Tryjon (okładka  miękka, 04.2018)

Sprzedaje empik.com : 25,29 zł

25,29 zł 34,90 zł (-27%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Jak udowodnić swoją niewinność, kiedy nie pamiętasz ostatnich pięciu lat?

Nic nie ochroni nas przed bólem wspomnień. Sami musimy się z nim uporać.

Mila jest inna niż wszyscy. Często traci świadomość, przebywa w jednym miejscu, by po kilku godzinach znaleźć się w zupełnie innym. Pewnego dnia budzi się w zaświatach, zwanych Tryjonem. Dowiaduje się, że nie żyje, a przed śmiercią dopuściła się zbrodni.

Czy zdoła dowieść swojej niewinności? Czy kiedykolwiek jest za późno na miłość? I najważniejsze – co skrywa Tryjon?

Wciągająca historia o życiu po śmierci i poszukiwaniu własnej tożsamości.

Autorka pisze książki dla siebie i wszystkich czytelników, którzy poszukują w literaturze miłosnych uniesień, dreszczyku emocji, odrobiny psychologii, nieprzewidywalności i wątków nadprzyrodzonych.

Przybrany pseudonim pozwala jej zatrzeć granicę między rzeczywistością i fikcją literacką. Wychowała się wśród rozległych polskich lasów, które emanują mrocznością, czarem i tajemniczością. Klimat ten wyczuwalny jest również w jej powieściach.

"Melissa Darwood, kreując w wyjątkowy sposób ponurą i przygnębiającą wizję zaświatów, wrzuca czytelnika w wir wydarzeń prowadzących do nieoczywistych i zaskakujących rozwiązań. A w tym wszystkim nie zabraknie dramatu, przygody, thrillera i romansu, czyli elementów obowiązkowych w przypadku dobrej lektury".
Natalia Stanek, Bestiariusz

"Refleksyjna, magiczna i wciągająca od pierwszych stron. Trzymasz w ręku wyśmienitą powieść!"
Tatiana Marchuk, Lost In My Books

"Nieprzewidywalna, balansująca pomiędzy jawą a fantazją. Melissa po raz kolejny mnie zaskoczyła. Gorąco polecam!"
Ewelina Nawara, My Fairy Book World

"Melissa Darwood porywa czytelników do niesamowitego świata, gdzie zaskoczenie czai się na każdym kroku. Fascynująca, wciągająca, przepełniona emocjami historia, która zaangażuje każdego do granic możliwości i nie pozostawi obojętnym. Gorąco polecam!"
Daria Skiba, Kraina Książką Zwana

ksiazka


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

ID produktu: 1188405412
Tytuł: Tryjon
Autor: Darwood Melissa
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 304
Numer wydania: I
Data premiery: 2018-04-18
Rok wydania: 2018
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 210 x 27 x 137
Indeks: 25634938
średnia 4,6
5
40
4
12
3
5
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
46 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
3/5
06-06-2018 o godz 16:41 przez: Izabela Kruczkowska | Zweryfikowany zakup
Po skończeniu Tryjonu wiedziałam jedno: Nie tego się spodziewałam. Książka była spoko, tak na 3 lub 3,5 na 5 gwiazdek, ale nic ponad to. Ta książka porusza myślę, że ważny temat zaburzeń osobowości i ukazuje go w bardzo przystępny sposób, ale... No właśnie, to nieszczęsne "ale". Tryjon ma w sobie pewną naiwność, nie dziecięcą, ale jednak do niej zbliżoną i to sprawiło, że zaczęłam podchodzić do niego z pewnym dystansem. Ukazuje chorobę bohaterki jako coś złożonego, ale samo jego rozwiązanie, mimo że droga do niego wymaga czegoś od bohaterki, okazuje się, jak na skalę tego problemu dość proste. Tryjon powiela także pewne schematy i jeden z nich zapadł mi w pamięć na tyle, że nasuwa mi się za każdym razem, gdy myślę o tej książce, ale ze względu na to, że nie chcę nikomu odbierać radości z czytania, to nie zdradzę, o co chodzi. W dodatku myślę, że wątek romantyczny, który się tutaj pojawia, jest całkowicie zbędny. Oczywiście ma on jakiś wypływ na fabułę, ale nad tym, czy jest on pozytywny i na ile możliwy byłby w prawdziwym życiu trzeba by się dłużej zastanowić. Sami główni bohaterowie także nie przypadli mi do gustu, nie jestem pewna dlaczego, ale prawda jest taka, że nie darzę ich zbytnią sympatią. Możliwe, że wpływ na to ma zakończenie, które było dla mnie zbyt cukierkowe, osobiście wolałabym coś bardziej realnego. Warto wspomnieć, że nie jest to książka dla osób, które lubią jak akcja pędzie na łeb na szyję, ponieważ w Tryjon jest książką, która stawia raczej na emocje niż na dynamikę, więc wszystko jest utrzymane w dość spokojnym charakterze. Pod koniec akcja nieco przyspiesza, ale tylko nieco. W dodatku podziwiam autorkę za umiejętność tworzenia dosadnych scen, które zachowują w pewny sposób jakąś dziwną delikatność. Na dzisiaj to już tyle. Do zobaczenia!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
13-10-2019 o godz 10:32 przez: ewa | Zweryfikowany zakup
Polecam bo książka coś pokazuje, uświadamia że szufladkujemy siebie i często innych, a czy tak musi być. Dodatkowo książka polskiej autorki, czyli dobre bo polskie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
18-05-2018 o godz 13:13 przez: To Read Or Not To Read
Recenzja pochodzi z bloga https://toreador-nottoread.blogspot.com Zastanawialiście się kiedyś nad życiem po śmierci? Gdy już nadejdzie moment, w którym dane wam będzie kopnąć kalendarz, myślicie, że gdzie traficie? Do dziadka Lucyfera o twarzy Marka Pellegrino czy do przestrzeni niebieskiej o anielskiej ścieżce dźwiękowej? Mila jest zwykłą nastolatką, ale z pewnym wyjątkiem. Od czasu do czasu zdarza jej się zapomnieć… kilku ostatnich minut, czasem godzin, niekiedy nawet tygodni. Często budzi się w zupełnie innym miejscu niż w którym przed chwilą się znajdowała. Pewnego dnia odzyskuje świadomość w zaświatach zwanych Tryjonem. Nie wie, jak się tam znalazła, ale mówią jej, że popełniła samobójstwo, wcześniej zabijając jeszcze jedną osobę. Szkoda tylko, że dziewczyna tego nie pamięta. Wyjaśnienie, dlaczego Mila często traci świadomość, jest stosunkowo wcześnie podane, ale nie chcę wam tu tego zdradzać, bo jednak odbierze wam to trochę frajdy z lektury. Także nie wspominając o sposobie, ale o samym pomyśle na niego mogę powiedzieć, że… wydaje mi się, że kiedyś o tym już gdzieś czytałam. W dalszym ciągu bardzo podoba mi się taki zabieg, bo mnie po prostu fascynuje i nie jest na tyle „sprany”, by wychodzić uszami jako schemat, ale w dalszym ciągu czuję, że już z tym się spotkałam (a moja sklerotyczna dusza nie chce mi powiedzieć gdzie). Pomysł na świat, na Tryjon, to cudo! Powieść ma tylko 300 stron, a Melissa Darwood w piękny sposób opisała wszystkie zasady, jakie rządzą tą krainą, jak ona wygląda czy na czym polega sens jej istnienia. Zaczęłam żałować, że w pewnym momencie akcja ucieka z Tryjonu, bo chciałam trochę więcej czasu spędzić w tym intrygującym miejscu. Ale nie będę narzekać, wszystko miało swoją przyczynę i cel. Tryjon jest powieścią niezwykłą w każdym calu. Dlaczego? Otóż, moi mili państwo, główna bohaterka nie jest irytującą małolatą, która pozjadała wszystkie rozumy, yey! A tak na poważnie, to bardzo polubiłam Milę. Kibicowałam jej i współczułam, bo była po prostu dobrze napisana. Uczucia, jakie nią targały, miały sens, były zrozumiałe i uzasadnione. Dziewczyna też realnie podchodziła do swoich problemów, nie robiła z igieł wideł. Zaś jeśli chodzi o męskiego bohatera… Cud! I co najbardziej mi się w nim podoba, to sposób, w jaki Darwood opisała jego wygląd. Nie narzuciła przy tym jasnego obrazu, jak dokładnie facet się prezentuje, tylko przedstawiła go w taki sposób, że zadziałała na wyobraźnię wszystkich czytelniczek, by każda mogła dodać do niego swoje detale, te, które najbardziej ceni w płci brzydkiej. Zachary został tak stworzony, by można było dopasować go do swoich gustów, a nie, by tylko wpasował się w gust Mili. Albo to ja tak odebrałam tę postać. Jednak Tryjon nie tylko głównymi bohaterami żyje. Na przestrzeni całej powieści spotykamy różne postacie, które tak naprawdę pojawiają się tylko na kilka stron, czasem tylko kilka akapitów, a ich zadanie sprowadza się do nawiązania krótkiej rozmowy z Milą i opowiedzenie swoich historii. I właśnie o te opowieści mi chodzi. Każda z nich jest niezwykła, każda budzi emocje, każda jest żywa, a wszystkie są wspaniałe. Jak można wywnioskować z tego, co napisałam przed chwilą, czy nawet opisu z tyłu okładki, w Tryjonie pojawia się wątek miłosny. Wydawać by się mógł niepotrzebny, ale autorka poprowadziła go w tak subtelny sposób, że idealnie dopełnia całość historii, bo przez cały czas czytelnik czuje chemię między bohaterami i mimowolnie chce, by coś z tego się wykluło. A jak mamy miłość, to mamy też sceny erotyczne. Na początku nie byłam zachwycona, ale tak czytam, czytam i kurczę, Darwood naprawdę ładnie je opisała. Nie są nachalne, nie są wulgarne. Są estetyczne i takie „akurat”, więc nie ma do czego się przyczepić. Nie ma ich też dużo, a gdy się pojawiają, wynikają z sytuacji i dobrze do niej pasują. Widzicie? Da się bez robienia trójkąta z Wewnętrzną Boginią. No okej, Darwood pokazała, że można ładnie napisać scenę erotyczną, ale co z tego, skoro raczy nas opisem głównej bohaterki korzystającej z toalety podczas wypróżniania? Wiem, czynność ludzka, każdy z nią jest dobrze zaznajomiony, ale kurczę, to mi zupełnie nie grało. Tutaj wszystko ładnie poetycko napisane, a tu zaraz taki fragment, że aż sobie pozwolę na przytoczenie cytatu: „(…) poczuła, że chce jej się nie tylko siku. Napięła mięśnie, przeszedł ją dreszcz. Gdy w muszli rozległo się pojedyncze, acz donośne chlupnięcie, które zmoczyło jej pośladki, a po łazience rozszedł się nieprzyjemny zapach, łzy pociekły Mili po twarzy.” Fabuła Tryjonu przeskakuje z miejsca na miejsce, co nie zawsze jest tłumaczone tak do końca. Podobał mi się ten zabieg, bo dodawał tajemniczości do całej powieści i idealnie wpisywał się w jej klimat. Ale zawsze musi być jakieś „ale”. Równocześnie mi się nie podobał, bo ja jestem osobą, która lubi i chce znać wszystkie szczegóły co, jak i dlaczego właśnie się zdarzyło. Chciałam zgłębić ten niezwykły świat, a nie mogłam w stu procentach. Słowem podsumowania mogę
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-06-2018 o godz 22:27 przez: Snieznooka
Jak udowodnić swoją niewinność, kiedy nie pamiętasz ostatnich pięciu lat? Nic nie ochroni nas przed bólem wspomnień. Sami musimy się z nim uporać. Mila jest inna niż wszyscy. Często traci świadomość, przebywa w jednym miejscu, by po kilku godzinach znaleźć się w zupełnie innym. Pewnego dnia budzi się w zaświatach, zwanych Tryjonem. Dowiaduje się, że nie żyje, a przed śmiercią dopuściła się zbrodni. Czy zdoła dowieść swojej niewinności? Czy kiedykolwiek jest za późno na miłość? I najważniejsze – co skrywa Tryjon? Wciągająca historia o życiu po śmierci i poszukiwaniu własnej tożsamości. Wydawnictwo: SQN Sine Qua Non Rok wydania: 2018 Format : Książka Liczba stron: 301 „Nasza osobowość to glina, emocje to woda. Woda stanowi spoiwo dla gliny, sprawia, że dzięki niej budulec staje się plastyczny i ułatwia formowanie trwałych przedmiotów. Wypierając emocje, pozbawiamy się spoiwa, dzięki któremu stanowimy całość. Im mniej wody, tym glina jest mniej podatna na formowanie, aż w końcu kruszeje i się rozpada - na dwa, trzy, a może nawet więcej kawałków.” „Tryjon”, jest pierwszą książką autorstwa Melissy Darwood, którą nabyłam. Zawsze fascynowało mnie spojrzenie na śmierć z różnych perspektyw w literaturze. Zastanawiałam się, jak wygląda tytułowy Tryjon, jacy bohaterowie się w nim znajdują, z czym przyjdzie im się mierzyć, kiedy tylko przyszła odpowiednia chwila napisałam do autorki, a jest przesympatyczną kobietą i zamówiłam książkę, otrzymując personalizowaną dedykację, za co raz jeszcze dziękuję. Nie mogę tego określić inaczej jak tylko: do książki się dossałam i nie chciałam puścić, jednak ta racjonalna moja część na mnie nakrzyczała i wygnała spać, bo trzeba rano wcześnie wstać do pracy. Z takimi katuszami przyszło mi się mierzyć, zmuszona byłam sobie „wydzielać” partiami historię, którą chciałam poznać w całości, najlepiej od razu. Taka zrobiłam się przez Panią Darwood niecierpliwa! „Życie dla gruboskórnych jest naszyjnikiem z pereł, dla wrażliwych zaś obrożą z cierni.” Mila Orman jest młodziutką dziewczyną cierpiąca na tak zwaną osobowość wieloraką, charakteryzuje się to tym, że nieświadoma choroby dziewczyna bardzo często traci kontakt z rzeczywistością. Nie wie, co robi, gdzie przebywa, jak się zachowuje, kiedy „znika”. Nie wie także, kiedy „wraca”, czasem mijają godziny, tygodnie, czy miesiące, a w głowie pozostaje czarna dziura, której nie sposób jest wypełnić. Ktoś kradnie jej czas, ciało i życie. Tym kimś jest panienka Orman i osobowości, jakie stworzyła, niczym tarcza chroniły ją przed bólem i cierpieniem, z którym sobie nie radziła. Jako mała dziewczynka przeżyła traumę, której nie była w stanie udźwignąć, nawet nie była jej świadoma, jednak tak mocno rzutowało to na jej życie. Mila jest z tym całkiem sama, nie ma przyjaciół, a matka alkoholiczka nie jest zainteresowana problemami, ani życiem córki, bo przecież sprawia same problemy. Nastolatka czuje się niezrozumiana zarówno przez rówieśników, z którymi kontakty ją przerażają, zna jedynie kpiny oraz szykany, jak i najbliższą rodzinę, jaka jej pozostała. Wszystko, co dobre zawdzięcza babci, która ją doglądała, karmiła i pomagała w lekcjach, przejmując rodzicielskie obowiązki dopóki pozwalało jej na to zdrowie. „Nie sztuką jest uciekać od emocji, sztuką jest umieć je przeżywać. Znosić cierpienie, zawód, ból. One nigdy nie trwają wiecznie. W końcu mijają, pozostaje po nich tylko wspomnienie.” Mila „budzi się” z letargu powstałego wskutek kolejnego zniknięcia w miejscu, którego nie poznaje. Jest przerażona, niczego nie rozumie, a odwiedzający ją mężczyzna niczego konkretnego nie tłumaczy, a przede wszystkim nie wierzy w jej zagubienie. Znajduje się w Tryjonie, trafiła do tego miejsca, dlatego, ponieważ umarła, ma zostać osądzona za popełnioną zbrodnie. Dziewczyna nie wierzy w to, że była mężatką, z nastolatki zdążyła przeobrazić się w dorosłą kobietę podczas swojej nieobecności, a także zabiła własnego męża. Za popełnioną zbrodnie ma zostać osądzona, a na przesłuchanie ma ją zabrać Pretor Zachary, który pokutuje w ten sposób za własne grzechy. „Każdy strach można znieść. Nie rezygnuj z normalnego życia tylko, dlatego, że się boisz. Jeśli będziesz nieustannie tkwić w przeszłości, przegapisz to, co jest teraz.” Darwood przedstawia nam wszystkie wersje Milii, kreuje doskonale ich cechy pokazując, jaką dużą ma wiedzę na temat psychologii i złożoności ludzkiej osobowości. Poznajemy Roberta niezwykle silnego i agresywnego osobnika, który przejmuje kontrolę nad dziewczyną, kiedy trzeba zmierzyć się z niebezpieczeństwem. Silny niczym Hulk, tak samo nieobliczalny chroni ją nie pozwalając, aby stała jej się krzywda, o czym zdążył się przekonać Zachary, kiedy pełna przerażenia i narastającej paniki Mila zapragnęła zniknąć. Wojownicza i pewna siebie Anna zdołała przedstawić Arbitrowi całą wersję wydarzeń po raz kolejny pomagając niczemu nieświadomej Milii. Jest silną osobowością, czerpie z życia wszystko chwytając je pełnymi garści
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
21-09-2018 o godz 11:23 przez: Katrina
Mila zawsze była inna: często pojawiały się jej luki w pamięci i często nagle trafiała do dziwnych miejsc. Po śmierci trafia do Tryjonu, gdzie dowiaduje się, że popełniła zbrodnie, której nie pamięta. „Tryjon” przyciąga wzrok praktycznie od razu – kolorowa okładka i jej całkiem ciekawy projekt sprawiają, że trudno przejść obok niej zupełnie obojętnie. Ta polska powieść dla młodzieży nie jest pozycją wyjątkowo typową w swojej kategorii: wszak opowiada o śmierci w iście fantastyczny sposób. Na ile jednak to autorce się udało? Zacznijmy może pozytywnie, od zalet „Tryjonu”. Przede wszystkim sam pomysł na historię w przypadku książek dla tego przedziału wiekowego jest dość unikatowy. Mamy historię opowiadającą o życiu po życiu i to w sposób stosunkowo poważny. Na dodatek Melissa Darwood wykorzystuje ten pomysł, by poopowiadać trochę o raczej trudnych tematach, dzięki którym młodzi czytelnicy mogą utożsamić się z głównymi bohaterami. Pojawiający się wewnątrz wątek miłosny jest też raczej dość subtelny, delikatny. Mila to nie jest postać, która widząc chłopaka od razu pragnie tylko znaleźć się z nim w łóżku. Wprawdzie żałuję, że – tak jak w przypadku „Marzyciela” Taylor – autorka zdecydowała się jednak w pewnym momencie zrezygnować z niewinności tej relacji, ale podejrzewam, że poza mną nikt nie będzie na to narzekał. Poza tym choć styl autorki zdecydowanie jest lekki to przy okazji nie wydaje się tak pusty i suchy, jak w przypadku tłumaczeń: daleko wprawdzie jej do mistrzów w tej dziedzinie i na pewno nie jest to najbardziej soczysta polszczyzna, z jaką się spotkałam, ale tak czy siak wypada lepiej, niż tłumaczenia. Ogólnie więc rzecz biorąc, oceniając „Tyrion” po prostu jako powieść młodzieżową, muszę przyznać, że… nie jest źle. Naprawdę: nie mamy tu raczej szkodliwych treści, pomysł na historię wyróżnia się spośród innych, a całość jest opowiedziana całkiem sprawnie. Jeśli więc teraz sądzicie, że to książka dla Was po prostu po nią sięgnijcie. Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie ponarzekała na książkę dla młodzieży, prawda? Wróćmy więc na chwilę do samego stylu autorki. Bo choć pisze i lekko, i ciekawiej niż mają to w zwyczaju osoby zajmujące się tłumaczeniami to do ideału jednak trochę jej brakuje. Przede wszystkim to, co rzuciło mi się w oczy na początku powieści, to raczej nieumiejętnie poprowadzona ekspozycja świata przedstawionego. Większości rzeczy o nim dowiadujemy się raczej z topornych dialogów, w których doskonale widać, że właśnie pokazanie nam uniwersum było celem zaistnienia ich. Ponadto ta „łopatologiczność” pojawiła się także w kilku innych miejscach. Gdy Mila spotyka na swojej drodze różne postacie, te zwykle siadają i opowiadają historie. Już samo to wygląda raczej sztucznie, przypominając te nudne questy z gier, które musisz przejść, by historia ruszyła dalej. Przy tym jednak zwykle dostajemy też jakiś moralizujący tekst, powiedziany bardzo, bardzo dosłownie… I choć nie przeszkadzało mi to jakoś szczególnie w trakcie lektury (zwłaszcza, że przez bycie młodzieżówką „Tryjon” dostał ode mnie taryfę ulgową) to nie zmienia to faktu, że jednak brakuje tu pewnego dopracowania. Drugą sprawą, która uderzyła mnie w trakcie lektury – i to chyba mocniej – jest pewna sprawa dotycząca bohaterki. Widzicie, Mila jest postacią mniej więcej w moim wieku. Na dodatek ma pewne cechy wspólne z nastoletnią mną: raczej nie jest bardzo kontaktowa i spędza sporo czasu w sieci. Wprawdzie nigdy nie byłam aż tak niepewna siebie i aż tak zamknięta w sobie, jak ona, ale po prostu dzięki temu wiem mniej więcej, jak taka osoba się czuje i jak mogła w tym Internecie funkcjonować. Dlatego zdębiałam, gdy przeczytałam, że ona i pewien chłopak „zakochali się w swoich awatarach”, tak, jakby grali w głupią grę z „Sali Samobójców”, czy… coś takiego. Awatar to obrazek profilowy. Doskonale wiem, że czasem takie miano nadaje się postacią, które są odgrywane przez gracza, ale raczej ma to miejsce w filmach, albo właśnie – książkach – których autorzy nie odrobili dobrze pracy domowej. W rzeczywistym życiu jednak awatar w takiej formie po prostu nie występuje. Nie da się w nim zakochać… chyba, że autorka miała na myśli to, że bohaterzy ustawili sobie na profilówkach postacie z anime i to właśnie w nich się zadurzyli? Niby jest to drobna sprawa, ale właśnie przez takie drobne szczegóły historia traci na wiarygodności. [SPOILER Z PIERWSZEJ POŁOWY KSIĄŻKI] Na dodatek czytając „Tryjon” przez sporą część czasu miałam skojarzenia z filmem „Split”, w którym – tak jak i tu – głównym motywem jest rozszczepienie jaźni bohatera. Miałam wrażenie, że autorka albo miała bardzo podobny pomysł do reżysera (kto wie, może ich reascherch po prostu wyglądał podobnie), albo bardzo mocno się nim inspirowała. Mamy tu naprawdę sporo punktów wspólnych. Poza samym motywem każda z osobowości ma pewne umiejętności związane tylko ze swoim charaktere
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
18-04-2018 o godz 17:44 przez: Attra
Mila ma siedemnaście lat i ogromną wrażliwość. W dodatku życie nie jest dla niej zbyt łaskawe, śmierć ojca, matka, która coraz bardziej popada w alkoholizm, a jakby tego było mało, dziewczyna od dziecka ma zaniki świadomości, bywa, że nie pamięta nie tylko kilku godzin, ale i dni czy tygodni. Pewnego dnia po raz kolejny traci kontakt z rzeczywistością, a gdy go odzyskuje okazuje się, że nie żyje, trafiła do krainy zwanej Tryjon, a przed śmiercią dopuściła się ogromnej zbrodni. Najgorsze w tym jest to, że kompletnie tego nie pamięta, a właśnie za to będzie osądzona. W Tryjonie trafia pod nadzór Pretora Zacharego, młodego mężczyzny, który odegra wyjątkowo ważną rolę w jej (nie)życiu i próbie dowiedzenia, że to nie ona popełniła zbrodnię, o którą jest oskarżona. Ciężko napisać coś więcej o fabule bez zdradzania co ważniejszych jej elementów, więc nic więcej nie napiszę. Tym bardziej, że stopniowe odkrywanie tajemnic Tryjonu i samej Mili, to wyjątkowo ciekawe doświadczenie. Akcja powieści jest bardzo wartka i wciągająca. Autorka bardzo obrazowo i plastycznie opisuje Tryjon, a uwierzcie, jest co opisywać. To miejsce składa się z trzech wysp: Wyspy Potępionych, Wyspy Nawróconych oraz miejsca o którym marzy chyba każdy, kto znajdzie się w Tryjonie – Wyspy Zbawionych. Gdy okaże się, że aby móc udowodnić swoja niewinność Mila będzie musiała w towarzystwie Pretora Zacharego przemierzyć Wyspę Potępionych i Nawróconych, Melissa Darwood użyje swojej wyobraźni i stworzy bardzo sugestywną wizję zaświatów. Co mnie pozytywnie zaskoczyło, to brak bezpośredniego nawiązania do jakiejkolwiek religii. To dla mnie duży plus tej powieści. Obraz Tryjonu mocno do mnie przemówił, do tego stopnia, że nawet przyśnił mi się w nocy. Lęk przed śmiercią towarzyszy nam przez sporą część dorosłego życia i chyba każdy z nas zastanawia się czasami co czeka nas po śmierci, gdzie trafiamy, czy jest niebo, czyściec i piekło czy zwyczajnie nie ma nic. Autorka mierzy się z tym tematem i uważam, że wychodzi z niego zwycięsko. Do tego robi to w lekki, choć przemawiający do czytelnika sposób. Tryjon nie przytłacza filozoficznymi wywodami, ale i nie spłyca tematu i nadaje mu odpowiednią wagę. W powieści głównymi bohaterami są Mila i Zachary i to na nich koncentruje się akcja. Pojawiają się bohaterowie drugoplanowi, są ciekawi i każdy z nich ma do odegrania swoją rolę, ale nie ma co spodziewać się, że na dłużej zagoszczą w fabule. To jest bezdyskusyjnie historia Mili i Zacharego i to oni są jej filarem. Zacharego polubiłam od samego początku, to ciekawa i wyrazista postać i taki był przez całą powieść. Mila natomiast chwilami mnie denerwowała, jej ciągły strach, brak jakiejkolwiek próby sprostaniu wyzwaniom, które się przed nią pojawiały początkowo irytował… Ale tylko do czasu, aż odkryłam jej tajemnicę i zrozumiałam dlaczego tak się działo. Wtedy zrozumiałam tą dziewczynę i z całych sił jej kibicowałam. Ta dwójka jest dobrze nakreślona i czytelnik poznaje ich niejako „od podszewki”. Zgłębiamy więc tajemnicę przeszłości Zacharego oraz Mili, poznajemy przyczynę dla której oboje znaleźli się w Tryjonie oraz dowiadujemy się jaką przyczynę mają utraty świadomości dziewczyny. W powieści pojawia się również wątek romantyczny, ale nie gra on głównych skrzypiec, choć waga tego uczucia będzie przeogromna. Autorka porusza bardzo trudny temat jakim jest radzenie sobie z lękiem, strachem i przerażeniem na myśl o porażce. W subtelny lecz niepozbawiony mocy sposób opisuje ciężkie zmagania się z odrzuceniem przez otoczenie z powodu swojej odmienności i wrażliwości. W opowiadaną przez siebie historię wplata wiele trafnych obserwacji współczesnego świata, który pędzi do przodu w zastraszającym tempie i niejako wymusza na ludziach ukrywanie swojego prawdziwego ja na rzecz bycia kimś, kto lepiej będzie pasował do ogółu. Książka pomimo trudnej tematyki jest pełna nadziei i wiary w to, że zawsze można dostać drugą szansę. Nawet po śmierci. Natomiast jeśli chodzi o zakończenie – ja mam swoje trzy możliwe scenariusze, choć oczywiście najbardziej skłaniam się ku jednemu, którego z przyczyn oczywistych nie zdradzę. Ciekawa również jestem jak inni czytelnicy odbiorą zakończenie Tryjonu. Ta książka wg mnie kierowana jest do każdego, bez względu na wiek czy płeć. To niesamowita historia, momentami zaskakująca, poruszająca ważne i trudne tematy w bardzo przystępny sposób. Miałam co do tej powieści wysokie oczekiwania i nie zawiodłam się. Polecam zatem Tryjon i niecierpliwie czekam na kolejną powieść Malissy Darwood. Na koniec chcę tylko jeszcze dodać, że Wydawnictwo SQN postarało się i powieść ma wyjątkowo piękną okładkę, które świetnie oddaje klimat powieści. Moje Czytanie, czyli czytelniczy miszmasz
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
14-12-2018 o godz 13:21 przez: Iza
Dawno, dawno temu. Za górami, za lasami, była sobie (nie)mała dziewczynka, która marzyła o książce. Dletego kupiła ją od (nie)złej autorki i zapomniała o tym na śmierć. Pół roku później dziewczynka wybudzona z książkowej amnezji znalazła książkę na półce i zaczęła czytać! Ach, cóż to była za przygoda! Niestety, Uciekający Czas sprawił, że dziewczynka przeczytała książkę bardzo szybko i jej przygoda musiała się skończyć. Autor: na pewno nie Andersen ani bracia Grimm Tytuł: "Jak z 300 stron zrobić 3 godziny" Przyznajcie, jesteście zaintrygowani! O to mi przecież chodziło :D Zapraszam was na wrażenia czytelnicze z zaświatów, których panią jest Melissa Darwood. "Tryjon" to miejsce, do którego trafiają źli ludzie. Okazuje się, że nie ma diabła, nie ma kotłów, wcale nie jest gorąco i nikt nie ma rogów. Mila to dość niezwykła bohaterka, która trafia do Trjonu po tym, jak popełniła pewne zbrodnie. Chwila... popełniła? A może jednak nie? Jeszcze raz. "Tryjon" to miejsce, do którego trafiają źli ludzie. Okazuje się, że nie ma diabła, nie ma kotłów, wcale nie jest gorąco i nikt nie ma rogów. Mila to dość niezwykła bohaterka, która trafia do Tryjonu, ale nie wie dlaczego. Spotyka tam chłopaka, którego zadaniem jest zmusić ją do tego, żeby przyznała się i żałowała za zbrodnie, których nie popełniła. Na pewno? Jakie zbrodnie popełniła Mila? Czy dziewczyna w ogóle ma coś na sumieniu? Dlaczego nie pamięta większości swojego życia? A skoro nie pamięta... Czy to może zaczyć, że jest winna? Gdzie była? Co robiła? Kim była? Kim jest? *** Nie opowiem wam nic o fabule "Tryjonu". I nie czytajcie recenzji, które ją opowiadają. W zupełności wystarczy wam opis z tyłu okładki. A właściwie wiecie co? Opisu też nie czytajcie. *** Ta książka to jedna z najbardziej zaskakujących, najbardziej złożonych, najdziwniejszych książek jakie ostatnio przeczytałam. Fabuła opiera się na tym, że umieramy, a śmierć jest tym, co rozlicza nas z doczesnego życia. Nie wierzyliście w piekło, niebo i czyścieć? Zacznijcie. Ta recenzja zapewne wielu z was wyda się pusta, nietreściwa, niepełna. Chociaż moim zdaniem dostajecie w niej wszystko, co musicie. Zaufacie mi? Chcę dla was dobrze. *** Styl Melissy Darwood to jeden z tych, które są w porządku. Nie będę słodzić, czarować, przypochlebiać się - koniec końców Melissa zdaje się doceniać szczerość, prawda? Otóż - jak już wspominałam, styl jest okej. Jeśli miałabym porównać to myślę, że umieściłabym go na poziomie Mii Sheridan. Podobny poziom zaangażowania mnie w fabułę, podobna przyjemność z czytania. Poziom konstruowania zdań też na podobnym poziomie. Dawno temu - naprawdę, naprawdę dawno - sięgnęłam po "Laristę". Piszę o tym, bo jako dzieciak nie doceniłam czegoś co Melissa ma w sobie i ma tego takie ilości, że ja osobiście się trochę boję. Co takiego ma w sobie Melissa Darwood? *** Każdy może napisać książkę. Taka jest prawda. Wystarczy kilka faktów z życia codziennego przepleść z odrobiną wymyślonej fabuły i gotowe. Jest. Nie ma wielu osób, które potrafią napisać dobrą książkę fantastyczną. Trzeba wymyślić gdzie te elementy nadprzyrodzone mają się pojawić. Trzeba zrobić reaserch, żeby wampiry nie błyszczały (oh, wait...) i żeby duchy nie były rozemocjonowanymi chłopaczkami emo, co to chcą umrzeć drugi raz, bo za pierwszym im z deka nie poszło. Jest tylko kilka osób, które zbudowały w swojej głowie (i przelały na papier, bo w myślach nie czytam) potęgę. Świat, który istnieje i ma podstawy. Taki, który mógłby istnieć, bo ma sens i ma zasady, które nie są wyjęte z... nosa. Martin, Tolkien... Darwood? Tak, dobrze czytacie. Co prawda na mniejszą skalę i ze zdecydowanie mniejszym rozmachem (no bo Martin... tego choćbyś chciał to nie przebijesz, przez ten mur z trupów, który zbudował), ale tak, Melissa stworzyła genialny świat, który ma podstawy do tego, żeby istnieć. *** Co ma Melissa Darwood? Wyobraźnię. Po tym, jak ukazała nam zaświaty widzę jak w jej głowie kręcą się trybiki i tworzą, tworzą, tworzą. Widzę jak tworzy światy, morza, lądy, słońca, półsłońca. Widzę jak je niszczy i stawia na ich miejscu coś innego. W jej książkach widzę coś, co pozwala mi myśleć o tym, jak toczy się świat. O tym, że na końcu nic nie jest oczywiste. Że 5 to 1 i 1 to 5. Że to, co wydaje się złe na początku, koniec końców okazuje się tym co ratuje nam tyłek. W jej twórczości widzę pragnienie zaskakiwania na każdym kroku - czytelnika, samej siebie, nawet swoich bohaterów. W Melissie Darwood widzę bardzo dobrą pisarkę. która ma świadomość tego, że czytelnika należy popychać, kazać mu myśleć, podejmować decyzje. Widzę w niej pasję. Miłość do bohaterów, których urodziła. *** Poza tym dostałam autograf. *** Ufacie mi jeszcze? Czytajcie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
16-04-2018 o godz 18:21 przez: Joanna Hilińska
Wyobraź sobie, że wychodzisz dziś z domu, jak co poniedziałek, do szkoły, do pracy, czy po prostu do swoich zajęć. Zamykasz drzwi od domu, mieszkania i nagle błysk - od tej pory wyłącza ci się świadomość, nie panujesz nad swoim życiem, nie wiesz co robisz, gdzie i z kim jesteś, a "wracasz do siebie" np. w centrum handlowym, kiedy sprzedawczyni podaje ci rachunek za buty, których w ogóle nie potrzebujesz, które ci się nie podobają, ale podobno sama je przed chwilą wybrałaś? Intrygujące? No ba! A bohaterka, o której mowa ma tak od dzieciństwa. Wyrwy w jej świadomości, pamięci zdarzają się codziennie. W pogodni za codziennością często nie rozpoznajemy samych siebie. Nie lubimy tracić nad sobą kontroli,karcimy się za wybuchy złości, potępiamy za lękliwość, wstydzimy się smutku, milczenia, lub zbyt pochopnie wypowiedzianych słów. Wypieramy niewygodne dla nas emocje, bo tak nas nauczono. Pytanie tylko, kim byśmy się stali, gdyby ich zabrakło? s.8 Fugi, bo tak procesjonalnie diagnozuje je psychiatra powodują dyskomfort do tego stopnia, że Mila nie wie, co jest prawdą, a co nie. Pewnego razu budzi się w ciemnej jaskini, sali, lochu -do końca nie może zidentyfikować miejsca, okazuje się, że nie żyje, a przed śmiercią popełniła morderstwo. Jak udowodni swoją niewinność? Czy rzeczywiście dopuściła się haniebnego czynu? Gdzie się znajduje? Co działo się z nią wcześniej? Czym jest Tryjon? Dlaczego się tutaj znalazła? I czy zazna jeszcze szczęścia i spokoju? Istnieje zasadnicza różnica pomiędzy strachem a lękiem. Pierwszy występuje w stanach realnego zagrożenia, drugi zaś rodzi się z wyobrażonego niebezpieczeństwa. s.72 Mila ma 17 lat, jak każda nastolatka spotyka się ze znajomymi, chodzi do szkoły, ma marzenia. Kiedy pewnego dnia straci świadomość i ocknie się w Tryjonie, okaże się, że jej osobowość nie jest prosta, bo składa się z pięciu, poza nią samą innych świadomości. W zależności od tego jakie emocje nią targają, taka postać zaczyna działać za nią. Dziewczyna trafia do Tryjonu, miejsca podobnego do czyśćca, bo właśnie tutaj po śmierci ciała trafia świadomość i zostaje osądzona według tego jakie były działania za życia. Może trafić do Potępionych, Nawróconych lub Zbawionych. Gdzie trafi Mila? Czy Pretor Zachary, który opiekuje się dziewczyną i ma ją doprowadzić przed sąd okaże się tylko przewodnikiem, czy posłuży się dziewczyną do osiągnięcia własnych celów? A może ich losy splotą się już na zawsze? Ogarnął mnie żal i wyrzuty sumienia. Jak bardzo my, ludzie, istoty zdolne do empatii, potrafimy być głusi i ślepi na cierpienie drugiej osoby, dopóki nie poznamy o niej całej prawdy. s.130 "Tryjon" to wspaniale opowiedziana historia dorastania, tego jaki wpływ na nas mają nasze wspomnienia. To również piękna metafora życia po śmierci, sposobu na rozliczenie się z własnych win. Autorka poprzez psychologię bohaterów, zagłębienie się w ich stany emocjonalne wnika w ich duszę, by pokazać jaki wpływ zdarzenia mają na naszą psychikę i w jaki sposób umysł radzi sobie ze wspomnieniami wypychając pewne zdarzenia z podświadomości. Można żyć przeszłością, albo starać się doceniać teraźniejszość. s.136 Muszę wam powiedzieć, że bardzo chciałam przeczytać "Tryjon", choć jak dobrze wiecie ja nie gustuję w fantastyce. Przekonał mnie jednak trailer do książki, oraz zapowiedź związana z psychologią, co zapowiadało ogromnie metaforyczną opowieść. I nie żałuję. Jest to jedna z książek, które będę polecała dalej, bo zawiera w sobie tyle odniesień, metafor i alegorii, że aż miło czytać. Świat stworzony przez Melissę Darwood jest rzeczywistością alternatywną. Jeśli ktoś nie bardzo wieży w niebo i piekło, jeśli nie uznaje światów po śmierci, może spodoba mu się alternatywa w postaci Tryjonu. To, co się dzieje, teraz jest jedynie sumą oddechów, które przeminą, tak jak życie. To, co nas spotyka, nie jest czarne, ani białe. Kolorów jest nieskończenie wiele, tak jak odcieni szarości. Trzeba tylko potrafić je dostrzec. s.185 Poza tym od razu pokochałam Milę, główną bohaterkę. Jest taka zupełnie normalna. Jej wrażliwość wskazuje na tajemnicę jaką w sobie nosi, a o której dowiadujemy się tak naprawdę dopiero na samym końcu. Sposób autorki na opowiedzenie jej historii przez wyciągnięcie na pierwszy plan warstwy psychologicznej jest czymś co mnie absolutnie kupiło. Po fantastyce młodzieżowej spodziewałam się czegoś o nastolatkach z wątkiem romantycznym, a tutaj miło się zaskoczyłam, bo oczywiście to wszystko tutaj jest, tylko tak sprytnie wetknięte pomiędzy historię, że nie razi, nie jest nachalne i jest jakby wisienką na torcie. Nasza osobowość
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-05-2018 o godz 22:39 przez: Detektyw Książkowy
Mila wyróżnia się od swoich rówieśników. Nie interesują ją imprezy, lubi się uczyć i woli czas spędzać w samotności. Dziewczyna ma niestety problem, ponieważ cierpi na dziwną przypadłość, która sprawia, że pod wpływem silnych emocji traci świadomość. Początkowo Mila radzi sobie z tą sytuacją, ale później dzieje się coś bardzo dziwnego.... Dziewczyna budzi się w Tryjonie i nie pamięta ostatnich pięciu lat. Obcy ludzie uświadamiają jej, że nie żyje i jest winna śmierci człowieka. Czy bohaterka dopuściła się tego czynu? A może została przez kogoś w to wrobiona? Od zawsze lubiłam sięgać po twórczość naszych rodaków, ponieważ to właśnie oni niejednokrotnie pokazali mi, że potrafią cudownie pisać i umieją zaczarować czytelnika swoją opowieścią. I to właśnie dzisiaj 14 maja 2018 roku do mojego grona ulubionych polskich autorów dołączyła Pani Melissa Darwood. Chcę więcej książek spód pióra tej Pani. Chcę poznać kolejnych cudownych bohaterów. Chcę znowu być wyprana z emocji. Chcę znowu poczuć to czułam podczas czytania "Tryjonu". Wiele blogerek pisało, że najnowsza książka Pani Melissy jest cudowna, mądra, wyjątkowa, piękna, pouczająca, wciągająca i jedyna w swoim rodzaju. A co ja o tym sądzę? Po prostu podpisuję się pod każdym tym zdaniem rękami i nogami, bo "Tryjon" jest idealny w każdym calu. Pod koniec roku będę robiła zestawienie najlepszych książek 2018 roku i jestem pewna, że ta książka znajdzie się na liście moich ulubionych pozycji. Dlatego możecie się spodziewać tego, iż będę o tej książce pisać i pisać, ponieważ skradła ona moje serce w całości. Chciałabym Wam o tej książce napisać jak najmniej, ponieważ największym autem "Tryjonu" jest to, że tę historię poznaje się powolutku. Gdy zaczęłam czytać tę powieść kompletnie nie wiedziałam czego mogę się po niej spodziewać, bo tekst umieszczony na tylnej okładce był tak nieprawdopodobnie skąpy, że w ogóle nie miałam pojęcia co zaserwuje nam autorka. Dzięki temu czytałam historię Mili z zapartym tchem i z nieukrywaną ciekawością, bo nie mogłam przewidzieć tego co wydarzy się dalej. Od pierwszej książki czuć tajemniczą atmosferę, która chwilami robi się mroczna, przygnębiająca i bolesna. Nie przypominam sobie tego, żebym przez pierwsze dwieście stron, chociaż raz się uśmiechnęła, ponieważ przez większość czasu byłam tak przerażona jak główni bohaterowie. Nie wiedziałam dlaczego Tryjon jest miejscem tak surowym, ani na czym polega. Dopiero z czasem poznawałam misje i cele tego osobliwego terytorium. Co mogę napisać o bohaterach? Żadna poznana przeze mnie postać nie została wyidealizowana, a co więcej prawie każda z nich miała na sumieniu różne ciężkie przewinienia. Cieszę się, że autorka przedstawiła nam ich przeszłość, a zarazem pokazała jak zmienili się przez ten czas, który spędzili w Tryjonie. W szczególności byłam zaskoczona kreacją Zacharego - nie wiem czy dobrze odmieniłam jego imię, ale to właśnie on najbardziej ze wszystkich postaci mnie zaskoczył. Kiedy po raz pierwszy pojawił się na horyzoncie miałam go za osobę, która jest surowa, zimna i kocha zasady z czasem poznałam go od innej strony. Naprawdę chciałabym Wam więcej napisać o tej złożonej postaci, ale zdaje sobie sprawę, że wyrządziłabym Wam wielką krzywdę - nie lubicie spojlerów, prawda? O czym jest Tryjon? W wielkim skrócie jest to opowieść o drugiej szansie. Bohaterowie z całego serca chcą odkupić swoje winy, zyskać przebaczenie i naprawić błędy, które popełnili w poprzednim życiu. Jest to również opowieść o zaufaniu, przyjaźni i wrażliwości na ból drugiego człowieka. Czy znajdzie się w tej lekturze miejsce na miłość? Oczywiście, ze tak! W sekrecie Wam powiem, że wątek miłosny został cudownie nakreślony, ponieważ jest delikatny, czuły i piękny w swojej prostocie. W każdym razie ja jestem w pełni usatysfakcjonowana tą historią miłosną i na pewno często będę do niej wracać myślami. "Życie jest nieprzewidywalne, pełne zawiłych ścieżek i nieprzetartych dróg, emocje zaś stanowią drogowskaz, który pomaga nam obrać właściwy kierunek. Jedyne, co musimy zrobić, to je usłyszeć, zrozumieć i uwolnić." Nie pozostało mi nic innego jak tylko polecić Wam najnowszą książkę Melissy Darwood. "Tryjon" jest powieścią wyjątkową, bo ma w sobie wiele ciemności i światła. Bohaterowie cierpią katusze, nie mogłą pogodzić się ze swoim losem, a mimo wszystko potrafią dostrzec swoje błędy i wyciągają z nich wnioski. Kochają, nienawidzą, wybaczają i proszą o wybaczenie - są martwi, a jednocześnie żyją. Jeśli macie ochotę przeczytać intrygującą powieść to zapamiętajcie jedno słowo, jeden tytuł - "Tryjon".
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-04-2018 o godz 07:14 przez: KobieceRecenzje365
Kiedy od wydawnictwa SQN dostałam propozycję objęcia patronatem medialnym najnowszą powieść Melissy Darwood, od razu wiedziałam, że się zgodzę, bo każda książka, która wychodzi spod pióra Melissy jest po prostu genialna, więc nie miałam żadnych wątpliwości i wiedziałam, że i tym razem będzie tak samo. Czy miałam rację? Oczywiście, że tak! Zapraszam na recenzję „Tryjonu”, książki, która swą premierę ma właśnie dzisiaj. Mila to nastolatka, która bardzo często ma zaniki pamięci. Czasami nie pamięta kilku godzin, innym razem tygodni, a nawet lat. Czemu tego nie pamięta? Bo jej życiem czasami kieruje ktoś inny, całkiem inna osobowość, wszystko zależy od tego, jakich uczuć w danej chwili doświadcza Mila. Oczywiście dziewczyna nie zdaje sobie z tego sprawy, ale całej prawdy dowiaduje się w momencie, gdy trafia do Tryjonu, czyli zaświatów. Jest oskarżona o morderstwo, którego w ogóle nie pamięta i musi dowieść swojej niewinności, by nie trafić do piekła. Na miejscu towarzyszy jej szok i niepokój, a na domiar tego wszystkiego każda z osobowości dziewczyny daje o sobie znać. Czy Mili uda się dowieść niewinności, skoro nie pamięta ostatnich pięciu lat? O tym musicie przekonać się sami. Melissa Darwood to naprawdę jedna z nielicznych polskich autorek, której twórczość mogę brać w ciemno, bo wiem, że się nie zawiodę. Często zastanawiam się, jak bujna jest jej wyobraźnia, bo uwierzcie mi na słowo, że wymyśla takie historie, które są świeże, fascynujące i przede wszystkim zapadające w pamięci. Jej książki są inne, są niepowtarzalne, a pomysły na fabułę nowatorskie. Ja zatracam się w każdej z nich i oczywiście tak samo było i tym razem. Historia Mili jest po prostu genialna, hipnotyzująca i niesamowicie wciągająca, od książki nie potrafiłam oderwać się nawet na chwilę i z ogromną ciekawością wczytywałam się w fabułę. „Tryjon” to powieść, która wciąga w wir wydarzeń już od pierwszej strony, bo choć akcja książki nie pędzi na łeb na szyję, to i tak dużo się w niej dzieje, pojawia się mnóstwo tajemnic i pytań bez odpowiedzi. Im dalej czytałam, tym bardziej byłam zaintrygowana wszystkim tym, co wymyśliła autorka, nie raz moja buzia była otwarta z wrażenia, ale bardzo często tak mam, gdy czytam książki Melissy, która potrafi i chyba lubi zadziwiać czytelników. Wiecie co, jest najlepsze w jej książkach? Myślę, że wiecie, ale i tak Wam to napiszę. Każda z historii, które zawiera w swoich powieściach, wydaje się na pierwszy rzut oka błaha, ale to tylko pozory, bo każda z nich jest niewyobrażalnie mądra, każda z nich niesie jakieś przesłanie, zmusza do zadawania pytań, do przemyśleń, a przede wszystkim skłania do refleksji. Tym razem autorka pokłoniła się przed życiem oraz śmiercią, ja do tej pory mam mętlik w głowie i cały czas myślę o wielu kwestiach. O tym, jak wielki wpływ na życie mają nasze czyny, o tym, co czeka nas po śmierci, czy nasze wybory, decyzje i uczynki będą miały wpływ na to, gdzie trafimy po śmierci i czy przed kimś odpowiemy za każdy grzech. Przyznam szczerze, że nigdy nie prowadziłam sama ze sobą takich rozmyślań, ale ta książka zmusiła mnie do tego. To nie wszystko, czego możecie spodziewać się po „Tryjonie”, ale ja już milczę i nic więcej Wam nie zdradzę. Zapewniam Was, że to lektura, która dostarczy Wam wielu emocji oraz wrażeń i na pewno nie raz będziecie zaskoczeni tym, jak toczy się akcja. "Skupmy się może na tym, co posiadamy obecnie, a nie martwmy się tym, że możemy to stracić. Nic nie trwa wiecznie, kiedyś doznamy strat, o których nawet nie chcemy myśleć. Wówczas będziemy musieli się pogodzić z tym, co nas spotkało. Ale to jest przyszłość, a my jesteśmy w teraźniejszości." Ogromnym atutem tej powieści są bohaterowie, czyli Mila, każda jej twarz oraz Zachary, którego niesamowicie polubiłam. Bardzo, ale to bardzo podobało się mi jak Melissa ukazała jego postać, jego charakter oraz zmiany, które w nim zachodziły. Polecam Wam tę powieść, jak i inne książki autorki z całego serca i z czystym sumieniem. Melissa Darwood pisze świetnie, potrafi zainteresować czytelnika, a jej książki są inne i wyjątkowe. Myślę, że każdy w nich znajdzie coś dla siebie. Ja w każdej jej historii przepadam z kretesem. Gorąco polecam! Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu SQN.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
17-04-2018 o godz 13:29 przez: jutka
„Życie dla gruboskórnych jest naszyjnikiem z pereł, dla wrażliwych zaś obrożą z cierni”. Melissa Darwood – jak to zagranicznie brzmi! Tymczasem to pseudonim naszej rodzimej pisarki, która jak sama przyznaje w ten sposób stara się zatrzeć granicę miedzy fikcją literacką a rzeczywistością. Jak sama zapowiada „pisze dla czytelniczek młodych duchem, które poszukują w książkach romantycznych uczuć, intensywnych emocji, bohaterów, którzy na długo pozostają w pamięci i tajemnic ze świata fantastyki”. Zarówno okładka i ten cały opis przywodzi na myśl, że będzie to powieść dla nastoletnich dziewcząt… Pamiętam, że ja w latach nastoletnich zaczytywałam się serią o Ani co zamieszkała na Zielonym Wzgórzu czy książkami Małgorzaty Musierowicz. Z biegiem czasu i literatura tego typu podryfowała w innym kierunku. W „Tryjonie” mamy i życie i śmierć, istnienie kilku osobowości w jednym ciele, przedziwną nierealną krainę, śmiałe erotyczne sceny, trochę obrzydliwości. Chyba jak to na fantastykę przystało (o!, to dlatego książek z tego gatunku lekko unikam…). „Nasza osobowość to glina, emocje to woda. Woda stanowi spoiwo dla gliny, sprawia, że dzięki niej budulec staje się plastyczny i ułatwia formowanie trwałych przedmiotów. Wypierając emocje, pozbawiamy się spoiwa, dzięki któremu stanowimy całość. Im mniej wody, tym glina jest mniej podatna na formowanie, aż w końcu kruszeje i się rozpada – na dwa, trzy, a może nawet więcej kawałków.” Tryjon to kraina gdzie liczą się sprawiedliwość, uczciwość i prawda, a czas odmierzany jest sumą oddechów. Leży w blasku trzech półsłońc i trzech księżyców. To miejsce styku jawy ze snem, gdzie śmierć wygrywa z życiem. Składają się na nią trzy wyspy – Potępionych (gdzie znajduje się tymczasowy areszt dla skazanych), otoczona wodami Sylonu, które są więzieniem dla potępionych; Nawróconych, w jej wschodniej części odbywają się procesy osadzonych; Zbawionych, schronienie dla niewinnych. Trafia do niego Mila, która praktycznie od pięciu lat żyje jakby nie w swoim życiu, dodatkowo cierpiąc na zaniki pamięci, które skutecznie utrudniają normalne funkcjonowanie. Zamkniętych jest w niej pięć osobowości, które uaktywniają się w zależności od humoru czy stanu emocji i przejmują kontrolę nad jej życiem. Jak się okazuje siedemnastoletnia Mila jest oskarżona o zabójstwo swojego męża – budzi się w celi Tryjonu jako osadzona, a do tego dowiaduje się, że sama nie żyje. Dzieje się! „Wędrówka jest ciężka, gdy nie wiesz, dokąd zmierzasz. Ważne jednak, z kim idziesz, a nie dokąd podążasz”. Nieśmiało mogę porównać „Tryjon” do „Boskiej komedii” Dantego. Mila podróżuje przez trzy krainy Tryjonu żeby wreszcie dotrzeć do prawdy. Głównie o sobie, a także o tym dlaczego tu trafiła. To droga do swoistego katharsis. Jest pod opieką Pretora Zacharego, z którym nawiązuje szczególną więź. W trakcie podroży poznaje historię kilku osób, które trafiły do Tryjonu za różne przewinienia, a teraz próbują odkupić swoje winy. Kolejne skojarzenie jakie wykluło się podczas lektury to… dobrze skrojona gra przygodowa na PC. Jestem fanką serii o bohaterskiej pannie Croft – wędrówka Mili i Zacharego od razu skojarzyła mi się ze zdobywaniem punktów doświadczenia, zdobywaniu artefaktów i walką z bossem. Nie można zarzucić autorce braku pomysłu i przemyślanej konstrukcji powieści. Każdy element dobrze do siebie pasuje. Dużo tu symboliki i mocno dopracowanego wątku psychologicznego. Są nagłe zwroty akcji, sporo sensacji, szczypta horroru. Nieprzewidywalne sytuacje ciągle balansują na granicy snu i jawy. Powieść pisana prostym językiem, bez ukwiecenia i niepotrzebnych udziwnień. Postaci są wyraziste, ich losy z góry przemyślane. Może jest trochę „za słodko”, ale rozumiem że taki był celowy zamiar. Zresztą inna wersja średnio pasowałaby do całości. Przed fantastyką broniłam się rękami i nogami, bałam się że nie przebrnę nawet do połowy. Byłam przekonana, że to nie dla mnie, że pogubię się w zawiłościach nierzeczywistych światów. Tymczasem nie było tak źle… Nawet trochę zaangażowałam się w historię. Choć i lekki uśmieszek drwiny się pojawił. Fani gatunku z pewnością będą zachwyceni. I chociaż czytało się przyjemnie i szybko – to jednak nie moja bajka.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
02-07-2018 o godz 13:16 przez: NikoN
W swojej najnowszej powieści Melissa Darwood porusza kwestie, nad którymi pewnie każdemu zdarzy się, w pewnym etapie swojego życia, zastanowić. Czy życie po śmierci istnieje? Co nas tam czeka? Temat ten od zawsze budzi zainteresowanie ludzkości, jednak odkrycie prawdy wydaje się być niemożliwe. Autorka daje małą namiastkę tego, jakby takie zaświaty mogły wyglądać i zabiera czytelnika w podróż do Tryjonu. Mila to nastolatka, która cierpi na zaniki pamięci. Z czasem jest coraz gorzej i dziewczynie uciekają nie tylko minuty i godziny, ale także dni i miesiące. Pewnego razu budzi się w dziwnym, nieznanym miejscu. Dowiaduje się, że umarła i czeka ją proces za popełnione przed śmiercią zbrodnie. Od wyroku będzie zależała jej przyszłość - czeka ją wieczne cierpienie w samotności lub możliwość odpokutowania swoich win. Jednak udowodnić swoją niewinność będzie bardzo trudno, gdy nie pamięta się ostatnich lat ani dokonanego morderstwa. Melissa Darwood to pisarka, która już nie raz dała się poznać jako osoba mająca świetne pomysły na swoje powieści. I mimo że jej książki nie dotykają żadnych odkrywczych kwestii, to potrafi ugryź temat z innej strony, nadać mu całkiem innego charakteru, przez co urzekają świeżością i niesztampową formą. Nie inaczej jest w przypadku Tryjonu. Wraz z główną bohaterką czytelnik przemierza ścieżki zaświatów, mając szansę je poznać i zrozumieć rządzące nimi prawa. Jednak cały obraz Tryjonu wydaje się być dosyć uproszczony, ma on wydźwięk zdecydowanie bardziej symboliczny. Niewątpliwie dużym plusem jest, że historia niesie mocne i konkretne przesłanie. Morał jaki płynie z kart powieści daje do myślenia zostając w głowie na trochę dłużej. Jednak oceniając Tryjon pod względem fabularnym jest niestety zdecydowanie gorzej. Problem walki o uniewinnienie rozwiązuje się bardzo szybko i tak samo szybko ujawnione są szczegóły choroby Mili. Wpływa to na to, że w dalszej części historii brakuje już jakichkolwiek elementów zaskoczenia czy wzbudzających silniejsze emocje. Mila przebywając w Tryjonie poznaje mieszkających tam ludzi, którzy opowiadają jej sytuacje, które doprowadziły, że się tam znaleźli, ale te historie nie tylko nic nie wnoszą do fabuły, ale są po prostu nudne. Rozumiem, że do charakteru tej powieści kompletnie nie pasowałoby szalone tempo i natłok ekscytujących wydarzeń, ale pisarce nie udało się znaleźć złotego środka. Tryjon jest bardzo monotonny, brak w nim napięcia, po prostu nużący. Po zakończeniu jakie zgotowała Melissa w Luonto powiedziałam sobie 'teraz mnie autorko niczym nie zaskoczysz. Jestem gotowa!'. I czekałam na finał, czekałam i czekałam.. i się nie doczekałam. Zakończenie wypadło tak samo blado, jak cała historia. Wszystko poszło zbyt łatwo, zbyt prosto, przez co niewiarygodnie. Fabuła w szczególności obraca się wokół psychiki Mili i jej zaburzeń. Sposób w jaki autorka ukazała chorobę głównej bohaterki i jej wpływ na nią, budzi zaciekawienie i chęć zajrzenia głębiej w jej głowę. Tutaj niestety pojawia się kolejny problem, bo mimo że większość wydarzeń śledzimy z jej punktu widzenia, to Mila wydaje się być nijaka. Wiele cech się jej przypisuje i o nich ciągle wspomina (szczególnie Zachary), ale są one tylko umowne, czytelnik nie ma szansy potwierdzić tego na podstawie jej zachowania. Przez to wszystko jej kreacja bardzo dużo traci na wiarygodności. Autentyczności nie dodaje również wątek miłosny. Tak jak miało to miejsce przy Luonto, tak i tutaj razi on sztucznością. Brak jakiejkolwiek chemii między postaciami, po prostu ni z gruchy ni z pietruchy wyskakuje wielka miłość. Mogłoby się bez niego objeść i powieść nie straciła by nic na tym. Wydawać by się mogło, że Tryjon to zła książka, ale tak nie jest. To przeciętna lektura, która ma swoje lepsze i słabsze punkty. Przypadnie do gustu młodszym czytelnikom, którzy nie oczekują złożonych historii i nie przeszkadzają im zbyt proste rozwiązania. Dodatkowo ponadczasowe wartości, jakie wypływają z treści zasługują na uwagę. Czy to najlepsza książka Melissy Darwood? Raczej nie, ale nie zraża mnie to kompletnie do autorki i na pewno sięgnę po kolejne jej tytuły, bo światy jakie kreuje zawsze wzbudzają zainteresowanie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-06-2018 o godz 10:33 przez: Natalia Ficoń
„Każdy strach można znieść. Nie rezygnuj z normalnego życia tylko dlatego, że się boisz. Jeśli będziesz nieustannie tkwić w przeszłości, przegapisz to, co jest teraz.” Jest to historia pięciu osób w jednym ciele, a tak naprawdę to jednej dziewczyny której emocje mają swoje własne imiona. Mila jest osobą zamkniętą w sobie, strachliwą i nieśmiałą. Jednak gdy strach, współczucie lub miłość się pojawiają ją przytłaczają, powodują, że zaczyna wycofywać się, chować i nagle otwiera oczy nie pamiętając gdzie jest, jaki jest dzień i co się działo od kiedy ostatni raz miała władzę nad swoim własnym ciałem. Pewnego razu budzi się nie rozpoznając pokoju, miejsca, czasu. Trafiła do Tryjonu, miejsca które znajduję się w zaświatach i teraz czeka ją sąd, ponieważ przed śmiercią dopuściła się zbrodni której nie pamięta. Jak ma udowodnić swoją niewinność? Jak ma poradzić sobie z własnym życiem/nieżyciem? Co ją czeka? Czy może mieć nadzieje, że w końcu przestanie być samotna i poradzi sobie z własnym umysłem? „Wędrówka jest ciężka, gdy nie wiesz dokąd zmierzasz. Ważne jednak, z kim idziesz, a nie dokąd podążasz” „Tryjon” to książka, która już od dawna czekała na przeczytanie. Maraton z Bestselerkami skutecznie zmusił mnie do zaplanowania TBR z nieprzeczytanych i czekających na mnie pozycji. Nie mogłam nie przeczytać „Tryjonu”. I jedyne czego żałuje to to, że nie zaczęłam jej wcześniej czytać. Jest naprawdę dobra. A dlaczego? Już wam wyjaśnię. Styl autorki jest z pozoru prosty, jednak ta książka to kopalnia cytatów. Świetnie wykreowany jes cały przedstawiony świat, nie było tam cukierkowo, kolorowo, ale też nie było jak w piekle. Opisy nie były za długie, nie przynudzały. Były po prostu tak skonstruowane, że ja obraz miałam przed oczami i nie musiałam mobilizować mojej wyobraźni do stworzenia takich widoków. Autorka to sama zrobiła. Bohaterowie mają swoje charaktery, wkurzające czy nie, ale są oryginalni i wyjątkowi. Mila to zagubiona dusza pokrzywdzona przez życie, której ciało i umysł ratowały się stwarzając inne osobowości. To było tak genialnie opisane, że mogłabym to czytać bez końca. Ten pomysł jest niewykorzystany przez autorów, a Melissa Darwood zrobiła z tego ogromny użytek. Zachariasz jest świetny! To taki książkowy mąż nawracający się i pokutujący za popełnione swoje grzechy. Nie jest idealny, myli się, podejmuje złe decyzje i to czyni go realnym. Poznajemy też Annę, Julię, Roberta, Patrycję i Wandę. To niesamowite osobowości, każdy jest niezwykły i odgrywa własną rolę. Bohaterowie spotykają również inne osoby mieszkające na Tryjonie. Mila słyszy spowiedzi innych, poznaje czym jest cudze poczucie winy i pokuta, aż w końcu sama zaczyna nad sobą pracować. Plusem jest styl autorki, pióro jakim się posługuje, krótkie ale wystarczające opisy, żeby rozbudzić wyobraźnie i wszystko ze szczegółami przedstawić, charakterystyczni bohaterowie i pomysł na fabułę. Zakończenie zaskoczyło, sam koniec był do przewidzenia, ale moment rozpoczynający zakończenie był po prostu genialnie zaplanowany. Podobał mi się niesamowicie cały ten Tryjon. To w jaki sposób ludzie tam pokutują, jak wygląda sąd i cały tamtejszy świat, mnie w sobie rozkochały. No i ludzie tam żyjący byli nietuzinkowi. Ich historie były wyjątkowe, brutalne, ale też pokazywały, że życie nie do końca jest sprawiedliwe. Minusem jest to, że Mila mnie troszeczkę irytowała. Nie podobało mi się to, że sama jako Ona nie ma instynktu przetrwania. W jej sytuacji jest to całkowicie uzasadnione, jednak to nie zmienia faktu, że mi to trochę przeszkadzało. Kolejną rzeczą jest taka mała pierdoła, bo za każdym razem gdy ktoś opowiadał swoją historię, to przed jej rozpoczęciem znajdowało się wyrażenie: „[..] i zaczął opowiadać”. To naprawdę mała pierdołka, ale rzuciła mi się w oczy już po drugim razie. POLECAM z całego serca
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
14-09-2018 o godz 21:14 przez: Malinka94
Zastanawialiście się gdzie traficie po śmierci? Albo inaczej… czy trafi tam wasze ciało, dusza, a może obie? Obecnie w literaturze dla młodzieży (ale nie tylko) spory odsetek książek dotyczy życia po śmierci, tego co dzieje się, kiedy umieramy na ziemi, dla świata. Melissa Darwood również podjęła się próby przedstawienia swojej wizji dotyczącej piekła czy też raju. Nie miałam okazji czytać nic z wcześniejszych pozycji autorki, dlatego też nie mam porównania, co do samego stylu. Do rzeczy! Mila to siedemnastolatka, której zdarza się „odpłynąć”, czyli w jednej chwili wykonuje jakąś czynność, a w kolejnej stoi przy ladzie w sklepie i płaci za zakupy. Co robiła w czasie kiedy nie miała świadomości? Nie wiadomo. Ona sama tego nie wie, ale przeraża ją to, że w chwilach, gdy „odpływa” może robić rzeczy, których potem może żałować, a przede wszystkim to, że niczego nie pamięta. Pewnego razu traci świadomość na pięć lat, których finałem jest zabójstwo męża i samobójstwo. Właśnie wtedy Mila odzyskuje świadomość i budzi się w Tryjonie. Tryjon to takie osobliwe miejsce, gdzie albo ląduje się wśród Jezioran, dusz, które po dokonanych zbrodniach szczerze żałują, lub trafia się do Samotni, gdzie na wieczność siedzi się na jednym kamyku i nie można nawet palcem ruszyć, z zachowaniem pełnej świadomości! Mila jest jednak takim przypadkiem nie do końca wiadomym i pewnym, dlatego też Pretor Zachary pomaga jej rozwiązać zagadkę jej utraty świadomości. Wizja, jaką przedstawiła Melissa Darwood jest niewątpliwie ciekawa, ale na początku nie potrafiłam się nadziwić jak akcja szybko nabiera tempa, jak wydarzenia szybko po sobie następują. No kurde, trochę wolniej! Bardzo rzadko zdarza mi się książka, która właściwie bez żadnego wstępu od razu przechodzi do sedna. Odbija się to na relacji Mila – Zachary, bo w moim odczuciu ta dwójka właściwie nic o sobie nie wiedziała, by mogła powiedzie,ć że coś do siebie czuje. Mila cierpiała na schorzenie określane, jako osobowość wieloraka, co moim zdaniem powinno rzutować na jej decyzje, na jej zachowanie. Nie znam się na medycynie, przyznaję się bez bicia, ale dla mnie osoba, która nosi w sobie kilka osobowości i które w odpowiednich momentach życia jej dochodzą do głosu, nie jest tak do końca świadoma rodzącego się uczucia, dlatego Mila powinna w mojej ocenie trzymać Zacharego na dystans. Ciekawe, choć na dłuższą metę męczące były kolejne opowieści dotyczącego okoliczności trafienia do Tryjonu napotkanych przez głównych bohaterów osób. Przez to właśnie w tej opowieści nie działo się nic. Jedynie może rozdział „Życie” był ciekawy i powoli rozjaśniał mi sytuację, do czego zmierza końcówka. Bez wątpienia ta książka ma w sobie pewną mądrość, by korzystać z każdego dnia, nie marnować go na głupstwa, tylko cieszyć się tym, co się ma, bo nie wiadomo, dokąd życie nas zaprowadzi. Również i nasze dzieciństwo ma wpływ, jakimi dorosłymi się staniemy, a osobowości przypisane poszczególnym sytuacją w moim mniemaniu ma każdy z nas. Każdy z nas ma jedną twarz spokojną, umiarkowaną drugą przebojową, w zależności od okoliczności! Ze swojej strony polecam, bo czyta się szybko, jest lekka w sam raz na jedno popołudnie ;)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
16-04-2018 o godz 07:45 przez: Domi czyta
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA Premiera: 18.04.2018 „(…) każdy strach można pokonać, jeśli ma się wolę walki i kogoś, kto stanie u twojego boku.” – fragment powieści. Gdzieś w blasku trzech półsłońc i trzech księżyców znaleźć można krainę o nazwie Tryjon, gdzie czas odmierzany jest sumą oddechów. Gdzieś na styku jawy i snu śmierć miesza się z życiem, a ludzkie wybory i środowisko, w którym człowiek wyrósł, determinują to, co dzieje się z nim po śmierci. Zabiłeś kogoś i nie ma w tobie za grosz skruchy? Trafiasz na Wyspę Potępionych, by wiecznie rozpamiętywać minione zło. A może szczerze żałujesz złych uczynków? Wtedy dołączasz do swoistego plemienia Jezioran. Na osoby prawdziwie niewinne czeka Wyspa Zbawionych. Piekło, czyściec i niebo w interpretacji Melissy Darwood, zaprezentowanej w najnowszej powieści „Tryjon”, poznaje nastoletnia Mila, która niczym bohater „Boskiej komedii” Dantego przemierza wraz ze swoim strażnikiem, Pretorem Zacharym, równoległą rzeczywistość. Podróż ta będzie mieć dla Mili kluczowe znaczenie, bo tylko w ten sposób, może dowiedzieć się, dlaczego trafiła do Tryjonu. Dziewczyna cierpi bowiem na niezrozumiałe dla niej zaniki pamięci, w czasie których kontrolę nad nią przejmuje ktoś inny, a odmienne stany świadomości wpędzają ją najczęściej w problemy. Okazuje się, że Mila zamordowała człowieka, a sama popełniła samobójstwo. Jednak czy to na pewno była ona? „Tryjon” to perfekcyjnie przemyślana, pełna symboliki powieść fantasy z doskonale opracowanym wątkiem psychologicznym, która opowiada o poszukiwaniu samego siebie, odnajdywaniu wiary w ludzi oraz godzeniu się z tym, co nieuniknione. To powieść o nadziei – nadziei na odkupienie win oraz na oswojenie tego, co ostateczne. To również świadectwo tego, jak ważna jest dla człowieka obecność wyrozumiałego towarzysza w życiu, będącego wsparciem w każdej sytuacji – rodzica, przyjaciela czy kochanka. Zwroty akcji, sceny pełne dramatyzmu z jednej strony, a pełne uczuć z drugiej, obmyślony w każdym detalu świat przedstawiony oraz bohaterowie z krwi i kości, borykający się z bolesną przeszłością i walczący o lepszą przyszłość oraz lepszą wersję samych siebie – oto recepta na literacki sukces! Każdy powinien przeczytać tę książkę, bez względu na swój wiek, ponieważ Melissa Darwood posługując się swoją niewyobrażalną wyobraźnią, tworzy historie ujmujące swą oryginalnością, zapadające w pamięć, a przede wszystkim zawierające ponadczasowe przesłanie. Odnajdźcie sami przesłanie płynące z „Tryjonu”, a gwarantuję Wam, że nie będziecie zawiedzeni. Serdecznie dziękuję autorce za egzemplarz recenzencki powieści, opatrzony spersonalizowaną dedykacją, a Wydawnictwu SQN za przyciągającą wzrok okładkę, idealnie oddającą charakter książki. Z niecierpliwością czekam na kolejne odsłony talentu polskiej autorki, która pisząc pod pseudonimem Melissa Darwood, funduje czytelnikom niezapomniane wrażenia w słownej oprawie przygody, psychologii i fantastyki na światowym poziomie. W moim osobistym rankingu, „Tryjon” dorównuje doskonałemu „Pryncpium” i zyskuje ex aequo z nim miano najlepszej powieści w dotychczasowym dorobku autorki. www.domi-czyta.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
27-04-2018 o godz 15:15 przez: Livingbooksx
Pewnego dnia główna bohaterka - Mila, budzi się w miejscu wyglądającym jak typowe więzienie. Zostaje oskarżona o zabójstwo męża, którego w ogóle nie pamięta. W jej dowodzie osobistym widnieje całkowicie inne imię oraz nazwisko, jednak zdjęcie jest jej. Według danych ma ona... o pięć lat więcej niż jej się wydaje. Jak się okazuje, Mila nie pamięta ostatnich pięciu lat oraz wielu wydarzeń ze swojej przeszłości. Natomiast miejsce, do którego trafiła, zwie się Tryjonem - miejscem, gdzie każdy trafia po śmierci. Dziewczynę czeka trudna droga przez historię swojego życia, w czasie której za wszelką cenę będzie starała się poznać swoje wnętrze (które okazuje się dość specyficzne i różnorakie) oraz dowiedzieć się, co wydarzyło się przez ostatnie, nieświadome przez nią, pięć lat. Od tych czynników zależy jej dalszy los oraz miejsce, do którego ostatecznie trafi po śmierci - na wyspę potępionych, nawróconych czy może zbawionych? A może czeka ją całkowicie inny los? Główna bohaterka na swojej drodze spotyka wiele postaci, które mają ogromny wpływ na jej dalsze poczynania oraz charakter powieści. Każdy z nich jest zupełnie inny a my, jako czytelnicy, mamy okazję poznać historię życia wielu z nich. Pomimo występowania w powieści elementów fantastycznych, nierealnych (a może tylko tak mi się wydaje? ) książka ta jest niezwykle wciągająca i mimo wszystko odbiera się ją dość realistycznie i prawdziwie. Każdy czytelnik ma okazję zastanowić się również nad swoją historią życia, nad swoimi poczynaniami oraz osobami, które dotąd spotkał i które w jakiś sposób odmieniły jego los. "Nawet jeśli będziesz bardzo się starać, nie unikniesz sytuacji, które pobudzą w tobie niechciane uczucia. Życie jest nieprzewidywalne. Ludzie są nieprzewidywalni. Nawet my sami nie potrafimy czasami przewidzieć własnego zachowania. Nie sztuką jest uciekać od emocji, sztuką jest umieć je przeżywać. Znosić cierpienie, zawód, ból. One nigdy nie trwają wiecznie. W końcu mijają, pozostaje po nich tylko wspomnienie." Język, jakim została napisana owa powieść, bardzo przypadł mi do gustu. Jest on prosty, jednak bardzo wysublimowany i idealnie dopasowany do panującego klimatu. Można poczuć w niej nieco magii i dreszczyku, jednak uważam, że książka ma w sobie wątek psychologiczny i jest on wyraźnie wyczuwalny. Retrospekcje dodają całości uroku i pomagają zrozumieć, co dokładnie miało miejsce w przeszłości bohaterów i dlaczego znajdują się we wspomnianym, tytułowym Tryjonie. "Tryjon" to pierwsza powieść Melissy Darwood, którą miałam okazję przeczytać. Jest to książka, która wbrew swoim pozorom wymagała nieco "myślenia", aby nie pogubić się w zawartych w niej wydarzeniach, ponieważ prawdę mówiąc - poznajemy sporo bohaterów, którzy wpływają na losy Mili. Całość jednak jest subtelna i nie stanowi problemu w zrozumieniu poszczególnych wydarzeń oraz co najważniejsze - przesłań, które książka za sobą niesie. Co do zakończenia... szok! Nie spodziewałam się takiego obrotu akcji, który mnie wzruszył i uradował. Jestem pozytywnie zaskoczona twórczością polskiej autorki i z całą pewnością w przyszłości sięgnę po inne dzieła Melissy Darwood.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
17-10-2018 o godz 15:32 przez: Klaudia Sosna
No dobrze zacznijmy może od tego, że książka zachwyca swoją przepiękną oprawą graficzną (zarówno okładka, jak i w środku na początku każdego nowego rozdziału), to jeszcze treść na tyle wciągająca, że nie dało przestać jej czytać. Jednak jako, że jestem „koneserem literatury”, postanowiłam, jak już wcześniej wspomniałam — czytać ją odrobinę dłużej i spowolnić skończenie czytania tej książki. Argument numer 1 - Bohaterowie Tak już słyszę wasz jęk „zaraz powie, że są nieszablonowi i świetnie wykreowani. Na miłość Boską zmień kobieto płytę, bo ciągle się potarzasz”. To może was trochę zaskoczę, gdyż w Mili — głównej bohaterce opowieści — znalazłam samą siebie. Może niecałą mnie, ale dużą swoją część, co dało mi trochę do myślenia i zastanawiania się. Tutaj nie będę wymieniać na jakie tematy, bo niektóre były to błahe sprawy, jednak wtedy były dla mnie po prostu ważne i cieszę się, że w końcu miałam możliwość je wszystkie przemyśleć. Ponadto nie wiem, czy to pierwsza książka, w której lubię i rozumiem drugoplanowe postacie. Historie z przeszłości, które poznajemy, są naprawdę intrygujące i dające do myślenia i zastanowienia się, choć przez chwilę. Argument numer 2 - Emocje Książka od samego początku jest przesiąknięta emocjami, zarówno tymi pozytywnymi, jak i negatywnymi. Podczas czytania historii, zarówno pragniemy poznać jej zakończenie, jak i również, aby opowieść nie kończyła się zbyt szybko. Dzięki przesiąkniętej wszelkimi emocjami i uczuciami opowieści nie dało się nie polubić postaci, jak i stylu samej autorki. Czytając książkę, czułam, jakbym sama przeżywała lub co najmniej była postacią drugoplanową, która to wszystko obserwuje. (Po zakończeniu opowieści lepiej zaopatrzcie się w paczkę chusteczek. Tak na wszelki wypadek ;)) Argument numer 3 Przedstawienie świata Pomimo licznych podobnych opowieści, gdzie autorzy tworzyli sami własną wizję, co się stanie po naszej śmierci, Melissa Darwood zrobiła to nadzwyczaj niesamowicie i ciekawie. Pomimo że tekst jak na książkę z elementami fantastycznymi jest dosyć krótki (równe 300 stron), to jednak został on naprawdę świetnie i dokładnie przedstawiony, dzięki czemu możemy poznać Tryjon w całej swej okazałości. Pomimo że Tryjon opowiada o życiu po śmierci, to jednak przedstawiła ten temat w nowej odsłonie, który prawdopodobnie zachwyci wiele osób, które kochają fantastykę, a zarazem osoby, które chcą zacząć swoją przygodę z gatunkiem, jakim jest fantasy. Argument numer 4 „Cudze chwalicie, swego nie znacie” Każdy zapewne dał się podejść, choć na moment, że opowiadam o książce wydaną przez zagraniczną autorkę. No cóż, nic bardziej mylnego. Melissa Darwood to pseudonim polskiej autorki, która pragnie pisać o nowych jeszcze niezatartych szlakach, które tylko czekają na swoje odkrycie. Dlatego też chciałabym was serdecznie zachęcić do sięgnięcia po tą naprawdę dobrą, pełną emocji i nadziei opowieść. ~~Czytelniczka z Księżyca~~
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
31-01-2021 o godz 18:25 przez: Aneta Kunowska (Ladyinred.pl)
Każdy z nas od czasu do czasu zadaje sobie pytanie o to, co jest po drugiej stronie. Motyw życia po śmierci, zaświatów jest jednym z najczęściej wykorzystywanych motywów w literaturze. Wydawać by się mogło, że został już doszczętnie wyeksploatowany. Nic bardziej mylnego – Melissa Darwood udowadnia, że wciąż są twórcy, którzy potrafią podejść do tematu ze świeżym spojrzeniem i głową pełną kreatywnych pomysłów. Jak udowodnić swoją niewinność, kiedy nie pamiętasz ostatnich pięciu lat? To pytanie nieustannie zadaje sobie Mila – główna bohaterka powieści Tryjon. Co się stało, że dziewczyna ma luki w pamięci? Mila wie, że nie jest zwyczajną nastolatką. Zdarza jej się tracić świadomość, a gdy ją odzyskuje, nie wie kim, ani gdzie, jest. Pewnego dnia budzi się w zaświatach, zwanych Tryjonem. Dowiaduje się, że umarła, a przed śmiercią kogoś zamordowała. Pyta o to, czy przyznaje się do winy, uparcie twierdzi, że nikogo nie zabiła. Jest zwykłą kłamczuchą czy ma rozdwojenie jaźni? Ani jedno, ani drugie. Otóż Mila cierpi na zaburzenia świadomości. Posiada też osobowość wieloraką, co oznacza, że w wyniku licznych traum, jej ciało zamieszkuje nie tylko ona, lecz kilka innych osób – niektóre płaczliwe, inne zaś agresywne i nieobliczalne. Mila tylko czasami odzyskuje własną świadomość – żeby przywołać jej właściwą osobowość należy jej zapewnić spokój i poświęcić trochę czasu. Czy tyle go ma Pretor Zachary, strażnik i zarazem towarzysz pozaziemskiej przygody Mili? W literaturze z gatunku young adult nie może zabraknąć wątku miłosnego. Ten zawarty w Tryjonie, uczuciu między Milą a Zacharym z jednej strony jest oczywisty, by nie rzec, banalny. Z drugiej jednak strony jest nieoczywisty, zaskakujący i ewoluuje w dość niespodziewanym kierunku. Melissa naprawdę potrafi zaskoczyć czytelnika! Tym, co wyróżnia Tryjon na tle wielu innych powieści, jest fenomenalnie wykreowany świat przedstawiony. Jak wspominałam na samym początku, motyw Zaświatów, mimo że często wykorzystywany, dzięki Melissie zyskał nowe oblicze. Pisarka podeszła do tematu kreatywnie i niesztampowo, czym zyskała moje uznanie. Tryjon to bardzo frapująca kraina – jest tam Wysoki Sąd, przed którym stają zmarli, nie ma jednak nieba ani piekła. Każda dusza po wyroku trafia w jedno z trzech miejsc – na Wyspę Zbawionych, Nawróconych lub Potępionych. Tryjon to znakomita lektura zarówno dla młodzieży, jak i dla dorosłego czytelnika. Zachwyci przede wszystkim czytelników wymagających, którzy szukają niebanalnych lektur i niestandardowych treści w literaturze. Melissa Darwood po raz kolejny udowodniła, że pomysłów jej nie brakuje i że znakomicie odnajduje się w każdym gatunku literackim, w którym swoich sił próbuje. Tworzy historie oryginalne, operuje ładną polszczyzną, ma lekkie pióro i bogatą wyobraźnię, co sprawia, że jej książki czyta się szybko i z wielką przyjemnością. https://lady-in-red.pl/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
22-09-2018 o godz 19:31 przez: anna
Melissa Darwood to niesamowita polska pisarka, której książki podbijają serca nie tylko w Polsce. Jej pierwsze dzieła zostały napisane w języku angielskim, a później zostały przetłumaczone na język polski. „Tryjon” to moja pierwsza przeczytana książka spod pióra tej autorki, ale na pewno nie ostatnia … „-pomocy... wyrzęziła. Poczuła żar w piersi i zaniosła się kaszlem. Ogarnęło ją przerażenie i znów zapadła się w ciemność „. Mila to hmmm na pozór zwykła nastolatka. Wiem to bardzo dziwne stwierdzenie, ale w pełni adekwatne do niej. Jej życie nie jest usłane różami, rodzina się praktycznie rozpadła. Po śmierci ojca matka zaczęła pić. I jeszcze to, że przez niewyjaśnione zaniki pamięci, które zdarzają się często, Mila ma problemy. Powodują one bardzo dziwne sytuacje. Czasami jak się „przebudza” nie wie co robiła, gdzie jest ani co się z nią działo. Jakoś starała się tym żyć i przyzwyczaiła się, że nie wszystko wie co się z nią dzieje. Jednak problem zaczyna się, kiedy budzi się w Tryjonie, ale to nie jest najgorsze. Okazuje się, że jest oskarżona o … zabicie męża, popełnienie samobójstwa, ale przecież ona nic nie pamięta. Przecież ona ma dopiero kilkanaście lat. Jaki mąż ? Autorka pokazuje ile człowiek może mieć osobowości. Czy to w ogóle jest możliwe? Niestety, to nie koniec problemów Mili. W krainie po śmierci, ma zapaść decyzja na co zasłużyła. Jeśli przyzna się do błędów i szczerze ich będzie żałować – wszystko dobrze się skończy. Jak to zrobić, jeśli ktoś nie pamięta tego co zrobił przez ostatnich kila lat ? „W Tryjonie liczą się sprawiedliwość, uczciwość i prawda”. Początkowo podchodziłam do tej książki jak do zwykłej młodzieżówki. Myślałam, że to pewnie jakaś zwykła chora nastolatka, która będzie miała bardzo schematyczną historię miłosną. Nie macie pojęcia jak bardzo się zdziwiłam w trakcie czytania. Może i jest to opowieść o nastolatce, która staje się kobietą i jest tam mały wątek miłosny, ale on tu nie jest najważniejszy. To unikalna i nieprzewidywalna książka, która zaskakiwała mnie za każdą przeczytaną stroną. Nigdy bym się nie spodziewała wydarzeń, które odkrywałam w tej historii. I jestem pewna, że się nikt nie zawiedzie. I jeszcze dochodzi do tego aspekt morału. Tak ta książka daje do myślenia i to bardzo. Napisana została lekkim językiem, ale nie jest to prosta pozycja. Nie raz zatrzymacie się, by przemyśleć parę spraw. Ja osobiście przeczytałam ją bardzo szybko, bo tak mnie wciągnęła. Nie jest to pozycja dla dzieci, bo mogłyby jej nie zrozumieć, ale myślę, że tak 15+ będzie dobrze, choć myślę, że spodoba się nie tylko młodym czytelnikom. Przyznaje tej książce ocenę 5/5(oczywiście w mojej skali) i serdecznie zachęcam do zapoznania się z twórczością Melissy Darwood. Sama na pewno to zrobię, bo to naprawdę dobra pisarka. „- Tylko nie mów, że znów miałam fugę”. Wasza Niezgodna Czyta Książki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
05-08-2018 o godz 20:05 przez: czyczytasz
"Każdy zastanawia się czasem, co się z nim stanie po śmierci. Czy to w jaki sposób żył, kim był, jak traktował innych, jakie decyzje podejmował, będzie miało wpływ na to, dokąd trafi, gdy wyda z siebie ostatnie tchnienie ?" "Tryjon" to odrobinę fantastyczna opowieść o poszukiwaniu własnej tożsamości. W książce poznajemy Milę - dziewczynę, która na co dzień nie cieszy się zbyt dużą sympatią rówieśników. Jej głównym problemem jest to, że zdarza jej się tracić świadomość i nie pamięta co działo się w tym czasie. Pewnego dnia budzi się w miejscu zwanym Tryjonem, gdzie dowiaduje się że nie żyje i została oskarżona o bardzo poważną zbrodnię. W tym momencie zaczyna się jej podróż w celu odnalezienia samej siebie i odkrycia prawdy. A czeka na nią (jak i na czytelnika) mnóstwo niespodzianek. Książka ukazuje nam fantastyczną krainę Tryjon - towarzyszymy bohaterce w jej drodze poprzez poszczególne części tego świata i poznajemy bliżej jej historię oraz spotykamy wielu innych bohaterów zamieszkujących na stałe opisywane krainy. Podróż jaką odbyła Mila była długa i chwilami odczuwałam już niewielkie znużenie obszernie opisywanymi krajobrazami i wydarzeniami. Śledziłam jednak losy bohaterki aż do samego końca z zaciekawieniem licząc że akcja nabierze dalej tempa. Moja wrodzona chęć rozwiązania zagadki okazała się silniejsza. W książce oprócz głównego motywu mamy też kilka wątków pobocznych. Odnajdziemy w niej odrobinę romansu, nieco psychologii oraz przede wszystkim dużo elementów fantastyki. I chciałabym o wiele więcej napisać na tema bohaterów spotykanych przez Milę , czy nawet na temat jej samej oraz jej przemiany ale obawiam się, że zepsułabym niespodziankę tym, którzy książki jeszcze nie czytali. Opis książki niewiele mówi o akcji, która rozgrywa się wewnątrz, dlatego też głębsza analiza poznanych wydarzeń mogłaby moim zdaniem zdradzić wiele istotnych szczegółów. Napiszę tylko, że bohaterka przebyła długą drogę od strachu, niepewności, zdezorientowania aż do zrozumienia przeżywanych wydarzeń i determinacji w dążeniu do zmiany własnego przeznaczenia. Książka o poszukiwaniu i upartym dążeniu do celu. Autorka ukazuje nam jak duże znaczenie ma również udział innych ludzi w naszym życiu oraz uświadamia, że każda nasza decyzja z przeszłości może zmienić naszą przyszłość. Jeśli chodzi o przesłanie płynące z książki oceniam ją w skali od 1 do 10 na mocne 9+. Jest to interesująca, intrygująca, pouczająca historia o miłości, strachu, zagubieniu i poszukiwaniu właściwej drogi. Jeśli miałabym jednak oceniam samą fabułę i zbudowaną wokół niej akcję muszę przyznać, że spodziewałam się czegoś więcej i w tym przypadku przyznałabym jedynie 6 punktów na 10.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Cud, Miód, Malina
4.6/5
27,50 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Czerwona kartka
4.8/5
39,32 zł
59,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Święto ognia
4.7/5
28,62 zł
42,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Kimi Raikkonen
4.8/5
34,01 zł
49,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Morderca znad Green River
4.7/5
43,59 zł
59,99 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego