Nowy księżyc na wodzie (okładka  miękka, 11.2021)

Wszystkie formaty i wydania (2): Cena:

Sprzedaje empik.com : 27,75 zł

27,75 zł 44,90 zł *
* Porównanie do ceny sugerowanej przez wydawcę
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Zadymiony klub, ulubione miejsce spotkań nieumarłych, ranczo po sąsiedzku, którego właścicielem jest potwór, czy wreszcie tajemniczy człowiek budzący swoją obecnością nieznane demony – te znakomite opowiadania odkryją na nowo świat, który myślicie, że znacie, i odsłonią ten mroczny, o którego istnieniu trudno wam będzie zapomnieć. Mort Castle, nazywany Charlesem Dickensem horroru, zabiera czytelnika w podróż, w której zło zdaje się czaić tuż za rogiem, by wyciągnąć na światło dzienne najciemniejsze skrywane pragnienia.

Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

ID produktu: 1281817697
Tytuł: Nowy księżyc na wodzie
Autor: Castle Mort
Tłumaczenie: Kiszela Marcin
Wydawnictwo: Wydawnictwa Videograf S.A.
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 414
Numer wydania: I
Data premiery: 2021-11-17
Rok wydania: 2021
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 150 x 20 x 100
Indeks: 40165608
średnia 4,7
5
9
4
1
3
1
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
7 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
4/5
15-12-2021 o godz 15:20 przez: Strefa Booki
Słyszeliście kiedyś o Morcie Castle? Przyznam się, że ja wcześniej nie. Poznałam go (oczywiście nie osobiście) dzięki Wydawnictwu Videograf otrzymując propozycję zrecenzowania jego tomu opowiadań, zatytułowanego "Nowy księżyc na wodzie". Zachęcił mnie gatunek, czyli horror. Tego właśnie ostatnio brakowało mi w czytelniczym menu, otrzymawszy książkę może nie niezwłocznie, ale z wyraźnym zaintrygowaniem zaczęłam lekturę. Oczywiście rozpoczęłam ją od Słowa od autora, potem przeszłam do rewelacyjnego wprowadzenia, a potem do rozważań Morta Castle o naturze horroru. Polecam przeczytać wstępy, tym bardziej jeśli wcześniej nie mieliście do czynienia z twórczością tego autora. Mnie bardzo pomogły zrozumieć jego ideę i postrzeganie gatunku. *** To była niezwykle oryginalna przygoda. Mort Castle pisze bardzo specyficznie i myślę, że jest jednym z tych autorów, których albo się lubi, albo nie. Nie ma stanów pośrednich. Jak jest ze mną? Z pewnością jest to autor, którego zrozumienie bardzo pomogło mi zapoznanie się z rozbudowanym wstępem, a właściwie to, co autor sam mówił we wspomnianych rozważaniach na temat horroru. Opowiadania nie są długie, cechuje je różnorodność i niepowtarzalny sposób prowadzenia narracji. Nie znajdziecie tutaj rozbudowanych opisów i dialogów o niczym. Tutaj każde słowo zdaje się być przemyślane i odpowiednio wyważone. Czasem zadawałam sobie pytanie: ale gdzie ta groza? A potem autor jednym zdaniem zmieniał całe moje postrzeganie przeczytanego chwilę wcześniej tekstu. Pozostawiają w duszy gruby osad i jeszcze długo nie pozwalają o sobie zapomnieć. Początkowo dawkowałam sobie opowiadania, ale w pewnym momencie złapałam się na tym, że czytam jedno po drugim, aż dotarłam do końca. Nie muszę chyba mówić, że Posłowie autorstwa Roberta Ziębińskiego również przeczytałam. I zdradzę Wam jeszcze coś: były takie chwile, gdy czułam się za głupia na zrozumienie to co mówił do mnie autor. Wrócę jeszcze do tych opowiadań, bo może wówczas złapię sens, który wówczas mi umykał. *** "Nowy księżyc na wodzie" stanowiło pierwsze spotkanie z twórczością tego nietuzinkowego autora. Pierwsze, lecz nie ostatnie. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to literatura dla każdego. Jak wspomniałam sama miewałam problem z wyłapaniem o co autorowi chodziło i miałam wątpliwość czy jestem odpowiednim odbiorcą. Jeśli oczekujecie lektury łatwo przystępnej, prostej, takiej do szybkiego przeczytania to myślę, że Wasza uwaga powinna skierować się na inną książkę. Jeśli jednak poszukujecie grozy nieoczywistej, ale jak najbardziej realnej, grozy niemalże codziennej, do tego podanej w sposób mocno specyficzny, a jednocześnie taki, do którego można szybko przywyknąć to zdecydowanie polecam Wam "Nowy księżyc...". Zdecydowanie polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
13-11-2021 o godz 14:29 przez: Karol Kolanko
A któż powiedział, że groza musi być demoniczna? Gdzie napisane jest, że horror zobowiązuje do przybierania formy krwiożerczej bestii rodem ze studia Hammer? Prawdziwą esencję makabry można przyoblec w samotny kasztan lub srebrne światło księżyca odbijającego się na spokojnej tafli jeziora. Szczere przekleństwo może czaić się w głęboko ukrytych pragnieniach, tłumionych animozjach rodzinnych czy tragedii historycznej. Mort Castle doskonale zna te miejsca i patrzy tam, gdzie nikt świadomie nie ma siły ani ochoty podążać. I robi to z wyczuciem i wdziękiem godnym prawdziwej literatury pięknej. Piękny i porywający jest świat namalowany piórem Morta. Nie w sposób oczywisty i bynajmniej w tradycyjnym znaczeniu klasycznego piękna – jego kunszt polega na uświadamianiu rzeczy ukrytych w nurcie brudnej podświadomości, niebudzących obrzydzenia, ale wręcz empatię; smutek i wzruszenie. Mort pisze o nas samych, o ludziach dotkniętych zarazą życia. O tym jak to jest być i walczyć w samotności z całym światem i zakrzywionym odbiciem niespełnionych prawd. Jego potoczysty język przenika swoją subtelnością i dojrzałością, szumi szeptem zapomnianych marzeń. Bez potrzeby jarmarcznych sztuczek i pokracznych widm. Trzydzieści opowiadań, trzydzieści rozważań na temat mrocznej strony umysłu. Przemykają po krainie jazzu, ludobójstwie w Auschwitz, pragnieniach Marylin Monroe, trudnej relacji ojca z synem i wielu innych. Poruszają i zachwycają, niekiedy wprawiają w osłupienie, a wręcz podziw dla konceptu artystycznego. I choć niektóre treści (zwłaszcza te powiązane z jazzem) faktycznie wymagają od czytelnika specjalistycznej wiedzy i mogą wydawać się, co oczywista, niezrozumiałe, tak na liście znajdują się takie, które staną się wysmakowaną ucztą prozatorską dla czytelników z otwartym umysłem, gotowych na chwile refleksji i odszukania tragizmu w świecie stłamszonych pasji i niewypowiedzianych marzeń. Dla mnie taką gratką okazało się opowiadanie Inne zalety o pewnym właścicielu małego sklepiku w nędznej dzielnicy. Zawarta w niej puenta jest dla mnie utkaną z krwi, kości i marzeń rzeczywistą grozą. Nowy księżyc na wodzie to oczarowująca twórczość sama w sobie, a nieoczywista groza przeplatającą się z trudem istnienia łączy się w nieprzeciętną i ponadczasową próbę zrozumienia nas samych, do której można bezustannie wracać i zapatrywać się w głąb własnej duszy. I doprowadzić do dialogu z tym czymś, co czai się pod podszewką fałszywych uśmiechów, utartych konwenansów i banalnej codzienności. W tej rozmowie można odkryć absolutny koszmar.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-11-2021 o godz 10:23 przez: Bez książki w tytule
„Nowy księżyc na wodzie” to zbiór opowiadań grozy w wykonaniu mistrza gatunku, Morta Castle. Jest to zredagowana i poszerzona wersja zbioru „Księżyc na wodzie”, wydanego w Polsce w 2008 roku. Jeśli jeszcze nie zetknęliście się z twórczością urodzonego w Chicago pisarza, szybko musicie to nadrobić. Bo groza pisana przez Morta Castle jest jedyna w swoim rodzaju. Opowiadania są inteligentnie skonstruowane, przepełnione emocjami i często posiadają nieoczywistą fabułę. Już pierwsze opowiadanie w zbiorze może zachwycić niejednego odbiorcę. Jest smutek, melancholia, bolesna, traumatyczna przeszłość i bohater, próbujący to wszystko okiełznać. A na koniec wbijający w fotel finał. Nie opisuję każdego opowiadania z osobna, bo nie o to chodzi. Każde jest dobre na swój sposób. „Nowy księżyc na wodzie” to archipelag wysp, złożonych z tak różnorodnych tekstów, że każdy znajdzie tam coś dla siebie. W tym zlepku koszmarów, każdy fan doborowej grozy wyłuska i zatrzyma głęboko w sobie jedną z tych pereł szaleństwa, i dołączy do swoich własnych strachów, które każdy z nas hoduje w sobie od dzieciństwa, i którymi hojnie raczy nas codzienne życie. U Morta Castle wszystko jest niesamowicie wyważone: piękny język, klimat, smutek i horror rodem z nocnych koszmarów. Melancholia miesza się z bólem, tęsknota z brutalnością życia, a piękno z potwornościami, jakie może zadać tylko najstraszniejsza bestia na ziemi – człowiek. We wstępie Mort Castle, cytując autora horroru Gary`ego Braunbecka (w Polsce ukazała się jedna jego powieść „Miasto trumien”), pisze: „Zanim pojawi się strach, zanim nadejdzie groza, najpierw musi być zaparty dech od smutku i tęsknoty”. Autor zbioru opowiadań wziął sobie te słowa do serca, bo smutku i tęsknoty (oraz całej palety wszelkich emocji) w prozie Morta nie brakuje. A potem nadchodzi groza. Jest w zbiorze wiele nawiązań do popkultury, a w szczególności muzyki. Przez opowieści przewija się jazz, blues, stary dobry rock`n`roll z lat sześćdziesiątych. Spotkamy tu znanych aktorów, pisarzy, osoby, które znamy ze świata sztuki, i poznamy muzyczne i pozamuzyczne fascynacje, które ukształtowały Morta Castle. Nie wszystkie teksty mnie równo zachwyciły, ale zdecydowana większość. Twórczość Castle to jakość sama w sobie, a znaczną część antologii oceniam na plus. Polecam. To perełka, do której z pewnością będę wracać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
06-11-2021 o godz 18:11 przez: Anonim
Uwielbiam takie książki. Uwielbiam ich klimat, nieoczywistość, dawkowane zaskoczenie. Uwielbiam, kiedy coś mnie wzrusza, by po chwili rozbawić. Antologia "Nowy księżyc na wodzie" to prawdziwa perełka. Ba, rzekłabym nawet, że sznur pereł, bo każde opowiadanie to wyjątkowy tekst. Niemal da się wyczuć element niepokoju, zobaczyć fragmenty rzeczywistości, które oplatają czytelnika niczym snujący się leniwie dym w jazzowej knajpie i przenikają do głębi niczym dźwięki cygańskiej muzyki, by po chwili rzucić w wir wydarzeń gdzieś na pograniczu jawy i snu. Nic nie jest do końca przewidywalne. Nic nie jest jasne. Za zasłoną skrywanych pragnień kryją się przecież najgroźniejsze demony, prawda? Nie ma znaczenia, czy jest to pragnienie władzy absolutnej, czy odnalezienia za wszelką cenę bratniej duszy, czy eksperymentowanie z narkotykami, czy wreszcie potrzeba... przynależności. Potrzeby rodzą się w najmniej oczekiwanych okolicznościach, czasami może to być potrzeba akceptacji, a czasami po prostu zdrowia. Jak daleko jesteśmy się w stanie posunąć, by zrealizować swoje pragnienia? Jak głęboko są one zakorzenione w duszy? Jak bardzo wydarzenia z przeszłości są w stanie zasiać ziarenko, które z czasem wykiełkuje, by rozrosnąć się do wręcz monstrualnych rozmiarów? Groza Morta Castle jest nieoczywista. Bo wyciąga na światło dzienne właśnie te skrywane pragnienia, urywki myśli, które pojawiają się jak błysk, by z czasem przeminąć lub wręcz przeciwnie – rozjaśnić niebo swoją poświatą. Poświatą księżyca odbijającego się w wodzie, przeglądającego się w falach, trwającego niezmiennie na firmamencie. Czy któreś z tych opowiadań zrobiło na mnie największe wrażenie? Nie jestem w stanie takiego wskazać. Każde z nich jest wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju. Jedno z "Czternastu krótkich opowiadań grozy" jednakowoż rozbawiło mnie naprawdę mocno. Wiele z nich, choć tak krótkich, zostawiło mnie w zdumieniu. Jedno poruszyło mnie tak mocno, że musiałam na chwilę przerwać czytanie. Ale każde z nich jest niepowtarzalne, niesamowite i znakomite. Z całego serca polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-05-2022 o godz 20:22 przez: aaniaa1912
Opowiadania to nie jest coś, co szczególnie lubię. Przez wiele lat w ogóle nie sięgałam po nie. Uważałam, że nie ma po co marnować czasu skoro i tak mi się nie spodobają. Jednak zaczęłam natrafiać na takie opowiadania, których opisy mnie zaciekawiły. Na początku się opierałam, lecz po pewnym czasie skusiłam się na przeczytanie. W końcu opowiadania nie są za długie, więc zbyt dużo czasu nie zajmują. Spodobało mi się to, co przeczytałam. Tak zaczęłam sięgać po nie częściej. Nadal wolę powieść od opowiadań, lecz już nie rezygnuję z przeczytania książki tylko, dlatego, że jest zbiorem opowiadań. „Nowy księżyc na wodzie” trafił do mnie w idealnym czasie. Zapowiedź tej książki mi się spodobała, a opowiadania już mnie tak nie odrzucały. Od początku spodziewałam się, że opowiadania ze zbioru „Nowy księżyc na wodzie” będą specyficzne, inne niż to, co zazwyczaj czytam. Wiele się nie pomyliłam. Już pierwsze opowiadanie pokazało mi, że autor potrafi stworzyć klimatyczną historię. Niejedno z późniejszych opowiadań mnie zaskoczyło. Mam wrażenie, że kończyłam czytanie z wielkim zaskoczeniem na twarzy. Nie spodziewałam się, że niektóre historie mogą się skończyć w taki sposób. Jednocześnie bardzo mi się one podobały. Wiadomo, nie każde w równym stopniu, ale większość z nich z chęcią przeczytałabym drugi raz. Opowiadania nie są moją ulubioną formą. Zdecydowanie wolę powieści. Jednak tacy autorzy jak Mort Castle udowadnia mi, że warto czasem sięgnąć po tego rodzaju utwory literackie. Opowiadania w książce „Nowy księżyc na wodzie” mimo niewielkich rozmiarów potrafią zainteresować czytelnika. Pokazują historie, którym niczego nie brakuje, są klimatyczne i nieraz zaskoczyły mnie swoim zakończeniem. To było moje pierwsze spotkanie z Mortem Castle, ale na pewno nie ostatnie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-04-2022 o godz 09:52 przez: czytanie.na.platanie
Dziwne, nieoczywiste opowieści, spowite mrokiem i ciężkie od wypełniającego je zła zawsze mnie przyciągały, a i nazwisko Morta Castle zadziałało niczym magnes. Zbiór opowiadań jego autorstwa z posłowiem Robert Ziębiński zadziwił mnie odwagą w przełamywaniu schematów, zarówno jeśli chodzi o formę, jak i treść. W niektórych z nich można zagłębić się na dłużej, inne są wręcz mikroopowiadaniami. Autor pozwala sobie na wiele niedopowiedzeń, pozostawiając czytelnika z jego domysłami, własną interpretacją i samoczynnie nasuwającymi się rozwinięciami opowiadanych historii, które kończy zazwyczaj w budzącym emocje kulminacyjnym punkcie. Nie każde z opowiadań trafiło do mnie równie mocno, w niektórych z pewnością nie udało mi się uchwycić pełnego przekazu, jednak kilka wzbudziło mój niepokój, wdzierając się siłą do głowy. Szczególnie niepokojące okazało się „Powołanie” ukazujące zarys świata, w którym psychopaci i mordercy zaczynają ze sobą współpracować, czy „Jak nas widzą inni” o zabójcy wcielającym się w różne role, by wabić ofiary. Melancholijny „Księżyc na wodzie”, czy „Jeśli weźmiesz mnie za rękę mój synu” traktujące znowuż o niespełnionej miłości pozostawiły mnie z uczuciem żalu. Każde z nich odkrywa rąbek mrocznej strony ludzkiej natury, zła skrywanego w najgłębszych zakamarkach umysłu, które ujawnia się świadomie lub pod wpływem okoliczności. Styl autora jest specyficzny, minimalistyczny, niestroniący od groteski i nie każdemu przypadnie do gustu. Czy mnie zachwycił? Nie do końca, jednak nie można odmówić autorowi umiejętności silnego wpływania na emocje czytelnika. Mnie kilkakrotnie poruszył do głębi trącając struny mojej duszy, ale i solidnie namieszał w głowie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
22-11-2021 o godz 12:26 przez: asia gębicz
Zadymiony klub w którym spotykają się nieumarli. Ranczo, którego właścicielem jest potwór, czy egzystencjalne rozkminy Marilyn Monroe. Charles Dickens grozy zabiera nas w podróż do krainy zła, które czai się tuż za rogiem. Masz odwagę spojrzeć mu prosto w twarz?🤔 Już dawno nie czytałam tak nieoczywistej książki, w której strach jest tak mocno wszechobecny. Czasem jest go więcej, a czasem przemyka gdzieś z boku, ale jest i nie pozostawia Nas obojętnym. Bardzo podobał mi się język autora- piękny i malowniczy, jego bezgraniczna wyobraźnia oraz przydymiony klimat, który tutaj stworzył. Oczywiście nie wszystkie historie podobały mi się tak samo. Jedne mnie urzekły, innych w ogóle mogłoby nie być. Najbardziej jednak kupiły mnie wszystkie króciutkie formy pojawiające się w tej pozycji. Dla mnie były mistrzostwem świata. Wydaje mi się też, że im dalej zagłębiałam się w te opowieści, tym stawały się lepsze, bardziej wysmakowane i mroczne. Ale to tylko moje zdanie. W każdym razie ja Wam tę antologię polecam. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie co sprawi, że pojawią się motyle w brzuchu lub ciarki na rękach. Dla mnie najlepsze były: Magiczny krąg Pistolet z II wojny światowej Ojciec i syn Na górze na dole Cała prawda o wampirach Pora na przyjęcie Nowy księżyc na wodzie A Wielka Trójka to: Miłość, nienawiść i piękne morze na wysypisku Jestem twoją potrzebą Powołanie
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Podstawy filozofii dla uczniów i studentów Opracowanie zbiorowe
4.1/5
29,92 zł

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego