Punkty zapalne (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Oferta empik.com : 24,78 zł

24,78 zł 39,90 zł (-37%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Rozenberg Anna Książki | okładka miękka
24,78 zł
asb nad tabami
Vargus L.T. , McBain Tim Książki | okładka miękka
27,52 zł
asb nad tabami
Bolton Sharon Książki | okładka miękka
26,54 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Policja w Woking rozpoczyna poszukiwania kilkuletniej Izy Wolańskiej, córki polskiej imigrantki. Pogrążona w rozpaczy matka dziewczynki nie potrafi w żaden sposób pomóc funkcjonariuszom, natomiast brak jakiegokolwiek tropu nie pozwala wytypować podejrzanych ani nawet wskazać motywu ich działania. Funkcjonariusze czują, że upływający czas nieubłaganie zmniejsza szansę na uratowanie dziecka.

W tym samym czasie Redfernowi przydzielone zostaje śledztwo w sprawie brutalnego morderstwa przy Monument Road. W spływającym krwią pokoju odnaleziono ciała pięćdziesięcioletniego taksówkarza, Muztara Abbasiego, i jego żony. Początkowo policjant zakłada, że ma do czynienia ze zbrodnią na tle religijnym. Wkrótce znika jednak także syn ofiar i sprawa przyjmuje nieoczekiwany obrót…

Usiłując odnaleźć zaginioną dziewczynkę i wyjaśnić zagadkę mrożącego krew w żyłach morderstwa, Redfern nie może zapomnieć o własnych problemach – tajemniczy mężczyzna, który pozostaje nieuchwytny, zagraża już nie tylko jemu, ale też jego bliskim. Czy inspektorowi uda się zatrzymać nieznajomego, zanim ten posunie się o krok za daleko? 

Powyższy opis pochodzi od wydawcy. 

Tytuł: Punkty zapalne
Seria: David Redfern
Autor: Rozenberg Anna
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 392
Numer wydania: I
Data premiery: 2021-09-01
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 200 x 30 x 130
Indeks: 39095237
 
średnia 4,8
5
24
4
5
3
0
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
24 recenzje
5/5
16-09-2021 o godz 22:30 przez: LiterackiPrzeszpieg
"Ej, nie samobiczuj się tutaj. Po prostu ludzie to nie sprawy do rozwiązania. Rusz trochę to swoje gliniane serce". Inspektor Redfern ma tylko dwie ręce a spraw do rozwiązania zdecydowanie więcej. Priorytetem staje się odnalezienie kilkuletniej dziewczynki, Izy Wolańskiej, porwanej sprzed własnego domu. Rodzice dziewczynki, pomimo morza łez i rozpaczy o pewnych faktach zawzięcie milczą, chociaż w tym wypadku czas jest na wagę złota. Równocześnie lokalną społeczność szokuje krwawe morderstwo małżeństwa Abbasich. Dowody wskazują na motyw religijny sprawców, aczkolwiek pewność przesłania coraz więcej znaków zapytania. Myśli Redferna zaprząta również brak kontaktu z Martą Sokolińską oraz Podpalacz, człowiek – cień, którego stać na wszystko. ____Samotny szeryf. Nie da się ukryć, że Redfern nie jest typem lidera zespołu. Zbyt często zdarza mu się działać na własną rękę, zostawiać pewne informacje tylko dla siebie i porywać się z motyką na słońce. Ale – policjanci z Woking wcale nie ułatwiają mu zadania. Wewnętrzne spory o kompetencje, docinki, roszady kadrowe, naciski z góry i brak rąk do pracy w obliczu dwóch poważnych śledztw nie mogą przekładać się na dobre wyniki. W "firmie" wszyscy powinni stanowić rodzinę a w tym przypadku zbyt wiele zgrzyta. Redfern podjął się roli samotnego szeryfa, ale czy jest w stanie sprawdzić każdy trop? A może wystarczy posłuchać dobrej rady dziadka Siwiaszczyka? "Powiem ci tak, Dawidek: żeby nie dać się wiatrom zmian, nie możesz stać murem. Musisz być choć trochę – zawiesił głos – przewiewny". _____"Wyobraźnia robi ze zmęczonym umysłem, co chce". O "Punktach zapalnych" można z całą pewnością powiedzieć, że to soczysty, wielowątkowy a przy tym starannie zaplanowany kryminał. Autorka co chwilę podrzuca nowe wątki, nowych podejrzanych z taką precyzją, że nie mamy wątpliwości, że rozwiązanie zagadki jest na wyciągniecie ręki. I tak nie jeden raz droczy się z czytelnikiem. Nowe informacje zamiast rozwiewać wątpliwości, jeszcze bardziej je nasilają. Przepracowanie, brak precyzji i świadkowie, którzy nigdy nie są stuprocentowo szczerzy – w takich warunkach śledztwa nie mogą się błyskawicznie posuwać do przodu. Zresztą, cudów w tej branży nie ma – jest żmudna praca, szukanie motywów i dostrzeganie czasem oczywistych rzeczy. Chcąc nie chcąc, komplikowanie spraw leży w policyjnej naturze. Mamy za to kawał porządnego śledztwa, z porażkami i sukcesami, z podskórnym niepokojem, poczuciem zagrożenia, ale też i satysfakcji. Redfern jako głównodowodzący potrafi przykuć uwagę, pomimo że nie wszystko idzie zgodnie z planem. Ba, improwizacja już na stałe wpisała się w jego życie. _____Kryminalne Woking. Po lekturze "Punktów zapalnych" Woking stało mi się bliższe. Każda wędrówka, przemierzanie tych samych uliczek i zaułków, co bohaterowie, coraz więcej mówi o tym mieście. O jego charakterystycznych miejscach, historycznych budynkach, ale chyba najwięcej o niuansach życia w Woking. O jego wielokulturowości, walce z uprzedzeniami, o problemach imigrantów czy przemocy domowej. Sporym zaskoczeniem są historie o bolączkach mieszkaniowych czy medycznych, które burzą nieco idealistyczny obraz Wielkiej Brytanii jako miejsca lepszego do życia niż Polska. Opisując historie mieszkańców Woking, autorka zaskoczyła mnie nutkami humorystycznymi – nigdy nie zgadniecie, co prawie zgubił Siwiaszczyk na lotnisku ani kto musi odmawiać litanię do Matki Boskiej Korkowej. Ale potrafi też przemycić nostalgię, pisząc: "(…) przypomniał mu, że starość to stan pogłębiającej się samotności. Jak drzewo na skraju lasu, które z biegiem lat ma do zaoferowania światu coraz mniej – już nie szum liści, a trzeszczenie pnia, nie potęgę, a zgrabiałe gałęzie". _____"Punkty zapalne” to soczysty kryminał, z wieloma intrygującymi wątkami, odsłaniający mroczną stronę Woking. Przewodnikiem po tym mieście jest charyzmatyczny Redfern, walczący ze złem, z niemiłosiernie upływającym czasem i własnymi demonami do utraty sił. Czego potrzeba więcej? Hmm, kolejnego tomu?
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
4/5
23-08-2021 o godz 07:13 przez: Hubert
Przedpremierowa recenzja książki Punkty Zapalne Od początku  uwierzyłem w powieści Anny Rozenberg. Przeczytałem Maski Pośmiertne, które naprawdę mi się podobały. Punkty Zapalne pokazały, że autorka buduje sobie wysokie miejsce wśród autorek polskiego kryminału. Autorka przekazuje odbiorcy nie tylko kryminalną rozrywkę, ale też to coś, co pozostaje na dłużej. Cenię sobie to jej przygotowanie do opowiedzenia historii bez żadnego zawahania. Styl, który mnie przekonał. Powieść czyta się właściwie sama, choć  może wam się to wydawać niemożliwe.  Nikt nie może znaleźć małej Wolańskiej.  Więc to czas na Davida Redferna. To śledczy, który  uwielbia pytać, uwielbia drążyć, uwielbia składać. Miałem coraz więcej wątpliwości, pojawiało się coraz więcej zastanowienia, co sprawiło, że chciałem wyjaśnień. Nie tylko ja! Śledczy okazał się niewygodny, bo za dużo chciał wiedzieć. Ktoś jest skłonny do złego ? Równocześnie dochodzi do makabrycznej  zbrodni  taksówkarza i jego żony.  Przyznam, że tu spodziewałem się aktywniejszego udziału, a dostałem tajemnicę z interesującymi strzępami, które podążały. Nastąpił wydaje się niespodziewany przełom, który umiejętnie był budowany, aby możliwie do końca czytelnik był nieświadomy tego, co tak naprawdę  się tam stało. Czy zbyt sugestywnie zostałem naprowadzony na możliwe rozwiązanie?  Coraz więcej wątpliwości stwarzają bohaterowie. Wszyscy podobno mają grać w tej samej drużynie - taka jest zasada. Ale mi tu coś przekrętami  i maskami szło. Dziwne zachowanie , dziwne sytuacje, kłamstwa. Kto tam jest kim i na czym im zależy? Brakuje zaufania. Komisarz pozostaje sam. Jest w coraz większym bałaganie. Czy i kto pomoże mu logicznie to wyjaśnić? Przeszłość doprowadzi do niespodziewanego finału? Wkreowanie takiej postaci jak Redfern mi się podoba, taki oryginał w oryginale. Jeszcze miesza , kurde ile to można przedłużać, a rozwiązania nie widać?  Tak głosiły moje słowa dziś po godzinie 00:00. Tam nadal można było się spodziewać wszystkiego! Czy została ugotowana?! Ani przez moment nie pomyślałem, że to będzie on, a przede wszystkim, że tak ładnie to się wszystko złączyło. Jeśli to dalej pójdzie tą historią, to to naprawdę może być gruba historia, a David może to dopiero mieć kłopoty. Ilość wątków momentami  mnie przerosła. Skupiasz się na głównych sprawach, a tu nagle autorka wyciąga historię Davida, jak z kapelusza, która w pewnym stopniu burzy ci cały obraz  głównej. Zastanawiasz się, jak to się ma do wątku tego morderstwa ? Jak tu w ogóle ciężko sensownie połączyć główne aspekty  historii.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
4/5
25-08-2021 o godz 18:49 przez: Lora82
Ostatnio mam szczęście do bardzo dobrych książek (z jednym małym wyjątkiem). Cieszę się niezmiernie, że i tym razem trafiłam na wciągającą historię.      W niewielkim angielskim miasteczku, inspektor David Redfern ma pełne ręce roboty. Po pierwsze w tajemniczych okolicznościach znika pięcioletnia Iza Wolińska. Po drugie trzeba znaleźć mordercę, który odciął głowy taksówkarzowi i jego żonie. Podejrzany o zabójstwo jest ich syn. Niestety razem z ciężarną partnerką, ginie w katastrofie samolotu i śledztwo utyka w martwym punkcie. Zarówno zniknięcie dziewczynki jak i wyjątkowo brutalna zbrodnia mają punkt wspólny. Otóż starsza siostra Izy chodzi do klasy z córką  zamordowanych i dziewczynki szczerze się nienawidzą.      Żałuję, że nie przeczytałam pierwszej części cyklu ("Maski pośmiertne"), ponieważ odrobinę gubiłam się w życiu osobistym Davida. Nie ukrywam, że przez to trudno było mi wciągnąć się w książkę. Na szczęście szybko się to zmieniło i wsiąknęłam w ten wyjątkowy thriller na dobre. A jak już wsiąknęłam, to zaczęło mi być szkoda Davida. Chciałby dla wszystkich dobrze i żeby zespół, w którym pracuje był zgrany. Na dodatek życie utrudnia mu choroba. Akurat dla mnie to, że przez niezgrany zespół śledztwo długo się ciągnęło, było na plus. Tylko jak matka, bałam się o życie małej Izy i do tego wątku podeszłam bardzo emocjonalnie.      Nie sposób nie polubić inspektora Redferna, jego przesympatycznego dziadka i przesłodkiego psa. Jednak nie wszyscy są tak pozytywnie do niego nastawieni. Prześladuje go tajemniczy Palacz, a Marta nie odbiera telefonu. Poza tym książka napisana jest bardzo dobrym stylem i czułam się jakbym czytała thriller światowej sławy mistrza. Dialogi, opisy, wielowątkowość i świetne zakończenie wpłynęły na moją wysoką ocenę "Punktów zapalnych". Polecam i czekam na trzecią część cyklu.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
26-08-2021 o godz 02:48 przez: Agnes
uwielbiam klimaty wciągające i dość mocne
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
31-08-2021 o godz 07:44 przez: Bliskie Spotkania
“Punkty zapalne” to imienny bilet, dzięki któremu na blisko trzy tygodnie zasilisz szeregi brytyjskiej policji. Zapomnij o miłej i spokojnej lekturze przy bladym świetle nocnej lampki. Nim się obejrzysz, przesiądziesz się z salonowego uszaka na przednie siedzenie starego Triumpha i pomkniesz, lewą stroną jezdni, w epicentrum wydarzeń. Głowa rozboli Cię od nadmiaru kawy i scenariuszy, jakie Twój umysł będzie kreował. A wszystko to podyktowane jednym pragnieniem. Chęcią pomocy głównemu bohaterowi w śledztwie tak trudnym, jakiego na swoich kartach klasyczny kryminał dawno nie widział. To co? Skasować bilecik? W “Punktach zapalnych” Anna Rozenberg po mistrzowsku skonstruowała i poprowadziła wielowątkową fabułę. Jej główna oś składa się z dwóch śledztw, prowadzonych równolegle przez tę samą ekipę śledczych. Czy zaginięcie 5 letniej dziewczynki łączy się jakkolwiek z brutalną dekapitacją muzułmańskiego małżeństwa? Poszlak i tropów jest całe mnóstwo, ale brakuje najważniejszego - motywu obydwu przestępstw. Bohaterowie przekonają się, że to właśnie motyw nadaje kształt kryminalnemu obrazowi, jaki muszą złożyć z porozrzucanych śladów, aby schwytać winnych. Bez tego tworzą tylko bezwartościowe, niezrozumiałe dla nich samych kolaże. Postać inspektora Davida Redferna Autorka coraz bardziej przed nami odsłania. Tak, jak obiecała, tak zrobiła - mamy go w “Punktach zapalnych” jeszcze więcej. Wiarygodność i osobowość Redferna są tak przejmujące, że angażujemy się w jego perypetie bez wyjątku - na każdej scenie życia tej postaci. Przyjaciel inspektora, Adrian Bones, mawiał, że “łatwiej było się piąć na szczyt po stosach zapisanych ryz papieru, niż spędzając czas na ganianiu przestępców”. Główny bohater będzie świadectwem prawdziwości tych słów. Powyższe w zupełności by wystarczyło, aby uznać powieść za bardzo dobrą. Czym innym jest jednak klasa sama w sobie. O niej, w przypadku “Punktów zapalnych”, decydują wątki i postaci na drugim planie. To one, moim zdaniem, nadają charakter i koloryt tej powieści, czyniąc ją doskonałą. Na kartach powieści otrzymacie obraz polskiej emigracji, która zdaniem inspektora Redferna ma dwa oblicza - “jedna oparta na przyciąganiu, a druga na wypchnięciu”. Przeczytacie również o tym, jak łatwo się dzisiaj odsłaniamy w mediach społecznościowych i jak prostym zadaniem jest poskładać z nich precyzyjny obraz naszego codziennego życia. Będzie też coś dla sympatyków zwierząt w kryminałach - Bandit odkryje nowe smaki, a Redfern pokaże Wam, ile jest w stanie przetrwać kot pod męską kuratelą. Autorka pamięta również o kontynuacji pochlebnie przyjętych wątków swej debiutanckiej powieści. W “Punktach zapalnych” unosić się będzie “duch” Marty Sokolińskiej, Palacz wciąż będzie dybał na inspektora, a uroczy Bohdan Siwiaszczyk skradnie Wasze serca, tak jak w poprzednim tomie zrobił to Puszka. Na uznanie zasługuje fakt, jak wszystkie wątki łączą się w spektakularny finał. “Każdy drobiazg może mieć znaczenie, a najmniejszy punkt może okazać się tym zapalnym”. Czy uda Ci się je odkryć? Z kolei pomost do kolejnego tomu odbieram jako bezlitosny atak na swoją cierpliwość. Jestem pod ogromnym wrażeniem narracji i dojrzałości stylu, w jakim pisze Anna Rozenberg. Wprost nie mogę uwierzyć, że już przy drugiej powieści z powodzeniem jestem w stanie dyskutować o tzw. znakach rozpoznawczych jej twórczości. Mam poczucie, że obcuję z pisarką, która na swoim koncie ma co najmniej naście opowiedzianych historii, a przecież debiutowała ledwie w marcu tego roku. Kontynuacja “Masek pośmiertnych” to współczesna odsłona starej szkoły kryminału. Drobiazgowe i skomplikowane śledztwo jest fundamentem, na którym Anna Rozenberg buduje wiarygodne postaci, łączy je w relacje, sprawdza ich charakter i splata siecią zdarzeń. Jedyne co różni ten kryminał od jego klasycznych odpowiedników, to poziom napięcia, suspensu i emocji, które Autorka wznosi na oczekiwany obecnie poziom. Rozenberg udowadnia, że kryminał można przeżywać od pierwszej do ostatniej strony, a nie jedynie w bardziej wybuchowych momentach. W “Punktach zapalnych” mrok i tajemnice tworzy wszystko - każdy bohater, każdy napotkany dom, czy ulica, a nawet rysunek małego dziecka.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
28-08-2021 o godz 09:53 przez: martika71
"Punkty zapalne" Anny Rozenberg to drugi tom cyklu o Davidzie Redfernie, detektywie z polskimi korzeniami, który od dziecka mieszka w Wielkiej Brytanii, a niedawno przeprowadził się do niewielkiego miasteczka kilkadziesiąt kilometrów pod Londynem, do Woking. Sprawy kryminalne rozwiązuje już od pierwszego tomu, czyli "Masek pośmiertnych", którego nie miałam jeszcze przyjemności przeczytać. W "Punktach zapalnych" David rozwiązuje na raz kilka spraw. Przede wszystkim głowę zaprząta mu brutalne zabójstwo małżeństwa, Muztara i Sadii Abbasich, gdzie najprawdopodobniej w grę wchodzą potyczki religijne - zwłaszcza że całe mieszkanie zalano świńską krwią. Dochodzi również do uprowadzenia pięciolatki bezpośrednio sprzed domu. Kiedy na jaw wychodzą nowe dowody (i kolejne ciała), jej matka, Kinga Wolańska - Polka na imigracji - popada w coraz większą depresję. A jak wiadomo, matka zdolna jest do wszystkiego, byleby zapewnić bezpieczeństwo dziecku... W międzyczasie David próbuje odnaleźć Martę, która po wydarzeniach z Masek pośmiertnych uciekła, nie dając znaku życia; stara się również na nowo poukładać sobie życie, przeprowadzając się do dziadka. W mieszkaniu Davida bowiem wybuchł gaz, o czym mężczyzna nie zamierza nawet myśleć. A konfrontacja z byłą narzeczoną i zmiany władzy na komisariacie nie pomagają w rozwiązaniu żadnej ze spraw. Czy Davidowi uda się odnaleźć mordercę Abbasich? Co z uprowadzoną dziewczynką? Czy Iza Wolańska odnajdzie się cała i zdrowa? To zaledwie kilka pytań, z którymi musi zmierzyć się David, ponieważ w trakcie śledztwa wypływają nowe, prawie mrożące krew w żyłach informacje. Wtedy też detektyw będzie musiał dokonać paru poważnych wyborów. A przecież nie każdy wybór zawsze jest słuszny.... "Punkty zapalne" Anny Rozenberg łączą w sobie wszystkie cechy wybornego kryminały: wartka akcja, od jakiej nie da rady się oderwać; przemyślana fabuła i świetnie poprowadzone wątki kryminalistyczne; główny bohater będący realistycznym zlepkiem przeróżnych emocji, wad i zalet oraz osobliwych zachowań. Napięcie idealnie buduje prowadzenie kilku śledztw na raz. W pewnym momencie sprawy zaczęły się nawzajem przeplatać, czego efektem był niemały chaos - oczywiście, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Rzadko kiedy w kryminałach spotyka się aż tyle wątków (zwykle występują maksymalnie trzy, z czego jeden główny), dlatego jestem pełna podziwu kunsztu Anny Rozenberg. Autorka rozegrała całość iście po mistrzowsku, ostatecznie wszystko prostując z niezwykłą gracją. David Redfern to bohater wyjątkowy, bo według mnie składał się przeważnie z samych wad. Na początku nie polubiłam się z tym niepotrafiącym wyrażać uczuć mężczyzną, indywidualistą i samotnikiem. Przeżywanie przygód, błądzenie po omacku, przekopywanie się w aktach, dowodach czy poszlakach pozwoliło mi jednak lepiej go poznać, a tym samym zaskarbił moją sympatię. Uwielbiam zabieg, zwłaszcza w powieściach kryminalnych, kiedy do bohatera trzeba się przekonać osobiście. Sprawia to, że historia wydaje się bardziej rzeczywista. Nie do końca przekonało mnie wybranie Woking jako miejsca akcji. Miasteczko, liczące sobie trochę ponad sześćdziesiąt tysięcy mieszkańców, stojące w centrum tylu przeróżnych, brutalnych morderstw, porwań, podpaleń czy to tam jeszcze się działo w Maskach pośmiertnych, brzmi bardzo naciąganie. Zrozumiałabym wybór Londynu, Liverpoolu czy innego większego miasta w Wielkiej Brytanii, ale Woking? Nie, tutaj mi nie zagrało. "Punkty zapalne" Anny Rozenberg polecam fanom wielowątkowych kryminałów, detektywów w akcji i kręcenia się za własnym ogonem. To doskonała uczta dla wielbicieli powieści trzymających w napięciu. W trakcie lektury wszystko wydaje się mgliste, a wyrazistość pojawi się dopiero pod koniec. Sama czytałam bez znajomości pierwszego tomu, co z jednej strony nijak nie wpłynęło na ostateczny odbiór powieści, lecz z drugiej odrobinę żałuję - sięgając najpierw po "Maski pośmiertne", lepiej zrozumiałabym występujące w tekście aluzje, a niektóre wspomnienia Davida nie wydałyby się zupełnie obce.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-08-2021 o godz 09:04 przez: Paulciaaa92
"Punkty zapalne" to drugi tom serii kryminalnej z Davidem Redfernem w roli głównej. Szepnę na początku, że śmiało można czytać w odwrotnej kolejności i się nie pogubić, ale mimo wszystko to seria i czasami jeśli sięgniecie najpierw po drugi tom, to czytając pierwszy będziecie wiedzieć zbyt wiele. A po co sobie spojlery puszczać, prawda? ;) Anna Rozenberg to dla mnie było nie lada odkrycie przy lekturze książki, jej pierwszej, debiutu pod tytułem "Maski pośmiertne" dlatego, że nie mówiło mi to nazwisko absolutnie nic, ale zobaczyłam na legimi i przepadłam już w momencie kiedy zobaczyłam okładkę. Później było już tylko ciekawiej i jak na debiut to... cóż, to było naprawdę coś ciekawego. Dlatego, gdy zobaczyłam w zapowiedziach "Punkty zapalne" i do tego okazało się, że przyjdzie mi przeczytać jeszcze przed premierą i Wam o niej opowiedzieć, to niemal stalkowałam kuriera! Nie mogłam się doczekać i od razu, po otworzeniu paczki musiałam chociaż kilka stron przeczytać. A wierzcie mi, teraz jest taki czas, że wielu moich ulubionych autorów pojawia się na półkach księgarń z nowościami i czytam przynajmniej trzy, cztery książki na raz, bo zwyczajnie chciałabym je wszystkie na już, na teraz, natychmiast! Czy to oznacza, że Rozenberg plasuje się u mnie w kryminalnym serduszku na wysokim poziomie? Już Wam opowiadam, bo co to, to nie, tak łatwo nie jest się tam dostać i utrzymać na stałe, ale jest pojemne. O czym zatem jest ta książka? Oczywiście głównym bohaterem jest wspomniany wyżej Redfern, detektyw, któremu tym razem zostaje przydzielona sprawa brutalnego morderstwa. Wyobraźcie sobie, że zostaje zamordowany taksówkarz, który nazywa się Muztar Abbasi. To już mówi dość sporo, prawda? Wiele osób założyłoby, że komuś się nie spodobał mężczyzna o takim pochodzeniu, o takim wyznaniu, ale jakże można się pomylić i rzucić niesprawiedliwym oskarżeniem! Redfern też tak zakładał, ale później okazało się, że zniknął syn mężczyzny i zaczęła się jazda. Ale to nie wszystko, bo obok prowadzone jest inne śledztwo, poszukiwanie dziewczynki, która zaginęła. Czy te sprawy są powiązane? Jednym właśnie z ciekawszych zabiegów jest to, że autorka nie skupia się na jednej sprawie do rozwiązania, ale w zasadzie prowadzi nas przez dwa śledztwa jednocześnie. Bardzo dużo wątków, dużo pytań, mało odpowiedzi, momentami wręcz strzępki informacji i to wszystko zlewa się w przeogromną potrzebą dokończenia lektury, mimo że wie się, iż rano będzie ciężko, bo pewnie świt zastanie przy czytaniu. Redfern, bo to on jest tutaj tym bohaterem, za którym podążać przyszło i myślę, że jest to postać bardzo ciekawska, zadaje dużo pytań, może powodować, że stanie się niewygodny dla pewnych osób, ale myślicie, że mu to przeszkodzi w układaniu puzzli i próbie rozwiązania zagadki? Oczywiście, że nie! Jest w nim też nieco brytyjskości, bo musicie wiedzieć, że to taki bad ass. Jak trzeba, to i mordobiciem nie pogardzi, ale to też facet, z którym chciałoby się wyjść na piwo, ot tak. Musicie wiedzieć, że to druga książka autorki, a czyta się ją, jak by to była jej już któraś z kolei i to fantastyczne uczucie, bo ma się ochotę na więcej, a styl autorki sprawia, że czytelnik zostaje wciągnięty już dosłownie od pierwszej stroni i ciągnie go do książki w trakcie pracy, w trakcie codziennych czynności. Dosłownie zerkałam kilka razy w jej stronę i zastanawiałam się co z psem, co z dziadkiem, co z Davidem, dlaczego ktoś ucina głowy, dlaczego zaginęła mała dziewczynka. No po prostu majstersztyk i to chyba najlepsza rekomendacja dla każdego miłośnika gatunku, a i myślę, że to książka, którą będę polecać jeśli ktoś spyta, od czego zacząć czytać kryminały lub którego autora polecam na początek, bo przez tę książkę się płynie mimo całej brutalności, jaką się w środku zastaje. Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Czwarta Strona :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-09-2021 o godz 10:47 przez: zaczytana_mama_dwojki
To bezpośrednia kontynuacja znakomitego debiutu "Maski pośmiertne". Akcja rozpoczyna się dosłownie kilka dni później. Tym razem David Redfern zajmuje się jednocześnie dwiema sprawami. Podwójnym, drastycznym morderstwem i zaginięciem pięcioletniej dziewczynki. Główny problem jaki napotyka na swojej drodze to brak istotnych punktów zaczepienia dających sygnał, którą drogą podążyć, kogo szukać, od czego tak naprawdę zacząć. Wzbudza to w nim niemałą frustrację, którą da się odczuć w zachowaniu i decyzjach jakie podejmuje. Oprócz prowadzonego śledztwa Davida cały czas nękają problemy osobiste, które stara się odsunąć na dalszy plan. Od demonów przeszłości nie tak łatwo się jednak odciąć, tym bardziej kiedy cały czas ingerują w teraźniejszość. . W tej części dostajemy zdecydowanie mniej opisów. Nie ma też tego charakterystycznego dla "Masek..." wątku historycznego. Mimo to nie zabrakło paru smaczków, na przykład w postaci ciekawostek architektonicznych. Samo śledztwo jest bardziej rozwinięte i zawiłe jednocześnie. Z każdym rozdziałem odnajdywane są kolejne poszlaki, które mieszają nie tylko czytelnikowi w głowie, ale sam Redfern dostaje konkretny orzech do zgryzienia. Wielowątkowość jest według mnie atutem tej powieści. Tworzy naprawdę dobrze skonstruowaną intrygę i buduje napięcie. Nie jest łatwo przewidzieć jak się akcja dalej potoczy, tym bardziej, że po drodze serwowane są mniejsze lub większe zwroty akcji. Zbierając to wszystko w jedną całość zakończenie musi zaskoczyć i tak też się tu dzieje. . Zawsze cenię jeśli autor między wierszami porusza problemy społeczne. Nie epatuje nimi i nie osacza, ale daje sygnał, a resztę pozostawia czytelnikowi. Rodzice zaginionej dziewczynki są polskimi emigrantami. Wyjechali z kraju w poszukiwaniu lepszego życia. "Za mało, by żyć, za dużo, by umrzeć. (...) Wie Pan jak to jest, kiedy zasuwa się na pełnych obrotach cały rok, a na koniec się okazuje, że nie ma pieniędzy nawet na to, by zabrać dzieci nad krajowe morze?" Nakreślony jest również problem związany z mediami społecznościowymi i tym jak dużo o sobie w nich zdradzamy. Z pozoru zwykłe zdjęcia, czy opisy mogą stać się konkretną pożywką dla przestępców. . Autorka nie idzie na łatwiznę. Powieść poprzedzona długim i szczegółowym researchem nie może być zbyt prosta w odbiorze. Zdecydowanie to nie jest lektura, którą można sobie w międzyczasie podczytywać. Tu wymagane jest bezwzględne skupienie i zaangażowanie. Odczułam to na własnej skórze. Wzięłam ją do ręki w momencie, kiedy zaczynało mnie rozkładać przeziębienie i po dwóch dniach przerwy musiałam zacząć czytać od początku, bo najzwyczajniej się pogubiłam. . Jeśli chodzi o klimat panujący w tej powieści to nie będę się rozpisywać tylko przytoczę jedno zdanie, które bardzo mi się spodobało, a jednocześnie zamyka temat. "Małomiasteczkowy smrodliwy klimacik, mój drogi, radzę przywyknąć." . Napięta atmosfera i niekończące się tajemnice tworzą mieszankę wybuchową. Na tę ostateczną eksplozję musimy jednak trochę poczekać gdyż Anna Rozenberg nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
11-09-2021 o godz 01:07 przez: Zaczytana Angie
Lubię zamykać książkę z przekonaniem, że coś z niej we mnie zostanie. Osobom znającym mój czytelniczy gust może się to wydawać dziwne, ale wbrew pozorom kryminały czy thrillery nie są przepełnione tylko i wyłącznie brutalnymi scenami. Coraz łatwiej jest trafić na mocną powieść z przesłaniem, coraz częściej autorzy korzystają z możliwości, jakie te gatunki dają, by skłonić czytelnika do pewnych refleksji, by uwrażliwić odbiorcę na określone zjawiska.  Tą drogą zdecydowała się też podążać Anna Rozenberg, uszlachetniając klasyczny kryminał swoją wrażliwością i empatią. W "Maskach pośmiertnych" mieliśmy świetnie przedstawiony wątek historyczny, bardzo solidnie przygotowany, ale to był tylko przedsmak tego, co przyniosły "Punkty zapalne". Tym razem autorka nie musiała pochylać się nad starymi dokumentami, by rzetelnie nakreślić wybrane przez nią tło dla policyjnego śledztwa - wystarczyły szeroko otwarte oczy. Tegoroczna debiutanka udowodniła, że jest wnikliwą obserwatorką, że nie idzie na skróty i nie boi się podejmować tematów trudnych, kontrowersyjnych, bolesnych. Konsekwencją tego jest uderzający realizm, stający się już cechą rozpoznawczą jej twórczości i niewątpliwie ogromnym atutem.  "Punkty zapalne" to doskonale skonstruowany kryminał z niezwykle gęsto utkaną intrygą. To, że mnogość wątków nie przytłacza, jest zasługą lekkiego i plastycznego pióra autorki. Wszystkie wątki stopniowo składają się w logiczną całość, nic nie jest przypadkowe, zbędne czy przekombinowane. Dawno, jeśli w ogóle, nie spotkałam się z tym, by w fabule zawarte były dwa śledztwa. To też pokazuje życie takim, jakie jest, bo rzadko zdarza się, by policjanci mieli komfort zajmowania się tylko jedną sprawą. Zawsze przecież brakuje rąk do pracy, a przestępcy nie chcą poczekać aż uda się uporać z poprzednią zagadką. Zespół Redferna działa metodycznie i żmudnie, a brak natychmiastowych efektów czy choćby punktów zaczepienia wpływa na atmosferę, która nigdy nie była szczególnie dobra. Życie prywatne policjantów też nie jest wolne od mniejszych i większych problemów, to również wpływa na ich skuteczność.  Przyznaję, że autorce udało się mnie zaskoczyć zakończeniem, jak i zwrotami akcji. Umie ona budować napięcie w dość specyficzny, nieoczywisty sposób, który bardzo mi się podoba.  Na koniec zostawiłam coś, na co może wielu czytelników nie zwróci uwagi, a co z mojej perspektywy jest niezwykle cenne. Chodzi o pięknie odmalowany obraz ścierania się wielu kultur. Takie współistnienie mniejszości obok siebie nie zawsze jest łatwe, ale nie jest też niemożliwe. Codziennie stykam się z ludźmi z różnych zakątków świata, sama też jestem "obca", choć czuję się w Niemczech bardziej u siebie niż w Polsce. Nie jest idealnie, ale przy odrobinie dobrych chęci i otwartości można o wiele więcej dzięki tej multikulturowości zyskać niż stracić. I to przesłanie Anna Rozenberg przemyca też na kartach "Punktów zapalnych", za co jej bardzo dziękuję.  Moje 9/10. 
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
06-09-2021 o godz 21:10 przez: Patrycja
„To jest świetne! Czytajcie” – na tym mogłabym zakończyć dzisiejszy post. Ale czuję, że to za mało. Ta książka zasługuje na więcej. Jestem wymagającą czytelniczką, ciężko mnie zachwycić tak, że odbiera mi głos. Annie Rozenberg się udało. Gdy skończyłam czytać wczoraj „Punkty zapalne”, to pierwszą moją myślą było: „Matko, jakie to było dobre!”. „Punkty zapalne” może i od początku mnie nie wciągnęły, ale ciekawość co będzie dalej, zwyciężyła i brnęłam w dalszy rozwój wydarzeń. I była to bardzo dobra decyzja. Świetny pomysł na fabułę. Dwie, całkiem różne sprawy. Pierwsza dotycząca porwania małej dziewczynki, druga okrutnego morderstwa dwójki ludzi w mieszkaniu zalanym krwią. Obie wydają się ze sobą niepowiązane. Ale są. W tle przewija się szukanie przez Redferna pewnej kobiety i kogoś, kto na niego poluje. Oprócz tego jest jeszcze wiele innych wątków i właśnie owa wielowątkowość to jedna z najbardziej widocznych cech powieści. Bywa tak, że jak duża ilość różnorakich wątków, mogą wyjść niedopracowane, ale i wprowadzić chaos, ale na pewno tak nie jest u Rozenberg. Jestem pełna podziwu dla tego, jak bardzo autorka wszystko dopracowała w każdym najmniejszym detalu. Nic nie jest zbędne, nic nie jest niezrozumiałe. Wszystko ma swoje miejsce jak w układance. A połączenie niektórych spraw jest po prostu mistrzostwem. Bardzo podobało mi się też ukazanie przebiegu śledztwa. Często jest tak, że pozostali zaangażowani policjanci to tło, a tutaj jest pokazana ich praca zespołowa i nie tylko. Szukanie tropów, przedstawianie faktów, błądzenie, każdy ma swoje zadanie i dorzuca swoje do rozwiązania. Razem układają puzzle, by znaleźć winnego. David Redfern sprawia wrażenie postaci bardzo prawdziwej. Jak to bywa w kryminałach, główny bohater nigdy nie jest kryształowy i składa się z wielu wad. David jest bohaterem, który nie w każdym wzbudzi pozytywne odczucie. Nie stał w kolejce po super moc, a przy jego tworzeniu chyba zapomniano wlać trochę „dbania o zdrowie”, samotność też nie jest mu obca, a i jego życie przypomina raczej wchodzenie pod górkę niż z niej schodzenie. Ale jest dobry w tym, co robi i wzbudza sympatię swoją relacją z dziadkiem. Razem z nim szukałam dowodów i błądziłam po Woking w poszukiwaniu rozwiązania. Zakończenie jest zaskakujące. Całość jest tak zamieszana, że nie ma szans, by przewidzieć, kto jest tutaj winnym. Ciągle coś umyka, czegoś brakuje, wychodzą nowe tajemnice, ale i kłamstwa. Nie zabraknie emocji, bo chodzi o dzieci i ich cierpienie. Na długo zapamiętam scenę u Straussa przy końcu książki, bo myślałam, że na tym stole leży… Nic wam nie powiem więcej. Ale po tej scenie musiałam wziąć głębszy oddech. „Punkty zapalne” są takim kryminałem, których chciałabym czytać więcej. Dopracowana fabuła i świetni bohaterowie, zaskakujące zakończenie, towarzyszące podekscytowanie i zaciekawieni. Czego chcieć więcej? Kolejnej książki autorki na pewno! Polecam! Polecam! Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-09-2021 o godz 22:52 przez: Tomasz Kosik
Anna Rozenberg ponownie trafiła w punkt! Za sprawą drugiego kryminału, zapala w czytelnikach emocje, które nie gasną jeszcze długo po zakończeniu lektury. „Punkty zapalne” to kryminał, który udowadnia, że debiut autorki nie był dziełem przypadku, lecz Pani Anna tym dziełem potwierdza swój kunszt tworzenia. Tutaj wszystko jest idealne, zachwycające, wręcz zwalające z nóg. Czytając tę książkę mogłem w pełni poczuć emocje jakie targały inspektorem Redfernem, wręcz mogłem postawić się w jego roli. A to za sprawą sugestywnego języka Anny Rozenberg. Autorka stworzyła bohatera silnego, bohatera z którym aż chcemy się utożsamiać. Silny charakter, mocna osobowość sprawiały, że nie kto inny, tylko on mógł poradzić sobie z tym wszystkim, co zgotowała mu autorka tej książki. A nam tym samym zgotowała atrakcyjną ucztę. „Punkty zapalne” zabierają nas do Woking. To właśnie tutaj zaginęła Iza, córka polskiej imigrantki. Policja postawiona na nogi dąży do odnalezienia kilkuletniej dziewczynki. A sprawa nie jest łatwa. Brak jakiegokolwiek śladu nie ułatwia organom ścigania znalezienie punktu zaczepienia. Zwłaszcza, że upływający czas gra na ich niekorzyść. Jednocześnie zostajemy wtajemniczeni w sprawę morderstwa, do którego doszło przy Monument Road. W jednym z pokoi znaleziono ciało Muztara Abbasiego i jego małżonki. Na domiar złego syn ofiar znika bez śladu. Czy mamy więc do czynienia z morderstwem na tle religijnym? Dlaczego małżeństwo musiało zginąć? Czy obie te sprawy można połączyć w jeden wątek? Na te pytania odpowiedzi poszukiwać będziemy wraz z Redfernem. Lecz to nie koniec emocji. Te podgrzeją jego osobiste problemy bowiem po piętach depcze mu tajemniczy mężczyzna. Nie tylko inspektor jest w niebezpieczeństwie, lecz co gorsze jego najbliżsi. Anna Rozenberg stworzyła historię, która rozpala nasze emocje, a poznawanie każdego jej punktu gwarantuje ciarki na całym ciele. Autorka kreśli kryminalną intrygę z precyzją, dbałością o każdy jej szczegół. Jeśli chcecie przekonać się jakie emocje wywołuje pełnokrwisty kryminał, to „Punkty zapalne” doskonale Wam to uświadomią. Sięgając po tę książkę musicie być świadomi, że Wasze obowiązki pójdą na boczny tor. A wy pędzić będziecie w poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące Was pytania. Taki kryminał jest wart zapomnienia o otaczającym nas świecie. Ten kryminał wprowadzi Was do świata, z którego nie będziecie chcieli wyjść. A ja mam ogromna nadzieję, że ponownie będziemy mogli do niego wkroczyć i wraz z Redfrenem wziąć udział w kryminalnej zagadce, która zapiera dech w piersiach. Pani Anno proszę o więcej. W imieniu swoim i Pani czytelników. Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona Kryminału. https://www.czyt-nik.pl/recenzje/anna-rozenberg-trafia-w-punkt/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-08-2021 o godz 12:10 przez: nika102
Nienawiść to krok do zemsty. Pułapka, która potrafi zniszczyć życie. Dotyka po stracie kogoś bliskiego i ogarnia tych co prawie nic nie czują. Widmo nienawiści krąży. Jest nieusuwalnym elementem natury ludzkiej. Tkwi w każdym z nas. Myśli i słowa ugruntowują nienawiść i wzmagają siłę z jaką wyrażamy emocje. Gdy napięcie dochodzi do granic wytrzymałości, ulgę przynoszą już tylko agresywne czyny. "...z tylu różnych dróg przez życie, każdy ma prawo wybrać źle". Redfern z każdym dniem próbuje zaakceptować życie w małomiasteczkowym środowisku. Woking na pozór spokojne, skrywa morderstwa, zniknięcia, konflikty. Rozprzestrzenia się przemoc. Sprawa zaginięcia pięcioletniej dziewczynki z Polski zawładnęła wszystkimi. Staje się priorytetem i zostaje przydzielona inspektorowi Redfernowi, który dodatkowo prowadzi śledztwo dotyczące morderstwa małżeństwa. Atmosfera wśród funkcjonariuszy jest napięta i nie ułatwia rozwikłania spraw. Niesnaski, wzajemne oskarżenia, podział zespołu opóźnia śledztwo. Do tego problemy osobiste Davida. Ktoś kto próbował go zastraszyć, zagraża teraz bliskiemu otoczeniu. Inspektor krąży swoimi ścieżkami, by dotrzeć do prawdy. Człowiek z niezwykłą intuicją. Drogą dedukcji dochodzi do wniosków mających wpływ na sprawę i zauważa rzeczy, które umykają innym. A przeszłość ciągle daje o sobie znać. Uwiera. Ta cisza wokół niego, poruszająca samotność, doskwierająca choroba i wspomnienia. Ależ to było dobre. Niesamowicie wciągający kryminał. Kontynuacja spraw rozpoczętych i nowe, które poruszają. Niepewność i strach otaczają Davida. Sprawy komplikują się i pozostawiają niedomówienia. Wątki przecinają się, rozsypują niczym puzzle, by w efekcie połączyć się i stworzyć niepowtarzalną całość. Realistyczne i szczegółowe opisy pozwalają zanurzyć się w ten specyficzny, mroczny klimat małych społeczności. Oprócz zagadki kryminalnej mamy zapewnioną również emocjonalną przygodę, która pozostaje z nami na długo po lekturze. Bo krzywda dzieci porusza i trudno przejść obojętnie. Intryguje i trzyma w napięciu. Zaskakuje. Przejmujące śledztwo wciąga w wir detektywistycznych zdarzeń i poszukiwań. Autorka umiejętnie wplata wątek życia emigrantów w Anglii, dyskryminacji na tle rasowym, a także tradycje muzułmańskie. Debiut Anny Rozenberg był świetny, ale kontynuacja to mistrzostwo. Takie kryminały chcę czytać. Świat pustki Redferna mnie zafascynował. Czytajcie, gorąco polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-09-2021 o godz 19:27 przez: Aleksandra
"Redfern zastanawiał się, ile jeszcze mężczyzna o nim wie i co chce osiągnąć, zapalając kolejne punkty na mapie jego życia." "Punkty zapalne" to drugi tom serii o Davidzie Redfernie. Policjant dostaje kolejne sprawy do rozwiązania, więc jego prywatne śledztwo musi zaczekać. Zaginięcie kilkuletniej dziewczynki i morderstwo małżeństwa przyprawi tamtejsze służby o niezły zawrót głowy. Dwie sprawy, prywatne problemy inspektora sprawiają, iż mężczyzna musi postanowić, co jest priorytetem. Sprawa przyjaciela, Adriana Bonesa, ciągnie się za nim jak cień, co tylko dodatkowo frustruje Redferna. Kto kręci się w życiu inspektora? Komu tak naprawdę zagraża nieznajomy mężczyzna? Autorka ponownie rzetelnie przeprowadziła czytelnika przez trudy śledztwa, co widać poprzez dobry research, ale też sprawiła, że ciekawość sięgnęła zenitu. Dla mnie jest to świetny kryminał, w którym poboczne wątki mają tak naprawdę duże znaczenie. Wszystko w końcu składa się w jedną całość, a zaskoczenie maluje się na twarzy czytelnika. Pani Anna potrafi zrobić delikatny zamęt po to tylko, by wszystkie części układanki znalazły swoje miejsce. Jestem zaskoczona wrażeniami, jakie wywarła na mnie nowa powieść autorki. Poruszone zostały tematy społeczne, które na szczęście zostały wplecione w fabułę na tyle, by nie przyćmiło najważniejszego - motywu. Miałam wrażenie, że takie wydarzenia zdarzyły się naprawdę i w sumie pewnie nie jest to dalekie od prawdy. Gdzieś na świecie dzieją się takie rzeczy. Może nawet bliżej, niż myślimy. Co do głównego bohatera, to muszę przyznać, że naprawdę go polubiłam. Bardzo realna postać, którą moglibyśmy spotkać na ulicy. Nie jest opryskliwy, nie przeskakuje między budynkami jak to bywa w filmach akcji. Wraca wspomnieniami do "przyjemniejszych" czasów, nęka go przeszłość, która nie chce odpuścić, ma swoje słabości, ale przy tym wiernie oddaje się swojej pracy. Popełnia błędy jak każdy człowiek, ale potrafi się na nich uczyć. W moim odczuciu drugi tom jest łatwiejszy w odbiorze, przez co podobał mi się bardziej. "Maski pośmiertne" mają w sobie wątek historyczny, w którym się gubiłam. Tu natomiast autorka postawiła na ciemniejszą stronę ludzkiego bytu. Do czego doprowadzi czytelnika finał tej części? Będziecie zdziwieni, ale dowiecie się bardzo szybko, ponieważ książka wciąga od pierwszych stron i naprawdę ciężko ją odłożyć.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
31-08-2021 o godz 20:42 przez: Ogród_książek
Miałam przyjemność czytać debiut Autorki, więc nie zastanawiałam się nawet nad sięgnięciem po tom drugi. Czy odnalazłam to co uwiodło mnie w części pierwszej? Redfern zajmuje się makabrycznym morderstwem dokonanym na małżeństwie. Sprawa jest trudna i nie ma solidnego punktu zaczepienia. Mimo braku czasu zostaje jednocześnie oddelegowany do prowadzenia sprawy zaginionej dziewczynki. To jednak nie wszystko co wisi na plecach policjanta. Anna Rozenberg stworzyła świetnego bohatera. Mężczyzna pełen wad i słabości, niezwykle inteligentny i błyskotliwy a jednocześnie potrafiący się mylić. Poznawanie go to ogromna przyjemność. Miałam wrażenie, że z każdym rozdziałem coraz bardziej wchodzę w jego umysł, tym samym lepiej go rozumiem. Ta część pozwoliła mi w nim odkryć całkiem sporo, jednak mimo to nie przestał być intrygujący i tajemniczo ciekawym. Sama powieść to przykład genialnego kryminału. Dwa główne wątki są otoczone siecią pobocznych wydarzeń, to wszystko mniej lub bardziej się łączy dając wręcz wybuchową mieszankę. Świetnie wplecione aspekty obyczajowe, dzięki nim czytelnik jeszcze bardziej angażuje się w wydarzenia. Ma poczucie coraz większej więzi z bohaterami. To książka z serii tych, przy czytaniu których cierpię niezmiernie. Tu cierpiałam ponad cztery dni... Czytałam i odkładałam, bo kompletnie nie chciałam kończyć. To było jak najlepszy z możliwych posiłków literackich. Lekko mroczny klimat doskonale wkomponowany w angielską aurę, która dodatkowo go podbijała. Świetne pióro Autorki, zwroty akcji nie do przewidzenia a na koniec wielkie wow. Całość niby spokojna i można nawet rzec lekko leniwa a jednak czułam się jak na kolejce górskiej. Po pierwszej części byłam zachwycona, teraz jestem wbita w fotel. Ja zdecydowanie biorę książki Pani Anny w ciemno. To był kryminał domknięty w każdym calu, jest napięcie, są zagadki, całość tak prawdziwa i realna, no i inspektor Redfern. Nie często spotyka się taki rodzaj rzetelności u autora, tu nic nie ociera się o prawdę, tu ją czujemy, tu wszystko jest prawdą. Jestem po prostu zakochana w całości a oba tomy znajdą swoje honorowe miejsce na półce. Nie dziwię się fascynacji Marka Stelara tą książką, jak i poprzednią. Został tak wielkim fanem Autorki, że znajdziemy Annę Rozenberg w Jego najnowszej powieści, zresztą razem z Przemysławem Żarskim.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
04-09-2021 o godz 10:33 przez: ananke144_czyta
"Deszcz sprzyja mordercom..." . Zapraszam Was na seans, który być może nie będzie silną i krwawą ofensywą (a raczej ukłonem w stronę klasycznego kryminału w bardziej nowoczesnej odsłonie), ale za to sprawi, że wyobraźnia zrobi z Waszym umysłem co tylko zechce, a niepokój podpełznie pod Waszą skórę jak pasożyt... Będzie to seans wielowątkowy, gdzie każdy z wątków śledztwa będzie równie interesujący. I gdzie od nadmiaru informacji i szczegółów śledztwa być może czasem ciężko będzie uchwycić sens całej fabuły, ale za to finał "wyrwie Wam kawałek duszy". Będzie to nieprzespana noc, bo "miękkie i ciepłe ramię snu" nie zabierze Was w swoje objęcia przez kilka kolejnych godzin. Książka ta to przede wszystkim klimat, główny bohater oraz śledztwo. . Klimat (a raczej "małomiasteczkowy smrodliwy klimacik", pełen kłamstw- kolorowych i śmierdzących, jak pewien sklepik z dywanami) zbudowany jest genialnie. Jak to śpiewał Kazik- "tak brudno i brzydko, że pękają oczy". Poza tym dużo makabry, jak na jedno "wypiździjewo". Dbałość o detale i szczegółowość opisów może momentami nużyć, wyciskając nas jak cytrynę, ale sprawia, że czujemy się faktycznie osaczeni. Poza tym Autorka często też używa pędzla i farb, głównie w brunatnych odcieniach, malując nam obraz "zabójstwa w afekcie" lub "bezdusznej rzezi". Główny bohater- dziwny typ, którego świat na pozór "umeblowany jest pragmatyzmem", a którego śledztwo zasysa jak czarna dziura i odbiera mu spokój. Ktoś ciągle z nim pogrywa, coś mu cały czas umyka, przecieka przez palce, ciągle wpada z deszczu pod rynnę, a my razem z nim. I śledztwo- rozpętana burza, a raczej "urwanie kapelusza", gdzie pojawiają się nowe bomby (będące niewypałami), wątki się przecinają (ale nie wiadomo gdzie), sprawa jest pogmatwana, pełna półprawd, półcieni, a tajemnica rodzi kolejną tajemnicę. . Pytania będą piętrzyć się w Waszej głowie, myśli wirować (nie dając się ułożyć), prawda będzie się Wam rozmywać, a mrok na Was napierać ze wszystkich stron. Dbałość o detale może nieco przygnieść, ale z czasem wszystko nabiera sensu, a punkty zapalne tworzą spójny obraz. Jest klimatycznie, precyzyjnie, intrygująco... Polecam- https://www.instagram.com/ananke144_czyta/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
27-08-2021 o godz 23:50 przez: Izabela
Ostatnio pasjonują mnie kryminały i książki sensacyjne, w których namiętnie się zaczytuję. Nie znałam wcześniejszego tomu zaczynając tę lekturę, jednak mi to nie przeszkadzało. Dosyć szybko wciągnęłam się w fabułę i w opisaną tutaj opowieść. Autorka mi zaimponowała spójnymi wątkami, zaskakującymi zwrotami akcji i samą historią, która tak kluczy, że naprawdę ciężko ją poskładać. Niezmiernie przypadły mi do gustu pięknie napisane i bardzo realistyczne opisy oraz doskonale dialogi. Momentami czułam się, jakbym była obok inspektora Dawida i razem z nim prowadziła śledztwo tropiąc niebezpiecznych przestępców. Fantastycznie pani Anna myliła moje tropy i podrzucała fałszywe poszlaki. W pewnym momencie tak się zakręciłam w tym całym dociekaniu prawdy, że zupełnie się pogubiłam. Wybitne zakończenie zaskoczyło mnie totalnie i wbiło w fotel, na którym przeważnie czytam. Siedziałam dosyć długo z otwartymi ustami ze zdziwienia, zastanawiając się jak to możliwe, że tego nie przewidziałam. Różnorodni, ze specyficznymi charakterami bohaterowie świetnie odgrywali przypisane im role. Niektórych z nich polubiłam. Ten thriller tak namącił mi w głowie, że jeszcze długo myślałam o tym co tu przeczytałam i próbowałam dojść do ładu z gonitwą myśli. Emocje nie chciały opaść i dopiero ciężka praca w ogrodzie pozwoliła mi ochłonąć. W małym, angielskim miasteczku ginie pięcioletnia, polska dziewczynka Iza. Redfern i jego koledzy mają pełne ręce roboty przy szukaniu dziecka. Jakby tego było mało dochodzi do brutalnego morderstwa gdzie traci życie starsza para małżeńska. Funkcjonariusz miota się między tymi sprawami a dodatkowo gnębią go osobiste problemy. Czy inspektor poukłada swoje życie i odnajdzie wewnętrzny spokój. Czy zaginiona Iza odnajdzie się żywa? Kto jest brutalnym mordercą? Kto zagraża bohaterowi i jego otoczeniu? Czy śledztwo się zakończy? Muszę wam powiedzieć, że zawładnęła ta powieść mą głową i duszą. Każde słowo chłonęłam jak gąbka, nie mogąc oderwać oczu od kolejnych kartek. Genialne wątki kryminalne naprawdę mocno zaciekawiają. Uważam, że chętnie sięgniecie po tę lekturę i sami pogłówkujecie nad rozwiązaniem tej sprawy. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
28-08-2021 o godz 17:53 przez: perozia
Wow, co to była za książka! Wyobraźcie sobie brytyjski do szpiku kości klimat, brytyjską niespieszną akcję... Stworzoną przez Polkę! Wyobrażacie to sobie? W dodatku mówimy tu o kobiecie, których odczuwam wyraźny brak w kryminalnym gatunku. To doskonała książka, doskonały brytyjski kryminał napisany przez Polkę. Nie sądziłam, że aż tak przepadnę! Nie mogę wyjść z podziwu. Policja w Woking rozpoczyna poszukiwania kilkuletniej Izy Wolańskiej, córki polskiej imigrantki. Pogrążona w rozpaczy matka dziewczynki nie potrafi w żaden sposób pomóc funkcjonariuszom, natomiast brak jakiegokolwiek tropu nie pozwala wytypować podejrzanych ani nawet wskazać motywu ich działania. Ta książka to arcydzieło! Nie mam co do tego nawet cienia wątpliwości, że to książka niemal idealna. Choć nie czytałam pierwszego tomu, nie było absolutnie problemu, aby przeczytać drugi. Nie byłam zagubiona i nie byłam niezadowolona! To powieść niezwykle klimatyczna, niezwykle zagadkowa. Nie domyśliłam się nawet przez sekundę kto stoi za zaginięciem dziewczynki. Nie mogę tego zdradzić kto to zrobił, ale uwierzcie mi - to niespodziewany wątek. Mamy tutaj pomieszanie śledztwa, problemów osobistych i przeszłości, która nie dawała o sobie zapomnieć. Przede wszystkim - uwielbiam postać Davida Redferna, który jest niezwykle bystrym i świetnym detektywem, który nie umie się trzymać schematów i lubi myśleć nieszablonowo, a także tak działać. Kibicowałam mu przez cały czas. Nie mogłam się oprzeć tej książce, nie dała się odłożyć tak po prostu i podczytywałam po kilka stron nawet wtedy, gdy nie miałam na nią aż tyle czasu. Wciągnęła mnie od pierwszych stron i zaskakiwała mnie zwrotami akcji tak, żebym nie mogła nawet przez sekundę pomyśleć o rozwiązaniu i sprawcy. Szokujące zakończenie tylko zwieńczyło całą lekturę. To książka, o której będę długo pamiętać i wspominać doskonale. Nawet myślę, że za jakiś czas przeczytam ją jeszcze raz, choć już dobrze wiem co się stanie, ale to po prostu zbyt doskonała książka, aby przeczytać raz i zapomnieć. Będę ją polecać dosłownie każdemu, kto nie tylko kocha brytyjski klimat.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-09-2021 o godz 20:50 przez: anonymous
„Ostatnie,o czym zdążył pomyśleć, to punkty zapalne. Jakby ktoś podłożył pod miastem ładunki wybuchowe i z bezpiecznej odległości obserwował kolejne etapy eksplozji, czekając na wielki finał.” David Redfern musi zmierzyć się z kolejna trudną sprawą. Zaginęła córka polskiej imigrantki. Dziewczynka rozpłynęła się w powietrzu a brak jakichkolwiek poszlak nie pozwala wytypować podejrzanego. Szans na odnalezienie małej, maleje z każdym dniem. W tym samym czasie zostają odnalezione zwłoki Mutzara Abbasiego oraz jego żony. Małżeństwo zostało brutalnie zamordowane. Z początku wydaje się, że była to zbrodnia na tle religijnym ale wkrótce znika tez syn ofiar i sprawa przyjmuje nieoczekiwany obrót. Dwa śledztwa oraz człowiek, który nie daje Redfernowi spokoju. Nie można zapomnieć o własnych problemach. Nie, kiedy zagrażają one już nie tylko jemu ale i jego bliskim. Z początku miałam problem z wdrożeniem się w fabułę, ponieważ książka wymaga silnego skupienia, a to że „Maski pośmiertne” czytałam w marcu, nie pomagało. Musiałam powoli i na spokojnie przypomnieć sobie czego i kogo dotyczy ta seria. Oczywiście nie było to dużym problemem, bo z każdym rozdziałem coraz bardziej odnajdywałam się w całej historii. Mnóstwo szczegółów, wielowątkowość, kilka śledztw, niewiadome i mylne tropy to wszystko wymaga od czytelnika uwagi i całkowite oddanie się małemu miasteczku Wolking w Anglii. Autorka poraz kolejny mnie oczarowała. To, że kolejna część z inspektorem Redfernem w roli głównej jest genialna, a cała fabuła owiana mrocznym klimatem angielskiego miasteczka pochłonęła mnie, jest oczywiste. Ale co podziwiam najbardziej to warsztat autorki. To jej druga ksiazka a mam wrażenie jak bym czytała książkę kogoś, kto ma za sobą nie jedną powieść. Precyzja, dokładność i słownictwo, z którym mamy do czynienia udowadnia, ile autorka włożyła pracy w stworzenie tej zawiłej historii i jak ogromny ma talent. Trzymająca w napięciu zagadka kryminalna, ze świetnie wykreowanym głównym bohaterem na czele i zakończeniem, które szokuje czytelnika! Z niecierpliwoscią czekam na kolejną część!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-10-2021 o godz 13:27 przez: czytanienaplatanie
„Punkty zapalne” to druga część cyklu z inspektorem Davidem Redfernem i od razu zaznaczę, że są one na tyle powiązane, że warto usiąść do niej po poznaniu pierwszego tomu „Maski pośmiertne”. Bo choć sprawy kryminalne, które prowadzi są odrębne, to kontynuacja bardzo istotnych wątków osobistych i głębsza znajomość postaci Redferna ma dużą wagę dla zrozumienia i odbioru całości. Wielowątkowość powieści daje ogromne poczucie realizmu, bo podobnie jak w życiu nigdy nie podążamy jedną ścieżką, tak i tu nawarstwienie niepokojących spraw i trudnych sytuacji zarówno zawodowych, jak i prywatnych sprawia, że Redfern czuje się jakby poruszał się po polu minowym. Nie jest łatwo prowadzić dwa dochodzenia jednocześnie, tym bardziej przy brakach kadrowych, napiętych relacjach z szefem i będąc na celowniku wydziału wewnętrznego. Do tego dochodzi docieranie się z dziadkiem, z którym zamieszkał, tajemnicze zniknięcie Moniki i niepokojąca postać Palacza wychodzącego z cienia w najmniej oczekiwanych momentach. Lawirując pomiędzy kolejnymi absorbującymi go sprawami Redfern sposobami, nie zawsze zgodnymi z procedurami i oczekiwaniami szefa, dąży do ich rozwiązania. Kaliber prowadzonych przez inspektora śledztw, w tym brutalnego mordu i zaginięcia małej dziewczynki sprawia, że wraz z nim angażujemy się w śledztwo czasem ciesząc się z małych kroków naprzód, innym razem przełykając gorycz porażki. Dużą sztuką jest połączyć tak wszystkie wątki, by czytelnik nie odczuł chaosu i zagubienia, a autorce świetnie się to udało. Jeszcze większą, stworzyć pełnokrwistych bohaterów, w których losy zaangażujemy się całym sercem. Tu kolejne brawa dla autorki. Gdy dodać do tego idealną dynamikę akcji, piękny, niewymuszony styl narracji, odpowiednio wyważone napięcie i zaskakujące zakończenie, otrzymamy przepis na kryminał idealny. I choć czasem z najlepszego przepisu wyjdzie zakalec, Anna Rozenberg udowadnia, że błyskawicznie osiągnęła mistrzostwo w pisarskim fachu i poszczególne składniki potrafi łączyć z największym kunsztem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-09-2021 o godz 17:12 przez: Ewelina
,,Punkty zapalne" Anna Rozenberg ⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐/10⭐ 96/2021 · Policja w Woking rozpoczyna poszukiwania kilkuletniej Izy Wolańskiej, córki polskiej imigrantki. Pogrążona w rozpaczy matka dziewczynki nie potrafi w żaden sposób pomóc funkcjonariuszom, natomiast brak jakiegokolwiek tropu nie pozwala wytypować podejrzanych ani nawet wskazać motywu ich działania. Funkcjonariusze czują, że upływający czas nieubłaganie zmniejsza szansę na uratowanie dziecka. W tym samym czasie Redfernowi przydzielone zostaje śledztwo w sprawie brutalnego morderstwa przy Monument Road. W spływającym krwią pokoju odnaleziono ciała pięćdziesięcioletniego taksówkarza, Muztara Abbasiego, i jego żony. Początkowo policjant zakłada, że ma do czynienia ze zbrodnią na tle religijnym. Wkrótce znika jednak także syn ofiar i sprawa przyjmuje nieoczekiwany obrót… Usiłując odnaleźć zaginioną dziewczynkę i wyjaśnić zagadkę mrożącego krew w żyłach morderstwa, Redfern nie może zapomnieć o własnych problemach – tajemniczy mężczyzna, który pozostaje nieuchwytny, zagraża już nie tylko jemu, ale też jego bliskim. Czy inspektorowi uda się zatrzymać nieznajomego, zanim ten posunie się o krok za daleko? · Bardzo dobry kryminał! Jak już wcześniej wspomniałam kontynuacja ,,Masek pośmiertnych" podobała mi się bardziej, niż debiut autorki chodź moim zdaniem, jeśli chcecie sięgnąć po tę serię, to zacznijcie od niej, no to przybliży wam postać i odbiór głównego bohatera Davida Redferna, a uwierzcie, że niestereotypowy, nietuzinkowy i warto poznać go bardziej. Skoro mamy już niebanalnego głównego bohatera, to książka od razu staje się ciekawsza, zwłaszcza że samo śledztwo, jest poprowadzone w świetny sposób! Mnóstwo w nim intryg, tajemnic i wątków, które ciężko jest wyłapać. Myślę, że fani tego gatunku będą zadowoleni, zwłaszcza że pióro autorki w tej części również weszło na większy level. Gorąco polecam🔥🔥🔥 i już nie mogę się doczekać kolejnej części ❤. · · · Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu @czwartastronakryminalu
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Rozenberg Anna

Maski pośmiertne Rozenberg Anna
okładka miękka
4.3/5
(4,4/5) 25 recenzji
33,94 zł
39,90 zł
Punkty zapalne Rozenberg Anna
ebook
0/5
(0/5) 0 recenzji
25,60 zł
31,90 zł

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Wybaczam ci Mróz Remigiusz
4.7/5
23,88 zł
42,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Najsłabsze ogniwo Małecki Robert
4.7/5
23,98 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Hashtag Mróz Remigiusz
4.0/5
19,95 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Niewybaczalne Janiszewska Izabela
4.7/5
23,94 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Moja lista gości Serle Rebecca
5/5
23,94 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Mroczny duet Schwab Victoria
4.4/5
19,95 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Śmiertelna dawka Greń Hanna
4.5/5
23,94 zł
39,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego