Władcy strachu. Przemoc w sierocińcach i przełamywanie zmowy milczenia (okładka twarda)

Oferta empik.com : 40,49 zł

40,49 zł 44,99 zł (-10%)
Odbiór w salonie 0 zł
Aktywuj dodatkowe korzyści
Darmowe punkty odbioru
Darmowy kurier
Wysyłamy w 24 godziny
Produkt w magazynie Empiku
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Kiedy stało się to po raz pierwszy, opiekunka powiedziała Charlotcie, że to był sen. George przełamał wstyd i poszedł na komisariat, ale nikt mu nie uwierzył. John usłyszał od pielęgniarki, że opowiada brednie i pewnie musiał się zranić. Takich jak oni były setki. Od swoich opiekunów, policji, personelu sierocińca wszyscy usłyszeli to samo. Że mają siedzieć cicho.

W lutym 2008 roku pod schodami Haut de la Garenne, największego sierocińca na wyspie, dr Julie Roberts znalazła niewielki przedmiot. Antropolożka uznała po wstępnej analizie, że jest to fragment dziecięcej czaszki. Od miesiąca na terenie dawnego sierocińca poszukiwano dowodów na zbrodnie popełniane na dzieciach. Tego dnia rozpętało się prawdziwe piekło.

Nie dało się już dłużej ukrywać faktu, że sierocińce na Jersey były terenem łowów dla pedofilów. Śledczy ze zdumieniem odkrywali siatkę powiązań i przestępstw, które milcząco aprobowała cała wyspa.

Dwoje wybitnych reportażystów odkrywa prawdę o przestępstwach w sierocińcach. Ewa Winnicka i Dionisios Sturis próbują odpowiedzieć na pytanie, jak to możliwe, że w XXI wieku nadal istnieją miejsca, w których panuje milczące przyzwolenie na zło. Śledzą wzajemne zależności, układy oraz pokazują bohaterską walkę tych, którzy sprawili, że mechanizm zła zaczął się kruszyć.

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Władcy strachu. Przemoc w sierocińcach i przełamywanie zmowy milczenia
Autor: Winnicka Ewa , Sturis Dionisios
Wydawnictwo: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 304
Numer wydania: I
Data premiery: 2020-09-16
Rok wydania: 2020
Forma: książka
Indeks: 34724156
 
średnia 4,9
5
16
4
1
3
0
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
13 recenzji
5/5
06-10-2020 o godz 23:43 dyvanek dodał recenzję:
(Zignorowane) Wołanie o pomoc W zasadzie trudno mi polecać książkę, której nikt nie chce przeczytać, ze względu na temat. Wszyscy (sic!) moi znajomi, którym polecałem tę lekturę, po retorycznym pytaniu: o czym to jest? I moich tłumaczeniach, twierdzili kategorycznie, że nie, o czymś takim czytać nie chcą, zbyt jest to mocny i dosadny temat, a opisy sytuacji będą z pewnością tak drastyczne, że na pewno nie czują potrzeby ich przeczytania. I to jest jeden z syndromów naszych czasów. Lektura ma być lekka, może być ciut straszna, horrorowa, czy thrillerowa ale nie zanadto, by nie zburzyć naszego dobrego samopoczucia, czy może po prostu potrzeby rozrywki. I w jakimś sensie to rozumiem, ale mam w sobie też taką potrzebę, by czytając próbować zrozumieć otaczający mnie świat. Stąd pomimo faktycznie wstrząsających relacji ofiar, przeczytałem i polecam tę książkę. Książka duetu Winnicka i Sturis jest książką pozornie typową, pozornie obracającą się wokół historii 70 lat nękania i przemocowego traktowania dzieci na wyspie Jersey. Gdyby była tylko reporterskim zapisem wydarzeń, molestowania, przemocy i nieustannego nękania dzieci umieszczonych w placówkach, rodzinach zastępczych wyspy Jersey byłaby opowieścią do których zaczynamy przywykać, ze względu na ich ilość obecną w mediach. Podstawowym walorem tej książki jest ukazanie, trafne!, mechanizmów małych społeczności, miasteczek, koterii i znajomości. Przesławna „Jersey way”, czyli byle było po staremu, nic się nie zmieniało, w ilu miejscach świata istnieje? Czytając tę niezwykłą, reporterską pracę uzmysławiałem sobie z każdą stroną, że to jest w dużej mierze opowieść o moim mieście, o koteriach, układach, sitwach, które tu istnieją i które, gdyby zdarzyły się takie sytuacje równie dobrze by próbowały tuszować, wyciszać, eliminować. Bo każdy zna każdego, ten jest sąsiadem tamtego, a ten bratem, siostrą owego. I to jest najbardziej wstrząsająca konkluzja tej lektury. Małe społeczności, by się zmieniać, by chcieć poddać się zmianom wymagają interwencji z zewnątrz! I to też nie odbędzie się łatwo i prosto. Wieloletnie koterie, znajomości i układy są często nie do ruszenia i nawet interwencje z zewnątrz nie są w stanie tego zmienić. A osoby, które próbują to robić ponoszą realne konsekwencje swoich prób. Począwszy od szantaży, poprzez nękania, do utraty pracy lub przeniesienia na inne stanowisko. Bo „Jersey way” jest ponad wszystko. To jak hasło: Siła spokoju. Zbyt wiele jest do stracenia, gdy ten spokój jest naruszany. A ofiary? No cóż, wszystkim jest bardzo przykro, ale przecież życie musi toczyć się dalej. Aż ciśnie mi się kolejne hasło: wybierzmy przyszłość… Historie, które opowiadają autorzy wydarzyły się ( i niestety dzieją choć w mniejszej, ukrytej skali) na wyspie Jersey. Pomiędzy Francją, a Wielką Brytanią. Podległą Królowej (to będzie kluczowym elementem toczącego się śledztwa). Trzecim raju podatkowym na planecie Ziemia. By zostać stałym rezydentem wyspy trzeba wpłacić około miliona funtów. W innym przypadku trzeba czekać na docenienie zasług dla wyspy… Zdawać by się mogło, że wyspa to taki przedsmak raju. Spora część mieszkańców Wielkiej Brytanii tak myślała, próbując aplikować o pracę. Kogo nie nęci praca w pobliżu fal, w spokoju, niewielkiej społeczności. Jednak okazuje się, że nie ma raju na ziemi. Na wyspie Jersey w różnego rodzaju instytucjach opiekuńczych, w tym rodzinach zastępczych, od ponad 70 lat, czyli praktycznie od zakończenia II wojny światowej wobec dzieci, które trafiały do opieki od 5 roku życia (zdarzały się i młodsze) zachodziły procesy, które nazwę bestialstwem. Bogata jest literatura poświęcona „banalności zła”, co uosabia Adolf Eichmann. Tu jednak skala, wyczyny i rozbezstwienie osób dorosłych wobec bezbronnych dzieci jeży włosy na głowie. Bicie, molestowanie, gwałty, zamykania, nieustanne nękanie, grożenie, przymuszanie. I nikogo kto by te dzieci wysłuchał, interweniował. Wstrząsające. Dopiero kilka osób, które trafiły do Jersey z Wielkie Brytanii, spoza układów zaczynają interweniować. Warto przeczytać, jakie muszą pokonywać przeszkody, co ich spotyka na tej trudnej drodze. Jednak nawet interwencja mediów światowych niewiele zmienia. Jersey próbuje po swojemu przeczekać pandemonium światowych mediów. Powstaje końcowy raport. Ale całość znika z internetu, zostają ocenzurowane wyjątki. Dopiero anonimowy sygnalista irlandzki udostępnia go autorom książki. Nie ma łatwego końca. Wyspa Jersey w dalszym ciągu jest jednym z ulubionych miejsc pedofili dziecięcej. Dlaczego? Bo nie oczyszczono stajni Augiasza do końca, bo zrobiono tylko tyle, ile wymógł na rządzie Jersey i lokalnej społeczności nacisk medialny. Ale gdy tylko to było możliwe natychmiast wyciszono wszystko, by nie straciło Jersey jako raj podatkowy, bo przecież może to psuć jego reputację etc. Znamy mechanizm? Oczywiście! Przecież zawsze liczy się dobro wspólnoty, nie jednostek. Wypłacono ofiaro
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-09-2020 o godz 18:33 Margarita dodał recenzję:
„Władcy strachu. Przemoc w sierocińcach i przełamywanie zmowy milczenia” reportaż Ewy Winnickiej i Dionisiosa Sturisa to wymagająca lektura. Ewa Winnicka i Dionisos Sturis pracując na wyspie Jersey (jedna z wysp normandzkich, terytorium zależne Wielkiej Brytanii) nad sprawą masakry popełnionej przez polskiego imigranta dowiadują się, że lada dzień wyspa zacznie żyć skandalem, przy którym masakra zejdzie na dalszy plan. Trzeciego lipca 2017 r., szef rządu Ian Gorst „przypomniał, że przez ostatnie cztery lata nad raportem pracowała specjalna komisja. Jej członkowie przesłuchali ponad 600 osób. (…) Zawiodły nasze instytucje oraz my sami. Zawiedliśmy dzieci, które potrzebowały troski i opieki. Nie chcieliśmy ich słuchać, nie chcieliśmy im wierzyć, zamiataliśmy prawdę pod dywan, bo tak było najłatwiej. Ludziom bardziej niż na dobru dzieci zależało na spokoju. Także dziś dzieci są zagrożone. Jestem wstrząśnięty, przepraszam”. Tak zaczyna się liczący 290 stron reportaż opisujący śledztwo prowadzone przez „przyjezdnych”, jak jerseyczycy nazywali pochodzących z Wielkiej Brytani śledczych przeplatany historiami ofiar przemocy i seksualnego wykorzystywania w placówkach opiekuńczych na wyspie Jersey. Wyspa Jersey to terytorium zależne Wielkiej Brytanii, ale nie wchodzące w skład Zjednoczonego Królestwa. Oficjalnie władzę w imieniu królowej sprawuje gubernator, ale praktycznie władzę sprawuję bailiff, który wybiera innych urzędników. Wyspa podzielona jest na dwanaście parafii, z których każda ma swój samorząd, na którego czele stoi konstabl, wyłaniany w wyborach powszechnych. Konstabl, czyli posterunkowy, jest też zwierzchnikiem parafialnej Policji Honorowej, instytucji z kilkusetletnią tradycją, działającej na wyspie znacznie dłużej niż policja państwowa. „Jeśli policjant »państwowy« zatrzymuje podejrzanego, connetable (konstabl) z parafii, w której nastąpiło aresztowanie, musi wyrazić zgodę na areszt.” Na wyspie mieszka ok. sto tysięcy mieszkańców, więc zależności towarzyskie i nie rzadko rodzinne między członkami rządu, prokuratury, senatu i Policji Honorowej są duże. Taka sytuacja doprowadziła do wypracowania systemu zwanego „Jersey way”. Bob Hill, polityk tak definiuje „Jersy way”: „Jersey way to »kultura strachu«; ludzie wybierają milczenie, żeby nie stracić pracy i zagwarantować bezpieczeństwo sobie i swojej rodzinie; nie krytykują innych, bo boją się konsekwencji”, natomiast Howard League for Penal Reform, pozarządowa organizacja działająca na rzecz reform prawa karnego zauważa „na wyspie występuje kumoterstwo; najważniejsze decyzje podejmuje »grupa kumpli« – osoby niemal wszechmocne. Ludzie nie chcą przeciwko nim występować, narażać się na ich gniew.” To właśnie „Jersey way” doprowadziła do tego, że przez kilkadziesiąt lat dzieci pozostające pod opieką systemu opieki społecznej, czy to w domach dziecka, rodzinach zastępczych czy ośrodkach opiekuńczych były narażone na przemoc psychiczną i fizyczną ze strony swoich opiekunów i ich znajomych. Reportaż „Władcy strachu. Przemoc w sierocińcach i przełamywanie zmowy milczenia” czytałoby się jako wspaniały thriller polityczny. Powiązania towarzyskie, niemal nieograniczona władza członków establishmentu, mataczenie i przeszkadzanie w policyjnym śledztwie. Czytałoby się, gdyby nie fakt, że te opisywane wydarzenia miały miejsce kilka lat temu i zdarzyła się naprawdę. Ciężką częścią tego reportażu były fragmenty zeznań dorosłych już wychowanków instytucji objętych śledztwem. Wszyscy podkreślali przemoc psychiczną i fizyczną, nie rzadko molestowanie seksualne (wręcz gwałty) jakie zdarzały się w tych placówkach i niestety wszystkie ofiary tych zdarzeń połączyło jedno doświadczenie – nikt im nie wierzył. Dorosłe już ofiary cierpią na zaburzenia psychiczne i nierzadko uzależnie od alkoholu i/lub narkotyków. Polecam „Władcy strachu. Przemoc w sierocińcach i przełamywanie zmowy milczenia” wszystkim, którzy pracują z dziećmi, a zwłaszcza pracownikom systemu opieki społecznej, może uda się uchronić jakieś dziecko przed losem, który spotkał bohaterów reportażu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
28-09-2020 o godz 12:06 mery12345 dodał recenzję:
„Władców strachu” czyta się z niedowierzaniem. Bardziej jak horror czy powieść sensacyjną, a książka jest w gruncie rzeczy nie jest dziennikarskim śledztwem, jak mogłoby się wydawać, a rzetelnym sprawozdaniem z dochodzenia, odkrywania prawdy o sprawach kryminalnych z przeszłości. Miejscem akcji jest Jersey, wyspa luźno związana z Wielką Brytanią, mająca jednak swój rząd i system prawny. Jest to społeczność niewielkich rozmiarów, liczy około sto tysięcy mieszkańców. Nie trudno wywnioskować więc, że niejako wszyscy się znają, co sprzyja zależnościom, układom, kumoterstwu. Tak było też z kwestią, którą porusza książka - przemocą i molestowaniem w ośrodkach opiekuńczych dla dzieci. Sieroty i nieletni odebrani rodzicom, często z powodu dramatu alkoholizmu, czy narkotyków, gdy dorośli zawiedli i nie mogli się nimi opiekować, trafiały w efekcie w jeszcze większe piekło. Zamiast bezpieczeństwa dzieci otrzymywały przemoc i napastowanie, gwałty. Oprawcami byli zarówno starsi koledzy, jak i często również personel, prowadzący placówki, czy ich pedofilscy znajomi zapraszani po to, by wybrali sobie konkretne dziecko do realizacji własnych chorych fantazji. Już sam fakt istnienia procederu szokuje. Dziwi jednak jeszcze bardziej podejście władz Jersey, które starają się za wszelką cenę sprawę zatuszować, dbając o „dobre imię” wyspy. W praktyce to często koledzy oskarżanych i zwyczajnie chcą chronić swoich przyjaciół. Operacja „Prostokąt” i jej obecność w mediach w całej Wielkiej Brytanii sprawia, że Jersey przestaje być znane z odmiany ziemniaków i rasy krów, a staje się w opinii publicznej pedofilskim eldorado. Starzy wyspiarze oczywiście chcą powrotu do dawnego porządku i spokoju. Nie zdradzam, jak sprawa się zakończyła, przeczytajcie o tym sami, bo warto. Książka jest niezwykle brutalna i nie brakuje w niej dokładnych opisów molestowania czy bicia. Na początku autorzy nakreślają nam charakter wyspy, a także przedstawiają spis instytucji i bohaterów zawartych w lekturze, co ułatwia rozeznanie się „kto jest kim” w trakcie czytania. I mimo że bohaterów jest wielu, można spokojnie się zorientować, o kim mowa. Gdybyśmy jednak się pogubili, pomaga ściągawka. Dodatkowo zobrazowaniu sobie tła historii sprzyja mapka Jersey na pierwszej stronie, na której zaznaczone są tereny opisywane w książce. Pozwala to ulokować sobie miejsca akcji w danej, konkretnej przestrzeni. Kolejne wątki śledztwa poprzeplatane są emocjonalnymi i niezwykle obrazowymi zeznaniami ofiar, które opisują, co spotkało je w dzieciństwie, w ośrodkach opiekuńczych lub rodzinach zastępczych. Książka jest niewątpliwie ważnym głosem, także pokrzywdzonych, którzy zasługują na wysłuchanie. Ale też przestrogą, do czego mogą prowadzić układy i koneksje, zwłaszcza w niewielkim środowisku. Do czego prowadzi władza absolutna. Nie jest to na pewno lektura dla wrażliwych, gdyż podczas jej czytania niejednokrotnie przyprawi nas o mdłości. Przypomina nieco programy telewizyjne w stylu „Uwagi” czy „Interwencji”, tyle, że szczegóły w niej zawarte sprawiają, że nie mogłaby być emitowana w prime timie. „Władcy strachu” są kawałem porządnej, dziennikarskiej roboty, rzetelnie wykonanej. Autorzy się spisali. Tematyką, jak i stylem nawiązuje do popularnych filmów braci Sekielskich. Jeśli więc nie zraża was przedmiot śledztwa, sięgajcie śmiało, bo książka jest dobrze napisana i czyta się ją niezwykle szybko. I chociaż materia trudna, to intryguje.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-09-2020 o godz 20:45 awiola dodał recenzję:
"Władcy strachu" to książka, która w sposób obszerny i niezwykle szczegółowy odsłania kuluary sprawy będącej jedną z najbardziej szokujących, z jaką polskiemu czytelnikowi przyjdzie się zmierzyć w ostatnich latach. Szokują bowiem zarówno przytaczane wspomnienia świadków molestowania i gwałcenia, ale także wszechobecna sieć powiązań i zależności polityki oraz władzy, jak również zachowanie społeczności wyspy, przyzwalające na zmowę milczenia. Reportażyści w pełnej krasie pokazują bowiem skalę przestępstw w sierocińcach, dokładając do tego niewyobrażalne praktyki osób, które winny takie wszelakie zbrodnie wykryć i ukarać. Nie sposób przejść obojętnie nad wplecionymi w poszczególne rozdziały relacjami dorosłych już wychowanków owych przytułków. To niezwykle mocne i szokujące wspomnienia, w które czasami aż trudno uwierzyć. Mam nadzieję, że tę publikację pozna jak najwięcej polskich czytelników, gdyż jak okazuje się, mało jeszcze wiemy o otaczającym nas świecie. Niestety, ten ukazany w książce przypomina najgorszy koszmar, jakiego może dopuścić się jedynie człowiek. Reportaż duetu Winnicka & Sturis to bowiem unikatowe świadectwo istnienia ludzkich zwyrodnialców i celebrowania kultu pieniądza. Mocne opisy dokonywanych krzywd na dzieciach w połączeniu z ukazanym procederem ukrywania wszelakich przestępstw, a nawet swoistego przyzwolenia na nie, wyzwalają mnóstwo emocji, a także pytań o to, do czego zdolny jest człowiek w imię zaspokojenia własnych żądz. Sierociniec Haut de la Garenne z dyrektorem Tillbrookiem na czele, o którym dużo wspomina się w tej książce, jawi się niczym piekło, w jakim dzieci nie miały szansy normalnie dorastać. Podczas lektury tego wstrząsającego dokumentu nie sposób nie zauważyć ogromu pracy jaki reportażyści włożyli w to, aby pokazać całą skalę ukazywanej sprawy. Liczne rozmowy ze świadkami przemocy, aktywistami i blogerami walczącymi o prawdę, a także dogłębny research dotyczący funkcjonowania wyspy to obszerny materiał, na jakiej bazowali autorzy opisując między innymi Operację Prostokąt, mającą na celu ukaranie winnych. Wskazane w książce źródła potwierdzają jedynie merytoryczne przygotowanie dziennikarzy i ich rzetelność. Trzeba przyznać, że oprócz szokującego śledztwa odsłaniającego pedofilski proceder w miejscach mających z definicji chronić dzieci, równie szokujące jest funkcjonowanie całej wyspy. Nie jestem sobie bowiem w stanie wyobrazić, że w XXI wieku istnieje miejsce, w którym porządku nie pilnuje państwowa policja, ale członkowie policji Honorowej. Trudno również uwierzyć w to, że do tej pory nikt nie zrobił porządku z siecią wzajemnych zależności w tej małej społeczności, generującą korupcję i zjawisko chronienia "swoich". A już najbardziej skandaliczne jest przekładanie dobrego imienia wyspy nad dramatem setek dzieci. Wyspa Jersey to raj podatkowy dla wszelakiej maści bogaczy i równocześnie piekło, jakie urządzili dzieciom dorośli. Trudno opisać skalę emocji, jaka towarzyszy czytelnikowi podczas zgłębiania tego reportażu, gdyż ogrom ukazanego zła po prostu poraża, a wspomnienie o pojęciu "nadużyć historycznych" wprawia w konsternację. Nie pijcie kawy przed lekturą tej książki, gdyż ciśnienie podniesie się wam samo już po przeczytaniu jej pierwszego rozdziału. "Zawiedliście nas, gdy byliśmy dziećmi, i teraz zawodzicie nas ponownie".
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
26-09-2020 o godz 10:47 Pinko dodał recenzję:
Jego rodzice pili, odkąd pamiętał; choć po alkoholu nie bywali agresywni, po prostu zapominali o tym, że mają dziecko do wykarmienia i wychowania. Od najmłodszych lat był sam. Dopóki system opieki na małej wysepce o nazwie Jersey nie postanowił, że umieści go w jednym z sierocińców- Haut de la Garenne. Był mały, nie rozumiał, co się dzieje; dorośli twierdzili, że będzie mu tam jak w niebie- inne dzieci do zabawy, syte posiłki, miłe opiekunki. Dostanie wszystko, czego zabrakło w domu- przede wszystkim troskę i uwagę. Nie przeczuwał, że przekraczając próg ogromnego gmaszyska tak naprawdę stanął w przedsionku piekła. Bo skąd? Był tylko małym chłopcem, którego rodzice wybrali używki. Lubicie horrory? Ja bardzo. Ciężko jest znaleźć jednak taki -czy w literaturze, czy w filmie- który wciągnie mnie na tyle, że będę o nim myślała non stop. Książka Władcy strachu pozornie nie ma nic wspólnego z owym gatunkiem, a jednak... po jej przeczytaniu mogę powiedzieć, że to życie pisze najstraszniejsze scenariusze. To nie wymyślone potwory, duchy czy psychopatyczni mordercy sieją prawdziwy strach, lecz ludzie. Ludzie, którzy z jakiegoś powodu postanowili krzywdzić innych. W tym przypadku dzieci. Ta pozycja jest podzielona: rozdziały dotyczące sytuacji politycznej, zmowy milczenia czy tajnych operacji, mających na celu zdemaskowanie pedofilów zasiadających na wysokich stanowiskach przeplatają się z wyznaniami ofiar, teraz już dorosłych ludzi. To, co działo się w Haut de la Garenne i innych tego typu miejscach na wyspie Jersey po prostu przechodzi ludzkie pojęcie. To tak, jakby te miejsca nie były sierocińcami, lecz burdelami. Tyle, że z dziećmi "usługującymi" dorosłym. Ręka rękę myje; na podstawie opisanych historii widzimy, jak przez długi czas mali podopieczni byli wykorzystywani, dręczeni i bici. Każdy, kto w jakiś sposób chciał im pomóc, został natychmiast odsyłany. Zamieszani w sprawę politycy czy gliniarze byli bezpieczni- ich współtowarzysze zadbali o to, aby ich ciemne sprawki nie ujrzały światła dziennego. Choć były dzieci, które przełamywały wstyd i szukały pomocy u psychologa, to nie mogły liczyć na wsparcie. Przerażające. Samo przyznanie przed kimś obcym, że zostało się zgwałconym kosztowało wiele, zbyt wiele. A tu znikąd pomocy. Dosłownie. Gdyby autorzy ograniczyli się wyłącznie do świadectw ofiar pedofilii oraz przemocy, ta książka byłaby niepełna. Na szczęście czytelnik ma wgląd także do prowadzonego śledztwa, do jego postępu (bądź raczej jego braku). Mamy pełny ogląd sytuacji i dzięki temu nie tracimy wiary w drugiego człowieka. Ktoś walczył o te dzieci, choć niestety nieskutecznie. Jestem w szoku. Wiele się słyszy o przemocy w niektórych domach dziecka, ale to, co działo się na wyspie Jersey przechodzi ludzkie pojęcie. Aż trudno uwierzyć, że to właśnie osoby, które w zamyśle miały się tymi dziećmi opiekować, zgotowały im ten los. Władcy strachu to lektura obowiązkowa- nie tylko dla fanów literatury faktu, lecz dla każdego. Pokazuje kolejne oblicze ludzkie: niestety, jedno z najgorszych. Wstrząsająca, mocna pozycja, przerażająca bardziej niż najokrutniejszy horror.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-09-2020 o godz 18:07 Agnieszka dodał recenzję:
IG @angelkubrick "Władcy strachu" to najnowszy reportaż @wydawnictwoznakpl, który wstrząśnie polskim czytelnikiem. Niewygodne fakty, ukrywane latami, ujrzały światło dzienne i zszokowały opinię publiczną na całym świecie. Jedynie mieszkańcy wyspy nie wykazali oburzenia, a przynajmniej nie z tego powodu, z którego powinni. Dla nich najważniejsze było jej dobre imię. W XXI wieku małoletnie ofiary zwyrodnialców przegrywają walkę z nieludzką biurokracją. Wyspa Jersey to terytorium zależne Wielkiej Brytanii, ale nie wchodzące w skład Zjednoczonego Królestwa. Do UK należy polityka zagraniczna i kwestie obronne, natomiast Jersey odpowiada za politykę wewnętrzną, system prawny i podatkowy (nie bez powodu nazywana jest podatkowym rajem). Ten specyficzny układ geograficzno-administracyjny, gdzie władzę sprawuje bailiff, który wybiera innych urzędników, a litery prawa pilnuje nie policja a specjalnie powołani członkowie Policji Honorowej (taka swojska straż sąsiedzka), wygenerował hydrę, której głowy połykają każdego, kto ośmieli się sprzeciwić władzy, odwodzić od dawnych tradycji i stylu życia, wpływać na interesy oligarchów czy wprowadzać zmiany, które są niewygodne dla rządzących. Ta hydra nosi nazwę JERSEY WAY i opiera się na kulturze strachu, skutecznie krępując usta zwykłym śmiertelnikom. Bezkarność urzędników i przyzwolenie "stróżów" prawa na czyny bezsprzecznie haniebne, za które nikt nie ponosi konsekwencji, czyni z tej małej wyspy najprawdziwsze PIEKŁO na ziemi. To miejsce było niespotykanym skupiskiem ośrodków wychowawczych, działających już od końca II Wojny Światowej, do których trafiały nawet malutkie dzieci. O odebraniu dziecka rodzicom najczęściej decydowała Policja Honorowa, co już samo w sobie zakrawało na kpinę. Tym sposobem budynki wypełniły się wychowankami w wieku od 0 do 12/13 lat. Ten przedział wiekowy i brak zainteresowania prawno-rodzicielskiego sprawił, że pedofile z Jersey i okolic czuli się jak w RAJU. Zeznania, jakie udało się uzyskać po latach, są szokujące. To, co uderza najbardziej, oprócz oczywistej brutalności, to stan niewiedzy, jaką naturalnie ma każde małe dziecko, a o którą to wiedzę powinni zadbać rodzice. Tak wtedy, jak i teraz. Dziś w dobie łatwego dostępu do mediów społecznościowych, samoświadomość dziecka na temat swojego ciała i GRANIC, których absolutnie NIE WOLNO NIKOMU przekroczyć, jest kluczowe. Uderzające jest również ułomne prowadzenie dochodzenia, które kulało ze względów oczywistych (administracja to znajomi, którzy dbają o siebie i dobre imię wyspy). Reportaż od strony technicznej jest dynamiczny i dopracowany, najlepszy, jaki czytałam w tym roku. Gorąco polecam, zwłaszcza rodzicom! Obowiązkowo.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
03-10-2020 o godz 13:07 agnesto dodał recenzję:
Wydawało mi się, że nic mnie już nie jest w stanie zaskoczyć. Że znam tak skrajnie przypadki ludzkich zachowań i czynów, że każdy następny będzie tylko potwierdzeniem owej anormalności w ludzkiej psychice. Czyżby? "Władcy strachu" paraliżuje. Każdego. Trwoży, uruchamia wewnętrzną furię i bezradność w kontrze. Ludzie, system i chora polityka elit. Trójca święta, nietykalna, zamiatająca własne grzechy pod bardzo puchaty i ciężki dywan, który dodatkowo na obrzeżach przytrzymują gwoździe wbite w pakiet. I wszystko nadal byłoby na półjawne, na pół-przypuszczalne, gdyby nie burza na Jersey. Na jaw wychodzą pedofilstwo, molestowania oraz permanentne niszczenie psychiki dzieci. Przez kogo? Głównie przez rządzących placówkami opiekuńczymi dla dzieci. Ale nie tylko. Bo do nadużyć dochodzi także w klubie żeglarskim Sea Cadets, a do wielu okaleczeń dzieci doprowadzają też znajomi owych pracowników z wszelakich branży. Pedofile kryją się pośród normalności udając dobrych ludzi. Elita rządu, uprzywilejowani panowie, magnaci i potentaci - ich zachcianki zawsze były spełniane. Wszystkie. Także te mające związek z dziećmi, z chłopcami. Stosowali wobec nich perfidny terroryzm, zastraszanie, poniżanie, onanizowanie, czy stosunki seksualne (do krwi). To było na ich liście życzeń, a te przecież zawsze się spełniały. Lecz wszystko było tajne, ukrywane, przemilczane. Kto wściubiał nos, natychmiast dostawał wilczy bilet i opuszczał Jersey. Czyszczono otoczenie. Skorumpowanie szerzyło się, jak wirus. I właśnie w to hermetyczne gniazdo wchodzą autorzy. Niebywały ruch, wiązanie sznura na własnej szyi. Zadają pytania, doprowadzają do otwartej konfrontacji, szukają ofiar i katów. Są jak burza w okolicy, która tego zjawiska kompletnie nie zna. Ale to dzięki nim trzymam teraz "Władców strachu", książkę, której czytanie boli. Twoja bierność bardzo szybko zostaje złamana. Czujesz, że każde słowo dochodzi do ciebie, do mózgu, do świadomości. Że się burzysz, bo tak nie można. Bezduszność, zezwierzęcenie, bluzgi - Jersey króluje w podatkowych machlojstwach ale w ludzkich odczuciach NIE. Świetnie napisana, dokładna, reporterska robota na wysokim poziomie - taka jest ta ksiązka. Dopracowana w każdym szczególe i słowie. Dla każdego - taka powinna być, ale nie każdy przez nią przejdzie. Psychika czytelników jest bowiem tak różna, jak ilość książek w księgarniach, dlatego wielu nie da rady. Podda się, ot, po prostu. Bowiem okrucieństwo, jak się przed nam roztacza nie pozwala zostać obojętnym. To książka o potężnej sile.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
28-09-2020 o godz 09:20 Don Wito dodał recenzję:
Dawno nie przeczytałem książki, która by tak mną wstrząsnęła. Wydarzenia opisane w książce są dla mnie szokujące. Ta książka zmusza do zastanawiania się nad naturą zła w człowieku. Zadziwiające jest to, że ilość przypadków przemocy i przemocy seksualnej wobec dzieci w placówkach na wyspie Jersey była tak wielka. Mała wyspa, a tak wiele przypadków. Odczuwałem to jak kumulację zła. Przerażające w książce jest to, że ludzie dorośli ludzie funkcjonujący w tych placówkach mogli w taki sposób postępować, a inni jakby tego nie widzieli, a ważne osoby w społeczeństwie kryły to co się działo lub nawet były współwinne, tuszowały sprawy, lub udawały, że o niczym nie wiedzą. Wychowankowie tych miejsc, ofiary tej przemocy nie potrafili bardzo często odnaleźć się w dorosłym życiu, mieli problemy psychiczne, albo co gorsza przenosili te złe wzorce zachowań jeszcze w tych ośrodkach lub już po ich opuszczeniu. To zło się rozprzestrzeniało, zatruwało ludzi. Wstrząsające jest też to, że gdy już sprawa wyszła na wierzch bardzo wyraźnie dalej byli ludzie, którzy chcieli to zasypać milczeniem, ale nawet zastraszeniem, szantażem. Struktura funkcjonowania tej małej społeczności wyspy Jersey wytworzyła jakieś patologiczne formy reakcji i wzajemnych relacji między ludźmi. Odczułem to jakby była wszystkomogąca mniejszość i zastraszona, milcząca większość. W tak małej społeczności ta druga grupa z trudem zaczęła jednak upominać się o swoje prawa wspierana przez ludzi spoza wyspy. Podziwiam ludzi, którzy odważnie przeciwstawili się temu złu, choć niestety zapłacili za to wysoką cenę. Książka jest zdecydowanie warta przeczytania, ale jest lekturą mocno osiadającą w głowie i przemyślenia jej dotyczące jeszcze długo będę się we mnie kłębiły. Sytuacje w niej opisane są tak drastyczne, że nie łatwo jest je sobie jakoś w głowie ułożyć. Normalny człowiek nie jest w stanie tego zrozumieć, jak można tak krzywdzić dzieci.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-10-2020 o godz 00:18 murder.in.the.librar dodał recenzję:
Szczerze mówiąc nie wiem nawet jak zacząć tę recenzję. Zwyczajnie brak mi słów. "Władcy strachu" chwycili mnie za serce, ścisnęli i przepuścili przez wyżymaczkę. Po przeczytaniu musiałam sobie zrobić kilka dni przerwy. Kiedy dowiaduję się o kolejnych potwornościach jakie spotykają dzieci, spadam na dno najgłębszego dołu, gdzie towarzyszy mi tylko ciemność. ⠀ Dwoje wybitnych reportażystów - Ewa Winnicka i Dionisios Sturis pracowało kilka lat temu nad pewną sprawą, która miała miejsce na wyspie Jersey (brytyjska wyspa, położona za Kanałem La Manche). Gdy już właściwie kończyli zbieranie materiałów do książki natrafili na inny problem, wstydliwie skrywany przez dziesiątki lat. Chodziło konkretnie o przemoc wobec wychowanków sierocińców, ośrodków wychowawczych, poprawczaków, prestiżowych szkół, czy rodzinnych domów dziecka. Wyszło na jaw, że maltretowanie i nieludzkie "metody wychowawcze" są tylko wierzchołkiem góry lodowej, a w proceder uwikłani są członkowie politycznej i urzędniczej elity wyspy. Osoby, które pociągają za sznurki. Dlatego próby ujawnienia prawdy zawsze napotykały na niewzruszoną ścianę obojętności, zbudowaną na fundamentach kumoterstwa. O sprawiedliwość walczy jedynie niewielka grupka niezależnych blogerów i wolontariuszy. W rozdziałach, co kilka stron pojawiają się wstrząsające zeznania ofiar, które nawet po wielu latach nie potrafią sobie poradzić z doświadczoną w dzieciństwie traumą. Analiza dowodów i wzajemnych powiązań daje bulwersujący obraz otoczonej ochronną zmową milczenia siatki pedofilskiej.⠀ Ta historia po prostu nie mieści się w głowie. Uwikłani w zmowę milczenia urzędnicy, politycy, pracownicy opieki społecznej, a nawet policjanci? Koszmar. Książka świetnie napisana, a jednak budzi niesmak i oburzenie. Ostrzegam, że jest równie wstrząsająca, co frustrująca. Czytacie na własne ryzyko.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
26-09-2020 o godz 23:05 Paulina Jankowska dodał recenzję:
Ile jest w stanie znieść jeden człowiek? Czy to, że zniósł więcej niż wyobraźnia zwykłego człowieka jest w stanie pojąć, uprawnia oprawców do braku poniesienia kary? Czy dobro ogółu może być przedkładane nad dobro jednostki? Wydaje się, że historia już niejednokrotnie udzieliła nam odpowiedzi na te pytania, a mimo to, dalej popełniamy te same błędy… Jesteśmy tylko ludźmi, ale czy to nas usprawiedliwia? Przemoc, molestowanie, gwałty, nękanie dzieci, które znalazły się w sierocińcach na wyspie Jersey, przecież nie z własnego wyboru, krzywdy wyrządzone im przez ludzi, którzy mieli zapewnić im opiekę i lepsze jutro – te obrazy zostają na długo w pamięci czytelnika. Niewyobrażalne zło, niepojęte okrucieństwo i zaznane krzywdy, jakże wielkie piętno wywarły na wychowankach, ukierunkowały życiowe wybory, determinowały dalsze losy. Książka skłania do nieustannej refleksji. Dlaczego opiekunowie stali się oprawcami? Dlaczego ludzie u władzy, odpowiedzialni za opiekę, ochronę tych, którzy bronić się nie mogą – zawiedli dając ciche przyzwolenie na wiadome im zło? Zawiedli ludzie, zawiódł system, czy ofiary doczekają sprawiedliwości?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-10-2020 o godz 13:00 Anonim dodał recenzję:
Rzadko kiedy sięgam po reportaże, ale to jest jeden z tych, który mną wstrząsnął. Poczułam się bezsilna i po prostu smutna, że nadal w naszym świecie jest tyle... zła. Nadal ludzie potrafią bezkarnie je czynić. "Władcy strachu" to historia, która miała miejsce na wyspie Jersey. To historia o sierocińcach i wstrząsających zdarzeniach, które spotykały małe dzieci, które w żaden sposób nie mogły się bronić przez tym złem. O władzach, które stawiają dobre imię ponad sprawiedliwość i ponad jakimkolwiek działaniem, by zapewnić najmłodszym bezpieczne życie. Nie jest to łatwa lektura. Nie jest to na pewno też przyjemna lektura. Ale polecam z całego serca bo to jest bardzo ważna pozycja. Wstrząśnie i zmieni postrzeganie świata.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
25-01-2021 o godz 19:12 Anonim dodał recenzję:
To był mój pierwszy reportaż który przeczytałam jest świetnie napisany . Bardzo polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
22-09-2020 o godz 22:33 Dominika dodał recenzję:
mocna książka. dla osób z mocnymi nerwami. smutek i żal. niestety takie życie...
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Gorzko, gorzko Bator Joanna
4.2/5
36,82 zł
54,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Sto pociech Szymborska Wisława
5/5
20,33 zł
29,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Ciemno, prawie noc Bator Joanna
5/5
31,31 zł
49,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Anna Karenina Tołstoj Lew
4.0/5
25,90 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Młodzik Dostojewski Fiodor
5/5
39,48 zł
59,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Szczygieł Tartt Donna
4.6/5
41,33 zł
59,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Miasto cudów Mendoza Eduardo
5/5
30,18 zł
44,99 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Dość Sumińska Dorota
4/5
33,99 zł
38,00 zł
strona produktu - rekomendacje Pomyleni Cieślińska Irena
5/5
35,49 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Bez wyboru Nowicz Lena
4.5/5
22,12 zł
30,90 zł
strona produktu - rekomendacje Angole Winnicka Ewa
4.3/5
27,04 zł
44,90 zł
strona produktu - rekomendacje Mała zagłada Janko Anna
5/5
27,17 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Czerwony rynek Carney Scott
5/5
35,49 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Soroczka Kuźniak Angelika
5/5
28,04 zł
38,00 zł
strona produktu - rekomendacje Pusty las Sznajderman Monika
5/5
28,97 zł
44,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.