Numer telefonu (okładka  miękka, 2015-09)

Wszystkie formaty i wydania (1): Cena:

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Zuzanna Piątek dwa lata temu straciła matkę, swoją powierniczkę i najlepszą przyjaciółkę. Nie potrafi otrząsnąć się z tragedii, unika kontaktów z ludźmi, uciekając w pracę, której nienawidzi. Ma jednak swój codzienny rytuał – w chwilach słabości dzwoni pod numer telefonu, który wyrył się w jej sercu jak pacierz.

Pewnego dnia, ku zdumieniu Zuzanny, telefon po drugiej stronie odbiera jakaś obca kobieta. Rozmowa przynosi ukojenie i z czasem dziewczyna zaprzyjaźnia się z nową znajomą. Gdy traci pracę, Teresa zaprasza ją do siebie, nad morze. Z pewnymi oporami Zuzanna przyjmuje zaproszenie i rusza na drugi koniec Polski. Tam poznaje syna Teresy, Jakuba, który z każdym dniem staje się jej coraz bliższy.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

Tytuł: Numer telefonu
Autor: Kucharska Anna
Wydawnictwo: Wydawnictwa Videograf S.A.
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 240
Numer wydania: I
Data premiery: 2015-09-23
Rok wydania: 2015
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 135 x 16 x 208
Indeks: 18013290
średnia 4
5
6
4
4
3
4
2
1
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
11 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
03-04-2018 o godz 08:09 przez: Anonim | Zweryfikowany zakup
Polecam
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
14-10-2015 o godz 11:27 przez: PaniKa
Zuzanna Piątek, dwa lata temu straciła ukochaną matkę. Ciężko jej pozbierać się po tej tragedii i znaleźć miejsce w życiu. Zerwała kontakt z ojcem, a sama coraz bardziej popada w żałobę, uciekając w pracę, której szczerze nienawidzi. Jednak to wydaje się być najlepszym rozwiązaniem, niż siedzenie w pustym domu i rozmyślanie. Zuzanna ma jednak swój rytuał, codziennie, w chwilach słabości, dzwoni pod numer telefonu, który niegdyś należał do jej matki. Dzięki temu, jakoś odnajduje w sobie siłę, by móc dalej żyć. Pewnego dnia, telefon odbiera nieznajoma kobieta. Zuzka jest przerażona i choć na początku nie wie jak odnaleźć się w nowej sytuacji, w końcu zaczyna prowadzić rozmowy z tajemniczą nieznajomą. Codzienne rozmowy przynoszą jej ukojenie, a między kobietami wywiązuje się przyjaźń. Teresa, zaprasza Zuzannę do siebie, ale ta boi się skorzystać z propozycji, nie wiedząc co może ją tam spotkać. Gdy, z powodu nieszczęśliwego splotu wydarzeń, Zuzka traci pracę, decyduje się skorzystać z zaproszenia starszej pani. Tak oto, ląduje w Gdańsku, gdzie poznaje syna Teresy, Jakuba, który z każdym dniem staje się jej coraz bliższy. Jednak niebawem Zuzanna, będzie musiała zmierzyć się z tym co przyszykował dla niej los, a konfrontacja z przeszłością, może okazać się niezwykle trudna i bolesna.

Anna Kucharska, to młoda pisarka, która zadebiutowała powieścią „Całkiem dobra książka o miłości”. „Numer telefonu” to jej druga książka i mam nadzieję że nie ostatnia. Miałam okazję czytać pierwszą książkę autorki i byłam zachwycona, ale „Numer telefonu” całkowicie podbił moje serce. To króciutka, ale niezwykle treściwa opowieść o cierpieniu po stracie ukochanej osoby, o radzeniu sobie z bólem i o szarej, przytłaczającej codzienności. Autorka pisze również o wybaczaniu, o miłości, która przynosi ukojenie i poszukiwaniu szczęścia. Najnowsza powieść Anny Kucharskiej, to piękna i niezwykle poruszająca książka, która poruszy wasze serca i dusze.

Ciężko poradzić sobie ze stratą bliskiej osoby. Pogodzenie się ze śmiercią, jest niezwykle trudne i bolesne, a świadomość tego, że ktoś, kto dotychczas był przy nas cały czas, już nie wróci, potęguje rozpacz. Życie przestaje mieć sens, a codzienność traci barwy. Jak dalej żyć? Jak funkcjonować? Jak pogodzić się z wyrokami losu? Tak naprawdę, jest to niewykonalne. Wspomnienia zawsze pozostaną i będą jak krwawiąca rana, która nie chce się goić. Jedyne co można zrobić, to spróbować pogodzić się z przeszłością, poszukać celu w życiu, który sprawi, że nasza rzeczywistość na nowo nabierze barw.

Anna Kucharska w swojej książce, porusza, ten trudny i bolesny temat. Poprzez swoją bohaterkę, pokazuje nam, jak ogromne może być cierpienie, po śmierci bliskich. Zuzanna straciła matkę, swoją najlepszą przyjaciółkę i powierniczkę. Nie może pogodzić się z tym, że już nigdy jej nie zobaczy. Życie całkowicie straciło dla niej sens, a znienawidzona praca, w pewnym sensie pozwala ukoić ból i zapomnieć. Jednak gdy tylko przekracza próg mieszkania, jej wspomnienia wracają. Ból staje się zbyt silny, a rany zbyt świeże. Jedynym ratunkiem, jest codzienny rytuał – dzwonienie pod numer telefonu, który kiedyś należał do jej mamy. To pozwala jej jakoś przetrwać każdy kolejny dzień. Jednak, jak długo można tkwić w odrętwieniu? Jak długo, można zatracać się w żałobie i cierpieniu? Gdy pewnego dnia, telefon odbiera nieznajoma kobieta, życie Zuzanny zostaje wywrócone do góry nogami. Będzie musiała przygotować się na zmiany, które niekoniecznie okażą się łatwe.

„Numer telefonu” to książka którą czyta się błyskawicznie. Akcja jest wartka, a bohaterzy bardzo dobrze wykreowani, zwłaszcza postać Zuzanny, głównej bohaterki powieści. Autorka w świetny i niezwykle dojrzały sposób, ukazała portret psychologiczny, osoby cierpiącej i zmagającej się ze stratą. Ból Zuzanny jest wręcz namacalny, a jej postać niezwykle ludzka i prawdziwa. Całość tchnie autentycznością, a lekki język i styl autorki, sprawiają że czytanie staje się prawdziwą przyjemnością. Nie można również zapomnieć o postaci kota, diabelskiego pomiotu, który co chwilę syczy na główną bohaterkę, a jego syk, autentycznie przyprawia o ciarki na plecach. Nie zabraknie tutaj również wątku miłosnego, który w delikatny i subtelny sposób dopełnia całości. Nie jest on wiodącą częścią książki, dlatego stanowi przyjemne tło dla historii Zuzanny.

Książka Anny Kucharskiej, to piękna i głęboko poruszająca opowieść, która na długo zagości w moim sercu. To książka która skłania do refleksji, zmusza nas, do zatrzymania się na chwilę i zastanowienia się nad swoim istnieniem. W końcu życie mamy tylko jedno i to od nas zależy jak je przeżyjemy. Pomimo iż, nie raz doświadczymy cierpienia, a los niejednokrotnie z nas zakpi, warto cieszyć się z tego co mamy i doceniać niespodzianki które przygotowało dla nas życie. Gorąco polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
19-11-2015 o godz 12:28 przez: Aleksandra Szoć
Www.facebook.com/Stanzaczytany

Zuzanna Piątek wciąż cierpi po stracie matki, która zmarła dwa lata temu. Odizolowała się od świata, przestała kontaktować się z ojcem i ze znajomymi. Ucieka w pracę, której szczerze nienawidzi. Mimo tego tylko tam, naliczając nadgodziny, potrafi wyłączyć choć na chwilę umysł.
Często również dzwoni na numer telefonu swojej rodzicielki, aby wyżalić się z okropnego dnia. Wciąż żyje nadzieją, że jej nagła śmierć okaże się kłamstwem i odbierze połączenie, szepcząc jej do ucha kojące słowa.
Któregoś dnia w końcu, po drugiej stronie słuchawki, ktoś odbiera. Nieznajoma kobieta oznajmia jej, że od dwóch dni posiada ten numer, niegdyś należący do martwej matki głównej bohaterki. Z początku skołowana Zuzanna nie może uwierzyć w to, że musi zrezygnować ze swojego codziennego rytuału, jednak Teresa okazuje się być równie osamotnioną duszą i znajdują w swoich słowach otuchę. Zaprzyjaźniają się, aż w końcu nowa przyjaciółka zaprasza ją do Gdańska, do swojego i jej syna domu.

Szczerze, nie jestem mocno wymagającą czytelniczką. Jednak najbardziej irytował mnie upór głównej bohaterki. Nie rozumiałam jej. Nie pochłonęła mnie jej ,,makabryczna" historia życia. Rozumiem, że ubolewała po stracie matki, ale w końcu... Minęły dwa lata. Sama jestem po stracie ojca i to w podobnym okresie czasowym, lecz nie mam takich destrukcyjnych myśli, co ona. Rozumiem, że śmierć boli. Rozumiem, że wyrzuty sumienia dają o sobie znać. Rozumiem, że była do niej przywiązana i całkowicie rozumiem, że była jedyną osobą, przy której mogła się wypłakać. Ale kompletnie nie rozumiem jej toku myślenia.
Poza tym ,,powody", przez które zerwała kontakt z ojcem, są - delikatnie określając - bezsensowne. To, że rodzice mieli rację na temat jej ex-chłopaka, nie oznacza wcale, że po śmierci matki po prostu nadal kroczy dumna z uniesioną głową i nie chce się odzywać do ojca. Ona sama powinna po tej tragedii zrozumieć, że ,,fochy" nie są wskazane, jeśli życie jest tak krótkie. Został jej tylko tata, ale Zuza oczywiście tego nie zauważa. Boi się do niego odezwać, zamiast starać się naprawić rodzinne więzy.
Jestem Gdańszczanką. Jak już wcześniej wspomniałam, główna bohaterka pojechała do Pani Teresy, do Gdańska, aby w jakiś sposób usunąć problemy z głowy. Poznała tam jej syna, Jakuba, do którego później zaczęła coś czuć. Niedługo po swoim przyjeździe do Trójmiasta dowiedziała się, że rodzina Kowalskich także nosi w sercu żałobę, bo mąż Teresy oraz żona Jakuba zmarli w wypadku samochodowym. Któregoś dnia postanowiła zwiedzić Cmentarz Łostowicki, aby odwiedzić ich groby.
Owe miejsce pochówków znam jak własną kieszeń. To miejsce jest tak ogromne, że wiele osób może się tam zagubić, nawet idąc główną aleją - mieszkańcy, a co dopiero przyjezdni. Według książki Zuzanna znalazła ich nagrobek w ciągu godziny. Uwierzcie, że w ciągu godziny, biegnąc (!) i czytając po drodze wszystkie tablice z nazwiskami, nie przeszłaby nawet 1/20 części cmentarza, nawet jeśliby znała numer kwatery. Musiałaby być szczęściarą, jeśli weszła odpowiednim wejściem i natrafiła na odpowiednie miejsce w zaledwie sześćdziesiąt minut. Kilkadziesiąt minut zajmuje mi samo zejście z górnej części, do dolnej, idąc głównymi szlakami, co mówi samo przez siebie.
Następnym minusem jest styl pisania. Książka, jak sami widzicie, jest krótka, a napisanych jest trylion stronic na temat tego, co ona je na śniadanie, obiad, kolację. Uwielbiam opisy, naprawdę, ale tutaj to była lekka przesada. Rozumiem opisywanie uczuć, ale tutaj po prostu... Mózg mi pulsował z wysiłku. Tak, to chyba najlepsze stwierdzenie. Poza tym dialogi... Nie wyobrażam sobie, żeby w życiu codziennym ktoś tak sztywno mówił. Rozmowy powinny wypływać z ust płynnie, nie tak twardo. Przez konstrukcję zdań nie potrafiłam się zrelaksować przy lekturze, a co dopiero śmiać się, czy płakać, współczuć.
(...)
To tyle minusów, ale są też plusy. Gdyby nie to wszystko (właściwie są to fundamenty dobrej powieści), oceniłabym książkę naprawdę dobrze. Sam pomysł o pokrzywdzonej przez los kobiety, która nie potrafi pokolorować swojego szarego świata, jest dobry. To, jak rozpacza po śmierci matki i nie może pogodzić się z faktem, że jej już nie ma - OK. Znak - zapewne z nieba - który podpowiada jej o wyjeździe do Gdańska. Numer telefonu, który w krytycznym czasie zmienia właściciela. I znikąd pojawiająca się miłość.
To jest naprawdę dobre. Kolejny raz możemy się dowiedzieć, że przeznaczenie każdego dopadnie w swoje sidła. Każdemu pisane jest, aby zaznać szczęścia w najmniej spodziewanym momencie. Historia uczy, że sami jesteśmy panami własnego losu i tylko musimy wziąć się w garść i odsunąć swoją dumę na bok, żeby wyjść na prostą.
Warto choćby przeczytać, żeby przemyśleć pewne kwestie życiowe.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
01-01-2016 o godz 11:16 przez: justa21
„Niektórzy ludzie modlą się do Pana Boga, nim pójdą spać. Ja rozmawiałam z mamą, bo pomimo że było to jawne oszustwo, czułam, że ona jednak mnie słyszała. Myślę, że była to moja prywatna osobista modlitwa. Coś, czego nikt mi nie odbierze” – zdania te kryją w sobie cały ból, jaki odczuwa się po stracie bliskiej osoby oraz bezsilność wobec faktu, że nikt i nic nie jest w stanie nam jej zwrócić. Po śmierci każdy z nas przeżywa żałobę, ale kluczem do poradzenia sobie z pustką i do dalszego życia jest przejście przez kolejne fazy tej żałoby, a nie wypieranie rzeczywistości. Kiedy wciąż usilnie staramy się egzystować tak, jakby w naszym życiu nie miało miejsce tragiczne wydarzenie, jakby wszystko funkcjonowało w dotychczasowej formie, nigdy nie odzyskamy równowagi, nigdy tak naprawdę nie pozwolimy zmarłej osobie odejść.
Zuzanna Piątek, niemal trzydziestoletnia pracownica działu reklamy jednego z rzeszowskich wydawnictw od dwóch lat zaklina rzeczywistość dzwoniąc po pracy do mamy. I nie byłoby w tym nic szczególnie dziwnego, gdyby nie fakt, iż … jej mama zmarła dwa lata temu. Wykręcając numer rodzicielki Zuzanna doskonale zdaje sobie z tego sprawę, a jednak wciąż podnosi słuchawkę, godzinami prowadząc rozmowy z głuchą ciszą na linii. Tym większy jest jej szok, kiedy pewnego dnia po drugiej stronie odzywa się kobiecy głos. Teresa Kowalska, tak bowiem nazywa się rozmówczyni Zuzanny, wcale nie reaguje podejrzliwie, a wręcz przeciwnie – wydaje się doskonale rozumieć potrzebę kontaktu. Dla niej również te rozmowy, które wkrótce stają się codziennością, są remedium na samotność. Syn Teresy, właściciel firmy produkującej polskiej wina, wyjechał bowiem w podróż służbową do Wenecji ona zaś czuje się zagubiona w dużym domu. Mimo dzielącej ich odległości oraz różnicy wieku, kobiety stają się sobie coraz bliższe, choć jeszcze nie do końca są świadome wpływu, jaki na siebie wywierają.
O tym, jak rozwinie się ta historia, przekonamy się w trakcie lektury powieści autorstwa Anny Kucharskiej. Książka „Numer telefonu”, opublikowana nakładem Wydawnictwa Videograf, to ciepła opowieść o tym, że każdy zasługuje na szczęście, że każdy z nas doświadcza straty, jednak kluczem do powodzenia w życiu jest nasza postawa wobec przeciwności losu, otwarty umysł i serce. Lektura tej opowieści przynosi ukojenie tym, którzy wciąż nie mogą pogodzić się z odejściem, ze stratą, a także tym, którzy zbytnio skupieni są na swoim wnętrzu, żeby dostrzec całe spektrum możliwości.
Być może te konwersacje Teresy i Zuzanny wraz z upływem czasu stałyby się coraz rzadsze, być może kobiety nigdy nie miałyby szansy się poznać, gdyby nie utrata pracy w wydawnictwie. Zuzanna, która stanowczo zareagowała na próby molestowania jej przez jednego z redaktorów, została zwolniona bez dociekania przyczyn ostrej reakcji, bez jakiejkolwiek możliwości obrony. Nie miał znaczenia fakt, iż spędziła tam cztery lata, z czego ostatnie dwa pracowała bez wytchnienia, starając się w taki sposób zagłuszyć swój ból. Liczył się tylko fakt pokrewieństwa pomiędzy redaktorem a dyrektorem …
Niespodziewana propozycja, jaką Zuzanna otrzymuje od Teresy zmienia całe jej życie. Kobieta przyjmuje zaproszenie i wyrusza do Gdańska nieświadoma, że oto czyni pierwszy krok w kierunku wyjścia z marazmu, a także pierwszy krok w kierunku nowej miłości. Pomiędzy nią a synem Teresy, Kubą, zaczyna bowiem nieśmiało kiełkować uczucie, choć Zuzanna nie dopuszcza do siebie jeszcze tej myśli. Jest tak skoncentrowana na swoim cierpieniu, że nie potrafi jeszcze otworzyć swojego serca na uczucie. Czy kiedykolwiek pozwoli sobie na miłość? Czy nawiąże relacje z ojcem, z którym z irracjonalnych pobudek zerwała kontakt po śmierci matki? Na te pytania odpowie lektura książki „Numer telefonu”, która przypomina nam o tym, że zawsze warto walczyć o siebie i o swoje marzenia. Bo, jak mówi Teresa: „Masz marzenie, walcz o nie, dąż do jego realizacji. Masz jedno życie, więcej mieć nie będziesz. Kiedy, jak nie teraz, zaczniesz żyć tak, jak naprawdę tego pragniesz? Nie zwlekaj do jutra”. Ta wypowiedź powinna pozostać w naszych sercach i to ona powinna stać się drogowskazem na dalszą drogę. Czy tak stało się w przypadku Zuzanny? Tego nie zdradzę, bowiem historię bohaterki oraz płynące z niej nauki warto odkrywać samemu.


Justyna Gul
(www.qulturaslowa.blogspot.com)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
28-09-2015 o godz 12:22 przez: Porozmawiajmy o książkach
Główną bohaterką powieści jest Zuzanna: pracuje w gazecie więcej niż powinna, mieszka po sąsiedzku z kotem, który swym syczeniem doprowadza ją do szału, a ona sama nazwała go Behemotem i pomiotem Lucyfera, a przede wszystkim dwa lata temu straciła matkę. Po tym wydarzeniu zerwała kontakt nie tylko z wszystkimi przyjaciółmi, ale także z ojcem. Nie mogąc znaleźć sobie miejsca w życiu, oddaje się pracy, a gdy wraca do domu wieczorami, to myśli o mamie i... dzwoni na jej numer telefonu. Za każdym razem odzywa się automatyczna sekretarka na którą Zuzia już nawet nie może się nagrać, bo już dawno się zapełniła, ale po prostu mówi, opowiada o swoim dniu i cierpieniu, jak gdyby mama rzeczywiście była po drugiej stronie słuchawki. Pewnego wieczora, gdy tradycyjnie dzwoni do mamy, niespodziewanie telefon odbiera starsza pani... i nie jest to mama Zuzanny, a kobieta której propozycja niebawem odmieni całe życie głównej bohaterki...

To bardzo krótka książka. Ma tylko 240 stron, czyta się ją bardzo szybko i pozornie można by uznać, że nie może wnieść nic nowego do życia czytelnika. Bzdura. Ta lektura to zbiór licznych, bardzo skrajnych emocji... to skład bólu, tęsknoty, cierpienia, nieumiejętności pogodzenia się z losem, pragnienia trwania w bólu przez błędne myślenie, że po stracie nie należy być szczęśliwym. Zuzanna straciła matkę, ale w mojej opinii jest odpowiednikiem każdego, kto kiedykolwiek kogoś stracił. Rozstania bywają trudne, ale trudniejsze jest to, gdy traci się bliską osobę w momencie, gdy stosunki między tymi osobami są napięte bądź chłodne. Ciężko jest się żegnać, ale jeszcze gorzej jest ze świadomością, że się nie pożegnało. Ta powieść uczy tak wiele... Jest jak kompendium wiedzy o najgłębszym, najmocniej zakorzenionym cierpieniu z którym nawet po dwóch latach nie można sobie poradzić. Ta powieść pokazuje jak osoba, która kogoś straciła zatraca się w dziwnym zawieszeniu, w samotności, jak utwierdza się w przekonaniu, że nie należy jej się już szczęście. Życie Zuzanny się zmienia, los stawia na jej drodze ludzi, którzy chcą by była szczęśliwa. Pojawia się Jakub, przystojny właściciel fabryki win, który pragnie dać jej wszystko, co ona od siebie odrzuca. Życie wciska jej w dłonie bilety na odbycie spektakularnego katharsis, na odszukanie swojego szczęścia, happy endu. Zuza jednak trwa w winie, trwa w cierpieniu i pamięci o matce. Jej walka o zachowanie swojego dotychczasowego życia jest szlachetna, ale wcale nie działa na jej korzyść.
Ta powieść ma jedną wadę... była za krótka. Została napisana w piękny i emocjonalny sposób. Autorka na 240 stronach poruszyła najtrudniejsze sfery cierpienia, stworzyła historię ważną pod wieloma względami i pozostawiła niedosyt, bo to wszystko skończyło się zbyt szybko. Polubiłam bohaterów powieści, bardzo zaabsorbowałam się syczącym groźnie kotem, odnalazłam swoje miejsce w historii Zuzki i łączyłam się z nią w cierpieniu. Płakałam kilka razy przy tej lekturze, rozumiałam jej działania, a jednocześnie pragnęłam, by dopuściła do siebie szczęście. Historię polecam wszystkim tym, którzy kiedyś kogoś stracili i tym, którzy nie potrafią sobie wyobrazić życia, gdy w przyszłości nadejdzie moment straty kogoś bliskiego. Powieść oceniłam 8/10, spędziłam przy niej piękne i bardzo emocjonalne chwile, dzięki tej historii zatrzymałam się, by coś przemyśleć... Warto sięgnąć po Numer telefonu Anny Kucharskej. Autorka napisała krótką, ale piękną powieść o cierpieniu i miłości, o przyjaźni i nienawiści, o wybaczeniu i nadziei. Polecam wszystkim wrażliwym duszom. To historia, którą musicie poznać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
06-01-2016 o godz 19:36 przez: saskia

Strata bliskiej osoby to cios dla każdego, puste miejsce w sercu jest dotkliwie odczuwane nawet pomimo upływu czasu. Niekiedy da się je trochę zapełnić, chociaż nigdy do końca, a pamięć wciąż przypomina, że kogoś już nie ma z nami, chociaż tak potrzebujemy tego człowieka. Co zrobić w chwili kiedy ból najbardziej daje o sobie znać? Może zatelefonować?

To już był rytuał, dokładnie od dwóch lat, w każdy wieczór Zuzanna dzwoniła do matki. Nieważny był dzień tygodnia czy to co przydarzyło się podczas niego. Po prostu dopełnieniem zawsze było wybranie tak dobrze znanego numeru i ... usłyszenie głosu z drugiej strony. Można powiedzieć, iż to przecież nic niezwykłego, banalna sprawa, po prostu kolejna rozmowa, chyba, że osoba, do której dzwonimy nie żyje. Dla Zuzanny głos nagrany na poczcie głosowej daje poczucie bezpieczeństwa i pozwala, chociaż na chwilę, wrócić do czasu kiedy jeszcze świat widziany był w jasnych kolorach. Teraz wszystko wyblakło, straciło na ważności, jedynie odgłosy diabelskiego kota zza ściany wciąż są tak samo denerwujące. Praca nie daje satysfakcji, jedynie stanowi źródło utrzymania, a w pewnym momencie nawet i w niej los daje prztyczka w nos Zuzannie Piątek. W takiej sytuacji pozostaje tylko jedno, ale niespodziewanie zamiast nagranych słów słychać kogoś zupełnie innego. Rozczarowanie, żal i przede wszystkim ból po raz kolejny przypominają o śmierci i pustce. Niespodziewana rozmowa jednak ma swoje dobre strony - rozmówczyni dodaje otuchy młodej kobiecie, wysłuchuje ją i przede wszystkim pozwala na wyrzucenie skrywanych zgryzot. Czy dzięki telefonowi można zdobyć przyjaciółkę? Pytanie to zaczyna nurtować Zuzę, lecz nie ma zbytnio czasu by zawracać sobie nim głowę. W jej życiu zaczynają się całkiem zaskakujące sprawy, najpierw niezaplanowana podróż na drugi koniec Polski, zaraz potem spotkanie Teresy, no i poznanie Jakuba. Jak na tak krótki okres czasu to dużo, być może zbyt wiele? Na tym nie koniec niespodzianek, wprost przeciwnie, zza chmur zdaje się nieśmiało wychylać słońce, ale na kiełkujące szczęście wciąż rzuca cień przeszłości. Czy da się zaleczyć rany i pozwolić sobie na nowy życiowy rozdział? Rzeczywistość nie jest aż tak prosta, a i ludzie umieją skomplikować co nieco.

Rozmowa pozwala na wyjaśnienia, wytłumaczenia, daje możliwość usprawiedliwienia się, a zwłaszcza przeproszenia za swoje czyny. Pod jednym warunkiem - musi być dialogiem nie monologiem. Niestety czasem najpierw mówimy, potem myślimy, na samym końcu dopiero uświadamiając sobie jaką siłę mają słowa - te wypowiedziane i te przemilczane. Zuzanna zbyt dobrze już poznała ciężar jednych oraz drugich, teraz chce stawić czoła przeszłości i przyszłości. Jedna z drugą jest nierozerwalnie związana, ale jedynie na tę drugą można jeszcze wpłynąć ...

Ciepła opowieść o przyjaźni, sile rodzinnych więzów oraz różnych obliczach miłości jest lekturą, którą zawsze bardzo chętnie przeczytam. "Numer telefonu" właśnie jest taką historią, pozwalająca z jednej strony na relaks, z drugiej na kibicowanie bohaterom w ich perypetiach. Książka Anny Kucharskiej daje zastrzyk optymizmu, nie za słodkiego, lecz rzeczywistego. Oczywiście "Numer telefonu" ma w sobie wątki bardziej refleksyjne oraz momenty gdzie chciałoby się coś podpowiedzieć postaciom - dać przyjacielską radę. Ale rolą czytelnika jest śledzenie poczynań bohaterki i jej bliskich oraz trzymanie za nich kciuków, szczególnie w momentach kiedy wszystko idzie w przeciwnym kierunku od oczekiwanego. Pozostaje jeszcze zakończenie, gdzie swoją obecność zaznacza pewien piekielny kot - Behemot.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
17-09-2015 o godz 22:00 przez: werka777
Autorka książki, poprzez historię Zuzi, przedstawia niełatwe zakamarki życia, a właściwie jego najtrudniejszą część, jaką jest śmierć. Nie jest to jednak przygnębiająca lektura, a raczej lek na depresję, ponieważ główna bohaterka, przechodząc powolną metamorfozę, podąża niezwykle zawiłą ścieżką w stronę szczęścia. Nikt nie powiedział, że istnieje doskonały lek na samotność i ból, ale jak pokazuje Zuzanna, to właśnie miłość i dobre serce drugiego człowieka są w stanie z czasem zagoić nawet najgłębsze rany. Trzeba tylko pozwolić płynąć czasowi i otwierać serce na to, co zsyła nam los, bo zamykając się w sobie człowiek traci szansę na świetlaną przyszłość.

„[…] miłość to wspólny poranek przy otwartym oknie w letni dzień, o którym marzysz, aby nigdy się nie skończył.”

Dość ciekawym dodatkiem powieści jest … kot. No właśnie – czy zwierzę jest w stanie jakkolwiek wpłynąć na człowieka? Kim jest niezwykły Behemot i czy jego kocia mowa to aby na pewno tylko niezrozumiałe, przypominające słowa dźwięki?

Momentami smutna, ale i napawająca nadzieją, pokazująca życie od podszewki, przedstawiając jego przykre, ale i radosne strony – „Numer telefonu” to książka darząca czytelnika sporą dawką emocji. Przemierzając kolejne strony, w głównej bohaterce możecie dostrzec Was samych – zagubionych i brodzących po niepewnym gruncie, w poszukiwaniu właściwej drogi. Uważam, że kreacja poszczególnych postaci i pomysł na fabułę pani Kucharskiej naprawdę się udał. Autorka, za pomocą Zuzi, nosi nas nie tylko po ścieżkach ludzkich rozterek, problemów i dylematów, ale także po samej malowniczej Polsce, a w szczególności po jej północnych terytoriach. Można naprawdę poczuć słoną bryzę wiejącą od morza, ale i zasmakować wyjątkowego wina. Jaką zatem ono odegra rolę w powieści? Tego Wam nie zdradzę.

„Numer telefonu” to niedługa lektura, która relaksuje przez jeden wieczór. Tyle trwa jej przeczytanie i to nie tylko ze względu na niezbyt mnogą ilość kartek. Wciągająca, chwilami wydaje się bardzo przewidywalna, ale przyznam, że potrafi także zaskoczyć - i właśnie to jest najlepsze. Być może ta historia nie zostanie ze mną na długo, ale w tym momencie naprawdę miło ją wspominam. A może sięgnę po nią wtedy, kiedy będę czuć to samo, co główna bohaterka. Tę powieść polecam kobietom, w szczególności tym, które także borykają się z trudem po odejściu kogoś bliskiego. Szukacie leku na taki ból? Może właśnie odnajdziecie go tutaj.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
09-10-2015 o godz 15:32 przez: dobrerecenzje.pl
Czasami nie rozmawiamy o śmierci, boimy się pomyśleć, że wcześniej czy później ktoś bardzo bliski zginie. Wtedy odcinamy się od świata zewnętrznego i cały swój ból przeżywamy w samotności zamknięci w czterech ścianach. Zrywamy wszystkie kontakty, zostaje mam tylko niknące wspomnienie twarzy ukochanej osoby i puste miejsce w sercu. Zuzanna Piątek tracąc dwa lata temu matkę, całe swoje dotychczasowe życie zamieniła w pustkę, którą bardzo szybko wypełniła ponad godzinową pracą. Zerwała kontakt z równie mocno cierpiącym ojcem, wyprowadzając się do Rzeszowa zostawiła wszystkie wspomnienia za sobą i jedynym co tak naprawdę jej zostało to nagrywanie się na sekretarkę zmarłej matki. Dziewczyna chcąc usłyszeć głos ukochanej rodzicielki codziennie dzwoniła i opowiadała co robiła w ciągu dnia. Cierpieniu Zuzanny dzień i noc towarzyszył czarci ryk kota sąsiadki za ścianą. Wydawało jej się, że koci syk przemienia się w wołanie i przekleństwa. Wychodząc zawsze z mieszkania i napotykając znienawidzonego kota Zuzka odprowadzana była groźnym sykiem, jak sądziła prosto z piekieł. Pewnego razu będąc w firmie, a właściwie wchodząc do windy dziewczyna spotyka naczelnego gazety, który bezczelnie zaczyna ją taksować wzrokiem i insynuować przeróżne aluzje dotyczące jej osoby. Niedługo dochodzi do tego, że Zuzka w obronie siebie i swojej bluzki psika gazem łzawiącym w oczy mężczyzny i ucieka. W domu biorąc telefon do ręki z zamiarem opowiedzenia ciężkiego dnia matce wybiera numer i niespodziewanie w słuchawce słyszy głos.
Książka bardzo króciutka, lecz zawarta w niej treść bardzo wzrusza. Muszę stwierdzić, że główna bohaterka na początku bardzo dużo przeszła i pierwsze rozdziały spowija ciemny mrok, uczucie utraty i tęsknota za bliską osobą. Z czasem fabuła coraz bardziej się rozkręca i w końcu dziewczyna myśląc racjonalnie zmienia otoczenie i ludzi wokoło, a nawet znajduje miłość swojego życia choć jeszcze o tym nie wie . Czarna zmora dziewczyny także odegra pośrednią rolę w jej życiu. Bardzo spodobał mi się styl pisania autorki i jestem pewna, że tę książkę przeczytam jeszcze wiele razy.
Ocena:9/10
Polecamy, zespół dobrerecenzje.pl
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
09-10-2015 o godz 12:30 przez: aleksnadra
"Numer telefonu" to miła, ciepła opowieść o dochodzeniu do siebie po stracie, o wybaczaniu, o pozwoleniu sobie na korzystanie z przyjemności jakie niesie życie, o pozbywaniu się poczucia winy i spełnianiu marzeń. Idealna, niezobowiązująca lektura na wieczór.

więcej znajdziecie na: http://aleksandrowemysli.blogspot.com/2015/10/numer-telefonu-anna-kucharska.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
08-10-2015 o godz 00:00 przez: Zuzanna Kozłowska
Już dawno nie czytałam książki która zawierałaby w sobie tyle emocji co Numer telefonu. Strata kogoś bliskiego to zawsze ogromne emocje, a w tej historii zostały one przedstawione w niezwykle przenikliwy, realistyczny sposób. Bardzo przekonująco zarysowane postaci, jestem pod wrażeniem tej książki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
09-11-2015 o godz 00:00 przez: Polaris
Lubię książki prosto z życia, choćby takie jak Numer telefonu. Jest to bardzo udana, mądra powieść z dokładnie nakreślonymi emocjami bohaterów. Czułam taką prawdziwość tych emocji, szczególnie w przypadku głównej bohaterki Zuzanny. Tematyka uniwersalna, dobrze i w przemyślany sposób ujęta.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Aleksandra Downarowicz Ela
4.9/5
20,64 zł
42,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Sepia Zacharska Klaudia
4.6/5
26,84 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Długa droga do domu Jax Joanna
5/5
27,30 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Wojenna miłość Jax Joanna
4.7/5
26,84 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Splątani Szuster Łukasz
4.6/5
29,32 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Saga von Becków Jax Joanna
4.5/5
38,94 zł
69,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Randkowa katastrofa Nawara Ewelina
4.5/5
28,30 zł
42,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Podstawy filozofii dla uczniów i studentów Opracowanie zbiorowe
4.2/5
33,92 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Miłość w prezencie Opracowanie zbiorowe
4.7/5
19,20 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Zabójczy blef Jarząbek Magdalena
4.4/5
29,34 zł
44,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Inna niż wszystkie Mak Katarzyna
4.6/5
16,79 zł
34,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Hellware Mortka Marcin
4.2/5
24,95 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Miasteczko Nonstead Mortka Marcin
4.2/5
24,38 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Jedna krew Darda Stefan
4.5/5
24,33 zł
39,90 zł

Podobne do ostatnio oglądanego