Sprawa dla koronera. Kulisy zawodu, który codziennie spotyka śmierć (okładka miękka)

Autor:

Sprzedaje empik.com 30,03 zł

Cena promocyjna:
30,03 zł
Cena okładkowa:
42,90 zł
Oszczędzasz:
12,87 zł (30%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt w magazynie empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Każda śmierć ma swoją historię. Nikt nie wie o tym lepiej od koronera.

  • Jak z przyborów toaletowych zrobić narzędzie zbrodni?
  • Po czym rozpoznać, że przyczyną śmierci było uduszenie?
  • Czy samobójstwo może być zaraźliwe?

Słyszymy o nim w każdym serialu kryminalnym. Jego praca jest najważniejsza na miejscu zbrodni. Każdego dnia staje oko w oko ze śmiercią, żeby znaleźć odpowiedzi dla żywych. Co było przyczyną zgonu? Jak do niego doszło? Kto jest winny?

W tej książce znajdziecie najciekawsze przypadki w karierze Kena Holmesa – koronera z Kalifornii. Razem z nim przyjrzymy się morderstwu, w które zamieszany był Tupac Shakur, zajrzymy do celi śmierci w więzieniu San Quentin i spróbujemy dowiedzieć się, kto był właścicielem stopy w bucie wyrzuconej przez morze na plażę.

"Sprawa dla koronera" to możliwość spojrzenia na pracę człowieka, którego codziennością jest odkrywanie tajemnic śmierci.

Lektura obowiązkowa dla fanów "Profilu mordercy" i "Trupiej Farmy".


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Sprawa dla koronera. Kulisy zawodu, który codziennie spotyka śmierć
Autor: Bateson John
Tłumaczenie: Sak Anna
Wydawnictwo: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Numer wydania: I
Data premiery: 2019-01-30
Rok wydania: 2018
Forma: książka
Indeks: 30709607
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,6
5
34
4
13
3
3
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
52 recenzje
25-03-2019 o godz 12:33 Patrycja Kunicka dodał recenzję:
"Każda śmierć ma swoją historię, jak każde życie. Koronerzy są w nią wtajemniczeni jak żaden inny zawód" "Sprawa dla koronera" to książka, którą chciałam przeczytać od momentu gdy zobaczyłam jej zapowiedź na stronie wydawnictwa. Nie mogłam się doczekać jej premiery i wiedziałam, że będzie to w pełni satysfakcjonująca i wciągająca lektura. Mnie ta książka zafascynowała od samego początku. Zresztą muszę przyznać, że sama jako nastolatka myślałam o pracy koronera. Dlatego wiedziałam, że to coś w sam raz dla mnie. "Sprawa dla koronera" to podsumowanie prawie czterdziestoletniej kariery Kena Holmesa, koronera hrabstwa Marin. Zaczynał on jako pracownik zakładu pogrzebowego i balsamista, pnąc się po szczeblach kariery. Krok po kroku, strona po stronie poznajemy tajniki pracy w tym zawodzie. "Koroner ma do czynienia ze śmiercią, lecz jego zadaniem jest znalezienie odpowiedzi dla żywych" Ta książka to obszerny materiał na temat najciekawszych przypadków, z którymi Holmes spotykał się w swojej karierze. Opowiada o swoich wizytach w więzieniu San Quentin, jednej z największych placówek penitencjarnych w Stanach Zjednoczonych. Dla mnie bardzo interesujące były rozdziały o samobójstwach i moście Golden Gate. Jest to jedna z najpiękniejszych konstrukcji wykonanych przez człowieka. Jednak nie miałam świadomości, że jest to również miejsce największej liczby samobójstw na świecie. "- Niektórym się wydaje, że skok z mostu to taki lekki, zwiewny sposób odebrania sobie życia - komentuje Holmes. Chciałbym obalić ten mit. Kiedy skaczesz z mostu, uderzasz w taflę wody z całej siły. Nie ma w tym nic romantycznego" Nie wszystkie opisane w książce przypadki są niecodzienne i niesamowite. Niektóre z nich były zgonami z przyczyn naturalnych, lecz mimo wszystko dla koronera równie ważnymi. Wiele z tych spraw było naprawdę szokujących, a przy niektórych nie mogłam uwierzyć, że takie coś faktycznie się wydarzyło. "Sprawa dla koronera. Kulisy zawodu, który codziennie spotyka śmierć" to naprawdę interesująca i dająca do myślenia książka. Nie ma w niej nawet chwili, w której czytelnik mógłby się nudzić. Za to znajdziemy tu mnóstwo informacji o ściąganiu odcisków palców, zabezpieczaniu miejsca zbrodni, zbieraniu dowodów i przesłuchiwaniu świadków. Dowiemy się również co to jest stężenie pośmiertne, plamy opadowe i jak przebiega sekcja zwłok. Jak dla mnie jest to jedna z najciekawszych książek jakie czytałam w ostatnim czasie. I pozycja obowiązkowa dla wszystkich, którzy choćby w minimalny sposób interesują się tą tematyką! Gorąco polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
22-03-2019 o godz 08:17 emciak dodał recenzję:
Sprawa dla koronera jest bardzo wciągającą opowieścią snutą przez Kena Holmesa. Dotyczy jego kariery zawodowej i większość opowieści dotyczy zeszłego wieku. Brzmi to poważnie, ale z drugiej strony nie było to tak dawno temu, Ken Holmes jest ambitnym człowiekiem, który wybrał bardzo nieznaną działalność i osiągnął w niej wiele. Zaczynał od domu pogrzebowego, a następnie badał ciała znalezione przez policję. Poprzez jego spostrzegawczość i zdolności analitycznie wielokrotnie znajdował winnych śmierci ofiar. Bohater książki opowiada mnóstwo niesamowitych historii, które są materiałem na kilka dobrych filmów kryminalnych. Ciekawa pozycja, czyta się ją z zainteresowaniem i dowiaduje się z niej rzeczy, o których wcześniej nie miało się pojęcia. Polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
22-02-2019 o godz 17:42 Spursmaniak dodał recenzję:
Koroner to jedna z postaci pojawiająca się praktycznie w każdej książce czy filmie kryminalnym. Koroner bada przyczyny i okoliczności śmierci, czas zgonu, a także określa, jakim narzędziem mogły zostać zadane obrażenia. To od informacji podanych przez niego zależy w jakim kierunku pójdzie dalej śledztwo. 🚓 Ken Holmes przez większą część swojego życia pełnił tą funkcję, stykając się z najrozmaitszymi, bardziej i mniej skomplikowanymi sprawami zgonów. Co ciekawe, główny bohater książki nie jest lekarzem, a zwoją karierę rozpoczynał jako balsamista zwłok co ostatecznie spowodowało że został koronerem w swoim hrabstwie. Na podstawie jego relacji, autor książki podaje nam informacje na temat postępowania w przypadkach zabójstw, samobójstw oraz śmierci naturalnych. Dzięki przedstawionym sprawom w książce dowiemy się w jaki sposób ustala się przyczynę czy czas zgonu. Co koroner musi wziąć pod uwagę przy badaniu zwłok, jak pobierać odciski palców, jak wygląda sekcja zwłok i wiele innych ciekawych rzeczy które ściśle wiążą się z badaniem zwłok czy miejsca zbrodni lub samobójstwa. Książka ta pokazuje jak różni się prawdziwa praca od tej którą można zaobserwować na ekranie telewizora czy na kartach książek. Ken Holmes opowiadając swoją historię Johnowi Batesonowi, pozwolił nam wejść w jego ciekawy świat, gdzie głównymi aktorami są zmarli. 🚔 Bateson umieścił tu najbardziej interesujące przypadki, z jakimi Holmes zetknął się w swojej karierze. W raz z kolejnymi rozdziałami poznajemy kilkadziesiąt ciekawych spraw , z którymi w swojej karierze napotkał Ken Holmes. Większość z nich została rozwiązana dość szybko, niektóre natomiast na swój finał musiały czekać kilka lat. 🚑 Jeśli chcecie się przekonać jak naprawdę wygląda praca koronera to obowiązkowo musicie się zapoznać z tą książką. Nie zawsze każda opisana tutaj sprawa jest ciekawa i podnosząca ciśnienie. Są tutaj też opisane przypadki samobójstw czy zgonów z przyczyn naturalnych, które nie zawsze powodują że przechodzą nas ciarki na plecach. Jednak tak właśnie wygląda praca koronera. Nie zawsze ma on do czynienia ze sprawami z pierwszych stron gazet, ale też zajmuje się „zwykłymi” zgonami gdzie nie odkrywa nic co mogło by ten zgon sklasyfikować jako zabójstwo. Książka na pewno warta uwagi, a miłośnicy kryminałów powinni obowiązkowo się z nią zapoznać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-02-2019 o godz 21:09 chabrowacczytelniczka dodał recenzję:
moje-ukochane-czytadelka.blogspot.com Koroner, pewnie każdy z nas słyszał kiedyś o takim zawodzie, ale w związku z nie występowaniem takiego stanowiska w naszym kraju pewnie nie do końca zdawał sobie sprawę z zakresu obowiązków jakie musi wykonywać. Ja po przeczytaniu książki Sprawa dla koronera stwierdzam, że myliłam go z patologiem sądowym, który jest pewnie jego polskim odpowiednikiem. Okazuje się, że w Stanach Zjednoczonych koroner to nie tylko osoba prowadząca śledztwo w sprawie zabójstwa. Praca ta powinna wymagać znajomości medycyny sądowej, batalistyki, a najmocniej ludzkiej psychiki, ponieważ to na bohaterze naszej książki spoczywa niechlubny obowiązek poinformowania i wsparcia rodziny ofiary. Sprawa dla koronera to książka bardzo lekka jeśli chodzi o odbiór oraz płynność i szybkość czytania, ale wprost przeciwnie gdy mamy na myśli jej trudny temat jakim jest ludzka śmierć. Już na wstępie muszę przyznać, że chociaż przeczytałam ją praktycznie w dwa wieczory i kolejne kartki po prostu przepływały mi przez palce to ma ona zdecydowanie słabsze, nudniejsze momenty, których nie czyta się z wypiekami na twarzy. Zaliczyłabym do nich wstęp i zakończenie, gdzie autor skupił się głównie na aspektach prawnych pracy koronera czy wymaganych umiejętnościach i kształceniu, aby móc wystartować w wyborach na takie stanowisko. Z jednej strony pokazuje to realia Stanów Zjednoczonych, pozwala wgryźć się w temat, z drugiej zawód koronera nie ma idealnego odzwierciedlenia na naszym polskim podwórku i przez te pierwsze 50 stron musiałam po prostu przebrnąć. Dalej rozpoczął się już prawdziwy makabryczny rollercoaster, ponieważ Sprawa dla koronera to najciekawsze ze spraw prowadzonych w całej karierze kalifornijskiego koronera Kena Holmesa. Przebywający obecnie na emeryturze koroner podzielił się tymi wydarzeniami, które najmocniej go poruszyły, zapadły w pamięć lub nastręczyły najwięcej trudności. Opowiada zarówno o okropnych zabójstwach, seryjnych mordercach, gwałcicielach, sprawach rozwiązanych nawet po 40 latach i tych bez zakończenia. Porusza kwestię ogromnej liczby samobójstw na moście Golden Gate czy po prostu śmierci naturalnych, które zapamiętał w szczególny sposób. Tutaj czyta się naprawdę ekspresowo, na każdą sprawę poświęcono kilka – kilkanaście stron i co najważniejsze w takim przypadku – nie brakuje szczegółów dotyczących ofiary, jej rodziny oraz zakończenia postępowania. Nie można odczuć niedosytu. Nie sądziłam, że zawód koronera to taka wielowymiarowa praca, którą udźwignąć może tylko naprawdę silny człowiek. Życie w ciągłej gotowości, ogromny stres i obcowanie ze śmiercią. Postać Kena Holmesa, a właściwie jego poglądy dotyczące rozwiązywania spraw to najmocniejsza zaleta tej książki. Według bohatera najbliżsi członkowie rodziny ofiary zawsze powinni dowiedzieć się co dokładnie się stało, aby pomóc im przepracować ich żałobę. W dzisiejszych czasach, gdzie niektórych spraw nie rozwiązuje się, ponieważ brakuje czasu lub pieniędzy taka postawa jest czymś wyjątkowym, godnym podziwiania i naśladowania. Takie zwyczajne ludzkie zrozumienie i wsparcie, a jednak obecnie nieczęste. Według Holmesa koroner to też osoba, która powinna nieść wsparcie i możliwie jak najdelikatniej przekazać rodzinie druzgoczącą wiadomość o śmierci ukochanej osoby. Podsumowując, osoby lubiące makabryczne klimaty zbrodni, przestępstw i rozwiązywania zagadek powinny sięgnąć po tę książkę. Nie jest bez wad, ale dzięki realnej postaci koronera Kena Holmesa, jego ogromnej wrażliwości, a jednocześnie błyskotliwości mnóstwo zyskuje. Ja po takie trudne i makabryczne tematy sięgam rzadko, a jednocześnie interesuję się medycyną sądową, sposobami odkrywania śladów, dowodów i jestem po prostu tą lekturą usatysfakcjonowana.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-02-2019 o godz 12:04 Anonim dodał recenzję:
Bardzo ciekawa i przede wszystkim wciągająca książka. Trudno jest się od niej oderwać. Rzuca światło dzienne na sprawy niegdyś owiane tajemnicą.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-02-2019 o godz 21:21 Melody dodał recenzję:
„Sprawa dla koronera. Kulisy zawodu, który codziennie spotyka śmierć” jest to książka, która dosłownie wbiła mnie w fotel (na szczęście bez skutku śmiertelnego). Siedziałam i czytałam, nie mogąc się od niej oderwać. John Bateson stworzył naprawdę świetną pozycję, otwiera ona przed czytelnikiem świat zawodu, który przeraża wielu ludzi. Ken Holmes jest emerytowanym koronerem hrabstwa Marin, które znajduje się niedaleko słynnego San Francisco. Od pierwszych stron jesteśmy płynnie prowadzeni przez niemal cały życiorys Holmes’a, charakterystykę zawodu, aż po sprawy śmierci, nad którymi pracował w czasie swojej kariery zawodowej. Przerażające, niewiarygodne, zaskakujące... Morderstrwa i samobójstwa. Każda historia jest inna, jednak jednakowo wciągająca czytelnika. Zdaję sobie spradę, że nie jest zbyt subtelne określenie, ale każdy, kto przeczyta tę książkę, z pewnością je zrozumie. Moim zdaniem na duży plus zasługuje fakt, że autor bez zbędnego przedłużania i dodawania nieistotnych faktów przedstawia każdą sprawę. Dzięki temu książkę czyta się naprawdę ekspresowo i nie ma czasu na znużenie. „Sprawa dla koronera” śmiało mogę określić najlepszą książką, jaką miałam okazję przeczytać od dawien dawna! Polecam z pełną odpowiedzialnością.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-02-2019 o godz 20:33 Meggie dodał recenzję:
Praca koronera nie należy do prostych i nie jest dla każdego. Liczą się w niej nie tylko mocne nerwy i skrupulatność, ale także empatia i wrażliwość. Są ludzie, którzy wykonują ten zawód przez wiele lat mimo, że każdy dzień to styczność ze śmiercią, tragedią ludzką i odmienną historią. Ken Holmes całą karierę zawodową związał z tym zawodem i teraz opowiada zarówno o samej pracy, ale także o różnych sprawach, które rozwiązywał. Książka zainteresowała mnie od razu gdy zobaczyłam ją w zapowiedziach, gdyż ukazuje kulisy pracy trudnego, ale niezwykle ważnego zawodu. Od razu rodzi się wiele pytań. Co skłania kogoś do wybrania takiej ścieżki zawodowej? Jak taka praca wygląda w rzeczywistości? Od razu też przypomniała mi się seria książek Simona Becketta o antropologu sądowym, która wywarła na mnie duże wrażenie. Ken Holmes przez niemal czterdzieści lat pracował jako koroner w hrabstwie Marin i historie, które opowiada czasem wydają się niewyobrażalne. Wyjaśnianie niektórych z nich zajęło wiele lat, czasem pomagał w tym drobiazg, który mógł zostać przeoczony. Odkrywanie przyczyn zgonu i ocena, czy jest to morderstwo, czy samobójstwo to także olbrzymia odpowiedzialność. Każdy szczegół może mieć znaczenie, dlatego bardzo też liczą się umiejętności analitycznego myślenia. Równie ważnym i trudnym momentem jest poinformowanie rodziny zmarłego. Każda historia jest inna, ale nacechowana bólem po stracie bliskiej osoby. W książce zaprezentowane są nie tylko najtrudniejsze przypadki, które w trakcie pracy rozwiązywał Ken Holmes, lecz w ciekawy sposób przedstawione są też wszystkie elementy związane z prowadzeniem biura koronera i z problemami, z którymi pracownicy muszą sobie radzić. Wiele można się na ten temat dowiedzieć, ale w sposób, który wzbudza zainteresowanie i nie nuży. Wiele z historii opowiadanych przez koronera na długo pozostanie w mojej pamięci. Jedną z nich jest sprawa Tammy Vincent, kolejna dotyczy Sammie Marshala. Na końcu książki znajduje się wykaz spraw, którymi zajmowało się biuro koronera w hrabstwie Marin. Lista ta zajmuje kilkanaście stron, co w pewien sposób obrazuje z jak wieloma przypadkami jego pracownicy mieli do czynienia. „Sprawa dla koronera. Kulisy zawodu, który codziennie spotyka śmierć” to książka interesująca, poruszająca i dająca do myślenia. Obrazuje codzienność pracy koronera, jak też różne aspekty związane z prowadzeniem jego biura. Uzmysławia jak wymagający jest to zawód i jednocześnie jak ważną rolę odgrywa. Książka zaciekawia, zaskakuje i otwiera oczy na różne oblicza tej profesji. Polecam. http://wyczytane-ksiazki.blogspot.com/2019/02/sprawa-dla-koronera-john-bateson.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-02-2019 o godz 11:03 Foczys dodał recenzję:
Fajna Książka dobrze napisana trzymająca w napięciu, warto kupić Polecam!!!!!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-02-2019 o godz 21:17 Lidka dodał recenzję:
Bardzo ciekawa książka! Niewiele wiemy o tym, czym zajmuje się koroner i ta pozycja przybliża nam ten zawód. Myślę, że rzeczywiście przydałby się w Polsce. Z książki można się też dowiedzieć, jak idealnie (no, prawie) działa w USA cały system funkcji związanych z działaniem prawa. Oj, żeby u nas było tak dobrze choć częściowo. Bardzo ciekawe sprawy i opisane interesująco. Nie ma przegadania ani zbyt naukowego podejścia więc czyta się świetnie. Zdecydowanie polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
05-02-2019 o godz 00:45 Kasia Lisowska dodał recenzję:
Książkę czyta się niemal jednym tchem. Mimo że w zasadzie jest o śmierci, nie jest przesycona umieraniem. Nie przygnębia, nie sprawia, że po zakończeniu lektury czujemy się źle sami ze sobą, jak to ma czasami miejsce po przeczytaniu pozycji poświęconej tematyce śmierci. Mnóstwo ciekawych spraw, informacji, a także wiedzy podanej w przystępnej formie, niejako przy okazji.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
02-02-2019 o godz 21:20 Marta Zagrajek dodał recenzję:
Instytucja koronera przydałaby się także w naszym kraju. Ustawa z dnia 31 stycznia 1959 r. o cmentarzach i chowaniu zmarłych jest mocno przestarzała i doprowadza do absurdów, które szkodzą i bliskim zmarłych, i służbie zdrowia. Koroner ma zapobiegać sytuacjom, w których zamiast lekarz rodzinny lub ratownik medyczny ratować życie, jedzie stwierdzać wyłącznie zgon pacjenta. Koroner nie jest tym samym, czym medyk sądowym, a przynajmniej nie musi być. Jego docenianą cechą jest doświadczenie w obcowaniu ze śmiercią, ale nie musi mieć wykształcenia medycznego. Koronerzy są wzywani w przypadku, gdy śmierć nie została zakwalifikowana jako naturalna. W USA definicja koronera może różnić się pomiędzy stanami, często funkcję koronera pełni szeryf. „Instytucja koronera narodziła się w XII-wiecznej Anglii. Crowners – jak byli wówczas nazywani – badali w imieniu króla Ryszarda I przyczyny zgonów: ich zadaniem była identyfikacja zmarłego, ustalenie okoliczności śmierci i – co najważniejsze – ściąganie podatków spadkowych od majątków.” [s. 20] Ken Holmes, który zgodził się opowiedzieć Johnowi Batesonowi o rozwoju swojej życiowej drogi jako koroner, jest już na emeryturze. Dopiero teraz według niego można opowiedzieć o niektórych sprawach, które mimo upływu czasu, nadal są drażliwe, kontrowersyjne i, czasami, niezamknięte. Całość recenzji na zukoteka.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
31-01-2019 o godz 12:10 Ewelina dodał recenzję:
"Sprawa dla Koronera" jest to książka która odkrywa przed tami tajemnice zawodu Koronera, pokazuje nam wszystko od drobnych szczegółów, po rozwiązanie zagadek najgorszych morderstw. Polecam książkę wszystkim którzy lubią poczuć dreszczyk emocji. 8/10
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-01-2019 o godz 18:52 Anonim dodał recenzję:
„Sprawa dla koronera” to książka, którą chciałam od razu przeczytać, gdy tylko zobaczyłam ją w zapowiedziach wydawnictwa. Od zawsze ciekawiła mnie praca ludzi, którzy na co dzień mają do czynienia ze śmiercią, zastanawiałam się nie raz jak to jest być takim prokuratorem, czy koronerem. Nie pomyślcie, że fascynuje mnie śmierć bo to bardziej ciekawość tego, jak sobie radzą z nią ludzie, którzy muszą codziennie o tym myśleć. Przecież my sami stronimy od takich myśli, a co mają zrobić ludzie dla których to po prostu praca. Bohaterem książki jest Ken Holmes, emerytowany już koroner. Od dziecka interesował się anatomią oraz chodził na polowania, był bardzo odporny na widoki trupów i ciał, fascynowało go to na jakiś swój sposób. Chciał zostać lekarzem ale dziadek podsunął mu pomysł – „zostań koronerem”. I tak się stało. Tu plus dla autora, że zagłębia się właśnie w jego dzieciństwo, że pokazuje źródła tej pracy, skąd w ogóle pomysł na bycie koronerem. To dość istotne szczegóły. Ciekawym faktem z życia bohatera jest też to, że początkowo pracował w domu pogrzebowym, gdzie był balsamistą. Dzięki tej pracy Ken miał przewagę nad swoimi rywalami, kiedy starał się o pracę w biurze koronera hrabstwa Marin. Powiem szczerze, że gdy zaczęłam czytać tą książkę bałam się, że nie dam rady, że będą tam opisane zbyt drastyczne ceny, nie dla ludzi o słabych nerwach i żołądkach. Fakt, w książce jest wiele barwnych opisów takich scen ale mimo to nie miałam jakiś większych oporów przed dalszym czytaniem. Książka bardzo mnie zaskoczyła, wiedziałam że będzie dobra ale nie myślałam, że aż tak dobra. Jeśli lubicie kryminały to na pewno ta książka przypadnie Wam do gustu. John Bateson przedstawia wiele różnych scen, z którymi musi zmierzyć się koroner. Opisane tutaj są bardzo różnorodne sytuacje, dzięki czemu zawód koronera ukazuje się przed czytelnikiem w całej swej krasie. Niektóre sceny wzbudziły we mnie obrzydzenie, niektóre wzruszenie, a w niektóre po prostu nie sposób uwierzyć. Nie spodziewałam się, że zawód koronera jest takim dziwnym i tajemniczym. Bez tej książki na pewno bym się o tym nie przekonała. Podczas czytania spodobało mi się bardzo konkretne podejście autora do tych wszystkich przedstawionych morderstw. Nie ma tutaj rozwlekania się nad żadną ze spraw, nawet jeśli jest to głośne morderstwo, chociażby takie jak zabójstwo Tupac`a. Same konkrety. Dzięki temu książka jest naprawdę rzeczowa i czyta się ją bardzo przyjemnie. Czytelnik dowiaduje się najważniejszych rzeczy, cały czas podawane są nowe fakty, dzięki temu książka nie nudzi nawet na chwilę. Spodobały mi się bardzo wątki nawiązujące do samobójstw na moście Golden Gate. Można poczuć tu nutkę grozy, niczym z horroru. Czytelnik jest świadkiem rozwiązywania tych wszystkich tajemnic, związanych z tym miejscem. Równie ciekawe są nawiązania do wielkich zbrodni, za które sprawców obsadzano w słynnym więzieniu San Quentin. Książka ogólnie do łatwych nie należy. Mimo iż czyta się ją bardzo szybko i z zainteresowaniem to ma ona wpływ na naszą psychikę. Co za dużo, to nie zdrowo – jak mówią. Dlatego ja serwowałam sobie strony w tym przypadku i rozłożyłam czytanie na 3 dni, co Wam również polecam, choć wiem, że nie będzie łatwe, bo książka bardzo mocno wciąga. Na szczęście autor serwuje nam też trochę przerywników, co nadaje lekkości książce w odpowiednich momentach. Brawo dla autora za wyczucie. W tych przerywnikach znajdziemy chociażby przemyślenia Holmesa na temat życia i śmierci, takie bardzo swobodne. Aż ma się wrażenie, że to subiektywna ocena autora. Dowiemy się również co nieco o funkcjonowaniu więzień, w tym także tego słynnego San Quentin oraz poznamy bardziej biurową stronę pracy koronera. A na koniec chyba największy plus tej pozycji, o którym chce powiedzieć – bohater. Ken Holmes został tak wykreowany przez autora, że tuż obok ciekawej fabuły jest tym co „robi robotę” w tej książce. Na każdej kartce, w każdej przedstawionej sytuacji da się po prostu wyczuć, że Holmes jest stworzony do tej pracy. Jego zachowanie, wypowiedzi, przemyślenia – wszystko dokładnie kreuje jego zawód, który wykonuje. Da się odczuć, że autor włożył ogrom pracy, aby wykreować tak idealnie pasującego do tej fabuły bohatera. 10/10 - 3 pkt. za ciekawą, tajemniczą, wzruszającą, niewiarygodną fabułę, która sprawia, że czytelnik ma możliwość poznania nie tylko pracy koronera ale również odkrywać tajemnice śmierci i życia - 3 pkt. za wykreowanie realistycznego bohatera, dopracowanego w każdym calu, idealnie nadającego się do zawodu koronera - 2 pkt. za rzeczowe ale zarazem szczegółowe opisy konkretnych spraw, które nadają książce dokumentarnego charakteru - 1 pkt. za przedstawienie w książce ciekawych wątków pobocznych takich jak funkcjonowanie jednostek policji , więzień, ukazanie rozmyśleń głównego bohatera, które nadają książce filozoficznego charakteru - 1 pkt. za ukazanie źródeł pracy koronera, za przedstawienie drogi jaką pokonał bohater by nim być
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-01-2019 o godz 19:18 Margarita dodał recenzję:
„Sprawa dla koronera. Kulisy zawodu, który codziennie spotyka śmierć.” W niemal każdym amerykańskim serialu kryminalnym możemy zetknąć się z koronerem. Pojawia się na miejscu zbrodni, zabiera zwłoki, czasami prowadzi śledztwo. To jaką rolę będzie pełnił koroner w serialu w pełni zależy od scenarzystów. A jaka jest rola koronera w realnym świecie? Tego będziecie się mogli dowiedzieć z książki autorstwa Johna Batesona „Sprawa dla koronera. Kulisy zawodu, który codziennie spotyka śmierć.” „Sprawa dla koronera” jest czymś na kształt wywiadu rzeki z emerytowanym koronerem hrabstwa Marin - Kenem Holmesem. Hrabstwo Marin położone niedaleko San Francisco znane jest w USA z niezwykłych walorów przyrodniczych oraz bycia jednym z 20 hrabstw o najwyższym dochodzie gospodarstw domowych. W hrabstwie Marin mieszka wiele gwiazd rocka i filmu, właścicieli wielkich firm oraz sportowców. Na terenie hrabstwa znajduje się jedno z najbardziej znanych więzień w USA - San Quentin. Wbrew scenariuszom filmowym i serialowym, aby zostać koronerem w USA, nie trzeba mieć wykształcenia medycznego, ani nawet ukończonej akademii policyjnej. W wielu hrabstwach USA, aby zostać koronerem wystarczy cieszyć się zaufaniem społecznym, mieć co najmniej 21 lat, być niekaranym i mieć maturę. Ciekawostką jest również to, że na stanowisko koronera jest się wybieranym przez lokalną społeczność lub mianowanym przez wyznaczone do tego jednostki. Zbieg sprzyjających okoliczności doprowadził do tego, że Ken Holmes, pracownik domu pogrzebowego został koronerem hrabstwa Marin. Godziny spędzone przy asystowaniu przy autopsjach, dociekliwość a także empatia okazywana rodzinie po utracie najbliższych okazały się niezwykle pomocne w nowej pracy. Ken Holmes ze słynnym Holmesem dzieli nie tylko nazwisko, ale również pasję do rozwiązywania zagadek kryminalnych. W swojej karierze zawodowej Holmes prowadził lub asystował przy setkach śledztw. Niektóre były bardzo medialne, jak sprawa „Zabójcy ze szlaku” czy wyrzuconej na brzeg tajemniczej stopy w bucie. Inne dotyczyły tylko najbliższych, którzy chcieli poznać przyczynę śmierci swoich bliskich. Nie jednokrotnie bliższe przyjrzenie się okolicznościom śmierci zmieniało jej klasyfikację na samobójstwo lub nawet na zabójstwo. Rolą koronera jest właśnie dokładne obejrzenie miejsca śmierci, pobranie płynów ustrojowych i próbek tkanek do badań, a także przeprowadzenia szczegółowych rozmów z bliskimi. Od umiejętności zadawania pytań i słuchania odpowiedzi często zależy powodzenie śledztwa. Najlepiej podsumowuje to Ken Holmes „Każda śmierć ma swoją historię, jak każde życie. Koronerzy są w nią wtajemniczeni jak żaden inny zawód . (...) Nie ma dwóch jota w jotę takich samych przypadków, a więc każdy jest inny. Potrzebna jest cała gama umiejętności, a zdolność szybkiego myślenia bezwzględnie konieczna. Jednocześnie nie można wyciągać pochopnych wniosków albo nie zauważać szczegółów, które na pierwszy rzut oka wydają się pozbawione sensu. Jeśli płynie w tego jakiś ogólny wniosek, to chyba taki, że edukacja koronera odzwierciedla nasze własne dochodzenie do prawdy o życiu i śmierci.” „Sprawa dla koronera” nie jest suchym opisem kolejnych spraw prowadzonych przez biuro koronera hrabstwa Marin, a przyglądamy się dziesiątkom takich spraw (przypisy odsyłają do dziesiątek spraw prowadzonych w latach 1970-2010). To także ciekawy wgląd w procedury policyjne obowiązujące w hrabstwie i poza nim, w działanie zakładów penitencjarnych, oraz różnic w pracy policjantów, agentów FBI i koronerów. Jeśli czytaliście „Trupią farmę” lub jesteście fanami CSI to jest to dla Was lektura obowiązkowa. Jeśli fascynują Was policyjne śledztwa i nie boicie się przyjrzeć brzydocie śmierci, musicie przeczytać „Sprawę dla koronera”.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-01-2019 o godz 10:47 Pinko dodał recenzję:
Ken Holmes pracował na stanowisku koronera w Marin, w Kalifornii przez wiele lat. W swojej karierze stawał ze śmiercią twarzą w twarz wielokrotnie, patrząc na jej nieme już ofiary. Samobójstwa, morderstwa, naturalne zgony czy te zaliczane do dziwnych nie były dla niego tajemnicą. Nawet jeżeli musiał odłożyć jakąś sprawę na wiele lat z przyczyn niezależnych od niego, to po pewnym okresie i tak udawało mu się odnaleźć jakieś nowe poszlaki, prowadzące prosto do rozwiązania. Ostatnio mam bardzo dużą "zajawkę" na książki dotyczące śmierci, oparte na faktach- kolekcjonuję te o seryjnych mordercach, psychologii psychopatów, tajemniczych zgonach czy pracy śledczych. Dlatego gdy tylko ujrzałam w nowościach Sprawę dla koronera, całym sercem zapragnęłam się z nią zapoznać. Szczerze powiedziawszy, ów zawód kojarzyłam mętnie z różnych detektywistycznych seriali- nie oszukujmy się, koroner zawsze znajdował się gdzieś w tle, grał jakby drugie skrzypce. Na pierwszym planie zawsze znajdowali się śledczy. Stąd też moja ciekawość- jak przedstawi nam ów zawód pan John Bateson? Lektura była sporym, pozytywnym zaskoczeniem; wręcz żałowałam, że ma tylko 416 stron. Już na początku mojej przygody z nią spodobało mi się to, iż zgony podzielone są kategoriami, a następnie przyporządkowane do konkretnych rozdziałów- np. o samobójcach, krzywdzonych dzieciach, etc. Autor przywołuje wspomnienia pana Holmesa, który bez ogródek dzieli się z nami sprawami, jakie prowadził. Wiele z nich było naprawdę intrygujących, niemalże nie do rozwiązania dla kogoś stojącego z boku. A jednak, nawet po dwudziestu latach, udawało mu się to. Co więcej, kolejne oklaski dla autora należą się za podział historii z głową- nie zalewa nas wyłącznie kolejnymi sprawami, lecz w tym wszystkim znalazł miejsce na wtrącenia dotyczące życia Kena Holmesa, jak i jego zawodowej drogi, nie zanudzając przy tym czytelnika niepotrzebnymi faktami. Znalazł ów złoty środek, który jest niezbędny w tego typu lekturach. Powiedziałabym, że Sprawa dla koronera to coś w rodzaju wywiadu, luźnej rozmowy dwóch mężczyzn- w końcu John Bateson wypytuje koronera o jego pracę, życie, prowadzone śledztwa. A jednak zupełnie tego nie czuć, nie mamy tu bowiem standardowego zapisu pytanie- odpowiedź, charakterystycznego dla wywiadów. Podczas lektury nawet zapomniałam, że ktoś inny -a nie sam Holmes- tworzy książkę. Autor po prostu nie czuje potrzeby usilnego zaznaczenia swojej obecności w biegu wydarzeń, pozostaje gdzieś w tyle, skupiając się jedynie na postaci Holmesa. I to się chwali! Książkę cechuje bardzo przystępny język: nawet jeśli pojawiają się jakieś nowe dla zwykłego czytelnika terminy, autor na spółkę z koronerem starają się je na bieżąco wyjaśniać tak, abyśmy mogli (nie odrywając się od lektury) towarzyszyć im w dalszej podróży szlakami przeszłości. Może właśnie dlatego łatwo się ją czyta, że autorem nie jest sam koroner? Jeżeli lubicie takie mroczne historie z życia wzięte, to ta pozycja jest dla Was jak znalazł. Spędziłam z nią bardzo intrygujący czas i do tej pory żałuję, że nie dane mi było delektować się nią dłużej. Mam też cichą nadzieję, że może pojawi się coś zbliżonego spod pióra pana Johna Batesona...
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-01-2019 o godz 10:26 Gaudencjusz dodał recenzję:
John Bateson w swojej książce "Sprawa dla koronera" uchyla rąbka tajemnicy tegoż zawodu. W ten dość trupi świat wprowadza czytelnika emerytowany koroner spod San Francisco - Ken Holmes. Poznajemy jego dzieciństwo i dalszą edukację ( a raczej jej brak), która umożliwiła mu objęcie niniejszej ścieżki zawodowej. Przedstawione zostają wymagania stawiane przed przyszłym koronerem, ale i indywidualne kompetencje pomagające sprostać pierwszym autopsjom. Ponadto autor przedstawia rzetelne informacje związane z aspektami prawnymi i administracyjnymi tejże pracy. Kalejdoskop przedstawiony spraw kryminalnych, w których brał udział Holmes, umożliwia czytelnikowi poznanie zasad działania zawodu, ze szczególnym uwzględnieniem pracy w terenie. Wszystko zostało przedstawione w syntetycznej formie, bez zbędnych szczegółów, które mogłyby spowodować poczucie zagubienia czytelnika. Nie jest to książka dla każdego, lecz jeśli chce się faktycznie poznać świat koronerów, to jest to jedna z rzetelniejszych książek poświęcanych temu zagadnieniu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-01-2019 o godz 10:49 Anonim dodał recenzję:
📖 "Sprawa dla koronera" to lektura wciągająca, pełna ciekawostek: jak działa biuro koronera? Jak wyglądają oględziny zwłok i miejsca znalezienia ciała? Jak informuje się rodzinę zmarłego? Ilu samobójców każdego roku odbiera sobie życie w Stanach? 40.000!!! W tym czasie zabójstw jest 18.000! Zaskakujące, prawda? Jak to, że koroner nie musi mieć wykształcenia medycznego, albo że most Golden Gate jest miejscem największej liczby samobójstw na świecie 😱 "Każda śmierć ma swoją historię, jak każde życie". Te historie, mimo ciężkiego tematu, opowiedziane są lekko, interesująco, czyta się z zapartym tchem. Książka fantastycznie opowiada, jakie tropy doprowadziły do rozwiązania zagadki przyczyny śmierci czy identyfikacji zwłok. Są sprawy nietypowe, intrygujące, zaskakujące. Ta książka jest o dużo ciekawsza od Mindhuntera 👍 📖 Jeśli coś mogę jej zarzucić, to tylko to, że jest za krótka. Powinna mieć 1000 stron 😂👍 📖 Premiera 30 stycznia 2019.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-01-2019 o godz 22:23 Karolina Binkowska dodał recenzję:
Książka lekka i przyjazna w obyciu, pomimo tematu jakiego dotyczy. Opisuje różne przykłady śmierci z jakimi zmierzył się w swojej pracy koronera Ken Holmes. Dzieli się on z pisarzem, a za razem z czytelnikiem wieloma spostrzeżeniami, które przez wiele lat zanotował. Śmierć jest opisana jako nieodłączny element naszego życia, z którym można sobie poradzić. Bardzo często dochodzi jednak samobójstwa, które niesie za sobą wiele bólu i niezrozumienia dla pozostałej przy życiu rodziny oraz przyjaciół. Ciekawostką jest, że rekordowa liczba samobójstw miała miejsce na moście Golden Gate, który przez wiele lat nie posiadał stosownych zabezpieczeń.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-01-2019 o godz 17:53 Alicya Oss dodał recenzję:
Nie jest to książka wybitna, nie spowoduje ona, że nagle przewartościujemy swoje życie i nie zmyje z nas lęku przed śmiercią. Jej luźna forma sprawia, że trudno traktować ją również jak kopalnię wiedzy, chociaż, co trzeba przyznać, niektóre zawarte w niej informacje mogą nas nieźle zaskoczyć i otworzyć nam oczy na pewne polityczno-prawne absurdy. Oprócz ciekawych przypadków, szczególnie urzekło w niej to co i w poprzednich tego typu lekturach: powrót do czasów sprzed ery internetu i telefonów komórkowych, gdy ludzie musieli polegać na tym co mieli w głowach, a fachowcy byli fachowcami. Wyobraźcie sobie bowiem, że śledczy musieli kiedyś uczestniczyć w kursach rysowania odbitek linii papilarnych, które polegały na tworzeniu szkicu na podstawie opisu podawanego ustnie. Niesamowite, prawda?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
24-01-2019 o godz 11:22 Malinka94 dodał recenzję:
Początek roku jest dla mnie szczególnie trudny, bo sesja, bo lenistwo po świętach daje o sobie znać i przez to trudniej jest wrócić do szarej rzeczywistości. Dlatego też postawiłam na przebudzenie i pobudzenie szarych komóreczek sięgnąć po książkę, po którą normalnie bym nie sięgnęła, ale przekonał mnie tekst na okładce: „Kulisy zawodu, który codziennie spotyka śmierć”. Pomyślałam sobie, że czemu by nie? Przekonajmy się co kryje się za zawodem koronera. Choć daleko mi do bycia fanką „CSI – Kryminalne zagadki…” (wstawcie sobie odpowiednie miasto) to muszę przyznać, że z ciekawością wkroczyłam w świat pana Kena Holmesa i jego pracy, jako koronera opisaną przez Johna Batesona w jego książce „Sprawa dla koronera. Kulisy zawodu, który codziennie spotyka śmierć”. Człowiek, który od wielu lat, jako jeden z pierwszych znajdował się na miejscu najprzeróżniejszych zbrodni i badał, kiedy nastąpił zgon, czym prawdopodobnie został zadany ostateczny cios i wiele innych czynników, które miały ustalić kto zabił i doprowadzić do wymierzenia sprawiedliwości. Ken Holmes postanowił opowiedzieć co nie co na temat wykonywanej pracy. Początki – jak zwykle trudne, ale potem to prawdziwy rollercoaster. Z każdą kolejną stroną byłam coraz bardziej ciekawa, lekko przerażona i pod wielkim wrażeniem osoby każdego koronera. Nie jest to łatwy zawód, a osobliwe przypadki, z jakimi miał styczność Holmes tylko to potwierdza. Dowiedziałam się wielu ciekawych, interesujących rzeczy, dla przykładu jak rozpoznać, od jakiego czasu denat jest denatem na podstawie temperatury ciała i całego otoczenia, a także tego, w jakim stadium rozwoju są wszelakie robale zamieszkałe w ciele zmarłego. Proszę mnie nie uznawać za ignorantkę, że nie wiem takich rzeczy, po prostu wcześniej mnie one nie interesowały. W książce znajdują się również opisane przypadki najróżniejszych spraw z jakimi się spotkał Ken Holmes (czy to nie ciekawy zbieg nazwisk z innym sławnym Holmesem?) i wiele z nich, uwierzcie, jest ciekawa i mogłaby posłużyć do kilkunastu odcinków „CSI”, „Kości” czy „Dexter”. Choć tematyka śmierci jest dość trudna, to ja przeczytałam książkę jednym tchem i jestem pod wrażeniem zarówno wykonywanego zawodu jak i samego złożenia książki w całość. Wybranie kilkudziesięciu spraw, tych najciekawszych i przyprawiających o gęsią skórkę było na pewno nie lada problemem, ale dzięki temu powstała książka, która fascynuje i porywa już od pierwszej strony. Fanom kryminalnego świata z pewnością się spodoba, ale także taki laik jak ja znajdzie w niej coś dla siebie. Coś, co sprawi, że oczy będą robiły się coraz szersze ze zdziwienia, a po skończeniu będzie w stanie się powiedzieć jedynie „Wow!”.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Rekonstrukcje Rychter Jan
32,99 zł
37,00 zł
strona produktu - rekomendacje Zbrodnie roślin Stewart Amy
33,99 zł
39,99 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.