"Cesarz Fryderyk, car Aleksander, Napoleon, Churchill z pewnością mieli wpływ na losy Europy. Ale ja uważam, że czasem znacznie większą rolę mogą odegrać zwyczajni ludzie. Tacy jak Anna - uparta robotnica trwająca przy swoich zasadach, przy której inni też zaczynają inaczej się zachowywać" - mówi Volker Schlöndorff w wywiadzie udzielonym najnowszej "Rzeczpospolitej". Realizowany przez niemieckiego reżysera film o Annie Walentynowicz powstaje w języku polskim.

Twórca ekranizacji Blaszanego bębenka pracuje obecnie nad filmem o Annie Walentynowicz, robotnicy ze Stoczni Gdańskiej, której zwolnienie stało się jedną z przyczyn wybuchu strajku w sierpniu 1980 r. W roli głównej wystąpi niemiecka aktorka Katharina Thalbach, "która mieszkała w NRD i świetnie tamten czas rozumie. Tak naprawdę była główną przyczyną, dla której zdecydowałem się nakręcić ten film. Wiedziałem, że rola Agnieszki jest stworzona dla niej, a ona jest stworzona dla tej roli. To przede wszystkim Katharina dźwiga mój film" - mówi Schlöndorff Barbarze Hollender na łamach weekendowego wydania dziennika "Rzeczpospolita".

Niemiecki reżyser wyjaśnia, dlaczego scenariusz nie odpowiada w stu procentach biografii Walentynowicz i dlaczego zakończył film na podpisaniu Sierpniowych Porozumień. Pochodzący z dawnegi RFN twórca opowiada także, co najbardziej zaskakuje go w odkrywanym przez niego świecie komunistycznym: "Wszystko razem wydaje się niewiarygodne - na co ludzie się godzili, jak mało wymagali od życia. Nie tylko w Polsce tamtego czasu, także na Węgrzech czy w Czechosłowacji. Ale być może jest tak, że społeczeństwa, które przez to doświadczenie przeszły, stały się ogromnie mocne. Najsłabsi odpadli, zdegenerowali się. A najlepsi stali się bardzo silni. Tak jak Walentynowicz".

Film jest realizowany w języku polskim. "Nawet pod dialogi Kathariny podłożymy dubbing i tak to pójdzie w świat" - mówi Volker Schlöndorff.

Film będzie nosił tytuł Zapomniana bohaterka, a jego światowa premiera planowana jest na 1 czerwca 2006 r.

Wywiad z Volkerem Schlöndorffem w "Rzeczpospolitej"

M.W.