Pogański pan. Wojny wikingów. Tom 7 (okładka twarda)

Oferta empik.com : 35,69 zł

35,69 zł 54,90 zł (-35%)
- dostawa 0 zł
dla zakupów od 40 zł
salon Empik - dostawa 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny
Produkt w magazynie Empiku
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj i odbierz w 2 godziny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Siódmy tom bestsellerowej serii Bernarda Cornwella o losach bohaterskiego Uhtreda z Bebbanburga. Na jej podstawie BBC realizuje serial „Upadek królestwa”.

Najstarszy syn Uhtreda zostaje mnichem. Ojciec wyrzeka się go, odbiera mu imię Uhtred Uhtredson i nadaje nowe – Judasz. W gniewie Uhtred zabija niechcący szanowanego opata, za co zostaje wyklęty przez Kościół i wygnany. Klątwa spadnie także na tych, którzy pozostaną przy nim. Z garstką wiernych ludzi Uhtred wyrusza do Northumbrii, by odzyskać Bebbanburg...

"Jak „Gra o tron”, ale prawdziwa."

"The Observer"

"Bernard Cornwell tworzy najlepsze sceny batalistyczne spośród wszystkich pisarzy, których czytałem."

George R.R. Martin

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Pogański pan. Wojny wikingów. Tom 7
Autor: Cornwell Bernard
Tłumaczenie: Jedliński Jakub
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 416
Numer wydania: I
Data premiery: 2019-07-03
Rok wydania: 2019
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 218 x 156 x 32
Indeks: 31567923
 
średnia 4,4
5
10
4
5
3
1
2
1
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
18 recenzji
5/5
21-08-2019 o godz 11:37 Anonim dodał recenzję:
Rewelacyjnie książka, w końcu bez tylu nawiązań do historii z poprzednich książek. Fabuła chwyta za emocje.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-08-2019 o godz 16:45 Gypsy_Girl_Recenzuje dodał recenzję:
Najstarszy syn Uhtreda zostaje mnichem. Ojciec wyrzeka się go, odbiera mu imię Uhtred Uhtredson i nadaje nowe – Judasz. W gniewie Uhtred zabija niechcący szanowanego opata, za co zostaje wyklęty przez Kościół i wygnany. Klątwa spadnie także na tych, którzy pozostaną przy nim. Z garstką wiernych ludzi Uhtred wyrusza do Northumbrii, by odzyskać Bebbanburg... Ojjjj bardzo mnie Uhtred zawiódł. Wiem, że w tamtych czasach wystarczyła drobnostka, by rodzić wyrzekł się dziecka, to jednak i tak jest mi smutno z tego powodu. W tym tomie widać różnorodność autora. Tutaj starał się skupić na pokazaniu relacji rodzinnych. Jak to wszystko wyglądło w tamtych czasach. Widać jak nie wiele trzeba, żeby ulec pokusą i działać impulsywnie, z czego słynie główny bohater. I co widać jak na dłoni przy jego zachowaniu z synem. Niechęć głównego bohatera do chrześcijaństwa wręcz bije z tego tomu, Co mnie wcale nie dziwi patrząc na tamte czasy. Autor przyzwyczaił nas do fantastycznych opisów scen balistycznych, których akurat w tym tomie mieliśmy dosyć mało. Jednak i tak ta część nic nie straciła ze swojej magii, bo inaczej nie umiem tego nazwać. I powiem wam, że autor bardzo wysoko postawił sobie poprzeczkę tym i poprzednim tomem, ponieważ obydwa są rewelacyjne. Cornwell nadal nie stracił swojego pisarskiego uroku. Pomimo tego, że zazwyczaj książki historyczne czyta się ciężko, tak ten cykl jest napisany naprawdę przystępnym językiem. Nadal polecam ten cykl z ręką na sercu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
18-08-2019 o godz 12:02 Dominika Pyza dodał recenzję:
Książki Cornwella należą do najlepszych powieści historycznych z okresu anglosaskiego i uwielbiam patrzeć, jak wygląda Królestwo Anglii widziane jego oczyma. Bo tak naprawdę o tym są te książki. Osobiste zmagania Uhtreda są z pewnością obecne, z jego silnym pragnieniem odzyskania swojego rodzinnego zamku w Bebbanburgu i przebywania z ludźmi, których kocha, ale najważniejszy jest dla każdego fakt, że między Duńczykami i Saksonami jest ogromna walka, która najwyraźniej nadejdzie kres. Ponieważ jest to historia, wiemy, że Anglosasi wygrywają i tworzą zjednoczoną Anglię, ale Uhtred tego nie wie. Cornwell doskonale radzi sobie z opowiadaniem historii, więc Uhtred nie przyjmuje żadnych założeń na temat tego, co się wydarzy. Zamiast tego koncentruje się na własnych celach i lojalności, przestrzegając osobistego kodeksu moralnego i ludzi, którzy zdobyli jego lojalność w ciągu ostatnich kilku lat. Czytając ten tom nie opuszczało mnie wrażenie o fascynacji Cornwella żłożoną rolą kobiet w czasach średniowiecza. Z drugiej jednak strony jest zakochany w swoim głównym bohaterze – wojowniku, który jest bezwzględny. No cóż, zobaczymy jak to się dalej rozwinie. Możliwość powrócenia do Bebbanburga zawsze cieszy. Po raz kolejny dołączyłam do mojego starego, pokrewnego ducha w jego życiowej podroży. Analizując przeczytane przeze mnie książki mam wrażenie, że nie ma drugiej takiej postaci jak Uhtred z Bebbanburga i za to jestem wdzięczna. I choć jedni mogą powiedzieć, że po siedmiu tomach nic już pewnie nie zaskoczy, to wcale nie jest prawda. Ja cały czas odkrywam coś nowego w tej serii. I o to właśnie chodzi.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
2/5
17-08-2019 o godz 09:54 Catherine H. dodał recenzję:
Bernard Cornwell właśnie stracił chyba ostatnią szansę, żeby zabłysnąć w moich oczach. Jego seria przypomina teraz telenowelę, a przez brak głębokich portretów literackich postaci, wykreowani przez niego Duńczycy wydają się identyczni - robią wciąż to samo po kolei i używają tych samych obelg. Wcześniej mogliście mi zarzucić, że był serial, były książki, więc to naturalne, że porównywałam obydwie rzeczy, a jako że serial widziałam jako pierwszy - to on wypadł lepiej w moich oczach. Ale z Pogańskiego Pana nie ma jeszcze na ekranie nic, dlatego powinnam być bardziej zainteresowana wydarzeniami z powieści. U Bernarda Cornwella brakuje dialogów, które pokazałyby prawdziwy charakter historii i jej bohaterów. Brakuje emocji, które powinny wywołać poszczególne sceny. I w końcu brakuje takiej żywości. Czegoś, co sprawiłoby, że ta opowieść przemówiłaby do mojego serca i została w nim. Bo jak na razie jedyne na co mam ochotę to usunięcie z pamięci pierwowzoru.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
15-08-2019 o godz 01:34 Marta daft dodał recenzję:
Wiek i zdobyte doświadczenie pozwalają na zbudowanie pozycji i umiejętności, dzięki którym inni dostrzegają naszą siłę, zanim jej użyjemy. Nasza sława powinna nas wyprzedzać tylko wtedy, gdy czyny świadczą o mądrości, rozwadze i taktyce godnej mistrza. Pogański pan rozwiewa ideały, tasuje siły i zwalnia akcje. Uhtred jest już panem w średnim wieku, nie przeszkadza mu to jednak w podejmowaniu złych decyzji i nierozważnych ruchach. Do tej pory porywczy, nagle zdaje się cofać w swych umiejętnościach i gubić w gąszczu wydarzeń. Jego najstarszy syn zostaje mnichem, za co ojciec wyrzeka się go, nadając mu imię Judasz. To doprowadza do śmierci jednego z mnichów, co skutkuje wyklęciem i wyrzuceniem Uhtreda z Kościoła. Jak poradzi sobie z klątwą i wygnaniem? Wraz z grupką wiernych ludzi postanowi odzyskać Bebbanburg. Czy można równocześnie szybko wsiąkać w historię i mieć wrażenie, że wiało w niej nudą? W przypadku siódmego tomu cyklu Wojen wikingów tak było. Choć przez powieść płynie się z prędkością kilku węzłów i akcja jest raczej wartka, to sama fabuła jest ciut niezrozumiała. Chwilami miałam wrażenie, że autor nie ma pomysłu na to, co dalej, a skutkowało to kolejnymi ekscesami naszego bohatera. Nie ma co marzyć o tym, że Uhtred zacznie myśleć i rozważniej podejmować decyzje. Jesteśmy świadkami tego, jak w tamtych czasach wyglądał stosunek Wikingów do potomstwa i jak niewiele było trzeba, by rodzic się ciebie wyrzekł. Ja wiem, że życie w ciągłym stresie, gdzie na każdym kroku ktoś czyha na twoje życie i ziemie nie jest proste, jednak zachowanie naszego głównego bohatera często zadziwia. Na całe szczęście Pogański pan nadal trzyma poziom stylistyczny. Autor wciąż umiejętnie maluje słowem obraz dawnych czasów, nie pozwala sobie na braki na polu autentyczności i przykuwa uwagę na tyle, że nielogiczność Uhtreda odchodzi w niepamięć, gdy dochodzi do walk. Bernard Cornwell w swoim stylu przykuwa uwagę i pomimo słabszego rozdania nadal zachęca do uczestnictwa w tej wyprawie, w której stawką są ziemie, władza i dobre imię sławione przez kolejne wieki. Pogański pan to najsłabszy tom serii, nie zniechęca jednak do dalszego śledzenia losów wikingów. Chwilowa zniżka formy nie daje się we znaki przez całą lekturę. Sięgając po każdy kolejny tom, powoli zaczynam się bać przesytu, jednak chwilowo zauważam tylko niewielkie rysy na całości, a to nie niszczy przyjemności z czytania. Szybko, lekko i przyjemnie. Tak czytelnik przemknie przez Pogańskiego pana. Z nadzieją na powrót zapierających dech walk, na poznanie dalszych planów władcy i rozwój wydarzeń, które zagęszczają się z każdą odsłoną cyklu. To od was zależy czy Pogański pan wciągnie was na tyle, by kontynuować przygodę z cyklem spod pióra Cornwella. Ja nadal tkwię w przekonaniu, że warto dotrwać do końca. Możliwość przeżycia przeskoku w przeszłość i to zobrazowanego tak dobrze nie trafia się często.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
04-08-2019 o godz 21:34 Justyna Sikora dodał recenzję:
Nie ulega wątpliwości, że „Wojny Wikingów” Bernarda Cornwella to jedna z najlepszych serii powieści historycznych jakie kiedykolwiek powstały. Skąd we mnie ta pewność? Otóż od pierwszego tomu nie mogę oderwać się od opowieści o Uthreda z Bebbanburga, która zbiera pochwały również od znanych osobistości – m.in. George’a R.R. Martina. „Pogański pan” to już siódmy tom cyklu, który – podobnie jak wszystkie pozostałe – zachwyca! W siódmym tomie zdecydowanie króluje konflikt pogańska z chrześcijaństwem, a Uthred po raz kolejny ulega impulsom. To drugie jest zdecydowanie tym, co lubię najbardziej, ponieważ uwielbiam tego bohatera w takim wydaniu. Szczególnie, że często mimo swoich pobudek – nie zawsze właściwych – zawsze zachowuje prawdziwie ludzką twarz i doskonale rozumie swoje postępowanie. I – co również ważne – zawsze działa w zgodzie swoją naturą i przekonananiami, choć niektóre jego decyzje wciąż zaskakują. Podobnie jest w „Pogańskim panu” - Uthred nie raz zadziwia. Jestem nim coraz bardziej zauroczona… choć nie jest już młodzikiem… Podobnie jak w poprzednim tomie, nie ma tutaj za wiele miejsca na batalie, jednakże i tak wiele się w tym tomie dzieje. Bernard Cornwell skupia się w nim na relacjach Uthreda synami oraz chrystianizacji terenów (oraz walki z nią). Niechęć głównego bohatera do chrześcijaństwa wręcz bije z tego tomu, jednakże ma ona swoje uzasadnienie i Uthred potrafi spojrzeć na sytuację krytycznie – nawet, jeśli dla niego nie jest zbyt wygodna. I – jak wspominałam wcześniej – nasz wiking ma już swoje lata i powoli jego życie chyli się ku końcowi. Niebawem będzie trzeba się z nim pożegnać i już boję się, jak to zniosę. Pewnie będzie równie tragicznie, jak przy śmierci Mufasy w dzieciństwie (co ja plotę – dalej płaczę na tej animacji!). „Pogański pan” to kolejny fenomenalny tom „Wojen Wikingów”. Jest bardziej nostalgiczny od pozostałych, zmuszający do refleksji – chociażby na temat przemijania i wybaczania. Nie brakuje w nim intryg i akcji oraz fenomenalnego ataku na mury Bebbanburga, który zapiera dech w piersiach. Polecam każdemu miłośnikowi powieści historycznych, wikingów oraz barwnych bohaterów, których nie sposób pokochać – nawet, jeśli są zawadiakami. Polecam z całego serca!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
25-07-2019 o godz 09:47 Anonim dodał recenzję:
To już siódma cześć Wikingów. Co miesiąc od stycznia @wydawnictwootwarte wypuszcza po jednej z części. Nie tylko na półce wyglądają pięknie ale i historia nietuzinkowa. Dla tych którzy uwielbiają przygodowki i silnych czasem mniej sympatycznych bohaterów, ale to sprawia tylko ze bardziej autentycznych ❤️. Tym razem Uthred nie tylko zabija opata i zostaje przegnany przez kościół ale i wyrzeka się własnego syna. Odbiera mu jego imię i nadaje nowe oraz wyrusza odbić swe dziedzictwo. Spotyka starych wrogów, dawną miłość i przyjaciół. Przez ostatnie trzy strony śmiałam się bez przerwy, także dobrego humoru tez nie brakuje!😂 Polecam szczególnie na taki wieczór jak dziś ❤️
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
22-07-2019 o godz 14:39 Michelle dodał recenzję:
Długo czekałam na dzień, w którym zabiorę się za kolejny tom Wojen Wikingów Bernarda Cornwella i poznam ciąg dalszy przygód Uhtreda. Jakimże rozczarowaniem było zagłębianie się w las słów siódmego tomu, ciężko mi uwierzyć, liczyłam bowiem na równie pasjonującą lekturę. Tymczasem najbardziej z całości podobało mi się zakończenie... … ale od początku. Od samego początku nie poczułam więzi z tą częścią. Wydawała mi się mocno naciągana, jakby autor nie do końca wiedział, co ma począć z głównym bohaterem, który bądź co bądź osiągnął już wiek mocno dojrzały, bo pięćdziesięciolatka tak winno się nazwać. Jakaś taka irracjonalność działań Uhtreda burzyła moje dotychczasowe wyobrażenia o nim, jako o porywczym, acz inteligentnym mężczyźnie, co powinien potęgować wiek. Wszak ponoć z wiekiem nabywamy mądrości. W przypadku pana Babbanburga śmiem w to powątpiewać. Zważywszy, że im dalej tym jakoś tak bardziej niezdecydowanie i nijak. Mimo to jednak Pogańskiego pana czyta się nadspodziewanie szybko, bo sama fabuła, choć niespecjalnie ciekawa, szczyci się dość dynamicznym tempem. Nie można także odmówić Bernardowi Cornwellowi bajecznych opisów, w tym sensie, że potrafi on słowem odmalowywać naprawdę realistyczne obrazy, które same materializują się w głowie w trakcie czytania książki. Autor sprawnie żongluje ilością szczegółów, a ich umiejętnym rozpisaniem, dzięki czemu lektura przypomina seans w kinie. Stylistyka słownictwa bohaterów przewijających się na kartach tegoż tomu, choć mocno uwspółcześniona, wszak staroangielski, ba!, staropolski, byłby co najmniej trudny, jeśli niemożliwy, w zrozumieniu. Niemniej udało się Bernardowi Cornwellowi nadać tymże konwersacją starodawny i jakże męski charakter, wojownicy bowiem nie szczędzą sobie wyszukanych epitetów. Sami bohaterowie to mieszanina takiej ilości mięśni i testosteronu, że czasem zaczynałam się gubić, choć wiodące postaci są cały czas te same. Niemniej wrogowie Uhtreda, którzy piętrzą się każdą kolejną stroną mogą w którymś momencie przyprawić o ból głowy, wszak gdzie się głowy nie odwróci, tam czyha na głównego bohatera niebezpieczeństwo. Jednakże zakończenie warte jest tej przeprawy i oczekiwania na ciąg dalszy, bo być może ósmy tom będzie lepszy od tego. A może i nie. Powiadają, że ciekawość, to pierwszy stopień do piekła. Niekiedy to piekło bywa przyjemniejsze niż obiecywane niebo... Zatem jeśli jesteście ciekawi, co wydarzy się w siódmym tomie Wojen Wikingów, nie pozostaje Wam nic innego, jak sięgnąć po Pogańskiego pana i przekonać się na własnej skórze... co też przygotował Bernard Cornwell.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
22-07-2019 o godz 13:52 Zatracona w słowach dodał recenzję:
„Pogański pan” to już siódmy tom Wojen wikingów, czyli serii opowiadającej o przygodach nieustraszonego Uhtreda z Bebbanburga. Nadal ciężko mi uwierzyć, że przede mną jeszcze tylko trzy części. Nie będę ukrywać, że ta seria oczarowała mnie całkowicie, a Cornwell z każdym kolejnym tomem zadziwia mnie coraz bardziej. Po tysiącach stron opisujących losy Uhtreda powinniśmy już czuć się znużeni jego historią, jednak nic takiego się nie dzieje. Autor dobrze wie jak utrzymać zainteresowanie czytelnika i zapewnić mu pasjonującą i wciągającą lekturę. W nowej odsłonie losów mężnego wojownika dzieje się wiele. Choć Uhtred ma już swoje lata, to jednak spokojne życie nie jest mu dane. Jego najstarszy syn postanawia zostać mnichem. Uhtred, który, choć otoczony przez ludzi wierzących sam jest w gruncie rzeczy bardziej poganinem, nie może się z tym pogodzić. Wyrzeka się syna i odbiera mu imię, a także zabija pewnego bardzo szanowanego opata, w wyniku czego zostaje wyklęty przez Kościół i wygnany. Nie mając już nic do stracenia razem z garstką wiernych ludzi rusza na wyprawę w celu odbicia rodzinnego Bebbanburga... Bernard Cornwell nie zawodzi i po raz kolejny raczy nas sporą dawką intryg i spisków. Akcja jest wartka i wciągająca, do czego mogliśmy już przywyknąć, jednak pojawia się również kilka jej nieoczekiwanych i nagłych zwrotów, które mnie zaskoczyły. Choć scen batalistycznych nie ma tak wiele, jak w niektórych z poprzednich części, to jednak pojawia się kilka zapierających dech w piersiach i wartych uwagi momentów. Przede wszystkim dostajemy to, na co tak długo czekaliśmy, a mianowicie misję, której celem jest odbicie Bebbanburga. Wiedzieliśmy, że musiało to kiedyś nastąpić, jednak nie mieliśmy pojęcie, kiedy i nareszcie po sześciu tomach dane nam jest ujrzeć Uhtreda, który wyrusza, by odbić rodzinne ziemie. Uhtred to bohater o wielu obliczach, który już wielokrotnie udowodnił, że potrafi zaskakiwać. W tym tomie widzimy wyraźnie, że mężczyzna zbliża się powoli do kresu swych dni, nie jest już młodym człowiekiem, przekroczył pięćdziesiątkę, co w tamtych czasach uważano za sędziwy wiek. Bohater nie ma innego wyjścia jak tylko pogodzić się z naturalną koleją rzeczy, co sprawia, że ten tom jest bardzo melancholijny. Pogański pan przybliża nam również relacje Uhtreda z synami, a w szczególności ze starszym, który bardzo zawiódł ojca, zostając mnichem. Poprzez to została uwypuklona niechęć Uhtreda do Kościoła, a także ujawniła się bardziej jego prawdziwa, dzika natura. „Pogański pan” to kolejny niesamowity tom w serii Wojny wikingów, która, choć nie dotarliśmy jeszcze do końca, już stała się jedną z moich ulubionych. Z jednej strony chcę jak najszybciej zabrać się za kolejną część, z drugiej natomiast wiem, że powoli zbliżamy się do końca i ciężko mi się z tym pogodzić. Trzeba samemu zabrać się za prozę Cornwella, by w pełni zrozumieć jej wyjątkowość, dlatego, jeśli nie znacie jeszcze jego książek, a w szczególności Wojen wikingów, to jak najszybciej sięgajcie po pierwszy tom i przygotujcie się, że na nim nie poprzestaniecie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-07-2019 o godz 19:14 Magdalena Senderowicz dodał recenzję:
Śmiało mogę przyznać, że Wojny Wikingów Bernarda Cornwella stanowią jedną z moich ulubionych serii. Z ogromną pasją sięgam po każdy kolejny tom i naprawdę boję się momentu, w którym dotrę do samego finału historii Uhtreda. Boję się tego, co mnie tam czeka – czy towarzyszyć mi będzie uśmiech satysfakcji i radości, czy może jednak poleją się łzy smutku. Ale do tego czasu jeszcze chwila, tym czasem chętnie opowiem Wam co nieco o siódmej części o jakże pobudzającym mnie tytule – Pogański Pan. Jeżeli zastanawiacie się, dlaczego akurat ten tytuł wzbudził we mnie takie pobudzenie, to muszę Wam coś wyznać. Być może nawet po raz kolejny – kocham motyw wikingów, ich mitologię, podboje, historię, siłę, klimat. Dlatego też jakiś czas temu skusiłam się na twórczość Cornwella i chociaż faktycznie sam tytuł serii jednoznacznie wskazuje na to, z czym mamy tutaj do czynienia, to jednak wojny wikingów miały różne oblicza – dlatego nie w każdym tomie mamy do czynienia z typową atmosferą tego ludu, ale w tym? Gdzie już sam tytuł nawiązuje do pogaństwa? Tutaj moim zdaniem jest to znacznie lepiej wyczuwalne. W końcu doczekałam się momentu, w którym w Uhtredzie można dostrzec duszę wikinga! Tak wyraźnie, konkretnie, mocno. Oczywiście nie oznacza to, że nagle doznał on olśnienia i przebudzenia – wychował się od dzieciaka w tym otoczeniu i nigdy nie zwątpił w przekazywane mu wartości, ale musiał się dostosowywać do sytuacji. Dopóki służył jednemu z angielskich władców musiał chwilami grać, udawać… Ale teraz? Kiedy jego znienawidzony zwierzchnik nie żyje? Uhtred jest wolny jak ptak! Może w końcu być prawdziwym wikingiem i dbać przede wszystkim o swój interes. Chociaż jego oddział jest malutki, to mimo wszystko ten człowiek wciąż wzbudza postrach. Krążą o nim legendy, śpiewają pieśni. Przez te siedem tomów naprawdę wiele się wydarzyło… W tym tomie Uhtred przeżywa spory szok – jego najstarszy syn postanawia zostać mnichem, toteż legendarny wojownik całkowicie się go wyrzeka. Nie chce mieć nic do czynienia z chrześcijaństwem, a w akcie swojego buntu zabija szanowanego opata. Wydziedziczonemu synowi nadaje imię Judasz i zostaje przeklęty przez Kościół. Jednak czy człowiek wychowany w wierze wikingów cokolwiek sobie z tego robi? W życiu! Wyrusza prosto do Northumbrii, aby odebrać należyty mu Bebbanburg. Tam niestety czeka go kilka niemiłych niespodzianek. Czyżby klątwa rzeczywiście działała? A może po prostu trzeba nieco zmienić strategię? Ogromnie podobały mi się nieoczekiwane zwroty akcji, które pojawiły się w kolejnym tomie przygód mojego ulubionego wojownika. To, co się tutaj dzieje, jest po prostu przegenielane. Mnóstwo intryg i spisków, nagłe i niespodziewane zabójstwa, mnóstwo pojedynków i scen batalistycznych… A do tego wszystkiego spryt, inteligencja i podstępy głównego bohatera – charakter Uhtreda w tej części to czyste złoto. Nic dziwnego, że krążą o nim legendy. To nie tylko silny i odważny wojownik, to człowiek honoru, pełen mądrości, chwilami przebiegły, ale niesamowicie bystry. Jego pomysły wywołują na twarzach jego towarzyszy wyraz zdziwienia, ale co zrobić – Uhtred nie myśli tak, jak wszyscy pozostali. I właśnie to sprawia, że potrafi tyle osiągnąć. Myślę, że na chwilę obecną Pogański Pan jest moim ulubionym tomem serii. Świetne tempo akcji, mnóstwo batalii i pojedynków – doskonale opisanych, w końcu to Cornwell, genialny klimat, dusza wikingów, intrygi i podstępy. Tak, ta lektura była czystą przyjemnością.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-07-2019 o godz 19:04 Katarzyna Dżugaj dodał recenzję:
Od śmierci Alfreda mija kilka lat, na tronie Wessexu zasiada jego syn Edward, w kraju panuje zaś względny spokój. W przeciwieństwie do życia Uthreda z Bebbanburga, gdzie jak zawsze rządzi chaos i przypadek, który starzejący się wojownik woli nazywać przeznaczeniem. Uthred otrzymuje cios ze strony swego pierworodnego syna, który decyduje poświęcić się życiu chrześcijańskiego duchownego, nie zważając na niechęć ojca do wiary w ukrzyżowanego boga. W gniewie dziedzic Bebbanburga wyrzeka się syna i zabija powszechnie szanowanego opata. Za postępek ten zostaje obłożony klątwą i wygnany z Wesexu, który opuszcza wraz z garstką wiernych mu wojowników. Bez dwóch zdań: „Pogański pan” mocno mnie zaskoczył, przy czym było to zdecydowanie zaskoczenie in plus. Po utrzymanej w dość lekkim tonie i przesyconej charakterystycznym dla Bernarda Cornwella ironicznym dowcipem szóstej części cyklu, spodziewałam się kontynuacji w podobnym klimacie, autor zaserwował jednak czytelnikom powieść melancholijną i refleksyjną. Nie przygnębiającą, cykl „Wojny Wikingów” to bowiem literatura rozrywkowa, mająca bawić czytelnika a nie dołować, z pewnością jednak skłaniającą do przemyśleń. Uthred ma już pięćdziesiąt lat, co w średniowieczu oznaczało wiek mocno podeszły, naturalne jest więc, że rozmyśla o zbliżającej się śmierci i dokonuje rozliczeń życia doczesnego. Zaczyna zdawać sobie sprawę, że Norny mogą nie pozwolić mu na odzyskanie rodowego Bebbanburga, dostrzega też, że młodzi woje zaczynają traktować go nie tylko jako żywą legendę, ale i łatwego, bo coraz mniej sprawnego fizycznie przeciwnika. I choć w jego działaniach jest coraz więcej roztropności i zastanowienia, Uthred pozostaje mężczyzną łatwo ulegającym impulsom, butnym i zawadiackim. Jest w tym tak ludzki i naturalny, że trudno go nie lubić i nie zatęsknić, gdy cykl „Wojny Wikingów” dobiegnie wreszcie końca. W siódmym tomie serii Bernard Cornwell poświęca sporo uwagi relacjom Uthreda z synami, także tym wydziedziczonym, oraz historii Aethelflaed, której postać rozwija w ciekawym kierunku i w intrygujący sposób. Tak jak „Śmierć królów”, tak i „Pogański pan” raczej nie obfituje w sceny batalistyczne, choć ich brak zrekompensować powinien opis brawurowego ataku na niedostępne mury Bebbanburga. Siódmy tom Wojen Wikingów to nie tylko fikcyjna opowieść o Uthredzie, ale też świetnie odmalowany obraz wysp brytyjskich przełomu IX i X wieku – tym razem Bernard Cornwell skupił się jednak nie na kształtowaniu nowoczesnej państwowości, lecz postępującej chrystianizacji terenów, które w niedalekiej przyszłości staną się Anglią. Wszystko to sprawia, że „Pogańskiego pana” czyta się świetnie, choć zdecydowanie za szybko, zakończenie budzi zaś chęć natychmiastowego sięgnięcia po kolejny tom z serii. Dobrze, że „Pusty tron” już czeka w recenzenckim stosiku.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-07-2019 o godz 16:19 Aleksandra Kujawa dodał recenzję:
Aż się chce powiedzieć: Co ten Cornwell wyprawia?! Siódmy tom Wojen Wikingów w niczym nie ustępuje wszystkim poprzednim sześciu, a wręcz mam wrażenie, że autor sam sobie coraz bardziej dokręca śrubę i wiesza wyżej poprzeczkę. Strach się bać, co to będzie przy dziesiątym tomie! Kilka lat po wydarzeniach z Śmierci królów na całej Wyspie panuje względny pokój. Synowie Uhtreda wchodzą w wiek męski, a jego pierworodny, noszący zgodnie z tradycją takie samo imię, co ojciec, postanawia zostać księdzem i wstąpić do klasztoru. Główny bohater nie zamierza jednak do tego dopuścić i w dzień święceń czeka na syna pod bramą kościoła, by wybić mu z głowy te głupoty i wykląć z rodziny, przy czym pozbawia go też rodowego imienia. Na skutek niefortunnego zbiegu okoliczności zabija szanowanego opata, uważanego niemal za świętego już za życia. W efekcie zostaje wyklęty, a jego majątek spalony i skonfiskowany, sam Uhtred zaś staje się banitą. Nie mając już nic do stracenia, Sas postanawia wyruszyć z niewielką grupą wciąż wiernych mu towarzyszy do swojej rodzimej twierdzy, by odbić ją z rąk zdradzieckiego wuja Aelfrica i by móc samemu osiąść na ojcowiźnie, co wcale nie będzie takie łatwe. I co ja mogę więcej dodać niż to, co już czytaliście w moich wszystkich poprzednich recenzjach? Cornwell nic a nic nie odpuszcza sobie, jeśli chodzi o intrygi i knowania polityczne, a także rozmach scen batalistycznych. Naprawdę można odnieść wrażenie, że autor sam sobie wyznacza za cel pisanie każdego tomu jeszcze lepiej niż poprzedniego i za każdym razem mu się to udaje. Język serii nic się nie zmienia, opisy wciąż tak samo pobudzają wyobraźnię, a sceny bitew jeżą włosy na karku i sprawiają, że krew szybciej płynie w żyłach. Ważną rzeczą jest to, że autor w posłowiu wyraźnie zaznacza, które wydarzenia i postacie opisane w książce są historyczne, a które zostały dodane i wymyślone przez pisarza. Dla każdego fana historii stanowi to sporo cennych informacji i ciekawostek, więc warto za każdym razem przeczytać te dwie-trzy strony, by dowiedzieć się czegoś nowego. Jeśli chodzi o bohaterów, to w tej części nie mamy wprowadzonych praktycznie żadnych nowych postaci. Każde imię kojarzymy z poprzednich tomów, a jeśli o którymś z bohaterów zapomnieliśmy, to autor zręcznie przemyca krótkie, jedno- lub dwuzdaniowe przypomnienia, skąd się wziął. Uhtred wciąż pozostaje tym samym, dobrze nam znanym mężczyzną, czasem zbyt upartym, czasem zbyt działającym pod wpływem impulsu. Czytając ten tom, ma się wrażenie, że po raz kolejny spotykamy przyjaciela, którego nie widzieliśmy od dłuższego czasu. To, co cieszy w kreacji postaci, to fakt, że Uhtred nie jest wiecznym młodzieniaszkiem, którego czas i ograniczenia wiekowe się nie imają. Prawdą jest, że mimo pięćdziesiątki na karku (a więc, jak na tamte lata, bycia bez mała sędziwym człowiekiem), wciąż trzyma się prosto w siodle i nie unika stawania w murze tarcz czy pojedynków z młodszym i szybszym wrogiem. Jednak sam ze zdziwieniem odkrywa, że rany otrzymane w trakcie mnóstwa stoczonych walk zaczynają mu się dawać coraz bardziej we znaki, a i pojawiają się w jego życiu pewne utrudnienia wynikłe z wieku. Mimo to wciąż nie pozwala sobie na odpoczynek i, gdy tylko trzeba stanąć w obronie saskich ziem, zawsze można liczyć na Uhtreda z Bebbanburga. W tym tomie została chyba jeszcze wyraźniej niż w poprzednich podkreślona niechęć Uhtreda do chrześcijaństwa, a przede wszystkim do księży. Co prawda, jego nienawiść do chrześcijańskiego Boga jest podszyta pewnym niechętnym szacunkiem i lękiem, ale klechów Uhtred nie znosi całym sercem. Dlatego też wyklina swojego pierworodnego syna, który wstępuje do zakonu, i pozbawia go jego imienia, nie chcąc mieć z nim nic wspólnego. Uniesieni gniewem po zabójstwie czcigodnego opata chrześcijanie palą mężczyźnie dwór i zabudowania gospodarskie, ale gdy Duńczycy stają na granicach i grozi im po raz kolejny zagłada, od razu zwracają oczy na Uhtreda jako swojego wybawiciela i obrońcę. Cóż, jak to mawia się nawet obecnie jak trwoga – to do Boga, a w Wessexie w X wieku powinno być – jak Duńczycy, to do Uhtreda. Sam bohater to zauważa i podchodzi do siebie z ogromną dozą samokrytyki, wiedząc, że nieważne, jakby się odżegnywał, gdy przyjdzie chwila próby, od razu pojedzie na ratunek. Nie chrześcijaństwu samemu w sobie, a ukochanej kobiecie, która jest chrześcijanką. Pogański pan to kolejny tom Wojen Wikingów, przy którym nie można się nudzić. Bitwy, ciągłe knowania i intrygi polityczne, mitologia skandynawska i ślepa wiara chrześcijan w moc relikwii, to wszystko tworzy ciekawą i wciągającą mieszankę. A zakończenie pozostawia czytelnika z kacem książkowym (co prawda, sam autor nieco niszczy ten efekt ostatnim zdaniem posłowia, ale i tak chęć sięgnięcia po kolejną część tej serii pozostaje w człowieku ogromna). Dlatego powtarzam, jak przy każdym tomie – jeśli jeszcze nie czytaliście tej serii, to nie zastanawiajcie się, tylko bierzcie i nadrabiajcie, bo warto!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
20-07-2019 o godz 16:57 Anka dodał recenzję:
„Go raigh mile maith agat”* „Pogański Pan” składa się z nieco ponad czterystu stron, trzynastu rozdziałów i czterech części. W książce jest także - jak zwykle – dodatek w postaci wyjaśnienia systematyki nazw geograficznych na przestrzeni dziejów oraz drzewo genealogiczne królów Wessexu. Do tego – nota historyczna dotycząca przebiegu faktycznych wydarzeń historycznych, na których kanwie osnuta jest opowieść w siódmej części „Wojen Wikingów”. „Opat” to początkowa część historii, która rozgrywa się lat kilka po tej opowiedzianej w tomie poprzednim - „Śmierci królów”. Opowiada o tym, jak lord Uhtred przed przypadek dowiaduje się od wędrownego kaznodziei, że jego dziedzic, Uhtred Uhtredson, postanawia przywdziać habit. Początkowo jest zszokowany pogłoską i nie daje jej wiary, decyduje się jednak sam sprawdzić, czy to prawda. Przybywa na miejsce za późno – jego pierworodny jest już po święceniach. I znów – jakby rodowa klątwa kładła się cieniem na mężów Bebbanburga – najstarszy syn traci imię na rzecz młodszego. Uhtred publicznie wyrzeka się młodzieńca i nadaje mu pogardliwe imię zdrajcy Chrystusa, Judasza. To jednak nie koniec złych wiadomości. Po powrocie do dworu, Uhtred zastaje tam „śmierć, spaleniznę i ruiny”**. Zabudowania są zniszczone, obrabowane i spalone, ludzie wymordowani a jego kobieta, Sigunn – porwana. Ojciec Kutbert zostaje odnaleziony z dala od dworu, ciężko pobity i oślepiony. Wszystko jest sprawką Kanuta Ranulfsona, zwanego Kanutem Długim Mieczem – postrachu całej Brytanii. Uhtred udaje się na spotkanie z wrogiem i dowiaduje się, że ktoś w haniebny sposób, używając jego imienia i pod jego chorągwią, porwał rodzinę wojownika. Po wyjaśnieniu sprawy i uzgodnieniach lordowie rozstają się (Kanut zwraca brankę całą i zdrową), ale kłopoty pół Sasa, pół Wikinga zaczynają się piętrzyć. Oto bowiem przypadkowa śmierć zadana przez Uhtreda kapłanowi, który bronił jego najstarszego syna, powoduje nałożenie na niego klątwy. Zabił bowiem opata Wihtreda, które kochali wszyscy w całej chrześcijańskiej części wysp. Lord zostaje wyklęty razem z dworem, pozbawiony ziem, tytułów i majątku i teraz każdy, kto zostanie razem z nim – także klątwą tą obłożony zostaje. Córka zmarłego króla Alfreda i żona Aethelreda, pana Mercji a kochanka Uhtreda, Aethelflaed, ratuje go przed rozwścieczonym tłumem, podjudzanym przez żądnego krwi biskupa Wulfhearda z Herefordu. Bohater musi jednak opuścić krainę, w której znalazł dom i względny spokój i udać się na kolejną tułaczkę. Tym razem postanawia włożyć wszystkie siły w odzyskanie rodowej siedziby, czyli niezdobytego dotąd przez Wikingów Bebbanburga, zagarniętej podstępem przez jego wuja. Część druga książki - „Middelniht” to opowieść o tym, jak Uhtred staje się posiadaczem łodzi o tym samym imieniu - „wybudowanej z drzewa ściętego w nocy”***. Gdzie zaniosą go fale? Czy, będąc znów szyprem, odwiedzi nadmorską rodzimą twierdzę w Northumbrii? Czy spełni przyrzeczenie dane Kanutowi i samemu sobie? I czy „Pogłoski o wojnie” (część trzecia) okażą się prawdziwe? I co ma z tym wszystkim wspólnego „Lodowa Furia” (część czwarta?) A – przede wszystkim – czy marzenia Alfreda, zmarłego króla – o jednym kraju, zwanym Anglią („Jakże dziwnie brzmiała ta nazwa”****), ma szansę się ziścić? I czy to ostatnie spotkanie z wiekowym już jak na owe czasy, bo ponad pięćdziesięcioletnim, antagonistą? Reasumując – ten tom opowieści o dzielnym Sasie, wychowywanym na duńskim dworze, skupia się na relacjach Uhtreda z obecnymi dwiema kobietami jego życia (a – jak pamiętamy – było ich trochę), z jego dwoma synami (jednym wyklętym), walką o ojcowiznę, utracie honoru i majątku oraz przymierzach z wrogami i wielkiej, historycznej bitwie. Jest więc o czym czytać, zwłaszcza że akcja goni akcję. Genialne – jak zwykle – opisy zarówno życia codziennego na targanych wojnami ziemiach, jak i podjazdów, potyczek i wielkich bitew. Żeglugi statkiem i życia na nim. Bytowania maluczkich, jak i możnych ówczesnego świata. Wnikliwy portret chrześcijaństwa i tego, jak było krzewione, wyznawane i jak rosło w siłę. Wartki język, zaskakujące zwroty akcji. Barwne, niejednoznaczne i bardzo wyraziste i silne postaci, których bogactwa mógłby pozazdrościć Cornwellowi niejeden autor. Postacie, z którymi łatwo się identyfikować i myśleć podobnie do nich, gdyż nie są wolne od błędnych kroków, nieprzemyślanych słów, decyzji podejmowanych pod wpływem emocji. Są za to żywe, ludzkie, prawdziwe. Takie jak my. * „Niech dobro będzie przy tobie” (jęz. irlandzki) - cytat z książki „Pogański Pan” - tomu siódmego „Wojen Wikingów” Bernarda Cornwella, str. 5. ** Cytat z książki „Pogański Pan” - tomu siódmego „Wojen Wikingów” Bernarda Cornwella, str. 28. *** Cytat z książki „Pogański Pan” - tomu siódmego „Wojen Wikingów” Bernarda Cornwella, str. 80. **** Cytat z książki „Pogański Pan” - tomu siódmego „Wojen Wikingów” Bernarda Cornwella, str. 318.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-07-2019 o godz 12:09 kasiek87 dodał recenzję:
W sagach to jest wspaniałe, że mijają kolejne tomy a my poznajemy dalsze losy bohaterów, których już zdążyliśmy polubić. Jest jak w życiu, mamy znajomych, ludzi, których znamy od najwcześniejszego dzieciństwa i oni wciąż nam towarzyszą. Zazwyczaj nie myślimy o tym jak się zmienili, jak my się zmieniliśmy, ale wystarczy oglądnąć album, albo siąść do wspominek i wtedy widzimy, jakie zaszły zmiany. Gdy zaczynam kolejny tom z serii Wojny Wikingów przypominam sobie dotychczasowe perypetie Uhterda i jestem ciekawa czym mnie znowu zaskoczy. Niezwykłe życie, Sas w służbie Duńczyków, Wiking ze stylu życia. Uthred nie jest już młodzieniaszkiem, według swojej epoki jest już nobliwym starszym panem. Szczęście w życiu dalej mu nie sprzyja, ma niewątpliwie ciekawe życie, ale pełne tragedii. W miłości nie odnosił spektakularnych sukcesów. A teraz dodatkowo jego syn, jego dziedzic postanawia zostać chrześcijańskim mnichem, u Utherda wywołuje to skrajny gniew, wydziedzicza syna, odbiera mu imię, a wskutek nieszczęśliwych wydarzeń zabija także pewnego opata, czym ściąga na siebie gniew Kościoła. Czy fart Utherda który pozwalał mu wykaraskać się z opresji przemija? Wszyscy się starzejemy, czas nie omija nawet zasłużonych wojowników. Uthred nie może narzekać na nudę, w jesieni życia, gdy powinien cieszyć się swoim dziedzictwem, tym co osiągnął. Chociaż to już siódmy tom, to autor nie oszczędza ani Uthreda, ani nas. Dzieje się dużo a akcja jest utrzymana na wysokim poziomie. Ten tom ma już więcej nostalgii związanej z naturalną koleją rzeczy, gdy starsi usuwają się w cień, ale jednak wciąż chcą mieć wpływ na świat! Nie mogę się pogodzić z tym, że zbliżamy się do końca tej seri. Jeśli jeszcze jej nie znacie, nadróbcie koniecznie! Będziecie mogli czekać na kolejne tomy! A to pierwszorzędna sprawa
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
18-07-2019 o godz 19:15 keskese87 dodał recenzję:
Aż trudno w to uwierzyć, ale to już siódmy tom „Wojen Wikingów”, opowieści o dziejach mężnego Uhtreda, który choć urodził się jako Sas, został wychowany przez Duńczyków i to ścieżka wikinga prowadzi go przez życie. Bohater z każdym tomem starzeje się coraz bardziej, osiągnął już pięćdziesiątkę, ale czytając o jego bohaterstwie i niezłomnym charakterze ma się wrażenie, że to wciąż ten sam młodzieniec, który dopiero uczył się sztuki walki w murze tarcz i starał się przetrwać swoją pierwszą bitwę. Uhtred nie ma szczęścia do kobiet, które albo go opuszczają, albo tragicznie giną lub zostają porywane, ale siódmy ton przynosi nowe przekleństwo – Uhtred musi się wyrzec swojego pierworodnego syna. Młody Uhtred obrał bowiem chrześcijańską drogę i zamierza zostać mnichem. Wojownik, który swoje serce oddał Thorowi i wyśmiewa chrześcijan, nie może się z tym pogodzić. Dla niego syn przestaje istnieć, odbiera mu imię i mianuje nim swoje drugie dziecko. W wyniku kłótni, spotęgowanej gniewem, Uhtred zabija ważnego, szanowanego opata, a to sprowadza na niego klątwę i wygnanie. Najnowszy tom o przygodach sędziwego wojownika rozpoczyna się więc tragicznie, ale przecież Uhtred od zawsze miał smykałkę do pakowania się w kłopoty, dalej nie będzie wcale łatwiej, Podczas czytania powieści dosyć wyraźnie rzuca się w oczy, że bohater powoli zmierza do kresu swoich dni. Wcześniej tylko wspominano o jego potomkach, teraz synowie są już starsi, wchodzą w dorosłość i wydaje się, że mogą stać się kolejnymi bohaterami tej opowieści. Z jednej strony trudno pogodzić się z upływającym czasem, z drugiej Uhtred powoli musi ustąpić młodszym. Ale nim to nastąpi, wojownik ma jeszcze wiele do zrobienia. Wciąż przecież nie odbił należnych mu ziem i tym razem po raz pierwszy poważnie się do tego zabiera, organizując wyprawę i spotkanie ze swoim niedołężnym już wujem i jego synem. Powieść pełna jest forteli i podstępów, co wiernemu czytelnikowi sagi Cornwella na pewno nie jest już obce, ale mimo wszystko autor wciąż potrafi zaciekawić, skupić uwagę i zaskoczyć, kiedy trzeba. I jak zawsze, w finale dostajemy piękną bitwę i starcie dwóch antagonistów, bo w tym świecie zawsze znajdzie się ktoś, kto zajdzie za skórę głównemu bohaterowi. Tylko czy tym razem uda się wyjść zwycięsko z tego pojedynku? Jeśli jeszcze nie czytaliście, pora nadrobić 😊
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
17-07-2019 o godz 21:28 Desari dodał recenzję:
Akcja książki po raz kolejny przesuwa się o kilka lat do przodu. Uhtred to dojrzały mężczyzna, podbiegający pod pięćdziesiątkę. Jego synowie zdążyli już dojrzeć, jednak on sam nie myśli o tym, żeby spocząć choćby na chwilę. Wciąż myśli o kolejnych walkach i nowych dokonaniach. Jego myśli wciąż zaprząta chęć powrotu do swojego rodzinnego miasta, Bebbanburga. Nowych rozsterk dodaje mu także najstarszy syn, który zdecydował się zostać chrześcijańskim mnichem, chociaż ojciec był temu bardzo przeciwny. Bo chociaż Uhtred mieszka wśród ludzi wierzących w Boga, to on sam jest bardziej poganinem, niż chrześcijaninem. Jakby tego było mało, ktoś po raz kolejny chce zszargać jego dobre imię i zastawia pułapkę, w którą nieświadomy niczego Uhtred wpada. Wydawać by się mogło, że skoro zna się danego bohatera przez całe jego życie, to wie się o nim dosłownie wszystko. Możecie mi jednak wierzyć, że Uhtred zaskoczy was jeszcze nie jeden raz. Bernard Cornwell stworzył arcydzieło i po siedmiu tomach nie boję się już tego stwierdzenia. Kiedy ktoś opisuje życie jednego bohatera, to potknąć może się w każdym momencie. Łatwo można wpaść w schemat, zacznie brakować pomysłów, albo akcja przestanie się jakoś kręcić. I uwierzcie mi, że początkowo, kiedy zdecydowałam się recenzować tą serię, byłam pewna, że tak właśnie będzie. Bo chociaż lubię inne książki tego autora, to najdłuższą serią jaką przeczytałam była trylogia Arturiańska. Nigdy wcześniej aż tak bardzo się nie myliłam. Cornwell nie dość, że napisał tak długą serię, to jeszcze zrobił to bezbłędnie. Wiadomo, że zawsze są wzloty i upadki, jedne sceny są lepsze, inne troszkę gorsze, ale w ogólnym odbiorze wszystko jest tak, jak być powinno. Co tym razem dał nam ten autor? Intrygi, które nie mają końca. Mam wrażenie, że tutaj nie ma bohatera, który by czegoś nie kombinował. Jednak dzięki temu akcja jest dynamiczna, a nam książkę czyta się w zastraszającym tempie. To, na co najbardziej tutaj zwróciłam uwagę, to relacja pomiędzy Uhterdem, a jego dwoma synami. Każdy z nich jest inny i chce postępować w życiu inaczej. Jak pamiętacie może z pierwszej części cyklu, w tamtych czasach istniała taka zasada, że najstarszy syn otrzymywał zawsze imię po swoim ojcu. Jednak kiedy umarł, albo go zawiódł, imię to mogło zostać mu odebrane. Starszy syn Uhtreda zdecydował się zostać mnichem wbrew ojcu, gdyż ten nigdy nie poważał chrześcijaństwa. Dlatego Uhtred odebrał mu imię, wydziedziczył z rodziny i nadał nowe imię, Judasz. Natomiast młodszy syn odziedziczył po bracie wszystko. Nie ma się co dziwić, kiedy ten chciał być taki sam jak ojciec i robił wszystko, żeby ten był z niego dumny. Podporządkowywał się jego rozkazom i nigdy niczemu się nie sprzeciwił. To pokazuje, że rodzice w tamtych czasach potrafili być bardzo surowi. Chociaż kochali swoje dzieci, to nie mogli pozwolić sobie na ich wybryki. Możemy także zobaczyć, jak bardzo może różnic się rodzeństwo i jak różne drogi mogą obrać w życiu. "Pogański Pan" pokazuje nam, że Cornwell nie ma zamiaru zwolnić i będzie trzymał nas w garści do samego końca. Jestem pewna, że jego książki nigdy mi się nie znudzą i zawsze będę czytać je z zapartym tchem. Przede mną jeszcze trzy tomy, których już nie mogę się doczekać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-07-2019 o godz 23:25 Dominika Stryszowska dodał recenzję:
Siódmy tom. Nasz Uhtred to już sędziwy mężczyzna, dobiegający piędziesiątki, jednak charakter wojownika nie pozwala mu na spoczynek. Oprócz odzyskania upragnionej ojcowizny, sen z powiek spędza mu też najstarszy syn. Postanowił zostać chrześcijańskim mnichem, co w Uhtredzie wywołało wielką złość, która poskutkowała wydziedziczeniem pierworodnego. Jednak to nie koniec zgryzot. Ktoś uknuł intrygę, wciągając Uhtreda w wir walki. Czy uda mu się odzyskać swoją siedzibę - niezwyciężony gród, zagarnięty przez pazernego wuja? Mogłoby by się wydawać, że ciągle wydarzenia rozgrywają się wokół utraconego Bebbanburga i nienawiści do chrześcijan. Mimo, że na ziemiach królestwa panuje pokój, Uhtred zawsze znajduje sobie przeciwników i gotuje się do walki. Powiedziałabym że wydarzenia to swoista sinusoida - wzloty przeplatają się z upadkami, a Sas przyjmuje swój los ze stoickim spokojem. Oprócz walk i potyczek, snucia kolejnych intryg i wymierzania sprawiedliwości, najciekawszym wątkiem okazał się ten z wydziedziczeniem najstarszego syna. Oczywiście dla mnie, ponieważ pokazuje trochę faktów historycznych i to, w jak poważny sposób wojownicy traktowali swoje rzemiosło, narzucając je poniekąd swoim potomkom. A odbieranie imion, i nadawania ich młodszym dzieciom, w naszych realiach, jest czymś nie do pomyślenia. Spodziewałam się raczej, że przy czytaniu tak dalekich tomów będzie mnie ogarniało znużenie. Na codzień nie czytam tego typu literatury, ale tę część pochłonęłam błyskawicznie. Nie wiem, czy jest to zasługa tego, że okazała się stosunkowo któtka czy czytałam ją w odpowiednim miejscu i czasie, ale bardzo dobrze spędziłam z nią te kilka wieczorów.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
06-07-2019 o godz 11:34 dasia147 dodał recenzję:
,, Pogański pan” to już siódmy tom o przygodach naszego niezłomnego pół wikinga Uhtreda. Tym razem mamy do czynienia z misternie uknutą intrygą, w którą to wpada nasz bohater. Ktoś podaje się za Uhtreda i porywa żonę i dziecko jego wroga. Kim jest owy szubrawiec? Tego próbuje dowiedzieć się nasz bohater. Jakby tego było mało w końcu nadaje się okazja na odzyskanie Bebbanburga. Czy po nie spełnia 40 latach uda się ją zdobyć z rąk wuja ? Ten tom zachwycił mnie przede wszystkim klimatem. Czuć w niej adrenalinę, gniew oraz zemstę, która wypływa niczym nadzienie z pączka- nieoczekiwanie. Misternie utkana intryga to kolejna perełka tej część. Niczego nie świadomy Uhtred wpada w nią niczym śliwka w kompot. I tak nasz już 50 letni bohater znów wyrusza w niebezpieczną podróż by zawalczyć nie tylko o swój honor ale i dziedzictwo. To już bardzo dojrzały mężczyzna, który w swoich czasach już uchodzi na starca, który powinien pogodzić się z faktem zbliżającej się niechybnie śmierci. Jednak Uhtred nie przejmuje się tym i robi to w czym jest najlepszy. Idzie walczyć. Poznajemy go także z nowej strony, strony ojcowskiej. Jego 19 letni syn jest wpatrzony w ojca i stara się go naśladować jak tylko może. Dlatego nasz bohater stara się przekazać swe mądrości oraz doświadczenie młodzieży stając się poniekąd ich nauczycielem i przewodnikiem. Jak zawsze już nie chcę się powtarzać ale jestem zachwycona kreacją bohaterów, którzy z każdym tomem mężnieją, nabierają wprawy, a przede wszystkim zmieniają się w raz z każdym zdobytym doświadczeniem. Język jakim opowiadana jest ta historia jest lekki, przyjemny i przede wszystkim nie nurzący. Sama fabuła, jak zawsze jest wartka, a przede wszystkim wciągająca. I pewnie zapytasz mnie- czy już nie znudziły Ci się przygody Uhtreda? Odpowiem Ci, że absolutnie nie, bowiem każdy tom jest inny, ale utrzymany na bardzo wysokim poziomie. Z każdą kolejną częścią czytelnik widzi jak zmienia się społeczeństwo, rozwija się religia chrześcijańska oraz jak z każdym kolejnym władcą ludzie nabierają wprawy w obronie swych ziem, kupiectwie i rozwoju. Ten tom to dla mnie majstersztyk jeśli chodzi o intrygę. Jestem zakochana w tej serii. Podsumowując, czy warto dalej ciągnąć romans z Uhtredem? Zdecydowanie tak. I choć ma on już swoje lata, to jego przygody nadal są wartkie, interesujące, a przede wszystkim wciągające czytelnika do świata, który jest brutalny, zdradziecki i niepewny. Nasz bohater to mężczyzna uparty, dążący do swoich zamierzonych celów, wspaniały ojciec, strateg i nauczyciel. Nie da się go nie lubić. Według mnie to najlepsza seria opowiadająca historię wikingów i ich życia, podbojów oraz wierzeń. Genialnie ukazuje Anglię i jej próby zjednoczenia w całość. Polecam wszystkim fanom wikingów oraz historii.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Bernard Cornwell

Bernard Cornwell jest brytyjskim pisarzem mieszkającym na stałe w USA. Urodził się w 1944 roku. Najbardziej znany jako autor thrillerów oraz powieści historycznych. Na koncie ma kilkadziesiąt powieści, spośród których wiele trafiło na międzynarodowe listy bestsellerów. Najbardziej znany jako autor historycznych powieści prezentujących lody Richarda Shape'a, których akcja rozgrywa się w czasach napoleońskich. Pisze również m.in. o wikingach, czy poszukiwaniu Świętego Graala.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Perfekcyjna żona Delaney JP
4.3/5
25,94 zł
39,90 zł
premium
Inne z tego wydawnictwa Too Late Hoover Colleen
4.4/5
25,94 zł
39,90 zł
premium
Inne z tego wydawnictwa Będziesz moja Brzezińska Diana
4.6/5
25,94 zł
39,90 zł
premium
Inne z tego wydawnictwa Mleko i miód. Milk and Honey Kaur Rupi
4.4/5
25,94 zł
39,90 zł
premium
Inne z tego wydawnictwa Coraz większy mrok Hoover Colleen
4.5/5
25,94 zł
39,90 zł
premium
Inne z tego wydawnictwa Lokatorka Delaney JP
4.3/5
23,99 zł
36,90 zł
premium
Inne z tego wydawnictwa Pełnia życia Maciąg Agnieszka
4.2/5
32,44 zł
49,90 zł
premium
Inne z tego wydawnictwa Rywalka Jones Sandie
4.4/5
23,99 zł
36,90 zł
premium
Inne z tego wydawnictwa Wszystkie nasze obietnice Hoover Colleen
4.7/5
25,94 zł
39,90 zł
premium
Inne z tego wydawnictwa Hopeless Hoover Colleen
4.7/5
22,69 zł
34,90 zł
premium
Inne z tego wydawnictwa Ugly love Hoover Colleen
4.5/5
25,94 zł
39,90 zł
premium
Inne z tego wydawnictwa Smak zdrowia Maciąg Agnieszka
4.2/5
32,44 zł
49,90 zł
premium 30,79 zł
Inne z tego wydawnictwa Never, never Hoover Colleen , Fisher Tarryn
4.5/5
25,94 zł
39,90 zł
premium
Inne z tego wydawnictwa Maybe Someday Hoover Colleen
4.6/5
25,94 zł
39,90 zł
premium
Inne z tego wydawnictwa Losing hope Hoover Colleen
4.7/5
22,69 zł
34,90 zł
premium

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Zaprzysiężeni. Krwawy topór Low Robert
3.6/5
35,49 zł
39,90 zł
premium 28,39 zł
strona produktu - rekomendacje Krew z krwi. Saga rodu z Lipowej. Tom 1 Rawinis M. P.
5/5
35,49 zł
39,90 zł
premium 33,71 zł
strona produktu - rekomendacje Hannibal. Chmury wojny Kane Ben
5/5
44,49 zł
49,90 zł
premium 42,26 zł
strona produktu - rekomendacje Zaprzysiężeni. Wilcze morze Low Robert
4.2/5
35,49 zł
39,90 zł
premium 33,71 zł
strona produktu - rekomendacje I popłynie krew Kristjansson Snorri
0/5
30,99 zł
34,90 zł
premium 29,44 zł
strona produktu - rekomendacje Spartakus. Rebelia Kane Ben
4.5/5
32,44 zł
49,90 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Spisek Harris Robert
5/5
34,49 zł
38,00 zł
premium 32,76 zł
strona produktu - rekomendacje Jomswiking. Czas ognia i żelaza Bull-Hansen Bjorn Andreas
4.7/5
44,99 zł
49,99 zł
premium 42,74 zł
strona produktu - rekomendacje Budząc lwy Gundar-Goshen Ayelet
4.5/5
49,99 zł
premium 47,49 zł
strona produktu - rekomendacje Droga do Rzymu Kane Ben
5/5
44,49 zł
49,90 zł
premium 35,59 zł
strona produktu - rekomendacje Tatuażysta z Auschwitz Morris Heather
4.5/5
22,69 zł
34,90 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Kołysanka z Auschwitz Escobar Mario
4.6/5
25,94 zł
39,90 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Anioł z Auschwitz Dempsey Eoin
4.5/5
29,99 zł
38,90 zł
mój empik 27,99 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Serotonina Houellebecq Michel
3.8/5
26,99 zł
44,99 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Oskar i pani Róża Schmitt Eric-Emmanuel
4.6/5
12,29 zł
18,90 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Opowieść podręcznej Atwood Margaret
4.0/5
23,94 zł
39,90 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Rok 1984 Orwell George
4.7/5
9,49 zł
12,99 zł
premium
strona produktu - rekomendacje Trucicielka Schmitt Eric-Emmanuel
4.1/5
16,24 zł
24,99 zł
premium

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.