Czaroziemie. Tom 2. Wiatrodziej (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Sprzedaje empik.com 32,99 zł

Cena empik.com:
32,99 zł
Cena okładkowa:
36,90 zł
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt w magazynie empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Dennard Susan Książki | okładka miękka
32,99 zł
asb nad tabami
Dennard Susan Książki | okładka miękka
32,99 zł
asb nad tabami
Carson Rae Książki | okładka miękka
36,99 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Życie Merika nie jest łatwe. Niedawno stracił najlepszego przyjaciela, a do tego właśnie spłonął mu okręt. Za wszystkim stoi jego siostra Vivia, która chce się pozbyć młodego księcia i zasiąść na tronie. Na domiar złego Czaroziemie właśnie stają w obliczu wojny. Świat znany Merikowi bezpowrotnie odchodzi w przeszłość.

Safi i Iseult wpadły w nie mniejsze kłopoty. Znowu zostały rozdzielone i nie wiadomo, czy jeszcze kiedykolwiek się spotkają. Safi towarzyszy cesarzowej, a po piętach depczą im piekielni bardowie. Każdy chce mieć potężną prawdodziejkę po swojej stronie, bowiem jej moc może zdecydować o powodzeniu w rozgrywkach politycznych. Z kolei Iseult po raz kolejny musi się zmierzyć z okrutnym krwiodziejem. A może powinna mu zaufać?

Świat, w którym zechcesz zamieszkać na zawsze!
- Alexandra Bracken

„Wiatrodziej” to gnająca akcja, wyraziste postacie oraz zjawiskowy świat „Prawdodziejki” rozwinięte i pomnożone przez dwa.
– Maja Kłodawska, Maja K.

„Prawdodziejka” doczekała się świetnej, bogatej kontynuacji, która podsyca oczekiwanie na zakończenie cyklu!
– Ewa Mędrzecka, Cat Vloguje

Jest moc. Jest mrok. Jest rozmach i brak sztampy. Są emocje, nietuzinkowi bohaterowie i historia, która wciąga od pierwszych stron. Fabuła, która zaskakuje złożonością i świat pełen magii oraz walki o władzę, w którym nic nie jest pewne i niejedno może zaskoczyć.
– Marta Korkus, OkiemMK

Bezgraniczna przyjaźń na wieki, miłość rodząca się w bólach, walka dobra ze złem – to wszystko znajdziecie w twórczości Susan Dennard. Sarah J. Maas nie pomyliła się, „Prawdodziejka” weszła do kanonu, a my możemy dać się oczarować „Wiatrodziejowi”.
– Kinga Maszota, KiniaBook

Tytuł: Czaroziemie. Tom 2. Wiatrodziej
Seria: Czaroziemie
Autor: Dennard Susan
Tłumaczenie: Pawlak Maciej
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 400
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-05-10
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 35 x 138 x 214
Indeks: 21192203
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,4
5
18
4
6
3
5
2
1
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
26 recenzji
12-08-2018 o godz 21:53 Diaxarka dodał recenzję:
"Wiatrodziej" to równie fascynująca kontynuacja serii Czaroziemie. W tym tomie poznajemy dalsze losy czwórki bohaterów: Safi, Iseult, Merika oraz Krwiodzieja. Jednak tym razem każdy z nich jest rozdzielony. Safi jest wraz z cesarzową, Iseult poszukuje swojej więziosiostry przeszukując każdy skrawek ziemi, Merik wraz ze swoim majtkiem, który okazuje się być dziewczyną, odkrywają coraz to nowsze tajemnice, a Krwiodziej podąża za zapachem krwi Iseult, wreszcie znajdując ją. W tym tomie Susan Dennard wykreowała coraz to nowsze tajemnice, nowo zawarte przyjaźnie oraz w umiejętny sposób ukazała prawdziwe wnętrze głównych bohaterów, którego nie było widać w poprzedniej części. O ile w pierwszym tomie musiałam przyzwyczaić się do stylu pisma autorki, a na początku wprowadzała nas ona w świat Czaroziemia, o tyle w tym tomie po kilku pierwszych stronach wciągnęłam się w książkę i przeniosłam do świata Safi, Iseult, Merika i Krwiodzieja. Książka ma wiele zwrotów akcji, wiele rzeczy, okazuje się być inne niż na to wskazywało. Fabuła nadal jest zadziwiająca, i interesująca, nie mówiąc już o tym że dzieje się więcej niż w tomie pierwszym. "Wiatrodziej" to idealna lektura na czas wolny podczas którego wciągnie się do świata wykreowanego przez Susan Dennard. Zapraszam na czytampierwszy.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-08-2018 o godz 20:24 Adrianna Gosławska dodał recenzję:
"Życie jest dla żyjących, nie dla martwych." Po genialnym pierwszym tomie, przyszedł czas na drugi, w którym dzieje się jeszcze więcej i to jak się dzieje. Już na pierwszych stronach zostajemy wciągnięci w wir akcji i tak jest aż do ostatniej strony, po której z ogromną niecierpliwością wyczekuje kontynuacji. To był istny emocjonalny rollercoaster. Więcej pytań, niż odpowiedzi... Trzeci tomie, przybywaj! ;D "Przetrwają najsilniejsi(...)a nikt nie jest silniejszy od tego, kto zna swojego wroga." www.czytampierwszy.pl :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-08-2018 o godz 21:58 dasia147 dodał recenzję:
Książka jest na prawdę genialna. Tu nie ma mowy o schematach, czy przewidywalności.Autorka parę razy mnie zaskoczyła, co jest ogromnym plusem. Bohaterowie są silny, odważni a świat przedstawiony barwny i dopracowany. Język jest prosty, więc teoretycznie czyta się tę powieści szybko. Jednak moja irytacja związana ze skakaniem po fabule i zagubienie, spowodowało, że nie czerpałam takiej satysfakcji z czytania, jak przy pierwszej części. Będę musiała jeszcze raz wrócić kiedyś do tej serii, bo czuję niedosyt. Polecam Wam ją oczywiście gorąco. Tylko ode mnie taka wskazówka: czytajcie te książki ciągiem. Nie mogę nie docenić kunsztu pisarskiego autorki, dlatego z nadzieją patrząc w przyszłość
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-07-2018 o godz 23:03 Małgorzata Filipek dodał recenzję:
Wiatrodziej był raczej przeciętną książką i bardzo słabym drugim tomem dobrze rokującej serii. W dalszym ciągu mam nadzieję, że kolejne tomy będą lepsze od nieudanego drugiego. Na pewno sięgnę po część trzecią, aby poznać losy postaci, które polubiłam. Mam wrażenie, że jedynymi zaletami tej książki, które ją ratują, są postaci krwiodzieja oraz więziodziejki, właśnie dzięki nim książka dostała ode mnie 5/10 gwiazdek, co wydaje mi się i tak kredytem zaufania, co do dalszego ciągu historii. http://sniaca-i-wysniony.cba.pl/2018/07/11/powrot-do-czaroziemia-wiatrodziej/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-03-2018 o godz 10:03 Suchy21 dodał recenzję:
Super książka tak samo wciągająca jak jego poprzedniczka.Polecam ;)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-12-2017 o godz 16:10 Sun Reads dodał recenzję:
Wydarzenia w "Wiatrodzieju" są kontynuacją historii, którą otrzymaliśmy w Prawdzodziejce. Będę całkowicie szczera, naprawdę trudno jest wymyślić spójne streszczenie fabuły tej książki, ponieważ historia całkowicie zmieniła się od pierwszej książki. Mamy księcia Merika, który uczestniczy w krucjacie przeciwko swojej siostrze, księżniczce Vivii. Zdecydował się udowodnić, że ma złe intencje i podróżuje pod fałszywą tożsamością, ponieważ wszyscy uważają, że umarł, gdy jego statek eksplodował. Potem mamy podróżującą Safi, trzymającą - o dziwo! - z Krwiodziejem, po tym, jak przeżyliśmy katastrofę. W końcu mamy Iseult i Aeduan na misji odnalezienia Safi. Jednym z powodów, dla których tak bardzo przyciągnęła mnie ta seria jest przyjaźń między Safi i Iseult. W Prawdodziejce widzimy wszystkie te chwile najlepszych przyjaciół pomiędzy dwiema potężnymi kobietami, a a w następnej zostają rozdzielone na całą książkę. Historia jest całkowicie wykluczona w Wiatrodzieju. W Prawdodziejce było tak wiele przygotowań do tej epickiej opowieści, a żadna linia fabularna nie była kontynuowana ani nie została zbadana w drugiej książce. To jest mój główny problem. W pierwszej części było tak dużo podstaw, że tym razem spodziewałam się o wiele więcej akcji. O ile nie było to całkiem nielubiane, aby dowiedzieć się o tych nowych sytuacjach, tempo było znacznie wolniejsze niż w jego poprzedniku, a mnie to znudziło. Istnieje również wiele opisów do naśladowania. Wiatrodziej wzrasta do pięciu osobnych narracji. W trakcie opowiadania nastąpiły pewne ważne postępy, a oprócz tego rola Safi mocno wzrosła. Ogólnie rzecz biorąc, podobał mi się Wiatrodziej,(mimo moich narzekań), ale spodziewałam się po prostu więcej. Teraz między częściami pierwszą i drugą powstaje przepaść i mam tylko nadzieję, że dwie ostatnie spełnią moje oczekiwania. Czy polecam ?: Jeśli podobała Ci się Prawdodziejka, zdecydowanie poleciłabym kontynuowanie serii, ale ostrzegam, że cały styl tej historii zmienia się i nie wchodzisz w nią z wysokimi oczekiwaniami. Mam nadzieję, że to niezbędny dodatek do tego, co będzie epicką historią fantasy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-12-2017 o godz 12:21 Świat Książkoholiczek dodał recenzję:
Opis fabuły Życie księcia Merika na pewno nie jest usłane różami. Stracił najlepszego przyjaciela, a zaraz potem jego siostra chciała go zabić, wysyłając asasyna, by podpalił jego okręt. Księciu udaje się jednak ujść z życiem, ale pożar na Janie zostawia trwałe ślady na jego ciele i psychice. Razem z majtkiem Cam ruszają do Lovats, by się zemścić, czego nie ułatwia fakt, że do Czaroziemia nieuchronnie zbliża się wojna. Safi i Iseult też nie mają lekko - być może zostały rozdzielone na zawsze. Prawdodziejka towarzyszy cesarzowej Vanessie, a ścigają je piekielni bardowie. Iseult natomiast po raz kolejny trafia na krwiodzieja, który jest bardziej zdesperowany, niż chce pokazać. Opinia Udało mi się dostać tę książkę dzięki promocji punktowej na portalu czytampierwszy.pl. Gdy tylko zobaczyłam ją, bądź co bądź taniej, nie wahałam się ani chwili z zamówieniem, mimo że wiedziałam, że nieprędko przyjdzie mi ją przeczytać. Dzięki chorobie zyskałam trochę czasu i postanowiłam zagłębić się w świecie Czaroziemia. Przyznaję, że niewiele pamiętałam z pierwszego tomu, ale w trakcie lektury wszystko się wyklarowało. A jak przebiegła moja przygoda z bohaterami Wiatrodzieja? Historia opowiedziana w książce została podzielona na 5 głównych wątków: Safi i Vanessy, Iseult, Aeduana, Merika oraz Vivii. Każdy z nich został przedstawiony w narracji trzecioosobowej. Poprzez połączenie się losów postaci, w pewnym momencie dochodzimy do 4, a można nawet powiedzieć, że do 3, wątków. Między nimi nie ma równych odstępów, w jednym rozdziale pojawia się jeden lub czasem kilka wątków. Daje to czytelnikowi pewien efekt zaskoczenia i chęć odkrycia, co będzie dalej. Dzięki osobnemu opowiedzeniu historii Vivii, postać siostry Merika staje się nam o wiele bliższa. Zyskujemy też dodatkową perspektywę, która w obliczu licznych mrocznych intryg okazuje się bardzo przydatna. Historia Merika jest natomiast niezwykle tragiczna, książę zatraca się w poszukiwaniu samego siebie. Z drugiej strony jest trochę ciapowaty i gdyby nie Cam, który troszczy się o ubrania i jedzenie oraz zna miasto jak własną kieszeń, Merik nie dałby sobie rady. Iseult i Aeduan wydają się oddaleni od całego zgiełku i właściwie nie wchodzą w interakcje z innymi ważnymi w historii postaciami. Oprócz tego jest to oczywiście mój ukochany parring, który chyba zdaje sobie sprawę z wzajemnej sympatii. Muszę jednak przyznać, że Iseult stała się dla mnie bardzo mroczna i tajemnicza, przez co nie wiem, jak ją traktować. Safi pozostała natomiast sobą, waleczną domną prawdodziejką, która jest niezwykle pomysłowa, a intrygi to jej drugie imię. Na miejscu autorki o wiele bardziej rozbudowałabym jednak jej relację z cesarzową Vanessą. Świat wykreowany przez Susan Dehnard ponownie jest przepełniony magią w najróżniejszych formach i postaciach. Autorka bardzo ładnie zwiększyła rolę bóstw, legend i przepowiedni w życiu mieszkańców Czaroziemia. Wszystko, co może wydawać nam się niejasne znajduje swoje wyjaśnienie w magii i to nadaje tej powieści mocnego charakteru. W książce przewija się dużo brutalnych opisów walk nie tylko z użyciem magii. Nie wiem, czy ktoś oprócz mnie to zauważył, ale Safi i Iseult jako jedyne z głównych bohaterów mają moce, które nie są zbyt użyteczne w walce. Gdyby nie ich dobre wyszkolenie, nie wiem, czy mielibyśmy jeszcze o kim czytać. Muszę też przyznać się bez bicia, że tracę orientację wśród nazw i położenia królestw Czaroziemia. Gdybym chciała sobie dokładnie wizualizować krainę stworzoną przez Dehnard, musiałabym co chwilę spoglądać na mapkę (wielki plus, że takową znajdziemy w książce!) i wypisać sobie gdzieś, skąd kto pochodzi. Na szczęście nie jest to niezbędne dla czytania i przeżywania przygód bohaterów, więc w pewnym momencie odpuściłam. Przyznaję, że tę powieść czyta się wolno. Spędzamy nad nią godzinę, a czytamy tylko 30-40 stron, ponieważ nie można sobie pozwolić na ominięcie jakiegokolwiek elementu. Jednakże na tych 30 przeczytanych stronach dzieje się tyle, co na 100 w innej książce. Język, jakim posługuje się autorka jest płynny, pozbawiony wulgaryzmów i może trafić do każdej grupy wiekowej. Wiatrodziej został bardzo ładnie wydany, pasuje do pierwszego tomu serii i mimo noszenia go w plecaku czy torebce, nie zniszczył się. Jest to przykład na to, że można wydać solidną powieść w miękkiej okładce. W całości nie doszukałam się ani jednego małego błędu, więc Wiatrodziej zajmuje jedno z pierwszych miejsc jeśli chodzi o tłumaczenie i korektę. Polecam tę książkę wszystkim, którzy chcą poznać dalsze losy bohaterów Prawdodziejki, a całą serię tym, którym brak w życiu odrobiny magii.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-12-2017 o godz 13:35 Anonim dodał recenzję:
Merik nie ma w życiu lekko. Niedawno stracił swojego najlepszego przyjaciela, a teraz ledwo uszedł z życiem po tym, jak jego statek został zaatakowany przez Skrytobójcę i spłonął. Jednak nie obyło się bez żadnych obrażeń, bowiem został on poważnie poparzony i poraniony, a reszta załogi nie dała rady się ocalić. Książę Nubereyny podejrzewa, iż to jego siostra mogła stać za tym zamachem i czyhać na jego życie. Postanawia się ukrywać przed wszystkimi fakt, że przeżył i dołożyć wszelkich starań, żeby przeszkodzić krewnej w objęciu tronu. Safiyi i Iseult, szczęście również nie dopisuje. Więzisiostry wpakowały się w kolejne tarapaty i ponownie zostały rozdzielone. I wydawać by się mogło, że tym razem ich rozłąka będzie wieczna i dziewczyny już nigdy więcej się nie spotkają. Safiya w towarzystwie Imperatorki Vanessy zmierza do Marstoku z oddziałem Piekielnych Bardów, który depcze im po piętach. Natomiast Iseult ucieka w głąb Ziemi Niczyjej, goniona przez Rozszczepieńców. Susan Dennard po raz kolejny zaserwowała nam świetną lekturę. Autorka rzuca nas na głęboką wodę, już od pierwszych stron fundując dynamiczną akcję, która pędzi na łeb, na szyję. Fabuła tym razem najbardziej skupia się na księżniczce Vivi i księciu Meriku. Do głosu dochodzi większa liczba narratorów, która poszerza nasz pogląd na zaistniałe sprawy i ukazuje co dzieje się w poszczególnych częściach Czaroziemi. Co zaskakujące, zabieg ten wyszedł naprawdę dobrze. Łatwo się połapać w tym wszystkim. Sprawia wrażenie spójności i wzajemnej zależności. Intryga napędza intrygę, a czytelnik trwa w emocjonującej niepewności dalszego rozwoju wydarzeń. Ze zniecierpliwieniem wyczekuję kolejnego tomu, ponieważ i tym razem Susan zostawiła wiele rozwiniętych wątków, które pozostawiają sporo pytań bez odpowiedzi.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-11-2017 o godz 13:44 tiggerss dodał recenzję:
Wiatrodziej to kontynuacja naprawdę magicznej serii, która z każdym rozdziałem zaczyna wchłaniać nas w swoją tajemniczą podróż. Zacznijmy od tego, że drugi tom jest o wiele lepszy od poprzedniego. Pewnie jest to spowodowane już poznanym przez nas światem oraz bohaterami. Jednak to nie oznacza, że każdemu powinniśmy ufać. Za rogiem zawsze może czekać pułapka w postaci czarodzieja, potwora lub czegoś co kryje się w środku nas. Styl autorki jest naprawdę interesujący. Wciąga od samych pierwszych stron. Pisarka dała nam wiele akcji, która dzieję się całą książkę co jest na wielki plus. Przez to nie da się nudzić czytając ją. Mamy dołożone nowe wątki, które sprawiają, że powieść jest coraz bardziej ciekawsza i mamy szanse zrozumieć nie których bohaterów bardziej niż w pierwszym tomie. Bohaterowie książki po prostu oczarowali mnie swoją osobą, bardziej niż w pierwszym tomie. Widać jak się zmienili. Zaczynają dostrzegać rzeczy, których wcześniej nie zauważali. Zaczynają dojrzewać. Każdy z nich ma teraz swoją drogę do przejścia i pokonanie własnych słabości. Muszę bardzo pochwalić to, że mamy teraz podział na więcej narracji. Możemy zobaczyć powieści z wielu par oczu. Poczuć to co inne postacie czują i dowiedzieć się co dokładnie się u nich dzieje. Fabuła powieści zaczyna się coraz bardziej rozwijać. Zaczynamy coraz bardziej wchodzić w tą mroczną sferę historii. Mamy wiele zwrotów akcji, które na pewno nie jedną osobę zwalą z nóg i zaskoczą. Książka naprawdę mnie mile zaskoczyła. Skrywa wiele tajemnic, przygód oraz niesamowitego humoru. Idealna na jesienne wieczory. Nie tylko dlatego, że okładka powieści wspaniale pasuje do tej pory. Jest przyjemna i na pewno oczaruję nie tylko jedną osobę. Osobiście już nie mogę doczekać się następnego tomu jak i również dodatku do tej serii. Czekam z niecierpliwością na dalsze losy ze świata Czaroziemia.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-11-2017 o godz 21:44 Stella_Aga dodał recenzję:
Napisanie kontynuacji jakiejś książki jest trudną sztuką i to niezależnie od tego, czy autor z góry planował np. trylogię, czy też po prostu postanowił dopisać ciąg dalszy do swojej powieści. Jakiś czas temu miałam okazję przeczytać Prawdodziejkę autorstwa Susan Dennard i książka zainteresowała mnie do tego stopnia, że z wielką radością sięgnęłam po drugi tom. Czy okazał się on równie dobry, a może lepszy od poprzedniego? Na Merika spadło ostatnio wiele tragedii. Jego najlepszy przyjaciel zginął, a siostra Vivia postanowiła się go pozbyć, aby móc objąć tron i w efekcie jego okręt spłonął. Czy wiatrodziej Merik uniknie czyhających na niego niebezpieczeństw? Również Safi i Iseult mają kłopoty. Wielu osobom zależy na mocach Safi, bowiem może to być kluczowe dla polityki. Z kolei Iseult nadal boryka się z krwiodziejem i w końcu uświadamia sobie, że może muszą współpracować... Tymczasem Czaroziemie ogarnia wojna i wiele Nubrevenów liczy na tajemniczą Furię... Czy ktokolwiek wyjdzie z tego cało? Kontynuacja niestety nie zrobiła na mnie aż takiego wrażenia. Niby czytało się ją całkiem sprawnie i działo się dość dużo, ale czegoś brakowało. Nie dostałam takich emocji jak w poprzedniej części, choć okazji na to było naprawdę sporo. W drugiej części każdej serii powinno pojawić się coś nowego, coś, co ożywi akcję, tymczasem wydaje mi się, że czytelnicy nie dostali nic ponadto to, czego spokojnie mogli się już spodziewać. Oczywiście nie myślcie, że książka była nudna, bo to nieprawda, ale czuć niedosyt. Poza tym zdarzały się takie momenty, w których zaczynałam się nieco gubić. Chyba pewne rzeczy zostały zbyt słabo wyjaśnione. Muszę przyznać, że pomimo tego niedosytu, trzeba pochwalić wykreowanie bohaterów. Wydaje mi się, że w tej części są ciekawsi. Może nie ma pomiędzy nimi już takich emocji i takiej chemii jak w pierwszej części, ale ich cechy są wyraźniejsze i ciekawsze. Bardzo intrygująca jest chociażby Vivia, która nie pełni wcale roli typowego czarnego charakteru. Zainteresowała mnie również postać krwiodzieja, bowiem on także jest bardzo niejednoznaczny. Oprócz tego pojawiają się też nowi bohaterowie, chociażby udająca chłopaka Cam. O czym jest ta część? Przede wszystkim o stawianiu czoła przeciwnościom i o wielkiej determinacji w dążeniu do celu. Znajdziecie tu także trochę skomplikowanych relacji rodzinnych, politycznych i nie tylko. Książka każe zadać sobie pytanie, czy możliwe jest dogadanie się z wrogiem. Myślę, że każdy, kto przeczytał pierwszą część i przypadła mu ona do gustu, powinien sięgnąć również i po tę, choć uprzedzam, że lepiej nie spodziewać się, iż okaże się lepsza od poprzedniczki. Pomimo tego nie żałuję spędzonych z nią chwil, a gdy zostanie wydana trzecia, również ją przeczytam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-10-2017 o godz 16:30 klaudja96 dodał recenzję:
Im wyżej się wzbijesz, tym bardziej zaboli gdy upadniesz. Nie mogłam się doczekać mojego powrotu do Czaroziemii. Książka odkąd znalazła się na mojej półce po prostu rozpraszała mnie swoją obecnością i domagała się uwagi. Nie mogłam się oprzeć i porzuciłam wszystko na rzecz Wiatrodzieja. Na plus jest to, że w tej części jest więcej moich dwóch ulubionych bohaterów. Aeduana i Merika. Ich dwóch po prostu kocham. Mogłam odkrywać kolejne tajemnice. Oczywiście nie zabrakło Iseult, którą też bardzo lubię. Został też rozwinięty wątek Lalkarki, ale nadal jest ona jedną wielką tajemnicą. Jest też ta Nieszczęsna Safi. Przez 90% książki doprowadzała mnie do szaleństwa. Ciągle mnie irytowała. Ogarnęła się dopiero pod koniec. Jeśli wyślesz moją duszę za ostatni szelf, twoja pomknie w ślad za nią. Więziobracia do końca. W tym tomie jest jeszcze więcej tajemnic i zagadek. Prawdodziejka miała w sobie dużo polityki. Tutaj też jest ona obecna, ale nie przebija się aż tak na pierwszy plan. Bardziej od bohaterów wolę świat jaki wykreowała autorka. Ciekawi mnie jak został zbudowany i jakie kryje tajemnice. Motyw Prastudni bardzo mnie ciekawi. Już nie mogę się doczekać tego jak to się wszystko rozwinie. Ta część podoba mi się bardziej niż pierwsza. Nawet okładka trafiła w mój gust. Jest w podobnym stylu jak pierwszy tom.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-07-2017 o godz 07:53 Wioleta dodał recenzję:
Na statku, w którym podróżuje Merik dochodzi do zamachu. Mężczyzna ledwo uchodzi z życiem. Doznaje szereg obrażeń fizycznych, jest bardzo poparzony i poraniony, cudem dociera na ląd. Podejrzewa, że za wszystkim stoi jego siostra Vivia, która nie cofnie się przed niczym, żeby pozbyć się księcia i zasiąść na tronie. Tymczasem więziosiostry Safi i Iseult znowu zostają rozdzielone i nie wiadomo czy kiedykolwiek jeszcze się spotkają. Pierwsza z nich przebywa na statku w towarzystwie cesarzowej Vanessy, ale ich spokój również nie potrwa zbyt długo, ponieważ na skutek pewnych wydarzeń będą zmuszone wyruszyć na ląd. Iseult natomiast w tym czasie ucieka przed rozszczepieńcami, ale to nie jedyny jej kłopot, ponieważ pojawia się także krwiodziej, który dostał zlecenie wytropienia więzodziejki. Jak można zauważyć w drugim tomie bohaterowie zostali rozdzieleni. Śledzimy wydarzenia z czterech różnych punktów widzenia w różnych miejscach Czaroziemu. Mogłoby się wydawać, że jest to jeden wielki chaos, ale wbrew przypuszczeniom losy głównych bohaterów w fajny sposób przeplatają się ze sobą. Akcja książki rozpoczyna się dwa tygodnie po zakończeniu wydarzeń z "Prawdodziejki". Autorka postanowiła nie robić żadnych przeskoków w czasie ani miejscu, dlatego przejście z pierwszego do drugiego tomu jest bardzo naturalne, co sprawia, że akcja nie zwalnia ani na moment, a wręcz przeciwnie jeszcze bardziej nabiera tempa. Czytając odczuwamy wiele emocji, z zaciekawieniem, obawą i zapartym tchem śledzimy dalsze losy naszych ulubionych bohaterów. Krainę Czaroziemie zgodnie z przypuszczeniami opanowuje wojna w skutek czego nie brakuje konfliktów politycznych, nieporozumień czy chwilowych sojuszy. Świat, który wykreowała Dennard jest bardzo rozbudowany i skomplikowany, dlatego radziłabym sięgnąć po "Wiatrodzieja" zaraz po skończeniu "Prawdodziejki", ponieważ w innym wypadku bardzo łatwo zapomnieć istotne szczegóły, które mają duży wpływa na nowe wydarzenia. W książce pojawia się także nowa znacząca postać, ale niestety nie zdradzę Wam niczego więcej, ponieważ nie chcę spoilerować :) Jeśli komuś nie do końca podobała się "Prawdodziejka", ponieważ było w niej dużo o tym jak wygląda przedstawiony świat i sytuacja polityczna oraz jak funkcjonuje magia, a brakowało akcji i emocji to muszę powiedzieć Wam, że "Wiatrodziej" jest naprawdę dużo lepszy. Czytając drugi tom ani przez chwilę się nie nudziłam, a akcja pędziła jak szalona, nie dając nawet chwili czasu na wytchnienie. Podsumowując "Wiatrodziej" to naprawdę świetna kontynuacja, w której nie brakuje akcji, emocji, wspaniałych bohaterów czy konfliktów politycznych. Książkę czyta się naprawdę szybko i z wielkim zaciekawieniem. Cieszę się, że drugi tom wypadł jeszcze lepiej niż poprzedni i już nie mogę doczekać się kolejnej części, którą z pewnością przeczytam. Jeśli macie ochotę sięgnąć po "Prawdodziejkę" lub "Wiatrodzieja" to szczerze Was do tego zachęcam! Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non. zapoczytalna.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-07-2017 o godz 17:01 Patrycaj Lizik dodał recenzję:
Wiatrodziej to kontynuacja Prawdodziejki - książki, w której zakochałam się od pierwszej strony... Susan Dennard wykreowała zupełnie nowy, inny niż dotychczas, świat. Nowi ludzie, nowe magie i inne przygodny. W Wiatrodzieju narracja jest podzielona na głównych bohaterów, którzy mają swoje, odrębne misje i cele do wykonania. Wszystkich jednak łączy przeszłość... Iseult, Aeudan, Safi, Merik i Vivia... Merik i Vivia - rodzeństwo, całkowicie od siebie różne, połączone więzią krwi i tym samym celem - dobrem Nubrevny. Iseult i Safi - więziosiostry, które po raz kolejny zostają rozłączone i popadają w tarapaty. I w końcu, Aeudan - Krwiodziej, który sam nie wie, komu powinien służyć, z kim współpracować i czy oszczędzić życie osobie, na którą dostał zlecenie... Wiatrodziej to pełna pasji, przygodny i fantastyki książka, która całkowicie skradła, pewnie nie tylko moje serce. Jeżeli szukasz przygód, fantastyki, dobrej zabawy, książki, która nie kończy się romansem któregoś z głównych bohaterów - seria Czaroziemie jest dla ciebie! Jeżeli sądzisz, że druga część serii będzie gorsza, zawiedziesz się... Wiatrodziej jest jeszcze lepszy od Prawdodziejki... Intrygi, zamieszki, przygody i opresje... Wiatrodziej przybliży ci historię Czaroziemia i sprawi, że z niecierpliwością będziesz czekać na następną część - Krwiodziej...
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-06-2017 o godz 11:35 Dziewczyna z książkami dodał recenzję:
Zacznę może od tego, że ten tom podobał mi się bardziej, niżeli jego poprzednik. Widać tu wyraźnie większą konsekwencję w tworzeniu, ciekawsze rozwinięcie wątków, staranniejsze budowanie relacji. Istotą tej części jest akcja; dynamiczna, nieprzerwana, zaskakująca. Czytelnik nigdy nie wie, zza którego rogu wyjdzie wróg, a zza którego przyjaciel, jakie stworzy, czy też potwory wypełzną z ciemności, bądź jakie decyzje podejmą bohaterowie. Co najciekawsze, to ostatni powód niepewności, wydaje się być najbardziej absorbującym czytelnika elementem. Tak jak w poprzedniej części, to przyjaźń tworzyła jeden z najważniejszych elementów, tak w tym tomie zepchnięte na poboczne, wciąż jednak ważna, ustąpiła innych relacjom, których rozwój stanowi intrygujący dla odbiorcy wątek. W przypadku serii Susan Dennerd, a w szczególności Wiatrodzieja można z czystym serce orzec, iż romans stanowi szczątkowy element tej snutej przez Amerykankę opowieści. Można pokusić się nawet o stwierdzenie, że... nie występuje. Autorka w tej części nieomal całą swoją uwagę poświęciła budowie świata otaczającego stworzonych przez nią bohaterów oraz ich uwiarygadnianiu. Poznajemy, głównie dzięki podzielonej na najważniejsze postacie narracji, ich przeszłość, motywacje, cele a także pobudki warunkujące obierane przez nich w życiu ścieżki. Stają się oni wielowymiarowi oraz niezdominowani jedynie przez władające nimi uczucia, jak to czyni wielu pisarzy fantastyki, spychając tym samym na dalszy świat to, co w tym gatunku najważniejsze - świat, postacie, magię i wyobraźnię. O świecie mówiąc, Wiatrodziej upewnił mnie jedynie w przekonaniu, które towarzyszyło mi podczas lektury Prawdodziejki; mianowicie, że wyobraźnia Susan Dennard musi być naprawdę ciekawym miejscem. Stworzyła ona bowiem niezwykle przemyślany, misterny świat, któremu wiarygodności autorka przydaje z każdym rozdziałem, wplatając pomiędzy dialogi oraz akcję ciekawostki, wierzenia, opisy otaczającego postacie, pełnego magii oraz brutalności świata. Nie jest to też taka lekka i przyjemna fantastyka. Używając popularnego wyrażenia, które idealnie oddaje sytuacje w książce przedstawione - trup ściele się gęsto. Razem z bohaterami nieomal od pierwszych stron wpadamy w wir wydarzeń, który wydaje się nie kończyć. Jedno zdarzenie swym końcem, pobudza kolejne do życia. Efekt dynamizmu podjudza dodatkowo fakt, iż szczególnie przy zakończeniu tomu rozdziały są bardzo krótkie. Dowiadując się o zwrocie akcji w narracji jednego bohatera, zostajemy brutalnie przerzuceniu do opowieści kolejnych, mogąc poznać rozwiązanie dramatycznych zdarzeń dopiero po pokonaniu kilku, niekiedy równie emocjonujących rozdziałów. Również język, którym napisana jest powieść sprawia, że czytelnik pędzi między stronami nieuchronnie zmierzając ku zakończeniu, szybciej niżeli by sobie tego życzył. Susan Dennard pisze w sposób, który pozwala płynnie oraz szybko przeskakiwać między rozdziałami. Nie jest to jednak język przeciętny, powszechnie w literaturze młodzieżowej spotykany. Niewątpliwie odznacza się on pewną charakterystyczną nutą, która pozwoliłaby czytelnikowi odróżnić fragment książki Dennard od innego autora z tego gatunku. Należy jednak pamiętać, iż nie jest to język górnolotny, przeznaczony raczej dla młodego odbiorcy, który swą płynnością oraz dynamizmem sprawia, że lektura jest jeszcze szybsza i przyjemniejsza. W tej części również odbiorca nie jest tak bardzo zasypywany utworzonymi przez autorkę na potrzeby powieści nazwami, które sprawiały taką trudność we wciągnięciu się w książkę przy początku części pierwszej historii czarodziejów z Czaroziem. Podsumowując, mogę Wam polecić serię Susan Dennard. To naprawdę dobry kawałek fantastyki, któremu coraz mniej brakuje do topowych powieści z tego gatunku. Jeśli progres jest możliwie stały, kolejna część (Krwiodziej) będzie jedną z moich najbardziej wyczekiwanych premier tego, bądź przyszłego roku. Myślę, że warto postawić stopę na Czaroziemiu, razem z Safi i Iseult pakować się w kolejne tarapaty, uciekać przed Krwiodziejem, umierać... lecz nie do końca oraz szukać zemsty, nawet jeśli osoba, w którą stronę jest ona wymierzona, należy do naszej rodziny. Pełna akcji, z oryginalnym, interesującym światem oraz wyrazistymi bohaterami - oto idealne podsumowanie dzieła młodej, amerykańskiej pisarki oraz przyjaciółki Sarah J. Maas.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-06-2017 o godz 07:06 Bookendorfina Izabela Pycio dodał recenzję:
"Ale dopiero w śmierci mogli pojąć istotę życia. A tylko żyjąc, zmienią świat." Również w drugim tomie potęga magii przenika scenariusz zdarzeń i determinuje losy bohaterów. Teraz bardziej niż kiedykolwiek, zmuszeni są polegać na własnych nieprzeciętnych mocach, umiejętności przezwyciężania potęgujących się problemów i stawienia czoła niebezpiecznym wyzwaniom. Wciąż nadrzędnym celem okazuje się dobro Czaroziem, ale aby go osiągnąć trzeba wyjść zwycięsko z wielu ryzykownych potyczek i zabójczych walk. Susan Dennard zafundowała postaciom potężny cyklon niezwykłych przygód, ucieczek, pogoni, porwań, konspiracji i demaskacji. Piekielne moce próbują zapanować nad światem, skrytobójcze ataki kryją się na każdym kroku, zaś białe magiczne talenty potrafią ukazać także ciemne i zatrważające oblicze. Jak temu ma przeciwstawić się uzdrowicielskie czarodziejstwo? Miłośnicy intrygującej i dynamicznej akcji, zaskakujących zwrotów, nietuzinkowych splotów losów bohaterów, nie powinni czuć się zawiedzeni. Szybko mkniemy po stronach książki, zasłuchując się w opowiadaną historię, śledząc potęgę i słabości kluczowych postaci, niepokojąc się o pułapki zastawiane na nich przez wrogów. Może brakowało mi ciut bardziej spektakularnego podkręcania napięcia, zwłaszcza, że pierwszy tom "Prawdodziejka" robił to doskonale i rozbudził nadzieje na kontynuację w podobnym klimacie niecierpliwości i nieustannego trzymania w niepewności. Za to szybkość, z jaką przeskakujemy z wątku na wątek robi duże wrażenie, lubię tak prowadzoną narrację, nawet jeśli momentami nieco gubię się, to jednak nieustanna pogoń za wieloma perspektywami spojrzenia na przebiegający splot wydarzeń ciekawie wzbogaca odbiór powieści. Podoba mi się styl autorki, lekki, płynny, wciągający, porywający, dbający o detale w kreowaniu świata i profilowaniu bohaterów. Potrafi pozytywnie usposobić do postaci, bo choć nie brak im wad, przywar i niedoskonałości, to chętnie obdarzamy ich sympatią. Wyczekujemy spotkań z Merikiem, Safiyą i Iseult, ich atrakcyjne i frapujące przygody wywołują wiele emocji. Próbujemy zrozumieć niejednoznaczną postawę Vivii, zachowanie Cam niejednokrotnie wywołuje uśmiech, zaś tajemniczość Aeduan wnikliwie przykuwa uwagę. Czy zawarte sojusze i pakty okażą się trwałe i mocne? Komu w tej niebezpiecznej rozgrywce można zaufać i w jakim stopniu? Dlaczego tak ważnym staje się podążanie właściwą drogą, kiedy mnóstwo pokus od niej odciąga? Jak zdobyć przekonanie o słuszności bohaterskich czynów? Interesująca propozycja fantasy, zwłaszcza dla młodzieży, świetnie bawi, wciąga w magiczny świat, czyta się z przyjemnością. bookendorfina.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-05-2017 o godz 21:29 Nemezis dodał recenzję:
Pierwszy tom serii Czaroziemie całkowicie mnie oczarował. Susan Dennard sprawiła się na medal, tworząc "Prawdodziejkę", i bardzo niecierpliwie czekałam na kolejne spotkanie z Safi, Iseult i Merikiem. Sugerując się tytułem, liczyłam zwłaszcza na solidną dawkę przygód tego ostatniego. Ale czy było warto? Książę Nubrevny jest w poważnym niebezpieczeństwie. Ktoś czyha na jego życie. Choć udaje mu się obronić przed skrytobójcą, jego okręt zostaje doszczętnie spalony, a załoga ginie. Nikt nie wie, że ocalał, a to daje mu sporą przewagę nad przeciwnikiem. Przekonany, że za zamachem stoi jego siostra, postanawia zdobyć dowody jej winy. Statek Vanessy spotyka taki sam los, jak ten dowodzony przez Merika. Cesarzowa i Safi ledwo uchodzą z życiem. Szczęście szybko je jednak opuszcza - dostają się w ręce piekielnych bardów. Iseult wyrusza na poszukiwanie przyjaciółki, lecz jej plany pokrzyżuje kolejne spotkanie z niebezpiecznym krwiodziejem. Tym, co bezapelacyjnie wzbudziło mój zachwyt, była okładka - zakapturzona postać z mieczem w dłoni, którą owiewa wiatr unoszący jesienne liście, a w tle burza i miasto w płomieniach - po prostu c u d o. Spodobała mi się jeszcze bardziej niż ta zdobiąca "Prawdodziejkę". Z bólem serca muszę jednak przyznać, że w moim odczuciu to jedyny element mogący konkurować z pierwszą częścią cyklu. Liczyłam na opowieść skupiającą się wokół Merika, a dostałam... Vivię. Miałam wrażenie, że to ona pojawiała się częściej, albo przynajmniej była bardziej wyrazista niż jej brat. I chociaż historia księżniczki okazała się niezwykle ciekawa i wciągająca, to jednak pewien niedosyt pozostał. Rozdzielenie bohaterów powinno teoretycznie dać autorce większe pole do popisu - trzy razy więcej fascynujących wydarzeń rozgrywających się w tym samym czasie - ale moim zdaniem nie wykorzystała tego potencjału w pełni. O ile w przypadku "Prawdodziejki" wszystko toczyło się w zawrotnym tempie, nie dając nikomu ani chwili wytchnienia, o tyle tutaj przestoje akcji jednak się zdarzały. Pojawiły się za to nowe tajemnice i kilka intrygujących postaci, jak choćby Cam, Kahina czy Sowa. A niektórzy znani nam już bohaterowie dali się poznać z zupełnie innej strony... Susan Dennard pierwszą częścią cyklu postawiła sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Chociaż tym razem, jak dla mnie, obyło się bez fajerwerków, to wciąż bardzo dobra, wciągająca powieść fantasy. Znajdziemy w niej legendarne stwory, groźnych piratów, krwawe walki, ukryte podziemne miasto, a nawet zmarłych przywracanych do życia. W moim odczuciu to historia ciut słabsza niż "Prawdodziejka", ale równie magiczna. Ja z pewnością nie odmówię sobie przyjemności sięgnięcia po następny tom, a Wy? ogrodksiazek.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-05-2017 o godz 12:42 kate627 dodał recenzję:
UWAGA! RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY Z PIERWSZEJ CZĘŚCI [PRAWDODZIEJKA]! CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ! Najlepsze zastosowanie: Safi obecnie znajduje się na usługach cesarzowej Marstoku. Iseult szuka jej niestrudzenie. Krwiodziej, Aeduan poszukuje swoich pieniędzy i nowej pracy. Z kolei Merik ma więcej kłopotów niż mogłoby się zdawać. Mimo że często przebywa na morzu i niewiele wie o swoim kraju, większość osób przekonanych jest, że to on powinien zostać nowym królem. Ludzie nadal są zacofani i nie widzą, że dobrym rozwiązaniem mogłoby być oddanie tronu jego siostrze. W pewnym momencie zostają jednak do tego zmuszeni. Do Nubrevny dochodzą wieści, że książę Merik nie żyje. Jego statek spłonął razem z całą załogą. Z racji tego, że król niedomaga i czuje się coraz gorzej, władzę przejmuje Vivia, siostra Merika. Posiada ona własny plan na wyciągnięcie swojego kraju z głodu i ubóstwa, jednak nie jest to do końca legalny interes. Chce pokazać całemu Zgromadzeniu, że kobieta również może świetnie rządzić krajem. Że nie pogrąży się w chaosie, tak jak jej matka. Sprawy zaczynają się komplikować, kiedy Zgromadzenie nie zgadza się z jej pomysłami, a po mieście zaczyna krążyć Furia, niezbyt przyjazne bóstwo. Tylko, że to nie Furia. Merik jakimś sposobem uciekł z płonącego statku i teraz nie wygląda zbyt pięknie. Kiedy ludzie widzą człowieka całego w bliznach i w kapturze skrywającym twarz, zaczynają sami dopowiadać historię. Książę przybył do Lovats, aby udowodnić, że to jego siostra stoi za zatopieniem jego statku. Zrobi wszystko, aby tego dowieść. Całość: http://poradnikpozytywnegoczytelnika.blogspot.com/2017/05/Wiatrodziej.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-05-2017 o godz 18:36 onlypretender dodał recenzję:
W październiku ubiegłego roku przeczytałam "Prawdodziejkę" Susan Dennard. Okazała się ona świetną rozrywką, dlatego dziś czas na jej kontynuację, czyli "Wiatrodzieja". Pierwszą zmianą, która rzuciła mi się w oczy, było pojawienie się w powieści humoru. Czytając, nie raz zdarzało mi się wybuchać śmiechem! Również jak w przypadku pierwszej części, akcja od samego początku jest bardzo dynamiczna, w środku zwalnia, aby przed końcem znów zacząć gnać w zawrotnym tempie. Śledzimy zaledwie 2 tygodnie z życia postaci, to i tak długo, bo w "Prawdodziejce" zawarto jedynie 4 dni :D "Im wyżej się wzbijesz, tym bardziej zaboli, kiedy upadniesz." Tytuł sugeruje wysunięcie się na główny plan poznanego wcześniej Merika, jednak możemy również obserwować dalsze losy Safi, Iseult i Aeduana. Bohaterowie rozproszyli się po całym świecie, więc bardzo przydatna okazuje się mapka, pozwalająca śledzić ich przemieszczanie się. Pojawiają się także nowe postaci, najbardziej interesującą z nich okazał się być Cam, majtek pomagający Merikowi, i jego siostra, Vivia. To za jej sprawą znalazło się w książce wyjaśnienie działania mocy wododziejów, czyli element, który szczególnie mi się spodobał. Wiele osób zarzuca całej serii słabo wykreowany świat przedstawiony. Czytałam tę powieść mając to gdzieś z tyłu głowy i wciąż nie mogę się nadziwić, kto wpadł na taki pomysł. Autorka zdradza wszystko, co jest potrzebne, żeby zrozumieć aktualną akcję, móc wyobrazić sobie sytuację i otoczenie bohaterów. Wśród tak wielu wydarzeń nie ma czasu na podawanie nudnych, długich opisów, które jedynie denerwowałyby czytelnika, odrywając go od właściwej fabuły. Myślę, że ten zarzut jest bezpodstawny, a zarówno "Wiatrodziejowi", jak i "Prawdodziejce" nic nie brakuje. Ponadto, w drugiej części pojawiły się nowe elementy, które zapowiadają ciekawy rozwój akcji w kolejnych tomach. "Jeśli coś jest głupie, ale działa, to znaczy, że nie jest głupie." Pierwsza część cyklu stanowiła jedynie wstęp do tego, co dzieje się dalej. Bohaterowie rozrzuceni po całym świecie, polityczna rozgrywka nabierająca coraz większego tempa, rozwinięcie wątków podjętych wcześniej sprawiają, że powieść czyta się błyskawicznie. "Wiatrodziej", chociaż miałam co do niego obawy, porwał mnie i sprawił, że po raz kolejny przypomniałam sobie, za co lubię młodzieżową fantastykę. Szczególnie tę bez skomplikowanego życia miłosnego bohaterów, za to skupiającą się na ich przygodach. Chcę więcej!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-05-2017 o godz 22:28 Magia słowa dodał recenzję:
Bohaterów jest tu dość sporo. Mamy kilku narratorów. Czasami idzie się pogubić. Niestety, ale nie znalazłam w tej powieści przyjaciółki dla siebie. Postacie były w porządku, były więzy widziane przez Iseult, co chyba najbardziej mi się podobało. No i przede wszystkim - więc Krwiodzieja, na którego czekałam. Sporo się tutaj działo głównie dzięki lub przez Wiatrodzieja i Krwiodzieja. Są to postacie dość charakterystyczne, ale idzie je polubić. Tak samo jest z Safi i Iseult - dwie dziewuszki również polubiłam, ale jakoś specjalnie żeby za nimi tęsknić - to nie bardzo. Każdy z nich ma wyjątkową moc, każdy ma odmienny charakter - ale jak widzicie cztery osoby, różniące się niemal jak ogień i woda - przypadli mi do gustu. Wiatr... nie taki diabeł straszny jak go opisują? Reasumując stwierdzam, że Pani Susan wykreowała bardzo charakterystyczne postacie, z ciekawym tłem... magicznym? :D Nie wiem, czy coś takiego istnieje, jeśli nie to już teraz tak. To jest coś odmiennego, czego w innych powieściach jak dotąd nie dostałam. Nie są papierowymi postaciami, a to jest ważne. Gdyby nie te moce, można by odnieść wrażenie - że są niemal żywcem wyciągnięte z naszego życia. :)Coś, co się zmieniło przynajmniej w moim odczuciu tak jest i ja to dostrzegłam. A mianowicie znów - porównując do części pierwszej, tu ciągle coś się dzieje. Nie ma czasu na nudę, a szybkość akcji wpływa na większą ciekawość. Mam nadzieję, że to nie tylko na mnie tak działa, ale i na Was również. Nie nudziłam się tutaj w ogóle, a moja ciekawość była ogromna. Szkoda, że zabrakło tych emocji, które uzupełniły by tę powieść. Jak dla mnie ta lektura jest o wiele lepsza i ciekawsza od pierwszej części. Nie wiem, od czego to zależy. Czy dlatego, że pierwsze spotkanie z pisarką było ciężkie, czy to dlatego, że powieść napisana jest takim bardziej lekkim piórem? Dajcie znać w komentarzu, co o tym myślicie, bo sama się zastanawiam.Jako taki mały wątek miłosny się pojawił, ale nie był to romans wszech czasów, ani tym podobny. Po prostu delikatne uczucia, nie wyrzucane w siebie na siłę. Podoba mi się, że pewne aspekty powieści autorka zostawiała na kolejny tom, Krwiodziej pojawi się w przyszłym roku. Zostaje tylko pytanie, czy w tym następnym tomie dostaniemy odpowiedzi na pytania, które padły, czy znajdziemy rozwiązania pewnych sytuacji? No cóż, trzeba gdybać i cierpliwie czekać. Reasumując jestem zadowolona z lektury o wiele bardziej niż po pierwszym tomie. Jest to powieść fantasy, a więc gatunek w którym zbytnio się nie zaczytuję. Mam nadzieję, że przekonałam Was w kilku aspektach, na przykład takich jak styl autorki czy sami bohaterowie do tego, by sięgnąć po powieść. Jestem pewna, że miłośnicy tego gatunku znajdą w tej historii to, czego by pragnęli. Jest to również moim zdaniem rewelacyjna kontynuacja, która przypadła mi bardziej do gustu, nie nudziła, a wręcz przeciwnie. Powodowała rosnącą ciekawość, która mam nadzieję, że i u Was zagości. Polecam wszystkim, bez wyjątku. :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-05-2017 o godz 17:52 Quidportavi dodał recenzję:
Tę książkę powinno się pochłonąć w jeden, może dwa wieczory. Ma króciutkie rozdziały, w dodatku podzielone gwiazdkami na jeszcze krótsze fragmenty.. i właśnie w tym problem. Mnogość narracji, która była atutem Dziejki w Wiatrodzieju jest według mnie największym minusem. W pierwszym tomie bohaterowie znajdowali się w jednym miejscu, czasami tylko się rozdzielali, a i to bardzo rzadko. Tutaj każda postać snuje osobną historię, w innej części Czaroziem, ewentualnie z czasem spotyka innego „narratora”. Suma summarum nie sposób wkręcić się w tę książkę. To znaczy nie, źle to ujęłam. W nią można się wkręcić na spokojnie. Tyle że ilekroć mi się to udawało, rozdział kończył się jakimś zaskakującym i ciekawym wydarzeniem, po czym okazywało się, że na dalszą część muszę czekać tak około dwudziestu stron. Dwudziestu stron, na których pojawiły się kolejne dwa lub trzy wątki, które mnie zaciekawiły… i na rozwiązanie których ponownie musiałam czekać te kilkadziesiąt stron, a w tym czasie zupełnie tracąc zainteresowanie wcześniejszymi wydarzeniami… bo czekałam już na te kolejne. Cholera, powiedzcie, że zrozumieliście. Bo naprawdę nie wiem, jak inaczej ubrać to w słowa. Wiatrodziej to dla mnie książka zbyt tłoczna, przez co męcząca. Z drugiej strony nie mogę zaprzeczyć, że nadal mnie ciekawi i, niech skonam, sięgnę po kontynuację, tego jestem pewna. Wiecie czego mi zabrakło? Przypomnienia wydarzeń z Dziejki. Od lektury pierwszego tomu minęło coś koło pół roku, więc uważam, że jeżeli ktoś tak jak ja czytał ją w okolicach jej premiery, to ma prawo nie pamiętać detali. Okej, wiem o co chodziło mniej więcej, ale skoro Dehnard wykreowała w Dziejce sporo wątków powiązanych z polityką, pomordowała całkiem pokaźną grupkę postaci i generalnie pod koniec równo namieszała, to wydaje mi się, że gdzieś na początku książki powinno się subtelnie wspomnieć o tym co, jak i dlaczego. A tutaj zostajemy znów porwani w wir wydarzeń, gdzie bohaterowie notorycznie wspominają o czymś, co miało miejsce w Dziejce, a my nic z tego nie wiemy. Przynajmniej ja nic nie wiedziałam i musiałam ogromnie wytężyć mózgowie, aby ogarnąć co autor miał na myśli. A, i nadal nie jestem pewna wniosków, do których doszłam. Jak już jesteśmy przy tym czego zabrakło Wiatrodziejowi, to z bólem serca stwierdzam, ze nadal nie otrzymałam konkretnych odpowiedzi, których oczekiwałam od niego. Wciąż nie wiem o co tak konkretnie chodzi z rozszczepieńcami. Ba! Dehnard rozwinęła ich rolę w książce, dała im więcej mocy, ponownie nie tłumacząc skąd u licha się wzięły. Nawiasem mówiąc uważam, ten wątek za pieruński plus Wiatrodzieja. Owszem, pojawił się opis rozszczepiania z perspektywy splotodziejki (nie mogę zdradzić ani pół słówka więcej, wybaczcie), jednak nie potrafię uznać tego za wyjaśnienie. Ponadto pytań się oczywiście namnożyło, jak to zwykle bywa w drugim tomie. I sama nie wiem, czy teraz jest to minus, czy plus. Z jednej strony czuję irytację brakiem odpowiedzi… a z drugiej ta niewiedza i moja wrodzona ciekawość sprawiają, że planuję przeczytać trzecią część. Ba, ja na nią czekam! Chyba jestem masochistką. Mam wrażenie, ze wyczerpałam już listę minusów (oh, gdybyście widzieli moje notatki, powstałe w nocy, kiedy czytałam Wiatrodzieja. Majstersztyk, zaiste xD). Pora na zalety i zacznę od tej największej, która notabene była też jedną z większych pozytywnych stron tomu pierwszego. Krwiodziej. Cholera, uwielbiam tego typa. Jeśli rozdziały Merika były najgorszymi, to te, które opowiadał Aeduan były zdecydowanie najlepsze. I to bez wyjatku, każdy. Czekałam na nie, kartkowałam powieść, aby sprawdzić kiedy znów pojawi się mój ulubieniec. Aeduan przez całą książkę przechodził metamorfozę w towarzystwie Iseult, tak jak się spodziewałam… chociaż nie do końca. Chwała niebiosom, Dehnard nie połączyła tej dwójki w taki sposób, jaki sugerowały wydarzenia z Dziejki. Okej, mam wrażenie, że to prędzej czy później pójdzie w tym kierunku, ale na chwilę obecną jest to bardzo subtelne, co ogromnie mi przypadło do gustu. Z resztą hej! Mi się wszystko, co związane z Aeduanem podoba. Jeśli jesteśmy już przy bohaterach, to w zasadzie jako plusy mogę uznać całą resztę postaci. Nie chcę tutaj rozwodzić się nad każdym z osobna, więc postaram się streszczać. Na pewno przypadła mi do gustu postać cesarzowej Vanessy – potężnej i charakternej żelazodziejki. Bardzo zaciekawiła mnie osoba Cadena. Niestety, o tym panu nic wam nie powiem – to trzeba samemu odkryć razem z Safi, inaczej stracicie całą przyjemność z poznawania tegoż bohatera. Nie mniej jednak wszystko wskazuje na to, że w trzecim tomie będzie go całkiem sporo, a jeśli Dehnard i tym razem nie da mi odpowiedzi, na pytania, których ciasna siatka spowija Cadena, to nie ręczę za siebie. Kto jeszcze? Zdecydowanie Cam – i tutaj nawet nie wiem, co mogłabym napisać, bo pod koniec książki totalnie się pogubiłam w tym, kim jest ta postać. Nawet nie wiem, czy odmieniać czasowniki w rodzaju męskim, czy żeńskim. Jestem w kropce. Chyba...polecam? Q.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.