Vox (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (4): Cena:

Sprzedaje empik.com 39,99 zł

Cena empik.com:
39,99 zł
Cena okładkowa:
44,90 zł
Oszczędzasz:
4,91 zł (11%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt w magazynie empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Dalcher Christina Książki | okładka miękka
39,99 zł
asb nad tabami
Jones Tayari Książki | okładka miękka
35,49 zł
asb nad tabami
Flanagan Richard Książki | okładka twarda
33,68 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Co zrobiłyby kobiety, gdyby nagle liczba słów, które wypowiadają każdego dnia, uległa drastycznemu ograniczeniu?

Feministyczna dystopia o świecie rządzonym przez mężczyzn, w którym kobiety mogą wypowiedzieć tylko 100 słów dziennie. Mocna, wzbudzająca emocje książka, ważny głos w epoce ruchu #MeToo i w świetle ogólnoświatowych dyskusji o prawach kobiet.

Czarna bransoletka zaciśnięta na nadgarstku. Cyfrowe znaczki układają się w liczbę 15. Liczba wypowiedzianych słów nie może przekroczyć 100, każde kolejne słowo oznacza coraz silniejszy ładunek elektryczny. Licznik zresetuje się o północy.

Zasady są proste: najlepiej usunąć wszystkie językowe ozdobniki, ograniczyć pytania do tych, na które wystarczy odpowiedzieć „tak” lub „nie”. Nie pytać dzieci, jak poszło w szkole. Nie rozmawiać z mężem, nie wdawać się w dyskusje. Ważyć każde słowo.

Neurolingwistka dr Jean McClellan wciąż nie potrafi powiedzieć, jak się znalazła w tej utopistycznej rzeczywistości, gdzie rola wszystkich kobiet została ograniczona do milczącej obecności, do zapewniania rodzinie ciepłego posiłku na stole i czystego lokum. Jak do tego doszło? Kiedy, dosłownie i w przenośni, kobiety zostały zakute w kajdany?

Recenzenci podkreślają, że Vox to „kawał dobrej literatury. Porusza, skłania do refleksji, inspiruje, rozpala emocje. Jest fenomenalna i niebagatelna. To jedna z tych książek, o których chce się opowiedzieć wszystkim dookoła”.

"Szokuje, trzyma w napięciu, prowokuje do myślenia."

Lee Child

"Niepokojąco prorocza opowieść ku przestrodze. Spędza sen z powiek i rozpala gniew bez względu na płeć."

"Starburst Magazine"

"Opowiedziana błyskotliwym stylem historia, która przemawia do wyobraźni, alarmująca i fascynująca zarazem. Przywodzi na myśl prozę Margaret Atwood, George’a Orwella i Aldousa Huxleya. To dystopijna wizja teraźniejszości. Ta książka otworzyła mi oczy."

Melissa Broder, autorka "The Pisces"


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Vox

Tytuł: Vox
Autor: Dalcher Christina
Tłumaczenie: Madejski Radosław
Wydawnictwo: Wydawnictwo MUZA S.A.
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Numer wydania: I
Data premiery: 2019-02-27
Rok wydania: 2019
Forma: książka
Indeks: 31050616
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,1
5
17
4
11
3
3
2
3
1
1
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
30 recenzji
16-04-2019 o godz 18:25 lidkab dodał recenzję:
Czy zastanawiałaś się kiedyś nad ilością wymawianych przez Ciebie słów w ciągu doby? Pewnie nie, bo i po co? Możliwość wypowiadania się, artykułowania własnych myśli, porozumiewania się z drugim człowiekiem odróżnia nas od wszystkich innych żyjących gatunków na Ziemi. Dzięki tej umiejętności podporządkowaliśmy sobie świat: przekazujemy swoją wiedzę, zdobycze kultury następnym pokoleniom umożliwiając tym samym ogromny rozwój. Pomysł jaki zrodził się w głowie Christiny Dalcher jest zaiste „szatański” – połowa populacji ludzkiej (mężczyźni) próbuje przejąć całkowitą kontrolę nad kobietami ograniczając im możliwość porozumiewania się do 100 słów dziennie. Zauważyłam jednak pewną nieścisłość w wywodach autorki. Skoro kilkuletnie dziewczynki są pozbawiane możliwości mówienia, kto i kiedy miałby nauczyć mówić małych chłopców? Przecież ojcowie pracują aby zapewnić byt rodzinie? Na to pytanie nie znalazłam w książce odpowiedzi… Mężczyźni kierowani przez fanatycznego, zaburzonego kaznodzieję próbują przejąć kontrolę nad światem. Czy im się to uda? Czy uda się wykształcone, mądre, myślące kobiety sprowadzić do roli li tylko reprodukcyjnej, bez praw, bez możliwości głosu, wypowiadania myśli, współdecydowania o losach świata? Czy komuś uda się zatrzymać tę farsę? Jak to wszystko się skończy? O tym dowiesz się drogi czytelniku po przeczytaniu książki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-04-2019 o godz 20:47 Anonim dodał recenzję:
Tak jak się spodziewałam, wizja przyszłości Christiny Dalcher dogłębnie mnie poruszyła. To w jaki sposób autorka, próbowała przedstawić nam przyszłość, w moim odczuciu jest wręcz przerażające. Czy któraś z nas - kobiet, gotowa byłaby na stratę wykształcenia, pracy, hobby? Tylko i wyłączenie za sprawą, skandalicznego prawa narzuconego przez mężczyzn?? Czy kiedykolwiek, byłybyśmy gotowe na tak restrykcyjne prawo? Czy możemy wyobrazić sobie życie z zegarkiem na ręku, od którego zależałaby liczba wypowiedzianych przez nas słów? Cholernie, trudno wyobrazić sobie takie warunki życia prawda ?? Przyznam że ja, nie jestem w stanie tego zrobić, a sama książka zaskoczyła mnie swoją brutalnością i ogromną dyskryminacją względem kobiet. „Vox” to naprawdę mocna lektura, która wzbudza szczególnie w środowisku kobiecym, skrajne emocje. Więc jeśli planujecie zabrać się za czytanie tej pozycji, przygotujcie się na szokującą wizje autorki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-03-2019 o godz 16:59 jakprzezokno dodał recenzję:
Straszny, fatalistyczny świat przedstawiony w książce sprawia, że ciarki przechodzą po plecach. Autorka w sposób genialny opisała nowy świat, przedstawiając go plastycznie, z emocjami. Fabuła była wciągająca, przyciągała do siebie niczym magnes. Nowe fakty, które wychodziły w życiu Jean po prostu zaskakiwały. Podobała mi się kreacja bohaterów, chociaż niektóre postaci, takie jak listonosz czy jego żona, albo syn Jean mogły zostać bardziej rozwinięte, bo to był świetny materiał. Autorka troszkę za bardzo skupiła się na Jean pozostawiając wszystkich innych w jej cieniu, a szkoda. Samo zakończenie też było jakby pospieszne, niedopracowane, po łepkach, jakby chciała szybko skończyć tę historię, ale nie do końca wiedziała jak. Jakby próbując bronić przekonań i dobrego imienia Jean naciąga wszystko. Byle tylko żyli długo i szczęśliwie. Nie podobało mi się to w ogóle. Mimo to lekturę oceniam na plus.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-03-2019 o godz 15:20 Estera dodał recenzję:
Książka bardzo ciekawa, pomysł oryginalny, wykonanie bardzo dobre. Nie utrzymano jednak tempa akcji na właściwym poziomie
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-03-2019 o godz 10:31 Lena dodał recenzję:
VOX jest obliczone na wywoływanie silnych emocji, bardzo silnych i doskonale się w tym realizuje. Wściekłość, biała gorączka, złość, irytacja, frustracja – Christina Dalcher robi wszystko, by wywołać reakcję czytelnika. Mamy do czynienia z powieścią, która traktuje o obojętności i bierności, a podczas lektury nie sposób pozostać obojętnym. Wydaje mi się, że to jest nadrzędny cel VOX, by czytelnik coś poczuł, zaangażował się. Sięgając do refleksji na temat tego, jak wielką wagę ma nawet jeden głos, autorka zagłębia się w mroczną rzeczywistość, w której pobrzmiewają (dalekie? Bliskie?) echa naszej codzienności. VOX to powieść zaangażowana, oprócz oczywistej płaszczyzny feministycznej pochylając się nad zjawiskiem kształtowania podstawowych postaw obywatelskich. Autorka sięga do mentalności, o której słyszał chyba każdy z nas, a którą można zobrazować chociażby w stwierdzeniu „nie idę na wybory, bo mój głos się nie liczy” – oczywiście nie chodzi tylko o głosowanie, ale też obronę swoich przekonań, działanie w jakiejś sprawie, przeciwieństwo bezczynności i bierności. Dalcher wbija szpilkę, pytając o zaangażowanie każdego z nas i ukazuje, co może się stać, gdy tego zaangażowania zabraknie; nakreśla mechanizm, w którym zwyczajne, codzienne życie jest brane za pewnik, a zrodzony z tego komfort i przekonanie o jego niezmienności i niezbywalności rodzi bierność, którą wykorzystują inni, bardziej zdeterminowani. Rzeczywistość VOX czerpie z Opowieści podręcznej, tego nie da się ukryć; Dalcher przenosi powieściowo-serialowy koloryt na karty swojej książki, a nawet powiela niektóre zjawiska i elementy. Rdzeniem historii jest fanatyzm religijny, obowiązujące zasady oraz kary wyglądają podobnie. W tej materii VOX nie jest szczególnie oryginalny i można by sobie życzyć, by autorka wymyśliła coś własnego, zamiast budować intrygę na czymś, co brzmi znajomo. A intryga, choć może nie jest idealnie poprowadzona, to muszę przyznać, że zamysł na nią jest nader udany. VOX nie tylko pochyla się nad prawami kobiet (również tymi, które należą do mniejszości), ale i wprowadza elementy medycznej zagadki, która ubarwia historię, nadając jej dodatkowy wymiar i podnosząc obecne już napięcie. Jednak VOX jest taką powieścią, w której ten sam element można pochwalić, jednocześnie dodając „ale”. Wtrącenia medyczne, wynikające z wykształcenia autorki, na pewno stanowią ciekawą podwalinę intrygi, z tym że nadal rozpatrujemy je jako dodatek, bo tym właśnie powinny być. Dodatkiem, ugruntowaniem pozycji bohaterki. Problem zaczyna się wtedy, gdy wywody medyczne przysłaniają resztę świata przedstawionego. Jestem w stanie zrozumieć, dlaczego bohaterka postrzega wszystko przez pryzmat swojej profesji, ale widzę też, jak nierówno rozłożono ciężar uwagi – po lekturze nadal mam wiele pytań związanych z funkcjonowaniem rzeczywistości VOX, zdecydowanie za mało ukazano świata poza domem i laboratorium Jean. Interesują mnie w tym kontekście konsekwencje dziennego limitu słów oraz niejako wymuszenie na kobietach, by pozostały w domach. Wyobraźmy sobie, że z rynku pracy nagle znikają wszystkie kobiety, dla których głos (albo szerzej – posługiwanie się słowem mówionym i pisanym) jest narzędziem pracy. Coś takiego nie może pozostać bez konsekwencji, nawet jeśli zastąpili je mężczyźni. VOX przygląda się zmieniającej się dynamice relacji damsko-męskich w obliczu rosnącej nierówności – głównie obserwujemy te relacje za sprawą rodziny Jean, ale udaje nam się też zajrzeć do innych rodzin. Każda z nich zdaje się inaczej radzić sobie z życiem w nowej rzeczywistości. Indoktrynacja wpływa na dorosłych i dzieci, więc zmiany w relacjach dotyczą nie tylko mężów i żony, ale i rodziców i ich pociechy. Autorka zadaje pytania o to, jak w takim świecie wychowywać synów i córki oraz czy bezwarunkowa miłość jest w stanie naprawdę wytrzymać wszystko – i jak w ogóle w takim świecie miłość może znaleźć swoje miejsce? W obrębie tego zagadnienia pojawiają się ciekawe obserwacje (jak relacja Jean z córką i synem) oraz takie, które są niezbyt satysfakcjonujące (jak pewien wątek miłosny). Dalcher mogłaby jeszcze raz przemyśleć to, co mają reprezentować poszczególne związki i na pewno część z nich dałoby się pogłębić. Odniosłam wrażenie, że na niektóre z nich zabrakło autorce czasu albo pomysłu, a szkoda, bo widać, że zamierzała w każdym z nich ukryć jakąś refleksję. Jeden głos nigdy nie jest tylko jednym głosem, bo wśród milczących kryje się ich zdecydowanie więcej. Christina Dalcher szuka rewolucji zarówno w głosie, jak i milczeniu każdego z nas, kreując wciągającą opowieść, która może wielu czytelników i czytelniczek doprowadzić do szewskiej pasji. Bo choć VOX nie jest perfekcyjne, to perfekcyjnie gra na emocjach.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
15-03-2019 o godz 10:31 Lena dodał recenzję:
VOX jest obliczone na wywoływanie silnych emocji, bardzo silnych i doskonale się w tym realizuje. Wściekłość, biała gorączka, złość, irytacja, frustracja – Christina Dalcher robi wszystko, by wywołać reakcję czytelnika. Mamy do czynienia z powieścią, która traktuje o obojętności i bierności, a podczas lektury nie sposób pozostać obojętnym. Wydaje mi się, że to jest nadrzędny cel VOX, by czytelnik coś poczuł, zaangażował się. Sięgając do refleksji na temat tego, jak wielką wagę ma nawet jeden głos, autorka zagłębia się w mroczną rzeczywistość, w której pobrzmiewają (dalekie? Bliskie?) echa naszej codzienności. VOX to powieść zaangażowana, oprócz oczywistej płaszczyzny feministycznej pochylając się nad zjawiskiem kształtowania podstawowych postaw obywatelskich. Autorka sięga do mentalności, o której słyszał chyba każdy z nas, a którą można zobrazować chociażby w stwierdzeniu „nie idę na wybory, bo mój głos się nie liczy” – oczywiście nie chodzi tylko o głosowanie, ale też obronę swoich przekonań, działanie w jakiejś sprawie, przeciwieństwo bezczynności i bierności. Dalcher wbija szpilkę, pytając o zaangażowanie każdego z nas i ukazuje, co może się stać, gdy tego zaangażowania zabraknie; nakreśla mechanizm, w którym zwyczajne, codzienne życie jest brane za pewnik, a zrodzony z tego komfort i przekonanie o jego niezmienności i niezbywalności rodzi bierność, którą wykorzystują inni, bardziej zdeterminowani. Rzeczywistość VOX czerpie z Opowieści podręcznej, tego nie da się ukryć; Dalcher przenosi powieściowo-serialowy koloryt na karty swojej książki, a nawet powiela niektóre zjawiska i elementy. Rdzeniem historii jest fanatyzm religijny, obowiązujące zasady oraz kary wyglądają podobnie. W tej materii VOX nie jest szczególnie oryginalny i można by sobie życzyć, by autorka wymyśliła coś własnego, zamiast budować intrygę na czymś, co brzmi znajomo. A intryga, choć może nie jest idealnie poprowadzona, to muszę przyznać, że zamysł na nią jest nader udany. VOX nie tylko pochyla się nad prawami kobiet (również tymi, które należą do mniejszości), ale i wprowadza elementy medycznej zagadki, która ubarwia historię, nadając jej dodatkowy wymiar i podnosząc obecne już napięcie. Jednak VOX jest taką powieścią, w której ten sam element można pochwalić, jednocześnie dodając „ale”. Wtrącenia medyczne, wynikające z wykształcenia autorki, na pewno stanowią ciekawą podwalinę intrygi, z tym że nadal rozpatrujemy je jako dodatek, bo tym właśnie powinny być. Dodatkiem, ugruntowaniem pozycji bohaterki. Problem zaczyna się wtedy, gdy wywody medyczne przysłaniają resztę świata przedstawionego. Jestem w stanie zrozumieć, dlaczego bohaterka postrzega wszystko przez pryzmat swojej profesji, ale widzę też, jak nierówno rozłożono ciężar uwagi – po lekturze nadal mam wiele pytań związanych z funkcjonowaniem rzeczywistości VOX, zdecydowanie za mało ukazano świata poza domem i laboratorium Jean. Interesują mnie w tym kontekście konsekwencje dziennego limitu słów oraz niejako wymuszenie na kobietach, by pozostały w domach. Wyobraźmy sobie, że z rynku pracy nagle znikają wszystkie kobiety, dla których głos (albo szerzej – posługiwanie się słowem mówionym i pisanym) jest narzędziem pracy. Coś takiego nie może pozostać bez konsekwencji, nawet jeśli zastąpili je mężczyźni. VOX przygląda się zmieniającej się dynamice relacji damsko-męskich w obliczu rosnącej nierówności – głównie obserwujemy te relacje za sprawą rodziny Jean, ale udaje nam się też zajrzeć do innych rodzin. Każda z nich zdaje się inaczej radzić sobie z życiem w nowej rzeczywistości. Indoktrynacja wpływa na dorosłych i dzieci, więc zmiany w relacjach dotyczą nie tylko mężów i żony, ale i rodziców i ich pociechy. Autorka zadaje pytania o to, jak w takim świecie wychowywać synów i córki oraz czy bezwarunkowa miłość jest w stanie naprawdę wytrzymać wszystko – i jak w ogóle w takim świecie miłość może znaleźć swoje miejsce? W obrębie tego zagadnienia pojawiają się ciekawe obserwacje (jak relacja Jean z córką i synem) oraz takie, które są niezbyt satysfakcjonujące (jak pewien wątek miłosny). Dalcher mogłaby jeszcze raz przemyśleć to, co mają reprezentować poszczególne związki i na pewno część z nich dałoby się pogłębić. Odniosłam wrażenie, że na niektóre z nich zabrakło autorce czasu albo pomysłu, a szkoda, bo widać, że zamierzała w każdym z nich ukryć jakąś refleksję. Jeden głos nigdy nie jest tylko jednym głosem, bo wśród milczących kryje się ich zdecydowanie więcej. Christina Dalcher szuka rewolucji zarówno w głosie, jak i milczeniu każdego z nas, kreując wciągającą opowieść, która może wielu czytelników i czytelniczek doprowadzić do szewskiej pasji. Bo choć VOX nie jest perfekcyjne, to perfekcyjnie gra na emocjach.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-03-2019 o godz 13:49 NikoN dodał recenzję:
Vox miał być bombą, ważnym głosem w kwestii walki o prawa kobiet. Okazał się jednak niewypałem. Poza pomysłem i ideą, która przyświeca powieści, nie ma tutaj nic, co mogłoby zainteresować czytelnika. A jak wiadomo, bez chwytliwej fabuły, sama myśl się nie sprzeda. Każdy kolejny, coraz słabszy rozdział, prowadzi do mdłego i nijakiego finału, który ostatecznie pogrąża dzieło Dalcher. Zamiast porywającej powieści o walce z krzywdzącym systemem, dostajemy coś na miarę marnego thrillera medycznego. Bardzo zmarnowany potencjał. Szkoda.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
11-03-2019 o godz 20:35 wrotka dodał recenzję:
"Może tak samo było z nazistami w Niemczech, z Serbami w Bośni, z Hutu w Rwandzie; może właśnie tak to się odbyło"..................... "Dla triumfu zła wystarczy tylko aby dobrzy ludzie nic nie robili" - te słowa Edwarda Burka, wypowiedziane przez jednego z bohaterów powieści, są doskonałym wprowadzeniem do książki, która wywołała w moim umyśle istne trzęsienie ziemi. Pewnego dnia amerykański rząd wydaje dekret, którym zabiera wszystkim kobietom i dziewczynkom głos. Mogą wypowiedzieć one tylko 100 słów dziennie, a słowa odmierza założony na nadgarstek każdej z nich licznik (licznik zakładany jest dziewczynkom 5 dni po urodzeniu). Z dnia na dzień kobiety tracą pracę, a dziewczynki nie mogą już uczyć się czytać i pisać. Są całkowicie zależne od mężczyzn, a każdy przejaw nieposłuszeństwa jest surowo karany. W obozach pracy, z licznikiem nastawionym na zero słów dziennie, zamykani są wszyscy ci, którzy nie pasują do wizji idealnego świata stworzonego w umyśle fanatycznego władcy Wielebnego Carla Corbina. Kobiety w tym świecie nie mają żadnych praw. Doktor Jean McClellan, większość swojego życia poświęciła nauce i badaniom naukowym z dziedziny neurolingwistyki. Niestety dekret i ją pozbawił, zarówno głosu jak i pracy. Na siłę wtłoczona w schemat idealnej kobiety domowej, powoli stara się z tych ram uwolnić, chce na nowo odzyskać Głos. Pewnego dnia dostaje szanse ponownej pracy nad stworzeniem serum, które naprawi uszkodzone części mózgu. Zgadza się, wymuszając na rządzących pewne warunki. Zarówno ona jak i jej córeczka na czas eksperymentu nie będą nosiły ograniczającego licznika słów. Wie jednak, że jest to tylko tymczasowe. Uświadamia sobie także, że aby całkowicie odzyskać głos, musi stanąć do walki i w obronie wszystkich skazanych na milczenie kobiet. Powieść Christiny Dalcher mną wstrząsnęła. Uświadomiła mi boleśnie, jak niewiele trzeba by doprowadzić do takich wydarzeń, jakie opisuje autorka w swojej powieści. Jak stopniowo wprowadzane zmiany, ograniczające swobody obywatelskie, zamykają usta tym, którzy mimo wewnętrznego buntu, nie mogą wyrazić swojego sprzeciwu. Jak brak podstawowych praw obywatelskich prowadzi do destabilizacji społeczeństwa, a fanatyzm może wręcz prowadzić do jego całkowitej zagłady. Autorka stworzyła swoją przerażającą wizję świata tak realną, że od samego początku czytałam "Vox" z uczuciem wewnętrznego buntu. Buntu przeciwko totalitaryzmowi, fanatyzmowi i okrucieństwu, a także przeciwko łatwości z jaką męskie społeczeństwo zaakceptowało wprowadzone zmiany. Wizja ta jest tym bardziej przerażająca, iż zdajemy sobie doskonale sprawę, że takie społeczeństwa w dzisiejszych czasach naprawdę istnieją........... "Vox" to ważna książka i ważny głos w sprawie równego traktowania obywateli bez względu na płeć, rasę, wyznanie czy orientację seksualną. Książka, która uświadamia nam, że to nie podziały i restrykcje prowadzą do spokoju i pokoju, ale wspólny marsz, wzajemne zrozumienie i poszanowanie drugiego człowieka. I chociaż odrobinę rozczarowałam się zbyt szybkim i zbyt oczywistym zakończeniem, to polecam tę książkę wszystkim, bo jest to powieść, którą po prostu należy przeczytać............. "Tyle razy chciałam go potępić, ale nie potrafię. Nikt nie rodzi się potworem. Każdy potwór powstaje stopniowo, kawałek po kawałku, jako sztuczne dzieło jakiegoś szaleńca, który niczym Frankenstein zawsze jest przekonany, że ma rację"............................recenzja pochodzi z mojego bloga....................wrotkaczyta.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
10-03-2019 o godz 21:02 czyczytasz dodał recenzję:
Co zrobiłabyś gdyby okazało się, że z dnia na dzień straciłaś możliwość wyrażania własnych myśli ? Gdyby zegarek na nadgarstku liczył ile słów dziś wypowiedziałaś a limit wynosiłby 100 słów ? W takiej sytuacji znajduje się właśnie główna bohaterka książki pt. "Vox". Doktor Jean McClellan cale życie poświęciła na badania naukowe a teraz jej codzienność składa się z prac domowych i unikania wypowiadania zbędnych słów. Kobieta uświadamia sobie, że aby odzyskać głos musi walczyć z narzuconymi zasadami. Milczenie to ciche przyzwolenie. "Vox" to książka, o której mówi się dużo i głośno. Autorka porusza w niej dość drażliwy temat ograniczenia praw kobiet. Poznajemy obraz Ameryki, w której połowa społeczeństwa traci swoje prawa i nie ma możliwości pracy zawodowej, wyrażania własnych myśli a nawet decydowanie o swoim zdrowiu czy przyszłości. Kobiety zostają podporządkowane woli mężczyzn a ich los całkowicie zależy od dobrej woli przeciwnej płci. Jak odnaleźć się w świecie, w którym każde słowo jest na wagę złota a kilkuletnie dziewczynki są nagradzane za całodzienne milczenie w szkole ? Książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie i skłoniła do refleksji nad otaczającym nas światem. Nie da się ukryć, że w dobie XXI wieku, wolności słowa i czynów wciąż gdzieś na świecie zdarzają się sytuacje, w których kobieta jest całkowicie zależna od innych. Przyznaję, że ze względu na pojawiający się w pewnym momencie motyw romansu głównej bohaterki, pierwsza część o wiele bardziej przypadła mi do gustu - ale z czystym sumieniem polecam Wam lekturę ksiazki "Vox" i czekam na Wasze opinie !
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-03-2019 o godz 18:28 alexx dodał recenzję:
"Nikt nie rodzi się potworem. Każdy potwór powstaje stopniowo, kawałek po kawałku, jako sztuczne dzieło jakiegoś szaleńca, który niczym Frankenstein zawsze jest przekonany, że ma rację.", czyli powieść epoki #MeToo. VOX to książka, która ostatnio zalała Instagram. Promowana jako współczesna Opowieść podręcznej oraz jako powieść epoki #MeToo. Jedni są nią zachwyceni, drudzy podchodzą sceptycznie. Gdyby nie propozycja wydawnictwa raczej sama nie sięgnęłabym po VOX. Amerykański rząd wydaje dekret, w którym skazuje kobiety na milczenie. Wolną im wypowiedzieć 100 słów dziennie (gdzie przeciętny człowiek wypowiada około 16 tysięcy słów dziennie). Jean McClellan, główna bohaterka, była wcześniej naukowcem – próbowała odkryć lek na zaburzenia mowy. Obecnie waży każde swoje słowo i z przerażeniem przygląda się jak jej mała córeczka coraz bardziej pogrąża się w milczeniu, a jej pierworodny syn powoli staje się otwartym wrogiem kobiet. Kiedy brat prezydenta ulega wypadkowi w wyniku, którego traci mowę Jean zostaje zmuszona do współpracy z rządem. Jej zadaniem jest kontynuowanie badań nad lekiem, aby przywrócić mu zdolność mówienia. Niestety... nie polubiłam się z główną bohaterką. Irytowała mnie jej postawa czy też to jak przedmiotowo traktowała rodzinę. Na czas projektu odzyskuje swobodę wypowiedzi. Kobieta jednak staje się pionkiem w grze ludzi władzy. VOX to dystopia o świecie rządzonym przez mężczyzn. Wyobrażacie sobie, że możecie powiedzieć tylko 100 słów dziennie? Ja nie. Powieść daje do myślenia. Podczas lektury będą Wam towarzyszyć różne emocje, zazwyczaj będzie to złość (sama autorka w podziękowaniu ma nadzieję, że "rozbudzi w was trochę gniewu"). Książka składa się z 80 krótkich rozdziałów. Sporo dialogów – dzięki temu szybko się czyta. Pierwsza połowa historii zdecydowanie na plus. Druga była przewidywalna i momentami dłużyła się.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-03-2019 o godz 01:06 Anonim dodał recenzję:
Naprawdę będzie to dosyć trudna recenzja. Nie, dlatego, że książka była zła. Wręcz przeciwnie, ponieważ jest naprawdę dobra. Dużym plusem dla mnie jest fakt, że nie zawierała ogromnej liczy opisów. Dosyć szybko i lekko się ją czyta. Uważam, że książka wywoła dużo kontrowersji wśród czytelników, ponieważ porusza dwa drażliwe tematy, a mianowicie: prawa kobiet i religię. Fabuła nie jest skomplikowana, więc szybko można domyślić się o co tak naprawdę chodzi. Nie zmienia to faktu, że książka jest naprawdę mocna. Do samego końca trzyma w napięciu. Zdecydowałam się sięgnąć po książkę, ponieważ przyciągnął mnie wygląd okładki, a także słowa na niej zamieszczone. Okładka i słowa nawiązują do tego, że kobiety mogą wypowiedzieć tylko 100 słów dziennie. Wyobrażacie to sobie? 100 słów? Każdy człowiek wypowiada ich wiele, wiele razy więcej. Zastanawiałam się nad tym jak to w ogóle możliwe? Co autorka ma na myśli? Jak przedstawi całą powieść? Te pytania pojawiły się w mojej głowie i już wtedy wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Wyobraźcie sobie, że żyjcie w kraju, w którym kobiety (także dziewczynki) mogą wypowiedzieć tylko po 100 słów dziennie. Słowa są liczone za pomocą liczników (bransoletek), które są umieszczone na nadgarstku każdej kobiety i dziewczynki. Jean nienawidziła, kiedy jej mąż Patrick nazywał je bransoletkami. Wyobraźcie sobie, że jest to kraj, w którym jesteście całkowicie uzależnione od mężczyzn. Nie możecie pracować, a dziewczynki nie uczą się już czytania i pisania. Waszym jedynym zajęciem jest opieka nad dziećmi, prowadzenie domu i „bycie miłym” dla męża. Wasze domy są na podsłuchu i wszędzie zamontowane są kamery. Przerażające. Prawda? Akcja rozgrywa się w Ameryce. Opisywane są wydarzenia, a także losy bohaterów, które dzieją się aktualnie, ale też główna bohaterka Jean wraca myślami do czasów, kiedy studiowała medycynę. Dopiero po tylu latach uświadomiła sobie, że jej przyjaciółka Jacke Juarez miała rację. Ona wiedziała, że coś się wydarzy. Jean bardzo żałuję, że wtedy jej nie posłuchała, a także jest wściekła za swoją bierność i brak głosowania. Życie kobiet zmieniło się w momencie, w którym został wybrany nowy prezydent Myers. Uważam, że on był pionkiem, który miał spełnić wizję Wielebnego Carla. Był to człowiek, który robił wszystko, aby wrócić do czasów, kiedy kobiety nie miały żadnych praw, a codzienne życie opierało się na religii chrześcijańskiej. Codzienne życie Każdy dzień Doktor Jean wyglądał tak samo, aż do momentu, kiedy Wielebny Carl przybył do niej z pewną propozycją. Zanim to wszystko się zaczęło Jean, Lin i Lorenzo pracowali nad wynalezieniem serum, które miało naprawić szkody powstałe w mózgu (ośrodek Wernickiego). To właśnie serum miało pomóc Bobbiemu (brat prezydenta), który uległ wypadkowi, a jego mózg został uszkodzony. Po pewnych negocjacjach Jean się zgodziła, ponieważ dzięki temu jej córeczka Sonia mogła zacząć znowu mówić. Jean była zła na swojego męża za to, że jest bierny. Denerwowało ją to, że bez żadnego sprzeciwu zgodził się na zmiany, które zostały wprowadzone. Co się dzieję w momencie, w którym kobieta wypowie 100 słów i nie przestaje mówić? Czy propozycja Wielebnego Carla ma jakieś drugie dno? Co się stanie w momencie, kiedy serum zostanie stworzone? Jak będzie wyglądało życie Jean i jej rodziny? Czy Jean ma rację myśląc tak o swoim mężu? Czy on faktycznie zgadza się na wszystko? Kim jest Lorenzo? Czy odegra on ważną rolę? Reasumując Mogłabym wypisać jeszcze kilka takich pytań, a to tylko, dlatego, że książka nawiązuje do bardzo wrażliwego tematu. Nie do końca podobało mi się zachowanie Jean, a zwłaszcza to w jaki sposób potraktowała swojego męża. Zaskoczyło mnie także zachowanie Stevena – najstarszego syna Jean, ale to tylko dowodzi o tym, że nastolatkowie są bardzo podatni na otoczenie. Książka jest naprawdę dobra i zasługuję na uwagę. Nie zmarnujecie żadnej minuty, którą poświęcicie, aby ją przeczytać. Uważam, że każda kobieta powinna ją przeczytać. Książka tak długo trzyma w napięciu, że dopiero na samym końcu odetchnęłam. Zakończenie w połowię przypadło mi do gustu, ponieważ miałam nadzieję, że Jean się opamięta. Zdecydowanie Wam ją polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-03-2019 o godz 15:27 Karolina Borys dodał recenzję:
Wyobraź sobie świat, w którym połowa ludzi na świecie nie ma prawa do głosu, do edukacji, do własnego konta w banku. Nie mogą nawet czytać książek ani oglądać telewizji. Nie mogą wyjechać z kraju, podróżować, decydować. Mają być ozdobą, przedmiotem. Noszą specjalne opaski, które rażą je prądem, gdy wypowiadają więcej niż 100 słów dziennie. Zapytasz, jaka to kara? Co takiego zrobiły te osoby, jakie przestępstwo popełniły? Odpowiem Ci, że żadne - po prostu urodziły się kobietami. ,,Jako kobiety jesteśmy powołane do zachowania milczenia i do posłuszeństwa. Jeśli musimy się tego nauczyć, niechaj pomogą nam w tym nasi mężowie, hańbą jest bowiem, aby kobieta nie przestrzegała ustanowionej przez Boga męskiej zwierzchności." I taki świat, tak brutalny i niesprawiedliwy, stworzyła Christina Dalcher! Stworzyła dramatyczną dystopię, w której kobieta jest przedmiotem – nie ma nawet prawa do wydawania z siebie głosu. Stworzyła świat, w który, go głosu i rządów doszli chrześcijańscy ekstremiści. To oni, z Biblią w ręce, zaczęli ją cytować. W tym świecie próbuje odnaleźć się doktor Jean McClellan, matka dwóch chłopców i dziewczynki, znana neurolingwistka. Gdy okazuje się, że brat prezydenta ma wypadek, a jedyną nadzieją na odzyskanie przez niego mowy jest Jean, kobieta zaczyna stawiać warunki. Wie, że to jej jedyna szansa. Postanawia podjąć ostateczną walkę o swój głos, ale i głos tysiąca ludzi. I głos swojej córki. Dalcher to debiutantka na rynku literackim. I z takim debiutem wróżę jej świetlana przyszłość. Książka, a jestem już w połowie, jest genialna! Świetnie napisana, z dobrym stylem, sprawia, że przez treść się płynie, nawet niezauważając, że przeczytało się 100 stron!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-02-2019 o godz 21:09 arcytwory dodał recenzję:
Jako okropna gaduła (M. i znajomi, którzy to czytają mogą potwierdzić) od początku byłam zaintrygowana tym, co znajdę w tej książce. Przyszedł więc magiczny czas „po sesji” i mogłam bez wyrzutów sumienia oddać się czytaniu. „Vox”, bo o niej mowa, jest feministyczną dystopią o świecie rządzonym przez mężczyzn. Kobiety mogą powiedzieć tylko 100 słów dziennie. Mają na nadgarstkach specjalne liczniki, które liczą każde słowo, które zostało przez nie wypowiedziane. O północy licznik się zeruje, więc każda kobieta musi odpowiednio ważyć swoje słowa, ponieważ gdy przekroczy granicę następuje wyładowanie elektryczne, które z każdym kolejnym słowem jest coraz to wyższe i wyższe... I już powinnam skończyć recenzję, ponieważ za wielokropkiem przekroczyłam limit 100 słów. Zaciekawieni? Bo o ile początek naprawdę intryguje, tak końcówkę uznaję za zbyt schematyczną. Nie do końca mi coś w niej pasowało. Główna bohaterka, neurolingwistka dr Jean McClellan, próbuje przybliżyć czytelnikowi abstrakcyjną sytuację, w której znalazły się kobiety. Nie zapałałam do niej szczególną sympatią. Wydawało mi się też, że w dość instrumentalny sposób traktuje swoją rodzinę. A jak wiadomo – gdy nie ma chemii miedzy czytelnikiem a głównym bohaterem, jego dalsze losy poznaje się bez większych wzruszeń. Nie zawsze potrafiłam zrozumieć motywy, które nią kierowały, jednak ze względu na to czym się zajmuje potrafiłam się niejako z nią utożsamić. Powiem Wam, że przeraziła mnie ta wizja. Rzadko czytam dystopie, ponieważ ich klimat sprawia, że przez kilka kolejnych dni po przeczytaniu nadal czuję się niekomfortowo. Rozmowa, jako podstawa komunikacji międzyludzkiej została wypaczona. Prym wiedzie nowa religia, nowe władze i świat w którym tylko mężczyźni mogą używać głosu. Możliwość manipulacji społeczeństwem mnie przytłoczyła. Jest to smutny obraz, który jednak trafnie pokazuje, w jaki sposób ideologia może wpłynąć na społeczeństwo i jego sposób myślenia. I pomimo mankamentów jest to książka, która otwiera umysł na niektóre sytuacje. Przestrzega przed tym, co może się stać, gdy dobrzy ludzie w imię wygodnictwa czy świętego spokoju nie będą reagować na pojawiające się zło. Przesłanie książki najlepiej oddaje cytat Edmunda Burke’a „dla triumfu zła potrzeba jedynie, aby dobrzy ludzie nic nie robili”. Przy lekturze często towarzyszyła mi złość, której podstawą było ograniczenie czyjejkolwiek wolności. Mimo kilki minusów polecam Wam przeczytanie tej książki, ponieważ pozwala na odszukanie swojej odpowiedzialności za teraźniejszość i przyszłość.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-02-2019 o godz 12:11 Anonim dodał recenzję:
"Dla triumfu zła wystarczy, tylko aby dobrzy ludzie nic nie robili" 100 słów dziennie. Tylko tyle może wypowiedzieć kobieta. Każda dodatkowa fraza to impuls elektryczny wstrząsający całym ciałem, zwiększający zakres bólu do takiego, przez który człowiek mdleje a ręka, na której znajduje się generator impulsów, nadaje się do amputacji, bo jest już tylko sczerniałym kikutem. Wydawać by się mogło, że ta dystopia to jakaś odległa przyszłość (jedna z wielu, jakie mogłyby się wydarzyć), tymczasem TO już się dzieje. W powieści znajdziemy szereg analogii do współczesnej rzeczywistości społecznej, marsze kobiet walczących o swoje prawa czy parady osób homoseksualnych. Akcja powieści rozgrywa się w czasie, kiedy władzę przejmuje prezydent Myers, a dzieje się to w momencie ustąpienia pierwszego czarnoskórego prezydenta Stanów Zjednoczonych, z którym ludzie wiązali nadzieje na lepsze jutro. Tymczasem zmiana władzy przynosi druzgocące transformacje. Nie tylko ogranicza głos połowy społeczeństwa, ale też odbiera im możliwość wyjazdów, pełnej edukacji i wolności osobistej. A stąd już tylko krok do kolejnych, krzywdzących podziałów, które ostatecznie niweczą w proch każde państwo. Co ciekawe, mamy tu prezydenta, który tam naprawdę jest tylko marionetką w rękach Wielebnego Carla (znamy to?) :) To religia i jej fanatyczni wyznawcy są tu głównym elementem potęgującym różnego rodzaju dyskryminacje, w imię wiary i cnoty oczywiście. VOX to książka o tym, jak ważne jest czynne branie udziału w wyborach, jak ważne jest działanie przeciwko złu, o tym, że każdy system da się obalić i zmienić na lepsze. Każda walka to ofiary, ale ostatecznie wygrywają miliony. Christina Dalcher "VOX" Premiera 27 lutego 2019 @angelkubrick
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-02-2019 o godz 16:44 ewfor dodał recenzję:
CZY TO TYLKO ZATRWAŻAJĄCA DYSTOPIA? Przeciętny człowiek wypowiada w ciągu doby około 16 tysięcy słów, skrócenie tego do 100, jest nie tylko koszmarem kobiet skazanych na liczniki-bransoletki. I chociaż ta książka to fikcja literacka, taka czarna wizja potrafi przerazić chyba każdego. (…) Przy kolacji, zanim wypowiem ostatnie sylaby tego dnia, Patrick sięga nad stołem i stuka palcem w połyskujące srebrzyście urządzenie na moim nadgarstku. Robi to delikatnie, jakby cierpiał razem ze mną, a może chce mi przypomnieć, żebym milczała, dopóki licznik słów nie zresetuje się o północy. (…) Narracja w książce jest w osobie pierwszej czasu teraźniejszego, dlatego czytając, miałam wrażenie, że siedzę naprzeciwko jakiejś osoby i słucham jej zwierzeń. Mrocznych zwierzeń. Taka narracja zawsze mocniej działa na moja wyobraźnię. Zwłaszcza, że niezwykłe podobieństwo polityczne do polskich realiów naszej obecnej sytuacji w kraju jest wręcz porażające. Nie wciągam się w politykę, nie angażuję w żadne protesty itp., ale jak każdy mieszkaniec doskonale zdaję sobie sprawę z tego, kto tak faktycznie trzyma władzę w kraju. W tej powieści, głównymi doradcami prezydenta jest brat i wysoko postawiony przedstawiciel duchowny i to właściwie kościół rządzi, w dużym stopniu, ograniczając samodzielne decyzje głowy państwa. (…) Swoją kampanię prezydencką oparł na dwóch filarach. Jednym z nich był Bobby, jego starszy brat i zawodowy senator, który udzielał mu praktycznych rad. (…) Drugim filarem był Wielebny Carl, „dostarczyciel” głosów i człowiek, którego słuchały tłumy. (…) Naszą jedyną nadzieją był Sąd Najwyższy. Ale przeliczyliśmy się, ponieważ większość składu zdradzała już prawicowe ciągoty, jedno stanowisko było nieobsadzone, a dwaj sędziowie wybierali się na emeryturę. (…) No dobrze, koniec politykowania, czas wrócić do książki. Fabuła jest koszmarem, o jakim żadna kobieta nie odważyłaby się nawet pomyśleć. Autorka powoli buduje napięcie, i nie pozwala na to, aby czytelnik poczuł się znudzony. Wręcz przeciwnie, obrazy tej nierealnej grozy, przeplatane opisami konsekwencji, jakie spadają na kobiety w przypadku zlekceważenia lub zwykłego zapomnienia się, powodują, że nie można się od książki oderwać. To książka z tych „jeszcze jeden rozdział i idę spać”, a potem czytasz do momentu, aż ból oczu uświadamia ci, że jest silniejszy od przyjemności czytania i chęci poznania dalszego ciągu powieści. Autorka w bardzo ciekawy sposób przedstawia zarówno główną bohaterkę jak i bohaterów drugoplanowych. Silna osobowościowo kobieta, często musi walczyć sama ze sobą, aby nie zranić najbliższych, których przecież kocha, chociaż ci najbliżsi nie zawsze potrafią być mili. W pewien sposób mamy okazję uczestniczyć w relacjach matka-dorastający syn, w których miłość musi walczyć z fanatyzmem kształtującym młodą męską psychikę. Czytelnik jest również świadkiem rozterek miłosnych, antagonistycznie podchodzących do tego, co było i tego, co jest. Tęsknota za uczuciem, które silnie zakorzeniło się w sercu i umyśle, musi stanąć przed wyborem, co ważniejsze, bezpieczeństwo i wolność własna, czy rodzina składająca się z czwórki dzieci. Ciągła tęsknota za utraconym kochankiem powoduje, że główna bohaterka cały czas porównuje mężczyzn, (oczywiście na niekorzyść męża), tak właściwie nie zdając sobie sprawy z tego, z kim mieszka od kilkunastu lat pod jednym dachem, i kim tak naprawdę jest mężczyzna, który jest ojcem jej dzieci. Muszę przyznać, że dawno nie czytałam książki, która tak bardzo by mnie pochłonęła. Zdając sobie sprawę z tego, że to tylko fikcja, że coś takiego nigdy się przecież nie wydarzy, cały czas czułam dziwny niepokój. Autorka ze spokojem, aczkolwiek z pewnego rodzaju determinacją pokazała nam, kobietom, jak niewiele możemy być warte, jeżeli politycy i kościół uznają nas za mniejszość. I jak potężna może być siła fanatyzmu. Fabuła tej książki nadaje się na film i mam nadzieję, że kiedyś ktoś wpadnie na pomysł, aby znalazła się ona na ekranach. Niesamowite podejście do tego wyimaginowano problemu, to prawdziwy majstersztyk. Połączenie nieźle wciągającej fabuły, z wyrazistymi i bardzo realistycznie ukazanymi bohaterami i zaskakującymi zwrotami akcji, dopełnione sporą dawką określeń i czynności naukowych, oraz ciekawymi dialogami, to… no cóż. Obok tej powieści nie można przejść obojętnie. Polecam tę książkę z czystym sumieniem, każdemu, od nastolatka po seniora, nawet czytelnikom o ograniczonej wyobraźni. Myślę, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Jest odrobina thrillera, jest piękny romans, odrobina polityki i wątki czysto naukowe. Jest także spora dawka fantastyki, jak i piękny obraz człowieczeństwa. Jednym zdaniem: dla każdego coś…
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-02-2019 o godz 13:41 NikoN dodał recenzję:
Vox miał być bombą, ważnym głosem w kwestii walki o prawa kobiet. Okazał się jednak niewypałem. Poza pomysłem i ideą, która przyświeca powieści, nie ma tutaj nic, co mogłoby zainteresować czytelnika. A jak wiadomo, bez chwytliwej fabuły, sama myśl się nie sprzeda. Każdy kolejny, coraz słabszy rozdział, prowadzi do mdłego i nijakiego finału, który ostatecznie pogrąża dzieło Dalcher. Zamiast porywającej powieści o walce z krzywdzącym systemem, dostajemy coś na miarę marnego thrillera medycznego. Bardzo zmarnowany potencjał. Szkoda.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-02-2019 o godz 09:15 Bookendorfina Izabela Pycio dodał recenzję:
"Dla triumfu zła wystarczy tylko, aby dobrzy ludzie nic nie robili." Edmund Burke Ciarki przechodzą po ciele, kiedy zagłębiamy się w książkę. Wyjątkowo intrygująca fabuła, uwzględniająca wiele perspektyw, ciekawych rzutów na fikcyjną rzeczywistość uwzględniającą cechy realności. Świadomie przejaskrawiono i zniekształcono pewne aspekty, ale dzięki temu udało się naświetlić sprawy związane z sytuacją kobiet, trendami panującymi sto lat temu, walką teoretycznej słabszej płci o szeroko rozumianą wolność, i tym, co obecnie dostrzegamy w społecznych nurtach, a co niekoniecznie przyjmuje zgodne z kobiecymi wyobrażeniami brzmienia. Jak wiele trzeba jeszcze zdziałać na płaszczyźnie równości płci, swobody wypowiedzi bez przyszywania łatek stereotypów, pogrążania w sferze wyrzutów sumienia i krytyki, jeśli nie spełni się wyznaczonych przez fanatyków fałszywych kryteriów jedynie słusznych wzorców? Powieść przemyślana, za pierwszorzędnym pomysłem na fabułę podąża frapujące przyciąganie uwagi odbiorcy, intrygujący scenariusz zdarzeń podszyty niepewnością i napięciem, a także ciekawy materiał do przemyśleń i refleksji. Zwłaszcza pierwsza część książki zrobiła na mnie duże wrażenie, później już wchodzi się w efektowną sensację, której choć nie można odmówić zwrotów akcji, to jednak cechuje się lekką pobieżnością, wybieganiem od rdzenia interesującej koncepcji, szkoda mi tego zmarnowanego potencjału, który w miarę zbliżania się do finalnej odsłony nieco się rozmywał. Ale i tak podobało mi się, trudno było oderwać się, chętnie stawiałam się na miejscu bohaterów, bez względu na ich płeć i wiek. Jasno wybrzmiewają przesłania zawarte w przybliżanej historii, trudno przejść obok nich obojętnie, bo dotyczącą każdego aspektu i stylu życia. Atrakcyjnie prowokuje i pobudza do intelektualnego buntu, dostarcza interesującej rozrywki. Chciałoby się krzyknąć, że to czysta fantastyka zbliżająca się do thrillera, ale czy faktycznie we wszystkim przedstawiona dystopijna wizja świata imaginuje? Nie ma co brać książki zupełnie na poważnie i zasadniczo, wiele w niej wyolbrzymień i koloryzacji, a jednak sympatycznie drażni wyobraźnię i skłania do zastanowienia, a to pożądane cechy w przygodach czytelniczych. Amerykańskie kobiety tracą prawo do wykonywania zawodu, dostęp do wykształcenia, możliwość decydowania o ścieżce kariery, wybór sposobu życia, posiadania lub nie dzieci. Mają być ślepo posłuszne partnerowi, zajmować się domem i dziećmi, a co zatrważające i upodlające, dziennie wolno wypowiedzieć im tylko sto słów. Limit słów dotyczy również dziewczynek, co oczywiście wypacza system wartości, odbiera radosne dzieciństwo, skazuje na niesprawiedliwość. Jean McClellean, kiedyś światowej słowy naukowiec, doktor neurolingwistyki, dziś gospodyni domowa, nie odnajduje się w nowej rzeczywistości, widzi szkodliwe konsekwencje rządowego dekretu, któremu musi podporządkować się cała rodzina, jak niszczy relacje z bliskimi, odmienia synów i ogranicza umysłowy rozwój córki. Jednakże nie ma mowy o buncie, są bezwzględnie tępione, kary zaś brutalne i bezlitosne. W następstwie nieszczęśliwego wypadku brata urzędującego prezydenta, Jean wcielona zostaje do zespołu pracującego nad nowym lekarstwem mającym pomóc pacjentom z problemami mowy po urazach mózgu. Czy można w jakikolwiek sposób zawrócić cofanie się świata, zejść ze ścieżki skrajnie prawicowego fundamentalizmu, zapomnieć o wiktoriańskim kulcie ogniska domowego, wykreślić religię ze szkolnego programu nauczania, przywrócić kobiety do sfery publicznej? Jak oddać siedemdziesięciu milionom kobiet wypracowane wcześniej prawa, zakończyć koszmar i wyniszczający obłęd doktrynerstwa? bookendorfina.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
22-02-2019 o godz 18:55 Aivalar dodał recenzję:
Właściwie każdy z nas powinien uważać na to, co mówi. Słowa mogą kogoś zranić, wyrządzić krzywdę nawet większą, niż czyny. Ale w świecie, w którym żyje Jean, każdy wyraz jest jeszcze bardziej cenny, bo... codziennie może ich wypowiedzieć zaledwie 100. W chwili, gdy przekroczy ten limit, metalowa obręcz na jej nadgarstku wytworzy bolesny ładunek elektryczny, przypominający, że powinna milczeć. Jeśli dalej będzie mówiła, ból z czasem stanie się nie do wytrzymania. Dlatego jedyne, co jej zostaje, to zazdroszczenie mężowi i trzem synom albo porozumiewawcze spojrzenie wymienione z córką. Tylko one mają założone liczniki – bo są kobietami. Myślałam, że obejrzenie „The Handmaid’s Tale” przygotuje mnie na lekturę tej książki, co sprawi, że niczym mnie ona nie zaskoczy. Chyba dość mylnie uznałam, że jestem już uodporniona na podobne motywy, przez co nie są tak szokujące jak kiedyś. Tymczasem stało się odwrotnie. Wizja przyszłości roztaczana przez Christinę Dalcher, w której wszystkie kobiety w kraju zakuwane są w metalowe okowy, ograniczające liczbę wypowiedzianych słów do stu dziennie, zmroziła mnie do szpiku kości. To jak cofnięcie się do czasów, kiedy płeć piękna nie miała prawa głosu w żadnej kwestii poza prowadzeniem domu – z tym że bohaterowie „Vox” stanęli w obliczu sytuacji, gdy to milczenie jest rozumiane w sensie dosłownym. Więcej tutaj: http://rude-pioro.blogspot.com/2019/02/przedpremierowo-vox-christina-dalcher.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-02-2019 o godz 20:41 Katarzyna Kmieć dodał recenzję:
Wyproszona, wymaszerowana w protestach i demonstracjach, wywalczona na mównicach i barykadach. Kobieca wolność. Poczucie współistnienia, współdecydowania, współtworzenia. Dla większości tak naturalna jak inne ludzkie przywileje, wręcz podstawowy element ludzkiego istnienia. Dla wielu rzecz tak oczywista, że każda dyskusja o niej zakrawa na kpinę i przeczenie naturze. Czy dla wszystkich równie zwyczajna i codzienna? Czy podobnie jak my - kobiety, o naszej wolności, samostanowieniu i swobodzie podejmowania decyzji, myślą wszyscy mężczyźni? A może i wśród kobiet są takie, które uważają kobiecą wolność za nadmiernie swawolną, jasną, pozbawioną zahamowań? I wreszcie, czy jest sens rozważać o powyższych kwestiach, czy wystarczy owe pytania pozostawić retorycznymi? W kraju szalonych pomysłów na przyszłość, w Stanach Zjednoczonych, autorka powieści "Vox", Christina Dalcher, postanowiła odebrać kobietom głos. A dokładniej, ograniczyć dzienny limit wypowiadanych przez nie słów do stu. Sto słów. Czy zdajemy sobie w ogóle sprawę jak niewiele to jest? W tylu słowach nie można przekazać piękna uczuć, wyrazić pełnych emocji, opowiedzieć o swoich troskach ani podzielić się radościami. W tylu słowach można w trakcie doby przeczyć, przytakiwać i powiedzieć córce: Mamusia Cię kocha. Wszystko, co chcielibyśmy dodać musi pozostać milczeniem. Z jak wielką tragedią zmaga się kobieta, która żyła opowiadaniem innym o cudach ludzkiego mózgu i mowy. Doktor Joan McClellan, straciła możliwość komunikacji z innymi naukowcami, dzielenia swej pasji. jak się okazuje, złość z takiej decyzji władz był jedynie zapowiedzią bólu jaki spowodowano kolejnymi dekretami: pozbawieniem kobiet pracy a dziewczynek prawa do nauki w znaczeniu dla nas podstawowym, ograniczeniem swobody umysłowej mężczyzn poprzez propagandowe wspieranie jedynie słusznej Cnotliwej wersji rodziny. zatrważające, jak wielu chłopców i mężczyzn ową propagandę wkrótce postanowiło utożsamić z własną myślą ba, nawet oskarżać kobiety o spowodowanie owych, jakże cofających nas w czasie decyzji rządu. Same nasuwają się porównania do sytuacji typowej dla krajów ekstremalnie chrześcijańskich czy prawicowych w znaczeniu powrotu do modelu rodziny sprzed uzyskania przez kobiety praw wyborczych. Być może taka lektura pozwoli niektórym osobom u władzy zrozumieć bezsens i niszczącą role takich właśnie posunięć. Nasza bohaterka walczy z własnym sumieniem i narzucanym jej rolom, stawia naprzeciw siebie miłość do dzieci, chęć uczynienie z nich upartych, walecznych ludzi oraz własny, egoistyczny ale bardzo ludzki pęd za swobodą, za chęcią powrotu do tego, co ukochała dawniej. Wszystko co przeszłe kusi ja swoją doskonałością gdy pojawia się szansa odzyskania przywilejów. Tylko czy krótkoterminowość tej szansy i wewnętrzna niezgoda na bycie wyjątkiem pozwolą jej normalnie funkcjonować? Czy tez wreszcie wywołają w niej bunt? Romans, powroty pamięcia do ukochanych Włoch, pijany wrzask na przekór fizycznemu bólowi po przekroczeniu limitu słów - wszystko to stanowić będzie dla Joan element oporu, niezgody, oszołomienia niemożnością podjęcia słusznej decyzji. Bo jak się zdajee, takie decyzje nie istnieją. Jednego można być pewnym. Autorka swa opowieścią nie tylko feminizującą ale też pokazującą jak ogromna jest rola kobiet w nauce, życiu społeczeństwa, wreszcie w życiu zrównoważonej rodziny, mówi 'nie' odbieraniu komukolwiek przyznanych mu, zgodnych z natura praw. Uczy szacunku, pokazuje niedoskonałości skrajnych form demokracji, lub jej braku. I co ważne stawia pytanie, czy w dzisiejszym świecie możemy sobie pozwolić na lekceważenie jakichkolwiek oznak odbierania nam praw, pozbawiania nas wolności, sterowania naszymi postanowieniami. Mądra, choć nie filozofująca książka. Każdy apel podany jest w formie rozmów, sytuacji codziennych, matczynych trosk, ludzkich mniejszych i większych zahamowań czy wręcz przeciwnie, zbytniej swobody moralnej. Ważne tematy zaserwowane w bardzo płynnej formie, czasem z nutką złości, czasem z lekkim humorem, najczęściej z goryczą. Polecam ku rozwadze. Pani_Ka Czyta (dziękuję wydawnictwu Muza oraz agencji Business&Culture za udostępnienie przedpremierowego egzemplarza książki - premiera 27 lutego)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-02-2019 o godz 10:57 Rosemary Littletoe dodał recenzję:
Fanatyzm religijny nigdy nie jest dobry. W USA do władzy doszło grono fanatyków, dla których kobieta sprowadza się do roli przedmiotu - powinna sprzątać, gotować i zajmować się dziećmi, ale nie pracować, czytać, korzystać z internetu ani wyrażać własnych opinii. Oczywiście w XXI wieku nikt się na to nie zgodzi, więc władze zamknęły kobietom usta - każda nosi na nadgarstku licznik, który pozwala na wypowiedzenie zaledwie 100 słów dziennie. To o wiele mniej mniej niż będzie liczył ten akapit. Za każde następne słowo kobieta jest karana coraz silniejszymi impulsami elektrycznymi. Jedną z takich kobiet jest była neurolingwistka, doktor Jean McClellan. Zakneblowana, uwięziona w domu, może tylko bezsilnie patrzeć jak jej córka wychowuje się bez słów. Wszystko zmienia się gdy brat prezydenta ulega wypadkowi i doznaje uszkodzenia mózgu, a Jean jest jedynym naukowcem, który był blisko odkrycia leku cofającego podobny uraz. W zamian za współpracę, Jean i jej córce zostają zdjęte liczniki. Teraz, odzyskawszy głos, kobieta może zacząć walkę. Uwielbiam dystopie i nigdy się z tym nie kryłam. Podoba mi się jak mocno oddziałują na wyobraźnię, jak silne emocje budzą, jak przestrzegają przed kierunkiem, w jakim zmierza współczesny świat. Znakomitą większość dystopii można zaliczyć do całkiem realnych scenariuszy na przyszłość i choć wywołuje to uczucie niepokoju, to równocześnie głęboko mnie fascynuje. Dlatego dziś przedstawiam Wam dystopię, a co więcej, jedną z lepszych i bardziej realnych. A także, co wpisuje się w temat lutego, który okrzyknęłam miesiącem świetnych debiutów, kolejny z nich. Zacznę jednak od przygany. Książka reklamowana jest jako "powieść epoki #metoo", co budzi mój głęboki niesmak. Ten powszechnie znany hashtag stworzony został do szerzenia świadomości o molestowaniu i uważam, że wykorzystywanie go do reklamowania powieści jest zwyczajnie niewłaściwe. Molestowanie to nie chwyt marketingowy - tym bardziej, że w książce nie ma wątku molestowania. To przez takie właśnie działania ten jakże potrzebny hashtag i cała towarzysząca mu akcja stają się powoli coraz większym pośmiewiskiem i tracą na znaczeniu. To jest złe i ja to potępiam. Teraz o książce. Wspomniałam już, że jest to debiut, a do tego naprawdę bardzo dobry. Gdybym nie wiedziała, że czytam pierwszą powieść autorki, nic w tekście nie naprowadziłoby mnie na ten wniosek. Pani Dalcher ma naprawdę dobry warsztat i potrafi prowadzić akcję - może nie do końca wychodzi jej przeskakiwanie pomiędzy tym, co się dzieje, a wspomnieniami, ale niejeden doświadczony autor również się na tym potyka. Nie mamy tu przefilozofowanych rozmyślań głównej bohaterki, jak miało to miejsce w "Opowieści Podręcznej" - tego porównania nie da się chyba uniknąć - i w ogóle mi tego nie brakowało. Niestety tak jak nie zapałałam specjalną sympatią do Fredy, nie stało się to również tym razem w przypadku Jean, ale mimo wszystko zarówno jednej, jak i drugiej gorąco kibicowałam. Ta opowieść zdecydowanie wywołuje emocje. Musze się Wam przyznać, że zaczęłam ją czytać pewnego typowego wieczoru - siedziałam razem z moim chłopakiem na kanapie, na stole stały kubki z herbatą, on grał w Wiedźmina, ja czytałam. Po jakichś 30 stronach, gdy już trochę zagłębiłam się w akcję, mój luby o coś spytał. Nie pamiętam o co, ale pamiętam, że tylko pokiwałam głową z przedziwnym uczuciem, że nie powinnam, wręcz nie wolno mi mówić. Że coś jest nie tak uświadomiłam sobie dopiero gdy spytał czy wszystko w porządku, po tym jak na trzecie kolejne pytanie odpowiedziałam gestem. Nie przypominam sobie, żeby jakakolwiek inna powieść tak bardzo namieszała mi w głowie. I za to wielkie brawa i wielki szacunek. Jeśli chodzi o samą treść, to przyznaję, że z początku jest drętwo. Kiedy już zostaniemy wprowadzeni w temat, akcja zwalnia i właściwie przez kilkadziesiąt stron niewiele się dzieje. Mniej więcej od połowy książki znowu robi się ciekawie, a zakończenie to jazda bez trzymanki. Nie wszystko trzyma się w nim tak zwanej "kupy", ale jest akcja, jest napięcie, są "plot-twisty". Nie będę się czepiać. Opowieść naprawdę wciąga, a kiedy powoli intryga zaczyna układać się w logiczną całość, już nie sposób tej książki odłożyć. "Vox" bez wątpienia porusza ważne tematy i zwraca uwagę na zagrożenia, jakie czyhają na wolność nie tylko kobiet, ale całego społeczeństwa. W dobie powszechnej inwigilacji i przy obecnym poziomie techniki kontrolowanie mas jest dziecinnie proste, a fanatyzm religijny to potężna i złowroga siła. To przesłanie dostajemy opakowane w naprawdę zgrabną opowieść, która nas nie tylko pouczy, ale wciągnie na długie godziny, a do tego okraszone porządnym warsztatem pisarskim. Niedociągnięcia tej książki w moim odczuciu bledną przy kiepskim pomyśle na marketingowe wykorzystanie #metoo, za które aż chciałoby się obniżyć ocenę. Pomijając ten fakt, uważam, że to to naprawdę dobra, dająca do myślenia powieść, którą polecam każdemu - ku przestrodze.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Dalcher Christina

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Pacjentka Michaelides Alex
27,99 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Emigracja Malcolm XD
26,99 zł
34,99 zł
Inne z tego wydawnictwa W domu jak w raju Quan Diana
27,93 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Rok 1984 Orwell George
9,09 zł
12,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Kociarz Roupenian Kristen
30,99 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Minecraft. Wyspa Brooks Max
35,49 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Magia olewania Knight Sarah
26,49 zł
29,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Ogarnij się! Knight Sarah
30,99 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Trzy razy ty Moccia Federico
44,49 zł
49,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Trafikant Seethaler Robert
35,49 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje O zmierzchu Bohman Therese
36,49 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Diabeł Urubu James Marlon
29,93 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Dunbar Aubyn Edward St.
32,24 zł
42,99 zł
strona produktu - rekomendacje Łaskawe Littell Jonathan
61,99 zł
69,90 zł
strona produktu - rekomendacje Szczygieł Tartt Donna
48,99 zł
54,90 zł
strona produktu - rekomendacje Migawki Magris Claudio
29,93 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Anna Karenina Tołstoj Lew
35,49 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Kazanie ognia Quatro Jamie
35,99 zł
39,99 zł
strona produktu - rekomendacje Kolor milczenia Barcelo Elia
33,68 zł
44,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.