Pani Furia (okładka miękka)

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Nie każdy, kto wydaje się ofiarą, naprawdę nią jest.

Wygląda jak gwóźdź. Za dużo włosów, za chuda, za wysoka. Do nikogo nie pasuje i dla nikogo nic nie znaczy. Dla matki jest wyłącznie darmową pomocą domową, chłopak traktuje ją jak kolejny numer w katalogu podbojów, a małżeństwo to tylko kontrakt.

Coraz częściej czuje złość. Wie jednak, że nie może jej okazać. Nie wolno, zwłaszcza kobiecie, zwłaszcza obcej. Ale furia, raz obudzona, będzie krążyć w ciele.

Pierwsza polska powieść o samotności we współczesnej Europie, napisana z perspektywy jej wielokulturowego centrum.
Zaskakująca i odważna.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Pani Furia
Autor: Plebanek Grażyna
Wydawnictwo: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 368
Numer wydania: I
Data premiery: 2016-08-31
Rok wydania: 2016
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 38 x 206 x 148
Indeks: 19734057
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4
5
6
4
14
3
1
2
2
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
22 recenzje
27-12-2018 o godz 13:51 Mirosław Pniewski dodał recenzję:
Bardzo ciężka treść o tle nie za bardzo zrozumiałym dla europejczyka. Książka dla wnikliwych i lubiących tego rodzaju historie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-05-2017 o godz 20:32 Kacha dodał recenzję:
Po przeczytaniu pierwszych stron nie byłam zachęcona, by czytać dalej, Jednak warto było przeczekać, gdyż ciekawe obserwcje zawarto w książce i nieoczekiwane zwroty akcji.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-02-2017 o godz 22:37 Monika Panfil dodał recenzję:
Gniew, złość, furia…narastają, aż w końcu prowadzą do wybuchu, do wyładowywania emocji. Zmieniają ludzi, kierując ich czynami i decyzjami. I właśnie furia ma wpływ na losy głównej bohaterki powieści Grażyny Plebanek – Alii. Jak czytamy w opisie książki, jest to „pierwsza polska powieść o samotności we współczesnej Europie, napisana z perspektywy jej wielokulturowego centrum”. Alia urodziła się w Kinszasie. Jej rodzice – Eddy i Mrówka, wyjeżdżają do Europy w poszukiwaniu lepszego życia i lepszego świata. Alia wraz z rodzeństwem sprowadzają się do Brukseli i, mówiąc kolokwialnie, „wpadają” w samo centrum wielokulturowej rzeczywistości. Dziewczyna, wraz z całą rodziną, musi się odnaleźć w tym dziwnym, nowym otoczeniu. Grażyna Plebanek analizuje, w jaki sposób przebiega proces asymilacji i zadaje pytanie o to, czy naprawdę on następuje. Kreśli bardzo sugestywny portret dziewczyny, której życie od początku układało się nieszablonowo. Pozbawiona prawdziwej rodziny (ojciec – gawędziarz, do juan, zostawia swoich bliskich i wraca do Konga; matka – próbująca się „wybielić” i dopasować, zapomina o swoich dzieciach i nie poświęca im uwagi), nie potrafi odnaleźć się także wśród rówieśników. W szkole wytykana, ze względu na swą inność, zyskuje szacunek dopiero, gdy staje się twarda i męska. Nieraz wykorzystywana, pogardzana, oszukiwana, nie potrafi zrozumieć sensu miłości czy prawdziwego oddania. Buduje wokół siebie skorupę, przez którą coraz trudniej się przebić. Wobec napotkanych niesprawiedliwości i niezrozumienia, budzi się w niej gniew, przeradzający się powoli w furię… Powieść „Pani Furia” oparta jest porównaniu kultur, w jakich żyje i wychowuje się dziewczyna. Opowieści z jej dzieciństwa, młodości – mających wpływ na jej tożsamość, przeplatają się z historiami i doświadczeniami Alii, zdobytymi podczas lat życia, jakie spędziła w sercu Europy. Grażyna Plebanek zdaje się pokazywać w swojej nowej powieści, że coś takiego jak piękna wielokulturowa jedność nie istnieje, że pod płaszczykiem tolerancji i współistnienia obok siebie ludzi pochodzących z różnych miejsc, rozgrywają się dramaty – niezrozumienia, przemocy, nieustannej walki. Zadaje też pytanie – czy tylko my, Europejczycy, mamy prawo do szerzenia swojej kultury i swoich zasad? Czy na tym polega prawdziwa tolerancja? I kiedy ta nasza „otwartość” dorowadzi kogoś do furii? „Pani Furia” to dobra książka. Z pewnością zmusza do refleksji.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-02-2017 o godz 00:43 Carmen dodał recenzję:
„Pani Furia” autorstwa Grażyny Plebanek to książka, która na samym początku skutecznie mnie do siebie zniechęciła. Przeczytałam pierwsze parę stron i zwątpiłam. Chaos. Akcja działa się dwutorowo, w porządku, jednak autorka napisała to jakoś strasznie ciężko. Jeszcze w przypadku jednej akcji występował bajarz, który dodał swoje trzy grosze w zamieszaniu. Przez dłuższy czas nie potrafiłam się połapać. Później wszystko się jakoś ułożyło, ale początek był trudny. Czytałam dwa, a może nawet trzy razy – nie pamiętam już. „Pani Furia” to opowieść o młodziutkiej Alii, która jest dopiero na początku swej ścieżki edukacyjnej. Matka nie poświęca jej wiele uwagi, natomiast ojciec – gawędziarz z Kinszasy – uwielbia opowiadać jej zmyślone historie, które kilkulatka ubóstwia. Ojciec uczy jej też jak walczyć, dzieląc się z córką swoją pasją, czyli boksowaniem. Między innymi w ten sposób jest pozbawiana pierwiastka kobiecości. Nie podoba się to jej mamie, jednak niewiele robi, by to zmienić. Siedzi przed telewizorem i niemal wszystkie obowiązki zrzuca na młodziutką córkę – łącznie z pomocą w wychowaniu młodszego od niej o parę lat braciszka. Na szczęście Alii pomaga ciotka (siostra jej ojca), która trzyma cały chaos w jako takich ryzach. Ale to tylko do czasu. Jednak ta książka tak naprawdę opowiada o rasizmie, bowiem rodzina Alii pochodzi z Konga, a mieszka w Belgii – odmienny kolor skóry to coś, czego Belgowie nie potrafią przeskoczyć. Niewiele wiedzą o Kongijczykach, a uprzykrzają im życie jak tylko potrafią. Rasizm w najczystszej postaci. Ludzie o odmiennym kolorze skóry, mimo wykształcenia, mogą co najwyżej robić za kelnerów albo szoferów. Nie dla nich wysokie stanowiska, awanse, szacunek. Niestety to dziś niewiele się zmieniło. A przynajmniej nie wszędzie. Strasznie podobała mi się książka, ponieważ traktowała o poważnym temacie, jakim jest rasizm. Młodziutka bohaterka uparcie szukała odpowiedzi na pytanie: kim jest? Była tym pewniejsza siebie, że ojciec nauczył ją tego i owego w boksie, a zatem nie była tak do końca bezbronna. Potrafiła sobie radzić, jeśli trzeba było. Imponowała mi. Wrogie środowisko nigdy nie jest łatwe do oswojenia. Nie wiem, czy każdy potrafiłby sobie poradzić w takiej sytuacji. Do tego jeszcze prowadzenie domu, bo jej mamie najzwyczajniej w świecie się nie chce. A jeśli do tego dojdą jeszcze inne problemy? Niejedna by się załamała. Kiedy czytałam, niemal co parę stron zastanawiałam się, jakby to było, gdyby zamienić rolami „białych” z „czarnymi”. Żeby ci pierwsi poczuli jak to jest być upokarzanym na każdym kroku, choć nic złego nie zrobili. Wręcz przeciwnie, to przecież biali są tymi gorszymi. Ale póki nie odczuje się tego na własnej skórze, ciężko to zrozumieć. Chciałabym, by zagadnienie rasizmu nigdy nie powstało, bo dla mnie kolor skóry nie ma znaczenia. Bo jakie ma znaczenie, kto się gdzie urodził? Człowiek to człowiek. Wszyscy rodzimy się w taki sam sposób. Powinniśmy być równi. Życzyłabym sobie przeczytać jeszcze kiedyś taką właśnie książkę. Opowiadającą o prawdziwym życiu, ale przede wszystkim o prawdziwym problemie. Mimo niezachęcającej okładki, a wręcz nieco odstraszającej, zachęcam do sięgnięcia po „Panią Furię”. Nie jest to lekka lektura, jednak warta jest uwagi. Zwłaszcza, że autorką jest Polka. Opisała wszystko naprawdę prawdziwie. Wręcz chwilami nie mogłam się nadziwić. Polscy autorzy nie mają zbyt dobrej opinii.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
03-02-2017 o godz 09:08 Mea Culpa dodał recenzję:
Grażyna Plebanek to absolwentka polonistyki, pracowała jako dziennikarka dla Agencji Reutera i "Gazety Wyborczej". Obecnie mieszka w Brukseli, niegdyś mieszkanka Sztokholmu. Złość pielęgnowana wzrasta do gigantycznych rozmiarów, aż w końcu wypełnia każdą komórkę ciała i wybucha niespodziewanie. Pani Furia była niegdyś dziewczynką zakochaną w opowieściach ojca, Eddy'ego - gawędziarza z Kinszasy. Była poukładaną córką, dobrą Panią domu i odpowiedzialną matką, również dla Mrówki, swojej rodzicielki. Niestety wszystko się zmieniło, gdy musiała wraz z rodziną wyprowadzić się z rodzinnego Kongo i zamieszkać w Europie, na obczyźnie, gdzie uczucia zaczęły przybierać na sile, a ona sama nie potrafi sobie z nimi poradzić. Brak wsparcia ze strony rodziny, odmienność, nietolerancja i poczucie braku przynależności do określonej grupy powodowały w dziewczynie frustrację. Aż w końcu znalazła ujście swoich nerwów w postaci wyładowań poprzez zachowania agresywne. Jak wyglądało jej życie, co przyczyniło się do wychowania Pani Furii, Spryciary, opowiadaczki zewsząd? Jest to pozycja, którą ciężko zrecenzować pod względem poprawności fabularnej. Grażyna Plebanek podejmuje uniwersalny, trudny do przełknięcia temat, odziera go z fałszywej otoczki i rzuca nam na ocenę. Wyobcowanie, prześladowanie czy przemoc rasistowska to problemy wciąż obecne, z którymi ludzkość nie potrafi sobie poradzić. Dzięki tej publikacji mamy okazję zobaczyć jak to wygląda ze strony ofiary. Jednak jak głosi napis na książce: "Czy każdy, kto wydaje się ofiarą, naprawdę nią jest?". To pytanie pozostanie bez odpowiedzi, do osobistej refleksji nad losem Alii, jej brata, prześladowanych i prześladowców. Autorka stworzyła postacie złożone, wielowarstwowe. Spojrzała na współczesne problemy z punktu widzenia psychologicznego, nadając swoim charakterom pewną głębię. Uczucia przedstawione w powieści wznoszą się na kilka poziomów, aż czytelnikowi trudno wytrzymać z ich nadmiaru. Fakt, iż powieść została napisana przez polską autorkę sprawia, że możemy spojrzeć na otaczające świat utrapienia w szerszym kontekście. Z reguły zamknięci w swoim małym kraju nie zwracamy uwagi na udręki innych narodów. Jednak w "Pani Furii" to nawet Polacy stają się szykanowani, ponieważ są "obcy", niezależnie od koloru skóry. Jednak problemy z przystosowaniem się nie są jedynymi, które porusza Grażyna Plebanek. Czytamy również o walce płci, o poniżeniach, o braku miłości i naderwanych relacjach rodzinnych. Główna bohaterka walczy z niesprawiedliwością, jednak brak jej fundamentów, na których mogłaby się oprzeć. Brak matki, która stałaby się wzorem, siłą czy pokładem miłości, dającym bezpieczeństwo. Nadludzka opieka nad domem i braćmi, poważne zaniedbanie i brak ojca skutecznie utrwalają w bohaterce negatywne emocje, aż nasiąka nimi cała jej dusza. Język jest prosty, choć nie czyta się jej z rozpędu. Wielokulturowość przedstawiona w fabule nakazuje nam zatrzymanie się przy pewnych momentach, aby się nie pogubić w najważniejszych kwestiach. Jedyne czego nie rozumiem, to sensu przytaczania opowiadań. Fakt faktem - miały one pewien wpływ na bohaterów, jednak czy był on konieczny? Zwłaszcza, że niektóre z nich naprawdę trudno było objąć rozumem, choć wyobraźnia działała na pełnych obrotach. Tego właśnie nie można im odmówić - wprawiały w ruch każdą komórkę mojego umysłu, nakręcając go na wielobarwne obrazy. Recenzja znajduje się również na www.zksiazkadolozka.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-02-2017 o godz 10:26 Monika dodał recenzję:
Pani Furia - dość wymowny tytuł utworu Grażyny Plebanek. Książka porusza dość ważny temat dyskryminacji czarnoskórych. Alia przekonała się o tym na własnej skórze i doświadczała tego każdego dnia. Główna bohaterka książki jest czarnoskóra, urodziła się w Kinszasie – Kongijskiej miejscowości, lecz jako mała dziewczynka wraz ze swoją rodziną przeprowadziła się do Belgii. Jej życie nie było usłane różami. Matka od najmłodszych lat wykorzystywała pomoc córki na wszelkie możliwe sposoby. Ojca Alia kochała bardzo mocno, uwielbiała słuchać jego opowieści oraz boksować pod jego okiem. Jednak kiedy sprawy potoczyły się inaczej niż cała rodzina tego by chciała, ojciec załamał się i po pewnym czasie, pod pretekstem opieki nad chorym ojcem wrócił do Kinszasy obiecując pomoc i szybki powrót. Niestety, on nigdy nie nastąpił. Alia po zniknięciu Eddiego musiała bardzo szybko dorosnąć i opiekować się domem, matką i swoimi braćmi. Zmagała sie z wieloma sprzecznymi emocjami: tęsknotą, nienawiścią, radością i smutkiem. Niestabilność emocjonalna towarzyszyła jej od najmłodszych lat i tak już pozostało. Życiowe doświadczenia, wzór rodzinny, a raczej jego brak oraz przeżyte historie odcisnęły piętno na jej dorosłym życiu. Próbowała wielu sposobów na odnalezienie prawdziwej siebie, dopiero przypadkowe spotkanie uzmysłowiło jej, że powinna wstąpić w szeregi policyjne. Wytyczyła sobie cel i do niego dążyła, bez niczyjej pomocy. W końcu osiągnęła to, czego pragnęła. Praca stała się jej całym życiem, tam poznała współpracowników, których nazywała przyjaciółmi, a nawet swoją rodziną. Pomimo tego była samotna, nie wiedziała co to radość i szczęście. Jednak przyjaciele, którym ufała trzymali coś w tajemnicy. Jak zachowa się Alia, gdy dowie się czego owa tajemnica dotyczy? Czy zaakceptuje to co robią i stanie się jedną z nich? Zakończenie książki jest dość tajemnicze i pełne domysłów. Niedopowiedzenie pozwala każdemu czytelnikowi na dokończenie historii według własnej wyobraźni. Ja osobiście wolałabym czytelne zakończenie. Nie daje mi spokoju jak zakończyła się historia Alii, po której stronie stanęła. Myślę natomiast, że właśnie taki efekt chciała osiągnąć autorka, by historia zapadła w pamięci i często się do niej wracało. Cały utwór nie powalił mnie na kolana, aczkolwiek czytałam go z zainteresowaniem. Początek trochę zagmatwany, środek już ciekawszy, a koniec pełen niejasności. Książka pomimo, że nie jest moim faworytem na pewno utkwi w mojej pamięci.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
01-02-2017 o godz 09:55 Monika dodał recenzję:
Grażyna Plebanek Pani Furia Pani Furia - dość wymowny tytuł utworu Grażyny Plebanek. Książka porusza dość ważny temat dyskryminacji czarnoskórych. Alia przekonała się o tym na własnej skórze i doświadczała tego każdego dnia. Główna bohaterka książki jest czarnoskóra, urodziła się w Kinszasie – Kongijskiej miejscowości, lecz jako mała dziewczynka wraz ze swoją rodziną przeprowadziła się do Belgii. Jej życie nie było usłane różami. Matka od najmłodszych lat wykorzystywała pomoc córki na wszelkie możliwe sposoby. Ojca Alia kochała bardzo mocno, uwielbiała słuchać jego opowieści oraz boksować pod jego okiem. Jednak kiedy sprawy potoczyły się inaczej niż cała rodzina tego by chciała, ojciec załamał się i po pewnym czasie, pod pretekstem opieki nad chorym ojcem wrócił do Kinszasy obiecując pomoc i szybki powrót. Niestety, on nigdy nie nastąpił. Alia po zniknięciu Eddiego musiała bardzo szybko dorosnąć i opiekować się domem, matką i swoimi braćmi. Zmagała sie z wieloma sprzecznymi emocjami: tęsknotą, nienawiścią, radością i smutkiem. Niestabilność emocjonalna towarzyszyła jej od najmłodszych lat i tak już pozostało. Życiowe doświadczenia, wzór rodzinny, a raczej jego brak oraz przeżyte historie odcisnęły piętno na jej dorosłym życiu. Próbowała wielu sposobów na odnalezienie prawdziwej siebie, dopiero przypadkowe spotkanie uzmysłowiło jej, że powinna wstąpić w szeregi policyjne. Wytyczyła sobie cel i do niego dążyła, bez niczyjej pomocy. W końcu osiągnęła to, czego pragnęła. Praca stała się jej całym życiem, tam poznała współpracowników, których nazywała przyjaciółmi, a nawet swoją rodziną. Pomimo tego była samotna, nie wiedziała co to radość i szczęście. Jednak przyjaciele, którym ufała trzymali coś w tajemnicy. Jak zachowa się Alia, gdy dowie się czego owa tajemnica dotyczy? Czy zaakceptuje to co robią i stanie się jedną z nich? Zakończenie książki jest dość tajemnicze i pełne domysłów. Niedopowiedzenie pozwala każdemu czytelnikowi na dokończenie historii według własnej wyobraźni. Ja osobiście wolałabym czytelne zakończenie. Nie daje mi spokoju jak zakończyła się historia Alii, po której stronie stanęła. Myślę natomiast, że właśnie taki efekt chciała osiągnąć autorka, by historia zapadła w pamięci i często się do niej wracało. Cały utwór nie powalił mnie na kolana, aczkolwiek czytałam go z zainteresowaniem. Początek trochę zagmatwany, środek już ciekawszy, a koniec pełen niejasności. Książka pomimo, że nie jest moim faworytem na pewno utkwi w mojej pamięci.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
23-01-2017 o godz 22:16 emciak dodał recenzję:
Polecam serdecznie niesamowicie interesującą książkę. Opowiada ona o życiu kongijskiej rodziny, która za lepszym życiem i intratną pracą przenosi się tysiące kilometrów do Belgii. To tam Alia dorasta i usamodzielnia się. Jej historia jest pełna emocji, uczuć już od samego początku. Kocha swojego ojca, miłośnika boksu, który to tą pasją zaraża swoje najstarsze dziecko. Matka zaś, od przeprowadzki do Belgii spędza większość swojego życia na kanapie, wymagając od innych opieki i wyręczania we wszystkim. Na dobrą sprawę to Alia wraz z ciotką wychowuje 2 swoich braci, sama zmaga się z problemami wieku dorosłego, sama odkrywa jego wszystkie kolory. Książka przedstawia jej życie od pierwszych miłości, aż po tą dziwną niespełnioną, pełna jest kontrastów - dobro i zło, miłość i nienawiść. Czyta się ją jednym tchem. Serdecznie polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-12-2016 o godz 21:10 Zofia Szewczyk dodał recenzję:
Książkę przeczytałam bardzo szybko – wprost nie mogłam się oderwać. Ale nad recenzją spędziłam kilka dni. Nie mogłam jej dokończyć, znaleźć właściwych słów. Bo „Pani Furia” to książka wyjątkowa, zaskakująca, pokazująca świat i bohaterów z niecodziennej perspektywy. Historia Alii i jej najbliższych zmusza do przemyśleń. Czy każdy, kto wydaje się ofiarą, naprawdę nią jest? Alia „coraz częściej czuje złość. Wie jednak, że nie może jej okazać”. „Pani Furia” opowiada o niełatwym życiu w społeczeństwie multikulti, o braku tolerancji dla inności i tęsknocie za domem. Alia jest wyobcowana, pozbawiona korzeni, skazana na poszukiwanie własnego „ja”. Zarówno rodzinne Kongo, którego nie zdążyła dobrze poznać, jak i wielokulturowa Belgia, w której dorastała, są dla niej obce i dalekie. Z poczucia opuszczenia i niezrozumienia rodzi się agresja i strach, z którymi Alia próbuje radzić sobie na wiele sposobów, często krzywdząc samą siebie.
Jestem bardzo zaskoczona – pozytywnie zaskoczona – fabułą powieści. Nie spodziewałam się takiego rozwoju akcji. Inwersja czasowa intryguje czytelnika, zasiewa w nim niepewność co do rozwoju akcji. Podobną funkcję pełnią wycinki z wiadomości lokalnych mówiące o tym, że sprawcami brutalnych pobić cudzoziemców przebywających w Brukseli bez prawa pobytu są policjanci. Niesamowitego kolorytu powieści dodają również tradycyjne opowieści snute najpierw przez ojca Alii, następnie przez nią samą.
Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-10-2016 o godz 00:00 indill dodał recenzję:
Twórczość Grażyny Plebek jest mi znana głównie z dosyć przeciętnych powieści miłośnych, jednakże, kiedy dostałam tę i zaczęłam się w nią wczytywać nie mogłam uwierzyć, że autorką tej książki, doskonałej książki jest właśnie Grażyna Plebek. Było to dla mnie wielkie zaskoczenie. Uważa, że pisarka bardzo adekwatnie dobrała tytuł do całości. Od początku do końca książka jest "Furią". Fabuła z kolei zasługuje na wielkie brawa. Nawet teraz, kiedy pisze o tej książce jestem nią bardzo poruszona. Niezwykła historia o niezwykłej kobiecie, która zaczyna walczyć o swój los!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-10-2016 o godz 11:59 GRETA ŁEBKOWSKA dodał recenzję:
Nie każdy, kto wydaje się ofiarą, naprawdę nią jest. Po lekturze tej książki myślę, że jednak nie do końca to prawda. Grażyna Plebanek napisała mocną książkę o kobiecie, która nie miała szans na normalne życie już od dzieciństwa, która nie miała wzorców w domu, i sama rozpychając się łokciami szukała swojego miejsca. Tematyka odważna biorąc pod uwagę pochodzenie głównej bohaterki, ale może nie trzeba było aż tak daleko szukać, bo takich kobiet jak Alia jest obok nas całkiem sporo. Książka jest pełna agresji, wrogości, jest niepokojąca poprzez swoje opisy i fabułę, złości nas, denerwuje. Jednym słowem furia do ostatniej kartki.
Bardzo dobrze dobrana okładka i szata graficzna, oddaje klimat stworzony przez autorkę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-10-2016 o godz 02:19 marychetka dodał recenzję:
„Pani Furia” – powieść, którą można śmiało okrzyknąć zaskoczeniem roku rodzimego rynku wydawniczego. Podczas czytania wielokrotnie zamykałam tę książkę, aby sprawdzić nazwisko na okładce – tak, za każdym razem niezmiennie była to Grażyna Plebanek, i za każdym razem nie mogłam uwierzyć, że TAKĄ książkę napisała polska autorka, która przez wiele lat kojarzyła się z niezłą, choć mało odkrywczą literaturą kobiecą. Bohaterką książki jest bowiem czarnoskóra, mieszkająca w Brukseli córka kongijskich emigrantów z Kinszasy, która w samym centrum Europy styka się zasadniczo ze wszystkimi zagrożeniami współczesnego świata.
Plebanek w swojej książce porusza w tym kontekście najbardziej aktualne tematy: problemy z nielegalnymi imigrantami, cyberprzemoc, pornografię, aborcję i ograniczone prawa kobiet, bezkarność policji, nadużywanie władzy, handel narkotykami, fikcyjne małżeństwa, przemyt ludzi, społeczne piętnowanie obcości, nietolerancję… Na 360 stronach powieści udało się zamknąć niemalże wszystko, z czym zmaga się dzisiejsza multikulturalna Europa. W tej perspektywie niebywale uderzający jest kontrast pomiędzy pojawiającym się w powieści afrykańskim folklorem, a zdegenerowanym światem rzekomo „lepszej”, bardziej zaawansowanej rozwojowo cywilizacji Zachodu: podjęcie decyzji, która społeczność posiada głębsze wartości moralne, mimo pozornej ich dysproporcji zdaje się być wyjątkowo proste.
Czytając „Panią Furię” instynktownie przypisywałam jej autorstwo jakiejś ciemnoskórej anglojęzycznej pisarce: bez najmniejszego problemu tę książkę mogłyby napisać Zadie Smith czy Toni Morrison, znane z zaangażowanych społecznie powieści z pierwszoplanowymi silnymi postaciami kobiecymi. Alia, tytułowa bohaterka, swoje imię otrzymała na cześć Muhammada Alego – pięściarza, którym po jego zwycięskiej walce w Kinszasie nad ówczesnym mistrzem wagi ciężkiej Georgem Foremanem zafascynowany był ojciec dziewczynki. Wraz z imieniem dziecko nierzadko otrzymuje swoje przeznaczenie: fakt ten posiada odzwierciedlenie także w książce Grażyny Plebanek. Alia zostaje bowiem młodocianą kickbokserką, co niebywale przydaje jej się w późniejszym, życiu, a zwłaszcza w pracy w belgijskiej policji, założeniowo wymagającej – zwłaszcza od dziewczyny – dużej sprawności fizycznej. Kreacja głównej postaci na bohaterkę – wojowniczkę stawia ją w opozycji do otaczającego nietolerancyjnego świata, i automatycznie sugeruje konieczność kobiecej walki o przetrwanie, przede wszystkim w negatywnie nastawionych do imigrantów środowiskach: Alia od dziecka za pomocą nieugiętej postawy musi mozolnie przecierać swoje szlaki, zarówno wśród szkolnych rówieśników, jak też w dorosłej karierze zawodowej.
W powieści nie brakuje również polskich akcentów: wśród bohaterów drugoplanowych mamy policjanta Mariusza, patrolowego partnera Alii, i Marzenę, przyjaciółkę z lat szkolnych, której rodzice wyemigrowali z Polski w latach osiemdziesiątych – w poszukiwaniu lepszego życia, a może i (tak bardzo pożądanej wówczas) wolności. Plebanek opisuje jednak postacie Polaków ze sporym dystansem, upraszcza je, czasem nawet stosuje dyskretny pryzmat pewnych stereotypów zakorzenionych na Zachodzie, często obecnych w literaturze obcojęzycznej – stąd też między innymi wrażenie, że autorką książki musi być pisarka zagraniczna.
Podstawą fabuły „Pani Furii” są jednak wewnętrzne relacje w małych społecznościach. Alia zostaje nakreślona przede wszystkim na tle swojej kinszaskiej rodziny, z którą więzi okazują się być silniejsze niż konwenanse czy prawo, a potrzeba zjednoczenia jest potrzebą prymarną, zwłaszcza w perspektywie kulturowego wyobcowania. Tu bohaterka może względnie pozostawać sobą, w przeciwieństwie do innych środowisk, w których się obraca: w pracy (mimo wewnętrznej niezgody na wiele kwestii) musi przybierać maskę twardej, bezwzględnej policjantki, w środowisku emigranckiej diaspory przybiera z kolei odziedziczoną po ojcu postać „Gawędziarki z Kinszasy”, próbującej ocalić w opowieściach swoją etniczną tożsamość. Jednak w jej wnętrzu dojrzewa tytułowa „Pani Furia”, karmiona przez wiele lat gniewem i samotnością, i coraz bliżej jest do jej narodzin: wściekłość narasta…
Czy Alii uda się przebudzić?


*Grażyna Plebanek: Pani Furia. Wydawnictwo Znak Literanova, Kraków 2016, s. 192.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-09-2016 o godz 15:12 dominikar6 dodał recenzję:
Pani Furia” cóż książka, którą pochłania się w dwa wieczory. Niestety bardzo szybko się skończyła, choć wcale się tego nie spodziewałam.
Opowiada historię Alii, ciemnoskórej kobiety z Kinszasy, czyli stolicy Demokratycznej Republiki Konga. Od początku widzimy, że tematem powieści staje się samotność, zimno wewnątrz ciała z którym Alia musi mierzyć się każdego dnia. Ma rodzinę: mamę Mrówkę i tatę Eddy’ego. Jednak czegoś jej brak. Wkrótce przeprowadzają się do Belgii. Tam czują się obcy, znów samotni. W życiu małej dziesięcioletniej Alii pojawiają się też dwaj bracia. Oczywiście dziewczynka musi się nimi zaopiekować, ponieważ matka woli całymi dniami oglądać seriale i smarować się kremami wybielającymi. Alia więc jest sama, walczy jak Muhammad Ali. To od niego pochodzi imię naszej bohaterki. Pełna złości, którą przez lat tłamsi w sobie, musi spotkać się z różnymi przeciwnościami losu. Cóż nie jest proste życie kobiety, jeszcze obcej, o innym kolorze skóry.
Przejmując automatycznie tradycję po ojcu Alia staje się gawędziarzem Panią Furią zewsząd. Opowiada historie w starym afrykańskim stylu, to ciekawy środek zastosowany w tej powieści. Pozwolił mi poznać ten zwyczaj.
„Pani Furia” jest inna niż dotąd mi znane pozycje. Traktuje o ważnych sprawach, o dzieciństwie, które ma odzwierciedlenie w dorosłym życiu bohaterki. Koledzy z pracy stają dla niej jak rodzina, myślę, że są po prostu w zastępstwie tej prawdziwej. Alia zaczyna trenować boks, ale czy to złagodzi drzemiącą w niej furię?

Polecam serdecznie na jesienne wieczory.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-09-2016 o godz 17:09 samalla dodał recenzję:
Powieść porusza ważne i aktualne tematy: dyskryminację ze względu na płeć czy kolor skóry, emigrację, rozpad rodziny, samotność w wielokulturowym świecie.

Autorka w sposób intrygujący skonstruowała opowieść o Alii, która wraz z rodzicami opuszcza Kongo i przeprowadza się do Belgii. Wątek współczesny przeplata się z dzieciństwem i dorastaniem dziewczynki. Wszystkie braki niezaspokojone przez rodzinę zostają pozornie wypełnione w dorosłym życiu bohaterki - w pracy, która pełni funkcję zastępczą prawdziwej rodziny.

Plebanek dobrze włada językiem zarówno tworząc ciekawe porównania, jak i snując afrykańskie opowieści Eddy'ego, a później samej Alii.

Dodatkową wartością książki jest wiarygodność psychologiczna przedstawianych postaci. To, że ofiara może stać się oprawcą nie jest nowością, ale któż by się spodziewał takiej historii...

Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-09-2016 o godz 07:09 Agnieszka dodał recenzję:
Gniew, wściekłość, złość - uczucia, które dobrze znamy i o których istnieniu wolelibyśmy czasem zapomnieć. Ale są gdzieś wewnątrz naszego umysłu, pojawiają się, rozpalają nas od środka i znikają, nie mówiąc nigdy "żegnaj", a raczej "do zobaczenia". Bo w każdym z nas mieszka gdzieś Pani Furia, wrażliwa na nietolerancję, brak akceptacji, niesprawiedliwość i frustrację.

Główna bohaterka najnowszej książki Grażyny Plebanek jest córką mieszkających w Belgii imigrantów z Konga. Ojciec nadał jej imię Alia, na cześć wielkiego boksera Muhammada Ali. Oderwana od swojej ojczyzny, obca w europejskim kraju musi nauczyć się żyć z piętnem inności, z przyszytą do siebie łatką czarnoskórej imigrantki, gościa z dalekich stron, kulturowego obcego. Na jej niekorzyść działa to, że jest kobietą - kobiety muszą starać się bardziej, mogą znacznie mniej, nie wszystko im wypada. Alia nie czuje się ani Afrykanką - niewiele pamięta z lat spędzonych w Kinszasie - ani Belgijką. Nie ma też oparcia w rodzinie, która zrzuca na nią wychowanie młodszych braci i zajmowanie się domem. Staje się Panią Furią, opowiadaczką zewsząd i znikąd jednocześnie.

Książka Grażyny Plebanek porusza bardzo ważny temat, który jest też niezwykle aktualny- wyobcowanie, brak tolerancji wobec imigrantów, ich problemy z dopasowaniem się do kultury i obyczajów, w których przyszło im żyć, niezrozumienie i bolesne stereotypy. W powieści nie ma mowy o kolorowych obrazkach niczym z serialu i lukrowanych historiach - jest normalne życie, prawda i wyłożenie kawy na ławę. Lubimy mówić o sobie, że jesteśmy otwarci, tolerancyjni, multikulturowi i wolni od uprzedzeń, ale często to tylko słowa i pobożne życzenia.

Czy można poczuć się jak u siebie, w miejscu, gdzie każdy widzi w nas innego, obcego? Czy furię, rodzącą się pod wpływem niesprawiedliwości i nietolerancji, można w jakiś sposób złagodzić? Grażyna Plebanek nie podsuwa rozwiązań problemu, nie stara się pokazać najlepszej drogi wyjścia - przedstawia nam portret współczesności, obnaża to, o czym wolelibyśmy zapomnieć i daje okazję do przemyśleń i analizy. Czyni to w sposób niezwykle ciekawy, bo historia Alii od pierwszych stron wciąga czytelnika i trzyma jego uwagę do samego końca. Z pewnością pozycja godna polecenia, która zapadnie w pamięć i skłoni do myślenia.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
05-09-2016 o godz 19:22 Anna Gajda dodał recenzję:
Grażyna Plebanek podjęła niezwykle aktualny i budzący emocje temat emigracji. „Pani Furia” to opowieść o agresji, jaka budzi się w imigrantce, która wyrwana ze swojego domu nie odnajduje swojego miejsca w nowym kraju. Alja jest czarnoskórą dziewczyną, której życie nie rozpieszcza – od młodych lat wykorzystywana przez matkę do opieki nad młodszym synem, traktowana jak popychadło i obwiniana o wszelkie niepowodzenia, a następnie pozostawiona przez całą rodzinę, cały czas krytykowana za życiowe wybory i nieakceptowana. Nieakceptowana nie tylko przez rodzinę, ale i nowe środowisko – dziewczyna nie pasuje ani do koleżanek, z którymi nie znajduje wspólnego języka, ani do kolegów, bo jest dziewczyną. Nic dziwnego, że rodzi się w niej gniew, który nie znajduje ujścia. Dopiero w towarzystwie policjantów, którzy podobnie jak ona, pochodzą z różnych krajów, jest więcej niż tolerowana – jest lubiana i kochana. Tutaj właśnie jej agresja znajduje ujście.
Książka Grażyny Plebanek stawia dwa ważne problemy – po pierwsze opowiada o naszym podejściu do imigrantów. To, że ich od siebie odsuwamy powoduje, że ci samotni i zagubieni ludzie mogą trafić do środowisk, które zmienią ich w potwory. Splot wydarzeń, całe życie Alji, a nade wszystko opuszczenie sprawiły, że rosnąca frustracja, poczucie bezsensu, poczucie oderwania od wspólnoty, skierowały ją w ręce psychopatów, którzy zrobili z niej narzędzie zbrodni.
Druga ważna kwestia, to właśnie powiązana z opuszczeniem podatność na wpływy. Alja, pozostawiona sama sobie, odnalazła akceptację w grupie ludzi, którzy znęcali się i torturowali innych cudzoziemców, przez co sama stała się taka jak oni. To przypomina trochę proces werbunku do sekt, gdzie łatwo trafiają młode, wyalienowane osoby, które nie znajdują miłości i zrozumienia w swoim otoczeniu.
„Pani Furia” to historia łącząca te dwa aspekty. Powieść jest interesująca, zwłaszcza że czyta się ją jednym tchem. Pięknie wkomponowane w nią są opowieści i wątki afrykańskie, nawoływanie do tolerancji i dostrzeżenia, że Afryka ma swoją historię i tradycje, które nie są gorsze od europejskich. Szczycimy się swoim ucywilizowaniem, traktując Afrykanów jak dzikusów.
Książka jest ponadczasowa. Mamy do czynienia z podjęciem tematu, który zyskuje na aktualności w dobie ataków terrorystycznych dokonywanych przez imigrantów w krajach europejskich. Budzi refleksję, że może jesteśmy trochę im współwinni, bo nie akceptujemy obcych, nie pozwalamy im przeniknąć do własnego społeczeństwa, żyć godnie obok nas. W świecie powracających ruchów nacjonalistycznych i rasistowskich nawołuje do tolerancji.
A co warto wspomnieć, ma okładkę, która nie pozwala przejść obojętnie.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
04-09-2016 o godz 12:39 Beata Górka-Winter dodał recenzję:
Może nie jestem w nastroju, ale tym razem spore rozczarowanie. Historia głównej bohaterki - mocno wkurzona emigrantka z Konga, na przekór przekornościom szownistycznego environmentu (faceci pojawiają się tu tylko po to, by zrobić kobiecie kolejne dziecko, a potem zniknąć w poszukiwaniu kolejnych inspiracji) zostaje policjantką - beznadziejnie wręcz standardowa i wykorzystana już nawet w kreskówkach dla dzieci (bez wątku usuwanych ciąż naturellement).

Polka (z całym szacunkiem) z zimnej Brukseli próbująca oddać wibracje kobiecej energii rodem z Konga mało wiarygodna. Kolor sukien i obcasów, którymi od czasu do czasu tłucze się po łbach domowe łajzy, nader wyblakły. Głosy nucące tradycyjne kołysanki nie-seksownie zachrypłe. Piersi nie zachęcają do przytulania. Dekonstrukcja archetypu afrykańskiej "biegnącej z wilkami" (tu raczej biegnie z wilkołakami) upadłej na brukselski bruk jest pewnie zabiegiem celowym, jednakowoż bolesnym. Siła tych kobiet wciąż bądź co bądź pozostaje nadzieją dla gasnącej kobiecości bladych Europejek i równie już wyblakłych Europejczyków.
Monotonii narracji nie pomogły ni gawędy, ni delikatne muśnięcia egzotycznego języka. Wściekłość "Furii, która się wkurwia" w wymiarze lingwistycznym i emocjonalnym już dawno skonsumowana we wszystkich odmianach czarnego rapu a la francaise.

Choć sporo siedzimy w policyjnym aucie, bohaterzy nawet nie stali koło komisarza Wallandera, a nawet Nastii Kamieńskiej. Nie mówiąc o rodzimych profilerach z Bondy :-)

Próżno szukać emocji, które nie tak dawno rozpalały wyobraźnię (i nie tylko :-) w "Nielegalnych związkach" tejże samej autorki. Tylko zimne krople deszczu na brukselskim bruku jakby czuć na własnym karku.
Za wcześnie, by obwołać Plebanek polską Zadie Smith. Nie polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 2
02-09-2016 o godz 13:54 magdag dodał recenzję:
Pani Furia doskonale przedstawia to, co dzieje się w sercu współczesnej Europy. Poznajemy fakty z życia Alii - Kongijki, która jako dziecko wyprowadziła się z rodzicami do Belgii - od obarczonego domowymi obowiązkami dzieciństwa, przez nastoletnie czasy pierwszych doświadczeń seksualnych, po dorosłość i realia życia policjantki. Ale losy Alii w rzeczywistości ujawnić mają prawdę o tym, jak traktuje się emigrantów w - tolerancyjnej wydawałoby się - stolicy Europy. Czy w wielokulturowym tyglu możliwa jest pełna asymilacja poszczególnych grup etnicznych? Czy różnicowanie „swój-obcy” to tylko pusty frazes nie mający odzwierciedlenia w teraźniejszości? Czy pochodzących z różnych krajów mieszkańców jednego państwa (tu: Belgia) więcej łączy niż dzieli? Czy kolor skóry ma znaczenie? Odpowiedź w zajmującej książce Grażyny Plebanek. Duży plus za rzetelne przedstawienie rodzimej kultury ludów Czarnego Lądu (opowieści wzorowane na tradycyjnych ustnych przekazach). Pozycja interesująca i zdecydowanie warta przeczytania!
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
27-08-2016 o godz 17:20 Ilona dodał recenzję:


„Yes, yes, yes!” – ten okrzyk byłego polskiego premiera (hmm) cisnął mi się na usta, gdy czytałam najnowszą książkę Grażyny Plebanek Pani Furia. Będę się teraz musiała wytłumaczyć z zachwytów, ale myślę, że każdy kto sięgnie po tę powieść, zrozumie mnie bez trudu.

Czy furia może być panią?

Zacznę grzecznie od tytułu i okładki książki, bo one mają niebagatelne znaczenie. Ciemna okładka, z której patrzy na nas czarnoskóra kobieta. Jej włosy przypominają nam greckie wyobrażenie Erynii, bogiń zemsty, które po łacinie nazywano „Furiae”. I tytuł – złota czcionka, którą napisano wyrażenie „Pani Furia”. Kluczowy wydaje się tutaj rzeczownik „pani” sugerujący z jednej strony przeniesienie figury zemsty ze sfery antycznej do współczesnej, a z drugiej strony określenie używane w sytuacjach formalnych, wiążących się z wyrażaniem szacunku. Furia u Plebanek jest ciemnoskóra – w tej figurze spotyka się w mistrzowski i skrótowy sposób tematyka książki.

Kongijka – Belgijka – Obca

Główną bohaterką ks
iążki jest Alia – dziewczyna urodziła się w Kongu, jednak jej rodzice, gdy była małą dziewczynką przeprowadzili się do Belgii, zamieszkali w Brukseli. Trzy słowa są tutaj kluczowe – Alia, Kongo, Belgia, od nich, jak od punktów na mapie będzie można rozrysowywać główne tropy powieści. Dziewczyna otrzymała imię, którego nie obejmuje belgijski system administracyjny, na cześć Muhammada Alego. Boks – pasja jej ojca, to przyczyna nadania imienia, ale przede wszystkim jedyna płaszczyzna, na której początkowo Alia poczuje łączność ze swym rodzicem. Potem pojawia się opowieści – kobieta będzie kontynuowała tradycję opowieści afrykańskich, funkcjonujących jedynie w wersji ustnej.

Życie w Belgii nie jest łatwe, członkowie rodziny w różny sposób zaadaptują się do panujących warunków. Ojciec Alii choć jest człowiekiem wykształconym w Europie będzie jedynie szoferem, matka nazywana Mrówką odizoluje się od rzeczywistości w świecie seriali, skupiając się na tym, by upodobnić się do Europejek przede wszystkim w kwestii wyglądu. Ciotka Alii, mama Issa, jako jedyna będzie funkcjonować w obrębie belgijskiego społeczeństwa bez poczucia zawodu, pracując jako pielęgniarka. Później jednak, wychodząc za mąż za notariusza z rodziny z tradycjami, będzie musiała znosić komentarze o dzikusach, którym kulturę przyniosły rządy Belgów w Kongu. Dziedzictwo kolonializmu jest na stałe zakodowane w myśleniu, zarówno u tych, którzy uważają się za silnych jak i u ofiar. Wiele siły wymaga, by się z tego wyzwolić. Dla Alii takim miejscem stanie się policja, choć paradoksalnie wśród swoich współpracowników spotka się z najbardziej zwyrodniałym sposobem myślenia o obcych.

Kobiecość to walka

Plebanek posiada niezwykłą umiejętność kreowania kobiecych bohaterek funkcjonujących na różnych prawach w obrębie świata przedstawionego. Matka i ciotka są dla Alii jak awers i rewers monety, którą jest funkcjonowanie przybyszów z byłych kolonii w Belgii – od alienacji po asymilację. Matka Alii nie wywiązuje się w żaden sposób ze swoich zobowiązań wobec dzieci – opieka nad młodszymi braćmi spada na Alię, kobieta nie okazuje im wsparcia ani czułości. To na pewno wpływa na sposób, w jaki tytułowa bohaterka układa swoje prywatne życie. Jednym z najlepiej zaprezentowanych w tej książce wątków jest fragment poświęcony przyjaźni Alii i Marzeny, która w połowie lat osiemdziesiątych przyjechała do Belgii z Polski. Obraz dorastania dwóch dziewcząt, które są obce w społeczności belgijskiej, ich rozmowy, marzenia, doznania – majstersztyk!

Każda z kobiet pokazana w powieści musi na nowo skonstruować swoją rolę, w odniesieniu do oczekiwań, jakie ma wobec niej społeczność, z jakiej się wywodzi. Ta prawidłowość dotyczy zarówno Alii, jak i Nawal (koleżanki z pracy, która jest muzułmanką) czy Laury – belgijki szukającej w policji remedium na oczekiwania rodziny. Nic nie przychodzi łatwo, bez walki, której metaforą tutaj jest worek treningowy, łączący w pewien sposób Panią Furię z wcześniejszą Bokserką Plebanek. W powieści wraca zadomowiony w kulturze topos kobiety jako ziemi, którą trzeba podbijać, która rodzi, funkcjonując tylko przez podporządkowanie. A co z kobietą, która nie chce urodzić i nie pozwala się podporządkować? Odsyłam po odpowiedź do Pani Furii.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
26-08-2016 o godz 22:08 123123 dodał recenzję:
Eddy i jego żona zwana Mrówką mieszkają mieszkają w Kongo. Mają córkę Alię. Kiedy rodzina się powiększa, przeprowadzają się do Belgi. Tam matka Alii przesiaduje całymi dniami przed telewizorem niezainteresowana życiem rodzinnym. Obowiązki domowe przejmuje córka. Rodzi się kolejny brat Alii, a ojciec wraca sam do Kinszasy. Wszystko staje na głowie. Ale w problemach rodzinnych pomaga siostra Eddiego zwana Mama Issa.
Alia, która wkracza w okres dojrzewania i coraz więcej rozumie zostaje pozostawiona sama sobie. Musi radzić sobie z brakiem ojca, z niezaradną życiowo matką, z opieką nad rodzeństwem. To tylko pierwsza warstwa tej książki. Ważniejsze, moim zdaniem, są problemy Alii poza domem. Belgia to kraj w którym się wychowuje, a Kongo jest krajem jej urodzenia. W żadnym z tych krajów nie czuje się jak u siebie. A wołanie na nią przez ulicznych chłopaków "Hej, czekoladka" też nie pomaga. Alia całe życie musi walczyć o siebie i swoją tożsamość. I tak rodzi się Pani Furia, ta emocja która aż kipi w bohaterce. Jak ją wykorzysta?
Dopiero po przeczytaniu całej książki wyjawia się w pełni problem, który poruszyła Pani Plebanek. Problem Europy, miejsca wielokulturowego, gdzie termin uchodźca czy obcy nabierają coraz to innego znaczenia. Problemy z napływem ludzi z innych, niż europejski, kręgu kulturowego, z asymilacją, z dyskryminacją. Książka porusza też problem stereotypów. No bo jak to? Czarna kobieta z Kongo policjantką w Belgii? Jak jeszcze dołożymy do tych problemów niemożność dopasowania, bezrobocie, poczucie poniżania, przemoc to mamy niezbyt ciekawy obraz mieszkańców Europy. Tylko pojawia się pytanie: kto teraz jest ofiarą, a kto napastnikiem? Czy Belg pochodzenia kongijskiego, który stosuje przemoc wobec białych mieszkańców Belgii to jeszcze ofiara czy już oprawca? Czy dyskryminowanie za płeć, kolor skóry czy wyznanie jest zabronione bez względu na osobę, której dotyczy? Czy społeczeństwa multi-kulti są w stanie funkcjonować bezkonfliktowo?
Czy takie słowa: "Instruktor miał Erika za naiwniaka, a społeczeństwo wielokulturowe za europejski burdel" są symbolem współczesnych czasów?
Czy Europa, która miała być wielokolorowym patchworkiem nagle okazała się kawałkiem materiału rozłażącym się na szwach?
Pani Furia to nie tylko opowieść o kongijskiej dziewczynce o imieniu Alii, która wspina się po drabinie społecznej walcząc ze stereotypami dotyczącymi kobiet i czarnoskórych. To także opowieść o Europie i jej mieszkańcach, ich problemach zmieniających się jak kalejdoskopie, dylematach i frustracjach.
I na koniec nie sposób nie wspomnieć o śpiewnych opowieściach, które snuł Eddi córce przed snem. Opowieściach zasłyszanych w kongijskich wioskach, a przekazywanych sobie z ust do ust, zawsze z morałem. Piękne to były historie. Później także Alii zacznie je opowiadać.
W tej książce pojawia się też polski wątek. Alia poznaje dziewczynkę, która częstuje ją polskimi krówkami. A to są moje ulubione słodycze. Pojawia się też policjant polskiego pochodzenia.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Darknet Ormsby Eileen
31,43 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Polscy bogowie wojny. Najwspanialsi dowódcy w dziejach Opracowanie zbiorowe
27,93 zł
39,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.