Tylko mnie pogłaszcz... Listy do Haliny Poświatowskiej (okładka zintegrowana)

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Owiane tajemnicą, nieznane miłosne listy do Haliny Poświatowskiej.

Opowieść o miłości i przyjaźni Haliny Poświatowskiej i Ireneusza Morawskiego.
Ona – poetka chora na serce. On – niewidomy literat. Poznali się pod koniec 1956 roku. Tak rozpoczął się jeden z najpiękniejszych romansów w polskiej literaturze XX wieku. Ale kiedy Haśka wyjechała na operację serca do Stanów Zjednoczonych, zostały im tylko listy. Aż do dziś niepublikowane. Choć sama adresatka przygotowywała je do druku, Ireneusz nie zgodził się na ich wydanie.  Dziś czyta się je jak najpiękniejszą opowieść o uczuciu dwojga nadwrażliwców i najczulszy portret genialnej poetki.
Miliony miłośników Poświatowskiej poznały Ireneusza Morawskiego dzięki "Opowieści dla przyjaciela". Po ponad pół wieku spełnia się jedno z największych marzeń Haliny – listy trafiają do czytelników.

Zgódź się, żebym je pokazała ludziom, żebym je pokazała wydawcom. Mnie nawet nie zależy tak bardzo, żeby były drukowane natychmiast, możesz czekać – możesz czekać i wydrukować je wtedy, kiedy mnie już nie będzie, ale chcę, koniecznie chcę wiedzieć, że one będą wydrukowane.
One są piękne, lepsze, mój drogi, od mojej książki i, daruj, ale lepsze od Twoich opowiadań; im nie wolno umrzeć.
Halina Poświatowska

ksiazka


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Tylko mnie pogłaszcz... Listy do Haliny Poświatowskiej
Autor: Morawski Ireneusz , Pryzwan Mariola
Wydawnictwo: Prószyński Media
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 240
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-10-10
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 208 x 17 x 148
Indeks: 22771131
 
średnia 4,3
5
3
4
3
3
1
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
6 recenzji
5/5
03-10-2017 o godz 20:22 przez: Erna Eltzner
Listy są bardzo prywatną rzeczą. Pisane w jakiejkolwiek formie, czasem długie, czasem krótkie, ledwo muśnięte na chusteczce. Przez lata schowane gdzieś w szufladzie, bywają fragmentem cudownej literatury. Inspiracją, nie tylko dla tych, którzy je napisali, lecz też kolejnych pokoleń… Halina Poświatowska, poetka chora na serce. Ireneusz Morawski, niewidomy literat. Nie połączyły ich wyłącznie problemy zdrowotne, ale przede wszystkim ogromna wrażliwość, cechująca tych intrygujących ludzi. Poznali się pod koniec 1956 roku, od tamtej pory ich znajomość kwitła. Przechodziła wzloty i upadki, wynikające z ogromnej siły uczuć, czasami sprzecznych. Halina wyjechała na operację, aż do Stanów Zjednoczonych. Wówczas pozostała im przede wszystkim korespondencja — kwiecista, będąca sporym wsparciem w trudnych chwilach. Poświatowska przygotowała listy do druków, lecz Morawski nie chciał zgodzić na publikację intymnych wyznań. W końcu, po latach, udało się doprowadzić do upublicznienia tak pięknych słów. Życzenie poetki zostało spełnione. Mamy szansę jeszcze bliżej poznać Ireneusza, będącego zapalnikiem do stworzenia „Opowieści dla przyjaciela”. Muszę przyznać, że gdy zobaczyłam zapowiedź tej książki, to popadłam w pewnego rodzaju ekscytację. Jak niejednokrotnie wspominałam, uwielbiam Halinę Poświatowską, od strony literackiej i biograficznej. Jej relacja z Ireneuszem Morawskim była przez dłuższy czas przedmiotem mojego zainteresowania. Dużo gdybałam na temat ich ewentualnej przyszłości. Wyobrażałam sobie, co mogłoby się stać, gdyby postanowili być razem. Nie doszłam do żadnych konkretnych rozważań, to zbyt trudne. Na szczęście, możemy sięgać po materiały, które zostawili. Długo marzyłam, aby ktoś kompetentny zajął się listami Ireneusza do Haliny, poskładał, nadał sens. I prawdopodobnie nie ma odpowiedniejszej osoby od Marioli Pryzwan. Przeczytałam większość napisanych przez nią biografii, żadna mnie nie rozczarowała. Dlatego od początku byłam spokojna o los publikacji. Pryzwan do swojej działalności podchodzi niezwykle starannie, z czułością. Za to cenię tę fantastyczną kobietę — za oddawanie całego serca swoim książkom. Już samo wydanie mnie zauroczyło. Ten odpowiedni dobór zdjęć na okładkę, kolor czcionki, kojarzący mi się z oceanem. Tą wodą, która rozdzieliła dwójkę przyjaciół. To nie koniec moich zachwytów, bo nie spodziewałam się aż tylu powodów do radości. W środku znajdziemy naprawdę sporo fotografii, kilku z nich wcześniej nie miałam okazji ujrzeć. Całość w swej formie troszkę przypomina mi listy Osieckiej i Przybory. Wykonanie, ale też emocje towarzyszące mi podczas lektury. A o tym mogłabym powstać osobna publikacja, mnóstwo myśli kotłuje mi się w głowie. Data wcale nie jest przypadkowa — właśnie mija pięćdziesiąta rocznica śmierci Haśki. Niepotrzebnie wyrobiłam sobie zdanie o Morawskim, gdy jeszcze nie posiadałam informacji o jego intencjach. Złościł mnie ten upór w blokowaniu korespondencji, choć Poświatowska wiele razy podkreślała, iż zależy jej na na pokazaniu światu potęgi miłości. Tak, to wielkie słowo, ale nie waham się go użyć. Łączyła ich miłość. Trudna, wyrazista, mężczyzny do kobiety, kobiety do człowieka. Pełna pasji. Teraz już rozumiem, że Ireneuszem kierowała troska o żonę, swoją drogą, wspaniałą osobę. To dzięki niej możemy zobaczyć to, co kochała Halina, chociaż nie był to z jej strony czysty romantyzm. Mariola Pryzwan rzeczywiście przyłożyła się do pracy, więc nie zawiodła moich nadziei. Listy doprowadziła do stanu surowego, bez zbędnych poprawek (pomijając kwestie interpunkcyjne, jednak zachowano indywidualny rys autora). Książka sprawiła, że teraz doskonale wiem, co Poświatowska widziała w Ireneuszu. I dlaczego ich znajomość miała na oboje tak duży wpływ. Morawski w swoich listach pokazuje okrutnie wrażliwą stronę, człowieka emocjonalnego, emanującego wewnętrznym pięknem. Każdy to miniaturowe dzieło sztuki, pisane z ogromnym pietyzmem. Żałuję, iż dopiero zauważyłam, jaką wartość przedstawiał ten mężczyzna. Odrzucenie przez Haśkę głęboko go zraniło, lecz wielce pociesza fakt, że odnalazł swoje szczęście. Jego życiorys robi wrażenie. Przeczytałam w życiu wiele zbiorów listów, ale te już dosłownie wrosły w mój umysł. Będę do nich wracała każdej jesieni, gdy finalnie najdzie mnie gorszy nastrój. Polecam nie tylko miłośnikom twórczości Poświatowskiej. Powinna po nie sięgnąć każda „romantyczna dusza”, potrzebująca bodźca do rozwijania własnej wrażliwości. Jestem zachwycona i przeszczęśliwa, że dotrwałam do momentu, gdy te wszystkie wspaniałe zdania zostały zebrane oraz opublikowane.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-11-2017 o godz 23:26 przez: Zielono Mi
A jednak potrzeba mi twoich słów i trzeba twojej pamięci. Pamiętaj o mnie, dobrze? Może będę się mniej bała, może będę usypiała spokojniej... Oraz: Są takie noce, przyjacielu, kiedy świat się kończy. Świat odchodzi i zostawia nas z rozszerzonymi źrenicami i bezradnie opuszczonymi rękoma. Tak w wydanej po raz pierwszy w 1967 roku, nakładem krakowskiego WL, „Opowieści dla przyjaciela” zanotowała Poświatowska – filozof, poetka, tłumaczka, autorka kilku dramatów i całej masy listów, które z uporem do licznych znajomych pisała przez całe swoje krótkie życie. Tym tajemniczym, tytułowym „przyjacielem” jest Ireneusz Morawki – polonista, literat, którego Poświatowska poznała jeszcze w czasie swojego „częstochowskiego” okresu. Ich emocjonalna zażyłość, ostudzona przez pobyt Poświatowskiej w USA i późniejszy wyjazd do Krakowa, stała się przyczynkiem do tego autobiograficznego przekazu. Ale nie tylko ta pozycja świadczy o uniwersalizmie czy sile ich relacji. Poza nią są jeszcze listy. Cała masa listów – bo Poświatowska z nich „słynęła”. I całkiem niedawno nakładem Prószyńskiego i S-ka ukazał się zbiór listów – „Tylko mnie pogłaszcz…(…)” - jakie przez lata wysyłał do poetki Morawski. Były one nie tylko odpowiedzią na jej wiadomości, ale są również „dowodem” na „epistolarne inicjatywy” autora „Spotkania z Marią”. W zbiorze tym są listy i długie i krótsze, poważne i o lżejszej tematyce, okraszone aluzjami politycznymi i literackimi (ta jest rozbrajająca: „Szkoda, że nie było Pani na tym zjeździe. Rewelacyjne wiadomości. muzyka skończyła się definitywnie jeszcze w dziewiętnastym wieku. Znalazł się także pewien optymista, który dość hałaśliwie obwieszczał nieśmiertelność jedynie poezji. Sam starał się być poetą. Idąc dalej, określił on nawet charakter przyszłej twórczości poetyckiej. Mieliśmy ubaw do pasa. Stwierdził on, że domeną w poezji jest pointa, a największe poematy za lat sto czy dwieście to będą tylko trzy pointy: na początku pointa, w środku pointa i na końcu też. Ciekawe? Potem ryczał szerokim gardłem: – Ja sobie nie życzę, żeby ktokolwiek zrozumiał moje wiersze, bo moje wiersze muszą być mózgowe. – Mój komentarz: Najgorzej, to jak się komu pomiesza mózg z siedzeniem”), są nawiązania do domowego zacisza, pracy zawodowej, akademickiej, a nawet sytuacji zdrowotnej – bo problemy z nim są jednym z kilku tematów, które połączyły tych literatów. Z tekstów tych wyłania się Morawski-erudyta, sypiący aluzjami literackimi, bawiący się konwencją gatunkową listu, chętnie sięgający po powiedzenia i łacińskie aforyzmy, prowadzący grę słowną (oto jej przykład: „(…) jest taki Polski [sic!], Poświatowski Pazur. Trzy P. Przepraszam Panią. Teraz lepiej, bo pięć”), otwarcie mówiący o swojej pracy literackiej, jak i wypowiadający się na temat sukcesów oraz planów Poświatowskiej. Uważny czytelnik z łatwością wychwyci ton szacunku, dyskrecji, koleżeńskiego zaufania; zauważy przejście z formy oficjalnej na intymną i przyjacielską. Z przedmowy można się dowiedzieć, że przez lata Poświatowska – widząc kunszt , artyzm we frazowaniu i w literackości ujmowania w słowa własnych myśli i emocji - namawiała Morawskiego do opublikowania tych tekstów, jednak on uporczywie odmawiał, a wydaną przez poetkę „Opowieść…” potraktował ze sporą rezerwą, co dobitnie świadczy o znacznym ochłodzeniu ich relacji. Dlatego niniejsza pozycja mogła ukazać się dopiero po śmierci prozaika, z inicjatywy jego żony i Marioli Pryzwan – jednej z ważniejszych polskich biografek. I ja, pasjonatka pióra Poświatowskiej, muszę śmiało przyznać, że dzięki „Tylko mnie pogłaszcz…(…)” mam pełniejszy, jaśniejszy obraz poetki; kilka plam powoli się zapełnia.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
26-11-2017 o godz 12:02 przez: Ruda Recenzuje
„Tylko mnie pogłaszcz” to kolekcja listów, które niewidomy literat, Ireneusz Morawski, napisał do chorej na serce poetki, Haliny Poświatowskiej. Wymiana korespondencji między nimi trwała kilka lat i w najbardziej intymny i ujmujący sposób pokazywała, w jaki sposób zmieniały się ich uczucia. Wydanie tych listów było jednym z wielkich marzeń poetki oraz gorzkim rozczarowaniem ze względu na odmowę adresata. Dopiero 50 lat po jej śmierci udało się opublikować te utwory. Nie bez powodu określiłam w ten sposób listy Morawskiego, korespondencja nie należała bowiem do zwyczajnych. Literat pisał przelewając na kolejne strony ogrom emocji, uczuć, refleksji oraz obserwacji płynących z obcowania z otaczającym go światem. „Kiedy się ockniesz, będziesz miała ręce zdziwione i włosy, będę Cię szeptem głaskał, nawracał, wszystko, jak lubisz. Odpuść mi moje liryczne winy i wszystkie myśli niewesołe”. Lawirował między tematami, wielokrotnie zbaczał z jednego, by już w następnym akapicie zachwycać się czymś innym. Bo on pięknie się zachwycał, pasjonował światem, cieszył życiem. Dzielił momentami pełnymi trosk, wirującymi marzeniami, pomiędzy wierszami skrywał pasję i wrażliwość. A poczucie humoru i ironia często zastępowały tęsknotę i melancholię. Listy Morawskiego zrobiły na mnie wielkie wrażenie. Dawno nie miałam do czynienia z tekstami pisanymi w ten sposób, z taką wyobraźnią i słowotwórstwem. On tą formą okazywał uczucia, ale też się bawił. Te wyznania czyta się niespiesznie, z zainteresowaniem, ale też uznaniem. A podczas lektury nasuwa się sporo pytań i jeszcze więcej refleksji. Dlaczego zrezygnowaliśmy z pisania listów? Dlaczego nie mówimy już do siebie tak czule? Dlaczego przyjaźń i miłość schodzą na drugi plan? „Mam piekielnie zdrowe serce. Chcesz je? Oddam CI całe bez reszty i nawet jeszcze niewybrakowane, tylko żeby oni potrafili wymienić”. Kolekcja listów Morawskiego bardzo mnie rozczuliła, a jej lektura sprawiła mi wielką przyjemność. To jedna z tych pozycji, w których ciężko oceniać co ma większą wartość- treść, czy sposób jej przekazania. Warto dodać, że książka została wydana przepięknie i z wielką starannością. Nie brakuje w niej zdjęć, oryginalnych fragmentów listów, skrawków zapisanych wierszami Poświatowskiej. Każda przytoczona w listach nazwa czy wspomniane nazwisko opatrzone zostało przypisami, dokładnie wyjaśnione. Dopełnienie stanowi piękna okładka, skrywająca magiczną zawartość. Nigdy nie pomyślałabym, że taka publikacja może przypaść mi do gustu, ale nie mogło byś inaczej. Mocno wyróżnia się wśród wydawanych każdego dnia książek, skłania do refleksji, oddziałuje na czytelnika, a także pozwala nieco więcej dowiedzieć się o ludziach żyjących w innych, ale niemniej istotnych czasach i na te czasy rzuca nieco światła. „Zapamiętałem, że będę w podróży zielonych świateł, z Tobą w liściach jemioły, na wiotkich skrzydłach powracania, będzie zachwyt Twojego Potem, już niedługo”.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
21-11-2017 o godz 13:50 przez: Pinko
Listy- forma, która współcześnie niemalże zupełnie zanikła. Dostajemy paczki, owszem, lecz listów? Coraz mniej... Dlatego warto docenić te, które przechowujemy, często związane wstążką, w którejś z licznych szuflad. Słowa być może z czasem wyblakną, lecz o ile jest to piękniejszy przekaz niż krótkie wiadomości tekstowe! Dawniej te przesyłane w kopertach wiadomości były jedynym łącznikiem międzyludzkim. Czekało się na nie tygodniami, czasem dłużej. Ale trzymanie tej małej, białej koperty w dłoni dawało o wiele więcej szczęścia, niż piknięcie smsa. Nazwisko Poświatowskiej nie jest nikomu obce; wiersze poetki przerabialiśmy przecież w szkole, a wiele osób sięga po jej twórczość z czystą przyjemnością. To dzięki niej mamy okazję przeczytać listy od jej niegdysiejszej miłości, Ireneusza Morawskiego. I poznać ją w maleńkim stopniu. Ta książka była dla mnie niespodzianką. Przybyła w białej, bąbelkowej kopercie z adresem nadawcy. Otwierając, nie wiedziałam, co też czeka na mnie w środku. Przyznam, że nie sięgałam nigdy po twórczość Poświatowskiej, jakoś nie po drodze mi z poezją. Tylko mnie pogłaszcz... jest zbiorem listów, adresowanych do wspomnianej już poetki. Nadawcą był Ireneusz Morawski, niewidomy prozaik, zafascynowany Haliną. I z wzajemnością, poniekąd. Ciekawy pomysł na wydanie, ponieważ wiadomości od Ireneusza dawały nam lekki zarys tego, kim prywatnie jest Poświatowska, co ją trapi i z czym musi się zmierzyć. Moim zdaniem jednak zabrakło jej odpowiedzi- gdyby umieszczono tam również wiadomości od niej do niego, wyraźniej widzielibyśmy charakter ich znajomości. Muszę przyznać, że niektórych listów mężczyzny zwyczajnie nie zrozumiałam; nie wiem, czy to poalkoholowe bajdurzenie autora wiadomości, czy moja ignorancja tematu. Chwilami było też ciężko rozeznać się w łączącej tę dwójkę relacji. Pan Morawski pisał "kocham!", a kilka listów dalej sprawy się komplikowały. Dlatego warto byłoby dołączyć również listy poetki. Reasumując, lektura nie do końca mnie porwała, prawdopodobnie nie do końca też ją zrozumiałam. Aczkolwiek dla tych, którzy lubują się w takich miłosnych historiach, formie listu i fascynuje ich postać Poświatowskiej, lektura będzie jak najbardziej trafiona.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
23-10-2017 o godz 08:33 przez: Anonim
Myślałam, że to co Haśka dała nam, zakochanym w jej twórczości czytelnikom, to wszystko czym możemy się cieszyć. Nowa książka ujmująca listy Pana Morawieckiego zupełnie niespodziewanie daje jeszcze więcej. Emocji, smutków, posmaku głębokiego uczucia, tak bardzo niestety niespełnionego. 50 lat po śmiercie Haliny możemy na nowo i od nieznanej dotąd tak dobrze strony wrócić do jej życia To doznanie nie do porównania z niczym. "Tylko mnie pogłaszcz' to książka bardzo smutna, choć nie pozbawiona elementów humorystycznych. Niestety, jak to w życiu Poświatowskiej bywało, nawet śmiech okupiony jest łzami. Dla miłośników jej poezji to kolejny łyk życia niezwykłości tej postaci. Dla "niewtajemniczonych" w twórczości artystki, książka będzie potężną dawką nauki o emocjach i uczuciu, które nigdy nie miało realnej szansy zaistnieć. Dziękuję Autorce "Tylko mnie pogłaszcz" za podjęty trud zebrania listów Pana Morawieckiego, Z ich treści emanuje wszystko to, co przeżywa zakochany człowiek - radość, nadzieja, niezmierna tęsknota, a niestety także i rezygnacja okupiona bólem realnego braku w życiu człowieka, dla którego się żyje. To nauka trudnej miłości.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
11-04-2018 o godz 08:44 przez: czarnatulipanna
Są takie miłości, które wybrzmiewają z pełną mocą, ponieważ pozostają niespełnione. Jedną z takich historii jest relacja Haliny Poświatowskiej i Ireneusza Morawskiego – jej przyjaciela, bratniej duszy, ukochanego (choć nie w powszechnie używanym znaczeniu). Nie mam jednak wątpliwości, że jeśli spojrzymy z perspektywy Ireneusza, to Halina była dla niego miłością najprawdziwszą i namacalną, nawet jeśli sam długo walczył z tym uczuciem. "Tylko mnie pogłaszcz" jest zbiorem pięknie napisanych listów miłosnych, pełnych nadziei, ciepła, uszczypliwych żartów, ale również żalu i poczucia odrzucenia. Choć wydaje się to nieprawdopodobne, listy Morawskiego są równie liryczne i melancholijne jak wiersze Poświatowskiej. Jeśli lubicie takie sentymentalne lektury, to ta pozycja z pewnością Wam się spodoba.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0

O autorze: Pryzwan Mariola

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa One Last Stop McQuiston Casey
4.7/5
25,55 zł
42,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Jestem córką szejka Shukri Laila
4.9/5
25,69 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Billy Summers King Stephen
4.7/5
27,36 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Moja lewa joga Młynarska Paulina
4.8/5
28,26 zł
43,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Na własną rękę Rudnicka Olga
4.8/5
25,65 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Boskie równanie Kaku Michio
5/5
25,65 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Fizyka przyszłości Kaku Michio
5/5
28,27 zł
44,99 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego