Toxyczne dziewczyny (okładka  miękka, 2019-08)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Oferta empik.com : 24,21 zł

24,21 zł 38,90 zł (-37%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Feministyczna wersja "Władcy Much" opowiadająca o trzech najlepszych przyjaciółkach, które mieszkają w szkole z internatem dla dziewcząt, mieszczącej się na wyspie objętej kwarantanną. Po tym, jak jedna z nich nagle znika bez śladu, reszta dziewczyn musi przebyć trudną drogę, by odkryć prawdę o swoim więzieniu. Ten najnowszy debiut to porywająca powieść, niepodobna do niczego, co już znasz.

Minęło osiemnaście miesięcy, odkąd na szkołę dla dziewcząt Raxter nałożono kwarantannę, od kiedy Tox pogrążył wyspę i wywrócił życie Hetty do góry nogami.

Zaczęło się powoli. Z początku zaczęli umierać nauczyciele. Potem Tox przeniósł się na uczennice, wykręcając i zmieniając ich ciała. Teraz, odcięte od reszty świata i pozostawione same sobie na wyspie, dziewczyny nie wychodzą poza ogrodzenie szkoły. Tox zmienił lasy w dzikie i niebezpieczne, a dziewczyny czekają na lekarstwo, które obiecano im dostarczyć. Tox przenika do wszystkiego.

Kiedy Byatt znika, Hetty robi wszystko, by ją odnaleźć, nawet jeśli oznacza to złamanie kwarantanny i walkę z potwornościami czającymi się za ogrodzeniem. Gdy się tego podejmuje, odkrywa, że w historii Raxter kryje się znacznie więcej, niż mogłaby kiedykolwiek przypuszczać.

"»Toxyczne dziewczyny« to gwałtowna i pełna emocji powieść. Jestem przekonany, że będziemy świadkami pojawienia się nowej, znaczącej gwiazdy literackiej".
 Jeff VanderMeer, autor bestselleru New York Timesa – "Annihilation"

"»Toxyczne dziewczyny« to odważna, pełna wyobraźni, emocjonująca i przerażająca powieść o moich marzeniach – opisuje ogromną odwagę i siłę dziewczyn oraz porażającą moc ich przyjaźni. Niesamowity, niezapomniany sukces".
 Claire Legrand, autorka bestselleru New York Timesa – "Furyborn"

"Ta oszałamiająco wyjątkowa, odważna i klimatyczna powieść zafascynowała mnie od pierwszej strony. Niesamowita wyspa Raxter przenika każdą scenę, a bohaterki Rory Power są bezwzględne oraz szczere. Na każdej kolejnej stronie dosłownie jaśnieją. To przełomowa, spekulatywna historia – brutalna i piękna, surowa i odważna. Uwielbiam tę książkę".
Emily Suvada, autorka bestselleru New York Timesa – "This Mortal Coil"

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Toxyczne dziewczyny
Autor: Power Rory
Wydawnictwo: Wydawnictwo NieZwykłe
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 315
Numer wydania: I
Data premiery: 2019-08-27
Rok wydania: 2019
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 30 x 141 x 206
Indeks: 32986433
średnia 4
5
16
4
14
3
5
2
6
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
21 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
4/5
24-04-2022 o godz 14:44 przez: anonymous | Zweryfikowany zakup
Bardzo wciagajaca książka. Polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
13-09-2019 o godz 21:02 przez: Snieznooka
Dzisiejsza recenzja nie jest wyjątkowa jedynie z tego powodu, że książka „Toxyczne dziewczyny” jest moim medialnym patronatem, ale także dlatego, że jest to debiut Rory Power, który nie tylko hipnotyzuje niecodzienną i magnetyczną okładką, ale także opisem fabuły. Muszę Wam powiedzieć, że po lekturze książki mogę powiedzieć, że zdecydowanie byłby to bardzo ciekawy materiał na scenariusz dobrego filmu. Elementy dyskopijne z walką z dziwnym wirusem, odseparowanie, niewiedza, walka z dziwnym wirusem, który zbiera straszne żniwo, tego możemy się spodziewać po tej historii. Jak udało się wybrnąć autorce z wykonaniem tego ambitnego planu? „Powieka stopiła się i zrosła, zamykając oko na amen. Pojawiło się też uczucie, jakby pod spodem coś rosło. Tak to u nas wygląda, wszystkie takie jesteśmy. Chore albo, jak kto woli, niezwykłe z niewiadomej przyczyny. Coś rozrywa nas od środka. Części ciała odpadają i zanikają. To nas hartuje. Przyzwyczajamy się i jakoś sobie z tym radzimy”. „Toxyczne dziewczyny” to powieść, które rozgrywa się w Szkole dla Dziewcząt na wyspie Raxter, gdzie Tox zaczął stopniowo pochłaniać wszystko zmieniając las, dziką przyrodę, ziemię także, a może zwłaszcza ludzi. Przykro patrzeć na wielki gmach dawniej w pełni funkcjonującej szkoły, przepełnionej uczennicami, gwarem i śmiechem. Te czasy się skończyły, odeszły bezpowrotnie. Wszystko się zmieniło, nie wiadomo, co tak naprawdę było tego przyczyną, że bezlitosna choroba zaczęła podstępnie przejmować kontrolę nad całą wyspą. Co ważniejsze, bądź ciekawsze nigdy nie było wiadome, co jej atak przyniesie ofierze. Czy śmierć czy mutację, a może jedno i drugie? Zdezorientowanie, ból i samotność zacierały nadzieję na to, że ktoś nadal pracuje nad lekarstwem. Z całej kadry nauczycielskiej pozostało dwóch, nauczycieli i niezbyt liczna gromada uczennic z okropnymi konsekwencjami , czyli dziwnymi mutacjami, jednak udało im się pozostać przy życiu. „W górze drogi ktoś krzyczy, po czym spod osłony drzew wyłania się powracająca do domu Brygada Łodziowa. Tylko tym paru osobom wolno uczestniczyć w wyprawie przez całą wyspę. Kierują się do przystani, do której zazwyczaj przypływały i odpływały promy, a gdzie teraz marynarka dostarcza jedzenie oraz ubrania. Reszta z nas zostaje za ogrodzeniem, modląc się, aby wszyscy bezpiecznie dotarli z powrotem”. Wyspa została objęta kwarantanną, szkoła otoczona ogrodzeniem, a jedyne dziewczyny, które zapuszczają się dalej tworzą Brygadę Łodziową po to, aby mogły zebrać zapasy żywności i dary od wojska, ostatnio zarówno ilość i jakość dostaw się pogorszyła. Nawet kiedy w dostawnie nie ma chleba, zawsze jest szampon, czy ciepłe kurtki, tylko, że dziewczyny są głodne, walczą więc między sobą o lepszy towar, co uważają za sprawiedliwe, tylko, czy na pewno tak jest? „Śniadanie było dość skromne, stąd teraz czuję, jak moje kończyny drżą z głodu. Wiem, że Byatt odczuwa to samo, więc po lunch zbiegamy po schodach na parter, do głównego holu z wielkim, strzelistym sufitem. Stoją tam pokiereszowane, powykrzywiane stoły, kominek oraz kanapy z wysokimi oparciami, z których kiedyś wyrwałyśmy wypełnienie, a później je spaliłyśmy, by się ogrzać”. Głównymi bohaterkami „Toxycznych dziewczyn” są Hetty, Byatt i Reese, to starsze dziewczyny w szkole, przetrwały tam ponad rok spoglądając, jak Tox pochłania, coraz więcej żyć. Oko Hetty przerodziło się w coś innego, powieka się zrosła, dłoń Reese jest teraz srebrna, ostra i pokryta łuskami, a Byatt została wzbogacona o kościste kolce. Mimo tych zmian bohaterki wiedzą, że są szczęściarami w tym całym nieszczęściu, inni doświadczają gorszych przejawów rozprzestrzeniania się choroby. Śmierć zagląda każdej z nich w oczy, tylko kwestia czasu, kiedy kolejna z nich zacznie cierpieć. Hetty staje się jedną z trzech dziewczyn z Brygady Łodziowej, w ten sposób już przy pierwszej misji odkrywa, że dystrybucja żywności i zapasów może nie być tak sprawiedliwa, jak początkowo myślała. Wtedy też jej najlepsza przyjaciółka Byatt przechodzi kolejny wybór choroby i znika następnego dnia, co sprawia, że dziewczyny zaczynają się martwić. Hetty nie może tak po prostu zaakceptować tego, że Byatt zniknęła, nie potrafi się pogodzić z tą stratą, dlatego obmyśla plan wspólnie z Reese, aby ją uratować. Dzięki jej uporowi i obserwacji odkrywa, że życie na tej wyspie, które znały, może nie być tym, czym myślały. Jaka jest prawda? Czy uda im się uwolnić Byatt? Czy przez to nie narobią sobie dodatkowych problemów? Czym tak naprawdę jest Tox? Czy bohaterkom uda się przetrwać? „Czekać i pozostać przy życiu. Myślałyśmy, że to będzie proste – razem za ogrodzeniem, oddzielone od lasu oraz zwierząt, które stały się dzikie i dziwaczne – ale wciąż traciliśmy kolejne osoby. Paroksyzmy wyniszczały ich ciała, sprawiając, iż nie mogły choćby oddychać, wywoływały niegojące się rany, a czasami też gwałtowność, obracającą oszalałe dziewczyny przeciwko sobie. Wciąż się to zdarza. Z tą różnicą, iż teraz wiemy, że jedyne, co możemy zr
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
10-09-2019 o godz 00:26 przez: Detektyw Książkowy
Od zawsze ciągnęło mnie do lasu. Uwielbiałam zapach mchu, świeżej trawy i ciszę, którą dało się wyczuć dosłownie wszędzie. Pamiętam z jaką miłością patrzyłam na dziką przyrodę i płochliwe zwierzęta. Z czym zawsze kojarzył mi się las? Z naturalnością, dzikością i niekończącą się tajemnicą. Spacery po lesie sprawiały mi ogromną frajdę, ponieważ nigdy nie mogłam przewidzieć tego co czeka mnie za kolejnym pięknym drzewem. Wiecie z czym jeszcze kojarzył mi się las? Ze spokojem. Niestety tego samego nie mogą powiedzieć bohaterki powieści pt."Toxyczne dziewczyny". Dla nich las jest czymś niebezpiecznym, zakazanym i nieosiągalnym. Dlaczego? Tego dowiecie się po przeczytaniu powieści Rory Power. Zapraszam do zapoznania się z moją opinią! Minęło osiemnaście miesięcy, odkąd na szkołę dla dziewcząt Raxter nałożono kwarantannę, od kiedy Tox pogrążył wyspę i wywrócił życie Hetty do góry nogami. Zaczęło się powoli. Z początku zaczęli umierać nauczyciele. Potem Tox przeniósł się na uczennice, wykręcając i zmieniając ich ciała. Teraz, odcięte od reszty świata i pozostawione same sobie na wyspie, dziewczyny nie wychodzą poza ogrodzenie szkoły. Tox zmienił lasy w dzikie i niebezpieczne, a dziewczyny czekają na lekarstwo, które obiecano im dostarczyć. Tox przenika do wszystkiego. Kiedy Byatt znika, Hetty robi wszystko, by ją odnaleźć, nawet jeśli oznacza to złamanie kwarantanny i walkę z potwornościami czającymi się za ogrodzeniem. Gdy się tego podejmuje, odkrywa, że w historii Raxter kryje się znacznie więcej, niż mogłaby kiedykolwiek przypuszczać. Przyznam Wam się szczerze, że nie wiem od czego mam zacząć dzisiejszą recenzję, ponieważ "Toxyczne dziewczyny" wprawiły mnie w niemałe zaskoczenie.... Ale może lepiej będzie jeżeli zacznę wszystko od początku. Początkowo sceptycznie pochodziłam do najnowszej publikacji wydawnictwa NieZwykłego. Dlaczego? Nie mam bladego pojęcia. Może dlatego, że kontaktowałam się z zaprzyjaźnioną blogerką i jej opinia o powieści Pani Power była dość średnia. Nie wiedziałam co mam robić - czy czytać tę książkę czy jednak ją sobie odpuścić. Po dłuższym namyśle doszłam jednak do wniosku, że mam naprawdę ogromne zaufanie do wydawnictwa i powinnam dać szansę tej lekturze. Postanowiłam przeczytać "Toxyczne dziewczyny" i przekonać się na własnej skórze co co było tyle szumu. Czy powieść Rory Power zasługuje na rozgłos? Czy warto było czytać tę książkę? Potrzymam Was jeszcze w niepewności. W następnym akapicie pogadamy jeszcze o okładce. Wiem, wiem jestem okrutna! Strasznie się cieszę, że wydawnictwo postanowiło zostawić oryginalną okładkę. Nie wiem dlaczego, ale ta oprawa graficzna bardzo mi się podoba. A co więcej, idealnie pasuje do treści powieści. Na pierwszym planie widzimy dziewczynę, której twarz i szyja jest tak jakby niepełna. To pewnie nie jest zbyt dobre określenie, ale nie umiem tego inaczej opisać. W każdym razie na środku okładki widzimy dziewczynę, która jest po prostu inna. Jedno oko ma zakryte włosami, a wokół, albo nawet w środku twarzy ma rośliny. Dlaczego? Na to pytanie również nie odpowiem, ale jak tylko skusicie się na przeczytanie tej powieści to wszytko się Wam rozjaśni. Wystarczająco przetrzymałam Was w niepewności. Już Wam mówię czy warto tę książkę kupić i przeczytać czy nie. Werble, proszę! Otóż.... TAK! Moim skromnym zdaniem powinnyście przeczytać "Toxyczne dziewczyny", ponieważ jest to oryginalna, ciekawa i trudna historia o katastrofie, chorobie i przyjaźni. Tak w wielkim skrócie opisałabym tę powieść. Ale wiecie co? O debiucie Pani Power strasznie trudno się pisze. Od dobrej godziny siedzę przy laptopie i myślę co powinnam zawrzeć w mojej pozycji. Co napisać, co podkreślić i co pochwalić. Na pewno ogromnym plusem całej powieści jest mroczny, tajemniczy, wręcz ciężki klimat, który osacza czytelnika z każdej strony. Gdyby ktoś zapytał mnie jak jednym słowem określiłabym tę książkę, to bez zastanowienia użyłabym słowa "ponura". Tak Kochani, dobrze czytacie ponura. "Toxyczne dziewczyny" są ponure, ciężkie, mroczne, tajemnicze, gorzkie, smutne i przygnębiające. Podczas czytania tej lektury, ani raz się nie uśmiechnęłam, nie zaniosłam się śmiechem, ani nie pomyślałam o czymś miłym. Możecie mi nie wierzyć, ale tak właśnie było. Przygnębiająco i smutno. Czy poleciłabym Wam lekturę "Toxycznych dziewczyn"? Tak, ponieważ jest to intrygująca, dynamiczna i mroczna opowieść o przyjaźni, walce i determinacji. Główne bohaterki powieści będą musiały zmierzyć się ze swoimi słabościami, lękami i tajemnicami swojej szkoły. Czy trafiły do Raxter przez przypadek? Czy ktoś celowo zaraził uczennice tajemniczym toxem? Co się stanie gdy dziewczęta złamią zasady i wejdą do lasu? Na te pytania Wam nie odpowiem, ale na pewno Byatt, Reese i Hetty uchylą Wam rąbka tajemnicy... Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
12-09-2019 o godz 16:20 przez: arcytwory
Kiedy tylko zobaczyłam tę książkę, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Ale kiedy już to zrobiłam, myślę, że mogłam jednak tego nie robić. Minęło osiemnaście miesięcy od momentu, w którym na szkołę dla dziewcząt Raxter nałożono kwarantannę i na zawsze zmieniło się życie Hetty. Zaczęło się jednak powoli. Początkowo las stawał się jakby dzikszy, bardziej niebezpieczny. Następnie zaczęli umierać nauczyciele. Później jednak choroba zaatakowała uczennice. Jednak ich nie zabiła, a zmieniła i oszpeciła ich ciała. Wszyscy czekają na lekarstwo na Tox i nie opuszczają bezpiecznego terenu szkoły. Ale kiedy znika przyjaciółka Hetty, postanawia ona złamać kwarantannę... Tym razem zacznę od pozytywów. Jest nim zdecydowanie okładka. Jaka ona jest cudowna! Wciąż jestem nią oczarowana tak samo gdy w momencie, w którym zobaczyłam ją po raz pierwszy. (Dalsze odgłosy ochów i achów). Inny plus? Książka mnie od razu wciągnęła. Nietypowa fabuła od samego początku zaciekawiła mnie na maxa i zostało tak aż do momentu skończenia przeze mnie czytania. Wciąż zastanawiałam się: co wydarzy się dalej? Skąd wziął się Tox? Dlaczego zmienia ciała każdej z osób w inny sposób? Książka po prostu ma w sobie to coś, co wciąga czytelnika. I z tego powodu nie od razu zaczęłam zauważać jej minusów. Najbardziej w książkach nie lubię, kiedy autorzy nie zamykają wielu wątków, co sztucznie napędza sprzedaż kolejnych tomów. W ten sposób potraktowała czytelników autorka tej książki. Zakończenie, którym nas raczy, wręcz potwierdza kolejne tomy. Trochę mi z tego powodu szkoda, bo książka w takich klimatach jak „Toxyczne dziewczyny” bardziej pasuje mi na jednotomówkę. Byłoby bardziej ekscytująco. Wracając – nie zostawia się tylu otwartych wątków. Praktycznie NIC nie zostało poprowadzone do końca. (Dalsze odgłosy złości i piany z ust). Jednak najbardziej po oczach bije niedopracowanie „Toxycznych dziewczyn”. Na brak należytej uwagi może narzekać wszystko, od relacji między bohaterami, przez samych bohaterów, po luki w fabule czy na niedokończeniu wątków kończąc. Jeju, tak niedopracowanej książki dawno nie czytałam. Bo jak inaczej nazwać to, że w jednym momencie dwie obce dla siebie osoby rozmawiają, a w drugim już rzucają się na siebie i całują? Przydałby się chociaż minimalny rozwój relacji między nimi, bo tak to była dla mnie lekka przesada. Innym przykładem niedopracowania są bohaterowie. Mimo, że jest ich wielu to praktycznie nic o nich nie wiemy. Ani o tym, jacy są teraz, ani o tym, jacy byli przedtem. Bo moim zdaniem, to, że były zwykłymi uczennicami, a teraz nie, to trochę mało. Pojawiają się tylko ogólniki o postaciach. Jakbym miała napisać charakterystykę któregokolwiek z bohaterów, nawet tych głównych, to nie wiem, czy dałabym radę. Brakowało mi też dokładniejszego opisania motywów bohaterów. Dlaczego podjęli taką, a nie inną decyzję. Czasem trudno było mi zrozumieć intencje postaci. Ich decyzje wydawały mi się albo głupie, albo irracjonalne. Niedopracowana jest też sama fabuła. Nie ma bardziej zaskakujących zwrotów akcji, ale to akurat można wybaczyć, w końcu nie jest to kryminał. Ale trudno zrozumieć to, że autorka szła po najmniejszej linii oporu przy wymyślaniu kolejnych powodów do popchnięcia dalej fabuły. A to ktoś zapomniał zamknąć bramy, a to wspomniany przeze mnie wcześniej pocałunek. Najdłużej jednak będę wspominać akcję z prochem, bo autorka pod koniec książki ni stąd, ni zowąd przypomniała sobie, że jest on trujący dla osób zarażonych Toxem. Wystarczyło wspomnieć o tym wcześniej i od razu wyszłoby bardziej wiarygodnie, ale nie, po co, przecież wszyscy to kupią. Dobra, już kończę. No więc pomysł dobry, ale wykonanie nie takie. Nie zalecam, a nawet odradzam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
16-09-2019 o godz 06:56 przez: Aleksandra_B
Trochę czasu (oraz stron) minęło, nim właściwie dotarłam do początku możliwego końca „idylli” panującej na odizolowanej od reszty cywilizacji wyspie. Rory Power trzymała mnie w niepewności, oszczędnie karmiąc licznymi wskazówkami, pozwalając na snucie najróżniejszych domysłów. Naumyślnie budowała napięcie, wprowadzając elementy grozy zdające się przybierać realne kształty. Przypominało to oddziaływanie Toxu: powolne rozprzestrzenianie po zamkniętej przestrzeni, gdzie prędzej czy później czytelnik całkowicie staje się niewolnikiem historii. W jednej chwili jednak pojęłam, że zabawa w „kotka i myszkę” zaczyna się dłużyć. Pragnęłam wreszcie zaznać tego, co tak obiecywano, a serwowanie fabularnych przystawek ani trochę nie odciągało myśli od dania głównego. Czekałam na godzinę „zero”, siedząc jak na szpilkach. I wiecie co? Wreszcie się tego doczekałam! Decyzja Hetty o opuszczeniu pozornie bezpiecznego terytorium zagwarantowała nie tylko przerwanie kwarantanny (chociaż, gdyby inaczej na to spojrzeć, co innego mogłyby zarazić, skoro las na wyspie już od dawna był skażony Toxem). Kierowana egoistyczną chęcią odnalezienia najlepszej przyjaciółki nawet nie przypuszczała, że przyczyni się to do zniszczenia niewidzialnej bramy rutyny, wywołując szereg mrożących krew w żyłach zdarzeń. Jak wcześniej groziło im spore niebezpieczeństwo, tak odkręciła ten kurek do końca, wylewając nie tylko na siebie, ale również resztę dziewczyn paskudztwo. A to ustalało własne zasady gry, mając na uwadze oszustwo drugiej strony. Owocowało to niespodziewanymi zagrywkami. I tylko wzajemne wsparcie oraz odwaga mogły je uratować. Obserwowałam każdy ich ruch. Płomiennie liczyłam na to, że, pomimo przeciwności losu oraz niedogodności, dadzą radę odeprzeć wrogie ataki, dzięki czemu znowu w ich sercach zagości nadzieja. Nadzieja na to, że Bóg sobie o nich przypomni, zsyłając prezent w postaci wyśnionego lekarstwa. Tylko czy choroba nie pokrzyżuje im walecznych planów? Na to pytanie musicie odpowiedzieć sobie sami. Ja powiem jedynie tyle, że może bez ryzyka nie ma zabawy, ale czy warto się na takowe narażać, kiedy i tak tkwi się po uszy w pułapce? A może to taki bunt wobec własnej bezsilności? [...] Rory Power, choć dopiero nieśmiało trupta po literackim świecie, zdołała mnie zdobyć swoją kreatywnością. Co jak co, ale w takie klimaty to mi graj i nie pozwalaj, by muzyka przedwcześnie ucichła. Autorka, choć stawiając na prostotę słów, bez wyszukanych nazewnictw, umie obciążyć ciało i umysł, nie dając wytchnienia. Chociaż naliczyłam trochę wad – jak na debiut przystało – nie byłam w stanie odmówić sobie chwili relaksu z książką, gdzie minuty przekształcały się w godziny, aż nie spostrzegłam, że już ją pożarłam. Ogromnie, przeogromnie podobało mi się rozwinięcie tematu Toxu. Spodziewałam się wszystkiego, lecz prawidłowa wersja jeszcze bardziej mnie zadowoliła. Niestety inne odczucia mam w sprawie zakończenia. Wydaje mi się nieco odbiegające od reszty książki, gdzie wszędzie docierało się stopniowo, a tutaj panował istny chaos. Pomijając już zdarzenie, po którym czułam, jak mi zaciska żołądek (przypuszczam, że ci, co znają tę historię, to zrozumieją), ale zostawienie go otwartego, bez powiadomienia, czy faktycznie nastąpi kontynuacja? Tak się nie robi! [DEMONICZNE KSIĄŻKI]
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
13-09-2019 o godz 10:03 przez: alexx
„Nie wiem, dokąd zmierzamy. Nie wiem, co będzie dalej”, czyli jak bardzo można nie dopracować książkę. Toxyczne dziewczyny to historia, która za granicą robiła furorę. Teraz przyszedł czas na Polskę. Z tego, co widziałam, książka nie jest u nas jakimś większym fenomenem i nie ma tak wielkiego zachwytu nad nią. Nastawiałam się na dobrą lekturę, ale nie do końca to dostałam. Uważam, że Toxyczne dziewczyny nie są powieścią, która wywoła wielki bum. Minęło osiemnaście miesięcy, odkąd na szkołę dla dziewcząt Raxter nałożono kwarantannę, od kiedy Tox pogrążył wyspę i wywrócił życie Hetty do góry nogami. Zaczęło się powoli. Z początku zaczęli umierać nauczyciele. Potem Tox przeniósł się na uczennice, wykręcając i zmieniając ich ciała. Teraz, odcięte od reszty świata i pozostawione same sobie na wyspie, dziewczyny nie wychodzą poza ogrodzenie szkoły. Tox zmienił lasy w dzikie i niebezpieczne, a dziewczyny czekają na lekarstwo, które obiecano im dostarczyć. Tox przenika do wszystkiego. Kiedy Byatt znika, Hetty robi wszystko, by ją odnaleźć, nawet jeśli oznacza to złamanie kwarantanny i walkę z potwornościami czającymi się za ogrodzeniem. Gdy się tego podejmuje, odkrywa, że w historii Raxter kryje się znacznie więcej, niż mogłaby kiedykolwiek przypuszczać. Akcja rozwija się powoli, co może nudzić niektórych czytelników. Toxyczne dziewczyny to głównie oryginalna fabuła, która swoją odmiennością może zaciekawić. Tajemniczy Tox, zaginięcie i klaustrofobiczna przestrzeń to wielkie plusy tej historii. Zakończenie to największy minus tej książki. Autorka pozostawiła nas z otwartym zakończeniem, nie kończąc praktycznie nic. Może zwiastuje to kolejne tomy, ale niezakończone wątki psują obraz całości i uważam, że gdyby autorka spięła wszystko w jednym tomie, to wyszłoby to o wiele lepiej. Język może nie jest lekki, ale w miarę czytania można się przyzwyczaić i nie sprawia trudności. Relacje pomiędzy bohaterami też nie do końca autorce wyszły. Chyba najlepszym słowem obrazującym całą książkę będzie niedopracowanie. Bohaterowie zachowują się czasami irracjonalnie i nie wiadomo skąd to wynika. Nie możemy ich poznać i dowiedzieć się o motywach, którymi się kierują. To wszystko wygląda jakby autorka spieszyła się pisząc Toxyczne dziewczyny. Niedopracowanie pojawia się we wszystkich aspektach tej książki: w fabule, w bohaterach. Jest debiut autorki, więc takie rzeczy mogą się pojawiać, ale mam nadzieję, że kolejne historie autorka dopracuje w każdym możliwym calu. Najbardziej irytuje mnie zakończenie i wymyślanie przez Power rzeczy na szybko (ni stąd, ni zowąd wyskakuje z faktami, które powinna zaznaczyć na samym początku; jakby dopiero teraz jej się przypominało, bo będzie idealnie pasować do rozgrywanej w danym momencie akcji). Rory Power nie skończyła tej książki i o ile nie będzie kontynuacji to Toxyczne dziewczyny są pozbawione zakończenia, które było chyba pisane na szybko i tylko po to, aby skończyć już tę historię. Pomysł na fabułę był, gorzej z wykonaniem. Nie jest to bardzo zła książka, ale zachwycać się nią nie będę. Rozczarowałam się troszeczkę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
31-08-2019 o godz 16:59 przez: BarbaraAndHerBooks
Od 18-stu miesięcy szkoła dla dziewcząt Raxter jest poddana kwarantannie. Tyle samo czasu minęło od kiedy Tox zaatakował wyspę, a życie Hetty totalnie się zmieniło. Z początku wszystko działo się powoli. Zaczęło się od zgonów wśród nauczycieli, a następnie Tox zaatakował uczennice zmieniając straszliwie ich ciała. Są odcięte od świata zewnętrznego i zdane wyłącznie na siebie. Nie wychodzą nawet za ogrodzenie szkoły, bo Tox zmienił również las i zwierzęta w dzikie i bardzo niebezpieczne. Dziewczyny czekają na lek, który już dawno im obiecano. Gdy znika Byatt, Hetty jest gotowa zrobić wszystko, by odnaleźć przyjaciółkę, nawet złamać kwarantannę i wyjść poza ogrodzenie. Gdy do tego dochodzi, zaczyna odkrywać, jak niewiele wiedziała o przeszłości Raxter… . . „Czuję, że nigdy nie ucieknę od Raxter, nieważne, jak daleko się od niego oddalę. Nigdy mnie nie wypuści.” „Nie mamy wpływu na to, co nas zrani.” . . Zbyt często nie czytam fantasy, ale jednak od czasu do czasu staram się sięgnąć po książkę z tego gatunku. Gdy tylko przeczytałam opis „Toxycznych dziewczyn”, wiedziałam, że muszę ją przeczytać i kurczę … bardzo się cieszę, że się na to zdecydowałam i dodatkowo mam jeszcze przyjemność objąć ją patronatem medialnym! A więc, to jest najbardziej niesamowita książka, którą ostatnio miałam okazję czytać! To coś totalnie innego, bardzo wciągającego i niesamowicie ciekawego! Autorka miała świetny pomysł na fabułę, która strasznie mnie pochłonęła. Po prostu nie mogłam odłożyć tej książki. Książka ta absolutnie nie należy do tych słodkich i cukierkowych. Jest w niej dużo cierpienia, mnóstwo śmierci i mrocznych tajemnic. Sama fabuła jest bardzo ciekawa, a akcja szybko nabiera tempa. „Toxyczne dziewczyny” to opowieść o trzech przyjaciółkach, których postaci zostały przez autorkę naprawdę dobrze wykreowane. Dwie z nich są narratorkami książki, więc wszystkie wydarzenia możemy „obejrzeć” z dwóch różnych perspektyw i dzięki temu powoli dowiadujemy się jakie mroczne tajemnice skrywa Raxter. Do samego końca nie wiemy czym tak właściwie jest tajemniczy Tox, co pozwala nam snuć coraz to nowe domysły. Prawda wychodzi na jaw dopiero pod koniec historii i jest bardzo zaskakująca (ja na to nie wpadłam, a miałam różne pomysły), tak samo jak zakończenie, które sugeruje ciąg dalszy. Przyznam szczerze, że byłaby z tego świetna seria. W książce tej, o dziwo, znajdziecie również elementy romansu, bo przecież każdy, szczególnie w trudnych momentach potrzebuje mieć przy sobie kogoś bliskiego, do kogo mógłby się przytulić i na kogo liczyć. Autorka pokazuje również, jak silna jest prawdziwa przyjaźń, dla której naprawdę można wiele poświęcić. To także opowieść o odnajdywaniu siebie w ekstremalnych warunkach i pokonywaniu teoretycznie niemożliwych do pokonania przeszkód. Uważam, że jest to naprawdę świetny debiut Rory Power i oczywiście czekam na dalszy ciąg historii dziewczyn z Raxter.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
14-09-2019 o godz 16:39 przez: Heather
Odcięci od świata, skazani na samych siebie. Czy walka z niewidzialnym przeciwnikiem jest możliwa? Współczesna wersja "Władcy much" w wykonaniu Rory Power. To chyba najlepsze skrótowe określenie tej powieści. Przypomina klasykę, chociaż tak naprawdę różni się od niej diametralnie. "Toxyczne dziewczyny" to przede wszystkim ciekawy pomysł na przedstawienie młodzieżowej historii balansującej na granicy fantastyki, antyutopii czy nawet powieści społecznej jeśli chcemy zagłębiać się w podejmowane przez bohaterów problemy. Jednak mimo natłoku różnych gatunków nie jest to książka ciężka a wręcz - czyta się ją zaskakująco szybko. Piękna okładka, niewiele zdradzające zapowiedzi i historia przy której warto na moment się zatrzymać. Na małej wyspie odciętej od świata zaczynają bowiem dziać się zaskakujące rzeczy. Wszystko dookoła zaczęła ogarniać niezidentyfikowana choroba, pogrążająca ludność, zwierzęta czy nawet rośliny w stanie przypominającym szaleństwo. W powietrzu wisi poczucie śmierci i nikt nie jest w stanie uciec od okrucieństwa, które drepcze niczym cień za mieszkańcami wyspy. A w tym wszystkim Hetty, Byatt i Reese - trzy bohaterki i uczennice szkoły, która już dawno przestała sprawiać pozory placówki wychowawczej. Dużą rolę odgrywa w tej historii niewątpliwie klimat. Jest ciężki i zwiastujący nieuchronną tragedię, więc ciężko nie odczuwać na własnej skórze problemów z którymi radzą sobie bohaterowie. Nieustannie czuje się na karku oddech choroby, która masakruje wszystko co spotka na swojej drodze a niewypowiedziane pytanie jak można jej zaradzić jest kluczowym wyznacznikiem fabuły. Autorka miała naprawdę ciekawy pomysł dla swojej powieści chociaż jak na debiut przystało nie każdy rozdział czy podjęty wątek był rozbudowany tak jakbym tego chciała. Miejscami brakowało mi zagłębienia się w temat czy dodania do tego trochę więcej emocji. Jeśli jest klimat mroku, musi być też tajemnica. I owszem, jest obecna. Dwie główne bohaterki przyjmują na siebie rolę narratorek w wymiennych rozdziałach i chociaż można łatwo przejrzeć ich intencje, podczas czytania na jaw wychodzą zaskakujące fakty. Nie każdy jest bowiem tym za kogo się podaje i w kryzysowych sytuacjach bohaterki powoli odkrywają swoją prawdziwą twarz. To wszystko osadzone w nietypowym świecie, niemal kameralnej wyspie i przy akompaniamencie sporej przygody. Otrzymujemy więc debiut godny uwagi i warty poświęconemu mu czasu. "Toxyczne dziewczyny" skusiły mnie okładką a zatrzymały przy sobie treścią. Lubię takie świeże podejście do fabuły, lubię także oryginalność dlatego dobrze bawiłam się podczas czytania. Przymykam oko na kilka niedociągnięć będąc świadoma debiutu autorki i liczę, że to nie jej ostatnia lektura. Tymczasem polecam zajrzeć do świata dziewcząt z Raxter i rozwiązać zagadkę tajemniczej choroby.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-08-2019 o godz 21:19 przez: Amanda
Tekst pochodzi z bloga Amanda Says https://amandaasays.blogspot.com/2019/08/toxyczne-dziewczyny-rory-power-patronat.html NIEPOKÓJ WISI W POWIETRZU Toxyczne dziewczyny to książka, która już od pierwszej strony zwraca uwagę czytelnika. Dlaczego? Wszystko za sprawą tajemniczego i niepokojącego klimatu. Raxter to szkoła dla dziewcząt, która już dawno tę szkołę przestała przypominać. Spalone meble na opał, nieświeże jedzenie i okrutna choroba, która opętała wszystkich mieszkańców wyspy. Owładnięte szałem zwierzęta, szalona przyroda - na tej wyspie wszystko jest nie takie, jak powinno. Rory Power miała naprawdę ciekawy pomysł na historię! Dawno nie czytałam czegoś podobnego. Interesująca była również kreacja bohaterów. Niby zwykłe uczennice, a jednak każda z nich miała swoje tajemnice. Głównie skupialiśmy się na trzech z nich: Hetty, Byatt i Reese. Przyjaciółki czy coś więcej? Nie zdradzę. ALE, książka jak na debiut przystało, nie obyła się bez pewnych minusów. Jakich? Mam wrażenie, że można było niektóre wątki bardziej rozbudować, by nie wydawały się porzucone i jedynie trochę rozgrzebane. Zwłaszcza, że autorka na razie uznaje, że ta historia zamyka się w jednej książce. A teraz czas na coś słodko-gorzkiego, czyli zakończenie. Mi się podobało, gdyż było nietypowe, w pewien sposób nieprzewidywalne i inne, niż te, z którymi zazwyczaj się spotykamy. Skąd więc ta gorycz? To ten typ zakończeń, których wiele osób nie lubi, więc weźcie to pod uwagę sięgając po debiut R. Power. STRUKTURA Książka podzielona jest na numerowane, dłuższe rozdziały, w których narratorkami są Hetty oraz Byatt, z czego więcej jest części opowiadanych przez pierwszą z dziewcząt. Mimo rozwiązania z wejściem do głów postaci, nie jesteśmy w stanie odczytać wszystkich ich myśli, więc mamy trochę zagadek i niespodzianek, co tylko potęguje klimat niepokoju i tajemniczości. Styl pisania autorki jest dosyć prosty, więc nie mamy żadnych zgrzytów w czasie lektury. Czyta się dobrze i szybko. PODSUMOWUJĄC Toxyczne dziewczyny to książka zdecydowanie warta uwagi. Nietypowy pomysł, ciekawe wykonanie, intrygujący świat przedstawiony i interesująca kreacja bohaterów. Do tego udane, zaskakujące zakończenie i mamy debiut, który poza pewnymi minusami jest wyjątkową lekturą. Trzymam kciuki, by autorka jeszcze kiedyś napisała dalszą część losów dziewczyn z Raxter, zwłaszcza, że zostawiła sobie parę furtek, które aż proszą się o drugi tom. Lekturę uważam za udaną i serdecznie polecam ją wszystkim tym, którzy nie boją się zakończeń pobudzających wyobraźnię oraz lubią książki z tajemnicą na pierwszym planie. Mam nadzieję, że będziecie równie zadowoleni z lektury co ja!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
02-09-2019 o godz 17:10 przez: Monika Lukaszek
"Powiedzieli nam "czekajcie i nie dajcie się zabić". A my pomyślałyśmy, że to będzie proste". Czasem w oko wpadają nam książki, które od pierwszego spojrzenia przykuwają uwagę piękną okładką i nawet nie wiedząc w środku, marzymy o tym, żeby je mieć. "Toxyczne dziewczyny" bez wątpienia posiada jedną z piękniejszym okładek, z jaką zetknęłam się na przestrzeni ostatnich lat. Jednak skupmy się na najważniejszym - czyli wnętrzu. Wyspa Raxtar, będąca szkołą z internatem dla młodych dziewcząt, zostaje zaatakowana przez dziwną, nieznaną nikomu plagę. Toksyny u tych, których nie zabiły od razu, powodują nieodwracalne zmiany, jak pojawienie się pazurów, skrzeli, dodatkowych organów i części ciała. Uczennice za wszelką cenę walczą o przetrwanie, zmagając się z własnymi słabościami, potworami kryjącymi się pod powłoką zwierząt dotkniętych przez tox, z głodem oraz z sobą nawzajem. Gdybym miała opisać "Toxyczne" jednym słowem, byłoby to "nieoczywiste". Pomimo często powracającego w literaturze motywu dystopii, nie jest to powieść sztampowa czy schematyczna. Niejednokrotnie zaskoczy czytelnika, zatapiając w nim ostre pazury i wciągając w świat pełny mroku, bólu oraz smutku. I choć wkroczenie do tego świata nie jest z początku łatwe, ponieważ nawet styl dostosowany jest do otaczającej nas rzeczywistości - momentami aż przytłaczający, nieco ciężki i depresyjny, to kiedy przywykniemy do aury beznadziei, powieść czyta się bardzo szybko. Opowieść skupia się przede wszystkim na historii trzech przyjaciółek, z których każda jest starannie wykreowana, ale nie są przerysowane czy wyidealizowane. Właściwie to ich wady i niedoskonałości czyniły z nich tak interesujących kompanów w podróży. Książka nie skupia się ściśle na losach trójki dziewcząt, nie zapomina o kreacji innych bohaterów. Każdy bohater ma swoje miejsce i cel w książce, i choć pojawia się ich sporo, nie sposób ich pomylić z sobą. Fabuła jest dobrze rozplanowana i choć dzieje się dużo, nie można czuć się przytłoczonym nadmiarem akcji. A samo zakończenie? To wisienka na torcie! Niczego nie zdradzę, ale uwielbiam takie zakończenia - zaskakujące i podsycające apetyt na więcej. "Toxyczne" pomimo tego, że ukazało się jako debiut literacki, jest niezaprzeczalnie rewelacyjnym debiutem! Choć ciężko na początku wejść w ten świat to kiedy już nas wciągnie, nie chce wypuścić ze swoich szponów, aż do samego końca. Klimatyczna i nieco mroczna, lecz nie krwawa i okrutna, o nieidealnej bohaterce i świetnie poprowadzonej fabule bez wątpienia ucieszy niejednego czytelnika. To pierwszy krok to genialnej serii, którą z ogromną przyjemnością chciałabym kontynuować.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
17-09-2019 o godz 20:48 przez: Anonim
Zaskoczyła mnie ta opowieść. Powiało strachem, czymś nieznanym, obcym, budzącym trwogę. Ogrom emocji przygniatał. Bardzo odważna, inna od tego, co do tej pory czytałam. Jak dla mnie rewelacja. "Nie potrzebuję już prawdy. Chcę tylko żyć". Akcja powieści toczy się na wyspie Raxter, w Szkole dla Dziewcząt. To właśnie tam wkroczył Tox. Poznajemy trzy młode dziewczyny Hetty, Byatt, Reese, uczennice szkoły. Dziewczyny zaprzyjaźniają się ze sobą i wspierają wzajemnie. Kiedy znika Byatt, Hetty mobilizuje wszystkie swoje siły i namawia Reese do odszukania jej. Za wszelką cenę próbują ją odnaleźć. Przy okazji odkrywają przerażającą prawdę. Nadchodzi druga zima z Toxem. Choroba rozprzestrzeniła się na całą wyspę i wzięła w swoje posiadanie wszystko. Zbiera śmiertelne żniwo, nie tylko wśród dziewcząt, ale i w otoczeniu. Chorują zwierzęta, rośliny. Wyspa została objęta kwarantanną, szkoła ogrodzona, władze obiecują szybkie znalezienie antidotum na chorobę. Czy im się uda, czy zdążą na czas? Marynarka wojenna dostarcza na wyspę jedzenie, ubrania, środki czystości, wszystko to, co jest niezbędne do życia. Nic tu nie jest łatwe, ani oczywiste. Tajemnice, niedopowiedzenia, brak informacji. Jak długo jeszcze wytrzymają? Akcja toczy się swoim rytmem i nieustannie zaskakuje. Opisy przebiegu choroby wywoływały we mnie ciarki na plecach. Ciała ulegają nieustannej deformacji, zniekształceniu i zepsuciu. Od samego początku odczuwalne jest duże napięcie, które stopniowo narasta i nie odpuszcza do samego końca. Bardzo polubiłam główne bohaterki. Ich postacie są bardzo realnie i ciekawie wykreowane. Opowieść zawładnęła mną całkowicie. Niesamowity, przygnębiający, tajemniczy klimat wyspy wywołuje grozę i ogromną ciekawość. Walka o przetrwanie. Ich codzienność jest straszna, przytłaczająca. Cierpienie, niemoc, przerażenie. Autorka pokazuje, trudne relacje międzyludzkie. Jak różnie postępujemy i zachowujemy się w obliczu śmiertelnego zagrożenia. Agresja, nieporozumienia, zazdrość. Piękno przyjaźni, lojalność, odwaga. Nadzieja, którą tak trudno posiadać w obliczu takich okropieństw. Walka z samym sobą, upór, konsekwencja. Delikatnie, subtelnie zaznaczony wątek lesbijski. Zakończenie, niestety, nie wyjaśnia za dużo. Zostawia nas bez w niepewności, z całą masą pytań. Mam nadzieję, że ciąg dalszy nastąpi. Polecam :) Tatiasza i jej książki :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
22-09-2019 o godz 13:51 przez: marta.k
Trzy przyjaciółki zmuszone do mieszkania w żeńskiej szkole z internatem na wyspie objętej kwarantanną. Wszyscy jej mieszkańcy są zarażeni wirusem TOX, który niespodziewanie i bez uprzedzenia zaatakował ich ciała w wyniku czego uległy one strasznym deformacjom, sprawiając im straszliwy ból. Pewnego dnia jedna z dziewczyn - Byatt znika w zadziwiająco tajemniczych okolicznościach a Hetty jest gotowa zrobić dosłownie wszystko, byle tylko odnaleźć przyjaciółkę. Niezależnie od ceny, jaką będzie musiała za to zapłacić. Przepiękna w swej tragiczności okładka w starciu z mrocznym klimatem wypływającym z jej wnętrza tworzą naprawdę ciekawą i przerażającą powieść. A ja pomimo niepokoju jaki odczuwałam w trakcie lektury nie byłam w stanie przestać jej czytać. To opowieść o niezwykłej sile przyjaźni, która wydaje się być jedyną stałą i piękną rzeczą w ogarniętym zarazą świecie, w jakim przyszło żyć bohaterkom. To również historia o nadziei na to, że uda im się zwycięsko wyjść z walki o szczęśliwą i odmienną od bolesnej teraźniejszości przyszłość. I przede wszystkim to książka o poszukiwaniu siebie i próbie odnalezienia w sobie siły do walki: z czasem, z własnymi słabościami, ze skrajnymi uczuciami a przede wszystkim ze swoim sumieniem. Sytuacja, w jakiej znalazły się dziewczyny jest delikatnie rzecz ujmując beznadziejna. Ale mimo wszystko - podobnie jak one - do końca miałam nadzieję (i mocno trzymałam kciuki) na to, że uda im się pokonać to, czego się najbardziej obawiały. Dawno nie czytałam takiej książki (i w sumie nie wiem, czy w ogóle czytałam coś podobnego, bo pomimo porównań do 'Władcy much' tu fabuła jest kompletnie inna), bo w całej tej historii właściwie nic nie jest takie, jakie by się mogło na początku wydawać. A w konsekwencji prowadzi to do tego, że 'Toxyczne dziewczyny' niesamowicie intrygują. Powieść przeraża i fascynuje zarazem i to wszystko sprawia, że nie sposób się od niej oderwać. Niezwykle mroczna, klimatyczna i zdecydowanie warta poznania!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
19-09-2019 o godz 14:04 przez: Shemmer
Tajemnicza choroba zbiera swoje żniwo na wyspie Raxter, Tox nie oszczędza żadnej żywej istoty... Hetty, Byatt oraz Reese od lat chodzą do szkoły Raxter, ale żadna z nich nie spodziewała się tego, że ich dom zmieni się w więzienie z koszmarów. Paroksyzmy zostawiły je zdeformowane, zastygłe w strachu oraz bólu. Musiały patrzeć na umierających ludzi wokół nich i bardzo zahartować się, żeby przetrwać. "Toxyczne dziewczyny" to powieść po której widać, że jest debiutem. Toporne pierwsze 80 stron książki dla wielu osób może być dystansem nie do przebycia i rozumiem ich. Sama miałam problem, żeby przez klika dni jakkolwiek wkręcić się w fabułę. Ale udało mi się i jestem z tego powodu zadowolona. Powieść nie jest przeznaczona dla osób o słabych nerwach, ponieważ opisy tego, co Tox zrobiło z ludźmi oraz zwierzętami są porażające. Deformacje są straszne, ból dziewczyn przeraźliwy. Wszystko to zostało okraszone nadzieją oraz niepewnością. Nikt w Raxter nie wie, kiedy dotrze obiecane lekarstwo, minęło już osiemnaście miesięcy. Racje żywnościowe jest znikome, nie ma już drewna na opał i wszyscy popadli w rodzaj spiętej rutyny. Choć umocniono ogrodzenie wokół szkoły, to dziewczyny i tak muszą być gotowe, żeby odeprzeć zwierzęta chętne do rozerwania ich na strzępy. Bohaterowie oraz rozwinięcie samej powieści niestety kuleją. Wielokrotnie łapałam się na dwuwymiarowości protagonistow, którzy nie mają zbyt wiele od siebie do pokazania - zwłaszcza Hetty. A była główną narratorką, poza Byatt. Hetty oraz jej emocjonalne powiązania z innymi są nikłe, trzeba się mocno przypatrywać, żeby dojrzeć, że jakiekolwiek uczucie gdzieś tkwiło. Wyzucie z empatii jest tutaj rzeczą potrzebną, w tym świecie Toxu. Nie determinuje to jednak do tego, by niknął także charakter bohaterek. Książka dobra i zła, książka ciągnąca się i pędząca niebywale do przodu. Przede wszystkim debiut o porażającym pomyśle, lecz z lekko kulejącym wykonaniem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
01-11-2019 o godz 20:43 przez: ilovebooklife
W dziewczęcej szkole Raxter nałożono kwarantannę. Za sprawą Toxu życie dziewcząt diametralnie się zmieniło. Z zwykłych uczennic stały się mutantami. Choroba zmieniła ich ciała – zabierając lub dodając różne jego części. Z obawy przed rozprzestrzenianiem się zarazy nikt nie może opuszczać terenu szkoły. Dziewczęta chodzą głodne, dostawy żywności są coraz rzadsze i skromniejsze. A w tym wszystkim są one. Hetty, Byatt i Reese. Przyjaciółki. Pewnego dnia Byatt zaczyna się wykręcać i wyć z bólu. Starsze mieszkanki szkoły zabierają ją, nie mówiąc nikomu gdzie i po co. Hetty nie może znieść ani chwili bez bliskiej koleżanki. Opiekunki nie chcą jej powiedzieć, co dzieje się z Byatt. Hetty nie chce dłużej czekać, postanawia działać na własną rękę. Jest w stanie złamać kwarantannę i wydostać się poza ogrodzenie szkoły, by znaleźć przyjaciółkę. O tej książce było głośno już długo przed jej premierą. Uwagę przykuwa też świetna okładka. Jednak treść nie powala. Liczyłam na coś więcej, na mocniejszą historię. Nie mogłam wkręcić się w fabułę i ciągle odkładałam książkę nawet na kilka dni. Pomysł na akcję był świetny, ale nie do końca autorka wykorzystała swój potencjał. Wydarzenia się ciągnęły, momentami nawet nużyły. Często rozpoczynane były jakieś wątki, które później nie zostawały do końca wyjaśnione. Nie zżyłam się z bohaterami, nie potrafiłam sobie wyobrazić ich świata. Trzeba jednak przyznać autorce plus za bogate opisy, dzięki którym imaginacja stała cię ciut łatwiejsza, a także piękny motyw przyjaźni, który poruszyła. Bardzo podobało mi się to, jak młode osoby potrafiły poświęcić się dla kogoś bliskiego. Książka nie jest do końca zła, ale też nie jest niczym specjalnym. Ani nie odradzam jej przeczytania, ani nie polecam. Na mnie wrażenia nie zrobiła, ale może Wam się spodoba?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-09-2019 o godz 08:27 przez: 16agniecha15
"Sosny nad nami pną się w górę. Wysokie, z potężnymi pniami z tysiącem rozgałęzień. Ich korony filtrują słońce. mącąc światło. Całość wydaje się zapomniana, jakbyśmy były tu pierwszymi ludźmi od stu lat. Na drodze nie ma śladów opon ani żadnego znaku, że kiedyś wszystko wyglądało inaczej." Takiej książki jeszcze nie czytaliście! To coś absolutnie innego, ciekawego i niesamowicie wciągającego! Jeszcze się nie spotkałam z takim pomysłem, a czytałam na prawdę wiele książek z gatunku fantasy. To co się tutaj dzieje to głowa mała. Autorka stworzyła genialną książkę. Uwierzcie. Jestem pod wrażeniem pomysłu, wykonania i zakończenia. Ogromnie mnie ciekawi co tu się jeszcze mogłoby wydarzyć. A fakt, że powieść zakończyła w dość niejednoznacznym momencie daje nadzieję na to, iż możemy doczekać się kontynuacji. Jeśli Rory Power utrzyma taki poziom to można tylko pogratulować talentu. Zwłaszcza, że jest to debiut autorki. Niesamowite jest to jakie pomysły przychodzą pisarzom do głowy. Kiedyś sama zastanawiałam się nad tym, jaką mogłabym "napisać" książkę. :) Wymyślić ciekawą historię, fabułę wcale nie jest takie proste. A jeszcze ten pomysł tak rozwinąć, aby powstało z tego coś pięknego to już w ogóle inny level. :D Wracając do "Toxycznych dziewczyn" - będę ogromnie polecać ten tytuł. Jest tutaj wszystko to, co oczekuję po takiej literaturze: napięcie, nieznane, niespotykane "stworzenia", akcja, walka o przetrwane, przyjaźń i mnóstwo emocji - gwarantuję. A ta okładka - taka inna, ciekawa i zdecydowanie w moim guście. Co tu dużo mówić - bardzo mi się podobało i czekam z niecierpliwością na kolejne powieści Rory Power. To może być długotrwała przyjaźń. :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
19-11-2019 o godz 19:56 przez: Patrycja Kuchta
Piękna okładka, ciekawy pomysł porównywany do znanego klasyka i sporo medialnego szumu- to gotowy przepis na bestseller, z którego skorzystała Rory Power. Zaczęło się intrygująco, nieco dziwacznie, (ale w tym pozytywnym sensie) i bardzo tajemniczo. Szkoda tylko, że później robiło się już tylko dziwniej i dziwniej, a do tego coraz nudniej i bardziej chaotycznie. Mam wrażenie, że Rory zabrała się do pisania zalewie z pomysłem, a nie zaplanowaną treścią. Początkowy entuzjazm opadał coraz bardziej, kiedy okazało się, że autorka pisze o wszystkim i o niczym, wprowadza chaos do poszczególnych wątków i zwyczajnie przynudza. Do pewnego momentu było nawet ciekawie, ale potem zaczyna się zwyczajne lanie wody, by rozciągnąć akcję na kolejny tom (a może tomy?). Wielka szkoda, że za ciekawym pomysłem nie kryje się dobra historia. Ot, przeciętniak, który bez reklamy i pięknej szaty graficznej, w ogóle by się nie wybił. http://beauty-little-moment.blogspot.com/2019/11/toxyczne-dziewczyny-rory-power.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
13-10-2019 o godz 19:23 przez: Dominika Stryszowska
"Toxyczne dziewczyny" to powieść, z którą mam problem. Problem, bo totalnie nie wiem co mam o niej myśleć. Z jednej strony autorka zaskoczyła mnie pomysłem, swoją wyobraźnią, a z drugiej strony brakło mi rozwinięcia świata, odpowiedzi i wyjaśnień. Długo też zajęło mi wczytanie się, wejście w tą inną rzeczywistość. Na szczęście im dalej tym lepiej, akcja mocno przyśpiesza, coś się zaczyna dziać, a bohaterki muszą podejmować dramatyczne wybory. Książka jest oparta na znanym fundamencie, z mocną żeńską postacią, ale jednak inna, całkiem świeża i nietypowa. Na pewno nie jest to pozycja delikatna, mimo "przygodowomłodzieżowej" tematyki. Momentami obrzydliwa i frustrująca. Autorka pozostawia nas z masą pytaniań i niedopowiedzeń, liczę na to że sugeruje to kontynuację, bo akcja po prostu się urywa. A przecież zdążyłam już się wciągnąć! To lektura, która musiała wywołać emocje. Historia, którą trzeba samemu przeczytać by wyrobić sobie zdanie, bo zbiera tyle samo zachwytów co rozczarowań.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
05-10-2019 o godz 20:00 przez: Anonim
"Toxyczne dziewczyny" to książka, którą z jednej strony polecam, a z drugiej nie. Podoba mi się okładka i edycja książki, bo czytało mi się ją bardzo dobrze. Historia jest bardzo oryginalna. Ludzi zaatakował wirus Tox. Niektórzy zainfekowani umierają, a młode dziewczyny, bohaterki naszej powieści, pod jego wpływem bardzo się zmieniają. Wyrastają im łuski, drugi kręgosłup lub oko samo się zamyka i puchnie. Zmiany w ich organizmach są bolesne i zmuszają je do życia w izolacji. Brzmi świetnie, ale czy naprawdę tak jest? Miałam wrażenie, że autorka zbyt szybko zmienia wątki. Skacze z jednego do drugiego i zapomina coś zamknąć. Jakby chciała na małej ilości stron zmieścić całą serię. Szkoda, bo mogłaby dodać kilka wątków, rozbudować je i stworzyć powieść dłuższą, ciekawszą. Nie mniej jednak, nie uważam, że straciłam czas. Gdyby powstała kolejna część to chętnie bym ją przeczytała, żeby przekonać się co autorka wymyśliła tym razem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-09-2019 o godz 19:58 przez: Mechaniczna Kulturacja
Toxyczne dziewczyny to wciągająca powieść z pogranicza science fiction i fantastyki. Dynamizm akcji połączony jest z surową, ciężką atmosferą nieuchronnej katastrofy, a także wiszącej nad wyspą Raxter tajemnicy. Opisy nagłych ataków i objawów wywołanych chorobą są realistyczne i niepokojące. Czytając powieść Rory Power ma się wręcz poczucie zagrożenia. Postaci kreowane przez autorkę są wielowymiarowe, niejednoznaczne, a przez to interesujące. Choć bohaterkami powieści są kilkunastoletnie dziewczyny, to książka nie jest infantylną opowiastką dla nastolatków. Zaskakujące zwroty akcji sprawiają, że od lektury trudno się oderwać. Toxyczne dziewczyny to pozycja zdecydowanie warta polecenia miłośnikom mrocznych, apokaliptycznych historii science fiction. http://kulturacja.pl/2019/09/rory-power-toxyczne-dziewczyny-recenzja/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
01-10-2019 o godz 18:56 przez: Anonim
Nie bez powodu Toxyczne dziewczyny porównywane są do Władcy much. Wiele wątków jest podobnych, spora część sytuacji wręcz powielonych, a i aura i zamysł powieści łudząco przypominający tamtą pozycje 🖤 Czegoś mi jednak zabrakło, najpewniej tego że nie polubiłam głównej bohaterki. Grupa dziewcząt jest objęta kwarantanną. Żeby było ciekawiej są zamknięte w szkole, na jakiejś wyspie. Wszystko za sprawa Toxu, który okrążył wyspę i nie tylko zabija, ale także prowadzi do wielu ułomności. Dziewczynom obiecano pomoc, lek albo odtrutkę. Czekanie sprawia, że nerwy puszczają, a na przód wysuwa się grupka tych silniejszych, które chcą zapanować nad reszta. Kiedy jedna z ich paczki znika, pozostałe przyjaciółki chcą odkryć wszystkie tajemnice ich więzienia i ją uratować.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Power Rory

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Royal Zandler Sylwia
4.7/5
24,55 zł
41,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Punk 57 Douglas Penelope
4.6/5
24,97 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Corrupt Douglas Penelope
4.6/5
27,76 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Prokurator Balicka Joanna
4.8/5
26,16 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Kill Switch Douglas Penelope
4.8/5
31,78 zł
54,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Korepetytor Balicka Joanna
4.5/5
24,17 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Birthday Girl Douglas Penelope
4.6/5
28,01 zł
43,90 zł
Inne z tego wydawnictwa The Sweetest Oblivion Lori Danielle
4.7/5
28,12 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Ryzykowny pocałunek Popiel Julia
4.6/5
26,74 zł
41,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Vincere l'amore Anna Wilman
5/5
30,99 zł
41,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Christian Saint Zuzanna Kulik
4.5/5
26,47 zł
41,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Wbrew pozorom Szponar Magdalena
4.9/5
26,39 zł
41,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Słodka pokusa Reilly Cora
4.7/5
24,93 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Złączeni honorem Reilly Cora
4.5/5
8,90 zł
14,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Zdrajca Falatyn Anna
4.9/5
24,41 zł
41,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Władza Pasternak Magdalena
4.7/5
26,42 zł
41,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Naznaczeni grzechem Reilly Cora
4.7/5
26,96 zł
44,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego