Vox (okładka miękka)

Sprzedaje empik.com 34,99 zł

Cena empik.com:
34,99 zł
Cena okładkowa:
44,90 zł
Oszczędzasz:
9,91 zł (22%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt w magazynie empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Dalcher Christina Książki | okładka miękka
34,99 zł
asb nad tabami
James Marlon Książki | okładka twarda
30,99 zł
asb nad tabami
Hermes Gowar Imogen Książki | okładka twarda
33,99 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Co zrobiłyby kobiety, gdyby nagle liczba słów, które wypowiadają każdego dnia, uległa drastycznemu ograniczeniu?

Feministyczna dystopia o świecie rządzonym przez mężczyzn, w którym kobiety mogą wypowiedzieć tylko 100 słów dziennie. Mocna, wzbudzająca emocje książka, ważny głos w epoce ruchu #MeToo i w świetle ogólnoświatowych dyskusji o prawach kobiet.

Czarna bransoletka zaciśnięta na nadgarstku. Cyfrowe znaczki układają się w liczbę 15. Liczba wypowiedzianych słów nie może przekroczyć 100, każde kolejne słowo oznacza coraz silniejszy ładunek elektryczny. Licznik zresetuje się o północy.

Zasady są proste: najlepiej usunąć wszystkie językowe ozdobniki, ograniczyć pytania do tych, na które wystarczy odpowiedzieć „tak” lub „nie”. Nie pytać dzieci, jak poszło w szkole. Nie rozmawiać z mężem, nie wdawać się w dyskusje. Ważyć każde słowo.

Neurolingwistka dr Jean McClellan wciąż nie potrafi powiedzieć, jak się znalazła w tej utopistycznej rzeczywistości, gdzie rola wszystkich kobiet została ograniczona do milczącej obecności, do zapewniania rodzinie ciepłego posiłku na stole i czystego lokum. Jak do tego doszło? Kiedy, dosłownie i w przenośni, kobiety zostały zakute w kajdany?

Recenzenci podkreślają, że Vox to „kawał dobrej literatury. Porusza, skłania do refleksji, inspiruje, rozpala emocje. Jest fenomenalna i niebagatelna. To jedna z tych książek, o których chce się opowiedzieć wszystkim dookoła”.

"Szokuje, trzyma w napięciu, prowokuje do myślenia."

Lee Child

"Niepokojąco prorocza opowieść ku przestrodze. Spędza sen z powiek i rozpala gniew bez względu na płeć."

"Starburst Magazine"

"Opowiedziana błyskotliwym stylem historia, która przemawia do wyobraźni, alarmująca i fascynująca zarazem. Przywodzi na myśl prozę Margaret Atwood, George’a Orwella i Aldousa Huxleya. To dystopijna wizja teraźniejszości. Ta książka otworzyła mi oczy."

Melissa Broder, autorka "The Pisces"


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Vox
Autor: Dalcher Christina
Tłumaczenie: Madejski Radosław
Wydawnictwo: Wydawnictwo MUZA S.A.
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Numer wydania: I
Data premiery: 2019-02-27
Rok wydania: 2019
Forma: książka
Indeks: 31050616
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,6
5
11
4
4
3
0
2
1
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
12 recenzji
20-02-2019 o godz 20:41 Katarzyna Kmieć dodał recenzję:
Wyproszona, wymaszerowana w protestach i demonstracjach, wywalczona na mównicach i barykadach. Kobieca wolność. Poczucie współistnienia, współdecydowania, współtworzenia. Dla większości tak naturalna jak inne ludzkie przywileje, wręcz podstawowy element ludzkiego istnienia. Dla wielu rzecz tak oczywista, że każda dyskusja o niej zakrawa na kpinę i przeczenie naturze. Czy dla wszystkich równie zwyczajna i codzienna? Czy podobnie jak my - kobiety, o naszej wolności, samostanowieniu i swobodzie podejmowania decyzji, myślą wszyscy mężczyźni? A może i wśród kobiet są takie, które uważają kobiecą wolność za nadmiernie swawolną, jasną, pozbawioną zahamowań? I wreszcie, czy jest sens rozważać o powyższych kwestiach, czy wystarczy owe pytania pozostawić retorycznymi? W kraju szalonych pomysłów na przyszłość, w Stanach Zjednoczonych, autorka powieści "Vox", Christina Dalcher, postanowiła odebrać kobietom głos. A dokładniej, ograniczyć dzienny limit wypowiadanych przez nie słów do stu. Sto słów. Czy zdajemy sobie w ogóle sprawę jak niewiele to jest? W tylu słowach nie można przekazać piękna uczuć, wyrazić pełnych emocji, opowiedzieć o swoich troskach ani podzielić się radościami. W tylu słowach można w trakcie doby przeczyć, przytakiwać i powiedzieć córce: Mamusia Cię kocha. Wszystko, co chcielibyśmy dodać musi pozostać milczeniem. Z jak wielką tragedią zmaga się kobieta, która żyła opowiadaniem innym o cudach ludzkiego mózgu i mowy. Doktor Joan McClellan, straciła możliwość komunikacji z innymi naukowcami, dzielenia swej pasji. jak się okazuje, złość z takiej decyzji władz był jedynie zapowiedzią bólu jaki spowodowano kolejnymi dekretami: pozbawieniem kobiet pracy a dziewczynek prawa do nauki w znaczeniu dla nas podstawowym, ograniczeniem swobody umysłowej mężczyzn poprzez propagandowe wspieranie jedynie słusznej Cnotliwej wersji rodziny. zatrważające, jak wielu chłopców i mężczyzn ową propagandę wkrótce postanowiło utożsamić z własną myślą ba, nawet oskarżać kobiety o spowodowanie owych, jakże cofających nas w czasie decyzji rządu. Same nasuwają się porównania do sytuacji typowej dla krajów ekstremalnie chrześcijańskich czy prawicowych w znaczeniu powrotu do modelu rodziny sprzed uzyskania przez kobiety praw wyborczych. Być może taka lektura pozwoli niektórym osobom u władzy zrozumieć bezsens i niszczącą role takich właśnie posunięć. Nasza bohaterka walczy z własnym sumieniem i narzucanym jej rolom, stawia naprzeciw siebie miłość do dzieci, chęć uczynienie z nich upartych, walecznych ludzi oraz własny, egoistyczny ale bardzo ludzki pęd za swobodą, za chęcią powrotu do tego, co ukochała dawniej. Wszystko co przeszłe kusi ja swoją doskonałością gdy pojawia się szansa odzyskania przywilejów. Tylko czy krótkoterminowość tej szansy i wewnętrzna niezgoda na bycie wyjątkiem pozwolą jej normalnie funkcjonować? Czy tez wreszcie wywołają w niej bunt? Romans, powroty pamięcia do ukochanych Włoch, pijany wrzask na przekór fizycznemu bólowi po przekroczeniu limitu słów - wszystko to stanowić będzie dla Joan element oporu, niezgody, oszołomienia niemożnością podjęcia słusznej decyzji. Bo jak się zdajee, takie decyzje nie istnieją. Jednego można być pewnym. Autorka swa opowieścią nie tylko feminizującą ale też pokazującą jak ogromna jest rola kobiet w nauce, życiu społeczeństwa, wreszcie w życiu zrównoważonej rodziny, mówi 'nie' odbieraniu komukolwiek przyznanych mu, zgodnych z natura praw. Uczy szacunku, pokazuje niedoskonałości skrajnych form demokracji, lub jej braku. I co ważne stawia pytanie, czy w dzisiejszym świecie możemy sobie pozwolić na lekceważenie jakichkolwiek oznak odbierania nam praw, pozbawiania nas wolności, sterowania naszymi postanowieniami. Mądra, choć nie filozofująca książka. Każdy apel podany jest w formie rozmów, sytuacji codziennych, matczynych trosk, ludzkich mniejszych i większych zahamowań czy wręcz przeciwnie, zbytniej swobody moralnej. Ważne tematy zaserwowane w bardzo płynnej formie, czasem z nutką złości, czasem z lekkim humorem, najczęściej z goryczą. Polecam ku rozwadze. Pani_Ka Czyta (dziękuję wydawnictwu Muza oraz agencji Business&Culture za udostępnienie przedpremierowego egzemplarza książki - premiera 27 lutego)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-02-2019 o godz 10:57 Rosemary Littletoe dodał recenzję:
Fanatyzm religijny nigdy nie jest dobry. W USA do władzy doszło grono fanatyków, dla których kobieta sprowadza się do roli przedmiotu - powinna sprzątać, gotować i zajmować się dziećmi, ale nie pracować, czytać, korzystać z internetu ani wyrażać własnych opinii. Oczywiście w XXI wieku nikt się na to nie zgodzi, więc władze zamknęły kobietom usta - każda nosi na nadgarstku licznik, który pozwala na wypowiedzenie zaledwie 100 słów dziennie. To o wiele mniej mniej niż będzie liczył ten akapit. Za każde następne słowo kobieta jest karana coraz silniejszymi impulsami elektrycznymi. Jedną z takich kobiet jest była neurolingwistka, doktor Jean McClellan. Zakneblowana, uwięziona w domu, może tylko bezsilnie patrzeć jak jej córka wychowuje się bez słów. Wszystko zmienia się gdy brat prezydenta ulega wypadkowi i doznaje uszkodzenia mózgu, a Jean jest jedynym naukowcem, który był blisko odkrycia leku cofającego podobny uraz. W zamian za współpracę, Jean i jej córce zostają zdjęte liczniki. Teraz, odzyskawszy głos, kobieta może zacząć walkę. Uwielbiam dystopie i nigdy się z tym nie kryłam. Podoba mi się jak mocno oddziałują na wyobraźnię, jak silne emocje budzą, jak przestrzegają przed kierunkiem, w jakim zmierza współczesny świat. Znakomitą większość dystopii można zaliczyć do całkiem realnych scenariuszy na przyszłość i choć wywołuje to uczucie niepokoju, to równocześnie głęboko mnie fascynuje. Dlatego dziś przedstawiam Wam dystopię, a co więcej, jedną z lepszych i bardziej realnych. A także, co wpisuje się w temat lutego, który okrzyknęłam miesiącem świetnych debiutów, kolejny z nich. Zacznę jednak od przygany. Książka reklamowana jest jako "powieść epoki #metoo", co budzi mój głęboki niesmak. Ten powszechnie znany hashtag stworzony został do szerzenia świadomości o molestowaniu i uważam, że wykorzystywanie go do reklamowania powieści jest zwyczajnie niewłaściwe. Molestowanie to nie chwyt marketingowy - tym bardziej, że w książce nie ma wątku molestowania. To przez takie właśnie działania ten jakże potrzebny hashtag i cała towarzysząca mu akcja stają się powoli coraz większym pośmiewiskiem i tracą na znaczeniu. To jest złe i ja to potępiam. Teraz o książce. Wspomniałam już, że jest to debiut, a do tego naprawdę bardzo dobry. Gdybym nie wiedziała, że czytam pierwszą powieść autorki, nic w tekście nie naprowadziłoby mnie na ten wniosek. Pani Dalcher ma naprawdę dobry warsztat i potrafi prowadzić akcję - może nie do końca wychodzi jej przeskakiwanie pomiędzy tym, co się dzieje, a wspomnieniami, ale niejeden doświadczony autor również się na tym potyka. Nie mamy tu przefilozofowanych rozmyślań głównej bohaterki, jak miało to miejsce w "Opowieści Podręcznej" - tego porównania nie da się chyba uniknąć - i w ogóle mi tego nie brakowało. Niestety tak jak nie zapałałam specjalną sympatią do Fredy, nie stało się to również tym razem w przypadku Jean, ale mimo wszystko zarówno jednej, jak i drugiej gorąco kibicowałam. Ta opowieść zdecydowanie wywołuje emocje. Musze się Wam przyznać, że zaczęłam ją czytać pewnego typowego wieczoru - siedziałam razem z moim chłopakiem na kanapie, na stole stały kubki z herbatą, on grał w Wiedźmina, ja czytałam. Po jakichś 30 stronach, gdy już trochę zagłębiłam się w akcję, mój luby o coś spytał. Nie pamiętam o co, ale pamiętam, że tylko pokiwałam głową z przedziwnym uczuciem, że nie powinnam, wręcz nie wolno mi mówić. Że coś jest nie tak uświadomiłam sobie dopiero gdy spytał czy wszystko w porządku, po tym jak na trzecie kolejne pytanie odpowiedziałam gestem. Nie przypominam sobie, żeby jakakolwiek inna powieść tak bardzo namieszała mi w głowie. I za to wielkie brawa i wielki szacunek. Jeśli chodzi o samą treść, to przyznaję, że z początku jest drętwo. Kiedy już zostaniemy wprowadzeni w temat, akcja zwalnia i właściwie przez kilkadziesiąt stron niewiele się dzieje. Mniej więcej od połowy książki znowu robi się ciekawie, a zakończenie to jazda bez trzymanki. Nie wszystko trzyma się w nim tak zwanej "kupy", ale jest akcja, jest napięcie, są "plot-twisty". Nie będę się czepiać. Opowieść naprawdę wciąga, a kiedy powoli intryga zaczyna układać się w logiczną całość, już nie sposób tej książki odłożyć. "Vox" bez wątpienia porusza ważne tematy i zwraca uwagę na zagrożenia, jakie czyhają na wolność nie tylko kobiet, ale całego społeczeństwa. W dobie powszechnej inwigilacji i przy obecnym poziomie techniki kontrolowanie mas jest dziecinnie proste, a fanatyzm religijny to potężna i złowroga siła. To przesłanie dostajemy opakowane w naprawdę zgrabną opowieść, która nas nie tylko pouczy, ale wciągnie na długie godziny, a do tego okraszone porządnym warsztatem pisarskim. Niedociągnięcia tej książki w moim odczuciu bledną przy kiepskim pomyśle na marketingowe wykorzystanie #metoo, za które aż chciałoby się obniżyć ocenę. Pomijając ten fakt, uważam, że to to naprawdę dobra, dająca do myślenia powieść, którą polecam każdemu - ku przestrodze.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
17-02-2019 o godz 19:36 Anonim dodał recenzję:
W Stanach Zjednoczonych wprowadzono zakaz wypowiadania się przez kobiety. Mogły zaledwie wymówić tylko 100 dziennie, podczas gdy przeciętnie człowiek wypowiada dziennie ok. 16 tysięcy słów. Sytuacja niewyobrażalna. Kobiety zostały pozbawione możliwości pracy zawodowej, uczestniczenia w życiu kraju, według zasady: zero jakichkolwiek praw, maksimum obowiązków i kar. A kto kobietom zafundował taką niespodziankę? Kto się boi siły i mocy drzemiącej w kobietach? To mężczyźni, ojcowie i mężowie, taki los zgotowali swoim żonom i córkom. Obawa przed przejęciem władzy przez kobiety i głoszeniem swoich poglądów odebrała mężczyznom zdolność logicznego myślenia. Lepiej mieć uległą kobietę, która nic nie jest w stanie zrobić i na nic nie ma wpływu, niż twardą wojowniczkę, o określonych przekonaniach i racjach. Bohaterkę „VOX” dr Jean McClellan i jej córkę również spotkał taki los. Założono im na nadgarstkach liczniki słów i w ten sposób je zniewolono. Jean została pozbawiona możliwości kontynuowania swojej pracy zawodowej, nie mogła dokończyć badań nad lekiem na schorzenia neurologiczne. Ale niespodziewanie otrzymuje szansę na czasowe pozbycie się opaski w zamian za pomoc w wynalezieniu leku dla chorego brata prezydenta kraju. Nie rwała się do tego projektu, zrobiła chłodną kalkulację, co się jej bardziej opłaca. Może warto przeciwstawić się wielkim tego świata i powiedzieć stanowcze „nie”. Jakie to odniesie skutki dla niej i jej małej córeczki? Przecież one bardzo cierpią, ograniczono możliwości prawidłowego rozwoju córeczki. Ciekawe jaką podejmie decyzję? Czy pomoże prezydentowi i raz na zawsze pozbędzie się kajdan, czy też zagra mężczyznom na nosie? Każdy może oczywiście sam ocenić podjętą przez nią decyzję, tylko trzeba bardzo mocno wczuć się w jej położenie … „Od Jackie nauczyłam się jednego – jeśli nie widzisz nadciągającego zagrożenia, nie możesz stawić mu czoła”. Pierwsze spojrzenie na okładkę już przyprawia o drżenie ciała, ale też sugeruje o czym będzie ta książka. I przyznam szczerze – pierwsze moje skojarzenie – trafiło w sedno tej lektury, moje przewidywania co do fabuły spełniły się w zupełności. „VOX” czyta się na jednym oddechu. Krótkie i treściwe rozdziały nie nudzą, a wręcz powodują szybie płynięcie ze wzburzonym nurtem rzeki. Bo ta powieść oburza, prowokuje, wyzwala gniew i wściekłość. Jak można tak traktować płeć piękną? Najlepiej osobom niewygodnym zamknąć usta – i to dosłownie – i nie pozwolić się udzielać czy wykorzystywać mocy tkwiących w potędze kobiet. Współczesne barbarzyństwo. „Dla triumfu zła wystarczy tylko. Aby dobrzy ludzie nic nie robili”. Ta powieść to manifest kobiet, wezwanie do walki z okrucieństwami tego świata, przeciwnościami które kobietom fundują mężczyźni. Nie pozwólmy, aby ktokolwiek zabronił nam żyć, chciał ograniczyć naszą wolność. Bądźmy również czujne i otwarte na świat, nigdy nie wiadomo, z której strony może nastąpić atak. A jak ukazuje lektura, często z najbardziej niespodziewanej. Walczmy o swoje prawa, głośno głośmy swoje poglądy i przekonania, nie bójmy się mówić, co nas gryzie i co nam się nie podoba. Realizujmy swoje marzenia i pragnienia. Przecież jesteśmy odważne i silne, teraz tylko pokażmy to światu. Świetnie, że taka powieść ujrzała światło dzienne. Jest ona bardzo oczekiwana przez kobiety, zapewne sprowokuje je do działania i wyjścia z ukrycia. Porzucą codzienną bierność i wezmą sprawy w swoje ręce. W kobietach tkwi siła i niewyobrażalna moc. Codziennie świat coraz głośnej będzie słyszał o inicjatywach kobiet, gwarantuję, że nie będą one skierowane przeciwko mężczyznom, tylko będą zmierzały do poprawy jakości wspólnego rozwoju i szczęśliwego życia. Polecam tę powieść wszystkim kobietom, ona zasieje w was garstkę niepewności i wyzwoli odrobinę gniewu. Sprowokuje do działania, a to już sukces! Trzymajmy się razem, nasz los jest w naszych rękach! Ambros
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-02-2019 o godz 22:05 KLAUDIA KARDYNAŁ dodał recenzję:
Kolejny raz dziękuję Wydawnictwu Muza za egzemplarz recenzencki. Niedaleka przyszłość. Stany Zjednoczone. Jesteśmy w domu Jean i Patricka McClellanów. Jean i jej najmłodsza córka Sonia mają na rękach „bransoletki”. To liczniki, które codziennie odmierzają ich słowa. Mogą wypowiedzieć ich tylko 100 dziennie. Żart? Niestety, najokropniejsza prawda. Pierwszy raz mam do czynienia z taką dystopią. Bardzo możliwą i przerażającą. Kiedy zostaje Ci odebrane prawo głosu, praca, pieniądze, paszport, a nawet możliwość wysyłania listów, co możesz zrobić? Stać się kurą domową nastawioną na pranie, gotowanie, sprzątanie i rodzenie dzieci? Przed takim wyborem została postawiona główna bohaterka. Jean jest doktorem lingwistyki. Przed przewrotem pracowała nad lekiem na afazję Wernickego. Teraz nieudolnie zajmuje się sprzątaniem i gotowaniem dla męża pracującego w Białym Domu i czwórki dzieci. Jej życie zmienia się kiedy brat prezydenta doznaje wypadku i potrzeba specjalisty, który wyleczy go z afazji. Jean nie zdaje sobie sprawy jak bardzo zmieni się jej życie przez to jedne wydarzenie. Książka jest pisania krótkimi rozdziałami co powoduje bardzo szybkie czytanie. Wszystko kręci się wokół jednego tematu, co też jest fajne i nie utrudnia odbioru. Mimo to książka wzbudza bardzo wiele emocji – negatywnych jak i pozytywnych. Z tego względu, że jestem kobietą straszliwie denerwowały mnie slogany o tym, jak to mężczyźni powinni rządzić światem, a my powinniśmy im usługiwać. Niedoczekanie!!! Na szczęście okazało się, że nie wszyscy mężczyźni tak myślą. Wielu mężczyzn nie chce takiej przyszłości dla swoich córek, żon czy matek. Autorka kłuje w oczy także pewną prawdą - jeżeli zawczasu nie zadbamy o swoje interesy, później może być już za późno. Inni zrobią to za nas, nie przejmując się zupełnie naszym zdaniem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-02-2019 o godz 10:45 Sebastian Adamczyk dodał recenzję:
Recenzja z instagrama Bookandpoet : #recenzja #vox #metoo Kobiety straciły prawa prawie do wszystkiego. Mogą powiedzieć tylko 100słów dziennie, bo każde kolejne kończy się porażeniem prądem. Naszą narratorką jest Jean, która spełnia swoje zadanie matki i pani domu (błąd- niewolnicy domu). Nikt nie jest gorzej traktowany, niż kobiety. To mężczyźni są górą a one "spełniają swoją funkcję". Ten bardzo dziwny i niesprawiedliwy świat prezentuje nam #wydawnictwomuza w swojej najnowszej książce. Pierwszy rozdział chwycił mnie za serce i serio zrobiło mi się smutno. Narratorką jest kobieta, która ma doktorat z lingwistyki, a teraz nie może czytać książek, pouczać synów a nawet zaśpiewać na dobranoc kołysanki swojej córce. Bardzo mnie to zabolało. Później jeszcze bardziej książka mnie interesowała, ale gdzieś w połowie zaczęło się wszystko gubić. Liczne tajemnice rządowe, sekrety, niewiadome... za dużo tego i doprowadziło to do lekkiego zamieszania. Pogubiłem się i trudno było mi później czytać. Książka jest naprawdę ciekawa do pewnego momentu, później jest zagmatwana a zakończenie trochę naciągane. W końcu bohaterką nie jest nastolatka, która się przeciwstawia systemowi, tylko dorosła kobieta z charakterem. Mimo wszystko cieszę się, że mogłem przeczytać tę książkę, bo niesie ze osobą hasło równouprawnienia. Mam nadzieję, że nigdy nie dojdzie do tego, o czym napisała #christinadalcher Recenzja z instagrama bookandpoet. Zapraszam po więcej ciekawych zdjęć
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
13-02-2019 o godz 10:03 Ewelina dodał recenzję:
Kobiety uznawane są za największe gaduły, no nie mogę tutaj polemizować, ponieważ sama do nich należę. Uwielbiam mówić, czasami wyrzucam z siebie słowa jak z karabinu :) i nie wyobrażam sobie, gdyby któregoś dnia zabroniono mi powiedzieć nie więcej niż 100 słów dziennie... A własnie to spotkało Jean... główną bohaterkę powieści "VOX" Dr Jean McClellan wiedzie normalne życie, jest żoną, matką a przede wszystkim szanowaną neurolingwistką, prowadzi badania naukowe, a świat polityki i protestów dotąd zostawiała daleko za sobą. I nagle po zmianie rządu zaczynają dziać się nieludzkie rzeczy, kobiety są dyskryminowane, ogranicza się do minimum ich prawa w społeczeństwie, odbiera się im wolność, nie mogą pracować, czytać książek, używać komputerów, nosić ulubionych ubrań, odbierać poczty.. a co najgorsze mają limit wypowiedzianych słów dziennie do 100, po przekroczeniu tej liczby z każdym wypowiedzianym słowem będą porażone prądem... dotyczy to zarówno kobiet jak i małych dziewczynek... W rządzie zasiadają tylko mężczyźni a kobiety mają być podporządkowane i posłuszne. Złamanie zasad skutkuje karą wywiezienia Ich na zawsze do miejsc z których nie ma już powrotu. I nagle ten cały koszmar zostaje przerwany, gdy brat Prezydenta ulega wypadkowi i Jean zostaje poproszona o wzięcie udziału w leku na przywrócenie go do pełnej sprawności.. To jedyna szansa dla Niej, by stawić czoła rządowi i odzyskać prawo do głosu... tylko, gdy Jean podejmuje wyzwanie nic co wydawało się takie proste nie do końca prostym jest... Świetny pomysł, świetne wykonanie. Wyobrażacie sobie, że nagle wypowiesz o jedno słowo za dużo i już nie wystarczy Ci ich na powiedzenie dziecku kocham Cię ? albo dobranoc?. Nagle z dnia na dzień nie możesz porozmawiać z mężem leżąc w zaciszu sypialni o codziennych sprawach o udrękach, które spędzają sen z powiek ponieważ licznik przekroczył już 100 słów... Czytasz i aż się dusisz od chęci wypowiedzenia parunastu słów żeby się przeciwstawić tej nieludzkiej sytuacji. Jedyny minus tej książki, to moja niechęć do głównej bohaterki, bardzo trudno było mi ją polubić :), ale pomijając ten jeden minus wszystko pozostałe współgra ze sobą idealnie. Poznajcie świat kobiet, którym nic nie wolno, poznajcie Jean, która ma maleńką szansę by na chwilę uwolnić się od licznika słów. Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-02-2019 o godz 22:52 Ania dodał recenzję:
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA Pierwsze moje zetknięcie się z tą niezwykle opowiedzianą powieścią wywołało we mnie zaciekawienie, gdyż wśród świata kobiet panuje zagrożenie-zmowa milczenia, które nie podoba się jednej z bohaterek, która zmaga się również z tym problemem-Jean McClellan w książce autorstwa Christiny Dalcher pt. ''Vox''. Nie każdemu podoba się zakaz wypowiadania przez kobiety, dziewczęta 100 słów dziennie wprowadzone przez amerykański rząd, który spowodował wielkie zamieszanie i poruszenie. Gdyby w Polsce taki zakaz funkcjonował, toby on się nie spodobał, u większości osób, ponieważ każda kobieta ma swoje zdanie i powinno się je szanować. Pozytywnym walorem przeczytanej przeze mnie książki jest to, że każdy z opisanych 80 rozdziałów są krótkie. Występuje w tekście dużo dialogów, które są bardzo dobrze skonstruowane. Dzięki nim możemy poznać, jacy są bohaterzy i odkryć ich prawdziwe charaktery. Ciekawostką są tutaj występujące inne zwyczaje, bunt, krzyk niezadowolenia, które przekazują prawdziwe uczucia, ale pojawia się smutek, z powodu chwilowej niemocy. Pani dr Jean McClellan za wszelką cenę próbuje udowodnić, że warto, jest walczyć o swoje. Nie podoba mi się w niej to, że ma skrajne uczucia względem własnych dzieci. Traktowanie nierówne. Kocha swojego męża. Lubi z nim rozmawiać, ale musi się pilnować z wyrażaniem własnego zdania, gdyż dla niej jest to niewyobrażalne, aby panowała cisza, która staje się powoli męcząca, a mężczyźni lubią zabierać wszędzie głos tam, gdzie nie zawsze jest on potrzebny. Powieść podoba mi się, ze względu na to, że autorka dzieli, się swoimi spostrzeżeniami z Czytelnikami dając im możliwości do refleksji, która jest potrzebna w obecnym świecie. Polecam przeczytać tę książkę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-02-2019 o godz 21:13 Wiktoria Jeleń dodał recenzję:
Pewnego dnia kobietom praktycznie odbierają prawo głosu, dosłownie. Wolno im wypowiedzieć tylko 100 słów dziennie. Przekroczenie tego limitu może się równać z bolesnymi konsekwencjami. Ta zapowiedź absolutnie mnie zaciekawiła i byłam pewna, że muszę to przeczytać. Oczekiwałam mocnej, feministycznej i przerażającej historii. Czy to dostałam? Książkę czyta się błyskawicznie dzięki króciutkim rozdziałom, to idzie dla niej zdecydowanie na plus. I chyba na tym skończę zachwalanie. Pomysł na historię jest genialny, ale gorzej jest z przedstawieniem tego pomysłu. Mamy tu z początku przedstawioną mocną kobiecą postać. Ta nasza bohaterka bardzo gubi się w przeciągu tych 400 stron i zupełnie traci w moich oczach to "coś". Ten świat jest ukazany, jako kompletne pozbawienie praw kobiet, odebranie wszystkiego, co sprawiało im satysfakcję i szczęście. Teoretyczna walka z systemem była no, nudna, tyle mogę powiedzieć. Spodziewałam się tego mocnego wątku feministycznego, ukazanie tej walki o swoje prawa i możliwość życia po swojemu. Zakończenie tej historii było nijakie, totalnie do przewidzenia. Takie coś z niczego. Ta powieść to dla mnie bardzo duży zawód, a szkoda, bo liczyłam na coś zupełnie innego.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-02-2019 o godz 13:09 Magdalena dodał recenzję:
Christina Dalcher - "Vox" premiera 27.02.2019 "Dla triumfu zła wystarczy tylko, aby dobrzy ludzie nic nie robili". Czy ludzie doceniają możliwości internetu, min. możliwości nieograniczonego dostępu do informacji, wymiany wiedzy, kontaktu z bliskimi, którzy znajdują się daleko od nas ale dzięki nowym technologiom możemy się z nimi kontaktować 24h na dobę? Czy doceniamy fakt, że naszym jedynym ograniczeniem jest czas i w danym czasie możemy czytać i rozmawiać ile chcemy? Teraz wyobraź sobie, że masz do dyspozycji tylko 100 słów dziennie, tak 100! Jeśli jesteś kobietą nie możesz wypowiedzieć ani przeczytać ich więcej, bo spotka Cię surowa kara. Internet przestaje dla Ciebie istnieć, maile, skype, książki. Nie możesz czytać nawet po cichu. Dlaczego? Bo jesteś kobietą! Dlatego, że rząd amerykański wydał dekret, który skazuje wszystkie kobiety, czyli około połowę społeczeństwa na milczenie. Wkrótce także wszystkie kobiety stracą prawo do pracy, ich córki nie mogą się uczyć ani pisać. Wszystkie mają na rękach bransoletki, które liczą ilość wypowiadanych słów. Liczniki resetują się o północy. Przeciętny człowiek dziennie wypowiada około 16 tysięcy słów a one mogą nie więcej niż 100. Za każde dodatkowe słowo są karane w postaci impulsu/ładunku elektrycznego, który staje się coraz bardziej nie do zniesienia, im więcej nadprogramowych słów wypowiedziały danego dnia. Dodatkowo wszędzie są kamery, które obserwują Cię 24h na dobę. Wielki Brat? Tak, tylko w tym wypadku Ty się na to nie zgodziłaś. Ba, nikt nie pytał Cię o Twoją opinię. Myślisz, że nie może być gorzej? Owszem, może. Bohaterką książki jest neurolingwistka dr Jean McClellan. Większość swojego życia poświęciła badaniom naukowym, a teraz sama została ofiarą nowego systemu i nosi znienawidzoną bransoletkę. Któregoś dnia dostaje propozycję nie do odrzucenia. Brat prezydenta ulega wypadkowi, w wyniku którego traci mowę. Dr Jean ma za zadanie opracować lek, który mu tę mowę przywróci. W geście dobrej woli na czas badań ma mieć zdjętą bransoletkę. Czy jednak na pewno prezydencki brat uległ wypadkowi czy może jest to tylko gra pozorów? Czy władzy naprawdę chodzi o lek przywracający mowę czy wręcz przeciwnie? Jean staje się pionkiem w grze tych, którzy wcale nie dążą do likwidacji choroby, ale do jej wywołania, a może jeszcze do czegoś więcej? Książka jest ważnym głosem w świetle ogólnoświatowych dyskusji o sprawach kobiet. Nazwałabym ją powieścią dystopijną z elementami thrillera. Pokazuje, jak może wyglądać świat, w którym panuje skrajna dyskryminacja i dlaczego powinniśmy głośno poruszać taką tematykę. Odwołam się raz jeszcze do cytatu z książki: "Dla triumfu zła wystarczy tylko, aby dobrzy ludzie nic nie robili". Najłatwiej kontrolować całą populację uciszając ją, skazując na życie w nędzy, odbierając jej prawo głosu. Pamiętajmy o tym, choćby przy kolejnych wyborach. Najłatwiej powiedzieć, że mój głos i tak nie zmieni wyniku, i to tylko jeden mały głos... Ale czy na pewno? Koniecznie przeczytajcie!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-02-2019 o godz 09:13 oliwkowej dodał recenzję:
Wyobraź sobie, że masz możliwość w ciągu dnia powiedzieć 100 słów. "Dzień dobry kochanie, jak spałeś, miłego dnia, do zobaczenia, kocham cię, jak minął ci dzień, co zjesz na kolację, jesteś zmęczony, wpuścisz mnie do łazienki, dobranoc, ja też cię kocham". Ups, wykorzystałeś 30 słów. Prawie jedną trzecią dziennego limitu. A to tylko kilka krótkich zdań, które każdy z nas codziennie wypowiada. I wyobraź sobie, że dotyczy to tylko kobiet. Mają być mamami i wsparciem dla swojego męża, który może wszystko. Ale jak być mamą kilkuletniej dziewczynki, której również nie wolno się odzywać? I nie ma możliwości opowiedzieć jej bajki na dobranoc? A kiedy ma koszmar w nocy i zaczyna krzyczeć, trzeba jej jak najszybciej zakryć usta, bo każde słowo, które wypowiada zbliża ją do niewyobrażalnego bólu? Znajdujemy się we współczesnych Stanach Zjednoczonych, gdzie obecna władza zdecydowała o przywróceniu patriarchatu. Z dnia na dzień wszystkim kobietom i dziewczynkom założono na nadgarstek licznik słów, który skrupulatnie i bezdusznie odlicza wypowiedziane w trakcie dnia słowa. A może być ich jedynie sto, ponieważ każde słowo więcej powoduje porażenie prądem. Władza, chcąc przywrócić idylliczny obrazek prawdziwej amerykańskiej rodziny z dawnych lat, gdzie kobieta jest najszczęśliwsza, kiedy może upiec ciasto, dbać o dom i gromadkę dzieci i zaspokajać potrzeby swojego męża, postanawia pozbawić kobiety głosu. Dosłownie i w przenośni. Odbiera im konta w banku, paszporty, telefony i wszelkie prawa. Nawet wyniki ich badań ginekologicznych ich mąż otrzyma w kopercie. DO rąk własnych. Jean McClellan, kiedyś obiecujący naukowiec, teraz pozornie posłuszna żona i matka otrzymuje szansę, aby przez chwilę wrócić do dawnego życia i zrobić "coś", aby wyzwolić się z okowów odliczanych słów. Kiedyś kochająca żona i matka, teraz walczy z nienawiścią do swojego męża, ponieważ ten nie walczy z systemem, i najstarszego syna, ponieważ ten zaczyna wierzyć w nauczane w szkole nowe zasady. Do końca książki zastanawiałam się, czy ma jakąś opcję, aby wyrwać się i uciec z jej chorej rzeczywistości? Książkę czyta się błyskawicznie, jednym tchem i z szeroko otwartymi z przerażenia oczami. Jestem przerażona tą książką. Jestem zaszokowana tym, jak bardzo realny jest świat stworzony przez autorkę. Współczesne Stany Zjednoczone, zamknięte granice, brak możliwości ucieczki dla kobiet i cała reszta świata: zupełnie normalna i swojska. I to jest wstrząsające: że to dałoby się zrobić, to mogłoby mieć miejsce, a świat, wykreowany przez Christinę Dalcher, jest jakby...namacalny. I w gruncie rzeczy to całe piekło, opisane przez nią, nie jest niemożliwe. Niesamowicie mocna pozycja, która pokazuje, do czego zdolni są ludzie, zaślepieni rządzą władzy i chorymi ambicjami. Wstrząsający opis zła, do jakiego prowadzi fanatyzm: religijny, polityczny i tak na dobrą sprawę każdy inny. "Chrystus jest głową mężczyzny, mężczyzna jest głową kobiety". Uważajmy na te słowa. Bo każde słowa należy rozważać mądrze. W przeciwnym razie mogą doprowadzić do tego, do czego doprowadziły w świecie wykreowanym przez autorkę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-02-2019 o godz 12:25 Viki K. dodał recenzję:
Co by było gdyby... Połowę społeczeństwa skazać na milczenie? W rządzie zasiadywali by tylko mężczyźni? A tą połową były by kobiety? Co jeśli na naszych rękach, na rękach wszystkich kobiet znalazłaby się bransoleta odliczająca słowa. Limit wynosiłby tylko 100 słów dziennie ? A jedynym obowiązkiem byłoby dbanie o dom, dzieci i oczywiście męża? Zastanawialiście się kiedyś nad tym? To jeszcze nic! Jakby zabrano nam prawo do CZYTANIA!( Nawet książek kucharskich)do nauki. WRÓĆ oczywiście szkoła by nadal obowiązywała tylko oddzielna dla chłopców i dziewczynek. Oczywiście te drugie uczyłyby się szyć, gotować, dbać o dom, a przede wszystkim milczeć? Jak myślisz co może się stać gdy siedzisz w swoich czterech ścianach pochłonięty własnymi sprawami zobojętniały na wybory prezydenckie, parlamentarne czy jakie tam jeszcze są? Czy miałbyś prawo sam przed sobą narzekać na istniejący system? Autorka swoją powieścią wchłania nas w ten świat. Od pierwszy stron naszym jedynym celem jest milczenie, oszczędzanie słów i przystosowanie się do zasad nowego systemu. Bo milczenie do dopiero początek. Myślicie, że w prawdziwym świecie jest to nie możliwe? Nasza bohaterka też tak myślała będąc jeszcze na studiach BA! Półtora roku wcześniej jeszcze to do niej nie dochodziło chociaż krążyły już jakieś plotki. "A co takiego mogą nam zrobić? Poddać nas przymusowej laryngektomii? Wyciąć nam języki?" A jednak mogli i zrobili to. Książka przedstawiona jest nam z punktu widzenia Jean mamy czas teraźniejszy, ale czasem cofamy się do przeszłości wraz z wspomnieniami głównej bohaterki. Tu wielki ukłon w stronę autorki, która ukazała nam jak strasznie może skończyć się całkowity brak zainteresowaniem wyborami, tym kto i jak rządzi naszym krajem. Wyraźnie mówi nam, abyśmy ruszyli cztery litery i się choć minimalnie zainteresowali zanim obudzimy się ręką w nocniku. Muszę przyznać, ze kiedyś też taka byłam jeszcze jako nastolatka, ale to zrozumiałe. Obowiązkiem dorosłych jest to, aby młodym ludziom zasiać obowiązek wiedzy politycznej na temat własnego kraju. Na pewno każdy z was zna osobę narzekająca na własny kraj. Pytanie brzmi Czy brałeś udział w wyborach? Jeśli nie to czy masz prawo do oceny? Ale skończmy już z polityką i wróćmy do książki. Jean jak już może zauważyliście obudziła się z ręką w nocniku, a raczej z bransoletą na ręce. Dane było jej wypróbować co to znaczy przekroczenie limitu. Po jego przekroczeniu bransoleta razi prądem. Zaczyna się od lekkiego kopnięcia, kończy się... Różnie.. Nasza bohaterka przed nową władzą była znakomitym badaczem naukowym. Teraz tytuł doktora zamieniła na jakże dumny tytuł Pani domu. Ma czworo dzieci. Trójkę chłopców i jedną pięcioletnią dziewczynkę z bransoletą na ręku. Ta o to dziewczynka bierze udział w szkolnym konkursie, który polega na milczeniu. A najstarszy syn mocno uwierzył w nowy system. Ma też męża z którym dawniej urywała noce na długich rozmowach, ale teraz... Zaczyna go nienawidzić. Pewnego dnia życie tej rodziny diametralnie się zmienia. Pomysłodawca tego brutalnego systemu składa jej ofertę. Potrzebują kogoś kto pomoże w wyleczeniu i brata prezydenta. Jak ona to wykorzysta? Czy uda jej się coś zdziałać? Dla kobiet? Albo przynajmniej dla siebie? Co odkryje? Mogłabym wymienić wam wiele pozytywów na temat tej książki. Wciągająca, ciekawa, wstrząsająca, lekka w czytaniu, ale i emocjonująca. Kupujcie pożyczajcie i czytajcie. Jest jednak coś do czego musze się przyczepić. Chociaż to może być dla niektórych nawet plusem niż minusem. Brakowało mi w niej bardziej szczegółowych opisów danych sytuacji. Jak na przykład moment w którym zostaje porażona prądem. Chciałabym przeczytać więcej emocji. Mam wrażenie, ze zostało to tak ogólnikowo opowiedziane. Jakby ktoś komuś o czymś mówił i nagle zamilkł dając tym informacje Nie chcesz o tym słuchać. Nie zrozumcie mnie źle nie chodzi mi o jakieś straszne sceny mrożące krew w żyłach. Tylko o wywołanie większych emocji. Oczywiście czułam złość, strach, niemoc, ale chciałabym poczuć więcej smutku i rozpaczy. Mam wrażenie jakby sama bohaterka kryła przed nami te uczucia. Niby są, ale te pierwsze przewyższają. Trzeba też wziąć pod uwagę, że to debiutancka powieść Christiny Dalcher, której celem było wywołać właśnie takie emocje. Trzeba też przyznać, ze jest fenomenalna. Coś czuje, ze kolejna będzie jeszcze lepsza. Na pewno zamierzam obserwować rozwój tej autorki i nie skończyć tylko na Vox-ie Weście do ręki tą książkę i wczujcie się w rolę kobiety, która żałuje swojego zobojętnienia, zaczyna nienawidzić męża i synów jednocześnie ich kochając.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-01-2019 o godz 11:18 Nikki dodał recenzję:
Miałam przyjemność zapoznania się z zagranicznym wydaniem. Bardzo poruszająca książka. Na pewno pozycja obowiązkowa dla wszystkich kobiet, pokazuje świat poddany skrajnie dyskryminującym wartościom, które nie są wcale tak dalekie od naszej rzeczywistości. Zmusza do dyskusji o prawach kobiet i ruchach społecznych, takich jak #MeToo. Nie pamiętam kiedy ostatnio coś mnie tak wciągnęło jak Vox.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Dalcher Christina

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Pacjentka Michaelides Alex
30,49 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Trzy razy ty Moccia Federico
41,99 zł
49,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Ogarnij się! Knight Sarah
24,43 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Rok 1984 Orwell George
17,49 zł
24,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Minecraft. Wyspa Brooks Max
27,93 zł
39,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.