Kolejny wybitny Austriak
Nie będzie z pewnością zaskoczeniem dla was, że pisarz, który pisze mrocznie, niepokojąco i drażniąco jest Austriakiem. Clemens J. Setz urodził się w 1982 roku i zadebiutował w wieku 25 lat. Publikuje niezwykle regularnie i z godną pozazdroszczenia systematycznością zdobywa nominacje do najważniejszych niemieckich i austriackich nagród literackich. Same nagrody też. Obecnie - choć ma niewiele ponad 40 lat - już za całokształt twórczości.
Pisze zarówno opowiadania, jak i epickie, liczące tysiąc stron powieści. Jest też tłumaczem. Przełożył na niemiecki dzieła Edwarda Goreya, którego w Polsce tłumaczył Michał Rusinek.
Cudowny młodzieniec niemieckojęzycznej literatury nie jest już młodzieńcem, ale dopiero teraz mamy okazję poznać jego prozę po polsku. Wcześniej fragmenty publikowała jedynie „Literatura na świecie”. I chwała wydawnictwu Filtry za Setza!
To pisarz, o którym nawet nie wiedzieliśmy, że nam go brakowało.
Gry pozorów
Jaki jest Setz? Pozornie przyjazny i zabawny. Tzn. jego proza, o autorze nie wiem, ale bałbym się go. Bo to pisarz, który w pozornie prostych historiach umieszcza taki ładunek emocjonalny, że trudno się czasem pozbierać.
Na „Pociechę rzeczy okrągłych”, którą poznajemy w tłumaczeniu Agnieszki Kowaluk, składa się dwadzieścia opowiadań, których bohaterowie i bohaterki znajdują pocieszenie w najdziwniejszych rzeczach i momentach. Taka jest już pierwsza, otwierająca tom historia mężczyzny, któremu odwołują lot do Kanady. Spędza kilka godzin na lotnisku, uważnie rejestrując rzeczywistość i co jakiś czas pisząc do swojej partnerki. Już ma wsiadać do samolotu, gdy jednak obsługa każe wszystkim zawrócić. Nie przyjmuje propozycji następnego lotu, zabiera walizkę i jedzie do domu. A tam… to już sobie państwo doczytają, ale nie macie żadnych szans, by zgadnąć, co zastanie główny bohater tej historii w swoim mieszkaniu.
I choć sytuacja jest niezwykle stresująca, napięta do granic, to protagonista tego opowiadania swój los przyjmuje z pokorą, a nawet - sceptyczną co prawda, ale jednak - radością.

Na zdjęciu Clemens J. Setz.
Autor foto: Max Zerrahn/mat. wydawnictwa
Jak dobry kryminał. Choć z Austrii
Są tu bohaterowie dziwaczni, pokręceni, życiowo przeczołgani, jak ojciec dwójki dzieci z opowiadania „Dzielone nieszczęście”, który ciągle odczuwa strach. I znajduje pocieszenie w tym, że czasem również jego dzieci czują lęk. I nie, nie jest to historia psychopaty, a człowieka po prostu psychicznie skomplikowanego. Jednocześnie dzieci, przyzwyczajone do stanów lękowych ojca, uważają, że “dni strachu ojca były nudne”. Pokręcone to wszystko. Jak życie.
W opowiadaniu „Stary dom” poznamy mężczyznę, który przyszedł zobaczyć swój dawny dom rodzinny. Na miejscu jednak okazuje się, że niczego nie pamiętam. Nic nie przypomina mu o przeszłości. Mieszkańcy domu są wobec niego niezwykle serdeczni, starają się uruchomić u swojego gościa wspomnienia. Na próżno. Ale jest coś w tym opowiadaniu niepokojącego. Kim jest ten mężczyzna? Czy wierzymy, że ogląda swój dom? A może to scena kryminalna? Czy się dowiemy? Tego też wam nie zdradzę, bo u Setza w każdym opowiadaniu jest jak w kryminale - łatwo zepsuć finał.
„Pociecha rzeczy okrągłych” jest jak doskonale skomponowana uwertura, a może kameralna opera, w której pełno wrażliwców o dobrych sercach, którzy jednak swoje emocje wyrażają w taki sposób, że tylko - jak to się mówi - w kinie byśmy w to nie uwierzyli. A jednak.
Porada dla przystępujących do lektury Setza
Język Setza pełen jest metafor, doskonale ułożonych zdań, skrzących się erudycją, czasem dowcipem, ale przede wszystkim jakąś wewnętrzną światłoczułością. Służę jednym, z samego początku.
„Paliłem papierosa, studiując ociężałego jeszcze od mroku pająka, który zwisał tuż nad poręczą w niedosnutej nocą sieci”.
Tłumaczka, Agnieszka Kowaluk zrobiła świetną robotę.
Warto docenić też urodę samego tytułu jednego z opowiadań – „Jezioro wie o krzywiźnie Ziemi więcej niż my”. Trudno odmówić mu słuszności.
Adam Lipszyc w posłowiu „Dziwne rzeczy” dokładnie opisał tropy literackie i filmowe, jakie można odnaleźć w dziele Setza. Nie czytajcie go przed zakończeniem lektury!
A jeśli zachęceni sięgniecie po „Pociechę...”, to szukajcie w nich tytułowych „rzeczy okrągłych”. Będą tu zarówno pucułowate policzki, monety, pomarańcza, „okrągła” forma Ora czy wreszcie okrągłe odłamki szkła.
Po lekturze można też zastanowić się nad tym, co nam przynosi pocieszenie. Bo przecież nie wierzę, że wszyscy znajdują je w czekoladzie, albo długim spacerze. Czasem pocieszenie znajdujemy w rzeczach wstydliwych, nawet brutalnych, jak krzywda innych. Tacy już jesteśmy - jesteśmy jak niedźwiedzie - mówią na nas „misie”, ale potrafimy zabić jednym ruchem. I o tym - przynajmniej dla mnie - są opowiadania Setza.
A teraz nabywacie książkę, wspieracie świetne wydawnictwo i zanurzacie się w świecie, gdzie światło jest tylko zapowiedzią mroku. Będę zobowiązany.
Więcej artykułów znajdziecie w pasji Czytam.




Komentarze (0)