Pacjentka z sali numer 7 (okładka miękka)

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Nie cierpię zaczynać dnia od próby samobójczej.

Tak zaczyna się Pacjentka z sali numer 7 – powieść młodego francuskiego lekarza, zainspirowana jego blogiem „Alors voilà: dziennik pojednania leczonych i leczących”. A kończy się słowami: Z życiem nigdy nie ma problemu. Toczy się. By czynić cuda z najdrobniejszej rzeczy. Toczy się.

Szpital. Oddział Ratunkowy. Młody lekarz opowiada swoje 7 dni i 1 noc.

Przechadzam się, śpiewam o tym, co widzę: o tyglu, gdzie ludzie cierpią, śmieją się, zmieniają. I o innych, pochylonych nad tym wszystkim, którzy się z tym zmagają lepiej lub gorzej. Jest miłość, złość, śmiech, strach, nadzieja. Pośrodku Ludzie. Z historiami do opowiedzenia: o Życiu.

Narrator spotyka pacjentów z najcięższymi chorobami, ale i z wyimaginowanymi przypadłościami. Dla każdego ma opowieść wyjętą z życia innego pacjenta. Opowieść, która ma pocieszyć, nieraz rozśmieszyć, dać nadzieję i siłę do walki o życie. Jego proste, mądre zdania zapadają w serce jak budujące aforyzmy.

Niewiele w życiu mam, ale mam opowieści. Spotykam ludzi w łóżkach albo na wózkach inwalidzkich, istnienia, które stawiają pytania mojemu człowieczeństwu. Nie jestem egoistą: tymi pytaniami dzielę się z innymi pacjentami. Tymi pytaniami splatam wątki ludzkich losów...

Kilka razy dziennie biegnie na Oddział Opieki Paliatywnej. Tam w sali numer 7 pięćdziesięciokilkuletnia kobieta czeka na syna. Jej dni są policzone. Lekarz za wszelką cenę usiłuje swoimi opowieściami utrzymać ją przy życiu. Między nimi rodzi się niezwykła więź.

Będę mówić tak długo, aż samoloty odlecą, aż jej syn wróci. Pacjentka będzie mnie słuchać. Dopóki słucha, żyje. Opowiadajmy, opowiadajmy. Przedłużajmy życie historiami życia innych. Życia tych, którzy leżą, i tych, którzy ich podnoszą.

Baptiste Beaulieu prześwietla szpital ze wszystkich stron. Z lekkością i humorem ukazuje despotycznych szefów, pielęgniarki o wielkich sercach, lekarzy popełniających gafy i błędy, niekończące się konsultacje i niewiarygodne spotkania z pacjentami.

Nasz zawód to przede wszystkim kolejne, wzbogacające nas spotkania. Spotykamy ludzi. Chore ciała, to prawda. Ale też osobowości. Codziennie wieczorem staram się robić spis ludzi, którzy mnie poruszyli. Jestem jak skąpiec liczący monety, albo jubiler polerujący swoje perły. Kolekcjonuję ludzi w głowie. Próbuję w wielości twarzy uchwycić istotę jedności. Czasami zdarza się, że wszystko zlewa się w jeden bezkształtny wir ust, nosów, czół, ran, chorób, uśmiechów i jasnych spojrzeń. Wszystko się ze sobą miesza i twarze mi umykają. Nic nie szkodzi: wszystko jest jednym.

Z opowieści o życiu łączących tragizm i komizm, pełnych szacunku, współczucia i czułości dla człowieka, Baptiste Beaulieu buduje cały teatr ludzkiej komedii i ludziom najbardziej poniżonym przez chorobę oddaje godność i człowieczeństwo.

Wobec tej książki nie można przejść obojętnie. Jej głęboko humanitarne przesłanie to ważny głos na temat stosunku leczących do leczonych, samotności, poniżenia i bezradności pacjenta, znieczulicy i niekompetencji lekarzy. Głos, który mówi, że może i musi być inaczej.

Być lekarzem to znaczy iść na spotkanie drugiego człowieka. BAPTISTE BEAULIEU

Baptiste Beaulieu, 27-letni lekarz szpitalnego Oddziału Ratunkowego, zaczął pisać swój blog w listopadzie 2012 roku. Miał jeden cel: pojednać leczonych i leczących, opowiadając z poczuciem humoru i wrażliwością niewyobrażalną rzeczywistość szpitalną. A opowiada – jak napisał „Le Monde” – w sposób nieporównywalny, tak jak nikt inny o tym nie opowiadał.

Sukces był natychmiastowy. W ciągu 3 miesięcy blog odwiedziło pół miliona internautów i przyznało mu nagrodę dla najlepszego blogu. Został uhonorowany Prix Alexandre-Varney, nagrodą przyznawaną na corocznym kongresie francuskich lekarzy internistów... dla najlepszej pracy naukowej.

Nagle Baptiste Beaulieu stał się sławny. Zainteresowały się nim wszystkie francuskie media. Udzielał wywiadów, tłumaczył skąd ten pomysł – w prasie, w telewizji.

Pisałem dla tych, którzy leżą, i tych, którzy ich podnoszą. Mój blog miał mieć działanie terapeutyczne. Dlatego pewnie tylu wydawców zaproponowało mi napisanie powieści na jego podstawie.

Pacjentka z sali numer 7 stała się jedną z najważniejszych pozycji francuskich na Międzynarodowych Targach Książki we Frankfurcie 2013. Będzie wydana przez czołowe wydawnictwa w 11 krajach, a blog odwiedziło już prawie 3 000 000 internautów.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Pacjentka z sali numer 7
Autor: Beaulieu Baptiste
Tłumaczenie: Podolska Agnieszka
Wydawnictwo: Wydawnictwo Amber
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 304
Numer wydania: I
Data premiery: 2014-04-29
Rok wydania: 2014
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 205 x 37 x 130
Indeks: 14414121
 
średnia 4
5
7
4
3
3
2
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
17 recenzji
5/5
18-08-2014 o godz 15:59 przez: Karolina Wielowińska
"Pacjentka z sali numer 7" jest książką napisaną przez młodego francuskiego lekarza, który w 2012 roku rozpoczął działalność blogową. W bardzo krótkim czasie stronę tę odwiedziła niesamowicie duża liczba osób, a sam Baptiste stał się osobą rozpoznawalną i sławną. Dostawał mnóstwo zaproszeń na wywiady w telewizji oraz do prasy, a jego blog otrzymał nagrodę dla najlepszego blogu.
Baptiste Beaulieu odniósł ogromny sukces i postanowił napisać książkę, która zatrze granicie między ludźmi chorymi a tymi, których nie dotknęło nieszczęście w postaci przykucia do łóżka.


"Dla tych, którzy leżą, i dla tych, którzy ich podnoszą."

Cała akcja rozgrywa się w szpitalu, gdzie autor powieści opisuje swoją pracę podczas 7 dni i jednej nocy. Powieść przypomina dziennik. Ma daty, konkretne godziny i jest poukładana chronologicznie. Autor zmienia płeć bohaterów, jednak ich historie są jak najbardziej prawdziwie. Nazwiska zastępuje pseudonimami.

"Pacjentka z sali numer 7" opowiada historię ludzi, którzy cierpią na przeróżne choroby. Jednym z nich zostały ostatnie chwile życie, natomiast inni wymyślają sobie zbędne problemy. Są też tacy, którzy ani nie leżą na łożu śmierci, ani też nie wyszukują sobie schorzeń. Chorują, ale też nie na tyle, aby nazwać to czymś śmiertelnym.
W szpitalu leży pacjentka z pokoju numer 7. Jest to starsza kobieta, która już swoje najlepsze lata ma za sobą. Ogromnie tęskni za synem i za wszelką cenę pragnie go ujrzeć. Jest on najważniejszą osobą w jej życiu i jego nieobecność bardzo źle wpływa na jej stan zdrowia.
Narrator, a zarazem autor książki postanawia, że będzie opowiadał swojej pacjentce różne historię. Uważa, że dopóki on będzie mówił, ona będzie żyła. Bardzo zależy mu na jej dobrym samopoczuciu i stara się robić wszystko, aby ulżyć jej w cierpieniu. Swoją pacjentkę darzy dużą sympatią, dlatego też chce dla niej jak najlepiej.

Młody lekarz snuje się po szpitalnych uliczkach i zagląda do swoich podopiecznych. Jest oddany pracy i nie traktuje jej jako rutyny. Do szpitala przychodzą ludzie z różnymi objawami chorób, dlatego też nawet nie da się tego nazwać monotonnym zawodem.
Lekarz dla każdego ze swoich pacjentów ma chwilę czasu na drobne pogaduszki. Nie szczędzi też miłych słów, które podnoszą ich na duchu. Jest bardzo ludzki i ma w sobie duże poczucie empatii. Wie, że każdy człowiek jest inny i do każdego trzeba podchodzić w inny sposób, inną metodą. Pragnie, aby wszyscy jego pacjenci mieli możliwie dobry standard, jeżeli chodzi o warunki życia.
Młody lekarz okazuje wielkie wsparcie swoim podopiecznym i stara się zapewnić im komfort. Nie prowokuje wstydliwych sytuacji. Nawet przy wyciąganiu kału z pupy starszej kobiety, wykazuje odruchy ludzkie i nie robi z tego wielkiego "halo". Chce ulżyć w cierpieniu i tym kieruje się przy mało komfortowych czynnościach, jakie musi wykonywać.
Jest świadomy tego, że czasem milczenie jest złotem i zamiast wielkiego gadulstwa, oferuje swoim pacjentom pomoc samym swoim byciem. Wie, że czasem taka postawa znaczy więcej niż tysiąc słów.

"Pacjentka z sali numer 7" to bardzo poruszająca książka, która opowiada o najtragiczniejszych chorobach, jakie mogą spotkać każdego człowieka. Przy jej drastycznym tle, całość ukazana jest w dość humorystyczny sposób. Uważam, że to bardzo dobre posunięcie, ponieważ pokazuje, że choroba nie zawsze idzie w parze z żałobą. Najczęściej ludzie przykuci do łóżka potrzebują wsparcia innych osób, ale nie ich litości. Chcą być traktowani, jak normalnie ludzie, a nie jak ktoś, kto powiedzmy za parę dni umrze. Nie chcą wytwarzać granicy między sobą a społeczeństwem. Chcą żyć tak, jak wcześniej, bez żadnych "odstawianych szopek" i nadmiernej, denerwującej życzliwości innych.
Patrząc na książkę jako na całość, jest ona wbrew pozorom bardzo optymistyczna. Na pewno momentami przygnębia i wprowadza w stan smutku, ale jednocześnie pokazuje, że nie każdy lekarz podchodzi do swoich pacjentów obojętnie. Udowadnia, że ta praca jest powołaniem dla autora książki i jest on odpowiednią osobą na właściwym miejscu.
Jako że ten jest zwyczajny i ludzki, tak też inni go traktują. Właśnie dzięki temu sprawia, że dystans między nim a pacjentami nie istnieje, co korzystnie wpływa na relację obydwu stron.

"Pacjentka z sali numer 7" jest bardzo dobrą powieścią. Imponuje tym, że napisana jest przez prawdziwego lekarza, czyli człowieka znającego się na swoim fachu. Dzięki temu jest wiarygodna i czytelna w odbiorze. Zmusza do przemyśleń i pozostawia po sobie ślad w umyśle ludzi, którzy mieli okazję się z nią zetknąć.
Jest takim pamiętnikiem napisanym przez człowieka, który powinien stać się autorytetem dla niejednej osoby pracującej w służbie zdrowia. Pokazuje on, że chęć niesienia dobra nie jest, aż tak trudna, jak to się czasami niektórym wydaje.
Polecam książkę "Pacjentka z sali numer 7" ze względu na jej oryginalność i przymus do refleksji.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
24-06-2015 o godz 22:47 przez: Books&Culture
Choroba. Niekiedy zaczyna się zwykłym przeziębieniem i na tym samym kończy. W innych przypadkach to dopiero początek. Z czegoś tak ”małego” generuje się coś ”wielkiego” i bardziej poważnego. Wtedy człowiek trafia do miejsca, gdzie toczy się wyścig z czasem.

Szpital. Miejsce, w którym świt budzi i daje nowe życie, a mrok nocy skutecznie je pochłania wywołując prostą linię biegnącą po aparaturze - śmierć…

Lekarze, którzy muszą mieć serce ze stali… Czy aby na pewno? Człowiek to człowiek. Każdy ma jakiekolwiek uczucia, nawet jeśli widzisz ich nieporuszone, kamienne wyrazy twarzy mówiące najgorszy werdykt…

"Pacjentka z sali numer 7" to książka o ludzkiej egzystencji. O życiu, które pomimo miłości drzemiącej w każdym z nas, przyjaźni dodającej nam otuchy, szczęściu, radości, śmiechu, jest jednocześnie pełne bólu, cierpienia, łez, strachu, bezradności i na końcu mety - spokoju, które wypełnia się śmiercią...

"Życie to dar. Łatwo o tym zapomnieć. Czujesz ciepło na twarzy? Czujesz, jak promienie prześlizgują ci się przez palce? Czujesz, więc żyjesz. Nie zapominaj o tym."

”Pacjentka z sali numer 7” to historie wielu, przeróżnych przypadków medycznych, które dotknęły ludzi takich jak my. Zbiór opowieści utrzymujących pacjentów przy życiu… szczególnie jedną, tytułową pacjentkę zwaną jako Kobieta Ognisty Ptak. To pięćdziesięcioletnia kobieta, która jest jak tykająca bomba, nie wie kiedy skończy się jej kres… Nie ma pewności czy to już dziś, jutro, pojutrze? Jedno jest pewne: każda minuta jest dla niej na wagę złota. Dwudziestosiedmioletni lekarz stara się utrzymać ją przy życiu, by mogła zobaczyć jeszcze swojego syna, który został chwilowo uziemiony poprzez niespodziewany wybuch wulkanu.

To tylko 7 dni i 1 noc – czy tyle wystarczy, by zdążyć przed tym co nieuniknione?


"Miłość wywołuje miłość. Wdzięczność wywołuje wdzięczność. Obojętność wywołuje obojętność. Zrozumiałem, że nigdy nie wiadomo, dlaczego ludzie są tacy, jacy są. (…) Wszyscy mamy miliony powodów, żeby gniewać się na tych, których kochamy. I pewnie równie wiele okazji, aby im wybaczyć."

Sięgając po tą pozycję oczekiwałam czegoś innego, niż to co dostałam. Spodziewałam się … no właśnie, czego ?
Przede wszystkim zaczęło się w porządku, jednak po 29 stronie… Zamarłam z wrażenia.. Zatkało mnie..
Natykam się na jeden z wielu przypadków opisanych w tej książce, tym razem Berty, która cierpi na zaparcia. Czytam:
”Lewatywa/masaż brzucha/ usuwanie stolca palcem”.
"Raz ona. Raz ja.
Usuwamy dwa i pół kilograma stolca.
Tyle, ile waży wcześniak."

I chwilę później…

"Człowiek się chełpi, stawia się na piedestale, ale jest tylko rurą, która napełnia się górą, a opróżnia dołem."

I znowu …

"Nie zapominaj, że jesteś tylko rurą." .... Z widzenia medycznego jestem rurą. Okej. Dobra.


Niby taka normalna, naturalna rzecz dotycząca każdego człowieka ale jednak szokująca i zniechęcająca, aby sięgać po więcej. Od tego momentu, czytanie przychodziło mi z trudem. Styl autora jakoś specjalnie także mnie nie zachwycił. Czytając, nie płakałam, nie śmiałam się, nie stresowałam się. Nic a nic. Zamiast tego od czasu do czasu rzuciłam gorzki uśmiech i delikatne wzruszenie. To książka,którą czytałam dosyć spokojnie. Ukazuje ona dokładnie, bardzo dokładnie każdy kawałek choroby a także ludzkiego i lekarskiego zachowania. Dla ludzi zbyt emocjonalnych - niewskazana. Można by powiedzieć, że w każdym przypadku obnażają przed nami swoje słabości, lęki. To nie jest tak, że nie zostałam wciągnięta a ludzkie problemy ukazane tutaj w sposób niecukierkowy ( a nie jak to w telewizji bywa, że lekarki chodzą na szpilkach i wszystko jest "cacy"), mnie przerażają. Nie do końca przypadł mi sposób w jaki próbował przedstawić to Baptiste Beaulieu. Mógł uchwycić to lepiej.

"- Ona nie żyje.- Słucham?"

Na okładce widnieją słowa, że to książka, która śmieszy - nie, mnie nie śmieszy. Nie potrafiłam wczuć się w te "śmieszne słowa", które powinny wywołać u mnie śmiech. Porównania z punktu widzenia medycyny też do mnie nie przemawiają. Nie zachwycam się tą książką, jak większość czytelników. Nie skradła ona mojego serca na tyle, by zapamiętać ją na dłużej. Być może nie dojrzałam do niej i powinnam wrócić za jakiś czas. Lecz dobrze wiem, co dzieje się po przekroczeniu progu szpitala, bo ten teren jest mi świetnie znany, prawie jak drugi, letni dom. Byłam tam nie raz i niejedno widziałam na oczy. Sama zaś wiele przeszłam. Wiem co to znaczy ból, cierpienie itd. Szpital to głównie nieprzyjemne rzeczy, w końcu nawet przypadki są beznadziejnie nieprzyjemne. Nie spisuję też tej książki na straty, bo oprócz tego co wyżej, autor Baptiste Beaulieu próbował pokazać jako to wszystko wygląda od wewnątrz. Znalazłam tutaj kilka ciekawych przypadków, kilkanaście cudnych cytatów. Jako kilkakrotna pacjentka sądzę, że jest to przeciętna pozycja.

http://books-culture.blogspot.com/2015/06/pacjentka-z-sali-numer-7-baptiste.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-08-2014 o godz 11:07 przez: Marta Zagrajek
Śmierć nigdy nie była tematem prostym. Wielu z nas radzi sobie z nią na swój sposób, a niektórzy nie radzą sobie wcale. Jedni szukają wsparcia w swoim bogu, inni w kieliszku, a jeszcze inni wyciszają się i przechodzą wszystkie etapy żałoby sami ze swoim umysłem. Dlaczego śmierć tak ciężko znieść, nawet tym, którzy wierzą w życie wieczne? Bo tracimy kogoś bliskiego, powstaje luka, którą musimy zapełnić, tylko jak i czym? Jak przejść nad śmiercią do porządku dziennego? Jak nie traktować jej jako końca, którego nie da się uniknąć? Baptiste Beaulieu w „Pacjentce z sali numer 7” udowadnia, że nie tylko najbliżsi mają dylematy związane z odejściem osoby bliskiej ich sercu.

„Pacjentka z Sali numer 7” to książka, która powinna być sprzedawana jako lekarstwo na okres żałoby. Zupełnie poważnie moi mili. Wiem, że gdybym ją przeczytała w pewnych momentach mojego życia, byłoby mi łatwiej przeżyć przykre zdarzenia. Baptiste ukazuje w książce najróżniejsze ludzkie choroby i to jak lekarze i pacjenci sobie z nimi radzą. Czy jest to książka o szczęśliwym zakończeniu? Śmiem twierdzić, że tak. Mimo nieuchronnego odejścia, żyjemy dalej, uczymy się, jak dalej cieszyć się życiem i najważniejsze – nie zapominamy. Śmierć nie oznacza wyrzucenia danej osoby z pamięci. To nie pomoże nam ukoić bólu po jej stracie. Represja wspomnień i wszystkiego co związane z daną osobą, tylko pogarsza nasz stan – niepoukładane myśli i emocje wybuchną w najmniej oczekiwanym momencie i nie skończy się to dla nas dobrze.

Autor porusza wiele kwestii w swojej książce. Śmierć jest nieodłącznym elementem bycia lekarzem. Jak on sobie z nią radzi? Czy ktokolwiek z nas zastanawia się, słysząc słowa „przykro mi, niestety zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy”, że po drugiej stronie też jest człowiek, któremu zmarł pacjent? Osoba, z którą wcześniej rozmawiał, osoba, którą leczył i do której być może się przywiązał? Nie. Jesteśmy wtedy zamknięci wyłącznie na swoje emocje i nie ma tutaj mowy o empatii. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że duża część z nas potrafi obwiniać lekarza za śmierć bliskiej osoby – ktoś musi być winien, prawda? Nic nie dzieje się bez przyczyny. A jednak. W takich chwilach nie myślimy logicznie i dobry lekarz będzie to wiedział. Dobry lekarz, nie pozwoli, aby słowa obwiniające go za śmierć pacjenta, go dotknęły. Dobry lekarz pocieszy, zrozumie i pójdzie leczyć następnego pacjenta. Wyobraźcie sobie, ile zatem siły musi być w takim człowieku.

Choroba okrada człowieka. Okrada z godności, dumy, inteligencji, wspomnień, umiejętności. Choroba kradnie nasze człowieczeństwo, kradnie naszą duszę. Dlaczego tak wielu z nas odczłowiecza ludzi chorych? Oni i tak już utracili tak wiele. Jeśli zachowali choć sprawność umysłową, to dodatkowo zdają sobie sprawę z okrucieństwa swojej choroby. Po co przysparzać im cierpień? Przestańmy patrzeć na osobę chorą jak na przeszkodę we własnym życiu. Owszem, ona na pewno wymaga przystosowania naszego życia do niej, zwłaszcza jeśli jest to ktoś bardzo bliski. Ale dlaczego nie umiemy w takiej chwili posłużyć się empatią? Czy chcielibyśmy być potraktowani jak rzecz, która się zepsuła i którą można już wyrzucić? Nikt z nas tego nie chce, zatem przestańmy tak traktować innych. Chory to nadal nasz ojciec, nasza matka, nasza siostra, nasz brat, nasza żona, nasz mąż. Nie ma tu miejsca na degradację człowieczeństwa.

Dlaczego poleciłabym tę książkę? Jest znakomitym uśmierzeniem bólu. Potrafi zagoić rany sprzed lat. Potrafi rozśmieszyć (uparta para, która testuje perystaltykę jelit wibratorem), zasmucić (pacjentka z sali nr 7), wzruszyć (małżeństwo, kochające się od lat, w którym małżonek cierpi na Alzheimera i nigdy już nie „zatańczy” ze swoją żoną jak dawniej) i jest absolutnie genialna. Bałam się tej książki, bo mogła przywrócić bolesne wspomnienia. Tymczasem ona wyleczyła te, które myślałam, że są zasklepione już dawno. Styl, w jakim pisze Baptiste jest niesamowicie lekki, płynie opisuje różne historie napotkanych, przez niego i jego znajomych lekarzy, pacjentów i ich choroby. Dzieli się swoimi spostrzeżeniami, personifikuje nam na nowo lekarza. Lekarz=człowiek! Zapamiętajcie to sobie, macie po drugiej stronie człowieka, nie maszynę znającą wszystkie choroby świata. On też może się pomylić, jemu też jest ciężko, gdy pacjent umiera i on także, tak jak Wy musi sobie z tym poradzić. Dlaczego? Bo ma następnych pacjentów do wyleczenia i nie może sobie pozwolić na przejście wszystkich etapów żałoby, tak jak możecie to zrobić Wy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
13-11-2014 o godz 11:24 przez: Karolina MAREK
Książka mnie zaciekawiła opisem z tyłu i na skrzydełkach oraz delikatnością, ale też urokiem okładki. Na obiad serwuje nam garść humoru i szczyptę tragedii wraz z deserem w postaci czystej medycyny w polewie z obyczajowości. A obok takiego dania ciężko mi było przejść obojętnie.

"Pacjentkę..." zaczęłam wieczorem w jeden dzień i skończyłam wieczorem w drugi. Po kilku stronach obiecałam sobie: "muszę ją sobie wydzielić i przekładać inną książką!". O tak! Dobrze myślicie na obiecankach się skończyło... Nie będę Wam przytaczać przykładów medycznych jakie się w tej pozycji przewinęły, bo szkoda niszczyć niespodzianki. W każdym razie całość to historia młodego, 27-letniego lekarza, który chorej na raka pacjentce ( właśnie tej tytułowej z sali numer 7 ) umila w raz z kolegami i koleżankami czas w oczekiwaniu na syna, opowiadając różne sytuacje z ich dyżuru. Jedne doprowadzają do łez śmiechu i gwałtownego jego wybuchu, inne przygnębiają, ale całość ma niesamowitą energię. Pod czas czytania człowiek odruchowo ma ochotę walczyć z chorobą, przeciwnościami losu i na przekór wszystkiego uśmiecha się do innych i do siebie.

Sięgając po tą książkę nie miałam oczekiwań, nie wiedziałam co tam znajdę. Gdy zaczęłam ją "łykać" wiedziałam już, że to był jeden z najlepszych wyborów tytułów jaki mogłam sobie zażyczyć! Kochani ta książka jest dla każdego: młodego, starego, kobiety i mężczyzny, osoby optymistycznej jak i pesymistycznej. Po prostu coś wspaniałego dla duszy i ciała. A niespodziewane zakończenie historii pacjentki z sali numer 7 naprawdę zaskakuje!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-04-2014 o godz 08:50 przez: markietanka
Baptiste Beaulieu pokazuje nam wiele stron i obliczy szpitala. Zna go od podszewki, a jego struktura przypomina wielkie drzewo. Prezentuje nam nie tylko historie swoich pacjentów, ale i sylwetki współpracowników. Czasem na wesoło, lekko sarkastycznie, czasem wręcz złośliwie.

Wobec tej książki nie można przejść obojętnie i odłożyć ją po przeczytaniu na półkę. Skłania do przemyśleń i do refleksji, a jakaś jej cząstka pozostaje w umyśle czytelnika na zawsze. „Pacjentka z Sali numer 7” sprawia, że odzyskujemy wiarę w człowieka, wiarę w lekarzy i ich pracę, a właściwie ich misję, bo to nie jest zwyczajna praca. Mimo, że czasem smutna i przejmująca, opowieść jest bardzo optymistyczna i porusza w naszych umysłach głęboko ukryte struny. Jestem pod wielkim wrażeniem jej Autora i jego opowieści. Oby więcej było tak zaangażowanych lekarzy, którzy kochają ludzi….
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
17-04-2014 o godz 09:33 przez: cyrysia
Nie jestem w stanie uchwycić uniwersum wartości tej książki. Aby w pełni docenić jej walory, trzeba koniecznie poznać osobiście. To niezwykle wartościowa, pełna głębokich uczuć i myśli publikacja z humanitarnym przesłaniem. Jest swego rodzaju wołaniem o godność człowieka, i o wspólne odnajdywanie człowieczeństwa. Dzięki tej publikacji zrozumiesz dość pokrętną logikę autora:

,,Wystarczy dostrzegać to, co proste, w tym, co skomplikowane, i zachwycać się tym, co skomplikowanie, w tym, co proste’’.

Polecam, ponieważ niezwykle budujące jest poznawanie takich wspaniałych osób, jak Beaulieu Baptiste.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-03-2014 o godz 00:00 przez: tarina
Życie, jakiekolwiek by nie było, nie potrafimy go docenić, zanim nie stanie się coś, czego się nie spodziewamy. Któż lepiej może nam opowiedzieć o życiu, jeśli nie osoba, która wie, że nie ma dla niej ratunku, że dni są policzone. Opowieść wielu takich osób zostały zebrane w jedną książkę "Pacjentka z sali numer 7", która, mam nadzieję, okaże się nie tylko precyzyjnie skonstruowaną historią o życiu wielu, różnych ludzi, lecz również pewnego rodzaju poradnikiem/motywatorem, który pokaże, że warto doceniać to, co się ma i brać z życia wszystko co najlepsze. Z niecierpliwością czekam na tę pozycję.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-05-2014 o godz 00:00 przez: Maricel
Szczerze powiem, że do tej pory unikałam książek o tematyce lekarskiej i szpitalnej, bałam się, że w jakiś sposób okażą się dla mnie zbyt przytłaczające.. Jednak bardziej za sprawą przypadku zdecydowałam się sięgnąć po "Pacjentkę z sali nr 7". I zdecydowanie mogę polecić ją każdemu ze względu na wartości i przesłanie jakie zawiera w sobie ta opowieść. Nie do przecenienia, bo to opowieść o życiu. I w bardzo zajmującej formie napisana.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
30-04-2014 o godz 00:00 przez: Firunia
"Pacjentka z sali numer 7" to książka, której nie da się opisać słowami. Jest przepięknym zbiorem, często niełatwych historii napisanych przez samo życie. To nie tylko wspomnienia lekarza, lecz również pacjentów, którzy na swój własny sposób radzą sobie z problemami. Książka trudna, a jednocześnie tak pozytywna, że po zakończeniu ma się ochotę przeczytać ją kolejny raz.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-05-2014 o godz 00:00 przez: wdziekan
Książka, która otwiera oczy, a po jej przeczytaniu inaczej spojrzysz na otaczający Cię świat i ludzi wokół Ciebie. Co prawda bloga Beaulieu Baptiste nie czytałem, ale jeśli jest tak samo uświadamiający i wciągający jak książka, to szczerze gratuluję pomysłu. Historie prawdziwe, często słodko-gorzkie, a każda z nich poruszająca i taka realna. Przeczytajcie – warto.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-05-2014 o godz 00:00 przez: Attila
Książka lekko i w żartobliwym nastroju opowiada o kilku dniach pracy francuskiego lekarza. Pokazuje uczucia pacjentów, ich smutki, radości troski. Jednak tytułowym motywem książki jest pięćdziesięcioletnia kobieta która jeszcze żyje by posłuchać cudownych i intrygujących opowieści lekarza. Bardzo fajna, przyjemna, rzekłabym terapeutyczna lektura. 100% pozytywów!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-11-2015 o godz 16:13 przez: anien93
Po przeczytaniu 'Już nigdy nie będzie Pan smutny', musiałam sięgnąć po kolejną pozycję z twórczości Beaulieu Baptiste :) Jego książki pisane są niezwykle przystępnym językiem, w prosty sposób, pochłaniam je dosłownie w ciągu chwili, fabułą zawszee daje mi do myślenia, co więcej książki traktujące poważne tematy w zabawny sposób.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-05-2014 o godz 00:00 przez: Elsa
Niełatwa, choć jedna z istotniejszych książek jakie miałam okazję przeczytać w ciągu ostatniego czasu. Dla mnie prawdziwe piękno literatury zawiera się w tego typu książkach, bo wymaga zatrzymania się i zastanowienia. Wydaje mi się, że takie powieści uwrażliwiają i ubogacają nas, czytelników, oraz pogłębiają nasze wnętrze.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
12-03-2014 o godz 00:00 przez: Patisia4
Informację o tej książce znalazłam przez przypadek na forum. I szczerze mówiąc pierwszy raz usłyszałam o tym autorze, ale opis tej książki mnie bardzo zaintrygował... Mam wrażenie, ze będzie to bardzo pozytywna książka. Autor już w tytule używa ewidentnej symboliki liczby "7". Książka zamówiona, czekam na premierę!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-05-2014 o godz 00:00 przez: Ninjago
Nie jest to może książka łatwa, ale jakże warto ją przeczytać. Przyznaje się, że nie raz zostałem mocno poruszony tym co przeczytałem. Życzyłbym sobie aby takich ludzi empatycznych było więcej na tym świecie! Według mnie książka godna polecenia i idealnie nadaje się na prezent. Moja ocena 5/5. Pozdrawiam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
15-01-2016 o godz 10:25 przez: Teresa Dąbrowska
Książki z medycyną w tle zawsze pociągają, ale mogą też w końcowym rozrachunku rozczarować. I to jest ten przypadek. Pomysł niezły ale efekt słaby
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-05-2015 o godz 16:07 przez: Dagna Feliks
Czyta się świetnie. To mądra i wartościowa książka, napisana prostym językiem. Czyta się jednych tchem. Wynosi się bardzo dużo.... Urzekająca....
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Pakt Bolton Sharon
5/5
26,54 zł
44,80 zł
Inne z tego wydawnictwa Korporacyjny as Lynn Sandi
5/5
23,58 zł
39,80 zł
Inne z tego wydawnictwa Pestka i Jajko Litchfield David
5/5
19,06 zł
34,80 zł
Inne z tego wydawnictwa W obronie syna Landay William
5/5
35,59 zł
47,80 zł
Inne z tego wydawnictwa Kochaj mnie, mamo Watson Casey
5/5
24,10 zł
39,80 zł
Inne z tego wydawnictwa Pakiet: Gobliny Reeve Philip
5/5
53,25 zł
89,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Sprzedana Hayes Sophie
5/5
29,63 zł
39,80 zł
Inne z tego wydawnictwa Ich obietnice Dare Tessa
5/5
32,10 zł
42,80 zł
Inne z tego wydawnictwa Prezent Fitzek Sebastian
5/5
13,38 zł
14,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Terapia Fitzek Sebastian
5/5
38,20 zł
42,80 zł
Inne z tego wydawnictwa Milczenie nocy Jonasson Ragnar
5/5
25,76 zł
39,80 zł
Inne z tego wydawnictwa W ślady ojca Steel Danielle
5/5
29,85 zł
39,80 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego