Wojownicy burzy. Wojny wikingów. Tom 9 (okładka twarda)

Oferta empik.com : 48,99 zł

48,99 zł 54,90 zł (-11%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny
Produkt u dostawcy
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Dziewiąty tom bestsellerowej serii Bernarda Cornwella o losach bohaterskiego Uhtreda z Bebbanburga. Na jej podstawie BBC realizuje serial „Upadek królestwa”.

Pod rządami króla Edwarda i jego siostry Aethelflaed w Wessexie, Mercji i Anglii Wschodniej zapanował pokój. Jednak nic nie trwa wiecznie. Sprzymierzeni Norwegowie, Duńczycy i Irlandczycy zajmują żyzne ziemie i łupią bogate kościoły. Przewodzi im Ragnall Ivarson, który pragnie zostać królem całej Brytanii. Nikt lepiej od niego nie żegluje, nikt nie walczy równie zaciekle jak on, nikt nie budzi tak wielkiego przerażenia. I to Uhtred ma go pokonać...

"Jak "Gra o tron", ale prawdziwa.
"The Observer"

"Bernard Cornwell tworzy najlepsze sceny batalistyczne spośród wszystkich pisarzy, których czytałem."
George R.R. Martin

 

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Wojownicy burzy. Wojny wikingów. Tom 9
Autor: Cornwell Bernard
Tłumaczenie: Jedliński Jakub
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 480
Numer wydania: I
Data premiery: 2019-09-04
Rok wydania: 2019
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 210 x 140 x 30
Indeks: 31567879
 
średnia 4,6
5
8
4
5
3
0
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
14 recenzji
4/5
27-02-2020 o godz 18:37 DziwakLiteracki dodał recenzję:
W Wessexie, Mercji i Anglii nareszcie zapanował upragniony pokój. Jednak nie na długo, ponieważ Norwegowie, Duńczycy oraz Irlandczycy jednoczą swoje siły. Pod przywództwem nieposkromionego Ragnalla Ivarsona gotują się do najazdu. Celem wikinga jest nie tylko grabież czy podbicie nowych ziem, ale przede wszystkim objęcie władzy. Ivarson chce tronu. Na jego drodze staje Uthred z Bebbanburga, jedyny człowiek, który może odwieść państwo od zguby. Moim ulubionym tomem cyklu Wojen Wikingów jest trzeci. Co tam się działo! Uthred przeżywał w nim swoje najlepsze przygody, a poziom ekscytacji i napięcia, przekraczał jakiekolwiek normy. Dzisiaj z wielką dumą oraz radością stawiam obok trójki dziewiątkę - ,,Wojownicy burzy" powielają sukces ,,Panów północy". Cornwell zaczyna z przytupem, bo od oblężenia grodu. Uthred stara się obmyślić jakby tu odeprzeć atak krwiożerczych łupieżców, ale wcale nie idzie mu to dobrze. Ma też przeczucie, że Ivarson za wszelką cenę chce go zmylić. Jego obawy dość szybko się potwierdzają, a przyparty do muru półwiking będzie musiał pozostawiać kraj w stanie wojny. Wyrusza do Irlandii w odwiedziny do zięcia. Nie będzie to jednak zwykła towarzyska wizyta, a próba pertraktacji. Mąż Stiorry to także brat...Ragnalla Ivarsona! Niewątpliwą zaletą dziewiątego tomu jest dynamiczny rozwój wydarzeń. Już od pierwszej strony czytelnik zostaje rzucony w sam środek akcji. Najpierw oblężenie, potem niebezpieczna wyprawa do nieznanej krainy, próba zawarcia korzystnego sojuszu z potencjalnym wrogiem... A to jeszcze nie wszystko! Autor doskonale wie jak rozpalić ciekawość i doprowadzić odbiorcę do ostateczności. Podczas czytania ,,Wojowników burzy" czułam nienasycony głód - 'wincyj mi tego dej, Panie Cornwell!' - a jednocześnie ogromne zadowolenie. To jest dokładnie ta przygoda, której pragnęłam. Moja miłość do Uthreda jest wielka, ale znalazłam jeszcze kogoś, kto zdecydowanie zasłużył na uwagę. Uwielbiam silne postacie kobiece i od dawna przeczuwałam, że taką będzie właśnie Aethelflaed. Pani Mercji jest dojrzałą kobietą, genialnym strategiem, niezwykle elokwentną osobą, a gdy trzeba zachowuje się niczym lwica - zaciekle, z ogromnym oddaniem służy swoim poddanym. Nie straszny jej żaden wróg, bitewny szał czy buchająca gorącym strumieniem posoka. I co trochę zabawne, Aethelflaed jest zdecydowanie odważniejsza niż król Edward. Sam Uthred niewiele się zmienia. No, może oprócz tego, że uchodzi za "doświadczonego" wojownika. Oczywiście pod płaszczykiem tego komplentu kryje się coś więcej - czas płynie, a nasz główny bohater się starzeje. Nie oznacza to jednak, że 'zdziadział'.Przeciwnie. Uthred jest nadal niezwykle sprawny w fechtunku, doskonale rozgrywa wszystkie potyczki, nie obawia się śmiałych rozwiązań, a czasem zachowuje się wręcz brawurowo. No powiedzcie, jak nie kochać takiego zbira? Za sobą mam już prawie całą serię Wojen Wikingów, w marcu będę czytać XII tom. Jestem więc pod ogromnym wrażeniem, że tak rozbudowana seria trzyma równy poziom. Owszem, zdarzyły się pewne potknięcia, ale w ogólnym rozrachunku są one mało istotne. Twórczość Cornwella już chyba na zawsze będzie mieć w moim sercu szczególne miejsce.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-01-2020 o godz 22:59 Zaczytany Glonek dodał recenzję:
Jeśli w sadze "Wojny Wikingów" dzieje się dobrze i wszystko układa się sielankowo, zwykle to tylko cisza przed burzą. Tym razem Anglia zadrży przed zjednoczoną siłą Norwegów, Duńczyków i Irlandczyków, prowadzonych w bój przez legendarnego Ragnalla Ivarsona. Pamiętacie tytuł drugiego tomu? Zaiste to był dopiero zwiastun nawałnicy, która wstrząsnęła wyspą w tomie zwanym "Wojownicy burzy". Ciekawe czy w ich sercach grały te słowa: We come from the land of the ice and snow, From the midnight sun where the hot springs blow. The hammer of the gods, Will drive our ships to new lands, To fight the horde singing and crying: "Valhalla I am coming!* Zaczynamy od oczywistości - któż może powstrzymać nieposkromiony apetyt najeźdźcy, jeśli nie równie legendarny i budzący trwogę Uhtred? Wydaje się, że autor chce nam przemycić po raz kolejny tę samą historię: beznadziejną sytuację w ostatniej chwili ratuje błyskotliwy pomysł, na który wpada jedyna zdolna do myślenia osoba w całym zastępie wojsk chroniących zjednoczone królestwa. Rzeczywiście historia w niektórych momentach trąciła lekko poczuciem déjà vu, ale na ile sposobów można opisać trwające wiekami przeganianie się plemion północy? Pełna obaw kontynuowałam lekturę, obawiając się, że swąd odgrzewanej opowieści zepsuje mi dobre chwile spędzone z tą serią, jednak jakże miło się rozczarowałam! Uthred przez 9 tomów przeszedł niesamowicie długą i usłaną trudnościami drogę, która z narwanego młodzieńcza uczyniła rozważnego, sprytnego i zdeterminowanego wojownika. Lecz nie zatracił on swojego sarkastycznego poczucia humoru, za który go uwielbiam! Jego dojrzałość objawia się w konsekwentnym dążeniu do celu, którego nie traci z oczu, nawet gdy opuszcza go przychylność bogów. Myślę, że o przemianie Uthreda może świadczyć również próba nawiązania relacji z dorosłymi już dziećmi i chęć nadrobienia straconego czasu. Jadnak czasem przeszłość dopada nas w najmniej oczekiwanym momencie, potrafiąc namieszać w teraźniejszości i żądać rozliczenia dawno podjętych decyzji. Wracając natomiast do miłego rozczarowania - mistrzostwo pióra Bernarda Cornwella objawia się między innymi w umiejętności skonstruowania fabuły w taki sposób, że jedna sytuacja jest w stanie wytrącić czytelnika z równowagi umysłowej i na powrót wrzucić w wartki nurt akcji, czynią go głodnego dalszego ciągu. Co prawda lekko nie dowierzam w sekwencję zdarzeń, którą tym razem zgotował autor swoim bohaterom, ale pozostaje mi tylko ze smutkiem zaakceptować fakt, że tak poprowadziła nas historia. Jednak w pozostałych momentach mogę zachwycać się niesamowitymi potyczkami zarówno umysłowymi jak i bitewnymi lub łączącymi obie te cechy - ach te wyzwiska przed walką^^ Niezmiernie ucieszyła mnie irlandzka nuta, wprowadzona do fabuły za sprawą niezastąpionego i wiernego Finana, o którym nareszcie dowiemy się nieco więcej. Fascynuje mnie ten rejon geograficzny i nawet najmniejsza wzmianka na temat Irlandii, powoduje, że przed oczami stają mi wrzosowiska czy Wyspy Skellig... Obawiałam się, że w zakończeniu dzisiejszej recenzji będę wspominała, że pozostał już tylko jeden tom wieńczący historię Uhtreda i ze smutkiem będę musiała Was uprzedzić, że ta wspaniała i wartka opowieść ma swój koniec. Jednak nieocenione wydawnictwo Otwarte zdecydowało się kontynuować serię i gawęda będzie trwać jeszcze do grudniowych nocy. Przy ogniu, a jakże :) Kto chce pod choinkę całą serię 12 tomów? :D
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-01-2020 o godz 22:55 Zaczytany Glonek dodał recenzję:
W dni takie jak ten, gdy wiatr i deszcz wciska się w każda szparę, chce się jedynie zawinąć w koc, mieć pod ręką ciepłą herbatę i spędzić długi wieczór wpatrzona w kartki książki, ogrzana ciepłem bijącym od kaloryfera. Niestety nie mam kominka, a idealnie pasowałby do tej wizji ;) A któż wtedy stałby na straży ognia? Mam to szczęście, że mój rodzinny dom zawsze stoi dla mnie otworem i wiem, że w każdej chwili mogę wrócić do znajomych kątów, wśród których się wychowałam. Nie wyobrażam sobie jak mogłoby być inaczej, przez co rozumiem jakim cierpieniem dla Uhtreda musiało być życie z dala od Bebbanburga, ze świadomością, że wśród ścian, które zna, panoszy się oszust i zdrajca. Nareszcie po wielu latach służby interesom innych, postanawia zawalczyć i o swoje marzenie - odzyskanie rodzinnych włości. Lecz niestety los znów gotował mu niespodziankę i po raz kolejny będzie musiał wybrać pomiędzy własnym dobrem a bezpieczeństwem całego narodu. Stanie przed wyborem o tyle ciężkim, że zagrożone będzie dobro kraju zarządzanego przez ukochaną, jak i ziem będących pod opieką jego zięcia. Czy Uthredowi będzie dane umrzeć w chwale czy bogowie pobłogosławią go spokojną śmiercią? Czas pokaże. Po godzinach spędzonych z Uthredem, czuję się jakby był moim przodkiem, opowiadającym mi dzieje swojego życia. Przywiązałam się do historii zawziętego i zdeterminowanego woja, który swoje wady przekuł w zalety, przynoszące mu sławę i nie raz wpływające na losy całej anglosaskiej wyspy. Nauczył mnie, że cierpliwość połączona z upartym dążeniem do celu nie musi oznaczać egoizmu i nawet najbardziej osławione charaktery popełniają błędy. Najważniejsze to być szczerym z samym sobą, a wszystkie wybory oceniać własnym sercem i rozsądkiem - chociaż spryt i inteligencja również się przydadzą, szczególnie, gdy planujesz wygrać kilka potyczek za pomocą strategii, nie próbując nawet sięgać po miecz. Po raz kolejny zachwycę się talentem Bernarda Cornwella. Każdy tom dojrzewa wraz z bohaterem! Strażnik ognia jest niczym doświadczony, wiekowy człowiek - z pozoru pełen stoicyzmu i spokoju, lecz pełen pewności co do swoich mocnych stron, co objawia się w doskonale zaplanowanych intrygach, plastyczności bitew i nieodłącznym klimacie średniowiecznej północy. Akcja nadal jest tak skonstruowana, że czytelnik z niepokojem śledzi poczynania postaci na kartach książki, nie wiedząc co może wydarzyć się już na następnej stronie. Tym razem nie poratuje nas znajomość historii - autora wyobraźnia poniosła tak mocno, że historyczne pozostały jedynie występujące w sadze postacie. Jednak całość jest skonstruowana tak dobrze, że gdyby nie notka na końcu książki, mogłabym uwierzyć, iż wydarzenia zawarte w X tomie naprawdę przetoczyły się przez Anglię. Strażnik ognia początkowo miał być zwieńczeniem całej sagi, lecz okazuje się, że czekają nas jeszcze co najmniej dwa spotkania z Uthredem. Mam nadzieję, że kolejne tomy sprostają swoim poprzednikom i znów z zainteresowaniem zanurzę się w historię opowiadaną w ciemną noc przy ognisku. Słyszycie już szczęk mieczy i wycie w oddali? Nadchodzi Wojna Wilka.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-10-2019 o godz 08:15 Luki dodał recenzję:
Kolejna część powieści Cornwella. Autora nie trzeba przedstawiać bardzo dobre książki pisze nie tylko o Wojnach Wikingów które składają się na 12 tomów.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
26-09-2019 o godz 09:37 Katarzyna Dżugaj dodał recenzję:
Wydawać by się mogło, że po pokonaniu Sigtryggra starzejący się Uthred będzie mógł wreszcie złożyć broń. Po kilku miesiącach względnego spokoju kraj rządzony przez Aethelflaed znów staje się jednak obiektem ataku wikińskich wojsk. Przewodzi im Ragnall Ivarson, budzący przerażenie nawet wśród własnych ludzi i marzący o panowaniu nad całą Brytanią. Tylko Uthred jest w stanie zniweczyć jego plany, choć cena jaką przyjdzie mu za to zapłacić będzie bardzo wysoka. Nie kupiłam tej historii od razu i w całości, zanadto pachniała mi bowiem powtórką z rozrywki: znowu potop duński, znowu oblężenie i ratunek w ostatniej chwili. Bernard Cornwell jednak, swoim zwyczajem, ponownie mnie zaskoczył i opowiedział historię zupełnie inną niż sugerował jej początek. I jest to dobra historia, obfitująca w ciekawe wydarzenia, zaskakujące zwroty akcji i charakterystyczny dla tej serii cięty, ironiczny humor. Owszem, zdarzają się sceny, gdy czytelnikowi przebiega przez myśl: ale to już było - w dziewięciotomowym cyklu nie da się bowiem uniknąć powtarzalności ani spadku napięcia. Od pisarskich zdolności autora zależy jednak, czy mimo to jego książki będą przykuwały uwagę, Bernardowi Cornwellowi zaś umiejętności tych nie brakuje. Dobrze, że w „Wojownikach burzy” kontynuuje wątek ojcostwa Uthreda – jego trudnych, choć serdecznych relacjach z dziećmi, emocjami związanymi z wypuszczaniem potomków w świat do samodzielnego życia, wreszcie coraz bardziej dojmującego poczucia własnej przemijalności. W tle fabuły jak zwykle pozostaje zaś niezmiennie fascynujący proces budowania Anglii. Bernard Cornwell wie też doskonale, że nawet najbardziej charyzmatyczny protagonista nie jest w stanie samodzielnie utrzymać nieustającego zainteresowania czytelnika, toteż od czasu do czasu do listy głównych bohaterów dopisuje nowe postacie. Tym razem postawił jednak na wojownika dobrze już znanego czytelnikom, choć faktycznie okrytego swego rodzaju tajemnicą. Chodzi o Finana, zawadiackiego Irlandczyka, o przeszłości którego Bernard Cornwell nie pisnął dotąd nawet słówka. W dziewiątym tomie serii zdradza prawdę stawiając Finana przed najgorszym z możliwych dylematów, i pokazując zarazem z jakimi trudnościami musieli się mierzyć chrześcijańscy wojownicy w Anglii IX wieku. Z odmętów przeszłości Uthreda wraca Brida, choć dziedzic Bebbanburga zapewne wolałby jej już nie oglądać, poczesne miejsce w fabule zajmuje także znacznie bardziej sympatyczna czarownica, czyli Stiorra, oraz jej mąż Sigtryggr. Na plus trzeba policzyć autorowi, że doskonale panuje nad kreowanymi przez siebie postaciami, konsekwentnie marginalizując je i ponownie wprowadzając na plan pierwszy, gdy zajdzie taka potrzeba. Wszystko to sprawia, że kolejny tom „Wojowników burzy” czyta się z niekłamaną radością, tym większą, że nie trzeba się jeszcze żegnać z Uthredem – wydawnictwo Otwarte postanowiło bowiem wydać także dwa najnowsze tomy serii.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
26-09-2019 o godz 01:52 Zatracona w słowach dodał recenzję:
„Wojownicy burzy” to już dziewiąty tom z serii Wojny wikingów Bernarda Cornwella. Uhtred jest już sędziwym człowiekiem, jednak w żadnym wypadku nie ma zamiaru zwolnić i pozwolić sobie na odpoczynek. Nadal wojuje, nawet jeśli teraz jego bonią częściej są słowa i umysł niż miecz. Można by pomyśleć, że Uhtred zawsze wygrywa i nigdy nie poniósł porażki. Nie jest to jednak prawda, on też miał swoje lepsze i gorsze chwile, jednak nigdy się nie poddawał i szedł naprzód. Tym razem na jego drodze staje Ragnall Ivarson, który przewodzi sprzymierzonym siłom Norwegów, Duńczyków oraz Irlandczyków i pragnie objąć we władanie całą Brytanię, a osobą, która musi go powstrzymać jest oczywiście Uhtred. Ciężko mi uwierzyć, że mam już za sobą dziewiąty tom Wojen wikingów. Jeszcze kilka miesięcy temu dopiero zaczynałam swoją przygodę z tą serią, zostałam nią oczarowana i zapałałam ogromną sympatią do Uhtreda, który z czasem stał się jednym z moich ulubionych bohaterów literackich. Niestety życie nigdy nie było dla niego łaskawe i jestem przekonana, że nie zmieni się to do samego końca. Autor lubi rzucać naszemu bohaterowi kłody pod nogi, dlatego właśnie tak bardzo go podziwiam. Uhtred jest mężczyzną, który postępuje zgodnie ze swoimi przekonaniami, jest niezwykle odważny i honorowy. W tym tomie przewaga nie znajduje się po jego stronie, a mimo to Uhtred zawsze ma jakiś pomysł, coś, czym może zaskoczyć i zadziwić, a także wybrnąć z ciężkiej sytuacji. Na przestrzeni tych dziewięciu tomów zdarzały się części bardziej lub mniej wypełnione akcją. „Wojownicy burzy” zdecydowanie należą do tej pierwszej grupy. Mamy dynamiczną akcję, jej zaskakujące zwroty oraz wiele potyczek i bitew, czyli coś, co lubię w tej serii najbardziej. Autor opisuje wszystko w tak realistyczny sposób, że bez trudu można się poczuć, jakby rzeczywiście przebywało się na polu bitwy. Nie ma co ukrywać, że ten tom utrzymuje poziom poprzednich bez żadnych problemów. Mój zapał pomimo setek stron i godzin spędzonych w towarzystwie Uhtread nie maleje, a może nawet wzrasta, ze względu na zbliżający się powoli koniec, na który nie jestem jeszcze gotowa. Początkowo mieliśmy otrzymać dziesięć tomów tej serii, jednak wydawnictwo postanowiło wydać jeszcze kolejne dwa i wydaje mi się, że autor również nie pożegnał się jeszcze definitywnie z tą historią, więc możemy oczekiwać kolejnych przygód mężnego Uhtreda z Bebbanburga. Jestem bardzo ciekawa, czego jeszcze możemy się spodziewać i oczywiście, jak ostatecznie skończy się cała ta seria, bo na razie ciężko mi to sobie wyobrazić. Wiem, że pisałam już to wielokrotnie, ale naprawdę trudno nie zachwalać tak wyjątkowej serii, dlatego, jeśli jaszcze jakimś cudem jej nie znacie, jak najszybciej to nadróbcie, bo naprawdę warto.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-09-2019 o godz 14:36 Magdalena Senderowicz dodał recenzję:
Moja miłość do wszystkiego, co ma związek z Wikingami, wciąż nie słabnie. Właściwie nawet nie przewiduję sytuacji, w której moja fascynacja mogłaby ulec osłabieniu. Fakt, nie każda treść przemawia do mnie w taki sam sposób – jedne urzekają mnie bardziej, drugie nieco mniej, ale z pewnością twórczość Bernarda Cornwella, a dokładniej jego saga o Uhtredzie z Bebbanburga, należy do tej pierwszej grupy – o czym już niejednokrotnie pisałam. Nie mam nawet pojęcia, jak to możliwe, że mam już za sobą dziewiąty tom tej sagi. Do tej pory pamiętam chwile spędzone z pierwszym tomem, a tutaj minęło już dziewięć miesięcy, a z każdą kolejną częścią tak wiele wydarzyło się w życiu Uhtreda! A dla mnie śledzenie jego losów było czystą przyjemnością, bo wierzcie mi, przepadam za tym bohaterem! Wspaniale obserwuje się jego rozwój, przemiany, postępowanie. Kocham go za spryt i inteligencję, za odwagę i honor, za to, że jest wiernym swoim przekonaniom, że ma cele w życiu, że wie, do czego dąży i potrafi odnaleźć się w każdej sytuacji, nawet tej najgorszej. Trzeba przyznać, że Cornwell nie zaoferował swojemu bohaterowi łatwego życia. Uhtred wciąż ma pod górkę, wciąż mierzy się z nowymi wrogami i problemami. Czy on w końcu zasłuży na chwilę odpoczynku? Chyba dopiero w Walhalii… Bo jestem przekonana, że jako wielki wojownik właśnie tam trafi, gdy nadejdą jego ostatnie chwile. Z pewnością będzie mu dane zasiąść u boku Odyna i Thora. Tym razem przychodzi mu się zmierzyć z potężnym wikingiem, siejącym ogromnym postrach. Ragnall Ivarson pragnie zostać królem całej Brytanii, jest okrutny i bezwzględny (o czym niejednokrotnie możemy się przekonać na kartach tej powieści), nie cofnie się przed niczym, aby osiągnąć swój cel. A dodatkowo pała wyjątkową nienawiścią do Uhtreda… W tej części zdecydowanie nie brakuje akcji. To istne pole bitwy, w którym pojawiają się pojedynki, intrygi, próby porozumienia, ale też bezduszny rozlew krwi. Oko za oko, ząb za ząb – ty zabijasz moich ludzi, ja na twoich oczach wykrwawię twoich – tak oto można zdefiniować to, co się tutaj dzieje. Mimo że Uhtred wie, że znajduje się w nieco kiepskim położeniu – Ragnall ma sporą przewagę i znacznie więcej ludzi do walki – to wciąż przejawia się w nim jego spryt i innowacyjne myślenie. Zawsze potrafi czymś zaskoczyć swoich kompanów, a też nie brakuje mu humoru i sarkazmu. Naprawdę uwielbiam kreację tego bohatera! W tej części wydarzyło się coś, czego całkowicie bym się nie spodziewała! Właściwie to były dwie takie sytuacje, ale jedna całkowicie mnie zbiła z pantałyku. Właściwie ciężko mi było uwierzyć w taki obrót spraw, ale Bernard Cornwell już niejednokrotnie mnie zaskoczył, więc nie powinno mnie to było zdziwić… A jednak, pewne wydarzenia wywołały we mnie nutkę niedowierzania. Właściwie smutno mi było uwierzyć w to, że stało się tak, a nie inaczej. Świadczy to też o tym, że jestem dosyć mocno związana z tą sagą, nawet pod względem emocjonalnym. Pomijam fakt, że mocno kibicuję głównemu bohaterowi, to jest bowiem oczywiste, ale naprawdę w jakiś sposób przeżywam wszystko to, co się w tym świecie dzieje. Myślę, że zachwalanie tej sagi po raz kolejny troszeczkę mija się z celem, ale chyba nie mogę zrobić nic innego. Ten cykl jest naprawdę niesamowicie wciągający, posiada wspaniałą atmosferę i znakomicie wykreowanych bohaterów. Uhtred to urzekająca postać, a fabuła nie ma sobie równych – jest tutaj miejsce na wewnętrzne rozterki, podboje, walkę, miłość i zdradę. To znakomita saga historyczna, dopracowana praktycznie pod każdym względem. Żaden tom mnie nie zawiódł, każdy po prostu pochłaniałam w mgnieniu oka. I jestem przekonana, że dalej będzie tak samo.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-09-2019 o godz 12:11 Michelle dodał recenzję:
Od czasu lektury pierwszego tomu zastanawiałam się, jak długo będzie trwała podróż Uhtreda i czy wreszcie uda mu się osiągnąć to, o czym marzył już jako dziecko. Nastał czas dziewiątego tomu Wojen wikingów i pewne rzeczy w jego życiu się nie zmieniły, inne zaś bardzo. Pytanie ile jeszcze się zmieni i jak zakończy się ta historia? Tego na pewno nie dowiecie się w Wojownikach burzy. Pusty tron do tej pory plasował się na pierwszym miejscu w całej serii, jako najlepszy. Ten go zdecydowanie przebija. Przepadłam szybciej niż kiedykolwiek wcześniej i jak zaczarowana trwałam z książką w ręku do chwili dotarcia do ostatniej strony. Bynajmniej końca historii, który bardzo chciałbym wreszcie poznać, ale zdaje się, przyjdzie mi na to poczekać jeszcze co najmniej trzy tomy. Wojownicy burzy to szalenie dynamiczna lektura o szalenie dynamicznej fabule. Następujące po sobie wydarzenia dzieją się bardzo szybko, zmieniając plany bohaterów jak w kalejdoskopie. O nudzie więc nie ma mowy. Liczne zabiegi i wybiegi Bernarda Cornwella sprawiają, że dziewiąty tom przygód Uhtreda zapiera dech w piersiach i pobudza apetyt a więcej. Znacznie więcej. Autor ma niesamowicie lekkie pióro, co dało się już wcześniej odczuć. Słowami odmalowuje niezapomniane obrazy, które zapadają w pamięć na długo. Ale nim w nią zapadną, samoistnie wizualizują się w głowie czytelnika przenosząc go w sam środek potyczek prowadzonych przez Uhtreda, do ówczesnej Anglii targanej licznymi wojnami i rozłamami. Do tego rozliczne dialogi, które uprawiają czytanie i wzbudzają niemało emocji. Szczególnie te z pół bitewnych i przerzucanie się co wymyślniejszymi przezwiskami. Bernard Cornwell pokazał także, jak przeszłość i ludzie, którzy w niej zostali poznani, potrafią napsuć krwi w przyszłości. Szczególnie gdy nie pałają do nas najcieplejszymi uczuciami. I, że czasem najlepsze są skrajne rozwiązania... zwłaszcza w czasach mieczy i bitew. ;) Jeśli jeszcze nie czytaliście Wojen wikingów, to koniecznie to nadróbcie. Cornwell nakreślił genialnych bohaterów i sceny batalistyczne, które czyta się z zapartym tchem. Wojownicy burzy to uczta dla miłośników powieści historyczno-fantastycznych. To po prostu trzeba przeczytać. Gorąco polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
22-09-2019 o godz 21:05 Desari dodał recenzję:
Uhtred dożył na prawdę sędziwego już wieku. W tamtych czasach było to na prawdę rzadko spotykane. Jest dojrzałym mężczyzną, który wie czego chce od życia. Jednak ten, kto myśli, że bitwy nie są mu już w głowie, jest w wielkim błędzie. Teraz jednak stawia bardziej na taktykę i zaskoczenie, niż krwawą walkę do utraty sił. Stara się zawsze być o krok przed swoimi wrogami i chociaż nie zawsze mu się to udaje, to z każdej sytuacji potrafi wyjść obronną ręką. Ktoś mógłby pomyśleć, że nudne może być już to, że Uhtred zawsze wygrywa, ale to nie tak. On także nie raz się potknął, ale zawsze znajduje sposób żeby się podnieść. Tym razem na jego drodze staje nieustraszony Ragnall Ivarson, który budzi postrach na całym kontynencie. Pod jego wodzą sprzymierzeni Irlandczycy, Norwegowie i Duńczycy łupią kościoły i zajmują najlepsze ziemie. Tylko Uhtred jest w stanie go pokonać. Tylko czy tym razem będzie w stanie to zrobić? W dalszym ciągu nie mogę uwierzyć w to, że ta historia zaszła już tak daleko i znajduję się już na dziewiątym (chociaż dziesiąty też już prawie przeczytany) tomie. W głowie wciąż mam tego małego, dziewięcioletniego chłopca, który wyruszył z mieczem na dorosłego wojownika i skradł tym jego serce. Od tamtego czasu miota się między tym, kim jest na prawdę i gdzie znajduje się jego miejsce. Potrafi jednak zabijać tych, których uważał kiedyś za rodzinę w imię ludzi, którzy tam na prawdę mają go w nosie. Wszystko to ze względu na honor, który zawsze stoi u niego na pierwszym miejscu. Uhtred do taki prawdziwy wojownik z krwi i kości. Przebiegły i brutalny, ale lojalny i honorowy. To właśnie dlatego ta seria mi się nie znudziła. Owszem, akcja wciąż jest na bardzo wysokim poziomie, a każda książka ma w sobie coś nowego, ale gdyby nie Uhtred, który jest świetnym głównym bohaterem, to raczej nic by z tego nie było. Nie powiem, czasami miałam wrażenie, że niektóre sceny już w podobnym wykonaniu się pojawiały, ale nigdy nie były identyczne i czymś się różniły, więc nie mogę mieć do tego żadnych pretensji. Wielki plus za to, że akcja wciąż trzyma nas w napięciu. Niby jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że Uhterd zawsze wygrywa, ale gdzieś mimo wszystko kiełkuje w nas taki strach, czy tym razem aby na pewno. To pokazuje, że Cornwell wciąż ma pomysł na tą serię i jeszcze się nie wypalił. Szczerze mówiąc teraz się zastanawiam, czy to jest w ogóle możliwe. Facet jest niesamowity! To, jak on pisze sprawia, że po moim ciele przechodzą ciarki. Każda scena batalistyczna jest brutalna i krwawa, ale jednocześnie idealnie wyważona, więc nic nie jest tutaj przesadzone. Każdy bohater odgrywa swoją rolę, która czasami może wydawać się mało znaczącą, ale tak na prawdę jest bardzo ważna. Dodatkowo całe tło historyczne, które autor tak dobrze rozrysował. Z ciekawością i zaangażowanien śledzę losy powstawania Anglii, które będę śledzić do samego końca serii. "Wyjownicy burzy" do kolejna książka Cornwella z serii o Wikingach, która skradła moje serce. Uhtreda nie da się nie polubić, a autor sprawia, że chcemy jego losy śledzić do samego końca. Bardzo się cieszę, że Wydawnictwo Otwarte zdecydowało się nie kończyć tej historii na dziesiątym tomie i zapowiedziało właśnie dwa następne. Sięgnę po nie z wielką przyjemnością.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
22-09-2019 o godz 12:01 kasiek87 dodał recenzję:
Niewiele tomów, przez dziewięć części utrzymało wysoki poziom. Seria o zjednoczeniu Albionu trwa i trwa, nie ma się wcale ku końcowi a my możemy z zapartym tchem śledzić losy Uthreda. Z coraz bardziej posuniętym w latach wojem przeżyliśmy wiele, spotkaliśmy przygody, angażowaliśmy się w politykę. Na nudę nie narzekaliśmy. Każdy kto dotarł do tego tomu będzie kontynuował tę wędrówkę z czystej ciekawości. Czy jednak ta ciekawość popłaci? Czy może do rąk dostaniemy wpadkę autora? Bo jednak przy tylu częściach prawdopodobieństwo chały wzrasta. Szykuje się nowa wojna, tym razem na naszych bohaterów napadają Norwegowie. Szykuje się oblężenie. Polityczne strategie, szukanie wsparcia. Walka o chrześcijaństwo tak świeże jeszcze na tych ziemiach. Wojna jest bardzo przewrotna, a bycie atakowanym jest tym dotkliwsze, że nie wiemy jakie nieprzyjaciel ma plany. Te wydarzenia o których czytamy w książce nie są ściągnięte z księżyca, możemy zobaczyć jak stateczna dziś Wielka Brytania była kiedyś areną krwawych walk i drapieżnych najazdów. A coo z Utherdem? Jak radzi sobie w czasach, gdy ludzi w jego wieku uważa się za zramolałych starców. Oj Uthred jeszcze zaskoczy nas swoją werwą! Jedyny smutek jaki czuję w związku z tą serią, to ten, gdy pomyślę, że już tak niewiele tomów mi zostało. Moje zainteresowanie z tomu na tom nie spada, przeciwnie, autor przyzwyczaił mnie do swojego stylu i sprawił, że do jego książek siadam jak do pogawędki ze znajomymi. Wojownicy burzy to dobra książka, oferuje nam wartką akcję, bohaterów którzy zaskakują, sama jest inspiracją do zaczytania się w historię tych ziem, sprawdzenia jak patrzą na to historycy. Powiedzcie mi co będę czytać jak ta seria się skończy?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-09-2019 o godz 23:14 Aleksandra Kujawa dodał recenzję:
Cornwell w swojej najlepszej formie! Inaczej nie mogę zacząć tej recenzji, bo jestem w szoku, jak bardzo wysoki poziom prezentuje sobą dziewiąty już tom sagi o Wojnach Wikingów. Wydawać by się mogło, że na przestrzeni tylu tomów autor powinien wreszcie wpaść w jakiś dołek, a Cornwell uparcie daje odpór tej tezie. A dowody na to możecie przeczytać poniżej. Na Mercję napadają krwiożerczy Norwegowie pod wodzą Ragnalla Ivarsona, wyparci z Irlandii przez tamtejsze plemiona. Atakują Brunanburh, warowny gród na brzegu rzeki Maerse, który strzeże tam przeprawy. Pilnuje też drogi na Caester (obecny Chester), gdzie jedzie Uhtred. Tam też przybywa po jakimś czasie Aethelflaed, chcąc bronić swojego królestwa przed najeźdźcami. Sasi i Mercjanie szykują się do oblężenia, które jednak nie nadchodzi, a Ragnall wyrusza w całkowicie inną stronę, niż początkowo zakładał Uhtred. Wojna, chociaż odsunięta od murów Caesteru, wciąż jednak trwa, a pan na Bebbanburge nie ma zamiaru tak łatwo się poddać. Wyrusza więc do Irlandii, do swojego zięcia, a brata Ragnalla, Sigtryggra, by przeciągnąć go na swoją stronę i doprowadzić do kolejnego zwycięstwa dla chrześcijańskiej Anglii. Rozmach, wartka akcja już od pierwszej strony i epickie bitwy. Tak mogę podsumować ten tom w skrócie. Od pierwszej strony wiele się dzieje i tempo nie zwalnia nawet na chwilę. Miałam wręcz wrażenie, że dziewiąta część losów Uhtreda z Bebbanburga jest jeszcze bardziej napchana akcją niż każda poprzednia. Dzieje się tu tyle, że czasami wręcz musiałam odłożyć książkę, by złapać kilka głębszych oddechów i dalej móc czytać już bez zadyszki. Uwielbiam, gdy w lekturze, którą czytam, wiele się dzieje i tutaj moje zapotrzebowanie na zwiększoną akcję zostało w pełni zaspokojone. Jeśli chodzi o bohaterów, to mamy tu wciąż tę samą paletę postaci. Głównym bohaterem pozostaje Uhtred z Bebbanburga, wciąż tak samo cwany i sprytny, chociaż już dość mocno posunięty w latach. Powracają też dawni towarzysze jego życia: Aethelflaed, dumna i wojownicza pani Mercji, wdowa po kuzynie Uhtreda, jego młodszy syn, Uhtred, a także starszy syn, teraz ksiądz, ojciec Oswald. Pojawia się też Brida, którą poznaliśmy w pierwszym tomie tej serii, czyli w Ostatnim królestwie, teraz jednak odmieniona wręcz nie do poznania, nawet sam Uhtred się temu dziwi. Cieszy to, że autor nie zapomina o dawnych bohaterach, którzy zniknęli ze stron serii kilka tomów wcześniej. Podziwiam to, że Cornwell panuje nad tymi postaciami, nie gubi się w nich i wciąż są dla niego tak samo ważne, jak główny bohater. Co ważniejsze, to wszystkie postaci mają wyraźne portrety psychologiczne, nie zlewają się w jeden, bezbarwny tłum, ale każda jest indywidualną jednostką. Tym razem oprócz mapki na wklejce na okładce, gdzie zaznaczone są najważniejsze miejsca akcji z książki, na sam koniec dostajemy obszerniejszą niż dotychczas notę historyczną. Tradycyjnie obejmuje ona zarys faktycznych wydarzeń z historii powstawania państwa angielskiego, a które pojawiły się w danym tomie powieści. Tym razem jednak dochodzi również kilkustronicowa nota historyczna o początkach powstania Anglii, o których praktycznie się nie mówi nawet w podręcznikach do historii. Dla każdego zapalonego historyka-amatora, a sama się do takich zaliczam, to niezła gratka i spora ciekawostka, dzięki której dowiadujemy się nowych rzeczy. Ta seria jest najlepszą wielotomową sagą, jaką do tej pory czytałam w życiu i nic jej nie dorównuje. Na szczęście wydawnictwo Otwarte już zapowiedziało wydanie tomów jedenastego i dwunastego, które są na rynku zachodnim, więc ufam, że przygoda z Uhtredem nie zakończy się zbyt szybko i będzie trwała jeszcze wiele dni (i stron książek). Polecam Wam ją po raz kolejny, jeśli jeszcze nie sięgnęliście po pierwszy tom!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
17-09-2019 o godz 18:36 keskese87 dodał recenzję:
To już dziewiąty tom serii Bernarda Cornwella „Wojny Wikingów” i ja naprawdę nie wiem kiedy i jak to zleciało, nie mogę uwierzyć, że postać Uhtreda towarzyszy mi już tyle czasu i przez tyle książek. A jednak. Jak bardzo się zmienił, jak postarzał. Gdy spotyka innych wojowników słyszy często kpiny na zasadzie: „Czego tu szukasz, staruszku?”, i choć jego umysł jest nadal lotny, a nam wciąż wydaje się, że mamy do czynienia z tym samym mężnym, silnym wojownikiem, prawda jest całkiem inna. Bohater jest już zmęczony życiem, ma dorosłe życie, a chociaż jego imię nadal wywołuje poruszenie, upływ czasu daje o sobie znać. Nie jest już tym samym młodzianem wychowanym przez Duńczyków, ma swoje ograniczenia. W Wessexie, Mercji i Angli Wschodniej panuje pokój pod rządami króla Edwarda i jego siostry Aethelflead, która swego czasu była kochanką Uhtreda. Tych dwoje nadal łączy specyficzna więź, a Uhtred stawia się w roli doradcy, na którego słowach królowa zawsze może polegać, choć czasami trudno jej się z nim zgodzić. Nic jednak nie trwa wiecznie, szykuje się kolejna duńska inwazja. Sprzymierzeni Norwegowie, Duńczycy i Irlandczycy zajmują żyzne ziemie i łupią bogate kościoły, a przewodzi im budzący przerażenie Ragnall Ivarson. Dla Uhtreda nie ma jednak rzeczy niemożliwych, więc starcie tych dwóch sław jest nieuniknione. Najbardziej w powieściach Cornwella lubię nie, wbrew pozorom, majestatyczne sceny batalistyczne, pełne pasji i krwi, ale wszystko to, co powiązane jest z prywatnym życiem głównego bohatera, jego relacje z kobietami, z dziećmi, honor i pamięć o ziemiach, które tak bardzo chce odzyskać. Uhtred oprócz tego, że nie boi się niczego i zawsze znajdzie jakiś przebiegły fortel, by dopiąć swego, jest też wrażliwym mężczyznom, nawet gdy często stara się to ukryć. W tomie dziewiątym dość wiele tekstu poświęconego jest właśnie jego dzieciom, emocjom związanym z ojcostwem i wypuszczaniem dzieci w dorosłe życie, akceptowaniem (lub nie) ich wyborów i konsekwencjami tych dróg. Dojdzie tutaj do ciekawych spotkań, niezwykle ważnych dla naszego bohatera. I to były moje ulubione partie tej części. Jedyną wadą powieści póki co jest powtarzalność i schematyczność. Nie da się przez dziewięć tomów cały czas zaskakiwać czytelnika. Wiele wątków przypomina powoli inne, a sytuacje kryzysowe nie są już tak dramatyczne, jak dawniej – w końcu przyzwyczailiśmy się, że Uhtred zawsze sobie jakoś poradzi i wyjdzie cało z każdej opresji. Mimo to opowieść nadal przykuwa uwagę i jestem bardzo ciekawa jak to się wszystko skończy :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
16-09-2019 o godz 20:41 Dominika Stryszowska dodał recenzję:
Co można powiedzieć po przeczytaniu dziewiątego tomu? Z każdym kolejnym wyrażenie opinii jest coraz trudniejsze. I to nie przez to, że coś jest nie tak. Tylko jak zachęcić innych do sięgnięcia, skoro piszę to już od poczatku roku i bardzo łatwo zarzucić mi powtarzalność? Bo tak, ten rok powinien nosić miano roku Cornwella. Co miesiąc wydawnictwo oddało nam do rąk kolejny, pięknie wydany tom o życiu Uhtreda, a wojowniczy i nieustraszony strateg rozgościł się na mojej półce na dobre. Autor i w tej części trzyma poziom, a jego wiedza i wyobraźnia to coś nieprawdopodobnego. Uhtred mimo swojego sędziwego wieku prowadzi wojsko do kolejnych zwycięstw. Jednak więcej tu przepiegłości, planowania niż szaleństwa walki. Nie ukrywam - mnie bardziej odpowiada taka forma, chociaż Uthred nie stracił nic ze swojej "złej sławy". Jednak nie od dziś wiadomo, że wygrywa ten, kto ma lepszą strategię, jest bardziej inteligentny i w swoim postępowaniu kieruje się rozumem. Ale oprócz krwawych bitew w murze tarcz, w tej części możemy się spodziewać, szansy dla Pan Bebbanburga na zacieśnienie więzi ze swoimi dziećmi i ten wątek został chyba moim ulubionym. Co tu dużo mówić - wartka akcja, przemyślane zagrania, trochę mniej brutalności, niebywały klimat, to wszystko totalnie urzeknie fanów Wikingów. A kto nie czytał, a lubi batalistyczno-historyczne powieści koniecznie musi nadrobić ten cykl. A ja aż boję się gdybać jak to się skończy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
14-09-2019 o godz 08:19 dasia147 dodał recenzję:
,, Wojownicy burzy" posiadają parę wad takich jak przewidywalność, czy powtarzalność pewnych zachowań, czy zdarzeń. Jednak mimo to ten tom potrafi zaskoczyć czytelnika. Mamy powrót do rytuałów, czy magii oraz wierzeń nordyckich. Rys historyczny to kolejny ogromny atut całej tej serii. Czytelnik może poczuć na własnej skórze obawy ludzi z tamtych lat oraz trudy życia. Język jest prosty, dzięki czemu, przez książkę płyniemy niczym statkiem, który zabrał nas w rejs do przeszłości. Bohaterowie są wspaniale wykreowani, mimo że główny bohater jest przewidywalny to i tak czujemy dla niego sympatię i kibicujemy w jego przygodach. Uważam że ten tom w ogólnym rozrachunku wypada dobrze i daje czytelnikowi to, czego oczekuje on od powieści o wikingach.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Bernard Cornwell

Bernard Cornwell jest brytyjskim pisarzem mieszkającym na stałe w USA. Urodził się w 1944 roku. Najbardziej znany jako autor thrillerów oraz powieści historycznych. Na koncie ma kilkadziesiąt powieści, spośród których wiele trafiło na międzynarodowe listy bestsellerów. Najbardziej znany jako autor historycznych powieści prezentujących lody Richarda Shape'a, których akcja rozgrywa się w czasach napoleońskich. Pisze również m.in. o wikingach, czy poszukiwaniu Świętego Graala.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Pełnia życia Maciąg Agnieszka
4.3/5
37,06 zł
49,90 zł
36,56 zł
Inne z tego wydawnictwa Była/żona Stimson Tess
4.4/5
27,32 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Smak zdrowia Maciąg Agnieszka
4.2/5
35,72 zł
49,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Twój dobry rok Maciąg Agnieszka
3.9/5
42,88 zł
59,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Smak życia Maciąg Agnieszka
4.3/5
36,56 zł
49,90 zł
30,79 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Burzliwe czasy Llosa Mario Vargas
4.2/5
34,15 zł
49,99 zł
strona produktu - rekomendacje Chłopcy Jo Alcott May Louisa
4.4/5
24,51 zł
44,90 zł
strona produktu - rekomendacje Dobre żony Alcott May Louisa
4.0/5
24,51 zł
44,90 zł
strona produktu - rekomendacje Mali mężczyźni Alcott May Louisa
4.5/5
24,51 zł
44,90 zł
strona produktu - rekomendacje Folwark zwierzęcy Orwell George
4.7/5
8,65 zł
14,99 zł
strona produktu - rekomendacje Mała Carey Edward
4.8/5
27,28 zł
43,00 zł
strona produktu - rekomendacje Duma i uprzedzenie Austen Jane
4.7/5
12,93 zł
19,90 zł
strona produktu - rekomendacje Zabić drozda Lee Harper
4.5/5
23,85 zł
37,90 zł
strona produktu - rekomendacje Rok 1984 Orwell George
4.7/5
18,98 zł
32,90 zł
strona produktu - rekomendacje Świeży Walker Nico
4.3/5
33,49 zł
44,90 zł
31,81 zł
strona produktu - rekomendacje Gdzie śpiewają raki Owens Delia
3.6/5
27,73 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Moja mroczna Vanesso Russell Kate Elizabeth
4.1/5
30,99 zł
39,99 zł
29,44 zł
strona produktu - rekomendacje Podróż Cilki Morris Heather
4.0/5
21,22 zł
37,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.