Wiedźmi czar. Spells Trouble. Siostry z Salem. Tom 1 (okładka  miękka, 05.2021)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Sprzedaje empik.com : 24,83 zł

24,83 zł 39,90 zł (-37%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Sarah Goode, wiedźma z Salem, bez trudu umknęła prześladowcom: jako jedna z niewielu była prawdziwą czarownicą. Wiedziona przez swoją boską przewodniczkę, odnalazła w Illinois niezwykłe miejsce mocy. Choć wpierw musiała zapieczętować pięć bram Podziemia, jej magia zapewniła Goodeville spokój i dobrobyt na setki lat.

Kolejna z następczyń właśnie przygotowuje swoje córki bliźniaczki do objęcia jej schedy, ale w dniu rytuału zaklęcie słabnie. Święte drzewa nie bronią już Goodeville równie skutecznie jak dotąd. Mag i Hunter, nastoletnie wiedźmy, muszą narazić życie, by zmierzyć się z nadludzką potęgą wdzierającą się do naszego świata. Demony Tartaru, upiory nordyckiego piekła i bogowie dopominają się o swoje, podczas gdy one oprócz tego mają na głowie jeszcze (mega)przystojnego chłopaka, który jest kapitanem szkolnej drużyny, kilka morderstw, kota i bardzo dziwną ciotkę.

Czy magia i siostrzana więź okażą się silniejsze od zła zagrażającego jednocześnie z pięciu stron? Na szczęście bliźniaczki mogą liczyć na pomoc przyjaciół i to nie tylko z tego świata!

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

ID produktu: 1265073257
Tytuł: Wiedźmi czar. Spells Trouble. Siostry z Salem. Tom 1
Seria: Siostry z Salem
Autor: Cast Kristin , Cast P.C.
Tłumaczenie: Kroszczyński Stanisław
Wydawnictwo: Jaguar
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 360
Numer wydania: I
Data premiery: 2021-05-19
Rok wydania: 2021
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 38 x 216 x 147
Indeks: 37928063
średnia 3,8
5
29
4
25
3
19
2
14
1
1
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
51 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
4/5
12-07-2021 o godz 22:29 przez: Agnieszka | Zweryfikowany zakup
Lekka, nie za głęboka, prosta historia z średnimi postaciami. Przyjemnie się czyta jeżeli ktoś lubi literaturę fantasy i młodzieżówkę. 👌
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
1/5
07-12-2021 o godz 09:33 przez: swl12 | Zweryfikowany zakup
Nuda. Fabuła się ciągnie, żadnych zwrotów akcji a bohaterowie nieciekawi.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
08-06-2021 o godz 12:42 przez: IPHONE_USER | Zweryfikowany zakup
Ciekawa fabuła, lekka w czytaniu czekam jak rozwinie się dalej historia.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
20-05-2021 o godz 14:27 przez: Magdalena Dziedzic
Dwie siostry. Jedna chce być taka jak druga. Łączy ich magia – ta prawdziwa i realna. Tragedia, miłość, poświęcenie. Jak bardzo je to zmieni? Ominęła mnie seria Dom nocy od tych autorek. Słyszałam, ale jakoś mnie nie ciągnęło, chyba wtedy kiedy one były na czasie to ja czytałam Anne Rice i jakoś tak wyszło. Nie wiedziałam czego się spodziewać. Sam pomysł jest świetny – pięć portali, z którymi coś się zaczyna złego dziać; nad którymi sprawują pieczę wiedźmy z rodziny Goode. Bohaterowie na początku strasznie mnie irytowali, moje przewracanie oczami przy tej książce zdarzyło się niezliczoną ilość razy, pod koniec natomiast doszłam do wniosku, że takie miały być. Były realne, choć przy niektórych uczuciach autorki przeszły po łebkach, nie dociągnęły niektórych spraw, a powinny, nadało by to na pewno inny charakter książce. Skupiły się na wątku magii, siostrzanej więzi, przyjaźni, poświęceniu. Nasze bohaterki do najbystrzejszych nie należą choć każda się w pewien sposób uzupełnia. Sherlockami nie są ciężko im dostrzec prawdę wokół siebie, jeżeli chodzi o magię są rzucone na głęboką wodę i poniekąd poznajemy ją razem z nimi. Formułowanie zaklęć dla mnie nie do końca, za to jeżeli chodzi o inne rzeczy związane z magią – jest klimat. Relację pomiędzy siostrami są kwintesencją tej historii. Poza magią, ratowaniem swojego miasteczka, czy rozterką miłosnym. To ta siostrzana więź jest tutaj ważna. Niby są bliźniaczki, ale każda jest inna – wyjątkowa i czasami nie mogą się porozumieć. Jest to książka fantasy osadzona w realnym świecie i nasi bohaterowie też tacy są, nie są nadzwyczajni, dlatego też bardzo łatwo nam się z nimi uosabiać. Nietypowe nastolatki, ale z tymi samymi problemami co każda z odrobiną magii w zanadrzu. Autorki każdego bohatera przedstawiły w naturalny sposób i każdy z nich miał wpływ na historię. Zakończenie było takie trochę dziwne. Przeskoczyliśmy w czasie i brakowało mi rozwinięcia, a może to po prostu niedosyt. Miałam nadzieję, że troszkę bardziej to rozwiną. Dobrze, że to dopiero pierwszy tom. Książka na pewno dla młodzieży, napisana prostym językiem. Przyjemnie się czytało, na pewno na zastój czytelniczy pomaga.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
2/5
08-11-2021 o godz 10:43 przez: booksoverhoes
Duet P.C. Cast & Kristin Cast, który pewnie znacie z ogromniastego cyklu "Dom nocy", przychodzi do nas w nowej odsłonie, tym razem za główny motyw biorąc sobie bardzo wdzięczne stworzenia - wiedźmy! W XVII wieku Sara Good, wiedźma z Salem, została skazana na śmierć za swoje czary. Na szczęście udało jej się uniknąć szubienicy - uciekła i, prowadzona mocą bogini Gai, znalazła bezpieczną przystań w miejscu, w którym łączy się pięć linii mocy. Tam też osiadła ze swoją córką i założyła miasteczko Goodeville. Wiele lat później jej wiedźmie potomkinie stają przed poważnym problemem - magiczne drzewa, które strzegą bram do pięciu mitycznych podziemnych światów, zaczynają chorować. Jeśli przestaną chronić przejść, hordy krwiożerczych demonów i mitologicznych stworów zaleją Goodeville. Hunter i Mercy, nastoletnie wiedźmie siostry bliźniaczki, będą musiały wykorzystać wszystkie swoje umiejętności i podjąć wiele poważnych decyzji - zarówno tych magicznych, jak i całkiem przyziemnych. Chyba najbardziej w książkach duetu Cast lubię to, że w ich światach ludzie zawsze są zaznajomieni z faktem istnienia magii i magicznych stworzeń. W "Domu nocy" wszyscy wiedzieli, że wampiry są prawdziwe, a w "Spells Trouble" mieszkańcy Goodeville może i nie znają całej magicznej historii swojego miasteczka, ale zdają sobie sprawę z tego, że siostry Goode to czarownice - nieważne, czy faktycznie wierzą w ich zdolności. Aspekt wiedźmich czarów, zaklęć i uroków, ziółek, kamieni księżycowych, różdżek i przeróżnych rytuałów został tu bardzo interesująco opisany i wprowadza nas w urokliwy, magiczny i tajemniczy klimat. Do tego autorki zaserwowały nam zarys lekko detektywistycznego wątku, a także, co ważniejsze, nawiązania do nie jednej, ale aż PIĘCIU różnych mitologii! Czy w takim połączeniu coś w ogóle może pójść nie tak? Otóż - niestety może. Nie wiem, czy nie jestem już po prostu za stara na takie książki, ale zachowanie głównych bohaterek wydawało mi się momentami wręcz absurdalne. Ciągle wybuchy emocji, które nie były niczym szczególnym spowodowane ani wyjaśnione w racjonalny sposób, działały mi na nerwy, a nawet najbardziej poważne nastoletnie kłopoty zmieniały się w sztucznie nakręcone dramy. Problemy jednej z bohaterek, które były naprawdę istotne i miały na nią ogromny wpływ, zostały opisane niesamowicie pobieżnie, zaledwie wspomniane. To samo tyczy się zresztą jej orientacji, który to wątek mógł być ważną kwestią w młodzieżówce, ale zamiast tego wygląda, jakby został tu wciśnięty tylko po to, żeby można było się pochwalić, że w książce występuje reprezentacja LGBT. Kolejną kwestią jest mitologiczna postać, która odgrywa w "Spells Trouble" bardzo ważną rolę. Jej historia jest... całkowicie nieprawdziwa, prawdopodobnie zlepiona z kilku mitów i doprawiona wyobraźnią autorek (serio, wygooglujcie to), co dla mnie było ogromnym rozczarowaniem. Skoro pisarki postanowiły w swojej powieści inspirować się pięcioma różnymi mitologiami, to miały naprawdę ogromną liczbę ISTNIEJĄCYCH historii, które mogły wykorzystać. Ale całkowicie i najbardziej abstrakcyjne w "Spells Trouble" jest to, że w tej książce... nie ma prawie żadnej akcji. Serio. Jakikolwiek szybszy, czy bardziej pasjonujący bieg wydarzeń pojawia się może na dziesięciu stronach, a pozostałe pełne są nic niewnoszących dialogów i pobocznych dram, mających niewiele wspólnego z główną historią, natomiast reszta akcji płynie sobie raczej leniwie i nie absorbuje czytelnika. To też niestety kolejna książka Jaguara, przy której mam problem z kwestią językową - zaczynając od niezbyt znaczących rzeczy, jak "zrobili głośniej muzykę" (co jest po prostu kolokwialne i nieładne), przez "mniej lub więcej chóralnym okrzykiem" (zamiast "mniej lub bardziej"), po ciągłe powtarzanie imion głównych bohaterek - Hunter, Hunter, Mercy, Mercy, po dziesięć razy w jednym akapicie. I jeszcze drzewo nordyckie, które za każdym razem, gdy pojawia się o nim jakakolwiek wzmianka, jest opisane jako "rosochate" (nie przeszkadza mi samo słowo, przeszkadza mi jego nadmiar). Jestem naprawdę rozczarowana nową książką duetu Cast, tym bardziej, że lektura "Wiedźmiego czaru" miała być dla mnie niejako sentymentalną podróżą lata wstecz, kiedy to czytałam pierwsze części "Domu nocy". Zresztą pomysł zapowiadał się naprawdę świetnie, tak samo jak motyw wiedźm i ich magii, no i oczywiście mitologie, których jestem fanką! Niestety wykonanie zabiło cały potencjał ten historii.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
26-06-2021 o godz 21:38 przez: Desari
Bliźniaczki Mercy i Hunter Good to zwyczajne nastolatki, które są również... czarownicami! Wieki temu ich przodkini jako jedynej udało się uciec z Salem i nie zostać spaloną na stosie. Jako jedna z nielicznych była też prawdziwą czarownicą. Trafiła do Illinois i założyła miasteczko Goodeville, a na planie pentagramu zasadziła pięć drzew, które mają strzec bram do podziemnych światów. Od tamtej pory wiedźmy z roku Good mają pilnować drzew i odnawiać zaklęcia. Mercy i Hunter nie musiały do tej pory korzystać ze swoich mocy, ale w miasteczku zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Drzewa, które miały chronić przed demonami, zaczynają gnić, a w miasteczku giną trzy osoby. Czy nastolatki staną na wysokości zadania i ochronią ludzi, na których im zależy? Mam wrażenie, że tych autorek nie trzeba nikomu przedstawiać, gdyż kiedyś zasłynęły u nas serią "Dom nocy", która składa się z kilkunastu tomów. Osobiście nigdy jej nie czytałam, ale wiem, że miała wielu fanów. Dlatego właśnie postanowiłam sięgnąć po ich nową powieść, która po opisie i okładce zapowiadała się bardzo obiecująco. Niestety, na dobrych obietnicach tylko się skończyło, bo nie mogę powiedzieć, że jest to dobra książka. Może nie jest też jakoś bardzo zła, ale niesamowicie przeciętna i nie warta spędzonego z nią czasu. Cholernie się wynudziłam, a jeszcze bardziej irytowałam na jedną z głównych bohaterek, którą interesował tylko jej chłopak i nic poza tym. Postacie są słabo nakreślone i niestety nie mogę powiedzieć o nich nic więcej. Dziewczyny są bliźniaczkami. Mercy jest bardziej spontaniczna i szaleńczo zakochana w swoim chłopaku, Kirku. O tym wiemy aż za dobrze, gdyż wspominany jest on co chwilę. Mercy co chwilę się nad nim rozpływa, jaki to nie jest wspaniały i idealny. Za chwilę się zastanawia, czy aby na pewno nie złamie jej serca, w końcu jest kapitanem drużyny futbolowej. I tak w kółko przez większą część książki. Momentami zastanawiałam się czy to książka o siostrach i magii, czy może jednak o nim. Jeżeli chodzi o Hunter, to ona jest spokojniejsza i bardziej analizuje wszystkie sytuację. Zdecydowanie przypadła mi do gustu bardziej niż jej siostra. Oczekiwałam, że w tej powieści dostanę dużą dawkę magii. W końcu miała to być książka o czarownicach. Prawda jest jednak taka, że nie było jej tutaj za dużo. Owszem pojawiała się, ale była jakoś słabo nakreślona. Nie było także żadnego wytłumaczenia skąd się bierze i jak się nią siostry posługują. Wydaje mi się, że autorki wzięły się za ten temat, który swoją drogą jest bardzo wymagający, a nie wiedziały do końca, jak to wszystko ugryźć i jak powinno wyglądać. Brakowało mi tutaj także akcji, czegoś co nakręciło by całą powieść. Większą część niestety się nudziłam, bo nie działo się tutaj za dużo. Możliwe, że więcej się będzie działo w kolejnych tomach, akcja się rozkręci, a ten słaby początek pójdzie w niepamięć. Mam nadzieję, że tak właśnie będzie, bo autorki mają fajny styl, dzięki któremu powieść czyta się lekko i przyjemnie. "Spells Trouble. Wiedźmi czar" to powieść, która miała zachwycać magią, a niestety okazała się nudna i bez pomysłu. Słabo nakreślone postacie, brak zgłębienia w magię i mało ciekawa akcja sprawia, że książka niczym nie zachwyca. Mam nadzieję, że w kolejnych tomach autorki się rozkręca, gdyż pióro mają bardzo ciekawe.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-07-2021 o godz 12:08 przez: Inthefuturelondon
O twórczości P.C. Cast oraz jej córki Kristin słyszałam już wiele razy, ba! Nawet będąc w bibliotece, ich książki wpadały mi w oko. Nigdy jednak nie przemogłam się, by po nie sięgnąć i poznać historie, o których tak wszyscy piszą. Kiedy zobaczyłam w zapowiedziach, że w Polsce ukaże się ich najnowsza powieść - wzięłam to za znak. Tak oto Spells Trouble. Wiedźmi czar znalazło się w moich rękach, a ja dziś mogę Wam opowiedzieć o swoich odczuciach po lekturze tej pozycji. Miasteczko Goodeville zostało założone przez Sarę Goode, prawdziwą czarownicę. Posadziła ona drzewa, które miały strzec bram do pięciu różnych światów. Wszystko było dobrze... do pewnego momentu. Mercy i Hunter Goode są z pozoru zwyczajnymi nastolatkami – w praktyce są też wiedźmami. Kiedy w dniu ich urodzin jedno z drzew zaczyna obumierać, a tym samym otwierać bramę, przez którą do świata ludzi przedostaje się niebezpieczny byt, muszą uaktywnić swoje moce i połączyć je, by uratować miasteczko. Zacznę od tego, że zanim jeszcze zaczęłam czytać tę powieść, naczytałam się niezbyt pochlebnych o niej opinii. Większość osób pisała, że jest to książka nudnawa, schematyczna i raczej jej nie polecają. Ja jednak nie chciałam nastawiać się negatywnie do tej historii, bo zepsułoby to po prostu moją radość z poznawania pióra autorek. Czy Spells Trouble. Wiedźmi czar to rzeczywiście tak słaba powieść? Według mnie: nie. Główne bohaterki, Mercy i Hunter w mojej opinii zostały wykreowane naprawdę dobrze, może nie idealnie, ale nie wzbudzały też we mnie jakiejś większej niechęci czy takiego odczucia, że są płaskie i nijakie. Bardziej polubiłam się z Hunter, która zdecydowanie mocniej stąpa po ziemi i raczej nie ucieka w stronę marzeń, miłości i tego wszystkiego, jak Mercy. Mogę z drugiej strony pokusić się o napisanie, że z obiema siostrami miałam coś wspólnego i tak naprawdę postępowanie obu rozumiałam bardzo dobrze. Przechodząc do samej fabuły i akcji, która o dziwo bardzo mi się podobała, muszę wspomnieć o jednej rzeczy. Owszem, autorki poszły pewnym schematem, bo mamy tutaj znowu ten “magiczny” moment szesnastych urodzin, kiedy coś zaczyna się dziać i bohaterki muszę walczyć ze złem - znamy to z wielu innych powieści fantastyczno-młodzieżowych i raczej większość z nas już tym wątkiem wymiotuje. Jednakże! Spells Trouble. Wiedźmi czar z jakiegoś powodu zachwyciła mnie swoją prostotą i właśnie tym schematem. Był to dla mnie przyjemny powrót do stylu fantastyki młodzieżowej sprzed lat i zdecydowanie czegoś takiego potrzebowałam. Pióro autorek jest na wysokim poziomie i dzięki niemu właśnie tak dobrze czytało mi się tę pozycję. Śmiem nawet rzec, że dzięki temu aspektowi z ogromną chęcią sięgnę po inne powieści autorek, by sprawdzić, czy i one mnie zachwycą. Pierwszy tom Sióstr z Salem nie jest idealny, ma pewne słabsze i bardziej powolne momenty, ale dynamizm i zwroty akcji zdecydowanie wybijają się na pierwszy plan i po prostu wciągają. Cieszę się, że miałam okazję poznać tę historię i nie mogę doczekać się kontynuacji - coś mówi mi, że spodoba mi się równie mocno, co pierwsza część. Jeżeli szukacie dobrej, lekkiej i przyjemnej fantastyki na wakacje, to zdecydowanie polecam Wam ten tytuł. Być może i Wy wciągniecie się w świat Hunter i Mercy i nie będziecie w stanie o nich zapomnieć.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-06-2021 o godz 18:40 przez: Snieznooka
Uwielbiam książki, w których pojawiają się wiedźmy, kiedy tylko mam okazje po taką sięgnąć nie waham się nawet przez malutką chwilę. Duet rodzinny, matki i córki P.C. i Kristin Cast poznałam dawno temu przy okazji czytania cyklu „Dom nocy”. Byłam wtedy znacznie młodsza i dobrze bawiłam się podczas lektury, nie doszukiwałam się wtedy realizmu, logiki w działaniach, czy kochliwości głównej bohaterki. Cykl miał w sobie coś i kiedy tak o tym myślę, wiem, że muszę nadrobić końcowy tom, kiedy czas mi na to pozwoli. Byłam bardzo ciekawa, jak poradziły sobie autorki z tematyką wiedźm, jak im to wyszło? „Spells Trouble. Wiedźmi czar” przedstawia historię rodzinną, związaną z magią i przeszłością, na którą nie ma się wpływu. Sara Goode została skazana na śmierć za to, że używała magii. To prawda, że była czarownicą, więc ucieczka i zaczęcie życia w zupełnie nowym miejscu nie było jakąś bardzo problematyczną sprawą, której nie dało się przeskoczyć. Znajduje miejsce dla siebie, w którym postanawia zacząć „na nowo”, traf chciał, że jest to punkt, w którym znajduje się pięć bram prowadzących do podziemnego świata. Zamierza ich strzec. Mijają lata, potomkinie sławnej Goode kończą szesnaście lat. Bliźniaczki Mercy i Hunter dzięki magicznemu połączeniu z naturą mają trudne zadanie. Nie są, bowiem zwykłymi czarownicami, tajemnicza energia wypełnia ich żyły, są strażniczkami wspomnianych bram, tych samych, za którymi czai się coś złego, mrocznego, z czym nikt nie chce mieć do czynienia. Obie dziewczyny różnią się od siebie, jak ogień i woda. Mercy jest energiczna i bardzo spontaniczna, natomiast Hunter jest bardziej wycofana, wrażliwa i potrafi rozpamiętywać przykre doświadczenia. Wbrew pozorom ten bliźniaczki nie są ze sobą blisko, mają do siebie żal. Czy będą potrafiły ze sobą współpracować, kiedy zajdzie taka potrzeba? Co jeśli podczas rytuału łączenia się z boskimi przewodnikami, coś pójdzie nie tak? „Spells Trouble. Wiedźmi czar” jest pozycją, która w moim doczuciu jest przeznaczona młodszym czytelnikom, nastolatkom niż dorosłym. P.C. i Kristin Cast utrzymały klimat powieści w swoim stylu, bardziej poważnym czytelnikom może wydać się zbyt naiwna, pewnie przywykłam do nieco innej literatury. Nie oznacza to, że ta książka jest zła i powinnyśmy ją spalić na stosie, jak chciano Sarę Goode, wręcz przeciwnie. Mamy tutaj magię, czarownice, autorki postanowiły to nieco rozbudować, spodziewajcie się inicjacji, rytuałów, magicznych zaklęć, które w świecie przedstawionym przez P.C. i Kristin Cast są rymowane. W książce zostały poruszone dość ciekawe motywy, oprócz problemów w siostrzanej relacji możecie się spodziewać odmiennych sposobów na przezywanie żałoby, odrzucenia i napiętnowania z powodu innej orientacji seksualnej, zagubienia, bohaterki zostały przedstawione odmiennie, na zasadzie kontrastu. Pomysł na fabułę jest ciekawy i w moim odczuciu dobry, nie należy być może zniechęcać się na początku, w końcu to pierwszy tom, bohaterki są młode, zachowują się jak nastolatki, popełniają błędy. Nie męczyłam się podczas czytania tej książki, podeszłam do niej inaczej i z pewnością sięgnę po kolejne części cyklu Siostry z Salem, ponieważ chcę poznać zakończenie tej historii.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
07-06-2021 o godz 08:54 przez: ksiazkowe_opowiesci
Instagram: @ksiazkowe_opowiesci Gdy sięgałam po „Spells trouble” zewsząd zalewały mnie opinie na temat tej książki; nie były one za pochlebne. Byłam przerażona! Bo co jeśli ja też będę się nad tą książką męczyć? Co jeśli i mnie niezwykle rozczaruje? Ostatecznie uznałam, że postaram się nie patrzeć na tę historię przez pryzmat innych opinii. Przeczytałam „Wiedźmi czar” i co o nim myślę? Cóż, nie będę oszukiwać; sama nie wiem. Spells trouble” to historia bliźniaczek; Mercy i Hunter, szesnastoletnich wiedźm. Dziewczęta wywodzą się z silnego rodu czarownic Goode, których zadaniem jest strzeżenie pięciu bram miasteczka Goodeville. Bramy te prowadzą do innych światów, a ich ochrona pozwala miasteczku spokojnie biec swoim rytmem. W dniu urodzin bliźniaczek, dziewczęta i ich matka muszą odprawić rytuał ochronny bram. Nic jednak nie idzie zgodnie z planem, a bramy ulegają osłabieniu. Co stanie się teraz z mieszkańcami miasteczka Goodeville? Zacznijmy od tego, że dla mnie ta historia brzmiała bardzo dobrze, i w pewnym sensie dobra była. „Spells trouble. Wiedźmi czar” jest taką typową młodzieżówką, którą zachwycałabym się w 2013 czy też w 2014 roku. Wtedy mające te 13/14 lat piszczałabym z zachwytu! Teraz, mając te prawie 21 lat, też bawiłam się dobrze, ale to nie była aż tak wielka miłość. O ile podobały mi się względnie opisy, o tyle dialogi moim zdaniem były drętwe. Oj, ile ja bym w nich pozmieniała! Nie podobało mi się też to, że miejscami akcja szła wolno, mozolnie niczym żółwik, a później gnała niezwykle szybko, by w połowie znów snuć się wolno… Nie lubię tego tupu zabiegów, albo akcja jest powolna i pozwala nam na refleksję, albo biegnie szybko i nie pozwala nam się nudzić. Miałam też małe zgrzyty z bohaterkami; Hunter irytowała mnie okropnie, jej zachowanie nie odpowiadało mi nawet minimalnie. Autorki chciały wykreować ją jako dziewczynę, która kiedyś wiele przeszła, a przez to stała się silna, tymczasem ja odebrałam ją jako arogancką dziewczynę, niezwykle niestabilną. Jeśli już miałabym wybierać, bliżej byłoby mi do Mercy, ale i wobec niej mam wiele „ale”. Na wielki zachwyt, moje brawa i uznanie na pewno zasługuje świat przedstawiony. Bramy, które prowadzą do innych światów? Magia, którą czerpie się z całego wszechświata? Wybieranie sobie Boga na opiekuna? Ja jestem zauroczona! Ba, dla mnie świetne były też zaklęcia przewijające się na stronach tej historii. Czułam się znów jak dziecko, które ogląda Winx! Podsumowując? Historia była dobra, nie wybitna, nie jakaś nadzwyczajna, taka zwykła. Na pewno sięgnę po kolejne tomy, bo jednak jestem na tyle zaintrygowana, że chce wiedzieć, co wydarzy się dalej.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-11-2021 o godz 13:04 przez: anonymous
Po niektóre książki sięgamy tylko dlatego, że mają ładną okładkę. Ja miałam tak ze „Spell Trouble. Wiedźmi czar”. Wiedziałam o tej książce tylko tyle, ile wydedukowałam z tytułu. Dopiero po lekturze dowiedziałam się o tym, że autorki wcześniej napisały razem inną serię młodzieżową, która zyskała uznanie. Tym bardziej zdziwił mnie więc fakt, że w wiedźmim czarze tyle rzeczy poszło nie tak. Początek książki był całkiem niezły, nawet obiecujący. Prolog przedstawiał krótką historię Sary Goode, którą oskarżono o bycie wiedźmą i skazano na śmierć. Dalej następował przeskok w czasie do współczesności i wszystko zaczęło się sypać. Bliźniaczki Hunter i Mercy Goode to jednocześnie wiedźmy i zwyczajne nastolatki. Świat magii przeplatał się więc ze sztampowymi dramatami licealistów. Choć mogłoby się wydawać, że to dość typowy zamysł, część z samymi czarami była pomysłowa. Autorki połączyły znane motywy oraz mitologię i wyszły im solidne podstawy na dobrą książkę fantastyczną dla młodzieży. Czasami odprawiane rytuały wyglądały, jak przygotowywanie ciasta krok po kroku, ale sceny akcji z udziałem magicznych istot w dużej mierze to wynagradzały. Pomysł z drzewami symbolizującymi różne mitologie też należał do trafionych. Cały fundament zaczął chwiać się w posadach, kiedy pojawił się pierwszy dialog. Dialogi, ach dialogi… W tej książce były one strasznie słabe i miejscami wybrzmiewały tak, jakby ktoś starał się podlizywać nastolatkom. Gorzej z tym, że w większości nie były one prowadzone między dorosłymi, a toczyły się z udziałem uczniów liceum. Bohaterowie także nie przypadli mi do gustu. Ich działania miały jakieś tam uzasadnienie, ale takie, że w ogóle się w nie nie uwierzyłam. Wątek pseudo romantyczny był najgorszą częścią książki. Co zaskakujące, ta część zajmowała chyba największą ilość czasu antenowego. Oprócz prologu, historia była nudna i powtarzalna, występowało jedynie parę ciekawszych akcji, które niestety zostały skrócone do granic możliwości. Całość czyta się tak, jakby była to dopiero pierwsza wizja autorek - szkic, nic poza nim. Co więcej, nie umiem stwierdzić, do jakiej grupy wiekowej została skierowana ta książka. Mamy do czynienia z infantylnymi dialogami, ale jednocześnie pojawiła się jedna scena erotyczna. Mimo licznych minusów postanowiłam się nie zniechęcać. Mocne, niejednoznaczne zakończenie sprawiło, że zaczęłam wierzyć, iż autorki po widowiskowym potknięciu w pierwszym tomie, zaskoczą mnie czymś lepszym w drugiej części serii. Oby tak było. Oby druga część nie była tylko książką z ładną okładką i przegniłym wnętrzem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
05-07-2021 o godz 21:20 przez: Justyna Majcher
Gdy zobaczyłam książkę napisaną przez mój ulubiony duet, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Jak wypadła? Mercy i Hunter to bliźniaczki. Mimo iż wiodą normalne życie: chodzą do szkoły, mają przyjaciół, to ich życie w cale do takich nie należy. Od pokoleń są czarownicami. O północy w urodziny wybierają się z matką, na rytuał. Wybierają Boga, który ma ich prowadzić przez resztę życia, a do tego będą kiedyś opiekowały się pięcioma drzewami, stanowiącymi bramy, by nic z zaświatów nie dostało się do ich miasteczka. Nie przypuszczają, że noc która miała być dla nich początkiem, wielką przygodą, będzie końcem ich uporządkowanego i spokojnego życia. Coś wychodzi z bramy, a drzewa zaczynają chorować. Dziewczyny muszą odkryć co tak naprawdę dzieje się w mieście i jak najszybciej rozwiązać ten problem. Ale czy im się uda? Styl autorek jest lekki. Mimo narracji w trzeciej osobie liczby pojedynczej, wciągnęłam się od razu (a często mam z tym problem). Mamy tutaj opisy, które w gatunku jakim jest fanstatyka są dokładne i obszerne jednak sprawiają, że to wszytsko oddziałuje na czytelnika i wyobraźnię. Akcja toczy się swoim rytmem, które nie pędzi ani się nie wlecze. Wszystkie wydarzenia łączą się ze sobą w całość. W środku mamy rozdziały z perspektywy obu sióstr, a nawet kogoś jeszcze. Przez co możemy wczuć się w czytany tekst. Okładka jest cudowna, delikatna ale w tym przyciągająca wzrok. Ostatnimi czasy wróciłam do fanstatyki i, znów odnalazłam radość z jej czytania, z przenoszenia się do innych światów. To coś niesamowitego. Twórczość autorek znam znakomicie ze względu na serię Dom Nocy, który czytałam kilka lat temu. I tym razem się nie zawiodłam. Bawiłam się świetnie. Serce biło mi szybciej w niektórych momentach i po prostu pożerałam tę książkę, by jak najwięcej się na raz dowiedzieć. Bliźniaczki to bohaterki, które w swoje urodziny tracą ukochaną mamę, dostają do tego zagadkę do rozwiązania. Mercy jest załamana, a Hunter musi jakoś ją przywrócić do życia, by pomogła jej uleczyć chore drzewa. Siostry są tak naprawdę różne od siebie, ale podobała mi się ich kreacja. Mamy do czynienia z czarami, magicznymi stworami, a nawet mitologią. Ja bawiłam się świetnie. Od takich książek wymagam, by wciągały, ciekawiły mnie swoim światem i dały mi oderwać się od rzeczywistości. Wiedzmi czar spełnił te wymagania. Przypadła mi ta książka do gustu i już się nie mogę doczekać kolejnych części. Jestem usatysfakcjonowana lekturą. Jeśli macie ochotę przenieść się do innego świata pełnego czarów koniecznie sięgnijcie po te książkę. Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
07-06-2021 o godz 21:58 przez: Patrycja Kuchta
Przed laty wiedźma z rodu Goode uciekła z Salem, gdzie miała zostać skazana za praktykowane czarów. Podążając za liniami mocy dotarła do miejsca, uznanego za przeklęte, gdzie nikt nie miał odwagi jej szukać. W miejscu tym znajdowały się wrota do mrocznych podziemi, ale potężna czarodziejka zaklęła je w chroniące przejść drzewa, tworzące plan pentagramu. W jego środku zaś założyła osadę, na jej cześć nazwaną Goodeville. Setki lat później, czarownice z rodu Goode, nadal dbają o magiczne drzewa, chroniące świat ludzi przed mrocznymi mocami. Nagle jednak drzewa zaczynają chorować, a w miasteczku w tragicznych okolicznościach giną kolejne osoby. Los mieszkańców zależy teraz od dwóch nastoletnich wiedźm. Tylko czy podołają one zadaniu? Głównymi bohaterami "Spells Trouble" są szesnastoletnie bliźniaczki Mercy i Hunter. Jedna jest przebojowa i lubiana, druga skryta i nieufna, ale mimo różnic, obydwie gotowe są oddać życie za tą drugą. Bardzo podobał mi się motyw ich siostrzanej miłości, ale główny aspekt tej historii, czyli magia, był w moim odczuciu mocno niedopracowany. Wiemy tyle, że dziewczyny mają jakieś tam moce związane z przyrodą, czasem zdarzy im się odprawić jakiś rytuał, albo rzucić zaklęcie, ale zabrakło mi tu dokładniejszej genezy ich magii. Czary są, bo są, ludzie niby o nich wiedzą, ale w sumie nie wiedzą- strasznie to było naciągane. Książka kierowana jest do nastoletniego odbiorcy i roi się w niej od młodzieńczych, głupiutkich problemów. Szczególnie irytujący jest chłopak jednej z bliźniaczek, który swoim ilorazem inteligencji znacznie zaniża poziom całości. Sama historia też nie robi piorunującego wrażenia. Początek był w miarę ciekawy, ale później wszystko toczy się jakby od ustalonego wcześniej szablonu. Żadnych zwrotów akcji czy nieoczekiwanych rozwiązań. Z tego pomysłu można było stworzyć coś fajnego, ale niestety wyszło zaledwie przeciętnie. Jeśli czytaliście poprzednią serię duetu autorek "Dom nocy", wiecie dokładnie czego się spodziewać. Warsztat autorek przez lata ani się nie poprawił, ani nie pogorszył. Nadal piszą na tym samym poziomie, łącząc elementy paranormalne ze zwykłymi nastoletnimi problemami. Gdy miałam "naście" lat szalałam za "Domem nocy" i podejrzewam, że gdyby "Spells Trouble" trafiło do mnie w tamtym czasie, pokochałabym i tę historię. Myślę, że nastolatki 13-16 letnie, mogą zbyć zachwycone opowieścią o bliźniaczkach czarodziejkach, ale jeśli tak jak ja, liczycie na coś bardziej dojrzałego od dawniej lubianych autorek, możecie się poczuć rozczarowani. mniej
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
02-06-2021 o godz 19:07 przez: readingpluscoffee
Macie czasami takie wrażenie, że jesteście na coś za starzy? Ja nie uznaję siebie za osobę wielce dorosłą. Wręcz przeciwnie. Często postrzegam siebie jako osobę niedojrzałą i dziecinną. Jednak w przypadku czytania „Spells Trouble” czułam się po prostu staro. Dlaczego? A no dlatego, że książka przewidziana dla młodzieży, w klimatach, które jak najbardziej mi odpowiadają, okazała się zbyt infantylna. W trakcie czytania wymieniałam się z wieloma osobami swoimi wrażeniami i jedno, co rzuciło mi się w oczy to, to, że właściwie wszyscy mieliśmy do niej te same zastrzeżenia. A jest ich sporo, więc dzisiejsza recenzja nie będzie w moim ulubionym, poetyckim stylu. Zacznijmy od tego, że początek zaczął się naprawdę dobrze. Prolog wciągał i wydawał się taki „jakiś”. I to określenie jest jak najbardziej w oddźwięku pozytywnym – pomysł od początku mnie zaciekawił i naprawdę książka zapowiadała się świetnie. Ale potem pojawiło się… No właśnie. To magiczne „ale”. Ale w ostatecznym rozrachunku prolog i pomysł na fabułę – tu mam na myśli drzewa będące bramami do innych zaświatów – okazały się nie wystarczająco dobre, żeby uratować tę książkę w moich oczach. Mercy i Hunter to postacie, które nic nie wnoszą do fabuły. Co jest naprawdę dużym zgrzytem, gdyż są one głównymi bohaterkami. Dialogi są absurdalne, abstrakcyjne i wyjęte z kontekstu. Kirk to postać całkowicie nieprzemyślana, jej zachowania są nielogiczne i po prostu głupie. Początkowo niesamowicie mnie irytował, a poem jego wstawki czytałam już z przymrużeniem oka, gdyż zdałam sobie sprawę, że autorki nie miały na niego żadnego pomysłu, a chciały wstawić futbolistę-superciacho. Miało być amerykańsko. Miało być magicznie. A wyszło „chińsko” – niby ładne, ale zrobione ze słabej jakości materiałów. Scena „erotyczna” jedynie mnie zniesmaczyła, a przewidywalność i oczywistość finiszu spowodowała, że po prostu nie miałam parcia na to żeby ją skończyć. I tak się ona ciągnęła przez ponad tydzień… Ale daję pięć gwiazdek i, żebyście nie pomyśleli, że jest hipokrytką, powiem Wam dlaczego. Jedną gwiazdkę daję za prolog, który był naprawdę dobry. Drugą za pomysł z drzewami, według mnie pełen potencjału. Trzecią za Kosmiczną Wiedźmę, bo uśmiałam się na tym fragmencie do łez. Czwartą za to, że jest krótka i nieprzeciągnięta (uwierzcie, że w tym przypadku ta gwiazdka naprawdę się należy). I piąta za okładkę i zakończenie, które zaciekawiło mnie na tyle, że MOŻE w przyszłości sięgnę po kolejny tom. Ale to kiedyś, a morze jest szerokie i głębokie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
30-05-2021 o godz 15:46 przez: sweet.dreams.in.bookland
Książka "Wiedźmi czar" opowiada historię dwóch nastolatek, które są czarownicami. W dzień szesnastych urodzin bliźniaczek dzieje się coś strasznego - drzewa, które są bramami do światów zmarłych zostają otwarte, a do krainy żywych dostaje się tajemniczy potwór. Zamordowane zostają trzy osoby, a dziewczyny muszą znaleźć sprawcę, wysłać go do zaświatów i ponownie zamknąć bramy. Ale czy nastoletnie czarownice są w stanie tego dokonać? Czy to nie brzmi intrygująco? Niestety książka okazała się inna niż się spodziewałam. Czytało mi się ją dość ciężko i zmieniło się to dopiero na ostatnich stu stronach. Największym plusem tej historii jest magia. W książce przedstawione zostały różnego typu rytuały, inicjacje, rodzaje wiedźm i zaklęcia, choć te ostatnie ukazane zostały za pomocą infantylnych wierszyków rodem z przedszkola. Dodatkowo bardzo podobało mi się nawiązanie do mitologii - szczególnie greckiej i nordyckiej. Świetnym pomysłem były też bramy do zaświatów, które symbolizowały dawne wierzenia różnych narodowości - drzewo greckie, nordyckie, indyjskie, japońskie i egipskie. Bardzo ciekawym pomysłem było również wykorzystanie kota jako opiekuna. Niestety nie za bardzo polubiłam się z głównymi bohaterkami. Mercy i Hunter bardzo się od siebie różnią. Pierwsza z nich jest bardzo lubiana. Druga natomiast jest cicha i zamknięta w sobie. Na początku siostry ogromnie się wspierały, jednak z czasem zauważyłam, że ich relacja robiła się coraz bardziej toksyczna. Nastolatki często się kłóciły, a momentami nawet na sobie mściły za głupoty. Ponadto strasznie denerwującą postacią był chłopak Mercy - Kirk. Na początku książki przedstawiona została historia przodkini dziewczyn, która jednak niestety nie została zbytnio użyta w dalszej części historii. Akcja zaczyna się już na początku - bramy zostają otwarte, giną ludzie, jednak bohaterki chyba zbytnio się tym nie przejmują i wolą spędzić czas po swojemu. Rozumiem, że miały też inne sprawy, ale kiedy do swiata, w którym mieszkasz chcą przejść potwory, to chyba wypada się tym zająć od razu i poświęcić temu każdą możliwą chwilę. Do tego książka była pełna irracjonalnych i dziwnych sytuacji i dość słabego (według mnie) poczucia humoru. Niestety książka mnie zawiodła, jednak może to wynikać z mojego wieku - chyba zwyczajnie jestem na nią za stara. Dla mnie jest to zmarnowany potencjał, ale może młodsze osoby są w stanie polubić się z historią nastolatek.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
02-06-2021 o godz 20:15 przez: Luna
Sara Goode została skazana na śmierć za czary. Udało jej się jednak uciec, zabierając ze sobą córkę. Wkrótce dotarły do miejsca, w którym zbiega się pięć potężnych linii mocy. W tym miejscu Sara założyła miasteczko Godeville, a na planie pentagramu zasadziła drzewa, które strzegły przejść do światów podziemnych. W tym miasteczku aktualnie żyją Hunter i Mercy, siostry, potomkinie Sary Goode. W dzień ich szesnastych urodzin mają przejść rytuał określający, jakim rodzajem magii chcą się zająć. Niestety od tego momentu wszystko się komplikuje. Dziewczyny atakuje stwor z podziemia, a przesiąknięte magią drzewa, które bronią przejść, zaczynają gnić i śmierdzieć siarkowodorem. Do tego zaczynają umierać mieszkańcy miasteczka. Hunter i Mercy są swoimi przeciwieństwami i ich charaktery fajnie się uzupełniają. Mercy planuje zostać Zieloną Wiedźmą, a Hunter - Kosmiczną. Siostry wspierają się, zawsze mogą na siebie liczyć, jednak ich relacja, jak dla mnie, nie wzbudza większych emocji i dziewczyny momentami stają się irytujące. Usprawiedliwia je fakt, że zostały rzucone na głęboką wodę pod względem prywatnym i magicznym. Co do drugoplanowych bohaterów, to nie znoszę Kirka, chłopaka Mercy, który jest przygłupi i totalnie mało kumaty, zwyczajnie denerwując czytelnika, ale dzięki docinkom przyjaciółki dziewczyn - Emily - w jego stronę dało się przetrwać sceny z Kirkiem. Ciekawą postacią jest też kot Xena, ale nie mówię nic więcej 🤫 W książce mamy magię, ale też morderstwa, podejrzenia, niebezpieczeństwo. Pomysł na książkę jest świetny, te portale, inny świat, walka ze złem - to wszystko jest super, ale zdecydowanie czegoś mi w tej książce brakowało. Wydaje mi się, że styl autorek nie przemawia do mnie na tyle, aby przeżywać tę książkę i nosić ją w sercu. Była w porządku, ale zachwycona nie jestem. Nie poruszyło, a trochę by mogło. Mimo, że dzieją się poważne rzeczy, mnie to nie rusza, a szkoda. Wydaje mi się, że czytelnik jest za mało wciągnięty w stworzony świat i zbyt mało przywiązany do bohaterów. Książka będzie idealna dla fanów Sabriny Spellman. W książce pojawiają się nawet ironiczne nawiązania do serialu, a cała historia jest w podobnym klimacie. Tak czy inaczej, jeśli ktoś lubi wiedźmi świat, to można spróbować, aczkolwiek polecałabym lekturę młodszym czytelnikom, ponieważ książka może się wydać zbyt infantylna. Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Jaguar.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
28-05-2021 o godz 15:00 przez: artemiabook
"Spells Trouble. Wiedźmi czar" P.C. Cast i Kristin Cast to młodzieżówka z elementami nawiązującymi do różnych mitologii. Zapowiadało się naprawdę ciekawie, jednak pomysł to nie wszystko. Autorki zmarnowały potencjał tej historii, szkoda. W dniu 16-tych urodzin bliźniaczek, Mercy i Hunter, zostaje zaburzony rytuał wzmacniający bramy chroniące Goodville przed potworami z innych wymiarów. Młode czarownice są zmuszone do naprawy gnijących drzew (bram), odnalezienia mitologicznego stwora, który przedostał się do ich świata oraz wyjaśnienia zagadki tajemniczych morderstw. Co może pójść nie tak? Po pierwsze, autorki sprawiły, że na kartach tej powieści ożyły typowe, pełne stereotypów amerykańskie filmy dla nastolatków. Uleczenie drzew i ponowne odprawienie rytuału, powinny być sprawami dość pilnymi. Jednak dziewczyny znajdują czas na błahostki, a autorki poświęcają cały rozdział na nic nie wnoszącą scenę erotyczną. Dialogi w zamiarze lekkie i "luźne" są po prostu płytkie. Zarówno czytelnik, jak i bohaterowie nie muszą się w ogóle wysilać. Wszystko jest podane na tacy, żadnej tajemnicy, zawiłości, fałszywych tropów. Nic. Natomiast wisienką na torcie jest "proroctwo", które w sekundę daje odpowiedzi na każde pytanie nurtujące bliźniaczki... Książka ma momenty wciągające, ale zdecydowanie za mało. Przyćmiewają je też dziury logiczne i sprzeczności, które są widoczne przez całą fabułę. Znikoma ekspozycja świata przedstawionego również nie pomaga. Autorki postawiły na wielokrotne przypominanie wyglądu postaci, czy szczenięcego spojrzenia zastępcy szeryfa. Gdyby wymienić to na przybliżenie czytelnikowi działania magii lub czegokolwiek... Podobał mi się motyw kota-opiekuna, który wprowadził trochę komizmu. Moce wiedźm również przypadły mi do gustu. Panie Cast całkiem ciekawie ugryzły temat. Zielona, kosmiczna czy kuchenna wiedźma brzmi dość oryginalnie. Warto też wspomnieć o nawiązaniach do popkultury. Widać, że autorki chciały nadać swojej powieści współczesnego klimatu i tutaj podołały zadaniu. Podsumowując, powieść jest nierówna i pełna tzw. głupotek, które zepsuły odbiór i pozostawiły gorycz zawodu. Dopiero finał wprowadził niewielki element zaskoczenia. Mimo wszystko pomysł był naprawdę dobry, choć potraktowany po macoszemu. Wszystko razem sprawia, że wyszło bardzo średnio. Wielka szkoda.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
02-09-2021 o godz 21:52 przez: aga.czyta.wszedzie
Miasteczko Goodeville jest miejscem spokojnym i przyjaznym. Wieki temu zostało ono założone przez Sarę Goode, prawdziwą czarownicę, która jako jedna z niewielu kobiet zdołała umknąć prześladowcom. W tym też miasteczku mieszkają Mercy i Hunter Good, dwie z pozoru zwyczajne nastolatki. Nieliczni wiedzą, że parają się prawdziwymi czarami i wraz ze swoją mamą dbają o bezpieczeństwo mieszkańców. Coś jednak zaczyna dziać się z drzewami tworzącymi pentagram. Podczas obrzędu, Abigail poświęca swoje życie by wygnać bestię która ośmieliła się wejść do ludzkiego świata. Od teraz bliźniaczki muszą pogodzić się ze śmiercią matki, a także odkryć powód choroby drzew oraz otwierania się bram. Między czasie w mieście dochodzi do morderstw. Jak Mercy i Hunter poradzą sobie z rosnącymi problemami? Teraz tylko one odpowiedzialne są za bezpieczeństwo w Goodeville. Przez pierwsze 50 stron nie mogłam wciągnąć się w książkę. Ale! Czymże jest ta liczba biorąc pod uwagę całokształt. "Spells trouble" okazało się ciekawą pozycją, wciągającą w magiczny świat czarownic o odmiennych mocach, a mimo to pozwalając poznać ludzkie życie niezwykłych nastolatek. Mercy i Hunter są identyczne z zewnątrz, aczkolwiek bardzo różne od środka. Pierwsza uwielbia skupiać na sobie uwagę, jest pewna siebie, gadatliwa i należy do Zielonych Wiedźm. Druga za to jest zamknięta w sobie, brak jej pewności siebie, woli ukryć się w cieniu. Przez swoją orientację była nie tak dawno temu obiektem żartów i drwin co bardzo wpłynęło na jej obecne życie. Należy do Kosmicznych Wiedźm. Sytuacja w jakiej się znalazły każe im współpracować pomimo bólu i żalu dławiących je od środka. Kochają się prawdziwą siostrzaną miłością, jednak po śmierci Abigail kilka rzeczy ich poróżni. Z zachwytem śledziłam losy dziewczyn i z zapałem czytałam rozdział po rozdziale. Pomimo, że jest to książka lekka i w młodzieżowym klimacie to nie zabrakło erotycznej sceny, która dodała nieco pikanterii całej historii. Możecie spodziewać się również poczucia humoru i cudownych relacji matki z córkami. Podsumowując, spędziłam z tą pozycją przyjemny czas. Takiej fantastyki na ten moment mi było potrzeba. Jeśli tematyka dotycząca czarownic, magii i natury jest bliska Waszym sercom to polecam sięgnąć po Siostry z Salem!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
22-06-2021 o godz 00:30 przez: scarlettrose
Dwie siostry, bliźniaczki mają swoje problemy i radości. Mercy zabawna, radosna dziewczyna, dusza towarzyska, zakochana w swoim chłopaku. Zupełne przeciwieństwo - Hunter, ostoja, praktyczna dziewczyna na którą zawsze można liczyć jednak głęboko zraniona. Obie staną przed ważnym zadaniem. Zostając same, pogrążone w żalu muszą znaleźć w sobie siłę by ratować drzewa. A z nimi nie dzieje się dobrze, zaczynają gnić, wydzielają siarczany odór, wszędzie znajdują robaki. Czeka ich ciężka walka. Czy siostry dadzą sobie radę? Czy pokonają przeciwności losu? Czy znajdą czemu raptem się to stało? Książka jest dla nastolatek. To prawda. Jednak starsi czytelnicy również mogą odnaleźć w niej coś dla siebie. Mimo, że nie należę już do tej grupy to bardzo dobrze bawiłam się czytając tę książkę. Nastawiałam się na coś lekkiego. Może z domieszką jakiejś mitologii. Znam cykl autorki W kręgu mocy Partholonu, gdzie też są odnośniki do mitologii. Czytało mi się bardzo dobrze więc podejrzewałam, że też może być i w tym wypadku, i się nie pomyliłam. W książce nie tylko znajdzie się miejsce dla typowych problemów jakie zmagają się nastolatki. Znalazłam sporo rzeczy, spraw, które dotyczą nas wszystkich nie ważne w jakim jesteśmy wieku. Co zrobimy dla naszych bliskich? Czy to miłość? Czy ktoś kto jest naszym przyjacielem naprawdę nim jest gdy potrzeba nam pomocy? Komu tak naprawdę możemy zaufać? Jak radzimy sobie ze stratą bliskich? Jak sobie poradzić gdy cały świat wlali nam się na głowę? Czy damy radę? Czy nie upadniemy po życiowej wyboistej drodze? Jeśli się dobrze przyjrzeć jest też ukryta pewna przestroga, bardzo ciekawa jestem co z tego wyniknie. Miejscami trochę się dłużyło ale miejscami dawałam porwać się magii bliźniaczek. Były momenty gdy chciałam więcej ale zakończenie sugeruje, że będzie kolejny tom. Mam nadzieje na większe rozwinięcie postaci oraz magii. Książkę można czytać na dwie wersje, zwyczajną lekką oraz tą ukrytą, gdzie trzeba się doszukać czegoś więcej. Czy mi się podobała? Tak. Czy polecam? Tak. Jednak ci co nie przepadają za młodzieżowymi książkami to lepiej niech po nie nie sięga. Sama jednak z chęcią sięgnę po kolejny tom by dowiedzieć się jak potoczą się losy magicznych bliźniaczek, oraz jak sobie poradzą.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
14-08-2021 o godz 14:31 przez: verylittlebooknerd
Sierpień jest u mnie naprawdę słabym miesiącem jeśli chodzi o książki. „Spells trouble” to kolejna pozycja, która dość mocno mnie rozczarowała. Gdy Zmierzch znałam już na pamięć, zaczęłam szukać nowych książek o wampirach. Moje serce skradł wtedy „Dom Nocy”. Nic więc dziwnego, że gdy tylko dowiedziałam się, że autorki wydają kolejną książkę – tym razem o wiedźmach – nawet się nie zastanawiałam. Oczywistym było, że będę chciała ją przeczytać. Przeczytałam. I jest mi smutno. „Spells trouble” sprawia wrażenie niedopracowanej. Najbardziej brakowało mi w tej książce jakiegokolwiek wyjaśnienia, zarysu świata i zasad, które nim rządzą. Jest coś tam o bogach, którzy opiekują się wiedźmami. Okej, ale po co i skąd w ogóle wzięła się tradycja, by wybierać sobie boskiego patrona? Jak właściwie działa magia wiedźm? Co kierowało autorkami, że uznały za świetny pomysł to, by zaklęcia przypominały wierszyk Rona próbującego zmienić kolor Parszywka w pociągu do Hogwartu? I jak działa cały ten magiczny świat, czemu ludzie niby wiedzą o tym, że bohaterki są wiedźmami, ale gdy widzą rzucane przez nie zaklęcie, to nagle okropnie się dziwią? Podobnie – jeśli nie bardziej – irytujące było zachowanie bohaterek. Powiedzmy, że przymykam oko na ich ciągłe sprzeczki. Hormony szaleją, dziewczyny mają trudny czas, muszą się trochę podenerwować na siebie nawzajem. Ale dlaczego jedna z nich uznała, że dzień po (!) stracie najbliższej osoby ta druga powinna szybciej się ogarnąć i postanowiła rzucić na nią zaklęcie odpędzające smutki? W tym momencie naprawdę złapałam się za głowę. Fabuła ma potencjał – poważnie! Gdyby lepiej opisać świat, dolać do głów Hunter i Mercy nieco oleju, rozbudować trochę wątek ciotki Xeny i – błagam – dodać więcej magii, która jednak w książce o wiedźmach powinna grać główne skrzypce (i nie brzmieć jak wierszyki dla przedszkolaków) - byłoby super! Nie odradzam wam tej książki, bo części z was może się spodobać. Ale też nie jestem w stanie wam jej polecić. Według mnie jest bardzo przeciętna i zawiera błędy, które można wybaczyć debiutującemu autorowi, ale nie pisarkom, które mają na swoim koncie po kilkanaście książek.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
28-05-2021 o godz 16:06 przez: Thallier
Czarownice, czary, nastoletnie problemy i tajemnicze morderstwa… Opis: Wszystko zaczyna się w noc poprzedzającą egzekucję, jaka miała się odbyć w Salem. Czarownicy Sarze Goode wraz ze swoją córką i kotem udaje się uciec. Wyruszają one na zachód, gdzie zakładają miasto Goodeville. Kilkaset lat później – bliźniaczki Mercy i Hunter Goode, potomkinie Sary, świętują swoje szesnaste urodziny. Ten dzień jednak nie kończy się tak, jakby chciały. Ich spokojne życie zostaje zaburzone przez trzy, makabryczne morderstwa. Dodatkowo pięć drzew, zasadzonych przez Sarę zaczyna chorować, a stwory z pięciu podziemnych światów zaczynają wkraczać w świat ludzi… Czytając opis tej książki myślałam, że to będzie naprawdę coś ekstra. Szczególnie, że autorki znane są ze swojej serii „Dom Nocy”, którą kilka lat temu chętnie podczytywałam. ➕ Plusy ➡️ Została w niej ukazana historia alternatywna życia Sary Goode, wiedźmy z Salem. Ciekawy wątek, acz szkoda, że nie został bardziej poruszony. ➡️Są tutaj koty, niesamowite stworzenia, które niezwykle przypadły mi do gustu, a także wyjątkowo dobrze przedstawione makabryczne morderstwa. ➖ Minusy ➡️ Na pewno muszę poruszyć tutaj kwestię rzucania czarów i całej otoczki z nimi związanej. Kojarzycie jak w przedszkolu dzieci uczą się piosenki „Stary niedźwiedź mocno śpi”? Przedszkolaki łapią się wtedy za rączki i robią kółeczko, śpiewając przy tym proste słowa tego ogromnego hiciora. No cóż, tutaj czary rzuca się bardzo podobnie. Mamy kółeczko, trzymanie się za ręce i wymawianie naprawdę prostych zaklęć, którą brzmią jak z przyśpiewek dla dzieci. ➡️ Kolejną sprawą jest podejście autorek do scen erotycznych – w tej książce powinno się po prostu zakazać poruszania takich tematów. Wyszły po prostu obleśnie i beznadziejnie. ➡️ Jest tutaj bardzo dużo sytuacji związanych typowo z dojrzewaniem nastolatków. To już nie jest mój temat. W tej książce jednak wyraźnie idzie odczuć, że jest to książka kierowana do młodszego, nastoletniego czytelnika, a nie dla takiego ponad dwudziestoletniego osobnika, jak ja. Dla nastoletniego miłośnika magii i czarów będzie to, z pewnością, bardzo dobra pozycja!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorach:

P. C. Cast (Phyllis Christine Cast) to znana amerykańska pisarka książek o charakterze fantasy. Jest także autorką wielu romansów. Została okrzyknięta finalistką wyborów dla czytelników "National Awards". Pisarka jest znana przede wszystkim z napisanej wraz z córką Kristin Cast - fantastycznej serii „Dom Nocy”. Ma również na swoim koncie cykle książkowe - "Partholon" i "Goddess Summoning", które cieszą się uznaniem. Wiele z jej publikacji literackich zdobyło prestiżowe nagrody.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa This Winter
4.8/5
20,23 zł
32,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Nick i Charlie
4.6/5
20,23 zł
32,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Heartstopper. Tom 4
4.8/5
27,61 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Heartstopper. Tom 1
4.7/5
24,53 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Heartstopper. Tom 3
4.8/5
27,61 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Heartstopper. Tom 2
4.8/5
24,53 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Lightlark
4.5/5
28,02 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Loveless
4.6/5
28,02 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Księga nocy
4.4/5
31,14 zł
49,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Save me
4.5/5
26,78 zł
42,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Lonely Heart
4.6/5
34,26 zł
54,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Save You
4.5/5
29,92 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa She Drives Me Crazy
4.4/5
26,89 zł
42,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Save Us
4.5/5
24,90 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Rywalki. Rywalki. Tom 1
4.5/5
29,92 zł
39,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego