Zachód słońca w Central Parku (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (2): Cena:

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Frankie jest konkretna i rzeczowa, nie lubi wylewności, nie wierzy też w romantyczne związki. Ale choć wygląda na silną i opanowaną, kłębi się w niej mnóstwo emocji. Rozwód rodziców i złośliwość rówieśników mocno ją zraniły, dlatego Frankie ukrywa się za pozą twardzielki i za okularami. Nie może jednak udawać i maskować się w nieskończoność. Na szczęście może liczyć na przyjaciółki, a zwłaszcza brata jednej z nich, Matta, który szczególnie ją lubi. Lecz co robić, kiedy to właśnie Matt, najlepszy przyjaciel, staje się problemem, odkrywając przed nią własne sekrety?


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Zachód słońca w Central Parku
Autor: Sarah Morgan
Tłumaczenie: Regulska-Chlebowska Elżbieta
Wydawnictwo: Harper Collins Polska
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 336
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-08-16
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 219 x 150 x 27
Indeks: 22479402
 
średnia 4,3
5
12
4
8
3
4
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
23 recenzje
4/5
19-09-2017 o godz 11:14 przez: Anonim
http://nie-oceniam-po-okladkach.blogspot.com/2017/09/104-zachod-sonca-w-central-parku-sarah.html Frankie główna bohaterka najnowszej książki Sarah Morgan, to kobieta bardzo rzeczowa, odpowiedzialna i konkretna. Ma wspaniałe przyjaciółki, dobrą pracę, kocha czytać książki, a także swoje rośliny. I wydaje się jej, że nic więcej do szczęścia jej nie potrzeba, bowiem nie wierzy w żadne romantyczne związki, a tym bardziej w szczęśliwe zakończenia. Żyje w przekonaniu, iż miłość jedynie prowadzi do łez, bólu, zdrad i ma pejoratywne skutki, a każde małżeństwo według Frankie kończy się totalną porażką. Dlaczego ma takie przekonania? Dlaczego jest zamknięta na miłość? Bowiem w dzieciństwie wiele przeżyła. Tamte wydarzenie odcisnęły na jej psychice trwały ślad. Nic więc dziwnego, iż w jej wnętrzu zakorzeniony jest głęboki uraz i niemożność okazywania emocji. Na domiar tego jej ojciec zdradził matkę z dziewczyną, która mogłaby być jego córką, a późniejsze bardzo nieodpowiedzialne zachowanie matki utwierdziły tylko i wyłącznie Frankie w przekonaniu, iż nie istnieje coś takiego jak prawdziwa miłość, związek, szacunek, a tym bardziej udane i szczęśliwe małżeństwo. W rezultacie rodzice Frankie się rozwiedli, a ona sama rosła w cieniu grzechów swojej matki, a zszargana reputacja jej rodziny była jednym z powodów przeprowadzki do Nowego Jorku. W Nowym Jorku bynajmniej nikt jej nie zna, nie wie o tym, iż jej ojciec zostawił rodzinę dla młodszej kobiety, a matka zdruzgotana zaistniałą zdradą męża, sama szukał ukojenia u boku innych mężczyzn... „Książka daje i większość rzeczy, których szukasz w związku. Rozśmiesza cię, wzrusza, przenosi w miejsca, o których nawet nie słyszałaś, i uczy wielu rzeczy. Możesz ja zabrać na kolację. A jeśli cię nudzi, odłożysz ja bez wyrzutów sumienia.” W rezultacie Frankie w jakiś sposób udało się odciąć od przeszłości. Na całe szczęście może również liczyć na swoje ukochane przyjaciółki, którą są dla niej wsparciem i opoką. Jednak na drodze Frankie pojawiają się nowe wyzwania. Jej najbliższy przyjaciel Matt, zaczyna się nią interesować i zabiegać o względy. Kobieta wpada w lekką panikę, bowiem nie dopuszcza do swojej świadomości, żadnego związku, a tym bardziej z bratem swojej przyjaciółki. Bardzo boi się odrzucenia, więc decyduje się jak najszybciej zrazić do siebie Matt'a, aby dał jej spokój i przestał się nią interesować. Próbuje się chować za okularami z najbrzydszymi oprawkami, które zdecydowanie nie dodają jej uroku, tylko ją szpecą. Są jej zbroją. Ogrodzeniem z drutu kolczastego, które ma odstraszać potencjalnych zakochanych. Czy mimo to Matt przebije się przez to ogrodzenie? Czy uda mu się dotrzeć do duszy Frankie i pokazać jej czym jest prawdziwa miłość? I czy Frankie wyleczy się ze swojego bagażu doświadczeń z przeszłości i zmieni swoje zapatrywanie na bliższą relację z mężczyzną? „Nie można kochać kogoś, kto nie chce być kochany.” Już od pierwszej stron zostajemy wprowadzeni w codzienność Frankie. Bowiem to właśnie ona wiedzie prym w tej historii. Sukcesywnie poznajemy jej życie, rutynę, przekonania, poglądy, przyzwyczajenia. Ponadto rozważnie i klarownie odkrywamy osobowość Frankie, jej rozterki, uprzedzenia i kompleksy. Mimo swojej fobii względem związków, Frankie jest osobą bardzo ciepłą, sympatyczną, wytrwałą i jednocześnie delikatną. Polubiłam ją od pierwszej strony i do ostatniej żyłam w ogromnej niepewności jak zakończy się ta historia. Autorka wykreowała postać Frankie bardzo autentycznie, wyraziście, naturalnie i barwnie. Dzięki temu, mamy możliwość odczuwać względem niej całą gamę różnorodnych emocji. Jeśli chodzi zaś o pozostałych bohaterów, to Sarah Morgan im również poświęciła sporo uwagi. Ich kreacje są przekonywujące, chwytliwe, charakterne. Każda osobowość, nadaje tej historii pięknego kolorytu. Warto zwrócić uwagę na to, iż emocje w całej historii są bardzo żywe i namacalne. Zagłębiając się w tę publikację możemy odczuwać różnorodne stany emocjonalne, między innymi: radość, szczęście, gniew, smutek, które w rezultacie tworzą przekonywującą, jasną i rzetelną całość. Bardzo mi się spodobał styl i język jakim operuje Autorka. Jest bardzo lekko, barwnie, plastycznie i bogato. Dialogi należą do tych dynamicznych, naturalnych i autentycznych. Dzięki temu, całość czyta się z przyjemnością i w ekspresowym tempie. Sposób w jaki Autorka buduje zdania, jest bardzo ciekawy i efektowny. Tak samo jak styl, który bez wątpienia należy do tych niebywale kobiecych, zmysłowych. Podobało mi się również to, iż historia nie zawiera nadprogramowej treści, która mogłaby zniechęcić do dalszego zagłębiania się w tę publikację. Wszystko zostało przedstawione w należytych proporcjach, przez co czytelnik nie ma poczucia, iż coś się naciągane. Sądzę, iż dodatkowym uatrakcyjnieniem tej publikacji, jest inspirujący cytat przed każdym rozdziałem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
12-09-2017 o godz 16:51 przez: Erna Eltzner
Wiele osób myśli, że idealnie potrafi udawać twardsze niż w rzeczywistości. Chowają się za fasadą zbudowaną z opryskliwości i niechęci. Ich poza zazwyczaj wynika z odniesionych w przeszłości ran. Czy do końca życia można zachowywać się jak aktor? Czy warto zrzucić maskę? Frankie jest bardzo konkretnym człowiekiem. Kompletnie nie wierzy w romantyzm, wieczne zakochanie. Śluby ją denerwują. Bywa oschła, nie lubi wylewności. Lecz to pozory. Jej wnętrze kipi od emocji, które narastają w niej już od lat. Jako nastolatka przez wiele ciężkich sytuacji. Rozwód rodziców, opieka nad załamaną matką. To odcisnęło duże piętno na młodym umyśle. Dziewczyna trzyma wszelkich adoratorów na dystans. Mimo specyficznego charakteru, ma przyjaciółki. Brat jednej z nich, Matt, okazuje Frankie szczególne uznanie. Znają się od dzieciństwa i lubią. Właśnie — czy tylko „lubią”? Matt jest cierpliwy i wie, że miłość wymaga poświęceń. Natomiast Frankie ciągle walczy ze swoimi demonami, próbując rozbić mur, który budować pomogli jej rodzice. Jakie są szanse, aby tych dwoje skutecznie zawalczyło? Uwaga, pora na odrobinę klasyki z mojego własnego gatunku. Po raz kolejny rozpoczynam przygodę z jakąś serią, ale od środka. Jestem dość nierozważna, jednak przestałam się tym przejmować, bo zauważyłam, że to nie jakaś wielka przeszkoda, a w pewnym sensie może zachęcić do poznania całości. Dlaczego sięgnęłam po tę książkę? Przyznam, iż zainspirowała mnie główna bohaterka. Wyczułam jakieś podobieństwo do Eleanor Oliphant. Może kojarzycie tę postać? Jeżeli tak, to raczej się ze mną zgodzicie. Opis i szata graficzna również miały spory wpływ na wybór, więc zaryzykowałam. Właściwie, nie mogę narzekać. Nie jest to lektura wybitna, lecz spędziłam nad nią miły czas, zaciekawiła, spełniła swoją rolę. Poszukam poprzedniego tomu, jego recenzje wydają się być dobre. Z przyjemnością skompletuję wszystkie części, a z tego, co wyczytałam, to do tej pory pojawiło się ich w sumie sześć. Styl autorki charakteryzuje duża lekkość. Nie znajdziemy tu przedłużanych opisów, rozwlekania każdego fragmentu. Akcja toczy się szybkim rytmem, nie sposób złapać się na ziewaniu. Sądzę, że każdy miewa momenty, gdy ma ochotę spędzić wieczór w spokojnej atmosferze. Przyjemna lektura. Przewidywalna, ciężko mi stwierdzić, czy należy zaklasyfikować to w kategoriach wad. Świadomość dalszego ciągu nie odebrała mi radości z czytania, śledziłam fabułę z zainteresowaniem. Aczkolwiek rozumiem, iż osoby rozmiłowane w powieściach podobnych do tej, mogą czuć jakiś niedosyt. Istnieje szablon, którym kierują się pisarze, prosty do wychwycenia. Jednak nie trzeba na siłę szukać oryginalności, jeżeli może to zaszkodzić. Praca Frankie jest związana z branżą ślubną, co uznałam za zabawny zabieg, w pozytywnym znaczeniu, oczywiście. Obraca się wokół tego, czym pogardza. Stwierdzam, iż Sarah Morgan umie dobrze operować poczuciem humoru. Jakoś podniosła mnie na duchu, mimo troszkę bajkowej otoczki. Przyjaciele głównej bohaterki i sam Matt są dość wyidealizowani. Zawsze do usług, pełni rad, zrozumienia. Nie uważam, aby tacy ludzie istnieli w realnym świecie, ale pragnę w to uwierzyć. Chyba na tym polega rola postaci na wskroś empatycznych — zdecydowanie sieją ziarenko nadziei. Spodobał mi się zgrabnie wpleciony wątek psychologiczny. Niezbyt nachalny, lecz da się go łatwo zauważyć. W Frankie wiele kobiet zobaczy siebie. Jej problemy w nawiązywaniu relacji wzięły się z trudnego dzieciństwa, lęk przed zbliżeniem do mężczyzny. Poddano ją swoistemu praniu mózgu, matka przerzucała na córkę własne lęki. Dlatego przeszłość ciągle towarzyszy, jak ogon. Stąd ukrywanie za okularami, chociaż Frankie tak naprawdę ich nie potrzebuje. Trochę żałuję, że autorka głębiej nie wniknęła w tę sytuację i jej dalsze konsekwencje, powierzchownie podchodząc do tematu. Ale zdaję sobie sprawę z faktu, iż wówczas mielibyśmy od czynienia z zupełnie inną książką, bardziej obyczajową. „Zachód słońca w Central Parku” to książka zwyczajnie przeurocza. Ujmująca. Z pewnością wzbudzi uśmiech na Waszej twarzy. Prosta, lecz nie prostacka, idealna na wolne popołudnie, gdy pragniemy się odstresować. Myślę, że powieści w takim stylu potrafią zauroczyć. Wzruszające, zabawne, sporo w nich dobrych refleksji. Wyczekana filiżanka smacznej herbaty, zasłużony relaks z Sarah Morgan. Recepta na udane chwile!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-09-2017 o godz 12:48 przez: Kamila Orłowska
Czytanie powieści Sary Morgan to sama przyjemność. Teraz miałam okazję poznać drugą cześć serii Pozdrowienia z Nowego Yorku i muszę przyznać, że jestem nią zachwycona. Historia utrzymana w tym samym klimacie co poprzednia część "Bezsenność na Manhattanie", w której poznaliśmy Paige, jej przyjaciółki Frankie i Evę oraz brata Paige - Matta i jego przyjaciela Jake'a. W kontynuacji dalej poznajemy losy tej paczki przyjaciół, jednak tym razem skupiamy się na życiu Frankie i Matta. Jeżeli czytaliście poprzedni tom to z pewnością zauważyliście, że Matt bardzo lubi spędzać czas w towarzystwie Frankie. Dlatego w tej części właśnie poznamy losy tej dwójki. Styl autorki lekki, przyjemny a całość została dopełniona zabawnymi dialogami. Historie pisane przez Sarę są niezwykle prawdziwe, ciepłe i po prostu z życia wzięte. Od pierwszych stron wciągają nas w wir perypetii bohaterów i serwują przemiłe wrażenia. Dochodzę do wniosku, że ta część podobała mi się znacznie bardziej, ponieważ relacja Frankie i Matta jest o wiele głębsza przez to, że Matt musi postarać się o to, aby Frankie mu zaufała. Niestety dziewczyna niemile wspomina swoją rodzinę, a także ma fatalny kontakt z matką, która to nie szczyci się dobrą reputacją. Frankie najzwyczajniej w świecie wstydzi się tego z jakiej rodziny pochodzi. Przez wydarzenia jakich doświadczyła za dziecka, teraz nie ma zamiaru z nimi wiązać się na stałe, gdyż ma ogromne uprzedzenie do wszystkich mężczyzn, jak i nie wierzy w miłość. Uważa, że każdy związek prędzej i czy później się rozpadnie i nikt nigdy nie będzie szczęśliwy. Dlatego woli oddać się swojemu ulubionemu zajęciu jakim jest hodowanie roślin. Jest prawdziwą mistrzynią w tej dziedzinie i miłośniczką przyrody. W wolnych chwilach od pracy we wspólnej firmie jaką założyła wraz z Paige i Evą, Frankie namiętnie pochłania książki i uważa, że taki mąż książkowy w zupełności jej wystarczy. Jednak jak się okazuje w życiu dziewczyny Matt odgrywa bardzo dużą rolę. Oboje znają się od czasów dzieciństwa i to właśnie dzięki Matt'owi dziewczyny mają gdzie mieszkać w NY. Na co dzień cała czwórka wspólnie dzieli jedną kamienicę i zawsze miło spędza razem czas. Matt od dawna czuje coś do swojej przyjaciółki, jednak wygląda na to, że nie zna jej tak dobrze jak mu się wydawało, a skrywane tajemnice przez Frankie tylko go jeszcze bardziej przyciągają. Matt to wspaniały młody człowiek, zarządzający własną firmą. Zawsze pomocny i niezwykle opiekuńczy. Pewnego dnia postanawia, że w końcu podejmie ten pierwszy krok. Jak myślicie co z tego wyjdzie? Czy Frankie będzie w stanie zbliżyć się do Matta? Historia Frankie i Matta udowadnia, że zaufanie jest jednym z najważniejszych elementów w związku. Pokazuje, że warto przezwyciężyć swoje lęki, zostawić przeszłość za sobą i śmiało ruszyć do przodu. Wiadomo, że początki są ciężkie, ale dzięki odpowiedniemu wsparciu wszystko jest możliwe. A wrzucanie wszystkich do jednego worka jak to w zwyczaju miała Frankie, nie zawsze się sprawdza, bo można spotkać taką osobę, która diametralnie zmieni nasze podejście do życia. Główna bohaterka to silna, niezależna kobieta, która pragnie dosłownie zniechęcić do siebie każdego mężczyznę. Nie potrafi im zaufać, ani pokazać tego jaka jest. Jednak kiedy pojawia się właściwa osoba, nawet najsilniejsze przekonania mogą ulec zmianie. Czy Matt dotrze do Frankie? Czy będą potrafili sobie zaufać i stworzyć stały związek? Czeka ich wiele przygód, wspólnych chwil i wzajemne dzielenie pasji, jak i niespodziewane zwroty akcji, które mogą nieco namieszać im w życiu. Tylko czy sobie z tym poradzą? Czy faktycznie prawdziwa miłość istnieje? Kochani to powieść idealna na jeden wieczór, a świetne dialogi sprawią, że nie jeden raz się uśmiechniecie. Piękna historia o miłości i odnajdywaniu samego siebie w tym wielkim świecie. Bo przecież nie każdy człowiek jest taki zły jak może nam się wydawać. Zatem pamiętajmy o tym, aby dać szansę, bo potem możemy żałować, że zrezygnowaliśmy z prawdziwego szczęścia. @camilleshade camilleshade-books.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
03-09-2017 o godz 14:24 przez: Victoria z Czytelniczych Myśli
"Zachód słońca w Central Parku" autorstwa Sarah Morgan to druga część cyklu: Pozdrowienia z Nowego Jorku. Główną bohaterką tej historii jest Frankie, młoda dziewczyna, która skrywa się za swoimi okularami, książkami i roślinami. Nie wierzy w prawdziwą miłość, nie znosi ślubów, a wszystko przez rozwód rodziców. Cała jej postawa zaczyna się kruszyć po spotkaniu z przyjacielem Mattem, bratem jej najlepszej przyjaciółki. Przeczytałam drugą część tego cyklu, bo byłam pewne, że książki nie są ze sobą powiązane. Dopiero teraz spostrzegłam, że bohaterką pierwszej części - "Bezsenność na Manhattanie" jest Paige, najlepsza przyjaciółka Frankie. Cóż, cieszę się, że książki nie są ze sobą aż tak powiązane i dzięki temu, nie miałam żadnych problemów w czytaniu. Jest to pierwszy plus tej historii :) Na pewno nie możemy oczekiwać, że ta książka będzie bardzo pouczająca, czy nieszablonowa. Tak naprawdę zaczynając tą powieść, wiedziałam, jak ona się skończy. Miała to być historia, która pozwoli mi się zrelaksować oraz miło spędzić z nią czas i nie zawiodłam się. Dodatkowo, momentami się uśmiałam i całe moje wrażenie jest pozytywne. Bardzo podobały mi się "złote myśli" bohaterów wypisane przed każdym rozdziałem. Czasami były humorystyczne, momentami miałam wrażenie, że już je gdzieś słyszałam, ale dało mi to poczucie lepszego poznania bohaterów. I miałam dowody na to, że Frankie naprawdę widzi świat raczej w ciemnych kolorach, a jej przyjaciółka Eva to ogromna romantyczka. Jak już wcześniej wspominałam, książka jest przewidywalna, ale mam wrażenie, że od początku miała taka być. Autorka postanowiła skupić się na miłości, która powstała z przyjaźni i myślę, że to całkiem ciekawy temat. Dodatkowo wplotła w swoją historię inne wątki, które nie były aż takie radosne. Mam tutaj na myśli życie Roxy, która została sama z małym dzieckiem i musi zacząć sama radzić sobie w życiu. Wydaje mi się, że to był dobry pomysł, aby pokazać trochę goryczy w tej historii i mnie to zadowala. Tak naprawdę sięgnęłam po tę książkę ze względu na akcję, która toczy się w Nowym Jorku. Lubię to miasto i mam nadzieję, że kiedyś je zobaczę na własne oczy, jednak w tej historii kluczowym miejscem był Central Park, który mógł być lepiej opisany. Czuję lekki niedosyt, bo cały czas w powieści podkreślano, że bohaterowie idą do Central Parku, ale jego opisu zbyt wiele nie było. Tak naprawdę mógł to być każdy jeden park. Natomiast autorka skupiła się na opisie Puffin Island i tutaj poczułam wyspiarski klimat, a nawet słyszałam szum fal i piasek pod nogami. Także to zdecydowanie działa na korzyść książki :) Zawiodłam się jednak na głównej bohaterce, Frankie. Poznajemy ją jako twardą, niewierzącą w miłość kobietę, a mam wrażenie, że jej zmiana zaszła zdecydowanie zbyt szybko. Myślę, że na osobę, która nigdy nie wierzyła w miłość, zbyt szybko uległa urokowi Matta. I chociaż próbowała udawać przed innymi, że cały czas jest taka sama, to jednak my, czytelnicy, znając jej myśli, wiemy, że tak naprawdę "wpadła" już na pierwszym spotkaniu. Zdecydowanie za szybko. Jeśli chodzi o kreacje innych bohaterów to nie mam im nic do zarzutu. Czasami zachowywali się zbyt idealnie i to na pewno czuło się w tej książce, że jest zbyt wyidealizowana, ale myślę, że sięgając po tą książkę jesteśmy na to przygotowani. W każdym razie ja byłam, więc nie odczuwam tutaj żadnego zaskoczenia. Moja ocena książki: 6/10 Spędziłam z tą historią naprawdę dobry czas. Mogłam na chwilkę pomieszkać w Nowym Jorku, z czego bardzo się cieszę i jestem zadowolona z tej książki. Wiadomo jest to raczej książka dla romantyczek, lubiących czytać o miłości, które nie mają nic przeciwko schematom. Mimo wszystko polecam. W szczególności po wyczerpującej pracy :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-09-2017 o godz 21:26 przez: KobieceRecenzje365
Bardzo lubię książki o miłości, więc to nic nadzwyczajnego, że takich recenzji na blogu jest najwięcej. No, ale cóż, jestem kobietą i zawsze całą sobą przeżywam takie historie. Trzymam kciuki za bohaterów, kibicuję rodzącym się uczuciom, a jak zakończenie ma happy end, to jestem w siódmym niebie. Ostatnio w propozycjach recenzyjnych trafiłam na książkę, której okładka wywarła na mnie duże wrażenie, a opis spotęgował ciekawość. Ta książka to „Zachód słońca w Central Parku” i dziś mam dla Wam jej recenzję. Zapraszam. Frankie jest kobietą konkretną i rzeczową. Nie wierzy w związki i ich szczęśliwie zakończenia. Według niej każde małżeństwo rozpadnie się wcześniej lub później, a sama miłość prowadzi tylko do bólu i łez. Strasznie przeżyła rozwód rodziców i nie ma zamiaru powielać ich błędów. Ma pracę, którą uwielbia i cudowne przyjaciółki, na które zawsze może liczyć. Frankie przyjaźni się także z Mattem, który jest bratem Paige. Matt zmaga się z traumą po nieudanym związku i po kobiecie, która go oszukiwała. Gdy mężczyzna zaczyna interesować się Frankie inaczej niż przyjaciel, ta wycofuje się i ucieka w popłochu. Czy Mattowi uda się przebić przez mur, którym otoczyła się Frankie? Czy przeszłość nie stanie im na przeszkodzie? Przekonajcie się sami. "Sarah Morgan uważa, że romanse to najbardziej satysfakcjonująca z rozrywek. Od dziecka chciała być pisarką i chociaż jej życie nie zawsze podążało w tym kierunku, wreszcie się udało. Jej powieści są optymistyczne, za co często dostaje podziękowania od swoich czytelniczek. W swojej pracy łączy biznes z przyjemnością. Krytycy określają jej powieści mianem „seksownych i pełnych akcji”. Czy może być lepsza zachęta do czytania?" „Zachód słońca w Central Parku” to drugi tom cyklu Pozdrowienia z Nowego Jorku. Niestety nie wiem, jak to się stało, ale przegapiłam część pierwszą i koniecznie muszę ten błąd naprawić. Jeżeli ktoś z Was też nie ma poprzedniczki, to nie przejmujcie się, bo książkę można czytać bez obaw oddzielnie, gdyż tym razem poznajemy historię Frankie, kolejnej z trójki przyjaciółek. To bardzo fajna komedia romantyczna, która wciąga od pierwszej strony. Już na samym początku zostajemy wciągnięci do codzienności głównej bohaterki i poznajemy jej przyzwyczajenia. Stopniowo także są odkrywane przed nami przyczyny jej kompleksów i uprzedzeń, dzięki temu bardzo łatwo nam zrozumieć jej stosunek do związków i do miłości. Myślę, że wiele z Was nie będzie miało problemu, żeby się z nią utożsamić, bo jest ona osobą niezwykle ciepłą, sympatyczną i delikatną. Bardzo ją polubiłam i cały czas kibicowałam Mattowi w walce o u uczucia Frankie. Poza tym Matt, to bohater, który bardzo szybko podbił moje serce, chyba najbardziej urzekła mnie w nim jego pewność siebie, która była jedynym sposobem, by obalić mur, którym otoczyła się kobieta. Jego wytrwałość była po prostu godna podziwu. „Nie można kochać kogoś, kto nie chce być kochany.” Książka zawiera w sobie wiele emocji, które dla czytelnika stają się bardzo namacalne i łatwo odczuwać je wraz z bohaterami. Jest radość, smutek, gniew, namiętność i pożądanie. Po prostu mieszanka idealna. „Zachód słońca w Central Parku” to niesamowicie wciągająca historia o przyjaźni, miłości i pożądaniu. Więc jeżeli lubicie historie, przy których w Waszych brzuchach harcują motyle, to ta powieść będzie dla Was idealna. Ja spędziłam przy niej miło czas i na pewno sięgnę po inne książki autorki, gdyż myślę, że warto poznać całą jej twórczość. Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
18-09-2017 o godz 18:22 przez: Kasiaczyta
Więcej recenzji na http://kasiaxczyta.blogspot.com/ Frankie, Eva i Paige, trzy różne kobiety, których łączy ogromna przyjaźń. Która z nich jest główną bohaterką? Frankie! Przyznam się, że nie czytałam pierwszej części przygód tej trójki. Czy to przeszkodziło mi, by bez problemu "połapać się" w tej historii? Nie, autorka zadbała o to, by nawet czytelnik, który nie miał możliwości sięgnięcia po pierwszy tom serii, mógł bez problemu wejść w świat dziewczyn i poznać go od podstaw. Dla mnie to wielki plus ( chociaż już wiem, że z ogromną chęcią nadrobię zaległości!). Szukasz wiernej miłości? Kup sobie psa. Frankie W tej jednej "złotej myśli" zawarty jest stosunek Frankie do związków. Jak młoda, inteligentna, delikatna, piękna kobieta może nie chcieć się związać?! Niedorzeczne prawda? Choć tak naprawdę jej obawy można szybko wytłumaczyć. Frankie boleśnie przeżyła rozwód rodziców, ba, wyszła z niego bardzo poobijana psychicznie. Dlatego też postanowiła, że nie będzie się wiązać - przecież każdy związek kończy się rozstaniem i bólem. Ma za to najlepsze przyjaciółki i Matta. Matt to brat Peige. Zna Frankie od zawsze i oboje świetnie się dogadują. Problem pojawia się w chwili, kiedy do Frankie dociera, że jej najlepszy przyjaciel, czuje do niej coś więcej niż wieloletnie przywiązanie i przyjaźń. Frankie boi zaangażować się w związek z kimś, na kim jej zależy. Nie dopuszcza do siebie myśli, że mogłaby stracić tak bliską osobę. Do całego kalejdoskopu uczuć, który towarzyszy Frankie dochodzą trudne relacje z matką, której najzwyczajniej w świecie się wstydzi. Gina po rozwodzie zaczęła intensywnie szukać szczęścia u boku innych mężczyzn. Cóż, żaden z nich nie zagościł w jej sercu na długo. Dlatego też między kobietami mimo miłości, którą darzą się nawzajem, jest ogromna przepaść. Czy kobietom uda się ją pokonać? Czy jest szansa, by Frankie odbudowała zdrowe relacje z mamą? A co z Mattem, który proponuje Frankie wspólną pracę, nad projektem niesamowitego ogrodu na dachu jednego z wieżowców? Dlaczego składa taką propozycję właśnie jej? Ponieważ Frankie nie ma sobie równych, jeśli chodzi o wyczucie piękna i stylu w aranżacjach kwiatowych. Z kwiatów, które zasilają niemal każdy ogród, potrafi wyczarować cudne bukiety i doskonale rozumie potrzeby każdej rośliny. Do takiej pracy potrzebna jest ogromna wrażliwość, której Frankie ma w sobie aż nadto. Czy Frankie podoła wyzwaniu, by spędzać codziennie tak wiele godzin z Mattem i powściągać swoje uczucia? Czy Matt znajdzie drzwi do uzbrojonego serca Frankie? Jak relacje z matką wpłyną na jej decyzje? Czy Frankie uda się zaznać szczęścia przy mężczyźnie? Czy może jedynym szczęściem pozostaną dla niej otaczające ją rośliny i książki? Jak poradzą sobie przyjaciółki w wspieraniu Frankie i jakich rad jej udzielą? Świetna, lekka, zabawna i romantyczna powieść, która podbije serducho każdego, kto pragnie spędzić miły wieczór przy lekturze. Poczucie humoru postaci jest tak rozbrajające, że uśmiejecie się bardziej niż przy niejednej komedii romantycznej w kinie. Czy polecam - jasne, że tak. Dawno nie uśmiechałam się tak intensywnie, jak podczas lektury tej książki. Poza tym, że w tej historii znajdziecie wiele rozbrajających scen, to nie można zapominać, że Frankie walcząc ze swoją przeszłością przekracza swoje granice i powoli staje się zupełnie inną kobietą. Nawet nie wiecie jak gorąco jej dopingowałam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
15-09-2017 o godz 16:19 przez: Volusequat
Na początku muszę przyznać się, że nie miałam pojęcia, że jest to druga część. Naprawdę się tego nie odczuwa. Oczywiście pierwszą także przeczytam! Jest to przede wszystkim urocza opowieść o przyjaźni i miłości. Przyjaźń tej trójki kobiet jest inspirująca i prawdziwa. Możemy zobaczyć jak bardzo się kochają i wspierają. Kiedy jedna z nich ma problem od razu dostaje wsparcie i pocieszenie od pozostałych przyjaciółek. Jeśli chodzi o wątek miłości autorka bardzo dobrze pokazała jak trudna może być i jaki wpływ ma na nią przeszłość. Nie jest to tylko romans, który czytelnik przeczyta i zapomni. Ta miłosna historia, poza tym, że jest realistycznie i dobrze wykreowana jest inspirująca i pouczająca. Uważam również motyw miłości za błyskotliwy i pełny wrażeń. S. Morgan poruszyła także temat tego jak wydarzenia z przeszłości mogą wpłynąć na teraźniejszość. Główna bohaterka tej części kłębi w swoim wnętrzu naprawdę dużo negatywnych uczuć- rozwód rodziców, a razem z tym załamana matka i rówieśnicy, którzy byli dla niej wulgarni i złośliwi. Wszystkie te przeżycia odbijają się na Frankie i nawet po wielu latach, kiedy jest już dorosłą kobietą nadal trudno jest jej przezwyciężyć strach i kompleksy. Autorka pozwala nam dokładnie poznać bohaterkę, pokazuje zarówno jej zalety jak i wady. Czytelnik ma szansę dobrze zrozumieć problem Frankie i zrozumieć dlaczego tak trudno jest jej zmienić się i zrozumieć, że jest piękną i wartościową kobietą. Ukazane jest to w realistyczny sposób i szczerze można polubić główną bohaterkę za to jaka jest dzielna. Muszę się przyznać, że uwielbiam Sarah Morgan za takiego bohatera jak Matt! Ja naprawdę wiem, że prawie w każdym romansie jest taka cudowna i romantyczna postać, ale on spodobał mi się szczególnie. Jego starania by Frankie wreszcie się zaakceptowała i zrozumiała, że może zostawić przeszłość za sobą były po prostu urocze, naprawdę. Poza tym cenię tego bohatera za cierpliwość, bo jeśli przeczytacie tę książkę, to zrozumiecie, że nie wszyscy byliby spokojni i opanowani, aż do końca ich historii. Mówiąc szczerze ja wybuchłabym już w połowie i nie mogła utrzymać żadnych tajemnic ani sekundy dłużej. Poza tym książka porusza jeszcze jeden ważny wątek, a mianowicie pokazuje nam jak szybko można zranić drugą osobę. Możemy zrozumieć, że trzeba przemyśleć zanim wykona się jakiś ruch. Czasami to co uważamy za dobre dla nas, może naprawdę mocno zranić osobę na której nam zależy. Podsumowując, Zachód słońca w Central Parku to przede wszystkim lekka i przyjemna książka. Rozwój sytuacji oraz bohaterowie są realistyczni, przez co możemy się z nimi zżyć. Nie brakuje tu również humoru, który umieszczony jest nawet podczas trudnych sytuacji bohaterów. Książka naprawdę wciąga i czyta się ją błyskawicznie, poza tym porusza wątki takie jak: miłość, przyjaźń, zranienie i strach. Pokazuje również przemianę z wystraszonej i zranionej osoby na postać pełną życia i radości. I oczywiście można czytać ją bez znajomości drugiego tomu (tak jest w moim przypadku), choć zalecam Wam zakupić go w najbliższym czasie tak samo jak ja i nadrobić to! :) Słyszałam również, że seria ma ponad 5 części i będzie nadal wydawana w Polsce, świetnie, prawda? volusequat.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
16-09-2017 o godz 23:56 przez: Śnieżynka
Sarah Morgan oczarowała mnie swoją twórczością już wtedy, gdy sięgnęłam po Bezsenność na Manhattanie. Tam poznałam Paige, a także jej dwie przyjaciółki, Frankie i Evę. Tamta powieść skupiała się właśnie na Paige, natomiast Zachód Słońca w Central Parku przybliża nam historię i osobowość Frankie. Autorka skupiła się na niej i jej niechęci do związków, małżeństw i samych mężczyzn. Pochłonięta pracą trzyma się mocno za murem, który zbudowała wokół siebie już wiele lat temu, a jej jedynym zewnętrznym oparciem jest wierna paczka przyjaciół. Choć dziewczyna nie wierzy w prawdziwą miłość, to życie lubi zaskakiwać. Tylko czy Frankie da radę sprostać wszystkim wyzwaniom, jakie planuje postawić na jej drodze przekorny los? To, co kłębi się we wnętrzu Frankie jest smutne, ale też bardzo życiowe i emocjonalne. Rozwód rodziców, płacząca i załamana matka, a także bezwzględni w swej złośliwości rówieśnicy. To wszystko pozostawia ślad w psychice dziecka, nawet po wielu latach, gdy dziecko jest dorosłą, silną i niezależną kobietą. Jak poradzić sobie z trudną przeszłością? Autorka skupia się na wadach i zaletach bohaterki, emocjach, jakie kłębią się w jej wnętrzu i wątpliwościach, jakie rodzą się w jej głowie. A przede wszystkim na przemianie, jakiej kobieta musi doświadczyć. Czy pokona swój strach i zmieni sposób myślenia, to już zupełnie inna sprawa. Przy okazji książka udowadnia, jak bardzo można skrzywdzić drugą osobę. To delikatny temat, sfera, w której trzeba być ostrożnym. Jednak nie każdy o tym myśli, nie każdy przejmuje się innymi, mając w głębokim poważaniu to, co czują. To już druga powieść Sarah Morgan w mojej karierze mola książkowego, a ja ją po prostu uwielbiam! Na sam widok okładek cieszy mi się buzia, jak wariatowi 😀 Kocham jej styl, wyczucie chwili, umiejętność budowania atmosfery i napięcia (tak, oczywiście, że głównie tego romantycznego) między bohaterami. Poza namiętnością dodaje do swoich książek coś, co wzbogaca historię. Tu akurat jest nią bolesny powrót do przeszłości. Uwielbiam rozwój sytuacji, dialogi między bohaterami i cudowne poczucie humoru, którym autorka żongluje już od poprzedniej książki. Choć tu jest go mniej, to jakoś mi to nie przeszkadzało, bo książka wciągnęła mnie tak bardzo całą sobą, że trudno to opisać. Było mi ciężko oderwać się od treści. Może też dlatego, że to książka pisana jakby idealnie pod mój gust! Czy można chwytać za ten tytuł bez znajomości poprzedniego z serii Pozdrowienia z Nowego Jorku? Oczywiście, że tak. O dziwo, wszystko jest tak skonstruowane, że nie stanowi to najmniejszego problemu. Czy ja bym tak chciała? Nie. Oczywiście oprócz drobnych spojlerów, które sobie w ten sposób funduję (bo jakby nie było, zdradzają co działo się w pierwszej części), wolę spójny ciąg i prawidłową kolejność wydarzeń. A akcja tej książki dzieje się kilka miesięcy po tamtej, więc na pewno rozumiecie, o czym mówię. Na koniec przyznaję wielki plus dla wydawnictwa HarperCollins za zachowanie spójności szaty graficznej i rozmiarów tej serii. Uwielbiam takie zabiegi i mam nadzieję, że w następnej również grafik i drukarnia będą się tego szablonu trzymać. Jeśli tak, cała seria będzie cudownie wyglądać na mojej półce 😀 !
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-09-2017 o godz 13:53 przez: magical_reading
Twórczość Sarah Morgan pochłonęła mnie bez reszty. Pokochałam opisane przez nią historie, postaci, styl pisania. Zachód słońca w Central Parku przeczytałam w jeden wieczór i zakochałam się jeszcze bardziej. Jeżeli jesteście ciekawi mojego zdania dotyczącego tej pozycji, zapraszam do przeczytania krótkiej opinii. "Życie jest jak mewa. Nigdy nie wiesz, czy nie narobi ci na głowę." Frankie W tej książce została opisana historia jednej z trzech przyjaciółek, które poznaliśmy w pierwszym tomie (Bezsenność na Manhattanie). Mowa o Frankie, silnej, konkretnej i niezależnej kobiecie, która nie wierzy w miłość i związki. Sprawia wrażenie opanowanej, ale pod tą powłoką kryje się skrzywdzona kobieta, która od lat dusi w sobie emocje związane z rozwodem rodziców i tym co nastąpiło po nim. Jedynymi osobami, na które może liczyć są jej najlepsze przyjaciółki Paige i Eva. Jest jeszcze Matt, który lubi Frankie bardziej niż zwykłą przyjaciółkę. Takiej komplikacji Fran nie przewiduje w sowim życiu. "Zanim oddasz komuś serce, weź pokwitowanie" Frankie Zachód słońca w Central Parku to wspaniała, pełna humoru opowieść o mojej ulubionej bohaterce. Frankie. Chociaż Paige i Evę kocham równie mocno jak ją to jednak z Frankie mogę się utożsamić, jesteśmy do siebie podobne pod wieloma względami. Sarah wykreowała wspaniałych bohaterów, którzy są prawdziwi, można odnieść wrażenie, że podobnych ludzi spotkamy na ulicy. Autorka w swojej powieści zawarła bardzo ważne przesłanie dotyczące przyjaźni i walki o samego siebie. Czytając tę książkę w minimalnym stopniu, ale jednak zazdrościłam Frankie takich przyjaciół, którzy nie oceniali, tylko pomagali. Postać Matta jest odrobinę wyidealizowana, ale można przymknąć na to oko, w końcu to jest przyjemny romans, przy którym cieszymy się do książki, a serce rośnie nam przy każdym przeczytanym wersie. Fabuła jest ciekawa, poznajemy Frankie od podszewki, znamy jej motywy, dlaczego zachowuje się tak, a nie inaczej, poznajemy jej lęki i myśli, których się obawia. Akcja jest spokojna, można się domyśleć finału książki, ale mimo to czyta się ją naprawdę przyjemnie i ekspresowo, lektura wciąga i nie wiadomo kiedy kończymy czytać. Muszę wam wspomnie o złotych myślach, sentencjach, które pojawiały się przy każdym nowym rozdziale. Każda z tych myśli jest niezwykle prawdziwa, a niektóre rozśmieszyły mnie do łez. Zwróćcie na nie uwagę podczas czytania. "Nie bądź pewny zakończenia, dopóki nie doczytasz książki do końca." Matt Czy polecam? Oczywiście! Książki Sarah Morgan są napisane wspaniale, a czas przy nich spędzony relaksuje i sprawia mnóstwo radości. Bohaterowie i przyjaźń, która jest między nimi jest odczuwana przez czytelnika przez co przywiązujemy się do nich jeszcze bardziej. Myślę, że jest to książka przede wszystkim dla osób, które kochają urocze historie miłosne. Za egzemplarz do recenzji dziękuję HarperCollins. Agnieszka z Instagrama @magical_reading www.magical-reading.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-09-2017 o godz 13:23 przez: redgirlbooks
''Każda roślina potrzebuje sprzyjającego otoczenia. Posadzona w niewłaściwym miejscu zmarnieje. Gdy znajdzie się tam, gdzie powinna, rozkwitnie. Zupełnie jak ludzie.'' Frankie nie należy do osób wylewnych i romantycznych. Ma ku temu powody. Rozwód rodziców odbił się na jej spostrzeganiu świata i związków w ogóle. Nie wierzy w romantyczne uniesienia i miłość aż po grób. Jest osobą silną i niezależną, która o wiele lepiej czuje się wśród książek i roślin, niż ludzi. No może nie licząc w to Eve i Paige, jej najlepsze przyjaciółki, z którymi wspólnie prowadzi agencję eventową. Jest też Matt, brat jej ukochanej przyjaciółki, do którego ją ciągnie. Znają się od czasów dzieciństwa i ich przyjaźń jest dla niej ważniejsza niż cokolwiek innego. Jednak pożądaniu coraz trudniej się oprzeć tym bardziej, że Matt niczego nie ułatwia i nie zamierza tego robić. Mężczyzna kocha się w niej od lat i zdobywa się na odwagę, aby zawalczyć o jej serce. Jednak czy uda mu się przebić przez jej lęki? Czy kobieta będzie gotowa zawalczyć z własnym strachem? ''Zachód słońca w Central Parku'' to już druga część serii Pozdrowienia z Nowego Jorku. Autorka po raz kolejny wprowadza nas w losy paczki przyjaciół. Ponownie skupia się na problemie, który pokazuje nam jak doświadczenia z dzieciństwa wpływają na nasze dorosłe życie. Frankie nie miała łatwo. Najpierw rozwód rodziców, później jej mama wpadła w depresję, aż następnie zaczęła sypiać z połową mieszkańców miasteczka, w którym mieszkała. Wstyd i hańba towarzyszyły jej na każdym kroku i nie opuściły nawet wtedy, kiedy przeprowadziła się do Nowego Jorku. Trudno byłoby mi wybrać, czy historia Paige i Jacka jest lepsza od Frankie i Matta. Obie te książki są ciepłe, subtelne i nieskomplikowane. Wciągają od razu i czyta się je z największą przyjemnością. Autorka nie skupia się na samym romansie, pokazuje też przyjaźń. Chociaż zauważyłam, że w tej części na pierwszy plan wysunęła się relacja Matta i Frankie, co nie było też złe. Autorka poświęciła sporo czasu, aby rozwinąć relacje pomiędzy nimi. Frankie jest kobietą, która boi się miłości, ale Matt to facet cierpliwy, który krok po kroku postanawia naruszyć wyznaczone przez nią granice. Nic nie dzieje się od razu, a sprawy między głównymi bohaterami rozgrywają się w odpowiednim tempie. ''Zachód słońca w Central Parku'' to książka idealna dla tych osób, które lubią sięgać po lekkie, zabawne i przyjemne w czytaniu powieści. W sam raz na spędzenie z nią wieczoru. Porusza wiele ważnych aspektów takich jak wpływ rodziców na nasze życie, czy innych ludzi, którzy odegrali w nim jakąś rolę. Uczy, że czasem warto zaufać drugiej osobie, że jest to najważniejszy czynnik relacji międzyludzkich, wraz z byciem uczciwym. Pokochacie głównych bohaterów oraz autorkę, która stara się przekazać nam urok Nowego Jorku.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
03-09-2017 o godz 20:51 przez: Katarzyna Kat.
"Zachód słońca w Central Parku" to ciepła opowieść autorstwa Sarah Morgan, która z pozoru wydaje się być zwyczajną obyczajówką, jednak jej wnętrze kryje całkiem ciekawą i ważną treść. Historia zawarta w książce dotyczy nie tylko miłości. Przedstawia ona przemianę młodej dziewczyny, Frankie, która uciekła z rodzinnego miasta do Nowego Jorku. Tam, pod wymyśloną przez siebie przykrywką wśród obcych ludzi próbuje udawać kogoś kim nie jest. Frankie jako nastolatka została obarczona przez rodziców ogromnym brzemieniem w postaci opieki nad zrozpaczoną matką i ukrywaniem kłamstw ojca, dodatkowo jej całkowicie zaniżona samoocena sprawia, że dziewczyna z niesmakiem spogląda na zakochane pary i szczęśliwe małżeństwa. Uważa, że każdy, nawet najlepszy związek prędzej czy później się rozpadnie. Jednak tym wszystkim wyznawanym przez nią wartościom zaprzecza to, co czuje do Matta. Do wieloletniego przyjaciela, który odwzajemnia jej uczucie. Bariera, którą Frankie przez lata budowała z pomocą matki, z każdą chwilą spędzoną z mężczyzną staje się coraz mniejsza. A przedstawione jest to w bardzo dokładny, subtelny sposób. Autorka nigdzie się nie śpieszy, akcja toczy się powolnym, ale nienużącym tempem. Jest tutaj idealnie budowany schemat przemian w umyśle głównej bohaterki. Obok życia uczuciowego Frankie, mamy też jej sferę zawodową, która ma na nią duży wpływ. Wraz z przyjaciółkami prowadzi biznes ślubny, przygotowuje wiązanki i stroją sale ślubne. Sarah Morgan zwraca naszą uwagę na to, że często wspomnienia są naszymi głównymi ograniczeniami, które nie pozwalają nam iść dalej. Notorycznie wmawiamy sobie wiele rzeczy, które istnieją tylko w naszych głowach, a jednak mają one negatywne oddziaływanie na to co czynimy. Jako ludzie mamy skłonności do zamykania się na świat, na inne osoby, tylko dlatego, że w minionych latach zostaliśmy skrzywdzeni, a to z kolei ma wpływ na to, że szczęście, które mamy tuż obok siebie nam umyka, niezauważone. Czasem warto się zatrzymać, popatrzeć obiektywnie na swoje życie i przemyśleć, czy robimy wszystko w zgodzie ze sobą, czy nieustannie próbujemy zaspokoić pragnienia innych osób. W książce "Zachód słońca w Central Parku" nie mamy przedstawionych historii tylko Matta i Frankie, poznajemy również losy ich przyjaciół, najbardziej zaskoczyło mnie wprowadzenie postaci Roxy, która przeszła o wiele więcej niż nasza główna bohaterka, i to właśnie dzięki tej kobiecie nastąpi przełomowy moment w życiu Frankie. "Zachód słońca w Central Parku" to niewielkich gabarytów książka o wielkiej treści. Nie ma w niej niespodziewanych zwrotów akcji, nie wiadomo jakiej dynamiki, ale ma w sobie coś co mnie zauroczyło. Prostota i ciekawi bohaterowie to główne cechy, które sprawiają, że mogę Wam polecić tę pozycję.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
11-09-2017 o godz 18:55 przez: zksiazkawreku
http://z-ksiazka-w-reku.blogspot.com/ Frankie, główna bohaterka książki, to osoba dość specyficzna. Jest kobietą konkretną i rzeczową. Nie wierzy w prawdziwą miłość i romantyczne związki. Choć z wierzchu wydaje się być silna i opanowana, tak naprawdę jest osobą pełną emocji, a trauma nie pozwala jej normalnie funkcjonować. Jako dziecko musiała poradzić sobie z odejściem ojca i rozwodem rodziców, co niewątpliwie odcisnęło piętno na jej psychice. Jednak udawanie silnej osoby nie może trwać wiecznie. Musi w końcu pozbyć się maski twardzielki, którą nosi od lat. Na szczęście może liczyć na swoje oddane przyjaciółki, a zwłaszcza na brata jednej z nich - Matta. Lecz co ma robić dziewczyna, kiedy to właśnie Matt staje się problemem, odkrywając przed nią własne sekrety? ~*~ „Zachód słońca w Central Parku” to książka dość schematyczna i szablonowa. Fabuła powieści jest w takim stopniu przewidywalna, że już przed lekturą znałam zakończenie. Pozycja niczym mnie nie oczarowała, nie zachwyciła i nie sprawiła, że czytałam ją z wypiekami na twarzy. To po prostu lekka, niewymagająca książka, o której szybko się zapomina. Niewątpliwym plusem powieści jej język, który jest lekki i to właśnie on umilił mi lekturę. Autorka podjęła próbę prowadzenia aspektu psychologicznego, który został umieszczony w traumie głównej bohaterki. Frankie nie może pozbyć się przeszłości. Cały czas ma wrażenie, że jest postrzegana przez pryzmat swojej matki. Dodatkowo dziewczyna nie chce angażować się w żaden związek bo jest pewna, że i tak nic z tego nie będzie. Robi wszystko, aby nie zwracać na siebie uwagi facetów - nosi okulary, choć nie musi, zakłada spodnie, gdyż nienawidzi spódnic i sukienek. Jeśli zaś chodzi o innych bohaterów, to moim zdaniem zostali oni wykreowani na ludzi wręcz idealnych. Ciepli, pomocni, bez żadnych skaz i wad. Uważam również, że wątek psychologiczny nie został przedstawiony dość autentycznie. Brakowało mi większej ilości emocji, dzięki czemu książka by mną wstrząsnęła i sprawiła, że zapamiętałabym ją na długo. Muszę również wspomnieć, iż „Zachód słońca w Central Parku” jet drugą częścią cyklu Pozdrowienia z Nowego Yorku. Nie czytałam pierwszej części, ale w niczym mi to nie przeszkodziło. Doskonale odnajdywałam się w fabule i ani przez chwilę nie miałam wrażenia, że czytam kontynuację. Wszystko to za sprawą tego, iż ktoś inny jest głównym bohaterem. Podsumowując, „Zachód słońca w Central Parku” jest książką przewidywalną i szablonową, ale za to lekko napisaną. Jest to powieść niezobowiązująca i niewymagająca. Idealnie sprawdzi się jako odpoczynek po ciężkich książkach.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
18-09-2017 o godz 17:49 przez: Królewskie Recenzje
Dzieciństwo ukształtowało Frankie na twardo stąpającą po ziemi dziewczynę. Kiedy była dzieckiem, ojciec wdał się w romans z młodą dziewczyną. Od tego czasu matka, zmienia mężczyzn jak rękawiczki. Frankie nie wierzy w miłość, szczęśliwe związki i małżeństwo. Choć wygląda na silną i opanowaną, kłębi się w niej wiele emocji. Traumatyczne wydarzenia z przeszłości mocno ją zraniły i wywarły na niej wpływ. Dlatego też Frankie ukrywa się na dużymi okularami i pozą twardzielki. Tłumi swoje emocje i skrywa uczucia. Nie może jednak maskować się wieczność i odtrącać innych... Na szczęście ma u swego boku oddane przyjaciółki i... przyjaciela, który znaczy dla niej więcej niż sama chce to przyznać... Matt jest bratem przyjaciółki Frankie. Jest także i jej przyjacielem. Prowadzi własną firmę. Ma za sobą nieudany związek. Frankie od dawna jest dla niego ważna. Uważa ją za najlepszą przyjaciółkę, ale wie, że żywi do niej także głębsze uczucia. Nie łatwo będzie jednak mu uświadomić o tym dziewczynę, bo ta nie wierzy w romantyczną miłość i za wszelką cenę od niej ucieka Matt boi się, że ucieknie także od niego, gdy tylko dowie się, że on ją kocha... Sarah Morgan stworzyła lekką i niezwykle przyjemną powieść. Jest niezwykle ciekawa i wciągająca i czyta się ją bardzo szybko. Jak to często robię, popełniłam błąd. Zaczęłam ją czytać wieczorem. Nie spodziewałam się, że aż tak mnie pochłonie. Nie potrafiłam jej odłożyć nie poznawszy zakończenia. Zarwałam przez nią pół nocy. Ehh, ale warto było. Autorka ma niezwykły talent do pisania niezwykle ciepłych i nieskomplikowanych powieści o miłości i przyjaźni. Frankie to bardzo sympatyczna bohaterka, której nie da się nie lubić. Pomimo, że jest sztywna i zamknięta w sobie, jest także niezwykle ciepłą i sympatyczną osobą, bo ta jej powierzchowna obojętność, to tylko tarcza, za którą chowa prawdziwe uczucia. Matt również jest cudownym bohaterem. Jest bardzo uczuciowy, opiekuńczy, romantyczny i przede wszystkim dobry. Pragnie pomóc każdemu, ratuje z opresji każdego kto stanie mu na drodze. Pozostałe postaci również są wspaniałe. Autorka na prawdę ma ogromny talent do kreowania postaci. Zachód Słońca w Central Parku to cudowna i lekka powieść o niezwykłej sile uczucia. Książka jest wspaniałą lekturą na leniwe wieczory. Polecam ją z całego serca. Czas, który przy niej spędziłam bezsprzecznie był udany.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
14-09-2017 o godz 19:06 przez: Natalia Kosin
Frankie jest trochę inna od swoich przyjaciółek. Bezpośrednia i konkretna. Nie lubi pokazywać swoich uczuć i nie wierzy w związki pełne miłości i uczuć. Mimo, że zgrywa twardą i silną, to w głębi duszy jest krucha i kryje się w niej wiele emocji. Wydarzenia z przeszłości takie jak rozwój jej rodziców zraniły ją wystarczająco bardzo, aby pokazywała jakiekolwiek emocje. Nauczyła się, że bycie twardzielką jest łatwiejsze. Nie da się jednak wszystkiego ukrywać całe życie. Frankie może liczyć na swoje przyjaciółki i na brata jednej z nich. Ale co jeśli to on jest największym problemem? To on odkrywa przed nią jej własne sekrety. ,,Podekscytowanie i zdenerwowanie stanowiło duszącą mieszankę." Książka ,,Zachód słońca w Central Parku" to bardzo lekka i przyjemna powieść, która idealnie nada się na rok szkolny. Jest to historia, która nas odstresuje i którą można czytać w szkole, domu, wszędzie, ponieważ nie musimy być w 100% skupieni, tak jak np. czytając kryminał z zagadkami. Przyznam szczerze, że bardzo polubiłam większość bohaterów. Frankie, tok samo jak jej przyjaciółki: Eva i Paige to wspaniałe osoby. Do tego Matt, który według mnie jest przecudowny! Już ze względu na bohaterów warto przeczytać tę książkę! :D Okładka jest bardzo ładna.Sam kolor mnie urzekł. Do tego śliczna czcionka tytułu! Styl pisania autorki jest lekki i przyjemny, więc książkę czyta się bardzo szybko. Czcionka jest duża, więc ułatwia to czytanie, a narracja jest trzecioosobowa. ,,Kompleksy należą do charakteru. Najważniejsze, żebyś nie bała się pokazywać ludziom swojego prawdziwego oblicza. Na tym polega bliskość." Według mnie cała historia jest słodka i po postu urocza. Genialna obyczajówka, którą można czytać bez względu na wiek. Jeśli nie wiecie co teraz czytać, to ta historia powinna wam się bardzo spodobać! Książka opowiada także o problemach, więc nie jest to kolejna głupiutka książka, która nic nie wnosi do naszego życia, więc to kolejny ogromny plus. Tak naprawdę jedyny minus jest taki, że książka nie zachwyciła mnie tak bardzo, żeby trafiła do moich ulubionych. Była bardzo fajna, ale czytałam lepsze historie. Podsumowując, książka bardzo mi się spodobała. Polecam ją każdemu. Jeśli szukacie niezobowiązującej lektury, to ta nada się idealnie. Moja ocenka to 7/10 i z pewnością sięgnę po inne książki tej autorki
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
21-09-2017 o godz 10:26 przez: Lucecita
29-letnia Frankie Cole jest praktyczną i twardo stąpającą po ziemi kobietą, która ceni sobie prywatność i niezależność, stroniąc od związków i skupiając się przede wszystkim na swojej karierze. Po tym jak ojciec zdradził jej matkę i porzucił dla młodszej kochanki, zamknęła się w sobie i straciła wiarę w prawdziwą miłość, chowając się za okularami i kąśliwymi uwagami. Wszystkie jej dotychczasowe związki były krótkie i powierzchowne, a jedynym mężczyzną, na którym może polegać i przy którym może być sobą, jest brat jej najlepszej przyjaciółki – Matt Walker, który kocha ją w sekrecie od kilku lat. Ich dotychczasowa przyjaźń była do tej pory prosta i nieskomplikowana, jednak gdy mężczyzna zaczyna z nią niespodziewania flirtować, przerażona Frankie stara się za wszelką cenę trzymać go na dystans, jednak nie potrafi zignorować chemii, która jest między nimi… „Zachód słońca w Central Parku” to druga część trylogii autorstwa amerykańskiej pisarki, Sarah Morgan, która opowiada o perypetiach miłosnych trzech przyjaciółek. Nie miałam okazji czytać pierwszego tomu, jednak na szczęście nie przeszkodziło mi to w lekturze. Nie jest to jednak moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, gdyż miałam już okazję zapoznać się ze „Świątecznymi dzwonkami”, która bardzo przypadła mi do gustu, co zachęciło mnie do sięgnięcia po tę pozycję. Liczyłam przede wszystkim na przyjemną i niezobowiązującą rozrywkę i właśnie to otrzymałam. Sarah Morgan po raz kolejny mnie nie zawiodła, tworząc ciepłą i romantyczną historię miłosną z wyrazistymi i sympatycznymi bohaterami, którym nie sposób nie kibicować. Lubię motyw przyjaciół, którzy niespodziewanie się w sobie zakochują i muszę przyznać, że na tym polu autorka również świetnie się sprawdziła, a zmiana relacji Matta i Frankie wypadła bardzo naturalnie i przekonująco. „Zachód słońca w Central Parku” to błyskotliwa, pełna emocji i wciągająca historia o skomplikowanych relacjach damsko-męskich, bliznach przeszłości i strachu przed zaangażowaniem, ale także o tym, że czasami warto zaryzykować i dać szansę miłości. W dziele Sarah Morgan nie brakuje również humoru i gorących, pełnych namiętności scen, które bez wątpienia rozpalają wyobraźnię. Serdecznie zachęcam do sięgnięcia po tę pozycję entuzjastów gatunku oraz fanów twórczości autorki!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
19-09-2017 o godz 20:43 przez: Zaczytane z Mazur
Zacznijmy od tego kim jest Frankie... Jest to dziewczyna, która nie wierzy w szczęśliwe zakończenia dotyczące miłości. Twierdzi, że tak czy inaczej będzie ból, rozpacz i zdrady. Ale czemu tak twierdzi... Każdy chyba wie jak ciężko wyrzucić z siebie ciężar dotyczący przeszłości, zawsze w naszej pamięci wszystko zostaje i nie wiem jak bardzo się będziemy starać to i tak nie możemy o tym zapomnieć, w tym przypadku tak było. Decyzja o tym, że związki nigdy nie będą trwałe zaczęła się od sytuacji, która wydarzyła się w jej rodzinie, jej ojciec zerwał z matką, która po rozstaniu przeżywała ból, zmieniła się nie do poznania i Frankie nie chciała powtórki ze sobą w roli głównej. Dlatego też postanowiła opuścić swoje rodzinne miasto, a może raczej uciec od niego, do Nowego Jorku. Tam zmienia się, udaje kogoś kim nie jest, a to tylko dlatego, ponieważ dostała w kość od życia jako nastolatka. Jednak w jej życiu pojawia się Matt... Czy zdoła zmienić zdanie na temat związków? Czy jednak spróbuje pokochać mężczyznę? Czy wieloletnia przyjaźń z mężczyzną zmieni coś w jej życiu? Autorka książki naprawdę subtelnie opisuje problem, który tak naprawdę jest powszechny. Ciężko jest kochać i wierzyć w to, że będzie to miłość, która zwycięży i nigdy się nie rozerwie. Porusz również temat, że przeszłość bardzo często nas ogranicza, a gdy w młodym wieku dostaniemy od życia po d****, tak naprawdę jest to dla nas najcięższy cios, ponieważ jako dzieci zapamiętujemy zbyt wiele i nie możemy się z tego oczyścić. To wszystko zatrzymujemy głęboko w sobie i nie potrafimy uwierzyć, że coś jednak w życiu możemy coś osiągnąć, znaleźć tą prawdziwą miłość, którą jeżeli będziemy pielęgnować to będzie trwała na wieki. Na koniec chciałybyśmy zaznaczyć, że po przeczytaniu książki zorientowałyśmy się, że jednak jest to druga część serii "Pozdrowienia z Nowego Jorku", ale nie zaburzało to jakiejś ciągłości i orientacji czy coś było wcześniej, o czym powinniśmy wiedzieć. Dlatego też polecamy Wam ją BARDZO, wciąga już od początku, ale faktem jest, że toczy się powoli, co daje jej idealny nastrój. Nie każdemu może się spodobać, ponieważ nie jest to zwykła obyczajówka....
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-09-2017 o godz 14:47 przez: Sol
Zachód słońca w Central Parku, to moje drugie spotkanie z twórczością Sarah Morgan. Jej poprzednia powieść Bezsenność na Manhattanie (link do mojej opinii KLIK) wyśmienicie rozpoczęła cykl: Pozdrowienia z Nowego Jorku. Cykl o piątce przyjaciół, których łączą relacje zawodowe, życiowe i miłosne. W pierwszym tomie byliśmy świadkami perypetii Paige oraz Jake'a. Świetnie bawiłam się podczas czytania ich historii i byłam niezmiernie ciekawa, jak autorka pociągnie losy pozostałych bohaterów. Każdy jest inny i każdy szuka czegoś innego, a to zwiastuje wiele emocji! Po Paige przyszła pora na Frankie. Piękną, uroczą, zabawną i kochającą rośliny. Przynajmniej tak dała nam ją poznać autorka. Już w pierwszej części dało się wyczuć, że Frankie i Matta coś do siebie ciągnie. Cieszę się, że autorka rozwinęła tak fajnie ich wątek. Subtelnie, zabawnie i ujmująco. Nie wprowadziła urozmaiconego zamętu, poprowadziła tę historię przyziemnie i bez przesady. Zachód słońca w Central Parku, przybliżył nam życie Matta i Frankie. Dzięki tej części poznajemy ich lepiej. Co prawda, moim zdaniem Frankie lubi dramatyzować, przez co zachowuje się tak, a nie inaczej, niemniej taki jej urok. Matta nie da się nie lubić, tak sympatyczny mężczyzna, pełen troski, ciepła... Taki męski i charakterny, po prostu w punkt. Poza tym ciągle mamy wgląd w życie pozostałych bohaterów. Wiemy co dzieje się u Paige i Jack'a, autorka nakreśla nam przyszłość Eve, której losu jestem niezmiernie ciekawa! W książkach Sarah nie ma co doszukiwać się przesłań, drugiego dna i wybitnych lotów. To książki, które mają nam uprzyjemnić wieczór po ciężkim dniu, albo zająć przez chwilę czas, kiedy się nudzimy. To historie, które polecam z przyjemnością moim znajomym. Są to powieści niezobowiązujące, ale mam wrażenie, że nie "na jeden raz", bo ja sama chętnie do nich wrócę, kiedy będę potrzebowała oderwania myśli od codzienności. Książki Sarah Morgan są książkami dla kobiet, które szukają lekkiej, przyjemnej i zabawnej historii o miłości. Dlatego też, to właśnie im polecam powieści tej autorki. Sama nie mogąc doczekać się historii Evy. sol-shadowhunter.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
18-09-2017 o godz 18:09 przez: kasiek87
Weekend miałam bardzo dziwny, dopadł mnie dół i z tego powodu posprzątałam pół kuchni, później, gdy rodzina miała już dosyć mojego szału sprzątania, stwierdziłam, że poczytam. Wzrok mi padł na książkę Zachód słońca nad Central Parkiem, cukierkowa okładka i opis, wszystko sugerowało, że to taki ekwiwalent komedii romantycznej. Zaczęłam czytać i jak rzadko, książka wciągnęła mnie momentalnie. Spędziłam z nią fantastyczny weekend i naładowałam się takim książkowym ciepełkiem. Dla każdej kobiety, na jesienną chandrę, albo po kłótni z facetem, książka idealna. Frankie od lat zmaga się z traumą z dzieciństwa. Gdy jej ojciec odszedł od matki, kobieta wpadła w szał romansów i zaczęła się zachowywać jak spuszczona ze smyczy nastolatka. Bez umiaru. Frankie straciła wiarę w sens związków, w szczęśliwe zakończenia, w miłość. Na dodatek boryka się z wieloma kompleksami. Nie interesują ją faceci, pracuje z roślinami, ma przyjaciół, dla niej to wystarczy. Tymczasem w tej samej kamienicy mieszka Matt, brat przyjaciółki Frankie, przystojny, z traumą po zerwanym związku z kobietą, która go oszukiwała. Matt i Frankie przyjaźnią się, ale gdy Matt zaczyna flirtować z Frankie ta wycofuje się w popłochu jak Napoleon spod Moskwy. Nie umie jednak ukryć zainteresowania przystojnym mężczyzną, chociaż zniechęca go jak może. Dobry początek, przyjaźń, która może przerodzić się w miłość, tylko czy przeszłość nie stanie na przeszkodzie? Jest to świetny przykład książkowej komedii romantycznej. Ciepła opowieść o dwójce ludzi, którzy mają jakiś bagaż doświadczeń i w zależności od usposobienia, albo czerpią z niego strategię do nowej bitwy, albo z porażki wyciągają wniosek, że nic innego się nie uda. Jednak wzajemne uczucie, oddanie, szczerość mają ogromną moc i dają nadzieję na nowe początki. I tak jest to romansidło, ale świetnie napisane, bez dużej ilości scen erotycznych, bardzo motylkowe i działające jak kubek gorącej czekolady. Dobrze się czyta i człowiek kończy lekturę z uśmiechem i zadowoleniem i inaczej patrzy na świat, a zły nastrój pryska. Gorąco, bardzo gorąco polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
03-10-2017 o godz 12:22 przez: Porozmawiajmy o książkach
Po przeczytaniu opisu spodziewałam się książki, która będzie słodka, miła i przyjemna w odbiorze. Faktycznie, taka właśnie była. Sama historia z założenia nie miała być zbyt skomplikowana, a schematem, na jakim została oparta, było znane wszystkim friendzone. Bo Matt i Frankie właśnie w tym utknęli... Polubiłam Frankie już od pierwszych stron, bo szybko zorientowałam się, że ze swoim introwertyzmem i książkoholizmem bardzo przypomina mnie. Nie często trafiam na bohaterki, które są podobne do mnie samej i z którymi mogę się utożsamić - przynajmniej w pewnym stopniu. Frankie była lekko wycofaną dziewczyną, która kochała książki i samotne wieczory. Z natury nieufna i nie wierząca w istnienie księcia na białym koniu bez trudu zdobyła moją sympatię! Okazała się być przemiłą odmianą od tych wszystkich super-seksownych, super-gorących i super-pewnych siebie bohaterek, których w literaturze mamy obecnie na pęczki. A Matt? On także zdecydowanie odstawał od przyprawiającej o mdłości mody na bogatych, seksownych i niebezpiecznych bohaterów! Był niewymuszenie czarujący, przystojny i pociągający. Lubiłam jego normalność i pewną nieśmiałość, która u literackich mężczyzn jest tak rzadka! Za tą ładną okładką, w samym sercu gigantycznego miasta rozgrywa się historia, która jest przyjemna w odbiorze, lekka jak piórko, momentami zabawna, ale jednocześnie nie zapadająca w pamięć. "Zachód słońca w Central Parku" to powieść na jeden raz, na jeden wieczór. Czyta się przyjemnie i szybko, bohaterowie są przemili i dobrze wykreowani, a Nowy Jork stanowi tylko przyjemne, ale nie przytłaczające tło. Zwyczajna historyjka oparta na schemacie friendzone, która zafunduje Wam mile spędzony czas przy prostym wątku miłosnym i wspaniale poprowadzonym wątku przyjaźni. Nie spodziewajcie się wielkich emocji, skoków ciśnienia i wstrząsów, bo się rozczarujecie. Nastawcie się na fajne spotkanie z Frankie i Mattem, które ma oderwać Was od rzeczywistości na kilka godzin. Przyjemna i niewymagająca. Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
21-09-2017 o godz 13:42 przez: Alien.
Zacznijmy od tego, że Frankie od pierwszej strony stwarza wrażenie osoby, która na nic w życiu nie czeka tak bardzo, jak na ten romantyczny związek. Chociaż przeraźliwie się go boi. Wiecie, raczej rzadko mi się to zdarza, ale od pierwszej strony ją polubiłam. Za tę pozę twardzielki, każdą złośliwość kierowaną do bliskich z miłością, cięte riposty i przesyt rzeczowości. Rzadko też zdarza mi się sięgać po książkę, która wywołuje we mnie tak niepohamowane wybuchy radości, a tutaj zdarzało mi się zaśmiewać w głos. (i musiałam przerwać czytanie) Generalnie Frankie pochodzi z domu, który przez wiele lat życia chciała zostawić za sobą. I kiedy wreszcie udało jej się z niego wydostać, wydaje się być skłonna zrobić wszystko, by nie musieć wracać do tego, co tak trwale wpisało się w obraz jej osoby stworzony przez mieszkańców rodzinnej miejscowości, dla których zamiast być po prostu Frankie - była córką TEJ KOBIETY. Ale przeszłości nie da się zostawić za sobą, ona jest częścią człowieka. Jego osobowości, głęboko skrywanych lęków i powodów takich a nie innych zachowań. W tym przypadku (z resztą myślę, że w każdym) wpłynęła na ustawienie priorytetów i sprawiła, że Frankie oddała się pracy, żeby nie myśleć. Ale zmiana otoczenia nie zmienia sposobu postrzegania samej siebie. Więc powiedziałabym, że w tej radosnej dziewczynie wciąż drzemią wszystkie demony. Może dlatego jest tak sympatyczna, że jest po prostu prawdziwa? Ale żeby nie było - Frankie ma ładne mieszkanie w ładnej okolicy, wymarzony Nowy Jork, dwie cudowne przyjaciółki, które wydają się być skrajnie od niej różne, a jednak stanowią idealne jej dopełnienie i... przyjaciela, który jest kimś więcej. Nie sądzę, by ktokolwiek uznał to za spojler, a z resztą wystarczy przeczytać kilka stron, by wiedzieć, że tych dwoje czuje mięte. Co w świecie twórców najpiękniejszych ogrodów, które z resztą w pewnym momencie postanowili tworzyć wspólnie, stanowi dość trafną metaforę. Całość recenzji na: www.mellod.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa W mroku lasu Kava Alex
4.7/5
23,26 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Największy sekret Byrne Rhonda
4.5/5
25,57 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa My Little Pony. 100 naklejek. Wydanie filmowe Opracowanie zbiorowe
5/5
5,49 zł
10,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Cocomelon. Wodne kolorowanie Opracowanie zbiorowe
5/5
4,49 zł
8,99 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego