Pół minuty później na miejscu drugiego w rządku „D” pojawiło się jaskrawe „P” (…) Jeżeli szukacie lektury lekkiej, łatwej i przyjemnej to ta książka jest właśnie taką. Jeżeli wybieracie się do Irlandii, i nie wiecie czy warto tam pojechać, a jak warto, to co zwiedzić, to ta książka Wam doradzi. Jeżeli macie ochotę pośmiać się i zapomnieć o szarościach dnia codziennego, to koniecznie sięgnijcie po tę lekturę. Każdy, kto nie jest przedszkolakiem i wczesnoszkolnym dzieciakiem, tego z całą pewnością ta książka nie zawiedzie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
11-08-2019 o godz 22:31 przez: Girl-from-Stars
https://kochajacaksiazki.blogspot.com/2019/08/252-przedpremierowo-aleksandra-rumin.html Morze, klify, urwiska i wszechobecna zieleń. Zatrważająca liczba owiec, mnóstwo turystów sączących kawę z dodatkiem whisky. Oto wizja Irlandii, do której większość z nas jest zapewne przyzwyczajona. Jednak Aleksandra Rumin w swojej powieści pt. „Zbrodnia po irlandzku” zabiera nas na „Szmaragdową przygodę” gdzie trup na wycieczce jest na porządku dziennym, przewodnikiem jest alkoholik, a autobus, którym podróżują wczasowicze wręcz sypie się w oczach… Egzotyczne wycieczki to niebezpieczne hobby. Co roku kilkuset spragnionych wrażeń Polaków ginie podczas wakacyjnych wojaży. Dlatego nikogo nie dziwi, że nieszczęścia dotykają również uczestników wyprawy do Irlandii z biurem podróży „Hej Wakacje”. Nikogo poza pilotem wycieczki, którego męczy przeczucie, że coś tu nie gra. Tomasz Waciak nie ma jednak czasu na dochodzenia, bo musi się użerać z irlandzką pogodą, roszczeniową starszą panią, ciągłymi zmianami programu, zatruciami pokarmowymi i nieprzepartą ochotą, żeby strzelić sobie drinka. Albo trzy. Jak dotąd nie miałam do czynienia z powieścią z tego gatunku, czyli komedią kryminalną. Jednak po lekturze „Zbrodni po irlandzku” wiem, że chcę więcej. Dawno już nie uśmiałam się tak, jak podczas lektury tej historii. „Zbrodnia po irlandzku” to przezabawna powieść, w której autorka ukazuje nieco przerysowane zachowania naszych rodaków za granicą, a także wiele stereotypów, z jakimi jesteśmy kojarzeni. Sama byłam na kilku wycieczkach objazdowych za granicą i niestety muszę przyznać, że pani Rumin ma rację w większości kwestii związanych z polskimi turystami. W powieści tej, Aleksandra Rumin ukazuje również tą ciemniejszą stronę zawodu przewodnika wycieczek. Po lekturze „Zbrodni po irlandzku” już nigdy nie pomyślę, że praca ta, należy do lekkich i przyjemnych. Możliwość zwiedzenia najpiękniejszych miejsc świata, darmowy nocleg i wyżywienie, a na koniec wypłata za pracę. Brzmi świetnie, prawda? Jednak mając pod opieką taką grupę jak nasz biedny Tomasz Waciak, to wszystko traci na znaczeniu. Pan przewodnik być może męczył się z tą zgrają urlopowiczów, ale ja bawiłam się w ich towarzystwie wybornie. Wszyscy bohaterowie zostali genialnie wykreowani. Każdy z nich był przedstawicielem innej grupy społecznej, dzięki czemu autorce udało się stworzyć mieszankę wszelakich charakterów, które idealnie się dopełniały. Nic jednak nie pobije Baronowej Raszpli, która już od pierwszych stron powieści całkowicie skradła moje serducho. Autorka zaserwowała nam ciekawą zagadkę kryminalną, zaskakując czytelników jej ostatecznym rozwiązaniem. Pani Rumin ma lekkie pióro, tą historię czyta się błyskawicznie, a odłożenie jej choćby na moment jest niezwykle trudne. Powieść zbudowana jest z kilkunastu rozdziałów, z których każdy opisywał jeden dzień wycieczki. Rozpoczynał się on od dokładnego opisu planu dnia: opisu atrakcji turystycznych, kilka informacji historycznych itp. Wszystko zostało skrupulatnie przedstawione, co świadczy o dokładnym przygotowaniu się autorki i dopracowaniu przez nią tej powieści w każdym, nawet najmniejszym szczególe. Przyznaję, że miałam odrobinę mieszane uczucia, gdy zabierałam się za lekturę tej książki. Muszę jednak przyznać, że dawno już tak dobrze się nie bawiłam podczas czytania jakiejkolwiek książki. Będę wyczekiwała kolejnych powieści tej autorki, a Wam gorąco polecam „Zbrodnię po irlandzku”. To idealna lektura na te wakacje! Moja ocena: 8/10
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
28-08-2019 o godz 00:19 przez: Erna Eltzner
Wycieczki! Wielu z nas po prostu uwielbia podróże, te bliższe i dalsze. Co jednak zrobić, gdy podczas wojaży napotykamy dosłownie same pechowe sytuacje? Jak wyjść z wszelkich ambarasów, szczęśliwie wrócić do kraju? Oto jest pytanie! Muszę się przyznać, że po raz pierwszy mam styczność z twórczością Aleksandry Rumin, a jej debiutancka powieść jeszcze nie zdołała wpaść w me ręce. Aczkolwiek zetknęłam się z wieloma recenzjami, głównie pozytywnymi, dlatego postanowiłam spróbować „Zbrodni po irlandzku”. Jakoś nigdy nie szalałam za komedią, gdy chodzi o książki, chociaż trafiłam na kilka niezłych, więc i Pani Aleksandrze dałam szansę. Czy na coś konkretnego się nastawiłam? Postanowiłam podejść do lektury na luzie, bez obiecywania sobie czegokolwiek, aby uniknąć ewentualnego rozczarowania. O dziwo, mimo uprzedzeń, spędziłam nad powieścią kilka ciekawych dni, zadowolona, mimo szukania większych wad. Takowych nie znalazłam i doszłam do wniosku, że częściej muszę „wychodzić ze strefy komfortu”, używając modnego ostatnio określenia. Zaczęłam od zaznajamiania się z kryminałami, potem komediami, a teraz zaczynam pałać sympatią do połączenia obu gatunków. Przewrotnie! Swoją drogą, uwagę przykuwa już sama okładka, o czym pragnę wspomnieć, chociaż próbuję wystrzegać się oceniania po szacie graficznej. Cóż, zmysł estetyki trudno oszukać. Wspominam o tym również z tego względu, że często okładki są bezsensowne, jakby twórcy niespecjalnie kojarzyli fabułę. A w przypadku „Zbrodni po irlandzku” widać, iż zadbano o zgodność, przyłożono się do pracy. Detale są silnie związane ze szczegółami pochodzącymi prosto z książki. Właśnie, na szczęście mogę nadmienić, że treść nie wypada gorzej, całość idealnie się uzupełnia. Nawet chaosem trzeba umiejętnie pokierować — tak, to brzmi niczym oksymoron, ale proszę mi zaufać. Początkowo wydaje się, że powieść jest jednym wielkim mętlikiem. Wątki się ze sobą mieszają, bohaterowie przekrzykują. Ale już po chwili można zauważyć, iż mamy do czynienia z celowym zabiegiem, przestajemy się gubić, a zamiast tego wciągamy w akcję. Potrzeba też dużo dystansu do otaczającego nas świata! Satyra na społeczeństwo, trochę na nas samych, z przymrużeniem oka. Mrugnijmy do siebie, znajdujących się w środku krzywego zwierciadła! Postaci niesamowicie irytują i taka jest właśnie ich rola. Paradoksalnie, można nabrać do nich dziwnej sympatii, przez te wszystkie napotykające ich przygody. Zwłaszcza w przypadku głównego bohatera, niejakiego Tomasza Waciaka, zmagającego się z uzależnieniem od alkoholu opiekuna wycieczki. Ma pod sobą zgraję kompletnie zakręconych ludzi, trudno utrzymać ich w karbach, a prześladujący ich zewsząd pech nie pomaga. Często się zaśmiewałam, więc rola powieści została spełniona. Co z intrygą? Wypada ciekawie, dość zaskakująco, więc mamy kolejny plus. Ot, czarny humor w dobrym wydaniu, chociaż jeszcze raz muszę podkreślić — dystans, dystans i jeszcze raz dystans. Inaczej łatwo się obrazimy o takie, a nie inne przedstawienie Polaków. „Zbrodnia po irlandzku” przypadnie do gustu przede wszystkim miłośnikom gatunku, osobom chcącym odprężyć się po ciężkim dniu, szukającym niezobowiązującej lektury. A jednocześnie niegłupiej, zachowującej poziom. Będę obserwować rozwój kariery literackiej Aleksandry Rumin i mam nadzieję, że w bliskiej przyszłości uda mi się przeczytać jej pierwszą powieść, a może nawet kolejne?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
29-08-2019 o godz 14:33 przez: Beata
Marząc o wycieczce do Irlandii, zdecydowanie nie spodziewałam się, iż mój pierwszy raz przeżyje z Aleksandrą Rumin. A jednak życie potrafi zaskakiwać. Powieść “Zbrodnia po irlandzku” zabrałam ze sobą na mój mini urlop i już od pierwszych stron, wiedziałam że to strzał w dychę. Leżakując na tarasie, przewracałam kolejne strony, śmiejąc się do samej siebie. Wtedy to, mój mąż stwierdził: – Patrzenie na to, jak śmiejesz się przy czytaniu tej książki, jest jej najlepszą reklamą. Teraz żałuję, że tego nie nagrałam. Ta komedia kryminalna sprawiła, że odzyskałam dobry humor i zrelaksowałam się na maksa. Zdecydowanie tego mi było trzeba. Debiutancka książka Aleksandry Rumin “Zbrodnia i Karaś” była naprawdę dobra, ale to w “Zbrodni po irlandzku” autorka dała z siebie ponad sto procent. Cała historia rozpoczyna się od biura podróży, o chwytliwej nazwie “Hej Wakacje!”. Już na początku poznajemy właściciela i kilkoro pracowników. Jednakże to co nas interesuje najbardziej, to wycieczka którą owe biuro organizuje. “Szmaragdowa przygoda” miała bowiem być najlepszą reklamą na świecie. Niestety turyści, jakoś nie zapałali entuzjazmem na wypad do Irlandii. Pomysłowy szef, szybko zorganizował konkurs i wyłonił 10 osób, które pojadą na ten niesamowity tour, zupełnie za darmo. Liczył na świetne opinie i reklamę na kolejne lata. Jednakże, już na starcie wystąpiły problemy. Brak dostępnych przewodników, marudni zwycięzcy i pogoda, która nie ułatwia zwiedzania. Pachnie katastrofą? Oczywiście, że tak! Do tego dołączył przewodnik alkoholik i statystyczne przypadki umieralności na zagranicznych wypadach. To zwyczajnie nie mogło się udać. Mimo to, właściciel “Hej Wakacje!” dzielnie wierzył w powodzenie “Szmaragdowej przygody”. Już na początku wycieczki ginie jeden z wczasowiczów, kolejne zdarzenia nie nastawiają optymistycznie, a ciągle padający deszcz nie poprawia samopoczucia. Przewodnik i jednocześnie nasz główny bohater, ze wszystkich sił stara się dopiąć program wycieczki. Niestety jest to wyjątkowo trudne zadanie. Ilu wczasowiczów doczeka końca podróży i powrotu do kraju? Czy “Szmaragdowa przygoda” zostanie hitem wakacyjnym? By znaleźć odpowiedzi na te pytania, trzeba sięgnąć po “Zbrodnię po Irlandzku”, ale uwaga!, to powieść dla ludzi o mocnych nerwach i ogromnym poczuciu humoru. Znajdziecie w niej nie tylko kryminał i komedię, ale również dobrą satyrę. Dopełniającym elementem, jest zakończenie, które wyjątkowo mnie zaskoczyło. Powieść polecam szczególnie miłośnikom tego gatunku. Świetnie odpręża i daje poczucie dobrze wykorzystanego czasu na lekturę. Jednocześnie zachowuje wysoki poziom i zapada w pamięci. Natomiast muszę was przestrzec przed jednym. Śmiech towarzyszący czytaniu tej powieści, jest zaraźliwy, a książka szybko wędruje z rąk do rąk, bo każdy chce odkryć tajemnicę tego dobrego humoru. Aleksandra Rumin umieściła się wysoko na mojej liście dobrych autorów i żyję nadzieją, że już pisze kolejną powieść.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-08-2019 o godz 07:50 przez: Anna Makieła
Piękne zielone połacie łąki, na których pasą się owce, cisza przerywana delikatnymi podmuchami wiatru, sielska atmosfera i radość z bycia w miejscu, które odpręża i powoduje, że człowiek jest tak lekki, że niemal unosi się nad ziemią. Idealny urlop? Zapomnijcie. Prędzej błotniste drogi zawalone turystami, deszcz i zwiedzanie z perspektywy rozpadającego się autobusu – taki urlop zaproponowała nam Aleksandra Rumin w swojej najnowszej komedii kryminalnej „Zbrodnia po irlandzku”. Nie mogłam sobie wybrać lepszego momentu na przeczytanie tej książki. Właśnie wróciłam z wojaży organizowanych przez biuro podróży. Wzięłam do ręki wspomnianą książkę i… dziękowałam opatrzności, że nie zrobiłam tego wcześniej. Obawiam się, że – w obawie przed jakimś Tomaszem albo innym Alanem – w ostatnim momencie odwołałabym swój wyjazd. Absurd, totalny chaos i fantastycznie skonstruowane postacie wybijają się na pierwszy plan tej pełnej zwrotów akcji lektury, pobudzając wyobraźnię czytelnika i wywołując uśmiech. Może nie salwy śmiechu, choć parę razy nawet nim parsknęłam, ale na pewno pełne zadowolenie z tego, że… jest się czytelnikiem, a nie uczestnikiem podróży organizowanej przez biuro „Hej Wakacje”. Kiedy kilkoro ludzi wygrywa konkurs, w którym główną nagrodą jest tak zwana objazdówka po Irlandii, wydaje się, że chwycili Pana Boga za nogi. Nie wiedzą, kim jest ich przewodnik i kierowca. Ba! Nie wiedzą nawet, kim są inni podróżujący. Przynajmniej teoretycznie. Gdy grupa zaczyna się kurczyć wskutek coraz dziwniejszych, uznanych za przypadkowe zgonów, sytuacja nabiera jeszcze dramatyczniejszego wydźwięku. Nad wszystkim „panuje” Tomasz. A musicie wiedzieć, że nikt tak jak on nie radzi sobie z kryzysowymi sytuacjami. Nie wiem, skąd Rumin czerpie inspirację do swoich książek, ale dochodzę do wniosku, że musi mieć niezwykle ciekawe doświadczenia. Jej kryminały (pisane z mocnym przymrużeniem oka) nie bazują tylko na wyobraźni – opisywane wydarzenia, choć absurdalne, naprawdę mogłyby się wydarzyć. Serio, ja głęboko w to wierzę. Oczywiście nie w takim natężeniu, w jakim mają miejsce w książce. Jednak właśnie to nagromadzenie absurdów, wzbogacone bardzo barwnymi postaciami, powoduje, że ta historia jest tak wciągająca. Każdy kolejny rozdział kończymy z jednym pytaniem w głowie „co jeszcze może się tam wydarzyć?”. Budujące jest to, że o ile debiut autorki („Zbrodnia i Karaś”) był przyjemny i ciekawy, o tyle „Zbrodnia po irlandzku” okazała się jeszcze lepsza. To świetna lektura dla tych, którzy chcą się chwilę odprężyć, odpocząć od wszechobecnych kryminałów, morderstw i zaginięć, przenieść się na irlandzką ziemię i… zmoknąć. Przyznam, że ja chętnie bym zaryzykowała, gdyby towarzyszyła mi Aleksandra Rumin. Myślę, że wspólnie ubawiłybyśmy się przednio. A byłoby jeszcze ciekawiej, gdyby towarzyszyła nam Baronowa Raszpla – moja ulubienica.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
11-08-2019 o godz 11:21 przez: alexx
„Sprawdzę każde słowo, bo od początku miałam wobec pana jak najgorsze przeczucia. Niekompetencję wyniucham na kilometr.”, czyli wybuchowa komedia kryminalna z Polakami w roli głównej. Aleksandra Rumin powraca z kolejną satyryczną i przezabawną powieścią. Kilka miesięcy temu czytałam jej debiut, czyli Zbrodnię i Karasia, która nie raz wywołała u mnie śmiech. Czy Zbrodnia po irlandzku również rozbawi czytelnika? Egzotyczne wycieczki to niebezpieczne hobby. Co roku kilkuset spragnionych wrażeń Polaków ginie podczas wakacyjnych wojaży. Dlatego nikogo nie dziwi, że nieszczęścia dotykają również uczestników wyprawy do Irlandii z biurem podróży „Hej Wakacje”. Nikogo poza pilotem wycieczki, którego męczy przeczucie, że coś tu nie gra. Tomasz Waciak nie ma jednak czasu na dochodzenia, bo musi się użerać z irlandzką pogodą, roszczeniową starszą panią, ciągłymi zmianami programu, zatruciami pokarmowymi i nieprzepartą ochotą, żeby strzelić sobie drinka. Albo trzy. Zbrodnia po irlandzku to przedstawienie zachowania polaków za granicą w sposób satyryczny. Niektóre sytuacje są absurdalne i chyba nawet Polacy by tak nie zrobili. Są momenty, które jednak jestem w stanie sobie wyobrazić: Polacy są w stanie przynieść taki wstyd. Postać Baronowej Raszpli to typowa starsza pani za granicą, której wiecznie wszystko przeszkadza. Podziwiam Tomasza i jego cierpliwość do swojej grupy, która o mało nie przyprawiła go o załamanie psychiczne. Każdy rozdział to jeden dzień z wycieczki, który rozpoczyna się planem na dany dzień (forma przypomina wycinek z ulotki reklamującej wycieczkę). Wycieczki objazdowe mają to do siebie, że zawsze może coś wypaść. W Zbrodni po irlandzku niekorzystne sytuacje są na porządku dziennym. Kradzież samochodu, zabójcze owce, zdradzieckie irlandzkie gniazdka elektryczne czy też szaleńczy wieczór kawalerski. Nie raz parskniecie śmiechem. Czy można stworzyć zabawną opowieść ze śmiercią w tle? Oczywiście! Aleksandra Rumin udowodniła to po raz kolejny. Rumin stworzyła komedię kryminalną z nutką satyry. Zbrodnia po irlandzku to idealna książka na poprawę humoru. Lekkie pióro autorki sprawia, że książkę czyta się błyskawicznie, a sama historia jest tak wciągająca, że nie odłożysz jej, póki nie dowiesz się, o co chodzi w tym wszystkim. Uśmiech nie schodzi z twarzy podczas czytania Zbrodni po irlandzku. Autorka przedstawia Irlandię w dość niekorzystny sposób. Mnogość absurdalnych wątków i śmierci może znużyć, ale nie bierzmy tej książki na poważnie, wtedy będzie to dobra zabawa. Oprócz tych śmiesznych wątków autorka na koniec ukazuje morał tej historii. Wybieracie się może na wakacje? Zabierzcie ze sobą Zbrodnię po irlandzku. Oby wasza wycieczka nie skończyła się tak pechowo, jak dla niektórych bohaterów komedii kryminalnej Aleksandry Rumin.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
16-08-2019 o godz 08:21 przez: Anonim
Przyznaję, że zakochałam się w duecie Pani Aleksandry Rumin, który nosił tytuł „Zbrodnia i karaś”. Podczas czytania śmiałam się tak głośno, że aż partner patrzył się na mnie w taki sposób, jakby chciał sprawdzić, czy wszystko ze mną w porządku? Zmierzam do tego, że uważam iż autorka tym duetem, w moich oczach, wysoko postawiła poprzeczkę. Sięgając po książkę „Zbrodnia po irlandzku” byłam świecie przekonana o tym, że będzie tak samo dobra, jak ta, o której wspomniałam powyżej. Tylko, czy tak było naprawdę? Powieść autorki to jest po prostu wielka satyra na polaków, a dokładniej na ich zachowanie, kiedy wyjeżdżają na zagraniczne wakacje. Nie da się ukryć, że wszyscy wiemy o co chodzi. Styl jest tak dobry, że znowu podczas czytania dałam się zwieść. Wiecie co tak naprawdę mi się nie spodobało? Zdaje sobie sprawę z tego, że jest to komedia kryminalna, ale w pewnym momencie odniosłam wrażenie, że jest przesyt tych wszystkich śmiesznych tekstów i wypadków, które miały rozbawić czytelnika. Miałam wrażenie, że jest to takie, jakby wymuszone. Fabuła Kilka osób (oczywiście polaków) wyjeżdża na zagraniczne wakacje do Irlandii. Jak zdecydowali się na tą wycieczkę? Przede wszystkim wygrali w konkursie voucher o wartości 5 tysięcy złotych i mogli wykorzystać go na wakacje, a że „Szmaragdowa przygoda” była okazją, więc czemu mieliby nie skorzystać? Poza tym, aby wybrać się do innych krajów to musieliby dokładać, a tak, przecież być nie mogło. Pilotem wycieczki został Tomasz Waciak, który miał, bądź ciągle ma problemy z alkoholem. Odniosłam wrażenie, że jest to taka powtórka z tamtej książki, jeśli chodzi o alkohol. Wycieczka, na którą się wybrali jest pasmem nieszczęść. Nie ma dnia, aby coś złego się nie wydarzyło. Pogoda nie dopisuje. Tomasz musi znosić upierdliwą starszą panią. Odlicza dni do końca wycieczki. Zdarzają się tragiczne wypadki, a przecież to nic nowego, ponieważ co rusz ktoś ginie na zagranicznych wycieczkach, a Polacy są w tym mistrzami. W takim razie, gdzie jest ta zbrodnia, bo przecież musi być. Prawda? Reasumując Pani Aleksandra Rumin stworzyła dobrą komedię kryminalną. Można się pośmiać, wyciągnąć jakieś wnioski i miło spędzić wieczór. Dla mnie i tylko dla mnie w tej książce za dużo było tych „śmiesznych” sytuacji. Czułam się tym odrobinę przemęczona. Koniec książki zdecydowanie mnie zaskoczył, ale bardzo mi się spodobał. Szczerze? Nie sądziłam, że pod tym wszystkim kryję się tak przemyślana, dopracowana w najmniejszym szczególe intryga. Nie podobała mi się ta czcionka, która została użyta na końcowych stronach książki, ponieważ ciężko mi się to czytało. Widać, że Pani Aleksandra Rumin lubi, to co robi. To się po prostu czuję podczas czytania. Cóż mogę napisać więcej? Uważam, że książka jest warta tego, aby polecić ją dalej.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
13-08-2019 o godz 17:16 przez: Spursmaniak
Czas wakacji to masowe wyjazdów rodaków na różnego rodzaju wczasy, czy to w Polsce czy zagranicą. Nie raz słyszymy o ekscesach naszych rodaków na wczasach zagranicznych, gdzie Polaków można od razu rozpoznać. Polacy na wakacjach nie mają najlepszej opinii. Wiele osób często mówi o tym, że nasi rodacy nie potrafią dobrze zachowywać się na wakacjach. Właśnie takim tematem zajęła się Aleksandra Rumin w swojej książce „Zbrodnia po irlandzku”, próbując opisać różne zachowania Polaków podczas wycieczki objazdowej po Irlandii. 🐏 Ale jak to, wakacje w Irlandii?? Kto chciałby pojechać tam na wakacje? Właściciel biura „Hej Wakacje” znalazł na to sposób i szybko skompletował chętnych na wycieczkę. Jednak gdy do kraju słynącego z whiskey, turystami ma się opiekować osoba mająca problemy z alkoholem to nic dobrego to nie wróży. Deszczowa pogoda to tylko jeden problem z którym będzie się musiał zmierzyć bo nagle zaczyna dochodzić do dziwnych śmiertelnych wypadków wczasowiczów. 🐑 Po zabawnym debiucie autorka serwuje nam kolejną zabawną historię z naszymi rodakami w głównej roli. Mimo iż książka jest przezabawna, to między wierszami pojawia się obraz Polaka na wakacjach mało ciekawy. Pisarka obnażyła chyba wszystkie przywary Polaków przebywających na wczasach. Wieczne narzekanie na wszystko wokół zaczynając od pogody, jedzenia czy nieustannych kłótni. Dajemy się poznać na obczyźnie jako wandale, złodzieje i najzwyklejsze prymitywy, które dla osiągnięcia własnych celów gotowe są iść dosłownie po trupach. Autorka widać jest świetnym obserwatorem naszych zachowań, która na dodatek potrafi to wszystko opisać z dużym dystansem i humorem opowiadając historię wycieczki po Irlandii. Sami bohaterowie to istny przekrój naszych wad które wychodzą gdy tylko udajemy się gdzieś na urlop. Jako, że jest to komedia kryminalna to i nie brakuje tutaj trupa. Owszem jest i to nie jeden. Wszystko to stworzyło kawał porządnej komedii kryminalnej, która idealnie wypełni nam wieczorem czas bądź też umili urlop. Więc jeśli szukacie zabawnej książki to idealnie trafiliście. „Zbrodnia po irlandzku” gwarantuje świetnie spędzony czas, dużą dawkę miejscami absurdalnego humoru oraz ciekawą zagadkę kryminalną.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
30-08-2019 o godz 10:54 przez: rudy lisek czyta
Marzy Ci się wycieczka objazdowa z pięknymi krajobrazami i niezapomnianą przygodą?To nic straconego,gdyż biuro turystyczne”Hej Wakacje”organizuje właśnie 10 dniowy wyjazd.Odkryj nieznane i dzikie piękno Irlandii.Przywieziesz nie tylko ciekawe zdjęcia,ale i wspaniałe wspomnienia.Ta zielona wyspa już czeka na Ciebie.Nie zwlekaj.Zostało jedno wolne miejsce. Jednak przed podróżą musisz tylko wiedzieć,że na takich wyjazdach czasem nieszczęścia spotkają także uczestników.Ale to jest ryzyko zawodowe.Kto nie zarykuje ten nie ma.To co,piszesz się? .🌿 Aleksandra Rumin w swojej najnowszej powieści“Zarodnia po irlandzku”zabierze nas na wakacyjny wypad po Irlandii. Historia jest zabawna a fabuła bardzo dobrze skonstruowana.Opisuje ona grupę Polaków na wakacjach i ich typowe zachowania.W pewnym biurze podróży pod chwytliwą nazwa”Hej wakacje”właściciel wpada na pomysł zorganizowania wycieczki objazdowej.Niestety nie cieszy się ona wielkim zainteresowaniem.Dlatego postanawia zorganizować konkurs,gdzie do wygrania będzie udział w”Szmaragdowej przygodzie”.Kiedy udaje mu się zebrać już grupkę śmiałków okazuje się bowiem,że dopiero teraz rozpocznie się najgorszy horror.Na miejscu oprócz typowej,kapryśnej irlandzkiej pogody i zdezelowanego busa,jednej z uczestników pada trupem.Ten wyjazd zapowiada się naprawdę niezapomniany.Czy wśród uczestników grasuje morderca?Czy to tylko zwykły pech?. .☘️ ”Zarodnia po irlandzku”to komedia kryminalna przepełniona humorem i świetną intrygą.Czytając tą książkę świetnie się bawiła.Postacie są bardzo dobrze zarysowane i wyraziste.Akcja jest wartka a sama powieść dostarczy Wam z pewnością wielu wrażeń.Jest to satyra z wątkiem kryminalnym w tle,więc pewne sytuacje traktujcie z przymrużeniem oka Każdy rozdział rozpoczyna się planem wycieczki po wyspie.Autorka miał świetny pomysł,wszystko jest dokładnie przemyślane i zaplanowane.Bohaterowie, iż bywają odrobinę przerysowani,i tak bardzo polubiłam a w szczególności Panią Baronowa Raszplę,która skradła moje serce.A zakończenie ..fanatyczne.Wszystkim spragnionych niezapomnianych wojaży i zagadek kryminalnych Polecam. Moja ocena 7.5/10 https://www.instagram.com/rudy_lisek_czyta/?hl=pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
28-08-2019 o godz 14:26 przez: NieGrzeczne Recenzje
To już druga komedia kryminalna Aleksandry Rumin, jaką miałam przyjemność przeczytać. Niezmiennie autorka mnie zaskakuje tym, jak trafnie potrafi ująć wady naszego narodu. Świetna satyra, którą warto przeczytać. ;) Kryminał i komedia w jednym to zazwyczaj ciekawe zestawienie, po które ostatnio coraz częściej sięgam. „Tomek jęknął i przez chwilę rozważał zalanie się łzami tudzież wyznanie całej prawdy na temat rzekomej abstynencji, ale jeden rzut oka na zaciętą twarz Rudolfa wystarczył, żeby porzucił wszelką nadzieję. Nie miał innego wyjścia – musiał polecieć do tej cholernej Irlandii.” Tym razem, autorka przenosi swoich bohaterów do Irlandii. W ramach konkursu organizowanego przez biuro podróży „Hej Wakacje” kilkoro szczęśliwców wygrywa wycieczkę o pięknej nazwie „Szmaragdowa przygoda”. Wszystko na razie pięknie, prawda? Ale, co jeśli grupa zwycięzców to bardzo specyficzne osoby? A jeśli jedna z nich to morderca? Zaciekawieni? :D Fabuła została poprowadzona w narracji trzecioosobowej, z punktu widzenia pilota wycieczki – Tomka. Nasz bohater ma problemy z alkoholem, w dodatku, podczas jego wypraw już kilkukrotnie w wyniku nieszczęśliwych wypadków ginęli w różnych sytuacjach turyści. Tym razem jednak wydaje się, że to wcale nie wypadki, a jednak… z dnia na dzień z ośmioosobowej grupy, traci kolejną osobę. I cóż poradzić? Może książka o jakże znaczącym tytule „Zbrodnia po irlandzku”, którą czyta podczas podróży, da Tomaszowi jakieś odpowiedzi, gdyż autor tejże, jakby przewidywał kolejne zdarzenia opisuje jak giną turyści podczas wycieczki do Irlandii. To, co uwielbiam w książkach Aleksandry Rumin, to zagadka kryminalna, która jest skonstruowana w taki sposób, że naprawdę mam problemy z odczytaniem tego, kto zabił. Wspaniale wykreowani bohaterowie i doskonale opisane otoczenie to kolejne plusy powieści tej autorki. Jeżeli do tego dodacie specyficzny humor i z dystansem podejdziecie do tego, w jaki sposób nakreśla nas samych, myślę, że będziecie tą lekturą równie zachwyceni, co ja. Polecam Wam z całego zaczytanego serducha. ;) Na więcej zapraszam na blog: NieGrzeczne Recenzje
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
11-08-2019 o godz 01:57 przez: Katarzyna Kmieć
Tytuł "Zbrodnia po irlandzku" zobowiązuje. Nie mniej obiecuje określenie z okładki: komedia kryminalna. I tak, mamy zbrodnię. Nawet niejedną. Skoro jest zbrodnia jest i kryminał. A czy jest komedia? Oczywiście! Co do tego moja skromna osoba, nieskora do wybuchów śmiechu w trakcie czytania, nie ma najmniejszych wątpliwości. Sprytne, bardzo inteligentne łączenie mordu z czarnym humorem, żałobna niemalże rozpacz przewodnika sąsiadująca z kpiącymi z każdej sytuacji komentarzami innych bohaterów, bardzo obrazowe opisywanie gwałtownych, śmiertelnych wypadków z następującymi po nich, wywołującymi parsknięcia śmiechem wydarzeniami - wszystko to sprawia, że książka bawi i przeraża w wyjątkowo smakowitym stylu. Aleksandra Rumin pojechała ze mną w podróż. Prawdziwą. Zabrałam bowiem "Zbrodnię po irlandzku" na inną objazdową wycieczkę, na której, dzięki owej książce, żadna przygoda, żadne potknięcie i żadna niedogodność nie była w stanie zepsuć mi humoru. Raz, dlatego że przewracając kartki tej fantastycznej książki bawiłam się przednie, uśmiechałam się, kiwałam głową i komentowałam pod nosem niesamowitą wyobraźnię autorki. Dwa, ponieważ dostawałam rozdział po rozdziale coraz ciekawsze informacje o kraju, o którym sporo się u nas mówi ale najwyraźniej słabo się go zna, ograniczając często skojarzenia do samego Dublina. Trzy, bo przecież wszystko co mogło spotkać mnie tam i wtedy było niczym w porównaniu z przygodami, jakie zaserwowała grupce turystów szmaragdowa wyspa. Oczywiście wszystko ma w tej opowieści sens, motyw i znaczenie. Oczywiście ta (czarna) komedia bazuje na czymś, co zwróci naszą uwagę na przeszłość bohaterów ale i każe spojrzeć w ich przyszłość. Nie jest to bowiem komedyjka omyłek, która nie niesie za sobą przemyśleń a jedynie umila czas. Dotrzemy tutaj do morału, do zakończenia które upewni nas w przekonaniu, że autorka, prócz żartów i kpin ku uciesze gawiedzi, miała nam coś do przekazania. O miłości, o zdradzie, o nagrodzie, o przyjaźni. A przede wszystkim o tym, że w krzywym zwierciadle obraz polskich turystów przechodzi wszelkie pojęcie! Polecam gorąco.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
23-08-2019 o godz 16:54 przez: zaczytana_19
Egzotyka przyciąga nas jak magnes. Wyjazdy zagraniczne mają jednak to do siebie, że potrafią przynieść niespodziewane niebezpieczeństwa. Nic więc dziwnego, że każdego roku wielu Polaków nie wraca już w całości do rodzimego kraju. W „Hej Wakacje” też to nikogo nie dziwi – biuro podróży już wielokrotnie musiało przekazywać rodzinom klientów najgorsze wieści. Tomasz Waciak od początku miał złe przeczucia co do wycieczki na szmaragdową wyspę. Nie dość, że wcale nie miał ochoty lecieć do Irlandii, nic o niej nie wiedział, to jeszcze te kilka dni minęły mu niczym najgorszy horror. Irlandzka pogoda, ciągłe problemy z dojazdami, tragiczne wypadki i brak dostępu do alkoholu w kraju, który z alkoholu słynie, Tomkowi bardzo dało w kość. To ostatnie chyba najbardziej... Kto jednak w takich okolicznościach pogardziłby szklaneczką whisky? Zbrodnia po irlandzku dostarczyła mi wielu wrażeń. Przede wszystkim nabrałam ogromnej ochoty na zwiedzanie Irlandii – można się o niej dowiedzieć naprawdę wielu ciekawych rzeczy, a książka dodatkowo może służyć za przewodnik, z którym powinniście zwiedzać ten magiczny kraj. Zawiera szereg najbardziej interesujących atrakcji, które każdy turysta musi zobaczyć i oczywiście cyknąć im pamiątkowe zdjęcie. Co ciekawe, bohaterom tej książki niedane było zrealizować całego planu podróży, ale mam nadzieję, że Wam się uda, gdy tylko zdecydujecie się kiedyś Irlandię odwiedzić. Oby tylko nie przydarzyła Wam się żadna zbrodnia...
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
08-01-2021 o godz 12:17 przez: ania_reads
Ta książka to znakomita satyra na temat zachowania Polaków za granicą. Wiele razy każdy z nas był na takich wyjazdach i pewnie bardzo często był świadkiem przynoszących wstyd zachowań naszych rodaków. Autorka oczywiście nieco przerysowała tu niektóre sytuacje, ale z pewnością do wielu z nich mogło dojść w rzeczywistości. To co tutaj się dzieje przechodzi bowiem ludzkie pojęcie i nie jestem w stanie wyobrazić sobie wyjazdu, na którym faktycznie wycieczkowiczów prześladowałby wyłącznie pech. Począwszy od pilota, poprzez turystów i na kierowcy autokaru kończąc, wszyscy tu zostali dobrani w wyjątkowy sposób. Postaci są wyraziste i przerysowane, ale z charakterem. Nie ma tu nudy. Dzieje się wiele, a wszystko to podane z humorem na tle przepięknej Irlandii. W miarę czytania książka nabiera nowego znaczenia. Poza satyrycznym przekazem zmienia się w kawał dobrego kryminału, a finał zaskakuje jak w najlepszych powieściach tego gatunku. Świetnie skrojona intryga przypomina nieco Morderstwo w Orient Expresie Agathy Christie. Generalnie książka mi się podobała. Dużo lepsza od debiutu autorki. Jedyne co mi przeszkadzało to fakt, że momentami autorka przesadza w tym byciu zabawnym. Tak jakby uparła się, żeby na każdej stronie było coś śmiesznego. Niestety, czasem efekt jest odwrotny. Wiadomo, co za dużo ...
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
08-01-2021 o godz 12:15 przez: ania_reads
Ta książka to znakomita satyra na temat zachowania Polaków za granicą. Wiele razy każdy z nas był na takich wyjazdach i pewnie bardzo często był świadkiem przynoszących wstyd zachowań naszych rodaków. Autorka oczywiście nieco przerysowała tu niektóre sytuacje, ale z pewnością do wielu z nich mogło dojść w rzeczywistości. To co tutaj się dzieje przechodzi bowiem ludzkie pojęcie i nie jestem w stanie wyobrazić sobie wyjazdu, na którym faktycznie wycieczkowiczów prześladowałby wyłącznie pech. Począwszy od pilota, poprzez turystów i na kierowcy autokaru kończąc, wszyscy tu zostali dobrani w wyjątkowy sposób. Postaci są wyraziste i przerysowane, ale z charakterem. Nie ma tu nudy. Dzieje się wiele, a wszystko to podane z humorem na tle przepięknej Irlandii. W miarę czytania książka nabiera nowego znaczenia. Poza satyrycznym przekazem zmienia się w kawał dobrego kryminału, a finał zaskakuje jak w najlepszych powieściach tego gatunku. Świetnie skrojona intryga przypomina nieco Morderstwo w Orient Expresie Agathy Christie. Generalnie książka mi się podobała. Dużo lepsza od debiutu autorki. Jedyne co mi przeszkadzało to fakt, że momentami autorka przesadza w tym byciu zabawnym. Tak jakby uparła się, żeby na każdej stronie było coś śmiesznego. Niestety, czasem efekt jest odwrotny. Wiadomo, co za dużo ...
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-08-2019 o godz 17:54 przez: czyczytasz
Egzotyczne wycieczki to ryzykowne i niebezpieczne hobby - mogą przekonać się o tym uczestnicy wyprawy do Irlandii z biurem podróży "Hej Wakacje". Nikogo nie dziwi więc kilka małych wypadków. Typowo irlandzka, kapryśna pogoda, roszczeniowa starsza pani i  ciągle zamiany planów sprawiają,że nawet pilot wycieczki nie ma czasu na martwienie sie ciągłymi nieszczęściami. Jak nie oszaleć i dowieźć wszystkich uczestników ponownie do kraju ? A może strzelić sobie na uspokojenie drinka albo trzy ? "Zbrodnia po irlandzku" to książka, która przez cały czas wywołuje uśmiech na twarzy czytelnika. Szalona, zwariowana i pełna zwrotów akcji fabuła wciąga bez końca i nie pozwala odłożyć książki na bok. Nawet gdy kolejne podróżnicze katastrofy wydają się nieprawdopodobne a całość zaczyna być totalnie oderwana od rzeczywistości, nie mogłam oderwać się od lektury. Barwni i niezwykle wyraziści bohaterowie doskonale komponują się z wartką akcją i tworzą historię, która na długo pozostanie w mojej głowie. Dużym plusem książki jest zakończenie, które wyjaśnia serię niefortunnych wypadków i zaskakuje swoją złożonością. Lektura "Zbrodni po irlandzku" okazała się świetną zabawą i polecam Wam serdecznie bliższe spotkanie z książką Aleksandry Rumin.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-08-2019 o godz 22:15 przez: saskia
Kryminały uwielbiam, komedie również, połączenie obydwu gatunków jest więc kuszące. Przekonałam się już przy debiutanckiej książce Aleksandry Rumin, iż ma charakterystyczne poczucie humoru, które doskonale sprawdza się z morderczą zagadką. W „Zbrodni po irlandzku” potwierdziła, iż taki klimat potrafi umiejętnie wykorzystać by z jednej strony dać czytelnikom rozrywkę, a z drugiej wciągnąć ich w rozwiązywanie zabójczej szarady. Obydwa te elementy zostały uzupełnione o bohaterów, zapadających w pamięć, o charakterach bardzo wyrazistych. Przy takich składowych historii wydarzyć się może w fabule wszystko i jak się okazuje, rzeczywiście splot wydarzeń to niewyczerpana seria perypetii, celnie interpretujących różnorodne grzechy turystycznej branży obu stron. Do tego oczywiście dodana jest mordercza część, zgrabnie wpleciona w komediowy motyw. Wątki uzupełniają się wzajemnie, co daje w efekcie lekturę pełną gagów oraz czającym się suspensem. Autorka przełożyła na żartobliwy język cały szereg uciążliwych urlopowych wad co widać wyraźnie w scenkach rodzajowych oraz charakterystycznych dialogach. Po środowisku akademicko-studenckim oraz światku turystycznym jestem ciekawa kto znajdzie się na pisarskim widelcu Aleksandry Rumin ;)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
12-08-2019 o godz 15:58 przez: OlaK
Czy lubicie konkursy? 🔥Pewnie tak, a jeszcze bardziej takie, które wygrywacie, prawda? Bohaterowie najnowszej komedii kryminalnej Aleksandry Rumin „Zbrodnia po irlandzku” w taki właśnie sposób stali się uczestnikami wycieczki objazdowej po Irlandii 🍀 Co prawda Szmaragdowa Wyspa nie jest rajem dla miłośników słońca, lepiej nastawić się na zwiedzanie w deszczu, za to oferuje zachwycające widoki, a poza tym „darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby” 😁 Z takiego też założenia wyszli uczestnicy i ruszyli na podbój Irlandii... Program zwiedzania okazał się niezwykle intensywny (wielki plus dla autorki za to, że każdy kolejny rozdział rozpoczęła dokładnym opisem planu wycieczki na dany dzień, dzięki czemu możemy się dowiedzieć co i gdzie warto zobaczyć 👍😍). Niestety nie wszystkim turystom dane było odbyć całą objazdówkę, gdyż okazało się, że w grupie znajduje się morderca... Ile osób powróciło do Polski ze Szmaragdowej Wyspy? Kto i dlaczego próbował zabić uczestników? Tego dowiecie się jeżeli książkę przeczytacie do ostatniej strony! 🔥 Bardzo zabawna opowieść, ze świetną charakterystyką postaci i zachowań Polaków za granicą - doskonały relaks na wakacyjne popołudnie (a czyta się niezwykle szybko). Serdecznie polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Cela
4.2/5
18,74 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego