Raz na zawsze (okładka miękka)

Oferta empik.com : 32,94 zł

32,94 zł 37,99 zł (-13%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Dessen Sarah Książki | okładka miękka
32,94 zł
asb nad tabami
Dessen Sarah Książki | okładka miękka
28,67 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Powieść smakowita niczym weselny tort!

Louna, córka wziętej konsultantki ślubnej Natalie Barrett, widziała już ceremonie w każdych dekoracjach: na plaży, w zabytkowych rezydencjach, w wykwintnych hotelach i ogrodach. Być może dlatego ma tak sceptyczny stosunek do happy endów, wszystkich tych „żyli długo i szczęśliwie” – zwłaszcza że jej własna historia miłosna zakończyła się tragicznie. Gdy Louna na jednym z wesel poznaje uroczego i beztroskiego podrywacza Ambrose'a, trzyma go na dystans. On jednak nie zamierza się poddać, nareszcie bowiem spotkał dziewczynę, na której naprawdę mu zależy.

Kolejna pasjonująca książka Sarah Dessen, w której nie zabraknie humoru i miłosnych dylematów.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Raz na zawsze
Autor: Dessen Sarah
Tłumaczenie: Makaruk Katarzyna
Wydawnictwo: Harper Collins Polska
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 336
Numer wydania: I
Data premiery: 2017-11-22
Rok wydania: 2017
Forma: książka
Indeks: 22993489
 
średnia 4
5
5
4
11
3
3
2
1
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
21 recenzji
5/5
07-01-2018 o godz 11:33 przez: Magia słowa
Zaczynając od okładki... Jest śliczna. To w niej się zakochałam i tak bardzo chciałam ją mieć w swoich zbiorach tym bardziej, że napisała ją Sarah Dessen. Widzimy kobietę w białej sukni, prawdopodobnie niebieskich trampkach z bukietem ślubnym w dłoniach. Granatowe napisy świetnie komponują się z białymi. Ogólnie ta okładka jest miła dla oka, dlatego też może wpadła w moje oko? Grzbiet taki jak zawsze przy powieściach tej autorki. Tym razem granatowe tło i białe napisy. Bez zbędnych ikonek, czysty minimalizm. Pasuje mi to. Niestety nie posiada skrzydełek, dlatego trzeba dbać o tę książkę bardziej niż te ze skrzydełkami, bo one mają dodatkową ochronę. Co do druku jest bezbłędnie, bo nie spotkałam ani jednej literówki, ani innych błędów w druku. Jestem jak najbardziej zadowolona. Wydaje mi się, że jest to najlepsza okładka ze wszystkich powieści, jakie ukazały się w Polsce. :) Jakże ja bardzo tęskniłam za piórem Pani Dessen. Uświadomiłam sobie to, pochłaniając każdą kolejną stronę z jeszcze większym zainteresowaniem. Ciesze się, że przeleżała u mnie trochę czasu, bo dzięki temu spędziłam najlepiej Nowy Rok - z fantastyczną historią. (tak, wiem, że już się zdradziłam) Czytając łykałam każde słowo jakby było ono dla mnie jak tlen. Zainteresowałam się do tego stopnia, że idący Kevin w telewizji nie potrafił odciągnąć mnie do doczytania książki do końca. Spędziłam leniwe popołudnie z wielkim, wykorzystanym potencjałem, a co za tym idzie - świetnym warsztatem pisarskim. Widać, że autorka ma wyćwiczoną rękę, wie, jak pisać by oczarować czytelnika... Musicie mi wybaczyć, jeśli ta recenzja nie będzie miała ładu i składu, ale dosłownie jestem tak oczarowana, że chyba nic mi nie pomoże. Taki trochę kac, ale nie alkoholowy, żebyście nie myśleli, że trzyma mnie od Sylwestra. :D Prostym językiem autorka potrafi sprawić, że wszystkie emocje przejdą na nas. Odczujemy każde chwile radości i smutku z bohaterami. Pisarka przeplata rozdziały z czasu teraźniejszego na przeszły, w którym stopniowo dowiadujemy się wszystkiego, spodziewając najgorszego. Te wszystkie uczucia nie towarzyszą tylko Lounie, ale i nam. Dlatego reasumując uważam, że samo pióro autorki jest dobrym powodem, by sięgnąć po tę powieść. I już mogę stwierdzić, że jest najlepsza z dotychczas przeze mnie przeczytanych. :) Louna - główna postać z recenzowanej lektury. Jak wiecie - pomaga mamie i jej wspólnikowi w biznesie. Męczy ją przeszłość, przez która nie może się podnieść. Nie może zacząć nowego życia, lepszego, nie potrafi zapomnieć o tym, co było i o tym, co utraciła nie ciesząc się tym zbyt długo. Ambrose jest takim promykiem słońca w tej historii. Takim... darem od Boga. Odebrałam go bardzo pozytywnie, pomimo jego początkowego podejścia do życia. Niemniej jednak bardzo się do niego przywiązałam, zresztą tak jak do Louny. Ciężko jest mi zapomnieć o tej dwójce. Są to niby młodzi ludzie, którzy popełniają błędy i są ofiarami losu, a mimo to zaznaczyli się w mojej głowie na trochę dłużej niż bohaterowie innych powieści. Może to ich historia, a może ogólnie cała powieść, fabuła wywarła na mnie ogromne wrażenie i oni zostali ze mną na dłużej? Całkiem możliwe. Nie chcę Wam zdradzać zbyt wiele, ale są to bohaterowie, za którymi będę tęsknić. Już tęsknię. Mimo iż nie są pozbawienie wad to i tak zdobyli moje serducho. Sprawili, że Nowy Rok 2018 nabrał barw, a co ważniejsze - emocji. Czyli tak naprawdę tego, czego oczekuję od dobrych powieści. Podoba mi się to, że nie tylko oddaje nam, Czytelnikom emocje, ale i przekazuje wartości, na które warto zwrócić uwagę, nad którymi warto pomyśleć. Tutaj akurat przedstawia nam historię Louny jako miłości, tak nagłej i głębokiej, na którą czas i miejsce nie ma wpływu. Pokazuje bolesną stratę jakich wiele jest w XXI wieku - co wiemy nie od dziś. Jednak nie myślcie sobie, że jest to tylko i wyłącznie powieść przesiąknięta bezgranicznym smutkiem. Jest tu naprawdę dużo humoru, ironicznych dialogów, które spowodują uśmiech na waszych twarzach. Dostałam w Raz na zawsze coś, co nie często mi się zdarza... Albowiem wzruszyłam się. Ledwo się opanowałam, by nie rozryczeć się jak bóbr na dobre. Z ogromną ciekawością pożerałam wręcz następne strony by móc znaleźć ukojenie. Jestem ogromnie zadowolona, bo dawno nie dostałam powieści tak dobrej, która dosłownie by mną sponiewierała. Robiła co chciała - raz się śmiałam, raz smuciłam i prawie płakałam. Ma wszystko, co powinna zawierać idealna powieść. Przynajmniej w moim odbiorze. Reasumując chciałabym Wam bardzo mocno polecić tę powieść. Jeśli macie wolny wieczór lub dwa - sięgnijcie po nią. Może nie każdemu przypaść do gustu bo wiem, że Dessen ma swoich antyfanów, ale Ci, którzy wiedzą, że pisarka potrafi dać z siebie wszystko, to warto jej zaufać. Czytałam jej dwie powieści, ale teraz wiem, że jest najlepszą powieścią z jej dorobku i wątpię, że jakaś inna będzie w stanie ją pobić. Dała mi całą paletę odczuć, przypomniała o wartościach, o których nie wolno zapominać w życiu. O tym,
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
03-01-2018 o godz 13:09 przez: Kamila Orłowska
Odkąd pamiętam zawsze z ogromną przyjemnością oglądałam amerykańskie filmy, w których zajmowano się organizowaniem wesel. Fascynują mnie te wszystkie przygotowania, strojenie sali, czy wybór dodatków, a w USA zawsze odbywa się to na wysokim poziomie i jest organizowane z rozmachem. Dlatego też od razu wiedziałam, że nowa powieść Sary Dessen będzie idealna dla mnie, a moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki uważam za udane, gdyż "Raz na zawsze" okazała się być przyjemną, subtelną historią miłosną, która nie raz trzymała mnie w napięciu i zaskakiwała obrotem wydarzeń. W dodatku autorka pisze lekkim i przyjemnym językiem co sprawia, że dosłownie pochłaniamy tę historię. Louna to 17-letnia uczennica ostatniej klasy liceum, której matka prowadzi firmę organizującą śluby. Dziewczyna pomaga w firmie i pracuje razem z matką oraz jej współpracownikiem Williamem, który już od wielu lat jest bliskim przyjacielem rodziny. Jednak w tym zawodzie bywają i cięższe chwile, bo nie zawsze wszystko jest takie kolorowe na jakie mogłoby się wydawać. Bo kiedy panna młoda w ostatniej chwili się rozmyśli mama Louny oraz William mają nie lada wyzwanie. W swojej pracy są już profesjonalistami. Wiedzą jak obchodzić się z parą młodą, gośćmi oraz personelem, aby wszystko wyszło doskonale. Dlatego też rodzina Barrett ma ciągłe ręce roboty, gdyż firma szczyci się wysokim uznaniem i każdy pragnie mieć zorganizowany ślub przez konsultantkę ślubną Natalie Barrett. Można by uznać, że osoby zajmujące się taką pracą wierzą w miłość od pierwszego wejrzenia, czy też bardzo emocjonująco podchodzą do każdego małżeństwa. Jednak mama Louny wraz z Williamem wpoili dziewczynie cynizm i brak wiary w udane związki, co z pewnością jest powodem ich nieudanych relacji. Tak Louna jest zupełnie obojętna na kontakty z rówieśnikami, wypady na imprezy, czy też miłosne szaleństwa. Ale nie tylko podejście bliskich ma taki wpływ na zachowanie Louny, a również pewne tragiczne wydarzenie sprzed kilku miesięcy. Bardzo polubiłam Lounę i jej najlepszą przyjaciółkę Jilly, które tworzą świetny duet, nawet pomimo tego, że są zupełnym przeciwieństwem bo przeciwieństwa się przyciągają, prawda? Jilly pragnie, aby Louna znów zaczęła spotykać się ze znajomymi i zaczęła kolekcjonować wspomnienia, bo przecież to ich ostatni wspólny rok, gdyż zaraz każda wyruszy na zupełnie inny uniwersytet. Czy przyjaciółka nakłoni naszą bohaterkę do ponownych kontaktów ze znajomymi? I jakie wydarzenie tak bardzo wpłynęło na dziewczynę, że stroni od wszystkich relacji? Kiedy na jednym z wesel, podczas pracy Louna poznaje uroczego Ambrose'a, dziewczyna nie wie, że jej najbliższe tygodnie ulegną zmianie. Chłopak, którego poznała z pewnością jest przystojny, ale beztroski z niego podrywacz, który często wpada w niemałe kłopoty. Dziewczyna nie ma zamiaru nawiązywać z nim znajomości, ale pewna decyzja jej matki sprawi, że będzie skazana na jego obecność jeszcze przez pewien czas. Louna będzie musiała walczyć z tęsknotą i smutkiem za swoim poprzednim chłopakiem, ale to doświadczenie było dla niej tak tragiczne, że dziewczyna nie wierzy w to, iż ma szansę ponownie przeżyć tak wspaniałą miłość. Jesteście ciekawi co takiego sprawiło, że Louna i Ethan nie są już parą? Przyjaźń z Ambrosem okazała się być bardzo zaskakującą i swego rodzaju leczniczą na złamane serce naszej bohaterki. Jedno jest pewne, niesamowite poczucie humoru chłopaka już od samego początku sprawiało, że wszyscy zapominali o swoich smutkach i tak również było z Louną. Jednak jak mogłaby polubić go bardziej? Przecież widzi, że Ambrose woli wiele znajomości niż stały związek, zatem jaki to ma sens? Dwójka ta pragnie się zmienić, pragnie zacząć od nowa i dlatego też decydują się na pewne wyzwanie. Biorą udział w zakładzie i walczą o wygraną, która jest dość nietypowa. Relacja Louny i Ambrosa rozwija się bardzo suptelnie, momentami wręcz niewidocznie, ale to nie stoi na przeszkodzie temu, aby nasi bohaterowie nie mogli porozumiewać się bez słów. Autorka w bardzo umiejętny sposób umocniła ich relację i sprawiła, że walka o tę drugą osobą musiała być niemałym wyzwaniem. Może i jednostronnym, ale jednak prawdziwym wyzwaniem godnym poświęcenia. Jak myślicie, czy nasz przystojniak pozna sekret Louny? Czy zmieni się w obliczu nowej znajomości? I jaki związek będzie miał w tym wszystkim sklepowy psiak o imieniu Ira? Prawdziwa, zabawna, zaskakująca i trzymająca w napięciu, historia warta uwagi. "Raz na zawsze" to nie tylko praca w organizacji i walka z przeszłością, ale i lek na serce, odnajdywanie siebie, nadzieja i silne uczucie, które sprawi, że wszystko co złe, chociaż na chwilę przycichnie. To piękna powieść, którą koniecznie musicie poznać. @camilleshade camilleshade-books.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
18-12-2017 o godz 16:13 przez: Paulina Lipka-Bartosik
Lata temu, zupełnie przypadkowo, znalazłam w bibliotece nieco zapomniany egzemplarz "Posłuchaj mnie" Sarah Dessen. Przeczytałam i... przepadłam. Później od razu sięgnęłam po "Bezsenność we dwoje", następnie po "Zamek i klucz" i... Okazało się, że choć na świecie wydano już kilkanaście jej powieści, to w Polsce dostępne były wyłącznie trzy. Przełknęłam więc gorzką pigułkę rozczarowania i zajęłam się innymi książkami, i innymi autorami. Do czasu. Po 7. latach ciszy w kwestii książek Dessen, Harper Collins decyduje się na wydanie jednej z jej powieści. Później kolejnej. I następnej. W samym 2016. roku wydają pięć jej książek. W czerwcu, 2017 roku, opublikowana zostaje najnowsza książka Sarah, "Once and for all". Harper Collins Polska reaguje błyskawicznie. Listopad, 2017. Na księgarniane półki trafia "Raz na zawsze". Matką Louny jest Natalie Bennet, wzięta organizatorka ślubów, co oznacza, że sama Louna uczestniczyła już niemal w tysiącu różnych uroczystości. Dziewczyna nieco sceptycznie podchodzi do koncepcji szczęśliwej miłości aż do grobowej deski, tym bardziej, że ani ona, ani jej matka nie doczekały się upragnionego happy endu. Kiedy więc na jednym z przyjęć trafia na diabelnie przystojnego, ale i piekielnie irytującego Ambrose'a, który - jak na złość - ma być jej nowym współpracownikiem, Louna daleka jest od zachwytów. Chłopak jednak nie odpuszcza i inicjuje pewien zakład, którego zwycięzcą może być tylko jedno z nich. Tylko czy Louna gotowa będzie zostawić za sobą tragiczną przeszłość i otworzyć duszę - i serce - na to, co nowe i piękne..? Lubię książki Dessen. Lubię to, jak bardzo przesycone są ciepłem, jak pełne są uroku i jak różne od obfitujących w wybuchy namiętności książek dla nastolatek. Miałam nadzieję, ze dokładnie taką samą historią będzie najnowsze "Raz na zawsze" i - całe szczęście! - Sarah mnie nie zawiodła. Opowieść o Lounie to przesympatyczna młodzieżowa obyczajówka, w której co prawda brakuje gwałtownych zwrotów akcji, szalonych przygód (chociaż porwanie psa chyba się do nich zalicza...? :D ) i gorących uczuć, ale absolutnie nie postrzegam tego jako wadę. Samych uczuć też nie brakuje - śledzimy dwie historie miłosne naszej bohaterki; pierwszą - opowiadaną w retrospekcjach i z tragicznym finałem, i drugą, aktualną, przed którą Louna broni się rękoma i nogami. O ile najnowszy związek (albo inaczej - "potencjalny związek") jest bardzo realistyczny, o tyle ten pierwszy, wcześniejszy, wydaje się mocno nieprawdopodobny. Louna poznaje chłopaka i w ciągu jednej tylko nocy przeżywa z nim niemal wszystkie pierwsze razy, wyznaje mu miłość i uważa za tego jedynego (no naprawdę? -_- ). Boleśnie przeżywa jego stratę, choć przecież ich znajomość oparta była wyłącznie na jednym spotkaniu i rozmowach telefonicznych. Historia niemal rodem wyjęta z brazylijskiej telenoweli, nie uważacie? Jeśli jednak przymknie się oko na głupiutko poprowadzony wątek z Ethanem, to pozostała część powieści naprawdę może oczarować. Sarah Dessen skrupulatnie przedstawiła blaski i cienie organizowania ślubnych imprez,wpuściła nas za kulisy weselnych przyjęć i zaserwowała solidną porcję humoru. Pokazała jak podnieść się po bolesnym ciosie i jak wskrzesić obrócone w pył marzenia. I chociaż w jej książce na próżno szukać najprawdziwszej i najpiękniejszej historii miłosnej, to znaleźć można coś innego. Nowe początki. Rozkwitającą nadzieję. I wiarę, że jutro może być lepiej. Książki Sarah Dessen polecam tym z Was, którzy mają kilkanaście (albo prawie "-dzieścia") lat i którym nieco przejadły się się już momentami zbyt wulgarne New Adult, a dla których powieści w stylu Quicka czy Greena są zbyt absorbujące. Jeśli szukacie sympatycznej, lekkiej i słodkiej niczym kawałek weselnego tortu historii, to każda książka Sarah Dessen będzie dla Was w sam raz. A już "Raz na zawsze" na pewno.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
11-01-2018 o godz 22:35 przez: Kamila Idziaszek
Sarah Dessen to autorka, którą możecie kojarzyć z powieści: "Coś świętego", "Gwiazdka z nieba i jeszcze więcej", "Kołysanka", "Ktoś taki jak Ty" czy "Teraz albo nigdy". Muszę przyznać, że miałam przyjemność czytać tylko jedną z tych historii i była to "Kołysanka". Kiedy zobaczyłam zapowiedź najnowszej książki tej autorki, czyli "Raz na zawsze", wiedziałam, że prędzej czy później po nią sięgnę. Całe szczęście stało się to dosyć szybko, dlatego już dzisiaj mogę podzielić się z wami moją opinią na temat tej lektury. Jeśli zastanawiacie się czy warto przeczytać "Raz na zawsze", zapraszam do zapoznania się z dalszą częścią recenzji, z której z pewnością się tego dowiecie. Louna pomaga matce w prowadzeniu ślubnego interesu - jest konsultantką, która stara się zorganizować klientom ślub marzeń. Dziewczyna widziała na ceremoniach już dosłownie wszystko, dlatego sama ma bardzo sceptyczny stosunek do miłości. Przykre doświadczenia tylko utwierdzają ją w przekonaniu, że nie warto poddawać się emocjom, ponieważ później przychodzi czas łez i cierpienia. Louna na jednym z wesel poznaje przystojnego Ambrose'a, który niewątpliwie jest flirciarzem i podrywaczem, dlatego bohaterka trzyma go na dystans i wyznacza wyraźne granice. On jednak nie ma zamiaru się poddawać, jest gotowy zrobić wszystko, aby zdobyć to na czym mu tak bardzo zależy. Czy dziewczyna jest w stanie komukolwiek zaufać? Czy wreszcie pogodzi się z utratą ukochanego i pozwoli sobie na nowy związek? Fabuła książki nie jest jakoś szczególnie oryginalna, ale mimo wszystko mocno mnie zaciekawiła. Pomimo tego, że historia jest niewątpliwie przewidywalna, z chęcią czytałam kolejne strony "Raz na zawsze". Przygody Louny i Ambrose'a wielokrotnie wywołują na twarzy czytelnika uśmiech i skutecznie nie pozwalają odłożyć książki na półkę. Autorka ciekawie rozwinęła wątek dawnej miłości głównej bohaterki - spodziewałam się, że będzie to raczej coś w stylu nieszczęśliwego zakochania, a okazało się zupełnie inaczej, za co duży plus dla pani Dessen. Bohaterowie są bardzo poprawnie wykreowani i wzbudzają w nas wiele przeróżnych emocji. Ambrose najczęściej mnie irytował swoim podejściem do związków i miłości. Chłopak podrywał dosłownie każdą dziewczynę przez co czasami miałam ochotę dać mu po prostu w twarz. Louna okazała się bardzo sympatyczną postacią, która szybko zyskuje sympatię. Jej trudne doświadczenia sprawiają, że odzywa się w nas współczucie i przez cały czas mocno trzymamy kciuki za główną bohaterkę. Według mnie Louna i Ambrose to świetnie dobrana para, którą z pewnością polubicie. Język, którym posługuje się autorka jest oczywiście prosty i łatwy w odbiorze. Już po kilku stronach widać, że książka została skierowana przede wszystkim do młodzieży, ale myślę, że także nieco starsi czytelnicy miło spędzą z nią czas. "Raz na zawsze" to historia, którą pochłania się niezwykle szybko i bez żadnych trudności. Jestem pewna, że fabuła książki będzie dla każdego doskonale zrozumiała. Podsumowując - "Raz na zawsze" nie jest szczególnie rozbudowaną i ambitną powieścią, ale muszę przyznać, że bardzo miło spędziłam z nią czas. Jeśli obserwujecie mojego bloga i recenzje, które się na nim pojawiają, na pewno wiecie, że często sięgam po takie niewymagające i lekkie książki. W literaturze szukam przede wszystkim rozrywki, a twórczość tej autorki z pewnością mi jej dostarczyła.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 1
3/5
03-12-2017 o godz 17:42 przez: iza
Ślub i wesele... każda dziewczyna marzy, aby ten dzień był piękny, wystawny i wyjątkowy. Miesiące przygotowań i dzień zero... A gdyby tak zobaczyć te przygotowania od kuchni...od strony osób, które je organizują w amerykańskim wydaniu? Louna pomaga swojej mamie w przyjęciach weselnych. Na jednym z wesel poznaje Ambrose - przystojnego, odrobinę aroganckiego chłopaka. Gdy On prosi ją do tańca, Ona odmawia i przypomina sobie jedno wydarzenie z przeszłości, które miało na nią wielki wpływ. Gdy okazuje się, że Ambrose, będzie przez kilka tygodni pracował wraz z Louną dziewczyna jest zaskoczona. Nastolatek jest typowym uwodzicielem, codziennie spotyka się z inną dziewczyną, Louna natomiast po stracie swojej pierwszej miłości nie ma ochoty na randkowanie. Gdy Ambrose daje wyzwanie Lounie, ona je przyjmuje. Zakład polega na zmianie On w związku z jedną dziewczyną, Ona codziennie inny chłopak na randce... Co wyniknie z zakładu? Choć książki Dessen nie są wybitne zazwyczaj lubię czytać historie, które rodzą się w jej głowie. "Raz na zawsze" trochę mnie rozczarowała i choć pisarka tym razem porusza tematykę strzelanin w szkołach, które mają i miały miejsce nie tylko w Stanach, to niestety robi to bardzo nieprofesjonalne. Pokazuje także ciemne oblicze przygotowań weselnych... "Raz na zawsze" niestety okazała się dla mnie bardzo "płaską" fabuła, brakuje jej trójwymiarowości. Najbardziej idiotyczny wątek dotyczy pierwszej miłości bohaterki, czyli historia Louny i Ethana. Nastolatka poznała chłopaka na weselu, w przeciągu kilkunastu godzin ( jednej nocy) przeżyła z nim pierwsze razy i wyznali sobie miłość. Później było parę rozmów telefonicznych, a gdy on "zniknął" z jej życia - przeżywała jego stratę - i to bardzo. Ten wątek jest przedstawiony tak banalnie, że aż nie chciało mi się czytać rozdziały jemu poświęcone. Zdarzenia dziejące się w teraźniejszości są mniej idiotyczne, bardziej prawdopodobne. Dlatego też ich czytanie było trochę lepsze, bardziej pochłaniające mniej irytujące. Wątek miłosny (pierwszy i drugi) wyszedł autorce do bani - żadnych emocji, wzlotów, wybuchów, żadnego boom. Dodatkowo główna bohaterka jest irytująca. Drażniło mnie jej podejście do pewnych spraw, ślepota...ogólnie płytka postać. Dessen ma swój specyficzny sposób pisania...ma ciekawe pomysły, aczkolwiek jej warsztat nie należy do wybitnych. Literatka pisze prosto a swoje utwory raczej kieruje do nastolatek. Osoby starsze - takie jak ja - nie zawsze mogą odnaleźć się w jej historiach. Pióro Dessen ma jeden istotny plus - pisarka swoje książki zabarwia humorem. Tym razem też były określenia, które mnie rozbawiły jak: męski rechot czy tyczkowaty (opis bohatera), dzięki nim poznawanie opisanych wydarzeń było weselsze. Początkowo fabuła "Raz na zawsze" zapowiadała się bardzo ciekawie, ale nim dotrwałam do końca...zmieniła swoje początkowe wyobrażenie. Choć powieść czyta się szybko i lekko, to raczej jest to utwór dla nastolatek i to takich mało wymagających. "Raz na zawsze" to literacka odmiana komedii romantycznej kategorii B. [ blog niebo - piekło - ziemia]
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
14-12-2017 o godz 18:08 przez: zosia
Po książki Sarah Dessen dotychczas nie sięgałam i nie jestem pewna czy jeszcze kiedyś to zrobię. "Raz na zawsze" rozczarowała mnie pod wieloma względami. Będę musiała Wam trochę ponarzekać, ale zanim to zrobię, opowiem Wam o czym właściwie jest. Czy prawdziwa miłość istnieje? Czy może nas spotkać kilka razy w życiu? Czy istnieje uczucie silniejsze niż wszystkie przeciwności losu? Te i inne pytania wciąż kłębią się w głowie siedemnastoletniej Louny. Jej matka jest konsultantką ślubną, więc dziewczyna zna weselny świat od podszewki. Widziała naprawdę wiele, początki i końce, małżeństwa wielokrotnie zawierane przez te same osoby - w takim otoczeniu nie trudno zwątpić w miłość, tym bardziej, że jedną wielką miłość dziewczyna ma już za sobą. Po latach obserwacji doszła do wniosku, że zakończenie typu "żyli długo i szczęśliwie" nie jest dla niej. Odcięła się od randkowania, znajomych, a swój świat ograniczyła do trzech osób: mamy, "ojca chrzestnego" i przyjaciółki. Pewnego dnia w jej życie wkroczył Ambrose, nieznośny, irytujący podrywacz o dobrym sercu, a wraz z nim wątpliwości, rozterki i chaos. Dobrze poprowadzony wątek ślubny potrafi stworzyć w książce niesamowity klimaty, dodać jej odrobinę magii. Tak też było w tym przypadku! Rozterki par młodych, ich pragnienia, marzenia, wyzwania, które pojawiają się w dniu ślubu to coś, o czym uwielbiam czytać. Rola konsultanta ślubnego jest niezwykle trudna, a autorka świetnie to podkreśliła. Louna wraz ze współpracownikami musiała zmierzyć się z licznymi problemami - nawet najmniejszy drobiazg w każdej chwili mógł się przerodzić w prawdziwą KATASTROFĘ. Sarah Dessen bardzo dobrze oddała szał, jaki towarzyszy organizacji uroczystości ślubnej - to największy atut książki, ważny ponieważ na nim opiera się cała fabuła. Pewnie się zastanawiacie jak mogę narzekać na książkę skoro fabułę opisuję w superlatywach... A mogę! Bo wiek bohaterów kompletnie nie pasował do treści!!!! Siedemnastolatkowie rozprawiający o prawdziwej miłości? Wątpiący w sens związków małżeńskich i miłości? Nie wydaje Wam się to trochę przerysowane? Według mnie opisane poglądy bohaterów nie odpowiadały ich wiekowi. Gdybyśmy mieli do czynienia z kimś starszym, uwierzyłabym im bez dwóch zdań. Potraktowałabym ich poważnie, ale nastolatków potraktować tak nie umiałam. To wiek, w którym nasze przekonania potrafią się zmieniać nawet kilka razy dziennie. Wiem, że zdarzają się przypadki gdy nastolatkowie są bardziej dojrzali niż dorośli, ale Ci według mnie nie byli. Zachowywali się typowo dla tego wieku, przez co ich "wielkie" przemyślenia o miłości dla mnie były sztuczne. Właśnie dlatego nie wiem czy jeszcze kiedyś sięgnę po coś tej autorki. Nie chce po raz kolejny czytać o nastolatkach, pozujących na dorosłych. "Raz na zawsze" czyta się naprawdę przyjemnie, fabuła jest przyjemna, a wątek ślubny dodaje "to coś". Niestety, mi to nie wystarczyło! Zastrzeżenia wobec kreacji bohaterów przeważyły i koniec końców nie uważam książki za udaną. Napisana w fajnym stylu, szybko się czyta, ale to nie moja bajka.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
21-12-2017 o godz 12:22 przez: redgirlbooks
Z założenia śluby bierze się w imię prawdziwej miłości. Louna, która wraz ze swoja mamą pracuje w ślubnej branży powinna wiedzieć to najlepiej. No ale dziewczyna nie potrafi już wierzyć w miłość i w szczęśliwe zakończenia. Kiedyś miłość ją zraniła tak bardzo, że wpłynęła na jej teraźniejsze życie. Podczas jednego z wesel, które organizowała jej mama, poznaje Ambrose'a. Chłopak zaprasza ją do tańca, ale ona mu odmawia. Poza tym Ambrose nie budzi w niej sympatii. Chłopak jest za bardzo irytujący i arogancki. Kiedy dowiaduje się, że jej mama przyjęła go do pracy i będzie z nią pracował, Louna nie kryje swojego niezadowolenia. Chłopak jest typowym uwodzicielem, wokół którego kręci się wiele dziewczyn. Louna to z kolei typ, który unika randek, nawet kiedy jej przyjaciółka stara się ją w nie wciągnąć. Kiedy chłopak proponuje jej zakład ona z chęcią na niego przystaje. Louna ma zacząć coraz częściej umawiać się na randki, a on wytrwać przy jednej dziewczynie. Czy im się uda? Co z niego wygra? Kto zostanie zwycięzca? To było moje pierwsza spotkanie z autorką, a że mam jedno zastrzeżenie to zacznę od niego. Autorka w fabułę wplotła wątek przyszłościowy, który pokazuje nam dlaczego główna bohaterka nastawiła się sceptycznie do związków. Wątek ten wydaje się być piękny, pokazujący niesamowitą więź, która nie często łączy ludzi od pierwszego wejrzenia. Jednak moim zdaniem stał się nienaturalny, za sprawą rozpaczy jaką przeżywała Louna. Moim zdaniem zostało to zbyt wyolbrzymione. Nie chcę więcej pisać, by nie spojlerować, bo moim zdaniem jest to jeden z kluczowych wątków, za pomocą, którego autorka tworzy napięcie i tajemniczą otoczkę. Nie chciałabym Wam tego zniszczyć. Myślę, że tak jak ja, tak i Wy będąc gośćmi na weselu widzicie pięknie przygotowane stoły i piękną pannę młodą. Ale czy wiecie jak wyglądają same przygotowania, aby to wszystko osiągnęło zamierzony efekt? Nie? To Sarah Dessen przedstawia nam to wszystko od zaplecza. Moim zdaniem to był fajny pomysł i bardzo przyjemnie go odebrałam. Również dobrze czytało mi się wątek teraźniejszości. Postać Ambrose'a chociaż niekiedy irytująca, często mnie rozbawiała. Jego relacja z Louną rozwijała się bardzo powoli, szczerze mówiąc nie było w niej jakiegoś wielkiego bum, jakiś iskier, które lubię pomiędzy bohaterami. Jednak ich rozmowy, dogryzanie sobie, bezpośredniość chłopaka i cynizm dziewczyny trochę ubarwiały tę powieść. Również postacie mamy Louny i Williama dodają powieści plusów. ''Raz na zawsze'' nie zaliczyłabym do udanych książek pod względem fabuły i zawartych w książce literówek. Jest to niewymagająca historia, do przeczytania na jeden raz. Idealnie sprawdzi się na rozluźnienie. Potrafi rozbawić, a niekiedy powoduje ciepło w sercu. Autorka ma lekki styl pisania, co sprawia, że książkę czyta się szybko. Jeśli lubicie czasem takie historie i jesteście ciekawi jak wygląda ślub od zaplecza to polecam. Jednak jeśli wolicie ambitniejsze książki to myślę, że ta się nie sprawdzi.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
28-12-2017 o godz 22:09 przez: Śnieżynka
Tak naprawdę mogłabym napisać dwie osobne opinie na temat tej książki i obie byłyby prawdziwe w kwestii moich odczuć. Bo z jednej strony przeczytałam tę książkę z prawdziwą przyjemnością. Z drugiej, okazała się nie do końca takim gatunkiem, jakiego od niej oczekiwałam, totalnie zabrakło mi pewnego aspektu, więc rzecz jasna pojawiło się rozczarowanie. Zacznę od tego minusa. Opis na okładce zapowiada rewelacyjny wątek romantyczny. On będzie za nią szalał, ona go nie chce, z czasem się do niego przekona, bo on się postara i będzie super. Tia. Nic z tych rzeczy. I tu pewnie radosna nowina dla antyfanów romantycznych uniesień, ale jeśli włazicie na ten blog, to z pewnością do nich nie należycie. Cały czas czekałam na jakiekolwiek rozwinięcie momentów pełnych tej chemii, jaką przecież lubimy najbardziej 😉 No i figa. Coś tam się zakręciło trochę na początku, coś tam się machnęło autorce na końcu. ALE. Ale to nie tego oczekiwałam. Niby bohaterowie ciągle o tym wspominali. Ale ja tam chemii nie czułam. Chyba, że w proszku użytym do pieczenia tortu weselnego. Co to za książka w ogóle? Pokochają ją dwie grupy odbiorców. Pierwsza, to wielbicielki komedii romantycznych z wątkiem ślubów. Na pewno znacie takie filmy jak Powiedz tak, I tak i nie, albo 27 sukienek. Powieść jest utrzymana w cudownym klimacie tamtych komedii amerykańskich i możecie być pewne, że niuansów dotyczących organizacji idealnego wesela nie zabraknie. Będzie się też z czego pośmiać, bo jak wiadomo na ślubie zdarzyć się może wszystko. I na to wszystko powinni być przygotowani perfekcyjni organizatorzy. Autorka zadbała, byśmy przyjrzeli się pracy takiej firmy od kuchni i to zdecydowanie przypadło mi do gustu, bo nadawało charakter opowieści. Dobrze i lekko opisane awaryjne sytuacje, żartobliwe momenty i niezwykle przyjemni bohaterowie dopełnili całości i to nieźle zastąpiło brak, o którym pisałam wyżej. W powieści swoje klimaty odnajdą również fani retrospekcji. Główna bohaterka przeplata w narracji bieżące wydarzenia z tym, co przeżyła wcześniej z innym chłopakiem, a co ma ogromny wpływ na jej obecne nastawienie do całego tego hałasu o miłość. To właśnie przeszłość wydaje się być fundamentem tej postaci i stanowi drugi główny element powieści. Sądzę, że właśnie przez to obecny żar nie rozstał rozpalony tak, jak tego oczekiwałam, bo autorka wciąż wkładała wszystkie siły w przeszłość. Jak dla mnie po prostu szkoda, bo czuję niedosyt. I uważam, że te wstawki ze wspomnieniami są zupełnie niepotrzebne. Nie o tym ta opowieść miała być. Nie wiem czy uznać to za plus, ale ciężko było zapomnieć o tej historii. Kilka dni po przeczytaniu, a ja ciągle przeżywam to, czego tam zabrakło i układam sobie w głowie własny scenariusz, jakbym to rozwinęła. Jeśli nie szukacie motylków, iskier czy chemii (jak kto woli), to się nie rozczarujecie. Na pewno otrzymacie klimat amerykańskich filmów z tortem ślubnym w tle :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
27-01-2018 o godz 04:22 przez: Karo1906
Ślub jak z bajki to marzenie, każdej dziewczynki. Książę na białym koniu, ogromna, biała suknia i bajkowa atmosfera. Czy to nie za dużo? Nie dla każdego bo przecież ten dzień ma być najcudowniejszy na świecie, jeden z piękniejszych w życiu. Co jednak w sytuacji, gdy ma się po dziurki tej bajkowej atmosfery i żyje się przekonaniem, że nic dobrego nie spotka nas w życiu? Bohaterką tej historii jest Louna, 17-letnia uczennica ostatniej klasy liceum. Dziewczyna na pierwszy rzut oka wydaje się być zwykłą nastolatką, ale po bliższym poznaniu okazuje się, że jest charakterna i posiada dość ciekawą i zauważalną osobowość. Louna jest córką cenionej i bardzo popularnej konsultantki ślubnej. Pomaga w firmie i pracuje wraz z matką oraz jej współpracownikiem Williamem, który już od wielu lat jest bliskim przyjacielem rodziny. To dzięki niej nastolatka w niecodzienny sposób weszła w świat dorosłych jakim jest wstępowanie na nową drogę życia. Jednak to co jest spełnieniem marzeń dla każdej dziewczyny, dla Louny jest wręcz agonią, biorąc pod uwagę fakt, że jej prywatna historia życiowa okazała się wielkim niepowodzeniem, chce się odciąć od cukierkowych historii miłosnych, nie utożsamia się z klientami i traktuje swoją pracę jak każdą inną. Kiedy na jednym z wesel, odczas pracy Louna poznaje przystojnego Ambrose'a nie ma pojęcia, że po tym spotkaniu jej świat przewróci się do góry nogami. Chłopak, którego poznała, bez wątpienia przypomina księcia z bajki, ale beztroski z niego podrywacz i często pakuje się w niezłe kłopoty. Dziewczyna nie ma zamiaru wdawać się z nim w jakiekolwiek kontakty, jednak jej matka sprawia, że jest na niego skazana. Traumatyczne doświadczenia sprawiają, że nastolatka sceptycznie podchodzi do kontaktów z płcią przeciwną, ale nowa znajomość i jego poczucie humoru coraz bardziej wciągają je w bliższe stosunki. Nadal ma jednak pewne obawy, przecież Ambrose nie należy do chłopaków ustabilizowanych, a ciągle szuka nowych przygód. Jak potoczy się historia tych dwojga? Czy Louna uwierzy w miłość od pierwszego wejrzenia? Czy w końcu przekona się, że i ją może dosięgnąć szczęście? Sarah Dessen swoją powieścią udowodniła, że nie każda historia miłosna młodych ludzi jest taka sama i zaczyna się od zwykłego "Hej". Śmiało mogę stwierdzić, że jest jedną z lepszych autorek powieści dla młodzieży. Fabuła owej książki nie jest kolejnym słodkim romansidłem, ale prawdziwym i szczerym obrazem miłości młodych ludzi. "Raz na zawsze" jest książką do której chce się wracać, to jedna z tych, którą czyta się wraz z kocem i kakao z ręku. Do dojrzała i wiarygodna historia prawdziwego życia, która motywuje, intryguje i daje szansę na znalezienie własnego szczęścia, choć na samym początku w ogóle się tego nie spodziewamy. Cóż mogę więcej powiedzieć, biegiem do księgarni! http://mojpowodbyoddychac.blogspot.com/2018/01/raz-na-zawsze-sarah-dessen.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
21-12-2017 o godz 07:52 przez: Klaudia Mordarska
Szczęśliwe zakończenia? Wydają się aż nazbyt idealne, żeby mogły być prawdą. Miłość po wieki? Zdarza się, ale nie każdy ma na tyle szczęścia, aby ją otrzymać. Więc jaki jest sens składania przysięgi, skoro nie mamy pewności, jak to wszystko potoczy się w przyszłości. W końcu każda podjęta decyzja wiąże się z ryzykiem życiowej porażki. Może okazać się błędem, ale także sprawić, że ta wyjątkowa chwila zdarzy się raz. I będzie trwała już zawsze... Ostatnio jestem nieustannie zajęta i zmęczona, więc potrzebowałam jakiejś lekkiej i niewymagającej lektury. Raz na zawsze okazało się strzałem w dziesiątkę. Początek był nieco przydługi, ale z każdą kolejną przewróconą stroną moja ciekawość rosła. Skończyło się na tym, że całkowicie pochłonął mnie świat Louny i nie potrafiłam oderwać się aż do ostatniej strony. Szczerze powiedziawszy, to jestem mile zaskoczona. Nie spodziewałam się, że ta książka aż tak mi się spodoba. Lubię młodzieżówki. Zwykle pozwalają oderwać się od rzeczywistości i nie brakuje w nich poczucia humoru. Tutaj nie mogło się obyć również bez... ślubów. Główna bohaterka pomagała przy przeróżnych, nawet szalonych uroczystościach, sama nie wierząc w szczęśliwe zakończenia. I zmagając się z przeszłością, która ciągle ją prześladowała i nie pozwalała o sobie zapomnieć. Dało się lubić Lounę, chociaż bywały momenty, kiedy nie podobało mi się jej zachowanie i ograniczony tok myślenia. Za to Ambrose całkowicie skradł moje serce. To jedna z tak pozytywnych i uroczych postaci, których po prostu nie da się nie lubić. Nie raz potrafił wywołać uśmiech na mojej twarzy. Był radosny, nieco chaotyczny i niezwykle towarzyski. Moją sympatię zyskali również William i Natalie, pracujący jako konsultanci ślubni. Mieli niezwykle barwne osobowości, a ich podejście do nowożeńców było bardzo... niespotykane, że tak to ujmę. Nie mam zamiaru zbyt wiele zdradzać. Wątek romantyczny był ważnym elementem fabuły. Mamy tu do czynienia z ciągłymi powrotami do idealnej miłości, która skończyła się tak szybko, jak pojawiła. A patrzenie przez pryzmat ideałów może prowadzić do zguby, prawda? W końcu nic dwa razy się nie zdarza. Spodobało mi się to, że wszystko działo się stopniowo. Nowe uczucia. Godzenie się z przeszłością. Z wielkim zainteresowaniem śledziłam miłosne wzloty i upadki bohaterów, mocno trzymając kciuki za starania Ambrose'a i wybrankę jego serca. Podsumowując, Raz na zawsze to bardzo przyjemna i wciągająca historia miłosna z motywem ślubów w tle. Nie zabrakło humoru, sercowych dylematów i zmagania się z demonami przeszłości. Muszę przyznać, że jestem mile zaskoczona, bo spodobała mi się bardziej, niż przypuszczałam. Może nie jest to nic wybitnego, ale czyta się naprawdę szybko i pozwala się odprężyć. To książka idealna na dwa wieczory: zabawna, lekka i intrygująca. Polecam w szczególności fanom powieści młodzieżowych!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-12-2017 o godz 16:56 przez: Królewskie Recenzje
Louna zajmuje się przygotowaniem oprawy najważniejszego dnia w życiu, ślubu. Jej matka jest konsultantką ślubną, a dziewczyna pracuje u niej. To dzięki Natalie, Luna poznaje ślub i wesele zza kulis. A to co widzi, w cale jej się nie podoba. Wcześniej wierzyła w wielką prawdziwą miłość. Teraz jednak przyglądając się wielu parom, wie, że nic nie jest wieczne. Wie to także z własnego doświadczenia, bo sama doznała wielkiej straty. Pomimo, że w jej sercu wciąż kryje się dobro i chęć kochania, otoczyła się skorupą cynizmu. Ambrose przyjechał na ślub swojej siostry. Kiedy poznaje Lunę jest nią zaintrygowany i postanawia spędzić z nią więcej czasu. Dziewczyna jednak wie, że ten typ to same kłopoty i postanawia trzymać się od niego z daleka. Mimo wszystko chłopak nie daje za wygraną, pomimo że wciąż spotyka się z innymi dziewczynami i twierdzi, że nie zamierza być z nikim na stałe. Udaje mu się jednak zatrudnić u Natalie i pracować wraz z Louną. Spędzając wspólnie czas zaczynają się do siebie trochę zbliżać. Szybko dochodzi do zakładu. Ambrose musi związać się z jedną dziewczyną, a Louna z kolei musi umówic się na wiele randek. Książka nie zaczęła się wybitnie. Czytało mi się ją jednak bardzo lekko i przyjemnie. Zdarzało mi się także czasami parsknąć śmiechem. Z każdą stroną wciągała mnie coraz bardziej. Bardzo ciekawym pomysłem było umieszczenie fabuły pośród kwiatów, pięknych sukien, świeczników i tiulu. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z takim pomysłem na książkę, a wiem, że z reguły taki motyw wypada świetnie. I tak było i tym razem. Świetnie mi się czytało o przygotowaniach do ślubu, histeriach panien młodych i fałszywych dróżkach... Bardzo polubiłam bohaterów. Louna pomimo, że była trochę oschła i trzymała się od wszystkich z daleka, w głębi duszy była taka delikatna i czuła. Ambrose z kolei, początkowo nie zyskał mojej sympatii, jednak z czasem to się zmieniło. Bardzo przypominał mi mojego przyjaciela. Zachowywał się dokładnie tak samo- ciągle podrywał nowe dziewczyny, umawiał się z nimi ale nie traktował ich poważnie. Początkowo trochę mnie to irytowało, ale z czasem odkryłam jego prawdziwe uczucia i zobaczyłam, że o wcale nie jest takie złe. Początkowo książka nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. Potem wywołała u mnie taki ogrom emocji, że aż nie mogłam. Przetoczyła się przeze mnie jak tornado pozostawiając w mojej głowie chaos. Wywołała na mojej twarzy wiele uśmiechu, ale także i łzy wzruszenia. Autorka tak obrazowo przedstawiła wątek romantyczny, że z pewnością można by go przenieść na ekrany. Oczywiście mógłby być bardziej rozwinięty, a bohaterowie mogliby być o kilka lat starsi.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
22-12-2017 o godz 17:42 przez: Volusequat
Na samym początku chciałabym pochwalić autorkę za poczucie humoru. Żartobliwość w tej powieści naprawdę może poprawić nastrój, poza tym dzięki temu czytanie idzie nam jeszcze szybciej :) Spodobało mi się również pokazanie pracy konsultantów ślubnych. Ponieważ w Polsce nie jest to zbyt sławny zawód, to książka staje się coraz ciekawsza. Poprzez książkę możemy zobaczyć jak dużo musi zrobić osoba organizująca wesele i że czasami warto jest zatrudnić kogoś kto nam pomoże i zamieni nasz wielki dzień w coś cudownego i idealnie zorganizowanego. W książce możemy poznać również dwie miłosne historie. Pierwszą- Louny i Ethana, już od samego początku wiemy, że historia tych dwojga skończy się nieszczęśliwie. Druga natomiast dzieje się pomiędzy główną bohaterką a nowo zatrudnionym pracownikiem- Ambrose. I tu już nie mogę Wam zdradzić nic więcej, ponieważ chciałabym abyście przeczytali tę książkę i sami dowiedzieli się co wyniknie z tej miłości i dlaczego ta pierwsza okazała się nieszczęśliwa. Pomimo tego, że książka przepełniona jest słodkimi sytuacjami i typowymi myślami każdej nastolatki, to czyta się ją naprawdę przyjemnie i czytelnik nie chce przerywać historii. To powieść na 2-3 godziny :) Bardzo polubiłam również bohaterów i pomimo tego, że byli dość schematyczni to czytelnik szybko chciał poznać ich lepiej i zżywał się z nimi. Louna jest bohaterką oschłą i trzymającą się na dystans, choć jeśli ją poznamy wiemy, że w głębi duszy jest to osoba uczuciowa i delikatna. Jeśli mam być szczera to naprawdę ją polubiłam i troszkę się z nią utożsamiam. Natomiast Ambrose z początku był osobą naprawdę denerwującą i traktował dziewczyny jak przedmiot. Jednak po początkowej fazie irytacji bohater zmienił się i mogłam zrozumieć jego prawdziwe uczucia. Polubiłam go :) Poza tym chciałabym Was zachęcić do zwrócenia uwagi na Williama, nie wiem jak Wy, ale ja naprawdę szczerze go polubiłam. Podsumowując, Raz na zawsze jeśli się zastanowić to książka, która nie uczy nas wielu rzeczy i nie jest wyjątkową powieścią. Jednak jest tak ciepła i uczuciowa, że czytelnik może się wzruszyć i naprawdę wczuć w historię bohaterów. A wątek miłosny jest tak dobrze napisany, że z chęcią zobaczyłabym ekranizację tej powieści. To przyjemna, ciepła i krótka powieść na jeden wieczór przy ciepłym napoju. Pomimo, że jest to historia, która nie zostaje na długo w pamięci to i tak warto spędzić z nią czas.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-12-2017 o godz 23:58 przez: weronika0402
Sarah Dessen to autorka, której książki na polskim rynku goszczą już od pewnego czasu. Do tej pory pięć tytułów zostało przetłumaczonych i pojawiło się nakładem wydawnictwa Harper Collins. Niedawno premierę miało najnowsze dzieło "Raz na zawsze", z którym miałam okazję się zapoznać. Jeśli jesteście ciekawi, jak wypadło w moich oczach, to zapraszam do lektury :) Choć "Raz na zawsze" to już szósty tytuł Dessen dostępny w naszych księgarniach, to moja przygoda z twórczością autorki zaczyna się właśnie od niego. Pięć pozostałych tomów dostałam na mikołajki, z czego bardzo się cieszę, będę mogła poznać inne historie spod pióra Sarah. Warto wspomnieć, że każda książka opowiada o innych bohaterach, dlatego bezpiecznie można je czytać osobno, nie trzeba znać pozostałych. Louna właśnie kończy liceum. Poza nauką zajmuje się również nietypowym zajęciem, jak na licealistkę - pomaga mamie organizować śluby. Na jednym z takowych poznaje Ambrose'a. Od początku znajomości chłopak nie przypadł Lounie do gustu. W związku z tym, gdy okazuje się, że nad nadchodzącymi ślubami mają pracować razem, dziewczyna nie pała entuzjazmem. Bo choć wygląd Ambrose'a jest powalający, to jego charakter przyprawia o ból głowy. A przynajmniej mnie. Współpraca tej dwójki prowadzi do zakładu - playboy ma się związać z jedną dziewczyną, a w tym czasie Louna ma chodzić na jak najwięcej randek. Co zaskakujące, w przypadku "Raz na zawsze" moja sympatia powędrowała do głównej bohaterki. Tak, mnie to mocno zaskoczyło. Ambrose przez całą książkę wydawał mi się... dziwny. Choć to chyba za mało powiedziane. Nie umiałam nawiązać z tym bohaterem żadnej więzi. Zero współodczuwania, zero zauroczenia. No po prostu nada. Ale cóż, przynajmniej nie jest to powielenie schematu. Skoro już wspomniałam o sympatii do Louny, to pociągnijmy temat. Dziewczyna jest odporna na urok flirciarza, sumienna i uparta. Jednak tak, jak każdy z nas ma swoje demony. Jej przeszłość jest dość nietypowa, całkowicie odbiegająca od typowych młodzieżówek. Autorka stopniowo nam ją przybliża wstawiając co drugi rozdział retrospekcje. "Raz na zawsze" to świetna książka na rozpoczęcie przygody z twórczością Sarah Dessen. Śmiało mogę ją określić jako przyjemną młodzieżówkę, niebanalną, pełną nadziei i miłości. Lektura mija bardzo szybko, a książka stanowi idealną ogrzewającą serce pozycję na zimowy wieczór.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
08-01-2018 o godz 21:11 przez: archer81
Obiecywałam sobie, że po lektury młodzieżowe oraz Young Adult chwilowo nie sięgnę. I co?! Oczywiście, złamałam swoją obietnicę. A to wszystko za sprawą najnowszej książki Sarah Dessen „Raz na zawsze”. Louna pomaga mamie w rodzinnym biznesie. Razem zajmują się organizacją przyjęć weselnych. Na jednej z imprez poznaje Ambrose’a, który prosi ją do tańca. Louna odmawia, a zdarzenie budzi w niej wspomnienia sprzed roku, kiedy w podobnej sytuacji poznała innego chłopaka. Tamto spotkanie odciska na niej swoje piętno. Ambrose to typ podrywacza, każdego dnia ma inną dziewczynę, a Louna, która straciła swoją wielką miłość, stara się wycofać z życia towarzyskiego. Jej przyjaciółka ma oczywiście inne zdanie na ten temat i próbuje wyciągać ją na różne imprezy i podwójne randki. Pewnego dnia Ambrosę i Louna zakładają się - on ma wytrzymać w związku z dziewczyną przez siedem tygodni, a Ona codziennie ma spotykać się z innymi chłopakiem. Jak to się zakończy? O tym musicie doczytać sami. W książce teraźniejszość przeplata się ze wspomnieniami. I muszę przyznać, że to co dzieje się „obecnie” jest jakoś bardziej przekonujące niż wspomnienia Louny. Wiem, że mówię zagadkami, ale… Otóż, poznajemy historię wielkiej miłości Louny, która tak naprawdę zamyka się w jednej nocy. Dziewczyna na jednym z przyjęć weselnych poznaje chłopaka, zakochuje się w nim i przeżywa swój pierwszy raz. Po wszystkim każde z nich wraca do swojego świata. Rozmawiają ze sobą telefonicznie, wymieniają esemesy. Niestety, koniec miłości jest tragiczny. Cóż… po utracie miłości chyba każdy zamyka swoje serce. Przestaje imprezować, spotykać się z ludźmi, woli domowe zacisze. Tylko że, młodzi ludzie nie powinni rezygnować z życia, bo na ciepłe bamboszki mają jeszcze czas. Przyznaję, że miałam ochotę potrząsnąć główną bohaterką i kazać jej wziąć się w garść. Tak jak we wcześniejszej powieści Dessen, którą czytałam, tak i tutaj historia napisana jest przystępnym językiem. Jest tu wszystko czego młodzi ludzie mogą szukać w takich powieściach. Jestem przekonana, że sięgnę po inne tytuły tej Autorki. Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
08-12-2017 o godz 11:52 przez: Katarzyna Żmuda
Udało mi się w pewnym stopniu utożsamić z Louną, głównie za sprawą podejścia do miłości i perfekcjonizmu w pracy. Nie mam za sobą takich wydarzeń jak ona i wcale nie mam tego nikomu za złe. Autorce udało się wpleść między rozdziały dziejące się obecnie historię Lou i Ethana oraz jej rozwój. Opisała wszystko tak, że nie domyśliłam się co się stało między wspomnianą dwójką. Zachowanie Lou zrzuciłam na inne rozwiązanie takiej sytuacji, więc byłam lekko zaskoczona. Tak samo było z zakończeniem książki. Biorąc pod uwagę ostatnie kilka stron zmieniłam swoje myślenie (trwające od początku książki) i stwierdziłam, że skończy się tak i tak, a autorka odwróciła całą sytuację. Książkę czytało się bardzo szybko. W ciągu dwóch godzin z małymi przerwami przebrnęłam przez historię Louny i cieszę się, że nie jest ona dłuższa. Fabułę po zakończeniu mogę sobie dopowiedzieć, co mi się podoba. Dodatkowo historia nie jest rozwleczona i ma w sobie tyle szczegółów ile potrzebuje. Nie miałam wrażenia, że można by było coś usunąć, że książka przeciągana jest na siłę i nudzi, za co daję duży plus. Niestety większość historii z wątkiem miłosnym ma to do siebie, a tu tego nie znalazłam. Autorka pisze w prosty sposób z dużą dozą humoru, a takiej książki ostatnio potrzebowałam. Ciekawe było poznanie pracy konsultantki ślubnej - nie miałam nawet pojęcia ile pracy trzeba włożyć w jedno wesele! Oczywiście w Polsce nie jest to zbyt popularny zawód, przynajmniej ja się nie spotkałam z weselem organizowanym z pomocą konsultantów. Wiem też, że za granicą jest to wzięty zawód i chyba już wiem z jakiego powodu. Zawsze lepiej jest zrzucić na kogoś organizację tak wielkiej i ważnej uroczystości ;) Jeśli marzy wam się historia z wątkiem romantycznym, którą można by było przenieść na ekrany komedii romantycznej, to jest to książka dla was. Polecam ją bardziej nastolatkom ze względu na zbliżenie wiekiem z główną bohaterką, ale każdy komu się zamarzy historia smakowita niczym weselny tort (zacytowane z okładki) powinien po nią sięgnąć.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
08-01-2018 o godz 15:20 przez: hasacz93
Nie ma na świecie autora lub autorki, których książki podobałyby się każdemu. Nie ma i koniec. Zawsze znajdą się kwiatuszki, które wszystko podważają, wszystko się nie podoba i tak dalej – na przykład ja. Lubię romanse, które nie są oczywiste, które nie zioną tęczą, wymuszonymi dramatycznymi wydarzeniami, żeby bohaterowie się zeszli. Ale wiadomo, czasami człowiek porywa się młotyko na słońcę ( jak to mawiał dr. Yry ) i czyta się książki przez rekomendacje, albo dlatego, że miła pani z wydawnictwa tak uroczo cię o to poprosiła. A potem siedzisz w kącie kaszląc krwią i powtarzając sobie, że wszystko jest w porządku , ale nie jest. W przypadku twórczości Dessen z całej kolekcji odpadłą mi tylko książka Ktoś taki jak ty, która była dla mnie zbyt irytująca, ze względu na despotyczną matkę jednej z głównej bohaterek. Jeśli chodzi o Raz na zawsze…historia nie była zła. Czytało się przyjemnie, jak każdą książkę autorki, ale gryzła mnie w nerkę matka głównej bohaterki. Wszystko nadrabiała bezlitosna realistka Louna i lekkoduch Ambrose. Oboje tak różni, a jednak mimo niechęci dziewczyny, coś ich do siebie ciągnie. Koncept na książkę był dobry, ale autorka mimo wszystko ma dziwny zwyczaj zostawiania otwartych zakończeń, którymi gardzę po sto kroć. Dessen ma ten problem, że pomysły ma świetne, ale nie wykorzystuje do końca koncepcji i swoich możliwości. Nie to, żebym zaraz twierdziła, że książka była zła. Po prostu miałam wrażenie, że autorka mogła pociągnąć ją przynajmniej na sto stron dalej. Postaci są wykreowane dobrze. Nie wybitnie, ale na tyle dobrze, żeby je lubić albo się z nimi w jakimś stopniu identyfikować. Jeśli lubicie książki Dessen to polecam mui mucho, bo jest rzeczywiście wesoło i jednocześnie są zapowiedziane dylematy miłosne.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
12-12-2017 o godz 12:20 przez: Szczypta Kasi
Sarah Dessen to autorka znam mi już całkiem nieźle. Gdy sięgam po jedną z jej książek, mniej więcej wiem czego mogę się spodziewać: historii niby tak zwyczajnej, że aż banalnej, ale napisanej w sposób tak ciepły i naturalny, że książka czyta się w zasadzie sama, a po jej zakończeniu pozostaje smutek i pytanie dlaczego już się skończyło? Tym razem bohaterką jest siedemnastoletnia Louna. Właśnie ukończyła liceum. Pracuje w firmie swojej matki, zajmującej się organizacją wesel. Aby ulżyć dziewczynie, w te wakacje matka zatrudnia do pomocy Ambrose'a - lekkoducha i bawidamka, który na świat patrzy przez różowe okulary. W trakcie lektury poznajemy dwie historie miłosne Louny: co do pierwszej, to od samego początku wiemy, że zakończy się tragicznie. W retrospekcjach dziewczyna wspomina chłopaka, którego poznała na jednym z wesel i który został zastrzelony w trakcie incydentu w jego szkole. Druga historia to już czas teraźniejszy. Louna stara się dać sobie drugą szansę i namówiona przez Ambrose'a na zakład, musi przynajmniej dwa razy w ciągu tygodnia umówić się na randkę z innym chłopakiem. Tak jak pierwsza historia, to opowieść rodem z bajki, która nie miała prawa się wydarzyć w prawdziwym życiu, tak druga jest całkiem zwyczajna - naszpikowana prozaicznymi wydarzeniami, wolno rozgrywająca się, spowalniana obawami nastolatki, która już raz przeżyła miłość bez happy endu. I choć prawie do samego końca nie jesteśmy pewni, czy autorka połączy wreszcie swoich bohaterów, kibicujemy im z całego serca. Pomimo ich wad i niedociągnięć dają się polubić, a nawet pokochać. "Raz na zawsze", oraz "Teraz albo nigdy" to moje ulubione książki Dessen. Polecam obie bardzo serdecznie
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
01-02-2018 o godz 16:27 przez: Porozmawiajmy o książkach
Książki Sarah Dessen są zawsze lekkie i zazwyczaj przyjemne. Nie wymagają myślenia, nie pozostają w pamięci, nie wywołują kaca i nie roztrzaskują serc czytelników. Są typowymi "czasoumilaczami", których przecież każdy z nas od czasu do czasu potrzebuje. Tematyka ślubów i gorączkowość przedślubnych przygotowań to dla mnie temat bardzo świeży oraz doskonale zgłębiony, dlatego z nieukrywaną ciekawością i przyjemnością zasiadłam do lektury "Raz na zawsze". Spodobała mi się okładka (a w szczególności kolorystyka), że nie wspomnę o imieniu głównego bohatera, do którego mam nieopisaną słabość. Okazało się, że jest to historia przewrotna i zabawna, niezbyt zaskakująca i wpływająca na emocje, ale typowo dla Dessen przyjemna. Oczywiście nie mogło zabraknąć tego, co w powieściach tej autorki jest najgorsze, czyli długich, szczegółowych, nużących i usypiających opisów... WSZYSTKIEGO. Nie mniej jednak jest to jedna z tych dobrych książek Sarah Dessen. Główna bohaterka była naturalna i wzbudzająca sympatię, a przede wszystkim świetnie kontrastowała z rezolutną i flirciarską naturą Ambrose'a. Postać Natalie, matki Louny, idealnie odpowiadała znanemu z amerykańskich filmów wizerunkowi organizatorki ślubów. Książka do przeczytania na raz. Nie zapamiętacie jej na długo, ale będziecie się dobrze bawić i momentami naprawdę głośno śmiać. Miłosne dylematy, przewrotne i zabawne sytuacje, gorączka przedślubnych przygotowań. To znajdziecie w "Raz na zawsze". Jeśli lubicie powieści Sarah Dessen, to jak najbardziej polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
17-12-2017 o godz 23:52 przez: Marta mama chłopców - Książeczki synka i córeczki
Nie jest to książka gdzie przeczytamy jakąś piękną historię miłosną. Chociaż w sumie to może i taką przeczytamy, ale jest to raczej tylko wspomnienie zranionej dziewczyny. Ta książka to opowieść o wielkiej stracie, o pierwszej miłości, o oczekiwaniach, planach i nadziejach, które wyparowały w trakcie kilku chwil. Jest to też opowieść o ślubach widzianych od kuchni, o rozhisteryzowanych pannach młodych i czepialskich teściowych, o pesymistycznym i optymistycznym spostrzeganiu świata, o powolutku kiełkującym uczuciu, o przyjaźni, o nowym początku, o zmianach... Mogłabym pewnie jeszcze tak wymieniać i wymieniać, ale sądzę, że wiecie już o co chodzi. Historia ta jest taka słodko-gorzka, momentami smutna, momentami pełna nadziei, a momentami zabawna. Czyta się ją bardzo dobrze, jest ciekawa, wciągająca... Pomimo tego, że może nie dzieje się tutaj zbyt wiele, nie ma jakieś wartkiej akcji to i tak nie sposób się przy niej nudzić. Także pozostaje mi napisać, że ją Wam polecam :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
09-01-2018 o godz 18:34 przez: Zapatrzona_W_Książki
Raz na zawsze pochłonęłam w dwa wieczory i okazało się, że czas spędzony z tą książką był bardzo przyjemny. Autorka sprawiła, że losy bohaterów stały mi się bardzo bliskie i im kibicowałam. Ponadto to powieść, która wielokrotnie poruszyła moje serce, rozbawiła, a także skłoniła do przemyśleń dotyczących poruszonych tematów. Sarah Dessen bez wątpienia potrafi wczuć się w położenie nastolatków, przekazać co czuje i myśli, jak odbiera konkretne sytuacje i zachodzące w nich zmiany. http://zapatrzonawksiazki.pl/2018/01/09/raz-na-zawsze-sarah-dessen/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa W mroku lasu Kava Alex
4.7/5
23,26 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Największy sekret Byrne Rhonda
4.5/5
25,57 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa My Little Pony. 100 naklejek. Wydanie filmowe Opracowanie zbiorowe
5/5
5,49 zł
10,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Cocomelon. Wodne kolorowanie Opracowanie zbiorowe
5/5
4,49 zł
8,99 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego