Prawdodziejka. Czaroziemie. Tom 1 (okładka  miękka, 10.2016)

Wszystkie formaty i wydania (2): Cena:

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Safiya i Iseult, młode czarodziejki, znów wpadły w tarapaty. Muszą uciekać. Natychmiast.

Safi jest jedyną w Czaroziemiach prawdodziejką, zdolną zdemaskować każde kłamstwo. Swój dar trzyma w sekrecie, inaczej zostanie wykorzystana w konflikcie między imperiami. Z kolei prawdziwe moce Iseult są tajemnicą nawet dla niej samej. I lepiej, żeby tak zostało.

Safi i Iseult pragną jedynie wolności. Niebezpieczeństwo czai się tuż za rogiem. Zbliżają się niespokojne czasy, wojna wisi w powietrzu i nawet sojusznicy nie grają fair. Przyjaciółki będą walczyć z władcami i ich najemnikami. Niektórzy posuną się do ostateczności, by dopaść prawdodziejkę.

"»Prawdodziejka« to niesamowita opowieść o pięknej przyjaźni i odkrywaniu swojego przeznaczenia. Nieprzewidywalnie uknuta intryga, porywająca przygoda, oryginalny świat i pełnokrwiści bohaterowie – nie możecie tego przegapić!"
Magdalena Senderowicz, BookGeek.pl

"W »Prawdodziejce« jest wszystko: zuchwałe kradzieże, szermierka, głęboka przyjaźń, oszustwa, magia, piraci i romans. Ta powieść was zachwyci!"
Robin Hobb

"Zróbcie miejsce na półce z ulubionymi książkami – »Prawdodziejka« wejdzie do kanonu. Przypomniała mi, dlaczego sięgnęłam po fantastykę: znajdziemy tu niebezpieczny i tętniący życiem świat, bogato nakreślone postaci i olśniewającą intrygę godną najlepszych powieści Megan Whalen Turner, Robin Hobb i Jacqueline Carey. I o ile Susan Dennard oddaje hołd klasyce, to kładzie również podwaliny pod zupełnie nowy rozdział w historii gatunku. Nie przegapcie!"
Sarah J. Maas

"Dynamiczna opowieść i w pełni wykreowany magiczny świat. Bogactwo opisów Dennard, wnikliwa charakterystyka bohaterów i zapierające dech w piersiach sekwencje akcji trzymają czytelnika w napięciu!"
Publishers Weekly

"Dwie zadziorne bohaterki, które wolą same wyratować się z opresji, niż zostać uratowanymi. Czytelnicy zatoną w tym świecie i z niecierpliwością będą czekać na kolejną odsłonę."
Booklist


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

ID produktu: 1130144121
Tytuł: Prawdodziejka. Czaroziemie. Tom 1
Tytuł oryginalny: Truthwitch
Seria: Czaroziemie
Autor: Dennard Susan
Tłumaczenie: Kołek Regina, Pawlak Maciej
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 400
Numer wydania: I
Data premiery: 2016-10-12
Rok wydania: 2016
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 212 x 35 x 139
Indeks: 20214630
średnia 4,3
5
78
4
44
3
12
2
5
1
3
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
103 recenzje
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
27-12-2018 o godz 14:51 przez: mateo16 | Zweryfikowany zakup
Polecam książę wszystkim którzy lubią magię, niekoniecznie tą znaną z większości tytułów. Tutaj auto tworzy nowe dziedziny magi, które świetne wplata w baśniowy świat dla starszego odbiory. Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-12-2020 o godz 12:26 przez: Natalka | Zweryfikowany zakup
Świetna książka, odrazu sięgnęłam po druga część. Fakt, w niektórych momentach przewidywalna, ale zdecydowanie warto kupić!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
06-02-2022 o godz 17:48 przez: Anonim | Zweryfikowany zakup
Fantastyczne fantasy. Polecam każdemu fanowi tego gatunku
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
22-03-2017 o godz 21:41 przez: Klaudia Malik
Różnie to bywa z literaturą fantasy. Czasem natrafiam na książki na naprawdę wysokim poziomie, a czasem na takie, które chyba jedynie z nazwy zaliczają się do gatunku. Dlatego dość sceptycznie podchodzę do książek, które na rynku figurują jako fantasy, ale są kierowane głównie do młodzieży. Jak więc było z "Prawdodziejką"? Safiya i Iseult to więziosiostry. Jedna mogłaby skoczyć w ogień za drugą, co nie jest aż tak dalekie od prawdy, gdyż młode czarodziejki nieustannie wpadają w tarapaty. Safi ma wyjątkowy dar, potrafi rozpoznać, czy ludzie mówią prawdę. To dlatego władcy imperiów pragną ją wykorzystać do własnych celów, a dziewczyna musi ciągle uciekać i żyć w ukryciu. W ślad za nią podąża Iseult, lecz pewne okoliczności zmuszają przyjaciółki do rozstania… Tak jak wspomniałam we wstępie, różnie to bywa z książkami o takiej tematyce. "Prawdodziejka" miała ciekawy koncept i autorka całkiem ciekawie zbudowała podwaliny na nowe uniwersum fantasy, lecz nie można powiedzieć, aby wybrnęła z zadania całkowicie bezbłędnie. Książka ma ogromny potencjał, który moim zdaniem nie został w pełni wykorzystany w tym tomie, natomiast widzę tu pewne pole do popisu dla autorki przy kontynuacji. Tym samym do pierwszej części mam pewne zastrzeżenia, mimo tego, że całokształt wywarł na mnie całkiem pozytywne wrażenie. Już sam początek zwiastuje nam szybką akcję i multum wydarzeń. Mimo to, "Prawdodziejka" porwała mnie dopiero od mniej więcej drugiej połowy, gdyż przez pierwszą część książki, starałam się nie zagubić w stworzonym przez autorkę świecie. Bo chociaż uniwersum jest bardzo ciekawe, to jednak nie zostało w pełni przybliżone czytelnikowi. Mamy więc Czaroziemie, miejsce, gdzie ludzie obdarzeni są innymi mocami – i trzeba przyznać, że zapowiada to iście wyjątkową uczta dla miłośników tradycyjnego fantasy. Książka czerpie z pewnych klasycznych motywów, ale jednocześnie zachowuje przy tym oryginalność. Najwyraźniej jednak szybkość akcji sprawiła, że Susan Dennard nie poświęciła wystarczającej uwagi na opisanie świata, który stworzyła. Pobieżnie opisuje kolejne miejsca, i choć dokładnie przemyślała historię krain Czaroziemia, to praktycznie nic nie wspomniała o kulturze, czy tradycji. Czuć pewien niedosyt, gdyż uniwersum zapowiada się na tyle obiecująco, że czytelnik chciałby dowiedzieć się jak najwięcej na jego temat. Liczyłam też na trochę szersze rozwinięcie wątku prawdodziejstwa. Safi używała swej mocy sporadycznie i właściwie nie robiła tego do żadnych co istotniejszych celów. Tutaj jednak jestem w stanie przymknąć na to oko, ponieważ zakończenie sugeruje, że to dopiero w kontynuacji, główna bohaterka naprawdę pokaże, co potrafi. Bardzo chciałabym dowiedzieć się więcej na temat umiejętności Safi, prześledzić jej działania w naprawdę poważnej kwestii i wygląda na to, że wszystko to, pojawi się w drugim tomie. Jak już mowa o mocach, to bardzo intrygującą postacią jest Krwiodziej. Czarny charakter, którego potęga fascynuje i momentami zatrważa czytelnika. Minęło trochę czasu, zanim przekonałam się do Safi, za to od pierwszej strony moją sympatię zdobyła Iseult. Jej rozsądek i opanowanie były mi zdecydowanie bliższe niż wybuchowy temperament Safi, który jednak z czasem również polubiłam. Szczególnie, kiedy było mi dane śledzić jej utarczki słowne z księciem Merikiem, inteligentne i humorystyczne, czyli takie, jakie powinny być takie słowne utarczki. Postać księcia została zbudowana na pewnych schematach, a jednak widocznie mam zbyt miękkie serce, ale nie jestem w stanie narzekać na Merika, gdy pomyślę o jego oddaniu dla załogi oraz umiejętności postawienia dobra poddanych, nade wszystko inne. I choć wątek miłosny jest przewidywalny, to tu również nie mogę zaprzeczyć, że relacja między bohaterami jest w pewien sposób ujmująca. Taka… urocza? W takich momentach zastanawiam się, gdzie podziało się to moje zwyczajowe uprzedzenie do wątków miłosnych ;) To jednak nie miłość, a przyjaźń, gra w tej historii pierwsze skrzypce. Safi i Iseult to przyjaciółki na śmierć i życie, i byłam pod wielkim wrażeniem siły ich przyjaźni. Tej relacji bardzo często brakuje mi w książkach fantasy – Susan Dennard uzupełniła tę lukę, dzięki czemu i inne wady powieści bledną w obliczu ponadczasowych wartości, jakie wplotła w fabułę. "Prawdodziejka" to książka dobra, nie wybitna, nie wyjątkowa, ale taka, którą warto poznać. Mimo pewnego niedopracowania w kreacji świata i zbyt powierzchownego rozwinięcia niektórych wątków, z pewnością wyróżnia ją ciekawy pomysł i zaakcentowanie roli przyjaźni w naszym życiu. Bohaterowie zyskują naszą sympatię, choć może nie od pierwszej strony, ale później z zainteresowaniem śledzimy rozwijające się pomiędzy nimi relacje. Prawdodziejka może nie wejdzie do kanonu, jak to stwierdziła Sarah J.Mass, ale warto dla niej zrobić miejsce na naszej półce.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
4/5
24-10-2016 o godz 19:01 przez: wiktoria
https://wiktoriaczytarazemzwami.blogspot.com/2016/10/53-by-dobry-najlepszy-wojownik-z-ktorym.html

Rozkładamy książkę na łopatki, czyli jej plusy i minusy.


✔ Jeju czy ta książka nie jest przepięknie wydana? Parę elementów na okładce może i bym zmieniła, ale całokształt wyszedł znakomicie. Mapa, która znajduję się w środku rewelacyjnie się prezentuje, chociaż sama rzadko z nich korzystam, to w tym przypadku była pomocna. Rozdziały nie są za długie, więc jak tylko miałam wolną chwilę czytałam.
✔ Główne bohaterki to silne kobitki, a takie moim zdaniem są najlepsze. Oszczędzają nam wyżalania się nad swoim losem. Jak tylko coś się dzieje, przechodzą do działania. Mimo że się różnią, bo Iseult nosi czarny warkocz, ma bladą skórę, piwne oczy, a Safi nosi rozpuszczone kosmyki o kolorze jasnopszennym, posiada ciemną opaleniznę i niebieski oczy, to łączy je skomplikowana więź. Dzięki temu, że Iseult uratowała kiedyś życie Safi, złączyły się i kiedy tylko są razem ich moce działają lepiej. Wtedy też zaprzyjaźniły się, ta więź między nimi jest tak rewelacyjnie opisana, że od razu uwierzyłam Pani Susan, że nie mogłoby być inaczej, one skoczyły by za sobą w ogień, obie się wspierają w każdej decyzji, mimo że niektóre są bardzo głupie.
✔ Wszystko zaczyna się od popełnienia błędy przez prawdzodziejkę, przez to że nie było obok jej więziosiotry, jej moc zawiodła, nie wyczuła kłamstwa i przegrała ich wszystkie pieniądze. Od tego momentu nie opuszcza nas napięcie. Cały czas coś się dzieję, targają nami emocję. Radzę wam tę książkę czytać w skupieniu, bo jak tylko na chwilę zamkniecie oczy może wam coś umknąć.
✘ No i tutaj mam jedyny minus. Ja czytałam ją o różnych porach dnia, w różnych miejscach, nie miałam w danej chwili czasy by usiąść i przeczytać ją w całości, i przez to się czasami gubiłam. Po prostu w wypadku tej książki jest potrzebne dużo skupienia.
✔ Nowy świat fantastyczny. Jaki miłośnik literatury fantastycznej tego nie lubi? W tym wypadku było to wyzwanie, ale bardzo mi się podobało. Autorka potrafi opisać nam to co ma w głowie, w tak dobry sposób, że czułam się jakbym sama tam była, a to nie często mi się zdarza. Pani Susan stworzyła też coś bardzo świeżego, pradzodziejki, słowodziejki, krwiodziej, więziodzieje, sercowięzi itd. Nowe nazwy, która poznać przyszło mi bardzo łatwo. Jeśli tylko pojawiała się nowa nazwa to zaraz była ona w jakiś ciekawy sposób tłumaczona. W tym świecie możecie się zatracić.
✔ Wątek miłosny też się pojawia. Nie chce zdradzać między kim, bo to się rozkręca pod koniec tej książki, ale sama tak się w niego wkręciłam, że aż mi było smutno pod koniec tej części, że się muszę z nimi rozstać. Ja już chce następną część!
✔ Lekki bardzo humorystyczny styl autorki, który bardzo pomaga nam zatracić się w tej historii. Żarty, które się pojawiają wydaję mi się, że rozśmieszą każdego, więc pozostaje wam tylko czytać i się śmiać.
✔ Zakończenie było niesamowite. Mogłabym napisać, że pod koniec dużo się działo, ale przez całą książkę bardzo dużo się działo i to trwało do samego końca. Czuję wielką ochotę by sięgnąć po następną część, już się nie mogę doczekać i mam nadzieję że wy również zostaliście chociaż troszkę przeze mnie zachęceni.

Podsumowując Prawdzodziejka to cudowna historia, w której zakochacie się jak tylko poświęcicie jej troszkę czasu. Niesamowity świat fantastyczny jak zarówno humor pozwoli wam przenieś się do zupełnie innej krainy i na pewno oderwiecie się od rzeczywistości. Poznacie też bardzo dobrze wykreowane bohaterki, autorka opisała je oraz ich relację rewelacyjnie. Nie odkładajcie tej książki na później! Idźcie do sklepu i kupcie tę książkę, bo naprawdę warto.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
30-12-2017 o godz 00:05 przez: Anonim
Koniec roku, czas podsumowań, no i oczywiście wybierania najlepszych książek. Rzutem na taśmę przeczytałam jeszcze jedną powieść i zdecydowanie się nie zawiodłam. Powiem więcej, spośród książek przeczytanych przeze mnie w 2017 ta pozycja z pewnością znalazłaby się w (mam nadzieję 😉) zaszczytnym gronie 5 najlepszych. Panie i Panowie, przedstawiam Wam dzisiaj "Prawdodziejkę" Susan Dennard WIĘZIOSIOSTRY 👭 Safiya i Iseult to najlepsze przyjaciółki od wielu lat. Safi jest Prawdodziejką - umie rozpoznać, gdy ktoś kłamie. Jest domną z wysokiego rodu, jednak musi ukrywać swój dar, by nie zostać wykorzystana do gierek politycznych. Jednak podczas wielkiego balu, tańca z pewnym księciem oraz niespodziewanych zaręczyn zmienia się wszystko. Z kolei Iseult to Nomatsanka, dyskryminowana przez swoje pochodzenie. Całe życie wierzyła, że jest więziodziejką, jednak teraz ujawniają się jej nowe zdolności. A są to umiejętności złowieszcze i niezmiernie niebezpieczne. Merik to książe Nubrevny - państwa, które chyli się, ku upadkowi. Jednak on nie cofnie się przed niczym, by uratować swój kraj. Ich drogi się zeszły, dziewczyny pragną jedynie wolności, jednak przyjdzie im stawić czoła niebezpieczeństwom większym, niż mogłoby się wydawać. FRIENDSHIP IS MAGIC 💖 Mhe verujta. - Zaufaj mi, jakby moja dusza była twoją duszą Uwaga - to jedna z niewielu powieści dla młodzieży, gdzie nie dominuje miłość. Bo, choć znajdziemy niewielki wątek miłosny, to właśnie przyjaźń między dziewczynami jest bez wątpienia w tej powieści najważniejsza. Safi i Iseult są gotowe oddać za siebie życie. różnią się prawie wszystkim (od wyglądu, po temperament), ale są doskonale zgrane i dla przyjaźni są w stanie poświęcić wszystko. Tego mi mocno brakowało w książkach YA! KOCHAM KRWIODZIEJA 😈 Wyczuł krew… ostrą woń krwi. Dzikiej krwi. Krwi, która przywodziła mu na myśl łańcuchy górskie i zbocza urwisk, łąki usiane dmuchawcami i prawdę ukrytą pod śniegiem. Wszyscy bohaterowie są wykreowani wprost niesamowicie, nie ma postaci, która nie zapadła mi w pamięć. Autorka bez wątpienia postawiła na kontrast osobowości, dzięki czemu nawet postacie drugoplanowe są niezwykle barwne. Jednak moim zdaniem Aeduan, czyli krwiodziej po prostu rządzi. Zdolność pozwala mu na wytropienie kogoś po zapachu jego krwi, ale również... na całkowitym odcięciu krwi... Mroczny, tajemniczy, czasem bezwzględny, ale przy tym niezwykle honorowy. Niby w powieści jest "tym złym", ale ja wierzę, że okaże się kompletnie inny i przewiduję (A co mi tam! Pobawię się w wróżodziejkę!) wątek miłosny z jego udziałem w kolejnych tomach. WJEŻDŻAMY DO CZAROZIEM To nie wolności pragnęła. Pragnęła w coś wierzyć, w coś, dla czego mogłaby biec na złamanie karku i walczyć z narażeniem życia, ku czemu mogłaby wyciągnąć ręce w każdej sekundzie życia. Akcja, bez zbędnych opisów, po prostu rusza. Jesteśmy od razu wrzuceni w tarapaty, w jakie wpadły nasze główne bohaterki, a potem... rozwój fabuły to marzenie. Ta powieść to jazda bez trzymanki i zbędnych przystanków. Żaden szczegół nie jest bez znaczenia, a zmiany punktów widzenia, powodują, że fabuła się zmienia (ale mi się zrymowało 😇). Różnorodność problemów, jakie stają przed bohaterami jest po prostu ogromna (od napaści stworzeń przez wizje we śnie, zerwane sojusze i gierki polityczne, aż po chorobę). Dziewczyny doświadczają tyle przygód w ciągu jednego dnia, że mi, by wystarczyło na pół życia. Często piszę na tym blogu, że "akcja jest wartka", ale z TAKĄ od dawna się nie spotkałam. ZŁA AUTORKA Autorka była pełnosprytna. Nie uratowała biednej Klary, nie dała jej spokojnie iść spać. Ba, podstępem zmuszała ją, by przewracała kolejne strony. Oj, nieładnie, nieładnie. Zostawiała na mnie haki, mnóstwo celowych niedopowiedzeń, lub poszlak, o których WIADOMO, że będą niezmiernie znaczące. Więc co robimy? Czytamy rozdział, po rozdziale, czekając na wyjaśnienie. Taka mnogość wątków, pozornie mniej istotnych, sprawia, że powieść jest niesamowicie wprost wciągająca. Jej po prostu nie można odłożyć! Co więcej Susan Dennard po prostu zakończyła sobie powieść! W TAKIM momencie! I gdzie tu sprawiedliwość! To powinno być karalne, bo przecież muszę teraz czekać AŻ jeden dzień na tom drugi. PIERWSZY GRYZ? BLEE 😋 - jedz domno...O,, chwileczkę! Byłbym zapomniał. - wyjął łyżkę z kieszeni płaszcza.- Pełen serwis, co? Wiesz, ilu ludzi na górze zabiłoby za łyżkę?- A wiesz - wypaliła - ilu ludzi mogłabym zabić łyżką? Świat jest wykreowany wprost niesamowicie (WRESZCIE! nie mamy jednego wybrańca, który jako jedyny włada magią - tu jest jak w Harrym Potterze "i ten mały, i ten duży może magiem być"). Jednak teraz przyszła kolej na malutki (i moim zdaniem jedyny) minus tej powieści. Na początku ciężko mi było "wgryźć się" w ten świat i irytowały mnie dziwna konstrukcja nazw (tj. więziodziej, zielodziej, krwiodziej). Jednak po pierwszych 50 stronach szybko się przyzwyczaiłam i już nie wyobrażam sobie, by nazwy zdolności czarodziejów były inne. DLA GEOGRAFÓW Mapk
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
06-03-2017 o godz 13:46 przez: Wiedźma
Główne bohaterki, Safiya i Iseult, to młode czarodziejki, próbujące żyć na własny rachunek. Nieszczególnie im to wychodzi, ponieważ wiecznie wpadają w tarapaty. I tym razem nie jest inaczej: muszą uciekać z miasta, nie mając żadnych środków do życia, a jakby tego było mało, obie muszą się mocno pilnować. Safiya jest prawdodziejką, jedyną czarodziejką potrafiącą rozpoznać kłamstwo, więc nikogo nie powinno dziwić, że władcy ostrzą sobie na zęby na jej umiejętności, a Iseult pochodzi z nieszczególnie lubianego ludu. Safi i Iseult są przyjaciółkami i więziosiostrami, chociaż dzieli je właściwie wszystko: pochodzenie, charakter, rodzaj magii. I niestety przez te różnice obie postaci są bardzo naciągane. OK, rozumiem, że taka była idea: wzajemne uzupełnianie się, wypełnianie braków itp., ale to się nie sprawdziło. Prawdodziejka jest żywiołowa, najpierw działa, a dopiero potem myśli, nie potrafi się na niczym skupić i... przerasta ją podstawowa tabliczka mnożenia. Z kolei Iseult jest ostoją spokoju i rozsądku. Zawsze ma plan jak wyciągnąć je z kabały, w którą wplątały się dzięki Safi. Podstawowe pytanie: dlaczego w ogóle pozwala na podejmowanie takich głupich akcji, skoro wie, że skończą się porażką? Takich bzdur jest niestety bardzo dużo. Mam wrażenie, że autorka na siłę chciała rozbudować fabułę i przez to stworzyła kilka absolutnie bezsensownych potworków. Bo gdyby jedna z dziewczyn zabiła prawie nieśmiertelnego przeciwnika, kiedy miała ku temu okazję, to w sumie nie miałyby już przed kim uciekać. W związku z tym lepiej było stwierdzić: "Eee, nie... Jednak cię nie zabiję, chociaż wiem, że będziesz nas ścigał...". No i czy naprawdę tak ciężko jest zostać w płaszczu, w którym jest się niewyczuwalnym dla bardzo potężnego wroga? Lepiej zrzucić osłonę przy najbliższej okazji, żeby dać się wyczuć. Naprawdę rozumiem potrzebę tworzenia zwrotów akcji budujących dynamiczną fabułę, ale nie zgadzam się na opieranie ich na głupocie i absurdzie. Z powodu bardzo kiepsko napisanych głównych bohaterek oraz tych potworków fabularnych początek historii czytało się tragicznie. Nie pomagał tu również styl Dennard, która postawiła sobie za sprawę honoru wrzucanie tekstów i opisów rodem z fanficków gimnazjalistek. Książę z truskawkowymi lokami, który był zbyt przystojny, żeby go poważnie traktować, "malownicze opady szczęki" (dosłowny cytat dotyczący kobiet na uroczystym balu), infantylne przepychanki słowne zakończone wytykaniem języka... Psuło mi to odbiór książki. Poza tym na przestrzeni pierwszych 70 czy 80 stron autorka próbowała wyjaśnić tyle rzeczy dotyczących świata, że w pewnym momencie nie miałam już pojęcia, o co jej chodzi. Poza tym dodawała informacje niby przy okazji czegoś innego, przez co wypadało to w sposób wymuszony i nienaturalny. Ale trzeba przyznać, że książka nie jest pozbawiona solidnych zalet. Niestety problem polega na tym, że pojawiły się mniej więcej dopiero w połowie książki, przez co wiele osób mogłoby nie dojść do tego momentu. Przede wszystkim uwielbiam kilku bohaterów pobocznych, a szczególnie wuja Safi, Leopolda (to ten książę z truskawkowymi włosami) i Evrane. Są to doskonałe, nieoczywiste postaci z ogromnym potencjałem i mogą jeszcze bardzo mocno namieszać w historii. Mam nadzieję, że Dennard wykorzysta ich możliwości. A gdybym miała wybrać wyłącznie jedną postać, którą chciałabym lepiej poznać, to bez chwili wahania wybrałabym wuja Safi. Podoba mi się, że najważniejszym elementem spajającym ze sobą postaci jest przyjaźń. Owszem, pojawia się wątek romansowy (dość irytujący), jednak nie przyćmiewa najważniejszych więzi. Szkoda tylko, że dużo bardziej przypadła mi do gustu para Merik-Kullen niż Safi-Iseult. Może dlatego, że przyjaźń obu panów jest bardziej dojrzała i stabilna. Poza tym w pewnym momencie fabuła nabiera bardzo ładnego i (prawie) niewymuszonego tempa, więc całość zmienia się w prawdziwą powieść przygodową. Dużo się dzieje, akcja rozgrywa się na kilku płaszczyznach i jest wystarczająco spójna, żeby sprawiała przyjemność. Wygląda na to, że wraz z rozwojem fabuły Dennard trochę uspokoiła swoje fanfickowe zapędy i skupiła się na stworzeniu czegoś ciekawego. Rzuciła kilka uwag, zostawiła parę sugestii i niedopowiedzeń, zaintrygowała wątkami pobocznymi... Mam nadzieję, że w kolejnej części skupi się na rozbudowaniu i wyjaśnieniu tych fragmentów, ponieważ to one stanowią najmocniejszy element książki i sprawiają, że mimo wielu wad, ostateczny wydźwięk Prawdodziejki jest pozytywny. Nie mogę z czystym sumieniem polecić Prawdodziejki, ponieważ początek jest bardzo toporny, chaotyczny i infantylny. Mimo to, gdy książka się skończyła, poczułam nutkę żalu, bo w pewnym momencie nawet udało mi się wciągnąć w fabułę i chętnie poznałabym tajemnice stworzone przez Dennard. Ostatecznie oceniam Prawdodziejkę dość dobrze, chociaż przestrzegam przed stylem i brakiem spójności, szczególnie w pierwszej połowie książki. Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu SQN.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-10-2016 o godz 08:13 przez: LirycznaRzeczywistosc
Prawdodziejka to magiczna opowieść, której pierwszoplanowymi postaciami są dwie czaroziemskie, młode dziewczyny – tytułowa prawdodziejka Safiya fon Hasstrel (czarodziejka z wysokiego rodu, władająca umiejętnością odkrywania w ludziach prawdy) oraz Iseult det Midenzi (więziodziejka, towarzyszka i zaufana przyjaciółka Safi). Powieść to bogata dysertacja, która jest nie tylko dopracowana fabularnie, ale także językowo i stylistycznie. Niebanalny język i wprawiające w zakłopotanie nazewnictwo może na początku odstraszyć czytelnika, ale z kolejnymi rozdziałami nabiera kształtów i jest przyswajalne.

Język i styl Susan Dennard odznacza się oryginalnością i z czasem klaruje się. Bohaterowie spod jej pióra noszą intrygujące imiona i profesje. Podczas lektury spotkamy postaci władające różnymi żywiołami: wiatrodziei, prawdodziei, ogniodziei i chociażby jak nasza pierwszoplanowa postać Iseult – więziodziei. Pierwsze strony dosyć chaotycznie wprowadzają nas do świata akcji. Czytelnik wyprowadzony jest na głęboką wodę, aby bez zbędnego, powolnego rozwoju akcji wstąpić do wykreowanego świata. Główne bohaterki spontanicznie przeplatają się, ze strony na stronę padają coraz to nowsze określenia i dla początkującego czytelnika mogą być w jakimś stopniu niezrozumiałe. Kolejne rozdziały przyzwyczajają nas do zmiany klimatu z codzienności do świata intrygującej magii i z każdą kartką trudniej jest od niego odejść. Świat wykreowany przez Susan Dennart jest unikatowy, posiada własną autonomię i swoisty klimat utrzymany w dobrym smaku. Bohaterom poświęcona jest spora dawka czasu i każdy z nich przybliża nas swoją historią do zrozumienia całokształtu powieści.
Burzliwą akcję rozpoczyna ucieczka dwóch więziosióstr (neologiczny twór mający na celu podkreślenie silnej więzi pomiędzy bohaterkami), mocno związanych ze sobą przyjaciółek, które dążą do uniknięcia wytropienia ich przez panoszącego się po imperium Krwiodzieja – mitycznego mnicha, który mas zdolność wyczucia ludzkiej krwi i magii. Co za tym idzie, Safiya ma obawy, że jej zdolność prawdodziejstwa zostanie zdemaskowana, a wtedy żadna ucieczka nie będzie możliwa i tropiciel bez wahania wyśledzi ją na każdym kontynencie.

Ucieczka prawdodziejki ma swoje mocne uzasadnienie – jedyne czego pragnie dziewczyna to zaznanie spokoju. Stoi przed obawą ujawnienia jej umiejętności, co mogłoby zostać dwojako wykorzystane: z jednej strony mogłaby zostać usunięta lub co gorsze wykorzystana do celów władz imperialnych. Nastają niespokojne czasy, kończy się rozejm i szykuje coś niepokojącego. Przeplatają się intrygi polityczne i społeczne, a motorem magicznego świata jest filar oparty na głębokiej i szczerej przyjaźni aż po grób (mhe verujta).

W powieści można wyróżnić pewne zauważalne wątki, m.in. wątek przyjaźni i pogłębiania jej więzi, na których oparte są relacje pomiędzy bohaterami. Gdyby nie te więzi, nasze bohaterki straciłyby wyrazistość i byłby niczym nie wyróżniającymi się kolejnymi pionkami w literaturze magicznej. Zauważalnym i ważnym wątkiem jest też motyw imperialny, obrazujący gotowość do walki, konflikty wewnątrz świata przedstawionego i ich ciąg przyczynowo-skutkowy. Pojawił się też mało znaczący wątek miłosny, a jedną sceną, która co prawda nie ma wpływu na kolejne wydarzenia jest scena pocałunku bohaterów, która niestety nie miała większego znaczenia. Był to raczej zabieg mający na celu jednorazowe ubarwienie. Czytelnik dostaje także możliwość poznania wyrazistej historii Krwiodzieja, który na początku ukazany jest tylko jako tyran i nieustępujący tropiciel.

Świat wtłoczony w powieść to nie tylko imperialni władcy, czarodzieje, mnisi czy mityczne stworzenia, ale także większego formatu ziemie, na których przyszło im żyć. Czaroziemie, czyli świat przedstawiony, w którym rozgrywa się akcja powieści składa się z lądu i wód. Podzielony jest na krainy opatrzone oryginalnym nazewnictwem i magicznym akcentem. Najbardziej intrygującym obszarem są Ziemie Snu. Obszerne lądy opływają m. in. Śródmorze, Morze Północne, Kariadińskie i Jadońskie oraz licznie powstałe na nich wysepki. Książka została opatrzona dodatkową mapą ilustrującą omawiane tereny. Świat przedstawiony to barwna otoczka, w którą zostali wrzuceni jej przedstawiciele.

Sięgając po tę niezwykle barwną powieść musimy od razu zdać sobie sprawę, że nie jest to kolejna pospolita młodzieżowa przesłanka, czy też motyw literacki powtarzający się po raz kolejny. Ta opowieść jest czymś głębszym i na pewno odciśnie piętno na wyobraźni i długo nie pozwoli o sobie zapomnieć. Nigdy wielką fanką powieści o tematyce fantasy nie byłam i aż wstyd przyznać, że zadomowiona u mnie na regale Prawdodziejka jest pierwszą książką tego rodzaju.
Po raz kolejny jestem świadkiem przepięknie wydanej pozycji książkowej przez Wydawnictwo Sine Qua Non, któremu serdecznie dziękuję za włączenie mnie do tego fantastycznego świata magii.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
18-10-2016 o godz 19:31 przez: Dziewczyna z książkami
Miałam spory problem z początkiem tej książki, co w żaden z sposób nie jest powiązane z jej poziomem. Było to spowodowane natłokiem stworzonych przez autorkę nazw określających dla przykładu rodzaje żyjących na terenie Czaroziem magów, zasad ich mocami rządzących, czy też słów określających specyficzne relacje między bohaterami. Pierwsze sto stron było powolnym wkraczaniem, rozumieniem świata, którym zasypała nas autorka. Można rzec - wpuszcza ona czytelnika na głęboką wodę, ponieważ w większości przypadku, w fazie początkowej książki osoba dopiero wkraczająca w świat Czaroziem musi rozwikłać wszelakie niuanse niemal na własną rękę. Natomiast występujące już opisy zdolności są niekiedy na tyle niejasne, że ich istotę poznajemy dopiero dzięki konkretnym przykładom ich działania.

Chcę jednak zaznaczyć, iż książka mimo drobnych mankamentów naprawdę mi się podobała. Po pokonaniu pierwszych stu stron Prawdodziejka stała się interesującą oraz niezwykle wciągającą lekturą. Zżyłam się z bohaterami oraz z uwagą zaczęłam śledzić subtelnie klarujące się wątki miłosne. Dzieło Susan Dennard to książka idealna dla fanów akcji oraz niebanalnej fantastyki. Elementem równie istotnym jest fakt, iż brak tu tak dobrze znanych wszystkim schematów jakimi są chociażby trójkąty miłosne. Autorka niewątpliwie stworzyła coś nowego, coś czym może zaintrygować oraz rozciągnąć swą wyobraźnią w naprawdę obiecujące tereny, których przemierzanie dla czytelnika będzie prawdziwą przyjemnością, godną porównania do emocji towarzyszących lekturze popularniejszych serii fantastycznych.

Opowieść rozgrywająca się na terenie Czaroziem ma swoisty klimat przesiąknięty do cna magią, morską żeglugą oraz więzią gotową stawić czoła największym próbom. Podczas lektury, mimo oryginalności nie można jednak pozbyć się mimowolnie nachodzących porównań. Książka ta niewątpliwie przypadnie do gustu wielbicielom Trylogii Grisza oraz znanej serii Sarah J. Maas. Zachowuje jednak charakterystyczną, osobliwą aurę, która niczym za sprawą Wiatrodzieja owiewa czytelnika pozostając z nim do końca trwania opowieści... a nawet troszkę dłużej. Sądzę, iż w kolejnych częściach swej serii, Susan Dennard uda się dodać swemu pióru ostatnie szlify, które wzniosą ją do miana współczesnych, czołowych przedstawicieli gatunku. Wierzę, że Prawdodziejka była jedynie przedbiegiem, że autorka w kolejnych częściach w pełni rozwinie skrzydła oraz ukaże nam jeszcze mroczniejszy, jeszcze bardziej wciągający oraz nietuzinkowy, fantastyczny świat.

Świat, którym już w pierwszych rozdziałach zaczęła szczelnie otaczać nas autorka zaskakuje wielowymiarowością. Na jego rozległych terenach nie odnajdziemy jedynie dynamicznej akcji, lecz również różnorakie, skomplikowane wątki polityczne oraz ciekawie zarysowane postacie. Czaroziemie mają przeszłość, która swe echo coraz wyraźniej odciska w teraźniejszości. Mamy do czynienia z czymś w rodzaju mitologii, na ten moment jedynie delikatnie przez autorkę poruszonej. Myślę, iż jest to wstęp do wątków, które dopiero zostaną czytelnikowi przedstawione na dalszym etapie historii. Spotykamy pradawne stworzenia, tajemne miejsca oraz mity, które okazują się mieć odniesienia w rzeczywistości. Świat na naszych oczach rozrasta się na wszystkie strony, ukazując naszym oczom krainę niezwykle dobrze skonstruowaną, skomplikowaną oraz wielowymiarową.

To nie polityka ani ucieczka były najważniejszymi tematami tej historii. Była to przyjaźń, czy też raczej szczególna więź łącząca Iseult i Safi, zwana więziosiostrzeństwem. Pierwszy raz w przypadku lektury książki fantastycznej, czy też pochodzącej z innego gatunku przyjaźń jest wątkiem istotniejszym, bardziej zarysowanym niżeli miłość. Relacja łącząca te dwie bohaterki, jest niezwykle podkreślona. Każda z nich gotowa jest skoczyć za drugą w ogień. Opis ich wzajemnej relacji oraz dialogi, sytuacje je tworzące sprawiają, że czytelnik zżywa się z tymi czarodziejkami oraz gorąco kibicuje ich niemal, siostrzanym stosunkom. Co również za ich sprawą zostało wprowadzone to humor, który niejednokrotnie wywołuje na twarzy uśmiech. Co jak co, ale te dwie dziewczyny przyciągają kłopoty niczym magnes.

Akcja książki była niezwykle dynamiczna. Po przekroczeniu pewnej bariery odłożenie książki na dłuższy okres zawadzało o niemożliwość, gdyż pędzące wydarzenia wymagały na czytelniku ciągłe, nieprzerywane zaznajamianie się z dalszymi niebezpieczeństwami, czy też rozwiązaniami poszczególnych wątków akcji. Wpadłam w wir, nie mogąc się z niego uwolnić już do ostatnich zdań. Nieprzewidywalność oraz pęd sprawiały, że z niecierpliwością przewracałam strony w oczekiwaniu na kolejne dawki przygód Safi, Iseult oraz Marika. Końcówka książki może nie tyle co wbiła w fotel, co zaskoczyła. Niewątpliwie pozostawiła mnie w momencie, w którym nie mogę się doczekać kolejnej części.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-10-2016 o godz 20:38 przez: Ladyf123


„Prawdodziejka” narobiła szumu w Internecie. Boxy z tą książką w momencie obiegły sporo instagramów, twitterów i innych tego typu mediów. Jedni się nią zachwycali, inni potrzebowali chwili, by wpaść w podziw, a pozostali stwierdzili, że książka ta nie wnosi do ich literackiego życia zupełnie nic. Ja jak zwykle mam swoje zdanie i zaraz dowiecie się w jakiej grupie z trzech wymienionych bym się umiejscowiła.

Rozpoczynając lekturę już wiemy, że akcja będzie toczyła się szybko, bo autorka bez zbędnych wstępów umieszcza nas w środku akcji. Na pierwszych stronach powieści znajdziemy przydatną mapę, która pozwoli dokładniej zrozumieć nam rozmieszczenie krain. Bohaterki i ich charaktery też poznajemy w trakcie trwania akcji, brak wstępnego zarysu.

Zacznę od najbardziej pozytywnego aspektu tej historii, oczywiście moim subiektywnym zdaniem. Mnie zauroczyły pojawiające się coraz to nowe typu magów oraz opisy krain. Widzimy problemy świata przedstawionego i osoby, które próbują z nimi walczyć. Legendarne istoty, które żyły jedynie w mitach i opowieściach stają się rzeczywistością, a niemożliwe staje się realne.

Safiya, czyli tytułowa prawdodziejka to dziewczyna porywcza, która najpierw zrobi, a potem pomyśli nad konsekwencjami swoich czynów. Wbrew swojej woli zostaje wplątana w intrygę, która raz na zawsze zmieni jej życie. Wciąż obawia się ujawnienia jej nietypowej mocy, która może zostać użyta przeciwko niej przy pierwszej, lepszej nadarzającej się okazji. Ściga ją wiele osób. Dla każdego jej dar jest drogocenny, w jakim celu ma ona zostać użyta? Lepiej nie sprawdzać. Pytanie tylko czy dziewczynie uda się uciec? Kto tak na prawdę jest wrogiem, a kto przyjacielem?

Iseult to więzi siostra Safiyi, która zawsze jest „mózgiem operacji”. Kobieta jest więzodziejką i potrafi widzieć więzi emocji towarzyszących jej osób. Sama nie do końca wie jak daleko włada jej moc, a coraz częściej odczuwa, że to co do tej pory wiedziała o magach swojego rodzaju jest prawdą i ona sama może zdziałać o wiele więcej niż mogłoby się jej wydawać. Powracające do niej sny o tajemniczej treści dają nieoczekiwany rezultat. Jak daleko idąca w skutkach może być ta tragiczna w skutkach gra, której stawką są istnienia wielu istot? Jaki Iseult ma udział w rozgrywanych wydarzeniach? Może jest jedynie marionetką w tym przedstawieniu?

Główne bohaterki muszą zmagać się z wieloma przeciwnościami losu. Obietnica wolności Safiyi nie okazuje się tym czym miała być, a więź łącząca kobiety jest tak silna, że nawet na koniec świata pójdą razem. Jak niebezpieczna może być ta podróż? Czy kobiety znów znajdą azyl, gdzie w miarę spokojnie będzie mogło toczyć się ich dalsze życie?

Autorka w niesamowity sposób uzmysławia nam czym jest prawdziwa przyjaźń. W powieści znajdziemy kilka więzisióstr i więzibraci, którzy pokazują czym jest przywiązanie do drugiej osoby. W naszych czasach ciężko o prawdziwego przyjaciela, a ta książka naprawdę w kilku krokach może być dla nas poradnikiem w stylu jak być prawdziwym i wiernym towarzyszem drugiej osoby, czym jest wsparcie i całkowite oddanie. Relacje łączące Safiye i Iseut powinny być dla nas przykładem.

Pozytywnie zaskoczenie przeżyłam również porównując nasze osiągnięcia techniki do mocy danych czarodziei. Nie masz telefonu? Jaki to problem, gdy na twoim statku znajduje się głosodziej, który umożliwi twoją rozmowę z osobą znajdującą się na drugim końcu Czaroziemi? Silniki statkom też nie są do szczęścia potrzebne, bo są wiatrodzieje oraz pływodzieje, którzy poprowadzą twój kręt tam gdzie będziesz tego potrzebował z zawrotną szybkością. W takim razie na co komu ta cała nowoczesna technologia?

Kolejne niekonwencjonalne fantasy na mojej półce i powiem szczerze, że czekam z niecierpliwością na drugi tom zatytułowany „Wiatrodziej”, który rozwieje moje wątpliwości i pokaże dalsze losy prawdodziejki. Czy dane jej będzie zaznać czym jest prawdziwa miłość? Może w końcu odnajdzie swój wymarzony dom? Przede wszystkim zastanawiam się jak dalej potoczą się losy Iseult i jej pojawiającej się silnej mocy.

Powieść ta idealnie nadaje się dla fanów fantasy, a nawet dla osób nie gustujących w tym gatunku może okazać się ciekawa. Wracając do początku mojej opinii ja umiejscowiłabym się wśród osób, które zakochały się w książce od pierwszego wczytania. Oby więcej tego typu dzieł, a już nigdy nie będziecie musieli czytać moich zniechęcających recenzji. Podsumowując macie tylko jedno wyjście z sytuacji - zabierajcie się za lekturę czym prędzej.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
13-10-2016 o godz 20:23 przez: Magdalena Senderowicz
Do tej pory nie miałam okazji zapoznać się z twórczością Susan Dennard. Miałam kiedyś w planach jej powieść Something Strange and Deadly, ale plany jakoś się rozmyły, a ja o tej książce po prostu zapomniałam. Zapomniałam nawet o tej autorce. Jednak dzięki wydawnictwu SQN zadebiutowała ona w naszym kraju inną swoją powieścią, której tytuł brzmi Prawdodziejka. To pierwszy tom jej nowej serii, który obecnie wypada na portalu Goodreads znacznie lepiej niż poprzedni cykl. Niestety, nie jestem w stanie ocenić, czy faktycznie jest lepszy, ale z pewnością mogę napisać co nieco o historii zaprezentowanej w Prawdzodziejce.
Głównymi bohaterami powieści są dwie młode wiedźmy o różnych zdolnościach, Safiya i Iseult. Łączy je coś więcej niż zwykła przyjaźń, ponieważ są więziosiostrami. Jedna jest gotowa oddać życie za drugą, nie odstępują siebie na krok, ale też często wpadają w różnego rodzaju tarapaty. Z tego powodu muszą uciekać ze swoich rodzinnych stron, choć początkowo wydaje się, że cała sytuacja to tylko lekkie nieporozumienie. Wkrótce jednak dziewczęta przekonują się, że to zaledwie początek ich problemów. Zdolności Safi są bardzo rzadkie, jako wiedźma prawdy jest w stanie zdemaskować każde kłamstwo. Wielu ludzi byłoby skłonnych zabić, aby umieć to, co ona. Jej zdolności są po części jej przekleństwem, gdyż może pozostać wykorzystana w narastającym konflikcie pomiędzy imperiami. Natomiast moce Iseult ciężko sprecyzować – są tajemnicą nawet dla niej samej i chyba lepiej by było, gdyby tak już pozostało…
Przyznaję szczerze, że zaintrygował mnie świat stworzony przez autorkę, choć czuję lekki niedosyt w związku z jego przedstawieniem. Nie dlatego, że jest on źle wykreowany, bo z tym Susan Dennard poradziła sobie całkiem dobrze, jednak pragnę więcej! Chciałabym bardziej zgłębić genezę tego świata, wiedźm oraz hierarchii, jaka została tutaj zaprezentowana. Ponieważ uwielbiam motyw magii w literaturze, zawsze chętnie sięgam po powieści, w których on się znajduje. Tutaj tej magii jest naprawdę sporo, poznajemy wiele rodzajów wiedźm, choć są to bardziej ich zarysy niż zbiór kompletnych informacji. Może warto byłoby pomyśleć o jakimś słowniczku panno Dennard? Nie jest to mój zarzut, ale jedynie drobna uwaga, bowiem wydaje mi się, że znajdzie się wielu innych czytelników, którzy chcieliby wiedzieć nieco więcej. Jednak trzeba przyznać, że zasady, którymi rządzi się ten świat, są wystarczająco dobrze widoczne.
Akcja powieści toczy się tempem umiarkowanym, właściwie odczułam wrażenie, że to taki wstęp do czegoś większego – dlatego też wiążę spore nadzieje z drugim tomem, który być może rozwieje wszelkie moje wątpliwości, co do twórczości Susan Dennard. Prawdodziejka jest ciekawą powieścią, ze sporym potencjałem, który mam nadzieję zostanie odpowiednio wykorzystany. Są takie sytuacje, w których akcja przyspiesza i wszystko dzieje się bardzo szybko, ale nie sposób pogubić się w historii Safi i Iseult. Podczas ich podróży poznajemy całe grono bohaterów, czy to stojących po ich stronie czy nie, ale nie ukrywam, że chwilami nie byłam już pewna, kto jest kim i jaką rolę odgrywa w tej historii. Są oni wykreowani w miarę dobrze, choć zdecydowanie mogło być lepiej. Safi i Iseult mają w sobie pewną iskrę, którą z łatwością można rozbudzić, choć w głębi mojego umysłu pojawia się myśl, że nie każdemu czytelnikowi przypadną one do gustu. Jednakże w moim przypadku nie znalazł się żaden bohater, którego obdarzyłabym nienawiścią, ale też nikt nie stał mi się wyjątkowo bliski.
Prawdodziejka to historia skupiająca się na przygodzie i podróży – nie zawsze w pozytywnych znaczeniach tych dwóch słów, ale jednak. Na pewno pięknie prezentuje istotę przyjaźni i więzi pomiędzy ludźmi, potrafi wciągnąć i na swój sposób zaintrygować czytelnika. Nie ukrywam, że fabuła jest naprawdę ciekawa, a stworzony przez autorkę świat zasługuje na miano oryginalnego. To chyba pierwszy przypadek, w którym niedosyt uznaję za pozytywną cechę tej powieści, a to dlatego, że trzyma mnie w ciekawości i zachęca do sięgnięcia po kolejny tom. Twórczość Susan Dennard z pewnością zyska swoich fanów, bowiem każdy znajdzie tutaj coś dla siebie – wciągającą fabułę, elementy magii, nutkę intrygi, sporo tajemnic, piękną przyjaźń i subtelnie rozwijający się romans. Jeżeli całkowicie oddacie się tej powieści i będziecie ją czytać z odpowiednim zaangażowaniem, to z pewnością nie pożałujecie!

www.bookeaterreality.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
14-02-2017 o godz 11:40 przez: Dominika Pyza
Patrząc po tytule możemy się spodziewać jednej głównej bohaterki. Idąc dalej tropem dedukcji i wcześniejszego sprawdzenia gatunku, zakładamy, że będzie to dziewczyna obdarzona magicznymi mocami. I oczywiście będzie coś z prawdą. W połowie dobrze, a w połowie nie. Jest to bowiem historia, która skupia się na kilku osobach, chociaż tylko jedna z nich prowadzi narrację. Zacznijmy jednak od początku. Cała akcja skupię się wokół Safiyi i Iseult, które są młodymi czarodziejkami. Kiedy je poznajemy są w czarnej du.... Wogóle cała książka jest tak naładowana akcją, że czytelnik nie ma chwili wytchnienia. Od początku do końca coś się dzieje, co sprawia, że odłożenie tej książki graniczy z cudem. Miałam jednak wrażenie, że jest to troszeczkę przytłumione, że to taki wstęp do czegoś większego. Iseult jest więziodziejką. To znaczy, że widzi więzi innych i je rozumie. W ten sposób może wyczuć kogoś emocje, pobudki, co sprawia, że łatwiej jest jest przeżyć w społeczeństwie, w którym jest cudzoziemką. Pochodzi ona z plemienia Nomatsanów, którzy są znienawidzeni przez mieszkańców Venazy. Dziewczyna ze względu na swój kolor skóry stara się żyć na uboczu i nikomu nie przeszkadzać. Niestety sama jeszcze do końca nie odkryła swoich zdolności. Safiya pochodzi z arystokratycznej rodziny. Jej rodzice nie żyją, więc była wychowywana przez wuja. Całe dzieciństwo przygotowywała się do przejęcia majątku całego rodu. Ukrywa swój dar. Jest jedyną żyjąca prawdodziejką. Jej dar jest wielce pożądany. Wyobraźcie sobie, że wiecie, kiedy ktoś kłamie, przydatne, no nie? Zwłaszcza w czasie zbliżającej się wojny. Dziewczyny różnią się statusem, pochodzeniem, urodą i charakterem, a mimo wszystko stają się więziosiostrami. Taki siostrami z wyboru. Przyznam się Wam do czegoś. Ogromnie lubię słowotwórstwo. Jestem w klasie polonistycznej, więc takie rzeczy mam na co dzień. Tutaj autorka przeszła samą siebie. Mamy wiatrodzieji, krwiodzieji, prawdodzieji,więziodzieji,ziemodzieji, ogniodzieji i wiele wiele więcej. To prawdziwe mistrzostwo. Choć mam małą radę dla pani Dennard. Może by się tak zlitować nad czytelnikiem i dodać mały słowniczek pojęć najpotrzebniejszych? Bo moja początkowa lektura wyglądała tak: przeczytałam kilka stron, ale nie wiedziałam co tak naprawdę przeczytałam. Po raz pierwszy spotkałam się z tak oryginalnym pomysłem. Chyba nikt nie może zarzucić tej książce powtarzalności. To świat stworzony od podstaw. Brak tutaj "inspiracji" innymi książkami fantastycznymi. Jest tutaj zastosowany jednak zabieg, który jest również w "Czasie żniw". Czytelnik zostaje wrzucony w cały świat, bez wcześniejszego przygotowania. Sami musimy zbudować sobie pewne tłumaczenia, cegiełka po cegiełce zrozumieć intrygi polityczne i rodzinne. Czy tutaj to działa? Tak, chociaż pierwsze pięćdziesiąt stron było dla mnie trudne. Potrzebowałam czasu, żeby wgryźć się w historię. Kiedy mi się to udało wszystko leciało jak z płatka, a ja chłonęłam każdą stronę. Czasami się zdarza, że trochę książki przeskakujemy, czekamy na dialogi, omijamy opisy, a tutaj tak nie można było. Miałam wrażenie, że każde słowo jest potrzebne, umieszczone we właściwym miejscu. Wreszcie trafia się książka fantastyczna, gdzie podkreślona jest rola przyjaźni. Już nie skupiamy całej swojej uwagi na rodzącym się romansie. O nie! Oczywiście lekki wątek romantyczny się pojawia, ale nie gra to pierwszych skrzypiec. To nawet nie gra drugich! Na uwagę zasługują oczywiście wykreowane postacie. Przede wszystkim Safi i Iseult. One nie chcą ratować świata i być w centrum uwagi. One pragną spokoju. Gdybym teraz musiała między nimi wybierać, to nie zrobiłam bym tego. Pokochałam obie. Już nie mogę się doczekać drugiej części pt. "Wiatrodziej". Obstawiam, że będzie to historia Merika, który ma swoją rolę w części pierwszej. Mam nadzieję, że poziom będzie jeszcze większy. "Prawdodziejka" to historia, która skupiła się na przygodzie. Powiem Wam, że nie bez powodu książkę poleca Sarah J. Mass. Naprawdę to jest coś mocnego. Czy jest to lepsze od "Szklanego Tronu"? Postawię te dwie książki na równi. Książkę polecam zarówno fanom fantastyki, jak i maniakom politycznych rozgrywek czy wali bronią białą. Jeśli lubicie perfekcję, to śmiało, czytajcie. Świat Susan Dennard jest bardzo dopracowany, ale przede wszystkim instygujący. Gratuluję wydawnictwo SQN, bo ostatnio mają ogromny talent do wydawania perełek.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-10-2016 o godz 08:19 przez: Maadziuulekx3
Nigdy nie sugeruję się opiniami innych czytelników na temat książek, które mnie akurat zainteresują. Jak wiadomo - ile osób tyle opinii. Jednym może podobać się opowieść, drugim niekoniecznie. Sama muszę sprawdzić, czy dana lektura mnie zaciekawi, czy wprost przeciwnie, czy warto było tracić na nią swój cenny czas. Często jednak zdarza się tak, że książka przez wszystkich zachwalana mi się nie spodoba, a ta która zostaje zmieszana z błotem najbardziej zapada w mojej pamięci, bo zaintrygowała, zaciekawiła czymś wyjątkowym. Dlatego wyłączam się na otaczający świat, wszystkie za i przeciw chowam do najciemniejszego zakamarka mojej podświadomości i całym sercem oddaje się opowieści, by sprawdzić na własnej skórze, czy mnie czymś zachwyci, czy bardziej uśpi.

Zawsze pragnęłam być wyjątkowa. Inna od wszystkich. Posiadać jedną niezwykłą umiejętność: czytać w myślach, znikać na zawołanie, lewitować, mieć laser w oczach, czy nadnaturalną siłę. Ratować świat przed złem, walczyć na śmierć i życie, czy używać mocy do własnych celów. Dlatego zawsze chętnie sięgam po książki, dzięki którym mogę spełniać swoje marzenia wcielając się w rozmaite postacie. Tak było z lekturą ,,Prawdodziejki”. Na moment wcieliłam się w bohatera, który ramię w ramię walczy z przeciwnościami losu, stara się za wszelką cenę ujść z życiem, by nie wpaść w łapska tych, którzy chcą wykorzystać niezwykłą moc do własnych celów. Przed moimi oczami rozpościerał się niezwykły świat, który zapierał dech w piesiach, adrenalina dodawała wiele energii do działania, a strach przed czyhającym złem nie pozwalał normalnie funkcjonować.

Safi i Iseult to dwie przyjaciółki, które posiadają niezwykłe moce, które łączy szczególna, nierozerwalna więź. Dopełniają się wzajemnie, mogą na sobie polegać, jedna odda życie za drugą, walczą ramię w ramię. Pomimo, że wiele je różni od charakteru po wygląd bardzo dobrze się dogadują, rozumieją bez słów. Przez niefortunne wydarzenia obie bohaterki wpadają w tarapaty, muszą uciekać przed czyhającym złem. Czy sobie poradzą?

Jestem szarą myszką. Nie lubię być w centrum uwagi, wolę trzymać się na uboczu, nie wychylać się poza szereg. Może na pierwszy rzut oka wydaje się osobą odważną, gadatliwą, otwartą, ale tak naprawę w głębi siebie boje się odezwać do kogokolwiek w przeświadczeniu, że powiem coś głupiego i wyjdę na mało inteligentną osobę. Jestem nieśmiała, często skryta, emocje trzymam wewnątrz siebie. Wcielając się w bohaterki stałam się waleczną dziewczyną, która pod osłoną niewinności skrywa niezwykłą siłę, hart ducha, ogromną odwagę i to najbardziej spodobało mi się w tej powieści. Pozostawiłam za sobą swoje prawdziwe ,,ja", by choć przez chwilę stać się kimś zupełnie innym.

Dwa różne światy, dwie różne osobowości, które stanowią wspólną jedność. Przyjaźń to niezwykły dar, którym obdarowuje nas los. Mamy osobę na której możemy zawsze polegać, bez względu na wszystko, nigdy się na niej nie zawiedziemy. Tak było w przypadku Safi i Iseult, które podziwiałam z ogromnym uśmiechem na ustach, ich wspólną więź, relacje. Z każdą z nich w jakimś stopniu się utożsamiłam, kibicowałam im na każdym kroku, gdy kolejny raz otrzymywały kłody pod nogi przez los. Jednak Safi najbardziej zapadła w mojej pamięci. Tak samo jak ja woli najpierw działać niż chłodno wykalkulować, czy jej decyzje są dobre, czy raczej złe. Wplątuje się w różne tarapaty i czeka, aż ktoś uratuje ją z opresji. Jest wybuchowa, a przede wszystkim, gdy ktoś zadziera z jej najbliższymi walczy jak lew.

Fabuła jest doskonale przedstawiona, świat ciekawie wykreowany, bohaterowie są barwni i interesujący. Autorka rzuca nas od razu w wir wydarzeń, z czego czytelnik czuje niewielkie zdezorientowanie i na początku ma trudność z zapamiętaniem różnych nazw, ale z biegiem czasu wszystko trafia na właściwe tory i z przyjemnością pochłania się kolejne strony powieści. Dużym ułatwieniem jest to, że autorka na każdym roku szczegółowo opowiada nam co dzieje się w fabule dzięki temu czytelnik może sobie z łatwością wszystko wyobrazić. Może i momentami treść sprawiała mi trudność, to pod kątem całości jestem zadowolona z książki. Nie tylko towarzyszyłam bohaterom w ucieczkach czy walce, ale też przeżywałam niezapomniane przygody. Adrenalina nie odstępowała na krok, a strach o losy postaci wzrastał z kolejnymi rozdziałami. Gorąco polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
28-05-2017 o godz 21:30 przez: Agata Piątek
Iselut jest więziodziejką - wiedźmą, która widzi nici więzi - emocji i uczuć u innych, natomiast Safiya jest bardzo rzadko spotykaną wiedźmą - prawdodziejką, która potrafi wyczuć, gdy ktoś kłamie. Właśnie ten fakt sprawia, że Safi i Iselut często wpadają w tarapaty i muszą uciekać z domu. Uciekać nie jest łatwo - młode wiedźmy są ścigane przez krwiodzieja, a różne osoby chcą je wykorzystać by osiągnąć swoje cele. Pojawiają się też ludzie, którzy chcą im pomóc, ale nic jest tak łatwe i proste, jakby się mogło wydawać. Susan Dennard to powiew świeżości w fantastyce. Po raz pierwszy na autorkę natknęłam się właśnie poprzez Prawdodziejkę i od pierwszej książki polubiłam jej styl, sposób pisania i kreowania bohaterów. Safi i Iselut są więziosiostrami - gdyby zaszła taka potrzeba, mogłyby za sobą skoczyć w ogień. Jedna drugą zawsze ratuje z tarapatów i nigdy nie zostawi bez pomocy. To coś więcej niż przyjaźń, niż siostrzana miłość - więź która łączy więziosiostry jest niezwykle silna. Dziewczyny wiedza, że mogą na siebie liczyć zawsze, w każdej sytuacji - jedna w drugiej ma wsparcie niezależnie od wszystkiego. Główne bohaterki są dobrze wykreowane - brakowało mi trochę wyjaśnienia, skąd się w ogóle wzięły, ale ich wygląd, charaktery, uczucia i emocje nimi targające na obecną chwile są żywe, barwne i realne. Na uwagę zasługuje też książę Merik. Podobnie jak Safi i Iseul jest świetnie przedstawiony czytelnikowi, znamy jego pobudki do działania, wychodzi na jaw jego prawdziwe oblicze, a nie tylko to, które pokazuje swoim podwładnym. Jest odpowiedzialny za swoich ludzi i chce jak najlepiej dla swojego kraju. Nie jest bezwzględnym władcą, który pragnie bogactw i wygód tylko dla siebie, ale człowiekiem, który kieruje się dobrem i bezpieczeństwem innych. Chyba za to tak go polubiłam - za to, że mając w ręku możliwości, nie wykorzystuje ich wyłącznie po to, by osiągnąć korzyści dla siebie. Safi i Merik to połączenie wybuchowe - od samego początku jest między nimi napięcie, ale czy to pożądanie, czy nienawiść? Jedno jest pewne: przy tej dwójce nie można się nudzić! Większość scen z ich udziałem w mniejszym lub większym stopniu przybierała humorystyczny odcień. Początkowo ciężko było mi się połapać w świecie wykreowanym przez autorkę. Aż się prosiło o mapkę! (Uwielbiam książki fantasy z mapkami). Z biegiem czasu jednak przyswoiłam nazwy, załapałam kto, co i gdzie. Świat przedstawiony w książce jest dosyć złożony i rozległy. Sama historia jest złożona, bo pod każdą z pomniejszych kryje się inna, coraz większa, prowadząca do poważniejszej sprawy, która ma o wiele większy zasięg niż mogłoby się zdawać. Jest dużo intryg i tajemnic, niektórzy bohaterowie są nieprzeniknieni i nie wiadomo, czy są sojusznikami, czy wrogami. Ale właśnie to dodaje książce atrakcyjności - niepewność, która wciąga, bohaterowie, których trudno rozgryźć. Najlepsze w powieściach fantasy jest to, że można stworzyć coś nowego, nierealnego i nikt się do tego nie może przyczepić, bo to przecież fantasy, wyobraźnia autora. Susan Dennard stworzyła coś nowego. W Prawdodziejce bohaterowie mają swoje moce, obecna jest magia w oryginalnym wydaniu. W ten sposób mamy prawdodziejkę, wiatrodziejów, więziodziejów, ogniodziejów czy wododziejów. Każde specjalizuje się w czym innym - prawdodziejka wie, kiedy ktoś kłamie, wiatrodziej potrafi panować nad powietrzem, ogniodziej nad ogniem i dodatkowo ma moc uzdrawiania. Prawdodziejka to powieść która porywa czytelnika: podczas czytania towarzyszy nam niepewność, ciekawość i masa emocji. Ucieczka Safi i Iselut jest pełna niebezpieczeństw czyhających na każdym kroku, ludzi, którym nie widzą czy mogą ufać i nieprzewidzianych wydarzeń, które komplikują całą sytuację. Polityczne tło nadaje powieści charakteru i poszerza horyzont wydarzeń. Uknute intrygi i tajemnice stopniowo zaczynają wychodzić na jaw, sprawiając, że trzymają czytelnika w napięciu i nie pozwalają odłożyć książki na potem. A zakończenie sprawiło, że chcę jak najszybciej dowiedzieć się co dalej będzie się działo z bohaterami. Co bardzo ważne - zabawne sceny z udziałem Safi i Merika oraz napięcie między nimi dodają powieści lekkości i barw - są takimi chwilami wytchnienia pomiędzy walką z przeciwnościami. Prawdodziejka to fantastyka w wydaniu, jakie lubię najbardziej!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-10-2016 o godz 17:12 przez: BookParadise
Recenzja również na https://bookparadisebynatalia.blogspot.com/

" - Mamy dwa wyjścia - zaczęła Iseult, przysuwając się do Safi. - Albo się poddamy...
- Po trupie mojej babki - fuknęła Safi. "


Magia, tajemnice, intrygi, niebezpieczeństwo.
Więziosiostry, które są w stanie oddać za siebie życie.
Jeden błąd, który rozpętał wojnę.
Nieosiągalna wolność.
Nieoczekiwane zwroty akcji.

Safiya i Iseult, więziosiostry, przyjaciółki, w których żyłach płynie magia.
Safi, Prawdodziejka, jedyna dotąd spotkana. Posiada bardzo rzadką moc, której ujawnienie byłoby dla niej ogromnym niebezpieczeństwem. Inni chcieliby ją schwytać, żeby wykorzystać do celów politycznych.
Jej moc polega na odkrywaniu prawdy, nie można jej oszukać, ale działa ona w pełni tylko wtedy, gdy jest przy niej jej więziosiostra.
To ona zawsze sprowadza na siebie i Iseult kłopoty, wpada na pomysły, które nie są dobre. Tym razem też tak było, tylko, że finał tego pomysłu był nieoczekiwany i najgorszy z możliwych.
Zaczyna na nią polować Krwiodziej oraz inni najemnicy władców.

Iseult jest rozsądniejsza od Safi. To ona zawsze musi naprawiać wszystkie błędy swojej więziosiostry. Is jest więziodziejką. Widzi więzy innych, ale nigdy nie może zobaczyć swoich. Poprzez więzy jest w stanie ocenić, co odczuwa druga osoba, strach, smutek, radość, odczytuje jej wszystkie emocje. Jednak to tylko kawałek tego, co powinna umieć. Tak naprawdę do końca nie wie, w czym się specjalizuje i przez to była wyśmiewana. Jako, że Is to Nomatsanka, ludzie się jej boją, nie mają do niej szacunku, źle ją traktują, chociaż nic im nie zrobiła.

Obie więziosiostry są w stanie oddać za siebie życie, wiąże je silna więź, a gdy nie są razem, nie mogą wiele zdziałać. Ich siła polega na współpracy i więziach, które je łączą.

Is i Safi zagościły na dobre w moim sercu. Są tak pozytywnymi postaciami, które wzbudzają sympatię od pierwszych stron. Pokazują siłę prawdziwej przyjaźni, która jest cenniejsza od własnego życia. Nie sposób ich nie lubić.
Bardzo spodobał mi się ich sekretny język, taki typowy dla przyjaciółek, który jako jedyne znają, ale nie będę więcej o nim pisać, nie chcę wam zepsuć niespodzianki.

" - To zdecydowanie najgorsza modlitwa, jaką w życiu słyszałam.
- A niech cię oszcza łasica, Is! "

Fabuła książki jest CUDOWNA! I jest to ten rodzaj fantastyki, który trzeba czytać w ciszy i spokoju. Występują tutaj różni królowie, nowe nazwy, pojęcia, magia. Cały świat jest nietypowy i z takim się jeszcze nie spotkałam. Mamy tutaj Więziodziejów, Krwiodziejów, Prawdodziejkę, Ziemiodziejów, jest tego naprawdę sporo i zapamiętanie wszystkich ich specjalizacji jest trudne. Niektórzy uważają, że te nazwy są dziwne, jakby napisane przez 5-latka, ale wiecie co? Ja tak nie uważam. Właśnie cały urok i wyjątkowość kryją się w różnych, z pozoru dziwnych nazwach. Imiona bohaterów nie są zwyczajne - Henrick, Habim, Mathwe - imiona, które nie są często spotykane. I to właśnie przez te drobne szczegóły tak bardzo zakochałam się w tej książce. Czułam się przy niej tak samo, jak podczas czytania "Dworu cierni i róż", cudownie, wyjątkowo, magicznie. Zostałam w pełni przeniesiona do nowego świata magicznego, pięknego świata, w którym jest mnóstwo niebezpieczeństw.
Wątek królów ogromnie mnie ucieszył, polityka, walka o władzę, takie trochę średniowieczne, ale jak pięknie przedstawione.

Cała historia została przedstawiona w delikatny i powolny sposób. Autorka nie pędzi z nią, a wprowadza wszystko na swój wyjątkowy sposób, żeby później nas zgnieść akcją. Może i nie jest to ten rodzaj książek, które czyta się szybko, ale za to bardzo przyjemnie. Ja, osoba, która nie lubi, gdy w książce wszystko wolno się rozwija, zakochałam się w "Prawdodziejce". Susan Dennard ma w swoim piórze coś, co przyciągnęło mnie jak magnez. Wciągnęła mnie w swoją książkę i rozbiła serce na drobne kawałki i mam nadzieję, że poskleja je w kolejnym tomie.
Zachęcam was do sięgnięcia po tę powieść, jest naprawdę genialna i nie można przejść obok niej obojętnie. Ubawicie się przy niej, dlatego też ... przygotujcie się na nią, na dobrą dawkę humoru i na to, że rozkocha was w sobie i już nigdy nie wypuści!

" - Wiem - wycedził - jak zapina się koszulę. I nie potrzebuje rad od kobiety, która nosi na ramieniu ptasie gówienko. "
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
29-03-2017 o godz 21:43 przez: Książkowy Zakątek
Po książce właściwie spodziewałam się tego, co dostałam, czyli pełnej akcji i nieprzewidywalnych wydarzeń historii o dwóch czarownicach. Szczerze powiedziawszy nie myślałam, że będzie ona całkowicie o przyjaźni. Postrzegam to oczywiście jako ogromny plus. Dwie główne bohaterki - Safi i Inseult są niczym ogień i woda. Ta pierwsza jest roztargniona i działa pod wpływem impulsu, natomiast druga zawsze poprzedza działanie myśleniem i utworzeniem planu. Mogłoby się wydawać, że kompletnie się nie zgrały, jednak jest to mylne stwierdzenie - dziewczyny idealnie się dopełniają i tworzą naprawdę zgrany duet. Właściwie w literaturze rzadko zdarza się twór traktujący właśnie o przyjaźni i ukazujący całe jej piękno, siłę poświęcenia i miłości, którą darzą się dwie bratnie dusze. Bardzo przyjemnie czytało mi się o ich losach, choć książka faktycznie nie jest idealna, ale o tym za chwilę. Nie byłabym sobą, gdybym nie zwróciła waszej uwagi na tę piękną okładkę. Zapewniam was, że na żywo wygląda jeszcze lepiej niż na zdjęciu - jest połyskująca, napis odstający (?), a kolory bardzo żywe i cudowne. Jestem okropną sroką okładkową, ale nic nie sprawia mi większej radości, niż tak pięknie prezentujący się twór na mojej półce :D Dodatkowo na niemal pierwszej stronie znajduje się coś, co kocham nad życie w książkach fantastycznych - mianowicie mapkę ukazującą przedstawiony świat. Możemy śledzić palcem wszystkie wyprawy postaci, których jest na szczęście bardzo dużo. W książce mamy narrację trzecioosobową, co zazwyczaj mnie denerwuje, ale w tym przypadku autorka dobrze to sobie przemyślała. Mamy tu wielu bohaterów, którzy mogą uchodzić za pierwszoplanowych, więc dobrze jest poznać ich punkt widzenia i zobaczyć przebieg akcji z ich strony. Jednym z minusów jest jednak natłok informacji na samym początku książki, gdy jeszcze nie do końca oswoiliśmy się z tym światem. Jest powiedziane, że Inseult i Safi to więziodziejki, że jest coś takiego jak sercowięź, ale nigdzie nie jest wytłumaczone co to właściwie jest. Liczyłam na jakiś słowniczek na końcu książki, ale się przeliczyłam. Zapewne wielu z was jest ciekawych wątku miłosnego. Otóż mamy tu taki, ale fabuła w żadnym wypadku nie jest od niego zależna. Jest on bardzo delikatny, polega mniej więcej na budowaniu napięcia, aby przejść do kulminacji, a na końcu pozostaje tylko uczucie niedosytu nakazujące czekać na kolejną część - nic infantylnego i natarczywego; ot, delikatne uczucie między bohaterami. Właśnie, bohaterowie! Oczywiście najważniejszą postacią jest tu Safi, która jest prawdodziejką, co znaczy mniej więcej tyle, że wie kiedy ktoś kłamie i jakie są jego intencje. Pokochałam ją już od pierwszej strony. Poważnie, to takie słoneczko tej książki. Z początku lekkomyślna, wraz z biegiem wydarzeń zmienia się w kobietę gotową poświęcić wszystko dla swojej więziosiostry i dla spraw, które są dla niej ważne. Inseult natomiast wydawała mi się trochę zbyt poważna - dopiero później się rozluźniła i ukazała swoje prawdziwe oblicze. Jedną z najciekawszych postaci jest dla mnie książę Leopold, który mega mi zaimponował. Myślałam o nim w samych negatywach, dopiero pod koniec książki zdobył moją sympatię. To samo tyczy się krwiodzieja, który z zaangażowaniem ściga Safi. Przestawia się mniej więcej jak czarny charakter z honorem i zamiłowaniem do wypełniania długów i darowania życia. Chciałabym się dowiedzieć o nim zdecydowanie więcej w kolejnej części. Pozostaje nam jeszcze oczywiście Merik, czyli chłopak, młody książę, który z początku nie zaskarbił sobie mojej sympatii - gbur i tyle. Dopiero później go doceniłam, zauważyłam jego bagaż doświadczeń i zrozumiałam, co już poświęcił dla swojego ludu. Jest to bowiem utwór silnie zabarwiony polityką; mamy kończący się Rozejm, a wojna zbliża się wielkimi krokami. A kto nie rozpacza z tego powodu? Oczywiście władza, która będzie siedzieć sobie bezpiecznie na tyłku i patrzeć, jak giną ich ludzie. Podsumowując: Polecam tę książkę, choć miała swoje minusy. Jest ciekawa, akcja pędzi jak szalona, a my musimy jakoś za nią nadążyć. Jest tu mnóstwo interesujących postaci, na które warto zwrócić uwagę. Mam szczerą nadzieję, że druga część będzie trzymać ten sam poziom, a nawet podskoczy wyżej w rankingu :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
22-10-2016 o godz 19:16 przez: Agnieszka Michalska
Do sięgnięcia po „Prawdzodziejkę” zachęciły mnie dwie rekomendacje od moich ulubionych autorek, a mianowicie: Sarah J.Maas („Szklany Tron”) i Robin Hobb („Trylogia Skrytobójcy”). I to mi w zupełności wystarczyło. Chociaż niekiedy można nadziać się na głośną reklamę, która skrywa przeciętną książkę. Czy tak właśnie było w tym przypadku? Już teraz mogę Wam oznajmić, że NIE! Obie autorki miały zupełną rację twierdząc, że ta powieść mnie zachwyci i jest tak samo dobra, jak te z tak zwanej „najwyższej półki”. Pod niepozorną okładką i krótkim streszczeniem fabuły, odnalazłam fantastyczną niespodziankę, dzięki której przeżyłam epicką przygodę.

Safiya i Iseult to młode, utalentowane czarodziejki, które posiadają talent do pakowania się w kłopoty. Kiedy jednak wpadają w poważne tarapaty, pozbawione środków do życia i uzbrojone jedynie w swoje zdolności muszą stawić czoło najgorszemu wrogowi - krwiodziejowi. Safi posiada umiejętność rozpoznawania kłamstwa, dzięki któremu mogłaby opływać w luksusach. Zaś Is, jako więziodziejka, potrafi wczuć się w emocje każdego człowieka. Obie nie zamierzają brać udziału w konflikcie, który od wieków toczy się między imperiami. W tym wypadku przyjaciółki zmuszone są stawić czoło niebezpieczeństwu i walczyć w wojnie, w której nie jest do końca wiadomo, komu można zaufać i zdradzić swój największy sekret.

Po przeczytaniu książki, byłam oczarowana zarówno stylem pisarskim autorki, jak i wykreowanymi przez nią postaciami, emocjonalnością, zaskoczeniami i przemyślaną fabułą. Autorka stworzyła swój własny świat, który dopracowała w najmniejszym szczególe. Ale przede wszystkim zafascynował mnie system magii. Każdy w Czaroziemiu może urodzić się z pewną zdolnością. Znajdziemy pośród nich między innymi: prawdodziejki, witarodziejów, pływodziejów i wielu innych. Już sama nazwa wskazuje, na czym polega ich umiejętność. Jednak najrzadszym talentem, zaraz po prawdodziejce, jest krwiodziejstwo – pozwala kontrolować czyjąś krew, czy też śledzić zapach ofiary. W ten sposób skonstruowany świat pozwala mi wierzyć, że pośród niezliczonych książek z gatunku fantasty, można jeszcze znaleźć takie perełki, jak „Prawdodziejka”, które są nietuzinkowe i wnoszą powiew świeżości do współczesnej literatury.

Jeżeli chodzi o wykreowane postacie, to nie są oni idealni: mają wiele wad, z którymi muszą się borykać, oraz piętna z przeszłości, które dają o sobie znać w najmniej oczekiwanych momentach. Na świat patrzymy nie tylko oczami Safi, tytułowej Prawdodziejki, lecz również jej więziosiotry – Iseult, tropiącego je krwiodzieja oraz księcia Merika, który dla dobra swojego państwa jest gotów poświęcić naprawdę wiele. Dzięki takiemu zastosowaniu, mamy wgląd na rozgrywające się wydarzenia w całym Czaroziemiu. I chociaż główne bohaterki zostały bardzo wyraźnie przedstawione, to postacie drugoplanowe już mniej. Szkoda, bo według mnie zasłużyły na większą uwagę i zaangażowanie autorki. Mam nadzieję, że zostanie to naprawione w kolejnych częściach.

Powieść zawiera żywą, pełną niesamowitych zwrotów, dynamicznie rozwijającą się akcję. Nie da się odłożyć książki na kilka dni, bo myślami wciąż wraca się do ostatniej sceny. Najbardziej do gustu przypadły mi pojedynki, które zapierały dech w piersiach, tak samo jak pościgi – a tych było kilka. Lecz to nie polityka ani ucieczka była najważniejszym tematem rozgrywającej się historii. Była to przyjaźń łącząca Safi oraz Iseult. Pierwszy raz spotkałam się z tym, że wątek miłości jest zepchnięty na najdalszy plan, a główną rolę odgrywa przyjaźń, która jest wyraźnie zarysowana, czy to w dialogach, czy w przemyśleniach głównych bohaterek. Czuć pomiędzy nimi nierozerwalną więź, która działa na dwie strony: obie skoczą za sobą w ogień, ale to co ich łączy, wpędza je w coraz większe tarapaty.

„Prawdodziejka” to fascynująca powieść, pełna intryg, politycznych spisków i walki o władze. To przede wszystkim książka o przyjaźni i magii, gdzie posiadana umiejętność może okazać się darem, lub też największym przekleństwem. Susan Dennard stworzyła świat, w którym moja wyobraźnia pozostanie jeszcze przez dłuższy czas, a który mogę polecić z czystym sumieniem każdemu wielbicielowi fantastyki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
13-10-2016 o godz 19:42 przez: Łukasz Marciniak
Do przeczytania Prawdodziejki musiałem się dość długo przekonywać i byłem niemalże o krok, aby po nią w ogóle nie sięgnąć. Być może wynika to z faktu, że opis fabuły na okładce nie obiecywał w mojej ocenie wielkich fajerwerków, czy niesamowitych i urzekających pomysłów. Stało się jednak inaczej i zdecydowałem się na przeczytanie książki Susan Dennard. Powiem tyle - nie żałuję, ponieważ jest to bardzo przyjemna i lekka lektura a autorka zdecydowanie pilnie odrabiała lekcje z pisania.

Prawdodziejka to opowieść o dwóch nie takich całkiem zwyczajnych młodych kobietach - Safi i Iseult. Właściwie nawet określenie niezwykłe wypada w porównaniu do nich blado. Safi jest jedyną w Czaroziemiu prawdodziejką - potrafi wykrywać i zdemaskować każde kłamstwo. Pilnie jednak strzeże swojego sekretu, ponieważ jest to umiejętność niezwykle cenna i każdy chciałby ją wykorzystać do własnych celów, zwłaszcza królowie. Natomiast Iseult jest więziodziejką i jedyne co wiemy o jej umiejętnościach, to fakt, że potrafi widzieć więzi innych osób, które przybierają różne kolory w zależności od uczuć i intencji danej osoby. Sama również nie zna czym dokładnie jest jej moc... Splotem kilku nieszczęśliwych i nie do końca przypadkowych wydarzeń, zostają obie wrzucone między rywalizację wielkich mocarstw. Bowiem 20-letni pokój w Czaroziemiu dobiega powoli końca a wojna niechybnie wisi w powietrzu... Każdemu z imperiów z pewnością przydałaby się prawdodziejka i nie będą szczędzić środków, aby ją dopaść...

Z początku Safi i Iseult mogą się ze sobą mylić, ponieważ niewiele jest scen w których występują osobno. Z czasem pojawia się jednak coraz więcej różnic między nimi i nie wydają się już być tak podobne. Każda z nich posiada ponadto całkiem bogatą historię sprzed opisanych wydarzeń, o których oczywiście chciałoby się więcej przeczytać, ale znów nie ma uczucia niedosytu. Obie bohaterki bardzo szybko zyskują sympatię czytelnika - są zabawne, wykształcone a z drugiej strony biegle posługują się bronią do walki w wręcz - bynajmniej nie są to słabe i bezbronne kobiety. Oprócz tej dwójki, w książce poznamy również cały szereg postaci pobocznych i podobnie jak Safi i Iseult, zostały bardzo wykreowane. Jest to niewątpliwie plus tej książki, ponieważ dość często bohaterowie kuleją u wielu autorów, zwłaszcza tych początkujących.

Książka posiada również dobrze przemyślany i dopracowany system magii. Każdy w Czaroziemiu może urodzić się obdarzony określoną mocą. Znajdziemy wśród nich prawdodziejkę wykrywającą kłamstwa, wiatrodziejów władających wiatrem, pływodziejów władających pływami, żelazodziejów, klątwodziejów i tak dalej. Jedną z najciekawszych mocy jest krwiodziejstwo - bardzo rzadka umiejętność, pozwalająca kontrolować czyjąś krew u innych osób, czy śledzić w ten sposób zapach ofiary. Jak się łatwo domyślić, to właśnie krwiodziej jest jedną z postaci ściągających Iseult i Safi. Nie jest to jednak taki typowy czarny charakter i skrywa on w sobie wiele tajemnic...

Ponadto w Prawdodziejce znajdziemy dynamiczną akcję, pościgi, pojedynki, czy niewielkie potyczki. Nie zabrakło scen opisujących świat, magię, czy bohaterów. Znajdzie się nawet całkiem ciekawie napisany wątek romantyczny, choć niepozbawiony pewnej sztampowości. Fabuła być może nieco mniej mnie porwała niż sądziłem, ale w gruncie rzeczy nie jest ona zła, w żadnym wypadku. Jest ona całkiem dobrze skonstruowana z licznymi zagadkami i zwrotami akcji. Mnie jedna cała historia przypominała bardziej długi i interesujący wstęp, aniżeli osobny, pełnoprawny tom cyklu. Oceniając książkę jako całość, to ciężko byłoby mi znaleźć jakąś znaczącą wadę, poza drobnym czepialstwem się a z drugiej strony zabrakło mi takich elementów, które porwałyby mnie i czarowały bez reszty.

Prawdodziejka nie oczarowała mnie tak jak myślałem, widząc reakcje innych osób, ale też nie była to lektura zła i nudna. Była to dla mnie książka po prostu dobra, ale nic więcej - lekka i dobrze napisana pozycja z interesującym zakończeniem, obiecującym znacznie ciekawszą fabułę w kolejnych tomach.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non!

hrosskar.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
02-10-2016 o godz 19:31 przez: Patty
"Zróbcie miejsce na półce z ulubionymi książkami [...]", mówi Sarah J. Maas, opisując Prawdodziejkę - a mnie nie pozostaje nic innego, tylko przytaknąć i z uśmiechem zabrać się do pisania recenzji.
W rzeczy samej, Susan Dennard znakomicie przypomniała czytelnikom, dlaczego z takim zapałem sięgają po fantastykę. Gdyby wziąć pod uwagę wszystkie aspekty, które w niej cenimy - wielowymiarowi bohaterowie, przepełniony magią świat przedstawiony i interesująca historia, od której ciężko się oderwać - okazałoby się, że Prawdodziejka dopracowana jest pod tymi względami do perfekcji; mało tego, zapewnia nam przy tym naprawdę dobrą zabawę, o którą w niektórych pozycjach dosyć ciężko. Szukasz pięknej opowieści o przyjaźni, więziach i mocy zaufania? Masz ochotę na przepełnioną akcją historię, o której na długo nie będziesz mógł przestać myśleć? A może po prostu chcesz oderwać się od rzeczywistości i przeczytać coś innego? Proszę bardzo - dostaniesz wszystko, czego szukasz, z kilkoma darmowymi zaskoczeniami w prezencie.
Jednym z powodów, dla których fantastykę często zdarza mi się traktować ulgowo jest świat przedstawiony. Wiadomo, że w morzu podobnych powieści ciężko wynaleźć element nowy, dotąd niespotkany i większość uniwersów zazwyczaj siebie przypomina - jednak, na całe szczęście, "Prawdodziejka" jest od tego przekleństwa całkowicie wolna. Żałuję, że nie było nam dane poznać Czaroziem bardziej "od kuchni", zaznajamiając się z zasadami i prawami tego państwa, przebywając bliżej z historią i przeszłością naznaczonego wojnami imperium - Susan Dennard wykreowała krainę na tyle magiczną, że szkoda by było zmarnować widoczny gołym okiem potencjał tejże trylogii.
Co powiem o bohaterach? Po pierwsze, jestem bardzo wdzięczna Susan Dennard za wysunięcie na pierwszy plan siły więzi, mocy prawdziwej przyjaźni zawiązującej się między Safiyą i Iseult. Przyznaję, iż bardzo dziwi mnie fakt, że autorzy rzadko poruszają ten temat; zazwyczaj spada on na drugi plan, przykryty przez główne wątki i wręcz zaniedbany na tle innych, tak jakby pisarze zapominali, ile jesteśmy w stanie zrobić dla drugiej osoby gdy ona potrzebuje naszego wsparcia i pomocy. Zarówno więzi, które wytworzyły się pomiędzy młodymi kobietami, jak i te wiążące Merika i Kullena zostały przedstawione w sposób niezwykle prawdziwy i przemawiający do czytelnika, który nie raz chwyta za serce i zmusza do myślenia. Zaznaczam: mamy do czynienia z postaciami pełnokrwistymi, wielowymiarowymi, mającymi wiele zalet, ale również i słabości, widoczne i tym bardziej utwierdzające nas w przekonaniu, jak bardzo ich właściciele są prawdziwi. Niesamowicie polubiłam Safiyę i jej zdolność do pakowania się w kłopoty; rozważną Iseult; pełnego sprzeczności Merika; odważną Evrane. Jak ja nie mogę się doczekać następnego tomu!
Przyznam, że w całej tej lekturze znalazłam jedynie dwa niedociągnięcia: dosyć wolny początek i... zgrzyty. Fabuła nie jest idealna. Widać, że pisała ją osoba nie tyle niedoświadczona w świecie pisarzy, co po prostu nieco zagmatwana - wydawało mi się, jakby autorka usiłowała zmieścić w książce zbyt dużo wydarzeń naraz, co w konsekwencji skutkowało niemałym zagubieniem. I mimo że ogromnym szacunkiem zdołałam obdarzyć Susan Dennard i niezmiernie oczekuję premiery drugiego tomu, Wiatrodzieja, to mam ogromną nadzieję, że losy bohaterów przybiorą nieco lepszy obrót.
Czy polecam Wam tę książkę? Oczywiście! Bawiłam się przy niej przednio, ogromnie związałam z bohaterami i na pewno kiedyś wrócę do historii przedstawionej przez Susan Dennard. Jestem pewna, że wzbudzi ona niemałe poruszenie na polskiej blogosferze, kiedy książka oficjalnie ukaże się w księgarniach - mam więc nadzieję, że 11 października popędzicie do najbliższej księgarni, chwycicie ją z półki i przeżyjecie tak samo pozytywne emocje, jakie podczas lektury dotknęły mnie.

Ocena - 8/10

Za książkę bardzo dziękuję Wydawnictwu SQN!

Patty z pattbooks.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
24-04-2017 o godz 19:41 przez: Projekt: książka
Muszę się przyznać, nie podchodziłam zbyt entuzjastycznie do powieści Susan Dennard. Magia, przyjaciółki, ratowanie królestwa, a jedna na dodatek jest jakby nie patrzeć prawie księżniczką. To wszystko motywy przewijające się w tysiącach powieści fantasy. Do przeczytania powieści odrobinę przekonała mnie Sarah J. Maas z jej króciutką wstawką i może trochę okładka. Nie obiecywałam sobie zbyt wiele, ale jednak zostałam pozytywnie zaskoczona wynikiem. Dwie przyjaciółki, Safiya i Iseult znają się od dzieciństwa. Safiya posiada bardzo rzadki rodzaj magii. Jest prawdodziejką, która bez zająknięcia może stwierdzić, czy ktoś kłamie. Gdyby władcy krain dowiedzieli się o jej umiejętnosciach, każdy z nich chciałby mieć ją przy sobie. Iseult jest potężną więziodziejką. Widzi emocje innych ludzi w postaci różnokolorowych więzi. Nawet sama nie jest świadoma swojej ogromnej mocy. Dziewczyny chcą jednego - świętego spokoju i domu, w którym mogłyby żyć. Niestety, kraj znowu staje na krawędzi wojny. Dwudziestoletni rozejm zbliża się do końca, a Safiya i Iseult zostają wplątane w wydarzenia i intrygi, które mogą rozedrzeć świat na strzępy. “Mhe verujta. - Zaufaj mi, jakby moja dusza była twoją duszą.” Safiya jest jedną z najbardziej irytujących bohaterek z jakimi miałam styczność. Jej głowę zaprzątają tylko dwie sprawy, jej więziosiostra Iseult i zebranie funduszy na ich wspólny dom. Jest dziecinna, roztrzepana i tak naprawdę, myśli tylko o sobie. Bez swojej rozsądnej i trzeźwo myślącej przyjaciółki Iseult wydaje się, jakby w ogóle nie potrafiła funkcjonować. Dlatego to właśnie Iseult jest jedną z najlepiej wykreowanych bohaterek. Poznajemy jej trudną przeszłość, bolesny powrót do rodziny i konsekwencje swojej wcześniejszej ucieczki. Iseult przez swoje pochodzenie jest szykanowana i wytykana palcami na ulicach miasta. Dziewczyna wpada w niezłe tarapaty, gdy poznaje tajemniczą postać z legend. Lalkarkę. Ciężko było mi wciągnąć się w ten świat pełen różnego rodzaju wiedźm. Już na samym początku zostałam zasypana nazwami, które niczego mi nie mówiły, więziami, których powstanie i znaczenie nie do końca zostały mi wytłumaczone. Zdecydowanie zabrakło kilku akapitów, które by to wyjaśniły. Dodatkowo wątek romantyczny między Safiyą i Merikiem doprowadzał mnie do westchnień irytacji i ukradkowego przewracania oczami. Zdecydowanie zbyt przytłaczający i lepki. Autorka mimo niezbyt udanego warsztatu w kreowaniu emocji głównych bohaterów ujęła mnie czymś innym. Susan Dennard ma niesamowity talent do opisywania rzeczy. Zachwyca wykreowanym przez siebie światem, detalami, opisami pojedynków. Wszystko wydaje się tak realne, jakbyśmy stali gdzieś z boku i przyglądali się bohaterom. Elementy stroju, uroki przyrody czy nawet architektura nadają powieści plastyczność i niesamowity realizm. Safiya w końcu zdaje sobie sprawę, że od swojego rodowodu nie może tak naprawdę uciec. Chociaż nie ma wielkiego majątku jej moc prawdodziejki jest pożądana przez osoby z najwyższych kręgów władzy. W końcu zdaje sobie sprawę, że ma możliwości, aby zmienić bieg historii. Wystarczy się zatrzymać i podjąć decyzję. Jak wykorzystać sytuację w jakiej się znalazła. Czy może pomóc innym? Czy może zmienić przyszłość swojego kraju i uchronić go od wojny, która może go całkowicie pochłonąć? “Miałaś tyle nauki… Szkoliłaś się w magii i w walce, władasz mocą, za którą można zabić. Pomyśl, Safi, ile mogłabyś zdziałać. Pomyśl, kim mogłabyś być.” ‘Prawdodziejka” to książka przede wszystkim o wielkiej mocy przyjaźni i dokonywaniu trudnych wyborów. Safiya i Iseult spotykają na swojej drodze ludzi, którzy każą im zwątpić w łączące je więzi i będą próbowali rozdzielić przyjaciółki. Chociaż powieść Susan Dennard nie zauroczyła mnie tak, jak myślałam, to jednak prędzej czy później sięgnę po kolejną część cyklu. Mimo kilku uwag jestem ciekawa jak to wszystko się skończy i wierzę w to, że wszelkie pytania i wątpliwości jakie naszły mnie podczas lektury zostaną wytłumaczone w kolejnej części.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Morderca znad Green River
4.8/5
37,00 zł
59,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Cud, Miód, Malina
4.6/5
26,90 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Święto ognia
4.7/5
25,70 zł
42,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Czas Żniw. Tom 1
4.5/5
27,55 zł
39,99 zł

Podobne do ostatnio oglądanego