Za zielonymi drzwiami (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (4): Cena:

Oferta empik.com : 29,78 zł

29,78 zł 41,99 zł (-29%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Bogactwo, kariera, wielkie miasto i wygodne życie – czy może cicha prowincja, gdzie życie toczy się wolniej?

Ania, szefowa działu reklamy w dużej firmie, dowiaduje się o spadku, który pozostawił jej szef i przyjaciel, Kazimierz. Bohaterka ma wybór: przejęcie ważnego stanowiska i udziałów w firmie albo odziedziczenie tajemniczego gospodarstwa. Anna musi podjąć trudną dla siebie decyzję. Do tej pory stawiała na karierę, a sama myśl o mieszkaniu na wsi przyprawiała ją o mdłości.

Ale może warto sprawdzić, co kryje się za zielonymi drzwiami domu, który miałaby odziedziczyć?

Czy Anna odważy się postawić wszystko na jedną kartę i rozpocznie nowe życie, z dala od personalnych rozgrywek korporacji, w której czuła się tak dobrze? Czy posłucha rad mężczyzny, z którym ma romans – może raczej podejmie wyzwanie, jakie rzuca jej los i odważy się przejąć odrestaurowaną stodołę, mały domek, stajnię i dużą połać ziemi? A może za zielonymi drzwiami kryje się coś jeszcze?
Może… prawdziwa miłość?

„Za zielonymi drzwiami” Kamili Majewskiej to pełna oryginalnych postaci i nieoczekiwanych zwrotów akcji powieść o trudnych wyborach i życiowych rozterkach. Powieść, która pokazuje, jak bardzo los może być przewrotny.

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Za zielonymi drzwiami
Autor: Majewska Kamila
Wydawnictwo: Wydawnictwo Szelest Sp. z o.o.
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 312
Numer wydania: I
Data premiery: 2022-01-26
Rok wydania: 2022
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 200 x 20 x 130
Indeks: 40926032
średnia 4,5
5
21
4
10
3
3
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
26 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
13-05-2022 o godz 16:29 przez: Monika | Zweryfikowany zakup
Super książka. Bardzo wciąga. Gorąco polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
10-02-2022 o godz 12:49 przez: FioletowaRóża
„Za zielonymi drzwiami” to opowieść o Annie Jabłońskiej- współczesnej kobiecie sukcesu. Bohaterka całe swoje życie poświęca ukochanej pracy, która nie należy do najłatwiejszych. WysockiArt to firma marketingowa, w której pracownicy pieczołowicie wymyślają przeróżne spoty reklamowe. Jak wiadomo, reklama dźwignią handlu, ale żeby była ona skuteczna, należy przygotować szereg planów i prezentacji. Na tym właśnie polega zadanie Anny. Co więcej, jej szef, Kazimierz Wysocki, bardzo chwali pracownicę i widzi w niej niemal swoją prawą rękę. Zaszczyt, prawda? Jednak by zajść tak daleko, kobieta zaniedbuje wszelkie inne aspekty swojego życia. Nie ma przyjaciół, nie uczęszcza na żadne spotkania towarzyskie po pracy, nie wie, co to spokój, odpoczynek czy dobra zabawa. Dla Anny liczy się tylko praca i zysk ze stworzonego projektu. Jej postawa przypomina zachowanie typowego pracownika korporacji, który osiąga sukces, ale TYLKO poprzez tak zwany wyścig szczurów. Mało tego, tak waleczną postawę wykształcił w kobiecie jej własny ojciec. Uważał on bowiem, że córka niczego nie osiągnie, nigdy w nią nie wierzył i widział ją raczej jako zakompleksioną kurę domową, która będzie notorycznie usługiwać mężowi. Taki styl życia dla Anny był nie do przyjęcia- kobieta ma być niezależna, ambitna i wytrwała w swoich działaniach. Na pierwszy rzut oka można taką postawę pochwalić, ale… co za dużo, to niezdrowo, prawda? Praca ponad miarę, nie dla przyjemności, a wyłącznie dla udowodnienia swoich racji, prędzej czy później przestaje cieszyć. W stylu życia Anny nie ma także miejsca na miłość- kobieta w nią nie wierzy, nie istnieją dla niej czułości, piękne słowa czy kolacje przy świecach. Bohaterka spotyka się z niejakim Darkiem, swoim współpracownikiem, chociaż sama uważa, że związki w pracy nie wróżą niczego dobrego. Jestem przekonana, że postawa Darka niejednokrotnie zdenerwuje czytelników, a dlaczego tak uważam? O tym warto samemu się przekonać. Mówi się, że w życiu „nie można czegoś mieć i zjeść”. Z takim dylematem spotka się Anna, gdy właściciel firmy umrze, a jego pełnomocnik przedstawi testament. Kobieta będzie miała do wyboru jedną z dwóch możliwości- albo stanie się najważniejszą osobą w pracy, albo z niej zrezygnuje, by zająć się otrzymaną wiejską posiadłością. Dla kobiety sukcesu nie jest to łatwy wybór, tym bardziej, że Darek wręcz naciska na opcję numer jeden. Co więcej, co typowy mieszczuch miałby robić na wsi? To do Anny niepodobne, by zajmować się zwierzętami lub nie mieć dostępu do nowoczesnych galerii handlowych. Wybór jest trudny, a bohaterka będzie miała określony czas do namysłu- trzy miesiące. Wiele? Niewiele? Sami to oceńcie. W końcu wypada jednak dowiedzieć się, jak wygląda wiejska posiadłość, prawda? Anna wyrusza zatem w podróż, a gdy dociera na miejsce, jej wizja wsi zmienia się diametralnie. Piękne widoki, bajeczne jezioro, duży dom i stadnina z sześcioma końmi. Coś pięknego, aż chce się przywołać renesansowy tekst Kochanowskiego „Wsi spokojna, wsi wesoła!”. Na dodatek Anna poznaje czarującego Piotra- opiekuna domu oraz instruktora jazdy konnej. Co zrobi Anna? Czy wielkomiejski świat stanie się dla niej najważniejszy, a rozwój kariery postawi na pierwszym miejscu? Czy piękne widoki, możliwość nauki jazdy konnej, a także wszechobecny spokój zagoszczą w sercu kobiety? Czy Darek będzie miał jakikolwiek wpływ na wybór Anny? Zapraszam do lektury- myślę, że opisy przyrody dobrze wpłyną na każdego czytelnika. Debiut literacki Kamili Majewskiej uważam za udany. „Za zielonymi drzwiami” to książka łatwa w odbiorze, idealna dla pasjonatów przyrody. Powieść śmiało można zabrać na wakacje lub po prostu w wolnym czasie oddać się malowniczym opisom, które zaserwowała nam pisarka. Sama przypomniałam sobie, jak podczas różnorakich festynów korzystałam z uroków jazdy konnej, a cierpliwy instruktor obiecywał mi, że nie trzeba bać się tych dostojnych zwierząt. Miał on niezaprzeczalną rację. Podczas czytania książki zadawałam sobie także jedno ważne pytanie: co jest istotne- pogoń za pieniędzmi czy spokój, krystaliczny porządek ciszy? Myślę, że dziś warto jest coś osiągnąć i cieszyć się własnym sukcesem, ale praca to nie wszystko. Trzeba umieć wypośrodkować wartości ważne w życiu człowieka i o tym właśnie jest ta książka. Na wszystko musi być czas, na miłość także, bo przecież nie znamy dnia ani godziny. Po książkę powinny sięgnąć przede wszystkim osoby lubiące powieści obyczajowe, które wierzą w miłość. Czy poznam inne teksty autorki? Myślę, że tak, ponieważ ostatnie lata nie są dla nas przychylne, a autorka pomogła mi choć na chwilę zapomnieć o smutnych wydarzeniach na świecie. Bardzo jej za to dziękuję. Niech inni Czytelnicy dadzą sobie czas na chwilę relaksu i marzeń- ta lektura zapewnia taką możliwość.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
10-02-2022 o godz 12:49 przez: FioletowaRóża
„Za zielonymi drzwiami” to opowieść o Annie Jabłońskiej- współczesnej kobiecie sukcesu. Bohaterka całe swoje życie poświęca ukochanej pracy, która nie należy do najłatwiejszych. WysockiArt to firma marketingowa, w której pracownicy pieczołowicie wymyślają przeróżne spoty reklamowe. Jak wiadomo, reklama dźwignią handlu, ale żeby była ona skuteczna, należy przygotować szereg planów i prezentacji. Na tym właśnie polega zadanie Anny. Co więcej, jej szef, Kazimierz Wysocki, bardzo chwali pracownicę i widzi w niej niemal swoją prawą rękę. Zaszczyt, prawda? Jednak by zajść tak daleko, kobieta zaniedbuje wszelkie inne aspekty swojego życia. Nie ma przyjaciół, nie uczęszcza na żadne spotkania towarzyskie po pracy, nie wie, co to spokój, odpoczynek czy dobra zabawa. Dla Anny liczy się tylko praca i zysk ze stworzonego projektu. Jej postawa przypomina zachowanie typowego pracownika korporacji, który osiąga sukces, ale TYLKO poprzez tak zwany wyścig szczurów. Mało tego, tak waleczną postawę wykształcił w kobiecie jej własny ojciec. Uważał on bowiem, że córka niczego nie osiągnie, nigdy w nią nie wierzył i widział ją raczej jako zakompleksioną kurę domową, która będzie notorycznie usługiwać mężowi. Taki styl życia dla Anny był nie do przyjęcia- kobieta ma być niezależna, ambitna i wytrwała w swoich działaniach. Na pierwszy rzut oka można taką postawę pochwalić, ale… co za dużo, to niezdrowo, prawda? Praca ponad miarę, nie dla przyjemności, a wyłącznie dla udowodnienia swoich racji, prędzej czy później przestaje cieszyć. W stylu życia Anny nie ma także miejsca na miłość- kobieta w nią nie wierzy, nie istnieją dla niej czułości, piękne słowa czy kolacje przy świecach. Bohaterka spotyka się z niejakim Darkiem, swoim współpracownikiem, chociaż sama uważa, że związki w pracy nie wróżą niczego dobrego. Jestem przekonana, że postawa Darka niejednokrotnie zdenerwuje czytelników, a dlaczego tak uważam? O tym warto samemu się przekonać. Mówi się, że w życiu „nie można czegoś mieć i zjeść”. Z takim dylematem spotka się Anna, gdy właściciel firmy umrze, a jego pełnomocnik przedstawi testament. Kobieta będzie miała do wyboru jedną z dwóch możliwości- albo stanie się najważniejszą osobą w pracy, albo z niej zrezygnuje, by zająć się otrzymaną wiejską posiadłością. Dla kobiety sukcesu nie jest to łatwy wybór, tym bardziej, że Darek wręcz naciska na opcję numer jeden. Co więcej, co typowy mieszczuch miałby robić na wsi? To do Anny niepodobne, by zajmować się zwierzętami lub nie mieć dostępu do nowoczesnych galerii handlowych. Wybór jest trudny, a bohaterka będzie miała określony czas do namysłu- trzy miesiące. Wiele? Niewiele? Sami to oceńcie. W końcu wypada jednak dowiedzieć się, jak wygląda wiejska posiadłość, prawda? Anna wyrusza zatem w podróż, a gdy dociera na miejsce, jej wizja wsi zmienia się diametralnie. Piękne widoki, bajeczne jezioro, duży dom i stadnina z sześcioma końmi. Coś pięknego, aż chce się przywołać renesansowy tekst Kochanowskiego „Wsi spokojna, wsi wesoła!”. Na dodatek Anna poznaje czarującego Piotra- opiekuna domu oraz instruktora jazdy konnej. Co zrobi Anna? Czy wielkomiejski świat stanie się dla niej najważniejszy, a rozwój kariery postawi na pierwszym miejscu? Czy piękne widoki, możliwość nauki jazdy konnej, a także wszechobecny spokój zagoszczą w sercu kobiety? Czy Darek będzie miał jakikolwiek wpływ na wybór Anny? Zapraszam do lektury- myślę, że opisy przyrody dobrze wpłyną na każdego czytelnika. Debiut literacki Kamili Majewskiej uważam za udany. „Za zielonymi drzwiami” to książka łatwa w odbiorze, idealna dla pasjonatów przyrody. Powieść śmiało można zabrać na wakacje lub po prostu w wolnym czasie oddać się malowniczym opisom, które zaserwowała nam pisarka. Sama przypomniałam sobie, jak podczas różnorakich festynów korzystałam z uroków jazdy konnej, a cierpliwy instruktor obiecywał mi, że nie trzeba bać się tych dostojnych zwierząt. Miał on niezaprzeczalną rację. Podczas czytania książki zadawałam sobie także jedno ważne pytanie: co jest istotne- pogoń za pieniędzmi czy spokój, krystaliczny porządek ciszy? Myślę, że dziś warto jest coś osiągnąć i cieszyć się własnym sukcesem, ale praca to nie wszystko. Trzeba umieć wypośrodkować wartości ważne w życiu człowieka i o tym właśnie jest ta książka. Na wszystko musi być czas, na miłość także, bo przecież nie znamy dnia ani godziny. Po książkę powinny sięgnąć przede wszystkim osoby lubiące powieści obyczajowe, które wierzą w miłość. Czy poznam inne teksty autorki? Myślę, że tak, ponieważ ostatnie lata nie są dla nas przychylne, a autorka pomogła mi choć na chwilę zapomnieć o smutnych wydarzeniach na świecie. Bardzo jej za to dziękuję. Niech inni Czytelnicy dadzą sobie czas na chwilę relaksu i marzeń- ta lektura zapewnia taką możliwość.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
24-02-2022 o godz 12:54 przez: Pinko
Jeżeli Los postawi przed Tobą wybór między karierą a szczęściem, w którą stronę pójdziesz? Anna jest w szoku, gdy umiera jej szef, Kazimierz. Był dla niej nie tylko przełożonym, który dał jej szansę w zawodowym świecie, lecz także przyjacielem i niemalże ojcem. Zawsze ją dopingował, wspierał, a Anna wiedziała, że zawsze może na niego liczyć. Dlatego informacja o jego śmierci tak ją zdziwiła- szczególnie, że choć zmarł na zawał, okazało się, iż od dłuższego czasu chorował na raka. Kolejnym zdziwieniem dla młodej kobiety był fakt, iż to właśnie jej Kazimierz przepisał wszystkie swoje doczesne dobra- bardzo dobrze prosperującą agencję reklamową oraz domek w niewielkiej wsi. Szkopuł w tym, że zmarły postawił pewne warunki: Anka musi wybrać między szefowaniem w firmie a przeniesieniem się do urokliwego zakątka, który -jak się okazało- stał się ostoją dla Kazimierza w ostatnich miesiącach jego życia. I choć kobieta nie wyobraża sobie zrezygnowania z życia w mieście, to postanawia wyruszyć w drogę, by obejrzeć "włości" zmarłego przyjaciela. Na miejscu wita ją przepiękna okolica, stadko koni i przystojny pomocnik, Piotr. Mimo że Ania spotyka się z Darkiem, kolegą z pracy, to na widok Piotra jej serce zaczyna mocniej bić. A przecież stąpająca twardo po ziemi Ania nie wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia. Bo taka nie istnieje. Prawda... ? Otwórzcie zielone drzwi. Otwórzcie swoje serca na zmianę. Bardzo ciężko jest napisać bardzo dobrą książkę. Ba, nawet dobrą. Nie oszukujmy się, wymyślić coś oryginalnego to jak trafić szóstkę w totka. A nawet jeżeli pomysł nie powala na kolana, to zawsze autor może zapunktować wykonaniem- tak dobrze opisanymi emocjami, że dla czytelnika nie liczy się już nic poza tym. Zawsze boli mnie serce, gdy pomysł wydaje mi się absolutnie świetny, acz wykonanie daje wiele do życzenia. W przypadku książki pani Majewskiej mam... bardzo mieszane uczucia. Na samym początku zaznaczę, iż Za zielonymi drzwiami nie jest pozycją złą. Nie męczyło mnie czytanie jej i (dzięki Bogu!) nie miałam ochoty rzucać nią o ścianę z frustracji. Jest lekka i przyjemna, idealna do wieczornego relaksu po długim, ciężkim dniu. Dobra dla kogoś, kto owej lekkości szuka w literaturze. Jednak... nie mogę napisać, że była dla mnie perełką wśród stosu innych, której z takim zapamiętaniem szukam. Dlaczego? Właściwie od początku było wiadomo, jak potoczą się sprawy w życiu naszej głównej bohaterki- zarówno zawodowe, jak i prywatne. Zero elementu zaskoczenia, tak więc dla czytelnika nie ma tu zbyt dużego pola do popisu, nie ma tego uczucia niepewności, co dalej. Nie musimy wysilać szarych komórek, biernie śledząc kolejne zakręty losu. Wątek miłosny poprowadzono także dobrze znaną nam ścieżką, a żeby Wam nie spoilerować, nie będę wchodzić za głęboko w temat. Powiem tylko tyle, że takie rozwiązanie spraw damsko- męskich przewija się w literaturze chyba od początku jej panowania. Brakowało mi emocji, niedopowiedzeń, uczucia, że nie mogę złapać tchu przez to, co dzieje się na kartach książki. Wszystko było takie... znane. Jeżeli nie wątek główny, to może chociaż bohaterowie mieli w sobie to "coś"? Cóż... nie do końca. Od początku mieliśmy jasność co do tego, kto jest tym "złym", a kto plasuje się w czołówce "dobrych". Nie było również tajemnicą, jak potoczą się sprawy między bohaterami. Żadne z nich nie miało jakiegoś charakterystycznego rysu w charakterze, który pomógłby nam w zapamiętaniu go na dłuższy czas. Oni po prostu byli, i tyle. Podsumowując, mnie ta książka nie porwała. Szanuję jednak za lekkość, dzięki której na chwilę moja głowa odpoczęła. Wierzę jednak, że z każdą kolejną książką pani Majewska będzie coraz lepsza i trzymam kciuki!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
14-02-2022 o godz 12:11 przez: Anonim
„Za zielonymi drzwiami” to bardzo sielska opowieść o miłości, której główna bohaterka nie spodziewała się znaleźć w przeciągu swojego mocno zapracowanego życia. Topos miasta, jako zguby uczuć doskonale wpasowuje się w obecną rzeczywistość. Tam gdzie jest kariera, niestety brakuje miłości. Ania to kobieta, która postawiła na swoją karierę wszystko, co miała. Wyrwana z sielankowej polskiej wsi i życia na łonie natury, postanowiła jednak zostać kimś, pokazać iż ona potrafi zapuścić korzenie w wielkim mieście, jakim jest Warszawa. Chociaż wyraz korzenie jest tutaj nad wyraz, ponieważ żaden człowiek, tym bardziej wrzucony w wir pracoholizmu nie rozpakuje do końca swoich walizek. Obecnie piastując tak zaszczytne stanowisko, jak szefowa działu reklamy, w bardzo renomowanej agencji, zmartwieniem Ani jest tylko mała ilość zleceń. Po paru latach wspinania się po drabinie kariery okazuje się, że główny prezes firmy umiera. Kobieta czytając testament dowiaduje się, że otrzymała spadek i to nie byle jaki. Informacja o darowiźnie, spada na kobietę, jak grom z nieba. Jest odurzona sytuacją, ponieważ wcześniej, na początku ścieżki swojej kariery jedyną osobą, którą Ania darzyła sympatią był właśnie prezes. Wówczas powstała pomiędzy nimi więź ojciec - córka. A z racji tego, iż mężczyzna był samotny większą część swojego majątku zostawił właśnie swojej współpracownicy. To właśnie ten tajemniczy spadek staje się kołem napędowym zmian w życiu Ani. Nagle szybkie i bogate życie staje pod wielkim znakiem zapytania, ponieważ na pierwszy plan wysuwa się coś zgoła innego. Wielkomiejska kariera traci na swojej wartości, ponieważ los lubi się zabawić ludzkim kosztem. Wtem Ania doznaje czegoś, w co nie wierzyła całe swoje dotychczasowe życia, nagle do głosu dochodzą uczucia i to nie byle jakie... To od czego zawsze chciała uciec wraca do niej z powrotem z podwójną siła. Sielska, polska wieś tym razem staje się miejscem, gdzie Ania znajduje dawno zachwiany spokój. Połacie soczystej zieleni dają obietnicę na upragniony odpoczynek na łonie natury. To wszystko może być jej, ale pod jednym warunkiem. „Za zielonymi drzwiami” to książka, która swoją tematyką porusza to, co najważniejsze w życiu. Pytania dotyczące przyszłości, trudne wybory i przede wszystkim uczucia, to czynniki składające się ludzką egzystencję. Czasami to, od czego uciekamy w końcu staje ponownie na naszej drodze, tak jak w przypadku Ani – głównej bohaterki. Życie jej nigdy nie rozpieszczało, wieczne udowadnianie komuś czegoś stało się najwyższym celem w życiu kobiety, analogicznie w pracy. Poprzez pęd i zachłyśnięcie się tym, co obiecuje wielkie miasto, dziewczyna zapomniała o jednym – o szczęściu i to po części ją zgubiło. Kreacja bohaterki wyszła autorce bardzo dobrze. Zarysowana przeszłość oraz oddanie w pewnym stopniu psychologizmu postaci plasuje tę książkę dość wysoko, a w szczególności iż jest to debiut literacki. Długie monologi i przemyślenia bohaterów sprawiają, że powieść, choć w tematyce obyczajowej niesie jakiś przekaz. Rozbudowany świat przedstawiony, dokładne opisy przestrzeni oraz budynków wpływają bardzo korzystnie na odbiór książki, ponieważ fabuła nie opiera się tylko na jednym. „Za zielonymi drzwiami” to niezwykle przyjemna lektura, która doskonale nadaje się na coraz cieplejsze, wiosenne dni. Polecamy: Dobre Recenzje
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
29-04-2022 o godz 15:50 przez: blackclare030117
Polskie obyczajówki to nie coś, po co sięgam często. Kiedyś może było inaczej, jednak zraziłam się do nich i chętniej sięgałam po te zagraniczne. Polska fantastyka? Super! Podobnie jak science-fiction - choć nie są to moje klimaty. Dobre polskie powieści z gatunku literatury obyczajowej, które miałam okazję czytać, najprawdopodobniej policzyłam na palcach jednej ręki. Tytuł Za zielonymi drzwiami kusił, jednak dość długo wstrzymywałam się ku sięgnięciu po niego. Ostatecznie ciekawość wygrała i zabrałam się za debiut Kamili Majewskiej. Ania jest szefową działu reklamy w dużej firmie. Świetnie jej w życiu się układa. Uwielbia swoją pracę i życie w ciągłym biegu. Nie ma czasu na poważniejsze związki, czy myślenie nad swoim życiem - w końcu nie po to wyjechała ze swojej małej wioski, żeby teraz spoczywać na laurach. Wszystko się zmienia, gdy szef i jednocześnie przyjaciel kobiety, umiera. To jednak nie jedyny szok dla Ani. Okazuje się bowiem, że Kazimierz zapisał jej w spadku przejęcie udziałów w firmie, albo odziedziczenie gospodarstwa. Mimo że wybór jest dość oczywisty, kobieta nie zamierza podejmować decyzji pochopnie i wyjeżdża na weekend do tajemniczego domu na wsi, chcąc dowiedzieć się dlaczego było to takie ważne dla jej zmarłego przyjaciela. Nie liczyłam na nic konkretnego, kiedy sięgałam po powyższy tytuł. Nie sądziłam również, że tak szybko go pochłonę. Do bohaterki Ani nie mogę doczepić się w żaden sposób - jej charakter, zachowanie i sposób myślenia sprawiały, że bardzo dobrze rozumiałam jej wybory i dopingowałam podczas każdych pojawiających się na horyzoncie problemów. Gorzej sprawa miała się z Darkiem, który budził we mnie mieszane uczucia i nie do końca wiedziałam jakim typem okaże się na sam koniec. Miałam pewne przeczucia i po części się sprawdziły. Postać drugiego męskiego bohatera jakim był Piotr wprowadzała miły balans pomiędzy dwoma światami w których musiała żyć Ania. Przez całą historię przewijały się nam na zmianę wątki spadkowe i miłosne. Ten dotyczący woli Kazimierza nie okazał się wcale nudny, a rzucał dodatkowo więcej kłód pod nogi naszej bohaterce. Nie chciałabym brzmieć jakbym cieszyła się z jej problemów, aczkolwiek na pewno wprowadziły one więcej dynamiki w kolejnych wydarzeniach. Wątek miłosny natomiast był bardzo subtelny i nienachalny. Wszelkie relacje i działania były stonowane i w przyjemny sposób budowały napięcie na efekt kulminacyjny. Chwilami liczyłam na odrobinę pikanterii, jednak mogę powiedzieć, że sposób prowadzenia relacji między bohaterami, bardzo mi się podobał. Zakończenie wyszło dość sztampowo, ale jednak dobrze. Ostatecznie Za zielonymi drzwiami jest debiutem autorki, co wydaje się dość istotne. Zdarzają się debiuty dobre, ale też słabsze. Jeśli czytelnik sięga po pierwszą pozycję danego autora, często jest tak, że wie czy warto kontynuować przygodę z resztą jego twórczości. Mogę śmiało powiedzieć, że jestem ciekawa dalszych historii stworzonych przez Kamilę Majewską. To na pewno jedna z lepszych polskich obyczajówek jakie miałam okazję czytać. Nie twierdzę, że jest to powieść wybijająca się fabularnie ponad innymi, bo prawdopodobnie schemat sporej części tego typu książek jest podobna, jednak ma w sobie coś, dzięki czemu chce się wejść do świata Ani i przez jakiś czas po prostu z niego nie wychodzić.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
25-03-2022 o godz 09:41 przez: Inthefuturelondon
Od momentu, gdy po raz pierwszy ujrzałam okładkę powieści Kamili Majewskiej - nie mogłam wyrzucić jej z głowy. Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Szelest otrzymałam szansę na przeczytanie i zrecenzowanie Za zielonymi drzwiami, czyli tytułu, który właśnie tak mocno osiadł w moim umyśle. Powiem szczerze, że przez liczne zawirowania nie mogłam zabrać się za jego lekturę od razu, lecz gdy teraz jestem już po jego lekturze – wiem, że to zrządzenie losu chciało, bym dopiero niedawno sięgnęła po tę książkę. O tym, czy i jak mocno jestem zauroczona tą historią, przeczytacie poniżej. Ania może pochwalić się świetnym stanowiskiem w pracy, wygodnym życiem oraz niemałymi zarobkami. Wkrótce kobieta dowiaduje się o spadku, jaki pozostawił jej zmarły szef i jednocześnie przyjaciel, pan Kazimierz. Ania staje przed trudnym wyborem: pozostać w obecnej pracy i otrzymać ogromny awans czy odziedziczyć tajemnicze gospodarstwo, porzucając dotychczasowe życie? Do tej pory kobieta na piedestale stawiała swoją karierę, a mieszkanie na wsi przyprawiało ją o mdłości. Czy teraz coś się odmieni? Kto wie, może za zielonymi drzwiami kryje się coś, co ostatecznie rozwieje jej wątpliwości. Coś albo... ktoś? Pozwólcie, że swoją opinię rozpocznę od pochwalenia pióra autorki. Książkę czytało się niezwykle przyjemnie i szybko, a wszystko za sprawą języka, jakim posługuje się Kamila Majewska. Nie dość, że jest on barwny, a dzięki opisom oraz dobrej kreacji bohaterów mogłam wyobrazić sobie wszystkie podane elementy, to jeszcze stwarza on taką magiczną wręcz atmosferę. Zaczynając lekturę tej powieści, nie spodziewałam się aż tak wciągającej historii – mimo tego, że podobnych na rynku wydawniczym jest wiele. Główna bohaterka, Ania, bardzo przypadła mi do gustu. Czytając o jej kolejnych rozterkach i innych wydarzeniach ściśle z nią powiązanych czułam się tak, jakbym czytała o sobie. Mamy ze sobą wspólne to, że obie lubimy mieć wszystko pod kontrolą, a zaplanowane wcześniej wydarzenia muszą iść według ściśle ustalonych punktów. Uważam tę postać za bardzo dobrze wykreowaną, a jednocześnie nie przeidealizowaną, jak często się to zdarza. Ania to bohaterka z krwi i kości, która popełnia błędy, szuka odpowiedzi na wiele swoich pytań i po prostu się gubi – jak każdy w niektórych sytuacjach. Do gustu przypadł mi również oczywiście sam wątek dotyczący owego gospodarstwa. Sam koncept takiego miejsca, które owiane jest tajemnicą, ale jednocześnie przywodzi na myśl niezwykły spokój i domową atmosferę sprawił, że poczułam duży komfort. Myślę, że właśnie to przyczyniło się w pewnym stopniu do tego, że tak szybko pochłonęłam tę historię. Nie mogłam znieść myśli, że choć na chwilę opuszczę to miejsce, a nawet nie wiecie, jak mi przykro na myśl, że na razie tam nie wrócę. Debiut Kamili Majewskiej zaliczam do bardzo udanych. Autorka pisze dobrze, pewnie i śmiało kreuje charaktery swoich bohaterów. Choć mogłabym przyczepić się do kilku elementów, to... nie chcę tego robić. Uważam, że Za zielonymi drzwiami to książka, która daje niesamowity komfort psychiczny i zdecydowanie sprawdzi się u czytelników, którzy właśnie takiej lektury teraz potrzebują. Z niecierpliwością będę czekać na kolejne powieści autorki i mam nadzieję, że nie będzie trwać to zbyt długo.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-02-2022 o godz 19:50 przez: bookaholic.in.me
Pogoń za pieniędzmi, za rozwojem kariery, nieustanny niedostatek czasu i brak życia prywatnego. To z pewnością najczęstsze dolegliwości ludzi żyjących w XXI wieku, zwłaszcza w wielkich miastach. Nie inaczej jest z główną bohaterka tej książki, Anną, która całe swoje dotychczasowe życie poświęciła korporacji. Z sukcesami i to ogromnymi, ale jakim kosztem? Żyjąca w pędzie, od zlecenia do zlecenia, od spotkania do spotkania, nie ma jednak czasu by pochylić się nad tym w jakim miejscu życia się znalazła. Czy jest szczęśliwa? Czy to jest to, czego pragnie? Na takie refleksje nie ma u niej czasu, jej doba to jedynie praca i sen. I choć ta książka to opowieść o jej życiu w momencie, w którym niespodziewanie staje na rozdrożu dróg, to znajdziemy w niej o wiele więcej. To bardzo wartościowa powieść, która zmusza do refleksji, zatrzymania się i spojrzenia na swoje wybory i cele bardziej krytycznym okiem. Czy podobnie jak Ania, gdzieś się nie zagubiliśmy, tracąc z perspektywy to, co naprawdę się liczy? Cudowne, czarujące wręcz opisy są ogromnym atutem tej książki. Zabierają nas zarówno do tętniącej życiem Warszawy, brudnej, szarej, pełnej gonitwy, jak i urokliwej wsi wraz z stadniną koni, która nie ma sobie równych. Choć nie jestem fanką takich miejsc z przyjemnością znalazłabym się w opisywanym przez Autorkę miejscu, bowiem za zielonymi drzwiami naprawdę dzieje się magia. Magia, która może zmienić wiele w przyszłości głównej bohaterki. Ania nie zastanawia się nad kolejnymi wyborami, tym, jak spędzi następne tygodnie i miesiące. Żyje od kampanii do kampanii, nie zauważając nawet upływu czasu. Tak ogromnie chciała udowodnić wszystkim, że dziewczyna taka jak ona poradzi sobie w wielkim mieście, że zapomniała w tym wszystkim o najistotniejszej osobie- samej sobie. Nad wyraz ambitna, skupiona na celach, które sobie wyznacza, nie potrafi odpuścić i oddać komuś innemu chociaż odrobiny decyzyjności. Perfekcyjna w każdym calu, przekuwa to na pracę niemal ponad siły. Choć znajduje się w niezobowiązującej relacji to nie potrafi do końca się w nią zaangażować, z resztą nie wierzy w prawdziwą i szczerą miłość. Gdy jak grom z jasnego nieba spada na nią wybór awansu w pracy bądź odziedziczenia urokliwego gospodarstwa, odpowiedź wydaje się być oczywista. Ale czy na pewno? "Za zielonymi drzwiami" to debiut, który naprawdę zwala z nóg i pokazuje jak wielu utalentowanych Autorów mamy w kraju. Ogromnie się cieszę, że książka z tak ważną tematyką trafiła do księgarni, chociaż omija przecież te najpopularniejsze w ostatnim czasie wątki. Każdy z nas z pewnością szukałby czegoś innego za takimi zielonymi drzwiami, a z drugiej strony, któż nie dałby wiele za zyskanie spokoju i stabilizacji? Niezależnie od wieku, doświadczeń i sytuacji, są to wartości nadrzędne, o które zawsze warto zabiegać i właśnie o tym przypomina nam ta powieść. Pięknie napisana, od początku do końca między wierszami śle do czytelnika przekaz o tym, o co warto walczyć. To cudowna opowieść o poszukiwaniu siebie, miłości, szczerości, trudnych wyborach, dobrych i złych ludziach i nieoczekiwanych scenariuszach jakie pisze życie. Jestem pod jej ogromnym wrażeniem i szczerze Wam ją polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
10-02-2022 o godz 19:24 przez: Złotowłosa i Książki
Anna Jabłońska to typowy pracoholik. Poświęca się dla firmy i jest dobra w tym co robi. Tak skuteczna, że została szefową działu reklamy w firmie marketingowej Wysocki Art. Niestety właściciel umiera. I to jest moment, kiedy po raz pierwszy Anna odczuwa, że jej zaplanowane życie staje na głowie. Pan Kazimierz bowiem postanowił pozostawić w testamencie właśnie dla niej udziałów w firmie i wysokie stanowisko. Oprócz firmy otrzymała również możliwość zostania właścicielką tajemniczego gospodarstwa. Tylko, że jest mały haczyk - Ania musi wybrać. Musi zdecydować, czy woli miasto i gonitwę szczurów, czy spokój wsi i być może szansę na ... miłość. Na co zdecyduje się Anna? Zostanie w mieście czy przeniesie się na wieś? Dlaczego Kazimierz przepisał wszystko właśnie na nią? Okładka tą zielenią przyciągnęła moją uwagę. Do tego zawierająca w opisie wzmianka o stadninie dołożyła swoją cegiełkę. Autorka w swojej powieści przedstawia dokładnie jak bardzo różni się życie w mieście od tego na wsi. Gdzie w mieście w pośpiechu, w gonitwie, w walce zapominamy o sobie. Zatracamy się w samotności. Nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy, dopóki po kilkunastu godzinach pracy wracając do domu zamykamy drzwi i wita nas cisza. Nie to co na wsi. Tu na wyciągnięcie ręki wszędzie kojąca zieleń. Same dźwięki natury. Do tego terapeutyczne działanie koni, których wątek również został ładnie rozbudowany. Aż widziałam oczyma wyobraźni i czułam zapach majestatycznych zwierząt. To było cudowne. Ten kontrast został bardzo dobrze przedstawiony. Mi zdecydowanie bardziej podobała się druga opcja. Gdzie było spokojniej i radośniej. Gdzie nie było gonitwy i życia w stresie. Główna bohaterka to kobieta ambitna, pracowita i inteligentna. Widać było, że jej życie w mieście bardzo odpowiada. Byłam ogromnie ciekawa tego, jakie przygody przygotowała dla niej autorka. I powiem Wam, że było niezwykle ciekawie. Romantycznie, trochę humorystycznie i gorąco. Obecny partner Anny z samego już początku skojarzył mi się z obślizgłym ślimakiem. Miałam ochotę mu coś zrobić. Kolejne jego zagrywki dostarczały mi jeszcze większej nerwowości. Ale mnie irytował. Piotr, opiekun koni natomiast, okazał się być dużo bardziej interesujący. Pewny siebie, spokojny, wesoły. Taki idealny. Ale czy aby na pewno? Ciągle doszukiwałam się w dostarczanych przez autorkę wątkach jakiś nieścisłości, które pozwoliłyby mi go poznać dokładniej. Czy skrywał jakiś sekret? Jakaś tajemnicę? Tego musicie dowiedzieć się sami. Nie będę wam niczego zdradzać i tym samym odbierać przyjemności z odkrywania prawdy. Troszkę żałuję, że postać Kazimierza była tylko wspomniana. Z przyjemnością przyjrzałabym mu się z bliska, na co miałam nadzieję. Ale i bez tego autorce udało się przekazać czytelnikowi coś, co jest niezwykle istotne. Otóż warto iść za głosem serca. Żyć tak, aby być szczęśliwym. By niczego nie żałować. Bardzo realna i przepełniona emocjami historia. Pokazująca jak ciężko jest dokonać właściwych wyborów tym samym mierząc się z ich skutkami. Idealna pozycja dla romantyczek. Polecam. Współpraca: Wydawnictwo Szelest
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
30-01-2022 o godz 13:15 przez: glowaczaga
Choć zielony raczej nie należy do moich ulubionych kolorów, to ta zielonkawa książka zdecydowanie uplasuje się w uroczych ulubieńcach stycznia! Za lekki, przyjemny klimat, za cudowną atmosferę, za konie, Piotrka, za panujący w niej urokliwy nastrój, który wbrew pozorom chwyta na serduszko. Aniu, doskonale rozumiem Twoje chęci udowadniania ludziom, na co Cię stać. Jesteś wyjątkową pracowitą kobietą sukcesu. Mierzysz wysoko, osiągasz zamierzone cele - możesz być z siebie dumna. Dzięki Tobie przypomniałam sobie jednak, że nie samą pracą człowiek żyje. Właściwie to dzięki Tobie i Kazimierzowi. Gdy pojawia się wybór pomiędzy porzuceniem dotychczasowego życia i przeniesie się do innego miejsca a jeszcze wyższą posadą w firmie, pojawia się również ogromny problem. Potrafiłam się z Tobą utożsamić, Aniu. Sama mierzyłam się z tak trudnym dla człowieka wyborem i wiem, że nie jest to tak łatwe, jak wszystkim się wydaje. Przeżyłam naprawdę uroczą przygodę na przepięknym gospodarstwie, do jakiego zabrałaś nie tylko mnie, ale i resztę czytelników śledzących twoją historię. Przejażdżki na koniach, tajemniczy stajenny, cudowna przestrzeń oraz dom wraz z całym pakietem wprowadziły mnie w sielski nastrój. Znów zauroczyłam się wsią oraz korzyściami, jakie płyną z zamieszkiwania w takim miejscu. Wiejskie życie, które nagle zaczęłaś prowadzić pomiędzy zastanawianiem się nad porzuceniem pracy, rozkochało mnie w całej powieści. Już dawno nie czytałam czegoś tak lekkiego, co porwie mnie od samego początku aż po koniec. Zapomniałam, jak historie obyczajowe, których akcja odbywa się na wsi, potrafi dotknąć duszy, zaprowadzić w piękne lasy, łąki, jeziora. Kamila Majewska zapewniła mi to w więcej niż 100%! Przez połowę opowieści po prostu uśmiechałam się, jakbym sama przeżywała historię z książki. Gdybym miała więc określić "Za zielonymi drzwiami" jednym słowem, byłoby to: UROCZA! Nie zabrakło w niej problemów, pokonywaniu lęków, łamaniu własnych zasad i docieraniu do tego, czego naprawdę się pragnie, ale mnie urzekło niemal wszystko. "Za zielonymi drzwiami" to taka swojska powieść. To powieść, do której podeszlibyście jak do starej dobrej przyjaciółki. Z lekkością, tęsknotą, zrozumieniem, łagodnością. Prostota fabuły zachwyca, ponieważ ma w sobie coś, co do niej przyciąga. Z jednej strony miejski chaos, kariera, spiski i intrygi, brak czasu na miłość czy prawdziwą przyjaźń, a z drugiej piękne krajobrazy spokojnej wsi, czekający z końmi miły i przystojny Piotr, urokliwe gospodarstwo i nowe możliwości. Byłam ogromnie dumna z decyzji podjętej przez Anię, a końcówka, wbrew pozorom, rozczuliła mnie jak wrażliwą nastolatkę! Jeśli poszukujecie odsapnięcia od trudnych skomplikowanych powieści nasiąkniętych mrokiem to zdecydowanie wybierzcie się w podróż na wieś do książki Kamili Majewskiej, gdzie wiejska sielanka będzie trwać w najlepsze! Czy mam powtarzać, jak urocza jest to powieść? Powtórzę. Jest urocza i na samą myśl znów się uśmiecham! Polecam po stokroć. Francesca Vulneratus
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-03-2022 o godz 14:32 przez: Mirosława Dudko
Bardzo podobała mi się opowieść, którą stworzyła pani Kamila Majewska trafiając dokładnie w moje upodobanie. Wprawdzie jest w niej kilka standardowych wzorców, ale przedstawione w bardzo ładny, ujmujący sposób, obudowując to emocjami, skrywanymi sekretami i demonami przeszłości. To powieść z mądrym przesłaniem, pokazującym, że w życiu przychodzi taki moment, gdy musimy podjąć określone decyzje. Do sięgnięcia po ten tytuł skusiła mnie najpierw okładka, na której w punkcie centralnym widnieją zielone drzwi w otoczeniu bluszczu i pelargonii, kusząc do ich otwarcia. Poza tym zainteresował mnie krótki opis fabuły zamieszczonej w serwisie [Adres usunięty], gdzie w Klubie Recenzenta zobaczyłam tę powieść i nie żałuję tej decyzji, gdyż mam za sobą bardzo ujmującą, opartą na klasycznych schematach historię z rodzaju tych, które lubię. Uwielbiam bowiem takie historie: pozytywne, nieprzekombinowane, życiowe, proste, pełne optymizmu i ujmujące za serce, pozostawiające po sobie pozytywne wrażenie. Powieść „Za zielonymi drzwiami” jest debiutem literackim pani Kamili Majewskiej, w której wykazała się niebywale sugestywnym oddawaniem tego, co czują występujące w niej postacie, ale też tego, co czują zwierzęta. Wyraźnie jest tu widoczna pasja autorki, z jaką stworzyła ona tę historię, ale też można wyczuć jej miłość do koni, które odgrywają tutaj dosyć ważną rolę. Doskonale można doświadczyć ich temperamentu, siły, przywiązania do człowieka i piękna. Jest to możliwe, dzięki ekspresyjnym i plastycznym opisom ich uroku, budowaniu z nimi relacji, poznawaniu ich charakterów i powstających więzów. Pokazuje przy tym oblicze wsi, które znacząco różni się od tego, co myślą o niej ludzie wychowani w miastach. Autorka wykazała się doskonałą umiejętnością stworzenia wiejskiego klimatu zestawiając go z miejskim zgiełkiem i stresującą pracą w korporacji, wyścigiem szczurów, gdzie najważniejsze są zyski firmy, a nie pojedynczy człowiek. W takim środowisku często panuje atmosfera rywalizacji, w której nie zawsze wszyscy są wobec siebie szczerzy i uczciwi. Autorka namawia do zatrzymania się, złapania równowagi pomiędzy życiem zawodowym i prywatnym, ambicjami a szczęściem, spokojem a życiem na wysokich obrotach. Pod warstwą romantycznej opowieści zawarte jest przesłanie skłaniające do zweryfikowania własnych priorytetów i dostrzeżenia tego, co w życiu jest dla nas najważniejsze. Zwraca uwagę, że często młodzi ludzie są ukierunkowani na sukces, bogactwo i dostatnie życie, uzależniając je od zasobności portfela, statusu społecznego, wspinania się po kolejnych szczeblach kariery, zapominając o sobie, swoim zdrowiu i poczuciu komfortu psychicznego. Nie mają czasu na założenie rodziny, brakuje im przyjaciół, nie dostrzegają piękna, jakie ich otacza, a gdy pewnego dnia budzą się z tego letargu, okazuje się, że nie mają nic, pomimo że posiadają wiele rzeczy materialnych i pełne konto. Cała recenzja: https://ezo-ksiazki.blogspot.com/2022/03/1019-za-zielonymi-drzwiami.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
05-03-2022 o godz 21:21 przez: Stos książek
Skusiłam się na tę książkę ze względu na okładkę. Czyż nie wygląda pięknie? Idealnie pasuje do tytułu "Za zielonymi drzwiami". Wiedziałam, że jest to obyczajówka i na jakieś zaskoczenie oraz rewelacje nie ma co tu zbytnio liczyć, ale nie spodziewałam się, że opowieść będzie aż tak przewidywalna. Wystarczy przeczytać pierwsze strony książki pani Kamili Majewskiej, a już wiadomo, jak potoczy się życie Anny, kto jest kim i jakie role tu odegra. To tak jakby puścić sobie film, który dobrze już znamy. Oglądamy, mimo że wiemy, co tu się za moment wydarzy i jaki będzie finał. Tak też jest w tym przypadku. Czytałam, nie dlatego, że zżerała mnie ciekawość, ale dlatego, że po prostu przyjemnie się to czyta. Bo przyznać muszę, że książka jest bardzo lekka i przyjemna. Czyta się ją naprawdę bardzo szybko. Do końca też nie wiem, czym to było spowodowane. Czy tym, że perypetie Anny są napisane w lekkim stylu, a może tym, że wystarczy rzucić na tekst okiem i już wiadomo, o co chodzi? Główną bohaterką opowieści jest Anna, która została uwzględniona w testamencie swojego pracodawcy. Szef zostawia jej w spadku malownicze gospodarstwo lub kierownicze stanowisko i udziały w firmie, w której dotychczas pracuje młoda kobieta. Wybierając jedno, Anna straci drugie. Na podjęcie decyzji ma trzy miesiące. To trudny orzech do zgryzienia, tym bardziej że w podjęciu decyzji nie pomaga ani Darek — kochanek kobiety i współpracownik, ani Piotr — pracownik gospodarstwa. Cała ta historia ze spadkiem, jest dla mnie taka lekko naciągana. Jak w sam spadek mogę uwierzyć, tak ciężko mi uwierzyć w bohaterów tej historii. Największy problem jest z panami, ponieważ są szablonowi. To postacie bez żadnej historii, takie typowe romansowe stereotypy. Ich kreacja jest nienaturalna i wymuszona. Może gdyby czas nie pędził na łeb i szyję to poznawałoby się ich stopniowo. To samo jest z Anną. Szybka przemiana kobiety nie jest niczym umotywowana. Bardziej odebrałam ją jako marionetkę w rękach mężczyzn niż silną kobietę. Podatna na sugestie, bez swojego zdania i uległa.Miałam wrażenie, że Anna w ogóle nie pragnie własnego szczęścia. Nie jest pewna, czy tak samo by wybrała, gdyby nie jej otoczenie. To moja pierwsza książka z Wydawnictwa Szelest. Z początku zdziwiona byłam bardzo miękką okładką, ale później podczas czytania okazała się ona przyjemna i oryginalna. Tak samo, jak papier w środku i duża czcionka, która nie męczy oczu. Jedyne czego mi tu brakowało to rozdziałów. Lubię, gdy są w książce, to dla mnie taki przystanek, by móc zrobić sobie mały postój podczas lektury. Ciężko mi ocenić książkę pani Kamili Majewskiej. Jest to pozycja lekka i niewymagająca zaangażowania. Dobra dla osób, które szukają luźnej historii i nie przeszkadza im przewidywalność. Z drugiej jednak strony, ja jako czytelnik lubię czuć podczas czytania zaciekawienie, więc dlatego, gdyby ktoś mnie spytał, czy polecam "Za zielonymi drzwiami", to odpowiedziałam, że nie, ponieważ to nie jest książka dla mnie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
28-02-2022 o godz 15:48 przez: blondeside
Anna to młoda kobieta, która całkowicie poświęca się swojej pracy. Zawsze pragnęła osiągnąć sukces. Wiadomość o niespodziewanej śmierci swojego szefa, a zarazem przyjaciela spada na Annę niczym grom z jasnego nieba. Okazuje się też, że Kazimierz pozostawił kobiecie spadek. Jednak musi ona dokonać wyboru. Stanowisko i udziały w firmie - czyli to, o czym Anna marzyła lub gospodarstwo na własność - o tym z kolei zupełnie nie miała pojecia. Od kiedy to Kazimierz był właścicielem gospodarstwa? Czemu nic nie powiedział? Co to za miejsce? Anna postanawia pojechać pod wskazany adres, aby obejrzeć posiadłość, o której istnieniu Kazimierz nie raczył wspomnieć za życia. Czy wizyta tam coś zmieni? Jaką decyzję podejmie Anna? Co kryje się za zielonymi drzwiami? Powiem wprost - przed Wami bardzo dobry debiut! Książka Kamili Majewskiej pochłonęła mnie na dobre! Wciągnęła od pierwszych stron. Od samego początku poczułam się naprawdę zainteresowana. Najbardziej jednak byłam ciekawa owego gospodarstwa. I gdy Anna odkrywała to miejsce, ogarniała mnie ekscytacja! Jakbym tam z nią była. Barwne opisy pozwoliły mi przenieść się do urokliwego zakątka. Ależ to była piękna podróż! W tej powieści najbardziej zachwyciły mnie... konie! Dokładnie! Kamila Majewska jest miłośniczką tych zwierząt i sama chętnie spędza czas w stajni, o czym przeczytałam na skrzydełku okładki. Wszelkie czynności związane z końmi (pielęgnacja, przygotowanie zwierzęcia do jazdy) zostały tu naprawdę dokładnie przedstawione. Z zainteresowaniem czytałam o jeździectwie, poszczególnych elementach wyposażenia. A także o samych koniach. I choć na końskim grzbiecie sama nigdy nie siedziałam, nagle tego zapragnęłam. Tak bliski kontakt z tymi zwierzętami musi być naprawdę odprężający. Autorka stawia bohaterkę swojej powieści przed trudnym dylematem. Firma, czy gospodarstwo? Z uwagą przyglądałam się zmianom, jakie zachodziły w Annie. Wiedziałam, co jest ich przyczyną. Trudna decyzja to nie jedyny problem. Kobiecie przyjdzie się też zmierzyć z czymś jeszcze. Z fałszem i obłudą. Jak sobie z tym poradzi? "Za zielonymi drzwiami" to naprawdę przyjemna powieść obyczajowa, z którą wspaniale spędziłam czas. I choć domyślałam się tego, jak to wszystko się skończy, muszę przyznać że zupełnie mi to nie przeszkadzało. Świetnie się z nią bawiłam. Akcja w książce płynie lekko, płynnie. Autorka bardzo dobrze poprowadziła fabułę. Nie ma tu nudnych, czy męczących wątków. Jest za to bardzo ciekawie. To książka, przy której naprawdę można odpocząć, odprężyć się. A Was zachęcam do poznania tej historii. Udajcie się wraz z Anną na tajemnicze gospodarstwo i odkryjcie, co jest za zielonymi drzwiami! Droga Kamilo, serdecznie gratuluję Ci udanego debiutu!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
09-02-2022 o godz 10:57 przez: Heather
Uwielbiam motyw ucieczki z dużego miasta do cichej wsi. Zawsze z wielką przyjemnością sięgam po powieści wykorzystujące ten element, ponieważ wiem, że zaprowadzi mnie do przyjemnej opowieści o urokach i trudach życia. Kamila Majewska zabiera nas w właśnie taką wyjątkową podróż, która finalnie dodatkowo nas zaskoczy. To opowieść o życiu, które zawsze niesie ze sobą nieoczekiwane. O przewrotnym losie, trudnych wyborach, o miłości, która ma wiele odcieni. Ania, główna bohaterka, to ceniona szefowa działu reklamy w wielkiej firmie, która jest przekonana, że osiągnęła życiową stabilizację. Jednak pewnego dnia wszystko zmienia się za sprawą spadku, który pozostawia po sobie jej szef i jednocześnie przyjaciel. Kazimierz nieświadomie (a może właśnie celowo?) daje kobiecie wybór: Ania może kontynuować karierę w wielkiej firmie i osiągać kolejne zawodowe sukcesy lub odmienić swoje życie i zamieszkać na gospodarstwie w malowniczej wsi. Muszę przyznać, że dla mnie wybór byłby oczywisty. Rozumiałam wahania głównej bohaterki oraz jej rozterki, ale ucieczka z wielkiego miasta w objęcia wiejskiej rutyny? Dla mnie brzmi to jak bajka. Kibicowałam więc bohaterce w podjęciu słusznej decyzji, ponieważ bardzo polubiłam Anię za jej szczerość oraz wiarygodna sylwetkę a także mądre podejście do życia. Autorka bardzo dobrze przedstawiła wydarzenia, ujęła akcję jako rozsądną i z racjonalnym wyjaśnieniem a do tego dorzuciła szczyptę romansu, który powoli, ale skutecznie wkradał się w życie Ani jako wisienka na torcie w jej nowym obliczu. Urocza, subtelna, bardzo w stylu obyczajowym, taka do poczytania, odpłynięcia myślami w ślad za wyobraźnią. Tak mogę opisać powieść Kamili Majewskiej, która mnie zauroczyła i w dodatku pozytywnie zaskoczyła pod względem pozytywnych aspektów przeważających nad małymi niedociągnięciami. Pewnie motywy zostały mniej dopracowane niż te na pierwszym planie, można byłoby pokusić się o kilka dodatkowych szczegółów w życiu na wsi głównej bohaterki, ale ogólnie są to naprawdę drobiazgi, które nie odbierają przyjemności czytania. "Za zielonymi drzwiami" to historia, którą chciałoby przeżyć na własnej skórze wielu z nas. Ucieczka z wielkiego, głośnego miasta w objęcia urokliwej wsi, niespodziewany spadek, przyjaźń, miłość - piękna opowieść o ważnych wartościach w rękach Kamili Majewskiej zmieniła się w lekturę, która niesie ze sobą sporą dawkę emocji kierowanych zarówno do bohaterów jak i w stronę rozgrywanych wydarzeń.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
04-04-2022 o godz 08:00 przez: Maadziuulekx3
Każda historia skrywa w sobie drzwi do niesamowitego świata. Wystarczy je otworzyć, by zostać wciągniętym w odmęty niezwykłej rzeczywistości. Dzięki nim doświadczamy nowych wrażeń, przeżyć. Stajemy się inną osobą, kroczymy po nieznanych ścieżkach, doznajemy wielu emocji. Są bogatą kopalnią wiedzy, posiadają ciekawe spostrzeżenia na temat życia i otaczającego nas świata, często zawierają przesłanie z morałem. Dzięki nim możemy uzyskać odpowiedzi na nurtujące nas pytania, otrzymać wskazówki dotyczące odpowiedniej ścieżki, którą powinniśmy kroczyć lub motoru napędowego do podjęcia kluczowej decyzji. Są lekarstwem na smutki, wsparciem w trudnych chwilach, podporą. Potrafią wywołać łzy szczęścia, szeroki uśmiech na twarzy, pokrzepić serce, otulić niezwykłym ciepłem. Bohaterka staje na rozdrożu. Z jednej strony stanowisko, o którym zawsze marzyła, z drugiej sielski teren gospodarstwa. Serce i rozum na nowo stają w szranki, kogo posłuchać? Czym się kierować? Którą drogą podążyć? Dlaczego trzeba rezygnować z jednego, na koszty tego drugiego? Takie i inne tematy nurtują naszą główną bohaterkę, a mi w trakcie czytania udzieliły się jej wahania i obawy. Lekka, przyjemna historia, przy której miło spędziłam czas. Pełna optymizmu, czułości, sielskości. Żywa, prawdziwa, nieprzekoloryzowana, z ciekawymi, charakternymi postaciami. Do tego piękne tereny wsi, swojski klimat, szum lasu, zapach roślin i rżenie koni stworzyły delikatną opowieść, która płynie spokojnym rytmem. Nie zabraknie niewielkich zwrotów akcji, bolesnych tajemnic, jednak w tej powieści przeważa nuta ukojenia. Historia uświadamia również, że pracoholizm nigdy nikomu nie wychodzi na dobre, że trzeba znaleźć w nim umiar, mieć czas na rozwój, ale też na życie prywatne, odpoczynek, regenerację, relaks. Czas za szybko przecieka nam przez palce, nim się obejrzymy, możemy żałować, że nie podjęliśmy innych wyborów, nie spróbowaliśmy niczego innego, lub tego, że nie mieliśmy okazji poznać osoby, przy której czuliśmy motyle w brzuchu i szybsze bicie serca. Pojawia się miłość, która stopniowo pączkuje, nabiera barw i niełatwe przeszkody, które musi pokonać, by w pełni rozkwitnąć. Cieszę się, że mogłam zapoznać się z tym debiutem. Życzę autorce ogromnego sukcesu i wierzę, że jeszcze nie raz usłyszymy o pani Kamili. Już uzyskała jednego stałego czytelnika ;) Gorąco polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-02-2022 o godz 14:54 przez: Anna
Ania jest szefową działu reklamy w dużej firmie. Szef jest z niej bardzo zadowolony, ceni ją i jest z nią w przyjacielskich relacjach. Kiedy umiera, kobieta otrzymuje po nim dość dziwny spadek. Sama ma dokonać wyboru czy chce jego udziały w firmie, czy pewne gospodarstwo. Chociaż zawsze to kariera była dla niej najważniejsza, na prośbę, która była zawarta w testamencie, postanawia sprawdzić, jak wygląda to gospodarstwo. Jej decyzję nie do końca rozumie mężczyzna, z którym tworzy coś na miarę związku, chociaż głównie spotykają się na seks. Udając się na wieś, nie wie, co tak naprawdę tam zastanie. Na miejscu jest mile zaskoczona, okazuje się, że jest to piękne miejsce, z którym jej szef miał pewne plany, jednak nie zdążył ich zrealizować. Poznaje tam również pewnego mężczyznę, który opiekuje się gospodarstwem oraz końmi, które się tam znajdują. Ania jest coraz bardziej zauroczona miejscem, a jednocześnie coraz bardziej nie wie, co ma zrobić. Przed nią trzy miesiące, które otrzymała na podjęcie decyzji. Co postanowi? Co połączy ją z mężczyzną, który pracuje w gospodarstwie? Jak na to wszystko będzie patrzył mężczyzna, z którym się spotyka? Mnie książka się spodobała. To historia o kobiecie, dla której najważniejsza jest kariera, a w pewnym momencie orientuje się, że poza pracą nie ma nic. Książka pokazuje, że czasem nie widzimy, co tak naprawdę w życiu jest najważniejsze, że wystarczy jeden impuls, aby zacząć widzieć rzeczy, których się nie widziało wcześniej. Akcja nie zbyt szybka, ale również nie jest wolna czy nużąca. Podczas czytania towarzyszyły mi emocje, w szczególności w drugiej połowie. Bohaterką jest kobieta, która postawiła na karierę, zapominając o wszystkim innym. Jest ustawiona finansowo, ma wysokie stanowisko w świetnej firmie, jest ceniona przez szefów. Tylko czy aby na pewno jest szczęśliwa? Niespodziewany spadek i list od szefa, w którym opowiada jej swoją historię, sprawia, że zaczyna zmieniać podejście do życia. To bohaterka, którą polubiłam, której zdecydowanie kibicowałam. „Za zielonymi drzwiami” to książka, która mnie się podobała i z przyjemnością polecam. Recenzja pojawiła się również na moim blogu - https://anka8661.blogspot.com/2022/02/wydawnictwo-szelest-ksiazka-pt-za.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
31-01-2022 o godz 00:17 przez: Tomasz Kosik
Kto z nas chociaż raz nie został postawiony przed trudnym życiowym wyborem? Ile razy zdarzało nam się wybrać między jedną, a drugą opcją? Zwłaszcza, że każda z nich była kusząca. Wówczas w grę wchodzą rozważania o tym, co w życiu jest dla nas najważniejsze? Podobne pytania zadawała sobie bohaterka debiutanckiej powieści Kamili Majewskiej pt. „Za zielonymi drzwiami”. Ania jest ambitną szefową działu reklamy. Praca w korporacji jest dla niej wszystkim. W pełni się jej poświęca. Po śmierci swojego szefa i przyjaciela, dowiaduje się, że pozostawił on testament, którego treść wiele namiesza w życiu kobiety. Kazimierz zapisał Annie przejęcie najważniejszego stanowiska w firmie lub odziedziczenie gospodarstwa. Decyzja nie jest łatwa. Zwłaszcza, że wybór jednej opcji oznacza rezygnację z drugiej. Co wybierze Anna? Czy rozwój swej kariery zawodowej, która dotychczas była dla niej wszystkim? A może sielskie życie w przepięknym gospodarstwie? Wiedząc jak bardzo praca dotychczas pochłaniała jej życie, możemy sądzić, że wybór będzie prosty. Czyżby? Czy może jednak kobieta postanowi wywrócić swoje dotychczasowe życie o sto osiemdziesiąt stopni? Nie da się ukryć, że dylemat przed którym stanęła Anna jest ogromny. Zdaje się, że każdy wybór jest tak samo dobry jak i zły. Z jednej strony praca, rozwój osobisty. Z drugiej spokój, życiowa harmonia z dala od miejskiego wyścigu szczurów. Poznając tę historię, zastanawiałem się jaką podjąłbym decyzje? I przyznam szczerze, że do teraz nie jestem w stanie jednoznacznie sobie na nie odpowiedzieć. To, co ważne Kamila Majewska zarysowała nie tylko porywającą historię dającą do myślenia. Autorka dotknęła ważnego życiowego tematu, skłaniając nas do podjęcia wewnętrznej dyskusji o tym, co dla nas w życiu jest najważniejsze. A do tego historię osadziła w przepięknych okolicznościach przyrody. Jej opisy sprawiają, że całym sobą chłonąłem tę sielską atmosferę. Ten klimat unosi się podczas lektury. „Za zielonymi drzwiami” to powieść, którą mogę polecić miłośnikom obyczajowych historii prosto z życia wziętych. Warto podkreślić, że książka ta jest debiutem Kamili Majewskiej. Bardzo udanym debiutem! Książka „Za zielonymi drzwiami” ukazała się nakładem Wydawnictwa Szelest
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
04-02-2022 o godz 20:59 przez: Paulina Podgórska
Wysokie stanowisko, świetne zarobki i wygodne życie w wielkim mieście czy cicha prowincja, błogi spokój i wszechogarniające piękno natury? Tę jedną, choć najtrudniejszą decyzję, która zaważy na dalszych losach, przyjdzie niebawem podjąć głównej bohaterce powieści Kamili Majewskiej. Wydawać by się mogło, że dla Anny - niezwykle ambitnej i zupełnie pochłoniętej pracą szefowej działu reklamy - wybór między życiem w ciągłym biegu, oferującym kolejne możliwości rozwoju kariery zawodowej, w którym doskonale się odnajduje a tym z dala od betonowej dżungli i w bezpośrednim kontakcie z naturą, będzie oczywisty. Czy aby na pewno? A może to, co znajduje się „Za zielonymi drzwiami” zawładnie sercem głównej bohaterki na tyle, aby porzucić strefę komfortu? Jedno jest pewne, każda opcja wyklucza możliwość realizacji drugiej i po dokonaniu wyboru nie będzie już powrotu. Lekki styl, nienaganny język, malownicze opisy i dobrze wykreowani bohaterowie, sprawiają, że fabuła jest bardzo płynna, co pozwala czytelnikowi zatracić się w historii, wręcz stać się jej bezpośrednim uczestnikiem. To jedna z tych książek, które bezsprzecznie można nazwać komfortową i od lektury, której, po prostu nie można się oderwać. Ta powieść niesie za sobą zdecydowanie coś więcej, niż jedynie piękne epitety podkreślające walory krajobrazu i emocje towarzyszące rodzącemu się uczuciu. Bowiem, Kamila Majewska porusza bardzo aktualny i ważny temat: ślepej pogoni za dobrami materialnymi, pozbawionego chwil na refleksję życia w ciągłym biegu, nieustępliwości w dążeniu do realizacji celów, wyścigu szczurów, ciągłej presji i potrzeby udowadniania komuś tego, czego wymaga aktualna sytuacja. W opozycji, autorka roztacza wizje sielskiego, szczęśliwego życia w harmonii z naturą, dając czytelnikowi chwilę odprężenia i zapomnienia. Pokazuje, co tak naprawdę jest ważne i udowadnia, że nigdy nie jest za późno na zmiany. Choć fabuła nie była dla mnie zaskoczeniem, ponieważ dość szybko domyśliłam się najważniejszego zwrotu akcji, zupełnie nie odebrało mi to przyjemności z czytania. Bardzo udany debiut 💚
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
07-02-2022 o godz 14:33 przez: AgaZaczytana
Otrzymałam propozycję zapoznania się z powyższą książką i zdecydowałam się na lekturę, bo wydawała się lekka i przyjemna. Czy faktycznie taka się okazała? 'Wiedziałam, że czym innym jest przegrać, a czym innym w ogóle nie wziąć udziału w rywalizacji. Tchórzostwo!' Ania, korporacyjna pracoholiczka otrzymuje spadek po swoim szefie, który wymaga od niej podjęcia decyzji: przejęcie ważnego stanowiska i udziałów w firmie albo odziedziczenie tajemniczego gospodarstwa. Decyzja z pozoru wydaje się oczywista, jednak kobiet nie ma jej podjąć pod wpływem chwili, a po trzech miesiącach. Jakiego wyboru dokona? W dzisiejszych czasach każdy goni za karierą, nie myśląc o swoim życiu na starość. Nikt nie zastanawia się czy ma wokół siebie ludzi, na których będzie mógł polegać, kiedy praca przestanie być najważniejsza. Anna jest właśnie taką osobą, jej marzeniem było zajęcie ważnego stanowiska w firmie, w której pracuje. Nie zwraca uwagi na ilość godzin, które spędza w pracy. Po poznaniu warunków testamentu kobieta postanawia sprawdzić, jak wygląda gospodarstwo, które mogłaby odziedziczyć. Jednocześnie poznaje Piotrka, który mieszka i pracuje na miejscu. Jak potoczy się ich historia? I jaką decyzję podejmie Ania? Historia jest schematyczna i nie ma w niej nic zaskakującego. Nie jest to minusem, bo zazwyczaj sięgając po typową literaturę obyczajową czy romans, wiemy czego się spodziewać. Tutaj jest tak samo, jednak czyta się szybko i przyjemnie. Czego chcieć więcej? 'Ale czy nie tym było właśnie życie w wielkim mieście? Ciągłym biegiem i wykorzystywaniem każdej sekundy do cna?' Bardzo lekka i przyjemna lektura. Nie ma w niej nic odkrywczego, ale w zasadzie nie tego oczekujemy po lekkich romansach z wątkiem obyczajowym w tle. Jeśli chcecie sięgnąć po książkę, która nie wymaga myślenia i jest czystą rozrywką to ta pozycja spełnia te oczekiwania. 'Nie zaprzątaj sobie głowy tym, co może się wydarzyć, nie analizuj i nie próbuj planować. Przecież nie da się wszystkiego przewidzieć. Życie jest pełne niespodzianek!'
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
28-02-2022 o godz 19:14 przez: etiudyliterackie
Czy Wy też w ostatnim czasie potrzebujecie chwili, aby oderwać się od wszystkiego i wszystkich myśli plątających się w głowie? Przypuszczam, że każdy z nas tego pragnie… Dlatego przychodzę dzisiaj do Was z książką, która z pewnością przeniesie Was do lepszego świata. Świata pełnego zieleni, zwyczajności i miłości. Anna otrzymuje spadek po swoim zmarłym szefie… musi jednak podjąć bardzo ważną decyzję, która zaważy na jej całym życiu. Wybór nie jest prosty, albo otrzyma udziały w firmie zajmującej się reklamą albo stanie się właścicielką gospodarstwa… Czy będzie potrafiła spojrzeć z boku na swoje dotychczasowe życie i zmienić je diametralnie? Czy życie na wsi przyniesie jej ukojenie i spokój ducha? Można powiedzieć, że to historia jakich wiele… ale czytałam ją z miła chęcią i uśmiechem na twarzy, bo przecież w życiu nasze scenariusze bardzo często się powtarzają. I jakby nie patrzeć borykamy się z bardzo podobnymi dylematami, bo ile już słyszeliście takich historii: ona, pracoholiczka, to właśnie kariera jest dla niej najważniejsza, ale w pewnym momencie dochodzi do wniosku, że nic poza pracą nie ma.. ani miłości, ani przyjaciół, bratniej duszy. Czy zatem warto przewartościować wszystko i pomyśleć o tym co sprawia Ci tak naprawdę szczęście? Z pewnością tak… Momentami miałam wrażenie jakbym czytała bajkę. Piękny dom na wsi, stadnina i ona pędząca przez las na czarnym koniu, a do tego wszystkiego oczywiście miłość. To otulająca opowieść, która sprawi, że poczujecie się miło i przyjemnie, chociaż na chwilę… Jeśli chodzi o kwestie techniczne - jedna rzecz, która mi doskwierała to brak rozdziałów. Jestem typem czytelnika: „skończę rozdział i mogę zrobić sobie przerwę”. Tu niestety tego nie było, powiedzmy, że odczuwałam przez to pewien dyskomfort, a mój tryb był lekko zachiany. Plus za idealny rozmiar czcionki, to również dla mnie bardzo istotne.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Majewska Kamila

Za zielonymi drzwiami Majewska Kamila
ebook
4.4/5
(4,4/5) 2 recenzje
39,99 zł
Za zielonymi drzwiami Majewska Kamila
audiobook mp3
4/5
(4/5) 4 recenzje
24,99 zł

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Podróże niezwykłe - poza utartym szlakiem Opracowanie zbiorowe
5/5
110,81 zł
169,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Muminki. Tom 2 Jansson Tove
4.9/5
66,42 zł
99,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Strażnicy Moore Alan
5/5
80,16 zł
119,99 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego