Ostatni Smokobójca. Tom 1. Pieśń Kwarkostwora (okładka miękka)

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Dawno, dawno temu magia zniknęła z powierzchni ziemi. Lecz z dnia na dzień wszystko się zmieniło.

Poziom energii magicznej znowu rośnie i król Snodd IV zaczyna rozumieć, że kto ma władzę nad mocą, ma władzę nad... praktycznie wszystkim innym. Tylko jedna osoba może rozwiać jego chciwe sny o bogactwie i potędze. Poznajcie Jennifer Strange, szesnastoletnią menedżerkę Kazam, agencji zatrudniającej czarodziejów i jasnowidzów.

Mogąc liczyć tylko na jednego ze swoich magów oraz wiernego asystenta Tygrysa, Jennifer musi pokrzyżować niecne plany króla. A nie będzie to łatwe, gdyż monarcha sprzymierzył się z szefem konkurencyjnej firmy, doświadczonym i niegodziwym czarodziejem Blixem Zadziwiającym. Jennifer zrobi jednak wszystko, aby szlachetna sztuka magii nie stała się narzędziem w rękach skorumpowanego, żądnego zysku despoty.

Na kartach tej powieści pojawią się także tajemniczy Tymczasowy Łoś, pozbawiona mocy Kiedyś Cudowna Boo, dobrze nam znana Matka Zenobia, a także sam Pan Zambini. Oraz... Kwark!

"Pieśń Kwarkostwora" to druga książką opowiadająca przygody Jennifer Strange. Pierwszą jest "Ostatni Smokobójca". 

Jasper Fforde to ceniony przez czytelników i krytykę pisarz odnajdujący się w wielu gatunkach literackich. „Ostatni Smokobójca” to jego pierwsza powieść o Jennifer Strange; Pieśń Kwarkostwora jest jej kontynuacją. Pan Fforde porzucił dla pisania karierę w przemyśle filmowym. Na szczęście dla nas. Aktualnie mieszka wraz ze swoją rodziną w Walii.

Tytuł: Ostatni Smokobójca. Tom 1. Pieśń Kwarkostwora
Tytuł oryginalny: The Song of the Quarkbeast
Seria: Ostatni Smokobójca
Autor: Fforde Jasper
Tłumaczenie: Czartoryski Bartosz
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 320
Numer wydania: I
Data premiery: 2015-04-22
Rok wydania: 2015
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 27 x 210 x 145
Indeks: 16727472
średnia 4
5
14
4
11
3
1
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
24 recenzje
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
4/5
06-06-2015 o godz 10:14 przez: Zakładka
Przede wszystkim, sama treść książki jest bardzo lekka i przyjemna w czytaniu. Wydarzenia nie raz mnie zaskakiwały i powodowały, iż nie chciałam skończyć czytać. Niektóre wątki były dość zawiłe, jednak przedstawiono je w bardzo przyjemny i prosty sposób. Dodatkowo występowały ciekawe przypisy wyjaśniające pewne kwestie. Nie sposób nie wspomnieć o genialnym humorze wplecionym nie tylko w dialogi, lecz także wydarzenia. Bohaterowie są ogromnie ciekawie wykreowani i przedstawieni. Każdy ma swój odrębny charakter i sposób bycia. UWAGA! Nie trzeba czytać poprzedniej części! Sama jestem przykładem osoby, która nie zna poprzedniego tomu. Treść jest spójna i łatwa do zrozumienia, a sama kompozycja ogromnie ciekawa i oryginalna. Może jestem trochę za stara na tę książkę, lecz uważam, iż jej wadą jest brak dynamiki i wyrazistości tekstu. Muszę jednak wspomnieć o okładce, która idealnie oddaje charakter powieści, gdyż sprawia wrażenie 3D. Wciągnęłam, się w cały ten świat stworzony przez autora, bardzo mi się podobał i z wielką chęcią przeczytam poprzedni tom tej serii.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
28-04-2015 o godz 09:27 przez: Angelika
Minął rok od kiedy miałam możliwość poznać pierwszy tom "Kronik Jennifer Strange". Dziś przyszedł czas na recenzję części drugiej, która przypadła mi do gustu tak samo jak "Ostatni Smokobójca". Uwielbiam fantastykę, a do lekkiego pióra Fforde'a, przekonałam się przy okazji czytania wspomnianego "Ostatniego Smokobójcy". Okładka została utrzymana w podobnym, odrobinę zbyt młodzieżowym klimacie. Nie wiem czy to dobra droga, bo przecież "Pieśń Kwarkostwora", skierowana jest nie tylko w stronę tych młodych czytelników. Oczywiście obwoluta nie stanowi większej przeszkody. Wszak zawartość, wynagradza jakiekolwiek techniczne niedogodności.

Energia magiczna powoli nabiera siły, jednak powrót do jej idealnego stanu jest długotrwały i wymagający cierpliwości. Magowie pracujący w domu zaklęć Kazam mają swoje zajęcia, ale nie są one zbyt wyszukane i najważniejsze pod słońcem. Ot, zwykłe sprawy, typu udziwnienia mieszkańców, jakieś niezobowiązujące życzenie. Oczywiście na kartach książki znów spotykamy Jennifer. Panna Strange dalej pełni funkcję menadżera, wiedzie w miarę spokojny żywot, wykonuje sumiennie powierzone jej zadania. Domyślacie się pewnie, że taka sielanka nigdy nie trwa wiecznie i zwykle zwiastuje ciszę przed wielką burzą. Oto trzeba odnaleźć zaginiony pierścień sprzed trzydziestu laty, a ogólnie rzecz biorąc, gdzieś wyczuwa się i czyhające zło. Czy tajemniczy pierścień stanie się początkiem nowych przygód? Czy przebiegły król Snodd IV znów pokażę pazurki? Tego dowiecie się z drugiej części przygód młodej Jennifer Strange.

Jeśli lubicie takie fantastyczne historie, to ta książka skradnie wasze serca. Nie ważne czy macie naście lat, czy też zapomnieliście czym jest dorastanie. Twórczość Fforde'a porywa i zaskakuje czytelnika potężną dawką humoru i akcją rodem z najlepszego filmu sensacyjnego. Zauważyłam jednak, że tempo akcji jest odrobinę wolniejsze niż w części pierwszej. Autor z rozwagą dozuje nam wrażenia, ale też nie pozwala się nudzić i odkładać książki po przeczytaniu kilku stron. Całkowicie wsiąkamy w fabułę, razem z Jennifer przeżywamy niesamowite przygody, śmiejemy się z żarcików bohaterów, ich gapiostwa i zachowania. Książka nie odrzuca zupełną magicznością, ma w sobie coś z normalności. Pewne wydarzenia można z powodzeniem przenieść w dzisiejsze czasy, więc powieść tak naprawdę, nie jest zupełnie bezsensowną historyjką dla znudzonych nastolatków.

Narracja w formie pierwszoosobowej pasuje tutaj idealnie. Jennifer Strange po raz kolejny dowiodła, że nie należy do grona głupiutkich, naiwnych dziewczynek, które można wodzić za nos i stroić sobie z nich żarty. Nasza bohaterka ma w sobie to coś, co zachwyca, przekonuje, a jednocześnie pasuje do całego wymiaru powieści. Pomimo tego, że jest bardzo młoda, trzeźwo patrzy na otaczający świat, wyciąga wnioski. W odróżnieniu od Perkinsa, który czasem doprowadzał mnie do rozstroju nerwowego. Z kimś takim chyba nie chciałabym pracować :)

Powieść "Pieśń Kwarkostwora" zasługuje na pochwałę nie tylko z mojej strony, ale i rzeszy czytających. Niby coś tutaj nieco stopniało, książka nie zaskakuje tak jak tom pierwszy, niemniej jednak autor jeszcze nie odkrył wszystkich kart i pewnie chowa dla nas coś w zanadrzu. Aż boję się kolejnych tomów Kronik, ponieważ nie chcę by udana seria w jakikolwiek sposób mnie rozczarowała. "Pieśń Kwarkostwora" czyta się szybko, lekko i przyjemnie. Paleta ciekawych osobistości, niebanalne zwroty akcji i dopracowany w każdym calu magiczny świat, mają potężny udział w sukcesie dzieła. Odnajduję tutaj znakomite połączenie Pottera i twórczości Pratchetta, a lepszej mieszanki literackiej, nie mogłam sobie wyobrazić. Nie pomyślcie jednak, by Fforde kogokolwiek naśladował i bezczelnie zrzynał co ciekawsze momenty. On wypracował swój styl, który ja kupuję bez chwili wahania.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
06-06-2015 o godz 09:54 przez: Julia Alaska
Dawno, dawno temu magia zniknęła z powierzchni ziemi. Lecz z dnia na dzień wszystko się zmieniło. Poziom energii magicznej znowu rośnie i król Snodd IV zaczyna rozumieć, że kto ma władzę nad mocą, ma władzę nad... praktycznie wszystkim innym. Tylko jedna osoba może rozwiać jego chciwie sny o bogactwie i potędze: Jennifer Strange, szesnastoletnia nastoletnia menadżerka Kazam, agencji zatrudniającej czarodziejów i jasnowidzów.Mogąc liczyć tylko na jednego ze swoich magów oraz wiernego asystenta Tygrysa, Jennifer musi pokrzyżować niecne plany króla. A nie będzie to łatwe, gdyż monarcha sprzymierzył się z szefem konkurencyjnej firmy, doświadczonym i niegodziwym czarodziejem Blixem Zadziwiającym. Jennifer zrobi jednak wszystko, aby szlachetna sztuka magii nie stała się narzędziem w rękach skorumpowanego, żądnego zysku despoty.

Po tomie pierwszym przygód Jennifer Strange z chęcią sięgnęłam po drugą część o chyba najlepszym gatunku wyimaginowanych zwierząt. Mowa oczywiście o Kwarkostworach. Potworach o ostrych jak brzytwa zębach, które z łatwością przegryzają ulubione smakołyki małych Kwarków, czyli różnego rodzaju metale. Poza tym ciekawiło mnie jak autor wybrnie z wydarzeń, które miały miejsce w Ostatnim Smokobójcy.

Zacznijmy od minusów. Bardzo, ale to bardzo zawiódł mnie fakt, że w tej książce było tak mało Kwarkostworów. Spodziewałam się, ze poznam lepiej historię ich pochodzenia, zwyczaje tego gatunku, a właściwie nie dostałam nic z tego czego oczekiwałam. Tytułowe postacie pojawiały się bardzo rzadko i raczej były bohaterami pobocznymi. Przez te 320 stron Kwarkostwory ukazywane były maksymalnie dziesięć razy.

W tym tomie poznajemy nowe postacie, które mają dość duży wpływ na przebieg historii. Między innymi Kiedyś Cudowną Boo, Blixa Wszechmogącego. No i w końcu Jennifer udaje się porozmawiać z Panem Zambinim, który zniknął osiem miesięcy temu.
Smokobójczyni, czyli Panna Strange znowu dowiodła, że nie jest głupiutką szesnastolatką, która nie potrafi sobie poradzić w życiu. Nie, dziewczyna została wykreowana na silną, niezależną menadżerkę firmy i nie daje się ona wodzić za nos. Poza tym nie poddaje się łatwo, co udowodniła pokonując przeszkody, które postawił przed nią los.

Sama powieść jest bardzo wciągająca i czyta się ją szybko. Nie dość, że styl autora jest przejrzysty i nie wymaga większego myślenia od czytelnika to jeszcze fabuła, mimo pewnych braków, jest naprawdę wciągająca. Czasami dostrzegłam kilka podobieństw do Harrego Pottera, ale nie mogę powiedzieć, że autor skopiował pomysły od J.K. Rowling. Nie, Pan Fforde stworzył swoją własną, momentami zabawną historię, która wkradnie się do serc szczególnie młodszych czytelników, ale gwarantuję, że opowieść spodoba się także dorosłym, którzy z przymrużeniem oka przeczytają Pieśń Kwarkostwora.

Tak jak w przypadku Ostatniego Smokobójcy muszę wspomnieć o pięknych ilustracjach, którymi zostałam kupiona już na początku, zanim przeczytałam powieść. Okładka jest naprawdę śliczna, do tego ta łapa wyłaniająca się zza podartej kartki wygląda świetnie.

Książka podobała mi się, ale bez większych "ochów i achów". Historia skierowana jest raczej do dzieci, ale tak jak wspomniałam wcześniej, każdy znajdzie tu coś dla siebie. Jeśli czytaliście tom pierwszy i spodobał się Wam, to nie będziecie zawiedzeni, ponieważ obie części są do siebie podobne. Tak więc Pieśń Kwarkostwora polecam, ale nie nastawiajcie się na nic "wielkiego".


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
26-06-2015 o godz 21:05 przez: Cynka
Pieśń Kwarkostwora to kolejna część Kronik Jennifer Strange. Po niesamowitej lekturze Ostatniego Smokobójcy wręcz nie mogłam nie sięgnąć i po tę książkę. Spodziewałam się po niej jak zwykle dobrej dawki humoru, ale Jasper Fforde i tak całkiem niespodziewanie zdążył mnie czymś zaskoczyć.

Szesnastoletnia Jennifer Strange po wykonaniu swojego zadania, które zostało jej powierzone z racji tego, że była Smokobójczynią, mogła spokojnie wrócić na stanowisko menadżera Kazam - agencji zatrudniającej czarodziejów. Znowu musi zająć się ciężką robotą papierkową, planowaniem pracy magów oraz szukaniem Pana Zambiniego. Tymczasem energia magiczna ciągle powoli rośnie, a król Snodd już obmyśla, jak sprytnie przejąć monopol na magię. Jennifer ponownie będzie musiała zaprzestać niecnym planom króla, ale droga do tego jest bardzo wyboista.

Ciężko jest coś napisać o fabule tej książki, bo można niestety za wiele zdradzić, a to zawsze odbiera przyjemności z czytania. Powiem jedno, a raczej napiszę. AKCJA. Akcja przez wielkie A. W poprzedniej części nie było tyle jej zwrotów, co w Pieśni Kwarkostwora. Początek snuł się leniwie i spokojnie, by później natychmiast przyśpieszyć. Naprawdę tego się po tej książce nie spodziewałam, bo właśnie Ostatniego Smokobójcę cechowało wolniejsze tempo.

Wiecie czego było jeszcze więcej? Magii. Dosłownie wylewała się ze stron powieści. Bo oto nie tylko ponownie spotykamy się ze tajemniczym stworzeniem, jakim jest Kwarkostór, ale także będziemy mieli szanse dowiedzieć się nieco o Tymczasowym Łosiu, Kiedyś Cudownej Boo, Matce Zenobii, a także pojawią się Trolle i Pan Zambini. Jasper Fforde idealnie wykreował świat, o którym w tej części możemy dowiedzieć się nieco więcej. Historia Niezjednoczonych Królestw nadal dla czytelnika jest tajemnicą, ale już nie tak wielką. Poza tym ciągłego uśmiechu dostarczyły mi przypisy, którymi autor wyjaśniał pewne pojęcia i nieraz zdziwiło mnie to, na co też magowie potrafią wpaść!

Książka ta obfituje również w ogromną dawkę humoru. Nie sposób było nie śmiać się z niektórych dialogów czy też sytuacji, w które wpadali bohaterowie, a były one często naładowane komizmem i absurdem. A bohaterowie? Zostali świetnie nakreśleni, każdy jest bardzo wyrazisty, dzięki czemu zapadną mi na długo w pamięci. Jednak swoistą perełką tej książki na pewno pozostanie Jennifer Strange, która, tak jak w poprzedniej części, prowadzi narrację. Tę postać mogłabym wychwalać godzinami, bo po prostu wyszła ona autorowi naprawdę niesamowicie. Ma świetne poczucie humoru, jest także nieco ironiczna, sarkastyczna oraz posiada nutę cynizmu. Czy mogłabym chcieć czegoś więcej?

Jasper Fforde naprawdę wysoko postawił poprzeczkę! Napisał książkę, którą bardzo szybko się czyta, a która jest naładowana dużą dozą magii i humoru. Mam wrażenie, że po prostu bije z niej jakaś pozytywna siła, która czyni wszystko piękniejszym, bo kiedy ją skończyłam po prostu zrobiło mi się smutno. Chciałabym móc wymazać ją z głowy, żebym mogła na nowo doświadczać tych niesamowitych uczuć.

Podsumowując, książkę polecam każdemu. Jeśli nie czytaliście Ostatniego Smokobójcy, to jak najszybciej to nadróbcie albo od razu zabierzcie się za Pieśń Kwarkostwora. Moim zdaniem świetnie poradzicie sobie z lekturą tej książki, jeśli nie czytaliście poprzedniego tomu. Muszę przyznać, że już dawno tak łatwo i szybko nie pisało mi się żadnej recenzji, a to chyba coś oznacza.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-09-2015 o godz 17:52 przez: KZTK
Jennifer Strange powraca w drugim tomie wyładowanym magią i jeszcze większą dawką humoru. Jakie kłopoty tym razem czekają agencję Kazam? I jakie wyzwania staną na drodze naszej dzielnej menedżerki? Oraz gdzie w tym wszystkim znajdzie się miejsce dla tytułowego Kwarkostwora? Serdecznie zapraszam do lektury „Pieśni Kwarkostwora”.

Poziom magicznej energii znowu rośnie, a czarodzieje z agencji Kazam nie mogą narzekać na brak zajęć. Coraz to nowsze zlecenia nie tylko zapewniają im zarobek, ale i stanowią nie lada wyzwanie. Znalezienie pierścienia, który wcale nie chce zostać odnaleziony, to dopiero początek przygody, a na horyzoncie szykuje się naprawdę gruba robota. Odbudowa dawno zawalonego mostu to nie jest kaszka z mleczkiem, nawet dla zgranego zespołu z Kazam. Tym bardziej, że na drodze do celu staje konkurencyjna firma wspierana przez króla Snodda IV. Jakie niecne plany tym razem wprowadzi w życie, by przejąć władzę nad magią? I co będzie musiała zrobić Jennifer by sztuka magii nie dostała się w ręce skorumpowanego władcy?

To i o wiele, wiele więcej Jasper Fforde zawarł na kartach drugiego tomu „Kronik Jennifer Strange”. Pojawią się znani z poprzedniego tomu bohaterowie, jak i zupełnie nowi nie mniej interesujący. Na szczególną uwagę zasługuje z pewnością Kiedyś Cudowna Boo, kobieta nie tylko o wyjątkowo mocnym charakterze i interesującej pasji, ale także intrygującej przeszłości. Także główny antagonista, w postaci szefa konkurencyjnej firmy, czarodziej Blix Zadziwiający, nie pozwoli czytelnikowi na chwilę nudy. Nie można także zapominać o tytułowym bohaterze, bo choć na pojawienie się Kwarkostwora trzeba będzie trochę poczekać, jego rola będzie niezwykle ważna.

Drugi tom „Kronik Jennifer Strange” oferuje czytelnikowi jeszcze większą dawkę prawdziwej Magii, a co za tym idzie większą liczbę zwariowanych, a niekiedy też szalonych wyczynów. Akcja pędzi do przodu w zawrotnym tempie, nie pozwalając na chwilę nudy, jednocześnie oferując co chwile ciekawostki na temat świata w którym się obracamy, pozwalając nam lepiej zrozumieć przepełnioną czarami rzeczywistość. Jasper Fforde jest chyba jednym z nielicznych pisarzy, którzy potrafią opowiadać o kruczkach prawnych, licencjach, stosach dokumentów do wypełnienia i ogólnie całej biurokracji jaka spadła na barki głównej bohaterki i nie zamęczyć tym czytelnika. Wręcz przeciwnie wszystko jest tak opisane, że ze strony na stronę rośnie nasza ciekawość.

„ Pieśń Kwarkostwora” pod względem wydania stoi na równym poziomie co jej poprzedniczka. Wewnątrz książki znajdziemy charakterystyczne ilustracje autorstwa Roberta Sienickiego, stylizowane na kadry z komiksu, a okładka idealnie odwzorowuje zawartość.

Wszystkim, którym podobał się „Ostatni Smokobójca”, „Pieśń Kwarkostwora” z pewnością przypadnie do gustu. „Kroniki Jennifer Strange” trzymają równy, wysoki poziom, zapewniając sporo rozrywki i dużą dawkę śmiechu. Autor w inteligentny, choć z pewnym przymrużeniem oka, sposób żongluje elementami magicznymi mieszając je z rzeczami i sprawami znanymi nam na co dzień. I choć każda książka z cyklu stanowi zamkniętą całość, pozostają jeszcze watki, które mam nadzieję zostaną rozwinięte w kolejnych tomach. Nie pozostaje mi więc nic innego jak wypatrywać kolejnej okazji do spotkania z Jennifer Strange i czarodziejami z Kazam.

Ocena: 8/10
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
24-08-2015 o godz 13:26 przez: Ada Puszkarska
Dawno, dawno temu magia zniknęła z powierzchni Ziemi. Lecz z dnia na dzień wszystko się zmieniło.
Poziom energii magicznej znowu rośnie i król Snodd IV zaczyna rozumieć, że kto ma władzę nad mocą, ma władzę nad... praktycznie wszystkim innym. Tylko jedna osoba może rozwiać jego chciwe sny o bogactwie i potędze.
Poznajcie Jennifer Strange, szesnastoletnią menedżerkę Kazam, agencji zatrudniającej czarodziejów i jasnowidzów.
Mogąc liczyć tylko na jednego ze swoich magów oraz wiernego asystenta Tygrysa, Jennifer musi pokrzyżować niecne plany króla. A nie będzie to łatwe, gdyż monarcha sprzymierzył się z szefem konkurencyjnej firmy, doświadczonym i niegodziwym, czarodziejem Blixem Zadziwiającym. Jennifer zrobi jednak wszystko, aby szlachetna sztuka magii, nie stała się narzędziem w rękach skorumpowanego, żądnego zysku despoty.
Na kartach tej powieści pojawią się także tajemniczy Tymczasowy Łoś, pozbawiona mocy Kiedyś Cudowna Boo, dobrze nam znana Matka Zenobia, a także sam Pan Zambini. Oraz... KWARK!
Zaczniemy od minusów. Po przeczytaniu tytułu myślałam, że książka będzie głównie o Kwarkostworach. W mojej głowie plątały się pytania: Co to za zwierzęta? Co jedzą? Skąd pochodzą? W jakich warunkach żyją? I wiele wiele innych. Czytając powieść chciałam poznać odpowiedzi na te pytania. Na całą książkę, liczącą 320 stron, wzmianka o tych stworzeniach pojawiła się około dziesięć razy, a odpowiedź znalazłam na maksymalnie dwa pytania.

Kolejnym, ale tym razem mniejszym minusem, jest fakt, że powieść się tak szybko skończyła.

Pomimo minusów, w książce znalazłam też dużo plusów.
Pierwszym z nich jest styl pisania autora. Treść książki napisana jest lekkim i prostym językiem, przez co jest przyjemna w czytaniu. Można z łatwością się w nią wciągnąć. Grzechem by było, jakbym nie wspomniała o humorze, który nie tylko był w dialogach, ale też w wydarzeniach. Dodatkowo w powieści występowały ciekawe przypisy, wyjaśniające nam różne kwestie. Podczas czytania, na twarzy towarzyszył mi uśmiech.
W powieści występują też opisy, które nie są ani długie, ani krótkie. Są w sam raz. Uważam, że z łatwością można przenieść się w świat opisany w książce.
Koniecznie muszę wspomnieć o ilustracjach zawartych w powieści. Pomimo, że są czarno-białe, dla mnie są ładne. A okładka? Jest śliczna! Łapa zza podartej kartki, jak i cała okładka sprawiają efekt 3D.

Pozytywną stroną książki są również bohaterowie, którzy są przedstawieni w bardzo ciekawy sposób. Polubiłam ich od pierwszych stron. Każdy z nich się czymś wyróżniał, przez co łatwo zapadły mi w pamięci.

Pierwszoosobowa narracja to kolejna dobra strona książki. Pasuje ona idealnie do powieści. Myślę, że jeżeli występowałaby narracja trzecioosobowa, to byśmy się pogubili, ponieważ raz akcja ma miejsce tu, a raz tam.
Historię ukazaną w książce opowiada szesnastoletnia Jennifer Strange. Mimo swojego młodego wieku ma dojrzałe spojrzenie na świat i rożne wydarzenia. Jest dzielna i dąży do celu do ostatniej chwili.

Nie konieczna jest znajomość pierwszego tomu, "Ostatni Smokobójca", aby zapoznać się z "Pieśnią Kwarkostwora".

Jeśli lubicie książki fantastyczne, albo w których występuje magia, przeczytajcie! Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
27-12-2015 o godz 15:10 przez: martyna.
Recenzja pochodzi z mojego bloga: http://myfantasticbooksworld.blogspot.com/2015/12/piesn-kwarkostwora-jasper-fforde_22.html

Jakiś czas temu napisałam recenzję Ostatniego Smokobójcy (tutaj), którym byłam zachwycona, dlatego też postanowiłam przeczytać drugi tom Kronik Jennifer Strange, a moimi wrażeniami się podzielić z Wami. Pierwszy plus da się zauważyć już na wstępie, gdyż podobnie jak w poprzedniej części ma on w sobie jakąś moc, dzięki której pragniemy się zagłębić w lekturę. Szczególnie, że czytamy pół strony o wielkiej mocy magii, po czym jedno zdanie, mówiące, że może kiedyś tak było, ale nie teraz, sprawia, że zastanawiamy się, co poszło nie tak. Takim oto sposobem i ja dosłownie wsiąkłam w tą książkę, a czy zaspokoiła ona mój apetyt dowiecie się za chwilę.
(...) magia powinna być narzędziem w walce o sprawiedliwość społeczną i powinna służyć czynieniu dobra.
W tym tomie Jennifer musi zmierzyć się z królem, który nie kryje swojej niechęci do niej i sprzymierza się z szefem konkurencyjnej firmy - Blinxem. Jednak nie ma zamiaru stać bezczynnie i patrzeć jak magia zamienia się jedynie w źródło zysków chciwego maga. Może ona służyć jako przykład dla wielu. Mam wrażenie, że jej odwaga, zaradność i dojrzałość są coraz rzadziej spotykanymi cechami na kartach powieści, a z samej książki możemy wynieść wiele. Uważny czytelnik zauważy nawiązanie do współczesnego świata i bynajmniej nie służy ono pochwaleniu ludzi, a raczej próbie uświadomienia nam naszych słabości, złych stron.
Zadzwoń pod 999 i krzyknij w panice: KWARKOSTWÓR!
Jak sam tytuł sugeruje, powinniśmy mieć tu do czynienia z Kwarkostworami. Miałam nadzieję, że będą oni tutaj na każdej stronie, ale chociaż dowiedziałam się o nich sporo ciekawych informacji, pojawiają się strasznie późno. Mamy wrażenie, że jeden z nich zjawia się wszędzie tam, gdzie Jennifer, jednak można go nazwać jedynie bohaterem drugo- albo nawet trzecioplanowym. Może i lepiej, bo mogłabym w końcu mieć dość, ale czy wpłynęło to jakoś na jakość książki i w jakim stopniu powinniście ocenić sami.
-Czy mogłabyś dorzucić mojego syna do listy rezerwowych? Proszę...
-Nie.
-Ma przeszło dwa hektary oraz dobrą pracę na wysypisku. I wszystkie zęby zdrowe.
-Kuszące - odpowiedziałam - ale jednak nie.
Jest to zabawna powieść, w której pełno doprowadzających do wybuchów śmiechu akcji oraz dialogów. Na nudę nie da się narzekać, a sam styl nie wymaga znajomości ciężkich słów. A nawet jeśli to trudniejsze pojęcia są wyjaśnione w przypisach na dnie strony, więc wszystko powinno być jasne. Muszę wspomnieć również o okładce, która bije swoją poprzedniczkę na głowę tworząc efekt 3D oraz ilustracjach zawartych między stronami, które ubarwiały mi czytanie. Polecam ten tom każdemu, nawet jeśli nie zapoznał się z pierwszą częścią. Znajomość jej nie jest tutaj obowiązkowa, ponieważ najważniejsze wydarzenia zostały streszczone na wstępie, a sama treść książki nie nawiązuje do poprzedniej przygody nastolatki. Mam nadzieję, że z twórczością autora jeszcze nie raz się spotkam i gorąco Was zachęcam do zapoznania się z Jennifer i jej magiczną ekipą!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
14-04-2015 o godz 12:46 przez: Sylwester Wawruszczak
Energia magiczna odzyskuje dawny poziom, jednak jest to proces długotrwały, nic więc dziwnego, że magowie pracujący w domu zaklęć Kazam wciąż wykonują niezbyt spektakularne zlecenia - ot, tu gdzieś trzeba przetransportować morsa, gdzie indziej zaś klient zażyczył sobie, aby drzewa w jego arboretum stały w porządku alfabetycznym. Wszystko wydaje się być w jak najlepszym porządku, a stanowisko menadżera, jakie sprawuje Jennifer Strange, nie przysparza jej więcej problemów niż zazwyczaj. Niestety, sielanka nie trwa długo, jednak “zagrożenie” nie jest znane.. Co takiego niezwykłego jest w zleceniu odnalezienia pierścienia sprzed trzydziestu lat? Jakie trudności mogą się pojawić przy uzyskiwaniu licencji dla najmłodszego maga Kazam, Perkinsa? I jak tym razem we wszystko wplącze się wyrachowany król Snodd IV?

Cóż, opis fabuły nie jest może precyzyjny, ale ciężko o lepszy - raz, że łatwo można zdradzić zbyt wiele z treści “Pieśni Kwartkostwora”, a dwa - akcja przez dłuższy czas rozwija się dość leniwie. Jest to wyraźna odmiana po poprzedniej części - zamiast na swój sposób heroicznej historii otrzymujemy nieco spokojniejszą, bardziej stonowaną opowieść. Choć i tym razem emocje nieraz wylewają się wiadrami z kart powieści.

Tekst Jaspera Fforde to przede wszystkim gigantyczna dawka humoru. Komizm objawia się tu w każdym momencie - niezliczone żarty słowne przeplatane są nieustannie z dowcipami sytuacyjnymi. Kreacja świata również budzi liczne uśmiechy na twarzy, zasługuje też ona na niemałą pochwałę - autor wykreował z jednej strony rzeczywistość w każdym calu absurdalną, a jednocześnie wyglądającą do bólu znajomo. Fforde konsekwentnie trzyma się założeń, w oparciu o które stworzył Niezjednoczone Królestwa, a sam pomysł na całość jest jak najbardziej kompletny. Świetnym ‘smaczkiem’ jest wykorzystanie przypisów - wielokrotnie pojawiają się adnotacje nie związane bezpośrednio z fabułą, które w ciekawy i zabawny sposób poszerzają wiedzę czytelnika na temat historii magii oraz wymyślonego przez pisarza świata.

Pierwszoosobowa narracja ponownie zdała egzamin z wynikiem celującym. Jennifer Strange mimo młodego wieku charakteryzuje się niewątpliwie dojrzałym spojrzeniem na świat i wydarzenia, a jednocześnie nie żałuje sobie stosowania cynizmu i sarkazmu. Przy takim opowiadaniu historii nie ma najmniejszej możliwości, żeby nie mieć choćby uśmiechu na twarzy - ja sam wielokrotnie przerywałem lekturę, bo wywołany nią śmiech i ogólna wesołość chwilowo uniemożliwiały dalsze czytanie.

Powiem krótko: “Pieśń Kwarkostwora” jest rewelacyjna! Pomysłowa, inteligentna i do granic możliwości zabawna - powieść pochłania się jednym tchem, pozwalając.sobie jedynie na niewielkie przerwy związane z przemęczeniem mięśni używanych przy śmiechu. Co prawna tym razem historia nie jest tak ‘epicka’, jak było to poprzednim tomie przygód Jennifer Strange, ale w żaden sposób nie jest to wadą. Opowieść jest ciekawa, w pewien metaforyczny sposób życiowa, a mimo ogólnie wesołego klimatu nie brak tu chwil wzruszających. Książka mnie urzekła, nie mam co do tego wątpliwości.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-04-2015 o godz 10:03 przez: jeke5
Jasper Fforde jest twórcą serii książek fantastycznych adresowanych głównie dla młodzieży, ale nie tylko, bo czytają je także dorośli. Wykreował w nich postać szesnastoletniej Jennifer Strange, która jest menedżerką Kazam, największej na świecie agencji zatrudniającej czarodziejów i jasnowidzów. Pierwsza część cyklu Kroniki Jennifer Strange nosi tytuł ,,Ostatni Smokobójca" i w niej po raz pierwszy zostało opisane Królestwo Magii. Druga część to ,,Pieśń Kwarkostwora".


Po nagłym i niespodziewanym odnalezieniu Wielkiej Magii, której siła związała ,,chmury na supeł i sprowadziła deszcz o smaku dzikiego bzu" moc czarodziejów z agencji Kazam i konkurencyjnej Magii Industrialnej ponownie spadła i przestały działać sieci komórkowe, a po nich pozostałe urządzenia napędzane skwarem tzn. komputery, telewizory, nawigacja GPS itp. Wzrost energii następuje powoli, więc czarodzieje zajmują się prostymi zadaniami jak np. dostarczaniem pizzy na latającym dywanie.


Magiczna energia jednak systematycznie wzrasta i chciwy król Snodd pragnie mieć nad nią całkowitą kontrolę, bo kto ma energię ten ma władzę i bogactwo. Sprzymierza się w tym celu z Conradem Blixem Zadziwiającym kierującym agencją Magii Industrialnej. Blix prowadzi ciągłe spory z szefem Kazam Wielkim Zambinim, które dotyczą kierunku rozwoju Sztuk Tajemnych. Zambini uważa, że ,,magia powinna być narzędziem w walce o sprawiedliwość społeczną i powinna służyć czynieniu dobra, zaś Blix traktuje ją jak maszynkę do robienia pieniędzy."

Wielki Zambini, który odbija się jak piłeczka pingpongowa znikł, trwają jego poszukiwania, a tymczasem Jennifer Strange musi przeszkodzić w realizacji planów króla i Blixa. Może liczyć na pomoc jednego ze swoich magów i asystenta Hortona ,,Tygrysa" Krewetkę-dwunastoletniego znajdę o kręconych włosach z niezliczoną liczbą piegów na nosie, który ma przejąć jej obowiązki w agencji, gdy ona skończy 18 lat.


W powieści pojawia się bardzo wiele zabawnych postaci. Praktykant w agencji Kazam Młokos Perkins, nieprzeciętny przystojniak, który czasem recytuje zaklęcia przed przemyśleniem ich konsekwencji i specjalizuje się w Zdalnej Perswazji, czyli umieszcza na odległość jakąś konkretną myśl komuś w głowie.

Lady Mawgona, która jest najpotężniejszym czarodziejem w Kazam i ciągle zrzędzi, marudzi. Nosi długą, czarną, zapiętą pod samą szyję suknię z krynoliny i prawie unosi się, sunie jakby na nogach miała wrotki. Potrafi odnaleźć zagubiony przedmiot lokalizując ludzkie wspomnienia i uczucia przywiązane do przedmiotu.

Niesamowity Kevin Zipp potrafiący przejrzeć miliony możliwych scenariuszy przyszłości, a także Damulka Corby, Tymczasowy Łoś, Matka Zenobia i wielu innych bohaterów.


Trzeba przyznać, że Jasper Fforde ma nieokiełznaną wyobraźnię i magiczny świat, który stworzył w powieści zachwyca, oczarowuje i z jednej strony wydaje się znajomy, a z drugiej strony całkiem nierzeczywisty. Autor stworzył tak zabawne postacie i sytuacje, że nie można powstrzymać się przed śmiechem czytając powieść.

Zapraszam do fantastycznej Krainy Magii i poznania Kwarkostwora :)

Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
06-12-2015 o godz 23:03 przez: Agnieszka Chmielewska-Mulka
Magia, czarodzieje, konkurs, walka o władzę. To znajdziecie w "Pieśni Kwarkostwora". Byłam trochę rozczarowana, że tak bardzo rzadko wspomina się tu o Kwarkostworach. Tytuł i okładka rozbudziły tylko moją nadzieję. Dodatkowo jeśli pierwszy raz czytacie prozę Fforde (tak jak ja) może okazać się że, w międzyczasie znajdziecie sobie inną lekturę, a tą odłożycie na półkę i o niej zapomnicie przez długi czas. Nie łatwo jest w nią wniknąć. Wielokrotnie zadawałam sobie pytanie: "Co tu się właściwie dzieje?". Specyficzne poczucie humoru może nie przypaść Wam do gustu. Ponadto Fforde rozrzuca wszędzie wszystkie te szczególiki, które stają się po pewnym czasie bardzo ważne. To wymaga dużego skupienia podczas lektury, żeby żadnego z nich nie przegapić.

Pojawia się tu także wiele trudnych (często zabawnych) nazwisk (niekiedy pseudonimów) i nazw. Przez to chwilami miałam dość duży problem ze śledzeniem poszczególnych wątków. Oprócz tego niektóre fragmenty mogą dla czytelnika zabrzmieć absurdalnie, ale uwierzcie mi, gdy już "wsiąknięcie" w fabułę to wszystko po pewnym czasie okaże się mieć sens. Przyznam się, że nie miałam jasnego obrazu tej historii aż do około dwusetnej strony. Wiem, że to dość długo, ale muszę przyznać z perspektywy czasu, że warto było się trochę "pomęczyć". Początkowo bardzo spodobała mi się specyficzna gra słów, żarty, aluzje. Jednak około setnej strony zaczęło mnie to mocno irytować. Czułam, że autor trochę przesadził. Styl Fforde przypomina mi trochę twórczość Douglasa Adamsa, Terry'go Pratchetta czy Neila Gaimana. Zabawny i jednocześnie dziwaczny. Humor pojawia się w takich miejscach, że czasami nie byłam pewna, czy mają one być zabawne. Czułam jakby czegoś brakowało na początku książki i w jej środku. Przywoływanie wydarzeń z przeszłości wydało mi się ostatecznie nieco przypadkowe.

Podobało mi się, że można tu odnaleźć komentarze do realnego świata z punktu widzenia korporacji, korupcji i polityki. Jednak trzeba podkreślić, że historia koncentruje się na pracy zespołowej i zaradności. Muszę pochwalić autora za próbę połączenia tu magii, odrobiny bajki, tajemnicy, przestrogi i komentarza społecznego z humorem. Dodam, że brytyjskim. Stworzone przez Fforde'go postacie są tu moim zdaniem w przeważającej mierze dość ekscentryczne. Historia została przedstawiona w narracji pierwszoosobowej. To główna bohaterka, 16-letnia Jennifer, okazuje się tu opowiadać całkiem ciekawe przygody. Zaimponowała mi swą dojrzałością, inteligencją, silną osobowością, zaradnością. Autor na szczęście nie zmuszał mnie tu do "wysłuchiwania" nastoletnich fochów jak często zdarza się w książkach adresowanych do młodzieży. Niestety forma ostatniego rozdziału trochę zepsuła mi lekturę. Wydał mi się napisany jakby w pośpiechu. Sprawił także wrażenie domykającego fabułę, a przecież są kolejne dwie części tej serii. To trochę mylące. Na koniec wspomnę jeszcze tylko, że książka zawiera wiele użytecznych przypisów i kilka czarno-białych ilustracji autorstwa Roberta Sienickiego.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-05-2015 o godz 18:40 przez: Heather
Sięgając po "Pieśń Kwarkostwora" nastawiłam się na młodzieżową fantastykę, która być może wzbudzi moje zainteresowanie, chociaż właściwie niekoniecznie. Na pewno nie spodziewałam się, że w fabule absurd będzie gonił absurd, a główna bohaterka rozłoży mnie na łopatki swoją osobowością. W dodatku wszystko okazało się... rozbrajająco zabawne.

Szesnastoletnia Jennifer Strange jest menadżerką Kazam, agencji zatrudniającej czarodziejów i jasnowidzów. Wraz ze swoim asystentem Tygrysem i jednym ze swoich magów podejmuje się pokrzyżowania planów króla Snodda IV, który niedawno odkrył, że kto ma władzę - ten ma wszystko. Niestety król połączył siły z szefem konkurencyjnej firmy, czarodziejem Blixem Zadziwiającym. Jednak Jennifer nie da się tak łatwo pokonać.

"- Ona mnie przeraża.
- Mnie też. Pomyśl o tym, jak o hartowaniu charakteru."

Niewiele można napisać o fabule, żeby nie zdradzić kluczowych aspektów. W gruncie rzeczy historia nie jest skomplikowana, ale to tylko dodaje jej uroku. Chociaż jako dojrzalsza czytelniczka dostrzegłam kilka życiowych prawd wplecionych do fabuły pod osłoną metafor, które młodsi czytelnicy mogą przeoczyć. W dodatku przygody bohaterów okazały się niesamowicie zabawne, śmiałam się jak nigdy i bawiłam tak dobrze, że poważnie rozważałam przy końcu lektury, czy czasem nie byłoby dobrze rozpocząć ją od razu, od nowa. Duża doza humoru wynika z licznych pozytywnych dialogów, które potrafią wywołać na twarzy szeroki uśmiech a także sytuacji, w których znaleźli się bohaterowie - często komicznych i absurdalnych. A całość przez to prezentuje się lekko, swobodnie i bardzo, ale to bardzo zachęcająco.

Największym atutem tej książki jest niewątpliwie główna bohaterka i jej pierwszoosobowa narracja. Jennifer Strange jest przebojowa, pełna życia i potrafi jednym zdaniem rozbroić każdego. Uwielbiam, kiedy główni bohaterowie uzbrajają się w sarkazm i ironię, a Jennifer dodała do tego jeszcze dużą dawkę cynizmu. Podziwiam autora za nieograniczoną wyobraźnię, która powołała do życia bardzo rozbudowany świat, a jednocześnie konkretny, dopracowany i nie pozostawiający żadnej luki. Nie tylko bohaterowie zasługują na zainteresowanie, ponieważ to co ich otacza jest równie potężne i wyjątkowe. Świat przedstawiony przez Fforde wciąga, hipnotyzuje i zachęca do zwiedzania - prezentuje się tutaj bowiem rzeczywistość na tyle absurdalna, że aż możliwa do zaakceptowania.

"Jestem niezmiernie wdzięczny, że dzięki pani uniknąłem bolesnej śmierci przez rozpaćkanie."

"Pieśń Kwarkostwora" to książka, która wciąga. I to jak! Wiele emocji, akcji i dobrej zabawy. Niezależnie od wieku, skradnie serce każdego czytelnika. Nie smuci, nie nudzi, ale wyciąga z melancholijnego nastroju i daje niezwykle pozytywnego kopniaka. Przy każdej kolejnej stronie cieszyłam się jak dziecko do paczki cukierków. I wcale się tego nie wstydzę!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
17-08-2015 o godz 12:58 przez: Książkocholiczka
Kwarkostwory. Smoki. Starsze panie zmieniające się w wapień. Czarodzieje. Egzaminy pozwalające na użycie czarów. Rosnący poziom magicznej energii. Tymczasowy Łoś. Kazam. To wszystko i jeszcze więcej znajdziecie w królestwie króla Snodd’a IV
Recenzja pochodzi z bloga :
http://my-life-in-bookland.blogspot.com/

Poziom magii ponownie wzrasta. Podstępny i zachłanny król Snodd chce wykorzystać ją do własnych celów. Jennifer i jej wierny asystent Tygrys chcą pokrzyżować plany władcy. Niestety na jej drodze stoi sprzymierzeniec króla – Blix Zadziwiający z konkurencyjnej agencji. Czy nastoletnia Jennifer uratuje szlachetną magię z rąk okrutników?

Jak możecie wiedzieć z mojej recenzji „Ostatniego Smokobójcy” pokochałam uniwersum stworzone przez Jaspera Fforde’a. Z niecierpliwością czekałam by dostać w moje ręce kolejny tom przygód Jennifer. Ogarnęły mnie jednak wątpliwości – czy „Pieśń Kwarkostwora” padła ofiarom klątwy drugiego tomu?

Tak samo jak w pierwszym tomie, akcja rozwija się dość powoli, dzięki czemu czytelnik może lepiej poznać szczegóły i wbić się w fabułę. Powiecie, że zwariowałam bo jest nudno jeśli akcja nie rozwija się szybko? Tutaj jest to perfekcyjne zagranie – ponieważ w życiu Jennifer ciągle coś się dzieje. To akcja ratunkowa pierścionka, to kolejne zlecania nad którymi trzeba panować – generalnie chaos i zamęt.

Pojawia się tutaj również mały wątek miłosny- jest on odsunięty na naprawdę daleki plan, ale chociaż jest – co mi się bardzo podoba!

Autor po raz kolejny pod powłoką humoru i codzienności w królestwie serwuje nam dawkę morałów i prawdziwe, czasami okrutne oblicze ludzkości. Intrygi i cel który nie zawsze uświęca środki. Kłamstwa i przekręty. Mimo złudzeń, z tej lekkiej książki można wynieść naprawdę wiele.

Pojawia się również nowa postać którą ogromnie polubiłam - Cudowna Boo. Skrzywdzona przez los nie wychodzi z domu i zajmuje się opieką nad Kwarkostworami. Przez całą książkę zastanawiałam się, co takiego sprawiło, że porzuciła magie. Kiedy dostałam odpowiedź byłam w szoku - w poztywnym tego słowa znaczeniu.

No i moje ulubione zwierzaki - Kwarkostwory! <3 Uwielbiam autora za stworzenie tych słodkich kreatur, i nie ukrywam, że chętnie bym jakiegoś przygarnęła.

Powieść Ffrode'a na pierwszy rzut oka jest lekką przygodówką z humorem. Oprócz tego, jest to również naprawdę wspaniała i wciągająca powieść która nakłania do zastanowienia się nad własną naturą. Z niecierpliwością czekam aż ostatni tom zostanie wydany w Polsce!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
16-03-2016 o godz 09:01 przez: KuLtUrAlNiE
Pieśń Kwarkostwora to druga kronika przygód Jennifer Strange. Recenzja części pierwszej dla zainteresowanych po prostu TUTAJ:)
Na wstępie chcę zaznaczyć, że wdrożenie się w treść drugiego tomu było dla mnie szybsze i efektywniejsze dzięki znajomości Ostatniego smokobójcy. Nie jest to jednak warunek. Jakby nie było, w świat dalszych przygód Jennifer dużo łatwiej jest się wbić mając zaplecze pewnych informacji z tomu pierwszego.
Jak już powiedziałam jednak, to tylko moje zdanie:)
Czy coś nowego wniosła względem mojego odbioru Pieśń Kwarkostwora? Zapewne po części tak.
Weźmy chociażby przypisy. Autor skrzętnie i bardzo dokładnie wyjaśnia pewne pojęcia, czy zaistniałe "stany rzeczy" właśnie za pomocą odnośników.
Nowością natomiast nie jest humor. I bardzo dobrze zresztą:) Wydaje mi się jednak, że w drugiej kronice jest go dużo więcej. J. Fforde sprytnie i ze smakiem wplótł go w treść tak, że czytając nie odznaczamy granic między treścią - nazwijmy to - poważną, a treścią zabawną. Po prostu czytamy wszystko jako spójną całość. I chyba o to chodzi!
Idźmy dalej.
Zarówno w pierwszej, jak i w drugiej części odsłonił nam się klarowny obraz autora jako posiadacza wielkiej "fantastycznej" wyobraźni. Wyobraźni, która pozwoliła na wykreowanie świata pełnego magii, czarów ale splatającego się ze "zwykłością" dnia codziennego.
O tyle, o ile Ostatni smokobójca - jeżeli chodzi o adekwatność tytułu do treści - napawa mnie przeświadczeniem zrozumienia, to Pieśń Kwarkostwora pozostawia lekki ,ale powtarzam lekki niedosyt w tej kwestii. Tak naprawdę dopiero pod koniec powieści dowiadujemy się o co chodzi z tą tytułową PIEŚNIĄ. Przeczytajcie jednak i sami wysuńcie wnioski...
Kolejna sprawa - zresztą jak w przypadku tomu pierwszego - to związek ze współczesnymi problemami społecznych interakcji. Można tu bowiem wyłuskać naukę o sensie "dzisiejszej" pogoni za karierą, majątkami, czy władzą. Dostrzegamy wobec powyższego jak depce się przez to godność drugiego człowieka. Tę dygresję również pozostawiam do indywidualnego odbioru, choć myślę, że jest mocno czytelna mimo, że pod płaszczykiem wykreowanej magii.
Oczywiście...omal nie zapomniałam! Czego nie mamy w Ostatnim smokobójcy? Otóż to. Wątku miłosnego:) Jaki jest, taki jest, ale jest! Domyślacie się kto z kim? Nie? Wobec tego czytajcie!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
01-08-2016 o godz 12:39 przez: Megan
Jennifer Strage jest dość wyjątkową nastolatką. Mogliście się o tym przekonać w pierwszym tomie serii, zatytułowanym " Ostatni Smokobójca". Teraz powraca w zupełnie nowej odsłonie. Jak głoszą plotki, poziom magicznej energii znowu rośnie i król Snodd IV zaczyna rozumieć, że kto ma władzę nad mocą ma władzę nad praktycznie wszystkim. I tylko Jennifer może pokrzyżować niecne plany króla o bogactwie i potędze. Obecnie, panna Strange jest menagerką agencji Kazam, która zatrudnia czarodziejów i jasnowidzów. Mogąc liczyć tylko na jednego ze swoich magów i wiernego asystenta Tygrysa, stara się doprowadzić plan obalenia króla do końca. Lecz to nie będzie takie proste, gdyż monarcha sprzymierzył się z szefem konkurencyjnej firmy i robi wszystko by doprowadzić Kazam do bankructwa. W tej części nie zabraknie tajemniczego Tymczasowego Łosia, pozbawionej mocy Kiedyś Cudownej Boo, Matki Zenobii, Pana Zamibiniego i ... Kwarka!

Pierwszą rzeczą, o której chciałabym wspomnieć, zanim przejdę do sedna to fakt, że ta książka ma śliczną szatę graficzną. Okładka oraz ilustracje, zamieszczone w środku są genialne! I oddają klimat całej powieści. Zostałam mile zaskoczona przez tę historię. Nie raz doprowadzała mnie do niekontrolowanych ataków śmiechu. Jest napisana w bardzo ciekawy, luźny sposób, co sprawia, że pochłania się ją w kilka godzin. Narracja pierwszoosobowa była bardzo trafna, gdyż Jennifer jest bardzo dobrą narratorką całej historii i gdyby została napisana inaczej, pewnie straciłaby dużo ze swojego uroku. Zaskoczyła mnie niebywała zaradność tej młodej bohaterki a także dojrzałe podejście do swoich obowiązków. Zawiłości korporacyjne, praca w grupie i odrobina magii sprawiły, że "Pieśń Kwarkostwora" jest lekturą godną polecenia. Dziwaczne nazewnictwo może trochę przeszkadzać na początku, ale jak już "wgryziemy" się w temat, to nie są one tak straszne. Nie mogę też nie wspomnieć o przypisach, które pozwalały lepiej orientować się w zawiłej terminologii.

Podsumowując, jest to książka typowo na wakacje. Lekka, przyjemna i z odrobiną magii. Pomimo, że jest przeznaczona dla trochę młodszych czytelników, to jestem przekonana, że i starsi znajdą tutaj coś dla siebie. Chociażby brytyjskie poczucie humoru, które jest dość... Specyficzne. Serdecznie polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
13-07-2015 o godz 17:58 przez: www.laciatyblogksiazkowy.blogspot.com
Przedstawiam Wam "Pieśń Kwarkostwora" Jaspera Fforde, która po prostu podbiła mi serce!

Jak stwierdziłam, jest to książka przeznaczona w dużej mierze dla nieco młodszych ode mnie, ale nie żałuję, że ją przeczytałam! Absolutnie nie!

Powieść Jaspera Fforde była miłą odskocznią od problemów, które ostatnio na mnie spadły i od pracy, którą przyszło mi wykonywać. Polecam tą książkę wszystkim, którzy chcą na momencik zniknąć z kuli ziemskiej i pojawić się w innym świecie wśród nowych, nieznanych postaci.

Od początku książki kibicowałam zaciekle Perkinsowi oraz Jennifer i miałam nadzieję, że ich randka w końcu dojdzie do skutku... A czy doszła? Cóż... musicie przeczytać książkę, nie zabiorę Wam tej satysfakcji.

Jennifer to bardzo przykładna postać i uważam, że ta książka jak najbardziej nadaje się na historię dla dzieci, ponieważ uczy tego, że nie powinno schodzić z raz obranej drogi, jeśli jest ona dobra. Pokazuje siłę przyjaźni oraz to, jak niektórzy potrafią mieć silne poczucie obowiązku.

Podziwiam wyobraźnię autora i płynność z jaką piszę, bo język jest wspaniały - łatwy do zrozumienia, porywający i delikatny. W "Pieśni Kwarkostwora" nie znajdziecie żadnych wulgaryzmów!

Na temat fabuły wypowiem się dosyć krótko...
Była ona wciągająca, sceny często zmieniały się, a rozdziały przemykały zbyt szybko. Ta powieść fantasy trzymała mnie w napięciu do samego końca - do ostatniej linijki rozdziału i budziła we mnie wielkie czasem totalnie skrajne emocje.
Dlatego twierdzę, że jest to dobra książka! Bo dobra książka sprawia, że czytelnik reaguje, a nie jest obojętny i taka właśnie jest "Pieśń Kwarkostwora" Jaspera Fforde!

Jeszcze raz serdecznie polecam wszystkim dzieciom, a nawet osobom w moim wieku, które będą mogły powrócić na chwilę do tej pięknej, czarującej, lekkiej dziecięcej literatury! :)
Książka odpowiednia na wakacje!
Dziękuję serdecznie wydawnictw Sine Qua Non za przekazanie mi jej i podzielenie się z Wami moją opinią. :)

"Odwróciłam się w stronę windy. Za mną stał Perkins.
- Przepraszam, ale to Tralfamozaur...czy nie będziesz się gniewał, jeśli...
Uśmiechnął się.
- Idź. Nie wycofujesz się jednak, co?
- Mamy mnóstwo czasu - odparłam z uśmiechem - całe życie. Mam nadzieję."
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
28-08-2015 o godz 13:18 przez: Książkoholiczka w sieci
Po „Ostatnim Smokobójcy” z wielką chęcią sięgnęłam po drugi tom przygód Jennifer Strange, który jak się przekonałam, w niczym nie ustępuje poprzedniemu. W „Pieśni Kwarkostwora” powracamy do królestwa króla Snodda IV, gdzie dawno temu magia zniknęła, ale powróciła, a poziom jej energii nieustannie rośnie. Wszystko zmierza w dobrym kierunku, jednak nic nie trwa wiecznie. Przed Jennifer i jej czarodziejami stają kolejne wyzwania. Czy zdołają im sprostać?

Opis nie jest idealny, ale ciężko napisać coś więcej nie zdradzając nic z treści „Pieśni Kwarokstwora”. Zacznę od tego, że całą historia rozwija się dość wolno, co jest wyraźną odmianą od poprzedniej części. Nie uważam jednak tego za minus, ponieważ powoli wdrażamy się z powrotem w świat Jennifer i magii, która zdecydowanie zdominowała całą książkę.

W „Ostatnim Smokobójcy” pierwsze skrzypce grała zdecydowanie Jennifer. W drugim tomie nasza uwaga zostaje przeniesiona również na innych bohaterów, szczególnie na Tygrysa i Perkinsa. Obaj bohaterowie pojawiają się znacznie częściej niż w pierwszym tomie i prawie nieustannie towarzyszą Jennifer. W Tygrysie urzekł mnie jego sarkazm, który przejawiał się nawet w najcięższych sytuacjach. Natomiast do Perkinsa ciężko nie zapałać sympatią, gdy obserwujemy jego niezdarne, ale urocze próby zwrócenia uwagi Jennifer.

Sama Jenny zmieniła się na przestrzeni dwóch tomów. Zdecydowanie wydoroślała, mimo że zawsze była bardziej dojrzała niż wskazywał na to jej wiek. Odnalazła w sobie jeszcze większe pokłady wyrozumiałości i opanowania, niż mogłaby przypuszczać. Jennifer jest jedną z najbardziej sympatycznych i przyjacielskich postaci, jaką miałam okazję poznać, która w dodatku sama potrafi o siebie zadbać.

„Pieśń Kwarkostwora” to pełna humoru i magii lektura, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Cała książka aż kipi od humoru, dlatego muszę przyznać, że drugi tom przygód Jennifer podobał mi się jeszcze bardziej niż poprzedni. Jestem bardzo ciekawa, czym autor zaskoczy nas w kolejnych tomach, które mam nadzieję będą równie dobra, jak poprzednie, jeśli nie lepsze.

http://someculturewithme.blogspot.com/2015/08/dawno-dawno-temu-magia-zniknea-ale.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
20-06-2015 o godz 16:08 przez: Triskel
„Pieśń Kwarkostwora” jest drugą odsłoną książki o przygodach Jennifer Strange, którą poznaliśmy za sprawą „Ostatniego Smokobójcy”. Na kartach książki zagoszczą dobrze nam znani bohaterowie, jak na przykład Matka Zenobia, poznamy również Tymczasowego Łosia, Pana Zambini no i oczywiście Kwarka. Z książki emanuje potężna magia, która aż się prosi aby się w nią zagłębić.

Od najdawniejszych czasów na ziemi nie było już ani krzty magii, jednak za sprawą niecodziennych zdarzeń poczęła ona powracać i poziom energii magicznej zaczął rosnąć w niecodziennym tempie. Król Snodd IV wnet zrozumiał, że ten kto włada magią sprawuje władzę praktycznie nad wszystkim. Sprzymierzył się on w tym celu z Blixem Zadziwiającym, potężnym czarodziejem, dzięki któremu może objąć władzę nad światem. W obronie magii staje nie kto inny jak Jennifer Strange, która musi pokrzyżować podstępne plany władcy. Przy pomocy wiernego maga i asystenta Tygrysa stanie do walki o sprawiedliwość i magiczną sztukę, która może zostać niecnie wykorzystana. Cóż wyniknie z tego nieobliczalnego starcia?

Książka jest lekka i zabawna, serwująca czytelnikowi ciekawą treść podaną w zaskakujący i emocjonujący sposób. Lektura potrafi wciągnąć zaskakującymi wątkami fabularnymi i niebanalnymi postaciami. Nie konieczna jest znajomość poprzedniej części, ponieważ autor tak poprowadził opowieść, że spokojnie można ją potraktować jak oddzielną historię. Dialogi są miejscami bardzo śmieszne dzięki czemu lektura dostarcza sporo śmiechu i dobrej zabawy. Jest to książka bardziej przeznaczona dla osób młodszych, jednak i starsi czytelnicy również powinni się dobrze bawić podczas czytania. Okładka wykonana w formie 3D przyciąga wzroki i cieszy oko. Świat wykreowany przez autora jest magiczny i zabawny, który powinien zadowolić najwybredniejszego fana fantasy.

„Pieśń Kwarkostwora” to książka humorystyczna z dużą dawką magii i niecodziennych stworzeń. Nie zabraknie miejsca na momenty refleksyjne, jednak głównym celem książki jest dobra zabawa. W porównaniu do poprzedniej części książka wypada pozytywnie, tworząc odrębny świat w, którym czytelnik może się zatracić. Gorąco polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-06-2015 o godz 12:22 przez: chabrowacczytelniczka
,,Pieśń Kwarkostwora” to drugi tom serii o Jennifer Strange. Pierwszego nie miałam okazji czytać, ale po zapowiedzi na blogu, że poradzę sobie bez jego znajomości i pozytywnej recenzji nie mogłam przejść obok niego obojętnie.

Jennifer Strange to menadżerka agencji zatrudniającej czarodziejów i jasnowidzów Kazan. Do jej obowiązków należy zawieranie kontraktów, rozmowy z klientami i dbanie o dobre imię firmy. Czy poradzi sobie gdy król Snodd IV sprzymierzy się z szefem konkurencyjnej firmy Blixem Zdziwiającym?

Lubię czytać o magii i czarodziejach. Gdy dodatkowo w książce występuje ciekawy świat, trochę humoru to lektura kradnie mi serce i czas na długie godziny. Tak stało się też tym razem. Gdy zaczęłam czytać obawiałam się, że nie jest już dla mnie i odbiorę ją jako infantylną. Na szczęście, nic bardziej mylnego. Książka może połączyć pokolenia i z powodzeniem mogą ją czytać dorośli jak i młodsi.

Pokusiłabym się o stwierdzenie, że to mieszanka Harrego Potter'a z humorem Stephanie Plum. Pełno tu śmiesznych opisów i porównań np. smoki gadające przez telefon. Przypisy wyjaśniające na końcach stron przyprawiały mnie o wiele niekontrolowanych wybuchów śmiechu. Świat wykreowany przez autora przypomina nasz, ale pełno w nim magii i dziwnych stworzeń np. Kwarkostworów. Chciałabym się do niego na chwilę przenieść. Historia jest intrygująca, czytałam ją z wypiekami na twarzy.

Bohaterowie są zabawni. Po prostu nie da się ich nie lubić. Jennifer to pozytywna dusza, która nie da sobie w kaszę dmuchać, a jej odzywki były przekomiczne. Świetna, lekka rozrywka. Mi zajęła jeden pełen śmiechu wieczór. Jedyny minus to fakt, że tak szybko się skończyła.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
14-08-2015 o godz 09:38 przez: erka
Dawno, dawno temu magia zniknęła z powierzchni ziemi. Lecz z dnia na dzień wszystko się zmieniło. Poziom energii magicznej znowu rośnie i król Snodd IV zaczyna rozumieć, że kto ma władzę nad mocą, ma władzę nad… praktycznie wszystkim innym. Tylko jedna osoba może rozwiać jego chciwe sny o bogactwie i potędze. Poznajcie Jennifer Strange, szesnastoletnią menedżerkę Kazam, agencji zatrudniającej czarodziejów i jasnowidzów. Mogąc liczyć tylko na jednego ze swoich magów oraz wiernego asystenta Tygrysa, Jennifer musi pokrzyżować niecne plany króla. A nie będzie to łatwe, gdyż monarcha sprzymierzył się z szefem konkurencyjnej firmy, doświadczonym i niegodziwym czarodziejem Blixem Zadziwiającym. Jennifer zrobi jednak wszystko, aby szlachetna sztuka magii nie stała się narzędziem w rękach skorumpowanego, żądnego zysku despoty. Na kartach tej powieści pojawią się także tajemniczy Tymczasowy Łoś, pozbawiona mocy Kiedyś Cudowna Boo, dobrze nam znana Matka Zenobia, a także sam Pan Zambini. Oraz… Kwark! Tyle dowiadujemy się z okładki. Jasper FForde jest autorem mojej ukochanej książki Porwanie Jane E.. Sięgając po Pieśń Kwarkostworka miałem nadzieję na ten sam szaleńczy bieg przez fantastyczne światy, z ekscentrycznym poczuciem humoru i nie zawiodłem się. Postaci pełne życia, szalone przygody pełne śmiechu, czegóż chcieć więcej. Jeśli Twoje dziecko szuka książki na wakacje, to wybór jest prosty. Pieśń Kwarkostwora to drugi tom cyklu, ale w niczym to nie przeszkadza, a raczej skłania do sięgnięcia po tom wcześniejszy. Polecam gorąco. Dziękuję Wydawnictwu SQN za udostępnienie mi tej pozycji.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
26-08-2015 o godz 21:13 przez: Wąchając książki
Kilka dni temu trafiłam na bardzo trafnie opisujące Pieśń Kwarkostwora zdanie, jest to seria dla fanów fantastyki. Zgadzam z tym twierdzeniem, ponieważ moja druga przygoda z twórczością Fforde, ale okazała się znacznie lepsza i przyjemniejsza niż Ostatni Smokobójca. Chociaż na początku wydawała się nuda, to widać, jak styl i język się zmienia. Historia zaczyna przypominać, to co lubię.

Jenny się zmieniła, mimo kilku miesięcy, znacznie wydoroślała i stała się jeszcze bardziej wyrozumiała i pomysłowa, co w większości było zagadką. Dużo razy autor wspominał, że dziewczynie zostały tylko dwa lata do opuszczenia Kazam i zrobiło mi się trochę smutno z tego powodu, bo Jennifer jest świetną osóbką i łatwo można ją polubić dzięki pokładach współczucia i przyjaźni, jakie w sobie ma.

W tym tomie, Fforde, kładzie nacisk na Tygrysa i Perkinsa, którzy bardzo często pojawiają się w akcji książki, znacznie ich więcej niż w pierwszej części. Pierwszy osobnik, zastępca Jenny, był trochę irytujący i jego pytania na przemian mnie denerwowały i rozśmieszały. Duży plus za jego sarkazm. Co do Perkinsa, to jest uroczo niezdarny w relacjach z Jennifer i w prost nie można go nie polubić.

W Pieśni Kwarkostwora jest więcej humoru, nieprzewidywanych zwrotów akcji, sarkazmu, magii i... Kwark! Naprawdę bardzo przyjemnie było sprawdzić na własnej skórze, że Jasper Fforde poprawił się, Chociaż muszę przyznać, że jego seria o przygodach Jenny nie jest dla dzieci, tylko bardziej jako wprowadzenie do dorosłości? To taka przedmowa przed prawdziwym życiem, które na nas czeka.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Święto ognia Małecki Jakub
4.7/5
26,64 zł
42,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Cud, Miód, Malina Jadowska Aneta
4.6/5
26,90 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Czas Żniw. Tom 1 Shannon Samantha
4.6/5
24,94 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Rdza Małecki Jakub
4.5/5
25,94 zł
42,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Ropuszki Jadowska Aneta
4.7/5
35,28 zł
54,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Nie ma tego Złego Mortka Marcin
4.6/5
23,31 zł
38,99 zł

Podobne do ostatnio oglądanego