Tron półksiężyca (okładka  miękka, 10.2012)

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Świat baśni „Tysiąca i jednej nocy” ożywa na kartach opowieści o łowcy demonów.

Królestwa Półksiężyca stoją na skraju rebelii. Krainą ghuli i dżinów, świętych wojowników i heretyków wstrząsa konflikt pomiędzy rządzącym żelazną ręką kalifem a mistrzem złodziei, Księciem Sokołów. Jakby tego było mało, ludzie zaczynają ginąć w dziwnych, nienaturalnych okolicznościach. Ktoś musi powstrzymać mordercę. Tym kimś ma być doktor Adulla Machslud.

Sęk w tym, że ostatni prawdziwy łowca ghuli w wielkim mieście Dhamsawaat jest już zmęczony polowaniem na stwory, najchętniej przeszedłby na emeryturę. Gdy jednak ofiarami mordercy padają członkowie rodziny jego byłej kochanki, sprawa staje osobista. Wraz z młodym pomocnikiem Raseedem bas Raseedem i obdarzoną niezwykłą mocą Zamią odkrywają, że coś łączy tajemnicze zabójstwa z rodzącą się rebelią – ktoś próbuje zdobyć Tron Półksiężyca.

ID produktu: 1054392189
Tytuł: Tron półksiężyca
Autor: Ahmed Saladin
Tłumaczenie: Bieliński Przemysław
Wydawnictwo: Prószyński Media
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 360
Numer wydania: I
Data premiery: 2012-10-18
Forma: książka
Indeks: 11846499
średnia 3,4
5
1
4
0
3
4
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
4 recenzje
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
3/5
11-11-2015 o godz 17:15 przez: atisza | Zweryfikowany zakup
W dalekim kraju o egzotycznej nazwie, w mieście rządzonym przez wrednego kalifa żyje sobie człowiek o imieniu Abdull. Jego kaftan jest biały jak śnieg i nigdy do niego nie przywiera brud. Ów biały kaftan oznacza, że człowiek ten jest łowcą ghuli. W świecie fantasy ghul to nieumarła istota, żywiąca się trupami, powoływana do życia w najprzeróżniejszy sposób od magii przez nieczyste uczynki po ukąszenie wampira. Te z którymi spotkamy się w Tronie mają obyczaj posilać się , jeszcze zanim ofiara na dobre wyzionie ducha. Oprócz wykwintnego posiłku z bijącego serca wysysają ze swojej ofiary również duszyczkę. Możemy się tylko domyśleć, że dzięki temu wzmacniają maga który je powołał do „życia” i który nimi steruje. Są ghule piaskowe, wodne, ziemne i … ludzkie. Na wszystkie poluje wspomniany już łowca ghuli, czyli taki ichniejszy, egzotyczny wiedźmin. Jednak kudy mu tam do wyniosłej, szlachetnej, jakże polskiej cierpiętniczości naszego polskiego Wiedźmina. Wschodni wiedźmin jest stary, tłusty, zrzędliwy, marudny i ma brzydki obyczaj traktować wszystkich nieco z góry. Ot taki wiedźmin w wieku przedemerytalnym, znudzony, zmęczony i kompletnie bez formy. Abdull, jak to na bohatera przystało posiada swojego sidekick’a. A co! Miał Robinson Piętaszka? Miał. Miał Herkules Jolaosa? Ano miał… miał wreszcie Wiedźmin Jaskra? Dyć!
No więc i nasz Abdull ma swojego Rashida. Rashid jest z zakonu Derwiszy, ma jakieś metr dziesięć w kapeluszu, około 16 lat i jest fantastycznym wojownikiem, że niech się Bruce Lee i Jackie Chan schowają. Młodzieniec ów posługuje się … no właśnie i tu się tłumacz chyba udławił bo raz jest to miecz rozdwojony a raz rozwidlony.. Przyznaję, ilekroć trafiałam na niego w tekście wyobraźnia podsuwała mi coraz bardziej dziwaczne obrazy od miecza Dartha Maula poczynając a na mieczu przypominającym jęzor węża kończąc. Rzeczony Rashid jest też fanatykiem cytującym co i rusz pobożne teksty. Zresztą, w tej książce pobożnymi tekstami rzucają niemal wszyscy głowni bohaterowie. A co gorsza Abdull właśnie ich używa do rozprawiania się z brzydami.
W książce aż roi się od dziwacznych konceptów i rozwiązań, czasami ma się wręcz wrażenie, że materia książki tu i tam, kompletnie jak to mówią kierowcy „wyjechała autorowi spod siedzenia” i wtedy ratując się dorzucał do niej następną dziwaczną postać . Zawsze się zastanawiałam czy można napisać fantasy zawierające elementy którejś z największych religii monoteistycznych. Czy możliwe jest chrześcijańskie fantasy, albo judaistyczne? Nie wiem. Ale po lekturze „Tronu wiem, że jest możliwe fantasy prawie muzułmańskie. I, że nie jest to najlepszy „wynalazek”. Książka jest z jednej strony intrygująca przez swoją bardzo wyrazistą odmienność kulturową. Z drugiej męczy i nuży przez swoje moralizatorstwo. z trzeciej denerwuje pourywanymi lub ledwo co naszkicowanymi wątkami.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
15-02-2013 o godz 12:40 przez: Amanda Górniak (Cassiel)
Tron Półksiężyca to powieść napisana prostym, odrobinę wulgarnym językiem, który nie spodoba się każdemu. Czytając pewne wypowiedzi bohaterów bardziej dziwiłam się autorowi, że wymyślił tak proste żarty, które zamiast bawić oburzały mnie.
Historia bez wątpienia potrafi wciągnąć czytelnika w świat pełen intryg i tajemnic, świat zupełnie inny od tego, który znamy - jest tu magia, kalif, święci wojownicy, dżiny - czyli elementy nam nieznane i intrygujące.
Na korzyść książki na pewno wpływa okładka, która mi osobiście bardzo się podoba. Żałuję, że autor nie wykorzystał w stu procentach swojego pomysłu, bo gdyby to zrobił, zamiast stawiać ocenę trzy z plusem, postawiłabym minimum piątkę.
Czy ta recenzja była przydatna? 2 0
3/5
13-11-2012 o godz 12:19 przez: Tristezza
„Tron Półksiężyca” niestety nie spełnił moich oczekiwań. Nie jest książką złą, ale nie jest też całkiem dobrą. Jest to lektura, która nie porywa, jednak dostarcza rozrywki, relaksu i jest przyjemną odmianą w tej erze wampirów i wilkołaków. Najważniejsze w niej są właśnie konflikty wewnętrzne postaci, sprzeczność między tym co nakazuje rozum, reguły i tym co serce. Jest to istotny problem, który często się pojawia w życiu każdego z nas, choć z pewnością nie na taką samą skalę. Utwory takie jak ten, które czyta się dobrze, ale można je w każdej chwili odłożyć są potrzebne (szczególnie jak ma się coś ważnego do zrobienia i nie można pozwolić sobie na całe godziny z lekturą w ręku). Dlatego polecam tę powieść osobom szukającym jakiejś odmiany, sposobu na zapewnienie sobie przyjemnych chwil między pracą czy nauką. Treść jest całkiem interesująca, a cena bardzo przystępna.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
3/5
05-11-2012 o godz 12:26 przez: Marta Dyląg
Uwierzyłam słowom Nory K. Jemisin, które widniały na okładce tej książki, zapewniając mnie, że Autor jest “mistrzem opowiadania epickich historii”. Dałam się skusić obietnicy, iż na kartach tej powieści ożywa świat znany z Baśni z tysiąca i jednej nocy. Może gdybym tego nie zrobiła, nie szukałabym wszędzie tej magii, tego hipnotyzującego, orientalnego uroku. „Epicka historia” okazała się być dość schematycznie przeprowadzoną przygodą, gdzie większość czasu bohaterowie spędzili w domu swoich przyjaciół, próbując rozszyfrować zagadkę brutalnych morderstw. Rozwiązanie tej zagadki, choć bez zaskoczenia, było przynajmniej efektowne, za co książce należy się plus. Ale z kolei mimo występowania magii, mimo pojawienia się eliksirów, ghuli, potworków stworzonych z powietrza i piasku, brakowało mi tego nastroju, którego oczekiwałam.
Tron Półksiężyca jest powieścią dobrą, a nawet zadowalającą, jeśli nie da się zwieść nieco wygórowanym obietnicom, jakie kuszą z okładki książki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0

Zobacz także

Podobne do ostatnio oglądanego