Ostatnie królestwo. Wojny wikingów. Tom 1 (okładka twarda)

Sprzedaje empik.com 38,43 zł

Cena promocyjna:
38,43 zł
Cena okładkowa:
54,90 zł
Oszczędzasz:
16,47 zł (30%)
Koszt dostawy:
Salon empik - 0,00 zł
Produkt u dostawcy
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Dostępność w salonie empik

Zarezerwuj w salonie empik

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

Pierwszy tom bestsellerowej serii Bernarda Cornwella o losach bohaterskiego Uhtreda z Bebbanburga. Na jej podstawie BBC realizuje serial "Upadek królestwa".

Anglia, IX wiek. Wikingowie plądrują i zajmują ziemie kolejnych anglosaskich królestw. Uhtred, syn ealdormana Northumbrii, trafia do duńskiej niewoli po tym, jak jego ojciec zginął w walce z najeźdźcami. Dorasta wśród wikingów, żyje zgodnie z ich zasadami, staje się częścią rodziny jarla Ragnara i wojownikiem. Jednak przeznaczenia nie da się oszukać. Los jest nieubłagany. W chaosie duńskiej inwazji, w wirze walki Uthred staje przed wyborem, czy być lojalnym wobec tych, którzy go wychowali, czy wobec saskich pobratymców...


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Ostatnie królestwo. Wojny wikingów. Tom 1
Seria: Wojny wikingów
Autor: Cornwell Bernard
Tłumaczenie: Bełdowska Amanda
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 488
Numer wydania: I
Data premiery: 2019-01-16
Rok wydania: 2018
Forma: książka
Indeks: 30921092
Kup, zrecenzuj i wygraj
średnia 4,7
5
28
4
9
3
1
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
37 recenzji
07-03-2019 o godz 09:09 Anonim dodał recenzję:
Dobra książka godna polecenia jak na mój gust polecam!!!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
25-02-2019 o godz 21:20 ania94941 dodał recenzję:
U schyłku XI wieku, Northumbria i inne okoliczne hrabstwa były celem łupieżczych wypraw przybyszów z Północy. Gwałtem i siłą, plądrowali oni nadmorskie miejscowości, mordując większość mieszkańców. Nieszczęśnicy, którym udało się przeżyć, byli transportowani na daleką Północ, by tam służyć nowym panom jako niewolnicy. Podobny los spotkał Uhtreda, drugiego syna ealdormana Bebbanburgu, który podczas tragicznej bitwy z oddziałami Wikingów dostał się do niewoli u samego jarla Ragnara. Wywieziony z dala od rodzinnego domu, chłopiec dorasta wśród obcych wierzeń i obyczajów. Z czasem, miejsce które na początku było dla niego więzieniem, staje się prawdziwym domem, a morderca jego rodziny, opiekunem i ojcem. Jednak gdzieś w głębi serca, Uhtred nadal pozostaje Anglikiem, a dzień w którym będzie musiał opowiedzieć się za jedną ze stron nadchodzi nieubłaganie. "Na imię mam Uhtred. Jestem synem Uhtreda, który był synem Uhtreda, którego ojca także zwano Uhtredem" Bernard Cornwell z ogromnym rozmachem przybliżył czytelnikowi brutalny świat Wikingów i ich łupieżczych wypraw. To świat, gdzie nie ma miejsca dla słabych, a honor i bogowie to najważniejsze aspekty życia każdego wojownika. Jednak, gdy już opadnie bitewny kurz, to świat zwykłych ludzi, którzy tak samo jak inni cieszą się, kochają i cierpią. Autor posługuje się niezwykle barwnym i plastycznym językiem, by przenieść czytelnika na tereny XI-wiecznej Anglii i Danii. W sposób bardzo wyrazisty, a jednocześnie niewymuszony opisuje zarówno wciągające, krwawe bitwy, co codzienne życie tamtejszej społeczności. Za pomocą słów, bombarduje czytelnika całą paletą barw, zapachów i dźwięków. Szczękiem oręża, gdy ten napotyka na drodze inny metal, krzykami konających gdy strzała przeszywa ich ciało, dławiącym gardło kurzem, który powoli opada nad miejscem śmierci setek wojowników, ciepłem ogniska w domu jarla czy dźwiękami krosna jakie wydaje podczas pracy. Co jednak warto zaznaczyć, język jakim posługuje się autor jest bardzo przystępny. W tego typu powieściach, ciężki styl potrafi zniechęcić nawet największych fanów gatunku, nie wspominając już o nowych czytelnikach. W tej powieści, czegoś takiego nie doświadczymy. Historia właściwie czyta się sama i nim się spostrzeżemy, przyjdzie Nam sięgać po kolejny tom. Poza przystępnym językiem i wciągającymi opisami, na szczególną uwagę zasługują również bohaterowie. Uhtred był ledwie dzieckiem, gdy Ragnar uprowadził go i wymordował jego rodzinę. Wydawać by się mogło, że chłopiec z całego serca go znienawidzi i przy pierwszej nadarzającej się okazji postanowi pomścić najbliższych. Jednak wolność i dzikość, która emanuje od Wikingów zupełnie go odurza, tak że w pewnym stopniu staje się jednym z nich. I jest to właściwie jedyny aspekt, do którego mogłabym mieć pewne zastrzeżenia. Ciężko mi wyobrazić sobie, równie silne oddanie jakim Uhtred darzy Ragnara, mimo że ten w brutalny sposób zamordował jego brata i ojca. Oczywiście podobne zachowania, często obserwuje się w relacjach oprawca-ofiara, jednak w tym wypadku nie do końca czuje się przekonana. Zabrakło mi głębszej analizy głównego bohatera, na co szczerze liczę przy kolejnych tomach. „Wszyscy jesteśmy samotni i wszyscy szukamy czyjejś dłoni, którą moglibyśmy potrzymać w ciemnościach. To nie harfa jest ważna, tylko ręka, która na niej gra.” Jednak Ostatnie królestwo to nie tylko Uhtred i Ragnar. Na kartach powieści poznajemy wielu wspaniałych bohaterów, których losy będę śledzić z prawdziwym zaangażowaniem. Co więcej, niektórzy z nich nie są jedynie fikcją literacką, a prawdziwymi ludźmi żyjącymi w tamtych czasach. Autor niezwykle zręcznie, żongluje faktami i fikcją, tworząc niezwykłą opowieść w iście spektakularnym stylu. Ostatnie królestwo to niezwykła wciągająca historia, wprowadzająca czytelnika w świat wojowniczych wikingów i wielkich bitew. To skrupulatnie nakreślony obraz ówczesnego świata, w którym autor, za pomocą bohaterów przybliża czytelnikom wierzenia i obyczaje z dalekiej Północy, a wszystko to okraszone pięknymi opisami i lekkim przystępnym językiem. Serdecznie polecam Wam poznać tę historię, szczególnie jeżeli jesteście fanami takich seriali jak The Last Kingdom czy Vikings.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
11-02-2019 o godz 11:36 Anonim dodał recenzję:
Bitwy,trudne decyzje,spiski,zdrady,ciągłe zwroty akcji przez które nie potrafiłam jej odłożyć, bohaterowie,których nie da się nie polubić i świetnie wykreowana rzeczywistość. Przyznam szczerze, że bałam się trochę tego spotkania. Przygodowki, z wieloma wątkami i ciaglymi konfliktami często są rozwleczone albo nadmiernie opisowe. Ale nie tu! Autor świetnie operuje słowami, bohaterowie są nam bliscy, i musze was ostrzec- nie przyzwyczajajcie się do nich! Wśród ciągłych potyczek i walk nic nie jest pewne . Dodatkowe gdy czytamy długie opisowy związane z polem bitwy bez przerwy towarzyszą im nagle i zupełnie niespodziewane zwroty akcji, co sprawia, że nawet wtedy się nie nudzimy. Jestem zaskoczona, to naprawdę dobra książka. Gdyby kogoś nudziły wątki militarne, obok rozwijają się też religijne, miłosne, polityczne ekscesy. Dla mnie bomba, będę czytac kolejne 9! Anglia, IX wiek. Duńczycy napadają i plądrują ziemię i Uthred trafia do niewoli duńskiej, po tym jak cała jego rodzina zostaje zabita. Chce zapłaty za śmierć brata i rzuca do walki z tym, który pozbawił go zycia - Ragnarem. I tak rozpoczyna się ich wielką przyjaźń. Dorasta wśród Wikingów, staje się jednym z nich, jest duńskim wojownikiem na angielskiej ziemi, wszystko co umie i ma zawdzięcza Ragnarowi. Co stanie się gdy będzie w końcu musiał wybrać? Jest Anglikiem czy Duńczykiem?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-02-2019 o godz 08:26 jardab6 dodał recenzję:
Super Super Super Czekam na kolejne tomy
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
10-02-2019 o godz 00:07 Anonim dodał recenzję:
Powiem jedno.. W końcu doczekałem się ponownego wydania serii "wojny wikingów". Polowałem na nie od 2 lat, ale nigdzie nie mogłem dostać pierwszych tomów, a jak już były to używane za około 100zł. Gorącą polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
07-02-2019 o godz 15:53 Monika dodał recenzję:
Promowanie tej książki jako "Gra o tron, ale prawdziwa" ma dużo wspólnego z rzeczywistością. To prawdziwie epicka historia, pełna wojen, strategii, małych i dużych konfliktów, a wśród całego tego zamieszania chłopiec, który w brutalny sposób zostaje wciągnięty w wir mieczy i toporów. Czy odnajdzie się w tym wszystkim? Jestem raczej historycznym laikiem, choć uwielbiam o niej czytać. Cornwell dał mi to, czego w powieściach historycznych szukam - wartkiej akcji, złożonych bohaterów i, przede wszystkim, przystępną formę, dzięki czemu nie zostałam przygnieciona stylizacjami językowymi, a to zdecydowanie psułoby mi odbiór całej powieści. Już w "Ostatnim królestwie" jest dobrze, a to przecież dopiero pierwszy tom serii. Jak dla mnie - zapowiada się prawdziwy majstersztyk!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-02-2019 o godz 17:44 Anka dodał recenzję:
Wydawnictwo Otwarte zaczyna rok 2019 z przytupem, bo debiutujący właśnie na rynku polskim cykl „Wojny Wikingów” to jedna z najgłośniejszych serii autorstwa brytyjskiego pisarza, Bernarda Cornwella. Na jej podstawie stacja BBC wyprodukowała w 2015 roku serial „The Last Kingdom” („Upadek królestwa”), którego trzeci już sezon mogą podziwiać widzowie Netflixa (czwarty jest w trakcie realizacji). Powieść historyczna „Ostatnie Królestwo” („The Last Kingdom”) to pierwsza część „Wojen Wikingów” („The Saxon Stories”), już ponad dziesięciotomowego cyklu opisującego próby zjednoczenia Anglii pod rządami króla Alfreda, jedynego władcy w jej dziejach, któremu nadano przydomek Wielki. Narratorem jest jednocześnie główny bohater – Sas Uhtred z Bebbanburga, syn Uhtreda, syna Uhtreda. Ów chłopak z Northumbrii – porwany za młodu przez Duńczyków, po tym, jak najeźdźcy w bestialski sposób zabili jego starszego, siedemnastoletniego brata oraz zmasakrowali armię jego ojca, jednocześnie pozbawiając ealdormana Uhtreda życia – jest więźniem Wikingów. Więźniem, który – traktowany niemal jak rodzony syn – staje się częścią rodziny jarla Ragnara Nieustraszonego i dorasta na jego ziemiach. Uhtred – z niespełna dziesięcioletniego sieroty – przeistacza się w dorosłego mężczyznę, wojownika, który jest równie dziki, niezwyciężony i nieustępliwy co jego wikińskie plemię. Kocha swoich okrutnych bogów, przybraną rodzinę i nowych pobratymców, wśród których szybko zyskuje przyjaciół. Nie krępują go tu nakazy religijne chrześcijaństwa ni ograniczenia dworu ojca. Poznaje za to sztukę walki Wikingów, ich kulturę, wierzenia i obrzędy. Poznaje w końcu niezwykłą kobietę – tak jak i on porwaną przez Duńczyków, gdy była dzieckiem. Brida zajmuje wśród Wikingów miejsce szczególne – z nimi walczy, z nimi dzieli łupy a jednocześnie rozmawia z ich bogami. Niezwykła kobieta w czasach, gdy kobiety żyły głównie w cieniu mężczyzn. Kiedy śmierć Ragnara na polu bitwy pozbawia Uhtreda przybranej rodziny – musi pomyśleć o zjednoczeniu się z Sasami, których najpierw kochał, potem zdradził. Dorastający w nienawiści wobec pobratymców krwi, Anglików, Uhtred miota się między dwoma narodami, które go wychowały, i do których należy. Zuchwały i arogancki ealdorman początkowo gardzi królem Alfredem, z czasem jednak zaczyna rozumieć, że jego mądrość i przenikliwość oraz rozwaga są bronią równie potężną i zabójczą, co ostre miecze wojowników. Doskonałe sceny walk (jakże licznych, bo przecież czasy, które opisuje autor obfitowały w ich ogrom), bogate opisy uzbrojenia, taktyk i strategii wojskowych, architektury, ubiorów, języka oraz wierzeń i guseł. Życie codzienne – zarówno możnych, jak ich poddanych, widziane oczami najpierw chłopca, potem dorastającego młodzieńca (w tamtych czasach – już dorosłego mężczyzny). Świat twardych praw, walk na śmierć i życie, sojuszy i rozejmów, zdrad i podstępów. Świat bogaty, piękny, inny. Świat, na oczach którego tworzyła się historia a jego mieszkańcy byli jej bohaterami. Język powieści jest lekki, płynie zgrabnie. Mimo mnogości opisów, autor nie zanudza czytelnika, ale z finezją wprowadza w meandry wieków średnich na Wyspach Brytyjskich. W codzienność bohaterów, jak i w wyprawy bitewne, w których biorą udział. Plecie historię złożoną z wielu kolorowych wątków, tworzącą wspaniały arras ówczesnych czasów, kipiący żywotnością barw, tętniący krwią wojowników i śpiewem kapłanów oraz mocą pogańskich bogów. „Wojny Wikingów” to cykl cieszący nie tylko zawartością wnętrza, ale i wyglądem. Seria jest bowiem pięknie zaprojektowana i wydana – twarda oprawa, czarno-białe okładki z zaznaczonym kolorem imieniem i nazwiskiem autora oraz tytułem kolejnego tomu. Wierzch grzbietów tworzy obraz będący mozaiką wojowników anglosaskich i Wikingów. Przednia wyklejka to mapa terenów, tylna – rysunek przedstawiający głównego bohatera. Powieść składa się z prologu („Northumbria 866-867”) oraz jedenastu rozdziałów, ujętych w trzech częściach („Pogańskie dzieciństwo”, „Ostatnie królestwo”, „Mur tarcz”). Rozpoczyna ją nota od autora – „Nazwy geograficzne” – w której Bernard Cornwell pokrótce wyjaśnia dowolność sposobu zapisu nazw geograficznych (a – jak się później okaże – i własnych) w czasach anglosaskich. Jest tu też lista używanych przez niego nazw, która pozwala choć trochę zorientować się czytelnikowi w bogactwie i braku konsekwencji językowej czasów, gdy Wielka Brytania jeszcze nie istniała. Pierwszy tom „Wojen Wikingów” zamyka nota historyczna, w której autor kreśli postać Alfreda –władcy, który – mimo że niewielkiej postury, wodzem był wielkim. „Ostatnie Królestwo” to wspaniałe wprowadzenie do tytułowych „Wojen Wikingów” i przedsmak tego, co czeka czytelnika w dalszych częściach saksońskich opowieści.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-02-2019 o godz 09:00 Lolinka dodał recenzję:
Kolejna fascynująca książka o zmaganiach wikingach. Dobrze napisana, lekko się czyta i chętnie wraca. Polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
04-02-2019 o godz 11:36 Varia dodał recenzję:
Ostatnie Królestwo to pierwszy tom poczytnej serii o wikingach. Wydana już częściowo jakiś czas temu, powraca w nowej szacie graficznej, a także, z obietnicą wydawcy, że tym razem przetłumaczone zostaną wszystkie tomy. Opowieść rozpoczyna się w 866 roku, w Northumbrii na terenie twierdzy w Bebbanburgu. Nieopodal, w okolice Lindisfareny płyną trzy statki duńskie. Ludzie Północy szykuję się powoli do walki. Nasz bohater, zwany jeszcze wtedy Osbertem, ma zaledwie 9 lat. Umie już czytać i pisać. Jego ojciec, Ealdorman Uhtred, pewnego dnia wysyła do obozu duńskiego, swojego starszego syna, również Uhtreda. Niestety, syn już nie wraca z wyprawy, a raczej za sprawą wodza duńskiego, pod bramą twierdzy ląduje jego ścięta głowa. Tym samym, nasz 9 letni Osbert, staje się Uhtredem, dziedzicem, do którego należeć powinien Bebbanburg. Kluczowym epizodem, na początku powieści, jest rok 867, kiedy to ojciec Uhtreda postanawia wesprzeć oddziały króla Osberta i Aelli. Wyruszają do Eoferwicu zmierzyć się z Duńczykami. Armia angielska upada, złapana w zasadzkę wikingów. A Uhtred, trafia do niewoli. Oszczędzony przez Ragnara. W tym momencie należało by zakończyć ten przydługi wstęp. To co dzieje się dalej to niesamowicie opisana historia, młodego chłopca, który poznaje zupełnie inną kulturę. Jest niewolnikiem, ale tak naprawdę ma pełną swobodę. Ragnar traktuje go niczym swojego pierworodnego syna, a Uhtred zapowiada się na wyśmienitego wojownika. Cornwell, świetnie wplata mitologię nordycką, mieszając ją z historiami o chrześcijaństwie. Co rusz dowiadujemy się co nieco o jednym i drugim. Poznajemy wikingów nie tylko od strony walecznych wojowników, ale również ich postrzeganie świata i ciągłą pogoń za poszukiwaniem żyznej ziemi, aby móc osiedlić się na stałe. Historie opowiadane przez Uhtreda, są spójne, interesujące, pozwalające nam poznać ówczesny świat. Trudno jest w pierwszym tomie doszukać się jakiś niedociągnięć. Mam nadzieję, że kolejne będą trzymać równie wysoki poziom.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
29-01-2019 o godz 09:48 Gorkek dodał recenzję:
Wikingowie chyba już przeżyli swój okres świetności w literaturze i serialach, a przynajmniej tak myślałam do tej pory, jednak ta publikacja daje nadzieję, że to jeszcze nie koniec. Wydawnictwo Otwarte postanowiło wznowić serię, która już raz ukazała się na naszym rynku wydawniczym, jednak nie pojawiła się ona w całości. Tym razem czytelnicy mają gwarancję dziesięciu tomów, które będą wychodzić kolejno raz w miesiącu. Mamy styczeń, a to oznacza, że dzisiaj zapraszam Was na recenzję pierwszego tomu - Ostatnie królestwo. Anglia, IX wiek, to czas, w którym Wikingowie plądrują i zajmują ziemie kolejnych anglosaskich królestw. Po tym, jak jego ojciec zginął, Uhtreda trafia do duńskiej niewoli. To środowisko staje się dla niego miejscem, w którym dorasta i staje się częścią rodziny jarla Ragnara, a także wojownikiem. Jednak niedługo przyjdzie mu zdecydować, czy być lojalnym wobec tych, którzy go wychowali, czy wobec swoich korzeni. Mimo, iż bardzo chciałam jeszcze raz przeczytać tę pozycję, bo tak, już miałam przyjemność ją czytać, to trochę obawiałam się, że to już nie będzie to samo, co za pierwszym razem, już się nie wciągnę, już nie będzie mi się tak podobać i że to w ogóle nie będzie dla mnie. A poza tym ta objętość. Przy moim ostatnio rekordowym braku czasu, wydawała się zabójcza. No ale dałam radę, więc do rzeczy. Już od pierwszych stron akcja jest rozpędzona i musicie mi uwierzyć, że tak na prawdę, praktycznie w ogóle nie zwalnia, a czytelnik wpada w wir tych wszystkich wydarzeń. Początkowo może to być lekko przytłaczające, ale myślę, że kilkanaście stron i spokojnie można się do tego przyzwyczaić i czerpać samą przyjemność. Autor serwuje nam całą gamę różnorodnych postaci, które bardzo się od siebie różnią. Sa takie, które polubiłam od razu, no i takie, które już od pierwszych scen mi nie podeszły. Jednak ogromnym plusem jest to, że tak na prawdę czytelnik sam może dokonać tej oceny i nic nie jest mu narzucane przez autora. Tak jak już wspomniałam na początku, odrobinę bałam się grubości tej pozycji. Szybko jednak okazało się, że nie jestem się w stanie oderwać od czytania. Wracałam do książki w każdej możliwej, wolnej chwili, bo cały czas chciałam wiedzieć co będzie dalej. Sama fabuła jest tak ciekawie skonstruowana, że nie ma tutaj ani chwili na nudę, czy chęć odłożenia książki. Liczyłam się z tym, że trochę pomęczę tę książkę, a tu proszę, kilka dni i książka już za mną. Podoba mi się to w jaki sposób autor pisze. Wydaje mi się, że świetnie odwzorowuje czasy, w jakich wszystko się dzieje i środowisko w jakim obracają się bohaterzy. Na szczęście nie próbuje wszystkiego na siłę uwspółcześniać, jak to często zdarza się obecnie w powieściach historycznych., tylko pokazuje jak to było naprawdę, albo tak jak się przypuszcza, że było, tym bardziej, że wiele z bohaterów inspirowanych jest prawdziwymi postaciami. Sam styl jakim posługuje się Cornwell mi odpowiada i to oczywiście kolejna składowa tego, że tak przyjemnie czytało mi się tę historię. Tak już na koniec, kilka słów ode mnie na temat tego wydania. Przegenialnie zaprojektowana okładka, której grzbiety, całej serii będą się składać w jedną całość. Ja już planuję, gdzie będę eksponować te cudowności, bo trochę krucho z miejscem u mnie. Ale przecież nie tylko grzbiety zasługują na uwagę. Ostatnio bardzo podobają mi się takie minimalistyczne okładki, a do tego twarda oprawa. No ja się pytam, czego chcieć więcej. No to ja się pytam, kiedy ten luty w końcu? Już nie mogę się doczekać na kolejny tom Wojny Wikingów. Wydaje mi się też, że w końcu przyszła pora na obejrzenie serialu. Coś tak czuję, że Wikingowie pochłonęli mnie na dobre. Wam gorąco polecam tę pozycję, bo jest ona wstępem do niesamowitych przygód i historii, które zagwarantuje nam Cornwell. No i oczywiście o następnym tomie również przeczytacie na blogu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-01-2019 o godz 20:47 Jace dodał recenzję:
Muszę przyznać, że temat wikingów nigdy nie był mi szczególnie bliski. Już jako małe dziecko zraziłam się do wszelkiego rodzaju mitologii i przez długi czas nie mogłam się do nich przekonać. Dopiero ostatnimi czasy postanowiłam, że chcę nadrobić zaległości i skupić się przede wszystkim na mitologi skandynawskiej. Świetnie się składa, że w moje ręce trafiła powieść Cornewella. Przed sięgnięciem po tą pozycję bałam się, że nie podołam stylowi autora, oraz przerośnie mnie natłok nowych nazw i informacji. Na szczęście większość moich obaw okazała się niesłuszna. Pióro Cornwella okazało się niezwykle barwne i łatwe do przyswojenia. Autor ma niebywały dar do opisu krajobrazów oraz przebiegu walk. Mimo że, jest ich bardzo dużo w powieści to ani przez chwilę nie były one nużące, a ja płynęłam przez książkę z taką samą przyjemnością jak Duńczycy po angielskich wodach. Co prawda natłok imion w pewnym momencie mnie przytłoczył, ale już po około 200 stronach zaczęłam odróżniać bohaterów. Jednym z największych plusów powieści jest niewątpliwie główny bohater. Uthred jest małym chłopcem, a mimo to mogę spokojnie nazwać go jednym z ciekawszych książkowych bohaterów z jakimi miałam do czynienia. Chłopiec jest niezwykle fascynującą postacią pod względem charakterologicznym. Przez całą powieść bohater jawi się jako odważny, ale i zagubiony młody mężczyzna. Tak naprawdę do końca "Ostatniego królestwa" nie wiemy czy stanął po stronie Duńczyków, czy też wygrała w nim angielska krew. Uthred przez cały czas trwania książki poszukuje prawdziwego siebie i błądzi pomiędzy dwiema kulturami oraz dwiema religiami. W "Ostatnim Królestwie" znajdziemy mnóstwo motywów historycznych, które niezwykle przypadły mi do gustu. Autor w bardzo przystępny sposób przybliża nam idee mitologii skandynawskiej oraz przekonania dwóch stron konfliktu. Pokazuje on również, że nie wszyscy wikingowie byli bezdusznymi ludźmi bez serca, ale można było wśród nich znaleźć osoby, które pomimo swojej okrutności miały zasady i potrafiły docenić wielkie czyny. "Ostatnie Królestwo" jest świetnym wprowadzeniem do serii. Znajdziemy w tej książce bitwy, miłość zarówno partnerską jak i rodzicielską oraz spiski i dziki pęd za władzą. Powieść Cornwella mnie pochłonęła i zagłębianie się w każdą kolejną stronę sprawiało mi ogromną radość. Z niecierpliwością czekam na kolejne tomy tej fascynującej sagi
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-01-2019 o godz 19:36 Katarzyna Dżugaj dodał recenzję:
"Ostatnie królestwo" ma wszystko, czego zazwyczaj oczekuje się od tego rodzaju powieści, a więc dobrze zarysowane i wiarygodne tło historyczne, świetnie opisane sceny batalistyczne, dynamiczną akcję i wyrazistych bohaterów. Protagonistą jest dziewięcioletni Uthred, spadkobierca angielskiego wielmoży, który w ciągu kilku godzin traci ojca, dziedzictwo przodków oraz wolność. Uprowadzony przez Wikingów dość szybko odnajduje się jednak w nowej rzeczywistości, a odwagą i zadziornością zyskuje uznanie w oczach słynnego jarla Ragnara Nieustraszonego. Chłopak dorasta wśród duńskich najeźdźców, żyje zgodnie z ich zasadami, staje się nawet członkiem rodziny jarla. Uważa się za Duńczyka, jednak przeznaczenie nie daje się oszukać. Jako nastoletni wojownik Uthred Ragnarson musi zdecydować komu winien jest lojalność: tym, którzy go wychowali, czy tym, z którymi łączą go więzy krwi. Uczynienie Uthreda wikińskim jeńcem miało zapewne przede wszystkim podkręcić fabułę powieści, przyczyniło się jednak również do wzbogacenia osobowości bohatera. W duńskiej niewoli, paradoksalnie, Uthred odnalazł wolność, której nie poznałby wiodąc życie dziedzica wpływowego anglosaskiego ealdormana. Dołączając do Duńczyków zamienił nudną naukę pisania i czytania u pobożnych księży na lekcje walki, życie pozbawione surowych chrześcijańskich nakazów wyrzeczenia i skromności, oraz możliwość decydowania o własnym losie. Bohater sam przedstawia czytelnikom koleje swego losu, nie szczędząc złośliwości pod własnym adresem – siebie z czasów młodości widzi jako chłopaka zarozumiałego, krnąbrnego i ślepego na mądrość anglosaskiego władcy, pragnącego przywrócić go na łono cywilizacji. A jednocześnie jako chłopaka słabego emocjonalnie, niezdolnego jasno opowiedzieć się po jednej ze stron. Historia drogi, jaką Uthred przejdzie od tego momentu do osiągnięcia mądrości w wieku dojrzałym zapowiada się równie emocjonująco jak opowieść o podbojach dokonywanych w IX wieku przez skandynawskich najeźdźców. A co z samymi Wikingami? Nietrudno się domyślić, że Ostatnie królestwo to kolejna próba interpretacji legendy o Ragnarze Lodbroku, który według sag w IX wieku miał z sukcesami łupić wybrzeża Anglii i Francji. Próba bardzo, zresztą udana, Bernardowi Cornwellowi nie brak bowiem ani wiedzy historycznej do przedstawienia realiów średniowiecznej Europy, ani wyobraźni, która wypełniłaby białe plamy obecne w przekazach literackich. Historię Ragnara brytyjski pisarz opisał barwnie i wiarygodnie, zachowując znany z wikińskich opowieści zawadiacki charakter swego bohatera. Opowieść o Wikingach nie byłaby jednak udana bez opisów bitew i mniejszych potyczek, nie brakuje ich więc na stronach Ostatniego królestwa. Myli się jednak każdy, kto z góry zakłada, że sceny batalistyczne dominują fabularnie, a historia Uthreda stanowi jednak przerywnik między jednym a drugim mordobiciem. Nic z tych rzeczy – Ostatnie królestwo to powieść, w której akcja i głębsza refleksja idą zgodnie w parze. Nie brak też w pierwszym tomie Wojen Wikingów realiów codziennego życia skandynawskich łupieżców, od zwyczajów żywieniowych począwszy, przez obyczaje związane z rodziną, na obrzędach religijnych kończąc. Bernard Cornwell nie ma zwyczaju tworzenia jednowymiarowych, łatwych do polubienia postaci, nie znajdziecie więc tego rodzaju bohaterów także w Ostatnim królestwie. I dobrze, dzięki temu powieść nabiera bowiem dodatkowego smaczku, nawet jeśli z irytacji, co kilka stron, ma się ochotę trzepnąć Uthreda w ucho. Brytyjczyk pisze ze swadą, językiem okraszonym sporą dozą inteligentnego humoru, świetnie widocznego zwłaszcza w błyskotliwych dialogach. Jeśli połączy się dowcip, pełnokrwistych bohaterów, wartką akcję, miłość i politykę po prostu musi wyjść bardzo dobra powieść historyczna, od której trudno się oderwać. I takie jest właśnie "Ostatnie królestwo".
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-01-2019 o godz 15:11 Dominika Pyza dodał recenzję:
Nie zdarza mi się czytać fikcji historycznej. Chyba w ogóle nigdy żadnej nie czytałam. Ale ten pierwszy raz musiał nadejść. Traf chciał, że stało się to z Bernardem Cornwellem, autorem kilkudziesięciu powieści. Na podstawie książki "Ostatnie królestwo" powstał nawet serial. Cieszę się, że pierwszy raz z tym gatunkiem przeżyłam właśnie z tym autorem. Mamy rok 866. Dziesięcioletni Osbert jest drugi w kolejce do dziedziczenia posiadłości w Norhumbrii. Barbarzyńscy Duńczycy wracają do Anglii, by grabić i zabijać. Starszy brat Osberta jako jeden z pierwszych pada ofiarą pogan. Z powodu tradycji, Osbert przyjmuje imię starszego brata, staje się pierworodnym. Od tego dnia znany jest jako Uthred z Bebbanburga. Podczas jednej z potyczek młody Uthred zostaje schwytany przez najeźdźców. Przez lata mieszka z niebezpiecznymi Wikingami i dorasta pod czujnym okiem jarla Ragnara. Tak zaczyna się opowieść o Saksie, który stał się Duńczykiem. O człowieku, który jest rozdarty i nie wie, wobec kogo powinien być lojalny. Imię tego człowieka jest szeptane razem z wykonywanym znakiem krzyża. Tak zaczyna się opowieść o Uthredzie. Jestem zachwycona postacią Uthreda. Jego żarliwość w bitwie, miłości i wierze nie ma sobie równych. Po obu stronach konfliktu ma swoich bliskich przyjaciół. Przez to staje się niezwykle interesującą postacią, która ciągle wątpi w swoją tożsamość, miejsce w świecie i lojalność. Jest to jeden z najlepszych protagonistów w historii literatury fikcyjnej. Cornwell ma niesamowite umiejętności w zakresie kreowania bohaterów. W każdym rozdziale książki kryje się mnóstwo wspaniałych postaci. Od bezwzględnych i krwiożerczych Wikingów do saskich przywódców, których pobożność przekraczała ich umiejętności żołnierskie. Od pogańskich czarownic do intrygujących kapłanów. Od najskromniejszego niewolnika na statku nordyckich najeźdźców do królów i księżniczek walczących o władzę. Niestety czasami można się w tym pogubić. Postacie są ciekawe, ale miałam wrażenie, że jest ich za dużo. Imiona są podobne, a duża część z nich nie ma dużo miejsca na rozwinięcie się i wyraźnie zaznaczenie swojej roli w historii. Zaczynając czytać tę książkę obawiałam się, że mogę zostać zanudzona przez nadmiar niepotrzebnych informacji. Historia jest obfita w daty, niuanse, które wielokrotnie zniechęcają. Autor doskonale poradził sobie z tym problemem. Motyw Wikingów jest niezwykle popularny w popkulturze. Cornwell postanawia zaspokoić ciekawość czytelników i przybliżyć ich postać w najlepszy możliwy sposób. Poznajemy ich codzienne życie, sens ich religii i postawy, które są im wpajane od dziecka. Wiele opisów dotyczy krwawych rytuałów, które niejednokrotnie przerażają. Ale mimo wszystko, pałałam do nich sympatią. Dialogi w książce są zniwelowane do minimum. Akcja budowana jest na opisach. Są tu opisy wojen, bitew, kultu, życia codziennego, ludzi, przyrody czy miast. Są one niezwykle obrazowe, rozbudowane, ukazujące wiele detali. I to jest ogromna zaleta. Bez tych szczegółów opisy mogłyby być puste i nierealne, trudne do wyobrażenia sobie. Trzeba przyznać, że okres, w jakim toczą się wydarzenia w powieści, jest jednym z najciekawszym w dziejach średniowiecznej Europy. Historycy cały czas dyskutują o negatywnych i pozytywnych skutkach najazdów Wikingów. Jestem zaskoczona z jaką szybkością udało mi się przeczytać tę książkę. Te kilkaset stron minęło mi jak czytanie kilkudziesięciu. Ciągłe zwroty akcji, potyczki, ale też przemiana wewnętrzna bohatera nie pozwalają na odłożenie tej pozycji na bok. Ci z Was, którzy interesują się książkami z kategorii fikcji historycznej, mogą już kojarzyć ten tytuł. Na polskim rynku wydawniczym "Ostatnie królestwo" po raz pierwszy pojawiło się w 2010. Wydawnictwo Otwarte postanowiło wznowić tę serię. I uważam to za naprawdę świetną decyzję. Wielu czytelników wtedy było za młodych na czytanie tych książek. Teraz, kiedy historie inspirowane Wikingami przeżywają swoją kolejną młodość, o twórczości Bernarda Cornwella dowie się więcej osób. Nie pozostaje mi nic innego, jak polecenie Wam tej książki. I wcale nie musicie być wielkimi fanami historii. Ekscytujący styl pisania Cornwella, dramatyczna relacja pierwszoosobowa, wspaniałe wczesnośredniowieczne otoczenie, ciekawy bohater, niesamowite połączenie realizmu historycznego z mistrzowską opowieścią składają się na prawdziwie fascynującą historię wojny, miłości i śmierci w anglosaskiej Anglii.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
27-01-2019 o godz 14:01 Zatracona w słowach dodał recenzję:
Anglia, IX wiek. Uhtred syn ealdormana Northumbrii, po najeździe na swój kraj i wymordowaniu całej rodziny zostaje wzięty do duńskiej niewoli. Chłopiec trafia pod skrzydła jarla Ragnara, staje się częścią jego rodziny, dorasta wśród wikingów, którzy wychowują go na wojownika. Jednak nie można uciec przed przeznaczeniem. Uhtred będzie musiał dokonać wyboru, czy pozostać lojalnym wobec ludzi, którzy go wychowali i się nim zaopiekowali, czy może saskich pobratymców. Bernard Cornwell jest angielskim pisarzem, autorem thrillerów i powieści historycznych, mieszkającym na stałe w Stanach Zjednoczonych. Jego twórczość miałam już okazję poznać za sprawą „Trylogii arturiańskiej”, która porwała i oczarowała mnie bez reszty. Właśnie dlatego, kiedy dowiedziałam się, że wydawnictwo Otwarte postanowiło wydać cały cykl „Wojny wikingów”, nie mogłam pohamować mojego podekscytowania i radości. Niektórzy mogą już wiedzieć, że kilka lat temu Instytut Wydawniczy Erica podjął się wydania tego cyklu, jednak zrezygnował po pięciu tomach. Wydawnictwo Otwarte zapowiedziało już jednak, że wyda dziesięć tomów i będzie starać się o prawa do kolejnych. Możecie więc bez obaw zabrać się za czytanie „Wojen wikingów”, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście. Pierwszym, co rzuca się w oczy po otwarciu książki, jest wklejka przestawiająca mapę, do której można wracać podczas czytania i śledzić na bieżąco miejsce akcji. Na samym początku autor zamieścił wyjaśnienie dotyczące nazw geograficznych, natomiast na końcu książki pojawia się nota historyczna. Wyjaśnia ona, że wiele z opisywanych autora postaci i wydarzeń ma podłoże historyczne, pokazuje również, ogrom pracy, jaki autor włożył w tę historię. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak sprawnie i zręcznie Bernard Cornwell połączył fakty historyczne z fikcją literacką, tworząc historię, która porywa już od pierwszych stron. W książce mamy do czynienia z narracją pierwszoosobową. Choć zazwyczaj preferuję narrację trzecioosobową, to jednak w przypadku "Ostatniego królestwa” mi to nie przeszkadzało, a wręcz przeciwnie. To historia Uhtreda, więc nic dziwnego, że to on chcę ją opowiedzieć. Akcja książki jest wartka, a historia wciąga już od samego początku. Autor przedstawia wszystko w bardzo realistyczny i wiarygodny sposób, podczas czytania łatwo można odnieść wrażenie, że coś takiego naprawdę mogło się wydarzyć. Bernard Cornwell ma niezwykłą zdolność do tworzenia barwnych i plastycznych opisów starć bitewnych, od których nie można się oderwać. Udało mu się również stworzyć galerię ciekawych i wiarygodnych postaci, które rozbudzają w czytelniku najróżniejsze uczucia i emocje, jak gniew, smutek czy radość, a w odpowiednich momentach potrafią nawet rozśmieszyć. „Ostatnie królestwo” to bardzo dobry pierwszy tom i genialne wprowadzenie do tego całkiem obszernego cyklu. Naprawdę ciężko znaleźć w tej książce coś, co może się nie spodobać, dlatego, nawet jeśli nie jesteście fanami powieści historycznych, warto dać tej książce szansę i pozwolić jej się zaskoczyć. Nie mogę również nie wspomnieć, że na podstawie „Wojen wikingów” powstał serial „The Last Kingdom". Muszę przyznać, że nie zainteresowałam się wcześniej tym serialem, więc nie miałam pojęcia, że powstał on na podstawie prozy Cornwella. Teraz wiem, jednak, że muszę go jak najszybciej nadrobić i na pewno wkrótce się za to zabiorę.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-01-2019 o godz 22:18 Tysiąc Żyć Czytelnika dodał recenzję:
Inne recenzje znajdziesz na: www.czytelnika.pl Tematyka Wikingów wielu osobom zawsze wydawała się interesująca. Nie wiemy o nich zbyt wiele, jednak podejrzewa się, że to właśnie oni jako pierwsi dopłynęli do Ameryki odkrywając ją. Wiele lat atakowali Anglię, dla ich ziem oraz zasobów. Po wielkim hicie, jakim jest seria, możecie zobaczyć też serial Upadłe Królestwo na Netflixie! Uhtred był synem ealdormana Nothumbrii. Urodził się z innym imieniem, jednak gdy jego brat osiągnął 17 lat, Wiking przywiózł im jego głowę. Właśnie wtedy chłopak stał się pierworodnym, zmienił imię i wziął na siebie obowiązek zostania ealdormanem w przyszłości. Jego ojciec niestety ginie w walce z najeźdźcami, a więc chłopiec zostanie zabrany do duńskiej niewoli, gdzie w niedługim czasie staje się prawdziwym Duńczykiem. Nie ma tam najgorzej, jarl Ragnar zaczyna go traktować jak drugiego syna. Niemniej, co z pochodzeniem naszego głównego bohatera? Jak może on walczyć przeciwko krajowi, w którym się urodził, przeciwko ludziom, którym zawdzięcza swoje wychowanie? Z drugiej strony przecież to Wikingowie go oszczędzili i zapewnili mu godne życie, a nawet pozwalali brać mu w bitwach, co mu pozwoliło na pokochanie stanu wojny. Marzył o dowodzeniu wojskiem, a więc wyruszył w drogę po swoje własne marzenia. Na początku byłam dość niemiło nastawiona do całej serii. To znaczy z jednej strony zakochana w wydaniu wiedziałam, że nie będę w stanie sobie jej odpuścić, z drugiej na kilku pierwszych stronach widać było potknięcia autora, czy może tłumacza. Jakoś tak koślawo tekst był napisany, co mnie osobiście niesamowicie dziwiło. Jednak postanowiłam się nie poddawać i brnąć w historię, która od pierwszych stron jednak wydała mi się niesamowicie interesująca. Całe szczęście po jakiś 20 stronach całość ułożyła się i wszystko wskoczyło na swoje miejsce, być może kończąc niewygodny wstęp, udało się zrobić ogromny przełom. Później czułam się trochę, jakby książka została napisana pod adaptację serialową, zarzucano nas dużą ilością akcji, dużą ilością nowych wydarzeń, absolutnie nie skupiano się na jakiś błahostkach, tylko zdecydowanie parto do przodu, abyśmy w możliwie jak najkrótszym czasie mogli się dowiedzieć jak najwięcej. W mojej opinii był to naprawdę dobry zabieg, który przytrzymywał nasze zainteresowanie na dłużej. Zdecydowanie nie mogę również pominąć faktu, jakim okazał się niesamowity styl pisania Bernarda Cornwella. Ilość przepięknych cytatów przytłacza już od pierwszych stron. Tłumaczka zdecydowanie stanęła na wysokości zadania - nawet ja, która normalnie trzyma się z daleka od jakiegokolwiek zaznaczania cytatów, miałam naprawdę ogromny problem, żeby w jakiś sposób się opanować i przestać marzyć o kolorowych karteczkach w środku książki. W związku z tym, wydaje mi się, że jest to zdecydowanie opowieść dla obu płci. Mężczyźni zdecydowanie będą zaintrygowani rozhulaną akcją i niesamowitymi przygodami, natomiast kobiety będą miały czym się zachwycić, a w dodatku autor postanowił w odstąpić część książki na poprowadzenie całkiem niesamowitego wątku miłosnego. Być może romantycznym bym go nie nazwała i oczywiście na pewno nie okaże się całkowicie satysfakcjonujący dla romantyczek, jednak osobiście byłam zadowolona, że autorowi udało się połączyć kilka gatunków w tak przyjemny w odbiorze sposób. Podsumowując, uważam, że z książką naprawdę warto się zapoznać. Bernard Cornwell stworzył naprawdę unikatową, a do tego dobrze napisaną opowieść, która zdecydowanie ma w sobie ogromny potencjał i mam nadzieję, że w kolejnych tomach poziom będzie utrzymany, a może nawet wszystko jeszcze bardziej się rozwinie? Trzymam kciuki, oby się tak stało.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-01-2019 o godz 19:56 Catherine H. dodał recenzję:
Ostatnie Królestwo jest niesamowitą literacką ucztą. Bernard Cornwell plecie swoją opowieść, przykładając dużą uwagę do najdrobniejszych szczegółów. Nie jest to jednak książka dla każdego. Historia Uthreda, syna Uthreda, to zapis odczuć wojownika. Myśli mężczyzny, którego największym marzeniem jest udział w wojnie, zajęcie pozycji w murze tarcz i złamanie szyku wroga. To coś więcej niż opis pchnięć śmiertelnie niebezpiecznym ostrzem, zabójczych uderzeń toporem - to opis pełen emocji, walka nie o zwykłą ziemię, a o ojczyznę. W pierwszym tomie autor serwuje raczej pokaźne opisy dotyczące nie tylko walki, ale też pogańskich bogów, w których wierzy Uthred. Opisuje także jak postrzega on chrześcijan. W większości przypadków jest to opis mocno negatywny, a Uthred wręcz szydzi z króla Alfreda, który całymi dniami leżałby krzyżem przed ołtarzem. Neguje głęboką wiarę księży i drwi z zapisów żywotów świętych. Kwestia wiary odgrywa najważniejszą rolę w tej historii. To patyczki runiczne Ubby decydują o tym, czy wódz zaatakuje Sasów, a modlitwa o wcześniej ustalonej godzinie jest ważniejsza nawet od rozmów pokojowych. Czy zagorzały poganin może stać się dowódcą armii chrześcijańskiego władcy? Jest coś pięknego w tej historii, misternie zaplanowanej i poruszającej serce. Pierwszy tom Wojen Wikingów jest swoistego rodzaju zapisem dojrzewania Uthreda, który zabrany w dzieciństwie przez wroga jest teraz rozdarty. Nie wie, w których bogów wierzyć. Nie wie, jak to się stało, że zabójca jego ojca stał się dla niego o wiele bliższy niż prawdziwy ojciec. W końcu nie wie też, po której stronie muru tarcz powinien stanąć. To dopiero początek, rodzina musi zostać pomszczona, a Bebanburg jeszcze nie został odzyskany. Opis trzech kobiet przędących nici życia u stóp Yggdrasilu naprawdę fascynuje. To im Uthred zawierzył swój los, bo w końcu... Przeznaczenie jest wszystkim.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-01-2019 o godz 15:11 Aleksandra Kujawa dodał recenzję:
"Przeznaczenie jest wszystkim" Wikingowie, Duńczycy, poganie, najeźdźcy z Północy – tyle określeń dla jednego narodu, który potrafił zawojować Anglię, Ruś i dotrzeć nawet pod mury Paryża płynąc Sekwaną na swoich łodziach ze smoczymi łbami. Ta fascynacja wojownikami ze Skandynawii i Danii zaowocowała nakręceniem serialu Upadek królestwa, opartego na dziesięciotomowej sadze Bernarda Cornwella. Epickie dzieło angielskiego pisarza to, bazująca na faktach, historia, od której ciężko się oderwać i która fascynuje swoim rozmachem. IX wiek, Anglia. Uhtred, syn Uhtreda, to ealdorman Bebbanburga. Dziewięciolatek, wychowywany najpierw pod innym imieniem, dopiero po śmierci starszego brata otrzymuje to miano, które przechodzi z ojca na pierworodnego syna. Gdy chrześcijańską Anglię najeżdżają pogańscy Duńczycy, chłopiec trafia do ich niewoli, gdzie zajmuje się nim jarl Ragnar. Od tej pory jego losy splatają się w skomplikowaną nić, w której o lepsze walczą miłość do rodzimego kraju i rodzimej ziemi, poczucie bycia Sasem, a fascynacja Duńczykami, miłość do człowieka, który go uratował, i niechęć do chrześcijaństwa. To wszystko dzieje się na tle przemian zachodzących w kraju, który powoli przekształca się w jedno, zjednoczone królestwo, na skutek upartych działań króla Alfreda, dążącego do konsolidacji tych ziem, i na tyle ciągłych walk z obcym najeźdźcą z odległej Północy. Brak mi słów by opisać pierwszy tom Wojen Wikingów. Ta książka po prostu zapiera dech. Po dość nudnym i ciągnącym się jak rozgotowany makaron początku akcja nabiera tempa i do samego konća ciągle coś się dzieje. Z jednego pola bitwy trafiamy na drugie, a pomiędzy kolejnymi walkami podążamy za głównym bohaterem przez jego życie. Uhtred, miotany przez los od jednego walczącego obozu do drugiego, poszukuje sam siebie, swojej tożsamości i swojego miejsca na ziemi w tej całej skomplikowanej układance. Z jednej strony, służąc królowi Alfredowi, gorliwemu chrześcijaninowi, sam musi przynajmniej stwarzać pozory religijnego człowieka, a z drugiej wciąż ciągnie go do pogańskich wierzeń jego przodków i Duńczyków, wolnych i nieskrępowanych. Za wszelką cenę chce odzyskać utraconą na rzecz zdradzieckiego wuja ojcowiznę, ale trzy prządki jego przeznaczenia wciąż odciągają go od tego celu, aż w końcu przywiązują do kawałka ziemi po drugiej stronie kraju. Ostatecznie, chociaż nie porzuca tego marzenia, to zostaje poddanym króla Alfreda i pojmuje za żonę wyznaczoną mu przez władcę dziewczynę, by móc być dowódcą angielskiej floty. Co wcale nie ułatwia powrotu do ukochanego Bebbanburga. Losy Uhtreda Uhtredsona rozgrywają się na tle ważnych wydarzeń w dziejach Anglii. Chrześcijaństwo, wciąż młoda religia na tych ziemiach, stara się wykorzenić pogańskie wierzenia. Powstają nowe kościoły i klasztory, a każdy mieszkaniec musi być ochrzczony. Oczywiście, wśród prostego ludu, żyjącego z dala od dworu, wciąż silne są dawne tradycje i obrzędy, a także wiara w wielu bogów opiekujących się ludzkością. Król Alfred za wszelką cenę stara się, by nowa religia zapuściła korzenie w jego kraju. Ponadto Alfred dąży ze wszyskich sił do obronienia swojej ziemi, Wessexu, czyli najbogatszej części kraju, przed najazdem Duńczyków, co dzięki odrobinie szczęścia (czy też boskiej pomocy) udaje mu się. Natomiast jego wieloletnim planem jest odzyskanie reszty ziem i zjednoczenie pod swoim berłem jako spójnego organizmu państwowego. Uda się to dopiero jego wnukom, ale podwaliny pod współczesną Anglię położył właśnie Alfred w IX wieku. Na koniec słówko o stronie technicznej wydania tej książki – czarna, minimalistyczna okładka i biały grzbiet z kawałkiem rysunku, który ułoży się w całość po zebraniu wszystkich dziesięciu tomów, skradły moje serce już od pierwszego wejrzenia. Ponadto w środku na wklejce do okładki znajdziemy mapę Anglii z zaznaczonymi miejscami wydarzeń z ich ówczesnymi nazwami, a także współczesnymi odpowiednikami. Bardzo cieszyło mnie to, że autor postanowił zachować dziewięciowieczne nazewnictwo (jedynym odstępstem był Londyn), chociaż można sobie na tych nazwach czasami język połamać. Co więcej, Cornwell naprawdę postarał się by przybliżyć czytelnikowi wszystkie aspekty życia z tamtej epoki, więc wszystko zostało dokładnie opisane, począwszy od muru tarcz, czyli sposobu walki zarówno Duńczyków i Sasów, poprzez prace gospodarskie na każdą porę roku, aż po wytwarzanie węgla drzewnego. Jest to kawał solidnej roboty, której źródłami pisanymi były kroniki z dziewiątego wieku. Oparta na faktach historycznych powieść Ostatnie Królestwo to wspaniały portret ówczesnej epoki, pozwalający nam przyjrzeć się nie tylko bitwom tamtych czasów, ale też kulturze i obyczajom. Opisane z rozmachem sceny batalistyczne porywają czytelnika, a gdy czyta się o murze tarcz ma się wrażenie, że stoi się w nim wraz z innymi wojownikami. To jednocześnie poruszające studium ludzkiej psychologii i poszukiwania samego siebie, swojego miejsca na ziemi, którego ze wsz
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-01-2019 o godz 12:20 Anonim dodał recenzję:
Zamówienie zgodnie z umową,polecam. Miła obsługa i dobra komunikacja.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-01-2019 o godz 00:18 Zaczytany Glonek dodał recenzję:
Opowieści dawnych czasów o bitwach, bohaterach, podróżach, zdobyczach, snute przy świetle ognisk czy śpiewane przez bardów w świetle świec, zawsze budziły we mnie chęć zanurzenia się w nich i wysłuchania ich z zapartym tchem. Miast czekać na wędrownego gawędziarza, dzięki wydawnictwu Otwarte mogę sięgnąć po historię Uthreda w nowej szacie graficznej, z obietnicą wydania wszystkich tomów w bieżącym roku. Miesiąc w miesiąc kolejny tom. Moja czytelnicza dusza jest ukontentowana <3 Wyjątkowo, nim przejdę do treści chciałabym skupić się na projekcie okładki. Początkowo w oczy rzuca się kolorystyka: czarno-biała, złamana jedynie pomarańczowym kolorem liter. Surowa i wzbudzające respekt, jak naród, o którym opowiada. Symbol na środku okładki wydaje się znajomy, a rycina na boku okładki według mojej oceny pięknie koreluje z głównym wątkiem. Całość tworzy przemyślany i spójny koncept, który odzwierciedla dusze utworu. A twarda oprawa oraz gruby, jasny papier świadczy o solidności wydania, które na długie lata pozostanie ozdobą domowej biblioteczki. Lecz koniec zachwytów nad wydaniem, przechodzę do historii zawartej w tekście. Narratorem opowieści jest wspomniany we wstępie Uthred, syn earla, snujący wspomnienia dotyczące życia w Nortumbrii, zmieniającego się pod wpływem najazdu walecznych Duńczyków, próbujących osiedlić się na tych terenach. Opowieść rozpoczyna się, gdy narrator był kilkuletnim chłopcem niezbyt przywiązanych do ojca lecz pełnym odwagi, krytycznych i szczerym okiem patrzącym na otaczający go świat. W wyniku niespodziewanego splotu wydarzeń trafia na dwór wikinga, którego ostatnimi czasy, głównie za sprawą seriali, kojarzy prawie każdy: RAGNARA. Jasnowłosy, cierpliwy, wesoły i otwarty mężczyzna szybko zdobywa serce chłopca, któremu nie został żaden żyjący bliski. I jak można podejrzewać, los doprowadzi go do miejsca, gdzie będzie musiał wybrać: czy w głębi serca nadal kocha swoją ojczyznę czy do cna stał się Duńczykiem. I czy po poznaniu całości historii, zgodzicie się z Uthredem, że "Przeznaczenie jest wszystkim"? I myślę, ze na tym poprzestanę. Zdradzając zbyt wiele, odebrałabym Wam radość jaką niosło mi odkrywanie historii, która jest jedynie preludium do dalszych wydarzeń... Mnie pióro Bernarda Cornwella nieodmiennie zachwyca. Po zapoznaniu się z trylogią arturiańską, wiedziałam jakiego stylu mogę się spodziewać. Niestety miałam obawy, że mój zachwyt mogła spowodować moja ukochana tematyka, nie sam warsztat pisarski autora, który Pani Amanda Bełdowska pieczołowicie ubrała w polskie słowa. Jednak wspomniane uczucia pojawiły się również przy czytaniu I tomu "Wojen Wikingów". Plastyka opowieści, dynamiki akcji dopasowana do sytuacji: wolna przy opisywaniu codziennych czynności, a dynamiczna podczas walk czy nawet zwykłych sporów, tworzy żywy obraz wydarzeń osadzonych na konkretnym tle. Przemycane co rusz fakty dotyczące opinii na temat władców czy zwyczajów obchodzenia świąt, nadają historii rumieniec autentyczności, zaprawiony pisarskim warsztatem dla upłynnienia akcji. Jak dla mnie to idealny sposób na poznanie chociaż fragmentu kultury czy faktów historycznych, bez wyłuskiwania danych z prac naukowych, po które można sięgnąć, gdy zaciekawi nas konkretna rzecz. Warta podkreślenia jest niesamowicie poprowadzona perspektywa dziecka, objawiająca się bezkompromisową szczerością bez skrępowania wynikającego z "dobrego wychowania". Czasem jedno zdanie zwraca czytelnikowi uwagę na rzecz, którą już dawni przestał zauważać czy roztrząsać jako dorosły. Intrygujące jest również obserwowanie, jak ewoluuje spojrzenie Uthreda wraz z upływającym czasem. Podsumowując, ode mnie książka dostaje ogromny plus. Poleciałbym ją fanom książek wykorzystujących fakty historyczna zabarwione fikcją literacką. Jednak jeżeli czytelnik spodziewa się ciągłej akcji i rozlewu krwi co stronę, stanowczo odradzam - tutaj znajdziecie równie szczegółowy opis bitwy, co stroju kobiety podczas prania nad rzeką :) Ciekawi mnie niezmiernie, jakie wybory postawi przed bohaterami kolejny tom. Na okładce widzę statki - cóż może oznaczać ten charakterystyczny żagiel?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
26-01-2019 o godz 00:14 Zaczytany Glonek dodał recenzję:
Opowieści dawnych czasów o bitwach, bohaterach, podróżach, zdobyczach, snute przy świetle ognisk czy śpiewane przez bardów w świetle świec, zawsze budziły we mnie chęć zanurzenia się w nich i wysłuchania ich z zapartym tchem. Miast czekać na wędrownego gawędziarza, dzięki wydawnictwu Otwarte mogę sięgnąć po historię Uthreda w nowej szacie graficznej, z obietnicą wydania wszystkich tomów w bieżącym roku. Miesiąc w miesiąc kolejny tom. Moja czytelnicza dusza jest ukontentowana <3 Wyjątkowo, nim przejdę do treści chciałabym skupić się na projekcie okładki. Początkowo w oczy rzuca się kolorystyka: czarno-biała, złamana jedynie pomarańczowym kolorem liter. Surowa i wzbudzające respekt, jak naród, o którym opowiada. Symbol na środku okładki wydaje się znajomy, a rycina na boku okładki według mojej oceny pięknie koreluje z głównym wątkiem. Całość tworzy przemyślany i spójny koncept, który odzwierciedla dusze utworu. A twarda oprawa oraz gruby, jasny papier świadczy o solidności wydania, które na długie lata pozostanie ozdobą domowej biblioteczki. Lecz koniec zachwytów nad wydaniem, przechodzę do historii zawartej w tekście. Narratorem opowieści jest wspomniany we wstępie Uthred, syn earla, snujący wspomnienia dotyczące życia w Nortumbrii, zmieniającego się pod wpływem najazdu walecznych Duńczyków, próbujących osiedlić się na tych terenach. Opowieść rozpoczyna się, gdy narrator był kilkuletnim chłopcem niezbyt przywiązanych do ojca lecz pełnym odwagi, krytycznych i szczerym okiem patrzącym na otaczający go świat. W wyniku niespodziewanego splotu wydarzeń trafia na dwór wikinga, którego ostatnimi czasy, głównie za sprawą seriali, kojarzy prawie każdy: RAGNARA. Jasnowłosy, cierpliwy, wesoły i otwarty mężczyzna szybko zdobywa serce chłopca, któremu nie został żaden żyjący bliski. I jak można podejrzewać, los doprowadzi go do miejsca, gdzie będzie musiał wybrać: czy w głębi serca nadal kocha swoją ojczyznę czy do cna stał się Duńczykiem. I czy po poznaniu całości historii, zgodzicie się z Uthredem, że "Przeznaczenie jest wszystkim"? I myślę, ze na tym poprzestanę. Zdradzając zbyt wiele, odebrałabym Wam radość jaką niosło mi odkrywanie historii, która jest jedynie preludium do dalszych wydarzeń... Mnie pióro Bernarda Cornwella nieodmiennie zachwyca. Po zapoznaniu się z trylogią arturiańską, wiedziałam jakiego stylu mogę się spodziewać. Niestety miałam obawy, że mój zachwyt mogła spowodować moja ukochana tematyka, nie sam warsztat pisarski autora, który Pani Amanda Bełdowska pieczołowicie ubrała w polskie słowa. Jednak wspomniane uczucia pojawiły się również przy czytaniu I tomu "Wojen Wikingów". Plastyka opowieści, dynamiki akcji dopasowana do sytuacji: wolna przy opisywaniu codziennych czynności, a dynamiczna podczas walk czy nawet zwykłych sporów, tworzy żywy obraz wydarzeń osadzonych na konkretnym tle. Przemycane co rusz fakty dotyczące opinii na temat władców czy zwyczajów obchodzenia świąt, nadają historii rumieniec autentyczności, zaprawiony pisarskim warsztatem dla upłynnienia akcji. Jak dla mnie to idealny sposób na poznanie chociaż fragmentu kultury czy faktów historycznych, bez wyłuskiwania danych z prac naukowych, po które można sięgnąć, gdy zaciekawi nas konkretna rzecz. Warta podkreślenia jest niesamowicie poprowadzona perspektywa dziecka, objawiająca się bezkompromisową szczerością bez skrępowania wynikającego z "dobrego wychowania". Czasem jedno zdanie zwraca czytelnikowi uwagę na rzecz, którą już dawni przestał zauważać czy roztrząsać jako dorosły. Intrygujące jest również obserwowanie, jak ewoluuje spojrzenie Uthreda wraz z upływającym czasem. Podsumowując, ode mnie książka dostaje ogromny plus. Poleciałbym ją fanom książek wykorzystujących fakty historyczna zabarwione fikcją literacką. Jednak jeżeli czytelnik spodziewa się ciągłej akcji i rozlewu krwi co stronę, stanowczo odradzam - tutaj znajdziecie równie szczegółowy opis bitwy, co stroju kobiety podczas prania nad rzeką :) Ciekawi mnie niezmiernie, jakie wybory postawi przed bohaterami kolejny tom. Na okładce widzę statki - cóż może oznaczać ten charakterystyczny żagiel?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Bernard Cornwell

Bernard Cornwell jest brytyjskim pisarzem mieszkającym na stałe w USA. Urodził się w 1944 roku. Najbardziej znany jako autor thrillerów oraz powieści historycznych. Na koncie ma kilkadziesiąt powieści, spośród których wiele trafiło na międzynarodowe listy bestsellerów. Najbardziej znany jako autor historycznych powieści prezentujących lody Richarda Shape'a, których akcja rozgrywa się w czasach napoleońskich. Pisze również m.in. o wikingach, czy poszukiwaniu Świętego Graala.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Pestki Ciarkowska Anna
30,99 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Bezbronne Adams Taylor
27,93 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Hopeless Hoover Colleen
29,49 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Bez tajemnic Sheridan Mia
31,43 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Trafikant Seethaler Robert
30,99 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa W żywe oczy Delaney JP
27,93 zł
39,90 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

strona produktu - rekomendacje Krwawy las Jones Geraint
29,49 zł
34,90 zł
strona produktu - rekomendacje Azincourt Cornwell Bernard
40,99 zł
44,90 zł
strona produktu - rekomendacje Wikingowie Line Philip
35,49 zł
39,90 zł
strona produktu - rekomendacje Hannibal. Pola krwi Kane Ben
41,99 zł
46,90 zł
strona produktu - rekomendacje Runa Buck Vera
40,99 zł
44,90 zł

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne całą dobę

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego

Korzystając ze strony zgadzasz się na używanie plików cookie, które są instalowane na Twoim urządzeniu. Za ich pomocą zbieramy informacje, które mogą stanowić dane osobowe. Wykorzystujemy je w celach analitycznych, marketingowych oraz aby dostosować treści do Twoich preferencji i zainteresowań. Więcej o tym oraz o możliwościach zmiany ich ustawień dowiesz się w Polityce Prywatności.