Zabójcze gry. Ulica strachu (okładka miękka)

Oferta empik.com : 32,29 zł

32,29 zł 39,90 zł (-19%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Stine R. L. Książki | okładka miękka
32,29 zł
asb nad tabami
Tkaczyk Katarzyna Książki | okładka miękka
32,54 zł
asb nad tabami
Mbalia Kwame Książki | okładka miękka
26,02 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Jedna z trzech książek serii „Ulica Strachu” powiązana z cyklem filmów o tym samym tytule. Produkcje dostępne na platformie Netflix od lipca 2021 roku.

Najskrytsze marzenia siedemnastoletniej Rachel nieoczekiwanie się spełniają – Brendan Fear zaprasza ją na swoją osiemnastkę. Przyjaciółka usiłuje jednak dziewczynę od tego odwieść. Nad rodziną Fearów podobno ciąży klątwa... Mimo serii złowróżbnych znaków, Rachel bierze udział w przyjęciu. Gospodarz przygotował na ten wieczór listę gier i atrakcji. Kiedy goście rozchodzą się po ponurych korytarzach zabytkowej posiadłości, okazuje się, że uwikłano ich w misterny, morderczy plan. Przyszło im brać udział w zupełnie innej grze – w grze o przeżycie.

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Zabójcze gry. Ulica strachu
Seria: Ulica Strachu
Autor: Stine R. L.
Tłumaczenie: Urban Miłosz
Wydawnictwo: Media Rodzina
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Numer wydania: I
Data premiery: 2021-07-28
Rok wydania: 2021
Forma: książka
Indeks: 39239990
 
średnia 3,9
5
14
4
15
3
13
2
1
1
1
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
36 recenzji
2/5
12-08-2021 o godz 07:28 Julia dodał recenzję:
✨Zabójcze gry✨ Kojarzycie grę Until dawn? Część z Was pewnie tak, ale dla tych, którzy nie znają – jest to gra przygodowa z gatunku horroru, której fabuła opiera się na spędzeniu weekendu na terenie letniej rezydencji w górskim lesie. Zastanawiacie się pewnie, dlaczego piszę teraz o grzę na PlayStation, skoro miał być to post z recenzją. Otóż, od samego początku Zabójcze gry przywodziły mi na myśl właśnie tę grę. Mamy tutaj, bowiem Josha i Brendana, bardzo bogatych chłopaków z nieciekawą przeszłością. Josh (gra) przed rokiem stracił dwie siostry w miejscu, do którego teraz zaprosił przyjaciół. Brendan (książka) natomiast wywodzi się z rodziny, Fearów, która od wieków okrzyknięta jest rodziną przeklętą. Dodatkowo, obie akcje toczą się w odludnych miejscach – Until dawn na wielkiej górze, a Zabójcze gry na wyspie. Niestety, na tym podobieństwa się kończą. Bardzo liczyłam na to, że Zabójcze gry okażą się, choć w niewielkim stopniu tak przerażające jak Until dawn. Przeliczyłam się jednak i ze smutkiem stwierdzam, że książka w ogóle mi się nie podobała. Po pierwsze, bohaterowie (w tym momencie nastąpiła pełna niezręczności chwila, ponieważ pisząc to zdanie nie mogłam przypomnieć sobie imienia głównej bohaterki). Myślę, że samo to już coś znaczy, bo przypominam – książkę przeczytałam dosłownie kilka dni temu! Wracając, główna bohaterka była irytująca, bezmyślna i zwyczajnie głupia. Zamiast wysłuchać tego, co mają do powiedzenia ludzie z jej otoczenia, wolała na nich wrzeszczeć i uciekać, zamiast dać im dojść do głosu. Reszta bohaterów również nie wzbudziła mojej sympatii, głównie, dlatego, że większość z nich była tylko tłem i nie wnosiła do akcji niczego więcej poza paroma zdaniami wypowiedzianymi w ciągu całej książki. Co do samego Brandona Fear’a. Przy tej postaci w głowie mam tylko jedno przysłowie, niezwykle adekwatne do jego osoby – „nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka”. Nie powiem nic więcej, bo nie chcę spojlerować, ale kto przeczytał już Zabójcze gry, z pewnością będzie wiedział, co mam tutaj na myśli! :D Po drugie, akcja. Zbyt szybka, zbyt chaotyczna i zbyt przewidywalna. Wszystko działo się w takim tempie, że czasem nie mogłam nadążyć. Nie pozwalało to też na wczucie się w klimat wielkiego, tajemniczego i nawiedzonego domu, jakim była rezydencja młodego Fear’a. Był jeden moment, który można byłoby uznać za szokujący zwrot akcji, ale prawdę mówiąc, domyśliłam się wszystkiego na samym początku, więc nie było nawet elementu zaskoczenia. Po trzecie, myślałam, że odczuję, chociaż lekką dawkę niepokoju – tak jak było to podczas czytania pierwszego tomu z tej serii. Niestety, Zabójcze gry nie wzbudziły we mnie żadnych głębnych emocji. Co prawda, przewróciłam parę razy oczami z zażenowania, ale na tym koniec. Nie wczułam się w tę historię zupełnie, nie zżyłam się z bohaterami, a ich los pozostawał dla mnie tak obojętny jak zeszłoroczny śnieg. Nie oczekiwałam wiele od tej książki, ale i tak jestem zawiedziona, bo liczyłam, że będzie to naprawdę dobra książka. Tymczasem, jest ona dość przeciętna, a nawet i mierna. Jeśli szukacie wciągającej książki, która wywoła ciarki na waszych plecach, to niestety, ale to zły adres, w tej powieści tego nie znajdziecie. Ostatecznie oceniam tę książkę na 2/5⭐️ i nie polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
18-08-2021 o godz 06:29 Wkp dodał recenzję:
STRACH WYPEŁZA NA ULICĘ R.L. Stine, zanim stworzył swoje opus magnum, „Gęsią skórkę”, był autorem serii książek z cyklu „Ulica Strachu”. Teraz, za sprawą netflixowej ekranizacji, czytelnicy znad Wisły dostają szansę poznania tych powieści. Co prawda trzy tytuły, które trafiły właśnie na polski rynek nie pochodzą z klasycznej serii, a jej reaktywowanej edycji sprzed kilku lat, ale najważniejsze jest to, napisał je sam Stine i że trzymają poziom, oferując kawał dobrego horroru dla nastoletnich odbiorców. Która dziewczyna nie chciałaby, żeby ktoś taki, jak Brendan Fear, zaprosił ją na swoją osiemnastkę? Pewnie znalazłaby się niejedna, jednak Rachel do nich nie należy. Kiedy więc jej marzenie się spełnia, dziewczyna nie powinna mieć powodów, by nie skorzystać z okazji. Tu jednak na scenę wkracza jej przyjaciółka, która radzi jej nie iść na przyjęcie. Rachel oczywiście nie słucha, nie chce wierzyć w klątwę ciążącą rzekomo nad Fearami. Szybko jednak przekonuje się, że przyjaciółka miała rację, a w starym domu zaczyna się gra, jakiej nikt się nie spodziewał… R.L. Stine największą sławę zyskał za sprawą serii horrorów dla młodych czytelników „Gęsia skórka”, które tak znakomicie zaadaptowane zostały na serial telewizyjny – mniej już jednak udanie na kinowe hity. Zanim jednak stworzył ten niemalże telenowelowy cykl, był już autorem „Ulicy Strachu”, która debiutowała w 1989 roku. Od tamtej pory stworzył wiele serii i podserii cyklu, łącznie wydając ponad 160 książek, niektóre bardziej, inne mniej dojrzałe, co dało „Ulicy Strachu” miano największego bestsellera w swojej kategorii. Nic więc dziwnego, że już w latach 90. XX wieku chciano zekranizować całość. Niestety serial nie doszedł do skutku, tak samo jak seria mająca wyglądać jak filmowy „Krzyk” i dopiero w 2015 roku zaczęto pracować nad trylogią, która niedawno pojawiła się dzięki Netflixowi. I choć bynajmniej nie jest to rzecz do końca spełniona, warto ją obejrzeć. A przy okazji dzięki niej doczekaliśmy się polskiego wydania kilku powieści. Co to są za powieści? Jak pisałem nie z samych początków cyklu, a z serii reaktywowanej pod tytułem „A Fear Street Novel” w 2014 roku. Cykl ukazywał się do kwietnia roku 2017 i zamknął na sześciu tomach – tyle zakontraktowane miał autor, chociaż jak sam przyznał miał w planach więcej części. Trzy z nich, pierwsza, trzecia i szósta trafiły na polski rynek. Kolejność nie ma jednak znaczenia, bo łączy je miejsce akcji, a nie ciąg przyczynowo skutkowy. Istotne jest to, że to kawał udanej lektury dla nastolatków. Mamy tu połączenie thrillera i horroru, niezły klimat i całkiem ciekawą treść. Wszystko to jest proste, od kreacji bohaterów, po styl, ale tego przecież oczekuje grupa docelowa. W skrócie, sympatyczna lektur z dreszczykiem dla młodych. Jeszcze nie dorosłych, ale już bardziej dojrzałych, niż typowi odbiorcy „Gęsiej skórki”. Co prawda ja w tym wieku zaczytywałem się już Kingiem, Mastertonem czy Koontzem, ale uważam, że „Ulica strachu” to całkiem niezłe dzieło do rozpoczęcia swojego przygody zer światem grozy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
12-08-2021 o godz 17:34 Ewelina dodał recenzję:
„Rozrywka pomaga tracić świadomość upływu czasu” Jaka jest Wasza ulubiona gra? Lubicie planszówki? A może wolicie gry komputerowe? Ja od czasu do czasu sięgam po te i po te. Jestem ciekawa Waszych typów. Siedemnastoletnia Rachel nie może uwierzyć we własne szczęście. Jej crush – Brendan Fear, zaprosił ją na swoją imprezę urodzinową. Jednak miasto huczy od legend na temat rzekomej klątwy ciążącej na rodzinie Fearów. Mimo ostrzeżeń przyjaciółki, Rachel wybiera się na imprezę, której główną osią mają być gry przygotowane przez gospodarza. Jednak świetna zabawa już po chwili zmienia się w makabryczną grę. Jest to druga powieść z serii Ulica strachu, którą miałam przyjemność przeczytać. Poprzednia książka była lekką, relaksującą lekturą. I mimo że świetnie się przy niej bawiłam, znalazło się kilka niedociągnięć. Jak było tym razem? Muszę przyznać, że podobnie. Trochę lepiej niż w „Dziewczynie znikąd”, ale wciąż nie jest to arcydzieło. Ta część podobała mi się zdecydowanie bardziej, ponieważ morderca grasujący na odludnej wyspie, to są moje klimaty. Ciężko mi ubrać w słowa tę recenzję. Książka była słaba i dobra jednocześnie. Kolejny raz powieść z tego cyklu dostarczyła mi rozrywki, pozwoliła oderwać się od problemów i codzienności. Kolejny raz jest to lekka młodzieżówka, która jest idealnym sposobem na spędzenie wieczoru przy czymś lżejszym. Akcja toczy się tu już od samego początku. Od momentu dostania się na wyspę. Wszystko zaczyna się psuć, zaczynamy dostrzegać pewne nieścisłości (nie tyle w fabule, ile w wyjaśnieniach bohaterów). W miarę czytania tych nieścisłości jest więcej i mamy coraz to nowsze podejrzenia. Ja po części obstawiałam takie wyjaśnienie rozwiązania zagadki. Jednak przyznam szczerze, że sam koniec nieco mnie zaskoczył. Kolejnym pozytywem jest to, że Autor fajnie nakreślił postaci. Były one różne od siebie, każda miała swój charakter, swój sposób zachowania. Szkoda tylko, że nie pokusił się on o większe rozbudowanie tych bohaterów. Nie są oni trójwymiarowi, chociaż pod tym względem jest zdecydowanie lepiej niż w „Dziewczynie…”. Cała książka jest opowiedziana oczami Rachel. Siedemnastolatki, która w niektórych momentach zachowuje się irracjonalnie. Zresztą wszyscy bohaterowie zachowują się tam irracjonalnie. Mają po siedemnaście/osiemnaście lat, a zachowują się jak banda rozwydrzonych trzynastolatków. Bo serio? Nikt nie wpadł na to, aby zamiast latarek, które zaginęły użyć telefonów? To, że nie mieli zasięgu, nie oznaczało, że latarka nie zadziała! Właśnie takie drobne błędy sprawiły, że całość wydaje się niedopracowana. Coś w tej książce zgrzytało i irytowało. Nie powiem, że to była zła lektura, bo taka nie była. Mam jednak wrażenie, że całość nie została dopracowana. Cóż mogę więcej powiedzieć? Jeżeli lubicie książki, które pozwolą Wam oderwać się od rzeczywistości i rozerwać, a jednocześnie umiecie przymykać oko na małe niedociągnięcia, to ta książka jest dla was. Ja spędziłam przy niej przyjemne chwile, bo książkę czyta się bardzo szybko!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
08-08-2021 o godz 16:43 Luna dodał recenzję:
"Zabójcze gry" to jedna z trzech książek z serii Ulica Strachu autorstwa R.L. Stine'a. Filmy na podstawie książek są dostępne na Netflixie. Wprowadzenie do książki sprawia, że jesteśmy potwornie zaciekawieni. Mamy kilka słów o rodzinie Fear, lesie i drodze nazwanej na cześć ich przodków, którzy praktykowali czarną magię. Dowiadujemy się także, że Rachel przyjmuje zaproszenie na urodziny Brendana pochodzącego z tej rodziny. I że ma tej decyzji żałować. Rachel, kelnerka w barze u Lefty'ego, decyduje się na wzięcie udziału w imprezie Brendana. Wszyscy ją ostrzegają żeby nie jechała na Fear Island, ale ona uważa, że wszystkie pogłoski o rodzinie Fear to plotki. Jakim cudem nad rodziną może ciążyć klątwa? Przecież to głupota. Głupota, prawda? Brendan na swoją imprezę z okazji osiemnastych urodzin przyszykował kilka gier i zabaw, które mają sprawić, że wieczór będzie niezapomniany. Najpierw szukanie fantów, później... Niestety ktoś umiera. Goście znajdują pierwsze ciało i okazuje się, że chyba nie wszystko idzie zgodnie z planem. Kto wymyślił tę morderczą rozgrywkę? Jaki ona ma cel? Jak zauważyła @bookbunnybear, w "Zabójczych grach" mamy podobny klimat, co w serii "S.T.A.G.S". Powieści grozy dla młodzieży, w których dominuje budownie napięcia i zwroty akcji. Impreza w specyficznym miejscu, ostrzeżenia znajomych, zagrożenia, motyw polowania. Jedno i drugie mamy w obu książkach. Cieszę się, że jest to mój klimat i książki trafiły w mój gust, bo inaczej czułabym się jakbym miała lekkie deja vu. Tak jeszcze porównując, tutaj, w odróżnieniu od serii "S.T.A.G.S.", mamy lżej zarysowany wątek historyczny, opiera się on na rodzinie Fearów, więc jest łatwiejszy do przyswojenia niż wierzenia i nawiązania w "S.T.A.G.S". Czy to plus, nie wiem, zależy czego ktoś oczekuje od książki. Obie formy są w porządku. Mnie bardziej kupiło "S.T.A.G.S". Zaczynając czytać książkę, bałam się, że młodzież będzie wykreowana zbyt młodzieżowo i że nie będą to postaci, które mogłabym polubić. Tutaj jednak okazało się, że bohaterowie byli bardzo różni, każdy zupełnie inny, ale zostali stworzeni tak po ludzku, autentycznie. Bardzo fajne w książce jest to, że mamy kilka świetnych zwrotów akcji i w pewnym momencie nie wiemy, o co chodzi. Ciężko jest rozgryźć, co tak naprawdę dzieje się na Fear Island. Jedyne, co mi nie odpowiadało w książce, to fakt, że główna bohaterka, Rachel, mimo tego, że była inteligentna i zaradna, za często oddzielała się od grupy. Nawet w punkcie kulminacyjnym zagrożenia, nadal gdzieś wędrowała. Jej zachowanie często było po prostu irracjonalne. Książka jest lekka i wciągająca. Mniej odczuwałam przy niej niepokój niż podczas czytania "S.T.A.G.S", więc wydaje mi się, że będzie świetną opcją dla młodszych czytelników, którzy nie chcą musieć chodzić w nocy do toalety z zapalonym wszędzie światłem. Tutaj jest więcej akcji niż grozy. I akcja jest lepiej zbudowana niż postaci. Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
25-07-2021 o godz 11:26 CherryLadyReads dodał recenzję:
Rodzina Fearów, jak już samo ich nazwisko, budzi uczucie strachu. Podobno jej członkowie od stuleci zajmują się czarną magią. Po miasteczku Shadyside krążą legendy o klątwie jaka ciąży nad rodem Fearów. A jak wiemy w każdej legendzie tkwi ziarnko prawdy. Rachel to siedemnastoletnia dziewczyna, która otrzymuje zaproszenie na imprezę urodzinową do Brendana Fear’a. Dziewczyna jest wniebowzięta, gdyż od dawna podkochuje się w chłopaku. Zabawa nastolatków ma się odbyć w posiadłości znajdującej się na wyspie, do której dostęp jest bardzo ograniczony. Najbliższa przyjaciółka oraz były chłopak Rachel, zdecydowanie odradzają jej udział w tym wydarzeniu. Dodatkowo dziewczyna dostaje jeszcze inne sygnały, które wskazują, że jej bezpieczeństwo jest zagrożone. Decyduje jednak je zignorować i mimo wszystko, bawić się świetnie. Jedno jest pewne! Wydarzenia z tej nocy już na zawsze zostaną w jej pamięci! Książkę czyta się bardzo szybko. Zdecydowanie jest to powieść, przy której powiedzenie: „jeszcze tylko jeden rozdział” jest szalenie prawdziwe. Nie mogłam się od niej oderwać. Rozdziały choć krótkie, kończyły się w taki sposób, że moja ciekawość, co wydarzyło się dalej, musiała zostać natychmiast zaspokojona. Trzeba przyznać, że autor potrafi budować napięcie i utrzymać je w trakcie historii, aby zatrzymać czytelnika. Zarówno fabuła jest ciekawa i wciągająca, jak i klimat jaki jej towarzyszy. Osadzenie fabuły na wyspie, gdzie nie ma zasięgu i znikąd pomocy sprawia, że naprawdę czujemy się bezradni. Sama czytając, zastanawiałam się jak bym postąpiła na miejscu grupy nastolatków w takiej sytuacji. Minusem dla mnie było zbyt szybkie rozwinięcie akcji. Brakowało mi trochę bliższego poznania bohaterów. Jednak zdaję sobie sprawę, że jest to powieść dla młodzieży i rozumiem, że książka ma pełnić rolę rozrywkową, a nie dogłębnej analizy ludzkich zachowań, zatem to dla większości może być zaletą. Trochę irytowała mnie główna bohaterka, która decyzję o uczestnictwie w zabawie podjęła dość pochopnie, kierując się wyłącznie uczuciami. Nie znając chłopaka, jednak wiedząc, że ma opinię dziwaka, dołączyła do grupy słabo znanych sobie osób, mimo ostrzeżeń najbliższej przyjaciółki. Ponadto, denerwowało mnie jej oddalanie się od grupy, choć sama doskonale wiedziała, że jest to ostatnia rzecz jaką należy robić będąc w niebezpieczeństwie. Książka jest naprawdę przyjemną lekturą, która dostarcza dużo rozrywki, ale i wywołuje lekkie uczucie przerażenia. To taka lekka powieść, którą czyta się naprawdę szybko, ale i z wielkim zaciekawieniem. Fabuła jest spójna i realna, co dodaje jeszcze większego dreszczyku emocji. Myślę, że jest to dobry wybór dla młodych czytelników powieści grozy, bo od czegoś trzeba zacząć!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-09-2021 o godz 13:42 CherryLadyReads dodał recenzję:
Zmiany zawsze są trudne, a już szczególnie dla nastolatków, którzy jeszcze nie są tak ukształtowani emocjonalnie jak dorośli. I właśnie z taką dość znaczącą zmianą musi się zmierzyć Gretchen. Przeprowadzka do nowego miejsca, nowa szkoła i rozstanie z najbliższą jej przyjaciółką, to dla niej duży cios. Problemy w komunikacji z matką, która za każdym razem podcina córce skrzydła i widzi świat w czarnych barwach, wcale nie pomaga nastolatce. Jedyną szansą na oderwanie się od rzeczywistości jest dla Gretchen dołączenie do drużyny cheerleaderek. I tutaj jednak pojawi się problem. Nie jest jedyną osobą, która walczy o miejsce w grupie. Jej rywalką jest lubiana i znana w szkole Devra Dalby, która zrobi wszystko by pokonać konkurencję. Naprawdę wszystko! Kolejna książka z serii „Ulica Strachu” wydana przez Wydawnictwo Media Rodzina, chyba najbardziej przypadła mi do gustu. Nie ukrywam, że bardzo kibicowałam Gretchen w jej zmaganiach o miejsce w drużynie, i całkowicie stałam za nią murem. Choć troszkę jej nie rozumiałam. Widząc niechęć z jaką podchodzą do niej cheerleaderki, ja bym jednak zrezygnowała. Wykonując tak skomplikowane figury podczas treningów oraz pokazów, należy ufać sobie bezgranicznie. Relacja zarysowana w powieści, nie daje takiego wrażenia w stosunku do nowej uczennicy. Ale może moje podejście wynika z odmienności charakteru, nigdy nie lubiłam wychodzić przed szereg i raczej wolę unikać konfliktów niż je generować. Gretchen czasem mnie jednak denerwowała. Szczególnie jej naiwność i zaufanie w stosunku do Sida (tak, to imię zobowiązuje). Ale trudno liczyć na wolne tempo rozwijania się ich relacji w powieści, która ledwo się zaczęła już się skończyła :) Z jednej strony to dobrze, że powieść jest krótka, bo szybko się ją czyta. I wydaje mi się, że to ma również związek z tym, że jest ona kierowana do młodzieży, która raczej preferuje krótkie formy literackie. Z drugiej brakuje mi w tych powieściach rozwinięcia pewnych wątków oraz szczerszej analizy portretów psychologicznych postaci. Jednak muszę powiedzieć, że ta powieść mnie dość mocno zaskoczyła. Pozytywnie! To co autor nam sugeruje pod koniec drugiej części wprowadza niezły mętlik w głowie. Zupełnie zmienia to pogląd na dotychczasowe wydarzenia z książki. Dla mnie był to efekt WOW, i z tym większym napięciem czytałam dalej, chcąc dowiedzieć się zakończenia. I to również mnie nie zawiodło, choć znów niektóre sytuacje były dla mnie niezrozumiałe. Jednak podczas czytania tej powieści bawiłam się świetnie. Zaangażowałam się emocjonalnie, był efekt zaskoczenia, a historia zostanie mi w pamięci. Mogę z czystym sumieniem polecić tę serię młodzieży, do której jest ona kierowana!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-07-2021 o godz 21:42 Iga dodał recenzję:
Horrory od zawsze budziły we mnie śmiech, przecież zawsze wiadomo, że zginą, pójdą tam gdzie nie powinni, zagrają w grę (która ich uśmierci). Kino grozy i dreszczy, dla mnie jest kinem komediowym i pokazem naiwności. Za to z książkami, sprawa wygląda całkowicie inaczej. Książki pobudzają nasz mózg, wyobraźnię... wymuszają wręcz na nas, abyśmy czuli strach. Oczywiście te dobrze napisane, a czego innego można się spodziewać po R. L. Stine, jak nie epickiego horroru? Dwa z nich trafiły w moje dłonie i muszę się przyznać, że zmiotły mnie z planszy totalnie. A mowa o "Zabójczych grach" z serii Ulice strachu. Przyznaję, przy filmach się śmiałam, za to z książkami nie poszło już tak śmiesznie. Kiedy w towarzystwie trafia wam się geek komputerowy, kojarzycie go jako świra i pasjonata gier. Kiedy trafia się sportowiec, nikt nie oczekuje więcej niż rozmów o sporcie. Za to kiedy wpadamy na zakamuflowanego psychopatę, nikt go nigdy nie podejrzewa!  Jedno nocna impreza na prywatnej wyspie zmienia się w grę... W grę o życie i przetrwanie. Kiedy nic nie podejrzewająca Rachel dostaje zaproszenie od przystojnego, choć całkowicie poza jej zasięgiem Brendana, nie spodziewa się jak "wystrzałowy" weekend ją czeka. Dziewczyna pomimo protestów przyjaciółki oraz byłego chłopaka, płynie na wyspę w towarzystwie znajomych z rocznika. Wtem zaczyna się gra... "Kto chce zagrać w wisielca?" Więcej wam nie zdradzę ale ktoś chętny zagrać? Cóż ja na pewno nie. Poważnie po przeczytaniu tej książki wszelakie gry zaczęły mieć mordercze podteksty, weźmy taki monopol. Staniesz na moim polu i pyk po paluszku... Dobra już milczę w kwestii gier. Przez książkę leci się ciurkiem, dosłownie. Jest tak świetnie napisana i naładowana napięciem, że nie sposób ją odłożyć (do tej pory dumam czy to był strach, czy ekscytacja). Do tego ogrom zagadek, który działa pobudzająco, przerażająco i nie ukrywam: efektywnie. Nie bez powodu autor jest nazywany drugim Kingiem, widać to już po pierwszych rozdziałach. Oczywiście nie byłabym sobą, jeżeli nie wytknęła bym tej obłędnej okładki. Kolor jest zabójczy! Równie zadziwiający co poziom wiedzy autora odnośnie wnętrzności ludzkich... Nie przedłużam bo przede mną kolejna część, której pierwsze rozdziały już znam i mój mózg krzyczy "wiej!!", nigdy nie byłam dobra w słuchaniu swoich przeczuć... Podsumujemy teraz tom pierwszy. Akcja, pomysł, groza, świetne kreacje bohaterów i co najważniejsze: emocje! Żywy strach, widoczny na każdej stronie tego zabójczego ustrojstwa, sprawia że nie pozostaje mi nic innego jak przyznać rację, założyć koronę autorowi i udawać, iż wcale się nie bałam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
05-08-2021 o godz 14:49 Karolina dodał recenzję:
🎲 „Zabójcze gry” to moje drugie spotkanie z R.L. Stine. Autor ponownie przedstawił mi mroczną, tajemniczą historię, która spodobała mi się znacznie bardziej niż jej poprzedniczka. Czy tym razem obezwładnił mnie strach? 🎲 Gdy Brendan Fear zaprasza Rachel na swoje osiemnaste urodziny, dziewczyna nie może opanować szczęścia. Pomimo przestróg przyjaciółki oraz byłego chłopaka postanawia wziąć udział w przyjęciu. Gości ma czekać niezapomniana noc pełna atrakcji. Ich radość nie trwa jednak zbyt długo, gdyż sprawy zaczynają komplikować się już zaraz po przybyciu na wyspę. Gdy zapada zmrok, rozpoczyna się gra. Gra o przetrwanie. 🎲 Bardzo, bardzo spodobał mi się wątek gry, o której nie będę wam zdradzać za dużo. Uwielbiam takie klimaty, więc książkę czytało mi się zaskakująco szybko. Dużym plusem było także lekkie pióro autora, który niemal przeniósł mnie do mrocznej rezydencji. Pomimo że akcja toczyła się bardzo szybko, a niektóre ciekawe wątki nie były szerzej rozwinięte, do samego końca byłam niezwykle ciekawa rozwiązania tej sprawy. Z każdą kolejną stroną czułam coraz to większy niepokój, gdyż nie wiedziałam, co tak naprawdę jest prawdą, a co kłamstwem. Znowu brakło mi jednak krwawych, zaskakujących opisów, które na pewno uczyniłyby książkę ciekawszą i mroczniejszą. 🎲 Jeśli chodzi o głównych bohaterów, nadal mam trochę mieszane uczucia. Nikogo nie polubiłam na tyle, by zapadł mi na dłużej w pamięci. Rachel była raczej naiwną i trochę denerwującą postacią. Nie poznałam jej zbyt dobrze, jednak nie wydawała się ani trochę interesująca. Brendana nie polubiłam od samego początku, tak samo, jak Maca czy Erica. Byli, bo byli, bez większego szaleństwa. Żałuję, że nie miałam okazji poznać bliżej innych postaci, takich jak np. Patti. Myślę, że to właśnie ją polubiłabym najbardziej. 🎲 Już nie mogę się doczekać, aż w moje ręce wpadnie trzecia część Ulicy Strachu pt.: „Kill znaczy zabić”. Niestety do jej premiery zostało jeszcze trochę czasu, więc zostaje mi usiąść przed telewizorem i obejrzeć filmy z tego właśnie cyklu. Was natomiast gorąco zachęcam do zapoznania się z tą historią. Może wy polubicie tę niebezpieczną grę znacznie bardziej niż jej uczestnicy? 🎲🤪
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
05-08-2021 o godz 14:07 Patrycja dodał recenzję:
„Zabójcze gry” są kolejną częścią serii „Ulica strachu” i podobały mi się bardziej niż „Dziewczyna znikąd”. Tym razem fabuła jest pełna tajemnic, gier, legend i duchów. Bardzo spodobał mi się pomysł zabójczych gier, w których stawką jest życie. Z dużym zainteresowaniem śledziłam poczynania bohaterów i zastanawiałam się kto teraz będzie martwy i jakie rodzaje zabaw jeszcze się pojawią. Chyba w najbliższym czasie szerokim łukiem będę omijać wisielca, twistera i nie tylko. Autorowi udało się stworzyć wspaniały klimat. Mroczna, nieco duszna atmosfera, niekiedy strach i przerażenie, towarzyszą zaintrygowaniu. Nie zabrakło też humoru. A najbardziej śmieszy zachowanie głównej bohaterki, które jest po prostu nierozsądne. Rachel irytuje swoją postawą. Taka typowa nastolatka, która robi wszystko bez głębszego zastanowienia, opierając się na uczuciach. Mimo że znajomi odradzają jej udział w imprezie organizowanej przez chłopaka, nad którego rodziną krąży klątwa, to ona oczywiście na nią idzie. Oddala się od grupy w poszukiwaniu kolejnych wrażeń, bo chyba jej mało, mimo że wie, że nie powinna tego robić. Zamiast uciekać, koniecznie musi dostać swoje odpowiedzi na pytania. Co z tego, że za chwilę może być martwa. Pozostali bohaterowie, a trochę ich tutaj jest, nie wyróżniają się żadnymi cechami, wszyscy są jakby kreowani na jedno kopyto, przez co zlewali się całość. Wyjątkiem jest Brendan, który jest szalony i poważnie zastanawiałam się nad jego zdrowiem psychicznym. Wysuwa się jeszcze Eric, który od czasu do czasu zrobi z siebie błazna. Przy okazji bohaterów wspomnę też o pewnych niedociągnięciach pod względem logiki jak na przykład fakt, że nie mogą oni zadzwonić pod numer alarmowy, bo nie ma zasięgu. Czy tylko mnie to zawsze wkurza? Rozwiązanie wątku gry było przewidywalne, natomiast później był pewien plot twist, który mnie zaskoczył. Trzymał w napięciu, ale jego zakończenie było takie średnie. Nie rozczarowało mnie, ale też w pełni nie usatysfakcjonowało. Liczyłam chyba na coś innego. Podsumowując, „Zabójcze gry” mają swoje wady, ale czyta się przyjemnie. Taki horror w niepełnym tego słowa znaczeniu, więc spokojnie można po nich zasnąć
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
29-08-2021 o godz 21:53 magical_bookcase_ dodał recenzję:
Lubicie rozwiązywać zagadki? Podobają się wam gry polegające na szukaniu ukrytych przedmiotów? W dzieciństwie chętnie graliście w Twistera albo w Wisielca? Jeżeli tak, to zapraszam was do gry! "Zabójcze gry" to druga książka autorstwa R. L. Stine'a, którą w ramach cyklu Ulica Strachu opublikowało wydawnictwo Media Rodzina. Ulica Strachu to seria ponad 150 strasznych opowiadań, które rozgrywają się w ponurym i przeklętym miasteczku Shadyside. Tak jak w każdej opowieści krążącej wokół Ulicy Strachu, w książce "Zabójcze gry" głównymi bohaterami są licealiści, a przyczyną kłopotów niechlubna przeszłość tego dziwacznego miasteczka. Brendan Fear, członek przeklętej rodziny Fearów, z okazji swoich osiemnastych urodzin urządza w pustej, letniej (przeklętej!) posiadłości przyjęcie, na które zaprasza paczkę znajomych. Chociaż niektórzy z zaproszonych gości obawiają się wyspy oraz plotek krążących wokół rodziny, a inni dostają nawet dziwne ostrzeżenia, początek urodzin zapowiada się ciekawie. Aby w pełni wykorzystać miejskie legendy i upiorne okoliczności, Brendan zaprasza wszystkich do nietypowej gry. Niestety bardzo szybko okazuje się, że zwykła rozgrywka przeradza się w coś śmiertelnie niebezpiecznego. "Zabójcze gry" to książka, którą świetnie się czyta. Chociaż jak cała seria autorstwa R. L. Stinea też jest horrorem, to wydaje mi się, że aż tak strasznie (ani obrzydliwie) nie jest. Oczywiście nie brakuje ofiar i ponurych historii z przeszłości, ale jest tu chyba trochę więcej thrillera, a zdecydowanie mniej horroru. Akcja prowadzona jest w bardzo dobrym tempie, opisy są krótkie, sceny dynamiczne, a postaci nie ma dużo. Chociaż nie ma większych zaskoczeń, nie ma nieoczekiwanych zwrotów akcji, autor świetnie zbudował napięcie, pozostawiając na koniec małe niedopowiedzenia i pole do popisu dla wyobraźni czytelnika. Od nastoletnich czasów uwielbiam sięgać po tego typu historie książkowe oraz filmowe i tym razem poczułam się trochę tak, jakbym znowu chodziła do liceum! Jeżeli miałabym porównać klimat tej książki do innych publikacji to myślę, że spodoba się ona fanom książek STAGS, DOGS, oraz popularnej serii RIVERDALE.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
29-07-2021 o godz 12:55 Aleksandra Rzepka dodał recenzję:
Rachel ma 17 lat i pewnego dnia zostaje zaproszona na osiemnastkę Brendana Feara. Jednak nie wszyscy są tak entuzjastycznie nastawieni do tego pomysłu. Przyjaciółka dziewczyny próbuje zniechęcić ją do wyjazdu. W końcu według wszystkich starych opowieści rodzina ta jest nawiedzona. Mimo wszystko Rachel z radością dołącza do zabawy. A impreza okazuje się wieczorem gier, w którą stawką jest… życie. Nie będę ukrywać, że jestem niesamowitym cykorem, a horrory omijam szerokim łukiem. Jednak w przypadku książek sprawa ma się trochę inaczej. Mimo tego, że w czasie czytania moja wyobraźnia działa na najwyższych obrotach, a ja wzdrygam się częściej niż bohaterowie krzyczą, to i tak sięganie po takie powieści sprawia mi jakąś dziwną, masochistyczną przyjemność. Tak też było w przypadku „Zabójczych gier”, z jednej strony, kiedy w trakcie czytania szłam do toalety, to rozglądałam się wokół jak szalona, a z drugiej od początku do końca byłam i nadal jestem zachwycona. Klimat wiekowej i niemalże pustej posiadłości był fantastyczny, a jednocześnie bardzo sugestywny. Dodatkowo ciśnienie i napięcie z każdą stroną rosło i wpływało na procesy zachodzące w mojej głowie. Poza tym sam pomysł na stworzenie historii, w której grupa nastolatków znalazła się sama w wielkim domu, w którym grasuje coś, albo ktoś, jest dla mnie doskonałym posunięciem. A w to wszystko zostały wplecione różne rodzaje gier, na które w najbliższym czasie nie będę mogła nawet spojrzeć, a tym bardziej w nie zagrać. Nie chcę też zbyt dużo wam zdradzić, żeby nie odebrać wam frajdy z czytania. Dlatego powiem wam jeszcze, że wydaje mi się, że wielu z was poczuję, w czasie czytania, tę specyficzną i odrobinę mroczną atmosferę. Teoretycznie jest to książka dla młodzieży, ale myślę, że spokojnie może sięgnąć po nią również dorosły. Oczywiście o ile nie jest znawcą i entuzjastą tych najmroczniejszych powieści grozy. Ja, jako największe strachajło, jak najbardziej polecam zaopatrzyć się w „Zabójcze gry”, bo uważam, że jest to niesamowicie ciekawa pozycja, z którą można owocnie spędzić wieczór.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
15-08-2021 o godz 17:47 etiudyliterackie dodał recenzję:
I znowu wracam w klimaty młodzieżowe 😉 Czytając kolejną książkę z cyklu #ulicastrachu coraz mocniej przypominałam sobie swoje lata dzieciństwa. Szalone pomysły, pierwsze miłości i zauroczenia, szkolne przygody i ówczesne znajomości i przyjaźnie… Lubicie czasem powspominać? 🙂 #zabójczegry to nie jest kontynuacja książki #dziewczynaznikąd, to zupełnie inna, odrębna historia, ale również naszpikowana młodym duchem i mrocznym klimatem. Poznajemy Rachel, zwykłą dziewczynę, która po szkole pracuje w knajpie, aby wspomóc swoich rodziców. Życie toczy się z dnia na dzień i nagle, nieoczekiwanie dostaje zaproszenie na imprezę do chłopaka, w którym się podkochuje. Oczywiście, mimo ostrzeżeń, już nie może się jej doczekać. Impreza z założenia ma być epicka, ale czy taka będzie? Gospodarz przygotował wiele atrakcji, ciekawe tylko czy wszystkim się spodobają… 😉 Nie ukrywam, że wkręciłam się tę historię od samego początku. Byłam niezmiernie ciekawa, jak zostanie opisana super, ekstra, nieziemska impreza - przyznaję na takiej, jaką nam tu przedstawiono nigdy nie byłam i bardzo się z tego cieszę 😜 chyba nie wytrzymałabym nerwowo. Pomysły młodzieży są czasem okrutne, choć dla innych mogą wydawać się super zajawką… no tak to właśnie młodość i szaleństwo i poniekąd trochę głupota. Na miejscu Rachel umarłabym ze strachu, jak nic, nie nadaje się na takie akcje kompletnie, ale trzeba też pamiętać, że przecież w takich chwilach możesz zbliży się do osoby, do której wzdychasz nocami 😆 NIe będę Wam psuć zabawy, bo to przecież nie o to chodzi, ale jeśli chcecie poczuć lekki dreszczyk młodzieńczych emocji i z uśmiechem na twarzy zatopić się w historii, to ta książka zdecydowanie spełnia te warunki 🙂 Jestem bardzo ciekawa po pierwsze ekranizacji tych książek, które niedawno pojawiły się na netflixie i po drugie co jeszcze mnie czeka. Duchy były, strach, klątwa i panika były, głupie zabawy też… czym zatem autor uraczy nas w #killznaczyzabić 🙂
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-08-2021 o godz 14:14 Julia dodał recenzję:
Siłą rzeczy porównywałam ją z czytaną wcześniej "Dziewczyną znikąd", więc już na samym początku sformułowałam pierwsze wnioski: akcja rozkręca się znacznie wolniej. Pierwsze 100-150 stron było dość nudnawe, co eksponowało słaby warsztat pisarski autora. Później jednak zaczyna się jazda bez trzymanki. Mroczny klimat, ciekawe zwroty akcji... Powróciło wszystko to, co tak bardzo spodobało mi się w "Dziewczynie znikąd". Znów śledziłam akcję z zapartym tchem i tym razem musiałam się nieco wysilić, żeby rozgryźć co tak naprawdę dzieje się na wyspie. Odchodząc jednak nieco od fabuły i moich mocno subiektywnych odczuć, porozmawiajmy sobie o bohaterach. Odniosłam bowiem wrażenie, że autor dość powierzchownie potraktował postaci żeńskie w książce. Bohaterki nie wyróżniały się niczym szczególnym i więcej czasu poświęcono ich wyglądowi, aniżeli ich wnętrzu. Nie miałabym z tym problemu, biorąc pod uwagę jak dużo akcji mamy w tej pozycji, jednak warto zauważyć, że inaczej sprawa wygląda z płcią przeciwną. Postaci nie zlewają się w tym przypadku w bezimienną masę, bo autor rzeczywiście podjął próbę ich kreacji. Mają swoje zainteresowania i indywidualny sposób bycia, którego tak zabrakło mi w przypadku dziewczyn. I niestety, ale muszę poruszyć jeszcze jeden temat, a mianowicie postępowanie głównej bohaterki. Podejmowane przez nią decyzje były irracjonalne, a służyły one tylko i wyłącznie popchnięciu akcji do przodu - widać było, że autor za bardzo ingerował w jej postać, sprawiając tym samym, że wypada po prostu głupio. Bardzo mnie to denerwowało i nie pozwalało w pełni nacieszyć się fabułą. Reasumując... Jestem rozdarta. Z jednej strony przeszkadzało mi postępowanie głównej bohaterki, z drugiej książka dostarczyła mi naprawdę dużo rozrywki. Myślę, że seria "Ulica strachu" jest idealna dla osób, które chciałyby rozpocząć swoją przygodę z literaturą grozy. Mają swoje wady, ale czytelnik i tak się przy nich dobrze bawi.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
09-09-2021 o godz 11:33 Wioletta Dobrzeniecka dodał recenzję:
Każdy w miasteczku słyszał nie raz o rodzinie Fearów i krążącej nad nimi klatwie. Nie bez przyczyny na ich "cześć" nazwano las, będący przestroga dla wszystkich przechodzących obok niego. Wiatr wydostający się spomiędzy drzew u wielu spacerowiczów powoduje dreszcze i gęsią skórkę, dlatego nikt z własnej woli nie spędza tam dużo czasu... Rachel zawsze marzyła o bliższym poznaniu Brendona Feara, lecz zawsze uważała, iż pochodzą z dwóch różnych światów, których drogi nigdy się nie skrzyżują. Oj... jak bardzo się myliła... Zwykły dzień, spędzała go jak zawsze w pracy, po wczensiej zakończonych lekcjach szkolnych, okaże się być początkiem czegoś, co zapamięta do końca życia... A wszystko to przez zaproszenie na 18 urodziny chlopaka, do którego wzdycha od dłuższego czasu. Zarówno przyjaciółka, jak i byly chlopak próbowali wybić Rachel z głowy pomysł pójścia na to przyjęcie, przecież każdy wiedział jaka ta rodzina ma reputację, i że nic dobrego się z nimi nie wiąże... Sam fakt imprezy w opuszczonej posiadłości Fearow, znajdujący się na wyspie powinien dać dziewczynie wiele do myślenia... Było wiele powodów, dla których Rachel nie powinna iść w to miejsce, jednak dla wszystkiego znajdowała wytłumaczenie. Wybiera się tam, a przez to zapamięta ten dzień do końca swojego życia... Brendan zadbał oto, aby nikt nie nudził się na jego urodzinach. Wymyślił gry, które mają podnieść ciśnienie każdemu, kto boi się duchów, ciemności, nietoperzy, pająków oraz tym, którzy obawiają się tego, co może znaleźć się za zamkniętymi drzwiami w nawiedzonym domu... To co zobaczą po przekroczeniu progu kolejnego piętra otworzy im oczy na coś, na co zdecyowsnie nie byli gotowi... Nikt nie ostrzegł ich, ze gry dla nich przygotowane mogą okazać się zabójcze... A zaplanowane atrakcje na wieczór wymknąc się poza napisany scenariusz... Cała recenzja na: https://timeofbook.blogspot.com/2021/09/112-zabojcze-gry.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
04-08-2021 o godz 17:53 Papierowa_książka dodał recenzję:
Rachel nieoczekiwanie zostaje zaproszona na urodziny Brendana, w którym skrycie się podkochuje. Jednak jej były chłopak i przyjaciółka usiłują powstrzymać dziewczynę przed wizytą w domu Fearów. Zabawa urodzinowa zamienia się w grę o przetrwanie, czy wyjdą z tego żywi? Rachel prowadzi normalne życie. Uczy się i w wolnych chwilach pracuje, by pomóc finansowo rodzicom. Pewnego dnia otrzymuje zaproszenie na urodziny chłopaka, który jej się podoba. Od tego momentu zaczyna się seria dziwnych wydarzeń. Mimo to Rachel bierze udział w imprezie. Niestety, urodzinowe przyjęcie zamienia się w walkę o życie. Rachel liczyła na fajną imprezę urodzinową, ale nie spodziewała się, co miało się tak naprawdę wydarzyć. Zignorowała ostrzeżenie, więc musiała stawić czoła wydarzeniom w domu Fearów. Zabawa zmieniła się w horror. Wiele osób uważało przecież, że nad rodziną Fearów ciąży klątwa. Dziewczyna zaczęła żałować, że nie posłuchała przyjaciółki i uparła się na te urodziny, jednak na to jest już za późno. Musi stawić czoła wielu nieprzyjemnym zdarzeniom, które odbiją się traumą na długi czas. Czegoś takiego nie da się wymazać z pamięci. Fajna szata graficzna, każdy rozdział ma tytuł, który naprowadza na wydarzenia, które się w nim rozgrywają. Książka podzielona jest na cztery części. Wprowadzenie do historii, impreza oraz niebezpieczna gra, wydarzenia po niej a ostatnia część to prawdziwa gra o przetrwanie. Wstęp jest krótki, większą część zajmują wydarzenia na wyspie. Dużo jest dialogów, opisy są krótkie. Szybko się czyta, również język, w jakim napisana jest książka, jest bardzo prosty. Bardzo dobrze pokierowana akcja. Nigdy nie wiadomo co wydarzy się dalej, kto zginie następny, czy w ogóle ktoś zginie i dlatego dochodzi do tych wydarzeń. Żadnych wskazówek za to bardzo dużo się dzieje. Wciągająca, pełna akcji historia z elementami grozy i nawiedzonym domem w tle.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
01-08-2021 o godz 21:14 Łukasz dodał recenzję:
„Zabójcze gry” nie były takie zabójcze, bo czytacie moje kolejne wypociny… Książkę czyta się ekstremalnie szybko i dla mnie jest ona mocno filmowa, ponieważ nie znajdziemy w niej jakichś głębszych opisów bohaterów czy czegokolwiek, same konkrety dialogi i akcja. Co do dialogów są zaiste infantylne, jasne rozumiem, że to młodzież i tak dalej jednak jeśli współczesna młodzież jest taka jak ta z powieści to powiadam Wam moi najmilsi jesteśmy zgubieni. Trochę irytowała mnie główna bohaterka przez swoją naiwność jednak to chyba efekt tego, że jest niedojrzałą nastolatką. Bardzo podobał mi się zabieg „omotania” bohaterki przez pewnego chłopaka jest to dość świeży pomysł i przyznaje genialny nigdy dotychczas się z takim nie spotkałem…
Urzekła mnie scena, gdy goni bohaterów morderca i zwoje ich mózgu podpowiadają im zamiast ucieczki serię namiętnych pocałunków, zupełnie logiczne ja zapewne zacząłbym w takim momencie robić szarlotkę… A wy? Co do samej historii to nie wzbudziła emocji czytało się szybko i sprawnie, były momenty, że ciekawiła jednak to tylko momenty. Prawdę powiedziawszy ciężko mi to rozpatrywać w kategorii horroru, fakt można by to tak postrzegać w latach dziewięćdziesiątych jednak nie teraz, gdy trzynastolatkowie w szkole bawią się w pewną grę o nazwie gwiazdy dającej naszej planecie ciepło i światło (nazwa gwiazdy to Słońce- zasad gry wam tłumaczyć nie będę, zainteresowanie sobie poradzą).
Podczas czytania ta powieść jakoś bardziej skojarzyła mi się z serią filmów „Straszny film” które są swoistą parodią i to nie w złym tego słowa znaczeniu. Jeśli ktoś ma sentyment do tej serii lub spodobała mu się produkcja Netflixa to zapewne odnajdzie się i podczas czytania „Zabójczych gier”, a jeśli nie to może się z powieścią nie polubić jeśli nie zachowa odpowiedniego nastawienia i będzie liczył na horror z prawdziwego zdarzenia.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
14-08-2021 o godz 18:00 Anonim dodał recenzję:
„Dziewczyna znikąd” i „Zabójcze gry” to dwie książki z cyklu Ulica strachu, na podstawie którego ostatnio powstały trzy filmy na platformie netflix. Niestety spodziewałam się czegoś zdecydowanie lepszego. Myślałam, że będą to książki trzymające w napięciu, trochę straszne i bardzo ciekawe. Po przeczytaniu pierwszego tomu byłam zawiedziona. Druga część stanowczo bardziej do mnie przemówiła. Uważam, że ma wiele minusów, jednak przynajmniej była ciekawa. Nie jestem fanką tego, jak w obu tomach zostały wykreowane postacie. Mam wrażenie, że są niedopracowane. Nie podobała mi się większość podejmowanych przez nich decyzji, a ich tok myślenia zazwyczaj był po prostu głupi i naiwny. Myślę, że największą zaletą obu książek jest to, że czyta się je naprawdę szybko. Są one dość cienkie i mają duże litery, co zapewne jest głównym powodem. Kolejnym jest to, że autor posługuje się naprawdę prostym i niewymagającym skupienia stylem. Po opisie myślałam, że będą to ciężkie książki, a okazało się, że wcale takie nie są. Spodziewałam się więcej scen trzymających w napięciu, natomiast takie sceny otrzymałam tylko w drugim tomie. Wiem, że horrorem bym tych książek raczej nie nazwała. Uważam, że ostatnie wydarzenia w pierwszej części rozwinęły się zdecydowanie zbyt szybko i nienaturalnie. W dodatku wszystko w niej było bardzo przewidywalne. Sprawa ta ma się lepiej w przypadku drugiego tomu, gdzie końcowa akcja rozgrywa się dłużej niż na kilku stronach. Mimo, że te książki mają więcej minusów niż plusów, nie uznałabym ich za bardzo złe. Jednak mam wrażenie, że wiele rzeczy w tych książkach nie zostało dopracowanych. Raczej trzeba je czytać z dużym przymróżeniem oczu. Myślę, że spodziewałam się czegoś lepszego. Jeśli myślicie nad przeczytaniem którejś z tych książek, to zdecydowanie bardziej polecam „Zabójcze gry”.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
04-08-2021 o godz 08:16 adziorex dodał recenzję:
„Zabójcze gry” to drugi tom z serii „Ulica Strachu” i od razu powiem, że podobał mi się dużo bardziej niż tom pierwszy! Kiedy siedemnastoletnia Rachel zostaje zaproszona przez Brendana Fear na urodziny, spełnia się jej najskrytsze marzenie. Przyjaciółka Rachel zdecydowanie odradza jej uczestnictwo w imprezie organizowanej na wyspie należącej do rodziny Fear, nad którą podobno ciąży klątwa. Dziewczyna nie daje się jednak przekonać i bierze udział w przyjęciu. Na ten wieczór gospodarz przygotował listę gier i atrakcji, ale nikt nie spodziewał się gry o przetrwanie. Fabuła w „Zabójczych grach” jest dużo ciekawsza i o wiele bardziej dynamiczna niż w „Dziewczynie Znikąd”. Akcja zaczyna się bardzo szybko i jest poprowadzona w bardzo klasyczny dla gatunku grozy sposób. Grupa znajomych rozdziela się w wielkim, tajemniczym domu, a co zaczyna dziać się dalej pewnie każdy sobie wyobraża. Dla mnie przewidywalność nie jest w tym przypadku minusem, ponieważ rozwiązanie zagadki jest dla mnie wystarczająco zaskakujące i satysfakcjonujące. Ilość zwrotów akcji jest pokaźna i były one naprawdę udane. Pióro autora jest przyjemnie i lekkie, jego książki pochłania się w kilka godzin, ta nie jest wyjątkiem. Fabuła jest wciągająca choć niezbyt oryginalna, jednak myślę, że właśnie o to chodzi w tym cyklu. Autor postawił na sprawdzone schematy w literaturze grozy, choć bardziej niż z innymi książkami tego gatunku, ten cykl kojarzy mi się z filmami grozy klasy B, które lubię. Oczywiście podobnie jak w tomie pierwszym wszystko dzieje się dość szybko ale trzeba pamiętać, że w literaturze czy filmach tego typu rozwój bohaterów jest zdecydowanie na drugim, a nawet na trzecim planie. Bawiłam się świetnie i czekam na ostatni tom „Ulicy Strachu”, którego premiera już we wrześniu!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
04-08-2021 o godz 13:31 Vaconafa dodał recenzję:
Rachel dostaje zaproszenie na urodzinową imprezę Brenadana Feara, i to nie byle jaką imprezę bo z okazji jego osiemnastych urodzin. Mimo ostrzeżeń ze strony jej przyjaciółki a nawet zaborczego byłego chłopaka, decyduje się ona na udział w tym wydarzeniu. Osiemnastka Brendana ma się odbyć w rezydencji na wyspie. Gospodarz przygotował stare gry jako rozrywkę dla swoich gości. Pierwszą grą jest poszukiwanie fantów i goście rozchodzą się po ponurych korytarzach rezydencji Fearów. Jednak zabawa nie zapowiada się zbyt sielankowo... Wkrótce goście znajdują pierwsze ciało, a ofiarą jest jedna z uczestniczek imprezy. Niedługo dochodzi do kolejnych morderstw a wszystko jest większym, morderczym planem, związanym z grami. Kto padnie ofiarą mordercy a komu uda się przeżyć? Gdyby tego było mało to o rezydencji jak i o rodzinie Fearów krąży wiele opowieści, strasznych i przerażających. Sama rodzina jest przeklęta i ciąży na niej klątwa. Zatem ile z tych opowieści okaże się prawdą i czy rezydencja jest nawiedzona przekonacie się czytając tą powieść. Konstrukcja książki czyli podział na rozdziały, które posiadają swoje tytuły, spoileruje nam czytanie i wiemy czego się możemy za chwilę spodziewać, przez co nie ma zbudowanego napięcia czy grozy. Historia jest ciekawa i wciągająca, idealnie nadaje się na film dla młodzieży. Może młodszy czytelnik, lub mniej wymagający jeśli chodzi o grozę będzie zachwycony z tego horroru, jednak ja podeszłam do książki z dystansem i wiedzą, że to horror dla młodzieży więc nie liczyłam na to, że mną poruszy czy mnie przerazi. Jest to dla mnie lekka książka, która ma ogromny potencjał i nie nudzi. Chętnie sięgnę po kolejne książki z serii i tą pozycję mimo wszystko Wam polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
18-08-2021 o godz 00:34 martucha_czyta dodał recenzję:
Poczułam się jakbym znowu miała 13 lat, kiedy to pierwszy raz sięgnęłam po książki R.L Stine'a. Do tej pory pamiętam jego opowieść, którą przeczytałam jako pierwszą. Była to „Gęsia skórka. Witamy w domu śmierci”. Przeraziła mnie niesamowicie. Możliwe, że dzięki niemu tak bardzo podobają mi się teraz książki Stephena Kinga. Jak tylko zobaczyłam, że seria „Ulica strachu” znowu pojawia się na polskim rynku stwierdziłam, że muszę te książki przeczytać, bo wspaniale będzie znowu poczuć ten niesamowity klimat. O rodzinie Fear i klątwie, która na nich ciąży, po Shadyside krąży wiele opowieści i legend. Jednak mimo wszystko młody dziedzic fortuny, Brendan Fear, cieszy się ogólną sympatią i szacunkiem. Kiedy postanawia wyprawić urodziny w rodzinnej, letniej rezydencji na wyspie, wszyscy znajomi reagują na to z zachwytem. Na urodziny zostaje zaproszona również Rachel, która do chłopaka czuje coś więcej niż tylko sympatię, ale czy z wzajemnością? Brendan przygotował dla gości specjalne „niespodzianki”, które na pewno zapamiętają do końca życia… Książka ma wiele zwrotów akcji, nie wszystkimi byłam zachwycona, liczyłam na coś bardziej mrocznego, ale nie można zapominać, że jest to jednak książka skierowana do młodzieży. Moje zainteresowanie było utrzymane do samego końca, bo autor potrafi zaskoczyć, a zakończenie nie jest czymś oczywistym. Happy end? Nie u Stine’a, z tego słynie jego styl pisania. W książce nie brakuje oczywiście wad, zarys bohaterów jest bardzo ubogi, niektóre dialogi są infantylne i nieco irytujące. Ale niestety nie można mieć wszystkiego, Stine stawia na akcje, a nie na opisy bohaterów. Mnie ta książka sprawiła ogromną radość i nie mogę się doczekać kolejnych książek z tej serii.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Niemożliwa para Mills Emma
4.4/5
21,11 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Factfulness Rosling Hans
4.6/5
23,32 zł
39,00 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.