Zapiski nosorożca. Moja podróż po drogach, bezdrożach i legendach Afryki (okładka  miękka, 11.2014)

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Nowy, zaskakujący Orbitowski!

Republika Południowej Afryki. Dzikość przyrody, ruchliwe ulice wielkich miast i bezdroża w głębi kraju. Turystyczna rzeczywistość zderzona z brawurowo zreinterpretowanym światem afrykańskich mitów.

Nigdy nie dowiem się, co ludzie, tak serdeczni w pierwszym kontakcie, naprawdę o nas myśleli. Przeczuwam, że wioska w Zululandzie, gdzie zgubiliśmy się w nocy, była najbliżej prawdy, tej prawdziwej Afryki, jaką dane było zobaczyć nam, bogatym turystom, oglądającym świat przez szyby samochodu. Przeczuwam, ale nie wiem. Nie wiem nic. Poza jednym. Coś tam się zdarzyło.

Każda podróż jest darem. A podróż w mentalność tak odległą jest darem szczególnym. Co otrzymaliśmy? Opowieść o jednym z najbardziej fascynujących krajów świata czy szczere wyznanie pisarza, że nie wyjaśni nam Afryki? Ascetyczny dziennik podróży? A może zmysłową, na wpół baśniową włóczęgę przez świat magii i archetypów Czarnego Lądu? Jedno jest pewne: Orbitowski w Zapiskach Nosorożca mówi o Afryce w sposób, w jaki nie zrobił tego nikt do tej pory.

"Łukasz Orbitowski opisuje swoją wyprawę do RPA bez napuszenia i egzaltacji reporterskiej. Jest podróżnikiem ciekawym świata i jego tajemnic, chłonie egzotyczną rzeczywistość i barwnie o niej opowiada. W swoje zapiski wplata legendy afrykańskie. Są jak opowieści szeptane przed zaśnięciem, które wprowadzają nas w ten dziwny, niepokojący klimat Nieznanego Lądu".

Sylwia Chutnik

"Autor horrorów podróżujący w dresie i trampkach przez krainę Lovecrafta. Słabo? Jest mocno orbitowsko, a orbitowska Afryka jest inna, niż sobie wyobrażacie".

Ziemowit Szczerek

"Para dorosłych dzieci na wycieczce po RPA. Łukasz i Agata odwiedzili niezwykłe miejsca i nasłuchali się opowieści, w których popłaca bezwzględność i zdrada. Bez dwóch zdań – jest pomysłowo".

Piotr Tomza, autor Afryki Nowaka

"Afryka w Zapiskach Nosorożca świeci jak broszka w czarnej wełnie. To osobiste notatki z wyprawy na inną planetę, plecione jak współczesna baśń. Orbitowski jest czujnym i dowcipnym towarzyszem. Lubię z nim podróżować".

Agnieszka Wolny-Hamkało

Łukasz Orbitowski – debiutował na łamach miesięcznika „Science Fiction”. Poza niezliczonymi opowiadaniami ma na swoim koncie 13 książek. Docenione i pozytywnie przyjęte przez krytykę zostały m.in. Tracę ciepło, Święty Wrocław, zbiór opowiadań Nadchodzi oraz głośne Widma. 

Za swoją ostatnią powieść, Szczęśliwą ziemię, był nominowany do prestiżowych nagród – Paszportu Polityki oraz Literackiej Nagrody Nike. Jest laureatem Stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego „Młoda Polska” 2012. Od kilku lat jest stałym felietonistą „Gazety Wyborczej”. Aktualnie mieszka w Warszawie.

"Pisarz wielkiej pracowitości i jeszcze większej wyobraźni".

Dariusz Nowacki

ID produktu: 1102615121
Tytuł: Zapiski nosorożca. Moja podróż po drogach, bezdrożach i legendach Afryki
Autor: Orbitowski Łukasz
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 280
Numer wydania: I
Data premiery: 2014-11-05
Rok wydania: 2014
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 212 x 19 x 141
Indeks: 15893758
średnia 4,6
5
22
4
12
3
1
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
29 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
4/5
07-01-2015 o godz 12:20 przez: Book Loaf
Do prawdziwego RPA, przedstawionego jednak w książce, dotarłam jakiś czas temu przy okazji lektury "Bractwa Bang Bang". Tym razem wracam tam prawie dwadzieścia lat później i ląduję w teraźniejszości. Nie jestem już świadkiem niebezpiecznej pracy fotoreportera, a podglądam Łukasza Orbitowskiego podróżującego przez ten tajemniczy kawałek Czarnego Lądu.

"Zapiski nosorożca. Moja podróż po drogach, bezdrożach i legendach Afryki" - ten długi tytuł jest wprost idealnym opisem książki, którą właśnie odłożyłam na półkę "przeczytane". Właściwie więcej o jej treści mówić nie trzeba. Pozwolę sobie bardziej skupić się na tym jak, a nie o czym, pisze Łukasz Orbitowski. Już we wstępie do książki podkreślił, że jego południowoafrykańska opowieść nie powinna być traktowana jak literatura podróżnicza czy reportaż. Dodał ponadto, że gdyby postanowił określić siebie mianem podróżnika bądź reportera, obraziłby "wszystkich zacnych reporterów i podróżników. Nikczemnych również" (s. 6). Zdziwiło mnie jego podejście, jednak już po kilkunastu stronach byłam zmuszona przyznać mu rację.

Orbitowski opowiada bowiem o swoim pobycie w RPA w niecodzienny sposób. Koncentruje swoją uwagę przede wszystkim na detalach, które niejednej osobie wydawałyby się zupełnie nieistotne. Potrafi w mistrzowski sposób uchwycić człowieka, zwierzę, miejsce i widok, niezwyczajnie je opisując. "Zapiski nosorożca" są osobliwe pod jeszcze jednym względem: to dwie książki w jednej. Podróżnicze refleksje przeplatają się tu z wybranymi legendami afrykańskimi. Autor uchyla przed czytelnikami rąbka egzotycznej tajemnicy obowiązkowo okraszonej magią. Jedną z najciekawszych opowieści okazała się legenda o tricksterze Hlakanyane (s. 83). Przypomina mi historie rdzennych mieszkańców Kanady w interpretacji Thomasa Kinga oraz książkę nigeryjskiego pisarza, Amosa Tutuoli "Smakosz wina palmowego".

Kolejnym mocno rzucającym się w oczy elementem jest użyty przez autora język. Zdecydowanie odbiega od tego, jaki charakteryzuje literaturę podróżniczą i reportaże. Pasuje bardziej do rozmowy przy piwie z przyjacielem - a ja, czytając "Zapiski nosorożca", myślami przeniosłam się do lokalnego południowoafrykańskiego baru. Tylko moje ciało pozostało na swoim miejscu, przez co okrutnie doskwierał mi brak piwa imbirowego. A jednak mowa potoczna, kolokwializmy i - nie oszukujmy się - sypnięte hojnie wulgaryzmy, są tu nie po to, by kłuć językowych purystów i czytelniczych tradycjonalistów w oczy, lecz by odróżnić tę książkę od innych oraz stworzyć potrzebny kontrast pomiędzy osobistymi spostrzeżeniami, a przedstawionym przez autora afrykańskim folklorem.

"Lemur jest stworzeniem niemożliwym, zastygłym w pół kroku ewolucji za sprawą izolacji na Madagaskarze. Stanowi połączenie kota i psa, z jasnym wektorem rozwojowym ku małpom, po prawdzie, chciałby zostać pawianem. Rozumiem i doceniam tę słuszną ambicję". (s. 91)

"Miarą człowieka jest cel, jaki przed sobą stawia. Wielki cel czyni człowieka wielkim, mały cel małym, a człowiek bez celu jest nikim. Klęska w walce z olbrzymem uczyni mnie większym niż zwycięstwo nad najsilniejszym z ludzi." (Makoma, s. 100)

"Zapiski nosorożca" to raczej zbiór luźnych myśli, uporządkowanych z zachowaniem chronologii wydarzeń (najczęściej, do czego autor przyznaje się na końcu). Kolejne tematy pojawiają się dosyć niespodziewanie, bo każdy widok wywołuje u autora inne skojarzenie, być może zupełnie niezwiązane z poprzednim wątkiem. Tytuł wydaje się zatem idealnie dopasowany do niezwykłego charakteru tej opowieści z południowego krańca świata. Wszystko jest inne, jakby każdy osobny komponent chciał mieć swój wkład w udowodnienie czytelnikowi, że nie trzyma w ręku tradycyjnej relacji podróżniczej. Patrząc na książkę jako całość - mając jednak na uwadze szczególny język, styl, niezwykłą formę i treść - wydaje się spójna i kompletna. Mimo szoku, którego doznałam przystępując do czytania, wciąż jestem bardzo na tak i proszę o więcej.

Łukasz Orbitowski stworzył książkę, która bardzo mnie zaskoczyła. Miałam chwilami wątpliwości, czy taki sposób pisania o podróżach mi odpowiada. Niemniej jednak świeże, niekonwencjonalne spojrzenie na podróżnicze relacje jest potrzebne. Ma zmusić czytelnika znudzonego klasyczną literaturą tego typu do rozbudzenia przysypiających szarych komórek i przekonania się, że można o wyprawach pisać mniej skomplikowanie, a równie fascynująco. Autor tym samym rzucił rękawicę tradycjonalistom, ceniącym sobie relacje znanych i popularnych podróżników i reportażystów. Czy przemówi do nich ta nowa forma? Ja dołączyłam właśnie do grona fanów twórczości Orbitowskiego, który podbił mój umysł afrykańskimi legendami i swoją bezpośredniością w opisywaniu otaczającego go świata.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
03-12-2014 o godz 15:20 przez: Agnieszka
Waham się czy zakwalifikowanie "Zapisków nosorożca" jest odpowiedzialne z mojej strony, skoro nawet sam autor, Łukasz Orbitowski się od niej odcina cieniutką kreską. Łukasz Orbitowski jest pisarzem. Może się poszczycić trzynastoma książkami swojego autorstwa. Wśród tytułów można wymienić oto takie: "Tracę ciepło", "Święty Wrocław" czy zbiór opowiadań "Nadchodzi", "Widma". Jego ostatnia powieść "Szczęśliwa ziemia" została nominowana do prestiżowych nagród- Paszportu Polityki oraz Literackiej Nagrody Nike. Mieszkaniec Warszawy, który zgodnie ze znaczeniem swojego nazwiska orbituje tu i ówdzie. Tym razem pisarz "orbitował" po terenie RPA. Nie sam. Jego towarzyszka Agata dzielnie dzieliła trudy podróży po Afryce. Afryce, która bywa przyjazna, tajemnicza, a niejednokrotnie bardzo niebezpieczna. RPA to kraj wielu sprzeczności. Krajobraz wielkich nowoczesnych miast miesza się z wioseczkami, by nagle przeobrazić się w pustynny, dziki, bezwzględny step Łukasz Orbitowski podróżuje nastawiając ucha. Wsłuchuje się w lokalne opowieści mieszkańców odwiedzanych miejsc. Każdą legendę , przypowieść, historię tłoczy w "przegródkach" swojego umysłu, by opowiedzieć nam, Europejczykom. "Zapiski nosorożca" nie została napisana z zamysłem. Pisarz nie jechał do Afryki z ułożonym planem działania. Jego książka powstała z "konsumpcji" tego czego tam para podróżników doświadczyła. A doświadczyła wiele. Afryka, jest mieszaniną świata ludzi, zwierząt, duchów, zjaw, nierzeczywistych, określonych zjawisk, opowieści, dziwów. Tu nic nie jest jednoznaczne. W "Zapiskach nosorożca" na odległość czuje się klujący w nozdrza siarczysty piasek. Na włosach oraz w ustach daje się odczuć siłę afrykańskiego słońca. A baśnie, które autor plecie brzmią w uszach, jak bajki opowiadane na dobranoc. Wszystkie są bajeczne, magiczne oraz osnute mgiełką tajemnicy. Mnie urzekła legenda pt: "Drewniana dziewczyna", w której obnażono znaczenie i rolę kobiet. Przedmiotowość kobiet (nawet tych wystruganych z drewna) daje obrazowość, jak afrykański kontynent traktuje płeć piękną. Wszystkie legendy są opowiedziane w sposób krótki, treściwy oraz zwięzły. Łukasz Orbitowski podkreśla, że to jest jego, autorski przekaz tego, co usłyszał i podchwycił, Pozycja jest zlepkiem szybkich , odręcznych notatek. Podróżnik podzielił swoją książkę na krótkie rozdziały. Wstęp to zawsze wrażenia, doświadczenia oraz spostrzeżenia podróżników. Kolejna cześć to opowieść związana z miejscem, ludźmi, wierzeniami czy obyczajami. Łukasz Orbitowski w pomysłowy, barwny, obrazowy,a zarazem czasami mroczny, dziwny sposób wprowadza czytelnika w realia Czarnego Lądu. Jestem pewna, ze rozdział o pingwinach każdego czytelnika zachwyci. Tak tak, o pingwinach. Wiedzieliście, ze w RPA jest siedlisko ogromnych koloni tego zwierzęcia? Nawet zachwycony pisarz wolał oglądać pieprzenie (pisownia oryginalna) pingwinów, a i podglądany pies próbował wyruchać (także pisownia autora) pingwina. Ten fragment udowodnił mi, że pisarz jest bacznym obserwatorem. Nie bawi się w wyszukane, poetyckie słownictwo. Dla niego relacjonowanie nie jest finezją. Jest tym co zwie się obiektywizmem, prawdą przekazu. Tym samym "Zapiski nosorożca" to nie jest kolejna nudnawa relacja krok po kroku przebytej podróży. To sprawozdanie życia, tętniącego, przeistaczającego się z codziennej rzeczywistości w ulotną magiczną chwilkę. Warto także odnieść się do fantastycznego wydanie tej lektury. Wydawnictwo SQN, jak zawsze zachwyca swoją pomysłowością. Szata graficzna zupełnie w opozycji do tytułu, pięknie tłoczone napisy, wkładki z fotografiami z wyprawy Łukasza Orbitowskiego, a brzegi kartek ozdobione w sposób, by na myśl od razu przyszły tatuaże plemiennych wojowników. Zatem jeśli was przekonałam, a być może chcecie odszyfrować znaczenie tytułu to zapraszam do lektury. Może warto "zamienić" zimowy, polski klimat na afrykańskie ciepło?

Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
10-12-2014 o godz 17:01 przez: Ewa
Afryka. Kontynent odległy, nieznany, po dziś dzień owiany nutą tajemnicy. Nieuchwytny dla pisarskiego pióra, wydaje się wymykać nam z rąk przy każdej próbie odmalowania go słowami. Czy Łukaszowi Orbitowskiemu, autorowi "Zapisków Nosorożca", udało się choć trochę wyostrzyć obraz Afryki?

I tak, i nie. Orbitowski celowo zaprowadził taki oto zabieg stylistyczny, że podróżniczą relację zamienił na gawędę. Suche fakty i wystylizowane anegdoty zastąpił szczerym, osobistym dziennikiem podróży, z pozoru skupiającym się na przebiegu kolejnych dni. Z pozoru, ponieważ pod płaszczykiem opisu podróży i atrakcji wszelakich, autor zgrabnie przemyca swoje odczucia i, co ciekawsze, miejscowe legendy. To wszystko zostało okraszone lekkim sfabularyzowaniem relacji, w wyniku czego czytelnik otrzymał niebanalną publikację z pogranicza całkowicie różnych gatunków literackich.

W przypadku tego typu literatury ciężko jest oceniać fabułę – przede wszystkim dlatego, że jest to swoista próba zebrania myśli po absolutnie prawdziwej i niejednokrotnie emocjonującej podróży. Ale w przypadku "Zapisków Nosorożca" jest coś jeszcze – autor, już na wstępie porzucając ton podróżnika wykładającego obce czytelnikowi rzeczy, staje się gawędziarzem, zapraszając czytelnika do rozmowy. Wiąże się z tym duża odpowiedzialność, ponieważ w takiej sytuacji już nie tylko twórczość literacka wystawiana jest na ocenę, ale też sposób bycia, naturalny sposób opowiadania i w pewnym stopniu osobowość autora zaangażowana w tę historię. Przedzierając się przez kolejne rozdziały, często odnosi się wrażenie, że autor jest tuż obok – i przywodzi to raczej na myśl pogawędkę z kumplem, aniżeli wykład czy skrupulatnie dopracowywaną opowieść, jak to często bywa. Niemniej jednak nie staram się przez to powiedzieć, że wykryłam jakieś rażące braki czy poczułam niedosyt – raczej mam ochotę przyklasnąć i zaproponować więcej książek pisanych w takiej konwencji.

Zostając jednak przy teorii, że taki styl pisania niesie ze sobą wystawienie swojej osobowości pod ocenę czytelnika, chciałabym wyrazić i swoje odczucia. Podążając wraz z panem Orbitowskim przez odmienny od naszego afrykański świat, miałam mieszane uczucia. Chwile, kiedy uśmiechałam się sama do siebie z powodu celnych komentarzy autora, przeplatały się z momentami, kiedy tych błyskotliwych uwag miałam przesyt. To zaś powodowało, że zatrzymywałam się na chwilę i zadawałam sobie pytanie, czy to aby na pewno jest naturalny sposób wypowiedzi, czy jednak i do Zapisków zakradła się chęć bycia zabawnym na siłę. Tak też chcę, a wręcz muszę zasygnalizować, że to nie jest książka dla każdego – autor, dając czytelnikowi swego rodzaju przyzwolenie na lepsze poznanie, stawia się w dokładnie takiej samej sytuacji, w jakiej znajduje się nowy człowiek w gronie znajomych: pokazuje coś nowego, stara się i zazwyczaj za te starania i ich niezłe wyniki się go lubi. Chyba że z jakiegoś trudnego do określenia powodu osoba ta i wszystkie jej gesty i zachowania działają na pozostałych jak płachta na byka. I dokładnie tak jest z "Zapiskami Nosorożca" – dla mnie są bardzo plastycznymi i atrakcyjnymi historiami z podróży, mam jednak świadomość, że są napisane na tyle osobiście i nieformalnie, że mają prawo budzić skrajne opinie. W obliczu takiej prozy postanowiłam wycofać się z konkretnych ocen i serdecznie Wam polecić lekturę "Zapisków" – mam nadzieję, że sami się przekonacie, że to wartościowa pozycja!

Jeśli chodzi o stronę techniczną, książka nie wykazuje żadnych rażących błędów i niedoskonałości. Wydawnictwo Sine Qua Non jak zwykle zadbało o skromną, ale ładną szatę graficzną, natomiast zdjęcia wewnątrz publikacji dodają charakteru i urzeczywistniają to, co zostało przelane na papier. Skusicie się?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
30-11-2014 o godz 12:03 przez: Anonim
Ta recenzja została usunięta, ponieważ jej treść była niezgodna z regulaminem
4/5
08-12-2014 o godz 11:25 przez: Ciacho

Odkąd zacząłem czytać Kinga, Koontza, Mastertona i innych autorów, którzy wprowadzali mnie coraz głębiej w kręgi horroru i fantastyki, które uwielbiam, słyszałem gdzieniegdzie o Łukaszu Orbitowskim. Orbitowski - utalentowany pisarz. Orbitowski - najważniejszy przedstawiciel polskiej fantastyki. Orbitowski - polski King. Nigdy za wiele nie czytałem polskiej fantastyki. Nieco zaczęło się to zmieniać w ubiegłym roku, kiedy sięgnąłem po Grzędowicza, Wegnera i Dukaja, którzy udowodnili mi, że polska fantastyka daje radę i z całą pewnością warto po nią sięgać. Musi więc przyjść czas i na Orbitowskiego w końcu. Jednak nie będzie to miało jeszcze miejsca dzisiaj. Życie czasem bywa przewrotne i zaskakuje, i to samo ma miejsce w tym przypadku, bo Łukasza Orbitowskiego paradoksalnie nie poznaję po raz pierwszy, dzięki jego najgłośniejszym książkom grozy i fantastyki, a literaturze podróżniczej, która w jego wykonaniu jest podobno czymś całkowicie nowym.

Lubię literaturę podróżniczą, podobnie jak powieści historyczne i fantasy, za eskapizm, który się dzięki niej mocniej nasila. Z tą jednak różnicą, że w przypadku fantasy i powieści historycznych zawsze ląduję gdzieś myślami, a może i nawet duchem, w obcym świeci, od podstaw stworzonym przez autora, a w literaturze podróżniczej poruszam się w naszym świecie opisywanym przez autora, z tym że kilkaset tysięcy kilometrów dalej, ale również jest ten świat dla mnie niemal całkowicie obcy.

Książka "Zapiski nosorożca: Moja podroż po drogach, bezdrożach i legendach Afryki", która trafiła w moje ręce nie jest stricte książką podróżniczą, a bardziej dziennikiem podróży Łukasza i Agaty w Republice Południowej Afryki, który przeplata się z legendami afrykańskimi. W jednym rozdziale czytamy opisy autora, które dotyczą wydarzeń, jakie im się przydarzyły, a w drugim legendy afrykańskie, które napisał po swojemu, dzięki dokładnemu reaserchowi i krótkich opowiastek zasłyszanych od ludności tubylczej. Sprawia to, że rozdziały są krótkie, nieraz tylko czterostronicowe, ale tym bardziej ciekawe i szybko się je czyta.

Łukasz Orbitowski nie bawi się tutaj w upiększanie i kreowanie jak najlepszego wizerunku Afryki, jako pięknego miejsca turystycznego, czy baśniowej krainy, w której chcemy się koniecznie znaleźć. Opisuje szczerze i bezstronnie wszystko to co widzi, nie tylko faunę i florę, którymi się oczywiście zachwyca (zwłaszcza pawianami i nosorożcami), ale także człowieka, z którym zawsze chętnie porozmawiał, wyciągał informację na temat jego życia, kultury i obyczajów afrykańskich, a także przeżywał lepsze i gorsze momenty podczas swojej podróży. Jak miał ochotę pochwalić człowieka za pomoc, to tak zrobił. Jak chciał ponarzekać na odgrzewane, a nie świeże jedzenie to również to czynił. Często zdarza mu się przy tym przekląć, albo zarzucić ostrzejszym dowcipem, co nie każdemu przypadnie do gustu, ale to kolejna oznaka szczerości ze strony autora, który jak ma ochotę użyć wulgaryzmu to go używa, a nie pomija dla lepszego wizerunku.

I taka w zasadzie jest ta książka. W pełni prawdziwa. Czasem magiczna. Ukazująca RPA i Afrykę w pełnym świetle. Często pięknie, dziko i cudownie. Czasem biednie, brudno i przerażająco. Zawsze szczerze i bez napuszczenia. Orbitowski to nie Cejrowski, Halik czy Fiedler. To całkowicie inna literatura. Inna relacja. Ale też dobra, i jeszcze bardziej zachęcająca do poznania tajemniczego miejsca, jakim jest Czarny Ląd, o którym od dawna się opowiada, i jeszcze długo będzie, w ten czy inny sposób.

Recenzja ukazała się wcześniej na moim blogu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
06-01-2015 o godz 09:42 przez: malutka_ska
Tego jeszcze nie było! Łukasz Orbitowski, ceniony i nagradzany autor powieści z pogranicza fantastyki i literatury grozy, niespodziewanie stawia stopę na Czarnym Lądzie. Ba, pisarz nie tylko funduje sobie niezapomnianą podróż do Republiki Południowej Afryki, ale również zapewnia nam, czytelnikom, nie lada wrażenia. A wszystko za sprawą najnowszej książki Orbitowskiego pt.: "Zapiski Nosorożca", w której poznacie zupełnie inne oblicze twórcy "Szczęśliwej ziemi".

Podobno kobiety zawsze namawiają do złego. Agata, koleżanka Łukasza z pewnością do tych kobiet nie należy. Jej pomysł wyjazdu do RPA został spontanicznie podchwycony przez naszego pisarza i tak oto dwoje Europejczyków wyruszyło w podróż do Afryki, a relacja z niej z pewnością rozgrzeje czytelników niczym afrykańskie słońce, które już pierwszego dnia dosięgło naszych podróżników.

Flora i fauna przedstawiona w "Zapiskach Nosorożca" mnoży się niemal na naszych oczach. Pisarz wprowadza swoich zwierzęcych bohaterów pojedynczo, by wreszcie ukazać nam ich w stadzie zamieszkującym główne atrakcje tego regionu, czyli afrykańskie parki. I tak idąc w ślad za Orbitowskim przemierzamy Rezerwat de Hoop, Park Golden Gate, Park Hluhluwe, Park Umkhuze, Park Ismangaliso, by wreszcie postawić swoją stopę w słynnym Parku Krugera. Nim jednak wraz z naszymi bohaterami staniemy oko w oko z pawianami i ich rozległym kuzynostwem, czeka nas długa i wyczerpująca wędrówka po która również sprawi nam wiele przyjemności.

Trzy tygodnie w podróży ze szczegółami opisane na kartach "Zapisków Nosorożca", to nie jedyna zaleta tej pozycji. Znajdziemy w niej także całe mnóstwo afrykańskich legend i opowieści, które pojawiają się po każdym rozdziale i wnoszą nowe, symboliczne znaczenia do dopiero poznanych treści. "Drewniana dziewczyna" i "Czarny Kapturek" z pewnością przykują Waszą uwagę i pozwolą poznać nie tylko krajobraz, ale również tradycje i zwyczaje mieszkańców Czarnego Lądu.

Pozostaje pytanie, skąd wziął się nosorożec w tytule tej książki? Ten majestatyczny zwierz, który od wieków zamieszkuje tereny Afryki, ma ostatnio nie lada kłopoty. A wszystko przez kłusowników, którzy polują na tego olbrzyma, by z rogu zabitego zwierzęcia tworzyć talizmany i magiczny proszek "na każdą chorobę". Właśnie z tego powodu Orbitowski (który pierwszy raz w Afryce zobaczył tego zwierza na etykietce miejscowego wina) postanowił podążyć tropem nosorożca, uczynić go bohaterem swojej książki i tym samym zwrócić uwagę na tragiczną sytuację jego pobratymców. Czy to się pisarzowi udało? Przekonajcie się sami.

Dzięki "Zapiskom Nosorożca", Orbitowski udowodnił, że jest w stanie stworzyć literaturę podróżniczą, która śmiało może konkurować z jego opowiadaniami czy powieściami. Relacja z wyprawy do RPA spisana przez autora "Świętego Wrocławia" to nie lada gratka dla wszystkich, którzy cenią sobie spontaniczne wyjazdy do odległych miejsc, a w książkach podróżniczych szukają czegoś więcej niż tylko informacji na temat atrakcji turystycznych. Szczera, rzeczowa i wyjątkowo interesująca historia podróży Łukasza i Agaty, pełna pozytywnych i negatywnych emocji, trudnych chwil i niebywałych przeżyć może stanowić inspirację dla tych, którzy rozważają wyprawę do serca Afryki. Ci, którzy nie mają na tyle odwagi, by odkrywać nowe miejsca, mogą za sprawą Zapisków Nosorożca przeżyć wspaniałą przygodę nie ruszając się z łóżka. Jestem pewna, że zarówno jedni, jak i drudzy będą pod wrażeniem talentu pisarskiego i ciekawości świata, która zaprowadziła Łukasza Orbitowskiego na tak odległy ląd.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-11-2014 o godz 16:32 przez: Czarny Kapturek
Lubię podróżować, nawet jeśli moje wyprawy najczęściej ograniczają się do wyjazdów do brata. I tak zawsze ogarnia mnie mała ekscytacja, bo nie wiem, kto będzie ze mną w przedziale, czy może spotkam takiego samego książkowego mola jak ja i będę mogła porozmawiać albo nastanie cisza, dzięki czemu będę mogła skupić się na lekturze książki, którą wzięłam ze sobą. Czasami mój chłopak zabiera mnie na piesze wędrówki, a dzięki niemu odkryłam kilka ciekawych oraz uroczych miejsc w mojej miejscowości, jak i poza nią. Podróżowanie, obojętnie jakim sposobem jest ekscytujące, to przygoda, której nie warto żałować. Jednak istnieją takie miejsca, których odwiedzić nie mogę, na szczęście mam książki i autorów, którzy zabierają mnie dzięki słowom do odległych Polsce krajów czy kontynentów.

Łukasz Orbitowski zabiera swoich czytelników w podróż po Afryce, kontynencie, który nie do końca jest okiełznany. Charakteryzuje się inną kulturą, architekturą, sposobem życia. Jest tak bardzo inny, ale jednak wiele ludzi chce zwiedzić ten obszar. Razem z autorem spotykamy interesujące osoby, jemy genialne potrawy czy robimy zwierzętom zdjęcia. Obserwujemy domy z blach oraz przeżywamy piękno Afryki. A całość okraszona jest legendami, które czasami przerażają, ale również ciekawią. Wcześniej nie miałam okazji do zapoznania się z takimi opowieściami, więc stało się to dla mnie nowym odkryciem i przeżyciem.

Sięgnęłam po Zapiski nosorożca, bo byłam ciekawa osoby, która to napisała. Niestety, nie miałam wcześniej do czynienia z twórczością pana Orbitowskiego, a ten dziennik podróży okazał się ciekawym rozpoczęciem i wprowadzeniem w styl pisania autora. Zapiski są napisane bardzo luźnym, dosadnym słownictwem, którego na co dzień używa się. Nie ma tutaj lekkich, lirycznych słów, które doprowadzają mnie do omdleń przy kolejnych zdaniach. Muszę przyznać, że spodobał mi się sposób, w jaki autor pisze, a to chyba wróży naszą dalszą i udaną przygodę. Posługuje się w lekki, prosty sposób słowami, że czasami nie sposób nie wybuchnąć śmiechem. Uwielbiam taki styl! To czyni literaturę piękniejszą, zabawniejszą i co najważniejsze niewymuszoną. Widać, że nasz przewodnik pisze, bo chce, a nie musi.

Kolejnym atutem jest to, że książka ta nie składa się tylko z wrażeń z podróży, ale również znajdziecie w niej legendy związane z miejscami na tym malowniczym kontynencie. Niektóre są zabawne, inne okropne czy też smutne. Jednak to nie za bardzo to, czego szukam w literaturze. Wolałam czytać to, co napisał sam autor niż to co zostało już przez kogoś powiedziane. Z jednej strony to wspaniałe, bo przybliża kulturę, jaką cechuję się Afryka, jednak to nie do końca styl, który lubię. Nie mniej jednak – lektura okazała się inspirująca oraz ciekawa.

Co jeszcze takiego ciekawego znalazłam… zdjęcia na pewno. Chociaż zbyt wiele ich nie ma to i tak urozmaicają czytanie, świetne jest to, że oprócz słów autor postanowił pokazać czytelnikom miejsca za pomocą fotografii.

Szczerze? Nie mam się do czego przyczepić, moje oczekiwania zostały spełnione. Uwielbiam książki podróżnicze, a te napisane w takim normalnym stylu jeszcze bardziej. Dla mnie lektura okazała się inspirująca i być może nigdy nie odwiedzę miejsc, o których wspominał pan Orbitowski, ale zawsze będę mogła sięgnąć po jego książkę i przeczytać po raz kolejny. Zapiski nosorożca przekonały mnie do sięgnięcia po inne teksty spod pióra pana Łukasza i nie mogę doczekać się tej chwili, gdy wreszcie to nastąpi.

Książkę bardzo polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
30-11-2014 o godz 19:47 przez: Stella_Aga
Ostatnio miałam okazję przeczytać taką książkę, jakiej jeszcze nigdy nie czytałam, a mianowicie "Zapiski nosorożca". Właściwie jest to dziennik z podróży Łukasza Orbitowskiego i jego przyjaciółki Agaty do Republiki Południowej Afryki, ale muszę przyznać, że kryje on w sobie coś więcej. To nie są suche fakty i zwykła relacja z wycieczki, tylko magiczna, wielowarstwowa opowieść o kontynencie, o którym mamy pojęcie dość nikłe.

Przede wszystkim już samo wydanie tej książki zachęca do sięgnięcia po nią. Okładka jest naprawdę intrygująca i można ją odczytać na wiele sposobów. Poza tym świetnie dobrano do niej kolorystykę. Za to w środku czytelnicy znajdą wiele zdjęć, zarówno tych kolorowych, jak i biało-czarnych, które poprzedzają każdy rozdział. Dzięki nim rzeczywiście możemy przenieść się na chwilę do Afryki i lepiej przeżyć tę opowieść.

"Zapiski nosorożca" są bardzo nietypowe i specyficzne. Myślę, że niewiele jest tego typu książek podróżniczych i może ta nie spodoba się każdemu, ale z pewnością znajdą się osoby, które dostrzegą jej urok i wyjątkowość. Orbitowski pisze niezwykle naturalnie, wydaje się, że on po prostu z kimś rozmawia i opowiada mu o swoich przeżyciach. Posługuje się dowcipem, ironią, wie jak zainteresować i zaintrygować czytelnika. Do opowieści wplata wiele własnych rozważań i spostrzeżeń, poza tym czuć, że jest bardzo zaangażowany w to, co robi. Naprawdę przyjemnie się czyta książki napisane przez osoby, które rzeczywiście mają jakieś pasje i chcą się nimi podzielić z innymi.

Autor pokazuje czytelnikom Afrykę pełną kontrastów. Z jednej strony fascynującą, o wielu walorach przyrodniczych, dziką i barwną, a z drugiej strony ubogą, zacofaną, wywołującą pewien smutek. Orbitowski opowiada nam o ludziach, których spotkał, o miejscach, które odwiedził, a także o przygodach, które go spotkały podczas tej podróży. Dzięki niemu mamy okazję dowiedzieć się czegoś więcej o tamtejszej kulturze i obyczajach, zobaczyć jak wygląda życie ludzi na tym niezwykłym kontynencie. Myślę, że każdy czytelnik znajdzie w książce coś, co go zaskoczy. Może uświadomi sobie, że miał zupełnie inne wyobrażenia o Afryce?

"Zapiski nosorożca" uświadamiają nam, że Afryka to zupełnie inny świat, niż ten, który znamy, a jednocześnie tak podobny do niego. W gruncie rzeczy wszyscy ludzie mają wiele cech wspólnych, nawet jeśli z wyglądu całkowicie się różnią. W książce bardzo urzekły mnie także opisy przyrody i to, że autor zwraca wielką uwagę na zachowanie zwierząt. Fragmenty te były bardzo ciekawe i pokazują, że zwierzęta także mają swój świat, swoje obyczaje, prawa, które często są podobne do tych ludzkich. Ponadto warto zwrócić uwagę na niesamowite legendy, które pojawiają się między rozdziałami. Niekiedy są to inne wersje doskonale nam znanych opowieści. Skłaniają one do refleksji i są przepełnione metaforyką.

"Zapiski nosorożca" to wyjątkowa podróż do miejsca, które wielu osobom wydaje się tylko abstrakcją. Myślę, że warto przeczytać coś innego niż dotychczas, dowiedzieć się czegoś, o czym nie mieliśmy wcześniej pojęcia, poznać odległe krainy. Możliwe, że książka przyczyni się do większego zrozumienia świata, skłoni do rozważań o życiu i ludziach, pozwoli odkryć urok codzienności, ale także docenić odmienność.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
11-11-2014 o godz 10:56 przez: kobietatrzechbarw
Do niedawna nie miałam pojęcia, że lubię książki podróżnicze..a jednak. Podziwiam ludzi, którzy mają odwagę wyjechać chociażby na koniec świata podczas gdy ja boję się sama jechać na koniec Polski. Zazdroszczę tego, że poznają nowe kultury, nowych ludzi. Zbierają masę wspomnień i nowych doświadczeń. Wciąż poszerzają swą wiedzę i zachłannie pragną jej coraz więcej. Książka powstała z opowieści i pamiętnika, którym Łukasz Orbitowski dzielił się z bliskimi, a teraz również z nami – czytelnikami.

„Zapiski Nosorożca są wyjątkowo długą pocztówką od faceta, który pojechał na krótkie wakacje.”

Książka podzielona została na wiele rozdziałów, które są jednocześnie etapami wycieczki i dniami spędzonymi w Afryce. Najbardziej spodobało mi się poczucie humoru Łukasza Orbitowskiego i jego śmieszne porównania typu: „Wyglądam jak pawian, który beztrosko wsadził pysk do ula”. Kolejnym plusem są przemyślenia skłaniające do refleksji. Na jednej ze stron przeczytałam o tym, że my – wszyscy ludzie kiedyś umrzemy, to jest nie odwracalne, ale widoki, góry, niebo, księżyc, gwiazdy zostaną na zawsze. Czytając wyobrażałam sobie co widział autor wraz z jego przyjaciółką: piękne krajobrazy, dziwni ludzie, zwierzęta – to wszystko czego nie widziały moje oczy. Pomiędzy strony pamiętnika wprowadzone zostały miejscowe legendy. Możemy przeczytać między innymi o stworzeniu świata przez Kaagna, o jeźdźcu będącym synem króla i drewnianej dziewczynie.

If your heart is warm with happiness, you'll need a glass- if sorrow chills your heart , have two!

“Jeśli Twoje serce jest ciepłe od szczęścia, potrzebujesz szklanki – jeśli Twoje serce wypełniają smutne dreszcze, potrzebujesz dwóch!” – fajne powiedzenie. Ujrzałam je na zdjęciu tablicy baru, które znalazło się w książce. Swoją drogą zadziwiające, że autor sporą część pobytu w Kapsztadzie spędził na spożywaniu alkoholu i próbowaniu potraw, które jak zaznacza są o wiele tańsze od tych, które można kupić w Europie, a przede wszystkim w Skandynawii przy polskich zarobkach.

Nie mam konkretnej kategorii czytelników, którym mogłabym polecić „Zapiski nosorożca”. Myślę, że jest to książka odpowiednia dla każdego bez względu na wiek czy płeć, aczkolwiek nie została zastosowana cenzura więc najmłodszych nie zachęcam (niestosownych słów nie ma jednak zbyt dużo). Spodoba się ona zapewne miłośnikom przyrody, podróży i pamiętników, a także tym, którzy tak jak ja chcą zgłębić tajemnice Afryki oczami wyobraźni. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że urzekła mnie ta pozycja i że chętnie powrócę do niej znów.

Na koniec chciałabym wspomnieć parę słów również o autorze. Łukasz Orbitowski, autor, a zarazem bohater opisywanej przeze mnie książki jest trzydziestosiedmioletnim publicystą, redaktorem, a także dość popularnym pisarzem. Na swoim koncie ma debiut w pierwszym numerze miesięcznika „Science Fiction”. Opublikował powieści „Horror show” oraz „Tracę ciepło”. W ostatnim czasie rozpoczął wraz z Jarosławem Urbaniukiem cykl powieści z gatunku grozy: „pies i klecha”. Autor specjalizuje się głównie w tematyce współczesnego horroru. Związany jest z Wydawnictwem Literackim.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
17-11-2014 o godz 16:23 przez: Oliwia Potocka
Literatura podróżnicza jest w czołówce moich ulubionych gatunków literackich. Wcześniej nie zdawałam sobie z tego sprawy, bo, co dziwne, abstrakcyjne bylo dla mnie podróżowanie w ksiażkach do miejsc od początku do końca realnych. O wiele bardziej stosowniejsze wydawało mi się przemieszczanie się pomiędzy fantastycznymi krainami, które nigdy nie istniały. Ale wraz z przeczytaniem książki Otwórz oczy, zaraz świt pana Mateusza Czarneckiego, przekonałam się, że książkowe podróże w realne miejsca mogą być równie fascynujące i nieprzewidywalne jak wycieczki do krainy fantazji. I dlatego kiedy wydawnictwo SQN zaproponowało mi tę książkę, nie zastanawiałam się długo nad odpowiedzią.

Zapiski Nosorożca to dość nietypowa relacja autora z podróży w głąb Czarnej Ziemi, przeplatana legendami i mitami afrykańskimi. Sama na początku czytałam tekst po kolei, czyli opis jednego etapu podroży i mit. Potem jednak zdecydowałam, że znacznie wygodniej bedzie najpierw przeczytać relację z podróży samą w sobie, a nastepnie na spokojnie poswięcić trochę wiecej czasu legendom. I jak dla mnie był to strzał w dziesiątkę! Choc całość jest bardzo dobrze przemyslana, to jednak polecałabym czytać to w mój sposób, po prostu mity nie mieszają się z rzeczywistością opisywaną w książce.

Sam opis podroży na samym początku wydał mi się trochę chaotyczny i trudny do ogarnięcia. Raził mnie też zbyt potoczny jezyk, występowanie licznych kolokwializmów i wulgaryzmów. Nie tego się spodziewałam. Ale w miarę czytania, rzeczy te przestały kłuć mnie w oczy. Duża dawka humoru z pewnością znacznie ubarwiła całość. Kilka razy wręcz śmiałam się w głos. Nie mogłam się powstrzymać od przeczytania niektórych fragmentów mojej siostrze, z którą spędziłyśmy dużo czasu na nieopanowanym śmiechu, bo przecież razem wszystko jest zabawniejsze :)

Z drugiej strony mamy mity. I to wlaśnie one zawładnęły moim sercem. Odkąd kilka lat temu zafascynowałam sie mitologiami i wierzeniami różnych ludów, szukałam publikacji na ten temat. I nigdy tak naprawde nie mogłam znaleźć dobrej publikacji o wierzeniach mieszkańców kontynentu afrykańskiego. I teraz nareszcie znalazłam! Bo Zapiski Nosorożca to świetny zbiór mitów i legend afrykańskich i ponieważ interesują mnie takie rzeczy to spędziłam naprawdę wartościowo czas nad ich lekturą.

No i książka ma piękną oprawę graficzną. I przy tej propozycji wydawnictwo SQN pokazało na co je stać. Cudowny niebieski na zewnątrz, a wewnątrz zdjęcia i rozróżnienie tekstu właściwego od mitów za pomocą orientalnego wzoru na brzegach stron z mitami.

Dzięki książce Łukasza Orbitowskiego wyruszyłam na wspaniałą podróż do Afryki i zobaczyłam ją z zupełnie innej strony, niż w dotychczas poznanych przeze mnie tekstach kultury. Bo autor nie upiększa i nie koloryzuje, opisuje wszystko takim jakie jest, co sam przeżył i widział na własne oczy. Nie ma w tym ani trochę ściemy i to jest fajne. Dlatego fani literatury podróżniczej, albo ogólniej podróży powinni zachwycić się tą książką w takim stopniu jak ja.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-11-2014 o godz 09:11 przez: Wkp
Afryka. Czarny ląd. Kraj upalny, niegościnny. Wimy jaki jest, znamy go z telewizji, z książek… Każdy coś słyszał, każdy coś kojarzy. Ale jaki jest, kiedy spojrzy się na niego okiem turysty spędzającego tam wolny czas? Turysty, który jest jednocześnie poczytnym autorem powieści z zakresu szeroko pojmowanej fantastyki?

Przyznam się szczerze, że nie czytuję książek podróżniczych. Literatura tego typu – choć programy, i owszem, oglądam – nie przemawia do mnie do końca. Poza tym za samym Orbitowskim także nie przepadam. Wiem, że narażam się tym stwierdzeniem wielu ludziom, ale cóż na to poradzę? „Zapiski nosorożca” winny być więc dla mnie czymś niestrawnym – a jednak! Jak pamiętamy z matematyki minus i minus daje plus i w tym wypadku tak właśnie się stało, a książka nie dość, że mnie urzekła, zachwyciła i zaskoczyła ciekawostkami i szczerym spojrzeniem na RPA, to jeszcze pochłonąłem ją dosłownie jednym tchem!

„Zapiski…” to książka subiektywna, prosta, skuteczna i porywająca. Książka szczera i przypominająca mi publicystyczne dokonania Orbitowskiego, które zawsze sobie ceniłem. Nie najdziemy tu klasycznego omówienia RPA, przedstawienia historii regiony, polityki czy flory i fauny. Owszem, wszystko to po części znalazło się na stronicach książki, ale Łukasz przede wszystkim skupił się na własnych odczuciach, fascynacjach i przemyśleniach. Skupił się na widokach, ale w równym stopniu skoncentrował także na ludziach. Tych zwykłych, nie modelowych, ale zwyczajnych osobach, jakie napotyka się na drodze. Chwilowych znajomych, z którymi się porozmawia szczerze i otwarcie, bo już więcej się ich nie spotka.

Czarny Ląd, jaki maluje w „Zapiskach nosorożca” to kraina jak każda inna – czasem nieprzyjazna, czasem rozczulająco swojska, innym znowu razem typowo afrykańska. Orbitowski nie upiększa, nie stara się zrobić reklamy dla Afryki – po prostu pokazuje co tam widział, czuł i jak to na niego wpłynęło.

I do mnie takie podejście do tematu przemawia dużo bardziej, niż klasyczne przewodniki czy literatura podróżnicza. Fani podróży jednak także bez trudu odnajdą się w tej książce i odkryją jak oryginalnie można opowiadać o innych krajach bez popadania w manieryzm.

Do tego Orbitowski podsypał całość olbrzymią porcją afrykańskich legend i opowieści we własnej, naprawdę świetnej literacko i treściowo interpretacji, dorzucił szczyptę zdjęć (mamy także tradycyjną w takich przypadkach kolorową wkładkę) i zmiksował to w rewelacyjną książkę godną polecenia każdemu. Książkę nostalgiczną i – rzekłbym – bluesową (takie skojarzenia z okładką). Książkę piękną, wesołą, gorzką… po prostu życiową.

Książkę, którą polecam raz jeszcze, a wydawnictwu SQN składam serdeczne podziękowania za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
15-11-2014 o godz 21:17 przez: kirzenska
Książka stanowi zbiór myśli i wydarzeń jakich doświadczyli podczas wakacji Łukasz Orbitowski i jego dziewczyna Agata w RPA. Kierunek odległy, egzotyczny, niecodzienny.

Początek Orbitowski ma niezły, gdyż wplata się w moją czytelniczą uwagę bardzo szybko, a ja z zainteresowaniem czytam dalej. Już po kilkunastu stronach zaczynam odczuwać zniesmaczenie. Czego ja się spodziewałam? Myślałam, że poznam dzięki książce choć trochę smak Afryki. Nie szkodzi, że Orbitowski wraz z dziewczyną byli tam na wakacjach i z logicznego punktu widzenia niewiele zobaczyli dla napisania książki. Oczekiwałam opowieści o tym jacy ludzie pojawili się na ich drodze, co zwiedzili, jakie mieli przygody. Autor przytacza wiele historii i wydarzeń, jednakże czytanie o piciu kawy, tankowaniu samochodu czy zajadaniu się specjałami w restauracji, na które było ich za każdym razem stać mnie nie interesuje.

Nadal zatem nie wiem nic o RPA. Łukasz Orbitowski ma bogate słownictwo jeżeli chodzi o fantastykę i wymyślanie wszelkiego rodzaju historii, które wydarzyły się w jego wyobraźni. Niestety przeplata wiele takich „wymysłów” w książce. Ja jako anty-fanka science-fiction bardzo się zawiodłam. Kompletnie się tym nie wpisał w moje oczekiwania o Afryce, nawet tej zmyślonej.

Zniesmaczyłam się ilością wulgaryzmów jakie autor przytacza podczas swoich opowiadań. Nie dodały one wcale pikanterii, nie sprawiły, że pomyślałam o Orbitowskim – że facet ma gadane i umie przeklinać kiedy trzeba – powiem szczerze, że te przekleństwa mnie zabolały. Jakby nie można było w inny sposób wyrazić swoich poglądów.

- Otóż jedziemy przez township, wzdłuż domów z blachy falistej i drewnianych, kanciastych szałasów, gdzie ludzie żyją bez wody i prądu, a jeśli prąd mają to zjebany z trakcji…

W dziwny sposób autor przytacza także motywy swojego wewnętrznego cierpienia. Doświadczył kilku widoków i sytuacji, których wolałby uniknąć. Gdy zaczyna przedstawiać czytelnikowi historię o trudzie życia w RPA mówi, że wolałby tego nie widzieć, opisuje to w taki sposób, jakby jechał ekskluzywną limuzyną i nie chciał wjeżdżać w biedną dzielnicę, bo porysują mu auto. Po czym pisze jak trudno jest patrzeć na cierpienie ludzi w Afryce, na biedę, stały głód. Przemyślenia autora są bardzo głębokie i pisze o tym ze wzruszeniem, jednakże chwilę temu odczułam, że całą sytuację opisuje bardziej z pogardą.

Zastanawiam się o czym jest ta książka. Nie ma w niej zbyt wiele Afryki, choć w całości właśnie jej dotyczy. Nie ma w niej mądrości i cennych uwag podróżniczych. Ocieka sytuacyjnym wulgaryzmem, wymyślonymi historiami, wplecionymi nie wiadomo po co oraz tym co główni bohaterowie jedli, pili, czym jeździli. Głównie jednak chyba tym co jedli, gdyż o jedzeniu jest aż za wiele.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-12-2014 o godz 23:09 przez: indefinite
Książka Łukasza Orbitowskiego jest z jednej strony dziennikiem podróży, a z drugiej – specyficznym legendarzem, do którego materiał wybrał, posegregował i opracował sam autor, dopasowując go do własnych potrzeb. Zarówno jedne jak i drugie teksty są króciutkie i co do zasady przeplatają się nawzajem. Gdy trzymamy książkę w ręce, widać to od razu – legendy są na stronach o wzorkowanych brzegach, natomiast pozostałe to relacje z konkretnych sytuacji, składające się na opis pobytu pisarza w RPA. Nie jest to sztywna, cukierkowa opowieść o zagranicznych wakacjach – to coś więcej, podróż w celu poznania, odkrycia, zrozumienia. Poszczególne wydarzenia różnią się od siebie i niejednokrotnie nie są ani spodziewane, ani przyjemne.

Jeśli chodzi o legendy – jak już wspomniałam, nie otrzymujemy ich w wersji oryginalnej, a przerobionej przez autora. Nie wiem do końca, czemu ów zabieg miał służyć i mam też wrażenie, że podania lekko na tym tracą – w wielu z nich nie odczułam nutki niepewności czy mistycyzmu, charakterystycznej dla tego rodzaju utworów. W wydaniu z Zapisków nosorożca są to po prostu opowiadania, pozbawione jakby swojego alegorycznego charakteru. Z drugiej strony mogę się tylko domyślać, że w ogóle taki charakter posiadały – nie miałam okazji zapoznać się z ich oryginalnymi wersjami.

I jeszcze coś. Wyjdę zapewne na skrajną hipokrytkę (kto mnie zna, ten wie, że mojemu językowi daleko do ideału), jednak momentami przeszkadzały mi przekleństwa. O ile w mowie niemal zupełnie nie zwracam na nie uwagi, o tyle napisane zyskują dla mnie moc i siłę, rażąc w oczy. W tej książce właściwie przez cały czas mamy do czynienia ze stylem zwyczajnym, potocznym, a mimo to w pewien sposób mi to przeszkadzało i stanowiło nieprzyjemny kontrast – nie było naturalne. Na szczęście nie było również na tyle częste, by zaważyć na ocenie. Poza tym, skoro już jesteśmy przy stylu wypowiedzi, przyznać muszę, że Pan Łukasz przekonał mnie do siebie swoim humorem i dystansem do świata, a także sposobem myślenia, wpisującym Lovecrafta w każdy, nawet najmniejszy aspekt otoczenia. Dzięki nastawieniu autora tekst nabiera nowego wymiaru i szalenie przyjemnie się go czyta.

Książeczka jest naprawdę niewielkich rozmiarów i zabiera nas we wspaniałą podróż do miejsca, którego wielu z nas najpewniej nigdy nie odwiedzi. Łukasz Orbitowski pokazuje nam kraj pełen kontrastów i niedomówień; ciekawą stronę podróży, zupełnie inną od tej hotelowej, znanej z turystycznych folderów. Swą opowieść wzbogaca zdjęciami oraz miejscowymi legendami, z których niektóre są prawdziwymi perełkami. Choć chwil spędzonych z tą książką nie było wiele, cieszę się, że mi się przydarzyły, bo lektura przez większość czasu była przyjemnością.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
13-11-2014 o godz 10:59 przez: Natalia
„Zapiski nosorożca”, to książka niezwykle gęsta od przemyśleń i wrażeń. Nie jest to zwykła opowieść o podróży. To głęboka refleksja nad życiem w Republice Południowej Afryki, nad niezwykłością tego kraju. Autor, wobec tego kraju jest bardzo wymagający i krytyczny. Nie słodzi. Raczej próbuje oddać rzeczywisty obraz tego świata. Czyni, to w sposób zabawny i niezwykle ciekawy.

Pisarz zdradza jak doszło do tego, iż trafił do RPA. A co najważniejsze dzieli się z czytelnikami przeżyciami i przygodami jakie go wówczas spotkały. Przeczytamy o wrażeniach z licznych spotkań, czy to z ludźmi, czy ze zwierzętami. Nie ominą nas zabawne historie jak te budzące lęk.

Sekret tej książki tkwi w tym, że chcemy rzucić, to co robimy w danej chwili, chcemy spakować plecak i ruszyć w drogę. Pojawiły się momenty, których nie żałowałam autorowi i dziękowałam, że jestem w swoim domku, a nie wśród dzikich zwierząt. Bo trudno zazdrościć niebezpiecznych sytuacji. Podczas czytania wyczułam pasję autora, zachwyt and tamtymi miejscami, momentami lekką ironię. Chwilami w prześmiewczy sposób opowiada o niektórych sytuacjach, osobach i zwierzętach. RPA w jego opowieściach jest miejscem magicznym. Ludzie tam żyjący są specyficzni. Początkowo wydaje się, że są źle nastawieni, by później stwierdzić, że, jednak można na nich polegać.

Książka ukazuje trochę inny obraz niż ten, do którego jesteśmy przyzwyczajeni czytając różnego rodzaju przewodniki. Chociaż wiele tu zapachów, przestrzeni, strachu. Nieodłącznym elementem są również dzikie zwierzęta, które można spotkać. Opowiada o wrednych pawianach, dumnych słoniach i znudzonych nosorożcach. Nie zapomina o lampartach, które trudno jest spotkać.

Pan Orbitowski pisze przystępnie. Miałam wrażenie, że siedzi obok mnie i opowiada czego doświadcza. Używa wielu wtrętów budując tym samym niesamowitą atmosferę. Wyczuwa się ducha tego miejsca. Urzekły mnie też opowiadania, które znalazły się w pozycji. Pełne grozy i magii czarują czytelnika.

Przerzucając kolejne strony fabuła wciąga coraz bardziej, miałam ochotę na więcej. Pozycja obfituje w zdjęcia, na których zobaczyć można krajobrazy, zwierzęta, rośliny, mieszkańców oraz autora. Podobało mi się jej wnętrze i niesamowita okładka. Wydawnictwo wykonało świetną robotę.

Czy watro przeczytać? Zdecydowanie tak! Nie tylko dlatego, że jest to kolejna książka podróżnicza (chociaż tak jest), to dlatego, że autor pokazuje swoimi oczyma zupełnie inny świat. Historie, które przedstawia są unikatowe, momentami magiczne. Trudno przejść obojętnie obok tak pięknej opowieści
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
24-11-2014 o godz 00:15 przez: Justyna Baranowska
Spośród wszystkich kontynentów Afryka jest dla mnie obszarem najmniej znanym. Moje wyobrażenia o niej oscylują wokół sawanny, bezkresnej pustyni, plemin żądnych śmierci sąsiadów oraz nieopisanej biedy niektórych rejonów. Sięgając po książkę Orbitowskiego opisującą jego trzytygodniowy pobyt w Afryce, byłam przekonana, że skupi się on na samych pozytywach tego rejonu świata i roztoczy przede mną bajeczny obraz odwiedzonych przez niego miejsc. Myliłam się. Orbitowski przedstawia szczegółowy i szczery zapis swojej podróży po Afryce. Opisuje odczucia związane z pobytem w różnego rodzaju hotelach, reakcje towarzyszące mu w trakcie rozmów z poznanymi ludźmi oraz przekazuje informacje zdobyte w trakcie swojej podróży. Charakterystyczną cechą tych zapisków jest to, że autor nie stara się ich ubarwiać, nie pomija niewygodnych faktów i nie próbuje pokazać Afryki jako raju na ziemi. Opisuje wszystko zgodnie z prawdą, najczęściej niemiłą i niewygodną, ale jak to mówią, prawda jest tylko jedna. Interesującą i ciekawą częścią książki są legendy afrykańskie, spośród których niemal wszystkie wywołują we mnie uczucie smutku i pewien rodzaj przygnębienia. Jest w nich coś takiego, co każe mi docenić legendy krążące w kulturze europejskiej i moje życie.
Zapiski nosorożca to zupełnie inna odsłona Afryki. To rodzaj dziennika pełnego obserwacji pojawiających się w głowie jako naturalna reakcja na to, co zobaczył i czego doświadczył Łukasz Orbitowski. Mnie lektura tych wniosków nieco zdołowa i bardziej otworzyła oczy na różnice jakie występują w opiniach ludzi odwiedzających kraje położone daleko na południe od Europy. O dziwo ten rodzaj zdołowania nie jest negatywny, ale konstruktywny. Pozwala mi wczuć się w klimat i atmosferę miejsc, które miał okazje odwiedzi autor oraz spojrzeć na świat jego oczami i dostrzec to, co tak wielu z nas, będąc w tamtych rejonach, uznałaby za niewidzialne i nieistniejące. Myślę, że jest Zapiski nosorożca to dobra książka dla osób, które chciałyby dowiedzieć się o Afryce czegoś więcej i poczuć specyfikę tego miejsca, ale nie w wersji pozytywnej, lecz tej prawdziwej, szczegółowej, miejscami brutalnej i smutnej. Po lekturze człowiek wzbogaca się o garść refleksji i pewną dawkę melancholii. To na pewno nie jest tym, czego szuka większość z nas i właśnie dlatego warto poświęcić kilka godzin lub wieczorów na doświadczenie tego. To zupełnie inna podróż niż dotychczas oferowane. Czy jesteście na nią gotowi?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
28-11-2014 o godz 23:48 przez: Książki i My
Proza Orbitowskiego jest mi szczególnie bliska. Pomimo smutku, który zawsze się gdzieś wkrada, uderza w niej pogodzenie, akceptacja, łapanie ulotnych chwil, coś pomiędzy jeszcze jestem tutaj, życie jest jakie jest, nie należy się smucić, a należy akceptować, dostrzegać ważne sprawy i innych ludzi. Wyczuwa się spełnienie i szczerość przemyśleń. Czytelnik chyba tak ma, wyłapie fałsz, obśmieje patos i zauważy gdy ktoś pisze z sercem. A twórczość Orbitowskiego niewątpliwie porusza i prowokuje do myślenia.

Po rewelacyjnej Szczęśliwej ziemi Orbitowski napisał książkę podróżniczą. Zapiski nosorożca są relacją, swoistą kroniką opisującą dzień po dniu pobyt autora w Republice Południowej Afryki.
Zacznę od małego sprostowania. Zapiski nosorożca to nie jest typowa literatura podróżnicza. Nie przypomina publikacji pewnego pana o inicjałach kojarzących się z miejscem, gdzie król chodzi piechotą, który podróżuje od lat i świat ma w małym palcu. Łukasz Orbitowski to nie obieżyświat, lecz zwykły facet, który odbył daleką podróż i postanowił o tym opowiedzieć. Tym właśnie są Zapiski... Relacją z pobytu w egzotycznym kraju, dziennikiem podróży, ale dość nietypowym.

I to jest siła Zapisków nosorożca. Są one podróżą w głąb kontynentu afrykańskiego, jego kultury, korzeni i tego, co na pierwszy rzut oka nie jest wyeksponowane i umyka przez to zwykłym turystom. Orbitowski doskonale oddaje klimat miejsc, które odwiedza. Przez pryzmat jego pisarskiej wrażliwości i doskonałego warsztatu oglądamy Afrykę jakiej nie zobaczymy w programach podróżniczych, ani nie poznamy z książek najsłynniejszych globtroterów. Miejsce magiczne i pełne duchów odległych wydarzeń, dzikiej przyrody i próbujących zakłócić jej rytm hałaśliwych turystów.

Doskonałym podkreśleniem ducha Afryki są legendy, przeplatające poszczególne rozdziały Zapisków... Historie te sprawiają, że czujemy jak byśmy tam byli. Dziwne zespolenie i jedność z Czarnym Lądem. Pięknie napisane i dające wiele do myślenia opowieści są nie tylko dodatkiem, mającym uatrakcyjnić książkę. Dla mnie osobiście były czymś więcej. Ważną składową podróży, dzięki której była ona niezapomniana i poczułem się jak jej uczestnik.

Łukasz Orbitowski Zapiskami nosorożca udowodnił po raz kolejny swój kunszt. Pokazał się od najlepszej strony. Autora na którego zawsze można liczyć, że uraczy nas niebanalną, pełną życia historią, a opowieść będzie szczera i przejmująca. Tym razem było podobnie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
22-11-2014 o godz 16:55 przez: Iwona_S
„Miarą człowieka jest cel, jaki przed sobą stawia. Wielki cel czyni człowieka wielkim, mały cel małym, a człowiek bez celu jest nikim. Klęska w walce z olbrzymem uczyni mnie większym niż zwycięstwo nad najsilniejszym z ludzi”*

Do tej pory Łukasz Orbitowski kojarzył mi się jedynie z powieściami fantastycznymi oraz grozy. Gdy zobaczyłam na stronie wydawnictwa SQN zapowiedź nowej książki tego autora, była zaskoczona... szczególnie tematyką. Jednak już wtedy postanowiłam, że po nią sięgnę i tak też uczyniłam.

Na początku zwróciłam uwagę na piękną oprawę książki. Okładka rzuca się w oczy, niebieskie tło kojarzy mi się z bezchmurnym niebem i wpływa na mnie uspokajająco. Do tej pory nie miałam styczności z książkami podróżniczymi, jednak od zawsze uwielbiałam oglądać programy o tej tematyce.

Sięgając po nią, nie wiedziałam czego się spodziewać. Już po kilku stronach zauważyłam, że to nie będzie typowa książka podróżnicza czy też przewodnik po Afryce. Widzimy Czarny Ląd oczami Łukasza Orbitowskiego. Podróż przez Afrykę opisuje w sposób subiektywny, nie ma tutaj jakichś naukowych wywodów, genez itp. Oprócz licznych wędrówek, autor przedstawia nam teksty mitów i legend afrykańskich, które przeplatają się z jego własnymi zapiskami i stanowią 50% treści książki.

Dość szybko skończyłam czytać. Lektura jest przyjemna. Dzięki niej lepiej poznałam RPA, która do tej pory kojarzyła mi się wyłącznie z Nelsonem Mandelą, Apartheidem oraz Mistrzostwami Świata w piłce nożnej w 2010 roku. Reportaż Orbitowskiego sprawił, że poznałam ten kraj z innej strony. Miałam okazję zapoznać się kulturą, obyczajami oraz tradycją tej części świata. Nie spodziewałam się, że życie w tym państwie jest tak tanie, a ludzie, pomimo warunków tam panujących, są otwarci, gościnni oraz serdeczni. Poza bogatą relacją i opowieściami, możemy zobaczyć kilka zdjęć wykonanych przez autora lub jego żonę Agatę, ukazujące piękno dziewiczego środowiska, gdzie dzikie zwierzęta przechadzają się nieopodal domostw.

Podsumowując, myślę, że „Zapiski nosorożca..” oprócz relacji z podróży, zawiera swoistą dawkę humoru. Poza tym, język jest typowy dla Orbitowskiego, który nie przebiera w słowach i niekiedy możemy się spotkać z niecenzuralnymi wyrażeniami. Jednak dzięki temu książka nabiera bardziej osobistego charakteru i czyta się ją naprawdę szybko.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-11-2014 o godz 19:35 przez: Absurdalna
„Nowy, zaskakujący Orbitowski!”
Pisało wydawnictwo Sine Qua Non, reklamując książkę. Dla mnie to jednak kolejna książka należąca do literatury podróżniczej, którą mam okazję przeczytać. „Zapiski Nosorożca” są jednak pozycją intrygującą, bo opowiadają o Afryce - czarnym, tajemniczym lądzie, o którym wiemy naprawdę mało w porównaniu z innymi kontynentami. Teraz mamy okazję wybrać się w podróż z turystą, który jest autorem wielu poczytnych książek i jednocześnie nie pisze jak podróżnik. Podejście Łukasza Orbitowskiego znacznie różni się od klasycznych książek podróżniczych. To z czym spotkamy się w jego najnowszym dziele, to w pełni subiektywna relacja. Niekiedy porywająca. Okraszona szczyptą zdjęć i mnóstwem afrykańskich legend, nie oszukujmy się, abstrakcyjnych dla typowego europejczyka. Notatki Orbitowskiego przeplatają się z mitami rodem z Afryki w układzie 1:1. Jeden rozdział opowiada o podróży autora, a kolejny to magiczna historia - i tak do końca.

„Zapiski Nosorożca” są gęste od przemyśleń i nie brakuje tu refleksji nad życiem w RPA. Nie wiem czy sama zdołałabym się zdecydować na taką wyprawę, nawet gdybym podobnie jak Łukasz Orbitowski posiadała znajomych w miejscu docelowym. Z jednej strony widzę znajomych z Polski, którzy starają się wybić mu z głowy pomysł wyjazdu na południe Afryki, a z drugiej jego wielką chęć poznania dzikiego lądu.

Jeśli więc chodzi o sam pomysł na książkę z notatek stworzonych pod wpływem chwili - jestem jak najbardziej na tak. Jednak to co mi przeszkadzało to zbyt potoczny język, wielki chaos wydarzeń i niestety obecność wulgaryzmów, które może ilustrują uczucia autora pod wpływem wyżej wspomnianej chwili, ale jak dla mnie nie dodają ani grama do wartości artystycznej tej książki, a wręcz przeciwnie ją obniżają.

Kończąc swój wywód powiem, że w „Zapiskach Nosorożca” natraficie na dużą dawkę humoru i ironii. RPA to państwo warte uwagi i to prawda, że Łukasz Orbitowski opisał kraniec Afryki w sposób, w jaki nie zrobił tego nikt do tej pory. Pod względem wizualnym książka sprawia bardzo pozytywne wrażenie i jest niezbyt obszerna. Jeśli gustujecie w literaturze podróżniczej, to sięgnijcie po tę książkę i zobaczcie w jak niekonwencjonalny sposób można opisać swoją wyprawę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
18-11-2014 o godz 12:11 przez: Aleksandra Pikos
Republika Południowej Afryki. Jakie jest nasze pierwsze skojarzenie z tym państwem? Apartheid, Nelson Mendala. Jest to kraj, który fascynuje, ale też jest pełen tajemnic. Wyobrażenia kogoś kto tam nigdy nie był są wielkie, dlatego z przyjemnością sięgnęłam po książkę Łukasza Orbitowskiego „Zapiski nosorożca. Moja podróż po drogach, bezdrożach i legendach Afryki”, aby choć w małym stopniu poznać RPA.
Z twórczością Łukasza Orbitowskiego zetknęłam się po raz pierwszy i bardzo dobrze, że miałam okazję poznać tego autora, właśnie za sprawą „Zapisków nosorożca”. Całość czytało się bardzo przyjemnie i niemal czuło się jak w Afryce, ale o tym za chwilę.
„Zapiski nosorożca” nie są typową podróżniczą książką, co jednak wyłącznie nadaje jej uroku. Autor opisuje swoje wrażenia z podróży, zupełnie prywatnej, do RPA. Co ciekawe nie ma tutaj wyłącznie opisywania przeżyć, ale przede wszystkim (zresztą jak widać w tytule) mitów i legend RPA. Legendy wraz z opowieścią wydarzeń wzajemnie się przeplatały.
Książkę czytało się naprawdę przyjemnie, bowiem Łukasz Orbitowski przybliżył w pewnym stopniu ten afrykański kraj. Zawarte w „Zapiskach nosorożca” legendy wzbudzały zainteresowanie i świetnie wpasowały się w całą tematykę książki. Nie można było się nudzić podczas lektury, a kiedy dobrnęłam do końca byłam zasmucona, że to już koniec. Książki podróżnicze wpadają mi w ręce rzadko, ale kiedy już tak się dzieje zachwycają mnie do reszty. Chłonęłam rozdział za rozdziałem z wypiekami na twarzy.
Oczywiście nie jest to typ, który każdemu przypadnie do gustu. Trzeba to jednak powiedzieć, że książka Łukasza Orbitowskiego to niestandardowa wersja książki podróżniczej, bowiem autor nie opisuje nam konkretnych kulturowych zachowań mieszkańców, ale pokazuje świat widziany swoimi oczami, a kulturowy wydźwięk „Zapisków nosorożca” otrzymujemy za sprawą przytaczanych przez niego legend i mitów. Myślę, że warto zapoznać się z tą książką między innymi za jej inność, ale też za sposób w jaki całość jest opisana, bo język odgrywa tutaj znaczącą rolę.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
26-11-2014 o godz 21:51 przez: Agnieszka Ziętek
Zapiski Nosorożca - Łukasz Orbitowski
"Moja podróż po drogach, bezdrożach i legendach Afryki"

Łukasz Orbitowski na chwilę odchodzi od swojej twórczości beletrystycznej, z której zasłynął niebanalnym piórem i porywa nas w podróż po Afryce jakiej nie znamy. Książka właśnie wydana przez wydawnictwo SQN nie jest zwykłą pozycją podróżniczą, w której towarzyszymy autorowi zwiedzającemu dany region, lecz swoistą przepustką do świata afrykańskich legend, niemal naocznego poznawania rzeczywistości tego kraju. Książka Orbitowskiego pozwala poczuć klimat miejsc opisywanych, charaktery ludzi, którzy się w niej pojawiają, a także spojrzeć na świat subiektywnymi oczyma autora. Wszystko to tworzy ciekawą mieszankę, od której nie sposób się oderwać, więc książkę czyta się w okamgnieniu.

Autor opisuje Afrykę jakby mimochodem, przemycając jej istotę w opisach swoich dni i spostrzeżeń. Tworzy to niezwykłą kompozycję, która pochłania i rozbudza ciekawość. Doskonałym uzupełnieniem opisu drogi autora jest przeplatanie danych fragmentów legendami afrykańskimi, które doskonale oddają istotę tego kraju i pozwalają poznać jego korzenie i archetypy. „Zapiski nosorożca” trudno umieścić w ramach konkretnego gatunku literackiego. Powinno się tutaj mówić raczej o eklektyzmie gatunkowym, w której skład wchodzić będzie zarówno literatura podróżnicza, jak i bliżej nieokreślona proza beletrystyczna, a także wspomniane wyżej legendy.
Na uwagę zasługuje tu także interesująca kompozycja językowa, którą charakteryzuje cięty język oraz trafne, bezpośrednie spostrzeżenia.

Książka Orbitowskiego to doskonale uniwersalna propozycja dla każdego miłośnika odkrywania rzeczywistości, jak i swoista perła wśród literatury reportażowej. Magia miesza się tu z realnością, a ciekawość świata z jego archetypami. Polecam serdecznie!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Morderca znad Green River Rule Ann
4.8/5
37,78 zł
59,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Cud, Miód, Malina Jadowska Aneta
4.6/5
26,90 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Święto ognia Małecki Jakub
4.7/5
25,70 zł
42,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Czas Żniw. Tom 1 Shannon Samantha
4.5/5
29,99 zł
39,99 zł

Podobne do ostatnio oglądanego