Przegląd końca świata. Deadline (okładka miękka)

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Żywa czy martwa, prawda nie odpoczywa.

Powstańcie, póki możecie


Shaun Mason po dramatycznych wydarzeniach ostatnich miesięcy stał się wrakiem, zaledwie cieniem człowieka, jakim był kiedyś. Igranie ze śmiercią przestało być już tak zabawne, a życie straciło swój słodki, lekko zgniły, smak.

Kiedy w drzwiach mieszkania pojawia się pewien naukowiec, który według ostatnich doniesień powinien być martwy, wszystko staje na głowie. Zwłaszcza że chwilę później wybucha kolejna epidemia. Przypadek?

Wiedza nieoczekiwanego gościa jest ekstremalnie niebezpieczna. Co więcej to jedyna nadzieja na pokonanie potworności, która zagraża całemu życiu na Ziemi. Tym razem nie będzie to jednak powłóczący nogami umarlak, ale wciąż żywy spisek.

Shaun musi wyruszyć w drogę, by sprawdzić, jaka prawda objawi mu się na końcu jego shotguna.

Deadline to znakomita kontynuacja hitowego FEED, gdzie horror miesza się z humorem, a wszystko to opakowane jest w zgrabny thriller polityczny.

Tytuł: Przegląd końca świata. Deadline
Tytuł oryginalny: Deadline
Seria: Przegląd końca świata
Autor: Grant Mira
Tłumaczenie: Brodzik Agnieszka
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 504
Numer wydania: I
Data premiery: 2013-10-23
Rok wydania: 2013
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 205 x 37 x 145
Indeks: 13738327
średnia 4,8
5
29
4
6
3
0
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
34 recenzje
4/5
10-03-2015 o godz 13:03 przez: Adam Grochocki
Minął rok od tragicznego finału Feed. Shaun Mason po stracie ukochanej siostry próbuje poskładać swoje życie do kupy. Nie porzucił pracy w Przeglądzie Końca Świata, jednak bardzo rzadko zajmuje się działaniami w terenie.
Shaun stopniowo zatraca się w rozpaczy. Zdarzają mu się niekontrolowane wybuchy agresji, podejmowane przez niego decyzje stają się co raz mniej rozsądne. Shaun powoli staje się zagrożeniem dla współpracowników, a zarazem najbliższych przyjaciół.

Pewnego dnia w redakcji zjawia się doktor Kelly Connoly, którą rodzeństwo poznało w czasie wizyty w CZKC (Centrum Zwalczania Chorób Zakaźnych lub jakoś podobnie). Kelly prowadząc badania nad wirusem Kellis - Amberlee wpadła na trop, który sprawił, że jej współpracownicy po kolei zaczęli znikać lub tajemniczo umierać. Wszystko wskazuje na to, że wydarzenia, które ostatecznie doprowadziły do śmierci Georgii Mason, to nie tylko działanie obłąkanego gubernatora, a spisek zakrojony na wielką skalę. Shaun znajduje swój nowy cel - znaleźć osoby odpowiedzialne za śmierć jego siostry.

To co zachwyciło mnie w Feed to genialny pomysł na przedstawienie świata opanowanego przez żywe trupy. Sam wirus Kellis - Amberlee powstał ze zmutowanego szczepu szczepionek na raka i grypę. Mająca miejsce w 2014 roku epidemia nazwana została Powstaniem. To wtedy ludzkość poniosła największe straty. Akcja ma miejsce w roku 2041, gdy wszystko zaczęło funkcjonować podobnie czasów sprzed Powstania. Zombie oczywiście dalej grasują po świecie, a sam wirus drzemie w ciele każdego człowieka i czeka na dogodną okazję do aktywowania się. W porównaniu do traktujących o zombie książkach, filmach, czy serialach nie nastąpiła tutaj apokalipsa totalna, jeśli można tak powiedzieć. Cały świat jest jedną wielką pułapką, ludzkość jest zdziesiątkowana, ale istnieje. Jest prąd, jest internet, jest telewizja, są samochody, samoloty. Jednak każde z tych dobrości ma inne znaczenie niż w dawnych czasach, a rozrywka jest ostatnią rzeczą jaka przychodzi do głowy użytkownikom.

Kolejny element, który mnie zachwyca to wszechobecne nawiązania do popkultury. Od zawsze czułem się geekiem, nawet jak nie znałem tego słowa ;) dlatego każdy taki smaczek sprawia, że co raz bardziej uwielbiam Mirę Grant, autorkę trylogii.
Georgia Mason - siostra Shauna imię odziedziczyła po George'u Romero, który uznawany jest za ojca zombie. Shaun jest Irwinem, co oznacza, że dla większej ilości klików na blogu nagrywa filmiki, w których wygłupia się w pobliżu zombie narażając się na śmiertelne niebezpieczeństwo. Skąd nazwa Irwin? Pamiętacie Steve'a Irwina Łowcę Krokodyli? No właśnie. Za najniebezpieczniejsze wyczyny można otrzymać nagrodę SteveO. Kto to? Jeden z członków Jackass, który między innymi przebił sobie policzek wielkim hakiem i zarzucił siebie jako przynętę na rekiny (widziałem, niestety). To są, co prawda szczególiki, ale okazują się bardzo ważne przy odbiorze całej historii i co najważniejsze dodają jej nutki autentyzmu. Bohaterowie wiedzą, że zombie to bajki, nie powinny istnieć, a jednak są i sieją spustoszenie

Zachwycając się otoczką zapomniałem wspomnieć jak wypada sama fabuła. Świetnie! Stawka jest o wiele wyższa niż relacjonowanie kampanii prezydenckiej w poprzedniej części, a co za tym idzie jest dużo bardziej dramatycznie od samego początku. Spisek na jaki wpadają bohaterowie prowadzi do nieoczywistych wydarzeń i wielu znaczących odkryć.
Szczególnie spodobały mi się badania naukowe (fikcyjne, naturalnie) wirusa. Nasza wiedza na temat epidemii powiększa się z każdym rozdziałem. Cała sprawa wirusa Kellis - Amberlee nie popełnia błędów z innych dzieł z żywymi trupami: coś poszło nie tak w laboratorium, martwi wstali z grobu, strzelajcie w głowę lub uciekajce... Tutaj temat jest dużo bardziej złożony i rozbudowany. Wszystko czego stopniowo dowiadujemy się od początku pierwszego tomu wchodzi w skład wielkiej układanki. Daje to obraz bardzo przemyślanej, spójnej historii, której ogólny plan zrodził się w głowie autorki na długo przed napisaniem pierwszego zdania.

Czy Deadline ma jakiś problem? Owszem. Jest drugą częścią w zaplanowanej od początku trylogii. W takim przypadku zawsze brakuje konkluzji. Tom II dostarcza olbrzymią ilość contentu. Bardzo mocno i zaskakująco rozwija też fabułę. Jednak od początku czuć, że jesteśmy przygotowywani na wielki finał i najważniejsze wydarzenia mają dopiero nadejść. Czy to z kolei ma znaczyć, że można sobie odpuścić drugi tom? NIE, NIE i jeszcze raz NIE. Deadline to w dalszym ciągu najlepsze co można was spotkać jeśli szukacie zombie!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-11-2014 o godz 20:27 przez: viceversa
Zombie jeszcze nigdy nie mieli się tak dobrze - z odwrotną proporcją w stosunku do ludzi. Jednak kolejne ofiary wirusa Kellis-Amberlee udostępniają coraz to bardziej interesujące fakty dotyczące epidemii. A na czele intrygujących newsów bardzo dobrze prezentuje się Najprawdziwsza Prawda: w obliczu niebezpieczeństwa ze strony zombie największym zagrożeniem pozostaje wciąż człowiek.

Shaun nie może się pozbierać po stracie Georgii. Zamyka się na świat, nie cieszy go już nawet dźganie zombiaków patykiem - dawniej jego ulubiona rozrywka. Ulgę w cierpieniu daje mu jedynie rozmowa z siostrą siedzącą w jego głowie, co podchodzi pod problemy psychiczne. Jednak wizyta niespodziewanego gościa w jego progach skutecznie odwróci jego uwagę od żałoby chociaż na moment...

Feed okazał się genialny, przez co oczekiwania czytelników wobec jego kontynuacji bardzo wzrosły. I nikt nie powinien być zawiedziony: Deadline to świetny dowód na to, że Mirze Grant nie miała po prostu szczęścia przy pierwszym tomie. Jej warsztat pisarski, oczytanie w dziedzinie wirusologii i celne stosowanie sarkazmu w odpowiednich momentach czynią z niej jedną z bardziej charakterystycznych pisarek z obszaru literatury popularnej. Ja jednak po lekturze drugiego tomu Przeglądu Końca Świata czuję pewien niedosyt. Brakowało mi czegoś, co znalazłem na stronach pierwszego tomu tej świetnej historii.

Chodzi mi tu przede wszystkim o narrację. Owszem, historia z perspektywy Shauna jest tak samo porywająca, jak opowiadana przez Georgię, a pomysł na kreację siostry jako dostępnej tylko do Shauna tulpy, była strzałem w dziesiątkę. Po prostu uważam, że sarkazm Shauna jest tu przesadzony, tak samo jak jego działania w przypływie agresji (choć rozumiem, że zabieg ten ma na celu pokazać nam jego porywczość - uważam tylko, że autorka mogła oszczędzić kilku takich samych reakcji bohatera, unikając przy tym schematyczności). Oprócz tego, wydawało mi się, że akcja została zbyt rozciągnięta: niby patrząc ogółem, fabuła jest świetna, wątki dobrze poukładane, ale w konkretnych rozdziałach akcja po prostu zatrzymuje się. I to nie tylko po to, by nie dostać zadyszki i nie nadążać za natłokiem szokujących wydarzeń: tu podczas tych przerw ewidentnie nic się nie dzieje. Na szczęście ten przytyk zrekompensowało mi świetne zakończenie, przy którym czytelnik nie wyrabia z ilością pytań formujących się w jego głowie.

Te minusy nie pozwoliły jednak na to, by Przegląd Końca Świata stracił w moich oczach. Deadline wciąż jest świetne. Tym razem mamy też okazję bliżej poznać pracowników Przeglądu..., co dało Grant możliwość popisania się swoim kreowaniem bohaterów. W wyniku tego poznajemy często irytującego Alarica, zdolnego do ogromnych poświęceń Dave'a czy waleczną, a przy tym czarującą Becks. Oprócz blogerów na stronach powieści pojawia się tajemnicza doktor Kelly, która okazuje się punktem wyjścia do akcji drugiego tomu, oraz bardzo specyficzną doktor Abbey, którą albo się uwielbia, albo nienawidzi. Tak, medycyna zawsze była ważna w trylogii Grant, a teraz motyw ten został urozmaicony dzięki ciekawym postaciom prosto z laboratoriów i placówek medycznych (owszem, takowe postacie występowały już w pierwszym tomie, jednak tu wychodzą z tła i mają większe znaczenie dla historii). I tu jestem też pod wrażeniem tego, jak wiele autorka wie o działaniu wirusów - nawet, gdy są one wymyślone - a co lepsze, jak potrafi zainteresować tym tematem niekoniecznie obeznanego w owej dziedzinie czytelnika. Na uwagę wciąż zasługuje kreowanie postów na blogi bohaterów książki: jest to świetny dodatek do każdego rozdziału, który przybliża nas do bohaterów, i często lepiej wprowadza nas w aktualne wydarzenia oraz otwiera przed nami ciekawe fakty z przeszłości bohaterów (nie mówiąc już o postach Fikcyjnych, które u w i e l b i a m, między innymi za to, że autorka pokazuje nam swoją wrażliwszą stronę, a zarazem wszechstronność).

Deadline to wciąż ta sama jakość przekazu, jakim Mira Grant obdarowała Feed. Zestawienie człowieka z zombie jeszcze nigdy tak dobrze nie pokazywało, że nawet w takiej sytuacji wciąż człowiek = cZŁOwiek, jak spod pióra utalentowanej pani Grant. A świetnie wykreowana blogosfera może być dla nas, blogerów, utopią zamkniętą w dystopii (a może nawet możliwą do zrealizowania?). Pani Miro, czym jeszcze mnie Pani zaskoczy? Jestem pewien, że niejednym.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
25-02-2015 o godz 18:03 przez: Elfik Book
Shaun nie może się pogodzić z wydarzeniami sprzed roku. Mimo że teraz to on jest głównym szefem Przeglądu Końca Świata, nie zajmuje się nim. Zrezygnował z bycia Irwinem na rzecz siedzenia przy biurko i koordynowania pracy swoich podwładnych. Jednakże to tylko przykrywka. Shaun cały czas pamięta o swojej siostrze, co przyprowadza go o szaleństwo. Słyszy jej głos, który pojawia się w jego głowie i prowadzi z nim inteligentne rozmowy. Nie może zapanować nad swoimi emocjami, co odbija się na współlokatorach. Jest coraz gorzej... Mimo że przyjaciele i pracownicy zaakceptowali dziwactwa byłego Irwina, wieść o braku piątej klepki szefa najpopularniejszej strony na świecie roznosi się w zaskakująco szybkim tempie. Lecz wszystko się zmienia, gdy w jego mieszkaniu pojawia się Kelly – pracownica CZKC, która przyniosła prochy Georgii na pogrzeb prawie rok temu. Wtedy Shaun i jego ekipa dowiadują się nowych rzeczy, które już dawno powinny być ujawnione. Czy chłopak poradzi sobie z szaleństwem? Czy będzie umiał odnaleźć prawdę w gąszczu intryg?

Seria "Przegląd Końca Świata" wielokrotnie była mi polecana. Na początku odpychał mnie temat zombi, bo to nie moje klimaty. Jednakże dałam się przekonać do przygody z tym cyklem. Pierwsza część bardzo mi spodobała, co zaskoczyło mnie samą. Miałam nadzieję, że "Deadline" zostanie utrzymane w tak samo dobrym i porywającym stylu. Myliłam się i to nawet nie wiecie jak bardzo. Ta książka jest niesamowita. O wiele lepsza od swojej poprzedniczki, która i tak była na wysokim poziomie. Nie spodziewałam się tego i jestem w szoku, że na pozór zwykła książka o zombi okazała się tak fantastyczna.

Zaskakuje mnie w niej sam wątek zombi. Spodziewałam się rozległych opisów krwawych i brutalnych scen. Nie pojawiły się one. Czemu? Przecież wszyscy zapewniali, że to jest właśnie główny wątek, który niestety długo zniechęcał mnie do powieści. Okazało się, że umarlaki w tej książce to tylko przenośnia. Owszem, występują i to w dużej ilości. Lecz odgrywają tutaj niezwykłą rolę. Mają one nas ostrzec przed zagładą ludzkości, do której sami możemy się doprowadzić. Są one złem, które nas przeraża, ale skłania również do refleksji. Wielkie brawa dla Grant. Pomysł, by wykorzystać te obrzydliwe istoty jako ostrzeżenie, jest oryginalny i bardzo dobrze działa. Na pewno nie zniechęca do opowieści, kiedy już zaczniemy czytać.

Kolejną sprawą są bohaterowie. Części z nich zabrakło w tym tomie, czego bardzo żałuję, ale rozumiem czemu autorka tak postąpiła. Żeby ukazać prawdziwy konflikt, należy go pokazać w rzeczywistej formie. Dlatego też doceniam szaleństwo Shauna. Było ono przedstawione fenomenalnie. Bez żadnych upiększeń. Shaun zachowywał się tak jak wariat, ale pierwszoosobowa narracja sprawiła, że rozumiałam go. Nie współczułam, ani nie żałowałam. Po prostu rozumiałam. Jego relacja z Georgią była wyjątkowa i prawdziwa, a ten tom podkreśla to jeszcze bardziej niż pierwszy. Pokazuje nam prawdziwą i bezwarunkową miłość, którą potrafi przetrwać nawet śmierć. I nie jest to słodki wątek romantyczny, jak w niektórych powieściach, ale miłość rodzeństwa, które zawsze miało tylko siebie.

Nie mogłam też wyjść z zachwytu nad siecią intryg. Musiałam bardzo się skupić, żeby je zrozumieć, jednak zaliczam to jako plus, ponieważ mimo dużego skupienia były zrozumiałe, ale również zaskakujące, jeśli nie szokujące. Pojawiało się ich wiele, ale z czasem zaczęły się łączyć w całość. Nie mogę się doczekać trzeciego tomu, by wreszcie zobaczyć ostateczny efekt. Autorka wykazała się też olbrzymią wiedzą. Jest to co prawda świat w przyszłości, gdzie można użyć swojej całej wyobraźni, lecz było widać, że Grant opiera się również na zdobytej wiedzy i wykorzystuję ją w niepowtarzalny sposób.

Książka, jak również cała seria, zdobyła moje serce. Nie pomyślałbym, że tego typu literatura może mi się spodobać. Dlatego ostrzegam Was, żebyście pochopnie nie oceniali tej powieści, Naprawdę warto ją przeczytać albo chociaż spróbować. Nie jestem w stanie określić, jakim odbiorcom mogłaby się spodobać, więc polecam wszystkim. Przekazuje ona wiele istotnych wartości, ale również ostrzega przed nami samymi.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-07-2014 o godz 17:02 przez: Rose Evra
Bałam się tej części. Po porywającym "Feed", bałam się, iż "Deadline" mnie rozczaruje jak to często bywa z kontynuacjami. Autorka mogła spaść z poziomu, olać, czy z jakiegokolwiek innego powodu zetrzeć w pył wrażenie, jakie wywarła na mnie pierwsza część. Chwalmy jednak niebiosa i autorkę razem z nimi, gdyż "Deadline" wgniecie was w fotel, o ile pierwsza część już tego nie zrobiła. Porywająca. Zaskakująca. Brak mi przymiotników, by wyrazić, jak dobra jest ta część. Mam nadzieję, że "Blackout" zawita do nas szybko, bo w innym przypadku zacznę obawiać się o swoje zdrowie psychiczne.

Przez całą książkę towarzyszy nam slogan "zawsze może być gorzej", a przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie. Pani Grant nie oszczędza nikogo, czytelników a już na pewno nie bohaterów. Nie ma litości, bez skrupułów wrzuca ich w najgłębsze bagno, jakie tylko uda jej się znaleźć, a razem z nimi leci nasza świadomość, rwąc sobie włosy z głowy przy obserwowaniu tego, co się tam wyczynia. Akcja gna do przodu, jakby autorka chciała stworzyć iluzję goniących nas Zombie, a przy tym wszystko jest tak realne, iż lada chwila spodziewałam się usłyszeć jęk i poczuć zgniły oddech nieumarły na karku.
Nie poczujecie nawet lekkiego powiewu nudy podczas lektury, za to będziecie z przejęciem wyczekiwać, co będzie dalej, bo każda strona funduje nam nową dawkę wrażeń, aż chce się więcej i więcej.
Wszystkie pochwały, które padły przy okazji recenzji pierwszej części są jak najbardziej słuszne. Wszystko w tej książce jest dopracowane do ostatniej literki. Nie ma mowy o dziurach logicznych, czy mglistych wyjaśnieniach, tutaj wszystko jest ze sobą powiązane i łączy się, tworząc spójną całość. Poziom z poprzedniej części nie spadł ani o jotę, ale za to ile się pozmieniało! Weźmy wszystko, co wiemy o bohaterach, sytuacji w książce, wrzućmy do pudełka i potrząśnijmy. Tak prawdopodobnie autorka zrobiła z Deadline, innego wyjaśnienia nie widzę. Nic już nie jest takie, jak było i nigdy nie będzie, ale to tylko podsyca ciekawość czytelnika, który czyta, byle tylko dowiedzieć się co dalej. Ta książka naprawdę dostarcza takiej dawki emocji, jaką rzadko spotykam w swojej czytelniczej przygodzie. Perfekcyjnie zbudowany świat i historia tworzą niemal namacalny klimat, w który zagłębia się każdy, już po kilkunastu stronach. Sprawia, iż przeżywamy wraz z bohaterami ich wzloty i upadki, śmiejąc się z ich kąśliwych uwag i smucąc, kiedy stanie się coś złego.
Doskonale dopracowane dialogi pełne są ciętego humoru, a dzięki Shaunowi, który robi za medycznego idiotę, autorka w przystępny sposób wyjaśnia zawiłe zagadnienia związane z wirusami i amplifikacją. Złożona fabuła i różne wątki są przekazywane w przystępny sposób i łatwe w odbiorze.

Autorka bardzo blisko związana jest z wirusologią i bardzo dobrze widać to w Deadline. Feed skupiało się bardziej na intrygach politycznych, zaś w drugiej części wątek przekierowywany jest na stronę medyczną wirusa, dużo się dowiadujemy, ale dzięki wiedzy pani Grant w tym zakresie wszystko tworzy niemal upiornie logiczną całość. Bez niedomówień, bez teorii i sytuacji wyssanych z palca. Autorce należą się głośne brawa, odwaliła kawał dobrej roboty w tej kwestii.
Co tyczy się zakończenia, to Grant chyba wzięła sobie za cel wykończyć psychicznie czytelnika. Naprawdę, myślałam, że finał Feed był porywający, ale to, co się dzieje w Deadline, przechodzi ludzkie pojęcie. W pozytywnym, szokującym, ale pozytywnym, tego słowa znaczeniu. Żywię tylko nadzieję, iż autorka da sobie radę i znajdzie naprawdę dobre wyjaśnienie wszystkiego, bo inaczej zepsuje całą realną otoczkę historii, a tego chyba nikt nie chce. To się nazywa wiedzieć, jak zachęcić czytelnika do dalszych części, po prostu nie da się zostawić tej historii niedokończonej, trzeba przeczytać wszystko do końca. Po prostu trzeba, inaczej nie da Wam to spokoju.
Jeśli nie czytaliście Feed, zróbcie to. Ta seria jest jedną z najlepiej dopracowanych, jaką w życiu czytałam i biorę winę na siebie, jeśli was jakimś cudem rozczaruje. Apokalipsa nadchodzi, bądźcie na nią gotowi!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
02-11-2014 o godz 07:41 przez: Optymista
Po dramatycznych wydarzeniach ostatnich miesięcy Shaun Mason stał się wrakiem, zaledwie cieniem człowieka, jakim był kiedyś. Gdy w drzwiach mieszkania Shauna pojawia się pewien naukowiec, który według ostatnich doniesień powinien być martwy, wszystko staje na głowie. Zwłaszcza że chwilę później wybucha kolejna epidemia. Przypadek? Wiedza nieoczekiwanego gościa jest ekstremalnie niebezpieczna. Co więcej, to jedyna nadzieja na pokonanie potworności, która zagraża całemu życiu na Ziemi. Tym razem nie będzie to jednak umarlak, ale wciąż żywy spisek. Shaun musi wyruszyć w drogę, by sprawdzić, jaka prawda objawi mu się na końcu jego shotguna.

W życiu zostałem zaskoczony bardzo dużo razy. Z resztą, jak każdy normalny człowiek. Jeżeli chodzi o powieści, które potrafiły mnie naprawdę zaskoczyć, to mogę je policzyć na palcach jednej ręki. Możecie być pewni, że Deadline właśnie tam się znajduje. Szczerze powiedziawszy, nie spodziewałem się aż tylu emocji! Byłem pewien, że Feed wywołało we mnie wszelkie możliwe odczucia. Zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony. Można tylko sobie wyobrazić moje wypieki i zaczerwienione oczy od zbyt długiego ślęczenia nad książką.

Po szokującym zakończeniu poprzedniego tomu, bałem się sięgać po kolejną część serii. Czy autorka ma jeszcze cokolwiek ciekawego do dopowiedzenia? Czy będę mógł pogodzić się z obecnością nowych bohaterów? Byłem mile zaskoczony, kiedy okazało się, że moje obawy były bezpodstawne. Mira Grant miała naprawdę wiele nowych rzeczy do opowiedzenia. Jednego jestem już pewien, a mianowicie, książki tej pani mógłbym czytać bez końca, nawet jeżeli nie miałaby one najmniejszego sensu.

W opisie zaintrygował mnie fragment mówiący o przybyciu szalonego naukowca. Szybko skojarzyłem informacje, które już posiadałem, ale wolałem się upewnić, czy trafnie połączyłem ze sobą te fakty. Okazało się, że zgadłem! Teraz tylko pozostało odpowiedzieć na pytanie: Jak rozwinie się akcja i co przygotowała dla swoich bohaterów pisarka? Cóż, szaleńczych przygód było mnóstwo, akcja biegła sprintem, a czytelnik chciał wciąż więcej i więcej! Mira Grant znów triumfuje!

W recenzji pierwszego tomu zwróciłem już uwagę na dar realistycznego przedstawiania wydarzeń, jaki posiada autorka. Potrafi ona w sposób bardzo przekonujący przedstawić proces zarażania się wirusem Kellis-Amberlee. Podczas tej lektury wielokrotnie włosy stawały mi dęba, ale najbardziej przerażony byłem faktem, iż wynalezienie tego morderczego wirusa nastąpiło latem... 2014 roku!



Życie jest o wiele fajniejsze, kiedy masz świadomość, że w każdej chwili może się skończyć. Niczego nie żałuję.


Jedną z wielu zalet pozycji jest jej świetne wydanie. Niebieski kolor idealnie współgra z przybrudzonymi bokami, tworząc tym samym przyciągającą oko całość. Idealnie współgrają ze sobą również tematy, których Grant nie bała się pomieszać. Spotykamy się z poplątanym światem polityków, życiem codziennym dziennikarzy i atakami żywych trupów. Zgrabne przeplatanie tych wątków gwarantuje każdemu czytelnikowi niezapomniane i fascynujące przeżycia. Deadline jest po prostu książką genialną!



Podziwiam chęci i umiejętności w tworzeniu detali. Bohaterowie wykreowanie byli tak dokładnie, że gdyby ktoś kazał napisać mi charakterystykę Shauna Masona, zajęłaby ona kilka gęsto zapisanych stron. Miejsca i czas akcji również są rozbudowane do maksimum. Opisy stworzone lekkim piórem i opowiedziane w przystępnym języku, potrafią wciągnąć tak samo, jak wszystkie inne elementy tej pozycji.

Deadline chwyci was w żelazny uścisk wygłodniałych zombie i zainfekuje. Nie, nie morderczym wirusem Broń Boże! Zainfekuje was w taki sposób, że odłożenie książki chociaż na chwilę będzie niemożliwe. Jeśli podobał wam się pierwszy tom, to Deadline powinno całkowicie podbić wasze serca.

Tę pozycję mogę wam jedynie polecić. Każdy znajdzie w niej coś, co lubi najbardziej w dobrej powieści. A jeżeli znacie osobę, której ta seria nie przypadła do gustu, będę zdziwiony. Przecież jest świetna i szkoda byłoby gdyby ktokolwiek jej nie poznał.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
04-02-2015 o godz 16:03 przez: Samash
Przegląd końca świata. Deadline to moja pierwsza książka tej autorki. Niestety nie miałam okazji zapoznać się z częścią pierwszą, więc miałam nieco utrudnione zadanie w czytaniu, ale myślę, że sobie poradziłam. Przechodząc do rzeczy...

Głównym bohaterem jest Shaun Mason. Pracuje i szefuje w Przeglądzie Końca Świata. Dopóki dopóty jego siostra żyłą był ona normalnym człowiekiem, który lubił zabijać zombie, jednakże po jej śmierci stał się kompletnie inną osobą. Nie może poradzić sobie z rzeczywistością i życiem codziennym, które i tak jest wystarczająco zwariowane i niebezpieczne. Stracił najważniejsza osobę w swoim życiu, lecz nie do końca stracił. Georgia pozostała w jego głowie, dosłownie. Shaun rozmawia ze swoją zmarłą siostrą, a co najdziwniejsze ona mu odpowiada...

Pewnego dnia, po jednej z akcji w terenie, w bazie PKŚ pojawia się kobieta. Nie jest to jednak pierwsza lepsza kobieta. Pojawia sie sama doktor Kelly Connolly, pracownik Centrum Zwalczania i Zapobiegania Chorobom. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, ze oficjalnie pani doktor nie żyje. Tymczasem pojawia się w siedzibie Shauna w jak najlepszym stanie, a w dodatku z bardzo ciekawą teczką pełną ściśle tajnych dokumentów dotyczących wirusa Kellis-Amberlee. Cała ekipa blogerów zostaje postawiona w stan gotowości. Jednakże względny spokój nie trwa długo. Już kilka godzin po przybyciu doktor Kelly do siedziby wybucha alarm ogłaszający epidemię w Oakland. Ekipa musi natychmiast uciekać, niestety ponosi jedną bardzo ważną dla siebie stratę. Gdy wszyscy są już bezpieczni okazuje się, że ładunek wybuchowy został zdetonowany centralnie nad ich biurem. Przypadek? Nie sądzę. Gdyby nie Mahir, pracownik z Londynu, który ostrzegł ich telefonicznie, z pewnością wszyscy by nie żyli.

Ich jedyną deską ratunku jest przyjaciółka Maggie, mieszkająca na totalnym pustkowiu i strzeżona jak sam prezydent. Dlaczego? Bo jej rodzice są multimiliarderami, a ona jest jedynaczką. Wiedzą, że tam mogą w spokoju zastanowić się nad tym, co robić dalej i dlaczego stało się, to co się stało. Aby dostać sie do domu przyjaciółki musza odbyć długą i niebezpieczną drogę pełną przygód. Nie wiedzą, czy ktoś ich śledzi, nie mają pewności czy zagraża im niebezpieczeństwo, i to nie tylko ze strony zombie. Każdy swój ruch musza dokładnie przemyśleć. Jedynie w domu Maggie są bezpieczni. Dodatkowo mają ze sobą oficjalnie martwą doktor Kelly z CZKC.

Wszystkimi problemami zajmą się dopiero na miejscu, gdy będą mogli spokojnie usiąść i porozmawiać. Jedno mogę zdradzić, to dopiero wierzchołek góry lodowej problemów jakie ich będą od tego momentu spotykać. Nie będzie to łatwa i wyrównana walka. Zagrożenie czyha z każdej strony i od każdego. Od tego momentu ich życie to rollercoaster, bo nie walczą już tylko z zombie, ale także z władzą.

Przyznam szczerze, że choć nie znam wydarzeń z pierwszej części to świetnie odnalazłam się w drugiej. Akcja trzyma w napięciu i ani na chwilę nie zwalnia tempa. Warta i pełna emocji. Fabuła też nie zawodzi i dotrzymuje kroku akcji. Jest wielowątkowa, zrozumiała, ale co najważniejsze każdy wątek jest w jakiś sposób połączony z innych, co daje wrażenie, że książka jest całością. Na całe szczęście nie ma w niej historii do niczego nie pasujących i z niczym się nie łączących. Świat przedstawiony w powieści jest bardzo dobrze przedstawiony i zobrazowany. Czytając książkę mogłam łatwo wyobrazić sobie miejsce, w którym toczy się akcja.

Bohaterowie to skrajnie różne osobowości. Od porywczego i momentami szalonego Shauna, do spokojnego Mahira, poprzez równie odważną co główny bohater Becks. Każdy z osobna jest szczegółowo przedstawiony przez Mirę Grant. Jedynym minusem, naprawdę niewielkim, jest irytujące chwilami zachowanie Shauna, ale to naprawdę niewielka wada. Czysto subiektywne odczucie.

Reasumując, pomieszanie z poplątaniem inteligentnie przedstawione, a wszystko daje logiczną całość, którą można czytać i czytać... Nic więcej już chyba nie muszę dodawać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-02-2015 o godz 00:35 przez: Beata
Po ostatnich wydarzeniach, Shaun jest rozbity na milion kawałków. Od dłużeszego czasu stał się gratem człowieka. Nie może się pozbierać w całość po tym co się stało. Jednego dnia, pojawiła się pewna osoba. Nic w tym złego, tylko według wiadomości już dawno nie powinna żyć. Powodem przyjścia było przekazanie wiedzy na temat epidemii, która zagraża wszystkim. Straszne informacje motywują całą ekipę do działania. Odkrywają tajemnice które szokują każdego.
"Deadline" to druga część serii Przegląd Końca Świata napisana przez Mirę Grant. Z pierwszą czyli Feed spotkałam się nie dawno, zaledwie miesiąc temu. Świeżo nabita przeróżnymi emocjami pragnęłam sięgnąć po następną książkę i poznać dalsze losy bohaterów. Na szczęście miałam taką okazję i jak najszybciej mogłam, wzięłam się za Deadline.
Przyznam się że co do tej części miałam ogromne oczekiwania. Jak już wspomniałam poprzednia część dostarczyła mi tyle emocji. Przy niej złościłam się, śmiałam czy prawie płakałam ze smutku. Pokochałam ją ale również znienawidziłam. Stała się ona jedną z moich najukochańszych książek. Sami wiecie, takiej ciężko dorównać. Byłam ciekawa jak autorka zrobiła tą powieść skoro wszyscy ją zachwalali. A mi się wydawało że w Feed już wszystko było wykorzystane.
Kiedy zabrałam się za czytanie w końcu powróciłam do ich światai mogłam przeżywać przygody wraz z nimi. Przekroczyłam setną stronę a autorka juz postanowiła rzucić we mnie rozbrajającą się akcją. Pojawiła się ona tak szybko i to z szokującymi momentami. To jest to, za co autorkę polubiłam. Coraz mocniej wkręcałam się w czytanie i brnęłam dalej.
Z czystym sumieniem, mogę powiedzieć że bohaterów jak kochałam tak nadal kocham. Nie zmienili się oni w żadnym stopniu Nie byli przerysowani, każdy z nich był inny i wyjątkowy. Styl autorki również pozostał ten sam, co bardzo mocno sobie cenię. Grant nie wyszła na boczne tematy,z czego wynika że jej nie zepsuła. Zazwyczaj spotkałam się z takimi autorami gdzie pierwsza część byłą naprawdę dobra, to drugą zepsuli z powodu jakieś błahostki. Tutaj trzymała się swego, zachwycając mnie coraz bardziej.
Kiedy byłam już na 360 stronie i tak naprawdę już powinno się porządnie dziać, nic takiego wielkiego nie było. Owszem działo się na tyle żeby nie odłożyć jej na półkę, ale żeby zaskoczyć, to tego za wiele nie było. Stwierdziłam że autorka dopiero się rozkręca, i co? Miałam rację.
Tą mała przerwą podbudowała tylko napięcie żeby wywołać u nas większe zszokowanie. Przy pięćdziesięciu ostatnich autorka zapewniła dużo rozrywki przez co nie mogłam od niej oderwać wzroku. Byłam zaciekawiona tym co się stanie z dalszymi losami bohaterów.
Po skończeniu czułam lekki niedosyt. Po kilku godzinnych rozmyśleniach wpadłam na to że brakowało mi jednej emocji czyli smutku. Za mało dostarczono mi wrażeń żeby się rozczulać tak jak przy pierwszej części. A może to ja jestem tak nie czuła jak to inni mówią? Mam nadzieję że drugie jest prawdą.
Ciekawość i tak dała za wygraną. Chciałabym bardzo sięgnąć po Blackout i dowiedzieć się co dalej było z bohaterami. Jednak jest coś co mnie powstrzymuje od tej decyzji. Za mocno do nich się przywiązałam. A koniec serii oznacza poznanie dalszych historii ale także ostateczne pożegnanie.
Dla mnie książka i tak była genialna. Mimo tego naprawdę malusieńkiego mankamentu zasługuję na taką a nie inną ocenę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
01-02-2015 o godz 13:45 przez: Paulina Topolewicz
UWAGA! RECENZJA MOŻE ZAWIERAĆ SPOJLERY Z POPRZEDNIEJ CZĘŚCI!

Bałam się przeczytać Deadline. Naprawdę, bałam się. Czekałam chyba do ostatniej chwili, cały czas szukając wymówek i innych książek. Dlaczego? FEED bardzo mnie zaskoczyło. Zagrało na moich emocjach. Myślałam, że cały fenomen i wspaniałość tych książek zamknie się jedynie w pierwszym tomie, a pozostałe będą tylko i wyłącznie czymś na kształt podobnym do FEED. Nie potrafiłam wyobrazić sobie czegokolwiek co mogło mnie zadziwić w kolejnym tomie. Bo przecież wszystko już było. A jednak. Nie było. Uwierzcie mi, bądź nie, ale Deadline zawiera w sobie jeszcze więcej emocji, niż jej poprzedniczka.

Co zrobilibyście gdyby nagle najważniejsza osoba w Waszym życiu umarła? Odeszła z tego świata na zawsze? Trudno byłoby się Wam pozbierać? Zapewne potrzebowalibyście czasu. Niestety główny bohater - Shaun Mason - go nie miał. Po śmierci siostry musiał działać, by dalej poznawać prawdę o zombie, ale przy okazji rozwikłać prawdziwą przyczynę jej śmierci, ano i przede wszystkim - nie zgubić siebie. Wydaje się trudne? Uwierzcie, że w rzeczywistości okazało się o wiele trudniejsze.

"Nie radzę sobie dobrze z samotnością. Może dlatego postanowiłem zwariować."

Myślę, że twórczość Miry Grant, a przynajmniej dwie książki, które dane było mi przeczytać, jest tym wyjątkiem, gdzie kreatywność autorki nie wyczerpała się na pierwszym tomie. Po tym co zafundowano nam w FEED byłam naprawdę zdziwiona, iż to samo, a nawet więcej czeka nas w Deadline. Dobrze wykreowani bohaterowie, napięcie rosnące przez całą książkę oraz wspaniałe, zaskakujące wydarzenia - to wszystko odnalazłam w obu tych książkach. Początek książki jednak nie przypadł mi do gustu. Nie wiem czemu, ale pierwsze kilkadziesiąt stron czytało mi się dość opornie, chwilami musiałam nawet zmuszać się do przeczytania dziennej normy. Z czasem zaczęłam wsiąkać w tę historię, razem z bohaterami chciałam rozwiązywać ich problemy i dochodzić do prawdy. Myślę, że to ułatwiło mi poznanie tej książki i po chwili strony same przewracały się w zastraszającym tempie.

Końcówka kompletnie mnie zaskoczyła i namnożyła miliony pytań w mojej głowie. Tego co przeczytałam w ostatnim akapicie - nigdy bym się nie spodziewała. Bardzo lubię książki, które zaskakują mnie na koniec, ponieważ wtedy to zmienia ocenę i wspomnienia związane z daną lekturą. Tak było i w tym przypadku. Po przeczytaniu ostatniego zdania Deadline, już wiedziałam, że szybko zapomnę o mało ciekawym początku, ponieważ cała swoją uwagę skupiłam na zakończeniu drugiego tomu Przeglądu Końca Świata. A jak ono wyglądało? Musicie przekonać się sami!

"Żywa czy martwa, prawda nie odpoczywa."

Podsumowując. Podeszłam do tej książki z wielkimi obawami, które bardzo szybko się rozwiały. Dedaline dalej trzyma wysoki poziom, który został narzucony przez FEED, czyli pierwszym tom tej serii. Jestem niezmiernie ciekawa jak losy bohaterów potoczą się w trzecim tomie, jednakże nie towarzyszą mi żadne obawy i już dziś nie mogę doczekać się, gdy kolejna cześć trafi w moje ręce. Sięgnijcie i poznajcie co takiego kryje w sobie seria Przeglądu Końca Świata. Myślę, że są to odpowiednie książki dla fanów lekkich horrorów oraz thrillerów politycznych.

MOJA OCENA: 8/10
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
31-08-2016 o godz 20:18 przez: insomniaof
Witajcie! Sierpień zleciał tak szybko, że nawet tego nie zdążyłam zauważyć. Już niedługo pożegnamy się z bluzkami bez rękawów, długimi spódnicami i słomkowymi kapeluszami. Będę za nimi trochę tęsknić, bo stylizacja na lekko zawianą hipiskę jest moją ulubioną, ale każde pożegnanie jest powitaniem czegoś innego. Ach, botki, skórzane kurtki i opadające z drzew liście! I przede wszystkim długie wieczory pod kocem na balkonie z owocową [najlepiej jabłkową!] herbatką i książką. Już nie mogę się doczekać. Ale wieczory nie wszędzie są takie przyjemne i kuszące puszystością. Weźmy taki Przegląd Końca Świata. Wszystko dookoła może chcieć cię podgryźć, skubnąć albo chapnąć. Do wyboru do koloru. Chcecie wiedzieć, co ja wybieram? Zapraszam

Uwaga! Jeśli nie czytaliście jeszcze pierwszej części, odsyłam was do recenzji. Kiedy wam się spodoba, przeczytajcie, a później bierzcie się za tą, bo na pewno pojawią się spoilery, których chciałabym oszczędzić niezaznajomionym z serią
Także tego – skoro zostali już ze mną tylko Ci, którzy wiedzą, co się stało w jedynce, powiedzcie mi pewną rzecz. JAK AUTORKA MOGŁA TO ZROBIĆ GEORGE!? Ja się pytam, bo to przekracza moje granice pojmowania… Przeczytałam gdzieś, że Mira Grant to taki George R.R. Martin w spódnicy. Z początku nie rozumiałam, o co chodzi, ale później przyznałam rację. Nie oszczędza bohaterów, oj nie. Po skończeniu „Feeda” byłam totalnie rozbita i bardzo martwiłam się, jak zostanie poprowadzona fabuła w kolejnych częściach. Mój strach okazał się nieuzasadniony – z czystym sumieniem uznaję „Deadline” za jeden z najlepszych sequeli, jakie przyszło mi do tej pory czytać. Wciągający, pełen akcji i jej zwrotów. Dodatkowo w punkt opisuje przeżycia i stan wewnętrzny człowieka, który stracił kogoś bliskiego. Lepszej analizy dotąd nie czytałam w literaturze tej kategorii. Intryga nakreślona i zakręcona ge-nial-nie! To już nie jest tylko powieść post-apo. To dramat, sci-fi, kryminał i komedia w jednym. W dwójce bardzo mocnym punktem są postacie drugoplanowe, które zostały wyciągnięte na środek sceny. Nie jest to już trójka dzieciaków kontra reszta świata. Przegląd Końca Świata zmienił się w światową firmę, bardzo dobrze prosperującą w krwiożerczym biznesie, jakim jest dziennikarstwo i show-biznes ogólnie pojęty. Myślę, że autorka popełniła tutaj bardzo udaną metaforę do naszego dzisiejszego świata. Powoli zaczynamy zapominać, że to, co pokazują na szklanym ekranie, ma być tylko rozrywką. Granice przesuwają się niebezpiecznie szybko w stronę skrajności. Wracając do historii – myślicie, że spisek zakończył się tylko na polityce? Oj, w takim razie mocno zaskoczy was kontynuacja. Skoro bohaterowie powiedzieli „a”, oni nie pozwolą im się już wycofać i będą zmuszeni wyśpiewać cały alfabet. Żywi albo martwi. Kim są oni? Na trop naprowadzi was „Deadline”, ale czuję, że rozwiązanie poznamy dopiero w „Blackoutcie”. Już nie mogę się doczekać!

Polecam fanom post-apokalips, thrillerów oraz opowieści o zombie. Na pewno dla czytelników o mocnych nerwach i kilku wolnych godzinach – połknięcie ją na raz!

„Każdy koleiny wtajemniczony w tę sprawę to koleina szansa, że wszystko się wyda, zanim będziemy na to gotowi, a wtedy mamy przesrane.”
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-03-2015 o godz 19:58 przez: Zaczytana bez pamięci
"Jest jedna rzecz, w którą zawsze będę wierzył - ludzie zawsze potrafią pogorszyć sytuację. Nieważne, jak jest źle, oni chętnie pogrążą się nawzajem. Czasami zastanawiam się, czy nie byłoby lepiej, gdybyśmy pozwolili zombiakom wygrać.
Shaun Mason"

Gdyby ktoś jeszcze kilka miesięcy temu powiedział mi, że będę czekać na kolejną część cyklu o zombie, nie uwierzyłabym mu. Mira Grant dokonała jednak rzeczy niezwykłej. Oczarowała mnie stworzonym przez siebie światem, w którym ludzie walczą o to, by nie stać się posiłkiem dla wygłodniałych zombie. Udało jej się to zrobić, bo te monstra są tylko tłem dla akcji. Nie wiem, czy przebrnęłabym przez opowieść o tym, jak grupa śmiałków ucieka z resztkami amunicji przed coraz większą grupą nieumarłych chcących ich pożreć. To byłoby chyba ponad moje siły. Mira Grant skupiła się na czymś zupełnie innym. Pokazała świat, w którym żądzą korporacje mające za nic dobro jednostek. Ważne jest tylko to, by zombie nie wgryzły się w tyłki tym, którzy zajmują najwyższej stanowiska. A że umrze wielu ludzi i niektóre tereny zamienią się w pobojowiska? Kto by się takimi rzeczami przejmował?
Deadline jest II częścią Przeglądu Końca Świata, kontynuacją Feed. Wydarzenia z I części sprawiły, że Shaun Mason przypomina wrak człowieka. Przestał wyruszać w teren i stracił chęć do życia. Nie bawi go już drażnienie zombie i bycie szefem innych pracowników Przeglądu Końca Świata. Wszystko zmienia się, gdy w jego drzwiach staje naukowiec uznany oficjalnie za zmarłego. Dochodzi do wybuchu kolejnej epidemii. To nie może być przypadek.
Okazuje się, że fakt o nie powstaniu z martwych naukowca nie jest wcale taki straszny. Zdecydowanie bardziej przerażające jest to, jaką wiedzę posiada. Jednak podjęcie próby uratowania ludzkości nie jest takie proste. Co innego walczyć z bezmózgimi zombie, a co innego z inteligentnymi ludźmi niekoniecznie chcącymi poprawy sytuacji. Zastanawiacie się co z tego wyniknie? Zapraszam w takim razie do lektury.
Wszyscy ci, którzy czytali Feed będą wiedzieli dlaczego to Shaun jest teraz narratorem. Ucieszyło mnie to, że Mira Grant nie zrezygnowała z narracji pierwszoosobowej. Obserwowanie świata oczami bohatera lepiej wprowadza czytelnika w akcję. Przynajmniej takie jest moje zdanie.
Autorka stanęła na wysokości zadania. Deadline jest nie tylko kontynuacją Feed, ale przede wszystkim lekturą, która wciska w fotel. Im bardziej zagłębiałam się w akcję, tym szerzej otwierały się ze zdumienia moje oczy. W życiu nie przypuszczałabym, że można prowadzić takie eksperymenty mające na celu ukrócenie apokalipsy zombie.
Końcówkę Feed czytałam niemalże z łzami w oczach. Nie mogłam pogodzić się z tym, co spotkało Georgię. Liczyłam na to, że w Deadline Shaunowi uda się znaleźć winnego i pomścić siostrę, a tymczasem sprawy się skomplikowały. I to jak. Do tej pory nie udało mi się zebrać szczęki z podłogi po przeczytaniu zakończenia. Czegoś takiego się nie spodziewałam. Nie mogę się już doczekać lektury ostatniej części cyklu. Mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni, bo w tym momencie śmiało mogę powiedzieć, że wiem, że nie wiem nic. Chociaż nie, wiem jedno, Deadline bije Feed na głowę. Oby i Blackout mnie nie zawiódł.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
28-09-2014 o godz 10:39 przez: Kamila Idziaszek
Deadline to już druga część Przeglądu Końca Świata jaką miałam okazję poznać. Feed dosłownie wbiło mnie w fotel i nie mogłam doczekać się kiedy sięgnę po jego kontynuację. Na szczęście długo nie musiałam czekać aby poznać dalszy ciąg przygód głównych bohaterów. Jakie były moje wrażenia po przeczytaniu tej powieści? Jeśli chcecie się tego dowiedzieć zapraszam do zapoznania się z dalszą częścią recenzji.

Po tragicznych wydarzeniach jakie odegrały się w pierwszej części książki, Shaun nie jest już tym samym człowiekiem co kiedyś. Nie może pogodzić się z nową sytuacją, a to co kiedyś sprawiało mu przyjemność, nagle straciło sens. Pewnego dnia w drzwiach jego mieszkania pojawia się naukowiec, który rzekomo powinien już nie żyć. Co takiego ma do przekazania głównemu bohaterowi i jak bardzo wpłynie to na dalsze życie Shauna?

Autorka po raz kolejny pokazuje swój wielki talent i tworzy kolejną niesamowitą powieść. Deadline absolutnie dorównuje poziomem pierwszej części i jest naprawdę zaskakująco dobrą kontynuacją. Mira Grant ma mnóstwo ciekawych pomysłów, które świetnie wykorzystuje. Świat, który wykreowała jest dopracowany w stu procentach, a wszystkie nawet najdrobniejsze szczegóły są ze sobą idealnie połączone. Autorka stworzyła niesamowitą fabułę oraz bohaterów, których nie da się zapomnieć.

Akcja tej książki jest dosyć szybka i bardzo ciekawa. Podczas czytania czytelnik nie musi obawiać się, że zacznie się nudzić, ponieważ autorka co chwilę zasypuje nas kolejnymi wydarzeniami i przygodami głównych bohaterów. Każdy kolejny rozdział coraz bardziej wciąga nas do świata wykreowanego przez autorkę i po jakimś czasie po prostu nie można się oderwać. Prawie pięćset stron tej powieści mignęło przed moimi oczami, ale zorientowałam się dopiero gdy skończyły mi się kartki, które mogłabym przeczytać. Na szczęście już niedługo zabieram się za Blackout i dowiem się jak skończą się przygody Masonów.

Bohaterowie jak zwykle zostali świetnie opisani, dzięki czemu mogłam ich naprawdę dobrze poznać. Każdy z nich miał niepowtarzalny charakter i osobowość. Bardzo zżyłam się z postaciami, które występują w tej serii i naprawdę trudno będzie mi się z nimi rozstać. Z chęcią przeczytałabym kolejne powieści napisane przez Mirę Grant, w której pojawiliby się Shaun i Georgia.

Autorka po raz kolejny kompletnie mnie zaskoczyła swoim zakończeniem. W ogóle nie spodziewałam się takiego obrotu akcji i za to Mira Grant otrzymuje naprawdę dużego plusa. To co stało się na koniec przerosło moje największe oczekiwania. Po takim finale drugiej części jestem pewna, że koniecznie muszę przeczytać Blackout. Zastanawiam się co jeszcze wymyśli autorka i jak poprowadzi losy głównych bohaterów.

Okładka jest dobrze zrobiona i idealnie pasuje do Przeglądu Końca Świata. Książka jest naprawdę dobra i zasługuje na same pochwały. Polecam tę powieść każdemu kto lubi oryginalne pomysły i nie boi się stawić czoło zombie. Oczywiście zachęcam was najpierw do poznania pierwszej części, ponieważ wtedy wszystko lepiej zrozumiecie. Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że Przegląd Końca Świata jest jedną z moich ulubionych serii i wielokrotnie będę do niej wracać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
18-10-2015 o godz 17:48 przez: Marta Jac
Po raz pierwszy usłyszałam o tej trylogii już dosyć dawno. Wcześniej nie czytałam o apokalipsie zombie, więc fabuła bardzo mnie zainteresowała. Sięgnęłam po pierwszą część i o ile początek był po prostu dobry to reszta książki zwaliła mnie z nóg i nie chciała pozwolić powstać. Wzięłam się za "Deadline" bardzo szybko, i choć przeczytane jej szło mi dosyć długo, jestem pewna, że nie było to spowodowane tym, iż książka była nudna, bo taką nie była. Słyszałam tym, że miała być lepsza. Ale dla mnie tak nie jest.

Zacznę od tego, ze jest to kontynuacja utrzymana na bardzo wysokim poziomie, ale nie tak dobrym jak "Feed". Wielu się pewnie ze mną nie zgodzi, ale to moje zdanie. Podobała mi się w tej części zmiana narratora. Wyszło to na ogromny plus, ponieważ możliwość spojrzenia na historię z innego punktu widzenia jest po prostu bardzo fajna. Muszę przyznać, że ten typ narracji nawet bardziej przypadł mi do gustu.

W książce dużo się działo, ale zauważyłam, że jest to akcja, którą można nazwać 'przejściową'. Zaczynamy od dużej dawki akcji i przychodzimy do pauzy, w której gromadzimy zapasy wiedzy. Kolejne strony pełne akcji i napięcia, i kolejna przerwa. Tak dla mnie wyglądała ta część. I mimo wszystko nie przeszkadzało mi to. Wielu powiedziałoby, że to niepotrzebne, może nudne. Mnie podoba się to kombinowanie autorki z wszelkimi wątkami.

No właśnie! Przemieszanie wątków jest tu dosyć ważne, ponieważ pojawia się wątek miłosny. Lekko tylko wspomniany, nie wymuszony, a raczej taki lekko wychylający się na scenę zza kurtyny. Jestem strasznie ciekawa jego rozwinięcia w kolejnej części. Było to dla mnie małe zaskoczenie i muszę teraz przyznać, ze "Deadline" jest nafaszerowane zwrotami akcji i zaskoczeniami. Wiele razy łapałam się na tym, że przestawałam czytać, bo nie mogłam uwierzyć w to co działo się w książce. Czytałam z zapartym tchem i szeroko otwartymi oczami. Nie mówię już o końcówce, która prawie przyprawiła mnie o zawał serca.

"Deadline" to także możliwość do poznania kolejnych świetnych postaci. Jest ich tu wiele, ale najbardziej podobały mi się te stare, znajome postacie, z małą uwagą. A mianowicie - postrzegane z innej perspektywy, oceniane i opisywane przez kogoś innego - a to za sprawą zmiany narracji, o czym wspomniałam wyżej. Mój przecudowny Shaun i reszta jego ekipy się nie zmieniła, ale pozostałą tą samą wspaniałą, odważną i gotową do poświęceń drużyną, która pakuje się w niewyobrażalne problemy.

Druga część właściwie traci do pierwszej tylko kilka małych stopni, ale i tak zasługuje na szansę. Przeczytaliście "Feed" i nie wiecie czy czytać kontynuację? Bez wahania, mogę wam doradzić, że tak. Zdecydowanie. Jest to jedna z lepszych serii jakie kiedykolwiek czytałam i już nie mogę doczekać się kolejnej, niestety ostatniej części.

Moja ocena: 5/6.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
27-09-2014 o godz 11:52 przez: Elenkaa
Przyszedł czas na drugą poznaną niedawno przeze mnie część trylogii "Przegląd Końca Świata". W planach mam również krótkie (obejmujące nie całe 100 stron) opowiadanie "Coutdown", w którym przedstawiona jest historia powstania wirusa Kellis-Amberlee. Dlatego od razu zapowiadam Wam, że wrzesień i październik na moim blogu będą obfitowały w historię o zombie. Dziwię się, że ta seria mi się podoba, bo ja nie nawidzę filmów/seriali o zombie. Ale jednak pani Grant przedstawiła je w trochę inny sposób, który mi się podoba.

Tym razem narratorem jest Shaun, co nie zdziwi osoby, które czytały "Feed". Cieszę się, że nadal narracja jest pierwszosobowa. Shaun się zmienił i to bardzo po tym, co się stało pod koniec części pierwszej. Ciężko jest pisać recenzję tak, aby nie zdradzić wydarzeń z pierwszej książki. A nie chcę spoilerować, bo naprawdę chcę Was przekonać do sięgnięcia po trylogię. Shaun wycofał się nieco z blogowego świata i zajmował się sprawami bardziej organizacyjnymi. Jednak minął rok od tragicznych wydarzeń i Shaun znowu staje się Irwinem. Irwini są to blogerzy, którzy udają się na najniebezpieczniejsze wyprawy i filmują swoje potyczki z zombie. Sa jeszcze Newsie, któzy zajmują się przedstawianiem faktów oraz Fikcyjni - czyli marzyciele piszący wiersze i nie narażający swojego życia dla zabawy (jak Irwini) lub prawdy (jak Newsie).

Shaun po krótce przedstawia to, co się działo w Feed, ale ja zachęcam Was do czytania historii od początku. Razem z naszym głównym bohaterem, stronę "Przegląd Końca Świata" prowadzą Mahir, Becks, Dave, Alaric. Maggie i jeszcze kilku pomniejszych blogerów. Shaun nieoczekiwanie musi rozwiązać zagadkę wraz z doktor Kelly. Czy będzie tak samo niebezpiecznie, jak w przypadku towarzyszenia kandydatowi na prezydenta w czasie kampanii? Oj, będzie jeszcze ciekawiej! I na dodatek wybucha kolejna epidemia, a zespół Shauna jest w samym centrum. Wielka organizacja zamieszana w rządowy spisek, ciągła, nieprzerwana akcja, ludzie pragnący poznać prawdę -wszystko tutaj znajdziecie. I o wiele mniej spotkań z zombie, co mnie niezmiernie cieszy. Pewnie zapytacie: "A co się stało z Buffy i Georgią". Na to pytanie nie mogę Wam odpowiedzieć, tylko po raz kolejny zachęcam do przeczytania "Feed"! Końcówka miażdży jeszcze bardziej, niż w przypadku pierwszej książki, o ile to w ogóle możliwe. Wow.

Czytałam wiele recenzji pierwszych dwóch książek z cyklu i we większości blogerzy pisali, że druga część jest jeszcze lepsza od pierwszej. I z tym muszę się zgodzić. Autorka, pani Grant nie zna listości dla bohaterów. W pewnym momencie szczęka opadła mi do ziemi i okropnie współczułam Shaunowi i to o wiele bardziej niż przy finale "Feed". A uwierzcie - to był mocny finał. A pod koniec ta szczęka po prostu na ziemi została.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
28-08-2015 o godz 12:28 przez: Książkoholiczka w sieci
Po przeczytaniu pierwszego tomu trylogii Przeglądu Końca Świata nie mogłam się powstrzymać, by nie sięgnąć od razu po „Deadline”. „Feed” pozostawiło po sobie niedosyt, dlatego jak najszybciej sięgnęłam po dalsze przygody Masonów, by dać wciągnąć się w ten niebezpieczny i fascynujący świat.

Redakcja Przeglądu Końca Świata nie przewidziała, że kampania senatora, w której brali udział obierze taki, a nie inny kierunek i nieodwracalnie zmieni ich życie, pociągając za sobą lawinę wydarzeń, z którą przyjdzie im się zmierzyć.

„Deadline” pod wieloma względami jest lepsze od „Feed”. W pierwszym tomie autorka skupiła się na politycznych intrygach i karierze Przeglądu Końca Świata, druga część tej historii ukazuje smutek i szaleństwo głównego bohatera, zaznajamia nas również z bardziej techniczną formą wirusa. Pojawiło się dużo obszernych opisów, które jeśli nie skupiamy się na nich dostatecznie, mogą przerodzić się w zwykły medyczny bełkot, całkowicie dla nas niezrozumiały. Mira Grant stara się jednak by wszystko było w miarę zrozumiałe, dlatego wystarczy dostateczne skupienie, by się nie zgubić. Przez całą powieść akcja jednak nie zwalnia, wręcz pędzi, przez co „Deadline” czyta się w zastraszającym tempie.

„Deadline” nie jest książką o zombie. To książka o ludziach odkrywają prawdę nierzadko za cenę własnego życia. To właśnie najbardziej urzekło mnie w tej historii-prawda. Redakcja Przeglądu Końca Świata walczyła o to, by ludzkość ją poznała, by mogła sama zadecydować, co zrobić ze zdobytymi informacjami. Chcieli wyzwolić ludzkość od strachu, by mogła wyjść z domu i sama zadecydować o swojej przyszłości.

Mira Grant udowodniła, że nie ma oporów przed nieustannymi zwrotami akcji, ani, że nie boi się drastycznych rozwiązań. Po zakończeniu Feed, które kompletnie mnie rozbroiło i po którym nie mogłam się pozbierać, myślałam, że autorka nie jest w stanie zrobić nic gorszego. Myliłam się, bo zakończenie „Deadline” jest jeszcze bardziej zaskakujące i wręcz łamiące serce. Myślałam, że autorka nie posunie się aż tak daleko, jednak ona poszła jeszcze o krok do przodu, burząc wszelkie inne domysły.

Sięgając po pierwszy tom tej trylogii, nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo mnie ona zachwyci, jak wiele emocji i uczuć wzbudzi. „Feed” i „Deadline” to jedne z najlepszych książek, jakie przeczytałam w tym roku i wiem na pewno, że „Blackout” również takie będzie. Mira Grant stworzyła niebezpieczny świat, ogarnięty strachem i zombie, który Cię zainfekuje i nie pozwoli o sobie zapomnieć.

http://someculturewithme.blogspot.com/2015/08/zywa-czy-martwa-prawda-nie-odpoczywa.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
02-08-2014 o godz 20:43 przez: Suzanne
„Przegląd Końca Świata. Deadline” to druga część bestsellera „FEED” Miry Grant.
Powieść ta jest o niebo lepsza od pierwszej i nadal pozostaje niesztampową historią o zombie.

Czytanie „Deadline” jest jak bieg na największych obrotach. Zewsząd nadciągają zombie i pojawiają się kolejne kłopoty. Gdy myślimy, że to koniec, ujawnione zostają kolejne informacje, co wymusza kontynuowanie tego maratonu.

Autorka rozpoczyna opowieść rok po wydarzeniach opisanych w „FEED”.
Ekipa Przeglądu Końca Świata nie do końca pozbierała się po tragicznych skutkach asystowania kampanii prezydenckiej.

Kiedy Kelly z Centrum do Zwalczania i Kontroli Chorób (CZKC) pojawia się w domu Shauna Masona przynosząc ściśle tajne informacje, blogerzy zaczynają zbierać siły. Wydarzenia ubiegłego roku to tylko wierzchołek góry lodowej.
Dzięki wiadomościom od dziewczyny wracają do poszukiwań. Chcą znaleźć tych, którzy przyczynili się do śmierci Georgii i wiszącego nad nimi wyroku. W czasie prowadzonego śledztwa odkrywają, że na całym świecie masowo giną ludzie z zespołem rezerwuałowym KA – podobnymi schorzeniami do tego, jakie zdiagnozowano u Georgii. Podążając tym szlakiem kojarzą coraz więcej faktów. Wygląda na to, że rozprzestrzenianie się epidemii KA nie jest czystym przypadkiem, a wywołuje je CZKC. Prowadzi to do wybuchu drugiego Powstania.

W tym tomie uwaga skoncentrowana jest na przeżyciach i odczuciach bohaterów. Autorka rozważa dylematy etyczne i moralne związane z zombie oraz prowadzeniem nad nimi badań – nie zawsze legalnych. Postacie przestają być super bohaterami.
Zaczynają mieć załamania, wątpić i zmagać się ze stratami przyjaciół.

Warto tutaj wspomnieć o Shaunie, który z jednej strony czuje ciężar dowodzenia ekipie Przeglądu Końca Świata wiedząc, że wszyscy na niego liczą, a z drugiej zmaga się ze stratą siostry. Pozostali bohaterowie borykają się z żałobą, oszustwem i życiem na krawędzi, co nie pozostaje bez konsekwencji. Bohaterowie nie dopuszczają do siebie myśli, że „może być jeszcze gorzej”,bowiem bardzo szybko okazuje się, że prawdziwe zagrożenie jest jeszcze przed nimi...

Powieść zawiera kilka zwrotów akcji, co może sprawiać wrażenie lekkiego zamieszania w fabule.
Sytuacja bohaterów potrafi się zmienić ze strony na stronę książki o 180 stopni. Przy takiej ilości zawirowań nie sposób odgadnąć jakie będzie zakończenie powieści. Szkoda, że nie mam ostatniej części tej serii, czekam na nią z niecierpliwością. Thriller „Deadline” jak najbardziej polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
29-06-2015 o godz 09:54 przez: mrdraco1920
"Jest jedna rzecz, w którą zawsze będę wierzył – ludzie zawsze potrafią pogorszyć sytuację."

Doczekaliście się! Przyszedł ten piękny moment, kiedy mogę zrecenzować wam kolejny tom, póki co, genialnej trylogii o umarlakach. Prawdopodobnie nie będziecie musieli długo czekać na opinie odnośnie ostatniego tomu, bo nie ukrywam, że ostatnie rozdziały drugiego tomu tak mnie pochłonęły, że muszę widzieć jak dalej potoczą się losy Shauna.

Co mnie zaskoczyło, akcja książki nie jest już tak nudnawa, jak na początku była w pierwszym tomie - ogromny plus. Mogę wam powiedzieć, że czytając Deadline, wielokrotnie myślałem, że będę miał atak serca. Kiedy czytacie tę książkę i myślicie, że na chwilę zrobi się spokojnie, to jesteście w błędzie. Ta książka to kosmiczny rollercoaster, gdzie nie można ufać zombie, a co dopiero ludziom.

Trochę byłem zmartwiony, że ktoś pomylił fakty w książce, nie wiem czy to wina autorki, czy tłumaczenia, ale parę razy zauważyłem pewną niezgodność, ktoś pozmieniał daty we wpisach opublikowanych na blogach naszych bohaterów i gryzło mi się to z wydarzeniami z poprzedniej części - trudno, może po prostu to ja czegoś nie ogarnąłem.

Fabuła drugiego tomu skupia się na uzyskaniu odpowiedzi na temat Kellis-Amberliee. Grupa Przeglądu końca świata jest na tropie naprawdę ciekawych skandali, których nie może opublikować. W tej części pojawia się kilka nowych bohaterów, większość z nich daje się łatwo polubić. Szkoda mi jednej bohaterki, bo mam wrażenie, że ją wykorzystali, a ona biedna nie potrafiła się bronić (doktorek). O dziwo w tej części było bardzo dużo zombie, nie no fakt, to jest książka o zombie, ale po przeczytaniu pierwszego tomu spodziewałem się czegoś innego, nie zawiodłem się. A teraz przejdę do pewnej rzeczy, która zrujnowała moje myślenie i w ogóle mój mózg, albo jego resztki, eksplodował.

Tę książkę koniecznie trzeba przeczytać, odstawiam ją na półkę z myślą, że na pewno do niej wrócę. Niech moja wyobraźnia i zawał serca się uspokoi. Jeżeli również chcecie doświadczyć podobnych wrażeń to przeczytajcie Deadline. Ta książka was pochłonie!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
14-05-2015 o godz 16:12 przez: Książkożercy
Mira Grant posiada typowy męski styl. Mocno trzyma się fabuły, interesuje ją akcja, nie skupia się na opisach postaci. Szczególnie widać to w Deadline. W pierwszej części nużyły mnie zbyt długie opisy nieistotnych szczegółów (np. budowa okularów), więc ku mojej uciesze w Deadline zbyt wielu ich znajdziemy.

W tej części narratorem jest Shaun i uważam, że w tej roli sprawdza się lepiej niż Georgia (chociaż różnica między nimi jest niemal niezauważalna). Głównie dlatego, że w jego narracji w końcu pojawia się humor, którego brakowało mi w Feed. Ironiczne wstawki zdecydowanie uprzyjemniają lekturę książki, w której akcja mknie na łeb, na szyję. Podtrzymanie relacji Georgia – Shaun było świetnym zabiegiem, dzięki któremu Shaun jest jeszcze lepszą postacią. Po raz kolejny pokazuje, jak oddanym i kochającym jest bratem. W końcu z codziennego życia wiemy, że braterskiej relacji nigdy za wiele.

W Deadline długich i męczących opisów nie znajdziemy, bo fabuła jest mocno rozbudowana i praktycznie zaczyna się trzęsieniem ziemi. Podobnie jak w Feed jest to misternie wykreowana historia trzymająca ciągle w napięciu. Więcej tu akcji, więcej zombie, więcej wirusów. Ponieważ żywe trupy nie kręcą mnie za bardzo, nie mogę zaprzeczyć , że to ostatnie to najciekawszy wątek w serii Przegląd Końca Świata. Jeżeli jednak ktoś czytał jedną książkę po drugiej, może być niekiedy męcząco i nużąco, bo w Deadline pełno wyjaśnień i odniesień do pierwszej części. Prawda jest najważniejsza, mówią bohaterowie Grant, ale dopiero w tej części to wszystko nabiera odpowiedniego wydźwięku: w całym tym brutalnym świecie jest tyle sekretów, tajemnic, teorii spiskowych, że zupełnie nie wiadomo, komu wierzyć; kto jest dobry, a kto zły; ale jednocześnie wszystko napisane jest w przemyślany i inteligentny sposób.

Podsumowując Deadline w trzech słowach: więcej, bardziej, lepiej. Początek jest mocny niczym wystrzał z dobrego pistoletu, ale zakończenie to już wystrzał armatni. Czyste szaleństwo! Zdecydowanie nie obawiam się o poziom trzeciego tomu. Boję się jedynie, co jeszcze pani Grant wymyśli.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
07-07-2015 o godz 12:59 przez: Sophie Salvatore
Druga część cyklu zaczyna się smutno. Shaun Mason nie potrafi poradzić sobie z wydarzeniami, które miały miejsce kilku miesięcy temu. Z każdym kolejnym dniem w jego życie wkrada się monotonność, smutek i cierpienie. Shaun, choć kiedyś nieustraszony Irwin teraz nie potrafi wykrzesać z siebie cienia radość. Szansa na odzyskanie wewnętrznego spokoju i dokonania zemsty pojawia się wraz z tajemniczą doktor Connolly. Kobieta choć teoretycznie nie żyje od jakiegoś czasu, staje w drzwiach mieszkania Shauna. To co przekaże Masonowi i jego współpracownikom z Przeglądu Końca Świata może zmienić ich podejść do wielu spraw. Jak się okaże prawda ma wiele oblicz a część z nich jeszcze nie została odkryta i zbadana. (... )
W "Deadline" Mira Grant wprowadza nas w coraz głębsze tajniki medycyny, informatyki, technologii i wirusologii. To fajne połączenie dzięki, któremu mogłam nie tylko cieszyć się fabułą książki, ale też dowiedzieć się czegoś pożytecznego. Mira Grant pokazuje, że żaden temat nie może być nudny, trzeba tylko umieć umieść go w odpowiednim miejscu. (.. )
Książki Miry Grant to ciekawe połączenie horroru z nauką i technologią.Zarówno "Deadline" jak i "Feed" to przerażające opowieść o nauce i bezwzględność człowieka.

Zapraszam na blog : recenzje-sophie.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
11-12-2014 o godz 21:03 przez: Fenko
Byłam przekonana, że druga część, ze względu na zmianę narracji (opowiada Shaun), nie przypadnie mi do gustu. Znam kilku zaledwie autorów, którzy po mistrzowsku potrafią wczuć się w myślenie postaci o płci innej niż swoja własna. Połknęłam jednak kilka stron i pomyślałam: Dobra, ta część jednak dorównuje pierwszej! Autorka być może nie wcieliła się w Shauna z taką łatwością, z jaką zrobiłby to facet (dostrzegałam pewne podobieństwa do Georgii), ale na pewno posiadła tajemnicę zniewalania czytelników.

Shaun, brat Georgii, nie jest już tym samym wesołym towarzyszem zabaw jęczących zombie, a jednak ta zmiana bardzo mi się spodobała. Cierpienie człowieka, który stracił cząstkę siebie, Autorka ukazała z odpowiednią dawką humoru (kto by nie polubił szefa, co to skacze do Ciebie z pięściami, jeśli krzywo na niego spojrzysz?). W książkach młodzieżowych pochylanie się nad tym, co czuje bohater, jest dość rzadkie i często ogranicza się do dwóch zdań, więc ten aspekt wyszedł doskonale. Shaun wypadł w moich oczach jak niezwykle sympatyczny szaleniec.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
29-10-2013 o godz 11:25 przez: Lena
W tym tomie pisarka bardziej skupiła się na przeżyciach i odczuciach postaci. Poznajemy dylematy związane z zombizmem i prowadzonymi nad nim badaniami, nie zawsze legalnymi. Pojawia się też więcej interakcji, których w ,,FEED” brakowało – mamy zaledwie okruch romansu i związków, postacie przestają być superbohaterami, a zaczynają wątpić, mieć załamania i zmagają się z kolejnymi stratami. Autorka nieźle namieszała w książce, dla niej jeden zwrot akcji to za mało. Dwa? Toż to dopiero początek. Pod tym względem nie daje czytelnikowi wytchnienia. Sytuacja naszych bohaterów może się diametralnie zmienić ze strony na stronę. Przy takiej ilości zawirowań nie sposób przewidzieć zakończenie. Deadline chwyci Was w żelazny uścisk niczym stado zombie i zainfekuje wirusem, który sprawi, że nie odłożycie książki, dopóki nie poznacie zakończenia. Jeśli podobało Wam się Feed, to Deadline powinno całkowicie podbić Wasze serca. Ma więcej zwrotów akcji i mocniej balansuje nad przepaścią pełną zombie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Zaczarowany Świat Sary. 52 challenge Opracowanie zbiorowe
4.7/5
28,32 zł
42,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Cud, Miód, Malina Jadowska Aneta
4.6/5
28,51 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Święto ognia Małecki Jakub
4.7/5
28,32 zł
42,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Głodna Puszcza Mortka Marcin
4.6/5
26,50 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Czas Żniw. Tom 1 Shannon Samantha
4.6/5
27,14 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Wojny biznesowe Brown David
4.6/5
32,28 zł
49,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Nie ma tego Złego Mortka Marcin
4.5/5
26,18 zł
38,99 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego