Uwięziony krzyk (okładka  miękka, 2019-09)

Wszystkie formaty i wydania (2): Cena:

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

"Byłam młodą matką, zdrową osobą, pełną energii, która miała plany i marzenia na przyszłość. Wkrótce po rozpoczęciu samodzielnego życia przeszłam udar mózgu. W jednej chwili mój świat się zawalił. Zostałam całkowicie sparaliżowana i zamknięta we własnym ciele. Bez możliwości kontaktu ze światem, choć w nieruchomym ciele wciąż działał sprawny mózg.

"Uwięziony krzyk" to moja opowieść o człowieczeństwie, kobiecości i psychice. O bezkresnej beznadziei, której nie dałam się pochłonąć, a także o małych sukcesach, mojej nieustannej ochocie na życie i radości z tego, co mam.

W najstraszniejszych chwilach rodzice i siostry opiekowali się mną jak niemowlęciem. Czas płynął powolutku… Minęło wiele lat, zanim znowu stanęłam na własnych nogach. Później pojawiła się miłość.

To książka o potyczkach z losem, skrajnych emocjach i codziennych zmaganiach osoby niepełnosprawnej, która mimo choroby chce normalnie żyć.

To także historia mojego osobistego, największego w życiu zwycięstwa".

Powyższy opis pochodzi od wydawcy. 

Tytuł: Uwięziony krzyk
Autor: Naskręt Anna
Wydawnictwo: Wydawnictwo MUZA S.A.
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 320
Numer wydania: I
Data premiery: 2019-09-18
Rok wydania: 2019
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 202 x 131 x 37
Indeks: 33182605
średnia 4,7
5
43
4
5
3
2
2
0
1
1
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
14 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
24-09-2019 o godz 12:24 przez: Anonim | Zweryfikowany zakup
Prawdziwa historia w przejmujący sposób opowiadająca o kobiecie, która została sparaliżowana i zdana wyłącznie na pomoc innych. Mimo przeciwnościom losu nie poddała się.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
11-03-2021 o godz 08:29 przez: ellisme | Zweryfikowany zakup
Polecam osobom, które wiedzą, o czym jest ta książka. Warto przeczytać, aby dowiedzieć się z czym muszą zmagać się osoby po udarach.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-09-2019 o godz 10:43 przez: Anonim | Zweryfikowany zakup
Super pozycja.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-10-2019 o godz 18:16 przez: ewfor
Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie, jako smakujesz, aż się zepsujesz… Anna była normalną młodą kobietą, pełną energii, zadowoloną z życia, młodą mężatką, szczęśliwą mamą dwuletniej córeczki. Miała plany i marzenia na przyszłość, kiedy nagle jej życie wywróciło się do góry nogami. Została uwięziona we własnym ciele za sprawą udaru mózgu. W jednej chwili jej świat się zawalił, została całkowicie sparaliżowana a jej ciało stało się zamkniętą kapsułą. Tylko mózg jako tako funkcjonował, ale co z tego, kiedy nie miała możliwości kontaktu z otoczeniem. Mózg działał sprawnie, ale nie miał władzy nad ciałem. To nie jest powieść o nieszczęśliwej kobiecie, to hołd dla odwagi, walki i determinacji. Przyznam szczerze, że czekałam na tę lekturę z niecierpliwością, a teraz, po przeczytaniu, będę ją wciskała każdemu, kto tylko stanie na mojej drodze. To opowieść o walce z chorobą, o walce psychiki z ciałem, ale również opowieść o człowieczeństwie. O nadziejach i ich braku, o małych sukcesach prowadzących do tego, aby jeszcze móc w miarę normalnie funkcjonować. Jak wielkim wyczynem jest w takim przypadku wsparcie najbliższych, kiedy muszą oni poświęcić część swojego życia, aby chorej osobie było lżej. Szkoda, że nie wszyscy potrafią być takimi BOHATERAMI, jak rodzice i siostry Anny. A mąż? Młody, silny mężczyzna, który powinien być w pierwszej kolejności obok swojej młodej żony? Nie chcę go osądzać, ale moim zdaniem, nie ma większego tchórzostwa jak ucieczka w ważnej i trudnej dla ukochanej osoby chwili. No cóż, a to o kobietach mówi się „słaba płeć”. (…) Przyjaciel, który odszedł, nigdy nie był przyjacielem. (…) Anna opisuje krok po kroku walkę nie tylko z chorobą, ale głównie ze swoimi wzlotami i upadkami nastrojów, kiedy musi znosić traktowania siebie przez personel medyczny jest jak worek kartofli. Niestety, ale bardzo często się zdarza ta znieczulica, czy to jest brak człowieczeństwa? Wiem, że pracownicy służby zdrowia po iluś latach pracy w tym zawodzie, obojętnieją, może nawet wypalają się zawodowo, ale czy można pozbyć się empatii. Moim zdaniem albo się ją ma, albo nie. Sama ostatnio doświadczyłam tego na własnej skórze, gdzie po złamaniu kości udowej i biodrowej, najpierw leżałam ponad dobę na sali obserwacyjnej SORu, przypominającej raczej coś w rodzaju izby wytrzeźwień, potem kilka dni na sali szpitalnej, zanim po pięciu dniach znaleziono wreszcie „lukę” w zaplanowanych zabiegach i zoperowano mnie. Byłam w szpitalu tylko dziesięć dni, ale doświadczyłam wiele, ile zatem musiała doświadczyć Anna? Dla personelu szpitalnego, często chory jest tylko kolejnym użytkownikiem łóżka, dziś jest, a za kilka dni, tygodni czy miesięcy go nie będzie, po co więc się wysilać na uprzejmość, po co współczuć, wystarczy zastrzyk i po sprawie, nie można przecież być miłym, kiedy nadmiar obowiązków spędza sen z powiek. Ale na szczęście wśród personelu bywają także ludzie, którzy z pewnością nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że są jak anioły, że sam ich widok poprawia choremu samopoczucie. Szkoda tylko, że takich osób jest zbyt mało. Uśmiech i dobre słowo nic nie kosztują, a niestety wielu trudno to zrobić. (…) Zaprzyjaźniłyśmy się i bardzo lubiłam jej opowieści. Poza tym nigdy, ani razu nie potraktowała mnie jak osoby chorej czy gorszej. Byłam dla niej zupełnie normalna i zdrowa, tylko chwilowo nieczynna. Zaraziła mnie optymizmem, lubiłam jej wizyty. (…) Co z tego, że człowiek ma silną wolę, chce walczyć, jak ta walka to czasami po prostu jest walką z wiatrakami. Dopiero w obliczu choroby zaczynamy zauważać rzeczy, które do tej pory były normalnością, a teraz uważamy je za szczyt szczęścia. Czy będąc zdrowym zastanawiamy się nad tym, że umycie się pod prysznicem to coś najcudowniejszego na świecie? Nie! Ale kiedy leżymy kilka dni w łóżku, nie mogąc ruszyć ręką ani nogą, a ktoś mokrą myjką odświeży nasze przepocone ciało, to wydaje nam się jakbyśmy byli nowo narodzeni. (…) Miałam dwadzieścia cztery i pół roku, wszystkiego uczyłam się od nowa, poza tym zostałam wrzucona w inny świat. Nie powinnam narzekać, ale to wszystko, co się ze mną działo, było cały czas nowe, inne, a ja już nie mogłam się doczekać końca tej życiowej nauki. (…) Anna pisząc tę książkę dzieli się ze swoimi czytelnikami skarbami wiedzy medycznej, które zdobyła nie dzięki lekarzom, czy pielęgniarkom, ale głównie dzięki obserwacjom swojego ciała (no i wiadomości dostępnych w Internecie). Mamy zatem w tej książce sporą ilość wiedzy medycznej na temat funkcjonowania poszczególnych mięśni w organizmie człowieka. Ogrom wiedzy na temat funkcjonowania mózgu. Niestety Anna pisze również o nietolerancji, o uprzedzeniu do ludzi chorych, i o tym jak ludzie często postrzegają osoby niepełnosprawne. Dla wielu, niepełnosprawność fizyczna jest jednoznaczna z niepełnosprawnością psychiczną. Ta książka to lektura OBOWIĄZKOWA dla ludzi zdrowych, dla pracowników służby zdrowia i dla polityków 👍 Ta książka to bestseller, który niejednego wciśnie w fotel 💕
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-09-2019 o godz 11:55 przez: Izabela Wyszomirska
Strach. Bezsilność. Zamknięcie we własnym ciele. Książka Anny Naskręt to historia prawdziwa, to przejmująca opowieść o kobiecie, która na przekór wszystkiemu postanowiła stawić czoło okrutnemu losowi. Sparaliżowana i całkowicie zdana na innych, nie poddała się. Dzięki swojej determinacji i wewnętrznej sile wygrała walkę o to, co dla każdego z nas jest najważniejsze: życie, szczęście i miłość. „Życie zaskakuje i tylko ono miewa takie pokręcone scenariusze. Scenariusz mojego pisał chyba ktoś naćpany” – tymi słowami Anna Naskręt podsumowuje swoją historię. Choć łatwo dostrzec tu specyficzny humor i dystans, to jej opowieść porusza i wstrząsa. Była zdrową, pełną energii, młodą kobietą, miała męża i dziecko, a w głowie plany i marzenia na przyszłość. Udar przyszedł nagle. Miała dwadzieścia cztery lata i została uwięziona we własnym ciele. Niema i sparaliżowana. Lekarze nie dawali jej szans na przeżycie. Anna jednak żyje. Mówi, porusza się. Od tamtego czasu minęło osiemnaście lat. Walka o powrót do zdrowia nauczyła ją cierpliwości i pokory. Zrozumiała, że droga do normalności będzie długa i wyboista, ale warto podjąć wysiłek, by ją pokonać. "Byłam zdrową 24-latką. Miałam udar niedokrwienny, czterokończynowy, spastyczny z afazją, zupełnym brakiem mowy oraz odruchu przełykania. Przez rok byłam sparaliżowana. Do ludzi wyszłam dopiero po trzech latach. Lekarze do dziś nie są w stanie odpowiedzieć, jak to się stało. Wersja pierwsza była taka, że zachorowałam na zakrzepicę od tabletek antykoncepcyjnych. Druga to zator, ale skąd on się pojawił w moim organizmie - nie wie nikt. Wersja kolejna to silnie skumulowany stres, który doprowadził do zamknięcia się tętnicy doprowadzającej krew do mózgu. Do dziś żyję bez diagnozy." Jesteśmy młodzi, bawimy się, śmiejemy, kochamy... Myślimy że zdrowie będzie dopisywało nam długo. Ale jakże się mylimy! Jeden moment, i już nic nie jest takie jak przedtem, o czym boleśnie przekonała się wówczas 24-letnia Anna Naskręt, doznając udar mózgu. Całkowity paraliż, zamknięcie we własnym ciele bez możliwości kontaktu ze światem. Czy możecie to sobie wyobrazić? "Uwięziony krzyk" jest na wskroś przejmującą opowieścią, którą napisało samo życie. To historia, która może przydarzyć się każdemu z nas. Jednakże choroba trafiła na godnego przeciwnika - Annę Naskręt. Kobieta bowiem nie poddaję się, postanawia walczyć ze wszystkich sił, by powrócić do normalności i swoich bliskich. Jestem godna podziwu dla determinacji i wytrwałości jaką Anna codziennie u siebie znajdowała. "Zawsze trzeba mieć nadzieję, można zwątpić, ale nigdy nie wolno się poddać." Historia uświadamia, że jednego dnia tryskamy energią, śmiejemy się, możemy samodzielnie chodzić, jeść, a drugiego może zostać nam to wszystko odebrane. Ta historia uzmysławia jak kruche, brutalne i nieprzewidywalne jest ludzkie życie. Na niektóre rzeczy nie mamy wpływu, jednak zawsze pozostaje nadzieja i wiara, że będzie lepiej. "W życiu najważniejsze jest zdrowie, reszta to kwestia szczęścia, kasy lub chęci. Nic nie jest nam dane na zawsze. Jeśli jesteś zdrowy, to rzeczywiście możesz zrobić ze swoim życiem, co tylko chcesz." Podczas lektury towarzyszyły mi przeróżne emocje i uczucia. Strach, szok, niedowierzanie, złość, smutek, bezsilność, współczucie, podziw - to tylko niektóre z nich. Co ciekawe, autorka zdobyła się na wkomponowane odrobiny specyficznego humoru, którego w zasadzie się tutaj nie spodziewałam. Do tego mam jeszcze dystans do całej opisywanej historii. Mam nadzieję, że historia Anny pomoże innym ludziom w podobnej sytuacji, a przede wszystkim trafi w ręce personelu lekarskiego, by raz jeszcze przypomnieli sobie, co powinno przyświecać temu zawodowi. Szacunek i wrażliwość względem pacjenta i człowieka to nadrzędna wartość, o której niekiedy zapominają. "Z pielęgniarkami zawsze, czyli od początku mojej "kariery" z chorobą, miałam kosę. Zdarzały się miłe lub, dokładniej rzecz ujmując, obojętne, ale uprzejme stanowiły wyjątki, znieczulica i lekceważenie przeważały." "Uwięziony krzyk" to szczera, smutna, nasycona mnóstwem emocji historia będąca lekcją życia. To nauka cierpliwości i pokory. To skłaniająca do refleksji opowieść, niosąca nadzieję, dodająca otuchy, że nawet z najgorszego upadku można stanąć na nogi. To książka o człowieczeństwie, zmaganiach z niepełnosprawnością, o uczuciach po udarze i wreszcie o... ZWYCIĘSTWIE. To lektura obok, której absolutnie nikt nie powinien przejść obojętnie, bo nigdy nie możemy mieć pewności czy nie spotka nas lub naszych bliskich podobne doświadczenie. Polecam całym sercem!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
28-09-2019 o godz 21:44 przez: Karolina MAREK
W pewnym sensie kocham książki o historiach z życia wziętych. Mam podejrzenia dlaczego im bardziej drastyczna jest to opowieść, tym większe szanse, że po nią sięgnę. Podejrzewam, że może mieć to związek, z tym że choruję i aby jakoś się trzymać upewniam się, że moja sytuacja wcale nie jest zła, bo są osoby, które mają dużo gorzej. Wiem, że brzmi to strasznie, ale niestety podjęłam decyzję o takim podejściu do sprawy już lata temu i tego się trzymałam przez lata. Teraz z czasem już tego nie potrzebuję, ale zamiłowanie do tego typu historii pozostało. To, co przeczytacie poniżej to nie recenzja, to emocje, uczucia i wrażenia. Tej historii nie da się inaczej podsumować - ja nie potrafię. I proszę Was o zrozumienie z jednego powodu - Kiedy zagłębiałam się w historię autorki czułam się niejednokrotnie jakbym odtwarzała swoje życie, jakby ktoś ubrał w słowa moje emocje i uczucia. To było niejednokrotnie dziwne i bolesne, a momentami znajome i zabawne. "Uwięziony krzyk" to historia Anny, która w wieku zaledwie dwudziestu kilku lat dostała udaru móżdżku. Sparaliżowana, nie mogąc ruszyć niczym prócz powiek, nie mogąc mówić została więźniem własnego ciała, a to, co uzyskała do dziś, zakrawa o miano cudu. Tyle że ten cud nie do końca jest pozytywny dla samej Anny. Jak to jest kiedy młoda energiczna i pełna życia osoba zostaje zamknięta w pudełku, jakim staje się ciało, które nie może dosłownie nic? Kto tego nie zazna ten nie zrozumie. A ja to uczucie znam. Nie tak dosłownie jak Anna, ale jednak... Każdy sukces Anny okraszony był i nadal jest, ogromnym samozaparciem, determinacją i niejednokrotnie pomocą innych osób. Nauka praktycznie wszystkich czynności od zera jak małe dziecko, a także powrót do jak największej sprawności to droga niezwykle bolesna i ciężka. A jednak ona się nie poddała. Walczyła dla córki, dla rodziny, która pomagała i stała przy jej boku w każdą godzinę, każdy dzień, tydzień, miesiąc i rok choroby. Tylko jej radość z tych niewielkich zwycięstw nie jest tak wielka jakby się wydawało. Spytacie dlaczego, skoro może chodzić, może mówić, a wszystko wskazywało na to, że tego nie osiągnie. Tak, to sukces i trzeba się z tego cieszyć. Tylko co z tego skoro kobieta, która kochała aktywność fizyczną, zabawę, ciężką rockową muzykę, która miała ogromne plany na przyszłość, nagle nie potrafi sprawnie się poruszać, potrzebuje pomocy nie tylko z fizycznego punktu widzenia, ale i psychicznego komfortu, bo nerwice, lęki i panika nie pozwalają wyjść gdzieś poza blok? Co zrobić kiedy odzyskana mowa pozostawia wiele do życzenia, a inni ludzie tylko przez pryzmat kłopotów z wymową zaczynają Cię traktować jak "niedorozwoja"? Jakby walka z chorobą nie była wystarczającym wyzwaniem to trzeba użerać się dodatkowo z innymi "normalnymi" ludźmi, z urzędami, z lekarzami, papierkami. Kłopoty finansowe osób niepełnosprawnych w naszym kraju to codzienność, której nie da się ominąć czy zignorować. To chleb powszedni, którego inni starają się nie dostrzegać. Annie należy się szacunek za to, co uzyskała. Za samozaparcie, za siłę w dążeniu do celu, za to, że się nie poddała choć miała ku temu ogromny powód. Walczyła i walczy nadal, bo przed nią nie koniec przeszkód, nie koniec problemów. Mimo tego wszystkiego, co ją spotkało przez życie potrafi iść z podniesioną głową czego nie potrafi niejedna zdrowa osoba, która ma w życiu wszystko. Chciałabym zachęcić do przeczytania tej pozycji dosłownie każdego. Po co? Po to byście zrozumieli co czują osoby chore, zależne od osób trzecich, "inne" jak się o nich niekiedy mówi. To nie jest książka łatwa ani przyjemna, ale właśnie o to w niej chodzi. Ona ma być prawdziwa i realistyczna, a nie urocza i słodka. Choć wiele w niej bólu i gorzkich słów to w ogólnym rozrachunku daje nam siłę i pozytywnego kopa do walki z przeciwnościami losu. Skoro Anna sobie poradziła dasz radę Ty, Ty i Ty! Mogłabym Wam napisać jeszcze wiele słów, dorzucić ich kilka, a może kilkadziesiąt od siebie, ale ani to o mnie historia, ani więcej Wam nie potrzeba. Poprostu zdobądźcie swój egzemplarz i przeczytajcie, zrozumcie, docencie to, co macie, bo za chwilę możecie to stracić... Ocena jest poglądowa, bo ta historia nie zasługuje na notę. Ona zasługuje na uwagę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-10-2019 o godz 07:46 przez: justa21
Wsłuchaj się w milczącą prośbę ... Wyobraź sobie sytuację, w której zostałaś zamknięta …w swoim ciele. Nie możesz ruszyć głową, ręką, nogą, nie możesz zakomunikować nawet swoich podstawowych potrzeb fizjologicznych, bowiem straciłaś również zdolność mowy. Nie przełykasz sama, zatem jesteś karmiona sondą – nie masz nawet szans poczuć smaku pożywienia, które spożywasz. Jesteś na dodatek zdana na łaskę obcych ludzi, którzy – jak się wkrótce przekonasz – nie zawsze są ci życzliwi. Brzmi jak najgorszy koszmar? Szczęściem byłoby, gdybyś rzeczywiście mogła się z niego wybudzić. Niestety czasami bywa tak, że ten koszmar staje się twoją codziennością… Doświadczyła tego Anna, pełna marzeń i planów na przyszłość kobieta. Dopiero rozpoczęła samodzielne życie, dopiero wyszła za mąż i urodziła córkę, będącą jej największą radością, a już życie postanowiło sprawić jej niespodziankę, przekreślając wszystko, o czym myślała. Uczestniczenie w wychowaniu dziecka, plany biznesowe, a nawet małżeństwo – to wszystko zabrała jej wieloletnia choroba, która sprawiła, że kobieta stała się więźniem własnego ciała. Co najgorsze – więźniem w pełni świadomym tego, co się z nim dzieje. Tę wstrząsającą historię choroby, niedokrwiennego udaru pnia mózgu i móżdżku z czterokończynowym porażeniem spastycznym, na którą Anna zapadła w wieku dwudziestu czterech lat, opisuje po latach w swojej książce „Uwięziony krzyk”. Opublikowana nakładem Wydawnictwa MUZA książka Anny Naskręt staje się jednak nie tylko świadectwem tej choroby, ale wielkiej siły woli i determinacji, by wydostać się z tego więzienia, jakim stało się ciało, by znów móc zacząć prawdziwie żyć, by delektować się prostymi czynnościami, których – w gonitwie dnia codziennego – zupełnie nie dostrzegamy i nie doceniamy. To również wstrząsający obraz kondycji służby zdrowia, a także swego rodzaju znieczulicy, która panuje wśród jej pracowników. Po książkę sięgnąć zatem powinni właśnie zatrudnieni na stanowiskach opiekuńczych, pracownicy medyczni, by przynajmniej w nikłym stopniu potrafili oni wczuć się w sytuację chorej osoby, a także wszyscy chorzy i ich rodziny, bowiem książka daje nadzieje na poprawę losu, ale też dokładnie opisuje nie tylko zmiany, które zachodzą w ciele osoby chorej, ale również sferę emocjonalną. Osiemnaście miesięcy spędzonych w szpitalu, niemal bez ruchu, bez możliwości komunikowania się, wciąż doświadczając niemocy lekarzy oraz pogardliwego, brutalnego wręcz traktowania przez personel medyczny, to dopiero początek piekła, przez jakie przejść musiała Anna Naskręt. Po tym okresie dało o sobie znać prawdziwe życie, codzienność odmierzana kolejnymi godzinami, podczas których cała rodzina Anny zmobilizowała się, by nad nią czuwać. Wśród nich zabrakło męża, którego sytuacja przerosła, a także dziecka, którym zajmowali się rodzice małżonka, nie czując potrzeby przyprowadzać córki do Anny. Z książki przebija natomiast poświecenie matki, sióstr i wuja samej chorej, którzy odsunęli praktycznie na bok swoje życie, by nie tylko ulżyć chorej w cierpieniu, ale by doprowadzić ją do stanu, w którym będzie mogła samodzielnie funkcjonować. Niezliczone procesje rehabilitantów, różnego rodzaju specjalistów, na których w większości zostały wyłożone prywatne środki rodzinny Anny, stały się odtąd jej codziennością. Ona sama nie poddawała się, dzielnie wykonując zalecane ćwiczenia, znosząc ból i upokarzające reakcje swojego ciała, które już raz ją zawiodło. Nie poddała się i zwyciężyła, zaś o tej heroicznej walce powstała książka. Publikację trudno oceniać z perspektywy jej walorów literackich, a trudno nie zauważyć siły, która się w niej kryje. Mam nadzieje, że lektura „Uwięzionego krzyku” będzie okazją do refleksji nad wyborem zawodu, dalszym jego wykonywaniem, że stanie się bodźcem do zmiany podejścia do pacjentów. Mam też nadzieję, że stanie się światłem w tunelu i da nadzieje tym, którzy chorują, że stanie się motywacją do wytężonej pracy w procesie zdrowienia, zaś rodzinom chorych doda siły, by chorym w tym procesie towarzyszyć… Justyna Gul Qultura słowa
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-11-2019 o godz 14:00 przez: Anna Rydzewska
Są takie opowieści, które kompletnie zmieniają nasze życie, przewartościowują wszystko, odwracają do góry nasz nieprawidłowy, często samolubny tok myślenia. Autorka opowiada własną, niesłychanie bolesną, porażającą historię, którą wywołuje ogromny szok, smutek, współczucie, lecz również podziw czy zachwyt. Wielokrotnie zawstydza czytelnika swą waleczną postawą, przypomina, co tak naprawdę ma znaczenie, a co najważniejsze, na własnym przykładzie udowadnia nieobliczalność, niepewność losu i kruchość życia. "Zdrowie - myślisz, że dane na zawsze. Nic bardziej mylnego." Zdrowie dla wielu z nas zdaje się być czymś oczywistym, banalnym, doceniamy je dopiero wtedy, gdy zaczyna szwankować, ewentualnie w podeszłym wieku, bo przecież co mogłoby się zdarzyć młodej osobie. A jednak, nie ma na świecie niczego pewnego i nic nie jest nam dane na zawsze, jedna chwila potrafi odmienić całe życie, zamienić je w torturę, walkę ponad ludzkie siły. Skąd czerpać motywację do toczenia boju, gdy praktycznie wszyscy z góry zakładają przegraną? Jak przetrwać w najmroczniejszym więzieniu, jakim stało się własne, pozbawione kontroli ciało? Dla wielu z nas jest to po prostu niewyobrażalne i niemożliwe, natomiast Anna Naskręt z wnikliwością i ogromną szczerością opisuje, jak została przez kpiący los zmuszona, by doświadczyć tego na własnej skórze. "Jak być szczęśliwym? Zmniejszyć oczekiwania wobec tego, co los przynosi, i nie dążyć do szeroko pojętego ideału, ale być zadowolonym z tego, co się ma, i z tego, co się osiągnęło." Nakreślona historia szokuje nie tylko ze względu na potworną tragedię, która spotkała bohaterkę, ale też z powodu autentycznego, przez co bardzo nieprzychylnego, opisania sytuacji osób niepełnosprawnych. Zachowania personelu, odbierające godność, uwłaczające człowiekowi, brak pomocy od państwa, kpiące sumy przeznaczone na dofinansowanie leczenia czy rehabilitacji, niedostosowanie środowiska, a przede wszystkim nietolerancyjne, nieuświadomione społeczeństwo, traktujące chore osoby jako ludzi gorszych, utożsamianych i ocenianych wyłącznie przez pryzmat widocznej ułomności. Bohaterka okazała się niezwykle silną i waleczną sobą, a jednak, czytelnik zdaje sobie sprawę, że gdyby otrzymała prawidłową opiekę od samego początku, więcej wsparcia i pomocy, byłoby jej o wiele łatwiej. Strach pomyśleć, ilu osobom się nie udało, tylko dlatego, że zostali ze swoim problemem całkiem sami... "Tymczasem jednak nie miałam płci, byłam CZYMŚ przebudzonym, leżącym. Nie miałam jak wyartykułować swoich potrzeb, chociażby tych dotyczących higieny, a nikt z personelu szpitala nie wykazał nawet cienia chęci, żeby mi pomóc w tych czynnościach. To wszystko razem, co się działo ze mną i wokół mnie, to był jeden wielki horror." "Uwięziony krzyk" jest niesłychanie przejmującą, bolesną, trudną, wzruszającą, prawdziwą historią, obok której nikt nie będzie w stanie przejść obojętnie, zmiękczy nawet najtwardsze serca i pozostanie w pamięci już na zawsze. To książka nadzwyczaj wartościowa, potrząsająca czytelnikiem, nakazująca mu dostrzec piękno świata, docenić, jak wiele posiada i zrozumieć, że nic nie zostało mu dane na zawsze. Nie będzie przesadą, jeśli powiem że książka Anny Naskręt to swoisty, przeszywający na wskroś hołd dla zdrowia i fascynującego ludzkiego mózgu, który swoim cudotwórczym działaniem potrafi zaskoczyć nawet najlepszych uczonych. Przygotujcie się na istną lawinę emocji, będziecie się buntować, cierpieć, płakać ze strachu czy bezsilności i kibicować głównej bohaterce ze wszystkich sił. Nie bójcie się jednak łez, wierzę, że jeśli w pełni zaangażujecie się w poznawaną opowieść, wasze życie zmieni się na lepsze, szczęśliwsze, a wy sami zaczniecie w pełni korzystać z wszystkich cudów, których przecież możecie doświadczać na co dzień. Polecam gorąco!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
28-09-2019 o godz 22:34 przez: saskia
Spojrzeć tam gdzie się chce, usiąść, pójść ot tak sobie przed siebie, uczesać się, odgarnąć włosy wpadające do oczu, uśmiechnąć i po prostu porozmawiać. Zwykłe codzienne czynności, wykonywane automatycznie, setki, tysiące, powtarzane raz za razem bez głębszego zastanowienia się. Ot zwyczajne sprawy, wydające się bez znaczenia, ale właśnie z nich składa się sprawność, pozwalająca być samodzielnym człowiekiem, który po prostu żyje tak jak chce. A co jeśli zostanie się uwięzionym w własnym ciele, bez możliwości zrobienia tego wszystkiego co uważa się za oczywiste? Kilka godzin lub minut albo sekund, zmieniających ogromnie dużo i odbierających tak wiele, pozostawiających po sobie ogromne spustoszenie. Anna poznała tę stronę życia od podszewki, a nawet od pojedynczych splotów egzystencjalnej materii i jednostkowych szwów spajających ją w kolejne dni, tygodnie i lata. Młoda kobieta, mająca wiele planów i mnóstwo czasu by je zrealizować, matka i żona, córka i siostra, ciekawa świata i pełna wiary w przyszłość. Nagle przychodzi moment, że wszystko to staje pod znakiem zapytania, a niedługo później okazuje się, iż przed Anną całkiem nowy rozdział życia. Nie ma w nim nic prostego i znanego, każda chwila jest nowa, jedynie co dobrze funkcjonuje to umysł, poza nim nic. Nie można usiąść, wstać, obrócić głowy, zjeść, powiedzieć czego się chce i co się myśli, ale słyszy się co mówią inni i z każdą chwilą coraz bardziej narasta chęć wykrzyczenia swojej świadomej obecności tak niedostrzeganej przez otoczenie. Izolacja, bezsilność, brak możliwości bycia sobą, ile znaczy zwykła codzienność, w jakiej nie jest się uzależnionym od otoczenia dociera do człowieka brutalnie i przede wszystkim bardzo boleśnie. W takich czasach weryfikuje się słowo przyjaciel, bliska osoba i to do czego jest się zdolnym by dzień po dniu budować swoje życie, wbrew wielu ludziom i temu, co spustoszyło organizm. Udar mózgu. Dwa słowa, o jakich wydaje się nam, że wiemy wszystko, ale o tym, co właściwie znaczą przekonują się jedynie ci, którzy go doświadczyli lub raczej żyją z jego skutkami. Czy można sobie wyobrazić całkowity brak kontroli nad swoim ciałem? Przed lekturą książki Anny Naskręt powiedziałam bym, że raczej tak, lecz już po przeczytaniu kilku pierwszych rozdziałów mogłam powiedzieć nie, dlaczego? Ponieważ w każdej minucie, sekundzie mogę zrobić wszystko lub prawie wszystko na co mam ochotę, nie wspominając nawet o tych zupełnie podstawowych ruchach jak poruszanie głową, rękoma czy też nogami bez jakiejkolwiek trudności. Każda następna strona uświadamiała mi co, to znaczy być dosłownie zamkniętym w własnym ciele i ile trzeba włożyć wysiłku w minimalne poruszenie na przykład palcem. Nie obca jest mi choroba, moja czy też bliskich, ograniczenia z nią związane i przezwyciężanie ich, lecz nie na taką skalę. Opisanie krok po kroku swojego stanu i sytuacji przedstawia obraz brutalnie prawdziwy, a szczerość w każdym zdaniu uwypukla to, co uważa się za oczywiste i dane na zawsze. Autorka pokazuje również reakcję najbliższych osób oraz jak zmienia się otoczenie gdy zachodzą tak dramatyczne zmiany. Naprawdę trudno przekazać słowami wrażenia jakie odczuwa się w czasie czytania i kiedy już ostatnie zdanie zostanie przeczytane. Nie da się bez emocji i refleksji, pozostających w czytelniku, podejść do „Uwięzionego krzyku”, w jakim ujęte są lata życia Anny Naskręt wraz z jej bardzo osobistymi uczuciami. Kobiety, która walczyła, walczy i będzie walczyła, aż tyle, nie tak po prostu pisze o tym, co jest ogromnie trudne do wyobrażenia.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
16-10-2019 o godz 15:12 przez: Książkowo czyta
Książki, w których opisane zostały prawdziwe lub oparte na faktach historie budzą moje zainteresowanie właściwie od zawsze. W związku z powyższym nie mogłam przejść obojętnie obok pozycji autorstwa Anny Naskręt „Uwięziony krzyk”. Jest to zapis przeżyć autorki, która w wieku zaledwie 24 lat, wcześniej będąc zupełnie zdrową kobietą, doznała rozległego udaru mózgu, który odmienił jej życie na zawsze. Mimo, iż lekarze nie dawali jej właściwie żadnych szans na wstanie z łóżka, dzisiaj Anna chodzi i mówi (chociaż oczywiście wymaga to od niej nie lada wysiłku) i na co dzień zmaga się z wieloma ograniczeniami i dolegliwościami, które obecnie są nieodłączną częścią jej życia. „Uwięziony krzyk” jak zapewne się domyślacie nie jest łatwą lekturą, autorka ukazała w niej w sposób bardzo wyrazisty, bez przemilczeń, czy też jakiegokolwiek ubarwiania sytuację osoby, która z dnia na dzień utraciła całkowicie kontrolę nad swoim życiem i ciałem. Anna Naskręt obnażyła również ogromnie trudne, a często odzierające z godności położenie pacjenta (oraz jego bliskich) w stosunku do pracowników służby zdrowia… Zaznaczam oczywiście, co także pani Anna uczyniła w swojej opowieści, że absolutnie nie należy wrzucać wszystkich do jednego worka. W niniejszej historii ukazane zostały jedynie dosyć częste realia funkcjonowania oddziałów szpitalnych i rehabilitacyjnych. Książka ta niesie w sobie według mnie wręcz niewyobrażalny ładunek emocjonalny. Wraz z narratorką przeżywamy całą gamę różnorodnych emocji, których doświadczała będąc w pełni sprawnym umysłem uwięzionym w klatce bezwładnego, a z czasem wciąż nieporadnego ciała. Autorka przybliża nam również wiele problematycznych kwestii z różnych płaszczyzn życia, z którymi boryka się właściwie każdego dnia i chociaż codzienność nie szczędzi jej trudnych chwil to wciąż uśmiecha się do życia, które ten uśmiech również odwzajemniło, ale więcej na ten temat dowiecie się już z kart książki. W związku z tym nie sposób pominąć fakt, iż historia ta nie jest naszpikowana wyłącznie bólem, cierpieniem i nieustannym narzekaniem na los, autorka ma również ogromne poczucie humoru, którym dzieli się z czytelnikiem, a także spory dystans do świata pomimo wszystkich przeciwności losu, jakie były, są i zapewne będą jej udziałem. Jeśli chcecie przeczytać wartościową historię o kobiecie, której ogromny hart ducha oraz wewnętrzna wola walki o siebie, swoje zdrowie oraz jak najlepszą jakość życia wciąż nie pozwalają jej się poddać, choć chwile zwątpienia oczywiście się zdarzają to koniecznie zapoznajcie się z „Uwięzionym krzykiem” i pamiętajcie – Carpe Diem! Lekturę tę polecam gorąco, a autorce gratuluję wewnętrznej siły w pokonywaniu życiowych zakrętów i odwagi w oddaniu swojej historii w ręce szerokiego grona odbiorców. * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * https://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2019/10/uamek-sekundy-ktory-zmieni-wszystko.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
25-09-2019 o godz 11:56 przez: Agnieszka Caban
Ania, zwyczajna młoda kobieta, córka, siostra, mężatka, mama. Jednego dnia jej zwyczajne, a jakże wspaniałe życie zamieniło się w koszmar. Choroba odebrała jej możliwość władania własnym ciałem, al nie odebrała jej ogromnej woli życia. Ta dziewczyna, mimo że mogła dosłownie zwariować z przerażenia, strachu nie poddała się. Dzięki najbliższym stanęła do walki o odzyskanie sił, powrót do sprawności. Po latach tej walki postanowiła napisać książkę o swoim koszmarze, doświadczeniach ze służbą zdrowia, ludźmi, na których trafiała. To swoistego rodzaju dowód na to, że jeśli czegoś bardzo chcesz i uparcie do tego dążysz, to może, a nawet powinno się udać! To, co mogę napisać o tej książce to nie do końca recenzja, to bardziej moje odczucia po "wślizgnięciu" się w świat, a czasem wręcz ciało Ani. W moim osobistym życiu miałam bardzo wiele przejść zdrowotnych, więc w jakimś malutkim ułamku mogę wyobrazić sobie koszmar, jaki ta osoba przetrwała. Paraliż to jedno, afazja to już szczyt tragedii. Człowiek się zastanawia, ile nieszczęść może spotkać jedną osobę? Okazuje się, że nasz limit bywa niewyczerpany. Co najbardziej zadziwiające niektórzy ludzie mają w sobie kosmiczne wręcz pokłady siły, by to wszystko przetrwać. Serio, bardzo dobrze zdaję sobie sprawę, że przychodzą takie momenty, kiedy mówisz sobie- mam już wszystko w głębokiej "D", już więcej nie udźwignę, a jednak zdarza się wtedy coś pozytywnego, co podnosi Cię na duchu i idziesz dalej z tym swoim krzyżem. Ania Naskręt nie tylko przetrwała chorobę, kryzysy życia osobistego, a dodatkowo potrafiła o tym napisać książkę. Niezwykle osobistą, prawdziwą, co myślę, wymagało naprawdę dużej odwagi, by powrócić do tych strasznych chwil. Jest tam mnóstwo opisów sytuacji, z którymi musiała się zmierzyć, leku, złości, tęsknoty. Jest też sporo żalu i goryczy. Z rozżaleniem bowiem pisze o traktowaniu nas ( mam prawo tak pisać po dwóch przeszczepach nerki i nie tylko ;)) przez Państwo, o niesłusznych podziałach, braku dostępu do rehabilitacji, leków- uwierzcie, te wszystkie niby reformy to ściema. Są też opinie na temat osób ON z którymi się nie zgodzę, ale takie moje prawo ;) Napisała ją, by pomóc innym, pokazać zdrowym, że człowiek chory może myśleć zupełnie tak samo. Jakże dobrze znam" mówienie DRUKOWANYMI literami". Jestem osobą niedosłyszącą, i kiedy informuję o tym rozmówcę, zazwyczaj na cały głos się wydziera, aż mam ochotę wtedy powiedzieć- niedosłyszę, nie jestem głucha jak pień! "Uwięziony krzyk" to książka bez tabu. Oby więcej takich na naszym wydawniczym rynku, bo takie pozycje uświadamiają, pomagają nie tylko chorym ale i ich bliskim zrozumieć. Warto po nią sięgnąć. Więcej na https://papierowestrony.blogspot.com/2019/09/uwieziony-krzyk-anna-naskret-852019-165.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
25-10-2019 o godz 02:16 przez: Sylwia
Zazwyczaj nie czytam smutnych książek, nie słucham przygnębiających piosenek, a ludzi z pesymistycznym podejściem do życia - jeśli nie da się ich zmienić - omijam z daleka. Raz na jakiś czas pojawia się jednak element, który sprowadza mnie na ziemię - tym razem to zadanie przypadło książce Anny Naskręt Uwięziony krzyk - Wydawnictwo Muza. Jestem świeżo po lekturze i to, że trzeba żyć pełnią życia, nie odkładać niczego na później i być wdzięcznym za każdy dzień wciąż podkreślam w swoich myślach! Autorka i jednocześnie bohaterka książki musiała zmierzyć się z wielką górą lodową, która niemal wyrosła spod ziemi z dnia na dzień. Choroba zawitała do niej kiedy była młoda, pełna energii i jak jej się wydawało całkowicie zdrowa. W dodatku dopadła ją jedna z tych najgorszych, podstępnych chorób, które siedzą sobie po cichu i nie dają żadnych objawów, pojawiając się ot tak sobie i zmieniając wszystko. Walka o każdy dzień To ile czasu minęło, zanim Anna wróciła do w miarę normalnego życia, stanęła na nogi z jednej strony budzi wielki szacunek, a z drugiej przeraża - już raz się tego nauczyliśmy, po co i dlaczego więc robić to od nowa? Pieniądze szczęścia nie dają... ...to największa głupota jaką słyszałam i co gorsza powtarzana przez wszystkich naokoło. To przykład takiej historii, gdzie pieniądze potrzebne są z dnia na dzień. I co zrobisz bez pieniędzy? Nic. A już na pewno się nie wyleczysz. O stanie naszej służby zdrowia nie będę się wypowiadać. Anna podaje 3 kluczowe badania, które powinno się wykonywać każdego roku, niezależnie od wieku. Zwycięstwo! Są jednak pozytywne aspekty tej sprawy. Sukces bohaterki, jej walka o powrót do zdrowia wzbudziły we mnie wielki podziw. To też inspiracja do tego, aby przestać narzekać na błahostki. Najgorzej, gdy uświadomiłam sobie, że to historia autentyczna. Nie żadna fikcja literacka, podkoloryzowana dla sprzedaży historia. Napis aż krzyczy: historia prawdziwa. Niestety. A Ty - doceniasz każdy dzień? Ja z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że tak! Z chwilami przerwy na dzień zwątpienia, na chwilową niemoc i na dumanie nad kompletnie błahymi sprawami, których nawet nie można nazwać problemem staram się doceniać każdy dzień i każdą chwilę - cieszę się z pozytywnych ludzi wokół mnie, nowych pomysłów i nowych miejsc. Nie narzekam. Co dalej? Podziwiam autorkę za to, że przetrwała i zechciała podzielić się swoimi przeżyciami, przemyśleniami i przede wszystkim niełatwymi emocjami. Książka nie zostanie ze mną na zawsze. To nie jest historia, do której będę wracać, bo już po jednym przeczytaniu zapada głęboko w pamięć. Przekażę ją dalej, niech trafi w jak najwięcej rąk, jako ostrzeżenie i przypomnienie, co w życiu jest naprawdę ważne! :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
03-10-2019 o godz 20:39 przez: Ruda Recenzuje
“Uwięziony krzyk” to historia Anny Naskręt, która w młodym wieku przeszła udar mózgu. Choroba odebrała jej wszystko- zdrowie, radość z życia, miłość. Z biegiem czasu kobieta nauczyła się jednak lepiej funkcjonować i normalnie żyć. Wygrała bardzo nierówną walkę. W swojej książce autorka opisuje swoje życie przed, w trakcie i po chorobie. Poznajemy ją jako młodą i pełną życie dziewczynę, która dopiero smakuje dorosłości, cieszy się tym, co ma i nie zastanawia nad tym, co może przynieść przyszłość. Tymczasem jeden moment odbiera jej wszystko, pokazując, jak kruche i cenne jest ludzkie życie i zdrowie. Naskręt opisuje swoje doświadczenia szczegółowo, chętnie dzieląc się nimi z czytelnikami. Jej historia jest bardzo emocjonalna, poruszająca i cenna. Strony książki wypełniają informacje, przeżycia i wspomnienia. Kobieta opowiada o tym, jak każdego dnia walczyła o powrót do zdrowia, co wiązało się z ogromnym poświęceniem, determinacją, pomocą innym, ale także z pieniędzmi. Autorka nie ukrywa się w swej książce za żadnym tabu. Swobodnie, lekko , ale i kierowana silnymi uczuciami, opowiada o życiu po udarze, które w dużej mierze przypominało udrękę i mękę. Z jej relacji możemy dowiedzieć się więcej na temat tego, jak trudno po takich przeżyciach być sobą, jakie są konsekwencje udaru, ale także co spotkało ją w czasie powrotu do zdrowia. Jej historia zasmuca nie tylko dlatego, że działa oszałamiająco i uświadamiająco, mocno uderzając w wyobraźnię czytelnika. To również raport z pobytu w szpitalach i ośrodkach pomocy, przypomnienie, jak działa polska służba zdrowia i nagana dla personelu szpitalnego, który często nie traktuje pacjentów z szacunkiem, a wręcz zachowuje się, jakby robił im wielką przysługę, wykonując po prostu służbowe obowiązki. „Uwięziony krzyk” nie jest jednak tak zasmucającą i dołującą opowieścią, jak mogłoby się wydawać. Mnie po części przypominał książkę motywacyjną. Autorka uświadamia nas bowiem, ze warto walczyć o siebie, bo ta walka, choć kosztowna i bolesna, może przynieść korzyści. Co więcej, można żyć z chorobą, w miarę normalnie funkcjonować, a nawet znowu poczuć się potrzebną i kochaną. Jeśli lubicie mocne, życiowe i oparte na faktach historie, nie czekajcie ani chwili. Ta książka jest dla Was.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-10-2019 o godz 08:52 przez: Kinga Łuczyńska
Uwięziony krzyk, Anna Naskręt. To historia, która jest oparta na faktach, przez co na mnie zrobiła jeszcze większe wrażenie. To książka dla osób, które myślą, że ich życie nie może wyglądać gorzej. Historia opowiada o pewnej kobiecie, która była młoda, miała plany, ambicje a co jej zostało? Przeszła udar i wszystko straciła. To właśnie idealny przykład na to, że jednak nie można się poddawać i należy walczyć o lepsze jutro, niezależnie od tego co nas spotka. Anna była przeszczęśliwa, jej życie układało się tak jak powinno, ale niestety. Kobieta została sparaliżowana, nie mogła w ogóle poradzić sobie sama ze swoim ciałem i podstawowaowymi życiowymi czynnościami. Najgorsze jednak było to, że Ania była tak jakby sobą, ale „nie w swoim ciele”. Praca mózgu nie szła w parze z ciałem. Ania myślała, że już gorzej być nie może, że nic nie da się zrobić, ze sięgnęła dna. Ania jednak stale miała nadzieję, nie chciała się poddawać. I w końcu po latach, próbowała stanąć na nogi. To ile taka osoba musiała przejść... dla mnie to było naprawdę trudne. Bardzo ciężko czytało mi się te książkę, bo wiedziałam, że to prawdziwa historia, oparta na faktach. Już od pierwszych stron byłam zachwycona tą historią, jej pięknem. Również tym, że Autorka nie bała się opowiedzieć o tym wszystkim co ją spotkało. Ta historia chwyta za serce, nie sposób jest nie pokochać tej książki. Po drugie, książka nie jest za długa, czyta się ją bardzo szybko, jest napisana prostym, przystępnym językiem. Na początku mamy też wyjaśnienie i opisanie stadium w jakim znalazła się Anna. Jak dla mnie, takich książek powinno powstawać więcej, to ile ona wywołuje w przeciętnym czytelniku emocji, jest wręcz niemożliwe i zarazem piękne. Bardzo dobrze, że powstają takiego rodzaju książki. Myślę, że takie pozycje mogą pomóc innym ludziom, z różnymi problemami stanąć na nogi i pokazać im, że żadne życie jednak nie jest złe. O wszystko trzeba walczyć i nie poddawać się.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Zimna sprawa Bonda Katarzyna
4.7/5
26,73 zł
42,90 zł
Inne z tego wydawnictwa O włos Bonda Katarzyna
4.5/5
26,73 zł
42,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Rok 1984 Orwell George
4.8/5
24,68 zł
32,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Nienarodzona Przydryga Ewa
4.6/5
26,02 zł
42,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Nikt, tylko my Laure Van Rensburg
3.9/5
27,23 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Miłosny układ Hogle Sarah
4.3/5
29,99 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Marina Zafon Carlos Ruiz
4.6/5
28,43 zł
37,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Echo Man Holland Sam
4.6/5
27,97 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Cień wiatru Zafon Carlos Ruiz
4.7/5
31,08 zł
49,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Minecraft. Smok Drayden Nicky
5/5
24,85 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Balwierz Bonda Katarzyna
4.7/5
24,85 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Wakacje 1939 Lisiecka Anna
5/5
34,56 zł
54,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Mowa serca Wade Cleo
5/5
23,50 zł
36,90 zł

Podobne do ostatnio oglądanego