Wszystkie pory uczuć. Tom 4. Lato - Majcher Magdalena

Wszystkie pory uczuć. Tom 4. Lato (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Sprzedaje empik.com 34,90 zł

Cena empik.com:
34,90 zł
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt w magazynie empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Majcher Magdalena Książki | okładka miękka
34,90 zł
asb nad tabami
Majcher Magdalena Książki | okładka miękka
27,92 zł
asb nad tabami
Majcher Magdalena Książki | okładka miękka
33,99 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Pełna emocji opowieść o trudnym macierzyństwie.

To miało być najpiękniejsze lato w życiu Joasi. Sen o rodzinie, o jakiej zawsze marzyła właśnie się spełnił. Razem z Maćkiem doczekali się dziecka. Jednak Joasia nie potrafi cieszyć się macierzyństwem a zamiast spodziewanego szczęścia ogarnia ją coraz większy lęk…

Czy bliscy w porę zorientują się, że młoda matka cierpi na depresję poporodową?

Czy Joasia pozwoli sobie pomóc, zanim będzie za późno?

Tytuł: Wszystkie pory uczuć. Tom 4. Lato
Tytuł oryginalny: Wszystkie pory uczuć.Tom 4.Lato
Seria: Wszystkie pory uczuć
Autor: Majcher Magdalena
Wydawnictwo: Wydawnictwo Pascal
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Numer wydania: I
Data premiery: 2018-05-23
Rok wydania: 2018
Forma: książka
Indeks: 26012995
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,3
5
16
4
1
3
0
2
0
1
3
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
13 recenzji
04-07-2018 o godz 09:22 werka777 dodał recenzję:
Autorka nie zaczyna od wielkich sensacji czy przewrotnych momentów. Na bazie spokoju buduje powolny obraz głównej bohaterki, oswaja czytelnika z jej historią i osobowością, kreśli całą sytuację po to, by w późniejszym etapie udowodnić, że rzeczy nieplanowane, niechciane i wielu osobom znane tylko z niewdzięcznej teorii mogą przytrafić się każdemu z nas. Tym sposobem Joasia, bohaterka książki i przyszła matka, staje się koleżanką, ba – bardzo dobrą znajomą w potrzebie, do której naprawdę chce się wyciągnąć pomocną dłoń. Tak działają książki Magdaleny Majcher, że zabijają realizmem i autentycznością treści. Tak jest i tym razem. Tak więc główną bohaterką została zbliżająca się do czterdziestki kobieta, która na wskutek takiego, a nie innego zrządzenia losu (nie przedkładania kariery nad macierzyństwo) w dość późnym wieku mierzy się ze stanem błogosławionym. Fakt, że w przeszłości musiała pokonać ciężką drogę przez dzieciństwo, a nieco później – przez wiele nieudanych związków, motywuje ją do idealnej przyszłości, którą dokładnie, krok po kroku, układa sobie w głowie. A przecież to życie weryfikuje plany i często stawia na naszej ścieżce kolejne przeszkody. Kobieta ma u swojego boku partnera, Maćka, który w końcu okazał się być tym odpowiednim, niewykorzystującym jej naiwności i wielkiego serca facetem. Choć mężczyzna nie do końca rozumie sztywno zaplanowany schemat macierzyństwa swojej ukochanej, wspiera ją. Czy wystarczy mu sił, by dać jej to, czego tak bardzo potrzebuje? Otuchy. Macierzyństwo nie zawsze bywa idealne, bo nieraz po to szczęście sięga się przez łzy trudu. Nieprzespane noce, brak pokarmu, zmęczenie, frustracja, brak czasu na to, co dotąd wydawało się codziennością. Jeśli ktoś, tak jak główna bohaterka, liczy na scenariusze wyjęte rodem prosto z baśni o pięknych, wiecznie słodko śpiących maluszkach, może się rozczarować. A krążąc z głową w chmurach i spadając na twardą ziemię, można mocno pokaleczyć sobie tyłek i przysporzyć bólu. Depresja poporodowa zatem, dotykająca jedną na dziesięć kobiet, to nie tylko odległa teoria. To choroba, która w praktyce dotyczy wielu matek, oczekujących nie krytyki i pouczania, a wsparcia. Stąd tak ważne w tym momencie zachowanie tych, którzy są obok i powinni wyciągnąć pomocną dłoń. Wielu ludzi, z natury, ma w zwyczaju wychwytywać czyjeś błędy i słabości nie zastanawiając się nad tym, że może warto przyjrzeć się problemowi i jakoś mu zaradzić. Ukłon w stronę autorki, że kolejny raz odważyła się podjąć tak wartościowy temat i przedstawić go czytelnikom od praktycznej strony. „Wszystkie pory uczuć. Lato” to podobnie jak poprzednie książki autorki, wartościowa i chwytliwa powieść obyczajowa poruszająca życiowy problem budzący skrajnie różne emocje. Lekkie pióro sprawia, że kolejne strony przemijają w niezauważonym tempie, a autentyczność postaci pozawala na zaangażowanie się w całą historię wskrzeszającą niejedną, głębszą refleksję. Myślę, że to lektura nie tylko dla obecnych, czy przyszłych matek, ale także i świeżo upieczonych czy przyszłych tatusiów, by zdawali sobie sprawę z zadań ich czekających czy problemów, którym będą musieli wspólnie stawiać czoła. https://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/2018/07/wszystkie-pory-uczuc-lato-magdalena.html#more
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-06-2018 o godz 22:41 Anonim dodał recenzję:
Znów autorka zabiera nas w opowieść o problemach codzienności. Tym razem jest to trudne macierzyństwo...Jednak i tym razem problemy da się rozwiązać. Polecam Acia
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-06-2018 o godz 15:29 Joanna Aftanas dodał recenzję:
„Wszystkie pory uczuć. Lato” to już czwarta i ostatnia część z cyklu. Magdalena Majcher w poprzednich częściach poruszała przeróżne trudne tematy i ich złożoną problematykę. I tym razem autorka również nie pozwala swoim czytelnikom na odpoczynek i relaks. „Wszystkie pory uczuć. Lato” to portret matki pokazany jej własnymi oczami. To lustrzane odbicie tego, co kobieta widzi w sobie, za co się kocha i za co się nienawidzi. Psychologiczny obraz młodej kobiety wyczekującej dziecka i stawiającej pierwsze kroki w świecie macierzyństwa. Czy każdy z nas ma w sobie ten instynkt matki, który niezawodnie podpowiada nam co mamy robić? Czy każda kobieta jest dla swego potomka matką idealną? Czy dzisiejszy świat pomaga kobietom podążać ścieżką macierzyństwa z błogosławieństwem? Czy też może ludzkość stawia przed takimi kobietom zbyt wysokie wymagania? A może to my sami zapędzamy się w kozi róg, z którego nie ma ucieczki? Może otaczający nas medialny świat pełen ideałów popycha nas do niewyobrażalnie krytycznych uwag pod własnym adresem? Magdalena Majcher porusza w powieści temat trudny, wciąż przez wielu uważany za bezsensowne fanaberie, głupie wymówki i coś „nie do pomyślenia”. A jednak problem depresji poporodowej dotyka coraz szerszego grona kobiet. Skąd to się bierze? Dlaczego? Nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi. Moim zdaniem to świat, w którym przyszło nam żyć jest odpowiedzialny za to zjawisko. To my sami wykreowaliśmy „standardy” bycia matką doskonałą. Internet aż huczy od mnogości informacji o tym, jak być idealną matką, co robić, a czego absolutnie nie wolno. To kobiety pozakładały fora internetowe ciążowe i dla matek. A tam prawdziwa skarbnica dobrych rad, od których piekło jest wybrukowane. Istny wyścig szczurów w pogoni za zaszczytnym tytułem matki polki idealnej. A niech tylko któraś z młodych matek wyjdzie nieco poza ramy, powie, że coś robi inaczej, od razu...momentalnie zaczyna się nagonka, hejt hejtem poganiany. A od tego, to już tylko kilka schodów do uzyskania tytułu wyrodnej matki. Marketing parentingowy to dziś bardzo głębokie źródło nie tylko wiedzy, ale i dochodów. Miliony sprzedawanych poradników o ciąży, o pierwszym roku życia dziecka, o wychowaniu, o zasadach i tak dalej. Wciąż na topie, wciąż zdobywa nowe osoby w swoje śliskie łapy. Może i bywa czasem pomocy. Ale moim zdaniem więcej z tego szkody niż pożytku, zwłaszcza jeśli tryliardy informacji zasypują osobę niedoświadczoną, taką, która ma niskie poczucie wartości własnej. Taka osoba zaczyna stawiać sobie zbyt olbrzymie wymagania i ustawia poprzeczkę nie do przeskoczenia. Fala poradnikowych i internetowych informacji zalewa ją niczym fala tsunami. Wdziera się w uszy, oczy i serce. Zatruwa racjonalizm i zagłusza naturalny instynkt. Bohaterka powieści „Wszystkie pory uczuć. Lato” - Joasia - wpadła w taką falę po same uszy. Co niemalże doprowadziło do tragedii. Została zaszczuta idealizmem macierzyństwa. Osobiście przeżywałam niektóre z przedstawionych w powieści dylematów. Podobnie jak moja imienniczka urodziłam przez cesarskie cięcie (mój syn też ważył podobnie jak syn bohaterki) i ja, podobnie jak ona, w czasie ciąży naczytałam się milion poradników i dobrych rad na forach internetowych. Co więcej, podobnież jak Joanna, nie miałam pokarmu. Nie byłam w stanie sama wykarmić swojego dziecka, które potrzebowało dużo zjeść. Leżałam w szpitalu obolała, a personel niezbyt chętnie zabierał moje dziecko na dokarmienie. Musiałam radzić sobie sama. Musiałam wysłuchać szpitalnych rad pielęgniarek i lekarzy, o tym jak istotne jest karmienie piersią, bo tylko to daje gwarancję na to, by moje dziecko było zdrowe i inteligentne!! Tak. Dosłownie. Z tym, że ja w odróżnieniu od głównej bohaterki powieści – miałam świadomość tego, że mnie moja mama również nie karmiła piersią, a na iloraz inteligencji nie narzekam. Miałam to szczęście, że nie dałam się zwariować i zrobiłam to, co uważałam za słuszne, czyli zaraz po wyjściu ze szpitala nakarmiłam syna butlą mleka modyfikowanego. Dziś ma 10 lat i jest okazem zdrowia, a rozwój umysłowy ma na równie wysokim poziomie. Już wtedy zastanawiałam się nad tym, dlaczego nawet w szpitalu jest tak wielka nagonka na karmienie piersią? Dlaczego wbija się w poczucie winy młode matki, które nie mają pokarmu w piersiach? Po co? Dla jakich wyższych idei się to robi? Ludzie! Całość recenzji na: http://przeczytajka.blogspot.com/2018/06/wszystkie-pory-uczuc-lato-magdalena.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-06-2018 o godz 09:24 Sylwia dodał recenzję:
„Lato” jest ostatnią książką z cyklu Wszystkie pory uczuć: każda z nich poruszała ważny, ale spychany na margines temat. W tej odsłonie Magdalena Majcher poruszyła problem depresji poporodowej, której istnienia nadal część społeczeństwa (zwłaszcza ta starsza) po prostu nie uznaje. Joasię poznajemy chwilę przed ciążą, na którą bardzo czeka. Kiedy pojawiają się dwie kreski na teście, Asia ma już w głowie plan. Idealny plan na wszystko, bez jakiegokolwiek marginesu na poprawki. Otrzeźwienie przychodzi zaskakująco szybko i boleśnie rujnuje wszystkie oczekiwania. Macierzyństwo, rodzicielstwo właściwie, to największy w życiu test. I choć bycie rodzicem to zupełnie naturalna rzecz, w dzisiejszym świecie urosła do rangi zawodów. Wystarczy prześledzić fora dla matek i człowiekowi od razu włosy stają dęba. Zewsząd zalewa nas fala wyidealizowanego wizerunku matki-polki, która poświęca się swojemu dziecku w 100%, do tego wygląda jak modelka, bo ma czas na fitness czy spa, sama gotuje dla dziecka, siebie, męża i psa, w jej mieszkaniu można jeść z podłogi, no i nie zapominajmy, że jest demonem w łóżku. A to tak nie działa, o czym boleśnie przekonuje się główna bohaterka powieści Magdaleny Majcher. Zderzenie wyobrażeń Asi na temat macierzyństwa z rzeczywistością wywołuje coraz to większe poczucie winy. Poczucie, że jest niewystarczająco dobrą matką dla swojego dziecka. I choć ma oparcie w najbliższych, nadmiar negatywnych uczuć w stosunku do własnej osoby zaczyna ją przygniatać. To już nie klasyczny baby blues, który po prostu z czasem mija, a coś znacznie głębszego, wręcz destrukcyjnego. Powieść jest przepełniona emocjami i myślę, że nawet na osobach bezdzietnych, które tematu na własnej skórze nie przerobiły, zrobi wrażenie. Książka zmusza do refleksji, po lekturze na pewno wielu z Was inaczej spojrzy na matkę idącą z wózkiem przez park. A jeżeli w Waszym otoczeniu pojawi się dziecko, być może sprawi, że zainteresujecie się nie tylko uroczym bobasem, ale również samopoczuciem jego mamy. Pośród miliona nowych obowiązków, płaczu, który jest nieodłącznym elementem komunikacji z otoczeniem, zmęczenia, nieprzespanych nocy łatwo stanąć na krawędzi, gdzie tylko mały krok dzieli od tragedii. Dobrze, jeżeli dostrzeżemy problem, zanim się ona wydarzy. Magdalena Majcher napisała bardzo dobrą książkę, którą położne powinny polecać przyszłym rodzicom, choć i niektórym z nich przydałaby się lektura. Pozwoliłaby ona pokazać tę drugą, bardziej realną stronę życia z małym człowiekiem, a personelowi, który w założeniu ma się opiekować młodą mamą i jej dzieckiem może otworzyłaby oczy na pewne kwestie. Ja w książce odnalazłam wiele z własnych doświadczeń, wiele razy myślałam podobnie do Asi, wiele razy jej zachowanie pokrywało się z moim. „Lato” było dla mnie realne do bólu. Polecam każdemu czytelnikowi, bo „Lato” oprócz ważnej tematyki depresji poporodowej, z którą boryka się wiele kobiet, jest książką po prostu bardzo dopracowaną, mistrzowsko napisaną i wartą uwagi.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-06-2018 o godz 11:18 Izabela Wyszomirska dodał recenzję:
Pora pożegnać się z cyklem "Wszystkie pory uczuć". Pamiętacie Joasię (przyjaciółkę Hani) z "Jesieni"? Kobieta marzyła o rodzinie. Wraz z Maćkiem doczekali się dziecka - Antosia. Jednak Joasia nie potrafi cieszyć się macierzyństwem. To, co miało i powinno dać jej szczęście, teraz napawa ją coraz większym lękiem. W pewnym momencie zagubiła się. Czy bliscy w porę zorientują się, że młoda matka cierpi na depresję poporodową? I czy Joasia pozwoli sobie pomóc, zanim będzie za późno? "Co z nią było nie tak? Skąd smutek w tak pięknym i wyjątkowym momencie? Co będzie opowiadać synowi, kiedy dorośnie? Że pierwsze dni jego życia przepłakała? Że zamiast się cieszyć, czuła ogromną pustkę?" Niech Was nie zmyli sielankowe Lato w tytule. Magdalena Majcher ponownie sięga po temat ważny, spychany gdzieś na bok, bagatelizowany. Mowa tu o problemie depresji poporodowej, która dotyczy więcej kobiet niż by to mogło się wydawać. Macierzyństwo wyobrażamy sobie jako spełnienie, najradośniejszy okres w życiu kobiety. A co stanie się, gdy nas rozczaruje? Gdy na tym idealnym obrazku zaczną powstawać rysy? Czy nieustanny płacz noworodka nie ma prawa nas irytować? A jest jeszcze przecież mąż, który nie spełnia naszych oczekiwań. Często nie dostrzegamy pierwszych symptomów towarzyszących tej chorobie - lęki, wahania nastrojów spowodowane hormonami, przemęczenie... Macierzyństwo to przede wszystkim wyzwanie, któremu nie każda kobieta będzie potrafiła sprostać, mimo włożonego w to zadanie trudu, wysiłku i najszczerszych chęci... "Niczego nie bała się tak przeraźliwie jak samotnych nocy. W dzień samotność można obezwładnić, zagłaskać, ale wieczorem z człowieka wychodzą najgłębiej skrywane lęki." Na główną bohaterkę spada nie tylko mnóstwo nowych obowiązków, ale negatywne emocje i rozterki, z którymi nie potrafi sobie poradzić. Smutek, strach, rozpacz, osamotnienie, obojętność, zniechęcenie, rozczarowanie, brak wiary w siebie. Joasia udaje przed bliskimi, że wszystko jest w porządku. Pragnienie bycia perfekcyjną matką przysłania jej to, co powinno być dla niej najważniejsze. Uważała, że jeśli przyjmie pomoc, uznana zostanie za złą matkę. A przecież nie ma matek idealnych. "Wstydziła się swoich emocji, uważała, że są niewłaściwe, niemoralne. Była matką, a żadna matka nie ma nawet prawa pomyśleć, że wolałaby, aby jej dziecko nie istniało. Żeby po prostu zniknęło." Niezwykle duże i pozytywne wrażenie zrobiła na mnie kreacja postaci Macieja. Widzimy jak ważne dla kobiety jest wsparcie i zrozumienie ze strony partnera, gdy dziecko przyjdzie na świat. Gdy przypatruję się młodym ojcom, odnoszę wrażenie, iż niespecjalnie są przygotowani do roli ojca, zrzucają cały obowiązek i trud zajmowania się dzieckiem na kobietę. Wszystko to autorka opisała niezwykle wiarygodnie, wnikliwie, bez zbędnego upiększanie nazywając rzeczy po imieniu. Nie znajdziecie tu kolejnej słodkiej historii, jakich wiele. Zresztą, kto zna pióro autorki, powinien już to doskonale wiedzieć. Tu otrzymujemy prawdziwe życie, realne problemy, sytuacje dnia codziennego. Pełno tu różnorakich emocji, które zostają w nas na długo. Historia ta skłania do wielu przemyśleń i refleksji. Upomina, by nie uciekać przed problemem, przyjąć pomoc innych. Cieszę się, że powstają takie książki. Może dzięki nim niejednej matce dodadzą otuchy, a być może uchronią przed tragedią. "Wszystkie pory uczuć. Lato" to poruszająca, ciepła, pełna emocji powieść o macierzyństwie, które nie zawsze jest kolorowe. Żaden najlepszy czy najbardziej zachwalany poradnik nie da Wam odpowiedzi na nurtujące Was pytania i wątpliwości co niniejsza powieść. Tu znajdziecie rzeczy nazwane po imieniu, prawdziwą codzienność, z jaką musi zmierzyć się matka. A wszystko okraszone zostało odpowiednią dawką humoru i napisane tak lekko, że praktycznie lektura czyta się sama. Podsumowując cały cykl, nie sposób nie zauważyć, iż wszystkie cztery części przywdziane zostały w piękne szaty graficzne, które tworzą spójną całość. Wraz z kolejną porą roku otrzymywaliśmy książkę, która idealnie wpisywała się w krajobraz za oknem. Sama fabuła zaś jest różnorodna, podejmująca ważne, społeczne, a przede wszystkim życiowe, bliskie każdej kobiecie problemy, które zmuszają do wielu przemyśleń i refleksji. Jednocześnie lektura tych powieści dostarcza nam fachowej wiedzy poruszanych tematów. Polecam Wam gorąco całą serię!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-06-2018 o godz 12:49 Aneta Pimpis dodał recenzję:
Czekałam niecierpliwie na tę książkę. Po przeczytaniu, nadal próbuję opanować swoje myśli. Napiszę tyle… To niezwykle ważna książka. I wcale nie tylko ze względu na jej walory literackie, bo to, że napisana została bardzo sprawnie, nie ulega wątpliwości. Jest niezwykła przede wszystkim dzięki swoim bohaterom i problemie, który został podjęty w fabule. Po raz kolejny Magdalena Majcher przełamuje tabu i subtelnie, delikatnie opowiada o problemie, który dotyczy tak wielu kobiet. Zdajemy sobie sprawę, że temat depresji poporodowej tak często niedyskutowany, przemilczany, sprawia, że te kobiety stają się samotne ze swoim problemem. Odtrącane, oceniane przez bliskich i społeczeństwo. A przecież leczenie, farmakologia, psychoterapia są w ich sytuacji konieczne, aby zapobiec zagrożeniu zdrowia i dziecka i matki. Wstrząsnęła mną ta książka! Zmieniła moje spojrzenie na matki, zmagające się z depresją poporodową, obudziła we mnie jeszcze większe pokłady zrozumienia. Książkę czyta się z ogromnym poruszeniem i natłokiem różnorakich myśli. Napisanie tej książki było, jest i będzie niezwykle potrzebne, aby uświadomić społeczeństwu skalę problemu, podpowiedzieć jak można pomóc, wesprzeć chorą matkę. O depresji poporodowej trzeba mówić! Aby kobiety, które się z nią borykają mogły liczyć na ludzką empatię, zrozumienie, pomoc. Jestem wdzięczna autorce za tę książkę i przełamywanie tematów tabu. Jestem wdzięczna za cały cykl „Wszystkie pory uczuć”. Jestem wdzięczna za sylwetki bohaterów i ich wewnętrzne przeżycia, które nakreślone w tak wyrazisty, przekonujący sposób sprawiają, że każdy z nas może poczuć się przez chwilę na ich miejscu. Przeczytajcie koniecznie! Gorąco polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-05-2018 o godz 04:57 Akacja dodał recenzję:
Lato tak samo dobre jak pozostałe pory toku. Polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-05-2018 o godz 18:35 Anonim dodał recenzję:
Prawda napisana przez mamę - ukazująca realia bycia mamą. Wzruszająca do łez. Polecam :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-05-2018 o godz 15:08 Matka Puchatka dodał recenzję:
Tym razem autorka wzięła na tapet motyw ważny, z pewnością bliski (choć może nie w tak zaawansowanym stopniu) każdej matce, z niewiadomych przyczyn wciąż bagatelizowany we współczesnym świecie, traktowany nieco po macoszemu. W czwartym, ostatnim już tomie cyklu, Magdalena Majcher porusza temat depresji poporodowej. Czego możecie się spodziewać po tej części? Nie będzie pewnie dla Was zaskoczeniem, że realizmu w iście emocjonalnym wydaniu. Baby blues to pojęcie, które spędza sen z powiek milionom przyszłych matek. Kobiety zastanawiają się, czy i je dopadnie poczucie beznadziei i dające w kość przemęczenie, czy i one będą miały wszystkiego dość, a spadek nastroju będzie towarzyszył ich codzienności. Nic w tym dziwnego, w końcu świat kobiety wywraca się nagle do góry nogami, jej podstawowe potrzeby – przede wszystkim potrzeba snu – zostają niezaspokojone, a poczucie odpowiedzialności za małą istotkę bywa przytłaczające. Chwilowy spadek nastroju jednak mija, po około 14 dniach – wszystko wraca co względnej normy (o ile można mówić o jakiejkolwiek normie, kiedy mamy pod dachem noworodka), a świeżo upieczona matka wdraża się w nową sytuację i podejmuje wyzwanie, któremu – jak się powszechnie twierdzi – jest w stanie sprostać, opierając się choćby tylko na matczynej intuicji. Co jednak, kiedy poczucie beznadziei nie mija, sen (choćby krótki) nie przynosi ukojenia, instynkt macierzyński nie hula, jak powinien, a cieple uczucia dla maleńkiej istoty pozostają w sferze "chciałabym"? Czasem bywa tak, że oczekiwane miłość, poczucie obezwładniającej radości i spełnienia po prostu nie nadchodzą... Joasia – niezwykle sympatyczna kobieta przed czterdziestką, którą mieliśmy już okazję poznać w poprzednich tomach – w końcu trafiła na tego jedynego. Asia już od dawna pragnęła dziecka, a teraz, kiedy nawiązała trwałą, wartościową relację, przyszedł czas na macierzyństwo. To było wyczekiwane dziecko. Obserwujemy bohaterkę i jej najbliższych, sprawdzamy, w jaki sposób kobieta radzi sobie z ciążą (nie można stwierdzić, żeby jakoś pozytywnie ten stan działał na jej psychikę). Towarzyszymy młodej mamie w czasie układania planu porodu, snucia planów na przyszłość, budowania wyobrażeń na temat wspaniałego macierzyństwa bliskości, ociekającego czułością i zadowoleniem. Życie jednak zaskakuje, a misja, którą społeczeństwo wyznacza matkom – najlepsze są w końcu porody siłami natury, karmić piersią trzeba, a każda matka intuicyjnie wie, czego oczekuje od niej maleństwo – okazuje się często planem niemożliwym do zrealizowania. Kolorowe wizje przyszłości szybko odchodzą w niepamięć, a konieczność odbijania ciskanej przez życie piłeczki potrafi wykończyć nawet najbardziej odporne jednostki, bo ileż można walczyć i ile rozczarowań można przyjąć – cios za ciosem – by wyjść z tego "projektu matka" obronną ręką? Powieść Magdaleny Majcher to o jeden krok za daleko: jedna nieprzespana noc za dużo, jeden płacz za głośno, jedno rozczarowanie ponad miarę, jedno ugaszone przedwcześnie barwne wyobrażenie o przyszłości. Lato to jeden krok dzielący matkę od przepaści, a czy go wykona, czy zostanie powstrzymana – musicie się przekonać sami. Problem depresji poporodowej nie jest problem tylko matki; musimy sobie uświadomić, że to stan, który powinien interesować całą rodzinę. Partner, rodzina, przyjaciele mają znaczący wpływ na to, co się dzieje, co się może wydarzyć... I tylko wystarczająco szybka reakcja, pomocna dłoń wyciągnięta w odpowiednim momencie mogą zapobiec tragedii. Powieść być może uświadomi, jak ważny jest ten czas, wsparcie oferowane młodej matce, konieczność obserwacji. I wcale nie chodzi tu o patrzenie matce na ręce, ale o zaglądanie w jej serducho, po prostu. Lato uczy uważności... Bohaterów tej powieści lubimy, mimo wszystko. Z zapartym tchem obserwujemy ich poczynania, z duszą na ramieniu wyczekujemy tego punktu kulminacyjnego, choć mamy nadzieję, że akcja ruszy w zupełnie inną stronę, że to, co nieuniknione, jednak się nie wydarzy. Nie potrafimy potępiać Joanny, choć moglibyśmy, bo przecież wyrywa się ze schematu radosnej, gruchającej ze szczęścia mamuśki. Wydaje mi się, że wielką sztuką jest napisać powieść tak, by ukazać dramatyzm, nie czyniąc żadnego z bohaterów "tym złym". Oceńcie to jednak sami, bo być może Was najdzie inna refleksja. Powieść, która zmusza do myślenia, wymaga od nas obserwacji, nakazuje wyciąganie wniosków. Magdalena Majcher obnaża nasze społeczeństwo, neguje tę misję, która narzucana jest matkom, wskazuje pułapki, w które wcale nie tak trudno wpaść. I, idąc dalej, pokazuje nam, do czego ta cała nagonka może prowadzić... Wiecie, to ważne, bo łatwo jest oceniać, mówić o oburzeniu, wytykać błędy (matce, rodzinie), ale trudniej spojrzeć na wszystko z empatią, a jeszcze trudniej powstrzymać kobietę przed zrobieniem jednego kroku za daleko, kiedy widzi się tylko czubek własnego nosa i do znudzenia powtarza te macierzyńskie bzdury, którymi karmią nas media i inne matki... Szczerze polecam :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-05-2018 o godz 12:14 nieperfekcyjnie.pl dodał recenzję:
http://www.nieperfekcyjnie.pl/2018/05/depresja-poporodowa-wszystkie-pory.html Przed współczesną matką stawia się ogrom oczekiwań, a z każdej strony padają miliony pytań, przez co kobieta czuje się wręcz zaszczuta. Niestety po porodzie całe życie trzeba podporządkować maleństwu, na co nie wszystkie panie są gotowe. W takich chwilach wielkim wsparcie są bliscy, którzy pomogą, podniosą na duchu i po prostu będą. Jednak przy okazji muszą bacznie obserwować młodą mamę, a jeśli zauważą jakiekolwiek niepokojące symptomy, to muszą niezwłocznie zareagować (tylko umiejętnie!), aby nie doszło do tragedii, o jakich nieraz słyszymy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-05-2018 o godz 18:33 Joanna W. dodał recenzję:
Do dzisiaj myślałam, że to „Zima” jest moją ulubiona częścią cyklu „Wszystkie pory uczuć”, a jednak nie... To „Lato”. Kończyłam je czytać ze łzami w oczach i to nie tylko z powodu tego, co autorka napisała na mój temat w podziękowaniach. „Lato” to historia o mnie: o kobiecie, o żonie, o matce przede wszystkim. Chociaż sama nie doświadczyłam depresji poporodowej, to Magdalena Majcher oddała w pełni moje wspomnienia sprzed pierwszej ciąży. Bez zbędnego upiększania, nazwała rzeczy po imieniu. Pokazała wszystkie rozterki jakie targają przyszłą mamą, jej przerażenie, zaangażowanie w przygotowania na przyjście dziecka na świat oraz...frustrację i poczucie osamotnienia w nierównej walce z obsesja bycia perfekcyjną matką, w tym nieperfekcyjnym świecie... Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-05-2018 o godz 17:02 TylkoSkończęRozdział dodał recenzję:
"Bo przecież każda kobieta cieszy się z przyjścia na świat swojego dziecka, usuwa z pamięci te negatywne doświadczenia związane z porodem, zapomina o trudach. A co, jeśli nie zapomina?" Co dziesiąta kobieta cierpi na depresję poporodową. Nie istnieje takie pojęcie jak "idealna matka". Jeśli w Twoim poradniku "dla przyszłych mam" jest napisane coś innego – wyrzuć go. Jeśli strony internetowe dla przyszłych mam, które odwiedzasz wypełniają treści typu "idealna matka powinna...", "idealna matka bezwzględnie nie powinna..." – zamknij te strony i wyczyść wyszukiwarkę. Bo "idealna matka" to chwyt marketingowy, wymysł koncernów, które na "idealnych produktach dla idealnych matek" trzepią ciężką kasę oraz zwichrowanych mamusiek, które swoją psychozą i wyobrażeniem o macierzyństwie potrafią wyrządzić niemałą krzywdę. Bo depresja poporodowa to choroba, którą trzeba przede wszystkim zdiagnozować. I leczyć. Joanna spodziewa się dziecka. Wszystko ma IDEALNIE zaplanowane. Począwszy od wyprawki, poprzez kolejne etapy porodu, okres połogu, aklimatyzację dziecka w domu, aż po proces karmienia i godziny drzemek niemowlaka. Jako mocno doświadczona przez los Joanna próbuje kontrolą i solidnym "planem na dziecko" zapewnić 100%-owy nadzór nad nową sytuacją. Jej partner Maciek mocno ją wspiera i angażuje w plany na przyszłość, ale nie może zrozumieć tej wyidealizowanej wizji rodzicielstwa. Poród to jedno wielkie rozczarowanie, nieodhaczony ptaszek w planie "idealne rodzicielstwo". Do kompletu dochodzą kłopoty z karmieniem, ciągły płacz głodnego Antosia, permanentne niewyspanie, bóle poporodowe, spadek libido. Joanna nie tak wyobrażała sobie pierwsze dni, tygodnie, miesiące macierzyństwa. Nie tak pisali specjaliści w poradnikach! Nie tak mówiły o relacji niemowlę-matka jej koleżanki... NIE! NIE! NIE! To wszytko nie tak miało wyglądać! Joanna małymi krokami zbliża się do granicy wytrzymałości psychicznej. Czy rodzina w odpowiednim momencie zainterweniuje? Czy Joanna zrozumie, ze depresja poporodowa to nie powód do wstydu i że nieleczona może prowadzić do prawdziwej tragedii...? Magdalena Majcher w czwartej książce z serii Wszystkie pory uczuć poruszyła bardzo ważny temat – wyobrażenie o macierzyństwie kontra rzeczywistość. Realistyczna i bardzo wyrazista historia, która głęboko porusza i nie pozwala przejść obok kwestii "baby bluesa" i "depresji poporodowej" obojętnie. Książka w sposób bardzo naturalny przeniosła mnie w czasie - do szalonych, trudnych ale i pięknych dni tuż po narodzinach mojego Synka (niejednokrotnie miałam łezkę w oku, tym bardziej, że synek Joanny to także Antoś;)) Chociaż seria Wszystkie poru uczuć jest "bardziej kobieca" niż "męska", to Lato bardzo gorąco polecam właśnie mężczyznom. Po narodzinach dziecka w organizmie kobiety dochodzi do tajfunów, trzęsień ziemi i tsunami hormonalnych mikstur. W pierwszych tygodniach, bardzo chwiejnych emocjonalnie i niestabilnych psychicznie, mężczyzna odgrywa kluczowa rolę, aby kobieta w pełni odnalazła się w nowej sytuacji. Nowej sytuacji i wewnętrznej (zalew hormonami), i zewnętrznej (pojawienie się wrzeszczącej istoty gryzącej nas po sutkach i nie pozwalającej organizmowi wejść w fazę REM snu). Wszystkie pory uczuć. Lato obnaża prawdę o macierzyństwie. Ta książka to naturalistyczny obraz niewyspanych, wiecznie poddenerwowanych i snujących się po domu z podkrążonymi oczyma rodziców. Ta książka to czysta prawda. Prócz dość ponurej wizji pierwszych dni macierzyństwa Autorka zgrabnie wplotła w fabułę kilka komicznych sytuacji ("waga" pieluszek oraz "gdzie kupić nakładki laktacyjne?!?!" :)), które stanowią takie nikłe światełko w tunelu – przyjście na świat dziecka to nie tylko trud, znój i wieczna troska, to także wybuchy niekontrolowanego śmiechu. Wszystkie pory uczuć. Lato to zdecydowanie najlepsza część z serii. Wzrusza, przeraża i przywołuje wspomnienia – niekoniecznie te najbardziej różowe, cukierkowe i słitaśne. APEL do PRZYSZŁYCH MAM! Nie czytajcie durnych poradników, które najczęściej podają wzajemnie wykluczające się, sprzeczne informacje. Przeczytajcie Wszystkie pory uczuć. Lato. I nie dajcie sobie wmówić, że matka powinna wszytko wiedzieć, czuć, nie płakać, nie wrzeszczeć, nie żalić się, tylko z błogim uśmiechem znosić trud macierzyństwa. Kobieta to nie cyborg – i nie ma Matek Idealnych, ale są Matki Najlepsze Na Świecie. Czyli właśnie takie jak Ty =) http://tylkoskonczerozdzial.blogspot.com/2018/05/wszystkie-pory-uczuc-lato-magdalena.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-05-2018 o godz 08:51 Zwykła Matka dodał recenzję:
Czasami depresja jest niezwykle ciężka do zdiagnozowania, gdyż na początku mylona jest z tzw. "baby bluesem", który stanowi całkiem normalny stan po narodzinach dziecka. Zmęczenie, obniżone libido, utrata masy ciała, rozdrażnienie. To wszystko wywołane jest zmianą gospodarki hormonalnej w czasie połogu. Jednak "baby blues" trwa maksymalnie do 6 tygodni, depresja poporodowa natomiast nawet do roku. Nie zdiagnozowana i nie leczona... lepiej nawet nie myśleć. O tym jakie są objawy możecie sobie poczytać w internecie. Nie będę tu przepisywać informacji z sieci, zwłaszcza że nie napiszę nic nowego, gdyż nie jestem specjalistą. Depresja poporodowa spotkała główną bohaterkę czwartego tomu serii "Wszystkie pory uczuć. Lato", którą napisała Magdalena Majcher. Recenzje poprzednich części znajdziecie (TUTAJ - Zima i TUTAJ - Wiosna). Zanim opowiem Wam o czym dokładniej jest "Lato" pochwalę się Wam czymś dla niezwykle wyjątkowym. Otrzymałam wielkie wyróżnienie, gdyż sama autorka poprosiła mnie nie tyle o recenzje jej książek, ale tym razem również o napisanie krótkiej notki, która została umieszczona na okładce powieści! Taki zaszczyt to dla mnie wielka radość. Poczułam się naprawdę wyjątkowo. To zupełnie coś innego niż pisanie tekstów na swojej stronie. Książka pójdzie w świat, a wraz z nią moja opinia o niej! "Lato", to opowieść pełna emocji. Smutek, strach, rozpacz, brak wiary w siebie. To tylko niektóre z uczuć jakie towarzyszą Asi, głównej bohaterce. Joanna jest przyjaciółką Hani, o której mogliśmy czytać w "Jesieni", pierwszej części serii. Dziewczyna również jest z domu dziecka. Nigdy nie miała szczęścia w miłości. Pracuje jako ekspedientka w sklepie, ledwo wiąże koniec z końcem i marzy o rodzinie. Będąc w odwiedzinach u Hani poznaje syna jej sąsiadki - Renaty. Maciek to pracoholik, którego rzuciła dziewczyna. Ich losy się splatają, łączy ich bowiem więcej niż mogą przypuszczać. Zakochują się w sobie i chcą zostać rodzicami. Asia miała już opracowany cały plan macierzyństwa, między innymi naturalny poród oraz karmienie piersią na żądanie. Życie, jak wiemy, weryfikuje jednak wszelkie nasze zamierzenia. Synek Joanny i Maćka postanawia ułożyć się do porodu pośladkowo, przez co konieczne jest cesarskie cięcie. Później pojawia się problem z karmieniem. Świeżo upieczoną matkę męczy bezsenność i strach o synka w nocy. Wszystko to powoduje, że Asia traci na wadze, jest przemęczona, brak jej sił i ochoty na codzienne obowiązki oraz opiekę nad maluchem. Dziewczyna nie rozumie jak wielki ma problem. Udaje przed bliskimi, że wszystko jest w najlepszym porządku. Według mojej osobistej opinii, to najlepsza część "Wszystkich pór uczuć". Bardzo emocjonalna i prawdziwa historia. To temat, który nie powinien stanowić tabu. Ta powieść powinna trafić w jak największą ilość rąk, by do wielu ludzi dotarło jak ważnym i ciężkim problemem jest depresja poporodowa, jak ją rozpoznać, a także jak pomóc kobiecie, którą dotknęła. Więcej na blogu http://www.zwyklamatka.pl/2018/05/depresja-poporodowa-i-wsparcie-partnera.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

TERMIN ZWROTU

14 DNI

Z KARTĄ

30 DNI

Zobacz także

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.