Nie patrz w tamtą stronę (okładka  miękka, 01.2016)

Wszystkie formaty i wydania (2): Cena:

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Czy zdarzyło ci się świadomie odwrócić wzrok od ludzkiej krzywdy? A może lubisz patrzeć? 

W Puszczy Kampinoskiej zostają znalezione zmasakrowane zwłoki nastolatki. Wszystko wskazuje na rytualny mord dokonany przez okrutnego i żądnego zemsty oprawcę. Nadkomisarz Roman Walter musi trafić na jego ślad, zanim pojawią się kolejne ofiary. Podejmuje dramatyczną walkę, w której stanie twarzą w twarz z demonami przeszłości.


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

ID produktu: 1118414860
Tytuł: Nie patrz w tamtą stronę
Autor: Grygier Marcin
Wydawnictwo: Prószyński Media
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 448
Numer wydania: I
Data premiery: 2016-01-14
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 40 x 201 x 127
Indeks: 18607901
średnia 4,6
5
26
4
11
3
2
2
1
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
38 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
31-08-2017 o godz 07:44 przez: Karina Gawlas | Zweryfikowany zakup
Dobre bo polskie? Polskie bo dobre? Bez wątpienia książka jest dobra. I dobrze, że polska. Nie patrz w tamtą stronę- debiut polskiego autora. Mocny debiut. Akcja zaczyna się już od pierwszych stron. Poznajemy głównego bohatera- komisarza Waltera i jego tragiczną przeszłość. Akcja dzieje się dwutorowo. Teraźniejszość- brutalne morderstwo młodej dziewczyny i kolejne ofiary oraz historia, która wpłynęła na życie komisarza. Przeszłość-historia, która wyjaśnia bardzo wiele mimo, że początkowo wydaje się zupełnie nie połączona ze sprawą. W drugiej części (Nie myśl, że znikną) jest podobnie więc może to będzie znak rozpoznawalny autora. Interesujący bohaterowie, wartka akcja, brutalna zbrodnia, nagłe zwroty akcji- czego chcieć więcej w dobrym kryminale? Książkę czyta się bardzo dobrze i błyskawicznie. Krótkie rozdziały prowadzą do sytuacji, że "jeszcze jeden rozdział i idę spać" kończy się zazwyczaj na przeczytaniu około 10 kolejnych rozdziałów. Rozwiązanie jednak jest przewidywalne, w pewnym momencie morderca staje się oczywisty. Jednak biorąc pod uwagę, że jest to debiut i akcja jest ciekawa można to wybaczyć. Zakończenie jednak mnie rozczarowało. Nie jeśli chodzi o sprawę morderstwa ale życie prywatne Waltera. Zbyt kolorowe i wydaje mi się, że niespójne z drugą częścią-chyba, że coś mi umknęło. Mimo wszystko polecam. Pozycja godna uwagi. Dobrze wiedzieć, że obok Pana Mroza czy Pani Bondy pojawia się kolejny interesujący polski autor, który ma coś do zaoferowania czytelnikom. Oby tak dalej.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
06-03-2016 o godz 04:03 przez: Nanoouk | Zweryfikowany zakup
Genialnie napisana , wciagajaca i sprawiajaca wielka przyjemnosc .. czekam na nastepne dziela Pana Marcina.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
26-01-2016 o godz 13:21 przez: Agata Kądziołka
Nadkomisarz Roman Walter jak co rano obudził się z potężnym kacem i uczuciem niesmaku w ustach; wyraźny znak, że ból i cierpienie niedawnej tragedii wciąż nie dawało mu spać i musiał znieczulać się procentami, by móc na chwilę znowu swobodnie oddychać.
Dzień jak co dzień; nic nie zapowiadało zbrodni, która miała wstrząsnąć nie tylko światem Waltera, ale i grona innych osób...

Zwykle kiedy ktoś dzwoni na policję, by poinformować ich, że znalazł ciało, zostaje zapytany czy osoba ta na pewno nie żyje. Prosi się informatora o sprawdzenie czynności życiowych a dopiero później pyta się o miejsce „pobytu” denata. W owej książce nie ma opisanej tej sceny, ale jestem pewna, że policja nie pytała dzwoniącego czy denatka na pewno nie żyje. Nie pytała, gdyż … nie miała ona głowy.

W Puszczy Kampinowskiej znalezione zostaje ciało młodej kobiety, ułożone majestatycznie, w pozie wręcz eleganckiej. A nad korpusem morderca położył z wielką starannością odciętą głowę konia, tworząc przerażające i makabryczne widowisko, które rozpoczyna debiutancką książkę Marcina Grygiera „Nie patrz w tamtą stronę.”

Ta książka jest kwintesencją kryminałów; próżno szukać tutaj opisów przyrody czy takich, które opisywałyby wątpliwą urodę głównych bohaterów. Policjantka Alicja Danysz nie miała „oczu wielkich jak sarna wpatrzona w reflektory nadjeżdżającego samochodu” ani „włosów grubych i gęstych o kolorze dojrzewającej pszenicy.” A może i miała, ale autor trafnie wywnioskował, że nie to jest w kryminale najważniejsze.

Główną rolę gra tutaj śledztwo, które pędzi jak wicher, napędzane kolejnymi, brutalnymi czynnościami wykonywanymi przez nieznanego mordercę. By czytelnik się nie nudził, Grygier dodatkowo wplótł w fabułę dwa inne wątki, które – jak na wybitnego pisarza przystało – w końcu splotą się z głównym wątkiem i obnażą oblicze zimnokrwistego mordercy. Jeden tylko wątek lekko psuł mi tą typowo męską, sterylną od uczuć fabułę; rodzące się uczucie pomiędzy Walterem a Alicją Danysz – miły dodatek do książki, ale kompletnie niepotrzebny, ponieważ książka świetnie obroniłaby się sama, dzięki tej wszechogarniającej obojętności.

Krótkie rozdziały (w książce jest ich ponad osiemdziesiąt) sprawiają, że książkę faktycznie pochłania się jednym tchem; nie są zbyt rozbudowane, ale jednocześnie przekazują tyle informacji, by czytelnik nie miał ani chwili na to, by się znudzić.

Okładka prowokuje, bo to na niej znajduje się pytanie, które w obecnych czasach mogłoby z powodzeniem zastąpić Szekspirowskie „Być czy nie być?” - „Czy zdarza ci się odwracać wzrok od ludzkiej krzywdy? A może przeciwnie – lubisz patrzeć?” Zerkając kątem oka na to co serwują nam telewizyjne serwisy informacyjne i mimochodem przeglądając najlepiej sprzedające się filmy i książki, z pewnością ale i smutkiem muszę stwierdzić, że ludzka krzywda kręci. Większość społeczeństwa zasiada z wieczorną herbatą przed telewizorem i z wypiekami na twarzy ogląda jak w świecie rzeczywistym lub fikcyjnym ludzie się mordują, gwałcą i torturują. Później wyłączają telewizor, myją zęby i kładą się do łóżka, czytając jeszcze przed snem książkę napisaną przez kobietę, która była przez lata molestowana przez swojego męża. I na pewno nie pisze tam o zielonej łące porośniętej stokrotkami, ale raczej o bestialskim życiu, które jej przypadło od losu.

Ludzie łakną sensacji; gdyby tak nie było to i filmy byłyby inne i książki nie tak brutalne i wiadomości nie tak przejmujące. Matki oglądają reportaże o porwanych dzieciach a potem idą i przytulają z całej siły swoje śpiące w łóżku dziecko; ojcowie słuchają opowiadań kolegów o córkach, które za dużo piją a potem z dumą stwierdzają, że ich własna pociecha stroni od alkoholu. Europejczycy oglądają sceny z Bliskiego Wschodu a później wychodzą na bezpieczne europejskie ulice i patrzą na europejskie kobiety, które mogą nosić sukienki i szorty.

Autor doskonale wie, że mało jest ludzi, którzy odwracają wzrok od ludzkiej krzywdy, dlatego nie bał się pokazać jej w nadmiarze. I miał racje, bo blogosfera aż huczy od recenzji jego książki i tym samym daje mu zielone światło, by szturmem zdobyć polski rynek wydawniczy. Mam przeczucie, że niedługo nazwisko nie tylko Grygier, ale i Bednarek i Rozmus będą świecić triumfy na zagranicznych rynkach. Bo nasi panowie naprawdę potrafią pisać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
17-01-2016 o godz 23:40 przez: werka777
Z debiutami powieściowymi bywa różnie. Nieraz boimy się po nie sięgać, ponieważ rozczarowują jakością, a brak doświadczenia autora i popełnione w związku z tym błędy odbierają całą przyjemność poznawania dalszej treści. A jednak miałam okazję przekonać się o tym, że nie warto z takowych rezygnować. Niektórzy wchodzą bowiem na literacki rynek z tak wielkim rozmachem i potężnym uderzeniem, że ciężko się po tym pozbierać. Mamy więc debiuty słabe, udane, dające nadzieję na rozwój autora, ale i debiuty absolutnie doskonale. I właśnie z tym ostatnim miałam okazję stanąć wczoraj oko w oko. „Nie patrz w tamtą stronę” Marcina Grygiera to kryminał, o którym zdecydowanie powinniście usłyszeć.

Pośród gęstwiny drzew Puszczy Kampinoskiej, w śniegu zostają znalezione zmasakrowane zwłoki młodej dziewczyny. Zidentyfikowanie ciała okazuje się jednak niezwykle trudne, a morderstwo z pewnością nie należy do przypadkowych, gdyż w miejscu odciętej głowy ofiary znajduje się … koński łeb. Okrucieństwo dokonanego czynu szokuje policję, na którą spada obowiązek zajęcia się tym niebanalnym przypadkiem. Nadkomisarz Roman Walter będzie musiał zmierzyć się ze złem, które jeszcze nie powiedziało ostatniego słowa. Czas płynie, a w niebezpieczeństwie mogą znaleźć się wszyscy. Czy chodziło tutaj o zemstę? Czy morderstwo było wynikiem działania chorego umysłowo szaleńca? A może w grę wchodzą także inne, mroczne ludzkie instynkty – to, że kiedy komuś dzieje się krzywda – my nieraz lubimy sobie popatrzeć …

Nadkomisarz Roman Walter, nadużywający alkoholu mężczyzna z bagażem bardzo trudnych, nieprzepracowanych doświadczeń, w wyniku wykonywanego zawodu zostaje wplątany w kolejną, niełatwą sprawę. Wszystko wskazuje na to, że w pobliżu grasuje szalony morderca, który pozbawiając życia młodą dziewczynę, dopracował każdy szczegół – łącznie z ułożeniem zwłok i „udekorowaniem” ich głową konia. Czy w ten sposób chciał coś przekazać? Policja rusza w pościg, a tropy bywają mylące i skomplikowane. Rozpoczyna się seria przesłuchań, a każdy, nawet najmniejszy szczegół może mieć niezwykle istotne znaczenie. Morderca jednak nie należy do tych, którzy drżąc z tytułu popełnionego czynu chowają się w najciemniejszym kącie. Już wkrótce bowiem da o sobie znać, a to, co ma do przekazania, zjeży włos na głowie nawet tych najbardziej wytrzymałych.

Historia przedstawiona w kryminale Marcina Grygiera została rozszczepiona na trzy przeplatające się ze sobą części. Każda z nich rozgrywana jest w nieco innym czasie, a jednak wszystkie mają wspólny punkt, który dowodzi całą fabułą trzymając czytelnika w niepewności i niegasnącej ciekawości. Poznajemy zatem wątek główny, dotyczący dokonanego morderstwa, jednakże w jego cieniu nieustannie przewijają się dawne losy nadkomisarza Romana Waltera – z rodzinną tragedią w tle oraz historia pewnego chłopca, którego bolesne dzieciństwo z pewnością pozostawiło w psychice trwały ślad. Każdy z tych elementów wywołuje niezbędne w kryminałach dreszcze emocji i lęku, a powieść porywa już od samego początku. „Nie patrz w tamtą stronę” to właśnie ten typ sensacji, który kocham najbardziej. Wyzbyty chaosu, klarowny, a jednak mający swoje tajemnice, których kotara opada dopiero na samym końcu.

Co istotne i warte uwagi, powieść opiera się na towarzyszącym jej co jakiś czas pytaniu „Czy lubisz patrzeć?”. Z natury często jesteśmy ciekawscy i szukając sensacji nieraz karminy swoje niezdrowe potrzeby rozrywki ludzkim nieszczęściem. Czy samo patrzenie jest złe? Ale czy widząc krzywdę drugiego człowieka, nie stajemy się aby jej współautorami? Jakie znaczenie ma owo pytanie w tej powieści? Przekonajcie się o tym sami, bo wstępując w szeregi Romana Waltera wrażenia i efektowny finał macie gwarantowane.

Nieprzewidywalna fabuła, uzupełniający siebie nawzajem bohaterowie, tajemniczość i przenikający z kart książki na czytelnika klimat strachu. Uważam, że Marcin Grygier pokazał swój talent od tej najlepszej strony i wkroczył na rynek literacki z mocnym przytupem. Jestem po wielkim wrażeniem i mam nadzieję, że niedługo będę miała okazję przeczytać jego kolejne dzieła, tak dobre, jak to debiutanckie. Mi tymczasem pozostało polecić Wam tę książkę i życzyć Wam samych pozytywnych wrażeń u jej boku. Z takich polskich autorów naprawdę możemy być dumni.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
19-01-2016 o godz 19:05 przez: BPM
Zwykły, styczniowy, warszawski dzień. Kapitan Walter budzi się w swoim mieszkaniu skacowany, z okropnym bólem głowy. Wydaje mu się że to niedziela tak podobna do innych, które już przeżył. Gdy odwiedza go Ala, partnerka na służbie, a jednocześnie dobra znajoma nie spodziewa się że zobaczy coś tak okropnego, co nie pozwoli u oderwać myśli od tego zdarzenia jeszcze przez długi czas. A komisarz Roman Walter widział już niejedno.


Walter, Ala i Maciek zostali wezwani, aby poprowadzić sprawę zabójstwa młodej dziewczyny, której zwłoki znaleziono w lesie niedaleko Warszawy. I nic nie byłoby tak przerażające i obrzydliwe gdyby nie to że na miejscu zamiast głowy dziewczyny znaleziono… łeb konia. Walter wraz ze współpracownikami musi odnaleźć zabójcę, zanim dokona on jeszcze gorszych przestępstw. Niestety, komisarza nawiedzą demony przeszłości, które nie pozwalają o sobie zapomnieć. Czy bohater da rade normalnie żyć?

Nie spodziewałam się porywającej lektury. Ot, kryminał. Pierwsze strony mnie nie przekonały, czytałam kolejne bo nie lubię zostawiać nieprzeczytanych książek. I gdy tak przewijałam kolejne karty powieści to doszłam do wniosku że książka mnie wciągnęła, zaintrygowała i mi się podoba. Nie mogłam się od niej oderwać, pomimo że następnego dnia czekało mnie duże zaliczenie. Ja wolałam czas spędzić razem z książką Marcina Grygiera. Notatki nieruszone leżały na biurku, a ja zagłębiałam się coraz bardziej w śledztwo prowadzone przez komisarza Romana Waltera.

Autor zafundował nam powieść mroczną i wstrząsająca, ale właśnie te dwa przymiotniki powodują, że jest ona wciągająca i interesująca. W miarę przewracania kolejnych stron coraz bardziej zagłębiamy się w świat stworzony przez pana Grygiera i odkrywamy kolejne tajemnice, na wierzch wychodzą fakty z przeszłości, które zmieniają cały bieg wydarzeń, rzucają na zbrodnie nowe światło i potrafią zmylić czytelnika. Wydawało mi się, że po trzech czwartych powieści odgadłam kto jest zabójcą. Ba, byłam tego pewna, ale autor skutecznie mnie zwodził, wprowadzając nowe zdarzenia, które z pozoru niepozorne, odmieniają bieg historii. Niby nic nie znaczący, ale jednak. Do niemal samego końca pozostałam przy moich przekonaniach, a na ostatnich stronach swojej książki pan Grygier wprawił mnie w osłupienie. Nawet nie podejrzewałabym takiego zakończenia. Jak dla mnie ten moment również jest wielkim plusem. Jeżeli ktoś ceni sobie moment zaskoczenia, trzymanie w niepewności do samego końca to ta książka jest dla niego.

Sami bohaterowie również zasługują na oddzielny akapit bo autor szczególnie dużo uwagi poświęcił Romanowi Walterowi, człowiekowi po przejściach, który musi na nowo, po wielkiej traumie, uporać się z całym światem, wrócić do normalnego życia. Niestety, wspomnienia go prześladują, dlatego ucieka on w zapomnienie za pomocą alkoholu, który otępia jego mózg i pozwala mu nie myśleć tak samo jak i zaangażowanie się w sprawę. Jest on zagadką dla czytelnika, chociaż wydaje się że niemal wszystko na jego temat autor opowiedział już na samym początku książki. To on wydał mi się najbardziej wyrazistą postacią całej powieści. Oczywiście, występują jeszcze bohaterowie drugoplanowi – Ala i Maciek, którzy są najbliższymi współpracownikami komisarza Waltera. Kobieta, która od dawna zna Romana, stara się go wspierać w niemal każdym momencie, a szczególnie w walce z nałogiem. Maciek natomiast jest jeszcze młodym, niedoświadczonym policjantem, któremu w głowie gry komputerowe i kobiety. Pomimo tego, że w książce występuje dużo bohaterów i każdy ma wyraźnie zarysowany charakter (jak np. rywal Waltera – Wicherek) to Roman był najjaśniejszą gwiazdą tej książki.

Nadal macie wątpliwości? Nie patrz w tamtą stronę to kryminał polskiego autora, który wciąga, interesuje czytelnika, a mnogość zwrotów akcji wciąga jeszcze bardziej. Warto poświęcić tej książce czas bo nie sposób się przy niej nudzić. Ja nie spałam do 2 w nocy aby skończyć kryminał Marcina Grygiera.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
3/5
19-08-2016 o godz 11:52 przez: Mozaika Literacka
Myślicie, że debiutujący autor boi się ostrego wejścia na arenę polskiego kryminału? Nic bardziej mylnego. Marcin Grygier w debiutanckiej powieści „Nie patrz w tamtą stronę” bezceremonialnie rzuca krwią i od pierwszej strony karmi czytelnika zawiłą fabułą. Przyzwyczajcie zatem oczy do brutalnych scen i podziwiajcie lekkość, z jaką mknie się przez całą historię.

W styczniowy niedzielny poranek nadkomisarz Roman Walter standardowo wita się z własnym kacem. Nie ma jednak czasu na użalenie się, w Puszczy Kampinoskiej znaleziono bowiem zbezczeszczone zwłoki nastolatki. Ciało pozbawione jest głowy, a w jej miejscu spoczywa koński łeb. Efekt działania mordercy szybko nasuwa myśl o jakimś rytuale, ale głębsza analiza faktów zaprzecza takiej możliwości. Policjant wraz z partnerującymi mu Alicją i Maćkiem rozpoczynają trudne i zakręcone do granic możliwości śledztwo. Przywoływane przez narratora retrospekcje nie pozostawiają złudzeń. Nastolatka nie była przypadkową ofiarą, a jej śmierć to tylko początek morderczej rozgrywki. Sprawca realizuje swój chory plan bez obaw o jakiekolwiek potknięcie, a Roman Walter mozolnie próbuje dotrzeć do sedna sprawy. Czy udział stołecznego policjanta również jest elementem planu?

Nie ma najmniejszych wątpliwości, że Marcin Grygier włożył mnóstwo pracy w swój literacki debiut. Zaproponowana fabuła zapętla myśli czytelnika i nakazuje spacer slalomem różnych rozwiązań, ale ostatecznie znajduje sensowne i pozbawione trywialności objaśnienie. Intryga bogata jest w różnorodne wątki, pozornie niezwiązane z główną ścieżką fabularną, ale finalnie wszystkie drogi prowadzą do rozwiązania pierwotnej zagadki. Podłoże historii okazuje się bowiem bardzo przemyślane, logiczne i pomagające kształtować psychologiczny portret człowieka z przeszłością. Trzeba jednak przyznać, że autor nierzadko stąpa na granicy kryminału i thrillera, wprowadzając charakterystyczne dla dreszczowców napięcie. Debiut Marcina Grygiera to także brutalne opisy dokonanych przez sprawcę zabójstw, co jedynie potwierdza sensacyjne tło powieści. Śledztwo wzbogacone jest o liczne atrakcje, które motywują odbiorcę do wyostrzenia uwagi i układania w głowie coraz bardziej rozwiniętych scenariuszy. Mnogość wątków sprawia, że czytelnik niejednokrotnie wraca do poprzednich scen i weryfikuje, czy jego interpretacja wydarzeń jest zgodna z zamysłem autora. Akcja trwa nieprzerwanie, a krótkie i zarażające treścią rozdziały jedynie wyostrzają zauważalną czujność. Szybkie tempo nie daje szans na jakikolwiek relaks, pozostaje zatem bacznie przyglądać się działaniom poszczególnych śledczych.

Prowadzeniem sprawy zajmuje się nadkomisarz Roman Walter, którego bagaż doświadczeń jest znacznie większy niż u przeciętnego człowieka. Traumatyczna przeszłość wpędza policjanta w nałóg alkoholowy, który coraz trudniej ukryć. Prywata pozostawia wiele do życzenia, ale zawodowo policjant tryska nieprzeciętnym profesjonalizmem i sprytnie wiąże fakty, dzięki czemu akcja nabiera solidnego tempa. Alicja, jako koleżanka po fachu, niewątpliwie stanowi wsparcie dla prowadzącego śledztwo, a motywy jej działań od początku dyktowane są skrywanym głęboko uczuciem. Krąg policjantów zajmujących się sprawą zamyka Maciek, którego postępowanie charakteryzuje niemała spontaniczność. Mimo częstego łamania procedur, to właśnie jego odkrycia zmieniają charakter śledztwa i sprawiają, że akcja pędzi jeszcze szybciej. Wisienką na torcie jest oczywiście sam sprawca, którego motywy odbiorca poznaje na bieżąco. Początkowe domysły sprawdzają się częściowo, ale finalnie czytelnik i tak czuje się zaskoczony.

Cała recenzja na blogu: http://www.mozaikaliteracka.pl/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-02-2016 o godz 12:22 przez: addictedtobooks
W Puszczy Kampinoskiej zostają znalezione zmasakrowane zwłoki młodej dziewczyny. Morderca odciął swojej ofierze głowę i umieścił na jej miejscu koński łeb. Policja jest zszokowana okrucieństwem tego mordu i robi wszystko, aby jak najszybciej złapać osobę odpowiedzialną za tak bestialski czyn. Czy mają do czynienia z szaleńcem? Sprawę otrzymuje nadkomisarz Roman Walter, który musi jak najszybciej odnaleźć mordercę, zanim pojawią się następne ofiary. Rozpoczyna się prawdziwy wyścig z czasem, którego stawką jest życie niewinnych ludzi. Czy policjantowi uda się zapobiec kolejnemu krwawemu morderstwu?

„Nagle usłyszeli sygnał telefonu komórkowego. Dźwięk dochodził z tylnej kieszeni spodni Gojnego. Walter, wciąż w rękawiczkach, wyjął aparat i spojrzał na wyświetlacz akurat w chwili, gdy pojawiło się na nim okno wiadomości: LUBISZ PATRZEĆ?”

Dwa lata temu doszło do pewnej tragedii, która już na zawsze zmieniła życie Waltera. Nic nie jest w stanie ukoić jego bólu oraz sprawić, że pogodzi się ze startą, jakiej wtedy doznał. Tamto doświadczenie nawiedza go każdego dnia i nie daje o sobie tak szybko zapomnieć. Od tamtego czasu Walter ma problemy z nadużywaniem alkoholu, którym próbuje zagłuszyć swoje poczucie winy. Wraz z nadejściem nowej sprawy mężczyzna będzie musiał zmierzyć się z demonami przeszłości oraz podjąć dramatyczną walkę, aby odnaleźć żądnego zemsty mordercę.

„Będziesz tylko patrzył. Zapamiętasz każdy szczegół. I nigdy nie zapomnisz.”

Z każdym następnym dniem nadkomisarz jest coraz bliższy poznania tożsamości oprawcy. Każda nawet najmniejsza poszlaka może teraz decydować o czyimś życiu lub śmierci. Wszystko się komplikuje, kiedy Walter odkrywa, że może być w jakiś sposób powiązany z mordercą. Już wkrótce mężczyzna przekona się, że jest częścią pewnego planu, który został starannie zaplanowany przez oprawcę. Nadkomisarz stanie przed niezwykle trudnym wyzwaniem, które może okazać się najtrudniejsze w całej jego karierze. Czy uda mu się odkryć prawdę oraz powstrzymać grasującego na wolności szaleńca?

„Czy zdarzyło ci się świadomie odwrócić wzrok od ludzkiej krzywdy? A może lubisz patrzeć?”

Gdybym wcześniej tego nie wiedziała, to nigdy nie powiedziałabym, że „Nie patrz w tamtą stronę” to debiut literacki Marcina Grygiera. Autor zdecydowanie potrafi wprowadzić napięcie do książki oraz sprawić, że chwilami można poczuć prawdziwe ciarki na skórze. Akcja bardzo szybko nabiera tempa i nie wiadomo nawet kiedy, czytelnik przewraca ostatnia stronę książki. „Nie patrz w tamtą stronę” dostarcza sporej dawki wrażeń oraz emocji, nad którymi czasami naprawdę bardzo ciężko zapanować. Bardzo podobało mi się to, że do ostatnich stron nie wiedziałam, kto jest za to wszystko odpowiedzialny.

Historia stworzona przez autora dzieje się trójtorowo, a każda z nich dzieje się w trochę innym czasie. Choć na początku mogłoby się wydawać, że nie mają one ze sobą nic wspólnego, to jednak na samym końcu okazuje się, że są ze sobą w pewien sposób powiązane. Autorowi udało się stworzyć niezwykle ciekawą intrygę, której rozwiązanie jest niezwykle zaskakujące oraz niespodziewane. Jedyne czego mi zabrakło, to trochę bardziej rozbudowanego zakończenia, które przyniosłoby więcej odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Jeżeli szukacie mrożącego krew w żyłach kryminału, to „Nie patrz w tamtą stronę” jest książką dla Was! :))
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
23-01-2016 o godz 17:56 przez: Joanna Rysiewicz
Jestem świeżo po lekturze tej książki i na dzień dobry powiem Wam jedno: jeśli jeszcze kiedykolwiek będę się zapierać przed kryminałami rękami i nogami to... Trzepnijcie mnie mocno w głowę. Proszę. Ta książka dokonała (jak myślałam) niemożliwego. Jestem zaszokowana. Poruszona. Wstrząśnięta. Zachwycona. A to dopiero początek!

"Czy zdarzyło ci się świadomie odwrócić wzrok od ludzkiej krzywdy? A może lubisz patrzeć?"

W Puszczy Kampinoskiej zostają znalezione zwłoki nastolatki. Zbrukane i niekompletne. Taką sytuacją przywitała mnie akcja książki debiutującego rodzimego autora; a później przepadłam. Kompletnie, cała, totalnie. Wiecie jak nie chciałam czytać kryminałów, thrillerów. Jak się wzbraniałam, zasłaniając się sentymentem do klasyki i fantasy. A tu proszę.

Autor zaczyna mocnym uderzeniem, przerażająco prowokująco. Sprawia to, że zostajemy od razu wciągnięci w wir wydarzeń, które jak puzzle powoli zaczynają tworzyć makabryczną układankę. Komisarz Roman Walter - naznaczony osobistą tragedią, ponad czterdziestoletni mężczyzna, skory do alkoholowych uniesień, wraz ze swoją ekipą musi rozwikłać zagadkę, zanim dojdzie do tragicznego finału. Morderca pogrywa powoli, rozmyślnie, nadzwyczaj celnie. Walter, który, jak się okazuje, jest środkiem całego przedsięwzięcia, musi znaleźć w sobie odwagę, by zmierzyć się z powracającymi demonami przeszłości. Jak cień krąży nad nim widmo dzieciństwa, lat młodzieńczych, później szczęśliwego małżeństwa i ojcostwa... To ostatnie zostało mu dwa lata wcześniej brutalnie odebrane, co teraz okazuje się mieć związek z tragedią, której musi się dokładnie przyjrzeć.

Uwielbiam w książkach niezbyt obszerne rozdziały. Ma się wrażenie, że "przeczytam jeszcze jeden i idę spać", przez co książka zostaje wręcz pochłonięta jednym tchem. Autor nie traci czasu na przysłowiowe pierdoły i obfite opisy przyrody. Mamy konkret, który krok po kroku, jak po nitce do kłębka, prowadzi nas do końca, który... Wbija w fotel. Przyznam się szczerze, że czytałam książkę podczas jazdy pociągiem, i miałam wręcz wypieki na twarzy - tak nie mogłam się oderwać i doczekać tego, co będzie dalej, jak to wszystko się powyjaśnia, poukłada. Pan Grygier umie budować napięcie, oj umie. Nie wiedziałam, że mogę być aż tak zapalona do kryminału! Jest dużo brutalności, wstrząsających momentów; ja byłam zaszokowana okrucieństwem bohaterów, ich brakiem skrupułów, wyrzutów sumienia, "bezsercem". Jak wiele zła człowiek może w sobie dusić przez lata, by później zemsta smakowała jeszcze bardziej wybornie?

Czy patrzyłeś kiedyś na ludzką krzywdę i po prostu udałeś, że jej nie ma?
No właśnie. Ileż w ludziach jest bierności, znieczulenia na tragedię innych... Niemożliwe. Niewiarygodne. Ale tak cholernie prawdziwe. Ta książka uświadamia to tak DOBITNIE, że aż zaczynasz się zastanawiać nad swoim życiem... Komu i w jaki sposób jesteś coś winien... Przyznaję szczerze, że po lekturze długo nie mogłam przejść nad sobą do porządku dziennego. Przeorała mi wnętrze. Naprawdę.

Z niecierpliwością czekam na kolejną książkę autora, bo jestem pod wrażeniem tego debiutu. Jeśli tak się zaczyna... No podniósł sobie poprzeczkę, bardzo. Polecam! I kryminałom teraz mówię stanowcze TAK!

//www. wirtualnaksiazka.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
15-02-2016 o godz 14:09 przez: Pinko
Każdego dnia jesteśmy świadkami mniejszego lub większego zła. I tylko od nas zależy, czy zareagujemy, czy przejdziemy obojętnie... nie patrząc w tamtą stronę.
W lesie zostaje znalezione okaleczone ciało nastoletniej dziewczyny. Co więcej, zwłoki są niepełne... brakuje im głowy, a dokładniej rzecz ujmując- ludzkiej głowy, bowiem sprawca na miejscu morderstwa pozostawił koński łeb. Zajmujący się sprawą Roman Walter, codziennie walczący z własnym demonem, a jednocześnie "kochanką" wódką, stara się rozwikłać zagadkę. Szczególnie, że psychopata reżyseruje swoisty film... w głównych rolach obsadzając Waltera i jego przyjaciółkę, Alicję.

W dzisiejszych czasach, przy takim ogromie literatury każdego gatunku, bardzo ciężko trafić na perełkę; ba, rzekłabym, że ciężko znaleźć coś, co w ogóle każdy szanujący się czytelnik da radę pogryźć i przetrawić, a co zostawi... przyjemny posmak. Czy pan Grygier podarował mi literacką ucztę?

Zauważyłam, że w niemal każdej mojej recenzji znajduje się dopisek "czyta się bardzo szybko". Niestety, muszę go umieścić tutaj ponownie, gdyż Nie patrz w tamtą stronę to również jedna z tych pozycji, które się prawie połyka w całości, na raz, bez przerwy. Mamy tutaj kunsztownego mordercę, właściwie nic nie wiemy o jego motywach. Nie wiadomo, czemu akurat Roman Walter dostaje krótkometrażowe filmiki z miejsc zbrodni, dlaczego akurat do niego kierowane są przesyłki, wiadomości. Czy to coś powiązanego z jego przeszłością?

Kwestia policyjna jak najbardziej do przyjęcia, lecz nie należy zapominać o wątku obyczajowym. Walter jest nieustannie dręczony przez wspomnienia, poczucie winy. Uważa, że jedna jego nieprzemyślana decyzja rzutowała na być albo nie być jego rodziny. Stracił wszystko, została tylko wódka. I Alicja. W tej sprawie zaczynają się drobne schody, gdyż już po kilku stronach dowiadujemy się o relacjach łączących tę dwójkę bohaterów- łączy ich praca, wzajemne zaufanie i właściwie ze strony mężczyzny to by było na tyle. Ale! Alicja podkochuje się w Romanie, skrzętnie ukrywając przed nim prawdziwe uczucia. Dość wytarta ścieżka miłosna, jeżeli można to tak określić. Do tego zakończenie historii określiłabym jako jeden wielki happy end, dobrze czy źle, sami musicie ocenić. Mnie nie do końca to przekonało, ale może jestem zwyczajnie wybredna.

Czy dorosły człowiek może po latach odpowiadać za winy, za krzywdy wyrządzone w dzieciństwie? Nawet, jeśli w pewnych wydarzeniach nie brał bezpośredniego udziału? Czytując kryminały, thrillery, a nawet powieści obyczajowe często natykam się na motyw błędów młodości, rzutujących na przyszłość bohaterów. W przypadku Waltera (jak się okazuje w toku zdarzeń) przeszłość nosi piętno kilku nie do końca dobrych wyborów. I chociaż autor wybrał na głównego bohatera człowieka upadłego, upodlonego przez wódę to... Romana Waltera nie da się nie lubić. Ja wiem, wiem, że bohater alkoholik to nic nowego (bo przecież ciekawie pisze się o czyimś upadku moralnym i walce, jaką dana postać codziennie podejmuje, by zachować resztki godności), ale jakoś ta "nienowość" nie bije zanadto po oczach.

A czy Ty odejdziesz, gdy komuś będzie dziać się krzywda, czy z ciekawością obejrzysz się przez ramię...?
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
13-01-2016 o godz 22:39 przez: Artemis Shelf
Czym jest dla Ciebie ludzka krzywda? Może jest niewygodna?
Może jesteś jej sprawcą? Może jej się boisz? Może sam ją w sobie tłumisz?

CO JEDNAK ZROBISZ KIEDY TOBIE NIC NIE GROZI, A DRUGIEJ OSOBIE DZIEJE SIĘ KRZYWDA?

ODWRÓCISZ WZROK?
A MOŻE BĘDZIESZ PATRZYŁ?

W Puszczy Kampinowskiej odkryto zmasakrowane zwłoki nastolatki. Takiego morderstwa jeszcze tutaj nie widziano. Sprawca niezwykle napracował się nad swoim dziełem. Nie pozostawił śladów. Nie widać motywu. Wiadomo tylko jedno:
TEN SPRAWCA NIE PRZESTANIE ZABIJAĆ.

Nadkomisarz Roman Walter musi go znaleźć, zanim on znajdzie kolejne ofiary odpowiednie dla jego makabrycznych wizji. Nie jest to jednak takie łatwe, gdy prawie każdego dnia budzisz się z kacem rozsadzającym czaszkę i bólem trawiącym twoje serce. Szczególnie, gdy okazuje się, że demony przeszłości są blisko, bliżej niż mogłoby się wydawać.

Myśli nieuporządkowane po przeczytaniu książki:
mnóstwo krwi, strach, zemsta, niezrozumienie, masakra, stres, okrucieństwo, nieuzasadnione działanie, mnóstwo forsy, spisek, alkohol, papierosy, kac, ludzka krzywda, demony przeszłości, znęcanie się, odmienność, dysfunkcyjna rodzina, burdel i biedny konik...

Widać chyba co ta książka zrobiła z moją psychiką. Przejdźmy jednak do konkretów.

Do Nie patrz w tamtą stronę podeszłam sceptycznie, jak do każdego debiutu, po który sięgam. Szczególnie jeśli należy do gatunku, który już dawno zaskarbił sobie moje serce. Nie od pierwszej strony wzbudził moją sympatię. Naprawdę zastanawiałam co się może w tej powieści wydarzyć. Nie miałam pomysłu. Sama zbrodnia wydawała mi się wręcz nierealna, komisarz jadący na gigantycznym kacu przecież musiał być nieudacznikiem. Nie wiedzieć jednak kiedy zaczęłam kurczowo trzymać czytnik, czytałam jak najszybciej potrafiłam, a w głowie tworzyłam mnóstwo scenariuszy, starając się połączyć odpowiednie elementy układanki by znaleźć mordercę.

Historię poznajemy z kilku punktów widzenia. Nie śledzimy tylko poczynań nadkomisarza Woltera, ale zaznajamiamy się także z pozornie nie związaną ze sprawą przeszłością. Niech Was jednak nie łudzi, że autor w jakikolwiek sposób ułatwi nam zadanie. Nie oszczędza swojego czytelnika. Bezlitośnie wodzi go za nos podsuwając mu tropy, z których żaden nie jest prawdziwy, a jednocześnie żaden nie jest fałszywy. Problem w tym w jaki sposób spośród setek tropów wyłowić ten właściwy.

Powieść czyta się niezwykle szybko. Nawet nie zauważymy kiedy nas wciągnie. Jej bohaterowie nie są supermenami, nie mają nadzwyczajnych mocy. Są ludźmi, którzy popełniają błędy, często fatalne w skutkach...

Jednocześnie ta książka dotyka bardzo ważnego problemu.
Jak reagujemy na ludzką krzywdę?
Czy naprawdę winny jest tylko agresor?
A może winny jest ktoś jeszcze?
Może osoba, która na to patrzyła i
nie zareagowała jest współwinna?
Ta powieść pokazuje jak wszystko to co wydarzyło się w przeszłości w nas siedzi, ale nie tylko w nas. Czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy jak łatwo przekazać nasze frustracje nowemu pokoleniu...

Debiutancka książka Marcina Grygiera wciągnie nas w wir wydarzeń, których rozwiązanie wcale nie będzie takie proste do odkrycia.

Z przyjemnością polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
02-02-2016 o godz 12:04 przez: Mechaniczna Kulturacja
Marcin Grygier to kolejny w ostatnim czasie debiutujący na rodzimym rynku polski autor kryminałów. Jego pierwsza powieść ukazała się w styczniu nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka. W "Nie patrz w tamtą stronę" autor nie bawi się w żadne subtelności, to mocna i bezkompromisowa powieść operująca brutalną historią, wokół której ciężko jest przejść obojętnie.

Bohaterem powieści jest nadkomisarz Roman Walter - lubiący zaglądać do kieliszka policjant z tragiczną przeszłością. W pewną styczniową niedzielę budzi się na potężnym kac, nie przypuszczając, że będzie to początek jego najtrudniejszego śledztwa. W Puszczy Kampinoskiej znaleziono zwłoki młodej dziewczyny. Ustalenie tożsamości nie będzie proste, ponieważ ofiara ma odciętą głowę. Na jej miejscu zaś znajduje się głowa konia. Niestety nie jest to ostatnie morderstwo. Rozpoczyna się więc dramatyczny wyścig z czasem, aby uratować kolejną ofiarę. Rozwiązanie zagadki tkwi w przeszłości głównego bohatera.

Grygier pisze naprawdę prostym i przystępnym językiem, dzięki czemu czytelnik bardzo łatwo daje się wciągnąć do świata przedstawionego. Próbą zbudowania zimnego klimatu autor zbliża się do popularnych na naszym rynku skandynawskich kryminałów. Dla fanów tego typu rozrywki nie trzeba dodawać nic więcej. Warto dodać, że Nie patrzą w tamtą stronę charakteryzuje się bardzo dokładnymi i szczegółowymi opisami. Nie brakuje także przemocy i dosadnej brutalności. Grygier nie popada w zbędne moralizatorstwo, nie próbuje nikomu wykładać etycznych podstaw, szczególnie, że nawet pozytywnym bohaterom w jego historii daleko jest do ideału.

Ciekawym aspektem powieści Grygiera jest również sposób ukazania samej historii. Fabuła jest niebanalna i mocno poplątana, jednak w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Autor naprawdę mocno komplikuje fabułę i stara się wodzić czytelników za nos. Rozczarowuje jedynie fakt, że ostatecznie tożsamość sprawcy wychodzi na jaw długo przed finałem. Mimo to autorowi należą się brawa za przyzwoicie, jak na debiutanta, zbudowaną historię, w której sprawnie połączył ze sobą kilka płaszczyzn czasowych oraz miejsc akcji, a także splótł losy różnych bohaterów, którzy do pewnego momentu nawet nie byli świadomi swojego istnienia.

Debiutancka książka Marcina Grygiera to brutalna opowieść o zemście. Tej wysublimowanej, którą szykuje się przez lata. Tej o której mówi się, że najlepiej smakuje na zimno. Jest to także swojego rodzaju traktat o winie i karze, choć w tej kwestii autor jasno pokazuje kto jest zły, a kto dobry. Nie zaciera granicy pomiędzy ofiarą, a napastnikiem. Zarysowany tu także zostaje problem napiętnowania społecznego, które autor stawia u podstaw ukazanej tragedii. Historia zmusza także do sięgnięcia w odmęty swojej pamięci i zastanowienia się czy sami przypadkiem nie mieliśmy tak negatywnego wpływu na innych, nie zdając sobie nawet z tego sprawy.

http://mechaniczna-kulturacja.blogspot.com/2016/02/marcin-grygier-nie-patrz-w-tamta-strone.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
18-01-2016 o godz 17:24 przez: booksofmeworld
Czasami wystarczy tytuł żebym miała chęć sięgnąć po daną książkę i dokładnie tak było w przypadku powieści Marcina Grygiera. Kryminał podczas którego czytania zastanawiałam się, kto jest sprawcą i jakim cudem powiązany jest on z nadkomisarzem Romanem Walterem. Powieść jest również dobrym przykładem tego, że gdy odwracamy wzrok i udajemy, że drugiej osobie nie dzieje się krzywda, to może się obrócić przeciwko nam.

W Puszczy Kampinowskiej zostają znalezione zmasakrowane zwłoki nastolatki, całość okropnego obrazu dopełnia brak głowy dziewczyny, zastąpiony końskim łbem. Nadkomisarz Roman Walter prowadzi sprawę, a z czasem okazuje się, że jest w jakiś sposób z nią powiązany, ponieważ to właśnie on dostaje zdjęcia i filmiki zapowiadające kolejne zbrodnie. Okazuje się, że przeszłość daje o sobie znać.

Książka rozpoczyna się bez większych ceregieli morderstwem i to nie byle jakim, bo ciało zostało znalezione bez głowy, zastąpione końskim łbem, a ofiara, choć odurzona, była przytomna w trakcie egzekucji. Jakby to nie brzmiało taki bieg zdarzeń od razu mi się spodobał. Nie trzeba było długo czekać na rozwój akcji, nie było nudnych wstępów, a od razu coś się działo, a to pociągnęło za sobą kolejne wydarzenia. Wszystko było tak precyzyjnie wykonane, że nie było możliwości żeby od razu policjanci wpadli na jakikolwiek trop, ponieważ na miejscu zbrodni nie znaleźli żadnych śladów, które mogłyby należeć do mordercy.

Byłam przekonana, że aż do samego końca nie dowiem się kto jest sprawcą, jednak tak się nie stało. Chociaż może trochę nie do końca jest to prawdą. Na początku niektóre rozdziały dawały do zrozumienia, kto to mógł być i właściwie byłam przekonana, że zgadłam, dopiero później okazało się, że to nie mogła być wytypowana przeze mnie osoba. Właściwie nie musiałam długo czekać żeby powiązać wątki, ale muszę przyznać, że to wcale nie zniechęcało, bo jednak nie wszystko było wyjaśnione i dopiero pod koniec wszystkie tryby zaskoczyły. Wciąż nie wiedziałam w jaki sposób powiązany ze zbrodniami był Roman Walter, a okazało się, że rozwiązanie jest dość banalne, choć nie powinno być ignorowane.

Nie jestem w stanie stwierdzić czy książka ma jakieś minusy, ponieważ wszystko było doskonale dopracowane. Akcja trzymała w napięciu, każdy krok mordercy czy policji był ze sobą powiązany, a i pojawiły się wątki dotyczące życia osobistego postaci. Jedyne czego się obawiałam to to, że skoro można odgadnąć kto jest mordercą to dalsze czytanie nie będzie sprawiało przyjemności, ale na szczęście wcale tak nie było.

Okazuje się, że nie jest to taki zwykły kryminał, w którym spotykamy się ze zbrodnią, szukaniem sprawcy i próbą jego skazania. Jest to kryminał, który pokazuje, że krzywda wyrządzona w przeszłości w niektórych jest bardzo mocno zakorzeniona, a osoby stojące z boku i przyglądające się krzywdzie mogą być na celowniku.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
12-01-2016 o godz 08:59 przez: cyrysia
Już od pierwszych stron zostałam wciągnięta w wir zawiłych wydarzeń nakręcanych spiralą strachu. Zaczyna się z mocnym przytupem – od zbrodni ze szczególnym okrucieństwem. Wkrótce okazuje się, że to zaledwie preludium do dalszych działań nieobliczalnego szaleńca. Policja szuka wszelkich śladów, czegokolwiek, co mogłoby naprowadzić na modus operandi mordercy. Niestety, bezskutecznie. Autor umiejętnie buduje atmosferę grozy: kluczy, myli tropy, podsuwa wskazówki, mnoży niejednoznaczne sytuacje i trzyma w napięciu praktycznie do samego końca. Aż dziw bierze, że to jego literacki debiut. Jestem zachwycona.

Kim jest zabójca i jakie motywy nim kierują? Kierujący śledztwem nadkomisarz zmuszony jest dojść do prawdy niczym po nitce do kłębka. Nie spodziewa się jednak, że nieoczekiwanie stanie oko w oko z demonami przeszłości. W strukturę powieści wpleciono retrospekcje nawiązujące do dramatycznych przeżyć policjanta oraz do czasów dzieciństwa i młodości mordercy, żeby dowiedzieć się, jakie wydarzenie zrodziło bestię, która po tylu latach morduje z zimną krwią. Ten zabieg ma tzw. "drugie dno" mające na celu uświadomienie czytelnikowi, jak jedno zło często prowadzi do innego zła, a każda krzywda, nawet ta z pozoru niezawiniona, rodzi nienawiść, która pcha potem do odwetu.

Poza głównym wątkiem równie interesujące są także te poboczne – zwłaszcza dotyczące życia prywatnego śledczego Romana Waltera. Mężczyzna dźwiga na swych barkach ciężkie brzemię poczucia winy i pustki, którą próbuje zagłuszyć alkoholem. Nałóg szybko staje się coraz silniejszy i coraz bardziej niszczący. Czy przyjdzie opamiętanie? Grygier znakomicie poradził sobie z kreacją głównego bohatera nadając mu ludzkie cechy. Dzięki temu wydaje się realniejszy i bardziej wiarygodny psychologicznie. Również postacie drugoplanowe są świetnie dopracowane – szczególnie podkomisarz Alicja Danysz, przyjaciółka nadkomisarza, aspirant Maciej Krępy: jeden z członków zespołu Waltera oraz były komisarz Maurycy Niski w środowisku znany był bardziej jako Wicherek. Każda z tych postaci dodaje coś od siebie i stanowi jakąś wartość dla całości fabuły.

Nie sposób nie wspomnieć o bardzo dobrym stylu pisania autora. Operuje prostym, zrozumiałym, a jednocześnie plastycznym językiem. W dodatku potrafi świetnie łączyć pozornie niezwiązane ze sobą wątki, które stanowią elementy jednej układanki. Według mnie wszystko ma tutaj swój sens, jest logiczne oraz spójne. W zasadzie nie mam się do czego przyczepić, książka prezentuje naprawdę wysoki poziom.

To kawał solidnego kryminału, który wciąga bez reszty, przeraża i daje do myślenia. Oprócz tego zawiera swego rodzaju przestrogę: Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe. Bo to, co uczyniłeś drugiemu spotka ciebie. Nie wierzysz? Przeczytaj tę książkę, a przekonasz się, że jednak to prawda!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
16-02-2016 o godz 10:33 przez: Malwina Czyta
Ostatnio mam wyjątkowe szczęście do udanych debiutów literackich. Cieszy mnie fakt, że nasi autorzy rozwijają się i piszą coraz lepiej i ciekawiej. "Nie patrz w tamtą stronę" to pierwszy kryminał w dorobku Marcina Grygiera ja ja już nie mogę doczekać się jego kolejnej książki. Ta nowość, jaką wydał Prószyński i S-ka, mogę śmiało zaliczyć do ulubionych dreszczowców jakie czytałam.

W puszczy Kampinowskiej znaleziono zmasakrowane zwłoki nastolatki. Na miejsce zbrodni zostaje wezwany Roman Walter. Nadkomisarz od tej chwili musi zmierzyć się nie tylko z bestialskim mordercą, ale i demonami własnej przeszłości, które dopadną go w najmniej oczekiwanym momencie.

Walter gra w książce kluczową role, ale nie obawiajcie się, ciekawych bohaterów będzie znacznie więcej. Razem z chociażby Alicją Danysz spróbuje rozwikłać zagadkę morderstwa dziewczyny. Nadkomisarz nie jest wyidealizowany przez autora, dzięki czemu jest postacią z krwi i kości, a sekrety z jego przeszłości dają jeszcze bardziej rzeczywisty obraz jego osoby. Przyznam, że czytałam z zapartym tchem wątki poruszone w książce Grygiera.

"Czy zdarzyło ci się świadomie odwrócić wzrok od ludzkiej krzywdy? A może lubisz patrzeć?"

Nie chcę za dużo pisać, dlatego pominę szczegóły fabuły. skupię się bardziej na moich odczuciach wobec książki, bo jak się pewnie domyślacie, jestem zafascynowana jej treścią. Właściwie muszę zdradzić, że dawno nie czytałam tak świetnego kryminału, a jeśli dodać, że to debiut, to nie pozostaje mi nic innego, jak serdecznie pogratulować autorowi. Przede wszystkim należy pochwalić, nie tyle pomysł na fabułę, ale sposób jej przedstawienia. Niezwykle plastyczny język autora i lekki styl sprawia, że czytanie "Nie patrz w tamta stronę" jest czystą przyjemnością. Od samego początku wpadłam w wir wydarzeń, zostałam włączona w grę bohaterów, zapominając o bożym świecie.
Marcin Grygier stworzył niesamowity klimat, który można poczuć od pierwszej strony i który nie odpuszcza aż do końca. Intryga w jego kryminale jest bardzo przemyślana, a stopniowanie napięcia podnosi ciekawość czytelnika. Całość zawarta w kilkudziesięciu króciutkich rozdziałach, sprawia, że wręcz nie można odłożyć książki. Jeszcze jeden rozdział, myślałam i skończyło się na tym, że literacki debiut Grygiera pochłonęłam w kilka godzin.

Życzyłabym sobie, by było na polskim rynku więcej tak zdolnych pisarzy i tak intrygujących książek. Z całą pewnością warto sięgnąć po tę książkę, bo jestem pewna, że nie zawiedziecie się na niej.
Jeśli szukacie mocnego, wyrazistego kryminału z dobrze skonstruowaną intrygą, to pędźcie szybko do księgarni po "Nie patrz w tamtą stronę".
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-02-2016 o godz 07:35 przez: bojarun
Lubisz patrzeć?
Pytanie w pewnych okolicznościach wyzywające i obierające z godności. Rodzące wiele pytań i niepokój u tego, do kogo jest kierowane. Budzące niepokojące skojarzenia. Cała powieść jest taka - mocna i tajemnicza. Świetnie się czyta, co nie zmienia faktu, że pozostawia w sercu niepokój.
Roman Walter to człowiek, który świetnie nadaje się na bohatera kilkutomowej serii. Samotny policjant, po tragicznych przeżyciach, borykający się z problemem alkoholowym. Na szczęście swoje obowiązku wypełnia bez zarzutu. Kiedy przypadkowy spacerowicz znajduje w Puszczy Kampinowskiej zwłoki młodej kobiety bez zastanowienia przystępuje do akcji. Chciałoby się powiedzieć: w szybkim tempie i bez zbędnych komplikacji znajduje zabójcę... Nic z tego. Okazuje się, że zabójca jest sprytny. Zostawia dla rodziny ofiary oraz Romana Waltera przynęty prowadząc ich po swoich śladach i wskazując kolejne ofiary. Wszyscy podskórnie czują, że to wszystko ma jakiś związek z Walterem. Obok śledztwa równolegle autor snuje dwie inne historie. Pierwsza pokazuje kulisy zdarzeń, które doprowadziły do tragedii mającej ogromny wpływ na życie policjanta. Druga historia przedstawia losy samotnego chłopca zagubionego wśród życia i rówieśników. Kiedy te historie zaczynają się splatać ze sobą, a wszystkie elementy układanki zaczynają wskakiwać na swoje miejsce, nagle BUM!!! Zakończenie zrobiło na mnie takie wrażenie, że długo nie mogłam wyjść z podziwu dla pomysłowości autora. Jak na literacki debiut Pan Grygier poradził sobie nadspodziewanie dobrze.
Wielką zaletą książki są krótkie rozdziały. Przy tak trzymającej w napięciu fabule to było mistrzowskie posunięcie. Każdy rozdział kończył się "zajawką" do następnego przez co trudno było odłożyć książkę na półkę. A że kolejny rozdział miał 5 stron..., a jeszcze kolejny tylko trzy... i w ten sposób zarwałam pół nocy, bo przecież jeszcze tylko jeden rozdział i już na pewno idę spać. Super sprawa. Dodatkowo do książki przyciągają czytelnika świetnie skrojone główne postacie. Każda z nich jest specyficzna i jedyna w swoim rodzaju. Nienawidzę bohaterów z kryształowym sercem i bez wad (dlatego pewnie nie czytam romansów). W "Nie patrz w tamtą stronę" ludzie są zwykli. Każdy ma swoje za skórą, każdy ma wady i zalety. Inna sprawa że wady często budzą sympatyczną reakcję czytelnika, co dodatkowo rzutuje na dobry odbiór książki.
Powieść mocna, godna nazwania świetnym kryminałem. Nie mogłam się od niej oderwać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
06-02-2016 o godz 11:48 przez: Ciacho
"Lubisz patrzeć?"

Marcin Grygier to całkiem nowy autor na naszym rodzimym rynku literackim, który debiutuje swoim kryminałem pod szyldem wydawniczym Prószyński i S-ka. Z zamiłowania motocyklista, narciarz i biegacz, z wykształcenia chemik, który pracuje w branży medycznej, a oprócz tego szczęśliwy mąż i ojciec dwóch dorosłych synów. Wysłany przez małżonkę na warsztaty literackie, niespodziewanie dla niego i otoczenia, zaczął tam tworzyć pierwsze strony historii, które po jakimś czasie okazały się być prologiem i pierwszym rozdziałem książki "Nie patrz w tamtą stronę", z którą miałem okazję się zapoznać. Zobaczcie jak debiutował pan Marcin.

Akcja rozpoczyna się w Puszczy Kampinoskiej, gdzie jeden z okolicznych mieszkańców, podczas spaceru z psem, znalazł ciało dziewczyny z uciętą głową, w miejsce której umieszczona została głowa konia. Na miejsce przestępstwa przyjeżdża nadkomisarz Roman Walter i członkowie jego grupy - podkomisarz Alicja Danysz i aspirant Maciej Krępy. Wspólnie próbują ustalić motyw zbrodni, ale oprócz tego, że uznają to za morderstwo szczegółowo zaplanowane i są pewni, że pojawią się następne, do niczego więcej nie dochodzą. Wszczynają zatem śledztwo, które doprowadza ich do stadniny koni i nadleśnictwa, gdzie pojawia się kilka istotnych faktów. Od tamtej pory sprawa zaczyna nabierać wyraźnych kształtów, na posterunek zostaje przysłana głowa zabitej dziewczyny, nadkomisarz otrzymuje dziwnego sms-a i pojawia się pierwsze przesłuchanie. Walter usiłuje za wszelką cenę znaleźć mordercę i powstrzymać go przed kolejnymi morderstwami. Nie wie tylko, że ta sprawa dotyczy go znacznie bardziej niż myśli i złe duchy przeszłości dopadną go z gwałtowną siłą.

(...)

Debiut autora muszę uznać za bardzo udany. Stworzył książkę konkretnie zaplanowaną, dobrze wykreował postaci, dodał do tego ich własne historie, przedstawił problem alkoholizmu i zła rodzącego się przez traumatyczne wydarzenia, umieścił zbrodnię, owiał ją zawiłą i ciekawą intrygą i w dobrym tempie konsekwentnie doprowadził do finału. Jak na początkującego autora wypadł w nadspodziewanie dobrym świetle. Podoba mi się też bardzo klimatyczna okładka, za którą odpowiada pani Luiza Kosmólska. Nie patrz w tamtą stronę mogę zatem uznać za dobrą książkę i z czystym sumieniem polecić każdemu, kto lubi ciekawy kryminał. ;)

http://swiat-bibliofila.blogspot.com/2016/02/nie-patrz-w-tamta-strone-marcin-grygier.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
11-01-2016 o godz 12:56 przez: Wkp
Debiutujący autor i nad wyraz dojrzały thriller, czyli nowa rodzima powieść ukazująca się nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka już 14 stycznia.

Roman Walter to typowy glina z problemami. Styczniowa niedziela wita go potężnym kacem, ale żeby to był jedyny problem nadkomisarza, wszystko byłoby o wiele łatwiejsze. Niestety znalezienie w Puszczy Kampinoskiej zmasakrowanych zwłok nastolatki rozpoczyna śledztwo, z którego wynika, iż morderca uderzy ponownie. Dziewczyna zabita została nie tylko w sposób okrutny, ale przede wszystkim szczegółowo zaplanowany. Działania policji zaś, mimo usilnych starań nie przynoszą rezultatów. Ale zbrodnia to za mało dla mordercy nastolatki. Wkrótce Walter wciągnięty zostaje przez niego w grę i wyścig z czasem, który ucieka przerażająco szybko, a stawka jest olbrzymia…

Dużo przemocy, dużo seksu i olbrzymia porcja mocnych wrażeń – tak w skrócie podsumować można debiutancką powieść Marcina Grygiera. „Nie patrz w tamtą stronę” to, kolokwialnie mówiąc thriller pełną gębą. Krwisty, soczysty, dynamiczny i pełen konkretnej akcji. Wszystkie założenia gatunku zostają tu spełnione, wszystkie wymogi zrealizowane. Zbrodnia i tajemnica. Zwroty akcji. Bardzo Mankellowski bohater z problemami i przeszłością.

Stylem pisania i klimatem bliżej jest Grygierowi do szwedzkich czy skandynawskich kryminałów, niż do ich amerykańskich braci. Treść i opisy są dosadne, ale nie brak im łagodności, w tematyce przeważa mrok, ciemność, brud i brutalność, a jednak w słowach tkwi dużo humoru równoważącego całość. Czarnego, ale humoru jednak. I jest też lekkość stylu.

Powieść czyta się szybko, lekko i z odpowiednią dozą emocji. Ciekawe są też same postacie, klasyczne, ale nieszablonowe, a tym bardziej niesztampowe. Na zwroty akcji i zaskoczenia też znalazło się miejsce. Dlatego polecam każdemu, kto thrillery/kryminały lubi, ceni i chętnie do nich sięga. Nawet jeśli znudziła go już czy zmęczyła ta formuła – Marcin Grygier udowadnia, że można ją zaserwować w przyjemny, smakowity sposób. A co najważniejsze sposób dojrzały. Bo to, w jaki sposób zaplanował i napisał niniejsza powieść, najbardziej świadczy o pisarskiej dojrzałości i optymistycznie nastraja do jego przyszłych dokonań.

Polecam więc raz jeszcze.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
13-01-2016 o godz 10:05 przez: Bookendorfina Izabela Pycio
"...jeśli nie przestanę pić, demony mnie nie opuszczą. Każdy łyk sprowadza je do mnie..."

Kryminał czytało mi się bardzo dobrze, spędzone z nim popołudnie zaliczam do udanych. Płynna i wciągająca narracja, przekonywujący styl pisania, konkretny, bez zbędnych opisów czy udziwnień. Wyraziste postaci, bogata i dynamiczna akcja, która w drugiej połowie książki jeszcze mocniej przyspiesza. Sporo zaskakujących zdarzeń, mocnych wrażeń, elementów niebezpieczeństwa, a nawet grozy. Przeszłe i obecne wydarzenia płynnie i logicznie zazębiają się. Osadzenie fabuły w polskich realiach odbieram bardzo pozytywnie, dla mnie to wartość dodana książki. Z zainteresowaniem, aż do nieoczekiwanego zakończenia, śledzimy zmagania głównego bohatera i jego współpracowników w wyjaśnianiu porwań i zbrodni.

Nadkomisarz Roman Walter, to człowiek dramatycznie doświadczony przez los, czterdziestolatek plus, szukający w alkoholu i pracy ukojenia na ból i rozpacz po stracie rodziny. W prowadzonym przez niego śledztwie pojawia się coraz więcej niewiadomych, niedomówień i sprzecznych informacji. Demony z przeszłości kolejny raz w najmniej spodziewanym momencie wypływają na światło dzienne i dają o sobie znać. Walter zostaje wciągnięty przez mordercę w bardzo niebezpieczną rozgrywkę, której stawką staje się życie wielu osób, a czas oznajmiający jej koniec w błyskawicznym tempie kurczy się. Przeciwnik dysponuje bardzo precyzyjnym scenariuszem zemsty. Czy uda się nadkomisarzowi powstrzymać zakompleksionego i przesiąkniętego rządzą wendety szaleńca?

Śmiało mogę powiedzieć, że "Nie patrz w tamtą stronę" to bardzo udany debiut. Niemal natychmiast wczułam się w klimat i odnalazłam w rzeczywistości wykreowanej przez autora. Bardzo podoba mi się to, że powieść dotyka aspektu winy nie tylko tych, co bezpośrednio wyrządzali krzywdę innym, ale również tych, którzy przechodzili obok agresji z obojętnością. Pozornie nic nieznaczące w naszym odczuciu zdarzenia, których byliśmy świadkami wiele lat temu, mogą okazać się źródłem obsesji drugiego człowieka. Do jakiego stopnia jesteśmy w stanie udawać, że nie dostrzegamy zła? Jak bardzo tragiczne i bolesne przeżycia ofiary mogą sprowokować ją do odwetowej agresji w przyszłości?

bookendorfina.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
15-01-2016 o godz 17:00 przez: anas161
Jak doskonale wiecie, dobry thriller czy kryminał to to, co lubię najbardziej. Uwielbiam je w wersji zagranicznej (w tym temacie Skandynawia nie ma sobie równych), natomiast szczególnie cieszy mnie, kiedy trafiam na polskie perełki, takie jak Katarzyna Puzyńska czy Remigiusz Mróz. Do tego zaszczytnego grona ma szansę dołączyć Marcin Grygier, który doskonale zadebiutował w książce "Nie patrz w tamtą stronę".

Głównym bohaterem książki jest nadkomisarz Marcin Walter, który kierując małą grupą dochodzeniową, musi odnaleźć mordercę nastolatki, zwłoki której odnaleziono w Puszczy Kampinoskiej. Okrucieństwo z jakim potraktowano ciało ofiary, sugeruję, że morderca dopiero rozpoczyna brutalne żniwa, a rozwiązanie zagadki może tkwić nie tylko w historii ofiary, ale i policjanta.

Marcin Grygier w swojej debiutanckiej książce stworzył doskonałą kryminalną historię, która nie została przez niego przegadana, a jednocześnie zdaje się być wyjątkowo dokładnie opracowana. Szczególnie bohaterowie książki przedstawieni zostali w sposób niezwykle dojrzały i nie są postaciami wyłącznie papierowymi. Nadkomisarz nadużywa alkoholu, jednak wyjaśniono skąd dokładnie wziął się problem (czego brakuje m.in. w opisie mojego policyjnego ulubieńca Harrego Hole). Podobnie postać „tego złego” nakreślona została wyjątkowo dokładnie, a autor przedstawił cały proces dojrzewania jego okrucieństwa i bestialstwa.

Choć początkowo wszystko wydaje się być jasne i układa się w spójną całość, autor zgrabnie zamieszał akcją, sprawiając, że rozwiązanie zagadki mimo wszystko wywołuje zaskoczenie. Żeby nie było jednak zbyt słodko, muszę powiedzieć, że ostatni rozdział (nie mylić z zakończeniem), całkowicie mnie rozczarował i moim zdaniem zupełnie nie pasował do treści całej książki. Podobne odczucia miałam ostatnio po wyjściu z premiery ostatniego Bonda;)

Zgrabny język, krótkie rozdziały i wciągająca akcja sprawiają, że od książki nie sposób się oderwać. Marcin Grygier zadebiutował wyjątkowo dobrze i mam nadzieję, że zdecyduje się na kontynuację przygód nadkomisarza Waltera. Czekam z niecierpliwością na kolejną książkę autora, którą udowodni mi, że miałam rację i że zasługuje on na miejsce na polskim kryminalnym podium.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
09-02-2016 o godz 09:22 przez: Sol
Dzisiaj przychodzę z moją opinią na temat kryminału. Jak zapewne wiecie, nieczęsto czytuję ten gatunek. Czytałam kilka kryminałów zagranicznych autorów i jakoś mnie nie porwały. Jakiś czas temu poznałam te, wydawane przez wydawnictwo Prószyński i S-ka, nasze, polskie, dobre. Zaczęło się od Puzyńskiej i jej książki "Utopce", która wbiła mnie w fotel. Zawsze sądziłam, że kryminały to nie moja bajka, a tutaj bum!

Miałam okazję zapoznać się z kryminałem Marcina Grygiera i zastanawiałam się, czy to będzie tak dobre, jak myślałam. Okazało się świetne! Teraz wiem, że mogę ufać Prószyńskiemu, jeśli chodzi o rodzime kryminały, bo jak się okazuje... Nasi autorzy piszą lepiej od zagranicznych. Aczkolwiek mówię to tylko na podstawie przeczytanych dotąd książek. Taka moja luźna opinia, która mnie samą zaskakuje.

Marcin Grygier stworzył bardzo wciągający kryminał, w którym nie owija w bawełnę. Opisy są drastyczne, więc jeśli macie słabe nerwy to... I tak czytajcie, bo książka jest - kolokwialnie mówiąc - super! Treść "Nie patrz w tamtą stronę" jest konkretna, a opisy wydarzeń wcale się nie dłużą, jak to bywa w większości tego typu książek. Dlatego też nie wieje tutaj nudą, co jest ogromnym plusem. Ciągle coś się dzieje, a postaci nie da się nie lubić. Każda z nich jest charakterna i barwna. A ja najbardziej polubiłam Maćka. Nie to, żebym nie zapałała sympatią do Alicji czy Romana, bo ich też polubiłam. Jednak Maciek ma to coś, co bardzo lubię w postaciach fikcyjnych (i nie tylko), a mianowicie ten niewymuszony luz.

W dodatku z początku nie wiedziałam, że ta książka jest debiutem autora. Jestem w szoku. Tak zgrabnie napisana historia, żadnej wpadki. Szacun. I mam nadzieję, że niebawem będę mogła się zapoznać z kolejnymi książkami Marcina Grygiera, bo jeśli "Nie patrz w tamtą stronę" jest debiutem, to ja chcę wiedzieć, co będzie z następnymi książkami!

Gorąco polecam Wam ten debiut (debiut! ciągle nie mogę w to uwierzyć). Naprawdę warto zapoznać się z tak dobrą literaturą. Wciągającą, mocną i trzymającą w napięciu do samego końca.

sol-shadowhunter.blogspot.com
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

O autorze: Grygier Marcin

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Żony Konstancina Ewelina Ślotała
2.6/5
25,26 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Gra w ludzi Eva Minge
4.2/5
26,54 zł
42,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Autoboyography Christina Lauren
4.4/5
28,21 zł
43,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Doktor sen King Stephen
5/5
9,46 zł
14,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Czarny flaming Dean Atta
4.2/5
29,18 zł
45,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Odwet Santini Angela
4.9/5
29,17 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa One Last Stop McQuiston Casey
4.3/5
26,93 zł
42,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Billy Summers King Stephen
4.7/5
30,67 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Carrie King Stephen
5/5
11,72 zł
16,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Islamskie fatum Igor Kaczmarczyk
4.5/5
29,17 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Bruno Whatever Gramski Leo
4.2/5
25,92 zł
39,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Outsider King Stephen
4.7/5
35,03 zł
47,00 zł
Inne z tego wydawnictwa Dom Robinson Marilynne
5/5
29,82 zł
44,99 zł

Podobne do ostatnio oglądanego