Republika Piratów (okładka twarda)

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Prawdziwa historia Republiki Piratów i człowieka, który pociągnął ją na dno.

Epickie bitwy morskie, błyskawiczne abordaże, wiatr w żaglach, morski pył na twarzach i tony cennych łupów ukrytych pod karaibskim słońcem.

To nie fikcja, to są fakty!

Początek XVIII wieku. Czarnobrody, Czarny Sam Bellamy, Charles Vane i kilku innych wielkich pirackich kapitanów łączy siły, tworząc coś więcej niż przypadkową zbieraninę złodziei. Byli żeglarze, niezadowoleni służący, zbiegli niewolnicy – każdy z nich zwrócił się ku piractwu w wyrazie protestu przeciwko warunkom panującym na statkach i plantacjach. Wspólnymi siłami ustanawiają surową demokrację, wykrawając własną strefę swobody, w której służący stali się wolni, czarni zyskali status równych, a przywódców wybierano i obalano na drodze głosowania.

Posiłkując się szczegółowymi badaniami archiwów brytyjskich i amerykańskich, Colin Woodard opowiada dramatyczną historię Republiki Piratów, która śmiała zatrząść fundamentami brytyjskiego i hiszpańskiego imperium, a także rozprzestrzeniła demokratyczne idee. Kilkadziesiąt lat później doprowadziły one do rewolucji amerykańskiej.

Tytuł: Republika Piratów
Tytuł oryginalny: The Republic Of Pirates. Being The True And Surprising Story Of The Caribbean Pirates And The Man Who Brought Them Down
Autor: Woodard Colin
Tłumaczenie: Czartoryski Bartosz
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 384
Numer wydania: I
Data premiery: 2014-09-24
Rok wydania: 2014
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 34 x 213 x 150
Indeks: 15409706
 
średnia 4,7
5
33
4
7
3
2
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
36 recenzji
5/5
28-09-2014 o godz 19:37 Sylwester Wawruszczak dodał recenzję:
Jako dziecko zawsze uwielbiałem piratów w każdym możliwym wydaniu. Miałem zestaw pirackiego przebrania, na ścianie w pokoju wisiał plakat z pirackimi zestawami pewnych popularnych klocków, a znany niegdyś film z Geeną Davis w roli głównej widziałem niezliczoną ilość razy. Pamiętam nawet, że miałem ilustrowaną historię o Czarnobrodym, która od wielokrotnego czytania rozpadała się na pojedyncze kartki. I choć z czasem moje uwielbienie do piratów uległo osłabieniu na rzecz innych rzeczy, to jednak z przyjemnością obserwowałem trwający od kilku lat popkulturowy renesans tematyki morskich rozbójników. Nie mogłem też przejść obojętnie obok książki, która chyba jako pierwsza od wielu lat podchodzi rzetelnie do kwestii osiemnastowiecznego piractwa - tak właśnie w moje ręce wpadła Republika Piratów.

Colin Woodard postanowił zebrać w jednym opracowaniu wszelkie dostępne informacje na temat złotej ery piractwa, nie pomijając jednak istotnych informacji na temat zarówno okresu ją poprzedzającego, jak i czasów bezpośrednio po niej. Dzięki temu czytelnik dostaje pełny obraz karaibskiego piractwa - jego początki, rozkwit oraz schyłek przedstawione są w kompleksowy sposób. Już po samej liczbie zawartych w książce informacji widać ogrom pracy włożonej przez autora, ale jeszcze większe wrażenie robi liczba źródeł, po które sięgnął Woodard. Niemal na każdym kroku natknąć się można na odniesienia nie tylko do starych opracowań, ale też do wysyłanych w okresie piractwa listów, prowadzonych przez kapitanów dzienników, czy nawet wiadomości zamieszczanych w ówczesnych gazetach. Autor dotarł chyba do każdej informacji o piractwie, jaką dało się znaleźć.

Jakkolwiek by jednak nie była znakomita merytoryczna strona Republiki Piratów, tak była by ona jedynie suchym opracowaniem gdyby nie język, jakim posługuje się autor. Colin Woodard nie szczędzi barwnych opisów, kreując w wyobraźni czytelnika jak najdokładniejszy obraz minionych czasów. Autor nie boi się także używać swobodnych sformułowań, często stosując wyjątkowo potoczny język (przykładowo: oba typy pocisków potrafiły przemienić człowieka w krwawą papkę). Dzięki takim zabiegom ani przez moment nie czułem się jakbym czytał książkę historyczną - raczej miałem wrażenie, że słucham pewnego rodzaju gawędy, swobodnej opowieści człowieka, który zna się na tym, o czym mówi. Co równie istotne, w książce nie brak map ukazujących świat lub jego fragmenty na początku XVIII wieku, znaleźć też można graficzne porównania wielkości różnych rodzajów okrętów, a nawet spis cen i zarobków z tamtej epoki. Wszystkie takie dodatki jeszcze bardziej przybliżają czytelnikowi złotą erę piractwa.

Republika Piratów to książka dla każdego, kto chce poszerzyć swoją wiedzę o morskich rozbójnikach. Osoby znające oblicze piractwa jedynie z popkultury mogą być jednak zaskoczone - żywot banity na statku to nie pasmo radosnego łupienia i następującego po nim wydawania zdobytych skarbów. Życie na statku to ciągłe choroby, wypadki, głód - problemy które dałoby się rozwiązać w większości portów, do których jednak piraci nie mogli wpłynąć ze względu na swój fach. Zaskakująca może być też pewna struktura społeczna panująca u piratów - choć z reguły kreuje się ich jako zaprzysiężonych indywidualistów, dążących jedynie do nabicia własnej kabzy, to jednak stanowili oni pewne zgrane społeczeństwo, u podwalin którego stały demokracja i sprawiedliwość, której nie było pod rządami europejskich monarchów.

Nie wiem, czy miałem kiedyś do czynienia z książka historyczną, która aż tak bardzo mnie pochłonęła. Kartki przewraca się jedna za drugą, chcąc poznać dalsze fakty życia karaibskich piratów. ‘Fakty’ są tu słowem kluczowym - Colin Woodard posługuje się niemalże wyłącznie potwierdzonymi informacjami, natomiast wszelkie sytuacje, w których opisywane wydarzenia są jedynie prawdopodobne, są wyraźnie w tekście zaznaczone. To godna pochwały rzetelność, której zawsze brakowało w podejściu do tematu piratów, tak idealizowanych w popkulturze. Tak naprawdę jest tylko jedna rzecz, do której mogę się przyczepić - choć co do zasady historia przedstawiana jest chronologicznie, czasem jednemu z piratów poświęcane jest więcej czasu, by później dogonić go pozostałymi postaciami. Można przez to w międzyczasie zapomnieć w którym momencie urwała się opowieść o niektórych morskich zbójach, a że opisywanych w książce osób jest sporo, mogą się one nieco pomieszać w naszej głowie. Ale nawet coś takiego nie pozbawiło mnie przyjemności płynącej z lektury.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
08-12-2015 o godz 14:58 martyna. dodał recenzję:
Recenzja pochodzi z bloga: http://myfantasticbooksworld.blogspot.com/2015/12/republika-piratow-colin-woodard.html

Czasami miewam takie dni, a raczej późne wieczory, podczas których leżę i myślę. Niekiedy o przyszłości, a częściej o tym co było kiedyś. O dzieciństwie pełnym śmiechu rozbrzmiewającego w naszym niewielkim mieszkanku, albo jak kto woli całym piętrze, gdyż dnie spędzałam z jedynie kilka miesięcy starszym ode mnie sąsiadem z naprzeciwka i jego młodszą siostrą, z którą dzielą nas 3 albo 2 lata. Nie przeszkadzało to nam podczas zabawy, jednak gdy przychodziło co do czego, to lubiąca lalki dziewczynka nie chciała się do nas przyłączyć podczas zabawy w wampiry czy piratów, nie wspominając już o oglądaniu filmów o morskich podróżach. Nie wychowywaliśmy się bowiem na Kubusiu Puchatku czy Myszce Miki, a właśnie na Piratach z Karaibów. I właśnie dlatego tak się ucieszyłam, mogąc przeczytać książkę Colina Woodarda. Oczekiwałam przygód iście w stylu Jacka Sparrowa, no może ewentualnie z odrobinką Kapitana haka.
(...)Oni okradają biednych pod osłoną prawa… a my łupimy bogatych, za oręż mając jedynie naszą odwagę.
Pierwsze wrażenie.. sama nie wiem co powiedzieć, gdyż moje odczucia mieszane. Wyciągając książkę z pudełka dostarczonego mi przez kuriera, na pewno nie spodziewałam się takiego pięknego, zapakowanego szczelnie w folię wydania. Na pewno widzieliście chociażby na Youtube amerykańskie wydania książek, twarda okładka, obwoluta. Dokładnie coś takiego otrzymałam. Czarna obwoluta ze złotym napisem, którą możecie zobaczyć wyżej, na pewno nie należy do tych matowych, więc obawiałam się, że przy dotykaniu pozostawię na niej mnóstwo śladów. Całe szczęście jest odporna, więc nie muszę się powstrzymywać i pilnować podczas czytania. Jednak to nie ona najbardziej mi się spodobała. Była to, znowu powtórzę to słowo, amerykańska okładka. Po prostu zwykła, czarna, z wielką białą czaszką na środku. Cudo!

Teraz druga strona medalu.. Jak to ja, postanowiłam przekartkować kilka stron i ilość tekstu trochę (bardzo trochę) mnie przeraził. Książka ma niecałe 400 stron, a dialogów wcale. Oczekiwałam raczej powieści, pełnej rozmów, więc troszkę się przestraszyłam takiej ilości czystego tekstu. Jak się mogłam przekonać bywało to momentami nużące, ale lekturę urozmaicały mi przeróżne wstawki, (z których słynie w mojej biblioteczce wydawnictwo SQN). Nie dość, że na odwrocie okładki mamy na mapie przedstawionych głównych bohaterów, to między stronami powieści znajdujemy m. in. graficzne ukazanie statków oraz map, spis cen za różne produkty i zarobki ludzi pełniących poszczególne funkcje na początku XVIIIw.
Cieszą się opinią romantycznych łajdaków, budzących grozę śmiałków, którzy odważyli się obrać ścieżkę biegnącą poza zasięgiem prawa i władz, wyzwolonych z okowów żmudnej codziennej pracy; nieustraszonych, którym udało się zerwać więzy jakimi pętało ich społeczeństwo, i wyruszyć na poszukiwanie bogactw, uciech oraz przygód (…)
Nie spotkałam się wcześniej z książką o podobnej tematyce, więc nie mam żadnego punktu odniesienia, nie mogę do niczego przyrównać. Z samego prologu już dowiadujemy się sporo o samym zamyśle książki i faktach związanych z dawnym piractwem. Kto by pomyślał, że piraci nie są jedynie bandytami, którym w głowie kradzieże, gwałty i znęcanie się nad słabszymi. Mało tego, sam fakt, że mogli okazać się bardziej uczciwi od niejednego z tytułem szlacheckim, mocno mnie zaskoczył. To, że utworzyli swojego rodzaju własną kulturę, która nie zwracała uwagi na poglądy, czy pochodzenie, gdzie Francuzi łączyli siły ze znienawidzonymi Anglikami, ze względu właśnie na piractwo, w którym nie są ważne podziały.

Książka ta uświadomiła mi, jak niewiele wiem o piratach. Mówię tu o prawdziwej ich historii, złotej erze z lat 1715-1725, opartej na prawdziwych faktach, a nie wyssanych z palca opowieści, którą w końcu poznałam dzięki autorowi Republiki Piratów. Jako dziewczynka, która od dziecka oglądała wszystkie filmy na ich temat, często się przebierała w stare ubrania, byle tylko wyglądać jak Jack Sparrow i budowała własny statek na środku pokoju, jest mi wstyd, że mimo mojej fascynacji, dopiero teraz zaczęłam drążyć temat. Co prawda, akcja momentami ślimaczyła się niemiłosiernie (o czym wspomniałam wcześniej), czułam się przytłoczona wieloma informacjami zawartymi na jednej stronie, zdarzało mi się odłożyć książkę i sięgnąć po coś innego, lekkiego. Nie jest to powieść, którą przeczytamy w dwa dni. Spróbować można, jednak nie gwarantuję, że po takiej próbie cokolwiek zrozumiecie. Ja, by całkowicie skupić się na tekście, często czytałam grubo po północy, gdy nie przeszkadzały mi dźwięki grającego telewizora zza ściany czy jeżdżące na drodze samochody. Najlepiej zabrać się za tą pozycję, gdy mamy kilka wolnych dni, możemy sobie pozwolić na chwilę relaksu w towarzystwie sławnych piratów (o których oczywiście wcześniej też nie wiedziałam..!)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
09-09-2014 o godz 12:43 MK Czytuje dodał recenzję:
"Nigdy nie było piratów, byli ludzie, którzy stwierdzili, że Wolność, którą dali im Bóg i Natura, są barierą przeciwko bogatym i wpływowym. " Charles Johnson

Piraci. Jawią się nam jako romantyczne, nieokiełznane postacie, budzące grozę. Jednak to ich marzenia, ich cele są zgodne z prawdą, a nie nasze wyobrażenia. Postacie takie jak Jack Sparrow to romantyczni łajdacy poszukujący skarbów i żyjący wręcz baśniowo. Powyżej pozwoliłam sobie zacytować Johnsona, gdyż w jakimś stopniu cytat ten oddaje mentalność wielu prawdziwych karaibskich piratów. Piractwo poprzez ekranizacje czy literaturę oferuje nam szeroki obraz tego zjawiska, może dlatego jest, to aż tak bardzo pasjonujące, szczególnie gdy jednym z piratów jest Depp.
Książka omawiająca to zagadnienie - Republika Piratów, jest powieścią obalającą wiele mitów, przejaskrawień i niedomówień o tych budzących strach śmiałkach. To także powieść historyczna zawierająca wiele faktów ze złotej ery piractwa trwającej od 1715 do 1725 roku. Trud, znój, koszmarne warunki, choroby, niedola, niebezpieczeństwa i poświęcenia. To także rodzaj dziennika zawierającego opisy miast, zdarzeń, ubiorów, zwyczajów, warunków, i nawet dialogów z tamtych czasów opartych o zdobyte w USA i UK materiały archiwalne w tym: zeznania, protokoły rozpraw czy dokumentacje prawnicze.


"Niech was wszystkich szlag! Banda chytrych łajdaków. I wy, którymi się wysługują, idioci o płochliwych sercach! Szkalują nas, szubrawcy, choć jest taka oto różnica: oni okradają biednych pod osłoną prawa, a my łupimy bogatych, za oręż mając jedynie naszą odwagę" s.196 słowa Bellamego


Colin Woodard przekonuje nas, iż tak: piractwo służyło zyskowi, ale było także formą wyrwania się z nędzy, przeciwstawienia się władzy czy traktowaniu marynarzy gorzej od kryminalistów, a życiorysy tak znanych postaci jak Czarny Sam Bellany, Edward Czarnobrody Thatch i Charles Vane były często zbyt mocno koloryzowane na kartach znanej historii. Ta powieść skupia się przede wszystkim na tej trójce, nie zapominając o człowieku, Korony - Woodesie Rogersie, który w wielkiej mierze przyczynił się do upadku piractwa na Bahamach, które było jego epicentrum. To ich historia - ich losy, marzenia, pragnienia i nieszczęścia.

expulsis piratis, mercia restitua (piraci przepędzeni, handel wznowiony) - Motto Bahamów na cześć Rogersa

Skuszona sięgnęłam po tę literaturę faktu, powieść historyczną, której za zwyczaj nie czytam. Książka jest naszpikowana pasjonującymi faktami, drobnostkami, które były dla mnie niczym ciekawostki. Opowiada także prawdę o tamtych czasach - warunkach socjalnych i bytowych, które dla mnie były zatrważające. Bo czy ktoś z Was wyobraża sobie, iż ze względu na brak czystej wody pija się codziennie piwo? Nawet dzieci, co świadczy o tym, iż całe miasta wiecznie chodziły pijane, albo że nagle zostajecie porwani z własnego domu, by służyć na łodziach kupieckich? Powieść Republika Piratów jest naprawdę dobra i momentami pasjonująca, czytało mi się ją płynnie, choć nie szybko ze względu na masę faktów i zagadnień historycznych. O dziwo nie było to dla mnie, aż takim mankamentem, choć za zwyczaj wolę, gdy tego typu historie pisane są w formie narracji w pierwszej osobie z punktu widzenia bohatera powieści. I co najważniejsze w jakimś stopniu byłam w stanie utożsamić się z każdą ze stron tej gry. Poszkodowanymi i oprawcy. Tylko kto tak naprawdę kim był? Rządzący, właściciele ziemscy czy marynarze? Patrząc na skandaliczne warunki pracy, niewypłacanie wynagrodzeń, niewolnictwo można stwierdzić, iż rozumie się pobudki części z nich. To postacie o pełnym wachlarzu cech, niesamowicie prawdziwe, o każdym odcieniu szarości.
Republika Piratów była dla mnie rozrywką i frajdą, kolejną przygodą, i możliwością wyrobienia sobie zdania na temat tej grupy ludzi zapisanej na kartach historii, która nie tylko dokonywała abordaży i kradzieży, czy wrogich przejęć, ale także walczyła z systemem, rządzącymi i walczyła o wolność, i równość każdego człowieka. To opowieść o czasach bezwzględnych, drapieżnych i niebezpiecznych.
Podsumowując Republika Piratów to bardzo dobrze napisana powieść historyczna oparta na archiwach zgromadzonych na temat czasów złotej ery piractwa oraz jej kluczowych postaci, która przypadnie do gustu zainteresowanym tą tematyką. To powieść, którą czyta się płynnie mimo sporej ilości informacji, skierowana jest do osób lubiących fakty, ciekawostki oraz chcących poznać prawdę o piratach, która jest często bardziej porywająca lub niepokojąca niż znana nam fikcja. I takim osobom ją polecę.
recenzja znajduje się także na moim blogu mkczytuje
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
20-12-2014 o godz 14:23 Elfik Book dodał recenzję:
Każdy z nas nieraz natknął się na opowieści o piratach. Jest ich bardzo dużo i występują w najróżniejszej formie. Spotykamy książki, filmy, czy nawet muzykę, które opisują sławne dzieje piratów. Znamy takie filmy jak "Piraci z Karaibów", czy "Wyspa Skarbów". Zyskały one sławę na całym świecie. Prawie każdy człowiek przynajmniej kojarzy, kto to jest Jack Sparrow albo czym jest Czarna Perła. Ale skąd wzięły się inspiracje na te sławne filmy? Skąd wiedza o piratach i ich zwyczajach? "Republika Piratów" opowiada historie piratów na podstawie prawdziwych faktów. Co powodowało, że stawali się postrachem morza? Jaka była sytuacja na morzu i na lądzie? Jak naprawdę wyglądała era piratów?

Od dziecka uwielbiałam historie o piratach. Nigdy nie widziałam w nich brutalnych i bezlitosnych ludzi, którzy grabią, gwałcą i porywają. Dla mnie zawsze byli to ludzie, którzy walczą o wolność i sprawiedliwość. Podejrzewam, że taki wizerunek pirata, powstał pod wpływem "Piratów z Karaibów", których zawsze ubóstwiałam. I mimo że z czasem zrozumiałam, że moja wersja nie do końca przedstawia rzeczywistość, nadal pozostałam wierna opowieściom o morzach, statkach i skarbach. Gdy po raz pierwszy, zobaczyłam tę książkę, wiedziałam, że muszę koniecznie ją przeczytać. Najwyższa pora by poznać prawdziwą historię.

Mam specyficzne nastawienie do historii. Lubię historię, ale nienawidzę uczyć się jej. Mogłabym słuchać o wydarzeniach przeszłych lat wiele godzin, jednak gdy słyszę, że czegoś z tego muszę się nauczyć, przechodzą mnie ciarki. A niestety ostatnie lata gimnazjum i liceum nie dawały mi większego wyboru. Gdy otworzyłam książkę i zaczęłam czytać, na nowo poczułam radość z czerpania niewymuszonej wiedzy. Ode mnie zależało, co zapamiętam, a co od razu zapomnę. Sprawiło to, że poczułam niezwykłą euforię, która podsycała moją ciekawość i przypomniała, jaką radość może przynosić wiedza.

Sama historia jest oparta na faktach. Colin Woodard opowiada nam tę historię, jakby rozmawiał z nami. Mówi o tym, co udało mu się dowiedzieć. Podkreśla, co ma uzasadnienie w historii, a co jest tylko miejscową legendą, która prawdopodobnie tylko po małej części miała odwzorowanie w rzeczywistości. Z książki możemy także dowiedzieć się wielu faktów historycznych. Występuje wiele opisów miast oraz ludzi z XVIII wieku. Możemy zobaczyć oczami wyobraźni, jak wyglądało miasto w tamtych czasach, jakie były zwyczaje ludności. Zafascynowało mnie to. To inna rzeczywistość, która teraz w naszej cywilizacji jest już niespotykana. Coś co się już nigdy nie powtórzy i zostaną tylko wspomnienia. Takie rzeczy warto zapamiętać. Ludzkość idzie do przodu, w niektórych miejscach bardziej, w innych mniej, jednak proces cały czas trwa. Poza tym dużo dowiedziałam się o polityce podczas kolonizacji świata. Żaden podręcznik od historii nie przekazuje takiej wiedzy i nie tłumaczy jej w sposób, który daje przynajmniej jakieś wyobrażenia tamtych czasów. Tu to dostałam.

Woodard przedstawia piratów jako ludzi - to najprostsze i najtrafniejsze sformowanie. Każdy pirat był człowiekiem, który jak my miał swoje pragnienia, marzenia, ale również wady i mroczne tajemnice. Niektórzy piraci walczyli o idee i wolność, inni o poprawę bytu, a jeszcze inni o łatwy i duży zysk. Część z nich przeszła do historii, a część została zapominania razem z dniem śmierci. Odegrali oni dużą rolę w historii, choć czasami mogłoby się nie wydawać, że tak właśnie było. Jednak często zapomina się o różnych ludziach, zdarzeniach, które zmieniają bieg historii.

Cała powieść jest napisana w dość specyficzny sposób. Autor nie używa języka typowo specjalistycznego, jednak nie jest to też język, który używa się na przykład w powieściach przygodowych. Były momenty, w których nie mogłam się oderwać od książki. Czułam potrzebę jej czytania i pogłębiania swojej wiedzy. Jednak czasami nudziłam się niemiłosiernie. Nic nie było w stanie sprawić, że się skoncentruję i oddam przyjemności czytania. To zależy, kto co lubi i czym się interesuje.

Książka nie jest opowieścią na jeden, czy dwa wieczory. Trzeba poświęcić jej więcej czasu. Mam po niej miłe wrażenie i czuję satysfakcję. Jednak polecam ją tylko miłośnikom historii, czy fanom piratów. Dla takich osób to arcydzieło i wyjątkowo fascynująca książka, z którą można spędzić wiele chwil w zadumie i ciekawości. Lecz osoby, które nie lubią tego typu literatury, będę się nudzić i nie będą umiały znaleźć żadnej pozytywnej cechy, więc jeśli nie jesteście takimi osobami, lepiej się za nią nie bierzcie. Natomiast innym polecam ją całym sercem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
28-09-2014 o godz 18:06 NathalieRoss dodał recenzję:
Piraci dla jednych stanowią ciekawą legendę, dla drugich są niebezpieczeństwem czekającym dziś na morzach, a dla pewnego odsetka populacji pirat to synonim Kapitana Jacka Sparrowa. Uważam się za o tyle ciekawy przypadek, że łączę te trzy typy. Zainteresowałam się tematem właśnie dzięki kreacji Johnny'ego Deppa w serii filmów o zdobywcach mórz Od momentu pojawienia się pierwszego filmu w telewizji zapałałam wyjątkową ciekawością do ich życia i zwyczajów. Uwielbiałam słuchać historii o pirackich podbojach, pijackich burdach i spacerach po desce, jednocześnie uważając większość z nich za zwykłe podania. Nie dziwiło mnie, gdy w wiadomościach mowa była o pirackiej napaści na morzu - zawsze będą na świecie istnieć ludzie chcący przywołać historię do życia i za takich właśnie uważam współczesnych piratów. Jednak Colin Woodard w swojej publikacji pt. "Republika piratów" przedstawił historię, której początki miały miejsce setki lat temu. Miała być oparta na faktach, a nawet nazywano ją wyjątkowo prawdziwym zbiorem informacji, ale czy aby na pewno była to prawda?

Spodziewałam się zupełnie czegoś innego, niż dostałam. Wiedziałam, że jest oparta na faktach, ale myślałam, że będzie jednak bardziej podparta zmyśloną fabułą, zamiast opowiadać dosłowną historię piratów. Z początku była naprawdę ciekawa. Wprowadzając w temat, autor pisał niezwykle intrygująco i wciągnął mnie niemal po czubek głowy... jednak po około stu stronach tempo dramatycznie spadło niemal do zera i wzrosło dopiero w ostatnich rozdziałach. To mnie bardzo ubodło, gdyż najważniejszą część każdej publikacji, czyli środek naprawdę mocno wymęczyłam. Autor wprowadził zbyt wiele szczegółów, moim zdaniem kompletnie niepotrzebnych, opisywał dziesiątki razy w ten sam sposób różne statki, walki, trunki. Prostował część powszechnie znanych informacji i obalał mity, tworząc jednak własne błędy. Niewielkie, ale były.

Tytuł jest mylący. Autor sam podkreśla, że piraci szukali jakieś bazy i wybrali na nią Nassau. Nie ma nigdzie ani słowa o faktycznej republice, jej funkcjonowaniu, władzy. Z pewnością lepsza była jednak ta rzekoma "republika" niż niejednokrotnie ukazywane w filmach i literaturze tańce, hulanki, swawole i ogółem dość beztroskie pirackie życie, gdzie jedynymi rozterkami jest uniknięcie kobiety z poprzedniej nocy, gdy znajdzie się nową, brak rumu i zdobycie nowych beczek oraz ewentualne ataki innych piratów. Tutaj przynajmniej autor skupił się, chociaż stanowczo zbyt dokładnie, na pirackich walkach, podbojach i statkach. Dodał im trochę problemów i wyjaśnił różnice między dzikimi, niebezpiecznymi piratami oraz działającymi na rzecz rządu danego kraju korsarzami, co wielu osobom może pomóc zrozumieć wiele zagadnień poruszonych w książce.

Niestety nie dostaniemy tutaj zbyt dokładnych życiorysów. Zaciekawiły mnie postaci takie jak Czarnobrody, które najpierw były pięknie opisywane, by przerwać w najbardziej interesującym momencie, w suchym tonie wymienić wszystkie ich podboje i potem krótko wspomnieć o śmierci. Podobały mi się ciekawostki dorzucone w takich momentach, gdy brakowało innych, dla mnie dość istotnych informacji. Nie wiedziałam przykładowo, że po niespełna sześciominutowej bitwie, w której pozbawiono Czarnobrodego głowy, Maynard wrzucił ciało do wód cieśniny Pamlico Sound i według legendy miało ono okrążyć Adventure trzykrotnie, zanim w końcu poszło na dno. Takie dodatki pochłaniałam z radością i szkoda, że w publikacji przeważyły jednak szczegóły dotyczące podbojów i grabieży.

Język publikacji jest konkretny, może zbyt prosty, a przy tym równocześnie dość specjalistyczny. Musiałam sprawdzić kilka pojęć w trakcie lektury (co czasem stanowiło miłą przerwę), ale większość była dobrze wytłumaczona. Podziwiam autora za tony źródeł, jakie wykorzystał do stworzenia tej publikacji. Mimo że nawał nazwisk, dat, walk, miejsc i pojęć momentami wywoływał mętlik w głowie, byłam i jestem pod gigantycznym wrażeniem ogromu włożonej pracy.

Colin Woodard stworzył publikację nie tylko dla fanów i osób w temacie, dla których z pewnością będzie ona wiarygodnym rozszerzeniem wiedzy. Poleciłabym ją i tym, których zwyczajnie uwiódł filmowy kapitan Jack Sparrow lub zamarzyli o porwaniu przez serialowego kapitana Hooka. "Republika piratów" jest naprawdę warta Waszego czasu, mimo że momentami jest nazbyt szczegółowa lub nieźle się dłuży. Przetrwałam te opisy i nadal polecam lekturę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-07-2016 o godz 14:57 Poddasze Literata dodał recenzję:
„[...] opowieść o piractwie rozpoczyna się od Henry'ego Avery'ego i tajemniczego okrętu, który przed ponad trzystu laty przybył do Nassau".

Jest 1 kwietnia 1696 roku. Na wodach przy wybrzeżu Hog Island pojawia się tajemniczy slup. Początkowo okręt nie przyciąga niczyjej uwagi, jednak kiedy żeglarze zaczynają opuszczać pokład, każdy pracujący w przystani marynarz spogląda w ich stronę. Nieznajomi mężczyźni odziani są w drogie jedwabie, poszarpane chusty w jaskrawych afrykańskich kolorach i arabskie nakrycia głowy. Ten, który im przewodzi niedługo stanie się legendą mórz, prawdziwym królem piratów. Oto do Nassau zawitał Henry Avery.

Legendy mówią, że Avery był bohaterem, tym, który powiódł piratów do ziemi obiecanej, swoistej Republiki Piratów, jaka miała powstać wśród gęstej roślinności Madagaskaru. Niektórzy są z kolei przekonani, że u schyłku złotej ery piractwa Avery udał się do rodzinnego Devon i tam, skazany na biedę, dożył ostatnich dni. Jednak moc okrętowych opowieści napełniała męskie serca żarem i wiarą w to, że gdzieś na świecie istnieje zapomniane, niepodległe pirackie królestwo.

„Cieszą się opinią romantycznych łajdaków, budzących grozę śmiałków, którzy odważyli się obrać ścieżkę biegnącą poza zasięgiem prawa i władz, wyzwolonych z okowów żmudnej, codziennej pracy; nieustraszonych, którym udało się zerwać więzy, jakimi pętało ich społeczeństwo, i wyruszyć na poszukiwanie bogactw, uciech oraz przygód".

Kiedy piraci tacy jak Benjamin Hornigold, Edward Thatch (znany jako Czarnobrody), Samuel Bellamy czy Charles Vane dorośli, okręty Henry'ego Avery'ego dawno już zniknęły z mórz. Jednak jego następcy byli na dobrej drodze do tego, by przywrócić piratom ich dawną potęgę i władzę. W przeciwieństwie do swoich poprzedników, piraci złotej ery angażowali się w społeczne i polityczne rewolucje. Charles Vane próbował nawet uzyskać pomoc samego Jakuba Stuarta. Z kolei slupy XVIII-wiecznych piratów dorównywały swoją potęgą nawet ogromnym okrętom Królewskiej Marynarki.

„[Ze] złotej ery piractwa nie zostało zupełnie nic prócz opowieści snutych przy ogniu w tawernach lub na hamakach zawieszonych jeden przy drugim pomiędzy pokładami tysięcy trzeszczących, nędznych łajb".

Kim tak naprawdę byli piraci? Dzisiejsza popkultura często kreuje ich na pozbawionych sumienia złoczyńców, lubujących się w torturach morderców i znudzonych życiem gwałcicieli. Jednak prawda jest taka, że znakomita większość piratów stroniła od niepotrzebnej przemocy, a wśród wielu kolonistów morska brać uchodziła za ludowych bohaterów, swoistych wysłanników Robin Hooda. Sam Czarnobrody, który zdobył sobie sławę najgroźniejszego spośród wszystkich piratów , prawdopodobnie nigdy nikogo nie zabił, a całą swoją taktykę opierał na wywoływaniu strachu poprzez podłoże psychologiczne: uzbrojonych po zęby marynarzy, dymiące pod kapeluszem lonty, srogie miny czy groźby.

Dla wielu wstąpienie w pirackie szeregi było szansą na nowe życie – mowa tu w szczególności o niewolnikach, marnie opłacanych marynarzach czy czarnoskórych. Służba na wyjętym spod prawa slupie gwarantowała równy podział łupów, a także lepsze pożywienie i dostęp do pieniędzy, o których załogantom Królewskiej Marynarki nawet by się nie śniło.

„Republika Piratów" to doskonałe kompendium wiedzy. Z książki dowiemy się między innymi, jak nazywały się najsłynniejsze pirackie okręty, jak zapobiegano morskim napaściom, a także poznamy biografię najznamienitszych kapitanów. Autor przybliża czytelnikowi sylwetkę Woodesa Rogersa, który odważnie i niestrudzenie zwalczał piratów, co niejednokrotnie doprowadziło go na skraj bankructwa. Historia spisana przez Colina Woodarda stawia w nowym świetle wydarzenia, które zostały mylnie zinterpretowane przez historyków, niejednokrotnie udowadniając, że prawdziwe pirackie przygody były znacznie ciekawsze od wykreowanych przez hollywoodzkie filmy opowieści. Jednak „Republika Piratów" to przede wszystkim wspaniała okazja do zagłębienia się w dawne dzieje, do lepszego poznania historii morskich wilków, a także tych, którzy z owymi wilkami walczyli, często tracąc przy tym własne zdrowie i majątek.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-05-2016 o godz 21:03 Paulina W. dodał recenzję:
Arrrrr! Kamraci! Piracka brać wkracza do akcji!

Nie, nie zwariowałam do reszty! Po prostu wczuwam się w rolę, bo dzisiaj mam przyjemność zapoznać was z książka o tej właśnie tematyce pirackiej. I chociaż nie jestem fanką „Piratów z Karaibów”, to temat wydawał mi się na tyle ciekawy i owiany tajemnicą, że postanowiłam sięgnąć po tą pozycję!

Pierwsze skojarzenia na słowo „pirat”?

- opaska na oku (którego prawdopodobnie pod opaską brak)
- papuga na ramieniu
- charakterystyczny kapelusz
- zapijaczona morda
- kolczyk w uchu

Niektóre z powyższych skojarzeń okazały się po lekturze książki jak najbardziej trafne (przede wszystkim wizerunek pijanego pirata: ale cóż zrobić skoro ciągle brakowało pitnej wody – piraci musieli radzić sobie na inne sposoby), ale inne z pirackich stereotypów rozmyły się zupełnie. Jak się okazuje przedstawiana nam od małego wizja pirata i jego szalonego życia na lądach i oceanach niekoniecznie jest zgodna z prawdą. Wszyscy chłopcy od najmłodszych lat z zazdrością patrzą w ekran telewizora i marzą o przeżywaniu podobnych przygód. Ale czy życie pirata rzeczywiście było tak beztroskie?

Autor ksiązki, Colin Woodard, amerykański dziennikarz postanowił prześledzić złotą erę piratów przypadającą na lata 1715-1725. Podszedł do sprawy niezwykle ambitnie. W swojej pracy korzystał przede wszystkim z archiwalnych zeznań sądowych, korespondencji z tamtych czasów, z dzienników okrętowych…Nawet nie potrafię sobie wyobrazić jak wiele pracy musiało to od niego wymagać. Pracy i samozaparcia. Wszystko to przekłada się na rzetelność książki i zawartych w niej informacji.

Warto zauważyć od razu, że osoby które liczą na to, że „Republika piratów” to powieść z wątkami dokumentalnymi mogą się rozczarować. W książce nie znajdziemy ani krzty dialogu. Ta pozycja to rzetelnie napisana literatura faktu, która obdziera wyobrażenia o szaleńczym i cudownym pirackim żywocie! Mimo, że książka zawiera niezliczoną ilość faktów, czyta się ją naprawdę lekko i przyjemnie. Być spowodowane jest to przystępnemu słownictwu, jakiego użył autor – dzięki temu, to książka dla wszystkich!

Woodardr w książce skupia się przede wszystkim na przekazaniu nam opowieści o trójce najsłynniejszych piratów: Samuela „czarnego Sama”, Edwarda „Czarnobrodego” Thatcha i Charlesa Vane’a. Na pewno niektóre nazwiska znacie lub przynajmniej kojarzycie, ale zapewniam, że warto skonfrontować swoją dotychczasową wiedzę z „Republiką piratów” Smakosze literatury faktu będą na pewno mile zaskoczeni opowieściami o warunkach w jakich piraci żyli, Te fragmenty książki są szczególnie wciągające. Podałabym Wam kilka smaczków, ale wtedy zabrałabym tą niesamowitą frajdę z czytania, więc wybaczcie…i przekonajcie się sami jak wyglądało codzienne życie tych postaci!

Warto podkreślić również fakt, że Woodard absolutnie nie jest stronniczy w swoich opowieściach. Przedstawia nam pobudki piratów, do takiego, a nie innego życia… Z książki dowiadujemy się, że bardzo duży odsetek piratów to po prostu niezadowoleni marynarze. Jak bowiem się nie wkurzyć, gdy rządzący nie wypłacają marynarzom wynagrodzeń lub nawet traktują ich jak niewolników? Miara się przebrała i niektórzy się zbuntowali, a nawet pokazali, że można inaczej… Bo na przykład bahamscy piraci wypłacali swoim ludziom renty inwalidzkie, co było w ogóle nie do pomyślenia ze strony właścicieli ziemskich! Autor nie usprawiedliwia piratów, ale tłumaczy i pokazuje ich sytuację. Tu nic nie jest czarne ani białe, jest za to wiele odcieni szarości, jak to bywa w życiu!


Podsumowując, książka powinna przypaść do gustu nie tylko wielbicielom pirackiej tematyki, ponieważ to przede wszystkim ciekawe historie biograficzne. Więc jeśli chcecie dowiedzieć się Skąd pochodzili piraci? Co nimi kierowało? Jak dzielili łupy? Jak wyglądało ich codzienne życie? Czy ich wybryki uchodziły im na sucho? Przekonajcie się samo i siegnijcie po „Republikę piratów” Arrrrrrrr!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
08-02-2015 o godz 17:01 Zaczytana bez pamięci dodał recenzję:
Każdy z nas chociaż raz spotkał się z historią o piratach. Nieważne, czy były to bajki, w których Piotruś Pan stara się pokonać swojego wroga, Kapitana Haka, czy filmy o przygodach Jacka Sparrowa. Dziś chcę opowiedzieć Wam o książce opisującej historię złotej ery piractwa.
Piraci, na których skupia się autor tej pozycji, nie byli pierwszymi ani ostatnimi ludźmi, jacy siali zamęt na morzu. Próba opisania całej historii piractwa wymagałaby stworzenia kilku opasłych tomisk, dlatego Colin Woodard skupił się głównie na latach 1716-1718. To nie tylko opowieść o rozkwicie piractwa, lecz także lekcja historii opisująca konflikty w poszczególnych monarchiach.
Mamy 6 głównych bohaterów: Benjamina Hornigolda, Henry'ego Jenningsa, Samuela "Czarnego Sama" Bellamyego, Charlesa Vane'a, Woodesa Rogersa oraz najbardziej znanego z nich, Edwarda "Czarnobrodego" Thatcha. O kilku z nich słyszałam. Ta książka zweryfikowała moją wiedzę na ich temat. Po zakończeniu lektury doszłam do wniosku, że tak naprawdę niewiele wiedziałam na temat piratów. Znałam nazwy ich okrętów, potrafiłam powiedzieć, czym kiedyś ci przestępcy się zajmowali, nawet byłam w stanie wymienić członków ich rodzin, ale okazało się, że niektóre fakty podawane przez inne książki, które uznałam za pewnik, były fikcją. Największym zaskoczeniem był dla mnie Czarnobrody. Sporo już czytałam na jego temat i myślałam, że nic mnie nie zaskoczy. A jednak. Okazało się, że nie taki wcale diabeł straszny, jak go malują.
Republika Piratów jest książką historyczną. Nie ma tu praktycznie żadnych dialogów. Pojawiają się one tylko w cytowanych fragmentach. Brakowało mi jedynie przypisów, by móc wiedzieć, skąd pochodzą. Nie każdy z nich był oznaczony. Znajdziemy tu sporo faktów historycznych, opisów bitew oraz sporów piratów z koronowanymi głowami, a także alkoholu. Okazuje się, że bandyci morscy pijący rum to nie wymysł reżysera Piratów z Karaibów. Ci ludzie miesiącami przebywali na morzu. Po pewnym czasie woda pitna zaczynała mętnieć i nie można było jej już spożywać. Nie pozostawało nic innego, jak raczyć się alkoholem. Czymś w końcu musiano ugasić pragnienie. Tylko najbardziej wytrwali mężczyźni byli w stanie przeżyć w takich warunkach.
Colin Woodard przedstawił prawdziwe życie piratów. Pisał o nich bez jakiegokolwiek oceniania czynów, których się dopuścili. Pokazał nam też, jak wyglądało życie na morzu. Nie było wcale tak kolorowo, jak to pokazują niektóre filmy. Jedzenie się psuło, ludzie chorowali, wielu z nich zginęło jeśli nie podczas zarazy czy sztormu, to podczas wypuszczania się w morskie odmęty w poszukiwaniu łupów.
Przyznaję, niektóre opisy (zwłaszcza te, dotyczące budowy statków) były nieco nużące, lecz warto było przez nie przebrnąć, by poznać prawdziwą historię tych, którzy siali postrach na otwartych wodach. Książka przybliża życie morskich bandytów, ale dzięki niej możemy dowiedzieć się kilku ciekawostek dotyczących chociażby tego, skąd wzięła się nazwa batoników Kit-Kat. Polecam ją wszystkim wielbicielom historii o piratach. Nie zawiedziecie się na tej pozycji.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
30-11-2014 o godz 21:06 Book Loaf dodał recenzję:
Początek wieku osiemnastego określić można złotą erą piratów. Ich burzliwe losy w późniejszych czasach stały się inspiracją dla wielu pisarzy, scenarzystów i reżyserów. Każdy zna filmy z Johnnym Deppem, lecz nie każdy już wie, kim był Edward Thatch, Benjamin Hornigold, Henry Jennings, Samuel Bellamy czy Charles Vane. To oni, na swoich imponujących okrętach, byli prawdziwymi postrachami mórz. Dlatego właśnie czas zapomnieć na chwilę o efektach specjalnych i obróbce graficznej. Rzeczywistość nie zawsze była tak interesująca dla twórców książek, seriali i filmów, lecz nie mniej barwna.

Szczególnie początki tej fascynującej historii nie były wcale kolorowe. Morskie potęgi, takie jak Imperium Brytyjskie, potrzebowały ludzi, którzy będą pływać po morzach i oceanach świata. Bez nich nie było mowy o podbijaniu lądów i handlu międzynarodowym. Mimo to, traktowano ich bez należytego szacunku. Trudne warunki pracy i bardzo często brak wynagrodzenia sprzyjały licznym buntom. Ci, którzy odważyli się zaprotestować, musieli szukać innego zajęcia. Nie znali innego życia, niż to na statku. Niejednokrotnie nie mieli też po co wracać na ląd. Tak narodziło się piractwo, którego głównym ośrodkiem były Bahamy.

Głód, choroby i niedostatek wody pitnej niejednokrotnie zagrażały zdobywcom skarbów podczas ich codziennej ciężkiej pracy. A przecież na statku trzeba być samowystarczalnym. Potrzebny był dowódca, ale też wszelkie wyprawy nie mogły dojść do skutku, jeśli brakowało najpotrzebniejszej i najliczniejszej grupy najniższych rangą ludzi od brudnej roboty. Piractwu nie sprzyjały również władze państwowe. Brytyjska monarchia zwalczała je wszelkimi możliwymi sposobami, próbując nie dopuścić do utraty swoich kosztowności. Kariera morskiego rzezimieszka była jednoznaczna z nieustanną walką o przetrwanie. Należało ścigać złoto i egzotyczne towary, jednocześnie oglądając się ciągle w tył, wypatrując potencjalnego wroga.

Colin Woodard w swojej książce opisuje barwne dzieje piratów od schyłku siedemnastego wieku, do początku lat trzydziestych kolejnego stulecia, kiedy to m.in. dzięki działaniom Woodesa Rogersa udało się położyć kres morskim rozbojom. Ta fascynująca opowieść, oparta na prawdziwych wydarzeniach, ukazuje prawdziwą historię pirackiej republiki, która swoim założeniami wyprzedziła resztę "prawdziwych" krajów o dekady. Panująca tam demokracja, według której czarni byli równi białym, a wszyscy mieli tyle samo praw i wolności, sprawiły że pirackie podboje stały się tak popularne.

W "Republice Piratów" znaleźć można niezliczoną ilość faktów wplecionych zgrabnie w tą spójną opowieść o prawdziwych losach Czarnobrodego czy Czarnego Sama. Dla mnie, jako osoby zupełnie niezorientowanej w temacie, która obejrzała dawno temu "Piratów z Karaibów", książka ta służy za wspaniałe uzupełnienie skromnej wiedzy o tym okresie i o faktycznej działalności morskich rozbójników. Będzie to również prawdziwa gratka dla osób zafascynowanych pirackimi opowieściami.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
23-01-2015 o godz 13:09 outagetme dodał recenzję:
Kapitan Jack Sparrow, kapitan Hak... Kto ich nie zna? Jednak kim tak naprawdę są zbuntowani żeglarze, których symbolem stały się czaszka i skrzyżowane kości? Dlaczego postanowili wieść tak niebezpieczne życie? Na te pytania postanowił odpowiedzieć Colin Woodard, wielokrotnie nagradzany pisarz i dziennikarz, który także pełnił funkcję konsultanta historycznego przy słynnej już grze Assassin's Creed IV: Black Flag. Chcąc zniszczyć wizerunek pirata stworzony przez popkulturę, opowiedział historię dużo ciekawszą, a przede wszystkim prawdziwą.

Wszystko miało miejsce na Karaibach w XVIII wieku. Był to czas trudny dla prostych ludzi, którzy ledwo wiązali koniec z końcem, wykorzystywani jako tania siła robocza. Tłamszeni przez bogaczy, postanowili połączyć siły i wyruszyć w morze. Wiedzieli, że wystarczy mały błąd i wylądują na stryczku, ale nie było to istotne. Życie pirata dawało dostatek, a przede wszystkim wolność. W ich republice nie liczył się status społeczny, kolor skóry, wyznanie... Wszyscy byli równi. Stworzyli zalążek demokracji, szerzyli swoje idee, co później przyczyniło się do powstania Stanów Zjednoczonych.

Mam dość specyficzne nastawienie do historii. Uważam ją za bardzo interesującą, jednak gdy wychowuje Cię dwójka historyków... cóż, można poczuć lekki przesyt. Pewnie dlatego robiłam wszystko, żeby się od niej w szkole odciąć. Tak naprawdę robię to nadal. Dzięki „Republice Piratów” na nowo poczułam radość z poznawania przeszłości. Woodard opisuje wszystko, jakby opowiadał ciekawą historię. Nie znajdziemy tu specjalistycznego słownictwa. Język jest zwyczajny, taki, jakiego używamy na co dzień. To bardzo ułatwia i umila odbiór.

Przygody Czarnobrodego i jego kolegów po fachu to nie opowieść na jeden wieczór. Należy ją sobie odpowiednio dawkować, poświęcić jej odpowiednio dużo czasu i nie spieszyć się z czytaniem. Nie jest to lektura dla każdego. Nie zapominajmy, że to książka historyczna, autor posiłkuje się źródłami archiwalnymi oraz cytuje uznanych naukowców. Ci, którzy nie lubią takiej literatury, nie znajdą przyjemności w czytaniu "Republiki Piratów". Pozostałych jednak polecam i to bardzo.

Warto też przy okazji nadmienić, że na podstawie dzieła Colina Woodarda nakręcono serial "Crossbones" z Johnem Malkovichem w roli Edwarda "Czarnobrodego" Thatcha. Produkcja ma jednak zaskakująco niewiele wspólnego z książką. Akcja rozpoczyna się w 1729 roku i już po pierwszy odcinku wiadomo, że głównym bohaterem jest Czarnobrody (którego broda już taka czarna nie jest). Problem polega na tym, że zmarł on w 1718. Takich nieścisłości jest niestety dużo więcej. Do tego "Crossbones" jest serialem dość słabym, nie dziwi mnie więc, że został anulowany po pierwszym sezonie. Zamiast tworzyć fikcję, twórcy mogli sięgnąć po fakty. Te są dużo ciekawsze.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-05-2015 o godz 12:16 Agnieszka dodał recenzję:
Mój zachwyt aktorem Johnnym Deppem osiągnął kulminację w momencie, gdy po raz pierwszy obejrzałam film "Piraci z Karaibów". Cóż to było za życie? Przygody, morskie bezkresy, piękne kobiety w każdym porcie, picie, zabawa, ale i chwilę grozy. Piractwo to nie bajka, to stała ucieczka, to wyklęcie z kręgu praworządnych obywateli. Pirat, postać historyczna, która stała się wziętym tematem filmów, ale i elementami literatury to zazwyczaj postać negatywna. Okrutnik, bez sumienia, grabiący, gwałcący, który po sobie pozostawia tylko zgliszcza. Pytanie brzmi, czy każdy pirat stawał się nim z wolnego wyboru? Czy taki wędrowny los był mu pisany? Okazuje się, że odpowiedź na te pytania bywa bardziej skomplikowane niż się wydaje na pierwszy rzut oka. Colin Wooddard, autor "Republiki piratów" w formie popularnonaukowej udowadnia, że złota era piratów, to bardzo krótki przedział czasowy (1716-1718). Autor skupia się na piątce czołowych przedstawicielach pirackiego świata. Są nimi:Edward "Czarnobrody" Thatch , Benjamin Hornigold, Henry Jennings, Samuel "Czarny Sam" Bellamy, Charles Vane. Część z nich była potworami. Niesamowicie okrutni i bezwzględni. Natomiast wśród wymieniony był tzw. Książę Piratów. Był nim Samuel Bellamy. Młody , zaradny pirat, z wielkim sercem i współczuciem. Jest jeszcze jedna znacząca postać tek książki- Woodes Rogers. To on był sprawcą końca złotej ery piractwa. To on w rzeczywistych warunkach uratował pierwowzór Robinsona Cruzoe. Dziś uznawany za bohatera narodowego, a w swoich czasach za dłużnika, którego ukarano wiezieniem. "Republika piratów" to nie tylko obraz ówczesnych pirackich potęg, to także daty, fakty historyczne, tezy oraz dogmaty, dopowiedzenia, a nawet szczegółowe opisy rodzajów statków. Colin Woodard pisze obrazowo. Tej pozycji nie czyta się jako książkę popularnonaukową. Autor stosuje styl, który fabularyzuje czytelnikowi etapy powstawania, trwania czy końcowy etap świata piractwa. Pisarz wokół głównych postaci kreśli szeroki wachlarz przyczyn przyczyno-skutkowych, z czynnikami polityczno-ekonomicznymi w tle. Mnie się czytało jak najlepszą książkę przygodową. Piraci wyglądali spośród wersów, by przedstawić siebie w pełnej okazałości. Szkatuły złota, zatopione galeony, niewolnicy pragnący wolności i sprawiedliwości i wiele innych elementów składa się na wyśmienitą, wciągającą lekturę. Śmiem twierdzić, że tak rzeczowej, a jednocześnie przystępnej, zrozumiałej dla czytelnika pozycji odnośnie piractwa nie doświadczycie na polskim rynku wydawniczym. Dlatego korzystajmy, gdyż nie wiadomo, kiedy inny autor pokusi się o tak gruntowną analizę tego wciągającego okresu w historii.

Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-09-2014 o godz 17:48 Dominik Łuszczyński dodał recenzję:
Ta książka spodobała mi się na tyle, że postanowiłem napisać jej recenzję w formie wiersza:

Przed wiekami czterema,
Wśród bezkresu mórz
Szalała wraz ze sztormem
Przeraźliwa chuć

Choć ludzkiej natury,
Człowieczeństwa wyzbyta
Strach i trwogę niosła
Gdziekolwiek kto ją spotykał

W opaskach na oczach,
Z bandanami na głowach,
Przez wszystkich piratami zwani
Rozbójnicy beztrosko hulali

Stukając o pokład drewnianymi nogami,
Przy wtórze papuzich gderów,
Szablami machali wściekle i zawzięcie,
By wzbudzić we wszystkich strach, i to naprędce!

Ale zaraz!
Chwilunia!
To wcale nie tak było!
To przez bajki i filmy Wam oczy zamydliło!

Renegaci z mórz dalekich wcale tacy nie byli!

Prawdę chcecie poznać?
Wyjście jedno macie -
Tęgie tomiszcze weźcie w swe ciekawskie ręce!
Jakie?
Toż to oczywiste! Republikę piratów do kroćset, kamracie!

Książka ta wielka, choć nie w gabarytach.
Raptem B5 z haczykiem, więc dobrze się czyta.
Stron ponad trzysta faktami wypchanych
By wszystkiego wyuczyć lądowych szczurów całe chmary.

Ta książka jest wspaniała!
Takiej jeszcze nie było!
Prawdę Ci powie o wszystkim,
Co na Karaibach było

Gdzie upał i skwar spiekał pirackie ciała,
Rumem zaprawione obficie
Przez jego nadmierne spożycie

Gdzie slupy i galeony ze sztormem się mierzyły
Wioząc łupów obfitość:
Złoto, srebro, jarzyny...

To żart oczywiście!
Jarzyn tam nie było!
Były za to sukna, klejnoty, niewolnicy i wino.

Książka ta również powie Wam dlaczego
Piraci w sztok pijani chodzili
I klęli na całego

Na admirałów i kapitanów
Z flot królewskich Europy,
Na których to statkach ludzi dręczono
Gorzej niż najpospolitszą hołotę.

A chcecie posiąść wiedzę
Kto był pierwszym piratem?
Kogo Czarnobrody, Vane i Bellamy mieli za "pirackiego tatę"?

Co do tych trzech panów,
"Wielkiej Trójcy" pirackiej braci,
Kto był chudzielcem, kto tęgim chłopiną
I za czyją polegli przyczyną?

Tak więc sięgnijcie po tę książkę Wy - lądowe szczury,
By wszelakie zgłębić tajemnice pirackiej natury.

By posiąść wiedzę o czasach zamierzchłych,
Gdy ocean był bogiem
A sztorm jego największym prorokiem.

O czasach niebezpiecznych, co fascynujących.
O epickich bitwach i wyśnionych przygodach.
O skarbach ogromnych, odwadze i jej braku
O miłości do morza i szacunku do swych brachów.

Kończąc ten wywód, nie zostaje mi nic więcej
Niż ubrać płaszcz, przeciągnąć go smołą
I wziąć stery w swe ręce.

Stery mego życia, do kroćset, toć wiadome!
I niczym pirat na morzu być życia renegatem,
Który podąża za marzeniami -
Wolnością, spokojem i bogactwa smakiem!

Arrrrrrrrrrrrrrrr!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-12-2015 o godz 13:27 Wkp dodał recenzję:
Filmowi „Piraci z Karaibów” przywrócili modę, a przynajmniej zainteresowanie filmami spod znaku awanturniczych morskich przygód. Colin Woodard poszedł nieco inną drogą, pokazując całą prawdę o piratach i złotej erze ich panowania.

Szum morskich fal, na których unosi się olbrzymi statek pod czarną banderą. Kołyszące się liście palmowe, brzęk butelek rumu niesie się na melodiach szant wyśpiewywanych z groźną mocą przez dziesiątki gardeł. Śpiewający, niektórzy z opaskami na oczach, niektórzy z gadającymi papugami na ramionach, to znów z drewnianą protezą zamiast nogi, w migotliwym blasku ogni stoją na pokładzie, strzelając z dział we wrogie im jednostki, z kładki strącając do wody jeńców, wprost w paszcze krążących rekinów. A lśniące złoto wylewa się z ich kies grubymi, wielkimi monetami…

…tego tu nie ma. To tylko filmowo-literacka wizja, jaką zapamiętały pokolenia z dziecięcych lat, kiedy czytały Stevensona i oglądały rozliczne filmy. Woodard zaś zbiera fakty historyczne, analizując niezliczone archiwa materiałów o piratach, i z pieczołowitością godną najlepszych kronikarzy przywraca do życia rozbójniczą brać taką, jaka była w rzeczywistości. Obala przy okazji kilka mitów, a nade wszystko spisuje całość w sposób, dzięki któremu „Republikę…” czyta się nie jak opracowanie historyczne, a rasową, przepełnioną akcją i przygodą powieść.

Wątkiem przewodnim całości stają się wydarzenia, do jakich doszło na początku osiemnastego wieku. Legendarny Czarnobrody wraz z grupą najważniejszych pirackich kapitanów stworzył coś, o czym obie Ameryki mogły tylko marzyć. Prawdziwą demokrację opartą na równości, którą otrzymywali nawet czarnoskórzy niewolnicy. Republikę, która starała się żyć w zgodzie z własnymi ideałami i która buntowała się przeciw narzucanym z góry zasadom. Jej „obywatele” byli najróżniejsi, jedni aktów piractwa dokonywali pokojowo, inni słynęli z okrucieństwa. W końcu przyszedł na nich kres, to co jednak przeżyli zanim ten moment nastąpił, pozostaje żywe po dziś dzień.

Świetna to książka, kompleksowo opracowana, z pomysłem i pasją napisana i znakomicie przy tym wydana. Każdy fan Stevensona, każdy, kto dał się uwieść „Piratom z Karaibów” czy jakiejkolwiek innej opowieści o piratach, powinien sięgnąć po nią koniecznie i poznać prawdę, która zdecydowanie niejednokrotnie barwniejsza jest od fikcji. Po lekturze „Republiki…” zdecydowanie innym okiem spojrzy na te dzieła a wychwytywanie w nich smaczków historycznych nada nowej przyjemności odbioru.

Polecam gorąco.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
04-11-2014 o godz 18:34 Zaczytany w Książkach dodał recenzję:

Epickie bitwy morskie, błyskawiczne abordaże, wiatr w żaglach, morski pył na twarzach i tony cennych łupów ukrytych pod karaibskim słońcem. Posiłkując się szczegółowymi badaniami archiwów brytyjskich i amerykańskich, Colin Woodard opowiadania dramatyczną historię Republiki Piratów, która śmiała zatrząść fundamentami brytyjskiego i hiszpańskiego imperium, a także rozprzestrzeniła idee demokratyczne. Kilkadziesiąt lat później doprowadziły one do powstania Stanów Zjednoczonych.

Colin Woodard to wielokrotnie nagradzany pisarz i dziennikarz pochodzący z Maine. Przez pięć lat mieszkał w Europie. "Washington Post" określił go mianem jednego z najlepszych dziennikarzy politycznych w Ameryce. Pełnił także funkcję konsultanta historycznego przy popularnej grze Assassin's Creed IV: Black Flag, a Republika Piratów stała się podstawą do nakręcenia serialu Crossbones z Johnem Malkovichem.

Mimo iż książka nie zawiera dialogu, chyba że cytowany, to i tak jest wspaniałą powieścią z lekkim językiem i oryginalnym stylem pisania. Autor przedstawia nam całą prawdę o piratach.

Bohaterów w tej powieści historycznej jest cała masa, ale jest paru z nich, którzy są najciekawsi i najbardziej intrygujący.

Ewdard "Czarnobrody" Thatch jest bezsprzecznie najsłynniejszym piratem złotej ery, postrachem mórz. Wystarczy salwa z czterdziestu dział i parę groźnych min, aby cudze kosztowności same do niego trafiły.

Woodes Rogers to ten, który zakończył pirackie rządy na Bahamach, choć kosztowało go to zdrowie i majątek. Opłynął kulę ziemską i uratował prawdziwego Robinsona Crusoe. Dziś uznawany jest za bohatera narodowego.

Samuel "Czarny Sam" Bellamy – samozwańczy Robin Hood pośród pirackiej braci. Na przydomek Księcia Piratów zasłużył sobie także miłosierdziem, jakie okazywał jeńcom.

Charles Vane wsławił się szczególną brutalnością, z jaką traktował każdego, kto wszedł mu w drogę oraz długą i owocną karierą. Jako jeden z nielicznych walczył do końca o piracką republikę. Skończył swój żywot na stryczku.

Po przeczytaniu tej pozycji, miałem mieszane uczucia. Z jednej strony byłem pod wrażeniem całokształtu utworu, a z drugiej liczyłem na więcej krwi, więcej momentów strachu. Jednakże to nie zmienia faktu, że książka jest naprawdę doskonała i warto ją przeczytać. Szczególnie osoby, które zakochały się w Piratach z Karaibów powinny się w nią zagłębić. Teraz, gdy usłyszę słowo "pirat" od razu skojarzy mi się z Rogers'em, Bellamy'm czy Thatch'em, a nie Sparrow'em.

Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
23-11-2015 o godz 19:05 Indianin94 dodał recenzję:
http://zapomniane-zapiski.blogspot.com/2015/11/recenzja-republika-piratow.html

Republika Piratów jest to powieść z literatury faktu Sam tytuł może być trochę mylący dla osoby, która pierwszy raz słyszy o tej powieści, gdyż może pomyśleć, że jest to pozycja typowo fantasy z piratem na czele. Ewentualnie z kilkoma piratami na czele, Nic z tego. Nie jest też to w stylu serii filmów o Jacku Sparrowie.

Więc o czym? Jest to zbiór losów znanych piratów, jak na przykład Charlesa Vane'a, które dzieją się na przestrzeni lat. Każdy rozdział dzieje się w innym roku bądź latach i jest ukazane to, co działo się takiego najważniejszego w tym czasie. Sam autor skupił się na lata od 1696/7 do 1732, więc jest to ponad 30 lat okresu piratów.

Przyznam, że po literaturę faktu, sięgam jeszcze rzadziej. O wiele rzadziej niż po horrory czy kryminały, które to wybory należą do przeciętnych. Czasem z tego gatunku przeczytam coś o templariuszach czy starożytnym Egipcie, ale takich książek było może 5. Zwykle wybieram pozycje w innych gatunkach, ale czasem nie zaszkodzi mała zmiana zmiana. Sięgnęłam po Republikę Piratów, bo chciałam się o nich czegoś dowiedzieć o piratach. Jednak jest to taki temat, o którym wiem bardzo nie wiele.

Przyznać przyznam, że ogólnie to nawet interesująca jest pozycja. Jest to taka książka, przy której trzeba bardzo dobrze wszystko ze sobą skomponować i dowiedzieć się dokładnie o wszystko, aby niczego nie zabrakło, ale też nie przedobrzyć. Kolejnym elementem jest to, że nie nudziłam się przy lekturze, a w jest to taka dziedzina, że jeśli się ciekawie nie napisze, to raczej będzie nudna, choćby nie wiadomo, jak ciekawy byłby temat. Styl jest nawet dobry, język z resztą też. Szybko się czyta.

Trochę inaczej jest recenzować taki gatunek, bo sama konstrukcja jest trochę inna: nie ma choćby dialogów czy wykreowanych scen, ale zupełnie coś innego. Krytykować za bardzo nie będę z tego względu, że nie znam się za dobrze na żeglugach ani na marynistyce. Inną sprawą jest fantasy: znam ten gatunek nie od dziś i wiem, czego wymagam od książki, a czego unikać, więc potrafię być wybredna, co do tego, ale jeśli chodzi o tematykę piratów, okrętów, marynarki i tak dalej, to raczej nie będę zbytnio polemizowała, bo wiem, że są osoby, które wiedzą o wiele więcej na ten temat ode mnie, a nie chcę niczego przekręcić, co by się mogło echem odbić.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
06-01-2015 o godz 09:39 malutka_ska dodał recenzję:
Któż z nas nie zna opowieści o Czarnobrodym, piracie, który przez dekadę (1715-1725) siał postrach na morzach i oceanach? Niewielu jednak wie, że Czarnobrody (Edward Thatch) istniał naprawdę i nie był odosobniony w swej pirackiej działalności. Obok niego działali też inni, którzy zdecydowali się zarabiać na życie w ten wyjątkowo kontrowersyjny sposób. O nich właśnie opowiada nam Colin Woodard w swojej książce pt.: "Republika Piratów".

Początek złotej dekady piractwa był związany z sytuacją polityczną w Europie. Wojna o sukcesję hiszpańską, a później zawirowania na angielskim tronie dały marynarzom i wszelkiego typu złodziejaszkom przyzwolenie na prowadzenie łupieżczej polityki w rejonie Wysp Bahama. To tam Colin Woodard rozpoczyna swą opowieść o najdzielniejszych i najokrutniejszych lwach morskich XVIII wieku.

Autor "Republiki Piratów" to prawdziwy specjalista od "czarnych charakterów". Dzięki niemu postaci znane nam do tej pory jedynie z literatury i filmu na naszych oczach stają się grupą zwyczajnych ludzi, którzy z różnych powodów wstąpili w szeregi pirackiej braci. Różniło ich niemal wszystko, łączyło jedno - pragnienie bogactwa. Czy osiągnęli swój cel i jak potoczył się ich los? Tego właśnie dowiecie się z "Republiki Piratów" - książki, po lekturze której słowa "pirat" i "korsarz" nabierają zupełnie innego znaczenia.

W "Republice Piratów" znajdziemy wszystko, czego oczekujemy po publikacji historycznej. Mamy tu szczegółową, opartą na źródłach i naukowej literaturze (A General History of the Pyrates) historię początków, działalności i klęski najsłynniejszych piratów z Czarnobrodym, Czarnym Samem (Bellamym) i Charlesem Vanem na czele. Znajdziemy w niej także wstrząsające opisy morskich podbojów, tortur i hulaszczego trybu życia naszych bohaterów. A to wszystko podane w krótkich, uporządkowanych chronologicznie rozdziałach, w których nie zabraknie historycznych ciekawostek sprzed ponad 300 lat.

"Republika Piratów" przypadnie do gustu miłośnikom powieści awanturniczych, pasjonatom morskiej żeglugi i wszystkim, którzy pragną poznać historię pirackiej społeczności w Nassau i innych punktach Wysp Bahama. Wśród pirackiej gromady nie sposób zmrużyć oka - nie tylko ze strachu przed kradzieżą! Podczas lektury przekonacie się o tym sami.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
13-08-2016 o godz 11:39 Melody dodał recenzję:
W ostatnich latach za sprawą serii „Piraci z Karaibów” i charyzmatycznego Johnnyego Depp’a przeżywaliśmy prawdziwy bum na morskie wyprawy i pirackie awantury. Nie powiem, zaliczyłam każdą premierę, wszystkich części serii Disneya na kinowym fotelu, ale ciekawiło mnie to, jak wyglądało takie prawdziwe pirackie piractwo, a nie hollywoodzkie. Na książkę „Republika Piratów” wpadłam całkowicie przypadkowo, i oto bingo – to jest właśnie to, czego brakowało mi do pełni szczęścia :)

Zanim przeczytałam opis książki, w oczy rzuciło mi się samo jej wydanie – iście pirackie! Okładka w przewadze koloru czarnego, złoty tytuł, plus majestatyczna trupia czacha. Kusi, przyciąga, magnetyzuje...
Książka została wzbogacona o ilustrację oraz mapy, które znacząco pomagają czytelnikowi wręcz przenieść się na okrętowy pokład i poczuć zew oceanu.

Opowiadanie obejmuje stosunkowo niewielki obszar czasu, czyli lata 1716-1718. Poznajemy losy oraz przyczyny zejścia na „złą drogę” osławionego Czarnobrodego (Edward Thatch), Benjamina Hornigold, Samuela Bellamy, Charlesa Vane oraz człowieka, który zakończył piracką tę „piracką imprezę”, Woodesa Rogers.

Nie jest to stricte powieść historyczna, lecz fabularyzowana opowieść pirackiego pasjonata, przedstawiająca głównych bohaterów złotej ery piractwa karaibskiego. Niemniej jednak autor korzystał z pomocy historyków oraz archeologów, więc tekst ma solidne, merytoryczne podstawy. Kiedy brak potwierdzonych źródeł historycznych, pan Woodard dodaje swoje przeczucia, oraz stara się zająć i zaskoczyć czytelnika intrygującymi faktami. Nie jest to zabieg, który pochwalam, jednak w tym przypadku, wpina się subtelnie i bez szkody w całość treści.

Brawo panie Woodard, książka jest znakomita. Dodatkowo wielki plus dla krakowskiego wydawnictwa SQN, rzadko kiedy trafia w moje ręce tak fantastycznie wydana książka. Gorąco polecam fanom hollywoodzkich produkcji, znajdziecie tutaj rozszerzenie i niekiedy sprostowanie informacji, którymi karmią nas na wielkim ekranie. „Republika Piratów” z pewnością Was nie rozczaruje :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
16-10-2015 o godz 12:05 erka dodał recenzję:
Początek XVIII wieku. Czarnobrody, Czarny Sam Bellamy, Charles Vane i kilku innych wielkich pirackich kapitanów łączy siły, tworząc coś więcej niż przypadkową zbieraninę złodziei. Byli żeglarze, niezadowoleni służący, zbiegli niewolnicy – każdy z nich zwrócił się ku piractwu w wyrazie protestu przeciwko warunkom panującym na statkach i plantacjach. Wspólnymi siłami ustanawiają surową demokrację, wykrawając własną strefę swobody, w której służący stali się wolni, Czarni zyskali status równych, a przywódców wybierano i obalano na drodze głosowania.

Posiłkując się szczegółowymi badaniami archiwów brytyjskich i amerykańskich, Colin Woodard opowiada dramatyczną historię Republiki Piratów, która śmiała zatrząść fundamentami brytyjskiego i hiszpańskiego imperium, a także rozprzestrzeniła idee demokratyczne. Kilkadziesiąt lat później doprowadziły one do powstania Stanów Zjednoczonych.Tyle dowiadujemy się z okładki.

Do stu tysięcy beczek rumu!
Uwielbiam tę książkę.
Jawi się ona jako swoiste kompendium wiedzy o złotej erze piratów, którzy jako romantyczni awanturnicy rabowali co bogatsze statki.
Na swoich galeonach przemierzali morza i oceany, za nic mieli sztormy i nawałnice.
Czarnobrody, czy Charles Vane, legendy piractwa, ktoś więcej niż zwykli dowódcy swoich statków.
Tworząc podwaliny pod swoiste państwo pirackie, uczynili to jakby w ramach protestu przeciwko warunkom pracy na statkach i plantacjach.
Pierwsza demokracja, która żłopiąc rum, dokonywała abordażów, siejąc strach i przerażenie.
To również grupa osób która potrafiła walczyć o wolność swoją i innych, o poszanowanie drugiego człowieka.
Złota era piractwa nie była tylko fala rozbojów, ale i pierwszą tak znaczną próbą poprawy sytuacji uciskanych.

Autor bazując na archiwach, czyli zachowanych dokumentach i relacjach świadków stworzył niezwykle interesująca pozycję.
Czyta się rewelacyjnie, potrzeba wolności i sprawiedliwego traktowania, żyje w każdym z nas.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-05-2015 o godz 12:35 hasacz93 dodał recenzję:
Republika Piratów” to niepowtarzalna i wciągająca, pełna niezmyślonych przygód, walki o nowe, lepsze jutro książka, którą powinien przeczytać każdy kto choć trochę pasjonuje się żeglugą i szantami. Doskonale opisane fakty historyczne w stylu najlepszej książki przygodowej. Porywająca i prawdziwa. Z tej książki przemawiają do nas najprawdziwsi, wiecznie zywi piraci, którzy na zawsze zmienili historię nie tylko swoich nardów, ale i wód gdzie panowali. Epickie bitwy morskie, błyskawiczne abordaże i morski pył na spalonych słońcem twarzach. Żadna książka nie przedstawia nam “mitów” w tak obrazowy sposób.
Tego się nie da opowiedzieć, to trzeba przeczytać. Poczuć dreszcz przygody na własnym ciele. Zapomnijcie o Johnnym Deppie jako nieco przepitym kapitanie. Czarnobrody, Charles Vane i wielu innych. To dzięki nim mamy te wszystkie kosmicznie drogie produkcje. To właśnie dzięki ich pragnieniu wolności mamy disneyowskie produkcje. Bajki o piratach, śmieszne szanty, które mimo ewolucji przez wieki, nadal są tak piękne i prawdziwe jak w czasach kiedy powstawały.

Gorąco polecam każdemu miłośnikowi książek przygodowych, każdemu kto żegluje, śpiewa szanty. Dowiedzcie się o kim i o czym śpiewacie,kiedy już na jakiejś łódce czy podczas jakiegoś festiwalu szantowego przy piwku śpiewacie “Wypijmy za tych chłopców co leżą gdzieś na dnie, za wszystkich dzielnych braci ,których zabrała śmierć”. Skąd wzięły się ” Morskie opowieści” i dlaczego kiedy śpiewają ” Barbarossa, kocha ciebie piekło, boją się niebiosa”. Wszystko to jest opisane właśnie tutaj. Colin Woodard to człowiek wielkiego talentu literackiego, choć opisywał coś co miało miejsce naprawdę , napisał to jak książkę przygodowo-awanturniczą. Czyli coś co takie hasacze, ugh, prosiaczki jak ja lubią najbardziej :D !

Hasacz.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
09-12-2014 o godz 18:58 Zatracona w książkach dodał recenzję:
Colin Woodard postanowił przybliżyć nam historię piratów u szczytu ich sławy. Początek XVIII wieku był dla wszystkich morskich złoczyńców czasem niemalże idealnym. Posiadali swoje miejsce na ziemi, gdzie czuli się bezpieczni, niezagrożeni przez żadną władzę, mogli wylegiwać się na plaży, upijać do woli i zażywać życia, a gdy tylko skończyły im się pieniądze zwoływali załogę i wyruszali w morze łupić statki kupieckie. Autor przedstawia sylwetki kilku największych kapitanów – Czarnobrodego, Hornigolda, Jenningsa, Bellamy’ego i Vane’a. Stara się określić w jaki sposób stali się piratami i kreśli ich drogę do miana jednych z największych piratów. Otrzymujemy również polityczne tło wszystkich wydarzeń, dowiadujemy się jakie życie wiedli marynarze (ci na statkach kupieckich, na okrętach Królewskiej Marynarki oraz ci, którzy wiedli żywot pirata). Jak również dowiadujemy się w jaki sposób i za sprawą kogo piraci utracili swoje gniazdko.
Mimo, że jest to książka historyczna to gdyby dodać w niej dialogi mało kto pomyślałby, że to nie fikcja literacka, tylko prawda. Powstałaby pełna zwrotów akcji powieść przygodowa. Jednak nie ma tu żadnej fikcji. Autor korzystał z wielu źródeł, konsultował się z historykami i docierał do wszystkiego, co mogłoby mu pomóc poznać historię piratów z początku XVIII wieku i ich siedziby na Karaibach. Książka napisana jest bardzo przystępnym językiem, autor nie boi się wykorzystywać języka potocznego, co sprawia, że książka powinna spodobać się nawet tym, którzy nie przepadają za książkami historycznymi. Wydaję mi się, że dla wszystkich fanów piratów i ich życia jest to pozycja obowiązkowa.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

O autorze: Colin Woodard

Republic of Pirates Woodard Colin
audiobook mp3
0/5
(0/5) 0 recenzji
186,94 zł
American Nations Woodard Colin
paperback
0/5
(0/5) 0 recenzji
83,99 zł

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Dygot Małecki Jakub
5/5
25,73 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Cud, Miód, Malina Jadowska Aneta
4.7/5
25,00 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Czas żniw. Tom 1 Shannon Samantha
4.5/5
22,46 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Nie ma tego Złego Mortka Marcin
4.4/5
25,09 zł
38,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Ropuszki Jadowska Aneta
4.7/5
33,26 zł
54,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Glatz. Zamieć Duszyński Tomasz
4.8/5
27,66 zł
42,99 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.