W żywe oczy (okładka miękka)

Autor:

Sprzedaje empik.com 33,49 zł

Cena empik.com:
33,49 zł
Cena okładkowa:
39,90 zł
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt w magazynie empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Delaney JP Książki | okładka miękka
33,49 zł
asb nad tabami
Delaney JP Książki | okładka miękka
30,99 zł
asb nad tabami
Jones Sandie Książki | okładka miękka
30,99 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Spotkał ją. Uwierzył jej. Nie powinien.

Nawiąż rozmowę z wyznaczonym mężczyzną. Nie bądź za szybko bezpośrednia. To on musi złożyć propozycję, a nie na odwrót. Zarejestruj całą rozmowę.

Claire kłamie zawodowo. Wydaje się, że jest stworzona do roli, w którą się wcieli. Na zlecenie firmy prawniczej specjalizującej się w sprawach rozwodowych ma demaskować niewiernych mężów i dostarczać niezbite dowody ich zdrady. To ona ma dyktować reguły gry. Gdy „klientem” Claire zostaje interesujący profesor Patrick Fogler, stawka gwałtownie rośnie.

W grze gęstej od mrocznego uwodzenia, manipulacji i niedopowiedzeń role zaczynają się niebezpiecznie odwracać...

Tytuł: W żywe oczy
Autor: Delaney JP
Tłumaczenie: Gralak Anna
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 400
Numer wydania: I
Data premiery: 2018-09-05
Rok wydania: 2018
Forma: książka
Indeks: 26262734
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,4
5
60
4
46
3
9
2
0
1
3
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
117 recenzji
08-12-2018 o godz 14:17 ajli dodał recenzję:
Claire Wright przenosząc się z jednej rodziny zastępczej do drugiej marzyła tylko o jednym - o byciu prawdziwą aktorką. Po miłosnym skandalu, który wybuchł na planie "Tumultu" (jej debiutanckiego filmu) i związanej z nim nadszarpniętej reputacji, Claire przenosi się z Wielkiej Brytanii do Nowego Jorku, by w jednej ze znanych szkół studiować - a jakże - aktorstwo. Szybko staje się jedną z ulubienic prowadzącego zajęcia Paula, ale na przeszkodzie ku szczęściu i realizacji marzeń o graniu na deskach teatru staje jej brak zielonej karty i związany z tym zakaz pracy poza terenem kampusu. Zdesperowana dziewczyna podejmuje się pracy dla pewnej kancelarii prawniczej jako tzw. testerka wierności. Po jednym z ostatnich zleceń dostaje propozycje współpracy z policją. Jako fikcyjna postać miałaby pomóc w zdemaskowaniu seryjnego mordercy. Jednak w trakcie akcji coś poszło nie tak... Claire zakochuje się w podejrzanym o liczne zabójstwa Patricku, odkrywając jednocześnie, że to ona sama może być w gronie podejrzanych... Dziewczyna przechodzi załamanie nerwowe i trafia do placówki specjalizującej się w leczeniu zaburzeń osobowości. I na tym fragmencie książka powinna się zakończyć. Niestety, im dalej, tym bardziej fabuła traciła na wiarygodności oraz tajemniczości. JP Delaney udowodnił, że nie wystarczy sam niezły pomysł na treść, gdy wykonanie kuleje. Miałam nadzieję, że "W żywe oczy" przebije poziomem "Lokatorkę" jednak gorzko się rozczarowałam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
22-11-2018 o godz 18:25 Anonim dodał recenzję:
Świetna książka polecam naprawdę warto przeczytać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-11-2018 o godz 21:04 Anonim dodał recenzję:
Jedna z najciekawszych książek które czytałam. Jest chyba także najszybciej przeczytaną przeze mnie książką. Nie mam zbyt dużo czasu na czytanie książek, ale na czytanie tej poświęcalam każde wolne minuty. Wciągnęła mnie bardzo. Polecam wszystkim, którzy lubią tego typu historie
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-11-2018 o godz 19:41 Anonim dodał recenzję:
Po jednym z najlepszych thrillerów, jakie czytałem - "Lokatorce" - spodziewałem się po kolejnych powieściach autora naprawdę wysokiej jakości. Być może jednak postawił sobie poprzeczkę nieco zbyt wysoko, bo "W żywe oczy" zdecydowanie plasuje się za "Lokatorką", jak i wieloma innymi naprawdę dobrymi thrillerami na rynku. Claire Wright jest nielegalną imigrantką, marzy o szkole aktorskiej...i pracuje jako demaskatorka zdrady - ma ujawniać, którzy mężowie są podatni na uwodzenie innych kobiet i tym samym zdradę... i pomagać firmie prawniczej w realizacji rozwodów. Jednak gdy po nieudanym podejściu męża koleżanki z pracy - Stelli, pracownica zostaje zamordowana, a ostatnią osoba, która widziała ją żywą okazuje się być Claire, atmosfera zaczyna gęstnieć. Napisanie opinii o tej powieści jest dość dużym wyzwaniem, ponieważ autor manipuluje czytelnikiem i jego myślami przez całą książkę, by finalnie zaserwować najbardziej przewidywalne zakończenie. Spodziewałem się prawdziwej bomby, czegoś, co faktycznie sprawi, że powiem: "Panie Delaney, udało się panu. Gratulacje." Niestety nie tym razem. Kreacja bohaterki miała chyba sprawić, że potraktuję to, co się działo na kartach, jako prawdę i nie zauważę manipulacji - ta niestety była niesamowicie namacalna i odebrała historii dużą część napięcia, jakie towarzyszyło mi przy lekturze "Lokatorki". Nie mogę jednak odmówić autorowi kunsztu, jak i tłumaczce porządnej roboty. Pod kątem językowym "W żywe oczy" czyta się bardzo płynnie i bez zbędnych przedłużeń. Nie mam wątpliwości, że sięgnę po kolejne powieści autora. Mam tylko nadzieje, że bedą chociaż nieco lepsze od tej najnowszej, gdyż po "Lokatorce" trochę się zawiodłem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-11-2018 o godz 17:49 Agata Wojtczuk dodał recenzję:
Uwielbiam tą autorkę ! Polecam :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-11-2018 o godz 00:00 MarianPrzygoda dodał recenzję:
Po przeczytaniu tej książki zastanawiam się, co jest rzeczywiste, co jest scenariuszem i jak daleko posunie się aktorka, by doskonalić swoje rzemiosło. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Sam wątek fabuły jest absolutnie fascynujący. Postaci były złożone, rozwinięte i po prostu fenomenalne. Ponadto dowiedziałem się o seryjnych zabójcach, ich wzorach i ich motywacjach. Sama historia i zwroty akcji sprawiły, że do tej pory jestem zafascynowany tą pozycją. Podsumowując, książka W żywe oczy była bardzo wciągająca i niewytłumaczalna, dlategeo gorąco polecam ją każdemu miłośnikowi thrillerów. Z pewnością nikt się nie zawiedzie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-11-2018 o godz 16:38 Magdalena Senderowicz dodał recenzję:
Nie jestem w stanie napisać złego słowa na temat tej powieści, bo całkowicie mnie omamiła. Była po prostu świetna. Znakomita. Wspaniała. Myślę, że kolejna książka Delaneya utwierdzi mnie w przekonaniu, że jego twórczość jest jakby dla mnie stworzona. Jego styl, jego zagrywki… Czyste mistrzostwo. Właśnie takie książki powinny dominować na rynku wydawniczym – mocne, całkowicie angażujące czytelnika, zaskakujące, niecodzienne i nieprzewidywalne. Cała recenzja: bookeaterreality.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
08-11-2018 o godz 08:29 xxx dodał recenzję:
JP Delaney nie jest nowicjuszem na naszym rynku wydawniczym, możemy już od jakiegoś czasu przeczytać jego wcześniejszą bestsellerową książkę „Lokatorka”. Muszę przyznać, że „W żywe oczy” znacznie bardziej przypadła mi do gustu. O matko i córko, co ta książka ze mną zrobiła. Do tej pory nie bardzo wiem, co tam się wydarzyło. Nie potrafię przestać o niej rozmyślać, co zdecydowanie świadczy o jej wyjątkowość. Czekałam na nią, przebierając nogami, gdyż mój czytelniczy zmysł podpowiadał mi, że to będzie coś, co z pewnością wstrzeli się w mój gust. Po otrzymaniu książki od razu zajrzałam do środka. W tym momencie mój zapał nico osłabł. Z zaskoczeniem i nutą niezadowolenia dostrzegłam, że nie jest napisana w sposób tradycyjny. To wprawiło mnie w lekką konsternację i choć początkowo nie mogłam się wciągnąć, to okazało się, że im dalej tym czyta się płynniej i po kilku kilkunastu stronach wkręciłam się w całą historię. Dodatkowo sposób, w jaki została napisana, sprawił, że przedstawiona nam historia okazała się nadawać całości charakteru i podkreśliło to jej wyjątkowość. Czułam się trochę jak jeden z aktorów czytający scenariusz filmowy i po chwili stałam się jednym z nich odgrywając wraz z bohaterami tę samą sztukę, jaką stworzył dla nas autor. Muszę również napisać, że wspomnienia, które wplótł w całość Delaney nadawały tej powieści prężności i zaskakiwały niejednokrotnie, burząc powstały w mojej głowie konspekt. W książce „W żywe oczy” poznajemy historię Claire Wright, która po nieudanym związku wyjeżdża do Nowego Yorku. Dziewczyna ma spore zobowiązania finansowe, przez co zatrudnia się w kancelarii adwokackiej jako testerka wierności. Jej talent aktorski i umiejętność kłamania pozwalają bez większych problemów wcielać się w powierzane jej role. Dzięki tej pracy Claire rozwija również swoje aktorskie zdolności. Pewnego dnia przyjmuje jednak zlecenie, które staje się dla Claire sprawdzianem jej umiejętności. Wraz ze zleceniem żony Patricka Foglera, wszystko się komplikuje… ale o tym przekonajcie się już sami, sięgając po książkę. Chylę czoła przed autorem, bo to, co stworzył, jest naprawdę fenomenalne. W pewnym momencie złapałam się na tym, że nie wiedziałam, co jest prawdą, a co fałszem. Sądzę, że w takiej konsternacji znajdzie się niejeden czytelnik po przeczytaniu tej pozycji. Mimo że usilnie starałam się rozwikłać zagadkę, którą zaserwował nam autor – nie byłam w stanie. Żadne z moich podejrzeń się nie sprawdziło, co jest dodatkowym plusem dla autora, ponieważ zazwyczaj nie mam z tym większych problemów. Czasami czułam się sfrustrowana i zmęczona ciągłymi domysłami, nie mniej jednak nie odłożyłam książki. Chęć poznania zakończenia była silniejsza od mojej złości. Tej książki nie sposób odłożyć, przed skończeniem (!). Mogę Wam obiecać, że zostaniecie w nią wciągnięci i pochłonięci. Wspaniały thriller psychologiczny, który niszczy czytelnika i każde z jego założeń. To była fenomenalna przygoda i z niecierpliwością będę wyczekiwała kolejnych powieści tego autora. Polecam każdemu, bo to pozycja niemal idealna na nadchodzące długie wieczory. Książka powinna spodobać się zarówno tym lubującym się w kryminałach jak i erotykach.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-10-2018 o godz 19:04 Anonim dodał recenzję:
Super
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-10-2018 o godz 09:38 jakprzezokno dodał recenzję:
Trochę pokręcona, ale ciekawa książka, chociaż nieco oderwana od rzeczywistości. Nie byłam pewna czy lubię główną bohaterkę, czy nie, ale na pewno nie polubiłam Patricka. Wszystko, co działo się w tej książce było nieco niepewne i mgliste. Autor trochę zaciera ślady, gubi tropy, a na koniec rzuca w nas bombą. Przyznam, że byłam trochę zaskoczona, bo autor tak namieszał, że sama już nie wiedziałam kto jest mordercą. Nie było jednak tego efektu wow. Brakowało mi jakiegoś smaczka, poskręcanego zakończenia, czegoś, co by zostawiło mnie z niedosytem. Tutaj w ostatnim rozdziale po prostu rozwiązuje się wszystko. I cały smak tajemnicy pryska. Nie jest to jednak zła książka, chociaż były momenty, kiedy trochę się nudziłam. Ale były tez takie, że nie mogłam się odebrać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-10-2018 o godz 00:22 Zatracona w słowach dodał recenzję:
Claire jest początkującą aktorką, która dorabia sobie, pracując dla agencji prawniczej. Spotyka się z mężczyznami, których żony podejrzewają o zdrady, by dostarczyć niezbitych dowodów ich niewierności. Jedna z klientek zostaje niespodziewanie zamordowana. Claire zaczyna współpracę z policją. Ma za zadanie odkryć, czy Patrick Fogler – niezwykle interesujący i trakcyjny profesor ma coś wspólnego z tym zabójstwem. „W żywe oczy” to moje pierwsze spotkanie z twórczością JP Delaneya, który w zeszłym roku wywołał w Polsce niemałą furorę swoją książką „Lokatorka”. Nie będę ukrywać, że od bardzo dawna chcę poznać historię, która wzbudza tak wiele skrajnych emocji, ale zawsze mi z nią jakoś nie po drodze. Po lekturze „W żywe oczy” wiem jednak, że nie mogę dłużej odwlekać sięgnięcia po „Lokatorkę”, ponieważ nawet jeśli będzie ona tylko w połowie tak dobra, jak pierwsza książka tego autora to czas poświęcony na jej lekturę na pewno nie okaże się stracony. Na początku wszystko wydaje się bardzo proste. Calaire musi odkryć, czy Patrick Fogler jest powiązany z zabójstwem swojej żony. Z czasem wszystko się jednak komplikuje. Między bohaterami rodzi się zaufanie, a do akcji wkraczają uczucia. Czy Patrick jest niewinny? Kto zabił? Czy przypuszczenia policji są słuszne? To tylko kilka z pytań, które wielokrotnie zadawałam sobie podczas lektury. Sytuacja bohaterów cały czas się zmieniała, co jakiś czas następował nieoczekiwany zwrot akcji, który sprawiał, że niczego nie mogłam być pewna. Miałam wiele teorii i większość z nich oczywiście okazała się błędna. Wszystko toczyło się tak szybko, że nie zdążyłam jeszcze przetrawić jednej nowej informacji, a autor już wyskakiwał z kolejną. Claire to naprawdę ciekawa bohaterka i uważam, że autor bardzo dobrze przedstawił to, jak balansuje na granicy, która oddziela jej prawdziwą osobowość od ról, w które się wciela. Czasami zachowuję się nico nietypowo, ale wzbudza sympatię i zdecydowanie kibicowałam jej od samego początku. „W żywe oczy” to jeden z lepszych thrillerów psychologicznych, jakie miałam okazję czytać w ostatnim czasie. Świetnie skonstruowana historia, wciąga od początku i trzyma w napięciu do samego końca. Zakończenie naprawdę mnie zaskoczyło, a to naprawdę nie zdarza się często. Bardzo się cieszę, że „Lokatorka” jeszcze przede mną, ponieważ mam przeczucie, że będzie to kolejna niesamowita historia.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-10-2018 o godz 15:36 agatka360 dodał recenzję:
Po tylu ochach i achach spodziewałam się czegoś jeszcze lepszego, aczkolwiek to niezła książka. Trzyma napięcie przez cały czas.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-10-2018 o godz 22:48 Mewusia_M dodał recenzję:
Już na wstępie autor bez zbędnego zwodzenia uświadamia czytelnika, że W żywe oczy są powieścią poprawioną, wydaną ponownie po sukcesie Lokatorki. Okazuje się, że za pierwszym razem nie była zbyt poczytna i na fali popularności Delaney postanawia zaryzykować ponownie. Cóż, zapewne się opłacało tylko czy jest to do końca uczciwe wobec czytelników? Niech każdy rozsądzi w swoim sumieniu. Ale do rzeczy. Pomysł na powieść jest bardzo dobry i to trzeba przyznać od razu. Pojawiają się wtręty, które rozpisane są jak sceny sztuki teatralnej co jest nietypowym zabiegiem i mogło być bardzo odświeżające. No właśnie (słowo klucz) mogło... bo w mojej subiektywnej opinii jest tego zbyt wiele. Sama książka to w zasadzie niezliczone dialogi i uboższe opisy oraz właśnie sceny teatralne rozgrywające się w głowie Claire, naszej głównej bohaterki. Dwa, trzy takie użycia są faktycznie ciekawe. Jednak kiedy otrzymujemy takie redagowanie tekstu co kilka kartek, staje się to po prostu nużące i powoduje, że czytelnik się gubi. Claire Wright jest zatrudniona w firmie prawniczej i specjalizuje się w demaskowaniu niewiernych mężów. Kłamie zawodowo, aktorką jest pierwszorzędną (przede wszystkim w swoim wygórowanym mniemaniu), jest ambitna, młoda i ładna (a przynajmniej tak o sobie mówi), choć z powierzchownych opisów w książce, niestety niewiele 'prawdy' możemy się o niej dowiedzieć. Claire otrzymuje kolejne zlecenie, a sprawy nie układają się według jej planu. Wszystko się sypie, pojawia się martwa kobieta i zaczyna zabawa w kotka i myszkę. Tutaj fabuła zasługuje na plus. Coś zaczyna się dziać, czytelnik powoli wgryza się w emocje towarzyszące książce, choć napięcia nie jest wiele to zastanawiamy się co tak na prawdę zaszło... A sama Claire? Nie polubiłam jej ani trochę. Brzydzę się kłamstwem a ona jednak kłamie wręcz profesjonalnie. Jest zachwiana emocjonalnie, płytka i chyba sama zgubiła się w swojej głowie. Owszem, wiem że to zabieg na rzecz fabuły ale nie mogę się w nią wgryźć tak jakbym tego oczekiwała. Dodatkowo jest wielką egoistką, zapatrzoną w siebie. I nic z jej przeszłości nie może mnie do niej przekonać. Na scenę wkracza postać męska, uroczy Patrick Fogler. Czarujący i jak się wydaje niebezpieczny. Czy jest niewinny, czy może prowadzi własną grę musicie dowiedzieć się sami ale na pewno jest znacznie ciekawszą postacią od głównej bohaterki. W książce pojawia się jeszcze kilka postaci, jednak niestety przez skąpe opisy nie przywiązujemy się do nich zbytnio i niewiele o nich wiemy. Można śmiało powiedzieć, że są bohaterami papierowymi i niewiele wnoszą do całej intrygi. A to czego wymagam od dobrego thrillera to zaglądanie w głąb umysłów, nawet tych mniej znaczących bohaterów. W książce, której trzeba oddać, że czyta się szybko i jest rozrywką na jeden (może dwa) jesienny wieczór, pojawia się wiele naiwności, absurdów i infantylnych wypowiedzi, co mnie po prostu drażniło. Autor serwuje nam zachowania momentami patologiczne, pojawiają się perwersje. Mnie osobiście również dobijał brak humoru w celu rozładowania napięcia. Z książki lały się tylko kłamstwa, manipulacja i ciągła gra aktorska. Ale nie jest aż tak źle bo jest coś co bardzo mi się spodobało, a mianowicie wykorzystanie w książce poezji Baudelaire'a, która jest bardzo kontrowersyjna. Lubię wiersze, również te mocno nietypowe i Baudelaire świetnie się w ten kanon wpisuje. Jego poezja jest dekadencka, przepełniona symbolami i erotyzmem co w tym przypadku Delaney dobrze wykorzystał. Jestem zawiedziona bo wiele oczekiwałam po tej książce. I nie sądziłam, że się rozczaruję. Ubolewam tym bardziej, że sam pomysł na jej prowadzenie był fenomenalny! Są momenty kiedy się broni, owszem, ale kiedy spojrzymy na całość coś wyraźnie nie gra a autor chyba sam zgubił się w tym wszystkim. Bardzo dobrym pomysłem było wplecenie w fabułę teatru, bo do sztuki w tym wydaniu mam słabość. Ale wszystko kręciło się tylko wokół Claire na deskach teatru, a to już było zbyt wiele. Końcówka powinna mnie zaskoczyć, a od jakiejś 70 strony przeczuwałam kto jest winny i się nie pomyliłam. A jednak w thrillerach lubię dostać po głowie i powiedzieć 'jak bardzo się myliłam'. Miało być zaskoczenie a było oczekiwanie na to jak wreszcie doprowadzą to do końca. Sen lunatyka to chyba najlepsze podsumowanie tej powieści. Sama żałuję, że nie wycisnęłam z niej więcej ale może przez to, że czytam ogrom thrillerów jestem tak krytyczna. Nie mniej, nie zniechęcam bo to książka z tych, którą jedni nienawidzą a inni ubóstwiają więc mimo wszystko spróbujcie przekonać się sami.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-10-2018 o godz 12:58 anetawojtiuk dodał recenzję:
Ciąża potrafi doskwierać, zwłaszcza w ostatnich tygodniach. Czekając na synka starałam się zająć czymś myśli, aby nie czuć za bardzo bólu. Szukałam książki, która wciągnie mnie i sprawi, że będę chciała poznać jej zakończenie tego samego dnia. Tak trafiłam na "W żywe oczy" JP Delaney'a. Thrillery psychologiczne nieczęsto goszczą na mojej półce, bo mam problem ze znalezieniem tych godnych uwagi. A jak było w przypadku powyższego? Claire potrafi kłamać po mistrzowsku. Do tego ma problemy z opłaceniem czynszu, ambicje aktorskie i brak zielonej karty. Pełna determinacji znajduje sobie pracę jako testerka wierności. Na zlecenie firmy prawniczej demaskuje mężczyzn, dostarczając żonom dowody ich zdrady. Zasady są proste - wszelkie propozycje muszą wyjść od nich. Jest w tym świetna. Pewnego dnia kobieta otrzymuje nowe zlecenie, zupełnie inne od poprzednich. Już samo to, że zleceniodawca chce poznać kobietę wydaje jej się lekko podejrzane. Mimo wielu wątpliwości z obu stron, Claire podejmuje się tego zadania. Tak poznaje Patricka Foglera, wykładowcę na Uniwersytecie w Columbii, zafascynowanego Baudelairem. W tej chwili jej życie diametralnie sie zmienia. Ogromny plus dla autora za stworzenie nietuzinkowej historii. Na podziw zasługuje to, jak zawiłą opowieść uwikłał, jak pomieszał wydarzeniami, jak wyprowadził czytelnika w pole, że aż do końca trudno było odgadnąć, jaka była prawda. Podziwiam, że sam nie zgubił się w tych wszystkich zawiłościach historii. Na plus również zasługuje wykorzystanie poezji Baudelaire'a, która szokuje po dziś dzień. Opieranie na niej wydarzeń sprawiło, że zechciałam dokładniej poznać twórczość tego poety, a z poezją nigdy nie było mi po drodze. Podobały mi się również wstawki dotyczące życia Claire, głównie jej studiowania. Zajęcia teatralne były bardzo ciekawe, a dokładne rozpisanie zadań dało wrażenie, jakby się samemu siedziało i ćwiczyło z pozostałymi studentami. I choć aktorstwo wciąż przewijało się w "W żywych oczach" to bardzo irytowały mnie wstawki, które miały naśladować scenariusz teatralny. Zabieg na pewno niecodzienny, ale według mnie zbędny. Wybijał z rytmu czytania i sprawiał, że niekiedy gubiłam się, o co tak naprawdę w danej chwili chodzi. Trochę przerost formy nad treścią, aczkolwiek gdzieś od połowy historii można było już się do tego przyzwyczaić. Gdy zaczyna szwankować zaufanie to sypie się wszystko. Począwszy od relacji, a skończywszy na poczuciu własnej wartości i pewności siebie. Stworzenie thrilleru na podstawie zaufania to strzał w dziesiątkę. "W żywe oczy" to książka, która podzieliła czytelników na dwa obozy. Powieść się albo lubi, albo nie. Moje stanowisko jest gdzieś po środku. Choć thriller ma kilka niedociągnięć to koniec końców szybko go przeczytałam, dobrze się przy nim bawiłam i udało mi się oderwać od rzeczywistości.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-10-2018 o godz 12:38 Anonim dodał recenzję:
Ciąża potrafi doskwierać, zwłaszcza w ostatnich tygodniach. Czekając na synka starałam się zająć czymś myśli, aby nie czuć za bardzo bólu. Szukałam książki, która wciągnie mnie i sprawi, że będę chciała poznać jej zakończenie tego samego dnia. Tak trafiłam na "W żywe oczy" JP Delaney'a. Thrillery psychologiczne nieczęsto goszczą na mojej półce, bo mam problem ze znalezieniem tych godnych uwagi. A jak było w przypadku powyższego? Claire potrafi kłamać po mistrzowsku. Do tego ma problemy z opłaceniem czynszu, ambicje aktorskie i brak zielonej karty. Pełna determinacji znajduje sobie pracę jako testerka wierności. Na zlecenie firmy prawniczej demaskuje mężczyzn, dostarczając żonom dowody ich zdrady. Zasady są proste - wszelkie propozycje muszą wyjść od nich. Jest w tym świetna. Pewnego dnia kobieta otrzymuje nowe zlecenie, zupełnie inne od poprzednich. Już samo to, że zleceniodawca chce poznać kobietę wydaje jej się lekko podejrzane. Mimo wielu wątpliwości z obu stron, Claire podejmuje się tego zadania. Tak poznaje Patricka Foglera, wykładowcę na Uniwersytecie w Columbii, zafascynowanego Baudelairem. W tej chwili jej życie diametralnie sie zmienia. Ogromny plus dla autora za stworzenie nietuzinkowej historii. Na podziw zasługuje to, jak zawiłą opowieść uwikłał, jak pomieszał wydarzeniami, jak wyprowadził czytelnika w pole, że aż do końca trudno było odgadnąć, jaka była prawda. Podziwiam, że sam nie zgubił się w tych wszystkich zawiłościach historii. Na plus również zasługuje wykorzystanie poezji Baudelaire'a, która szokuje po dziś dzień. Opieranie na niej wydarzeń sprawiło, że zechciałam dokładniej poznać twórczość tego poety, a z poezją nigdy nie było mi po drodze. Podobały mi się również wstawki dotyczące życia Claire, głównie jej studiowania. Zajęcia teatralne były bardzo ciekawe, a dokładne rozpisanie zadań dało wrażenie, jakby się samemu siedziało i ćwiczyło z pozostałymi studentami. I choć aktorstwo wciąż przewijało się w "W żywych oczach" to bardzo irytowały mnie wstawki, które miały naśladować scenariusz teatralny. Zabieg na pewno niecodzienny, ale według mnie zbędny. Wybijał z rytmu czytania i sprawiał, że niekiedy gubiłam się, o co tak naprawdę w danej chwili chodzi. Trochę przerost formy nad treścią, aczkolwiek gdzieś od połowy historii można było już się do tego przyzwyczaić. Gdy zaczyna szwankować zaufanie to sypie się wszystko. Począwszy od relacji, a skończywszy na poczuciu własnej wartości i pewności siebie. Stworzenie thrilleru na podstawie zaufania to strzał w dziesiątkę. "W żywe oczy" to książka, która podzieliła czytelników na dwa obozy. Powieść się albo lubi, albo nie. Moje stanowisko jest gdzieś po środku. Choć thriller ma kilka niedociągnięć to koniec końców szybko go przeczytałam, dobrze się przy nim bawiłam i udało mi się oderwać od rzeczywistości.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-10-2018 o godz 11:25 romy dodał recenzję:
“W żywe oczy” JP Delaney’a to nie książka. Twór książko-podobny? Wypociny grafomana? Jak najbardziej. Ale książka? Nigdy w życiu! Dziewięćdziesiąt procent tej “powieści” to dialogi. I to dialogi nader marne i infantylne, nawet nie na poziomie dziecka z podstawówki, a ameby. Autor operuje tak prostym językiem, że z przetłumaczenie tego dziełka bez większych problemów poradziłby sobie szóstoklasista. Znikome opisy sprawiają że nie uświadczymy w książce żadnego klimatu - brak tu grozy, napięcia. Zero, nic, null. A podobno miał to być thriller psychologiczny. Lekturze towarzyszą jedynie nuda i zażenowanie. Poza dwójką papierowych głównych bohaterów, inne postaci praktycznie nie istnieją. Czasem się pojawią, coś powiedzą i tyle. Mają jedynie imiona, charakteru nie wykryto. Czytanie “W żywe oczy” skojarzyło mi się z teledyskiem - krótka, szybka scena - cięcie, kolejna scena - cięcie i tak dalej. Ten czytelniczy koszmarek właśnie tak jest skonstruowany - krótkie rozdziały, a każdy z nich to taka mini scenka, z pojawiającymi się znikąd i pourywanymi wątkami. Ta “książka” nie tworzy całości. Ostatnie 100 stron to już festiwal komizmu, żenady i głupoty w najczystszej postaci. Autor odleciał kompletnie. Czekałam tylko, kiedy pojawią się zombie nazisci i latające rekiny. To nawet nie jest literatura klasy B, a klasy Z. Chwilę, to w ogóle nie jest literatura. Proszę państwa, mamy arcygniot roku 2018! I jeszcze na koniec. Jestem wściekła, że te uwłaczające inteligencji czytelnika grafomańskie popłuczyny są tak szeroko promowane, podczas gdy wiele wartościowych pozycji (jak np. wydawnictwa z serii Biblioteka Grozy C&T), kurzy się gdzieś na dolnych półkach księgarskich regałów. PS. Przy JP Delaney’u Remigiusz Mróz to niezły pisarz. https://www.instagram.com/romyczyta
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
10-10-2018 o godz 16:04 Dominika Jachimowska dodał recenzję:
Claire jako aktorka zawodowo wciela się w role. Zakłada przeróżne maski, wkłada we własne usta słowa innych ludzi, a prawdziwą siebie chowa głęboko w ukryciu, gdzie nikt jej nie znajdzie. Jej praca jest niezwykła – na zlecenie firmy prawniczej specjalizującej się w sprawach rozwodowych demaskuje niewiernych mężczyzn gotowych zdradzić swoje partnerki. Żaden z nich do tej pory się jej nie oparł… aż do czasu, gdy spotkała Patricka Foglera. On, życzliwy, choć nie wykazujący zainteresowania propozycjami Claire, od razu zapada jej w pamięć. Kobieta nie wie jednak, że Patrick skrywa wiele tajemnic, a kłamać potrafi prawie tak doskonale, jak ona sama. Kiedy w grę wchodzą oskarżenia o zabójstwo, coraz trudniej jest zaufać komukolwiek. Jak może pamiętacie, Lokatorkę wymieniałam jako jeden z najlepszych thrillerów psychologicznych ubiegłego roku i jedną z najlepszych książek ogółem – zdania tego nie zmieniłam, a od tej pory zdążyłam przekazać tą powieść kilku innym osobom, aby dzielić się swoim uwielbieniem. Możecie więc sobie wyobrazić, jak duże miałam oczekiwania wobec kolejnej książki autora, której tak niecierpliwie wyczekiwałam. Teraz, gdy lekturę W żywe oczy mam już za sobą, mogę stwierdzić, że nie było to coś, czego się spodziewałam… Jednak nie oznacza to, że było gorsze. Od początku warto podkreślić, jak dużą rolę w książce odgrywa aktorstwo – tak dużą, że nawet część dialogów zapisana jest w formie dramatu. Główna bohaterka Claire najlepiej czuje się na scenie i do każdej ze swoich ról podchodzi z tak wielkim zaangażowaniem, że czasem zapomina ściągnąć maski scenicznej w realnym świecie i zapomina, kim jest. Tym samym wprawia czytelnika w dezorientację i zagubienie, ponieważ nie można jej zaufać. Podczas czytania wielokrotnie zachodziłam w głowę, czy obecne czyny i zachowanie Claire są tylko grą, czy może obserwuję prawdziwą jej wersję. Jednak ten rodzaj niepewności zupełnie mi nie przeszkadzał – sprawiał jedynie, że traktowałam Claire jako jedną wielką zagadkę, którą prędzej czy później powinnam rozwiązać. Zresztą Patricka, głównego męskiego bohatera, równie trudno było rozgryźć. Choć autor pozwala nam dokładnie i szczegółowo poznać te postacie, są one na tyle złożone i głębokie, że nie sposób oczekiwać od nich konkretnych zachowań. Kreacja bohaterów JP Delaneya jest czymś, co zdecydowanie zasługuje na uznanie – powiedziałabym, że poradził sobie z tym nawet lepiej, niż w Lokatorce. Claire i Patrick składają się z wielu różnych płaszczyzn, mają określony, lecz skomplikowany charakter, który sprawia, że stają się bardzo realni i autentyczni. Choć przez całą książkę starałam się zrozumieć ich postępowanie i motywacje, mam wrażenie, że udało mi się to osiągnąć zaledwie częściowo. Jedną z najlepszych rzeczy, jakie spotykam w książkach, jest powiązanie motywu morderstwa z istniejącym tekstem literatury. Fakt, że zbrodniarz opiera swoje działania na schemacie zaczerpniętym z wiersza, jest jednocześnie niepokojący i fascynujący, a taką mieszankę uwielbiam od zawsze. W tym przypadku autor szczególnie mnie zachwycił, ponieważ tekstem przez niego wykorzystanym był tomik wierszy Charlesa Baudelaire’a Kwiaty zła. Choć nazwisko tego poety obiło mi się wcześniej o uszy, nigdy nie wiedziałam o nim niczego konkretnego. Dopiero W żywe oczy sprawiła, że z ogromną ciekawością zgłębiłam temat twórczości tego pisarza i dekadentyzmu, a nawet zaczęłam szukać w Internecie ofert sprzedaży Kwiatów zła w rozsądnych cenach (których znalezienie jest nie lada wyzwaniem!). Niesamowicie rzadko zdarza mi się, aby jakaś książka zainspirowała mnie do przeglądania artykułów na jakiś temat, a tutaj JP Delaney przedstawił Baudelaire’a w tak intrygujący, choć miejscami makabryczny sposób, że od razu poczułam się oczarowana. W żywe oczy zaskoczyła mnie swoją odmiennością od Lokatorki. Gdybym nie widziała nazwiska autora na okładce i skupiała się na samej treści, ciężko byłoby mi zgadnąć, że za oboma powieściami stoi ta sama osoba. W żywe oczy jest nieco bardziej stonowana niż Lokatorka, a jednocześnie roztacza wokół siebie dużą dozę tajemniczości. Jest o wiele bardziej złożona, jeśli chodzi o postacie, które w Lokatorce również były dobrze zarysowane, jednak dopiero tutaj zdają się ożywać. Gdybym brała pod uwagę tylko swoje powierzchowne emocje, pewnie byłabym odrobinę rozczarowana tą książką. Brakowało mi w niej mocnego momentu kulminacyjnego i magii, która wciągnęła mnie w Lokatorkę. Jednak gdy zaczęłam się dłużej zastanawiać nad tą powieścią, doszłam do wniosku, że jest ona po prostu inna – w wielu aspektach nie przypomina swojej poprzedniczki i choć najczęściej sięgam właśnie po takie thrillery, jak Lokatorka, to W żywe oczy prawdziwie mnie zafascynowała. W żywe oczy to książka inna niż większość thrillerów, jakie do tej pory czytałam. Odkryłam w niej to, co najbardziej lubię w literaturze – zgłębione, zagmatwane i niesamowicie złożone postacie, które fascynują i pociągają. Ciąg dalszy: booksofsouls.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-10-2018 o godz 23:19 Anonim dodał recenzję:
"W Żywe oczy" to thriller od którego nie sposób się oderwać. Książka wciągnęła mnie i zaintrygowała do tego stopnia, że przeczytałam ją w jedną noc. Podczas lektury układałam różne teorie, kto może być sprawcą. Jednak autor tak świetnie manipuluje czytelnikiem a bohaterowie są tak wyśmienicie wykreowani - wielowymiarowi, nieprzewidywalni, że nie jest możliwe odgadnięcie, jakie ta historia będzie miała zakończenie. Bardzo podobały mi się liczne zwroty akcji i obficie rozbudowane dialogi, które przyprawiały mnie o dreszczyk emocji. Jestem oczarowana tą powieścią i koniecznie muszę sięgnąć po drugą powieść tego autora czyli "Lokatorkę". Wszystkim fanom thrillerów ogromnie polecam tą książkę. Burza emocji i potężna dawka ekscytacji gwarantowana!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-10-2018 o godz 23:16 Anonim dodał recenzję:
"W Żywe oczy" to thriller od którego nie sposób się oderwać. Książka wciągnęła mnie i zaintrygowała do tego stopnia, że przeczytałam ją w jedną noc. Podczas lektury układałam różne teorie, kto może być sprawcą. Jednak autor tak świetnie manipuluje czytelnikiem a bohaterowie są tak wyśmienicie wykreowani - wielowymiarowi, nieprzewidywalni, że nie jest możliwe odgadnięcie, jakie ta historia będzie miała zakończenie. Bardzo podobały mi się liczne zwroty akcji i obficie rozbudowane dialogi, które przyprawiały mnie o dreszczyk emocji. Jestem oczarowana tą powieścią i koniecznie muszę sięgnąć po drugą powieść tego autora czyli "Lokatorkę". Wszystkim fanom thrillerów ogromnie polecam tą książkę. Burza emocji i potężna dawka ekscytacji gwarantowana! https://instagram.com/books_absorber/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-10-2018 o godz 21:48 tygrysica dodał recenzję:
„Lokatorka” autorstwa JP Delaney od wielu miesięcy wzbudza wśród czytelników wiele emocji. Jedni mówią, że Delaney napisał genialną książkę, a drudzy, że nie dało się tego w ogóle czytać. Dlatego kiedy otrzymałam możliwość przeczytania najnowszej książki tego autora to nie wahałam się ani chwili. Musiałam na własnej skórze przekonać się jak to w końcu jest z twórczością tego Pana. „Bo jak się okazuje, jedyną rzeczą, której nigdy nie pokazują w filmach jak należy, jest śmierć. Ludzie nie chwytają się za serce i nie leżą bez ruchu, żeby wokół dalej mogła się toczyć akcja. Ciało nie chce umierać. Poddaje się dopiero długo, długo po tej chwili, w której wiadomo że będzie musiało się poddać. Ciało krwawi, drga i łapczywie chwyta powietrze. Ciało walczy jeszcze zacieklej niż ratownicy medyczni biegnący mu na pomoc. Ciało nie chce się pogodzić z tym, co nieuniknione.” Ostatnimi czasy zdarza mi się czytać coraz więcej kryminałów oraz thrillerów, dlatego też po przeczytaniu kilku rozdziałów „W żywe oczy” wydawało mi się, że niczym mnie ta książka nie zaskoczy. Byłam niemal pewna, że wszystkie moje teorie na sam koniec okażą się prawdziwe. Tymczasem ku mojemu wielkiemu zdziwieniu w mniej więcej połowie książki autor stopniowo zaczął niszczyć wszelkie moje teorie. Kiedy wydawało mi się już, że wiem kim tak naprawdę jest morderca to Delaney obracał całą sytuację o sto osiemdziesiąt stopni i sprowadzał fabułę na całkowicie inny tor. Robił to w tak znakomity sposób, że w pewnym momencie nie było już wiadomo co jest prawdą, a co kłamstwem. Delaney mistrzowsko manipulował odbiorcą i jego uczuciami, za co moim zdaniem należą mu się wielkie brawa. Książka ta jest dość nietypowa pod względem stylistycznym, ponieważ część dialogów została tutaj zapisana w takiej formie jak w scenariuszu lub sztuce. Jest to dość niekonwencjonalny zabieg w przypadku tego typu literatury, lecz bardzo ciekawy. Idealnie wpasowuje się to w klimat książki, która sama w sobie wydaje się być sztuką specjalnie wyreżyserowaną dla czytelnika. „W żywe oczy” jest powieścią, która wielokrotnie mnie zaskoczyła i ciągle trzymała w napięciu. Jednak nie tym zaskarbiła sobie moją przychylność tylko wyśmienitą kreacją bohaterów. Zarówno Clair jak i Patrick są postaciami, o których naprawdę ciężko zapomnieć. Nie będę tutaj jednak przytaczać żadnych cech typowych dla nich, ponieważ uważam, że ma to pewien wpływ na fabułę i może to w pewien sposób zniszczyć przyjemność z czytania osobom mającym tą lekturę jeszcze przed sobą. Powiem tylko, że obydwoje są niezwykle charyzmatycznymi postaciami, choć Patrick w znacznie większym stopniu niż Clair. „Bo jeśli kobieta nie może ufać facetowi, który mówił, że zawsze ją będzie kochał to komu na tym świecie można ufać?” Na początku wspomniałam, że twórczość Delaneya czytelnicy albo kochają, albo nienawidzą i nic po środku. Osobiście nie należę do żadnej z tych grup, bo choć „W żywe oczy” to znakomity thriller, z którym spędziłam naprawdę dobrze czas, to niestety czegoś mi w nim brakowało. Nie mniej jednak polecam wszystkim sięgnąć po tą książkę. Bez względu na to czy jesteście fanami JP Delaneya czy dopiero zaczynacie swoją przygodę z jego twórczością. Moim zdaniem warto przekonać się na własnej skórze o co chodzi z fenomenem Delaneya. Aleksandra Wszystkie cytaty pochodzą z książki „W żywe oczy” autorstwa JP Delaney. Więcej na : http://tygrysica.tumblr.com/ oraz https://www.instagram.com/tygrysicaa/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.