Panowie Północy. Wojny wikingów. Tom 3 (okładka twarda)

Oferta empik.com : 37,29 zł

37,29 zł 54,90 zł (-32%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Trzeci tom bestsellerowej serii Bernarda Cornwella o losach bohaterskiego Uhtreda z Bebbanburga. Na jej podstawie BBC realizuje serial "Upadek królestwa".

Zwycięstwo pod Ethandun drogo kosztowało Uhtreda – poległ jego przyjaciel, zginęła królowa cieni, jego kochanka. A za udział w bitwie otrzymał od króla Alfreda zaledwie marny spłachetek ziemi.

Uhtred opuszcza Wessex i wyrusza do Northumbrii, by odszukać i zabić swych wrogów: wuja, który przywłaszczył sobie jego ziemie, oraz Kjartana i Svena, którzy zamordowali jego przybranego ojca, jarla Ragnara. Czy dane mu będzie nasycić się zemstą?

"Jak »Gra o tron«, ale prawdziwa."
"The Observer"

"Bernard Cornwell tworzy najlepsze sceny batalistyczne spośród wszystkich pisarzy, których czytałem."
George R.R. Martin

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Panowie Polnocy

Tytuł: Panowie Północy. Wojny wikingów. Tom 3
Seria: Wojny wikingów
Autor: Cornwell Bernard
Tłumaczenie: Pyziak Mateusz
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 496
Numer wydania: I
Data premiery: 2019-03-13
Rok wydania: 2019
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 38 x 219 x 148
Indeks: 31098885
średnia 4,8
5
79
4
10
3
2
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
32 recenzje
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
17-01-2022 o godz 00:35 przez: Sławomir Mrugowski | Zweryfikowany zakup
Wojny Wikingów B. Cornwella ma swoje lepsze i gorsze momenty. Jednak kończyłem czytanie 12 tomu z żalem, że to już koniec. Nie natrafiłem bowiem dotąd na lepiej sfabularyzowaną historię Anglii w epoce, gdy kształtowała się jej tożsamość. B. Cornwell doskonale oddał ducha epoki, a jego sceny batalistyczne wbijają w fotel. Dzieje Uthreda z Babbenburga poznajemy od trudnego dzieciństwa, gdy jego ojciec ginie, a on sam trafia w niewolę u jarla Ragnara. Autor opowiada o dorastaniu Uthreda w gronie duńskich wojowników, którzy z czasem stają się jego rodziną, o służbie u saskiego króla Alfreda i jego syna Edwarda, służbie która niesie z sobą wiele wyrzeczeń, zmusza do kompromisów, pośród których bohater znajduje ścieżki losu za sprawą serca i rozumu. Przeznaczenie jest wszystkim - mawia i podejmuje niezłomnie wyzwania jakie stawia mu życie i przeciwnicy. Fabuła zręcznie wpleciona jest w udokumentowaną historię, a postaci fikcyjne mieszają się z autentycznymi wypełniając luki z kronik. Powieść zachwyca kolorytem opisów, różnorodnością postaw i charakterów, konsekwencją bohaterów, ale jest w tej prozie wiele momentów zaskakujących. Znajdziecie tu miłość i krew, przyjaźń i zdradę, okrucieństwo i łaskę, walkę o ziemie i wpływy, zderzenie kultur i wiar - Thor i Wodan w myślach i na tarczach swych wyznawców stają przeciw wojownikom i kapłanom Chrystusa. Gorąco polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-11-2019 o godz 09:25 przez: wojtek501 | Zweryfikowany zakup
Autor Corwell Bernard fantastyczny jeśli chodzi o podejście do historii i opisy batalistyczne, Warto kupić także "Azincourt" i "Waterloo"
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-03-2019 o godz 13:15 przez: Daniel Kafarowski | Zweryfikowany zakup
Książka bardzo ciekawa, napewno lepsza od serialu (Upadek Królestwa),oprawa ksiąki też nienaganna,polecam wartao ją przeczytać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-04-2019 o godz 17:44 przez: Anonim | Zweryfikowany zakup
Super powieść. Polecam. Wikingowie rządzą 😁 trzeba to przeczytać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-04-2019 o godz 10:07 przez: Robert | Zweryfikowany zakup
Super z tomu na tom jest coraz lepiej .
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-03-2019 o godz 01:39 przez: jardab6 | Zweryfikowany zakup
super jak i cała reszta sagi
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
13-03-2019 o godz 20:59 przez: Aleksandra Kujawa
Na Północ to droga przeznaczenia Wydawnictwo Otwarte nie zwalnia tempa i zgodnie z obietnicą publikuje już trzeci tom serii o wojnach wikingów Bernarda Cornwella. I to samo można powiedzieć o tej serii i akcji, która się w niej toczy. Z tomu na tom dzieje się coraz więcej i coraz ciekawiej, a co tym razem spotka Uhtreda... Tylko Norny wiedzą. Miesiąc po bitwie pod Ehtandun, w której poległ Svein z Białego Konia, a armia Guthruma uległa rozbiciu, Uhtred postanawia wyruszyć w kolejną podróż ku przeznaczeniu. Nagrodzony za swoją walkę ledwo nikłym kawałkiem ziemi, zakopuje wszystkie skarby i wraz z towarzyszącą mu Hild, dawną zakonnicą, a teraz jego przyjaciółką i kochanką, wyrusza do rodzimej Northumbrii. Pragnie dokonać rodowej zemsty na Kjartanie i Svenie Jednookim, którzy zamordowali jego przybranego, duńskiego ojca, Ragnara Ragnarsona, a także odzyskać utracone dziedzictwo, Bebbanburg, zagrabiony przez jego wiarołomnego wuja. Na Północy napotyka Guthreda, króla Kumbrii, krainy sąsiadującej z Northumbrią, zniewolonego przez Svena. Uwalniając go, pozyskuje sobie kolejnego sprzymierzeńca, przynajmniej na krótko. Niestety, zdradzony Uhtred trafia na dwa lata do niewoli, w której pracuje jako wioślarz na kupieckim statku z Jutlandii. Kiedy udaje mu się wrócić do kraju, dzięki pomocy zwolnionego z bycia zakładnikiem Ragnara, wyrusza z misją od króla Alfreda z powrotem do Northumbrii, by spotkać się znowu twarzą w twarz ze swoimi zaprzysiężonymi wrogami... Tym razem nie bierzemy udziału w wielkich i doniosłych wydarzeniach, które wpłyną na losy Anglii i drastycznie je odmienią. Dla odmiany towarzyszymy Uhtredowi w jego wendecie przeciwko wujowi i Kjartanowi, przez co droga wiedzie nas bezpośrednio na Północ, do Northumbrii. Historia trzeciego tomu Wojen Wikingów skupia się praktycznie tylko na losach młodego Sasa o duszy Duńczyka i na jego próbach odzyskania rodzinnego Bebbanburga. Towarzyszmy mu nie tylko w podróży przez Anglię, ale również w trakcie dwuletniej niewoli u jutlandzkiego kupca. Przekonujemy się, że nienawiść, gniew, ale również miłość to uczucia, które potrafią podtrzymać przy życiu człowieka opanowananego przez beznadzieję i nie widzącego przed sobą żadnego jasnego promyka. Dokładnie to dzieje z Uhtredem w trakcie niewoli – gdyby nie chęć powrotu do ukochanej Giseli, jak również ogromne pragnienie pomszczenia swoich krzywd doznanych z rąk Sverriego, jak i Kjartana, niechybnie by się poddał, a tak udaje mu się przetrwać, a wręcz zwyciężyć z wrogimi ludźmi i prządkami jego losu. Pomimo faktu, że skupiamy się na pojedynczym Uhtredzie i jego życiu, po raz kolejny stajemy w obliczu starcia się dwóch światów: chrześcijańskiego i pogańskiego. Znowu możemy obserwować, jak wielki wpływ na panujących władców mają księża, dla których nie zawsze liczy się dobro państwa, a raczej przede wszystkim dbają tylko o to, żeby to Kościół katolicki opływał w dostatek. Pokazana jest również zasadnicza różnica między tymi dwiema religiami, a jest to podejście do życia jej wyznawców. Poganie, wierzący w wielu bogów, uważają, że Odyn, Thor i inni ich obserwują, nagradzają dobre i każą złe uczynki, ale jednocześnie są im dużo bliżsi niż Bóg chrześcijański – mają w sobie pierwiastek ludzki, kłamią, pragną i kochają jak każdy człowiek na ziemi. Natomiast chrześcijański Bóg to istota oddalona, oddzielona od śmiertelników nieprzeniknionym murem, idealnie dobra i perfekcyjna. Dlatego w wielu przypadkach to właśnie pogaństwo wydaje się być religią bliższą ludziom i o wiele bardziej zrozumiała i przyjazną, niż chrześcijaństwo. W trzecim tomie wyłania się pewien schemat pisania u Cornwella. Pierwszą jego składową są postaci kobiece, których ścieżki los krzyżuje z Uhtredem. Niemal każda najpierw wywołuje w nim głębokie uczucie, a potem odchodzi w jakiś sposób i znika z jego życia. Kolejnym schematem jest to, jak autor konstruuje fabułę – początkowo toczy się ona dość spokojnie, wydarzenia następują jedno po drugim bez zbędnych dłużyzn i przerw, aż w końcu doprowadzają do punktu kulminacyjnego, którym zawsze jest bitwa, w trakcie której giną zazwyczaj wrogowie Uhtreda. Schematy te jednak w niczym nie przeszkadzają lekturze, a wręcz przeciwnie, czyta się to wciąż tak samo dobrze i szybko. Psychologizm postaci też nic się nie zmienia i wciąż jest na jednakowo wysokim poziomie – każdy z bohaterów to odrębna jednostka z własnym charakterem, niepodobna do nikogo innego w tej historii, dzięki czemu od razu zaskarbiają sobie naszą sympatię bądź też niechęć. Trzeci tom Wojen Wikingów to wciąż świetna kontynuacja serii, która nic a nic się nie nudzi. Fabuła wciąż popycha nas wraz z głównym bohaterem do przodu, a trzy Norny przędą nić jego żywota, raz wplatając w nią szczęście, a raz żałość. A my, jako czytelnicy, możemy się temu przyglądać z zapartym tchem i mocno ściskać kciuki za losy Uhtreda i jego powodzenie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-03-2019 o godz 17:11 przez: Zaczytany Glonek
Myślicie, że po 3 części 8 tomowej sagi można już wyrobić sobie zdanie na jej temat? U mnie jak na razie nadal zachwyt, choć do recenzji trzeciego tomu wyjątkowo ciężko było mi się zabrać. Jakby przesilenie wiosenne wpłynęło na mnie, niczym podejście króla Afreda na Uhtreda. Patrzysz na wszystko co masz i stwierdzasz, że nie ma tutaj nawet promyka nadziei. Stanowczo trzeba było zmienić klimat – mnie pomogła odpowiednia muzyka i naprawa komputera, a Uhtredowi powrót do Northumbrii. W jakim celu? Oczywiście zemsty… Bycie Uhtredem nie jest łatwym kawałkiem chleba… Ten 21-letni mężczyzna, w ciągu jednej bitwy stracił zarówno najbliższego przyjaciela jak i wyjątkową, ukochaną kobietę, zwaną królową cieni. Z ogromną dziurą w sercu, ma nadzieję, że może bohaterski udział w bitwie pod Ethandun zapewni mu przychylność króla Alfreda. Ale niestety kolejny raz czekało go rozczarowanie… Niedoceniony i rozgoryczony postanawia opuścić Wessex i wyruszyć do Northumbrii, by dać ujście drążącemu go poczuciu krzywdy. Czarne chmury nadciągają nad głowy wrogów mieszkających w Northumbrii. Uhtred Ragnarson nie zapomniał, iż wuj podstępem zawłaszczył ziemie należące do niego. Ani tym bardziej nie zdołał wyrzucić z umysłu świadomości, iż Kjartan i Sven zamordowali jego przybranego ojca. Teoretycznie nie ma już nic do stracenia. Jednak zbieg okoliczności sprawia, że podczas podróży odnajduje władcę, któremu składa przysięgę wierności. Oczywiście wpływ Uhtreda, zatwardziałego poganina na króla, jest solą w oku otaczających władcę księży. Niestety nasz bohater znów ma pod górkę… Ale bez tego byłoby nudno, prawda? Wraz z rozwojem akcji co raz bardziej rozumiałam, skąd mógł wziąć się tytuł. Nie chodziło o epickie zwycięstwo lecz o dworskie rozgrywki i roszady, wpływ możnych na życie podwładnych oraz relacje pomiędzy duchownymi a władcami. Co raz większą rolę w życiu Uhtreda zaczyna odgrywać polityka i bohater chcąc nie chcąc, musi się dostosować do zasad panujących wokół niego. Zacząć je wykorzystywać lub zginąć pod ich naporem. Według mnie, to podejście świadczy o dojrzewaniu bohatera, bardziej niż cokolwiek innego. Postać Uhtreda jest jednym z najlepiej wykreowanych męskich charakterów w powieściach, które do tej pory czytałam. Nie zmienia się nagle, lecz obserwujemy stopniowe budowanie dojrzałości, dostrzeganie przez niego co raz to nowych rzeczy i wątpliwości, które mimo zwycięstw ciągle szargają jego serce. Mam nadzieję, że nie spocznie na laurach, lecz nadal będzie stawał się co raz lepszą wersją siebie. Już teraz jest silny, odważny, zdecydowany i potrafi bronić swoich wartości nie tylko buńczucznymi deklaracjami ale również logicznymi argumentami. Musi mieć również niesamowicie mocną psychikę, aby nie załamać się pod wpływem wydarzeń, które go dotykają, lecz czerpać z nich siłę napędową do działania. Ciągle przeć do przodu i poszukiwać nowych celów. Chociaż w „Panach północy” uczucie przejmującym go do głębi jest żądza zemsty, co z mojej perspektywy nie jest najlepszym motywatorem na dłuższą metę. Jeżeli Twoi wrogowie wyznają te same wartości, tworzy się niekończące koło zemsty i rozlewu krwi… I jak to zatrzymać? Pozostali bohaterowie również nie tracą rumieńców. Może za wyjątkiem większości postaci kobiecych. Ale czego wymagać od IX-wiecznego wojownika, gdy pojęcie feminizmu nadal jest obce dla niektórych osób, nawet w naszych czasach? :D Mnie do gustu szczególnie przypadła kreacja Hildy i młodego Ragnara – dwa silne, wyróżniające się charaktery drugoplanowe. Ciekawi mnie również kreacja króla, któremu aktualnie służy Uhtred – zastanawiam się, czy okaże się mocny graczem na arenie walki o władzę. A sam styl prowadzenia historii? Nadal urzekający i niezmiennie wciągający <3 Jeżeli pokochaliście go w poprzednich tomach, nie zawiedziecie się <3 Myślę, że „Wojny wikingów” to jedna spójna opowieść mająca swój styl, logikę , bohaterów, przemyślany początek i koniec. A autor jedynie dozuje nam ją w 500 stronicowych odcinkach, byśmy byli w stanie funkcjonować w świecie innym niż IX-wieczny krwawy konflikt rozgrywany między narodami żyjącymi wtedy na północnej części naszego kontynentu. Dziękujemy :D
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
25-03-2019 o godz 03:15 przez: Zatracona w słowach
„Panowie Północy” to trzeci tom serii Wojny wikingów opowiadającej historię Uhtreda, zapoczątkowaną w „Ostatnim królestwie” i kontynuowaną w „Zwiastunie burzy”. Po dwóch poprzednich bardzo dobrych tomach nie traciłam nadziei, że autor dalej utrzyma tę serię na tak wysokim poziomie i na szczęście się nie zawiodłam. Książka jest bezpośrednią kontynuacją poprzedniej części. Po zwycięskiej bitwie pod Ethandun, która wiele kosztowała Uhtreda, a nie przyniosła żadnych korzyści, rozgoryczony mężczyzna opuszcza Wessex i kieruje swe kroki na północ ku Northumbrii. Nie zapomniał on o dawnych krzywdach, dlatego właśnie planuje odszukać i pozbawić życia swych wrogów: wuju, który zagarnął jego ziemie oraz Kjartana i Svena, którzy zamordowali jego przybranego ojca. Czy dane mu będzie posmakować zemsty? Fabuła tego tomu skupia się głównie na zemście za dawne krzywdy, która napędza działania Uhtreda. Autor przez całą książkę stopniowo i bardzo umiejętnie buduje napięcie, które ma nas doprowadzić do finałowego starcia. Gawędziarski styl Cornwella ponownie sprawia, że przez tę historię się płynie. Czytając ją, miałam wrażenie, jakbym siedziała w letnią noc przy ognisku i słuchała historii z dawnych czasów, która naprawdę miała miejsce. Wszystko w tej książce jest dokładnie przemyślane, nic nie dzieje się tutaj bez przypadku. Bardzo podoba mi się również to, że w każdej kolejnej części znajdujemy sklejkę przedstawiającą mapę, która prezentuje miejsca, w których rozgrywają się opisane wydarzenia, przez co możemy bez problemów śledzić kolejne ruchy bohaterów. Uhtred z pewnością nie ma łatwego życie, może się wręcz wydawać, że los specjalnie wszystko mu utrudnia i rzuca kłody pod nogi. Po części właśnie dlatego oglądanie zachodzących w tym bohaterze zmian jest tak fascynujące. Choć wciąż jest młody i ciągle się uczy, to jednak wykazuje on ogromną dojrzałość. Nieustannie obserwujemy, jak się rozwija, walczy o pozycję w tym brutalnym świecie i wyciąga wnioski z własnych błędów. Coraz większą rolę w tej serii zaczyna odgrywać polityka i dworskie intrygi, właśnie dlatego mamy okazję zobaczyć, jak główny bohater radzi sobie na tej płaszczyźnie. To, że poznajemy tę historię poprzez retrospekcje, również ma ogromne znaczenie. Starszy, doświadczony przez życie Uhtred opowiada nam o swojej młodości, nierzadko strofuje samego siebie za podjęte decyzje i zbytnią gwałtowność, co tylko dodaje jego opowieści autentyczności. Bernard Cornwell z ogromną precyzją odmalowuje realia tamtych czasów. Nie mam tu na myśli, tylko kwestii militarnych, czyli przede wszystkim epickich scen batalistycznych, przez które uwielbiam tego autora, ale także życie codzienne i wszystko, co się z nim wiąże. Cornwell nie idealizuje niczego, wręcz przeciwnie stara się przedstawić wszystko w sposób jak najbardziej realistyczny. Wszyscy pewnie słyszeli opowieści o rycerskim honorze, w imię którego bez wahania oddawano życie i mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że nie są one przesadzone. Co się tyczy innych rzeczy, nie jest już tak kolorowo. Średniowiecze to okrutny czas, w którym życie ludzkie nie było wiele warte, kwitł handel niewolnikami, ludzie nie dbali zbyt przesadnie o higienę i z pewnością nie byli tak piękni, jak można to zobaczyć w filmach. „Panowie Północy” to kolejny świetny tom w tej serii i podobnie, jak w przypadku dwóch poprzednich, nie mogę się już doczekać, by zobaczyć, co będzie dalej. Nie będę ukrywać, że jestem niesamowicie podekscytowana na myśl, że przede mną jeszcze siedem obszernych książek opisujących losy Uhtreda, bo choć tak wiele się już wydarzyło, to tak naprawdę wszystko jeszcze przed nami. Z pewnością nie jest łatwo napisać książkę historyczną, ale stworzyć historię, która w odpowiedni sposób łączy fikcję literacką i fakty historyczne, a w dodatku prezentuje wszystko bardzo realistycznie, to dopiero sztuka. Właśnie dlatego uważam, że Bernard Cornwell to niesamowity pisarz, ponieważ stworzył wielowątkową serię z niesamowitą galerią bohaterów, która zachwyca pod wieloma względami i cały czas utrzymuje zainteresowanie czytelnika.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
25-03-2019 o godz 03:12 przez: Zatracona w słowach
„Panowie Północy” to trzeci tom serii Wojny wikingów opowiadającej historię Uhtreda, zapoczątkowaną w „Ostatnim królestwie” i kontynuowaną w „Zwiastunie burzy”. Po dwóch poprzednich bardzo dobrych tomach nie traciłam nadziei, że autor dalej utrzyma tę serię na tak wysokim poziomie i na szczęście się nie zawiodłam. Książka jest bezpośrednią kontynuacją poprzedniej części. Po zwycięskiej bitwie pod Ethandun, która wiele kosztowała Uhtreda, a nie przyniosła żadnych korzyści, rozgoryczony mężczyzna opuszcza Wessex i kieruje swe kroki na północ ku Northumbrii. Nie zapomniał on o dawnych krzywdach, dlatego właśnie planuje odszukać i pozbawić życia swych wrogów: wuju, który zagarnął jego ziemie oraz Kjartana i Svena, którzy zamordowali jego przybranego ojca. Czy dane mu będzie posmakować zemsty? Fabuła tego tomu skupia się głównie na zemście za dawne krzywdy, która napędza działania Uhtreda. Autor przez całą książkę stopniowo i bardzo umiejętnie buduje napięcie, które ma nas doprowadzić do finałowego starcia. Gawędziarski styl Cornwella ponownie sprawia, że przez tę historię się płynie. Czytając ją, miałam wrażenie, jakbym siedziała w letnią noc przy ognisku i słuchała historii z dawnych czasów, która naprawdę miała miejsce. Wszystko w tej książce jest dokładnie przemyślane, nic nie dzieje się tutaj bez przypadku. Bardzo podoba mi się również to, że w każdej kolejnej części znajdujemy sklejkę przedstawiającą mapę, która prezentuje miejsca, w których rozgrywają się opisane wydarzenia, przez co możemy bez problemów śledzić kolejne ruchy bohaterów. Uhtred z pewnością nie ma łatwego życie, może się wręcz wydawać, że los specjalnie wszystko mu utrudnia i rzuca kłody pod nogi. Po części właśnie dlatego oglądanie zachodzących w tym bohaterze zmian jest tak fascynujące. Choć wciąż jest młody i ciągle się uczy, to jednak wykazuje on ogromną dojrzałość. Nieustannie obserwujemy, jak się rozwija, walczy o pozycję w tym brutalnym świecie i wyciąga wnioski z własnych błędów. Coraz większą rolę w tej serii zaczyna odgrywać polityka i dworskie intrygi, właśnie dlatego mamy okazję zobaczyć, jak główny bohater radzi sobie na tej płaszczyźnie. To, że poznajemy tę historię poprzez retrospekcje, również ma ogromne znaczenie. Starszy, doświadczony przez życie Uhtred opowiada nam o swojej młodości, nierzadko strofuje samego siebie za podjęte decyzje i zbytnią gwałtowność, co tylko dodaje jego opowieści autentyczności. Bernard Cornwell z ogromną precyzją odmalowuje realia tamtych czasów. Nie mam tu na myśli, tylko kwestii militarnych, czyli przede wszystkim epickich scen batalistycznych, przez które uwielbiam tego autora, ale także życie codzienne i wszystko, co się z nim wiąże. Cornwell nie idealizuje niczego, wręcz przeciwnie stara się przedstawić wszystko w sposób jak najbardziej realistyczny. Wszyscy pewnie słyszeli opowieści o rycerskim honorze, w imię którego bez wahania oddawano życie i mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że nie są one przesadzone. Co się tyczy innych rzeczy, nie jest już tak kolorowo. Średniowiecze to okrutny czas, w którym życie ludzkie nie było wiele warte, kwitł handel niewolnikami, ludzie nie dbali zbyt przesadnie o higienę i z pewnością nie byli tak piękni, jak można to zobaczyć w filmach. „Panowie Północy” to kolejny świetny tom w tej serii i podobnie, jak w przypadku dwóch poprzednich, nie mogę się już doczekać, by zobaczyć, co będzie dalej. Nie będę ukrywać, że jestem niesamowicie podekscytowana na myśl, że przede mną jeszcze siedem obszernych książek opisujących losy Uhtreda, bo choć tak wiele się już wydarzyło, to tak naprawdę wszystko jeszcze przed nami. Z pewnością nie jest łatwo napisać książkę historyczną, ale stworzyć historię, która w odpowiedni sposób łączy fikcję literacką i fakty historyczne, a w dodatku prezentuje wszystko bardzo realistycznie, to dopiero sztuka. Właśnie dlatego uważam, że Bernard Cornwell to niesamowity pisarz, ponieważ stworzył wielowątkową serię z niesamowitą galerią bohaterów, która zachwyca pod wieloma względami i cały czas utrzymuje zainteresowanie czytelnika.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
14-03-2019 o godz 20:05 przez: Magdalena Senderowicz
Recenzując pierwszy tom sagi Wojny Wikingów Bernarda Cornwella wielokrotnie podkreślałam, jak mocno mnie ta seria oczarowała. Właściwie urzekła mnie już pierwszym tomem, a drugi tylko pogłębił moje uczucia. Jednak oznacza to tyle, że mam za sobą zaledwie ¼ całego cyklu, na który łącznie składa się osiem powieści. No… Właściwie to już nieco więcej, bowiem trzecia część też już za mną! I chociaż moja miłość wciąż trwa i póki co nie zapowiada się na to, aby miało to ulec zmianie, to okazało się, że Cornwell potrafi dać czytelnikowi chwilę wytchnienia – Panowie Północy byli dla mnie jakoś wyjątkowo spokojni. Choć Uhtred odniósł zwycięstwo pod Ethandun, to sowicie za to zapłacił. Zginął tam jego przyjaciel oraz wspaniała kobieta, królowa cieni, jego kochanka. A co otrzymał w zamian od króla Alfreda za tak dobrą służbę? Marny skrawek ziemi… Dlatego Uhtred postanawia opuścić Wessex i wyruszyć do Northumbrii – tam chce odnaleźć i zabić swoich wrogów, w tym wuja, który zawłaszczył sobie jego dziedzictwo, a także tych, którzy zabili jego przybranego ojca, jarla Ragnara. A nic bardziej nie napędza wojownika niż chęć zemsty – zwłaszcza takiego wojownika, który już tak wiele stracił. Nie chcę, abyście mnie źle zrozumieli – gdy piszę, że ta książka była dla mnie wyjątkowo spokojna, nie mam na myśli tego, że nic się tutaj nie działo. To nie w stylu Bernarda Cornwella. Wydaje mi się, że po prostu mniej więcej wiedziałam już, czego mogę się spodziewać. Znajomość dwóch tomów sprawiła, że nieco inaczej podeszłam do tej lektury, być może nawet z bardziej dojrzałym nastawieniem, z taką chęcią delektowania się tą historią, podczas gdy dwa pierwsze tomy były dla mnie taką czystą ekscytacją, czymś świeżym, mocnym i urzekającym – oczywiście cała ta seria nadal budzi we mnie takie emocje, ale najwyraźniej dochodzą do nich nowe. Owszem, gdy rozpoczynałam czytać trzeci tom byłam nadal mocno podekscytowana, ale potem na miejsce tego uczucia weszło coś innego – coś na wzór czytelniczej dojrzałości, co ciężko jest opisać słowami. Przepadam za postacią Uhtreda – choć liczy on sobie dopiero 21 lat, to mimo wszystko przeszedł już w swoim życiu tak wiele, że jest w pełni dojrzałym mężczyzną, z niesamowicie ukształtowanym charakterem. Silny i odważny, nie może usiedzieć w jednym miejscu – zawsze pragnie brnąć do przodu, walczyć o swoje, chwilami nawet biec pod wiatr. Broni swoich przekonań, jest inteligentny i stanowczy, ambitny i pewien swoich wartości. Znakomicie wykreowana postać. Z każdym kolejnym tomem obserwujemy go w nowych sytuacjach, u boku nowych kobiet (a to ci amanat!), z nowymi wyzwaniami i celami do zrealizowania. Wspaniale jest poznawać jego historię, a momenty, w których pojawia się jego przyszywany brat – Ragnar – zawsze wywołują uśmiech na mojej twarzy. Ta moja słabość do wikingów… Cornwell zdecydowanie nie traci formy, wciąż w przepiękny sposób opisuje rozgrywające się tutaj wydarzenia, oczywiście z perspektywy Uhtreda, aczkolwiek z łatwością można zauważyć, że pewne motywy postanowił bardziej uwydatnić w tym tomie, a inne spadły na dalszy tor. Dobrze pamiętam, że dosyć mocno zaznaczony był wcześniej wątek religijny, którego i tutaj nie brakuje, ale zdecydowanie ważniejsza jest żądza zemsty, która kieruje głównym bohaterem. Jest siłą napędową wszystkich jego poczynań, choć trzeba przyznać, że los niejednokrotnie płata mu figle. Wciąż jednak otrzymujemy niesamowicie logiczną i konsekwentnie napisaną powieść, która urzeka nie tylko stylem czy wykonaniem, ale również wciągającą fabułą, znakomicie wykreowanymi bohaterami czy też po prostu samym klimatem. Panowie północy to zdecydowanie dobra, utrzymana na odpowiednim poziomie kontynuacja sagi. Zachęcająca do dalszego zgłębiania losów Uhtreda, bowiem jestem przekonana, że Cornwell sporo dla niego przygotował. Silny bohater może sprostać wielu zadaniom, nawet tym na pozór niewykonalnym. Świetne sceny batalistyczne, genialne łączenie wielu wątków i wtapianie w to różnorodnych motywów oraz urzekający bohater – obok tego cyklu po prostu nie można przejść obojętnie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-03-2019 o godz 16:53 przez: cornie999
Opis fabuły Po tym, jak Uhtred odniósł swoje kolejne zwycięstwo w bitwie, liczył na sowite wynagrodzenie i uznanie ze strony króla. Niestety, na pewno nie można nazwać tym mianem lichego kawałka ziemi. W dodatku młodego wojownika ciągle nęka chęć pomszczenia ojca i odebrania swego prawowitego dziedzictwa. Rusza więc on w stronę Bebbanburga, rządzonego teraz przez uzurpatora Aelfrica. Czy Uhtredowi uda się w końcu dokonać zemsty na mordercy ojca oraz opiekuna z dzieciństwa? A może jest mu przeznaczony zupełnie inny los? Opinia Kolejna, bo już trzecia, część przygód Uhtreda ponownie przyprawiła o strach, że losy młodego Sasa w końcu mi się znudzą. Na szczęście Bernard Cornwell wie co robi i nie bez powodu jest jednym z najpopularniejszych i najlepszych autorów powieści historycznych. Główny bohater znów dzieli się z czytelnikiem swoimi losami, wprowadzając go w dzieje Anglii, w której podziały panują na każdym kroku. Tym razem postanowił on odbić Bebbanburg i zemścić się na wrogach. Podczas swoich przygód poznaje także Giselę, której przepowiednie, zaraz obok wszechobecnego wpływu prządek i przeznaczenia, stanowią kolejny interesujący smaczek w powieści. Uhtred nie ma w tej części łatwego życia. Dorasta, nabywa doświadczenia i przekonuje się, że nie wszystko zawsze będzie szło mu jak po maśle. Musi zmierzyć się ze starymi nieprzyjaciółmi, ale tym samym stanie się bardzo ważnym pionkiem w politycznych rozgrywkach. Dzięki podejmowanym przez niego decyzjom jesteśmy w stanie poznać lepiej jego osobowość i to, czym się kieruje. Okazuje się bowiem, że Uhtred to naprawdę wrażliwy mężczyzna, który pragnie miłości i jest w stanie zaryzykować dla niej wszystko. Bardzo ucieszył mnie powrót starych, zwaśnionych z głównym bohaterem, postaci. Ich konflikty z Uhtredem stanowią bowiem coś bardzo ważnego, zarówno dla niego, jak i dla opowiadanej przez niego historii. Młody wojownik znowu poznaje nowych przyjaciół, ale musi też liczyć się z wrogością niektórych towarzyszy. Pozytywnie zaskoczyło mnie jego zrozumienie pewnych zagrywek politycznych, ponieważ nie spodziewałam się po nim tak odpowiedzialnego zachowania. Niektórzy z Was pewnie już zauważyli ocenę, jaką wystawiłam tej książce. Miałam bowiem wrażenie, że każde słowo zostało wypowiedziane w jakimś celu, a wszystkie wydarzenia mają znaczenie. Czasem oczywiście nie możemy wiedzieć wszystkiego, ale Uhtred skutecznie zachęca nas do dalszego czytania, przywołując dalsze zdarzenia, które rozbudzają w nas dobry humor i zapał do lektury. Zwróciłam także uwagę na bardzo dobre budowanie napięcia w tej części. Powoli i skutecznie przybliżamy się do ostatecznego starcia, walki między dwoma grupami, ale ciągle nie wiadomo, kto stanie po czyjej stronie. Właśnie to sprawiło, że książkę po prostu się pochłania, chcąc jak najprędzej dojść do spektakularnej bitwy, opisanej w genialny sposób. Pragnę również zauważyć, że mimo czasu akcji żaden z bohaterów nie jest bezmózgim barbarzyńcą, a ich plan działania jest często ułożony lepiej niż niejedna XX-wieczna operacja wojskowa. Lekko gawędziarski styl serii Cornwella nieprzerwanie sprawia mi ogromną przyjemność. Być może dzieje się tak za sprawą Uhtreda, z którym byłoby wspaniale porozmawiać, a może jest to skutek niezwykłego kunsztu pisarskiego autora. Pozytywnie zaskakujące jest też to, że można napisać dobrą książkę o brutalnych mordach i walkach bez nadmiaru wulgaryzmów, którymi często ociekają podobne powieści. W tej części nie ma naprawdę niczego, do czego mogłabym się przyczepić. Na jednym ze zdjęć można już dostrzec obrazek, jaki układa się po dopasowaniu do siebie tomów. Całość będzie chyba wyglądała bajecznie. Spostrzegawczym uda się wychwycić zmianę tłumacza, która w żaden sposób nie odbiła się jednak na jakości tekstu. Styl tłumaczenia pozostaje ten sam, a redakcja i korekta - bezbłędne. Jeśli szukacie dobrej, ciekawej opowieści, której przynajmniej część wydarzyła się naprawdę to nie pozostaje Wam nic innego, jak sięgnąć po Wojny wikingów. Nie pożałujecie, możecie być tego pewni. Ines de Castro
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
20-03-2019 o godz 16:14 przez: Dominika Pyza
Są takie serie, z którymi czytelnik czuje jakąś specjalną wieź. I choć historia Uthreda nie dorównuje moim ulubionym seriom, to i tak sięgając po kolejną książkę Bernarda Cornwella nie podchodzę do niej obojętnie. Czuję, jakbym spotykała się ze starym, dobrym znajomym. Fabuły, które są oparte na zemście głównego bohatera są bardzo intensywne i dynamiczne. Dlatego tak bardzo je lubię. I dobrze było zobaczyć Uthreda w innej odsłonie. Jako przywódcę, z własnymi ludźmi, z własnym celem i krwawą zemstą. Uthred po raz kolejny przeżywa kryzys tożsamościowy. Dzieli silną braterską więź z Ragnarem Młodszym, która mu wcale nie pomaga. Z jednej strony zna swoje przeznaczenie, ale z drugiej tęskni za walką u boku Duńczyków w ścianie tarcz. Bernard Cornwell jest mistrzem fikcji historczynej. Opisy fortyfikacji i działań wojennych dodają uroku tym obszernym książkom. Autor skupił się na zjawisku niewolnictwa, które ma długą tradycję na Wyspach Brytyjskich. Dodatkowo położył nacisk na różnice między chrześcijaństwem a poganami. Po prostu mistrzostwo. Po przeczytaniu trzech książek Cornwella zauważyłam, że kiedy pisze o scenach walki, to jest świetny. Ale kiedy trzeba opisać takie przyziemne czynności, to akcja znacząco zwalnia. Denerwuje mnie takie spowalnianie historii, ale z drugiej strony doskonale rozumiem potrzebę zastosowania tego. Muszę przyznać, że niewielu autorów posługuje się językiem z taką wsprawą jak Cornwell. Nie wiem ile tu zasługi tłumacza, ale pod względem gramatycznym ta książka to mistorzstwo. Tak należy pisać! Autor nie boi się używania oryginalnego nazewnictwa z dziewiątego wieku, a to dodaje prawdziwego uroku tej pozycji. Myślę, że wielu początkujących pisarzy mogłoby się od Cornwella uczyć. Retrospekcyjny ton powieści dodaje odrobinę humoru postaci głównego bohatera. Czytamy wspomnienia doświadczonego, starszego Uthreda o swojej młodości. Jego narracja jest pełna tęsknoty za dniami wojny. Każda kolejna książka jest zbudowana w takim sam sposób. Ta powtarzalność wcale nie jest zła. To tworzy poczucie znajomości z opowieścią Uthreda. Uthred jako bohater z każdą kolejną książką się rozwija. Staje się dużo mądrzejszy. Cały czas jest zarozumiały, brutalny, bezwzględny, ale cały czas prze do przodu i to jest ta cecha, którą tak bardzo u niego cenię. Istnieje wiele szczegółow, które mogą zagłuszyć historyczną powieść, ale Cornwell jest skuteczny w wskrzeszaniu dziewiątego wieku wokół swoich postaci. Udaje mu się wyjaśnić działania i motywację bohaterów. Z drugiej strony nie wygląda to jak wykład na temat wczesnego średniowiecza. Pokazuje jak trudna była obrona Anglii w obliczu tak mobilnego przeciwnika jak Wikingowie. Cornwell nie tylko opisuje charakterystyczne sposoby walki, on przedstawia styl życia tego okresu. Bernard Cornwell mimo rozwijania postaci Uthreda, nie koncentruje się na warstwie psychologicznej czy obyczajowej. Relacje między bohaterami zbudowane są w sposób prosty i schamatyczny. Tutaj nie ma półśrodków. Albo się kogoś kocha, albo nienawidzi. "Panowie Północy" w żaden znaczący sposób nie posuwa historii do przodu. Niby biegnie ona dużo szybciej niż w poprzednich tomach, a kolejne nowe postaci pojawiają się co kilkanaście stron, jednak nie jest to istotne dla fabuły. Oczekiwałam czegoś więcej. Nigdy nie uważałam się za wielkiego fana fikcji historycznej, dopóki nie zaczęłam czytać książek Bernarda Cornwella. Są zabawne, a autor w taki sposób pisze swoje książki, aby można je było czytać samodzielnie. Wszyscy czytelnicy tej serii wiedzą jednak, że każda książka opiera się na poprzedniej i że postacie nadal się rozwijają. Polecam tę książkę każdemu, kto przeczytał dwie pierwsze powieści, ale także każdemu, kto lubi fikcję historyczną. Ci którzy lubią czytać fantasy i science fiction będą czerpali przyjemność z przenikania religii nordyckiej i chrześcijańskiej w tej opowieści.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
21-06-2019 o godz 20:15 przez: Marta daft
Unosisz się niesiony chęcią zwycięstwa. Czujesz euforię, która niczym krew w żyłach buzuje z każdym uderzeniem miecza. Zdobywasz wszystko. Tylko, czy straty nie są większe niż zapłata za twój wysiłek? Uhtred poznał smak zwycięstwa, niezwykle gorzki i mroczny, naznaczony krwią jego bliskich. Bitwa pod Ethandun zebrała żniwo. Poległ jego przyjaciel, zginęła jego kochanka, królowa cieni, a zasługująca na kpinę zapłata z rąk króla Alfreda jest niczym policzek dla mężczyzny. Postanawia wyruszyć w podróż, która ma mu pomóc poczuć smak zemsty. Tak wyczekiwanej i wciąż odkładanej w czasie. Odnalezienie wuja, który przywłaszczył sobie jego ziemie, morderców przybranego ojca. To dopiero początek jego drogi, na której niejednokrotnie przekona się, jak niewiele znaczy w obliczu ludzi, którym przyszło mu służyć. Już od pierwszych chwil czujemy niepokój i posmak zemsty unoszący się nad kartami powieści. Raz bliżej, innym razem ciut dalej myśl ta wciąż kiełkuje i wzrasta niepostrzeżenie w Uhtredzie i szuka możliwości. I oto nadchodzi sposobność do wyjazdu. Poczucie straty i upokorzenia jest na tyle duża, że mężczyzna postanawia oczyścić swoje życie z pozorów i wylać z ogromną siłą swą chęć zemsty. Gdy kolejny raz zostanie nagrodzony za trudy walki resztkami z pańskiego stołu, nie będzie w stanie opanować złości. Czy będzie mu dane dokonać zemsty? Co przyniesie wyprawa? Autor wie, jak przykuć uwagę i stopniować napięcie tak skutecznie, by czytelnik nie tylko nie odczuł irytacji czy nudy, ale i z utęsknieniem czekał na kolejne odsłony historii spod znaku wikingów. Trzeci już tom jest pełen walk i zwrotów akcji, które opisane są z niezwykłą lekkością i wyczuciem. Krok po kroku poruszamy się wraz z Uhtredem i stajemy się świadkami zwycięstw, poniżania i upokorzeń, z jakimi przychodzi mu się mierzyć. Czujemy każdy jego grymas, każda myśl przebijająca się przez odgłosy walk, jest niczym nasza własna, a kiełkująca w mężczyźnie chęć zemsty wzrasta i w nas. To nietuzinkowa kreacja bohaterów sprawia, że nie jesteśmy w stanie odróżnić, gdzie aktualnie się znajdujemy. Jeszcze z książką w ręku, czy już ramię w ramię z Uhtredem. Akcja niemalże natychmiast przenosi nas w wir wydarzeń, które wywierają na czytelniku coraz mocniejsze wrażenie. Panowie północy obfitują w mnóstwo walk, mocnych emocji i nowych postaci. Uratowany przez Uhtreda król Guthred i jego siostra, która wkradnie się w łaski mężczyzny swą inteligencją, zaradnością i pięknem. Nie zabraknie znanych postaci, które wciąż walczą u boku naszego bohatera. Bez najmniejszych problemów wczułam się w klimat, jakim powieść Bernarda Cornwella aż kipi. Z każdym kolejnym tomem zyskuje się pewność, że będzie tylko lepiej. Rozwój wydarzeń nie daje jednoznacznych wytycznych co do kierunku wędrówki, dzięki czemu czytając, ma się wrażenie, że wkraczamy na nieznane nam tereny, kroczymy niepewnie z jedną klarowną emocją w sercu, zemstą. Nie ma na co czekać. Sięgnijcie po tom trzeci, zanim zaskoczy was wiosna i kolejna część.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
26-03-2019 o godz 11:57 przez: Marta daft
Unosisz się niesiony chęcią zwycięstwa. Czujesz euforię, która niczym krew w żyłach buzuje z każdym uderzeniem miecza. Zdobywasz wszystko. Tylko, czy straty nie są większe niż zapłata za twój wysiłek? Uhtred poznał smak zwycięstwa, niezwykle gorzki i mroczny, naznaczony krwią jego bliskich. Bitwa pod Ethandun zebrała żniwo. Poległ jego przyjaciel, zginęła jego kochanka, królowa cieni, a zasługująca na kpinę zapłata z rąk króla Alfreda jest niczym policzek dla mężczyzny. Postanawia wyruszyć w podróż, która ma mu pomóc poczuć smak zemsty. Tak wyczekiwanej i wciąż odkładanej w czasie. Odnalezienie wuja, który przywłaszczył sobie jego ziemie, morderców przybranego ojca. To dopiero początek jego drogi, na której niejednokrotnie przekona się, jak niewiele znaczy w obliczu ludzi, którym przyszło mu służyć. Już od pierwszych chwil czujemy niepokój i posmak zemsty unoszący się nad kartami powieści. Raz bliżej, innym razem ciut dalej myśl ta wciąż kiełkuje i wzrasta niepostrzeżenie w Uhtredzie i szuka możliwości. I oto nadchodzi sposobność do wyjazdu. Poczucie straty i upokorzenia jest na tyle duża, że mężczyzna postanawia oczyścić swoje życie z pozorów i wylać z ogromną siłą swą chęć zemsty. Gdy kolejny raz zostanie nagrodzony za trudy walki resztkami z pańskiego stołu, nie będzie w stanie opanować złości. Czy będzie mu dane dokonać zemsty? Co przyniesie wyprawa? Autor wie, jak przykuć uwagę i stopniować napięcie tak skutecznie, by czytelnik nie tylko nie odczuł irytacji czy nudy, ale i z utęsknieniem czekał na kolejne odsłony historii spod znaku wikingów. Trzeci już tom jest pełen walk i zwrotów akcji, które opisane są z niezwykłą lekkością i wyczuciem. Krok po kroku poruszamy się wraz z Uhtredem i stajemy się świadkami zwycięstw, poniżania i upokorzeń, z jakimi przychodzi mu się mierzyć. Czujemy każdy jego grymas, każda myśl przebijająca się przez odgłosy walk, jest niczym nasza własna, a kiełkująca w mężczyźnie chęć zemsty wzrasta i w nas. To nietuzinkowa kreacja bohaterów sprawia, że nie jesteśmy w stanie odróżnić, gdzie aktualnie się znajdujemy. Jeszcze z książką w ręku, czy już ramię w ramię z Uhtredem. Akcja niemalże natychmiast przenosi nas w wir wydarzeń, które wywierają na czytelniku coraz mocniejsze wrażenie. Panowie północy obfitują w mnóstwo walk, mocnych emocji i nowych postaci. Uratowany przez Uhtreda król Guthred i jego siostra, która wkradnie się w łaski mężczyzny swą inteligencją, zaradnością i pięknem. Nie zabraknie znanych postaci, które wciąż walczą u boku naszego bohatera. Bez najmniejszych problemów wczułam się w klimat, jakim powieść Bernarda Cornwella aż kipi. Z każdym kolejnym tomem zyskuje się pewność, że będzie tylko lepiej. Rozwój wydarzeń nie daje jednoznacznych wytycznych co do kierunku wędrówki, dzięki czemu czytając, ma się wrażenie, że wkraczamy na nieznane nam tereny, kroczymy niepewnie z jedną klarowną emocją w sercu, zemstą. Nie ma na co czekać. Sięgnijcie po tom trzeci, zanim zaskoczy was wiosna i kolejna część.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
08-05-2019 o godz 12:38 przez: Michelle
Cykl Wojny Wikingów jest jak narkotyk. Uzależnia już po pierwszej dawce, tfu tomie, i tylko sięgnięcie po kolejną daje ogrom niesamowitych przeżyć. Przyszła więc pora na kolejną dawkę przyjemności. Panowie Północy od pierwszej strony wciągają w wir wydarzeń, ponownie stawiając czytelnika na życiowej ścieżce Uhtreda, która niczym rzeka, sama wyznacza sobie kierunek, w którym zmierza, zaskakując meandrami i niejednolitymi brzegami. Książkę czyta się z zapartym tchem, niecierpliwie przewracając strony, by jak najszybciej poznać koleje losów głównego bohatera, który ledwo co przekroczył dwadzieścia wiosen. Bernard Cornwell z rozmachem odmalowuje przed czytelnikiem obrazy pól bitewnych, pełnych poległych wojów. Autor z wyczuciem godnym mistrza scen batalistycznych opisuje strategie i wcielanie ich w życie, zachowując przy tym pełen realizm. Bernard Cornwell serwuje czytelnikom tylko te szczegóły, które uznał za najistotniejsze z punktu widzenia powieści, minimalizując brutalność do niezbędnego minimum. Autor kolejny raz zachwyca stylem i lekkim piórem pomimo wiadomej tematyki. W tym tomie również czuć pewien rodzaj swobody, jak gdyby mieszanie faktów historycznych z fikcją literacką było dla niego przysłowiową bułką z masłem. Bernard Cornwell bawi się słowami, przeplata wątki, tworząc w ten sposób niesamowitą historię, od której ciężko się oderwać. Narracja pierwszoosobowa z perspektywy głównego bohatera pozwala nie tylko poznać go bliżej i jego myśli, ale także daje poczuć czytelnikowi ferwor walki, jakby był jej uczestnikiem. Mamy okazję poznać Uthreda z jeszcze innej strony, bohater bowiem ewoluuje z tomu na tom i z każdą kolejną wiosną na karku. W tym tomie, poza scenami batalistycznymi i historią zmieszaną z fikcją, pojawia się wątek miłosny, który przyjemnie wtapia się w wiodący nurt. Dodaje to książce nutę świeżości, a czytelnikowi nadzieję na to, że być może wkrótce nieco mroczna historia, pełna wyzwisk, krzyżujących się mieczy, krwi, potu i odoru śmierci, zyska nieco łagodniejszą odsłonę. Znaczną część bohaterów mieliście już okazję poznać. Niemniej jak przystało na rozwijającą się serię, z tomu na tom przybywa nowych twarzy, a raczej imion. Niektóre zaś postaci już poznane znikają z ostatnim wydanym przez siebie tchnieniem. Uthred nie jest postacią jednoznaczną. Nie jest bowiem ani dobrym, ani zły, niemniej nie każdą z jego decyzji można zrozumieć lub wytłumaczyć, ale czuje się wobec niego pewien respekt i może można napomknąć coś o odrobinie sympatii? Panowie Północy pokazują, że nie można w życiu przewidzieć wszystkiego. Czasem człowiek musi być bardzo elastyczny, by nie dać się pokonać. To także opowieść o tym, że najlepszy przyjaciel może stać się wrogiem, a wróg przyjacielem. I w końcu o tym, że życie potrafi zaskoczyć. Pozytywnie a czasem negatywnie. Jeśli więc jesteście fanami Bernarda Cornwella i ciekawi Was, jak potoczyły się losy Uhtreda, koniecznie zabierzcie się za Panów Północy. Gwarantuję, że się nie zawiedziecie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
26-05-2019 o godz 17:48 przez: Katarzyna Dżugaj
Bitwa pod Ethandun zakończyła się wielkim sukcesem wojsk anglosaskich, Uthred nie może jednak złożyć broni. Rozczarowany nędznym spłachetkiem ziemi, jaki otrzymał od króla Alfreda w podzięce za udział w bitwie, wyrusza do Northumbrii, gdzie władzę sprawują jego odwieczni wrogowie. Młody wojownik chce dokonać zemsty na Kjartanie, który zabił jego przybranego ojca, oraz na wuju, który przywłaszczył sobie jego ziemie. W plany te jak zwykle wplątuje się jednak przeznaczenie, sprawiając, że Uthred staje u boku Guthreda w jego marszu po koronę Eoferwicu. Poznaje też kobietę, która pomoże mu wyleczyć ranę w sercu powstałą po śmierci królowej cieni. Lubię serie powieściowe. Lubię wracać do tych samych bohaterów towarzysząc im w kolejnych przygodach i obserwując jak zmieniają się i dojrzewają. W przypadku Uthreda o zmianie raczej trudno mówić - dziedzic Bebbanburga krok po kroku zdobywa sobie wprawdzie opinię wybitnego wojownika, wciąż pozostaje jednak przede wszystkim zadufanym w sobie, żądnym przygód i niefrasobliwym młodziakiem, takim o których mawia się, że mają więcej szczęścia niż rozumu. Z drugiej strony, to właśnie te cechy sprawiają, że obserwowanie jego drogi życiowej sprawia czytelnikowi tyle niekłamanej frajdy. W trzeciej części cyklu „Wojny Wikingów” droga ta jest wyjątkowo wyboista i obfitująca w zdarzenia, dzięki czemu fabuła jest dynamiczna, a czytelnik nawet przez chwilę nie odczuwa nudy. „Panowie północy” to jednak coś więcej niż zajmująca powieść przygodowa. Bernard Cornwell miał ewidentne ambicje stworzenia cyklu historycznego i jak dotąd świetnie mu się to udaje. W trzecim tomie „Wojen Wikingów” bardzo dobrze oddaje on realia życia w Anglii IX wieku, a więc w czasie walk o władzę i kształtowania się nowoczesnej państwowości. Tę ostatnią reprezentuje rzecz jasna Alfred – władca wyprzedzający swoją epoką marzeniem o Anglii zjednoczonej pod berłem jednego króla. Relacja Uthreda i jego pana odzwierciedla różnice kulturowe między Sasami a Duńczykami – tych pierwszych cechuje surowość obyczajów i żarliwa religijność wymagająca daleko posuniętych wyrzeczeń, podczas gdy ich oponenci odznaczają się umiłowaniem zabawy, pragnieniem korzystania z radości życia, i spontanicznością w działaniu. Alfred jest ponadto symbolem nowoczesnego sposobu myślenia o państwie, podczas gdy Uthred mentalnie tkwi w dawnych wzorcach rycerza i władcy. Trzecia część „Wojen Wikingów” nie powinna rozczarować żadnego miłośnika serii, ma bowiem wszystko, czego oczekuje się od tego rodzaju powieści: dynamiczną akcję, ciekawie zarysowane tło historyczne, pełnokrwistych bohaterów i dobrze poprowadzoną wielowątkową fabułę. Dobrze, że wydawnictwo Otwarte wypuszcza kolejne tomy w miesięcznym odstępie czasu, zakończenie „Panów północy” budzi bowiem apetyt na dalszą lekturę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
04-04-2019 o godz 21:06 przez: redgirlbooks
Walka to mój żywioł. Całe życie podążałem tam, dokąd prowadził mnie miecz. Ilekroć zostałem postawiony przed wyborem, dobywałem saksa, zamiast wdawać się w słowne utarczki. Tak postępuje wojownik". Jest rok 878. Uthred z Bebbanburga ma 21 lat i jest uzdolnionym wojownikiem. Po wojnie z Duńczykami, Alfred postanawia go nagrodzić. Ofiarowuje mu posiadłość, która jednak nie zadowala Uthreda. Mężczyzna jest rozgoryczony tym, że kiedy Kościół dostaje bogactwo, on zaledwie kawałek nieprzydatnej ziemi. Postanawia podążyć na północ, by odnaleźć jednego ze swoich wrogów i pomścić śmierć swojego dawnego opiekuna. W czasie swej wędrówki poznaje Guthreda, króla Northumbrii. To spotkanie przysporzy Uthredowi nowych wyznań, ale też problemów. Z każdą kolejną częścią mój zachwyt dla tej serii rośnie i kiedy pomyślę, że początkowo miałam obawy czy Wikingowie są dla mnie, to przeszły mi one już po pierwszej części. Trzecia część dostarczyła mi masę emocji. Czytałam ją z wypiekami na twarzy i nawet jeśli w którymś momencie poczułam się przytłoczona nią, to nie mogłam się oderwać od czytania. Autor sprawia, że w tej części nie ma miejsca na nudę. Akcja jest dynamiczna, nie ma tu zbędnych opisów. Coraz lepiej poznajemy samego Uthreda, jego przemyślenia, rozterki, ale też ból. Ten nieustraszony, odważny i dumny wojownik nie raz będzie cierpiał, a jedyne, co będzie go napędzać to gniew. Nie da się nie zauważyć, że coraz bardziej widoczna jest jego niechęć do Kościoła, który opływa w bogactwa, ale również wtrąca swoje trzy grosze, manipulując władcami. Tak jak w poprzednich częściach tak i tu mamy połączenie fikcji z realnymi postaciami czy zdarzeniami, ale autor tak umiejętnie to ze sobą splata, że nie ma się wrażenia, że czegoś nam brakuje czy coś jest niedopracowane. W "Panowie północy" poznajemy króla Guthreda, dla którego wzorem do naśladowania był Alfred. Moim zdaniem był równie podatny na wpływy Kościoła, co Alfred, ale brakowało mu jego sprytu, co sprawiało, że w moich oczach był słabym człowiekiem. Uthred ma sporo wrogów, ale i przyjaciół mu nie brakuje. Na przykład byłej zakonnicy Hild, która była dla niego wsparciem, ale również wyciągnęła go z trudnej sytuacji. "Panowie północy" ani trochę nie odstępuje swoim poprzedniczkom. Pamiętacie momenty, kiedy dziadek lub babcia, opowiadali Wam o wojnie i swoich młodzieńczych latach? Tutaj mamy podobnie. Uthred, już w podeszłym wieku wspomina siebie jako młodego i nieustraszonego wojownika. Z boku ocenia własne postępowanie i motywy, którymi się kierował. Raz chwali siebie za podjęte decyzje, a czasem stwierdza, że mógł postąpić inaczej. Uthred z Bebbanburga, to jedna z najlepiej wykreowanych postaci, które do tej pory miałam okazję poznać i mam nadzieję, że Wy również zechcecie nawiązać z nim nić przyjaźni.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
16-03-2019 o godz 21:28 przez: Desari
Akcja "Panów Północy" rozpoczyna się w momencie zakończenia poprzedniego tomu. Uhtred dokonał niemożliwego i udało mu się pokonać Duńczyków pod rozkazami króla Alfreda. Liczył na to, że będzie on mu wdzięczny i w końcu zobaczy w nim kogoś więcej niż plugawego poganina. Uhtred jednak nie dość, że stracił przyjaciela i swoją kochankę, królową cieni, to jeszcze nie otrzymał prawie nic w zamian. Dostał malutki kawałek ziemi i wciąż nie darzono go szacunkiem, na jaki zasłużył. Dlatego postanowił opuścić Wessex, jak już kiedyś planował, wrócić do Northumbrii i rodzinnego Bebbanburga. W myślach ma tylko chęć zemsty na tych, którzy kiedyś go zawiedli. Chce zabić wuja, który go zdradził i zawłaszczył jego ziemie oraz ludzi, którzy zabili jego przybranego ojca, jarla Ragnara. Na swojej drodze spotyka jednak pewną osobę, która chce zjednoczyć Northumbrię i może mu pomóc odzyskać Bebbanburg. Czy Uhtredowi uda się w końcu powrócić do swoich korzeni? W poprzedniej części straciliśmy kilku kolejnych bohaterów, ale autor postawił na naszej drodze kolejnych. Jest to na prawdę bardzo ciekawe, gdyż nie ma monotonii, która mogła by się pojawić. Możemy poznać coraz to nowe osobistości, które pomagają lub też przeszkadzają naszemu bohaterowi w tym, co sobie postanowił. Główny plan wciąż jednak zajmuje Uhtred, który jest na prawdę znakomitą postacią. Jego decyzję w większości przypadków są na prawdę dobrze przemyślane, w dodatku jest bardzo dobrym strategiem, a to na prawdę mi się podoba. Mam już dość bohaterów, którzy postępują pochopnie. Uhtred ma swój kodeks i wielki honor, co sprawia, że trafia prosto do naszych serc. Zaczynając "Panów północy" troszkę się bałam, że Bernard Cornwell może się już powoli wypalać z pomysłów na tą serię. W końcu ile można pisać o przygodach jednego i tego samego człowieka. Ja wiem, że to dopiero cześć trzecia, ale to jest powieść historyczna i według mnie pisanie takiej jest o wiele trudniejsze, bo potrzeba o wiele więcej szczegółów. Okazało się jednak, na szczęście, że nie miałam się czego obawiać. Nie dość, że Cornwell w dalszym ciągu utrzymuje serię na tym samym poziomie, to co chwilę zaskakuje nas nowymi pomysłami. Muszę wam powiedzieć, że tym razem tempo akcji trochę zwolniło. Jednak według mnie autor postąpił jak najbardziej słusznie, gdyż za dużo wydarzeń mogło by wprowadzić haos. "Panowie północy" to trzecia już cześć cyklu z serii Wojny Wikingów. Tym razem autor postanowił trochę zwolnić z akcją, ale powieść nie staje się nudna, wręcz przeciwnie. Kolejny raz możemy bliżej poznać głównego bohatera, który zaskakuje nas po raz kolejny. Zdecydowanie warto zapoznać się z tą powieścią i całą serią.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
13-03-2019 o godz 18:50 przez: keskese87
To już trzeci tom „Wojen Wikingów” Bernarda Cornwella. Kolejny raz powracamy więc do historii śmiałego Uhtreda z Bebbanburga. Akcja „Panów Północy” dzieje się bezpośrednio po wydarzeniach z poprzedniego tomu – Uhtred decyduje się opuścić króla Alfreda, którego uważa za człowieka słabego i podąża w swojej sprawie. Wydaje mu się, że ma wszystko: jest wielkim, okrytym sławą wojownikiem, który mimo młodego wieku stoczył już parę potężnych bitew i wyszedł z nich zwycięsko, zgładził też potężnego Ubbę. Coraz śmielej myśli o odzyskaniu należnych mu po ojcu ziem, pragnie zemsty na swoich wrogach. Podczas wędrówki spotyka trzymanego w niewoli duńskiego króla i po jego oswobodzeniu, decyduje mu się towarzyszyć. Niestety, choć Uhtred ma wielkie plany, kolejny raz gubi go pewność siebie. Przeznaczenie jest wszystkim. Prządki mają swój zamysł na jego los. Wielki wojownik zazna niewoli i poniżenia, kolejny raz zostanie mu odebrane wszystko. Czy pasmo nieszczęść kiedyś zostanie przerwane? Wciąż jestem pod wrażeniem z jaką swobodą Bernard Cornwell kreuje swój świat, ile przygód dla swoich bohaterów ma w zapasie. Co prawda trzeci tom póki co wypada nieco blado na tle dwóch pierwszych, ale to nadal wciągająca historia, która tak naprawdę dopiero się rozpoczęła – wszak Uhtred ma wciąż dopiero dwadzieścia parę lat na karku, a swoją opowieść snuje z perspektywy starca – wiemy więc, że przed nami jeszcze całkiem dużo zaskakujących splotów losu. W tej części natomiast trochę za mało było faktycznych bitew, a opisy walk są przecież specjalnością pisarza. Apetyt rośnie w miarę jedzenia i tutaj mój własny do końca nie został zaspokojony. Ale może to cisza przed burzą. Walka, wiara i kobiety, te trzy kategorie zdają się być głównym sensem życia Uhtreda. Trzeci tom przynosi kolejne ciekawe postaci kobiece – najpierw Hildę, byłą zakonnicę, która staje się z jednej strony towarzyszką Uhtreda, z drugiej wciąż czuje powołanie i zastanawia się nad powrotem do zakonu. Później Giselę – piękną siostrę króla Guthreda, mogącą czytać przepowiednie z run. Każda z tych kobiet pozostawia ślad na życiu wojownika, ale przeczuwamy, że na prawdziwą miłość musi jeszcze poczekać. Jaka będzie ta kolejna wybranka jego serca? Czy Uhtred kiedykolwiek zostanie usidlony już tak ostatecznie? Nie wiem, ale obserwowanie jego poczynań w tym względzie jest, z punktu widzenia czytelnika-kobiety, świetną rozrywką. Kończę czytać tom trzeci, wertuję ostatnie strony, wreszcie zamykam książkę. Na szczęście wiem, że to nie koniec, to tak naprawdę dopiero początek. Ta myśl dodaje otuchy. Czekam z niecierpliwością na kontynuację 😊
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Bernard Cornwell

Bernard Cornwell jest brytyjskim pisarzem mieszkającym na stałe w USA. Urodził się w 1944 roku. Najbardziej znany jako autor thrillerów oraz powieści historycznych. Na koncie ma kilkadziesiąt powieści, spośród których wiele trafiło na międzynarodowe listy bestsellerów. Najbardziej znany jako autor historycznych powieści prezentujących lody Richarda Shape'a, których akcja rozgrywa się w czasach napoleońskich. Pisze również m.in. o wikingach, czy poszukiwaniu Świętego Graala.

Pan wojny Cornwell Bernard
4.9/5
37,35 zł
54,99 zł

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa It Ends with Us Hoover Colleen
4.7/5
28,14 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa November 9 Hoover Colleen
4.7/5
28,34 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Ugly Love Hoover Colleen
4.5/5
31,39 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Nagie serca Hoover Colleen
4.7/5
29,22 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Too Late Hoover Colleen
4.5/5
31,31 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Confess Hoover Colleen
4.6/5
31,32 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Jak myśleć o sobie dobrze? Stahl Stefanie
5/5
31,58 zł
44,99 zł
26,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Maybe Someday Hoover Colleen
4.7/5
31,31 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa 60 Pyznar Magdalena
4.1/5
34,44 zł
49,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Hopeless Hoover Colleen
4.6/5
34,49 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Layla Hoover Colleen
4.5/5
31,31 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Materiał na chłopaka Hall Alexis
4.5/5
31,00 zł
44,99 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego