Popielate laleczki (okładka miękka)

Autor:
Wszystkie formaty i wydania (3): Cena:

Sprzedaje empik.com 32,99 zł

32,99 zł 36,90 zł (taniej o 11 %)
0zł za dostawę do salonu empik
Wysyłamy w 24 godziny
Produkt u dostawcy
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj i odbierz w 2 godziny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Greń Hanna Książki | okładka miękka
32,99 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

W Trójkącie Beskidzkim. Mroczne powieści pełne zbrodni i tajemnic wywodzących się z ciemnej strony ludzkiej natury.

Dwudziestoletnia Beata Szymanowska, nazywana zdrobniale Tulą, przypadkowo otwiera wiadomość adresowaną do swojej matki i dowiaduje się, że ta jest szantażowana. Dziewczyna nie wie, jakie informacje mógłby ujawnić prześladowca, jednak nie zamierza się z tym godzić i postanawia włączyć się do akcji. W imieniu matki umawia się z mężczyzną na spotkanie, jednak po przybyciu na miejsce odkrywa, że szantażysta został zamordowany. Aspirant Mirosław Ostaniec z zapałem zabiera się do rozwiązywania swojej pierwszej sprawy, łącząc siły z komendantem Konradem Procnerem. Tymczasem Tula dochodzi do własnych wniosków – dobrze zna osobę, której mogło zależeć na uciszeniu szantażysty. Postanawia za wszelką cenę chronić matkę, mimo że ta zachowuje się coraz dziwniej…

"Inteligentna lektura! Błyskotliwe dialogi, zaskakująca fabuła, złośliwie dowcipne bohaterki, ani dobre, ani złe. Popielate. Cała Hanna Greń."
Agnieszka Lis, pisarka

"Mylne tropy, szalona akcja, narastające napięcie. Psychologicznie wiarygodna zagadka i mocne wątki obyczajowe. Przy okazji dowiecie się też, jak los potrafi zakpić sobie z człowieka i wciągnąć go – nieświadomego zagrożeń – do mrocznego świata zbrodni. Czy ujawnienie tajemnicy z przeszłości pomoże w zidentyfikowaniu mordercy? Polecam."
Anna Klejzerowicz, pisarka


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Popielate laleczki
Autor: Greń Hanna
Wydawnictwo: Wydawnictwo Replika
Redakcja: Pawłowska Joanna
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 368
Numer wydania: I
Data premiery: 2018-09-18
Rok wydania: 2018
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 205 x 145
Indeks: 26497495
 
średnia 4,4
5
8
4
1
3
3
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
11 recenzji
5/5
01-12-2018 o godz 13:08 Agnieszka Caban dodał recenzję:
Hanna Greń to moja ulubiona autorka polskich kryminałów. Uwielbiam jej cięty język, bohaterów i zazdroszczę umiejętności rozbudowywania akcji. W jej książkach nie znajdziecie nudy, banalności czy przewidywalności. "Popielate laleczki" to powieść której finał oparty jest na historii sprzed lat. Coś co wydarzyło się w życiu trzydziestoośmioletniej Asty powraca i burzy spokój wielu ludzi z nią związanych. Kolejne morderstwa, maile i rola córki są tak pochłaniające że nie sztuka przewidzieć ciągu dalszego. Trup sieje się gęsto, aż dziw że Tula wytrzymuje psychicznie to taplanie się we krwi ;) Co prawda początkowo gubiłam się w ocenie kto jest kim. Kolejne postaci, ich historie dawały wrażenie chaosu, który jednak za chwilę niczym dobrze naoliwione tryby zazębiają się i wołają, a widzisz... to jestem ja! I nagle okazuje się że każda, absolutnie każda postać ma tu swoje miejsce i jest niezbędna. Bardzo ciekawie autorka poprowadziła wątek, nazwę go rodzinny. Wszelkie wzajemnie żale, tajemnice, niedopowiedzenia powodują lawinę nieporozumień i wzajemnych żali. Gdzieś tam po drodze gubi się wzajemne zaufanie które jednak dzięki sile uczuć nie daje się zniszczyć zupełnie. Siła miłości jest mocniejsza niż nam się wydaje. Spotkanie z ulubionymi policjantami to znów wyśmienita dawka humoru który autorka przemyca w ich rozmowach, docinkach podczas śledztwa. Tula, córka Asty wzbudziła moją sympatię już od pierwszych stron, ale za to mam żal do autorki że dała jej takiego a nie innego męża. Ja wiem, mogła trafić gorzej... ale zachowanie Mirosława Ostańca jest dla mnie nie do zaakceptowania. Cokolwiek by się nie działo powinien walczyć o dobre imię żony. "Popielate laleczki" to książka z gatunku tych najlepszych i najbardziej wartościowych w moich zbiorach. Czyta się z ogromną przyjemnością, ciekawością i zaangażowaniem całej wyobraźni. Jestem pełna podziwu dla Hani za tak skomplikowane i rozwinięte historie które na dodatek muszą okazać się logiczne :) Polecam z całego serca ! więcej na www.papierowestrony.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
18-11-2018 o godz 12:47 Maadziuulekx3 dodał recenzję:
Wiecie co jest najgorsze w cyklach książek? To, że za szybko się kończą. Dosłownie. Człowiek na dobre zadomowi się w świecie bohaterów, w rzeczywistości, którą stworzyła autorka, a tu nagle trzeba się ze wszystkim na dobre pożegnać. I to jest trudne, bo w tym wykreowanym świecie chciałoby się wciąż przebywać bez końca. Beata Szymanowska zwana przez wszystkich Tulą, w różnych odstępach czasu przypadkowo odnajduje zwłoki kilku osób. Policyjni śledczy starają się rozwikłać zagadkę tych wszystkich zbrodni. Czy Tula rzeczywiście ma życiowego pecha, że na swojej drodze spotyka zwłoki, czy może jest z nimi w jakiś sposób uwikłana? Za, co kocham twórczość Hani? Za poczucie humoru, za łączenie wątków kryminalnych z obyczajowymi, za barwnych, żywych bohaterów i za to, że nigdy nie wiadomo, kto jest potencjalnym mordercą. Zawsze próbowałam to odgadnąć, już myślałam, że odpowiedź mam na wyciągnięcie ręki, że już mam oprawcę w garści, aż tu nagle autorka zmienia wydarzenia i wszystko leci jak domek z kart. Nieźle wodzi za nos, podrzuca mylne tropy i do samego końca nie odkrywa wszystkich asów z rękawa. Do tego podnosi ciśnienie, akcja nabiera szybkiego tempa, nie sposób oderwać się od lektury do samego końca. Podoba mi się w książkach Hani to, że pisze lekkim, prostym z dozą humoru językiem. Dobrze pochłania się jej lekturę, nic nigdy nie zgrzyta w wydarzeniach, fabuła ma ręce i nogi, każda historia bohatera zawsze zostaje opisana i nie ma takiego zdziwienia, że ktoś wyskoczył nam jak królik z kapelusza, bo wcześniej nic o nim nie było słychać. Są emocje, akcja, która często zaskakuje, zadziwia. A oprócz trupów, krwi i policyjnego śledztwa znaleźć można w książce to ile ktoś jest w stanie zrobić, by ochronić swoją rodzinę przed cierpieniem, jak podejrzenia sprawiają fizyczny ból i ile jesteśmy w stanie poświęcić, by przeszłość nie zaważyła na teraźniejszość. Również autorka skupiła się na pięknej więzi matki z córką, jak jedna i druga stara się ochronić siebie nawzajem. Bohaterzy są prawdziwi, popełniają błędy, mylą się, są tacy jak my. Z przyjemnością obserwowałam ich poczynania, razem z nimi przeżywałam wszystkie wydarzenia jakie miały miejsce, razem z nimi przeprowadzałam policyjne śledztwo i sama starałam się odgadnąć, kto jest mordercą, jaki ma motyw i co nim kieruje. Na pewno nie raz będę powracać do wiślańskiego cyklu, bo bez Konrada, Marcina, Petry i wielu innych nic już nie będzie takie samo. Gorąco polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-10-2018 o godz 18:43 KobieceRecenzje365 dodał recenzję:
„Popielate laleczki” to pięty i zarazem ostatni tom Wiślańskiego cyklu. Nie czytałam wszystkich części, bo jak sięgam pamięcią, to skusiłam się tylko na tom pierwszy i teraz tego żałuję. Mam nadzieję, że w przyszłości uda mi się nadrobić brakujące tomy, bo choć nie ma obowiązku ich czytać, gdyż każda książka to inna sprawa kryminalna, to ja jednak mam apetyt na więcej… Jako że Popielate laleczki to kryminał to muszę oczywiście odnieść się do tego wątku, który według mnie autorka poprowadziła doskonale. Misternie uknuta zagadka kryminalna, doskonale prowadzone śledztwo, to jest to, co uwielbiam i tego mi tutaj nie zabrakło. Autorka już na samym początku wciągnęła mnie do swojej kryminalnej gry i sprawnie wodziła mnie za nos i choć zawsze uważam się za „speca od kryminałów”, to jednak tym razem wszystkie swoje założenia mogłam wyrzucić do kosza, bo jak możecie się domyślić, nie trafiłam kim jest sprawca morderstw. W książce dość mocno rozbudowany jest wątek obyczajowy. Osobiście lubię, gdy tak jest, bo dzięki temu mogę nie tylko śledzić postępy w śledztwie, ale także zbliżyć się bardziej do bohaterów. Jeżeli jestem już przy bohaterach, to muszę nadmienić, że jest ich całkiem sporo, jednak ja nie miałam problemu, by połapać się kto, co, gdzie i jak. Wszystko było przejrzyste i zrozumiałe, gdyż autorka skupiła się na każdym z nich. „Popielate laleczki” to dobrze napisany i skonstruowany kryminał ze sporym tłem obyczajowym. To książka, w której cały czas coś się dzieje, nie ma czasu na nudę, a napięcie towarzyszy aż do ostatniej strony. Gorąco polecam! Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Replika.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
29-10-2018 o godz 17:06 Anna Wądołowska dodał recenzję:
Znacie to uczucie, kiedy główny bohater nie przypada Wam do gustu tak bardzo, że aż ciężko czytać książkę? Właśnie tak denerwowała, drażniła mnie Tula. Bardzo. Do tego zbyt duża ilość wątków, a niektóre z nich zwyczajnie były nudne. Niemniej jednak poprzednie części cyklu "W trójkącie beskidzkim" były bardzo dobre, fajnie było znów spotkać bohaterów, odwiedzić znajome miejsca.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
25-10-2018 o godz 09:54 1991monika dodał recenzję:
Dwudziestoletnia Beata Szymanowska (zwana również Tulą), czyta wiadomość zaadresowaną do swojej matki, z której dowiaduje się, że ta jest szantażowana. Młoda kobieta postanawia chronić Astę i umawia się z prześladowcą na spotkanie, mając zamiar go przechytrzyć i nie płacić żądanej kwoty. Na miejscu jednak okazuje się, że mężczyzna jest martwy. Trzy lata później sytuacja ponownie się powtarza. Śledztwo w tej sprawie prowadzi aspirant Mirosław Ostaniec wraz z komendantem Konradem Procnerem. „Popielate laleczki” to piąty i ostatni tom cyklu „W Trójkącie Beskidzkim”, zwanego również „Wiślańskim Cyklem”. Z tej serii czytałam tylko pierwszy tom i przed sięgnięciem po ostatni, polecam jednak zapoznać się z poprzednimi. Twórczość Hanny Greń polubiłam za sprawą serii „Polowanie na Pliszkę” i wyczekuję kolejnych książek tej autorki. Przeczytawszy wcześniej kilka książek Greń, wiedziałam czego się spodziewać. Lubię jej styl oraz jej twórczość. Tutaj podobnie jak w pozostałych jej książkach, mimo, że głównym wątkiem jest wątek kryminalny to występuje tu mocno rozwinięta warstwa obyczajowa. Autorka mocno przybliżyła codzienność bohaterów oraz skupiła się na pokazaniu relacji matki z córką. Więź tego rodzaju może być bardzo silna i skłonić do uczynienia rzeczy, których nigdy by się nie zrobiło, gdy w grę wchodzi ochrona najbliższych, ale może być również pełna niedopowiedzeń ora wzajemnych podejrzeń i pretensji. Autorka po raz kolejny umiejętnie poprowadziła intrygę wodząc czytelnika za nos. Podsuwała mylne tropy, odpowiednio zbudowała napięcie, więc tę lekturę czytałam z dużym zaciekawieniem i wyczekiwałam zakończenia z niecierpliwością. Jeśli oczekujecie ciągłych zwrotów akcji i mnóstwo krwawych opisów to niestety możecie być zawiedzeni. W książkach Greń wszystko toczy się powoli, ale w niczym to nie przeszkadza, a wręcz do tak poprowadzonej fabuły wydaje się to odpowiednie. „Popielate laleczki” to kolejna dobra książka Hanny Greń. Teraz nie pozostaje mi nic innego jak nadrobić pozostałe tomy z serii „W Trójkącie Beskidzkim”.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-10-2018 o godz 23:49 Joanna Aftanas dodał recenzję:
„Popielate laleczki” to już piąty, i niestety ostatni tom kryminalnego cyklu „W Trójkącie Beskidzkim” zwanego również „Cyklem Wiślańskim”. Poprzednie części przyniosły mi wiele emocji i zaspokoiły mnie pod względami zarówno obyczajowymi jak i kryminalistycznymi. Ostatni tom miałam przyjemność czytać jeszcze zanim trafił do druku – i już dawno wiedziałam o tym, że to moje pożegnanie z bohaterami, których tak mocno polubiłam. Mimo wszystko z wielką przyjemnością wzięłam „Popielate laleczki” do ręki po ich wydaniu. Tym samym miałam okazję ponownie spędzić z moimi ulubionymi bohaterami spod pióra autorki. „Popielate laleczki” napisane doskonale znanym mi stylem jakim posługuje się Hanna Greń, sprawiły, że przeżyłam niesamowitą przygodę i oderwały mnie od codzienności na kilka wieczorów. Czytając ją jako tzw. „przedczytacz”, jak i teraz, niezmiennie byłam oczarowana sposobem w jaki autorka kreuje fabułę. Powieść os samego początku wciągnie was w kryminalną grę – śledztwo toczyć się będzie powoli, zbieranie dowodów bowiem trwa, a trzeba być niezmiernie skrupulatnym by znaleźć winnego. Kojarzenie faktów, zdarzeń, miejsc i osób – bywa nie zwykle pomocne w tej pracy. Ja jak zawsze (podczas pierwszego czytania) typowałam swojego „winnego” jednak autorka wywiodła mnie w pole – i to co zdawało się być dla mnie oczywiste – takim nie było! Ciekawa jestem zatem jak Wy sobie z tym poradzicie!? „Popielate laleczki” to mnóstwo dobrze wykreowanych postaci (poprzednie części bez problemu dałam radę czytać nie po kolei) tak tutaj zalecam zapoznanie się z wcześniejszymi częściami cyklu wiślańskiego. Dlatego, że mnogość bohaterów, a także szeroko zakrojona warstwa obyczajowa powieści i odnośniki (domyślne) do poprzednich części, mogą nastręczać pewne trudności w łączeniu faktów, jeśli nie poznało się bohaterów wcześniej. Jak w poprzednich częściach – bohaterowie – żyją prawdziwie, są autentyczni i wiarygodnie wykreowani, dzięki czemu czytelnik ma możliwość współodczuwania z nimi. Jednych od razu da się polubić, innych niezbyt, jak to w życiu. „Popielate laleczki” to bardzo dobrze skonstruowana fabuła i jak zawsze efektywna sprawa kryminalna. Świetne dialogi, nieprzewidywalność (bo to co oczywiste, wcale nim nie jest), sprawiają, że akcja wciąga od samego początku, a emocje związane z prowadzonym śledztwem buzują we krwi aż do ostatnich stron. Gdzie czeka na czytelnika spore zaskoczenie! Bo o ile niektórych motywów działania sprawcy będzie w stanie się domyślić – tak już osoby, która za tym wszystkim stała raczej nie. Mogę się oczywiście mylić :), jednak mnie Hanna Greń zawsze zaskakuje pod tym względem, choćbym nie wiem, jak się starała. Powieść „Popielate laleczki” podobnie, jak we wcześniejszych częściach, posiada dobrze rozwiniętą stronę obyczajową. Dlatego poza aktywnym uczestnictwem w policyjnym śledztwie – czytelnik ma okazję śledzić losy bohaterów na płaszczyźnie ich codzienności. Autorka porusza stosunki w relacji matka – córka - > jak daleko można się posunąć w działaniu chcąc chronić najbliższą nam osobę? Czy skrywanie sekretów może doprowadzić do katastrofy? Hanna Greń dotyka również relacji małżeńskich – które wystawiane na ogniową próbę oskarżeń – uświadamiają nam jak ogromne znaczenie w związku ma wzajemne zaufanie i szczerość. Serdecznie polecam Wam sięgnięcie po „Popielate laleczki” (namawiając jednocześnie do przeczytania poprzednich części "Cyklu Wiślańskiego" – jeśli nie mieliście do tej pory takiej sposobności). Hanna Greń nieodmiennie zaskakuje czytelnika odpowiednio dobranym humorem, ciętymi ripostami wypowiadanymi przez bohaterów oraz całkiem pokrętną fabułą. A że jesień już stoi nam w drzwiach i złowrogo szumią wierzby – to znak, że to najlepsza pora roku na zaczytanie się w kryminałach z cyklu „W Trójkącie Beskidzkim”. Za możliwość przeczytania powieści jeszcze przed oddaniem jej do druku serdecznie dziękuję autorce Hani Greń – jak zawsze jestem chętna na dalsze emocje! A za egzemplarz do recenzji ogromne podziękowania ślę ku Wydawnictwu Replika. recenzja na: https://przeczytajka.blogspot.com/2018/10/popielate-laleczki-hanna-gren.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
11-10-2018 o godz 12:27 Izabela Wyszomirska dodał recenzję:
Dwudziestoletnia Beata Szymanowska, nazywana zdrobniale Tulą, przypadkowo otwiera wiadomość adresowaną do swojej matki, Astridy, i dowiaduje się, że ta jest szantażowana i że zgodziła się zapłacić żądaną kwotę. Tula nie wie, jakie informacje mógłby ujawnić prześladowca, jednak nie zamierza się z tym godzić i postanawia włączyć się do akcji. W imieniu matki umawia się z mężczyzną na spotkanie – ma zamiar je nagrać i zastosować odwrotny szantaż – ona nie upubliczni nagrania, jeśli mężczyzna zostawi jej matkę w spokoju. Po przybyciu na miejsce okazuje się jednak, że siedzący tam mężczyzna jest martwy. Po trzech latach sytuacja się powtarza. W poczcie Asty znowu pojawia się wiadomość z żądaniem pieniędzy i znowu Tula przejmuje kontrolę, lecz i tym razem w umówionym miejscu zastaje leżące na ulicy zwłoki. Aspirant Mirosław Ostaniec z zapałem zabiera się za rozwiązywanie swojej pierwszej samodzielnie prowadzonej sprawy. Wspólnie z komendantem Konradem Procnerem znajdują kolejne powiązania pomiędzy zamordowanymi mężczyznami. Tymczasem Tula dochodzi do własnych wniosków – dobrze zna osobę, której mogło zależeć na „uciszeniu” szantażystów. Postanawia za wszelką cenę chronić matkę, mimo że Asta zachowuje się coraz dziwniej… "On zdaje sobie sprawę, że nie jestem ani czarna, ani biała, tylko zwyczajnie popielata." "Popielate laleczki" to piąty i zarazem ostatni tom cyklu "W Trójkącie Beskidzkim". Miałam ogromne wątpliwości co do tej książki, gdyż nie znałam wcześniejszych części i w jakimś sensie trudno było mi przez dłuższy czas odnaleźć się w fabule, zwłaszcza w warstwie obyczajowej. Miało to związek z mnogością postaci, szczególnie tych pobocznych. Trochę mnie dezorientowało, momentami trudno było mi połapać się kto jest kim. Nie zmienia to jednak faktu, iż bohaterowie, jakich stworzyła autorka są tacy jak my, z wadami i zaletami, sprawiający wrażenie realnych. Najbardziej jednak spodobały mi się oryginalne imiona postaci i ich zdrobnienia. Za to już na wstępie ocena wyżej. "Szanse są zawsze. To od ludzi zależy, czy je wykorzystają." Oprócz wiodącego i interesującego wątku kryminalnego mamy szeroko rozwinięte tło obyczajowe. Pojawia się interesujący motyw miłosny, rodzinne tajemnice i sekrety. Niezwykle ciekawe okazały się relacje, jakie panowały między bohaterami. Wyraźnie widzimy, jak niedopowiedzenia pomiędzy matką a córką wynikające ze wzajemnych podejrzeń i krycia domniemanego sprawcy, mogą zniszczyć łączącą je więź. Podobnie ma się sytuacja w małżeństwie, gdzie bezpodstawne oskarżenia mogą ranić i nadszarpnąć zaufanie, które później trudno będzie ponownie odbudować. Wszystko to stanowi ciekawe połączenie, zazębia się, można powiedzieć, że tam, gdzie kończy się jedno, zaczyna drugie. "- Musiało minąć wiele lat, żeby do mnie dotarło, że cierpień nie można dzielić na mniej czy bardziej ważne, bo każde z nich w jakimś stopniu okalecza." Hanna Greń podsuwa mylne tropy, kluczy, wprowadza niejednokrotnie w błąd, zaskakuje nieoczekiwanymi wydarzeniami. W rezultacie fabuła trzyma w napięciu aż do finału. Muszę przyznać, że do końca nie udało mi się rozwiązać zagadki kryminalnej. Wielki plus dla pani Hani, bo tego właśnie oczekuję po dobrym kryminale. Autorka posiada lekkie pióro, umiejętnie wplata humor w fabułę, sarkastyczne, cięte riposty, przez co książka nie tylko zmusza czytelnika do myślenia, ale i bawi. Została zachowana równowaga pomiędzy dialogami a opisami. "Popielate laleczki" to trzymający w odpowiednim napięciu kryminał z bogatym tłem obyczajowym. To powieść, w której nie brak zagadek, tajemnic, sekretów i zmiennych relacji międzyludzkich. To lektura, w której bohaterowie staną w obliczu widma wydarzeń z przeszłości i walki o rodzinę. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
05-10-2018 o godz 16:14 ryszawa.blogspot.com dodał recenzję:
Beata Szymanowska pewnego dnia odczytuje maila, którego dostała jej matka. Odkrywa, że jest ona szantażowana i postanawia rozwiązać sprawę na własną rękę. Gdy przybywa na wskazane przez bandytę miejsce, odkrywa, że ma on poderżnięte gardło, a przy jego nogach leży czerwona róża. Czy istnieje możliwość, że to jej matka ma związek z morderstwem? Nie miałam okazji czytać całego „Wiślańskiego Cyklu”, ale „Cynamonowe dziewczyny” oraz „Otulone ciemnością” pochłaniałam z zapartym tchem. Rzadko mi się zdarza, że podobają mi się kryminały, które wyszły spod pióra kobiety, więc tym bardziej byłam zachwycona. Niestety „Popielate laleczki”, są najgorszą częścią spośród tych, które miałam okazję czytać. Więcej akcji zostało poświęcone romansowi oraz obyczajowej części. Poza początkiem długo nic się nie dzieje, czytelnik zostaje zasypany rozwlekłymi opisami, analizą uczuć, zawirowaniami rodzinnymi. Brakuje mi tu choć odrobiny napięcia, ponadto cała historia wydaje mi się bardzo naciągana. Temat miłości również nie wyszedł najlepiej. Nie chce mi się wierzyć, że zamiast doszukiwać się powiązania bohaterki z morderstwami, ponieważ dziwnym trafem znajdywała ona ofiary, przyleciał Amor, który strzelił aspirantowi strzałą w serce, albo inny organ, wkrótce „biły kościelne dzwony” i wbrew rodzinom, postanowili oni spędzić ze sobą resztę życia, zapewniając w słodki sposób, że nikt ich nigdy nie rozdzieli. Trochę to mdlące. Główna bohaterka jest infantylna do granic możliwości i denerwująca jak mało która postać. Komendantowi każe się nazywać „Tulą”, czyli przezwiskiem, jakim zwracają się do niej znajomi i rodzina, wciąż rzuca przytyki oraz wyraża swoje pretensje policjantom, którzy wykonują swoją pracę. Czekałam na moment, aż zacznie tupać nogami jak mała dziewczynka – buntownicza księżniczka. Matka Beaty (Tuli) zamienia się z kochającej kobiety, we wredną zołzę, która czepia się córki na każdym kroku. Zdaje się, że ktoś tu ma coś za uszami, ale czy jej zachowanie, tłumaczone niechęcią do policji, ma jakiś sens? Kolejne dziecinne zachowanie. Niestety nie mogę za wiele zdradzić, by nie spolerować. Zaznaczę tylko, że zakończenie nieco ratuje całość. Niestety ledwo przebrnęłam przez tę pozycję, walcząc ze znużeniem. „Popielate laleczki” bardziej przypominają mi serię „Polowanie na Pliszkę” niż trzymający w napięciu „Wiślański cykl”. Ciężko mi ją polecić, dlatego zachęcam Was do sięgnięcia po poprzednie tomy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-10-2018 o godz 14:17 czytanienaplatanie dodał recenzję:
Ile razy młoda dziewczyna może w ciągu kilku lat przypadkowo odnajdywać zwłoki? Czy to rzeczywiście przypadek, czy Tula ma jakiś związek z tajemniczymi morderstwami? Ofiary pojawiają się w pewnych odstępach czasu, ale sposób w jaki zginęły świadczy o ich wzajemnych powiązaniach. Na kolejnych etapach śledztwa prowadzonych przez Mirosława Ostańca we współpracy z Konradem Procnerem, znanym z wcześniejszych części wiślańskiego cyklu, dowiadujemy się, że ma to ścisły związek ze zdarzeniami sprzed wielu lat. Podczas śledztwa pojawia się jedna z moich ulubionych postaci, żona Konrada, Petra ze swoim pozytywnym podejściem do ludzi i znakomitym zmysłem analitycznym. Zakończenie jest dość zaskakujące, bo choć motyw zbrodni można z łatwością wydedukować, to już odgadnąć sprawcę jest bardzo ciężko. Ponownie, jak we wcześniejszych częściach dość rozbudowany jest wątek obyczajowy, co sprawia, że z uwagą śledzimy nie tylko losy śledztwa, ale również wzajemne relacje bohaterów. Niedopowiedzenia pomiędzy matką i córką sprawiają, że wzajemne podejrzenia i próba krycia sprawcy rzekomych zbrodni, o mało nie doprowadzają do zerwania wzajemnych stosunków. Relacje małżeńskie, wystawione na próbę, przez rzucane bezpodstawnie oskarżenia, pokazują jak wielką wagę w związku ma zaufanie. „Popielate laleczki” to świetny, trzymający w napięciu kryminał z nutką obyczajową, który czyta się z prawdziwą przyjemnością. Spotykamy się z bohaterami znanymi z wcześniejszych części wiślańskiego cyklu, ale z powodzeniem możemy przeczytać tę książkę jako niezależną powieść. Mimo zapowiedzi, że to ostatnia część cyklu, mam nadzieję, że spotkam choć niektórych bohaterów w cyklu bielskim. Bardzo na to liczę i będę wypatrywać z niecierpliwością kolejnych książek Hanny Greń.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
02-10-2018 o godz 15:12 Sylwia dodał recenzję:
„Popielate laleczki” to piąty tom z cyklu „W trójkącie Beskidzkim”, ale dla mnie pierwszy, z którym miałam do czynienia. Poszczególne tomy łączą się tylko występującymi w nich bohaterami, tak więc nie ma problemu, żeby czytać te powieści osobno. Od samego początku dałam się wciągnąć w kryminalną grę, która rozgrywa się w książce. Śledztwo toczy się powoli, zbieranie tropów, kojarzenie faktów, ludzi i miejsc, to zawsze żmudna i ciężka praca. Niekiedy ktoś nawali i to, co powinno być priorytetem, to co może służyć jako łącznik, zostaje pominięte, nieprzekazane. Do tego dochodzi motyw który, choć nie jest od początku oczywisty, to jednak mniej więcej można domyślać się, o co chodzi. Przynajmniej czytelnik może, bo zna więcej faktów. Jednak sprawca? No cóż, do końca myślałam, że wiem, kto stoi za zabójstwem, jednak mój typ okazał się niewinny. Kto w takim razie zabił? Poza wątkiem kryminalnym Hanna Greń pokazała zmieniające się relacje międzyludzkie, zarówno w aspekcie rodzicielskim, jak i małżeńskim. To jak wydarzenia, które po latach „wypływają” na światło dzienne mogą zburzyć, teoretycznie nienaruszalną więź. Jak bardzo podejrzenia mogą ranić. Jednak przede wszystkim pokazuje, jak wiele może zrobić jeden człowiek w obronie drugiego, jak wiele przemilczeć dla dobra drugiej osoby. Tylko pozostaje pytanie, czy słusznie? I jak wiele można wybaczyć? Ta książka to nie tylko kryminał, ale i powieść obyczajowa. Znajdziemy w niej walkę z przeszłością, walkę o rodzinę, a w tym wszystkim toczące się śledztwo i kolejne tropy, które prowadzą do ślepego zaułka. Bohaterowie to ludzie zupełnie zwyczajni, choć niepozbawieni logicznego myślenia i chłodnej kalkulacji. Popełniają błędy jak każdy z nas i nie zawsze potrafią dobrze ocenić sytuację. Dialogi niekiedy mocno sarkastyczne i cięte, ale ja uwielbiam, kiedy bohaterowie posługują się takim językiem. Jeżeli nie znacie Hanny Greń, to koniecznie nadróbcie ten brak, ja mam w planach jeszcze „Cynamonowe dziewczyny” i czuję, że to będzie kolejna świetna książka. Zdecydowanie polecam :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
29-09-2018 o godz 22:00 meggy_f dodał recenzję:
Świetny kryminał. Akcja toczy się w Bielsku i Wiśle, wątki kryminalne skomplikowane, zagadka która trzyma czytelnika w niewiedzy i napięciu do samego końca. Czyta się szybko i przyjemnie, dużo humorystycznych dialogów i wiernych opisów Trójkąta Beskidzkiego. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że CDN!!! Nie mogę się doczekać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Dom lalek Świętek Edyta
4.6/5
25,83 zł
36,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Szczęki Benchley Peter
4.8/5
29,49 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Sędzia w Auschwitz Prenger Kevin
4/5
44,49 zł
49,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Zostań, a potem walcz Boyne John
4.5/5
30,99 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Coś musi trwać Kruszewska Joanna
4.6/5
32,99 zł
36,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Bańki mydlane Świętek Edyta
4.8/5
29,49 zł
32,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.