Ostatni list od kochanka (okładka miękka)

Wszystkie formaty i wydania (4): Cena:

Oferta empik.com : 25,27 zł

25,27 zł 39,90 zł (-36%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny
Szybkie zakupy bez zbędnych formalności. Wybierz opcje dostawy, formę płatności i złóż zamówienie.

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Najczęściej kupowane razem

asb nad tabami
Moyes Jojo Książki | okładka miękka
25,27 zł
asb nad tabami
Moyes Jojo Książki | okładka miękka
25,27 zł
asb nad tabami
Moyes Jojo Książki | okładka miękka
25,27 zł

3 produkty

Cena zestawu:

Dodatkowy rabat:

Wysyłamy w 24 godziny

"Odwaga jest początkiem działania, a szczęście jego końcem."
Mądrość grecka

Ellie, młoda dziennikarka, natrafia na ślad romansu sprzed lat. Po wielkiej miłości, która połączyła młodą mężatkę Jennifer i Anthony’ego, szorstkiego w kontakcie, ale wrażliwego reportera, pozostały tylko listy. Przejmujące i wyjątkowe, fascynują Ellie na tyle, że postanawia poznać historię zakazanego związku i odkryć tajemnicę jego dramatycznego końca. Czy historia miłosnego skandalu z przeszłości może zupełnie odmienić życie samej Ellie i jej relację z żonatym mężczyzną?

To inspirująca historia o tym, że warto znaleźć odwagę do podjęcia decyzji, która pozwoli zyskać to, co w życiu najcenniejsze. Nawet wbrew zdrowemu rozsądkowi i na przekór konwenansom.

Jeśli naprawdę kochasz, to kochaj odważnie.

"Ostatni list od kochanka" to jedna z najpiękniejszych powieści Jojo Moyes. Autorka podbiła serca milionów czytelników bestsellerowymi "Zanim się pojawiłeś", "Kiedy odszedłeś" oraz "Dziewczyną, którą kochałeś".

ksiazka


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Ostatni list od kochanka
Autor: Moyes Jojo
Tłumaczenie: Gralak Anna
Wydawnictwo: Między Słowami
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 512
Numer wydania: II
Data premiery: 2018-01-10
Rok wydania: 2018
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 149 x 208 x 63
Indeks: 23143623
średnia 4,6
5
168
4
46
3
10
2
6
1
3
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
73 recenzje
5/5
22-01-2018 o godz 18:39 przez: Malwina Paś-Myszka
Moje relacje z Moyes są dość burzliwe - o ile historia opisana w "Zanim się pojawiłeś" podbiła moje serce, o tyle uważam, że "Kiedy odszedłeś" jest mocno naciąganą jej kontynuacją, zupełnie niepotrzebną i odnoszę wrażenie, że autorka usilnie i nieudolnie chciała odpowiedzieć czytelniczkom na pytanie - co dalej? Obawiam się, że szumnie zapowiadana trzecia część będzie podobną klapą (choć wiem, że druga ma swoje zwolenniczki) i nie mam zamiaru po nią sięgać, jednak nie mogłam przejść obojętnie obok opisu "Ostatniego listu do kochanka". I mimo że książka ta jest naprawdę pokaźnych rozmiarów, przeczytałam ją w zasadzie w półtorej dnia... Tak, moi drodzy - ta pozycja jest warta tego, by po nią sięgnąć, a opisana w niej historia po prostu chwyta za serce... Uważajcie, bo mogę poniżej nieco zbyt wiele zdradzić z fabuły, także uprzedzam! Mamy rok 2003 - Ellie jest młodą dziennikarką w "Nation". Pozostaje w dość nieciekawej sytuacji, bo choć ma satysfakcjonującą pracę i przyjaciół, to jej życie uczuciowe jest uzależnione od żony jej kochanka... Ellie tkwi w tej toksycznej relacji i - choć czuje, że związek nie tak powinien wyglądać - nie umie się z niej wyswobodzić. Wierzy, że kocha Johna i że on jedyny może zapewnić jej szczęście. Poznajemy Ellie, gdy gazeta, w której pracuje, przenosi swoją siedzibę. Podczas szukania inspiracji do kolejnego artykułu, Ellie, pośród materiałów, które nie wskazywałyby na możliwość natrafienia na takie znalezisko - znajduje list. List, wyrażający całą paletę uczuć i który przenosi nas do roku 1960 i do historii tak przejmującej, że nasza bohaterka przyjmuje za cel, by odnaleźć jego adresata i nadawcę... Przenieśmy się teraz do wspomnianego roku 1960 - Jennifer budzi się w szpitalu. Nie wie, gdzie jest i co jej się wydarzyło. Ani jej mąż, którego w ogóle nie pamięta, ani matka nie chcą rozmawiać o szczegółach wypadku, któremu uległa Jennifer. Kobieta dostrzega, że coś jest nie tak - przecież gdyby kochała męża, niezależnie od tego, czy utraciła pamięć, powinna do niego czuć cokolwiek... Jennifer powoli wraca do "swojego" życia - okazuje się, że jest osobą bardzo majętną, zajętą właściwie tym, by jej mąż był zadowolony - ma ładnie wyglądać, nie wypowiadać się bez potrzeby, nie interesować się wydarzeniami na świecie, wyprawiać przyjęcia i na nie uczęszczać. Nasza bohaterka dowiaduje się, że przed wypadkiem była duszą towarzystwa, także i teraz próbuje robić wszystko, by nie wypaść z roli, by wszyscy dookoła myśleli, że wróciła do siebie. Poczucie wyobcowania Jennifer wzmaga się, gdy znajduje w starym harlequinie pełen emocjo list miłosny, który ewidentnie jest adresowany do niej, lecz nadawcą na pewno nie jest jej mąż. Wyobraźcie sobie - tracicie pamięć, okazuje się, że w Waszym życiu było coś zakazanego, a zarazem pięknego i namiętnego, ale Wasza pamięć nie chce się naprawić... Jennifer błądzi po omacku, próbuje się dowiedzieć czegokolwiek na temat jej relacji z tajemniczym mężczyzną, a znalezione listy (tak, jest ich więcej) ukazują to, czego po wypadku Jennifer nie mogła określić i czego jej brakowało... Jaki związek mają ze sobą Ellie i Jennifer? Czy historia miłosna sprzed czterdziestu lat jest wpłynąć na postawę Ellie? I najważniejsze - jak ona się zakończyła? Czytelniku - musisz się tego dowiedzieć! Historia Jennifer i tajemniczego B. po prostu chwyta za serce. Dla mnie losy Ellie są właściwie jedynie tłem dla wydarzeń z 1960 roku, choć chronologicznie nastąpiły później. Autorka buduje napięcie i genialnie maluje emocje i nie da się nie czuć tej chemii pomiędzy głównymi bohaterami. Jojo Moyes świetnie przedstawia także świat sprzed pięćdziesięciu lat, te animozje, pozycje kobiet i mężczyzn, wartości i priorytety. Lata sześćdziesiąte w Londynie poznajemy także z perspektywy B... Co daje nam już całościowy pogląd na całą historię. Postaci zostały ukształtowane adekwatnie do czasów, w jakim przyszło im żyć - są realne, z krwi i kości, a Ellie mogłaby być po prostu naszą sąsiadką. Autorka prowadzi jej losy oraz Jennifer tak, że nie sposób wziąć głębszego oddechu pomiędzy rozdziałami - ciągle pojawiają się nowe przeszkody do pokonania, nowe wątki, nowe refleksje... Jojo Moyes wprost genialnie posługuje się językiem i w sposób bardzo elektryzujący opisuje nie tylko emocje, ale również przystępnie pisze o sprawach po prostu trudnych. Nie sposób odmówić autorce, że ma po prostu talent do poruszania tematów o cięższym kalibrze, a wydawałoby się, że tak powszechnych, że nie wymagają już komentarza. Zakończenie - dla mnie zupełne, wystarczające, rozrywające... Tego właśnie oczekiwałam, na to miałam nadzieję i nie zawiodłam się! Świetne ukoronowanie historii Ellie, Jennifer i B. Wprawdzie domyślałam się pewnych jego elementów, ale autorka - według mnie - specjalnie naprowadzała czytelnika na pewne tory... W każdym razie - ja jestem tą książką zachwycona i jestem pewna, że długo pozostanie w mojej pamięci.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
18-04-2018 o godz 20:10 przez: _obsessionwithbooks_
Jak duże mogło być moje zaskoczenie, gdy książka, której w ogóle nie planowałam czytać, okazała się jedną z lepszych wśród pozycji swojego gatunku. Młoda dziennikarka Ellie Haworth tkwi w toksycznej relacji z żonatym mężczyzną, z którym łączy ją romans. Pewnego razu przeglądając archiwalne dokumenty w swojej pracy, znajduje list mężczyzny adresowany do kobiety pochodzący z ubiegłego wieku. Niedługo potem akcja książki przenosi się do lat 60 minionego stulecia, gdzie poznajemy Jennifer Stirling. Kobieta na skutek wypadku samochodowego doznaje urazu głowy, w wyniku czego traci pamięć. Jennifer musi zaadoptować się w swoim otoczeniu oraz nauczyć się żyć według zasad wcześniejszej wersji samej siebie, z którą niekoniecznie się utożsamia. Jak widać po opisie bądź streszczeniu książki historie obu kobiet - Ellie i Jennifer - w którymś momencie będą się ze sobą łączyć. Bardzo ciekawym zabiegiem okazało się tu przedstawienie wydarzeń bez zachowania chronologii czasu. Takim sposobem poznając nowe fragmenty z życia bohaterów, możemy cofać się wstecz, by jeszcze raz spojrzeć na konkretną sytuację, mając tym razem przed oczami pełny obraz całego zdarzenia. Mimo iż narrator występuje tu w trzeciej osobie, jak gdyby krąży między postaciami, skupiając się przez pewien czas na jednej z nich, by przedstawić kolejne ważne etapy fabuły widziane ich oczami. Osobiście przyznam, iż retrospekcje czyli historia Jennifer Stirling o wiele bardziej przypadła mi do gustu i to właśnie ona uczyniła tę powieść wyjątkową. ,,Ostatni list od kochanka'' skończyłam czytać dwa dni temu, a ta książka nadal siedzi mi w głowie. Co więcej, już od bardzo dawna nie natknęłam się na pozycję, która poruszyłaby mnie tak bardzo, wywołując wewnątrz mnie ogromny bałagan emocjonalny. Listy adresowane do Jennifer lub te, z którymi możemy spotkać się na początku każdego rozdziału należące do zwykłych, nieznanych nam osób, a które Jojo Moyes udało się zdobyć za zgodą tychże ludzi, są czymś pięknym. Słowa, jakimi posłużyła się autorka w oddaniu uczuć bohaterów, są tak intensywne i przesiąknięte niemal prawdziwymi emocjami, że chcemy wierzyć, iż istnieją na świecie ludzie potrafiący kochać w taki właśnie sposób. Ponadto faktem jest, iż ta historia mogłaby się wydarzyć naprawdę, o ile rzeczywiście gdzieś na świecie podobna nie miała już miejsca. ,,Ostatni list od kochanka'' jest powieścią do bólu wiarygodną, w której bohaterowie często popsuci moralnie, popełniający liczne błędy i równocześnie odczuwający konsekwencje niewłaściwych decyzji ukochanych osób, tworzą smutny, przepełniony bólem obraz rzeczywistości. Wiecie, jestem osobą, która płacze i wzrusza się nawet przy niekoniecznie dobrych lekturach, jeśli tylko znajdzie ku temu odpowiedni powód. Jednak na tej książce nie wylałam ani jednej łzy. Co jakiś czas przewijały się w fabule momenty, kiedy byliśmy świadkami, zdawałoby się, kluczowego momentu. Wtedy to przeważnie pod koniec rozdziału pojawiało się jedno lub dwa zdania, w których zawarte zostały wszelkie potrzebne szczegóły do przekazania nam informacji odnośnie dalszego rozwoju zdarzeń, lecz które jednocześnie były tak bolesne i przygniatające człowieka od środka, że kończyłam czytanie, nie wierząc w to, co się właśnie stało. Uświadomienie sobie powagi sytuacji oraz tak wielkiej ilości cierpienia, straty i rozczarowania, które musieli unieść bohaterowie, była wręcz szokująca. W zasadzie nie jestem w stanie właściwie ubrać w słowa to, jak czułam się w takich chwilach. Potrafię natomiast z czystym sumieniem stwierdzić, że od dawna żadna inna książka nie trafiła do mnie tak głęboko. Nie będzie nowością, jeśli powiem, że oczywiście nie wszyscy uznacie ,,Ostatni list od kochanka'' za wyjątkowy i nie zaczniecie się nim zachwycać tak, jak ja. Jednak mimo to nie można odmówić tej książce nad wyraz wciągającej fabuły, świetnie wykreowanych postaci oraz określenia jej na swój sposób piękną. Ja osobiście zakochałam się w powieści Jojo Moyes, która według mnie zawiera w sobie wszystkie cechy genialnie napisanego dramatu romantycznego. Być może dzięki tej recenzji ktoś z Was również sięgnie po powyższą książkę i podzieli moją miłość do niej.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
18-01-2018 o godz 00:11 przez: Anonim
KOCHAJ ODWAŻNIE Po „Razem będzie lepiej” i „We wspólnym rytmie” wiedziałam, że styl Jojo Moyes jest wyjątkowy. Po „Ostatnim liście od kochanka” mam ochotę zapisać się do jej fanklubu. Ta autorka posiadła niezwykłą umiejętność ubierania w słowa tego, co trudno wypowiedzieć. Na początku powieści poznajemy Ellie Haworth, młodą dziennikarkę, pracującą dla pisma „Nation”. I od razu dowiadujemy się, że od ponad roku Ellie spotyka się z żonatym mężczyzną. Gdy redakcja jest w trakcie przenosin ze starego do nowego budynku, Ellie dostaje od swojej przełożonej bardzo proste zadanie. Ma napisać wyjątkowy tekst o tym, jak wyglądało pismo kiedyś, a jak prezentuje się dzisiaj. Bardzo proste jedynie w teorii, ponieważ dla Ellie wertowanie miliona zakurzonych zapisków, wygrzebanych z archiwum gazety, staje się początkiem zadania, które może zakończyć się dwoma scenariuszami. Albo pogrąży ją w rozpaczy. Albo podaruje skrzydła i wyzwoli. Ellie bowiem odnajduje list miłosny sprzed lat. Jak wnioskuje z treści, to list kochanka do zamężnej kobiety. Dzięki magii literatury przenosimy się w czasie do lat 60. XX wieku., aby poznać Jennifer Stirling – piękną, lecz nie do końca szczęśliwą, młodą mężatkę, oraz Anthony'ego O'Hare'a – reportera pracującego dla „Nation”. Anthony poznaje Jennifer podczas podróży zawodowej na Riwierę. Nie jest z niej szczególnie zadowolony, ponieważ ma przeprowadzić wywiad z Laurence'em Stirlingiem, bogatym biznesmenem. Mimo początkowych uprzedzeń Anthony i Jennifer zbliżają się do siebie, nie wiedząc jeszcze, że spotkali na swoich drogach miłość swojego życia. W potajemnie wysyłanych listach, Anthony wyraża wszystko to, czego nie umie wypowiedzieć będąc obok Jennifer. „Nie jestem pewny, czym na to zasłużyłem. Nawet teraz nie jestem tego pewny. Lecz już samo to, że mogę myśleć o Twojej pięknej twarzy, o Twoim uśmiechu i wiedzieć, że jakaś ich część może należeć do mnie, jest chyba najwspanialszą rzeczą, jaka się zdarzyła w całym moim życiu.” Oboje zdają sobie sprawę, że albo zatracą się w tym uczuciu bez granic, albo nie ma dla nich przyszłości. Nie chcą mieć siebie tylko trochę. Mimo tego, każde z nich dochodzi do tego wniosku w innym momencie swojego życia. Anthony pierwszy, później zaś Jennifer. Dla zamężnej kobiety w tamtych czasach hańbą byłoby opuszczenie męża. Jednak to nie jedyny powód. W skutek wypadku samochodowego Jennifer traci pamięć. Pomału ją odzyskuje, ale to zadanie nie jest łatwe, gdyż wszyscy wokół niej nie chcą odpowiadać na stawiane przez nią pytania. Jakby zmówili się, aby nic jej nie mówić. Ona jednak czuje, że coś jest nie tak. „Wiedziała prawie wszystko, co można o sobie wiedzieć, ale nie złagodziło to nieustannego poczucia destabilizacji, znalezienia się w niewłaściwym życiu.” Gdyby nie listy ukochanego, Jennifer zapewne nigdy nie odkryłaby prawdy. Niestety, zdaje się, że dla tych dwoje nie ma przyszłości. Ciągle się mijają, przegapiają szanse jakie daje im los, nie potrafią zrezygnować z życia, jakie prowadzą. Są nieszczęśliwi w swoim szczęściu, upajając się bezlitosną nadzieją, że kiedyś ich los się odmieni. Na razie jednak wspólne chwile, które łapią, muszą im wystarczyć. Nie wiedzą jednak, jak bardzo się mylą. Ponieważ „(...) miłość wymaga odwagi.” Tej samej odwagi wciąż brakuje Ellie. Ona też, podobnie jak para kochanków sprzed lat, stara się brać to, co los daje teraz. Na swojej drodze spotyka Rory'ego, pracownika archiwum, który pomaga jej szukać materiały do artykułu. Rory raczej nie jest w jej typie. W jej typie jest John, przystojny i inteligentny pisarz. Mimo to pomiędzy Ellie a Rory'm rodzi się przyjaźń. Ellie musi odpowiedzieć sobie na wiele trudnych, niewygodnych pytań, na które do tej pory unikała odpowiedzi, a listy Anthony'ego O'Hare'a stają się jej wskazówkami w drodze ku prawdziwej, odważnej miłości. Nie spotkałam wcześniej autora, który w tak wyjątkowy sposób pisałby o miłości. Jakby to była najważniejsza rzecz na świecie. Bo w gruncie rzeczy, jest. To dlatego zakochałam się bez reszty w twórczości Jojo Moyes. W końcu niepoprawni romantycy już tak mają – wierzą, że miłość jest najważniejsza. www.recenzie-anki.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
21-05-2018 o godz 21:24 przez: Meggie
Czasy pisania listów powoli odchodzą w zapomnienie, chociaż nadal wzbudzają sentyment wielu osób. Listy często wyrażały to, co trudno było okazać: tęsknotę, ból, radość, smutek i nadzieję. Na taki list czekało się z niecierpliwością i ciekawością zarazem. Mógł przynieść szczęście, ale także zburzyć wszystko. Mógł zmienić wiele, tak jak to było w przypadku Jennifer. W przepastnym archiwum młoda dziennikarka natrafia na niepozorny skrawek papieru. Gdy poznaje jego treść chce wiedzieć jeszcze więcej, jego historia zaczyna ją fascynować. Powoli kolejne listy z przeszłości wplatają się w życie Ellie, nie dając o sobie zapomnieć. Są piękne, wypełnione uczuciami, ponadczasowe i po tylu latach wciąż uderzają z siłą huraganu targając sercem. Jak potoczyły się losy autora listu Anthony’ego i jego ukochanej Jennifer? Czy mimo przeciwności odnaleźli drogę do szczęścia? Czy może ich uczucie wypaliło się i pozostały tylko listy i wspomnienia? O książkach pisarki czytałam wiele dobrego, że są piękne, z przesłaniem, życiowe. Postanowiłam więc to sprawdzić tym bardziej, że sam opis na okładce zapowiada ciekawą i tajemniczą treść. Na początku poznajemy Ellie Haworth i skrawek jej życia. To młoda, ale nieco zagubiona kobieta. Ma dobrą pracę i mężczyznę, za którym wciąż tęskni. Niestety są też pewne ograniczenia, on ma żonę i nie zawsze mogą swobodnie porozmawiać, czy się spotkać. Ellie ma nadzieję, że to się zmieni i w końcu John wybierze tylko ją. Brnie więc dalej w ten skomplikowany związek i cieszy się tym, co dostaje. Gdy przypadkiem natrafia na list Anthony’ego, jego treść przyciąga ją i wzbudza uśpione uczucia. Postanawia więc za wszelką cenę poznać los tej dwójki tym bardziej, że w pewnym sensie przypomina jej własny los i jej nadzieje na przyszłość. Czy obie historie przyniosą szczęście, czy tylko ból? Dobrym zabiegiem jest przedstawienie naprzemiennie czasów obecnych i lat 60-tych, w których to rozpoczął się romans Anthony’ego i Jennifer. Dzięki temu można mocniej wczuć się w opowieść i lepiej poznać bohaterów, ich uczucia i problemy. Uwidacznia to też zmiany, które nastąpiły w ciągu tych lat. Obraz staje się wielowymiarowy i pełny. Muszę przyznać, że z początku trudno mi było wczuć się w opowieść. Może za sprawą Ellie, która nie do końca wzbudziła moją sympatię. Natomiast historia Jennifer i Anthony’ego zafascynowała także i mnie. Bardzo byłam ciekawa, co wydarzyło się dalej i czy ich uczucie przetrwało tak wiele zawirowań. Jennifer to postać, która od razu wzbudza sympatię, ale też pewien szacunek. Pewnie trochę dziwnie to zabrzmi, ponieważ wdała się w romans, ale to silna kobieta, walcząca o własne szczęście, ale równocześnie licząca się z uczuciami innych. Jej wybory nie zawsze są właściwe, miota się pomiędzy tym, czego pragnie, a tym, co powinna zrobić. Polubiłam tę bohaterkę i trzymałam kciuki, by jej życie poukładało się pomyślnie. Tak samo było w przypadku Anthony’ego. Mieszane uczucia miałam natomiast w stosunku do Ellie i jej związku oraz podejścia do życia. Na szczęście stopniowo widać, jaka zmiana w niej zachodzi i jak wiele korzyści może przynieść zmiana nastawienia do życia i wzmocnienie poczucia własnej wartości. W pamięci też pozostaje krótka, ale mocna rola Jessiki. Jej postawa i słowa wzbudzają podziw. „Ostatni list do kochanka” to opowieść, która pozostaje w pamięci, refleksyjna, życiowa i zniewalająca. Wzbudza ciekawość i przypomina o tym, że warto zawalczyć o własne szczęście, mimo przeciwności i opinii otoczenia. Życie jest zbyt krótkie, by ściśle trzymać się wytyczonych granic, czasem warto je przekraczać, by być szczęśliwym. Trzeba tylko znaleźć w sobie nieco odwagi i z nadzieją spojrzeć w przyszłość. http://wyczytane-ksiazki.blogspot.com/2018/05/ostatni-list-od-kochanka-jojo-moyes.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
17-02-2018 o godz 08:19 przez: Księgozbór
Czy szczęśliwa małżonka z kilkunastoletnim stażem i trójką dzieci może być autorką dobrych romansów? To pytanie oczywiście retoryczne, gdyż Jojo Moyes od lat tworzy powieści miłosne na bardzo przyzwoitym, a nawet najwyższym poziomie. Tak przynajmniej „piszą” i „mówią” o niej, bo dla mnie – stroniącego od tego rodzaju literackich uniesień – „Ostatni list do kochanka” był pierwszym razem… Historia, rozgrywająca się w Londynie i na francuskiej Riwierze w latach 60. XX wieku, jest z pozoru dość sztampowa – młoda Angielka, Jennifer, żona nieprzyzwoicie bogatego magnata w branży wydobywczej, nie jest w swoim związku szczęśliwa. Więcej – nie była do tragicznego wypadku samochodowego i też nic nie zmieniło się po nim. Może oprócz istotnego faktu – praktycznie zupełnie straciła w jego wyniku pamięć. „Jeju, amnezja, kolejny ograny motyw” – pomyślicie. W tym wypadku jest to jednak ciekawy zabieg literacki, bowiem po kolizji i rehabilitacji, odkrywa w zakamarkach swojej ogromnej garderoby… listy od kochanka, tajemniczego B. I w tym momencie najważniejszy trik zastosowany przez Moyes – autorka zrywa z chronologią zdarzeń, rzucając czytelnika raz w zdarzenia sprzed wypadku i płomienny romans z Anthonym „Bootem” O’Harem, zgorzkniałym alkoholikiem, dziennikarzem i rozwodnikiem, a raz w historie Jennifer po tragedii i jej próby odnalezienia kochanka. Do tego dochodzi mąż głównej bohaterki (Laurence), który – jak się okazuje – wie o wszystkim. Ale to nie koniec… Jojo Moyes spina historię postacią współczesnej nam dziennikarki – Ellie, która, szukając materiałów do artykułu, odkrywa w archiwum swojej gazety płomienne, miłosne listy Boota do Jennifer. Znalezisko ma, koniec końców, wpływ na życie Ellie, która sama ma romans z żonatym mężczyzną… Pomysł z takim poszatkowaniem historii i zastosowaniem „współczesnej” klamry bez wątpienia jest ciekawym chwytem literackim. Moyes wyraźnie też stosuje trochę inny styl w opisach i dialogach. Fragmenty współczesne nie posiadają lekkości i widocznego zapału, a dialogi brzmią tak, jakby były z trudnością ciosane z potężnej, kamiennej bryły. Co innego rozdziały przenoszące nas w lata 60. – płynność, namiętność, pasja. Jest to bez wątpienia celowy zabieg, pokazujący czytelnikowi w jak „topornych” – pod względem komunikacji, pisania o emocjach, a wręcz okazywania miłości – czasach żyjemy. Siłą tej książki jest też zestawienie obu angielskich społeczeństw – tego sprzed pół wieku, ze współczesnym nam. Inne podejście do roli kobiety, seksu, życia w małżeństwie, rozwodów… Tego w romansie nie spodziewałem się i za to duży plus dla autorki. Polecam powieść Moyes, zarówno do samotnego sączenia kolejnych kartek, na przemian z dobrym winem, jak i czytania… w małżeńskim łóżku (podobno i tak Netflix rozbija związki). A poza tym – to romans – nie ma nic przyjemniejszego niż oderwanie się od szarej rzeczywistości… „Spróbuj! Wybór masz duży; miłość to loteria –wyciągasz los: - noc ciemna lub świetlna feeria.” (źródło: „Faust” J.W. Goethe) Pozdrawiam T.C. https://ksiegozbiorczyta.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
03-05-2018 o godz 10:14 przez: KobieceRecenzje365
„Ellie, młoda dziennikarka, natrafia na ślad romansu sprzed lat. Po wielkiej miłości, która połączyła młodą mężatkę Jennifer i Anthony’ego, szorstkiego w kontakcie, ale wrażliwego reportera, pozostały tylko listy. Przejmujące i wyjątkowe, fascynują Ellie na tyle, że postanawia poznać historię zakazanego związku i odkryć tajemnicę jego dramatycznego końca. Czy historia miłosnego skandalu z przeszłości może zupełnie odmienić życie samej Ellie i jej relację z żonatym mężczyzną? To inspirująca historia o tym, że warto znaleźć odwagę do podjęcia decyzji, która pozwoli zyskać to, co w życiu najcenniejsze. Nawet wbrew zdrowemu rozsądkowi i na przekór konwenansom.” "Odwaga jest początkiem działania, a szczęście jego końcem." Myślę, że większość z Was zna twórczość Jojo Moyes, bo autorka ma na swoim naprawdę dużo powieści. Ja przygodę z jej twórczością rozpoczęłam stosunkowo niedawno, bo „Ostatni list od kochanka” to pierwsza książka, którą udało się mi przeczytać. Słyszałam wiele pochlebnych opinii o jej powieściach, więc postanowiłam iść za tłumem i dać autorce szansę. Muszę przyznać, że powieść pozytywnie mnie zaskoczyła i na pewno zapoznam się z innymi książkami autorki. Jako typowa kobieta lubię czytać romanse i zatracać się w pięknych historiach miłosnych, a ta książka jest właśnie taka. To zapadająca w pamięci opowieść o niespełnionej miłości, której na drodze do spełnienia stało wiele przeciwności losu. Historia zafascynowała mnie swoją fabułą na tyle, że nie potrafiłam się od niej oderwać i naprawdę z zapartym tchem i bijącym sercem śledziłam opowieść z przeszłości oraz tą teraźniejszą. Oczywiście obydwie historie mają ze sobą wspólny element, jakim jest zakazany związek i przez to tworzą spójną i bardzo wciągającą całość. Opowieść z przeszłości wpływa na życie trzydziestoletniej reporterki i uświadamia jej, co w życiu jest najważniejsze. Chciałabym mieć pewność, że postępuję właściwie. Że to będzie warte całego cierpienia, które spowoduję." Jojo Moyes pisze lekko, pięknie i bardzo obrazowo i choć w książce znajdziecie sporo opisów, to w żadnym wypadku nie są one nużące, one są potrzebne, by dobrze zrozumieć tę historię. To piszę ja, osoba, która naprawdę nie przepada za licznymi opisami, więc jeżeli mnie one nie przeszkadzały, to z Wami będzie tak samo, jestem o tym w stu procentach przekonana. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że to powieść to takie standardowe babskie czytadełko, ale to tylko pozory, bo książka przepełniona jest emocjami tymi dobrymi, ale także złymi. Podczas czytania sama odczuwałam ból i tęsknotę i bardzo łatwo było mi utożsamić się z Ellie, bo choć sama nie przeżyłam takiej historii, to takie sytuacje nie raz mają miejsce, bo przecież serce, to taki narząd, który nigdy nie współgra z rozumem. To powieść, która na pewno na długo zagości w mojej pamięci, bo dzięki niej kolejny raz uwierzyłam w siłę miłości. "Jeżeli kochasz, to kochaj odważnie." Gorąco polecam! Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Znak.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
29-01-2018 o godz 21:04 przez: werka777
Akcja powieści została rozegrana na dwóch płaszczyznach czasowych. Obracając się w kręgach jednej z nich napotykamy młodą dziennikarkę Ellie, która angażując się w sprawy zawodowe szuka usprawiedliwienia sytuacji, w której się znalazła. Romans z żonatym mężczyzną bywa oznaką egoizmu. Czy Ellie też tak uważa? I czy znajdzie się ktoś, kto postanowi pomóc jej trzeźwo spojrzeć na jej życie? Z kolei na kartach przeszłości wciąż pozostaje miejsce na spektakularne zakończenie historii miłości, która choć w końcowej fazie dramatyczna, wciąż mogła nie powiedzieć jeszcze ostatniego słowa. Piękna, wyniosła Jennifer, kobieta z wyższych sfer i po raz pierwszy tak prawdziwie zakochany dziennikarz Anthony. Czy to, co mieli sobie do powiedzenia zawiera ostatni list, a może jest jeszcze coś więcej? To nie jest szybko łapiąca za serce powieść przypominająca emocjonującą „Zanim się pojawiłeś”. To nie chwytliwy romans czy powieść ograniczona do namiętnych uniesień i westchnień. To raczej książka wymagająca cierpliwości, która z czasem zaczyna się opłacać. Natkniecie się tutaj na kontrowersyjny obraz dwóch związków, których członkowie szukali i szukają odpowiedzi na dręczące ich pytania. Jest prawdziwa, wielka, skłaniająca do poświęceń miłość i jest też układ zawarty na szczątkach uczuć i nadziei na nie wiadomo co. Budzące sprzeciw relacje, moralne dylematy, ukrywający się zdradzający i ci zdradzani, wcale nie tacy ślepi. Motyw listów z przeszłości, który choć nie do końca oryginalny, w literaturze często niosący ciekawe rozwiązania. Tak też było. Książka jest wartościową pozycją, choć nie do końca odprężającą i lekką. Jojo Moyes postawiła na skomplikowany obraz uczuć i podobnej zasady trzymała się przy przekazie treści. Trzeba czytać uważnie, by pośród mnogości pełnych imion i zdrobnień – fundowanych naprzemiennie – przypadkiem się nie pogubić. Bywały momenty, kiedy czułam się zakłopotana, bywały i takie, kiedy trochę się nudziłam. Brnęłam jednak do końca coraz bardziej angażując się w całą historię i choć nie jest to najlepsza książka tej autorki, nie poskąpię jej określenia, że jest dobra. To nie jest rozpalający romans z pełnymi namiętności wrażeniami fundowanymi przez tytułowego kochanka. To raczej oparty na listach, ostrożnych gestach, przeszkodach - obraz szczęśliwej, ale i nieszczęśliwej miłości, w której ubiegający czas i refleksje najważniejszą odgrywają rolę. Jak już wspomniałam, nie czytałam tej historii z zapartym tchem, niejednokrotnie odkładając ją na bok, by odpocząć. A jednak mimo wszystko powiem, że to na swój sposób wartościowa powieść, której finał naprawdę chce się poznać. https://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/2018/01/ostatni-list-od-kochanka-jojo-moyes.html#more
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
14-01-2018 o godz 22:58 przez: redgirlbooks
Ellie jest młodą dziennikarką, dla której praca znaczy prawie wszystko. Dostaje za zadanie zebranie materiałów z artykułów dla kobiet sprzed pięćdziesięciu lat i stworzenia z nich czegoś nowego. Podczas przeszukiwań archiwum znajduje w jednej z teczek list miłosny z 1960 roku. Budzi on w niej mnóstwo emocji i kobieta postanawia poznać dalszy ciąg zawartej w niej historii. Jennifer z pozoru ma wszystko: cudowne życie i bogatego męża. Jest piękna, a mężczyźni się za nią oglądają. Kiedy ją poznajemy, znajduje się w szpitalu z powodu wypadku, z którego ledwo uszła życiem. Ma amnezję, z powodu której nie wie kim jest i nie pamięta swojej przeszłości - a to dopiero początek. Powrót do domu napawa ją przerażeniem. Czuje, że budynek, w którym mieszkała jest dla niej obcy i nie rozumie dlaczego nie czuje cieplejszych uczuć do swojego męża. Stara się dowiedzieć czegoś, co zapełniłoby luki w jej pamięci, ale mąż i matka zbywają jej pytania milczeniem. Podczas porządków w domu, natrafia na książkę, do której schowano list. Z czasem natrafia na inne, a z nich poznaje swoje niezliczane oblicza: impulsywne, namiętne, skore do złości i przebaczenia. Każde adresowane do niej - od mężczyzny, którego kochała ze wzajemnością. Co łączy Ellie z teraźniejszości i Jennifer z przeszłości? Mężczyźni, którzy są dla nich zakazanym owocem. Jennifer i Ellie mogą nie sprawiać pozytywnego wrażenia. Jedna zdradza męża, a druga jest kochanką. Jednak to kobiety, które chciały być przede wszystkim kochane. Były zagubione i nieszczęśliwe. I o ile Ellie miała łatwiej, by ukierunkować swój los na lepszy tor, to Jennifer żyła w takich czasach, gdzie odejście od męża wywoływało skandal. "Ostatni list od kochanka" to zapadająca w umysł i serce, historia o straconych szansach, o przewrotnym losie i niespełnionej miłości. Mogłabym ją trochę porównać do "Love Rosie" C. Ahern, bo tak jak i tam - tu również bohaterowie się mijają. Początek nie czytało mi się najlepiej, ale byłam na tyle zaintrygowana, że nie odłożyłam jej. Im bardziej zagłębiałam się w historii, tym bardziej mnie wciągała. Książkę przeczytałam w jeden dzień. Jednak nie ukrywam, że brakowało mi tu większych emocji. Owszem dopingowałam bohaterom, czekałam na szczęśliwe zakończenie. Czułam pewnego rodzaju nostalgie podczas czytania, ale to tyle. Nie zatrzęsła moim serduchem, nie sprawiła, że z nerwów obgryzałam paznokcie. Pomimo to piękna historia, którą warto przeczytać. Myślę, że bardziej wrażliwych ode mnie będzie potrafiła wzruszyć. Chociaż nie zapewniła mi emocji, których uwielbiam to i tak ją pokochałam. Jojo Moyes w swoich książkach pokazuje, żeby kochać odważnie i tak żyć. Inspiruje nas jak odnaleźć w sobie odwagę i walczyć o to, co kochamy.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
21-01-2018 o godz 11:03 przez: Agnieszka
Po czym poznać dobrą książkę? Po tym, że nie możesz doczekać się zakończenia, a jednocześnie wcale nie chcesz docierać do ostatniej strony i żegnać się z lekturą. Po tym, że jadąc autobusem jak nigdy masz nadzieję, że będą korki, bo zyskasz dodatkowe minuty na czytanie. Po tym, że stwierdzasz, że wcale nie potrzebujesz ośmiu godzin snu i masz jeszcze czas na czytanie, choć doskonale wiesz, że poranek boleśnie zweryfikuje twoje poglądy. A może po tym, że odkładając książkę myślami wciąż jesteś z jej bohaterami? Wszystkie powyższe stwierdzenia doskonale pasują do najnowszej książki Jojo Moyes "Ostatni list od kochanka". Muszę przyznać, że tytuł początkowo osłabił mój entuzjazm - bałam się, że będzie to coś w stylu Grey'a, podłe romansidło z przewidywalną fabułą i sztampowym wzdychaniem w stronę ukochanego niedostępnego z miliona dziwnych powodów. Jednak na okładce widniało nazwisko autorki, którą skradła sobie moją sympatię książką "Razem będzie lepiej", więc postanowiłam spróbować. I nie żałuję żadnej przeczytanej strony. Ellie jest dziennikarką w gazecie. Przypadkiem w archiwum natrafia na ślad romansu sprzed lat - odnajduje pełne uczucia listy mężczyzny do ukochanej kobiety. To wszystko, co zostało po miłości, która połączyła młodych ludzi ponad czterdzieści lat wcześniej. Znalezione wyznania poruszają i fascynują Ellie na tyle, że postanawia poznać historię zakazanego związku i odkryć, jak zakończyła się ta historia i co stało się z jej bohaterami. Tym bardziej, że Ellie także uwikłana jest w skomplikowaną relację, która tylko pozornie ją uszczęśliwia. Akcja książki dzieje się w dwóch przestrzeniach czasowych - w latach sześćdziesiątych i w roku 2003. I choć bohaterów książki dzielą dekady, różnice w podejściu do życia, panujące reguły społeczne i konwenanse, to nie zmienia się jedno - każdy z nas chce kochać i być kochanym. Każdy marzy o wielkiej miłości, odnalezieniu swojej mitycznej drugiej połówki i dopasowaniu się do drugiej osoby niczym dwa zgrabne puzzle leżące obok siebie. Nie zmienią tego czasy, w których żyjemy, sytuacja na świecie, czy postęp technologiczny. Miłość to potrzeba każdego człowieka - czy jednak można dla niej zrezygnować z innych rzeczy i jak wiele jesteśmy w stanie poświecić? Czy jej odnalezienie zawsze oznacza szczęście? Książka jest idealną lekturą na popołudnie pod kocem, gdy chcemy oderwać się od codzienności i zanurzyć w zupełnie innym świecie. To babska powieść z romansem w tle, ale dobrze napisana, poruszająca i zmuszająca do refleksji. Pewne wątki są klasyką gatunku, ale nie brakuje też zaskoczeń i zwrotów akcji. To naprawdę dobra rozrywka, przeczytałam książkę z przyjemnością i z czystym sumieniem polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
09-05-2018 o godz 08:09 przez: kendi
„Młodzi nie maja monopolu na złamane serca” Po przeczytaniu innej książki Jojo Moyes – z dość duża rezerwą podeszłam do tej książki. Ale ciągle słyszałam, że to jej najlepsza książka i naprawdę dobra. Pierwsza połowa książki była dla mnie dość nudna i o mało nie przestałam jej czytać, ale dobrze, że nie przerwałam, bo druga połowa to miód na duszę. Ellie nie miała szczęścia w miłości, wiec złapała się ostatniej deski ratunku – romans z żonatym mężczyzną. Seks, co 10 dni, kilka telefonów na miesiąc i kompletny brak zaangażowania z jego strony. Ale mimo wszystko, wciąż naiwnie wierzyła, że on kiedyś odejdzie od żony i będą żyli razem długo i szczęśliwie. Pewnego dnia główna bohaterka trafia na miłosne listy napisane dość dawno temu. Listy są tak piękne i wzruszające, że postanawia dowiedzieć się, co stało się z kochankami. Wchodząc w tą historię zaczyna dostrzegać, że jej życie nie jest takie, jakie powinno być. Często, gdy nie widzimy problemu – warto zerknąć na nasze życie z perspektywy trzeciej osoby. I Ellie rozpracowując romans sprzed 40 lat właśnie wciela się w pozycję widza. Druga część książki sprawiła, ze raz płakałam ze wzruszenia, raz śmiałam się na całego. Mówi się, że nie należy budować szczęścia na nieszczęściu. Może, dlatego para zakochanych została rozdzielona, bo chcieli być razem zostawiając swoje rodziny. Czy jednak tak musiało się stać? Kto był winien błędu, że kochankowie nie spotkali się wtedy, gdy byli gotowi na wspólne życie. Podobno miłość pokona każdą przeszkodę. Ale niestety nie zawsze. Czasem los zadrwi sobie z nas. Życie jest za krótkie by nie być zdecydowanym na szczęście, bo czasem wszechświat nie ma sił już czekać pewnego dnia daje sobie spokój. „I TAK CIĘ KOCHAM – NAWET, JEŚLI NIE MA ŻADNEJ MNIE, ŻADNEJ MIŁOŚCI ANI ŻADNEGO ŻYCIA – KOCHAM CIĘ.” To nie jest typowy romans, ale historia o tym, że czasem tak mocno kochamy kogoś, że złamiemy wszystkie zasady i konwenanse, żeby tylko być z tą osobą. Historia – daje sporo do myślenia. Jest piękna i zarazem smutna. Kiedyś rozwód oznaczał to samo czy śmierć. Ale jak w każdej epoce zdarzali się buntownicy, dzięki którym my kobiety chodzimy w spodniach, możemy się rozwodzić bez konsekwencji wykluczenia z życia. Itd. Moyes pięknie opisuje Stary Londyn i Lazurowe Wybrzeże. Czułam się jakbym przemykałam się pomiędzy pasażerami na dworcu Paddington. Czytając tak osobiste listy trochę czułam się jak intruz, który wchodzi tam gdzie nie jest mile widziany. To była fascynująca lektura, mimo, ze taka literatura nie jest w moim stylu, to ogólnie jestem zachwycona ta historią. I po cichu zazdrościłam tej miłości, mimo zakazanej i nieszczęśliwej, – ale prawdziwej gorącej.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
08-02-2018 o godz 19:59 przez: aneta
Zdrada. Nie jedno, lecz kilka złamanych serc. Bo zawsze ktoś cierpi, zawsze ktoś będzie wylewał łzy. Jednak, najpierw to, co wszystko poprzedza. Brak zrozumienia? Przygasłe uczucia? I wtedy pojawia się ta obca osoba, która jest powodem tego całego bałaganu w twoim sercu i już wiesz, że masz kłopoty. Najpierw jeden wielki błąd, którego tak naprawdę nie żałujesz. Brniesz w to dalej. Ranisz osobę, z którą jesteś w związku, jednak tego nie widzisz. Jesteś na to ślepy. Usprawiedliwiasz się, nie żałujesz. Potem mogą pojawić się wyrzuty sumienia, które i tak szybko gasną. Niszczysz osobę z którą jesteś związany. Upokarzasz ją, ale dla ciebie liczą się, tylko twoje uczucia. Te gorące namiętne chwile, które zatrzymujesz w głowie. Powieść Jojo Moyes to nic innego, jak historie osób w jakikolwiek sposób uwikłane w zdradę. Zacznę od historii opisanej z lat sześćdziesiątych. Nie polubiłam samolubnej, zepsutej laleczki jaką była Jennifer. Nie rozumiałam tej kobiety, nie potrafiłam jej współczuć i w żaden sposób nie mogłam pojąć, jak jej romans można było uważać za piękny. Wielokrotnie raniła swojego męża, jednak ona tego zdawała się nie dostrzegać. Powoli go niszczyła, przeistoczyła w obcego człowieka, tylko dla tych chwil przyjemności z kochasiem. I nie rozumiem jak można płakać nad jej losem, podczas gdy to samolubne babsko była tą osobą, która podjęła decyzję. I z całą pewnością nie podobało mi się, że autorka ukazała tę kobietę, jaką bohaterkę dramatu, podczas gdy to ona była katalizatorem. Nie polubiłam też Ellie, współczesnej bohaterki powieści. Ta marna imitacja kobiety, nie potrafiła nawet na moment wczuć się w skórę żony, matki, kobiety, której kradnie mężczyznę; kawałek po kawałku, rujnując czyjąś rodzinę. Nie potrafię pojąć ogromu głupoty takich ludzi. Gardzę nimi i szczerze życzę im wszystkiego, co najgorsze. Bo wszyscy zdradzający nie mają pojęcia, co czuje ta druga strona. Jak to jest być zdradzonym, podczas gdy kochasz, ufasz, pokładasz wszystko, co najlepsze w tej swojej drugiej połowie, w tym samym czasie, gdy ta się zabawia z innym! Bo to w końcu „było silniejsze od nich”, prawda? Najnowsza powieść Jojo Moyes jest zdecydowanie najlepszą spośród wszystkich. Nie sposób przejść bez emocji, tak samo jak nie sposób zapomnieć. To jedna z tych historii, która zostaje ci na dłużej w pamięci, podczas gdy tak usilnie chcesz ją wyrzucić z głowy. „Ostatni list od kochanka” nie jest typowym romansem, to skomplikowane historie ludzi zmagających się ze zdradą; zaś prawdziwa korespondencja osób uwikłanych w romans rozpoczynająca każdy rozdział, tylko uzmysławia nam ogrom tego problemu.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
28-01-2018 o godz 16:30 przez: dobrerecenzje.pl
Powieść autorki bestsellerów - Jojo Moyes ”Ostatni list od kochanka” to dwie historie, które dzieli czas-przeszło czterdziestu lat. Dwie kobiety Ellie i Jennifer. Kobiety obarczone bagażem doświadczeń. Jedna jest w związku z żonatym mężczyzną, a druga po wypadku samochodowym cierpi na amnezję, a tak naprawdę wszystko zaczyna się od odnalezionych listów miłosnych, które zostały znalezione w archiwum redakcji, w której pracuje Ellie. Jennifer-uprzejma, opanowana i zawsze spokojna. Takimi słowami opisywali ją jej przyjaciele. Wzór kobiecych cnót, zawsze doskonale przygotowana, nigdy nieulegająca emocjom, po prostu ”idealna żona”. Gdyby tylko ci wszyscy ludzie znali prawdę. Wszak jej mąż nie jest złym człowiekiem. Na swój sposób nawet był dobrym ojcem. Co w tym dziwnego, że bycie miłym dla Jennifer przychodzi mu z takim trudem? Ilu mężczyzn zdołałoby wybaczyć żonie, że zakochała się w kimś innym? Dlatego wmówiono jej, że jej kochanek zginął podczas wypadku, jadąc razem z nią. Lecz to było okrutne kłamstwo. Czy więc Jennifer i Anthony spotkają się po latach? Gdy wreszcie obie kobiety (Jennifer i Ellie) spotykają się, Jennifer opowiada o wypadku na mokrej drodze, o śmierci niewinnego mężczyzny i o czterech latach, przez które żyła w małżeństwie jak lunatyczka, trzymając się wyłącznie dzięki pigułkom i narodzinom córki. Ellie także uwikłana w toksyczny związek z żonatym mężczyzną, który i tak w końcu ja zostawił. Fajna, lekka historia, która odkryta została po czterdziestu latach, dzięki dziennikarce, która odnalazła listy kochanków, gdzie okazuje się, że małżeństwo Jennifer oparte jest wyłącznie na kłamstwie. Przeczytajcie tę historię. Autorka w bardzo profesjonalny sposób ukazała historię i charakterystykę postaci w sposób bardzo klarowny i jasny. Na początku każdego rozdziału tej książki znajduje się fragment prawdziwego, ostatniego listu, maila lub innego rodzaju korespondencji. Książka wydana w trzech częściach, w miękkiej oprawie, zawierająca 26 rozdziałów i 523 strony. Bardzo zachęcam do czytania.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-02-2018 o godz 12:10 przez: iza20
Kolejna świetna pozycja z repertuaru Jojo Moyes. Niby zwykły obyczaj przeplatany romansem - jednak (tak jak każda książka autorki) opowieść ma drugie dno, skłania do refleksji i podprogowo daje przekaz, żeby walczyć o to co ważne z całych sił. Powieść napisana jest dwutorowo - śledzimy losy współczesnej dziennikarki i dwójki bohaterów żyjących w Londynie XX wieku. Głównym wątkiem jest historia arystokratki tkwiącej w nieszczęśliwym małżeństwie. Podczas jednego ze spotkań służbowych męża - kobieta poznaje Anthony’ego. Niezbyt ciekawa znajomość, przeradza się w wielką namiętność ograniczoną, panującym w latach ’60 XX wieku, ostracyzmem społecznym. Jennifer jest sprowadzona do roli ozdoby męża – ma pięknie wyglądać i godnie reprezentować dom. Wraz z upływem lat, obyczaje się zmieniają, a kobietę coraz bardziej uwiera bycie sprowadzoną do wytwornego gadżetu Larry’ego. Czytając książkę nasuwa się refleksja, na temat życia kobiet w ubiegłym wieku. Autorka dużo rozprawia o roli kobiet w społeczeństwie, o tym co im wolno a co nie, o podwójnych standardach moralnych. Losy bohaterów trochę przypominają dzieje Scarlett i Rheta z „Przeminęło z wiatrem” Margaret Mitchell. Jennifer i Anthony kochają się na zabój, ale uwarunkowania społeczne i ciągłe przeciwności losu stają im na drodze do szczęścia. „- Myślisz o niej czasami? – pyta Douglas. - O kim? - O żonie Johna. Myślisz, że ona wie? (…) Nie myślę o niej i nie mam poczucia winy. Bo wątpię, żeby coś takiego mogło się stać, gdyby byli ze sobą szczęśliwi (…) - Wy, kobiety, macie kompletnie chybione wyobrażenie na temat mężczyzn (…). Wcale nie musi być nieszczęśliwy, żeby z Tobą sypiać.” Łatwa i przyjemna lektura :) Myślę, że spodoba się każdemu, kto chce oderwać się trochę od szarej rzeczywistości i popodglądać życie rozpieszczonej angielskiej socjety. zapraszam na bookalove https://www.facebook.com/Bookalove-2021635371408433/ :)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
25-01-2018 o godz 21:19 przez: eirrid
Ellie i Jennifer. Bohaterki, których losy dzieli ponad czterdzieści lat. Jeden tajemniczy list, który niespodziewanie zmieni życie ich obu. Niespełniona miłość. Ogromne życiowe rozterki. Historia Jennifer dzieje się w latach sześćdziesiątych XX wieku. Młoda, piękna mężatka ulega wypadkowi i traci pamięć. Powoli odkrywa kim była przed wypadkiem i co się tak właściwie wydarzyło, że doprowadziło do tej sytuacji. Dowiaduje się, że prowadziła podwójne życie. W jednym była idealną panią domu, mającą kochającego i niesamowicie bogatego męża, grupkę (fałszywych) przyjaciół i poczucie ogromnej samotności. W drugim kochała i była kochaną, na przekór konwenansom poznała, co to prawdziwe pożądanie, tęsknota i miłość. Ellie żyje współcześnie. Jest kobietą niezależną, dziennikarką, która ma romans z żonatym mężczyzną. A ten umiejętnie wykorzystuje jej słabość i przywiązanie. Jest tak niedowartościowana i zapatrzona w swojego "ukochanego", że nie docierają do niej ostrzeżenia przyjaciół. Ellie poznaje historię Jennifer najpierw z listu, który przypadkowo znajduje w archiwum gazety, w której pracuje. Część miłosnej opowieści zawarta w listach tak bardzo ją intryguje, że postanawia odnaleźć tajemniczą J. i dowiedzieć się jak potoczyły się losy J. i B.. W końcu poznaje Jennifer. Kobieta opowiada jej historię niespełnionej miłości, a Ellie odnajduje w młodej Jennifer cząstkę siebie. Dzięki rozmowom, jakie obie prowadzą, Ellie zaczyna realniej spoglądać na swój "związek". Jak się kończy ta historia i czy czytelnik pozna treść Ostatniego listu od kochanka? Nie zdradzę - trzeba się o tym samemu przekonać. Mogę jedynie gorąco zachęcić do tej lektury. Nie jest to typowe lekkie romansidło. Raczej gorzko-słodka historia o (czasem niszczycielskiej) sile miłości, a także o odkrywaniu swoich słabości i dążeniu do bycia lepszym człowiekiem. Polecam i dziękuję Wydawnictwu Znak literanova!!!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
24-01-2018 o godz 14:52 przez: Granna
Książka opowiada o losach dwóch kobiet, z różnych epok, które zostały połączone historią tajemniczych listów. Ellie, młoda dziennikarka, która mogloby się wydawać żyje życiem wyśnionym przez większość kobiet w jej wieku: prestiżowa praca, własne mieszkanie, niezależność oraz mężczyzna, który niestety jest mężem innej kobiety. Okoliczności sprawiają, że w jej ręce wpada teczka z niebieskimi kopertami. Jej dziennikarski zmysł doprowadza ją do rozwiązania historii miłosnej sprzed lat. Jennifer, młoda mężatka z lat 60tych, towarzyska i otwarta, lecz do czasu wypadku, który wszystko zmienia i komplikuje. W jej ręce również trafiają niebieskie koperty, od tajemniczego B., którego Jennifer próbuje odnaleźć. Moyes opowiada historie obu kobiet naprzemiennie, uzupełniając i dopowiadając kolejne fragmenty złożonej relacji jak układankę. Przez taki zabieg fabuła zaciekawia i sprawia, że kartki przerzuca się coraz szybciej, by dotrzeć do finału. Tak jak jedną z głównych bohaterek, lektura skłoniła mnie do refleksji nad własnym związkiem. Dobrze jest być odważnym i szczerym w relacji ze swoim ukochanym, to procentuje. Wydaje mi się, że to jedno z głównych przesłań, które płynie z książki "Ostatni list od kochanka". Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
25-05-2018 o godz 09:22 przez: Karo
Kolejna pozycja Jojo Moyes, która absolutnie mnie urzekła i wciągnęła. Dwie historie miłosne opisane w przepiekny sposób, ukazanie problemów miłosnych "dawniej i dziś". Idealne przedstawienie szerokiej gamy uczuć. Książka przypominająca jak ważne w wyrażaniu uczuć jest słowo, jaką ma siłę i że może być sposobem na przetrwanie w ciężkich czasch. Historia zakończona happy endem, ale sam koniec pozostawia pole do wyobrazi jak dokładnie mogły potoczyć się losy bohaterów - nic nie jest napisane wprost. Książka, choć gruba, dobrze się czyta (pomijając fakt, że wciaga ze względu na akcję) ponieważ jest podzielona na rozdziały i do tego którtkie podrozdziały. Książka ukazuje do czego może być zdolna kobieta w imię miłości, ile może wycierpieć i jak wiele zaryzykować. Mimo szczęśliwego zakończenia nie jest to cukierkowe love story, książka trzyma w napięciu, szczególnie część opisujaca losy Jennifer i Boota. Dla mnie książka z grona "idealnych i ulubionych" przede wszystkim ze względu na połaczenie "nowego i starego", XXI w oraz lat kiedy nikt nie wiedział co to sms oraz fb. Polecam książkę zarówno fanom twórczości Moyes oraz tym, który po tą pozycję sięgają jako pierwszą z dzieł autorki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
27-04-2018 o godz 11:22 przez: JoanMary
Jedyna książka tej autorki , którą przeczytałam . Historia Jennifer Stirling i jej romansu wciąga i trzyma do ostatniej strony. Bardzo dobrze ukazany jest obraz kobiety w latach 60 tych XX wieku . Kobiety , która musi przymykać oko na skoki w bok a sama nie może podjąć decyzji o odejściu od męża bo konwenanse nakazują trwanie u jego boku jako ozdoba bez względu na kłamstwa i zdrady . Listy do nieznanych osób na początku każdego rozdziału to kolejny atut tej powieści .W korespondencji między kochankami jest namiętność i pasja . Z przyjemnością czyta się ich listy. Czytając tę książkę samej ma się ochotę mieć taką osobę z którą można pisać o swoich uczuciach i pasjach . Druga rzeczywistość z XXI wieku w której śledzimy losy dziennikarki Ellie , która znalazła korespondencję Jennifer i tajemniczego Boota jest mało wciągająca. Jednakże to dzięki jej wytrwałości i zaangażowaniu kochankowie znajdują się po 40 latach i mają szansę aby być ze sobą .
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-06-2018 o godz 21:17 przez: amandab
Jojo Moyes pisz kolejne tak fantastyczne książki i nie przestawaj nigdy. Od początku do końca wspaniała historia. Miłość, miłość i jeszcze raz miłość, ale w jakim wydaniu? Aż zapiera dech w niektórych momentach. Można się naprawdę wzruszyć. To opowieść od początku do końca, która mocno zaskakuje czytelnika, trzyma w napięciu w oczekiwaniu, na to co wydarzy się w niej dalej. Bardzo wyraziste sylwetki bohaterów, dobrze przedstawiony portret psychologiczny każdego z nich. Moyes fenomenalnie połączyła dwie różne historie, ale jak się okazuje tak bliskie sobie? Do czego można być zdolnym z miłości? Ile można znieść poświęceń? Jaka jest jej cena? Czy zawsze, to co wydaje się nie możliwe, naprawdę takie jest? Czy po przekroczeniu wszystkich możliwych granic można mieć jeszcze nadzieję? To wszystko autorka oddała w piękny sposób w zawartej historii. Polecam każdemu koniecznie przeczytać. Nie mogłam się wprost oderwać!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-01-2018 o godz 18:00 przez: anetta domańska-traczyk
Jojo Moyes „Ostatni list od kochanka” to książka, która porusza najgłębsze uczucia i nie pozwala przejść obok siebie obojętnie. Niezależnie od czasów, w których żyjemy musimy pamiętać o tym, że zawsze brać odpowiedzialność za życie ludzi obdarowujących nas swoimi uczuciami. Gdy kochamy powinniśmy odważnie podejmować decyzje. Bo chwila zawahania może kosztować nas utratę szansy na życie u boku ukochanej osoby. Może są sytuacje, że musimy kogoś zranić, aby zawalczyć o swoje szczęście. Po zakończeniu lektury tej książki wierzę, że wszystko w życiu dzieje się po coś. A prawdziwe uczucie zawsze przetrwa próbę czasu nawet gdy los rozdzieli kochających się ludzi. Świadomość bycia kochanym i kochania pozwala przetrwać najtrudniejsze chwile.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
18-01-2018 o godz 00:00 przez: Sylwia Janczak
Śmiało mogę stwierdzić, że jest to najlepsza książka Jojo Moyes! Przeczytałam wszystkie, ale ta mnie najbardziej wciągnęła, najbardziej zaciekawiła i zaskoczyła. To historia o miłości, o problemach, o zdradach. Uwielbiam język, jakim posługuje się autorka. Czytałam ją w każdej możliwej chwili, w domu, w autobusie, czekając w kolejkach.. To na pewno nie jest zwykłe romansidło, o to nie trzeba się martwić :) Bardzo wzruszająca historia, ale taka, którą zapamięam i nie wyrzucę ze swojej głowy za szybko. Po prostu dzieje się.. emocje zapewnione do ostatniej strony, aż szkoda że się tak szybko skończyła. Gorąco polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

O autorze: Moyes Jojo

Zakazany owoc Moyes Jojo
4.6/5
32,82 zł
44,99 zł
Zanim się pojawiłeś Moyes Jojo
5/5
28,80 zł
31,99 zł
Kiedy odszedłeś Moyes Jojo
5/5
28,80 zł
31,99 zł
Zanim się pojawiłeś Moyes Jojo
4.7/5
25,27 zł
39,90 zł
Dwa dni w Paryżu Moyes Jojo
4.1/5
27,22 zł
42,99 zł
Ostatni list od kochanka Moyes Jojo
4.7/5
29,98 zł
44,99 zł
Światło w środku nocy Moyes Jojo
4.4/5
28,49 zł
44,99 zł
Srebrna zatoka Moyes Jojo
4.5/5
31,30 zł
39,90 zł
Razem będzie lepiej Moyes Jojo
4.6/5
26,03 zł
39,90 zł
Kolory pawich piór Moyes Jojo
4.3/5
32,23 zł
39,90 zł
We wspólnym rytmie Moyes Jojo
4.4/5
32,24 zł
39,90 zł

Zobacz także

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Opinie, uwagi, pytania

Jeśli masz pytania dotyczące sklepu empik.com odwiedź nasze strony pomocy.
Jeśli widzisz błąd lub chcesz uzyskać więcej informacji o produkcie skorzystaj z formularza kontaktowego: zgłoszenie błędu / pytanie o produkt

Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy.

Administratorem podanych przez Ciebie danych osobowych jest Empik S.A. z siedzibą w Warszawie. Twoje dane będą przetwarzane w celu obsługi Twojej wiadomości z formularza kontaktowego, a także w celach statystycznych i analitycznych administratora. Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajduje się w naszej Polityce prywatności.

Wybierz temat a następnie wypełnij dane formularza:

Pole Email jest wymagane

Pole imię i nazwisko jest wymagane

Pole Twoja wiadomość jest wymagane

pola wymagane

Jeśli chcesz skontaktować się z nami telefonicznie, skorzystaj z naszej infolini:

Centrum Wsparcia
Klienta
+48 22 462 72 50

+48 22 462 72 50

Czynne: pon – nd 8:00 – 23:00

* z wyjątkiem świąt ustawowo wolnych od pracy

Ostatnio oglądane

Podobne do ostatnio oglądanego