Zabójcze gry. Ulica strachu (okładka  miękka, 07.2021)

Oferta empik.com : 26,04 zł

26,04 zł 39,90 zł (-34%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Jedna z trzech książek serii „Ulica Strachu” powiązana z cyklem filmów o tym samym tytule. Produkcje dostępne na platformie Netflix od lipca 2021 roku.

Najskrytsze marzenia siedemnastoletniej Rachel nieoczekiwanie się spełniają – Brendan Fear zaprasza ją na swoją osiemnastkę. Przyjaciółka usiłuje jednak dziewczynę od tego odwieść. Nad rodziną Fearów podobno ciąży klątwa... Mimo serii złowróżbnych znaków, Rachel bierze udział w przyjęciu. Gospodarz przygotował na ten wieczór listę gier i atrakcji. Kiedy goście rozchodzą się po ponurych korytarzach zabytkowej posiadłości, okazuje się, że uwikłano ich w misterny, morderczy plan. Przyszło im brać udział w zupełnie innej grze – w grze o przeżycie.

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

ID produktu: 1273987034
Tytuł: Zabójcze gry. Ulica strachu
Seria: Ulica Strachu
Autor: Stine R. L.
Tłumaczenie: Urban Miłosz
Wydawnictwo: Media Rodzina
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 360
Numer wydania: I
Data premiery: 2021-07-28
Rok wydania: 2021
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 200 x 20 x 135
Indeks: 39239990
średnia 4,2
5
64
4
38
3
20
2
6
1
1
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
50 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
09-02-2022 o godz 21:16 przez: Maja | Zweryfikowany zakup
Bardzo fajna I wciągająca książka, ten nieoczekiwany zwrot akcji jest fantastyczny ogólnie to bardzo polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
02-11-2021 o godz 11:32 przez: Patrycja | Zweryfikowany zakup
Liczyłam na coś lepszego. Szybko się czyta lecz w pewnym momencie straciłam chęć czytania tego
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
31-07-2022 o godz 19:51 przez: Julia | Zweryfikowany zakup
świetna, wciągająca książka wzbudzająca dreszcze. Serdecznie polecam całą serię !!!🤩
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-09-2021 o godz 08:30 przez: Anna Rosypska | Zweryfikowany zakup
Uwielbiam książka ciągle trzyma w napięciu
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
25-01-2022 o godz 22:47 przez: Maja | Zweryfikowany zakup
Mega fajne polecam idealne dla młodzieży
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
18-01-2022 o godz 12:55 przez: Anonim | Zweryfikowany zakup
Polecam, pierwsza cześć mega ta też
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-08-2022 o godz 19:55 przez: Zoja | Zweryfikowany zakup
Super stan :) hehe idę czytać
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
18-02-2022 o godz 10:15 przez: Milena | Zweryfikowany zakup
Polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
12-08-2021 o godz 07:28 przez: Julia
✨Zabójcze gry✨ Kojarzycie grę Until dawn? Część z Was pewnie tak, ale dla tych, którzy nie znają – jest to gra przygodowa z gatunku horroru, której fabuła opiera się na spędzeniu weekendu na terenie letniej rezydencji w górskim lesie. Zastanawiacie się pewnie, dlaczego piszę teraz o grzę na PlayStation, skoro miał być to post z recenzją. Otóż, od samego początku Zabójcze gry przywodziły mi na myśl właśnie tę grę. Mamy tutaj, bowiem Josha i Brendana, bardzo bogatych chłopaków z nieciekawą przeszłością. Josh (gra) przed rokiem stracił dwie siostry w miejscu, do którego teraz zaprosił przyjaciół. Brendan (książka) natomiast wywodzi się z rodziny, Fearów, która od wieków okrzyknięta jest rodziną przeklętą. Dodatkowo, obie akcje toczą się w odludnych miejscach – Until dawn na wielkiej górze, a Zabójcze gry na wyspie. Niestety, na tym podobieństwa się kończą. Bardzo liczyłam na to, że Zabójcze gry okażą się, choć w niewielkim stopniu tak przerażające jak Until dawn. Przeliczyłam się jednak i ze smutkiem stwierdzam, że książka w ogóle mi się nie podobała. Po pierwsze, bohaterowie (w tym momencie nastąpiła pełna niezręczności chwila, ponieważ pisząc to zdanie nie mogłam przypomnieć sobie imienia głównej bohaterki). Myślę, że samo to już coś znaczy, bo przypominam – książkę przeczytałam dosłownie kilka dni temu! Wracając, główna bohaterka była irytująca, bezmyślna i zwyczajnie głupia. Zamiast wysłuchać tego, co mają do powiedzenia ludzie z jej otoczenia, wolała na nich wrzeszczeć i uciekać, zamiast dać im dojść do głosu. Reszta bohaterów również nie wzbudziła mojej sympatii, głównie, dlatego, że większość z nich była tylko tłem i nie wnosiła do akcji niczego więcej poza paroma zdaniami wypowiedzianymi w ciągu całej książki. Co do samego Brandona Fear’a. Przy tej postaci w głowie mam tylko jedno przysłowie, niezwykle adekwatne do jego osoby – „nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka”. Nie powiem nic więcej, bo nie chcę spojlerować, ale kto przeczytał już Zabójcze gry, z pewnością będzie wiedział, co mam tutaj na myśli! :D Po drugie, akcja. Zbyt szybka, zbyt chaotyczna i zbyt przewidywalna. Wszystko działo się w takim tempie, że czasem nie mogłam nadążyć. Nie pozwalało to też na wczucie się w klimat wielkiego, tajemniczego i nawiedzonego domu, jakim była rezydencja młodego Fear’a. Był jeden moment, który można byłoby uznać za szokujący zwrot akcji, ale prawdę mówiąc, domyśliłam się wszystkiego na samym początku, więc nie było nawet elementu zaskoczenia. Po trzecie, myślałam, że odczuję, chociaż lekką dawkę niepokoju – tak jak było to podczas czytania pierwszego tomu z tej serii. Niestety, Zabójcze gry nie wzbudziły we mnie żadnych głębnych emocji. Co prawda, przewróciłam parę razy oczami z zażenowania, ale na tym koniec. Nie wczułam się w tę historię zupełnie, nie zżyłam się z bohaterami, a ich los pozostawał dla mnie tak obojętny jak zeszłoroczny śnieg. Nie oczekiwałam wiele od tej książki, ale i tak jestem zawiedziona, bo liczyłam, że będzie to naprawdę dobra książka. Tymczasem, jest ona dość przeciętna, a nawet i mierna. Jeśli szukacie wciągającej książki, która wywoła ciarki na waszych plecach, to niestety, ale to zły adres, w tej powieści tego nie znajdziecie. Ostatecznie oceniam tę książkę na 2/5⭐️ i nie polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
18-08-2021 o godz 06:29 przez: Wkp
STRACH WYPEŁZA NA ULICĘ R.L. Stine, zanim stworzył swoje opus magnum, „Gęsią skórkę”, był autorem serii książek z cyklu „Ulica Strachu”. Teraz, za sprawą netflixowej ekranizacji, czytelnicy znad Wisły dostają szansę poznania tych powieści. Co prawda trzy tytuły, które trafiły właśnie na polski rynek nie pochodzą z klasycznej serii, a jej reaktywowanej edycji sprzed kilku lat, ale najważniejsze jest to, napisał je sam Stine i że trzymają poziom, oferując kawał dobrego horroru dla nastoletnich odbiorców. Która dziewczyna nie chciałaby, żeby ktoś taki, jak Brendan Fear, zaprosił ją na swoją osiemnastkę? Pewnie znalazłaby się niejedna, jednak Rachel do nich nie należy. Kiedy więc jej marzenie się spełnia, dziewczyna nie powinna mieć powodów, by nie skorzystać z okazji. Tu jednak na scenę wkracza jej przyjaciółka, która radzi jej nie iść na przyjęcie. Rachel oczywiście nie słucha, nie chce wierzyć w klątwę ciążącą rzekomo nad Fearami. Szybko jednak przekonuje się, że przyjaciółka miała rację, a w starym domu zaczyna się gra, jakiej nikt się nie spodziewał… R.L. Stine największą sławę zyskał za sprawą serii horrorów dla młodych czytelników „Gęsia skórka”, które tak znakomicie zaadaptowane zostały na serial telewizyjny – mniej już jednak udanie na kinowe hity. Zanim jednak stworzył ten niemalże telenowelowy cykl, był już autorem „Ulicy Strachu”, która debiutowała w 1989 roku. Od tamtej pory stworzył wiele serii i podserii cyklu, łącznie wydając ponad 160 książek, niektóre bardziej, inne mniej dojrzałe, co dało „Ulicy Strachu” miano największego bestsellera w swojej kategorii. Nic więc dziwnego, że już w latach 90. XX wieku chciano zekranizować całość. Niestety serial nie doszedł do skutku, tak samo jak seria mająca wyglądać jak filmowy „Krzyk” i dopiero w 2015 roku zaczęto pracować nad trylogią, która niedawno pojawiła się dzięki Netflixowi. I choć bynajmniej nie jest to rzecz do końca spełniona, warto ją obejrzeć. A przy okazji dzięki niej doczekaliśmy się polskiego wydania kilku powieści. Co to są za powieści? Jak pisałem nie z samych początków cyklu, a z serii reaktywowanej pod tytułem „A Fear Street Novel” w 2014 roku. Cykl ukazywał się do kwietnia roku 2017 i zamknął na sześciu tomach – tyle zakontraktowane miał autor, chociaż jak sam przyznał miał w planach więcej części. Trzy z nich, pierwsza, trzecia i szósta trafiły na polski rynek. Kolejność nie ma jednak znaczenia, bo łączy je miejsce akcji, a nie ciąg przyczynowo skutkowy. Istotne jest to, że to kawał udanej lektury dla nastolatków. Mamy tu połączenie thrillera i horroru, niezły klimat i całkiem ciekawą treść. Wszystko to jest proste, od kreacji bohaterów, po styl, ale tego przecież oczekuje grupa docelowa. W skrócie, sympatyczna lektur z dreszczykiem dla młodych. Jeszcze nie dorosłych, ale już bardziej dojrzałych, niż typowi odbiorcy „Gęsiej skórki”. Co prawda ja w tym wieku zaczytywałem się już Kingiem, Mastertonem czy Koontzem, ale uważam, że „Ulica strachu” to całkiem niezłe dzieło do rozpoczęcia swojego przygody zer światem grozy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
12-08-2021 o godz 17:34 przez: Ewelina
„Rozrywka pomaga tracić świadomość upływu czasu” Jaka jest Wasza ulubiona gra? Lubicie planszówki? A może wolicie gry komputerowe? Ja od czasu do czasu sięgam po te i po te. Jestem ciekawa Waszych typów. Siedemnastoletnia Rachel nie może uwierzyć we własne szczęście. Jej crush – Brendan Fear, zaprosił ją na swoją imprezę urodzinową. Jednak miasto huczy od legend na temat rzekomej klątwy ciążącej na rodzinie Fearów. Mimo ostrzeżeń przyjaciółki, Rachel wybiera się na imprezę, której główną osią mają być gry przygotowane przez gospodarza. Jednak świetna zabawa już po chwili zmienia się w makabryczną grę. Jest to druga powieść z serii Ulica strachu, którą miałam przyjemność przeczytać. Poprzednia książka była lekką, relaksującą lekturą. I mimo że świetnie się przy niej bawiłam, znalazło się kilka niedociągnięć. Jak było tym razem? Muszę przyznać, że podobnie. Trochę lepiej niż w „Dziewczynie znikąd”, ale wciąż nie jest to arcydzieło. Ta część podobała mi się zdecydowanie bardziej, ponieważ morderca grasujący na odludnej wyspie, to są moje klimaty. Ciężko mi ubrać w słowa tę recenzję. Książka była słaba i dobra jednocześnie. Kolejny raz powieść z tego cyklu dostarczyła mi rozrywki, pozwoliła oderwać się od problemów i codzienności. Kolejny raz jest to lekka młodzieżówka, która jest idealnym sposobem na spędzenie wieczoru przy czymś lżejszym. Akcja toczy się tu już od samego początku. Od momentu dostania się na wyspę. Wszystko zaczyna się psuć, zaczynamy dostrzegać pewne nieścisłości (nie tyle w fabule, ile w wyjaśnieniach bohaterów). W miarę czytania tych nieścisłości jest więcej i mamy coraz to nowsze podejrzenia. Ja po części obstawiałam takie wyjaśnienie rozwiązania zagadki. Jednak przyznam szczerze, że sam koniec nieco mnie zaskoczył. Kolejnym pozytywem jest to, że Autor fajnie nakreślił postaci. Były one różne od siebie, każda miała swój charakter, swój sposób zachowania. Szkoda tylko, że nie pokusił się on o większe rozbudowanie tych bohaterów. Nie są oni trójwymiarowi, chociaż pod tym względem jest zdecydowanie lepiej niż w „Dziewczynie…”. Cała książka jest opowiedziana oczami Rachel. Siedemnastolatki, która w niektórych momentach zachowuje się irracjonalnie. Zresztą wszyscy bohaterowie zachowują się tam irracjonalnie. Mają po siedemnaście/osiemnaście lat, a zachowują się jak banda rozwydrzonych trzynastolatków. Bo serio? Nikt nie wpadł na to, aby zamiast latarek, które zaginęły użyć telefonów? To, że nie mieli zasięgu, nie oznaczało, że latarka nie zadziała! Właśnie takie drobne błędy sprawiły, że całość wydaje się niedopracowana. Coś w tej książce zgrzytało i irytowało. Nie powiem, że to była zła lektura, bo taka nie była. Mam jednak wrażenie, że całość nie została dopracowana. Cóż mogę więcej powiedzieć? Jeżeli lubicie książki, które pozwolą Wam oderwać się od rzeczywistości i rozerwać, a jednocześnie umiecie przymykać oko na małe niedociągnięcia, to ta książka jest dla was. Ja spędziłam przy niej przyjemne chwile, bo książkę czyta się bardzo szybko!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
08-08-2021 o godz 16:43 przez: Luna
"Zabójcze gry" to jedna z trzech książek z serii Ulica Strachu autorstwa R.L. Stine'a. Filmy na podstawie książek są dostępne na Netflixie. Wprowadzenie do książki sprawia, że jesteśmy potwornie zaciekawieni. Mamy kilka słów o rodzinie Fear, lesie i drodze nazwanej na cześć ich przodków, którzy praktykowali czarną magię. Dowiadujemy się także, że Rachel przyjmuje zaproszenie na urodziny Brendana pochodzącego z tej rodziny. I że ma tej decyzji żałować. Rachel, kelnerka w barze u Lefty'ego, decyduje się na wzięcie udziału w imprezie Brendana. Wszyscy ją ostrzegają żeby nie jechała na Fear Island, ale ona uważa, że wszystkie pogłoski o rodzinie Fear to plotki. Jakim cudem nad rodziną może ciążyć klątwa? Przecież to głupota. Głupota, prawda? Brendan na swoją imprezę z okazji osiemnastych urodzin przyszykował kilka gier i zabaw, które mają sprawić, że wieczór będzie niezapomniany. Najpierw szukanie fantów, później... Niestety ktoś umiera. Goście znajdują pierwsze ciało i okazuje się, że chyba nie wszystko idzie zgodnie z planem. Kto wymyślił tę morderczą rozgrywkę? Jaki ona ma cel? Jak zauważyła @bookbunnybear, w "Zabójczych grach" mamy podobny klimat, co w serii "S.T.A.G.S". Powieści grozy dla młodzieży, w których dominuje budownie napięcia i zwroty akcji. Impreza w specyficznym miejscu, ostrzeżenia znajomych, zagrożenia, motyw polowania. Jedno i drugie mamy w obu książkach. Cieszę się, że jest to mój klimat i książki trafiły w mój gust, bo inaczej czułabym się jakbym miała lekkie deja vu. Tak jeszcze porównując, tutaj, w odróżnieniu od serii "S.T.A.G.S.", mamy lżej zarysowany wątek historyczny, opiera się on na rodzinie Fearów, więc jest łatwiejszy do przyswojenia niż wierzenia i nawiązania w "S.T.A.G.S". Czy to plus, nie wiem, zależy czego ktoś oczekuje od książki. Obie formy są w porządku. Mnie bardziej kupiło "S.T.A.G.S". Zaczynając czytać książkę, bałam się, że młodzież będzie wykreowana zbyt młodzieżowo i że nie będą to postaci, które mogłabym polubić. Tutaj jednak okazało się, że bohaterowie byli bardzo różni, każdy zupełnie inny, ale zostali stworzeni tak po ludzku, autentycznie. Bardzo fajne w książce jest to, że mamy kilka świetnych zwrotów akcji i w pewnym momencie nie wiemy, o co chodzi. Ciężko jest rozgryźć, co tak naprawdę dzieje się na Fear Island. Jedyne, co mi nie odpowiadało w książce, to fakt, że główna bohaterka, Rachel, mimo tego, że była inteligentna i zaradna, za często oddzielała się od grupy. Nawet w punkcie kulminacyjnym zagrożenia, nadal gdzieś wędrowała. Jej zachowanie często było po prostu irracjonalne. Książka jest lekka i wciągająca. Mniej odczuwałam przy niej niepokój niż podczas czytania "S.T.A.G.S", więc wydaje mi się, że będzie świetną opcją dla młodszych czytelników, którzy nie chcą musieć chodzić w nocy do toalety z zapalonym wszędzie światłem. Tutaj jest więcej akcji niż grozy. I akcja jest lepiej zbudowana niż postaci. Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
25-07-2021 o godz 11:26 przez: CherryLadyReads
Rodzina Fearów, jak już samo ich nazwisko, budzi uczucie strachu. Podobno jej członkowie od stuleci zajmują się czarną magią. Po miasteczku Shadyside krążą legendy o klątwie jaka ciąży nad rodem Fearów. A jak wiemy w każdej legendzie tkwi ziarnko prawdy. Rachel to siedemnastoletnia dziewczyna, która otrzymuje zaproszenie na imprezę urodzinową do Brendana Fear’a. Dziewczyna jest wniebowzięta, gdyż od dawna podkochuje się w chłopaku. Zabawa nastolatków ma się odbyć w posiadłości znajdującej się na wyspie, do której dostęp jest bardzo ograniczony. Najbliższa przyjaciółka oraz były chłopak Rachel, zdecydowanie odradzają jej udział w tym wydarzeniu. Dodatkowo dziewczyna dostaje jeszcze inne sygnały, które wskazują, że jej bezpieczeństwo jest zagrożone. Decyduje jednak je zignorować i mimo wszystko, bawić się świetnie. Jedno jest pewne! Wydarzenia z tej nocy już na zawsze zostaną w jej pamięci! Książkę czyta się bardzo szybko. Zdecydowanie jest to powieść, przy której powiedzenie: „jeszcze tylko jeden rozdział” jest szalenie prawdziwe. Nie mogłam się od niej oderwać. Rozdziały choć krótkie, kończyły się w taki sposób, że moja ciekawość, co wydarzyło się dalej, musiała zostać natychmiast zaspokojona. Trzeba przyznać, że autor potrafi budować napięcie i utrzymać je w trakcie historii, aby zatrzymać czytelnika. Zarówno fabuła jest ciekawa i wciągająca, jak i klimat jaki jej towarzyszy. Osadzenie fabuły na wyspie, gdzie nie ma zasięgu i znikąd pomocy sprawia, że naprawdę czujemy się bezradni. Sama czytając, zastanawiałam się jak bym postąpiła na miejscu grupy nastolatków w takiej sytuacji. Minusem dla mnie było zbyt szybkie rozwinięcie akcji. Brakowało mi trochę bliższego poznania bohaterów. Jednak zdaję sobie sprawę, że jest to powieść dla młodzieży i rozumiem, że książka ma pełnić rolę rozrywkową, a nie dogłębnej analizy ludzkich zachowań, zatem to dla większości może być zaletą. Trochę irytowała mnie główna bohaterka, która decyzję o uczestnictwie w zabawie podjęła dość pochopnie, kierując się wyłącznie uczuciami. Nie znając chłopaka, jednak wiedząc, że ma opinię dziwaka, dołączyła do grupy słabo znanych sobie osób, mimo ostrzeżeń najbliższej przyjaciółki. Ponadto, denerwowało mnie jej oddalanie się od grupy, choć sama doskonale wiedziała, że jest to ostatnia rzecz jaką należy robić będąc w niebezpieczeństwie. Książka jest naprawdę przyjemną lekturą, która dostarcza dużo rozrywki, ale i wywołuje lekkie uczucie przerażenia. To taka lekka powieść, którą czyta się naprawdę szybko, ale i z wielkim zaciekawieniem. Fabuła jest spójna i realna, co dodaje jeszcze większego dreszczyku emocji. Myślę, że jest to dobry wybór dla młodych czytelników powieści grozy, bo od czegoś trzeba zacząć!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-09-2021 o godz 13:42 przez: CherryLadyReads
Zmiany zawsze są trudne, a już szczególnie dla nastolatków, którzy jeszcze nie są tak ukształtowani emocjonalnie jak dorośli. I właśnie z taką dość znaczącą zmianą musi się zmierzyć Gretchen. Przeprowadzka do nowego miejsca, nowa szkoła i rozstanie z najbliższą jej przyjaciółką, to dla niej duży cios. Problemy w komunikacji z matką, która za każdym razem podcina córce skrzydła i widzi świat w czarnych barwach, wcale nie pomaga nastolatce. Jedyną szansą na oderwanie się od rzeczywistości jest dla Gretchen dołączenie do drużyny cheerleaderek. I tutaj jednak pojawi się problem. Nie jest jedyną osobą, która walczy o miejsce w grupie. Jej rywalką jest lubiana i znana w szkole Devra Dalby, która zrobi wszystko by pokonać konkurencję. Naprawdę wszystko! Kolejna książka z serii „Ulica Strachu” wydana przez Wydawnictwo Media Rodzina, chyba najbardziej przypadła mi do gustu. Nie ukrywam, że bardzo kibicowałam Gretchen w jej zmaganiach o miejsce w drużynie, i całkowicie stałam za nią murem. Choć troszkę jej nie rozumiałam. Widząc niechęć z jaką podchodzą do niej cheerleaderki, ja bym jednak zrezygnowała. Wykonując tak skomplikowane figury podczas treningów oraz pokazów, należy ufać sobie bezgranicznie. Relacja zarysowana w powieści, nie daje takiego wrażenia w stosunku do nowej uczennicy. Ale może moje podejście wynika z odmienności charakteru, nigdy nie lubiłam wychodzić przed szereg i raczej wolę unikać konfliktów niż je generować. Gretchen czasem mnie jednak denerwowała. Szczególnie jej naiwność i zaufanie w stosunku do Sida (tak, to imię zobowiązuje). Ale trudno liczyć na wolne tempo rozwijania się ich relacji w powieści, która ledwo się zaczęła już się skończyła :) Z jednej strony to dobrze, że powieść jest krótka, bo szybko się ją czyta. I wydaje mi się, że to ma również związek z tym, że jest ona kierowana do młodzieży, która raczej preferuje krótkie formy literackie. Z drugiej brakuje mi w tych powieściach rozwinięcia pewnych wątków oraz szczerszej analizy portretów psychologicznych postaci. Jednak muszę powiedzieć, że ta powieść mnie dość mocno zaskoczyła. Pozytywnie! To co autor nam sugeruje pod koniec drugiej części wprowadza niezły mętlik w głowie. Zupełnie zmienia to pogląd na dotychczasowe wydarzenia z książki. Dla mnie był to efekt WOW, i z tym większym napięciem czytałam dalej, chcąc dowiedzieć się zakończenia. I to również mnie nie zawiodło, choć znów niektóre sytuacje były dla mnie niezrozumiałe. Jednak podczas czytania tej powieści bawiłam się świetnie. Zaangażowałam się emocjonalnie, był efekt zaskoczenia, a historia zostanie mi w pamięci. Mogę z czystym sumieniem polecić tę serię młodzieży, do której jest ona kierowana!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-07-2021 o godz 21:42 przez: Iga
Horrory od zawsze budziły we mnie śmiech, przecież zawsze wiadomo, że zginą, pójdą tam gdzie nie powinni, zagrają w grę (która ich uśmierci). Kino grozy i dreszczy, dla mnie jest kinem komediowym i pokazem naiwności. Za to z książkami, sprawa wygląda całkowicie inaczej. Książki pobudzają nasz mózg, wyobraźnię... wymuszają wręcz na nas, abyśmy czuli strach. Oczywiście te dobrze napisane, a czego innego można się spodziewać po R. L. Stine, jak nie epickiego horroru? Dwa z nich trafiły w moje dłonie i muszę się przyznać, że zmiotły mnie z planszy totalnie. A mowa o "Zabójczych grach" z serii Ulice strachu. Przyznaję, przy filmach się śmiałam, za to z książkami nie poszło już tak śmiesznie. Kiedy w towarzystwie trafia wam się geek komputerowy, kojarzycie go jako świra i pasjonata gier. Kiedy trafia się sportowiec, nikt nie oczekuje więcej niż rozmów o sporcie. Za to kiedy wpadamy na zakamuflowanego psychopatę, nikt go nigdy nie podejrzewa!  Jedno nocna impreza na prywatnej wyspie zmienia się w grę... W grę o życie i przetrwanie. Kiedy nic nie podejrzewająca Rachel dostaje zaproszenie od przystojnego, choć całkowicie poza jej zasięgiem Brendana, nie spodziewa się jak "wystrzałowy" weekend ją czeka. Dziewczyna pomimo protestów przyjaciółki oraz byłego chłopaka, płynie na wyspę w towarzystwie znajomych z rocznika. Wtem zaczyna się gra... "Kto chce zagrać w wisielca?" Więcej wam nie zdradzę ale ktoś chętny zagrać? Cóż ja na pewno nie. Poważnie po przeczytaniu tej książki wszelakie gry zaczęły mieć mordercze podteksty, weźmy taki monopol. Staniesz na moim polu i pyk po paluszku... Dobra już milczę w kwestii gier. Przez książkę leci się ciurkiem, dosłownie. Jest tak świetnie napisana i naładowana napięciem, że nie sposób ją odłożyć (do tej pory dumam czy to był strach, czy ekscytacja). Do tego ogrom zagadek, który działa pobudzająco, przerażająco i nie ukrywam: efektywnie. Nie bez powodu autor jest nazywany drugim Kingiem, widać to już po pierwszych rozdziałach. Oczywiście nie byłabym sobą, jeżeli nie wytknęła bym tej obłędnej okładki. Kolor jest zabójczy! Równie zadziwiający co poziom wiedzy autora odnośnie wnętrzności ludzkich... Nie przedłużam bo przede mną kolejna część, której pierwsze rozdziały już znam i mój mózg krzyczy "wiej!!", nigdy nie byłam dobra w słuchaniu swoich przeczuć... Podsumujemy teraz tom pierwszy. Akcja, pomysł, groza, świetne kreacje bohaterów i co najważniejsze: emocje! Żywy strach, widoczny na każdej stronie tego zabójczego ustrojstwa, sprawia że nie pozostaje mi nic innego jak przyznać rację, założyć koronę autorowi i udawać, iż wcale się nie bałam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
02-02-2022 o godz 16:49 przez: Book_w_mkesie
Kto z was za dzieciaka nie oglądał horrorów, thrillerów ?? Chyba nie ma nikogo takiego? Nie no może jakaś garstka dzieciaków przestrzega zasad ustalonych przez rodziców. Pamiętacie ten moment podekscytowania, napięcia, zniecierpliwienia, ale i mega ogromnego strachu w momencie, kiedy nagle bohaterka otwierając skrzypiące drzwi dostała siekierą między oczy? I nagle krzyk, wrzaski, budzenie się w nocy, bo przyśniło nam się, że atakują nas potwory i inne zjawiska para normlane. Aleee mimo wszystko ja wspominam to jako ciekawy eksperyment i świetnie spędzony czas. Od jakiegoś sporego czasu zastanawiam się w jaki sposób zrecenzować te pozycje osobno czy razem? i doszłam do wniosku, że trzeba razem chodź każda z nich to osobna historia, ale temat ten sam. Mowa tutaj o: Dziewczyna z znikąd Zabójcze gry Kill znaczy zabić Jest to seria książek grozy dla młodzieży, młodzieży plus, że tak się wyrażę, ale znając życie znajdzie się ktoś młodszy i sięgnie po te książki. Fakt muszę przyznać, że jak czytałam Je nie miałam tego dziecinnego strachu jaki towarzyszył mi kiedyś, ale mimo wszystko świetnie spędziłam czas. Moim faworytem jest „Zabójcze gry” No tutaj było ciekawie, ale każda z nich tak naprawdę jest warta przeczytania. Dodatkowym plusem dla tej serii to na końcu znajdziecie jeden, dwa rozdziały kolejnej części więc macie przedsmak tego co was czeka przy kolejnej książce, ale i więcej jaki ma tytuł co dla mnie jest mega wygodne, bo nie trzeba szukać w necie odpowiednich tytułów. Książki można czytać, jak się chcę, każda z nich to odrębna historia. Cudowne intrygi, mnóstwo młodzieży, która chce się zabawić, spędzić jakoś czas albo po prostu zrobić komuś psikusa, który czasem wyrwał się spod kontroli. W momencie, kiedy skończyłam jedną część cieszyłam się, że mam kolejną, bo jestem osobą, która lubi mieć od razu, a nie że trzeba czekać. Filmy jakie mogłabym porównać do tych książek to „Piła” w wersji light, „Ring”, „Koszmar z ulicy wiązów”, „Piątek trzynastego”, „Krzyk „oraz mój ulubieniec „Jeepers Creepers” 1,2,3, lecz proszę pamiętać, że to moja opinia, bo nie były takie straszne, lecz zdaję sobie sprawę, że dla kogoś innego wrażenia są całkowicie odmienne. Wracając do książek to nie polecam do śniadania czy porannej kawy, bo trochę tam zabójstw będzie. Co najlepsze na Netflixie obejrzyj serię cyklu „Ulica strachów” Za swoje egzemplarze dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina i mam nadzieję, że powstanie więcej takich pozycji.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
05-08-2021 o godz 14:49 przez: Karolina
🎲 „Zabójcze gry” to moje drugie spotkanie z R.L. Stine. Autor ponownie przedstawił mi mroczną, tajemniczą historię, która spodobała mi się znacznie bardziej niż jej poprzedniczka. Czy tym razem obezwładnił mnie strach? 🎲 Gdy Brendan Fear zaprasza Rachel na swoje osiemnaste urodziny, dziewczyna nie może opanować szczęścia. Pomimo przestróg przyjaciółki oraz byłego chłopaka postanawia wziąć udział w przyjęciu. Gości ma czekać niezapomniana noc pełna atrakcji. Ich radość nie trwa jednak zbyt długo, gdyż sprawy zaczynają komplikować się już zaraz po przybyciu na wyspę. Gdy zapada zmrok, rozpoczyna się gra. Gra o przetrwanie. 🎲 Bardzo, bardzo spodobał mi się wątek gry, o której nie będę wam zdradzać za dużo. Uwielbiam takie klimaty, więc książkę czytało mi się zaskakująco szybko. Dużym plusem było także lekkie pióro autora, który niemal przeniósł mnie do mrocznej rezydencji. Pomimo że akcja toczyła się bardzo szybko, a niektóre ciekawe wątki nie były szerzej rozwinięte, do samego końca byłam niezwykle ciekawa rozwiązania tej sprawy. Z każdą kolejną stroną czułam coraz to większy niepokój, gdyż nie wiedziałam, co tak naprawdę jest prawdą, a co kłamstwem. Znowu brakło mi jednak krwawych, zaskakujących opisów, które na pewno uczyniłyby książkę ciekawszą i mroczniejszą. 🎲 Jeśli chodzi o głównych bohaterów, nadal mam trochę mieszane uczucia. Nikogo nie polubiłam na tyle, by zapadł mi na dłużej w pamięci. Rachel była raczej naiwną i trochę denerwującą postacią. Nie poznałam jej zbyt dobrze, jednak nie wydawała się ani trochę interesująca. Brendana nie polubiłam od samego początku, tak samo, jak Maca czy Erica. Byli, bo byli, bez większego szaleństwa. Żałuję, że nie miałam okazji poznać bliżej innych postaci, takich jak np. Patti. Myślę, że to właśnie ją polubiłabym najbardziej. 🎲 Już nie mogę się doczekać, aż w moje ręce wpadnie trzecia część Ulicy Strachu pt.: „Kill znaczy zabić”. Niestety do jej premiery zostało jeszcze trochę czasu, więc zostaje mi usiąść przed telewizorem i obejrzeć filmy z tego właśnie cyklu. Was natomiast gorąco zachęcam do zapoznania się z tą historią. Może wy polubicie tę niebezpieczną grę znacznie bardziej niż jej uczestnicy? 🎲🤪
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
05-08-2021 o godz 14:07 przez: Patrycja
„Zabójcze gry” są kolejną częścią serii „Ulica strachu” i podobały mi się bardziej niż „Dziewczyna znikąd”. Tym razem fabuła jest pełna tajemnic, gier, legend i duchów. Bardzo spodobał mi się pomysł zabójczych gier, w których stawką jest życie. Z dużym zainteresowaniem śledziłam poczynania bohaterów i zastanawiałam się kto teraz będzie martwy i jakie rodzaje zabaw jeszcze się pojawią. Chyba w najbliższym czasie szerokim łukiem będę omijać wisielca, twistera i nie tylko. Autorowi udało się stworzyć wspaniały klimat. Mroczna, nieco duszna atmosfera, niekiedy strach i przerażenie, towarzyszą zaintrygowaniu. Nie zabrakło też humoru. A najbardziej śmieszy zachowanie głównej bohaterki, które jest po prostu nierozsądne. Rachel irytuje swoją postawą. Taka typowa nastolatka, która robi wszystko bez głębszego zastanowienia, opierając się na uczuciach. Mimo że znajomi odradzają jej udział w imprezie organizowanej przez chłopaka, nad którego rodziną krąży klątwa, to ona oczywiście na nią idzie. Oddala się od grupy w poszukiwaniu kolejnych wrażeń, bo chyba jej mało, mimo że wie, że nie powinna tego robić. Zamiast uciekać, koniecznie musi dostać swoje odpowiedzi na pytania. Co z tego, że za chwilę może być martwa. Pozostali bohaterowie, a trochę ich tutaj jest, nie wyróżniają się żadnymi cechami, wszyscy są jakby kreowani na jedno kopyto, przez co zlewali się całość. Wyjątkiem jest Brendan, który jest szalony i poważnie zastanawiałam się nad jego zdrowiem psychicznym. Wysuwa się jeszcze Eric, który od czasu do czasu zrobi z siebie błazna. Przy okazji bohaterów wspomnę też o pewnych niedociągnięciach pod względem logiki jak na przykład fakt, że nie mogą oni zadzwonić pod numer alarmowy, bo nie ma zasięgu. Czy tylko mnie to zawsze wkurza? Rozwiązanie wątku gry było przewidywalne, natomiast później był pewien plot twist, który mnie zaskoczył. Trzymał w napięciu, ale jego zakończenie było takie średnie. Nie rozczarowało mnie, ale też w pełni nie usatysfakcjonowało. Liczyłam chyba na coś innego. Podsumowując, „Zabójcze gry” mają swoje wady, ale czyta się przyjemnie. Taki horror w niepełnym tego słowa znaczeniu, więc spokojnie można po nich zasnąć
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
29-08-2021 o godz 21:53 przez: magical_bookcase_
Lubicie rozwiązywać zagadki? Podobają się wam gry polegające na szukaniu ukrytych przedmiotów? W dzieciństwie chętnie graliście w Twistera albo w Wisielca? Jeżeli tak, to zapraszam was do gry! "Zabójcze gry" to druga książka autorstwa R. L. Stine'a, którą w ramach cyklu Ulica Strachu opublikowało wydawnictwo Media Rodzina. Ulica Strachu to seria ponad 150 strasznych opowiadań, które rozgrywają się w ponurym i przeklętym miasteczku Shadyside. Tak jak w każdej opowieści krążącej wokół Ulicy Strachu, w książce "Zabójcze gry" głównymi bohaterami są licealiści, a przyczyną kłopotów niechlubna przeszłość tego dziwacznego miasteczka. Brendan Fear, członek przeklętej rodziny Fearów, z okazji swoich osiemnastych urodzin urządza w pustej, letniej (przeklętej!) posiadłości przyjęcie, na które zaprasza paczkę znajomych. Chociaż niektórzy z zaproszonych gości obawiają się wyspy oraz plotek krążących wokół rodziny, a inni dostają nawet dziwne ostrzeżenia, początek urodzin zapowiada się ciekawie. Aby w pełni wykorzystać miejskie legendy i upiorne okoliczności, Brendan zaprasza wszystkich do nietypowej gry. Niestety bardzo szybko okazuje się, że zwykła rozgrywka przeradza się w coś śmiertelnie niebezpiecznego. "Zabójcze gry" to książka, którą świetnie się czyta. Chociaż jak cała seria autorstwa R. L. Stinea też jest horrorem, to wydaje mi się, że aż tak strasznie (ani obrzydliwie) nie jest. Oczywiście nie brakuje ofiar i ponurych historii z przeszłości, ale jest tu chyba trochę więcej thrillera, a zdecydowanie mniej horroru. Akcja prowadzona jest w bardzo dobrym tempie, opisy są krótkie, sceny dynamiczne, a postaci nie ma dużo. Chociaż nie ma większych zaskoczeń, nie ma nieoczekiwanych zwrotów akcji, autor świetnie zbudował napięcie, pozostawiając na koniec małe niedopowiedzenia i pole do popisu dla wyobraźni czytelnika. Od nastoletnich czasów uwielbiam sięgać po tego typu historie książkowe oraz filmowe i tym razem poczułam się trochę tak, jakbym znowu chodziła do liceum! Jeżeli miałabym porównać klimat tej książki do innych publikacji to myślę, że spodoba się ona fanom książek STAGS, DOGS, oraz popularnej serii RIVERDALE.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
29-07-2021 o godz 12:55 przez: Aleksandra Rzepka
Rachel ma 17 lat i pewnego dnia zostaje zaproszona na osiemnastkę Brendana Feara. Jednak nie wszyscy są tak entuzjastycznie nastawieni do tego pomysłu. Przyjaciółka dziewczyny próbuje zniechęcić ją do wyjazdu. W końcu według wszystkich starych opowieści rodzina ta jest nawiedzona. Mimo wszystko Rachel z radością dołącza do zabawy. A impreza okazuje się wieczorem gier, w którą stawką jest… życie. Nie będę ukrywać, że jestem niesamowitym cykorem, a horrory omijam szerokim łukiem. Jednak w przypadku książek sprawa ma się trochę inaczej. Mimo tego, że w czasie czytania moja wyobraźnia działa na najwyższych obrotach, a ja wzdrygam się częściej niż bohaterowie krzyczą, to i tak sięganie po takie powieści sprawia mi jakąś dziwną, masochistyczną przyjemność. Tak też było w przypadku „Zabójczych gier”, z jednej strony, kiedy w trakcie czytania szłam do toalety, to rozglądałam się wokół jak szalona, a z drugiej od początku do końca byłam i nadal jestem zachwycona. Klimat wiekowej i niemalże pustej posiadłości był fantastyczny, a jednocześnie bardzo sugestywny. Dodatkowo ciśnienie i napięcie z każdą stroną rosło i wpływało na procesy zachodzące w mojej głowie. Poza tym sam pomysł na stworzenie historii, w której grupa nastolatków znalazła się sama w wielkim domu, w którym grasuje coś, albo ktoś, jest dla mnie doskonałym posunięciem. A w to wszystko zostały wplecione różne rodzaje gier, na które w najbliższym czasie nie będę mogła nawet spojrzeć, a tym bardziej w nie zagrać. Nie chcę też zbyt dużo wam zdradzić, żeby nie odebrać wam frajdy z czytania. Dlatego powiem wam jeszcze, że wydaje mi się, że wielu z was poczuję, w czasie czytania, tę specyficzną i odrobinę mroczną atmosferę. Teoretycznie jest to książka dla młodzieży, ale myślę, że spokojnie może sięgnąć po nią również dorosły. Oczywiście o ile nie jest znawcą i entuzjastą tych najmroczniejszych powieści grozy. Ja, jako największe strachajło, jak najbardziej polecam zaopatrzyć się w „Zabójcze gry”, bo uważam, że jest to niesamowicie ciekawa pozycja, z którą można owocnie spędzić wieczór.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Factfulness
4.6/5
23,93 zł
39,00 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego