Życiopisanie w dobie social mediów

Piotra Mareckiego pomysł na literaturę może drażnić. Oto jedzie sobie facet przed siebie i - pozornie - w centrum opowieści stawia samego siebie. Pisze o tym, co robi, co fotografuje, na co patrzy, co pije, je, relacjonuje kolejne „instastorki”, wizyty w aptece. Dowiadujemy się nawet o tym, jaki napis jest na jego termosie. Takie „życiopisanie”, tylko że w dobie mediów społecznościowych. W „Polsce przydrożnej” Marecki dzięki przyjętej metodzie portretował kraj awansu społecznego, w którym wciąż jego wyznacznikami są samochody, pastelowe kolory na styropianie, którym niczym panierką obtaczane są budynki w Polsce i wysoki połysk. To też autoportret samego autora, człowieka będącego w zawieszeniu - pomiędzy inteligencką klasą, do której awansował (profesor uniwersytetu, właściciel wydawnictwa publkującego ambitną i często eksperymentalną prozę) a wiejskim pochodzeniem, które pozwala mu dostrzec niekonsekwencje i sztuczność inteligenckich póz.

Romantika Piotr MArecki

Po co dwójka inteligentów decyduje się na podróż poślubną po Ukrainie? „Romantika” to opowieść o tymm jak Marecki z żoną Olą urządzili wesele dla anarcholewaków w agroturystyce prowadzonej przez Sławomira Shutego, jednego z najwybitniejszych autorów wydawanych przez Ha!art, a następnie ruszyli na Wschód, by spędzić kilka dni w huculskiej chacie w towarzystwie „lokalsów”. To historia o zderzeniu idei z rzeczywistością - lewicowa bańka, która jest zero-waste, szuka jadalnych hub, nie wyobraża sobie jedzenia mięsa, czy nieposegregowania śmieci kontra realny świat, w którym życie jest ciężkie, uproszczone. To również opowieść o naszych uprzedzeniach wobec „Wschodu”, nieumiejętności przystosowania się do życia w innych warunkach, ale też micie romantycznej „dzikości”, w której scenografii przyjdzie świeżo poślubionym spędzać „honeymoon”.

Bez romantycznych fiksacji

Bohaterowie, których na swojej drodze spotykają Ola i Marecki często przypominają czytelnikowi o tym, że nie powinniśmy narzekać na świat, w którym żyjemy - w Ukrainie życie jest naprawdę trudne, a to, co widzimy przez pryzmat romantycznych fiksacji na miejscu bywa zupełnie nieprzystające do naszych wyobrażeń. Choć nie jeden raz będziecie zadawać sobie pytanie - po co to zostało napisane, jaki jest cel tej pełnej detalu, werystycznej opowieści - to jestem pewien, że opowieść Mareckiego wciągnie was, jakbyście sami i same wybrali się do świata, w którym jest „Romantika”. Dzięki przyjętej metodzie pisarskiej Marecki odtwarza świat takim jakim on jest, nie tworzy „ładnych obrazków”, którymi często karmią nas reportażyści.

Marecki Polska przydrożna

Dla mnie największą wartością w tej opowieści jest zderzenie „nowoczesnych” postaw i idei z realiami, które jednocześnie nie wyśmiewa ich, ale pokazuje, że świat nam się bardzo podzielił i często nie mamy już łączności. Służą temu zwłaszcza zgryźliwe, acz niezwykle inteligentne komentarze Oli oraz wprowadzająca nas do wyjazdu do Ukrainy opowieść o lewackim, wegenararchistycznym weselu.

Bardzo Państwa zachęcam do zapoznania się z tą metodą pisania o rzeczywistości i przyjrzenia się co w niej nas drażni, bo trudno być wobec Mareckiego obojętnym. Można go polubić, ale może też irytować, drażnić, wkurzać. Dzięki temu „Romantika” i „Polska przydrożna” staje się opowieścią o nas samych - o tym, jakie mamy przyzwyczajenia literackie i stereotypy. Współczesność, jak pisze Andrzej Barański na okładce książki, opowiada się sama. I my się też dzięki niej opowiadamy. Warto zajrzeć.

Więcej recenzji znajdziesz na Empik Pasje w dziale Pasje Czytam