W sieci umysłów (okładka  miękka, 09.2015)

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Aby schwytać hakera, potrzebujesz hakera. „The Eye of Minds” rozpoczyna serię Mortality Doctrine, której akcja dzieje się w świecie hiperrozwiniętej technologii, cyberterrorystów i gier tak doskonałych, że przerastają najdziksze marzenia… albo najgorsze koszmary.

We wrześniu 2015 roku na ekrany kin wszedł film nakręcony na podstawie książki Jamesa Dashnera. Michael jest graczem. I – jak większość graczy – więcej czasu niż w realnym świecie spędza w wirtualnej rzeczywistości VirtNet. Do VirtNetu można wejść i umysłem, i ciałem, a jeśli jesteś hakerem, czeka cię jeszcze więcej zabawy. Bo przecież najfajniej jest łamać zasady, prawda? Ale pewne reguły powstały nie bez powodu… Kiedy jeden z hakerów zaczyna seryjnie mordować, rząd wie, że aby go schwytać, potrzebny będzie równie dobry haker. I to właśnie Michael wygląda na osobę, która może włamać się do najbardziej skomplikowanego systemu na świecie. Jeśli zgodzi się podjąć tej misji, będzie musiał wejść do VirtNetu nigdy nieodkrytymi ścieżkami. I uważać, aby nie stracić z oczu bardzo cienkiej granicy między grą a rzeczywistością…

ID produktu: 1112631711
Tytuł: W sieci umysłów
Tytuł oryginalny: The Eye of Minds
Autor: Dashner James
Tłumaczenie: Dobrzańska Anna, Lisowski Rafał
Wydawnictwo: Wydawnictwo Albatros
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 448
Numer wydania: I
Data premiery: 2015-09-30
Rok wydania: 2015
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 194 x 28 x 123
Indeks: 17810265
średnia 4,4
5
16
4
7
3
4
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
17 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
16-12-2017 o godz 09:28 przez: Anonim | Zweryfikowany zakup
Książka godna polecenia. Czytając wchodzimy w świat w niej przedstawiony, odczuwamy razem z bohaterami ich wszystkie emocje. Do samego końca zastanawiamy się co jest prawdą. Zakończenie
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-01-2016 o godz 18:02 przez: xeahe | Zweryfikowany zakup
Jedna z najlepszych książek ( według mnie ) tak dobrych książek jest mało . Książka ciągle trzyma w napięciu i na dodatek ten finał , po prostu mózg przestał mi funkcjonować.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-06-2016 o godz 07:17 przez: renekiler | Zweryfikowany zakup
Książka na prezent podobno fajna... ja nie czytałam...
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
05-11-2015 o godz 12:33 przez: Zatracona w słowach
Michael jest graczem, który bardziej od prawdziwego życia woli wirtualną rzeczywistość. Nieustannie zanurza się w trumnie, czyli specjalnym urządzeniu pozwalającym odczuwać wszystko we śnie tak jak na jawie. Możesz umrzeć, ale śmierć nie oznacza końca. Powracasz do swojego ciała i w każdej chwili możesz zacząć grę od początku. Przenosisz się do VirtNetu zarówno umysłem, jak i ciałem, a jeśli jesteś hakerem, możesz bezkarnie robić wszystko, na co najdzie cię ochota. Kiedy jeden z graczy zaczyna siać spustoszenie w wirtualnej rzeczywistości, Michael musi wkroczyć na niezbadane i ukryte w najgłębszych odmętach VirtNetu ścieżki na poszukiwanie odpowiedzi, które wpłyną na całe jego życie.

Twórczość Jamesa Dashnera poznałam przy okazji lektury „Więźnia labiryntu”, który podobał mi się, jednak nie dotrwałam do końca „Prób ognia”, czyli drugiego tomu tej trylogii. Porównując „W sieci umysłów” z „Więźniem labiryntu”, z całą pewnością pierwszy tom drugiej trylogii tego autora znacznie bardziej przypadł mi do gustu. Na początku bałam się, że nie nadążę za wszystkimi nowinkami i rozwiniętą technologią, jednak autor przedstawił wszystko w tak przystępny i łatwy do zrozumienia sposób, że moje wcześniejsze obawy odeszły w zapomnienie, a ja mogłam bez problemów zagłębić się w lekturze.

Michael jest typowym nastolatkiem, który pomimo sławy, jaką zyskał w VirtNecie, musi chodzić do szkoły. Robi to jednak coraz rzadziej, a rodziców, którzy nieustannie podróżują, nic to nie obchodzi. Michael ma jednak dwójkę najlepszych przyjaciół, którzy są równie dobrymi hakerami, jak on. Poznali się w VirtNecie, a dzięki swoim umiejętnością zyskali wiele różnych ksywek, które nie przysporzyły im przyjaciół. Bryson i Sara razem z Michaelem wyruszają na poszukiwanie Kaine'a-gracza siejącego spustoszenie, o którym nikt tak naprawdę nic nie wie. Trójka przyjaciół tworzy zgraną i dobrną paczkę, która momentami rozumie się bez słów. Oprócz nich występuje również wiele postaci drugoplanowych, którzy są wykreowani równie dobrze, jak główne trio.

Książka oprócz standardowych rozdziałów dzieli się również na bardzo krótkie podrozdziały oznaczone cyframi. Bardzo podobał mi się ten zabieg, dzięki któremu książkę czytało się niesamowicie szybko. Poza tym nie lubię przerywać czytania na przypadkowej stronie, gdy do końca rozdziału zostało mi jeszcze kilka kartek, a dzięki takiemu podziałowi książki, mogłam odłożyć lekturę na bok praktycznie w każdym momencie, nie gubiąc się przy tym w fabule. Miałam z tym jednak spory problem, ponieważ od książki bardzo ciężko się oderwać. Wartka akcja, wciągająca i interesująca fabuła oraz łatwy w odbiorze język wciągają nas do wirtualnego świata, którego po zaledwie kilkunastu stronach nie mamy ochoty opuścić.

Nie spodziewałam się, że pierwszy tom nowej trylogii Jamesa Dashnera aż tak mnie wciągnie. „W sieci umysłów” to bardzo dobry początek, świetnie zapowiadającej trylogii, który wprowadza czytelnika w świat nowinek technologicznych i gier, które pochłoną Cię bez reszty, aż zapomnisz o prawdziwym życiu i poczuciu czasu.

http://someculturewithme.blogspot.com/2015/11/zasady-sie-zmieniaja.html
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
11-10-2015 o godz 12:15 przez: Natalia Patorska
Technologia rozwija się niezwykle szybko. Już teraz dzięki laptopom i smartfonom możemy kontaktować się o każdej porze z osobą na drugim końcu świata. Internet bezkonkurencyjnie zawojował świat - teraz trudno wyobrazić sobie bez niego życie; tak wiele ułatwia! Mówi się o Google Glasses, okularach o rozszerzonej rzeczywistości. Nie wątpię, że w niedługim czasie będziemy mieli to, co przedstawia James Dashner w W sieciu umysłów - czyli całkowity dostęp do wirtualnej rzeczywistości.

U Dashnera możliwe jest to dzięki tzw. trumnie, która zapewnia doznania niczym ze świata rzeczywistego: zarówno te przyjemne, jak i bolesne, wszystko po to, by w świecie wirtualnym, VirtNecie zwanym też Snem, czuć się jak w rzeczywistości - Jawie. Michael jest weteranem w VirtNecie - przebywa tam, kiedy tylko może, zbierając punkty i spędzając czas z przyjaciółmi, tak samo jak on uwielbiający wirtualny świat. Pewnego dnia ma za zadanie odwieść dziewczynę od próby samobójczej, czyli zadanie jak zadanie (w końcu po śmierci w VirtNecie budzisz się w trumnie na Jawie). Jednak dziewczyna wyrywa swój rdzeń, chroniący ją przed śmiercią mózgu, i skacze - umiera w obu światach, wirtualnym i prawdziwym.

To początek straszliwych wydarzeń. Michael, Bryson i Sara mają niezwykłe umiejętności hakerskie, ale dotychczas przydawały im się, by skombinować dodatkowe jedzenie czy gotówkę, czy oszukiwać w grach. Teraz stawka jest o wiele wyższa: na polecenie Służb VirtNetu (i pod groźbami) muszą dotrzeć do tajemniczego Kaine'a, cyberterrorysty zmuszającego ludzi do wyrywania rdzeni. Lecz droga ta z pewnością nie będzie łatwa - bo Kaine nie chce być odnaleziony.

Dashner snuje wizję przyszłości bardziej niepokojącą i przerażającą od niejednej dystopii znajdującej się na rynku, nawet od własnego Więźnia labiryntu. Patrząc na tempo rozwoju technologii i kolejne nowe urządzenia pojawiające się na rynku, to wizja bardzo bliska rzeczywistości. Ale W sieci umysłów nie pokazuje upadku ludzkości, nie pokazuje wojen i strasznych warunków, w jakich przyszło ludziom żyć. Są miasta, są państwa, były wojny, ale teraz panuje spokój. Bohaterowie mają co jeść, mają dach nad głową, nie panuje tam totalitaryzm i dyktatura. Tymczasem w pewien sposób to straszne, że tak bardzo możemy uzależnić się od wirtualnego świata.

Ważne jest pytanie, czy W sieci umysłów jest podobne do poprzedniej serii Dashnera, czyli Więźnia labiryntu? Pod pewnymi względami tak. To tak samo absorbująca historia, w której prym wiodą młodzi, nastoletni bohaterowie. Protagonistą jest nastolatek, maniak komputerowy, znający VirtNet jak własną kieszeń; ma on swoich przyjaciół, z którymi wyrusza na, powiedzmy, misję odnalezienia tajemniczego Kaine'a. Powieść obfituje w pędzącą akcję, zaskakuje i nie pozwala się oderwać tak bardzo, jak robiła to historia Thomasa. Jedynie klimat ma zupełnie inny: niebezpieczeństwo czyha tuż za rogiem, ale bardziej w stylu science fiction, co sprawia, że tę serię odbiera się całkowicie inaczej.

Mierzwiła mnie jedynie pewna niekonsekwencja przy tworzeniu świata. Sam świat jest niezwykły, tak podobny do naszego, a tak inny - ale każda kolejna nowinka technologiczna przybliża nas to wizji przyszłości Dashnera. O co jednak mi chodzi, już wyjaśniam. Jednym z zadań trio jest znalezienie portalu w pewnej grze dotyczącej historycznej dla nich wojny grenlandzkiej z 2022 roku. Młodzi ludzie prawie nic o niej nie wiedzą i traktują ją jak bitwę pod Oliwą dzisiejsi uczniowie: czyli była, ale w sumie nie rzutuje to na nas, więc po co znać szczegóły. Michael z tego powodu dowiaduje się szczegółów tego wydarzenia z zamierzchłej przeszłości (2022 rok!). Ale swobodnie przywoływany jest Sherlock Holmes czy Hulk i Batman, będący dużo starsi od rzeczonej wojny. Czy i oni nie powinni być reliktami przeszłości, nieznanymi dla młodych, siedzących w technologii ludzi?

W W sieci umysłów Jamesa Dashnera, autor ponownie dał się poznać jako twórca zapierającej dech w piersiach akcji - powieść połyka się za jednych zamachem, nie mogąc oderwać się od fabuły. Akcja zaczyna się powolnie, dając czas na zapoznanie się z niezwykłą technologią i zasadami VirtNetu, a kiedy zaczynamy czuć się pewnie w tej niezwykle niepokojącej wizji przyszłości, przyspiesza i nie zatrzymuje się do samego końca. Samo zakończenie zresztą jest niezwykle przewrotne i szokujące - niestety, na kontynuację musimy poczekać. Jeżeli Więzień labiryntu był dla was świetną lekturą, nie wahajcie się po nią sięgnąć, bo to wszystko, co w Dashnerze najlepsze. A jeśli autora nie znacie, a nie boicie się czytać science fiction pełnego technologii przyszłości - W sieci umysłów jest zdecydowanie dla was!

http://ksiazkoholiczka-nadeine.blogspot.com/2015/10/w-sieci-umyslow.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
06-01-2016 o godz 11:32 przez: saskia
Mówimy sieć, a na myśli mamy internet, nie na darmo to pierwsze słowo stało się synonimem wynalazku, który wcale nie tak dawno zawojował świat i zarazem naszą egzystencję. Oczywiście nie każdy jest fanem tego tworu, ale część z nas po prostu z dobrodziejstwem inwentarza przyjęła także jego wady. Internet wciąż rozwija się i wchodzi w coraz to nowe aspekty naszego życia, zresztą już coraz trudniej wyobrazić sobie funkcjonowanie bez niego, a dla niektórych jego wirtualna rzeczywistość jest bardziej realna od prawdziwej. Jaka będzie przyszłość sieci i nasza w niej rola? A gdyby ktoś zapragnął czegoś więcej i ... dokonał tego co wydaje się niemożliwe?

Żyje się tylko raz, a później kolejny i następny. VirtNet to nie zwykła sieć to raj dla graczy, w tym "miejscu" nie ma rzeczy niemożliwych, zdobyć da się wszystko, jesteś kim chcesz, jedynie co cię ogranicza to twoje umiejętności i talent. Michael jest więcej niż dobry, a wraz ze swoimi przyjaciółmi, zwycięsko przechodzi od gry do gry, cały wolny czas spędzają w w cyfrowym świecie. Poza nim nic nie jest interesujące, intrygujące lub warte uwagi. Każde z nich czeka tylko na moment kiedy ponownie znajdą się w Głębi, tu mogą pokazać na co ich stać, poczuć adrenalinę i przede wszystkim sprawdzić jak daleko są w stanie posunąć się w łamaniu zasad. Życie w "realu" nie dostarcza tylu wrażeń, zresztą dzięki rozwiniętej technologii zwyczajna egzystencja nie jest aż atrakcyjna, co innego jej sieciowa wersja. Tam człowiek ma nieograniczone możliwości, a raczej tak się wydaje graczom, niektórzy z nich zgłębili zakamarki wirtualnego świata, jakie dla innych są jedną wielką niewiadomą. Nikt nie powinien ich poznać, cena za "skosztowanie" zakazanego owocu to już nie tylko pożegnanie się ze swoim cyfrowym alter na ego na krótszą lub dłuższą chwilę. Tupet i ciekawość prowadzą Michaela, Sarę i Brysona w bardziej mroczne strony Głębi, będące dla większości tematem tabu, lecz nie dla tej trójki. Nie przypuszczają do czego doprowadzą ich poszukiwania tego, kto także nie przejmuje się zasadami, co więcej sam je ustanawia i wymierza karę każdemu sprzeciwiającemu się mu. Wydaje się jednak, że nic nie grozi komukolwiek, przecież to w końcu gra, wciągająca, niesamowicie realna, nieporównywalna do niczego innego, lecz nadal jedynie gra ... Ale czy na pewno tak jest? Michael wciąż ma w pamięci pewne wydarzenie, to od tego momentu patrzy inaczej na to co go otacza i zauważył pewne niepokojące sygnały ...

Doktryna śmiertelności, tajemnica jaką zamierza zgłębić trzech najlepszych graczy, nie wiedzą dokąd zaprowadzą ich poszukiwania, ile mogą stracić, a ile zyskać. Zresztą nie mają innego wyboru, czasem jest się zmuszonym do podjęcia kroków, które wydają się zbyt ryzykowne i grożą dalekosiężnymi konsekwencjami. VirtNet nie jest już strefą rozrywki, stał się czymś bardziej skomplikowanym, co wymyka się ustanowionym prawom i przekracza wszelkie granice. Czy trójka graczy podoła rzuconemu im wyzwaniu? Jak zakończy się ich wycieczka po ciemnej stronie sieci?

Technologia nie udająca realnego świata, ale będąca nim, przynajmniej w czasie kiedy jest się do nie podłączonym. Możliwość bycia kimkolwiek się chce i zdobycia wszystkiego czego się pragnie. Kto chciałby opuszczać ten raj? A może stworzyliśmy potwora, który nas pochłonie?

Spektakularna i zagadkowa, jednocześnie będąca historią z przyszłości i nawiązująca do współczesnych pokus. "W sieci umysłów", pierwsza część cyklu "Doktryna nieśmiertelności", okazała się strzałem w dziesiątkę i była lekturą nie tylko intrygującą, ale i skłaniająca do refleksji co do roli technologii w naszym życiu. Internet stał się dla nas przysłowiowym chlebem powszednim, towarzyszącym w tak wielu aspektach naszej egzystencji, iż coraz trudniej wyobrażamy sobie jego brak. James Dashner w swej najnowszej książce wykorzystał to co już nam jest znane i rozwinął w stronę, wydającą się logicznym kierunkiem dalszej ewolucji i człowieka i technologii. Jednakże nie byłby sobą gdyby nie zawarł w swej historii tajemnicy oraz drugiego dna, którego drugą twarz poznajemy w błyskotliwym finale pierwszego tomu. Kolejna pozycja tego cyklu zapowiada się niezwykle intrygująco, a niewiadoma z zakończenia kusi by spróbować posnuć przypuszczenia w okresie oczekiwania na drugą część serii "Doktryny nieśmiertelności".




Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
16-10-2015 o godz 14:52 przez: Adam Grochocki
Ta i więcej recenzji na geeklife.pl
Zapraszam :)

Od pewnego czasu czytam nowelki i oglądam anime Sword Art Online, a w zeszłym tygodniu wpadła w moje ręce najnowsza książka Jamesa Dashnera (cykl Więzień Labiryntu) pod tytułem W sieci umysłów będąca pierwszą częścią cyklu Doktryna Nieśmiertelności. Skąd skojarzenie z anime? Przeczytajcie dalej.

Akcja ma miejsce w bliżej nieokreślonej przyszłości. Michael - to doświadczony gracz znający od podszewki wszystkie gry komputerowe. W wyniku rozwoju technologii gry jakie znamy z konsol i komputerów znacznie wyewoluowały. W przyszłości najpopularniejszą platformą elektronicznej rozrywki jest VirtNet będący wariacją na temat reklamowanych wszędzie gogli rozszerzonej rzeczywistości (PlayStation VR, Oculus Rift, Samsung Gear etc.). Gracz zajmuje miejsce w skomplikowanym sprzęcie zwanym potocznie "trumną", gdzie całe jego ciało zostaje podłączone do systemu. W ten sposób świadomość gracza zostaje przeniesiona do świata wirtualnego, a wydarzenia z gry generują bodźce dla całego ciała. Można poczuć rzeczywisty ból, co wymaga innego podejścia do słowa "gra". Skomplikowanie to brzmi. Osoby znające wspomniane w pierwszym zdaniu Sword Art Online od razu załapią o co chodzi. W SAO świat wirtualny był odpowiednikiem fantasy z gier MMORPG. VirtNet natomiast zawiera w sobie wiele różnego rodzaju gier. Największą popularnością cieszą się "symulatory życia", w których najwięcej czasu spędzają bohaterowie, ale w każdym momencie można wskoczyć do gier innego gatunku.

No dobrze, ale o co tutaj chodzi? Michael będąc online spotyka w grze dziewczynę próbująca popełnić wirtualne samobójstwo. Jako, że gra nagradza punktami doświadczenia (exp) graczy za dobre uczynki Michael postanawia ją przekonać, aby tego nie robiła. Wtedy dzieje się coś niespodziewanego - dziewczyna wyrywa sobie rdzeń łączący jej wirtualny mózg z prawdziwym i nie tylko umiera w grze, ale również zapada w śpiączkę w świecie rzeczywistym. Przed śmiercią Tanya oskarżała o wszystko Kaine'a - legendarnego hakera, podejrzewanego o cyberterroryzm. Michael szybko przekonuje się, że Kaine zainteresował się także nim, a na domiar złego SVN (służby VirtNetu) niejako zmuszają go do odszukania Kaine'a.

Tak zaczyna się przygoda Michaela i dwójki jego przyjaciół - Brystona i Sary. Co ciekawe bohaterowie nigdy nie spotkali się w realu "bo zawsze coś wypada", a cała ich znajomość opiera się na tysiącach godzin spędzonych razem w grze. Podróż przez wirtualne światy w celu odnalezienia i powstrzymania Kaine'a to praktycznie nieprzerwana akcja. Kolejne levele (światy wirtualne) różnią się między sobą klimatem, zamieszkującymi je postaciami NPC, a także rządzą się własnymi prawami. Wszystkie natomiast najeżone są niebezpieczeństwami i mogą pozbawić życia naszych bohaterów w mgnieniu oka. Dashnerowi udało się utrzymać tempo akcji do samego końca, serwując przy tym kilka bardzo ciekawych zwrotów akcji.

Podobają mi się bohaterowie, bo mimo, że są doświadczonymi graczami to jednak są chodzącymi do szkoły dzieciakami. Dużo problemów rozwiązują po swojemu, często popełniają błędy i boją się tego co może spotkać ich za chwilę. W książkach młodzieżowych przyjęło się, że mają dość lekki ton, a ewentualne tragiczne wydarzenia niwelowane są jakimś rozładowywaczem napięcia. Tutaj autor oszczędził nam wielu banałów, a opowieść tylko na tym zyskała.

Mam kilka uwag do "growego" nazewnictwa. Użyłem wyżej słów: exp, levele, NPC. Uważam, że powinny wystąpić w książce (te i wiele innych), choćby z odpowiednim przypisem. Nie wiem czy tak zaplanował autor, aby powieść była bardziej zrozumiała, czy to pomysł tłumacza, nie znającego danych zagadnień. Wiem natomiast, że książka dużo zyskałaby wśród graczy widzących swoją "gwarę". Stąd między innymi wzięła się szalona popularność Sword Art Online na całym świecie.

Przez ostatni akapit wydaje się, że "W sieci umysłów" to książka słaba. Nic bardziej mylnego! Pierwszy tom cyklu Doktryna Nieśmiertelności okazuje się bardzo przyjemną lekturą. Fajnie przedstawieni bohaterowie i ciekawie nakreślona opowieść tworzą coś, co czyta się bardzo szybko i nie chce się odkładać na półkę. Bardzo mocno liczę na kolejne tomy, bo wydaje się, że może być tylko ciekawiej. Warto!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
11-10-2015 o godz 17:40 przez: Ksiazkomania
Nasza technologia ciągle jest ulepszana, ciągle mknie do przodu postęp techniczny. Jeszcze 20 lat temu mało kto miał komputer w domu, a jak już go miał to było to ogromne pudło. Dzisiejszy sprzęt technologiczny jest znacznie bardziej zaawansowany, jednak do tej technologii przedstawionej przez James’a Dashner’a jeszcze mu daleko. „W sieci umysłów” to książka, która nie tylko imponuje zadziwiająca technologią, ale ma w sobie tę iskierkę, która sprawia, że czytelnik traci kontakt z rzeczywistością i przenosi się do prawdziwego VirtNetu.

„Jak w wielu innych grach, także i tu obowiązywała jedna zasada: zabijaj albo zgiń.”

Michael, jak większość ludzi, spędza długie godziny grając w najnowsze gry. Najnowsze, czyli najbardziej rozbudowane technologie jakie tylko można sobie wyobrazić. W wirtualnym świecie ma przyjaciół – Brysona i Sarę. Ironia losu sprawia, że nie znają się w realu. W VirtNecie robi się niebezpiecznie, gdy zaczyna tam grasować haker, który łamie wszelakie reguły gry. Wtedy właśnie śmierć w wirtualnym świecie zaczyna oznaczać również śmierć w życiu prawdziwym. A kto jest w stanie pokonać dobrego hakera? Oczywiście jeszcze lepszy haker i dlatego Służby VirtNetu postanawiają powierzyć to zadanie Michealowi i jego przyjaciołom. Ale czy dzieciaki dadzą sobie radę z tak poważnym zagrożeniem?

Gdy tylko przeczytałam pierwszy rozdział „W sieci umysłów”, nie mogłam ścierpieć tego, że to moje pierwsze spotkanie z twórczością James’a Dashner’a. Od razu zapragnęłam mieć trylogię „Więzień labiryntu” i jak najszybciej ją przeczytać. Autor rozpoczynając nową serię „Doktryna Śmiertelności” zaskoczył mnie swoim pomysłem na fabułę i wszystkim upiększeniami w postaci nieziemskich opisów. Mamy tutaj połączenie powieści młodzieżowej, dobrej fantastyki, a także ostatnio dość lubianego thrillera. Thriller to może nawet za mało, bo niektóre opisy przedstawione przez Dashner’a to prawdziwe pole grozy i strachu. Tak barwnego i rzeczywistego świata, jak ten przedstawiony w pierwszej części „Doktryny Śmiertelności” nie znajdziecie nigdzie indziej.

Narracja trzecioosobowa sprawia, że do końca nie znamy losów bohaterów. Nie wiemy, czy przeżyją, czy nie, czy im się uda, czy raczej odniosą porażkę. Nie wiemy kto jest sprzymierzeńcem, a kto zdrajcą. Dobrze wykreowani bohaterowie to podstawa dobrej powieści, a tutaj mamy do czynienia z postaciami tak barwnymi, tak dobrze dopracowanymi w każdym szczególe, że już samo zapoznanie się z głównym bohaterem jest czymś niezwykłym. Postacie drugoplanowe są równie tajemnicze i równie charakterystyczne jak te pierwszoplanowe, a wszyscy razem wzięci tworzą idealną podstawę fabuły.

Jak już wcześniej wspomniałam, książka jest przepełniona obrazami, które zabierają nas do wirtualnego świata. Najnowsze technologie, obrazy gry to bajka dla miłośników cybertechnologii. Po przeczytaniu „W sieci umysłów” człowiek zaczyna zastanawiać się, kiedy i do nas przyjdzie taki postęp technologiczny i czy to w ogóle możliwe. James Dashner przepięknie wszystko ubarwił, a to sprawia, że mamy kolejną świetną książkę, na podstawie której mógłby powstać niezły film.

Książkę czyta się mega szybko. Rozdziały są podzielone na podrozdziały, a to sprawia, że przerzucamy kartka za kartką z prędkością błyskawicy. Tak bardzo pochłania nas cały VirtNet, że nie mrugniemy okiem, a już musimy czytać zakończenie, które otwiera nam furtkę do kolejnych części.

„W sieci umysłów” otwiera cykl „Doktryna Śmiertelności”. Wiem już teraz, że będzie to seria zajmująca szczególne miejsce w mojej biblioteczce. Polecam wszystkim czytelnikom zapoznanie się z tą książką, gdyż naprawdę każdemu czasem należy się porządna dawna technologicznego bełkotu, który przenosi nas do wirtualnego świata.
http://ksiazkomania-recenzje.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
13-04-2016 o godz 19:50 przez: Caroline Livre
Michael to gracz, jakich wielu. Całe dnie potrafi spędzać w cyberprzestrzeni, gdzie zdobywa kolejne punkty w grach, uczy się nowych umiejętności i poznaje przyjaciół. Wirtualny świat z czasem na tyle pochłania chłopaka, że wręcz nie potrafi się już od niego oderwać.

Jednak w komputerowej rzeczywistości zaczyna regularnie dochodzić do łamania prawa. Pewien użytkownik o nazwie Kaine wprowadza do gry technologie niebezpieczne nie tylko dla wirtualnych postaci, ale mające również realny wpływ na życie ludzi.

Chłopak oraz jego przyjaciele - Sara i Bryson, jako lepsi hakerzy, otrzymują od władz VirtNetu zadanie odnalezienia Kaine`a, co wcale nie będzie takie łatwe biorąc pod uwagę fakt, ze to mistrz w dziedzinie programowania...

"Jesteś tylko początkiem, Michaelu. Pierwszym krokiem olbrzymiego skoku ewolucyjnego."

"W sieci umysłów" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Jamesa Dashnera, o którego książkach było naprawdę głównie za sprawą bestsellerowego "Więźnia labiryntu". Akurat nie miałam do tej pory okazji sięgnąć po wspominaną wcześniej powieść, a że lubię ciekawą fantastykę, to zwyczajnie skusiłam się na pierwszy tom Doktryny śmiertelności.

Już na początku lektury uwagę zwraca niezwykle ciekawa i dokładna fabuła. Widać, że autor miał nie tylko świetny i naprawdę oryginalny pomysł na książkę, ale przede wszystkim dopracował go do perfekcji. Żadne zdanie nie jest zbędne, a wszystkie wydarzenia łączą się ze sobą w zaskakujący sposób tworząc nie tylko unikatową atmosferę, ale i wartką akcję, która gna z zawrotna prędkością, a niezwykle krótkie rozdziały tylko ułatwiają czytanie.

Również bohaterowie zostali moim zdaniem bardzo dobrze opisani. Michael to zwykły chłopak, który szybko uzależnił się od wirtualnego świata i nie wyobraża sobie życia poza nim. Nie przykłada dużej uwagi do otaczających go rzeczy, ani tym bardziej ludzi. Za to całą swoją uwagę skupia na grze, zdobywaniu nowych odznak i umiejętności. Niestety, o jego cyber-przyjaciołach wiemy dosyć niewiele oprócz tego, że również byli zakochani w grze. Nie mamy zielonego pojęcia, jak wyglądało ich życie w realu, co, nie ukrywam, od początku bardzo mnie intrygowało. No cóż, być może takie było właśnie zamierzenie autora, by pozostawić aurę tajemnic i sekretów wokół bohaterów ;)

Muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolona z lektury tej książki. Polubiłam prosty oraz zrozumiały styl autora. Nie ukrywam też , że pomysł na fabułę bardzo mi zaimponował. Również zakończenie jest bardzo zaskakujące i wręcz wpychające w fotel, po prostu godne mistrza. Trzeba jednak dodać, że wizja przeszłości ukazana w tym utworze może niepokoić. Mówi się, że uzależnienia to domena naszych czasów i to niestety smutna prawda. Bowiem coraz więcej osób nie tylko nie potrafi obejść się kilka dni bez komputera, ale spędzić bez niego kilkanaście minut. Wprawdzie technologia otacza nas na co dzień i to nic złego, że korzystamy z jej dobrodziejstw. Gorzej jednak, gdy na dobre zapominamy, że cyberprzestrzeń to nie nasz świat, a jedynie chwilowa ucieczka od niego...

"To VirtNet [...] Tu nic nie musi być rzeczywiste, żeby było prawdziwe. Na tym to wszystko polega."

"W sieci umysłów" to kolejna fantastyczna opowieść, której akcja rozgrywa się w (nie)dalekiej przeszłości. Nie tylko zaskakuje pomysłem na fabułę, ale i skłania do przemyśleń na temat naszej (być może już niedalekiej) przyszłości. Polecam przede wszystkim fanom tego gatunku :)

Recenzja pochodzi z bloga www.przygody-mola-ksiazkowego.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
27-10-2015 o godz 19:29 przez: Lexiss MacKade
Michael jest graczem. I – jak większość graczy – więcej czasu niż w realnym świecie spędza w wirtualnej rzeczywistości VirtNet. Do VirtNetu można wejść i umysłem, i ciałem, a jeśli jesteś hakerem, czeka cię jeszcze więcej zabawy. Bo przecież najfajniej jest łamać zasady, prawda?

Niektóre z nich wprowadzona jednak nie bez powodu .Istnieją bowiem technologie zbyt niebezpieczne , by traktować je lekkomyślnie .Ktoś właśnie złamał reguły gry- z zabójczym rezultatem.

Żeby złapać hakera, trzeba jeszcze lepszego hakera. I to właśnie Michael wygląda na osobę, która może włamać się do najbardziej skomplikowanego systemu na świecie. Jeśli zgodzi się podjąć tej misji, będzie musiał wejść do VirtNetu nigdy nieodkrytymi ścieżkami. I uważać, aby nie stracić z oczu bardzo cienkiej granicy między grą a rzeczywistością…

Nowa powieść Jamesa Dashnera twórcy książek, na podstawie których powstały filmowe hity.

Michaela nie polubiłam , ale za to zaimponował mi swoją odwagą i inteligencją. Niekiedy jednak miałam wrażenie ,że granica między jego odwagą a głupotą się zacierała. Myślę ,że Michael zyska sympatię osób ,które mają podobne usposobienie lub są miłośnikami gier komputerowych.


„The Eye of Minds”rozpoczyna serię Mortality Doctrine, której akcja dzieje się w świecie hiperrozwiniętej technologii, cyberterrorystów i gier tak doskonałych, że przerastają najdziksze marzenia… albo najgorsze koszmary

The Eye of MindsPowieść czyta się bardzo szybko, niemniej jednak należy czytać ją z przerwami, gdyż bardzo silnie oddziałuje na psychikę czytelnika. Książka ma specyficzną budowę , z którą jak do tej pory nie miałam okazji się spotkać, gdyż każdy jej rozdział składa się z wielu pomniejszych podrozdziałów . To jak najbardziej można zaliczyć na plus, ponieważ jest to pewien powiew nowości. Autor stworzył bardzo mroczy i pełen okrucieństwa świat , w którym na każdym kroku czyhają niebezpieczeństwa i nikt nie może być pewien, kiedy śmierć się o niego upomni.

Pomysł na tę historię wydaje się być czymś nowym i fascynującym. Dlatego bardzo boleję nad tym ,że pan Dashner nie wykorzystał pełni potencjału swojej powieści. Na początku akcja bardzo mnie wciągnęła , potem jednak coś się popsuło i książka zaczęła się robić nużąca. Autor miał bardzo świetny pomysł ,tylko gorzej poszło mu z wcieleniem go w życie. W pewnym momencie miałam wrażenie ,że troszeczkę go poniosło , przez co historia stała się absurdalna i można w niej było znaleźć wszystko , czego dusza zapragnie. Na szczęście zakończenie jest genialne i sprawia ,że czytelnikowi z wrażenia otwierają się szeroko oczy.

Pod wpływem emocji nerwy miałam cały czas napięte , a po zakończeniu książki byłam bardziej zmęczona , niż rozbawiona...

Cała recenzja na blogu :http://lowczyni-ksiazek.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
27-10-2015 o godz 19:13 przez: Lexiss MacKade
Michael jest graczem. I – jak większość graczy – więcej czasu niż w realnym świecie spędza w wirtualnej rzeczywistości VirtNet. Do VirtNetu można wejść i umysłem, i ciałem, a jeśli jesteś hakerem, czeka cię jeszcze więcej zabawy. Bo przecież najfajniej jest łamać zasady, prawda?

Niektóre z nich wprowadzona jednak nie bez powodu .Istnieją bowiem technologie zbyt niebezpieczne , by traktować je lekkomyślnie .Ktoś właśnie złamał reguły gry- z zabójczym rezultatem.

Żeby złapać hakera, trzeba jeszcze lepszego hakera. I to właśnie Michael wygląda na osobę, która może włamać się do najbardziej skomplikowanego systemu na świecie. Jeśli zgodzi się podjąć tej misji, będzie musiał wejść do VirtNetu nigdy nieodkrytymi ścieżkami. I uważać, aby nie stracić z oczu bardzo cienkiej granicy między grą a rzeczywistością…

Nowa powieść Jamesa Dashnera twórcy książek, na podstawie których powstały filmowe hity.

Michaela nie polubiłam , ale za to zaimponował mi swoją odwagą i inteligencją. Niekiedy jednak miałam wrażenie ,że granica między jego odwagą a głupotą się zacierała. Myślę ,że Michael zyska sympatię osób ,które mają podobne usposobienie lub są miłośnikami gier komputerowych.


„The Eye of Minds”rozpoczyna serię Mortality Doctrine, której akcja dzieje się w świecie hiperrozwiniętej technologii, cyberterrorystów i gier tak doskonałych, że przerastają najdziksze marzenia… albo najgorsze koszmary

The Eye of MindsPowieść czyta się bardzo szybko, niemniej jednak należy czytać ją z przerwami, gdyż bardzo silnie oddziałuje na psychikę czytelnika. Książka ma specyficzną budowę , z którą jak do tej pory nie miałam okazji się spotkać, gdyż każdy jej rozdział składa się z wielu pomniejszych podrozdziałów . To jak najbardziej można zaliczyć na plus, ponieważ jest to pewien powiew nowości. Autor stworzył bardzo mroczy i pełen okrucieństwa świat , w którym na każdym kroku czyhają niebezpieczeństwa i nikt nie może być pewien, kiedy śmierć się o niego upomni.

Pomysł na tę historię wydaje się być czymś nowym i fascynującym. Dlatego bardzo boleję nad tym ,że pan Dashner nie wykorzystał pełni potencjału swojej powieści. Na początku akcja bardzo mnie wciągnęła , potem jednak coś się popsuło i książka zaczęła się robić nużąca. Autor miał bardzo świetny pomysł ,tylko gorzej poszło mu z wcieleniem go w życie. W pewnym momencie miałam wrażenie ,że troszeczkę go poniosło , przez co historia stała się absurdalna i można w niej było znaleźć wszystko , czego dusza zapragnie. Na szczęście zakończenie jest genialne i sprawia ,że czytelnikowi z wrażenia otwierają się szeroko oczy.

Pod wpływem emocji nerwy miałam cały czas napięte , a po zakończeniu książki byłam bardziej zmęczona , niż rozbawiona...

Cała recenzja na blogu :http://lowczyni-ksiazek.blogspot.com/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
09-10-2015 o godz 17:48 przez: dobra.ksiazka
Michael jest nastoletnim graczem. Codziennie po powrocie ze szkoły zatraca się w bardzo realistycznych grach, które przenoszą zarówno jego ciało, jaki i umysł w najróżniejsze miejsca. Dzięki specjalnej trumnie chłopak może doświadczać, czuć i przeżywać milion rzeczy przynoszących adrenalinę, zalicza się do tego również śmierć. Po wszystkim wraca na Jawę cały i zdrowy, jednak to w cyberprzestrzeni czuje, że naprawdę żyje. Ma dwójkę wspaniałych przyjaciół Sarę i Brysona, których mimo że nigdy nie spotkał w realu, to są mu najbliższymi ludźmi. Ponadto wszyscy troje są znakomitymi hakerami i z łatwością zmieniają programy gier, by doznania były jeszcze lepsze.

Jednak, jak się wkrótce okazuje prawdziwe życie graczy w VirtNecie jest zagrożone przez niejakiego Kaine'a, który zaczyna ich zabijać dla własnych celów. Główni bohaterowie, jako że posiadają imponujące umiejętności hakerskie dostają zlecenie od agentów, by wyruszyli na poszukiwanie Ścieżki, która zaprowadzi ich prosto do mężczyzny, by tamci mogli go zlikwidować.

"W sieci umysłów" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Jamesa Dashnera i już jestem zakochana w jego stylu pisania. Nie dość, że stworzył oryginalny świat, w którym pełno jest technologii, o jakiej nam się nie śniło, to jeszcze przedstawił go w sposób klarowny i prosty do zrozumienia. Ani razu nie zdarzyło mi się pogubić w nowych terminach, bo były one szybko wyjaśniane. Po drugie mamy tu zabawnych, odważnych, inteligentnych bohaterów, których polubiłam już od pierwszych stron. Są zgraną paczką i działają w synchronizowany sposób, przez co konsekwentnie dążą do wypełnienia zleconej im misji. Kolejnym ogromnym plusem jest akcja powieści, która gna do przodu przez cały czas, a ciągłe jej zwroty sprawiają, że nie mamy pojęcia co czeka naszych bohaterów na następnej stronie. Jednak na największe brawa zasługuje samo zakończenie, które było tak zaskakujące i niespodziewane, że aż nie mogę uwierzyć, że książka skończyła się w takim momencie!

Podsumowując, "W sieci umysłów" jest świetnym początkiem cyklu DOKTRYNY ŚMIERTELNOŚCI i polecam ją absolutnie wszystkim, zarówno chłopcom, jak i dziewczynom. Każdy znajdzie tu coś dla siebie i będzie z tego zadowolony. Ja osobiście nie mogę się doczekać kontynuacji tej niesamowitej książki i przypuszczam, że będzie się w niej działo jeszcze więcej niż w części pierwszej.
Źrodło recenzji dobraksiazka1.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
16-01-2016 o godz 20:03 przez: Recenzje Kiti
James Dashner zasłynął serią ,,Więzień labiryntu", w ramach której ukazały się już cztery książki. ,,Doktryna Śmiertelności" to nowy cykl jego autorstwa, który ma składać się z trzech części.

16-letni Michael od wielu lat sporo czasu spędza w świecie wirtualnym, a dokładnie w świecie gier. Ma w domu specjalną trumnę, za pomocą której przenosi się w Internetowy świat. Jego trumna jest tak doskonała, że nawet czuje ból, który spotka go w grze. Podczas jednej z rozgrywek spotkał samobójczynię, jego celem było odwiedzenie jej od tego pomysłu, gdyż tylko w ten sposób mógłby zdobyć dodatkowe punkty. Dziewczyna wspomniała imię Kaine'a. Co to był za człowiek i dlaczego Michel miał pomóc w rozwiązaniu jego sprawy?

Nowa seria to zawsze czysta karta dl danego pisarza. Nigdy nie wiemy, czego możemy się spodziewać w nowej historii. Fabularnie zapowiadało się bardzo ciekawie, więc postanowiłam sprawdzić, czy książka też mnie zachwyci. Przez pierwsze kilkadziesiąt stron bardzo źle mi się czytało, nie mogłam się wciągnąć, gdyż opisywane zdarzenia były dla mnie zbyt zagmatwane. Z czasem jednak to uczucie zagubienia zniknęło i do końca czytałam już ze sporym zainteresowaniem.

Język pisarza jest bardzo młodzieżowy, przeznaczony dla nastoletniego czytelnika. Podobnie zresztą jest z historią, którą James Dashner zawarł w pierwszym tomie trylogii ,,Doktryna Śmiertelności". Myślę jednak, że starsi czytelnicy także nie powinni się czuć bardzo zawiedzeni tą publikacją. Dużym plusem zdecydowanie jest mała liczba bohaterów, dzięki czemu nie mylą nam się postaci. Zakończenie wprawi Was w prawdziwe zdumienie. Jedna informacja całkowicie zmieni Wasze postrzeganie tej historii.

,,W sieci umysłów" to coś, czego jeszcze nie było. Dużą rolę odgrywa tutaj świat wirtualny, świat gier, który ma duży wpływ na życie trójki bohaterów, którzy znają się tylko za pośrednictwem Internetu i razem mają wziąć udział w pewnej misji. To nietuzinkowa historia, która może nie wszystkim się spodoba, jednak ja jestem bardzo zadowolona z lektury. Pozostaje mi czekać na drugi tom przygód Michaela i reszty bohaterów.

Moja ocena: 5,5/6
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
02-10-2015 o godz 18:23 przez: Martha Oakiss
Już teraz naszym światem rządzą nowoczesne sprzęty i technologia. Mamy telewizory 3D, Xboxy i PlayStation, które pozwalają poczuć nam to samo, co bohaterowie gier. Zrób jeszcze jeden malutki krok naprzód…

Lustro życia to najpopularniejsza gra w sieci VirtNetu. Za pomocą odpowiedniego sprzętu można wcielić się w postacie z Dzikiego Zachodu, wziąć udział w wojnie secesyjnej lub walczyć ze smokami. Każdy gracz ma w głowie rdzeń, którego zniszczenie w świecie wirtualnym powoduje również śmierć w życiu rzeczywistym. Zwyczajny odbiorca nie ma jednak do niego dostępu. Ale wśród nas są hakerzy, którzy za pomocą kodów przeskakują na wyższe poziomy i wprowadzają do gry błędy. Jednym z hakerów jest Michael, który staje przed trudną misją znalezienia cyberterrorysty zmuszającego graczy do popełniania samobójstw w obu wymiarach.

Gry komputerowe były miłością jego życia, i oto zamierzał wyruszyć na misję, w której gra toczyła się o najwyższe stawki. To będzie rozgrywka nad rozgrywkami.

Rozpoczynając lekturę bałam się, że duża ilość wynalazków i nowinek technologicznych sprawi mi ogromne problemy z zaklimatyzowaniem się w tych realiach i zrozumieniem szczegółów. Okazało się jednak, że wiadomości były podawane stopniowo i w zrozumiały sposób; nie musiałam się nad niczym długo zastanawiać, a czytając kolejne strony wszystko po prostu zgrabnie układało się w mojej pamięci. Wielki plus dla Dashnera za przyswajalność trudnej tematyki.

Ciąg dalszy + zdjęcia + video na
http://secret-books.blogspot.com/2015/10/wejdz-do-gry-w-sieci-umysow-james.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
03-10-2015 o godz 16:13 przez: Julia Alaska
Michael jest graczem. I – jak większość graczy – więcej czasu niż w realnym świecie spędza w wirtualnej rzeczywistości VirtNet. Do VirtNetu można wejść i umysłem, i ciałem, a jeśli jesteś hakerem, czeka cię jeszcze więcej zabawy. Bo przecież najfajniej jest łamać zasady, prawda? Ale pewne reguły powstały nie bez powodu… Kiedy jeden z hakerów zaczyna seryjnie mordować, rząd wie, że aby go schwytać, potrzebny będzie równie dobry haker. I to właśnie Michael wygląda na osobę, która może włamać się do najbardziej skomplikowanego systemu na świecie. Jeśli zgodzi się podjąć tej misji, będzie musiał wejść do VirtNetu nigdy nieodkrytymi ścieżkami. I uważać, aby nie stracić z oczu bardzo cienkiej granicy między grą a rzeczywistością…

W codziennym życiu praktycznie cały czas mamy styczność z technologią. Smartfony, tablety, nawet tablice interaktywne w szkołach są rzeczami, których jeszcze kilka lat temu nie było. Teraz wyjście z domu bez telefonu porównywalne jest do katastrof, a młodzi ludzie co raz częściej uzależniają się od gier komputerowych. A co by było gdybyśmy mogli "wejść" do cyfrowego świata i poczuć się jakbyśmy byli jego częścią? Wygrywać, spotykać się ze znajomymi, a nawet...umierać.

Reszta recenzji tu: http://moje-buki.blogspot.com/2015/10/126-w-sieci-umysow.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-10-2017 o godz 00:00 przez: Tamara Gardocki | Empik recenzuje
James Dashner jak zawsze spisuje się doskonale w roli twórcy powieści science fiction. Cykl Doktryna śmiertelności zaczął się bowiem niezwykle ciekawie. Już nie mogę się doczekać kiedy przyjdzie mi sięgnąć po następną część. Książki Dashnera charakteryzuje świetnie pomyślana fabuła, a to rzeczywiście potrafi pobudzić czytelniczą wyobraźnię. Mamy tu interesująco wykorzystany wątek hakerów, a styl pisania Jamesa Dashera trzyma nieźle w napięciu. Fajna książka dla młodzieży lubiącej elementy science fiction, ale polecam również starszym czytelnikom. James Dashner jest mistrzem w swojej dziedzinie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-11-2015 o godz 00:00 przez: August
Niesamowita historia, bardzo realistycznie i ciekawie opowiedziana. Kiedy sięgam po tego typu książki, spodziewam się elementu napięcia oraz sugestywności, a W sieci umysłów na pewno to jest. James Dashner to solidna pisarska firma i dlatego spod jego pióra wyszła tak dobra, przemyślana powieść.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji

O autorze: James Dashner

James Dashner - urodził się w 1972 roku w stanie Georgia (USA). Studiował rachunkowość w Brigham Young University. Obecnie mieszka w stanie Utah. Autor trylogii fantasy, z której pierwszy tom "Więzień labiryntu" od razu stał się bestsellerem w wielu krajach. W Polsce przetłumaczono także trzeci tom - "Lek na śmierć". Jest to dobra literatura rozrywkowa przeznaczona dla młodego czytelnika.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Kraina marzeń
4.7/5
32,03 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Baśniowa opowieść
4.7/5
39,27 zł
59,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Wysłuchaj mnie
4.8/5
30,18 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Północ w Everwood
4.5/5
34,27 zł
49,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Brakujący element
4.8/5
29,43 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Życie Violette
4.6/5
31,18 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Terapeutka
4.7/5
26,16 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Mam na imię Jutro
4.8/5
35,28 zł
49,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Galatea
3.8/5
24,77 zł
35,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Północ i Południe
4.9/5
47,99 zł
69,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Jedno życzenie
4.8/5
28,13 zł
42,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Kozioł ofiarny
4.7/5
35,59 zł
49,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Świat bez końca
4.9/5
35,28 zł
49,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Wysepka
5/5
37,96 zł
49,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Nokturny
5/5
34,78 zł
44,90 zł

Podobne do ostatnio oglądanego