Trylogia arturiańska. Tom 1. Zimowy monarcha (okładka twarda)

Sprzedaje empik.com 44,99 zł

Cena empik.com:
44,99 zł
Cena okładkowa:
49,90 zł
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt u dostawcy
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Pierwszy tom "Trylogii arturiańskiej".

"Zimowy monarcha" Bernarda Cornwella mistrzowsko łączy klasyczną legendę i opowieść o nieustraszonym Arturze z emocjonującą historią walk o władzę rozgrywających się w tajemniczych, mrocznych czasach.

Gdy król Brytanii Uther żegna się z życiem, państwo ogarnia anarchia i nastaje niebezpieczny czas wewnętrznych podziałów. Armie saskie szykują się do najazdu na pogrążającą się w chaosie Brytanię.

Tylko Artur może powstrzymać saksońską furię i zapobiec upadkowi kraju. Jego dłoń dzierży wyjątkowy miecz – Excalibur, dar od czarownika Merlina, ale jego waleczne serce przepełnia miłość do Ginewry piękniejszej od wszystkich kwiatów. Czy przeznaczeniem Artura będzie zwycięstwo?

ksiazka
Tytuł: Trylogia arturiańska. Tom 1. Zimowy monarcha
Seria: Trylogia arturiańska
Autor: Cornwell Bernard
Tłumaczenie: Żebrowski Jerzy
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-05-24
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 45 x 218 x 147
Indeks: 21204784
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,7
5
29
4
7
3
3
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
32 recenzje
26-07-2018 o godz 12:30 Marek dodał recenzję:
Jeśli słyszałeś/aś coś kiedyś o Arturze lub Marlinie i podobał Ci się tamten świat, ta książka bankowo jest dla Ciebie, jednak jeśli nie miałeś/aś nigdy kontaktu z tamtym światem - jak najprędzej musisz nadrobić zaległości. Akcja, bitwy, charyzmatyczne postacie. Gorąco polecam i zabieram się za drugi tom.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-10-2017 o godz 07:00 Mirek Bartkowiak dodał recenzję:
Co tu dużo mówić..... Wsród tylu książek fantasy "Zimowy monarcha" to dzieło wybitne - surowy klimat książki, realność świata a tym bardziej bitew.... coś czego od dawna brakowało na rynku fantasy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-09-2017 o godz 21:46 Iza Gdaniec dodał recenzję:
Genialna!!! Super fabuła i akcja. Bardzo ciekawe wątki z Arturem (szczególnie bitwy). Czekam na kolejną część.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-09-2017 o godz 15:42 Sylwia Rapacz dodał recenzję:
Kupiłam tę książkę intuicyjnie, nie wiedząc nic ani o sadze, ani o autorze. Jest 12 września 2017, zamówiłam już 2 tom, który ma wyjść 25 października. Nie mogę się doczekać. Polecam każdemu, kto lubi szczegółowe (ale nie nudne) bitewne opisy i docenia perfekcyjne poczucie humoru. Bernard Cornwell to autor, który niesamowicie mnie zaskoczył, tłumaczenie również jest świetne. Pisze to osoba, która potrafi odłożyć książkę, jeśli jest napisana "zbyt ubogim językiem". Polecam, całym sercem! :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-07-2017 o godz 06:38 Bookendorfina Izabela Pycio dodał recenzję:
"Wspaniały mężczyzna, siedzący dumnie na pięknym koniu w otoczeniu podobnych mu uzbrojonych ludzi z pióropuszami na hełmach, ludzi, którzy przybyli na pole walki jakby na wezwanie bogów. Nad ich głowami powiewała flaga... sztandar z wizerunkiem niedźwiedzia." Szybko dałam się wciągnąć w tę powieść historyczną, wywołała pozytywne odczucia, niechętnie odrywałam się od niej do codziennych obowiązków. Odpowiadał mi przyjemny, gawędziarski i zachęcający do przeżywania przygody czytelniczej styl narracji, opowieści owiane nutami tajemnic i legend, wypowiadane przez naocznego świadka zdarzeń. Wczesnośredniowieczny klimat, przełom piątego i szóstego wieku, czasy rządów Króla Artura, celtyckiego władcy Brytów powstrzymującego najazdy Saksonów. Czar tego mitu kultury europejskiej wciąż magnetycznie przyciąga, pomimo przebijającej się mrocznej i ponurej odsłony. Niewiadome odnoście faktycznego istnienia bohaterskich postaci czy historycznych wydarzeń rozpalają wyobraźnię i skłaniają do snucia mniej lub bardziej prawdopodobnych opowieści. Książkę czyta się z zaangażowaniem, zgrabnie podsyca ciekawość, przejrzyście prowadzi po kilku wątkach o różnej kolorystyce i intensywności napięcia. Pasjonujemy się błyskotliwie i efektownie przedstawianym scenariuszem zdarzeń, rozszyfrowujemy intrygę towarzyszącą walce o władzę, wewnętrznym konfliktom w kraju, konieczności stawienia czoła niebezpiecznym i przebiegłym wrogom z zewnątrz. Oczywiście, to także świat, w którym rządzą silne ludzkie namiętności, przeniewierstwo i krzywoprzysięstwo, niewierność i nielojalność, okrutność i bezwzględność, ale również miłość i oddanie, przyjaźń i przywiązanie, wierność i poświęcenie. Jakże podobny emocjonalnie do naszego, uwarunkowany odmienną, acz fascynującą otoczką. Przyglądamy się bitwom i potyczkom, opisy walk brzmią przekonująco i sugestywnie. I jeszcze magiczność otulająca powieść, dawne wierzenia i kulty, bogowie i ich wizerunki, obrzędy i rytuały, na które dziś spoglądamy z mieszanką sceptyczności i atrakcyjności. Pierwszy tom zapowiada niezwykłą trylogię arturiańską, napisaną z rozmachem i dbałością o potwierdzone źródłami historycznymi szczegóły realiów ówczesnych czasów, a przy tym klimatyczną i widowiskową. Ciekawy melanż prób dochowania wierności dostępnym faktom historycznym oraz pomysłowej, barwnej i malowniczej fikcji literackiej. Zajmująca lektura na kilka wieczorów, spora satysfakcja czytelnicza, niecierpliwie wyczekuję na drugi tom, mam nadzieję na równie udane przeżycie. bookendorfina.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
07-07-2017 o godz 13:22 Zatracona w słowach dodał recenzję:
Król Brytanii Uther żegna się z życiem. Prawowitym następcą tronu jest książę Mordred – niepełnosprawne niemowlę, wnuk zmarłego władcy. Odejście tak znakomitego przywódcy zwiastuje nadejście ciężkich czasów i doprowadza do wewnętrznych podziałów. Rozpoczyna się walka o władzę, a armie saskie szykują się do najazdu na pogrążoną w chaosie Brytanię. Pomoc przychodzi z nieoczekiwanej strony. Artur – bękart zmarłego króla, który dzierży zaklęty miecz Excalibur, będący darem od czarownika Merlina, ma zamiar stawić czoła saksońskiej furii oraz zjednoczyć wszystkie kraje. Czy jego przeznaczeniem będzie zwycięstwo? Bernard Cornwell jest angielskim pisarzem, autorem thrillerów i powieści historycznych, mieszkającym na stałe w Stanach Zjednoczonych. W swoim dorobku ma wiele tytułów o rozmaitej tematyce, a najpopularniejszym z nich jest cykl opisujący dzieje Richarda Sharpe’a – angielskiego żołnierza biorącego udział w wojnach napoleońskich. Choć słyszałam o tym autorze wiele pochlebnych opinii, to jednak nie sięgam często po thrillery, a jeszcze rzadziej zaczytuję się w powieściach historycznych, dlatego nie miałam wcześniej okazji zapoznać się z jego twórczością. Wydawnictwo Otwarte postanowiło jednak wznowić pierwszy tom Trylogii arturiańskiej w przepięknej szacie graficznej, a ja jako wielka fanka tematu nie mogłam sobie odmówić zapoznania się z tą powieścią. Bernard Cornwell sięga po jeden z najbardziej wysłużonych w literaturze i filmie tematów, którym są legendy arturiańskie. Bo czy znajdzie się ktoś, kto nie słyszał o Królu Arturze i jego Rycerzach Okrągłego stołu? O sławnym Excaliburze i czarowniku Merlinie? Ja słyszałam, czytałam i oglądałam bardzo wiele, a mimo to nadal nie odczuwam znużenia i z wielką chęcią sięgam po historię Króla Artura w każdej odsłonie, bo było ich już całkiem sporo, a mianowicie na smutno, wesoło, nieco fantazyjnie, a nawet melancholijnie. Jak postanowił zaprezentować nam tę opowieść Bernard Cornwell? Autor stara się przedstawić wszystko czytelnikowi z dużą dozą autentyzmu i nie ogranicza tego tylko do jednej płaszczyzny. Skupia się na odrębnych elementach świata przedstawionego, a poszczególne wydarzenia pełnią w książce konkretną rolę. Całą historię poznajemy dzięki Sasowi imieniem Derfel, który był najpierw podopiecznym Merlina, a później stał się jednym z Wojowników Artura. Mężczyzna spisuje swoje wspomnienia, które mamy okazję czytać na kartach tej książki. Derfel jest sumiennym narratorem, który oddaje wszystko bardzo wiernie, stara się nie oceniać, choć nie boi się wyrazić własnego zdania. Bohaterowie wykreowani przez Cornwella nie są wyidealizowani, pozornie tylko utrzymani w chwale rycerskich ideałów zostają przez autora całkowicie zdemaskowani. Artur, choć rzeczywiście jest wielkim przywódcą i wspaniałym wojownikiem, to jednak jest także porywczym, egoistycznym i lekkomyślnym idealistą. Ginewra to nie łagodna i subtelna kobieta, ale ambitna i pewna siebie intrygantka. Autor przedstawia bohaterów w całkiem innych świetle, co zdecydowanie dodaje im świeżości. „Zimowy monarcha” jest w pewnym sensie mieszanką gatunków, która prezentuje się bardzo przyzwoicie. Z jednej strony jest to powieść historyczna, zawierające wiele przydatnych informacji, choć nierzadko autor manipuluje źródłami, a z drugiej książka przygodowa zapewniająca czytelnikowi radość z czytania bez względu na powód, z jakiego po nią sięgnął. Powieść Cornwella napisana jest lekkim i przystępnym językiem stylizowanym na średniowiecze, który sprawia, że przez tę książkę się płynie. To świetny początek trylogii, której kontynuacji nie mogę się już doczekać. http://someculturewithme.blogspot.com/2017/07/zycie-to-igraszka-bogow-i-prozno-szukac.html
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
28-06-2017 o godz 19:31 monweg dodał recenzję:
Bernard Cornwell, urodzony w Londynie, brytyjski pisarz, autor thrillerów i powieści historycznych, na stałe mieszkający w USA. Wydał ponad pięćdziesiąt książek. Stworzył liczący dwadzieścia jeden tomów cykl o przygodach angielskiego żołnierza Richarda Sharpe’a, rozgrywający się w czasach napoleońskich; Trylogię Świętego Graala oraz cykl Wojny wikingów. Wiele powieści Cornwella zostało zekranizowanych. To jednak moje pierwsze spotkanie z twórczością tego pisarza. Zimowy monarcha to pierwszy tom Trylogii arturiańskiej. Gdy król Brytanii Uther żegna się z życiem, państwo ogarnia anarchia i nastaje niebezpieczny czas wewnętrznych podziałów. Armie saskie szykują się do najazdu na pogrążającą się w chaosie Brytanię. Tylko Artur może powstrzymać saksońska furię i zapobiec upadkowi kraju. Jego dłoń dzierży wyjątkowy miecz – Excallibur, dar od czarownika Merlina – a jego waleczne serce przepełnia miłość do Ginewry piękniejszej od wszystkich kwiatów. Czy przeznaczeniem Artura będzie zwycięstwo? Kto nie zna legendy o Królu Arturze i Rycerzach Okrągłego Stołu? Wszak jest to jedna z najpopularniejszych legend w kulturze europejskiej. Nie dziwi, że twórcy sięgają po ów mit, o którym pierwsze wzmianki pochodzą z roku 830. Z tego tematu skorzystał również John Ronald Reuel Tolkien w Upadku Króla Artura. Teraz przyszedł czas na powieściopisarza, któremu tematy historyczne nie są obce. Narratorem opowieści jest Derfel Cadarn, kiedyś towarzysz Artura, obecnie mnich. Cornwell pod postacią Derfela prowadzi nas przez jego życie, zaczynając od wieku młodzieńczego, gdy odbywał służbę u samego Merlina. Obserwujemy walki, bitwy i zmieniających się na tronie kolejnych królów, aż przychodzi czas na Mordreda, brata przyrodniego Artura. Bernard Cornwell powołał do życia bohaterów, których świetnie znamy zarówno z literatury, jak i z filmu. A postaci w tej powieści jest naprawdę bez liku, że wspomnę tylko kilkoro: Artur, Mordred, Morgana, Merlin, Lancelot, Ginewra. Ale ponieważ większość osób zna tę legendę, to nie zagubią się w gąszczu postaci. Choć przyznać muszę, że z oryginalnym mitem Zimowy monarcha nie ma wiele wspólnego. Jednak wersja stworzona przez Cornwella mnie przekonuje. Jest walecznie, krwawo, ale bywa także… humorystycznie [chwilami]. Naprawdę, można się zaśmiać w głos. Zimowy monarcha przypomina bardziej swoją strukturą pamiętnik, kronikę niż tradycyjną powieść. Jak łatwo się domyślić Cornwell przenosi nas do V wieku naszej ery do Brytanii, w której panuje chaos i walka o władzę wśród rodzącego się chrześcijaństwa. Artur nie jest najważniejszy dla fabuły książki, jednak odgrywa istotną rolę. Wspaniale przedstawiona historia z niesamowitą wprost dbałością o szczegóły i z rozmachem godnym najlepszych epickich opowieści, opisana brutalnie nie stroniąc od okrucieństwa, gwałtów, zdrad. Z wielką ochotą zobaczyłabym ekranizację tej książki, ale odartą ze słynnej hollywoodzkiej otoczki. Kilka słów należałoby napisać o samym wydaniu, bo jest piękne i bardzo dopracowane. Twarda, bardzo ładna okładka i świetne tłumaczenie. Maleńkim minusikiem jest dość drobna czcionka, która nie ułatwia lektury. Umieszczony na początku książki spis postaci i miejsc, który bardzo ułatwia czytanie i nie pozwala się zgubić w mnogości nazw. Bardzo dobra powieść, która chwyta czytelnika w swoje objęcia i nie puszcza do ostatniej strony. Nawet opisy, często nużące u niektórych pisarzy, tutaj są nad wyraz ciekawe i wciągające. Powieść czyta się wspaniale, a jest to zasługą świetnego, lekkiego pióra i barwnego języka Cornwella. Konflikty zbrojne i religijne, najeźdźcy w połączeniu z legendami i błyskotliwością oraz żywym umysłem autora. Jednym słowem mówiąc majstersztyk. Nie zastanawiajcie się długo. Poznajcie pierwszą część legendy arturiańskiej według Bernarda Cornwella. Powiem wam, że naprawdę warto dać jej szansę, bo to jedna z najlepszych powieści jakie ostatnio miałam okazję czytać. Zdecydowanie polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-06-2017 o godz 14:33 Daria Skiba dodał recenzję:
Kto mnie trochę zna lub zagląda co jakiś czas na bloga wie, że nie lubię historii. Są jednak pewne książki, po które sięgam z wielką przyjemnością, a wpisują się w kanon powieści historycznych. Z całą pewnością prym wśród nich wiodą książki, wychodzące spod pióra Philippy Gregory. Czy twórczość Bernarda Cornwella zadomowi się na mojej półce? Gdy król Brytanii Uther żegna się z życiem, państwo ogarnia anarchia i nastaje niebezpieczny czas wewnętrznych podziałów. Armie saskie szykują się do najazdu na pogrążającą się w chaosie Brytanię. Tylko Artur może powstrzymać saksońską furię i zapobiec upadkowi kraju. Jego dłoń dzierży wyjątkowy miecz - Excalibur, dar od czarownika Merlina, ale jego waleczne serce przepełnia miłość do Ginewry piękniejszej od wszystkich kwiatów. Czy przeznaczeniem Artura będzie zwycięstwo? Uległość jest pożądaną cechą, Derfel. To gniew i egoizm sprawiają, że świat idzie naprzód. Pierwsze co przykuwa mogą uwagę w tego typu książkach jest okładka i nie ukrywam tego. To właśnie ona sprawiła, że zwróciłam uwagę na tę pozycję. W moim odczuciu jest ona rewelacyjna. Mroczna i tajemnicza, a przy okazji podsycająca ochotę na zagłębienie się w jej wnętrzu. Czy jednak środek kupił mnie podobnie jak opakowanie? Kto z nas nie zna legendy o królu Arturze? Wątek ten poruszany był już w wielu książkach, filmach, czy bajkach dla dzieci. Pomimo tego, że znamy kilka faktów, które są niezmienne, każda nowa otoczka legendy niesamowicie nas fascynuje. Z wielką ciekawością sięgnęłam po tę pozycję i bardzo się cieszę, że to uczyniłam. Dlaczego? Powodów z całą pewnością jest kilka! Bernard Cornwell w fantastyczny sposób przenosi nas do zupełnie innego, tajemniczego świata, z którego nie chce się wracać. Autor ma niezwykły dar władania piórem. Jego tekst jest lekki i wciągający, a za razem magiczny. Jest to moje pierwsze zetknięcie z piórem pisarza i zdecydowanie jest to bardzo udane spotkanie. Z wielką przyjemnością sięgnę po inne dzieła Cornwella, w tym również po thrillery. Przez treść można powiedzieć, że wręcz się płynie, a poznawanie dalszego tekstu, to czysta przyjemność. Powieści historyczne nie zawsze trafiają w mój gust. Często jest w nich zbyt dużo suchych faktów lub długie opisy, które ciągną się w nieskończoność i zwyczajnie mnie nudzą. Tutaj tak nie było. Wręcz przeciwnie, z ogromnym zapałem czytałam kolejne opisy, przenosząc się do świata Artura, który wciągną mnie bez opamiętania. Historia opowiadana jest najpierw przez chłopca, a następnie lorda, będącego świadkiem wielu ważnych wydarzeń. Głównym bohaterem jest Artur, wielbiony przez wielu, jednak mający również zaciętych wrogów. Jego postać przyciągnie miłośników historii, ale i totalnych laików, którzy będą mieć ochotę na świetną książkę ze wspaniałym bohaterem. No właśnie, bohaterowie. Męskie postacie wykreowane są wspaniale. Autor zadbał o każdy detal, nadając swoim postaciom również duszę. Z wielką przyjemnością poznaje się każdego z nich. Troszkę mnie jednak zawiodły postacie kobiece. Bohaterki wydają się być głupiutkimi kobietkami i żadna z nich nie wykazuje się choćby odrobiną inteligencji. To jedyny minus jaki dostrzegłam w tej powieści i pomimo tego z wielką przyjemnością sięgnę po kolejne tomy arturiańskiej trylogii. Nie znam poprzednich dzieł autora, jednak przy tej książce mam wrażenie, jakbym otrzymała coś od niego samego. Jego duszę przerzuconą na karty powieści. Z całą pewnością pisarz odnajduje się w temacie, który zawarł w książce i świetnie się z nim czuje. Żałuję, że arturiańska przygoda na chwilę obecną się skończyła, jednak jestem pewna, że będę ją kontynuować. Zimowy monarcha to niesamowita powieść, która przeniesie nas do dawnej Brytanii, w której nic nie jest pewne, a możliwe jest wszystko. To niezwykle tajemnicza i magiczna opowieść, od której nie sposób się odezwać. Choć wątek króla Artura powielany był już w wielu dziełach, to powieść Bernarda Cornwella jest jedną z najlepszych otoczek tej osobistości, jaką przyszło mi poznać. Polecam! www.kraina-ksiazka-zwana.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
06-06-2017 o godz 21:26 onlypretender dodał recenzję:
Każdy z nas słyszał o Merlinie, królu Arturze, Lancelocie, ale czy ktoś z Was potrafiłby powiedzieć, kim naprawdę byli? Jakie były ich historie? Kojarzymy imiona, ale poza związkiem z Wielką Brytanią nic nam nie mówią. Tak było w moim przypadku, zanim przeczytałam Zimowego monarchę Bernarda Cornwella. Na początek warto wspomnieć o tym, kim jest sam Cornwell. Urodził się w 1944 roku w Londynie, pisze powieści historyczne i thrillery. Za sprawą swoich książek jest postacią znaną na całym świecie, a królowa Elżbieta II odznaczyła go Orderem Imperium Brytyjskiego. Niewiele wiemy o czasach, w których dzieje się akcja Zimowego monarchy. Wyspa jest podzielona społecznie, poszczególne grupy wciąż toczą wojny o terytorium. Saksonowie walczą z Brytami, zawiązują się sojusze, niektórzy dopuszczają się zdrady. Do tego dochodzi dopiero pojawiające się na tych ziemiach chrześcijaństwo, powoli wypierające inne wierzenia. "Sława każdego dowódcy zależy od jego ludzi." Po śmierci Uthera, spadkobiercą korony zostaje dopiero co urodzony Mordred, ale większość Brytów nie widzi kalekiego chłopca w roli przywódcy. Tylko Artur chce zachować dla niego tron, próbując odeprzeć napierających Sasów. Bałam się topornego, pełnego archaizmów języka, bo przecież akcja powieści dzieje się bardzo dawno, a w Polsce wydano ją po raz pierwszy już w 1997 roku. Na szczęście pomimo dużej ilości opisów, od samego początku czytało się ją bardzo przyjemnie. Narratorem jest Derfel, który spędzając starość w klasztorze, spisuje opowieść o Arturze. Był jego towarzyszem, dzięki czemu miał czas, żeby go poznać. Ta forma opowiadania sprawia, że książka przypomina kronikę z tamtych lat. W powieści przewija się wiele postaci, żeby się nie pogubić, na początku został dołączony spis bohaterów i miejsc wraz z ich dzisiejszymi nazwami. Nie zabrakło również wątku paranormalnego, fantastycznego, bo w końcu Merlin był druidem. Okazał się on również najciekawszą, chociaż także najbardziej tajemniczą postacią. Mam nadzieję, że pojawi się również w kolejnych częściach Trylogii Arturiańskiej. Pozostali bohaterowie nie byli idealizowani, Derfel opisał ich bardzo wiarygodnie, wskazując zalety i wady. Jedni na tym zyskali, inni stracili. Czytając, zastanawiałam się, czy to nie coś więcej niż fikcja? "Bardowie opiewają miłość i bohaterstwo wojowników, wychwalają królów i schlebiają królowym, ale gdybym ja był poetą, sławiłbym przyjaźń." Miałam przyjemność czytać książkę w trzecim już polskim wydaniu, od Wydawnictwa Otwarte. Całość prezentuje się pięknie, twarda oprawa, uwielbiana przeze mnie wszyta zakładka, mięciutki papier, a złote zdobienia na grzbiecie sprawiają, że będzie wyglądała zachwycająco na moim regale. Jedyne, czego mi zabrakło, to mapka. Mam nadzieję, że pojawi się w kolejnych tomach. Zimowy monarcha to dojrzała fantastyka, pełna krwawych, miejscami odrzucających opisów, ale ukazuje ówczesne realia w wiarygodny sposób. Postaci, które znałam jedynie ze słyszenia, ożyły. To z pewnością męska książka, ale jako kobieta również znalazłam przyjemność z czytania. Nie jest to pozycja do przeczytania w jeden czy dwa wieczory, ale każdy rozdział pozwala cieszyć się lekturą i docenić doświadczenie autora. Myślę, że to pozycja obowiązkowa dla fanów fantastyki, a także miłośników Władcy Pierścieni, Wikingów czy Gry o Tron.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
06-06-2017 o godz 11:48 Nerw Słowa dodał recenzję:
Pierwsze 150 stron to były mozół i niechęć, i przedzieranie się niczym Rambo przez dżunglę. Dużo wątków, postaci, miejsc, celtyckich nazw - a do tego nastawiona byłam (nie do końca wiem, dlaczego) na książkę pełną smoków, elfów i czarów. Okazało się jednak, że książka ta jest o wiele bardziej realistyczna, niż sądzi się na początku (dla znawców: jest świetnym przykładem low fantasy), i elfów ani podobnych się tu nie uświadczy... co wychodzi jej tylko na dobre. Bardzo dobre opisy bitew, intrygi polityczne knute przez wszystkich dookoła, pokazanie, że osoby z legend wcale nie muszą być idealne (ach, ten wątek Lancelota!) - to Cornwellowi wychodzi świetnie. A "Zimowy monarcha" staje się świetną propozycją na wieczór z lekturą o bardzo gęstej atmosferze chaosu czasów. Polecam każdemu miłośnikowi (nie tylko) średniowiecznych opowieści. A po nieco dłuższą recenzję zapraszam na Nerw Słowa: http://nerwslowa.blogspot.com/2017/06/ksiazka-bernard-cornwell-zimowy.html
Czy ta recenzja była przydatna? 1 1
04-06-2017 o godz 17:06 Katarzyna Dżugaj dodał recenzję:
Derfel to saksoński chłopiec wychowujący się w posiadłości najsłynniejszego druida Brytanii, Merlina. Jego marzeniem jest kariera żołnierza i służba pod wodzą Artura, nieślubnego syna władcy Dumnonii. Los szybko daje Derfelowi szansę na realizację tych ambicji. Król Dumnonii, Uther, umierając pozostawia jako spadkobiercę jedynie kilkutygodniowego wnuka. Na pusty tron ostrzą sobie zęby nie tylko pozostałe księstwa Brytanii, ale także wrogie plemiona saksońskie. Jedynie Artur, z pomocą siostry Morgany, druida Merlina i swych siejących postrach wojowników, może powstrzymać najazd Saksonów i uratować Brytanię przed zagładą. Artur popełnia jednak błąd, przekładając miłość do pięknej Ginewry nad interesy kraju. Brytania pogrąża się w chaosie, a uwielbiany do niedawna Artur zaczyna tracić poparcie mieszkańców Dumnonii. Tym, który nigdy nie wątpi w mądrość i męstwo Artura, jest Derfel – młody wódz doskonale rozumie porywy serca, sam jest bowiem beznadziejnie zakochany w dwóch wyjątkowych kobietach: uczennicy Merlina Nimue oraz porzuconej przez Artura księżniczce Ceinwyn. Zawisza Czarny, Roland, Cyd... dawna literatura wytworzyła wzorzec rycerza doskonałego, opiewany w pieśniach i poematach wieków średnich. Ideał ten odznaczały takie cechy jak absolutna wierność swemu panu i ojczyźnie, odwaga nawet w obliczu śmierci, honor, męstwo i biegłość w wojennym rzemiośle. Legenda o królu Arturze i Rycerzach Okrągłego Stołu doskonale wpisywała się w ten nurt literacki. Nawet dziś niemal każde dziecko zna opowieść o władcy bez skazy i jego niezwykłej drużynie. Jeśli spodziewacie się jednak, że Zimowy monarcha będzie kolejnym peanem na cześć Artura syna Uthera, czeka Was spora niespodzianka. Na szczęście, bardzo przyjemna. Bernard Cornwell postanowił bowiem opowiedzieć historię brytyjskiego bohatera w nieco bardziej realistyczny, a zarazem wiarygodny sposób. Jego Arturowi daleko do ucieleśnienia cnót wszelakich, choć zalet mu nie brakuje. Nie należy do mężczyzn o uderzającej urodzie, cechuje go jednak wdzięk i spokój, które zjednują mu sympatię mężczyzn i miłość kobiet. Marzy o powszechnym pokoju i zjednoczeniu Brytanii pod jednym berłem, poświęca jednak dobro ojczyzny na rzecz własnego szczęścia. W momencie próby okazuje się człowiekiem słabym, kierującym się wyłącznie egoistycznymi pobudkami. Bernard Cornwell odbrązowił postać władcy Dumnonii, nie uczynił mu jednak krzywdy, Artur z Zimowego monarchy wydaje się bowiem bardziej ludzki, a zarazem bliski czytelnikowi. Nie on jeden, zresztą, stracił blask rycerza idealnego, znacznie bardziej oberwało się Lancelotowi. Król Benoic w wizji Bernarda Cornwella okazuje się bowiem tchórzliwym, zakochanym w sobie manipulatorem, gotowym na każde kłamstwo, aby zachować dobre imię nie narażając się na niebezpieczeństwo. Ginewra jest tyleż piękna, co przebiegła i wyrachowana, Nimue posługuje się raczej sztuczkami aktorskimi niż prawdziwą magią, Merlin zaś to bardziej zdolny polityk niż wielki czarodziej. Bernard Cornwell posiada niezwykły talent do tworzenia ciekawych, pełnokrwistych postaci, nawet jeśli pojawiają się one zaledwie na kilka powieściowych akapitów. Zimowy monarcha to jednak coś więcej niż wariacja na temat legendy o Arturze i rycerzach Okrągłego Stołu. To także, a może przede wszystkim, opowieść o średniowiecznej Brytanii, kraju stopniowo pogrążającym się w chaosie. Świeżo opuszczona przez Rzymian Brytania staje się areną wewnętrznych walk między władcami poszczególnych księstw, marzących o tytule Pendragona. Ścierają się ze sobą dawni sojusznicy, chrześcijanie rywalizują z wyznawcami dawnych religii, a na rozdartą walkami krainę chciwie spoglądają zewnętrzni wrogowie, m.in. Saksonowie i Irlandczycy. Pierwsza część Trylogii arturiańskiej to powieść wielowątkowa – historia Artura ap Uthera wybija się wprawdzie na plan pierwszy, równie mocno zarysowane są jednak również losy takich bohaterów jak Nimue, Morgana czy Derfel. To z perspektywy tego ostatniego czytelnik poznaje, zresztą, losy Artura i jego drużyny. Zimowy monarcha jest więc swego rodzaju relacją, zdawaną przez osobę najbliższą głównemu bohaterowi. Bernard Cornwell nigdy nie oddaje jednak głosu bezpośrednio Arturowi, wszystko czego dowiaduje się o nim czytelnik przefiltrowane jest więc przez pryzmat osobowości, doświadczeń i namiętności Derfela. Wątków jest wiele, nie ma jednak niebezpieczeństwa pogubienia się w nich, brytyjski pisarz zbyt dobrze bowiem panuje nad całością akcji. A jest ona dynamiczna i zaskakująca, nawet dla osób, które dobrze znają legendę o królu Arturze. Bernard Cornwell posługuje się ponadto świetnym stylem, łączącym cechy powieści historycznej, baśni i eposu rycerskiego. Wszystko to sprawia, że Zimowy monarcha przykuwa uwagę czytelnika skuteczniej niż niejeden kryminał.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
01-06-2017 o godz 02:12 Justyna Sikora dodał recenzję:
Legendy arturiańskie są dość popularnym motywem opowieści historycznych i fantasy. Ba! Na ten temat powstają również liczne filmy i seriale. Bernard Cornwell, jeden z najpoczytniejszych autorów beletrystyki historycznej, również wziął na warsztat Króla Artura. Jak się spisał? Powieść - jako powieść - jest fenomenalna. Od pierwszych stron porywająca, wręcz zniewalająca czytelnika, pełna niespodzianek i zwrotów akcji. Sięgając po tę książkę, czytelnik zapomina o słowie nuda, w tak dynamicznej fabule nie ma dla niej miejsca. Miłośnicy przygód, rycerzy, odrobiny magii i wojaży zakochają się w niej od razu, a osoby znające doskonale legendę o Arturze - pożrą książkę z ciekawości. Nie potrafiłam oderwać się od tej książki, zupełnie jak za sprawą zaklęcia, pochłonęłam ją w zaledwie kilka godzin. Myślę, że to przede wszystkim zasługa zaskakującej pomysłowości Cornwella i jego niebywała łatwość wprowadzania czytelnika w historyczny świat (tutaj - arturiański), narracja Zimowego monarchy jest po prostu rewelacyjna. Bardowie opiewają miłość i bohaterstwo wojowników, wychwalają królów i schlebiają królowym, ale gdybym ja był poetą, sławiłbym przyjaźń. Autor znanym nam z legend postaciom nadał nowe oblicza, przedstawił je na swój własny sposób, gdzie niektóre ujmowały czytelnika niesamowitą interpretacją, a inne - no cóż - wydawały się zaniedbane, potraktowane jak niechciane dzieci. Troszkę zawiodłam się, że narratorem powieści nie jest sam Artur, a lord Derfel i to właśnie na nim Cornwell skupił swoją uwagę. A szkoda, bo inne postaci miały równie ogromny potencjał - m.in. Morgana wypadła nijako, ale już Merlin fantastycznie... Taka dysharmonijność w bohaterach jest dla mnie zastanawiająca, ponieważ w innych powieść Cornwella nie spotkałam się z czymś takim. Może nieco nieudolnie pragnął postawić na swoistą różnorodność? Merlin powtarzał zawsze, że los jest nieubłagany. Życie to igraszka bogów i próżno szukać sprawiedliwości. Trzeba nauczyć się śmiać, powiedział mi kiedyś, bo inaczej można zapłakać się na śmierć. Zimowy monarcha zdecydowanie jest powieścią dla dorosłych czytelników. Mnóstwo tutaj walk i okrucieństwa, motywem przewodnim nie jest miłość do Ginewry, meritum jest przyjaźń. W zasadzie, opis książki jest nieco mylący, ponieważ - jak wspominałam wcześniej - Cornwell skupia się w niej bardziej na nieustraszonym Rycerzu - lordzie Derfelu, nie Arturze. Poza legendą arturiańską w książce pięknie odmalowano przełom V-VI wieku oraz walkę chrześcijaństwa z pogaństwem. Kto, jak kto, ale klimat powieści jest iście dziejowy! – Otóż wiedz, Derfel, że nadchodzą ciężkie czasy. Wszystko, co dobre, stanie się złe, a co złe jeszcze gorsze. (...) Czasem myślę, że bogowie z nas kpią. Rzucają naraz wszystkie kości, żeby zobaczyć, jak skończy się ta gra. Zimowy monarcha jest opowieścią, która dostarcza czytelnikowi mnóstwa wrażeń, budzi w człowieku pełną gamę emocji. Podczas bitew wyraźnie można usłyszeć szczęk oręża, przy bardziej wzruszającym momencie ciężko nie uronić łzy... To kolejna fenomenalna powieść w dorobku Bernarda Cornwella i - w dodatku - teraz tak pięknie wydana! Polecam serdecznie!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-05-2017 o godz 23:20 Natalia Patorska dodał recenzję:
Jest w Zimowym monarsze coś takiego, co sprawia, że jest magnetyczna, że przyciąga uwagę przez całość historii i sprawia, że losy Brytów nie są czytelnikowi obojętne. Możliwe, że wpływ na to ma dość gawędziarski ton Derfla, narratora, który snuje tę opowieść, w której sam brał znaczny udział. Dzięki takiemu zabiegowi i epizodom przedstawiającym sytuację narracyjną — czyli Derflowi w sile wieku spisującemu losy Artura — Bernard Cornwell oczarowuje historią. Ale nie jest to historia o księżniczkach i księciach, o praworządnych władcach i pięknych zamkach. Cornwell postawił na realizm. Dlatego, co wyjaśnia w posłowiu, starał się unikać anachronizmów, dzięki czemu Artur nie ma lśniącej zbroi, a zamki są warownymi budowlami, a nie pięknymi pałacami. Brak tu też heroizmu tak często przypisywanemu czy to Arturowi, czy innym wojownikom i królom. Okres, w którym rozgrywa się akcja, jest nazywany mrocznymi czasami nie bez powodu, a wszystko to zostało dosadnie potwierdzone w Zimowym monarsze. Nie brak tu krwawych potyczek, rzezi wręcz, nie ma wielu aktów miłosierdzia, a trup ściele się gęsto. W dodatku nie zapomniano o walkach na tle religijnych, które są ciekawym wątkiem — to zimna wojna wyznawców starych celtyckich bóstw z chrześcijaństwem. Nieco przeszkadzał fakt, że większość postaci kobiecych autor albo okaleczył, albo zrobił chytrymi i okrutnymi, nie było to jednak nic, co zepsułoby mi lekturę. Ale jeśli lubicie legendarnego Lancelota — zaskoczycie się jego przedstawieniem w powieści. Świetny język (i tłumaczenie) przemawia na korzyść powieści. Jest świetnie napisana, lekko i przyjemnie pomimo dość mrocznych i krwawych wydarzeń. Sceny walk to mały majstersztyk, są dynamiczne i czyta się je w mgnieniu oka. W dodatku zauważyłam przywiązanie do detali, zwłaszcza tych związanych z realizmem tamtego okresu. Cieszę się, że autora nie poniosła wyobraźnia i nie ma na przykład lśniących zbroi, a wojownicy są charakterni i łasi na pieniądze, nie zawsze honorowi. Nigdy nie dowiemy się, czy król Artur i jego rycerze istnieli naprawdę. Źródła historyczne nie dostarczają dostatecznie wielu informacji, by bez sceptyzmu zaakceptować istnienie Artura czy Merlina. Ale wśród wszystkich teorii i ubarwionych legend i przekazów, Bernard Cornwell wyróżnia się swoją wizją, dopasowaną do czasów, w których król Brytów mógłby rzeczywiście żyć. Autor wspaniale wypełnił lukę w historii, tworząc coś, czego co prawda nie nazwałabym powieścią historyczną (z uwagi na brak źródeł), ale czymś kształtem ją przypominającym. Tylko nie przestraszcie się nazwy — język nie jest archaiczny, czyta się przyjemnie i leci przez tekst, zupełnie tak, jakby był opowiadany przez samego Derfla przy ognisku, gdzieś w brytyjskim lesie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-05-2017 o godz 22:39 Sauron dodał recenzję:
Kto nie zna legendy o królu Arturze i czarodzieju Merlinie? Bajki, filmy, książki, czy komiksy. Mało która historia doczekała się aż tylu adaptacji. Czy wciąż jest szansa, by ten wykorzystany przez wielu twórców motyw, pokazać z innej strony? Zimowy monarcha stanowi odpowiedź na to pytanie. Akcja powieści rozpoczyna się w V wieku. Królestwo Brytanii przechodzi ciężkie czasy. Zagrożenie czai się z każdej strony, a na domiar złego nie brak problemów wewnętrznych. To jednak nie wszystko. Gdzieś na uboczu czai się uwielbiany, ale niedoceniany Artur, który wcale nie jest rycerzem krystalicznie czystym i Merlin, w niczym nieprzypominający pociesznego maga. Jedni jest jednak stare jak świat, gra o władze, w której na szali stawia się ludzkie życie. Zimowy monarcha to powieść nietypowa. Jeśli oczekujecie po niej może trochę bardziej poważnej wariacji popularnych bajek, będziecie rozczarowani. Ta historia ma w sobie równie dużo baśni, co Gra o tron romantyzmu. Po prostu... to nie to! Żadne tam fajerwerki czy eleganckie walki na miecze. Krwawa magia i mroczne czary, gdzie podobnie jak u Martina, żaden chwyt nie jest zabroniony, a żądza władzy składnia ludzi do najróżniejszych decyzji. Tak więc nie jest to bajka, ale powieść historyczna też nie. Jak zauważa sam autor, brak wiarygodnych źródeł dał mu spore pole do popisu. Chociaż powieść napisana jest w stylu sugerującym sporą dozę prawdy historycznej, należy raczej potraktować je z przymrużeniem oka. Nie zmienia to jednak faktu, że język, klimat i sama opowieść bardzo wciągnęły mnie w atmosferę tamtych czasów. Pomimo dynamicznej akcji w książce nie brak długich, barwnych opisów. Ni to bard, ni to gawędziarz, autor niczym prawdziwym malarzem słowa, zachwyca nas nie tylko pięknymi krajobrazami, ale też scenami... walk. Tak, również potyczki na miecze zasługują na uznanie. Pomimo tego, że z reguły nie przepadam za całą skomplikowaną strategią wojenną ani nawet za opisami poszczególnych pchnięć, cięć czy uderzeń, tym razem przeczytałam je ze sporym zainteresowaniem. Batalie opisane zostały nie tylko z wyjątkowym rozmachem, ale też dokładnością, dzięki czemu możemy się poczuć, jakbyśmy byli świadkami całego zajścia. Tak jak wspomniałam, z pewnością nie możemy oczekiwać po bohaterach, że będą podobni do wzorców kreowanych przez media. I z jednej strony jest to bardzo ciekawe doświadczenie, z drugiej, nie każdemu przypadnie do gustu takie odarcie idolów dzieciństwa z cnót. Zdziwić może również fakt, że zanim pierwszy raz zetkniemy się z Arturem czy Merlinem, chociaż by ze słyszenia, minie sporo stron. Autor spokojnie i niespiesznie wprowadza nas w przygodę, rozpoczynając narracje gdzieś na uboczu wątku głównego. I nie przebiera w eufemizmach. Nie bez powodu mówi się o mrocznych czasach. Całe to okrucieństwo, bez pardonu i bez wstydu pojawia się na w fabule równie od naturalnie, co sceny z dnia codziennego. Zimowy monarcha to powieść z wielu względów godna polecenia. Niesamowity klimat, irygujące podejście do wydawałoby się, zgranego tematu i narracja, która zachwyca swoim rozmachem. I chociaż momentami akcja zwalnia, warto zatrzymać się na chwilę i poczuć grozę minionych czasów.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-05-2017 o godz 22:08 barwinka dodał recenzję:
Po wielu ugładzonych wersjach legendy, niepokonanym Arturze, dobrej i niewinnej Ginewrze, lojalnym Lancelocie, mądrym Merlinie... tych wielkich, godnych naśladowania postaciach, tym razem trafiamy na prawdziwych ludzi, z wszystkimi ich przywarami i zaletami. Postacie, które potrafią kochać i nienawidzić, takie, które myślą najczęściej o własnych planach i korzyściach. Świat, w którym przyszło żyć bohaterom jest okrutny i trudny. Wieczne walki, znój codziennego życia, niemożność wyboru... Autor bardzo wyraźnie pokazał, że nic nie było tak wspaniałe jak w legendach. Narratorem powieści staje się Derfel, wychowany u Merlina, cudem uniknął śmierci w dzieciństwie. Jego opowieść zaczyna się , od narodzin Mordreda, przez kolejne wydarzenia, których był świadkiem. Mężczyzna podziwia Artura i postanawia spisać jego życie i dokonania, aby upamiętnić go dla potomnych. Mroczne czasy, w których rozgrywa się akcja należały do trudnch również pod względem wiary. Rzymianie podbijając Brytanię zapoczątkowali chrześcijaństwo, ale dawni bogowie nie odeszli od razu. Merlin, Morgana, Nimue to wyznawcy starych bogów, a ich magia bardzo często wynika z praktyk, które stosują. Nie znajdziecie tu zaklęć, różdzek i innych atrybutów współcześnie kojarzących nam się z magią. Często te "czary" to odrobinę więcej wiedzy, zaskoczenie, których ówczesny człowiek wierzący w zabobony nie rozumie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-05-2017 o godz 18:39 Klaudia Mróz dodał recenzję:
Zimowy Monarcha już kiedyś pojawił się na polskim rynku, jednak teraz poprzednie wydanie jest niedostępne, więc kiedy tylko usłyszałam, że Wydawnictwo Otwarte chce wydać ponownie w naszym kraju książkę Cornwella - byłam zachwycona, bo już od dłuższego czasu polowałam na tę historię. Jestem fanką legend arturiańskich, kiedyś nawet poczyniłam pewną pracę o Percivalu z Walii - jednym z bohaterów romansu rycerskiego Chrétien de Troyes, znam te legendy od podszewki, jako mała dziewczynka marzyłam o wizycie w Camelocie i spotkaniu wszystkich honorowych i dzielnych bohaterów legendarnego króla. Cornwell zdecydowanie stawia grubą kreskę między tym, co znamy w popkulturze, a tym, co tworzy - on nie wykorzystuje motywów rodem z filmów o Rycerzach Okrągłego Stołu, tutaj nie ma miejsca na historyczne ubarwienia, na chwalebne czyny. Cornwell spróbował odtworzyć, jak w rzeczywistości mógł wyglądać świat otaczający Artura - nie ma wielkich zamków, nie ma kielicha z Ostatniej Wieczerzy, nie ma dworskości a znane nam ze szkoły ideały rycerza można włożyć między bajki - oczywiście nie w każdym przypadku, ale dobre cechy charakteru w przeważającej liczbie czasem rzadko u bohaterów Cornwella dominują... Artur to wojownik, bękart, syn wielkiego władcy, syn Brytanii, którą opuścili Rzymianie, pozostawiając po sobie zgliszcza i dawne rezydencje, w których teraz żyją dumni Brytowie. Są wśród nich chrześcijanie, ale są również wyznawczy dawnych brytyjskich religii, są czciciele rzymskich bogów. Cornwell wyłuskał wszystko, co był w stanie z historycznych podań, dodał od siebie pewnie odrobinę, ale... Wyszła mu niezwykła wizja Brytanii za czasów, w których naprawdę mógł żyć Artur - czyli po upadku Rzymu. Brytania jest podzielona, oprócz bojów między sobą toczą również bitwy z Saksonami, którzy nieustannie napadają ich ziemię - by znaleźć żyzną glebę, by porwać kobiety, by zasilić Brytami szeregi swoich niewolników. Cornwell stworzył krainę pełną zawieruchy i śmierci, ale podobnie jak de Troyes nie pozbawił powieści pierwiastka mistyczności - są druidzi, są wspomnienia o dawnych bogach, jest wiara w moc Chrystusa! Nie jest to jednak stricte fantastyczne dzieło, nie jest to... pokazanie owych mocy - nikt nie rzuca czarami na prawo i lewo, nikt nie walczy ze smokami, nie widać driad i nimf... Jest to powieść, której wydarzenia mogłyby się naprawdę dziać. Mamy bitwy, mamy walkę o władzę, mamy dwie konkurujące ze sobą religie, mamy śmierć i jest krwawo. Bohaterowie umierają, akcja goni akcję, nie możemy być pewni, że strona, której kibicujemy wygra - są zdrady, świetne czarne charaktery, które mają dobrze ukształtowane motywacje, by nimi być. Przy Zimowym monarsze nie można się nudzić, zasypuje nas niczym gradem strzał akcją - kiedy trzeba jest spokojniej, innym razem melancholijnie, czasem miałam ochotę krzyczeć na niesprawiedliwość, która spotkała danego bohatera, nie ma momentu, który by mnie nie ujął. Cornwell stworzył świetne lokalizacje: górę Merlina, włości Uthera czy siedzibę Króla Bana, każda jest inna i wyjątkowa, a to tylko wierzchołek góry lodowej stworzonej przez pisarza. Oprócz świetnie wykreowanego świata przedstawionego Cornwell stworzył panteon pełnokrwistych postaci, począwszy od Derfela, który jest uczestnikiem wydarzeń i ich narratorem, skończywszy na postaciach pobocznych. Każda jest inna, każdą można skojarzyć - a to książę Trystan i dziewczynka z kotkiem, a to Lunete i jej pragnienie bogactw... Jeśli sądzicie, że poznacie bez problemu, bez podania imienia najważniejsze postaci legend arturiańskich, takie jak Artur, Lancelot czy Ginewra, to srogo się mylicie. Autor bawił się z czytelnikiem, niektórzy bohaterowie ucierpieli - stracili honor, stracili łagodność, inni zyskali, jednak to nie są te same postacie jakie znamy - mają też czasem zupełnie inne pochodzenie i... inne rolę do odegrania. Myślę, że jedynym który nie ucierpiał, jest Galahad - to jedyny (może również Artur Cornwella dzierży podobne cechy, ale... nie jest tak krystaliczny jak Galahad), książę jest szczery, szczodry i waleczny, jest również niezwykle oddanym przyjacielem. Nie dziwi więc, że urósł do rangi mojej ulubionej postaci w książce. Niezwykle miło odkrywało się kolejne zmiany, które wprowadził Cornwell, retelling w jego wykonaniu to po prostu mistrzostwo, chociaż znałam od podszewki historię Artura to i dzięki Cornwellowi mogłam odkrywać ją na nowo, co sprawiło mi ogromną przyjemność, zwłaszcza, że autor ma niezwykle barwny i obrazowy styl, który umilał wędrówkę po arturiańskiej Brytanii... Cóż, nie pozostaje mi nic innego, ale zaprosić Was do tej niebywałej wręcz lektury, ja jestem ogromnie zadowolona, że wreszcie poznałam Zimowego monarchę i czekam na kolejne tomy, mam nadzieję, że będą równie dobre!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-05-2017 o godz 00:16 Linda dodał recenzję:
Po śmierci króla Uthera Brytowie walczą między sobą o władzę, podczas gdy obcy najeźdźcy, Saksonii, łupią i plądrują ich ziemie. Nad tym chaosem próbuje zapanować Artur, syn Uthera z nieprawego łoża, którego marzeniem jest stworzyć zjednoczone królestwo, gdzie panowałoby prawo i miłosierdzie dla tych, których należy otoczyć opieką. Za swe marzenia dzielnemu wojownikowi przyjdzie zapłacić wysoką cenę. Legenda o Królu Arturze i Rycerzach Okrągłego Stołu, pięknej Ginewrze i potężnym czarowniku, Merlinie, to jeden z najpopularniejszych mitów kultury europejskiej, od wczesnego średniowiecza aż po współczesne czasy stanowi niewyczerpane źródło inspiracji dla wielu różnorodnych twórców. Niekiedy historia o wybitnym władcy Brytów jest mocno przekształcana, ubarwiana i modyfikowana. Czasami jest spójna z powieścią, którą tak dobrze znamy. Bernard Cornwell w swym cyklu arturiańskim, który rozpoczyna książka „Zimowy monarcha”, również sięga po tę legendę. I tom, dzięki wydawnictwu Otwarte, zyskał nową oprawę i kusi tych, którzy prozy angielskiego pisarza jeszcze nie poznali. Zaliczam się właśnie do tego grona, chociaż uwielbiam książki historyczne. To, co urzekło mnie w tej publikacji to znakomite wyważenie. Jakby autor z niezwykłą dbałością odmierzył wszystkie, niezbędne składniki, starannie je połączył i zaserwował czytelnikowi lekką, przyjemną lekturę. To mieszanka rzetelnej historii, magii i celtyckich wierzeń oraz znakomitej fabuły. Głównym narratorem powieści jest Derfel, wychowanek Merlina, który później staje się uznanym wojownikiem Artura. Poznajemy jego wspomnienia, gdy jako stary, bogobojny mnich spisuje dzieje swojego życia i w znacznej części przybliża także koleje losu władcy Dumnoni. Jego bliskie relacje zarówno z Merlinem, Nimue oraz innymi bohaterami legendy bądź historii Anglii ułatwiają nam bezpośredni wgląd w wydarzenia. Cornwell w imponujący sposób bawi się samym mitem arturiańskim, po części nieco go przekształca, nadaje mu nowy ton, odświeża i ubarwia, by jednocześnie zachować pewną wierność względem dobrze znanej fabuły. Taki zabieg intryguje czytelnika i nie pozwala mu się nudzić. Okazuje się bowiem, że starym, przewidywalnym bohaterom można nadać świeżości. Artur jest tutaj takim, jakim utrwalił się w ogólnej świadomości – pełen marzeń, wzniosłych ideałów, ale nie pozbawionym ambicji dzielnym wojownikiem, Merlin – wielki nieobecny, który pojawia się w nieprzewidzianych momentach czy piękna, inteligentna i przebiegła Ginewra. Przecież tak dobrze ich znamy, jednak w prozie Corwella nabierają nowego, nieznanego wymiaru. Innych, jak na przykład Lancelota czy Morgan, opisuje odmiennie od tego, do czego przywykliśmy. Autor ukazuje owe mroczne czasy, gdy po śmierci króla Uthera po władzę sięgają inni, panuje chaos, co chwilę wybuchają konflikty, a Saksonii nieustannie zagrażają swoimi najazdami. Stare wierzenia coraz bardziej wypychane są przez chrześcijaństwo, zbliżają się ogromne zmiany, więc w książce dzieje się naprawę sporo, a Cornwell potrafi to wszystko w odpowiedni sposób opowiedzieć i zaintrygować. Jeśli więc interesujecie się legendą o Królu Arturze i kochacie powieści historyczne, to „Zimowy monarcha” na pewno nie sprawi Wam zawodu. Pięknie odmalowany obraz tamtej epoki, celtyckich wierzeń, kultów i zwyczajów przeniesie Was wprost w wir wydarzeń, walk i intryg, sprawi, że dobrze znane postacie zobaczycie w nowym świetle.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-05-2017 o godz 13:11 myfairybookworld.blogspot.co.uk/ dodał recenzję:
''Zimowy monarcha'' to świetna książka, nie tylko dla fanów historii. Autor połączył legendy o Arturze z okrutną walką o tron najbogatszego królestwa Brytanii. Akcja książki rozgrywa się w czasach, gdy kobiety nie miały prawa głosu, jednak to właśnie przez kobiety upadały królestwa i toczyły się najkrwawsze wojny. Plastyczne opisy miejsc i walk, lekki styl i język, choć archaiczny to przystępny dla czytelnika, to wszystko sprawia, że książkę czyta się przyjemnie i szybko. Jeśli lubicie tajemnice połączone z krwawymi walkami i nutką magii to ta książka będzie dla was idealna. Mnie się podobało i z całą pewnością sięgnę po kolejną część Trylogii arturiańskiej. Gorącą polecam!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-05-2017 o godz 16:29 Desari dodał recenzję:
„Zimowy monarcha” Bernarda Cornwella mistrzowsko łączy klasyczną legendę i opowieść o nieustraszonym Arturze z emocjonującą historią walk o władzę rozgrywających się w tajemniczych, mrocznych czasach. Gdy król Brytanii Uther żegna się z życiem, państwo ogarnia anarchia i nastaje niebezpieczny czas wewnętrznych podziałów. Armie saskie szykują się do najazdu na pogrążającą się w chaosie Brytanię. Tylko Artur może powstrzymać saksońską furię i zapobiec upadkowi kraju. Jego dłoń dzierży wyjątkowy miecz – Excalibur, dar od czarownika Merlina, ale jego waleczne serce przepełnia miłość do Ginewry piękniejszej od wszystkich kwiatów. Czy przeznaczeniem Artura będzie zwycięstwo? Jak zapewne wielu z was zauważyło, na naszym rynku coraz częściej pojawiają się książki, które w jakiś sposób nawiązują do baśni lub legend. Można wręcz powiedzieć, że zalały one nasz rynek. Część czytelników jest z tego powodu bardzo zadowolona, a część uważa, że są to odgrzewane kotlety. Jak by tego nie nazwać, trzeba przyznać, że autorzy i tak znajdują swój sposób na oryginalność. Potrafią połączyć coś starego, z czymś nowym. Sprawia to, że nie czytamy tego samego, tylko coś innego, ze starym znanym wątkiem. Można powiedzieć, że jest to bezpieczna wersja napisania książki, ale ja uważam, że jest to swego rodzaju odwaga. Autorzy, którzy się tego podejmują, mogą w każdej chwili zostać zmieszani z błotem, jeżeli zniszczą uwielbianą przez wszystkich legendę czy baśń. A mimo to, wielu pisarzy się tego podejmuje i przedstawiają nam swoją wersję znanej historii. Tego właśnie podjął się Bernard Cornwell, znany i uwielbiany angielski pisarz. Klasyczną legendę o nieustraszonym Arturze zna praktycznie każdy. Nawet jeżeli nic o niej nie czytał, to na pewno chociaż raz słyszał. Autor podjął się ciężkiego wyznania, ponieważ czasy Artura nigdy nie były łatwe. Ciągłe wojny i wszechobecni wrogowie - o tym po prostu trzeba umieć pisać. I muszę przyznać, że autor jest niesamowity. Jest to moje pierwsze spotkanie z nim, ale na pewno nie ostatnie. Lubię czytać różnego rodzaju książki, które dzieją się w czasach wojennych (tych prawdziwych i tych zmyślonych) i na tym polu autor mnie nie zawiódł. Wszystko jest dynamiczne i takie żywe. Jak już człowiek tylko zacznie czytać, to nie może skończyć. Oczywiście nie ma książki bez bohaterów, a tutaj mamy ich na prawdę wielu. Zazwyczaj lubię, gdy ich liczba jest zredukowana do minimum. Potrafię się wtedy bardziej skupić na powieści i o każdym z nich wystawić jakąś opinię. Gdy ich liczba jest wysoka, często się gubię i już w końcu nie do końca wiem kto jest kim. Tutaj jednak czegoś takiego nie ma. Każdy jest opisywany w mniejszym lub większym stopniu, ale o wszystkich można wyrazić opinię. Artur oczywiście jest waleczny, przyjacielski i przez wszystkich podziwiany. Lord Derfel, dzięki któremu poznajemy historię, jest nieustraszonym rycerzem i najwierniejszym przyjacielem Artura. Nie możemy oczywiście zapomnieć o Merlinie, który jest wielkim czarnoksiężnikiem. Wszyscy bohaterowie mają w sobie "to coś". Każdy z nich jest wyjątkowy i ma swoje indywidualne cechy. To sprawia, że historia nas nie nudzi i nie możemy oderwać się od czytania. Nie jest to oczywiście książka łatwa do czytania. Jeżeli tylko chcecie się za nią zabrać, to nie mogą was odrzucać wojny, krew i przedmiotowe traktowanie kobiet. W dodatku język, którym posługuje się autor, nie jest prosty. Trzeba się na prawdę skupić na czytaniu. Na pewno nie jest to historia na jeden wieczór, ale jak najbardziej warto po nią sięgnąć. Uważam, że mimo wszystko jest to książka dla starszego, jak i młodszego czytelnika. Jestem pewna, że czasy Artura porwą was do swojej krainy i nie będą chciały z niej wypuścić.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-05-2017 o godz 16:18 Magdalena Oszek dodał recenzję:
„Nadchodzą ciężkie czasy. Wszystko co dobre, stanie się złe, a co złe jeszcze gorsze. (...) Czasem myślę, że bogowie z nas kpią. Rzucają naraz wszystkie kości, żeby sprawdzić jak skończy się ta gra.” Bernard Cornwell to angielski pisarz, autor thrillerów i powieści historycznych, mieszkający na stałe w USA. W jego dorobku znajduje się wiele tytułów, ale największą sławę przyniósł Cornwellowi osadzony w czasach wojen napoleońskich cykl o przygodach Sharpe’a. Licząca sobie dwadzieścia jeden części seria została sfilmowana przez BBC. Na język polski przetłumaczono dotąd tylko kilkanaście powieści pisarza. Ukazały się m.in. książki z cyku: Trylogia Świętego Graala, Wojny Wikingów, Kampanie Richarda Sharpe`a oraz Trylogia arturiańska, której pierwszą część stanowi „Zimowy monarcha”. „Zimowy monarcha” ukazał się po raz pierwszy w 1997 roku nakładem nieistniejącego już dziś Wydawnictwa DaCapo, a jego nakład szybko uległ wyczerpaniu. Ponownie został wydany przez wydawnictwo Erica w 2010 roku. W tym roku ukazało się kolejne wznowienie powieści, wydane przez Wydawnictwo Otwarte. Trylogia arturiańska opisuje dzieje króla Artura. Jednak jeśli oczekujecie legendarnej opowieści, przepełnionej szlachetnymi rycerzami w srebrnych zbrojach, pięknymi damami dworu i dobrotliwego Merlina, możecie być zawiedzeni. Autor poświęcił wiele czasu na studiowanie historii Brytanii przełomu V i VI wieku. Dzięki temu stworzył realistyczny obraz epoki. W rolę narratora wciela się tutaj, będący u schyłku życia, Derfel – niedoszła ofiara druidów, żołnierz Króla Artura i chrześcijański mnich. Opowiada on o burzliwych losach dawnej Bretanii i dokonuje ich oceny, często krytycznej. A cała opowieść rozpoczyna się pewnej zimowej nocy, kiedy Norwenna rodzi królewskiego potomka. Niedawno zginął jego ojciec, więc wielki władca Uther Pendragon, pokłada wielkie nadzieje w swoim wnuku, przyszłym następcy tronu. Jednak wszystkie znaki na niebie wskazują na to, że jego życie nie będzie łatwe i pozbawione przeszkód. Pierwszą widoczną oznaką nadchodzących nieszczęść jest fakt, że nowo narodzony książę ma zdeformowaną stopę. Bo czy kaleka może rządzić krajem? Chętnych do tronu jest wielu. Jednym z nich jest królewski bękart, skazany na wygnanie – Artur. Jednak różni się on od innych tym, że stara się dbać o swój kraj. Stara się zapobiec wojnie domowej, broni ojczyznę przed Saksonami, jest odważny i honorowy. Marzy o tym by Brytania była silna i zjednoczona, a to nie będzie proste. Będzie wymagało przelania krwi i poświęcenia najbliższych. W książce pojawia się wiele legendarnych bohaterów, którzy mają wpływ na historię. Spotkamy więc Merlina – czarownika druidów, wyznawca dawnej religii, Ginewrę – żonę króla Artura czy Lancelota jednego z Rycerzy Okrągłego Stołu. Bardzo pomocny w czytaniu książki jest słownik miejsc i osób, które spotkamy w powieści. Muszę przyznać, że dość często do niego sięgałam, by przypomnieć sobie o kim mowa. „Zimowy monarcha” to powieść bardzo dobrze dopracowana. Przedstawione postaci są opisane szczegółowo. Nie są przedstawiani jako osoby idealne. Mają swoje wady, słabe strony i popełniają błędy. Prowadzą heroiczne, krwawe walki i mimo elementów magicznych, opowiedziana historia jest bardzo rzeczywista i zgodna z autentycznymi wydarzeniami. Cornwell przedstawia nam nowe spojrzenie na legendarną postać króla Artura, rycerzy Okrągłego Stołu i ich czasy. Powieść czyta się bardzo dobrze. Autor prowadzi bardzo wartką akcję, nie można się domyśleć co wydarzy się na kolejnych stronach. Do kogo uśmiechnie się szczęście, a komu los przeznaczył tragiczny koniec. Zakończenie pozostawia czytelnika z chęcią sięgnięcia po następny tom trylogii. Ja na pewno to zrobię. Bardzo spodobał mi się „Zimowy monarcha”. Mimo, że po książki fantastyczne nie sięgam zbyt często, ta zrobiła na mnie duże wrażenie. Może właśnie ze względu na poruszaną tematykę i autentyczne wątki historyczne. Serdecznie polecam lekturę powieści. Mimo sporej ilości stron, nie będzie to czas stracony.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Bernard Cornwell

Bernard Cornwell jest brytyjskim pisarzem mieszkającym na stałe w USA. Urodził się w 1944 roku. Najbardziej znany jako autor thrillerów oraz powieści historycznych. Na koncie ma kilkadziesiąt powieści, spośród których wiele trafiło na międzynarodowe listy bestsellerów. Najbardziej znany jako autor historycznych powieści prezentujących lody Richarda Shape'a, których akcja rozgrywa się w czasach napoleońskich. Pisze również m.in. o wikingach, czy poszukiwaniu Świętego Graala.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Jak mogłaś Perks Heidi
24,56 zł
30,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Without Merit Hoover Colleen
26,57 zł
33,49 zł
Inne z tego wydawnictwa Hopeless Hoover Colleen
23,23 zł
29,49 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Terror Simmons Dan
49,13 zł
61,99 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.