Spektrum (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Sprzedaje empik.com 35,99 zł

35,99 zł 39,99 zł (taniej o 10 %)
Dostawa do salonu empik od 0,00 zł
Produkt w magazynie empiku
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Raduchowska Martyna Książki | okładka miękka
35,99 zł
asb nad tabami
Raduchowska Martyna Książki | okładka miękka
35,99 zł
asb nad tabami
Raduchowska Martyna Książki | okładka miękka
35,99 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Kontynuacja trzymających w napięciu Łez Mai.

Technologia rozdarła to miasto na pół. Wydawało się, że ostatnie granice ludzkich możliwości zostały zniesione. W powszechnym użyciu są androidy – prawie doskonałe kopie człowieka. Wyposażone w sztuczną inteligencję, niesamowicie szybkie, zdolne do błyskawicznej regeneracji, są o wiele bardziej wytrzymałe niż ich pierwowzór. I o wiele bardziej niebezpieczne. Ludzie dzięki wszczepom i implantom mogą upgrade’ować swoje ciało i umysł niczym postaci z gier komputerowych. Ci, których na nie stać, bogacą się jeszcze bardziej. Biedni spadają na samo dno drabiny społecznej. Szansą dla wykluczonych jest reinforsyna. Geniusz w pigułce, dostępny na każdą kieszeń. Gdy zapada decyzja o wycofaniu jej ze sprzedaży, atak na siedzibę jej producenta jest nieunikniony. Magazyny pustoszeją w jednej chwili. Reinforsyna zalewa ulice falą neurochemicznego szaleństwa.

B-Day. Dzień Buntu. Dzień, który zmienił Jareda Quinna w nafaszerowanego elektroniką cyborga. On sam niewiele z niego pamięta. Tylko Maya, jego replikantka, wie, co naprawdę się wtedy wydarzyło. Bo wszystko zaczęło się właśnie od niej.

Spektrum


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Spektrum
Autor: Raduchowska Martyna
Wydawnictwo: Uroboros
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 416
Numer wydania: I
Data premiery: 2018-10-03
Forma: książka
Indeks: 26823126
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,6
5
11
4
5
3
1
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
14 recenzji
27-03-2019 o godz 08:19 Marsza_books dodał recenzję:
Po fenomenalnych "Łzach Mai", które porwały mnie w świat androidów i nowych technologii nie mogłam się doczekać, kiedy zostanie wydana druga część. Rozczarowałam się jednak bardzo już na początku książki, gdy okazało się, że jest to ta sama historia tylko opowiedziała z innej perspektywy, w tym przypadku Mai. Przez większość powieści towarzyszyło mi uczucie "deja vu" i bardzo zniechęcało mnie to do czytania tej pozycji. Myślę, że w ogólnym rozrachunku lepiej by było, gdyby istotniejsze fragmenty z tego tomu zostały zamieszczone w pierwszym, co dało by jeszcze ciekawszy rzut na całą fabułę. Dla mnie jedynym plusem i powodem, dla którego w ogóle powstała ta książka jest to, że tutaj została bardziej przybliżona postać Mai. Możemy dzięki temu dowiedzieć się, co w danej sytuacji ona odczuwała, myślała i jaka była jej rola w tym wszystkim. Powieść moim zdaniem wypada słabo na tle swojej poprzedniczki jeśli chodzi o zamysł fabuły, nie tego się spodziewałam po tej książce, ale reszta jest jak najbardziej satysfakcjonująca i czekam bardzo na trzeci tom.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-03-2019 o godz 18:07 atii_monster dodał recenzję:
Spektrum to moje drugie spotkanie z @martyna.raduchowska , czyli druga część książki Łzy Mai. Tutaj wracamy do wydarzeń z pamiętnego B-Day, gdzie wzniecono bunt, a androidy zaczęły odczuwać wszelakie uczucia. Tym razem widzimy wszystko z perspektywy Mai i powiem Wam na początku podeszłam sceptycznie do tego zabiegu bo bałam się odgrzewanych kotletów, a jak wiadomo kotlety to tylko świeże w niedzielę u mamy. Na szczęście zostałam szybko, ale i pozytywnie wyprowadzona z błędu ponieważ autorka pięknie wybrnęła tym zabiegiem i przykuła moją uwagę jeszcze bardziej. Dowiadujemy się nowych faktów z dnia buntu, a także następuje wielkie sprostowanie jeśli chodzi o ocenę Mai i jej zachowania. Okazuje się, że android może być czasami bardziej ludzki od człowieka, ale i bardziej podstępny, komu zaufać? Kto i dlaczego zabija androidy, co chcą zatuszować przywódcy buntowników, gdzie znikają obdarzeni mocami ludzie? Oczywiście książka kończy się tak zaskakująco, że to chyba jakiś żart! Nie! to pomyłka! . . Bardzo bardzo proszę o napisanie szybciutko tomu trzeciego. (Oczy kota w butach) . . Na koniec cytat który zapadł mi w pamięci: "Książki umierają z godnością i w ciszy, niepostrzeżenie obracają się w proch już od dnia, w którym jeszcze ciepłe i pachnące drukarską farbą trafiają na swoją pierwszą półkę." . Książka została nagrodzona jako Książka roku w kategorii Science Fiction portalu @lubimyczytac.pl i to moim zdaniem zasłużona nagroda.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-01-2019 o godz 17:30 Monika Krzysztofik dodał recenzję:
Kolejna seria wspaniałej autorki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-12-2018 o godz 11:42 Magdalena Senderowicz dodał recenzję:
Drugi tom Czarnych Świateł to znakomita kontynuacja, w której nie brakuje niesamowitego klimatu, wspaniałych bohaterów, a przede wszystkim jest on doskonałą historią, która wzbudza w czytelniku różnego rodzaju emocje i skłania do refleksji. Każdy element tej powieści jest dobrze dopracowany, co jest zaledwie jednym z wielu elementów działających na jej korzyść i sprawiających, że czyta się ją znakomicie. Mam nadzieję, że Martyna Raduchowska na tym nie poprzestanie, bo pragnę więcej! Cała recenzja: bookeaterreality.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-11-2018 o godz 19:46 Snieznooka dodał recenzję:
Dużym ułatwieniem przy czytaniu „Łez Mai” Martyny Raduchowskiej był fakt, że kontynuację, czyli „Spektrum” otrzymałam jednocześnie. To się nazywa podwójna przyjemność! Jakiś czas temu opisywałam Wam swoje zachwyty dotyczące pierwszej części cyklu Czarne Światła, opisywałam Wam, jak wielką przyjemnością było otrzymać ten egzemplarz. „Spektrum” nie jest taką typową kontynuacją, w pierwszym tomie przyglądaliśmy się wydarzeniom z perspektywy człowieka, chłonęliśmy przedstawione przez niego emocje, prawa i światopogląd na to bieżące wydarzenia. W tej książce mamy więcej Mai, Martyna Raduchowska pokazuje nam, że nie zawsze wszystko jest takie, jakie się wydaje. Istnieją dwie strony medalu, a to, jak to na nas wpłynie zależy od nas. Myślę, że „Spektrum”, jest bardziej dopracowana, porywająca, jeśli spodobały Ci się „Łzy Mai”, ta pozycja jest bez wątpienia dla ciebie. „Książki umierają z godnością i w ciszy, niepostrzeżenie obracają się w proch już od dnia, w którym jeszcze ciepłe i pachnące drukarską farbą trafiają na swoją pierwszą półkę”. Martyna Raduchowska przedstawiła nam świat widziany oczami Mai, poznajemy z jej perspektywy wydarzenia, które rozdzieliły miasto na dwie części, te, które sprawiły, że wylądowała za murem, jak uczyła się funkcjonować w nowej rzeczywistości. „Spektrum” jest dopełnieniem całości, spoiwem, brakującym elementem, który pozwala na to, aby szeroko otworzyć oczy. Elementem zrozumienia, przyswojenia tej wizji nie tak odległej przyszłości. Miasto zostało podzielone przez technologię, która była niezwykle rozwinięta, wizualnie przypominające ludzi androidy, który zajęły się pracą człowieka. Czy nie stwarzała zagrożenia dla ludzkości? W końcu jest wytrwalsza, nie posiadająca organicznych słabości, precyzyjniejsza. Czy jesteśmy w stanie wytrwać? Wszechobecne zmiany w umyśle, fizyczne, które rasa ludzka stosowała, aby ewoluować, zapędziły ją w kozi róg. Każda zmiana wiąże się z kosztami, uboga cześć społeczeństwa nie może sobie pozwolić nad ekstrawagancję. Reinforsyna wydawała się lekiem na to całe zło, nie kosztowała krocie, była dostępna i miała poprawić sytuację w mieście, dlatego też informacja o jej wstrzymaniu i wycofaniu wywołała burzę. „Każda rewolucja prędzej czy później pożera własne dzieci, a ta ucztuje na mózgach duszonych w psychodelicznym sosie”. W „Spektrum” otrzymujemy kształt Mai, jej charakter, przekonania, dowiadujemy się o tym, co robiła podczas Dnia Buntu, jak sobie radziła i co tak naprawdę do niego doprowadziło. Taki zabieg zastosowany przez autorkę był konieczny, abyśmy otrzymali pełen obraz sytuacji. Ofiarowała nam Maję. Mogliśmy śledzić przemianę replikantki, zadawać sobie egzystencjalne pytania, od których w bliskiej lub dalszej przyszłości przyjdzie nam sobie zadać i szukać na nie odpowiedzi. Czy rasa ludzka jest nieomylna? Z całą pewnością nie, jako gatunek błądzimy, atakujemy to, czego się boimy, czego nie rozumiemy. Historia opowiedziana z perspektywy spojrzenia replikantki sprawia, że mamy swoją chwilę na przemyślenia. Zaczynamy rozumieć, czym kierowały się maszyny, otrzymujemy ten brakujący składnik, który pozwala na to, abyśmy nie spoglądali na wszystko egoistycznie. Replikanci toczą walkę o to, aby czuć, walkę o emocje, do którego prawo im odebrano. Raduchowska porusza ważne elementy człowieczeństwa, pokazuje, że nasza natura nie jest nieomylna, jak blisko jesteśmy od granicy przełomu, przestrzega przed jej wizją przyszłości. To bardzo dobra powieść, którą sprawia, że zaczynamy myśleć, zastanawiać się nad sobą, nad nieuchronnością rozwoju technologicznego, jego plusach i minusach. Gubimy się między wersami, aby odnaleźć, kiedy przyjdzie ku temu odpowiednia chwila. Człowiek ma problemy z akceptacją inności, zwłaszcza bez poczucia zagrożenia jego własnego istnienia. Czasem wystarczy jedna decyzja, jedna dziewczyna, aby zapoczątkować rewolucję. Do zmian potrzebna jest iskra, którą w sobie ma Maya. Książkę polecam serdecznie, jest to literatura z przesłaniem, tak bardzo spodobała mi się twórczość Martyny Raduchowskiej, że z miłą chęcią sięgnę po jej poprzednie książki. Wydawnictwu dziękuję za możliwość recenzji tak dobrej fantastyki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-11-2018 o godz 11:19 Katarzyna Żmuda dodał recenzję:
"Książki umierają z godnością i w ciszy, niepostrzeżenie obracają się w proch już od dnia, w którym jeszcze ciepłe i pachnące drukarską farbą trafiają na swoją pierwszą półkę." Spektrum - fabuła New Horizon zostaje podzielone na pół - jedną część tworzą obrzydliwie bogaci, a drugą biedni. Wśród ludzi żyją też prawie idealne kopie człowieka - androidy. Bogaci zajmuję się zdobywaniem posad i wszczepów ludzkich, by jeszcze bardziej się do ludzi upodobnić, a ci, których na to nie stać spadają na samo dno. Kryzys pogłębia się coraz bardziej, a fakt wycofania z rynku reinforsyny - leku, który może zapewnić androidom ludzkie uczucia, nie działa na jego poprawę. Magazyny zostają zaatakowane, reinforsyna zalewa ulice - nastaje B-Day, Dzień Buntu. Ten dzień zmienia również Jareda Quinna, który nie może sobie, ani nikomu wybaczyć zdarzeń z pierwszej części serii - Łez Mai. Ale nawet on nie jest do końca pewien co się stało, jak, bowiem wszystko zaczęło się od Mai. Jak wypada przy "Łzach Mai"? Pierwsza część historii przypadła mi do gustu, ponieważ styl pisania Martyny Raduchowskiej jest naprawdę dobry, a jej dbałość o szczegóły wykreowanego świata godna podziwu. W tej części główną bohaterką jest Maya, nie, tak jak, wcześniej Jared, i to jej perspektywa wyjaśnia wiele. Jeśli coś dla Was było niezrozumiałe w pierwszym tomie lub jakiś wątek wydawał się pobieżnie zrealizowany, to tu czekają wszystkie odpowiedzi. "Każda rewolucja prędzej czy później pożera własne dzieci, a ta ucztuje na mózgach duszonych w psychodelicznym sosie. " W tym tomie akcja nie pędzi, tak jak w pierwszym, jest jej nieco mniej i mam wrażenie, że wszystko odbywa się na jakimś spokojniejszym gruncie. Pozwala to na spokojnie poukładać sobie nowe informacje, poznać lub przypomnieć sobie bohaterów i wydarzenia, ale i jednocześnie mam wrażenie, że zabieg ten jest pewnego rodzaju przygotowaniem przed kolejnym tomem. Już teraz zastanawiam się co pani Martyna wymyśliła i nie wiem czy uda mi się odgadnąć jej tok myślenia - zobaczymy. Maya czy Jared? Chociaż częściej wolę czytać książki pisane z kobiecej perspektywy, z silną główną bohaterką, to tym razem raczej skłaniam się ku pierwszemu tomowi. Maya - replikantka walczy ze sobą, by jednocześnie zrozumieć co się z nią dzieje i rozwiązać otaczające ją zagadki, jednocześnie pozostając wierną Jaredowi Quinnowi. Nie zawsze wszystko toczy się po jej myśli, jednak upór i wytrwałość są godne uwagi. Brakowało mi nieco postaci Jareda, którego bardzo polubiłam w pierwszej części. Zdecydowanie czekam na kolejny tom i mam nadzieję, że zostanie wydany jak najszybciej. Historia androidów i tego jak bliscy człowiekowi mogą się stać, to wielki punkt za oryginalność. Chociaż temat "ludzkich" robotów był niejednokrotnie powielany w filmach, to tym razem spotkałam się z czymś, o czym nawet bym nie pomyślała. Pytaniem pozostaje czy stworzenie androidów na podobieństwo ludzi nie obróci się kiedyś przeciwko tym drugim. cos-o-ksiazkach.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-10-2018 o godz 00:48 Emczytelnik dodał recenzję:
"Nie taką Ciebie stworzono" . "Łzy Mai" pierwszą część przygód o androidzie Mai i Redzie połknęłam bardzo szybko. W tej książce sie zakochałam totalnie. Potem przyszedł czas czekania na drugą część a gdy zobaczyłam, że "Spektrum" wychodzi 3 października... Od razu wzięłam ją do recki. No i muszę Wam powiedzieć, że... . Oczekiwałam czegoś innego! I to co teraz powiem zabrzmi troszkę jak narzekanie, ale czułam się trochę oszukana czytając tę część. Dlaczego? No wiecie, ja po prostu nie darze sympatią opowiadania tej samej historii z dwóch perspektyw. Owszem gdy pisałam Wam recenzje "Łez Mai" mówiłam o tym, że chciałam przeczytać coś z perspektywy Mai, ale nie to samo . Tutaj mamy taki zabieg i powiem szczerze mnie to nudziło. Bo znaliśmy w 90% tę historię. Owszem były wątki które czytałam z zapartym tchem, ale przez większość książki miałam wrażenie, że to już było. Nie mówię tutaj, że książka była zła bo Martyna Raduchowska pisze jak dla mnie bardzo dobrze, świetnie dozuje napięcie a cała historia jest niebanalna i bardzo ciekawa. Ale wolałabym przeczytać ją od tego momentu gdzie skończyliśmy pierwszą część. Do tego ten utopijny świat, który stworzyła Autorka bardzo mnie kręci i zachwyca. . Postać Mai jest genialnie opisana a ja tu czułam bardzo dużego ducha Ghost in the Shell, który moim zdaniem jest obowiązkowy do obejrzenia (nie wersji aktorskiej. Ale anime oraz manga) aby jeszcze bardziej się wkręcić w historie. . Jestem dalej ciekawa co będzie potem w dalszych częściach, nadal czekam na rozwinięcie tej historii, ale "Spektrum" to nie było to co ja jako czytelnik chciałam dostać. Książka była dobra, ale moim zdaniem takie zabiegi są bardzo słabe. No chyba, że jak chcemy tak bardzo powiedzieć daną historie z 2 perspektyw to moim zdaniem lepsze rozwiązanie jest połączenie tego w jednej książce, gdzie każdy ma swój rozdział a nie rozbijanie tego na 2 części.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
28-10-2018 o godz 23:31 Katrina dodał recenzję:
Po dniu buntu policjant Jared Quinn cudem uszedł z życiem Maya, android i jednocześnie jego partnerka udała się za mur. Jednak tylko ona wie, w jakich okolicznościach do tego doszło. Nim zabiorę się za ocenę „Spektrum” muszę na chwilę wrócić do części poprzedniej, czyli „Łez Mai”. Czytałam ją wcale nie tak dawno, bo w tym roku, choć jeszcze przed wydaniem części pierwszej. Muszę jednak przyznać, że… niewiele pamiętam z lektury. Pamiętam, że uznałam ją za całkiem fajną, rozrywkową pozycje, ale fabuła? Większa jej część uciekła mi z pamięci. Część wróciła przy lekturze „Spektrum”, ale… no właśnie, ale. Nie do końca, nie w całości. A to w przypadku tej konkretnej książki wydaje mi się dość istotne. Dlaczego? „Spektrum” jest powieścią nierozerwalnie związaną z tomem pierwszym serii. Akcja tej książki rozgrywa się w tym samym czasie, co „Łzy Mai”, jednak obserwujemy wszystkie wydarzenia z innej perspektywy. Tym razem to Maya jest naszą główną bohaterką, wokół której kręci się sama historia, która jednak nieco odbiega od tego, co przeżywał Jared: wprawdzie oczywiście, obydwie historie łączą się i splatają to jednak nie mamy w tym przypadku dokładnej powtórki z rozrywki. Czy jednak Maya jest ciekawszą postacią niż Jared? Wydaje mi się, że tak, choć mam przy tym wrażenie, że jest… zbyt ludzka. Zbyt zwyczajna. Choć jest androidem, który powinien wzbudzać pewien strach, lęk, niepokój, to… Maya wydaje się być po prostu kobietą. Niemniej, na pewno ta część jest o wiele bardziej skupiona na samej bohaterce. Poznajemy ją naprawdę bardzo dokładnie, ta książka jest wyraźnie o niej. Kryminalne elementy schodzą trochę na drugi plan; ważniejsze są jej emocje, uczucia, czyny. Raduchowska w „Spektrum” kontynuuje też analizę sztucznej inteligencji. Zadaje pytania bardzo typowe dla science-fiction dotyczące tego, kiedy maszyna staje się człowiekiem i na ile można sobie względem niej pozwolić. Muszę jednak przyznać, że przy jej naprawdę lekkim stylu pisania (jak na tego typu literaturę) mam wrażenie, że nie wybrzmiewa to tak mocno, jak wybrzmieć by mogło. A może po prostu sama poznałam już tyle książek poruszający to zagadnienie, że przestało to na mnie robić wrażenie? Nie przeczę, jest to możliwe. No właśnie, skoro wspomniałam już o stylu to muszę dodać, że „Spektrum” czyta się naprawdę błyskawicznie. Sama byłam zaskoczona tym, jak szybko „lecą” mi kartki – zwykle nawet przy lekkiej fantastyce naukowej spędzam trochę czasu. Tekst Raduchowskiej, mimo że ma stosunkowo dużo opisów czyta się bardzo płynnie i bardzo dobrze. Pamiętam też, że w przypadku „Łez Mai” bolała mnie nieco duża ilość angielskich wtrąceń. W „Spektrum” tego problemu w żadnym razie nie zauważyłam. Muszę przyznać, że jednak o ile czytało mi się tę powieść naprawdę dobrze i o ile przez samo zakończenie chętnie sięgnę po kolejny tom to niekoniecznie czułam się w pełni zaangażowana w fabułę. Mam wrażenie, że ma to związek z moimi lukami w pamięci związanymi z „Łzami Mai”, dlatego naprawdę szczerze polecam czytać te książki jedna po drugiej, w odpowiedniej kolejności. Obydwie są tak mocno ze sobą związane, że po prostu to coś naprawdę koniecznego. Należy dodać, że ulokowanie historii „Spektrum” w Dark Horizon, części miasta wyjętej spod prawa, nadaje jej ciekawego klimatu. Wszelkiego rodzaju gangi i mafie, wszechobecny brak ufności i różnego typu układy to coś, co w takich miejscach występuje zawsze i w tym przypadku nie możemy mówić o jakimkolwiek wyjątku. A w końcu chyba nic nie fascynuje bardziej, niż ta ciemna strona świata, do której większość z nas jednak nie ma wstępu. Jak już wspominałam, chętnie sięgnę po kolejny tom „Czarnych świateł”, bo nie wątpię, że takowy się ukaże. Chyba jednak przed lekturą będę musiała wrócić do „Łez Mai”, by nie mieć wciąż wrażenia, że coś mi umyka. Samego „Spektrum” nie potrafię uwielbiać, ale niewątpliwie to ciekawa pozycja, udowadniająca, że Raduchowska wciąż się rozwija i doskonali swój warsztat. Mam nadzieję, że teraz, po znalezieniu nowego wydawcy, jej kariera zacznie rozkwitać i spod jej pióra wyjdzie jeszcze wiele ciekawych książek.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
16-10-2018 o godz 19:01 Malwina Burs dodał recenzję:
Maya i porucznik to moja nowa ulubiona para bohaterów. Teraz już wiem, że przeczytam wszystko co autorka napisze. Z niecierpliwością czekam na kontynuację, bo druga część wcale się lepiej nie skończyła od pierwszej i zostawiła mnie z masą pytań 🙈 Ale również z masą przemyśleń... W ogóle zachwyca mnie pomysł napisania dwóch części z poziomu dwóch różnych osób. Nie wiem czy wcześniej spotkałam się z taką koncepcją. Jeśli wydaje się Wam, że androidy i cyberpunk to nie Wasza bajka - to gwarantuję, że się mylicie 💖 To będą jedne z lepszych książek jakie mieliście okazję przeczytać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-10-2018 o godz 10:01 Anonim dodał recenzję:
Wciągnęła mnie tak, że nie mogłem się oderwać. Tak samo z resztą jak Łzy Mai. No i znowu cliffhanger na końcu. Czekam na tom trzeci :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-10-2018 o godz 13:33 Karolina Kuran dodał recenzję:
Cofnijmy się do tyłu, jak mawiała moja polonistka w liceum (sic!). W pierwszej części cyklu Martyny Raduchowskiej "Czarne światła: Łzy Mai" poznaliśmy dwoje głównych bohaterów: Jareda Quinna, porucznika policji New Horizon, oraz jego partnerkę: Mayę, androida najnowszej generacji. Spotkaliśmy ich w sytuacji mocno kryzysowej: oto cała drużyna Jareda, skierowana do akcji opanowania ataku terrorystycznego na korporację farmaceutyczną Beyond Industries, zostaje wymordowana przez zbuntowanych "syntetyków", a bohaterowie dowiadują się, że celem ataku buntowników są zapasy leku o nazwie reinforsyna: magicznego remedium na zwyrodnienia tkanek mózgowych, odwracającego skutki takich schorzeń, jak choćby schizofrenia - i znakomicie zastępującego inwazyjne zabiegi chirurgii cybernetycznej w dziele tworzenia "ludzi augmentowanych". Ten oto specyfik ma zostać masowo wycofany z rynku, co wzbudza (skądinąd, zrozumiały) opór grup dążących do emancypacji mas obywatelskich, których nie stać na drogie zabiegi czyniące ich bardziej atrakcyjnymi na rynku pracy, stabilniejszymi emocjonalnie, a w niektórych przypadkach: po prostu zdrowymi psychicznie. Jest jeszcze jedna kwestia, o której Jared i Maya dowiadują się podczas akcji w Beyond Industries: reinforsyna pozwala androidom doświadczać emocji. To dość zdumiewający pomysł; ostatecznie przecież androidy stworzono po to, aby działały w sposób logiczny i przewidywalny, aby zachowywały lojalność wobec swoich ludzkich partnerów, mówiły zawsze prawdę, i nie kwestionowały wydawanych im rozkazów. Obdarzono je przy tym znaczną dozą empatii, która pozwala im rozumieć ludzi, i tęsknić za pełnią człowieczeństwa, nieosiągalną z uwagi na sposób, w jaki je stworzono. I oto nagle okazuje się, że istnieje lek, który może pozwolić bytom syntetycznym na osiągnięcie pełni wolności, i doświadczanie tego wszystkiego, co je udziałem ludzi. Wspaniała wiadomość, prawda?... W tej sytuacji nikogo nie powinna dziwić szybkość, z jaką androidy przyłączają się do rebelii. Jared zostaje ranny, i zapada w śpiączkę. Wybudza się z niej na krótko, i z pełną stanowczością zabrania przeprowadzania na sobie jakichkolwiek zabiegów o charakterze augmentacyjnym. Gdy budzi się na dobre, wiele miesięcy później, okazuje się, że jego życzenia zostały zignorowane. Co więcej: Maya, dotychczas wiernie partnerująca Jaredowi, zabiła dwóch funkcjonariuszy policji i zbiegła za Mur, na opanowane przez rebeliantów rubieże znane jako Dark Horizon. Tymczasem po tej stronie Muru, po której przebywa Jared, ktoś zaczyna mordować androidy - a poszlaki wskazują na to, że to Maya może za wszystkim stać. Jared Quinn rozpoczyna śledztwo, które w finale Łez Mai doprowadza go do konfrontacji z byłą partnerką, po której nic już nie będzie takie samo. Cięcie. Przeskok do "Spektrum". Po pierwsze i zasadnicze: to NIE JEST KONTYNUACJA wątków z pierwszej części cyklu; to raczej przedstawienie znanych nam już wydarzeń z perspektywy samej Mai - ale jeżeli wydaje Wam się, że po przeczytaniu "Łez..." nie musicie czytać "Spektrum", żeby wiedzieć, jak należy interpretować wydarzenia w New Horizon, to muszę Was zmartwić: mylicie się, jako i ja się myliłam. Przed rozpoczęciem lektury nie czytałam żadnych wywiadów z Autorką, chcąc podejść do książki bez jakiejkolwiek "nadbudowy ideologicznej" (brzydkie sformułowanie, przepraszam), i początkowo byłam nieco skonfundowana budową narracji. Dlaczego pokazuje się nam to, co już znamy? Ano dlatego, że w gruncie rzeczy wcale tego NIE ZNAMY - nie z perspektywy Mai, która jest równie ważną częścią całej historii co przeżycia Jareda. Powszechnie wiadomo natomiast, co dzieje się z historią opowiadaną tylko z jednego, "słusznego" punktu widzenia... Co nowego wnosi "Spektrum" w opowieść o reinforsynie? Pogłębione zrozumienie motywów bohaterów. Nadbudowę warstwy naukowej, którą Autorka przeprowadza sprawnie i "zjadliwie": innymi słowy, wymyśla coś, czego czytelnik (typu ja) nie byłby w stanie sam wygłówkować, a następnie przedstawia to w przystępnej formie, którą czytelnik (typu ja) jest w stanie zrozumieć. (Nie jest to łatwe zadanie, powiedziała z przekonaniem Wróżka, myśląc o pseudonaukowym bełkocie w niektórych czytanych przez nią książkach SF.) Wreszcie: wypełnienie białych plam w historii Mai, dzięki przeniesieniu lwiej części akcji za Mur, do Dark Horizon, gdzie mieszkają przysłowiowe smoki - oraz gdzie można odnaleźć odpowiedzi na wiele pytań postawionych jeszcze we Łzach Mai. Te fragmenty czytałam z zapartym tchem, a świetnie prowadzone opisy miejsc, postaci i zdarzeń wywołały u mnie potrzebę zobaczenia Dark Horizon w wersji komiksowej/filmowej/serialowej: aby dołożyć warstwę wizualną do świetnej warstwy językowej. Samo to byłoby już wystarczającym powodem do przeczytania "Spektrum" - a to bynajmniej nie koniec, ponieważ w ostatnim rozdziale książki Autorka zrzuca bombę, która prawie katapultowała mnie z łóżka (była pierwsza w nocy, a ja musiałam doczytać do końca), i pozostawiła moją szczękę gdzieś w okolica
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-10-2018 o godz 12:56 Salivia dodał recenzję:
Na wydanie kontynuacji Łez Mai czekałam z niecierpliwością od kiedy przeczytałam ostatnią stronę pierwszego tomu. Świat wykreowany przez Martynę Raduchowską wciągnął mnie i sprawił, że po odstawieniu książki z miejsca zaczęłam szukać informacji o Spektrum. Dlatego też, gdy powieść ta trafiła w moje ręce, wiedziałam, że muszę się za nią od razu zabrać. Spektrum napisane jest z perspektywy Mai. Dowiadujemy się od niej, jak z jej strony wyglądały wydarzenia w trakcie B-Day, a także potem, gdy już znalazła się za Murem. Poznajemy jej motywację, przyjaciół, a także osobiste przeżycia w tamtym okresie. Z czasem historia zaczyna się powoli zazębiać z wydarzeniami z Łez Mai, tworząc wspólną całość, której kontynuacja może być najlepszym tomem z dotychczas powstałych (a przynajmniej takie mam przeczucie, patrząc po tym, co będzie się działo). Tempo akcji miało formę sinusoidalną – w jednej chwili historia trzymała w napięciu, sprawiając, że czytelnik nie mógł oderwać się od lektury, jednak już w następnej tempo zwalniało na rzecz filozoficznych przemyśleń Mai. Mi ten zabieg przypadł do gustu, choć blisko końca obawiałam się, że dowiedziałam się za mało na temat tej historii. Cóż, pomyliłam się, ponieważ ostatnie strony sprawiają, że czytelnika wbija w fotel z wrażenia, a wszystko staje się o wiele bardziej zawiłe! Również w tym tomie Raduchowska roztacza świetną oraz niezwykle przemyślaną wizję świata przyszłości. Z ciekawością czytałam, jak opowiada o rozwoju nauki, a także zniszczeniu pewnych wartości oraz ciemnej stronie społeczeństwa. Podobały mi się filozoficzne zagwozdki dotyczące ludzkości androidów. To temat, który prawdopodobnie jeszcze długo będzie spędzać nam sen z powiek, dlatego miło znaleźć go przemyconego do książki science-fiction. Bardzo mnie cieszy, że w Spektrum lepiej poznajemy Mayę. Pamiętam, że zaczynając Łzy Mai spodziewałam się, że książka będzie jej poświęcona, więc byłam mocno zaskoczona, uświadamiając sobie, że bohaterki praktycznie tam nie ma. Spektrum odwraca tę sytuację, sprawiając, że dogłębnie poznajemy bohaterkę oraz jej światopogląd, który na przestrzeni kolejnych stron cały czas ulega modyfikacji. Dowiadujemy się też dzięki temu lwiej części historii, która wydarzyła się w New Horizon. Mimo trudnych pojęć związanych bezpośrednio z nauką wykraczającą poza wiedzę szkolną, styl autorki jest bardzo lekki oraz przyjemny. Czytelnik bez problemu połapie się w sytuacji roztaczanej przez Raduchowską i nie pojawią się u niego nieprzyjemne sytuacje, gdy będzie się zastanawiać: ale o co tutaj chodzi? Spektrum czyta się bardzo szybko, stanowiąc lekturę na kilka godzin niezłej rozrywki. Drugi tom Czarnych świateł jest równie wciągający i zaskakujący, jak pierwszy. Powieść Raduchowskiej jest uzależniająca jeszcze bardziej od reinforsyny, dlatego liczę, że zanim pojawią się u mnie psoniczne zdolności albo szaleństwo, otrzymam trzeci tom! A tym, którzy jeszcze nie zapoznali się z tą serią pozostaje mi tylko gorąco zachęcić do lektury!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-10-2018 o godz 08:14 Łukasz Brandys dodał recenzję:
Tym razem świat widziany oczami Mayi. Świat, który pokazuje nam jak mogłoby wyglądać spojrzenie cyborga na otaczającą nas rzeczywistość. Super wciągająca lektura, masa refleksji nad człowieczeństwem podczas lektury. Polecam!!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-10-2018 o godz 20:14 Anonim dodał recenzję:
Czy Androidy mają uczucia ? Pewnym jest, że wiedzą jak je interpretować, jak je markować by być bardziej ludzcy w kontakcie z innym człowiekiem i czym są . Takimi zostali stworzeni na podobieństwo człowieka, a co gdyby dać androidom możliwość odczuwania ich własnych prawdziwych emocji ? Jak wtedy zareagujemy ? Jak będą się zachowywać syntetyczni ludzie, replikanci ? Zaczniemy się ich bać ? Bo staną się omylni jak my ? Bo będą chcieli nas może zlikwidować za to, że traktujemy ich gorzej niż prawdziwych ludzi ? Takie miałem przemyślenia po przeczytaniu Spektrum Martyny Raduchowskiej Na kontynuacje Czarnego światła czekałem trzy lata ! Trzy długie lata 😄 ! W tym czasie przeczytałem wszystko co tylko napisała Martyna więc byłem bardziej niż pewny, że tom drugi będzie czymś świetnym ! Nie zawiodłem się, lecz nie spodziewałem się tego co zastałem w książce . Tom pierwszy opowiada o Redzie policjancie z dochodzeniówki i jego replikantce Mai . Narracja pierwszoosobowa, wcielamy się w detektywa . W drugim tomie spodziewałem się dalszych wydarzeń i popchnięcia fabuły do przodu, lecz nie do końca tak się stało . Mam skłonność do „wczuwania” się w głównego bohatera i jako facet wyczułem się idealnie w Reda . W drugim tomie narracja również jest pierwszoosobowa z tą różnica, że wcielamy się w replikantkę May i przeżywamy ponownie sporą cześć wydarzeń z Łez Mai co było bardzo ciekawym przeżyciem ! I choć nie jestem androidem, ani kobietą to wczułem się w jej postać bez problemu Wiele wydarzeń z perspektywy replikantki wyglądało nieco inaczej . Najbardziej ciekaw byłem tego co wydarzyło się za murem New Horizon i z duża radością przyznaje, że dostałem to co chciałem, a nawet więcej . Największe wrażenie wywarła na mnie postać Siobhan i jej mroczna przeszłość. Fajna postać w całej książce choć można ją określić jako zły charakter, kolejnym bohaterem jest zdecydowanie Dodge, człowiek który w raz z córka mieszkał po drugiej stronie muru . Nie wspomniałem o najważniejszym ! Czyli o reinforsynie, neuroprzekaźniku, co dla ludzi jest czymś w rodzaju „geniusza w pigułce” a android zaczyna czuć własne emocje i uczucia . Ciąg dalszy w komentarzu poniżej Nie chce zdradzać fabuły książki, chce tylko zachęcić do czytania ! Nie znajdziecie nigdzie książki która łączy androidy i ludzi o zdolnościach psionicznych ! Podszytych ciekawym śledztwem i jeszcze ciekawsza intrygą Martyno dziękuję
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Oczy uroczne Kisiel Marta
35,99 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Pierwsze słowo Kisiel Marta
35,99 zł
39,99 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Immersja Pol Erick
40,49 zł
44,99 zł
strona produktu - rekomendacje Nomen omen Kisiel Marta
29,99 zł
39,99 zł
strona produktu - rekomendacje Nibynoc Kristoff Jay
40,49 zł
45,00 zł
strona produktu - rekomendacje Alyssa i czary Howard A.G.
35,99 zł
39,99 zł
strona produktu - rekomendacje Moc srebra Novik Naomi
35,49 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Toń Kisiel Marta
35,99 zł
39,99 zł
strona produktu - rekomendacje Wybrana Novik Naomi
35,49 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Czaszkowiercy Staveley Brian
35,49 zł
39,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.