Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie (okładka  miękka, 03.2016)

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń

Produkt niedostępny

Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Może Cię zainteresować

Jej doskonałe życie jest doskonałym kłamstwem
W szkole średniej Ani FaNelli zetknęła się z okrucieństwem, do jakiego są zdolne tylko nastolatki. W dorosłym życiu robi wszystko, by wymyślić siebie na nowo. Z impetem realizuje skrupulatnie przemyślany plan: prestiżowa praca, designerskie ubrania i przystojny narzeczony z arystokratycznym nazwiskiem.
Ani jest już bardzo blisko celu. Wtedy pojawia się propozycja udziału w filmie dokumentalnym o tym, co wydarzyło się w szkole 14 lat temu.
Jest jednak coś, o czym wie tylko Ani. Niebezpieczny sekret, który może wiele zmienić.
Czy najszczęśliwsza dziewczyna na świecie odkryje przed światem mroczną tajemnicę?

"To jedna z tych wspaniałych powieści, od których nie możesz się oderwać."
Reese Witherspoon

"Poczujecie tę książkę."
"USA Today"

"Bezbłędnie sportretowana bohaterka.
Nieskazitelna powierzchnia jej idealnego życia powoli pęka,
odsłaniając ciemne wnętrze."
"Publishers Weekly"

"Szukacie czegoś, co wypełni Wam pustkę po dawno już przeczytanej Zaginionej dziewczynie?
Sięgnijcie po tę powieść.
Zimna i wyrachowana Ani FaNelli dziś prowadzi życie skazanej na sukces, ale okrutne przeżycia z okresu liceum rzucą swój ponury cień na ten pozornie nieskazitelny obrazek.
Książka o mrocznej tajemnicy i tym, że nie da się uciec od przeszłości."
Anna Dziewit - Meller


Powyższy opis pochodzi od wydawcy.

ID produktu: 1119578554
Tytuł: Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie
Autor: Knoll Jessica
Tłumaczenie: Pomadowska Dorota
Wydawnictwo: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Język wydania: polski
Język oryginału: angielski
Liczba stron: 444
Numer wydania: I
Data premiery: 2016-03-30
Rok wydania: 2016
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 45 x 214 x 137
Indeks: 18805246
średnia 4,7
5
27
4
19
3
5
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
47 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
05-05-2016 o godz 16:20 przez: Gaba
Wydaje Ci się, że ta książka jest o szczęśliwiej, zadowolonej z życia dziewczynie? Gdy zaczęłam czytać powieść Jessicy Knoll zastanawiałam się, jaką receptę na szczęście autorka chce nam przekazać? Kim tak naprawdę jest najszczęśliwsza dziewczyna na świecie?

Często, gdy natykamy się na książki, których kampania promocyjna została przeprowadzona z rozmachem – to nagle, zasiadając w ulubionym fotelu, z kubkiem kawy pod ręką i podekscytowaniem, bo w końcu ma się tą wychwalaną powieść, okazuje się, że my jakimś cudem nie dostrzegamy jej potencjału. I wtedy zastanawiamy się, czy z nami coś jest nie tak, czy z całą resztą, uważającą, że książka jest genialna. Przyznam, że sięgając po „Najszczęśliwszą dziewczynę na świecie” myślałam, że będzie to właśnie taki rodzaj powieści. Książkę polecała aktorka Reese Witherspoon, ostatnio nazywana ambasadorką czytania w USA, jak i wiele recenzentów czy portali. Czy więc warto mieć na swojej półce tę pozycję? Odpowiedź jest jedna: tak! Zdecydowanie tak!

Ani FaNelli w szkole średniej była ofiarą okrucieństwa, jednak w dorosłym życiu stała się wyrafinowaną, pewną siebie kobietą. Wszystko zaplanowała bardzo skrupulatnie: prestiżowa praca, perfekcyjny wygląd i drogie ubrania, narzeczony niczym z okładki magazynu. Jednak jej idealny świat zostaje zniszczony, gdy Ani postanawia wziąć udział w filmie dokumentalnym, opowiadającym o wydarzeniach sprzed czternastu lat. Ból i wspomnienia szybko do niej wracają, ale jest coś jeszcze – niebezpieczny sekret, o którym wie tylko Ani. Czy tajemnica zostanie odkryta przez innych? Co kryje się pod pozornym szczęściem?

Ta książka udowadnia, że czasem najbardziej szczęśliwe osoby są również najbardziej smutne. Czy sami nieraz śmialiśmy się, aby w głębi czekać na chwilę samotności i zrzucenie maski? Powieść Knoll opowiada o kreowaniu rzeczywistości przez nas samych, dopasowywaniu się do otoczenia i zatracaniu swojej własnej tożsamości. Pozycja ta pełna jest różnorodnych emocji, jednak od pierwszych stron dominuje w niej gorycz. Początek tylko trochę przygotowuje czytelnika na to, co czeka go dalej, czyli na wiele mocnych scen, wbijających w fotel i sprawiających, że później jeszcze długo „siedzą” nam one w głowie.

„Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie” wywołuje niepokój. Coś czai się w tej książce, coś mrocznego i niebezpiecznego. Największą jej zaletą jest właśnie psychologia bohaterów, jak i samej historii, która odkrywana jest przed nami etapami, a każdy z nich jest szokujący i przerażający. Dzięki tej powieści zainteresowałam się nurtem domestic noir, czyli psychologicznymi thrillerami, które skupiają się na postaci kobiecej. To wątek coraz bardziej popularny – literatura ma dosyć ułożonych i idealnych bohaterek, chcemy prawdziwych kobiet, wściekłych, mających swoją ciemną stronę. Bohaterki domestic noir są miłe, towarzyskie, potrafią ładnie się uśmiechać i dostosować do towarzystwa, jednak gdy nikt nie patrzy – piją, palą, mszczą się, złoszczą i przeklinają nie gorzej niż mężczyźni. W tym wszystkim kryje się mroczna prawda, tajemnica i lęki wielu kobiet, które często nawet we własnym domu nie czują się bezpiecznie. Mam wrażenie, że w końcu pisarze zauważyli potencjał postaci kobiecych i nareszcie mamy do czynienia z rosnącą popularnością takich tytułów, jak „Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie” oraz równie popularna „Zaginiona dziewczyna” Gillian Flynn czy „Ostre przedmioty”.

Jessica Knoll zadała sobie pytanie, co kryje się pod idealnym uśmiechem każdej kobiety? Szczęście? A może złość, gorycz, smutek? „Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie” jest autentyczna, pełna emocji oraz niepokoju. Autorka przyznała się, że w książce opisała własną historię – to świadectwo o tym, że można być równocześnie szczęśliwym i przerażająco smutnym. Okazuje się, że wszystko opiera się na pozorach. Pisarka porównuje siebie i swoją bohaterkę do nakręcanej lalki, która uśmiechnie się, gdy trzeba, jak i powie, to co oczekujesz. W końcu na rynku wydawniczym pojawiała się książka obnażająca prawdziwe uczucia wielu kobiet, zrzucająca maski. Knoll jest bardzo odważną kobietą, skoro napisała coś tak osobistego.

Tę książkę polecam przede wszystkim czytelnikom dorosłym. W „Najszczęśliwszej dziewczynie na świecie” znajdziecie drastyczne sceny, ostrzejszy język i trudną tematykę, wymagającą pewnej dojrzałości. Tytuł tej pozycji jest tajemniczy i porównuję go do pułapki – myśli się, że będzie to przyjemna powieść o szczęściu. Po pierwszym rozdziale okazuje się, że to mocna i wyrazista pozycja. Dajcie się zwieść Jessice Knoll tak samo, jak ja, a będziecie zaskoczeni, zaniepokojeni i równocześnie zachwyceni „Najszczęśliwszą dziewczyną na świecie”.

Dodam jeszcze, że coś przejmującego jest w dedykacji. Coś, co chwyta za serce i pozostawia gulę w gardle. Wielkie ukłony dla pisarki z mojej strony za tę książkę!

Czytaj więcej na: http://recenzentkaksiazek.blog.pl/2016/05/05/najszczesliwsza-dziewczyna-na-swiecie-jessica-knoll-co-kryje-sie-pod-usmiechem/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
26-03-2016 o godz 11:35 przez: Malwina Paś-Myszka

Ani jest kobietą sukcesu - poświęciła wiele wysiłku, aby znaleźć się w miejscu, w którym ją poznajemy.


"Spędziłam kilka przyjemnych lat, żeby znaleźć się w miejscu,, w którym teraz jestem - narzeczony ze świata finansjery, przejście na "ty" z hostessą w Locanda Verde, najnowszy model torebki Chloe, zawieszony na nadgarstku (co prawda nie jest to Celine, ale lepsze to, niż paradowanie z monstrualnej wielkości torbą od Louisa Vuittona, jakby to był jakiś ósmy cud świata). Mnóstwo czasu, żeby opanować do perfekcji swoje rzemiosło."

Główna bohaterka właśnie planuje swój ślub z Lukiem. A w międzyczasie przygotowuje się do filmu dokumentalnego, jaki ma powstać na temat wydarzeń, do jakich doszło w jej szkole 14 lat temu. Wydarzeń, o jakich Luke nie chce z nią rozmawiać. Ani wykreowała pewną rzeczywistość - zachowuje się tak, jak od niej się oczekuje, żeby się zachowywała, ubiera się stosownie do okazji, swoje wypowiedzi dostosowuje do swojego rozmówcy. I tą rzeczywistość opanowała do perfekcji. Po to, aby udowodnić wszystkim dookoła, że już nie jest tą dziewczyną, która brała udział w wydarzeniach sprzed 14-tu lat, że potrafiła tyle osiągnąć.


"Była dopiero siedemnasta, kiedy przeszliśmy na drugą stronę Third Avenue i znaleźliśmyy restaurację z nakrytymi i wolnymi stolikami. Ci zabawni nowojorczycy nadal jedli brunch. Byłam jedną z nich."


No właśnie. 14 lat temu. Wokół tej zagadki toczy się cała akcja. Przez pierwszą połowę książki czytelnik ciągle zadaje sobie pytanie - co tak strasznego wydarzyło się 14 lat temu, że zmieniło życie naszej głównej bohaterki? Że aż jakaś stacja telewizyjna chce nakręcić na ten temat film dokumentalny? (To jest TA FaNelli?) Ta ciekawość napędza czytającego - pozwala poniekąd przebrnąć przez tę część, oswoić się ze specyficznym stylem pisania autorki. Bardzo rozbudowane zdania oraz dywagacje na pół strony/stronę to z pewnością jej znaki rozpoznawcze, co początkowo nieco mnie irytowało, bo nie pozwalało skupić się na głównym wątku powieści. Później przestało mi to przeszkadzać, może dlatego, że mocno wciągnęłam się w wir wydarzeń, które ukształtowały naszą główną bohaterkę.


Wraz z każdą przewróconą kartką coraz lepiej poznajemy Ani - a co ważniejsze - jej przeszłość. Kiedy już myślimy, że - ha! A więc o to chodziło! - to cóż, jesteśmy w błędzie. Okazuje się, że ludzka psychika to naprawdę skomplikowana materia. I nie wystarczy tylko powiedzieć - jakoś to będzie, jakoś to wszystko się ułoży. Niestety, ale wiele czynników kształtuje to, kim jesteśmy - czynników, na które sami nie mamy wpływu. A my musimy się im poddać, bo cóż - nie mamy innego wyjścia.


Tak samo było z Ani. I z wszystkimi uczniami, którzy chodzili do TEJ szkoły i brali w TYM udział. Czasami można coś powiedzieć/napisać/zrobić niefortunnie - zupełnie niewinnie - czym wywoła się później lawinę zdarzeń, do których wcale nie chcieliśmy dopuścić. A czasami umiemy coś przewidzieć i niestety - godzimy się na taką ewentualność, mimo że wiemy, jakie będą konsekwencje.


Myślę, że Ani wiele się od życia nauczyła. I wcale nie musiała przejść przez to, przez co przeszła, ale skoro tak się już stało, Ani chciała nauczyć się na swoich błędach. I zrobiła to najlepiej, jak umiała i trzeba przyznać, że przez pewien czas to funkcjonowało - dopóki nie przyszło jej się znowu zmierzyć z wydarzeniami sprzed 14-tu lat.


Jessica Knoll wykreowała bardzo ciekawych bohaterów - bardzo wyrazistych, różnych, charakterystycznych - ukazując wiele osobowości, które możemy spotkać wokół nas. Porusza również ważny aspekt naszej potrzeby akceptacji przez ludzi nas otaczających oraz to, że sami postrzegamy siebie tak, jak inni nas postrzegają. "Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie" to studium ludzkiej psychiki, dość zaawansowane, moi zdaniem, ukazujące jej wielopłaszczyznowość. Sama "tajemnica" może wzbudzić w czytelniku zdumienie, jednak chyba to nie jest to, czego oczekiwałam. A spodziewałam się czegoś naprawdę mrożącego krew w żyłach. Choć z drugiej strony wiecie co? To jednak jest straszne - że człowiek jest do czegoś takiego zdolny.


Z pewnością jest to udany debiut i niewątpliwie sięgnę po kolejne książki autorki. Jednak w ogólnym odbiorze nie mogę powiedzieć, aby rzuciła mnie na kolana - mam lekko mieszane odczucia wobec tej pozycji (pewnie z uwagi na ten cały szum wokół niej spodziewałam się czegoś pokroju Cormorana Strike'a). Uważam jednak, że warto ją przeczytać i cieszę się, że zasili szeregi mojej biblioteczki.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
13-06-2016 o godz 23:24 przez: monweg
Poznajcie TifAni FaNelli, lat prawie dwadzieścia dziewięć. Kiedyś mówiono na nią Tif albo TifAni, dzisiaj jednak zdecydowanie woli, by zwracać się do niej Ani. Ma wszystko, o czym może marzyć młoda kobieta z przerostem ambicji: prestiżowa praca w niemniej prestiżowym czasopiśmie, wygodne mieszkanko w sercu Nowego Jorku, drogie i modne ciuchy oraz bajecznie bogaty narzeczony. Ale najszczęśliwsza dziewczyna na świecie, za jaką jest postrzegana, taka znowu szczęśliwa nie jest. A skrzętnie skrywane tajemnice są jak rysa na jej doskonałym w każdym calu życiu.

"Spędziłam kilka przyjemnych lat, żeby znaleźć się w miejscu, w którym teraz jestem – narzeczony ze świat finansjery, przejście na „ty” z hostessą w Locanda Verde, najnowszu model torebki Chloé, zawieszony na nadgarstku (co prawda nie jest to Céline, ale lepsze to, niż paradowanie z monstrualnej wielkości torbą od Louisa Vuittona, tak jakby to był jakiś ósmy cud świata)."

Ani jest narratorką tej opowieści, snutej wolno, sennie, a czasem po prostu nudnie. Muszę przyznać, że ostatnio często natykam się na powieści, które czyta mi się ciężko. Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie należy do tych książek, które przez pierwszą połowę mnie usypiały i nie potrafiłam wciągnąć się w opowiadaną historię. Po magicznej granicy połowy powieści, naprawdę wczytałam się i zaczytałam. Książkę więc powinnam oceniać, nie jak jedną, ale jak dwie oddzielne opowieści. Pierwsza jest dla wytrwałych, którzy wiedzą, że dalej może być tylko lepiej. Druga napisana jest jak rasowa powieść obyczajowa z elementami thrillera i sensacji. Powinnam teraz napisać: wybierajcie. Niestety, słabą pierwszą część też trzeba przeczytać.

"Opowiedziałam Luke’owi o tamtej nocy, kiedy był we mnie po uszy zakochany, co jest jedyną okazją do zwierzania się komukolwiek ze swoich wstydliwych tajemnic – gdy jakaś osoba szaleje na twoim punkcie do tego stopnia, że postrzega hańbę jako coś ujmującego. Każdy kolejny pikantny sprawiał, że jego oczy robiły się coraz większe i jakoś jeszcze bardziej senne, jakby to było za dużo do przyjęcia z pierwszym razem, jakby chciał przyswoić resztę później."

Poprzyczepiałam się, ale na tym nie koniec. Moim największym zarzutem, choć pewnie nie dla każdego, jest całkowity brak sympatii do głównej bohaterki. Chociaż brak sympatii to mało powiedziane. Ja od pierwszych stron po prostu znielubiłam Ani. I im dłużej czytałam, tym było gorzej. Nie chciałabym mieć takiej przyjaciółki. Ci z was, którzy odczuwają podobnie będą wiedzieli o czym mówię. Ale przecież nie każdego bohatera literackiego trzeba lubić, a niektórzy nas po prostu, zwyczajnie mierżą.

Na podstawie Najszczęśliwszej dziewczyny na świecie ma powstać film, producentów Zaginionej dziewczyny i Dzikiej drogi. Ja już w tej chwili zastanawiam się kogo obsadzą w roli TifAni. Przeglądam w głowie wszystkie aktorki, których nie darzę specjalną sympatią, bo tylko taką osobę chciałabym widzieć jako Ani. Normalną koleją rzeczy wolałabym, aby nie była to aktorka, którą lubię, bo to zakłóci mi odbiór filmu.

"Nie nocowałam w mojej sypialni z czasów dzieciństwa, odkąd byłam na studiach, a nawet wtedy zdarzało mi się to tylko sporadycznie. W lecie miałem staże, w Bostonie po pierwszym roku, w kolejnych latach w Nowym Jorku (…) W miarę jak stawałam się coraz starsza i zarabiałam coraz więcej, to było jak objawienie – naprawdę mogłam sobie pozwolić na wynajęcie pokoju w hotelu."

Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie jest debiutem Jessiki Knoll. Autorka rzuciła pracę w Cosmopolitanie, by napisać tę książkę. I chyba jej się udało, gdyż powieść w błyskawicznym tempie znalazła się na listach bestsellerów, została okrzyknięta jednym z najgorętszych debiutów roku i znalazła się wśród nominowanych do Nagrody im. Edgara Allana Poe. Nic, tylko czytać.

Reasumując, polecam Najszczęśliwszą dziewczynę na świecie. Po pierwsze dlatego, że jest to niezły debiut. Po drugie, że połowa powieści jest naprawdę dobra. Po trzecie, warto czytać gorące pozycje. I w końcu po czwarte, powstanie film, więc lepiej najpierw zapoznać się z książką.

http://monweg.blogspot.com/2016/06/najszczesliwsza-dziewczyna-na-swiecie.html
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-03-2016 o godz 16:11 przez: Pinko
Czy zdarzało Wam się mijać na ulicy kobietę i pomyśleć: och, ona na pewno ma już wszystko? Piękny dom, dobrą pracę, przystojnego partnera i urodziwą twarz? I to wszystko przyszło do niej tak po prostu, gdyż urodziła się w czepku?
Poznajcie Ani FaNelli, pracującą w "Womans's Magazine" kobietę, obsesyjnie dbającą o zachowanie pozorów idealnego życia. W szkole średniej wydarzyło się coś, co na zawsze zaburzyło bohaterce obraz jej samej. Stąd mur, za którym się kryje. Ale... każdy mur można zburzyć a to, co zbudowane na kłamstwie, upadnie.

Przez pewien czas wszędzie natykałam się na reklamę owej książki. Zastanawiałam się, co też jest w niej takiego cudownego, aż udało mi się schwytać ją w swe ręce. I powiem Wam, że po części podzielam zachwyty nad Najszczęśliwszą dziewczyną na świecie.

Jestem wzrokowcem, jak pewnie większość z Was. Uwierzcie, że ta okładka w rzeczywistości wygląda jeszcze lepiej! Czarna róża już na początku przyciągała mój wzrok, ale kiedy już trzymałam tę pozycję w swoich dłoniach... cóż, delikatnie ozdobiony brokatem kwiat mnie uwiódł- widać, jak niewiele mi trzeba do szczęścia.

Ani (w czasach szkolnych nazywana jeszcze TifAni) uczęszczała do prywatnej szkoły, Bradley. Nastolatka chciała być jedną z tych popularnych dziewczyn, zapraszanych na wszystkie imprezy, przyciągające spojrzenia odurzonych damską urodą chłopców i śledzone przez zawistne spojrzenia szkolnych koleżanek. TifAni popełniła jednak w swojej karierze kilka błędów, a prawda może wyjść na jaw po czternastu latach milczenia. A kręcony obecnie film dokumentalny, opowiadający o tragicznym zdarzeniu sprzed tylu lat ma pomóc Ani w rozprawieniu się z bolesną przeszłością.

Po zakończonej lekturze miałam mętlik w głowie. Nie, nie przez to, że nie mogłam zdecydować, czy ta książka jest dobra czy nie- jest dobra, prosty wybór. Chaos został wywołany przez... wątek główny, czyli owo tragiczne wydarzenie. Jedno mogę rzec tak, aby Wam nie zaspoilerować- TifAni przeszła naprawdę wiele w czasie, gdy jak każda nastolatka powinna cieszyć się życiem.

Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie to tak naprawdę pozycja o kłamstwie. Zdziwieni? Ani buduje cały swój świat od początku, cegła po cegle. Nie ważne, że z biegiem kolejnych tygodni zauważa w swoim cudownym narzeczonym Luke'u coraz więcej wad. Nie ważne, że praca nie daje jej pełnej satysfakcji, a staje się zwykłym zapychaczem, kolejnym elementem umiejętnej gry. Równie mało istotne jest to, iż wszelkie nawiązywane przez kobietę relacje są zwyczajnie... sztuczne, a na miano prawdziwej przyjaciółki zasługuje wyłącznie Nell. Zawsze dziwili mnie ludzie, gotowi sprzedać własne szczęście za prestiż pokazywania się z kimś wpływowym, za podziw otoczenia. Swoją drogą Ani jest nie tylko mistrzynią w budowaniu iluzji, lecz także sprytną manipulatorką. To prawda, że jej droga nie była usłana różami, ale często (nim wykona jakiś ruch) chłodno kalkuluje swoje szanse, w razie potrzeby przyjmując maskę ofiary, osoby pokrzywdzonej przez los. To, co naprawdę zaważyło na jej życiu jest ukryte głęboko w umyśle kobiety, nie ma prawa wyjść na światło dzienne. Perfekcja to jedyne lekarstwo na to, co dręczy bohaterkę.

Czytając przeraziła mnie jedna myśl- takie szkoły jak Bradley istnieją naprawdę. Szkoły pełne dzieciaków, które za jedno przychylne spojrzenie popularniejszych kolegów, są gotowe skamleć u ich stóp. I zrobią wszystko, dosłownie wszystko za to, by choć na moment dotknął ich promyk popularności. Straszne, czyż nie?

Na drodze Ani zupełnym przypadkiem staje ktoś, kogo nie widziała od szkolnych lat, a kto był dla niej dość ważną osobą. Zbyt wiele zdradzić nie mogę, aby nie odbierać Wam przyjemności z lektury, ale... do ostatniej strony zastanawiałam się, czy coś z tego będzie.

Podsumowując, Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie to bardzo intrygująca lektura, z wieloma tajemnicami. Ukazuje całą plejadę ludzkich zachowań, od zwyczajnie fałszywych, po okrutne. I co najważniejsze podkreśla, iż idealne życie to często zwykła bujda. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
04-04-2016 o godz 09:01 przez: Marta Mrowiec
Kilka dni temu premierą miała książka Najszczęśliwsza dziewczyna na świcie, a ja ciągle mam ją w głowie, niestety treść jest bardzo aktualna a sama historia została świetnie skonstruowana.

Jessica Knoll rzuciła pracę w Cosmopolitanie, by napisać swoją debiutancką powieść. Najszczęśliwsza dziewczyna na świcie została najlepiej sprzedającym się debiutem w USA. Nie dziwię się. Zacznę może od strony wizualnej. Wiem, że nie powinno oceniać się książek po okładkach, ale ja zazwyczaj tak robię, a ta książka jest dopieszczona wizualnie. Zapewne na zdjęciach tego nie widać, ale czarna róża znajdująca się na okładce jest perfekcyjnie dopracowana. Jestem nią zauroczona.

najszczesliwsza

Za piękną okładką stoi też dobra treść. Od książki nie można się oderwać a im dalej czytamy, tym większe czekają na nas niespodzianki. Z opisu znajdującego się na tylnej okładce spodziewałam się zupełnie innej historii. Knoll udało się mnie zaskoczyć. W dodatku w swojej historii porusza mnóstwo trudnych, ważnych i aktualnych tematów.

TifAni FaNelli od 14 lat boryka się z traumą wyniesioną ze szkoły. Jej życie z pozoru jest poukładane i stabilne. Niebawem ma wyjść za mąż, ma świetną pracę, czuje się doceniana i bezpieczna. Do tego dążyła, to były jej cele. W momencie, gdy zaproponowano jej udział w filmie dokumentalnym o tragicznych wydarzeniach, jakie miały miejsce 14 lat temu zgodziła się, by w ten sposób pozamykać wszystkie sprawy z przeszłości. Idealnie wykreowała swoje sztuczne życie. W rzeczywistości nigdy nie pogodziła się z tym co się stało, a film chciała wykorzystać, by się niejako zemścić.

Jessica Knoll kilka dni temu, ujawniła w internetowym wpisie, że sama (tak, jak jej bohaterka) padła ofiarą gwałtu zbiorowego, gdy miała 15 lat. Stąd jej opowieść jest naprawdę wiarygodna. Jednak pisząc o tragicznych wydarzeniach nie miałam na myśli wyłącznie tego, co przytrafiło się TifAni. Knoll jest mistrzynią w stopniowaniu napięcia. Gdy czytelnik powoli wgłębia się w historię, porządkuje ją sobie w głowie autorka sprytnie przerzuca naszą uwagę na zupełnie inne, dużo ważniejsze wydarzenia. Między innymi, dlatego od Najszczęśliwszej dziewczyny na świcie tak trudno się oderwać. Świetnie skonstruowana fabuła, w której nic nie jest do końca oczywiste. Dużym plusem tej książki jest przedstawiony portret psychologiczny głównej bohaterki. Jej zachowanie i emocje zostały dokładnie przeanalizowane. Zapewne duży wpływ na tak realne stworzenie postaci miały doświadczenia samej autorki.

Najszczęśliwsza dziewczyna na świcie to historia trudna. Autorka porusza ważne tematy, jak gwałt, próby dostosowania się za wszelką cenę do rówieśników, pijaństwo i zażywanie narkotyków przez nieletnich a także o wiele większe tragedie, które się wydarzyły, a które mają miejsce również teraz. Brzmi tajemniczo? Nie chcę odbierać wam przyjemności z poznania tej historii. To wielowymiarowa, refleksyjna, ale też smutna opowieść o życiu w kłamstwie, maskowaniu emocji i zamiataniu problemów pod dywan. To również historia o trudnym powrocie do normalności po tragicznych wydarzeniach. Knoll pokazuje, że bardzo często przeszłość warunkuje naszą przyszłość.

Jedynie mały zarzut mam do samego zakończenia. Anna Dziewit-Meller na okładce napisała, że Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie wypełni pustkę po Zaginionej dziewczynie. Co prawda w przypadku Zaginionej dziewczyny oglądałam tylko film, jednak tam też zakończenie nieco mnie rozczarowało. Nie wiem na ile jest ono tożsame z książką. Zakończenie jakie zaproponowała Knoll jest co prawda zaskakujące, jednak spodziewałam się czegoś mocniejszego. Nie zmienia to faktu, że Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie to faktycznie jeden z lepszych debiutów jakie miałam okazję czytać w ostatnim czasie.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
17-05-2016 o godz 19:42 przez: Livingbooksx
W momencie, w którym poznajemy Ani, kobieta ma 28 lat i szykuje się do swojego ślubu. Za wszelką cenę stara się trzymać swoje życie w ryzach i perfekcyjnie planuje każdy swój ruch, chce być lepsza od innych i jest zdolna do wielu złośliwych zachowań, aby zdobyć odpowiednią pozycję. Jest zawzięta, ale i zagubiona, co można zauważyć w wielu momentach opisanych na kartach powieści. Ani jest także bardzo skryta i nie dzieli się swoją przeszłością z innymi, a z narzeczonym nie porusza tego tematu. Mimo to, wydarzenia, który miały miejsce w dawnej, renomowanej szkole wciąż są obecne w jej podświadomości i wychodzą na światło dzienne w najmniej spodziewanych momentach.

Bohaterka została wyrzucona z katolickiej szkoły i zaczęła uczęszczać do Bradley. Z mało znanej grupki ludzi dostaje się do elity szkolnej, w której przeżywa wiele ciężkich chwil. Ma do czynienia z nachalnymi chłopakami, wrednymi dziewczynami oraz kolegą, który ciągle zostaje poniżany. Ta komplikacja doprowadza do wydarzeń, które zmieniają losy całej szkoły. Losy niektórych osób mogą się właściwie skończyć.

Ani FaNelli, przyszła pani Harrison, dostaje propozycję wystąpienia w filmie, który przedstawi wszystkie wydarzenia z dawnych lat z jej punktu widzenia. Oprócz głównej bohaterki do produkcji filmu zostają zaangażowane także inne osoby, które uczęszczały wtedy do szkoły Bradley, między innymi dawny, ulubiony nauczyciel Larson. Podczas nagrywania Ani musi wrócić do dawnych wspomnień i na nowo odkryć je przed światem, tym razem oficjalnie i na dużym ekranie. Rozchwiana emocjonalnie bohaterka stawia czoła wyzwaniu i usiłuje opowiedzieć swoją historię z najdokładniejszymi szczegółami, o których świat nie miał pojęcia. Istnieją jednak tajemnice, które przez lata znane były jedynie jej i których wyjawienie może wiele zmienić.

Po opisie znajdującym się z tyłu okładki spodziewałam się raczej lekkiej, nieco zabawnej opowieści, która nie zapada na długo w pamięci czytelnika. Z tym przeświadczeniem zaczęłam powieść, jednak od pierwszych stron wyczułam, że myliłam się i mam do czynienia z poważniejszą i niesamowicie klimatyczną historią. Bohaterka perfekcyjnie wciągała w swój świat i pokazywała czytelnikowi, co przeżywała w latach szkolnych oraz jak radzi sobie w obecnym życiu. Jej wspomnienia są bardzo bolesne i mają wpływ na jej psychikę, co można chwilami zauważyć. Mimo to, sposób opowiadania jest wspaniały i przez ponad 400 stron książka wbijała mnie w fotel.

Ciekawym zabiegiem zastosowanym przez autorkę jest przeplatanie przeszłości z teraźniejszością bohaterów. Z jednej strony obserwujemy obecne życie Ani, jej pracę, przyjaciół, przygotowania do ślubu. Z drugiej jednak przedstawione są jej losy sprzed 14 lat, w czasie których nastąpiła diametralna zmiana w jej życiu. Od tamtej pory nic w jej codzienności nie było do końca normalne i właśnie dzięki równoległemu ukazywaniu przeszłości oraz teraźniejszości czytelnik może dowiedzieć się i przeanalizować dlaczego Ani FaNelli jest właśnie taka, jaka jest. Pokazuje również, że nasza przyszłość leży tylko w naszych rękach i to my decydujemy, czy przeszłość może nami kierować.

"Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie" to opowieść, która ma w sobie to coś, co pochłania na długie godziny i sprawia, że historia wydaje się tak prawdziwa. Dokładnie poznajemy bohaterkę i jej dzieje, przez co jesteśmy w stanie wciągnąć się w opowieść i trwać w niej aż do końca. Jest niesamowicie realistyczna, przejmująca oraz chwilami wręcz wzruszająca. Porywa czytelnika i nie wypuszcza ze swoich objęć przez długie, wspaniałe godziny. Teraz już wiem, dlaczego książka stała się bestsellerem i dlaczego zdecydowano o nakręceniu ekranizacji. Naprawdę, warto.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
02-04-2016 o godz 10:47 przez: DeVi
TifAni FaNelli to młoda kobieta, która ma jeden cel w życiu: mieć dobrą pracę, być kobietą sukcesu znającą się na modzie i wyjść za księcia z bajki z arystokrackim nazwiskiem. I wyobraźcie sobie, że się jej udaje! Ma narzeczonego Harrisona (nazwisko cud miód) i ekskluzywną prace w jednym z najczęściej poczytanym magazynie przez kobiety w USA. Czego można więcej? Otóż praktycznie nic… do momentu gdy proponują jej udział w filmie dokumentalnym, w którym ma opowiedzieć, co się stało kilka lat temu, gdy była jeszcze nastolatką. Wielka tragedia ogarnęła całym krajem. Wielu umarło i miało ogromne rany. Ból, cierpienie, smutek, żałość, zemsta, nienawiść. Tyle emocji, a odpowiedź tylko jedna.

Postać główna tej powieści jest… dziwna. Ma się wrażenie, że jako dorosła kobieta i nastolatka są bardzo niepoukładane. Chociaż niewiele dowiadujemy się o jej dorosłym życiu (zaledwie kilka fragmentów, które są potrzebne by zrozumieć całą fabułę), to życie jej jako nastolatki jest szalone. Chociaż słowo szalone to zbyt delikatnie określone. Jest małą, głupią i wnerwiającą smarkulą. Podkreślając grubą linią głupia! Naprawdę tak rozwydrzonej, mało myślącej i bezmyślnej osoby dawno nie widziałam. Jak można być taką kretynką? Sama doprowadziła się do tego stanu rzeczy. Do destrukcji i wstydu ciągnącego się za nią przez kolejne lata. Więc jak tak naprawdę wygląda kreacja bohaterki? Całkiem dobrze, skoro aż tak negatywnie o niej myślę, ale byłam w stanie dotrwać do końca bez jąknięcia. Uwielbiam takie niedoskonałe postacie. To nadaje smaczek całej powieści!

Fabuła. Co z tą fabułą? Jak się toczy akcja? Przyznaje od razu, że pierwsze 100 stron było ciężkie. Zamykałam i wracałam, zamykałam i wracałam i tak w kółko. Ale kiedy doszło do momentu co raz częstszych wspominek TifAni z lat młodzieńczych tym akcja kręciła się coraz szybciej. Potem zwalniała, by wytłumaczyć kilka rzeczy, aby ponownie przyśpieszyć i ukazać prawdziwą stronę bohaterki. Im byłam dalej w lekturze tym szybciej i o wiele przyjemniej się czytało. Nie wiem tylko, co z osobami, które nie lubią jak akcja musi się rozkręcić, aby dostać potem całe ciastko.

Miejsce akcji niby jedno, a zarazem składa się z dwóch odrębnych miejsc. Szkoła, do której chodziła TifAni jest daleko od jej ówczesnego życia. Muszę przyznać, że opisy są wystarczające by zrozumie w jakim beznadziejnym miejscu znalazła się ta młoda osoba. Jeśli ktoś patrzy na świat tak jak ona, to gdziekolwiek się znajduje, zrobi głupotę po głupocie, a otoczenie ty bardziej je sprzyja. Środowisko w jakim się znalazła jest najgorszym z możliwych. A jeszcze gorszym jest fakt, że sama do tego doprowadziła.

Język, słownictwo i inne takie drobnostki, które sprawiają, że czyta się przecudownie lub przetragicznie. Od razu wspomnę o scenach mini erotycznych, bo jak młodzież może się pławić w tym luksusie rozkoszy to sami wiecie. Nie ma tam drastycznych scen i jest to dość ładnie opisane. Sama stylistyka nie powala jakimś wielkim wdzięki, ale to i nawet dobrze, bo dzięki temu każdy może zatopić się w lekturze. W końcu nie każdy przeczyta Pana Tadeusza w dwa dni bez przerwy. A tutaj naprawdę można połknąć książkę w 24 godziny! A to już o czymś świadczy.

Podsumowując: Otóż książka należy do dobrych czytadeł. Do takich, które się czyta, a potem ma się pewien mętlik w głowie. Zaczynamy się zastanawiać, a co by było gdyby. Otrzymujemy informację jak nasze zachowanie i decyzje mogą wpłynąć na to jak widzimy samego siebie za parę lat. Może nie warto iść za tłumem? Może lepiej zastanowić się nad tym jakie możemy wyczynić szkody? A co by było gdyby….
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
04-04-2016 o godz 16:10 przez: jezyna122
Są takie książki, po które sięgamy z powodu reklamy, czasem niekoniecznie do nich dobrze nastawieni, myśląc, że czytając okaże się ona nie do końca taka, jak w opisie czy notkach marketingowych. I tak naprawdę okazuje się niejednokrotnie. Dużą niespodzianką było dla mnie to, że „Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie” mało, że okazała się tak dobrą powieścią jak pisano, a być może nawet lepszą. Bo tak naprawdę wszystko już w książkach było, i kamuflaż pewnej postaci i tajemnice sprzed lat, lecz najważniejsze jest jednak to, jak nam, czytelnikom to przedstawiono. W jaki sposób autor ukazuje postać, jej przeżycia, emocje i czy one nam czytelnikom udzielą się, czy też będziemy przez cały czas, jakby koło nich. Tutaj muszę przyznać się, że uczestniczyłam w przeżyciach bohaterki od samego początku do końca, zarwałam noc a na koniec chwycił mnie lekki moralniak. Dosyć ciekawy już jest sam proces powstawania książki. Autorka, redaktorka w czasopiśmie, tak starała się pokierować swoim życiem zawodowym, żeby mieć czas i możliwość napisania powieści. Skontaktowała się ze znajomą agentką i powiedziała, że chce tworzyć ale musi mieć wyśrubowane terminy. Co sześć tygodni wysyłała jej kilka rozdziałów, a po drodze udało jej się jeszcze zmienić pracę. Wydawać by się mogło, że jak coś powstaje jakby na akord, niekoniecznie okaże się dobre. Autorce zależało na stworzeniu takiej postaci, na którą reagowalibyśmy tak, jak na Dona Drapera, czyli osoby nieprzeciętnej, takiej z którą niekoniecznie się identyfikujemy, lecz jednak widzimy w niej cząstkę siebie. Ani (TifAni FaNelli) to kobieta świetnie ubrana, wykształcona, dążąca do zdobycia wszystkiego co świadczy o wysokim statusie. Planuje ślub z Lukiem ze świata finansjery, jej życie jest pasmem sukcesów. Wydaje się, ze jest osobą zimną, wyrachowaną i tak naprawę całkowicie bez uczuć. Jest to jednak tylko świetny kamuflaż, prawdziwa Ani nie pokazuje swojego oblicza. Gdy okazuje się, że telewizja chce nakręcić film dokumentalny o wydarzeniach sprzed 14 lat, w których brała ona udział, jej wykreowany świat zaczyna lekko drżeć w posadach, nie może pozwolić aby cokolwiek zniszczyło jej ciężko pracę. Co takiego zdarzyło się wtedy, że Ani podzieliła swoje życia na „przed i po” i czy naprawdę świat nastolatek potrafi być tak brutalny i niesamowicie okrutny, że doprowadzi to do tragicznego incydentu, który nie tylko zmieni całe życie Ani, lecz również innych osób. Czy Luc zaakceptuje przeszłość narzeczonej i okaże się jej oparciem? Zdarza się, że bohaterka niekoniecznie pozytywna, z wieloma ciemnymi elementami charakteru jednak ma coś takiego w sobie, że czytelnik bierze jej stronę i cicho jej kibicuje, pomimo tego, że tak naprawdę powinno uciekać się jak najdalej. Tak też, jest trochę z Ani. Zdecydowanie wkurza, wręcz momentami jest odpychająca, jednak akceptujemy ją i momentami udaje się jej przechylić szalę na swoją stronę. Osobiście jej nie polubiłam, jej postać wydała mi się irytująca, co absolutnie nie miało wpływu na zaciekawienie biegiem wydarzeń. Autorka stworzyła powieść, która po początkowym dość trudnym wprowadzeniu, ogromnie wciąga i budowane przez nią napięcie jest idealnie dawkowane. Powstała książka na pewno szokująca, intrygująca, momentami ogromnie zabawna. Nie da się ukryć, że taka mieszanka działa jak magnes, dlatego ciężko od niej oderwać się. Uważam jednak, że porównywanie jej do „Zaginionej dziewczyny” G. Flynna nie do końca jest trafne. Zdecydowanie radzę jednak przeprowadzić osobistą konfrontację.









Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
26-04-2016 o godz 16:36 przez: Wkp
Nie czytałem ani „Zaginionej dziewczyny” ani „Dziewczyny z pociągu”, o których wspomina się w kontekście tej powieści, ale nie mówię „nie” gatunkowi domestic noir – czy nazywając go z mniejszą polityczną poprawnością: chick noir. Liczy się w końcu nie szufladka, a jakość, a poza tym sam gatunek pokazujący słabe kobiety, które okazują się być prawdziwymi heroinami z mrocznymi stronami osobowości i wcale nie mniej czarną przeszłością, ma w sobie coś ciekawego. „Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie” przyciągnęła mnie do siebie pewnym szczegółem – nominacją do Nagrody im. Edgara Alana Poe. A jak spełniła pokładane w niej nadzieje?

Ani FaNelli jest ułożoną młodą kobietą, której życia wielu może zazdrościć. Zajmuje dobre stanowisko, pisząc dla prestiżowego magazynu artykuły o seksie, ma perspektywy na lepsza jeszcze pozycję, mieszka w dobrej dzielnicy, jej szafę wypełniają najlepsze markowe ubrania i dodatki, a już wkrótce stanie się żoną przystojnego Luke’a, który ma i odpowiedni status i idealną prezencję. Z pieczołowitością kontroluje każdy aspekt swojego życia, ale to jedynie pozory. Nie tyle Ani, ile wizerunek jaki wykreowała i jaki stara się utrzymać w oczach innych. Ale z czasem pojawiają się na nim rysy, rysy przeradzają się w pęknięcia. Są sytuacje, choćby we własnej głowie, kiedy daje odrobinę wolności swojej ciemniejszej stronie, jednak pewnego dnia zdarzy się coś, co okaże się punktem krytycznym. Zwykła propozycja udziału w filmie dokumentalnym mającym opowiedzieć o tym, co wydarzyło się w jej szkole kilkanaście lat wcześniej, jak zapalnik wyrzuci przeszłość na powierzchnię, przypominając o okrucieństwie, ale też i głęboko skrywanej tajemnicy…

Do powieści zasiadałem pełen nadziei, ale kiedy wreszcie przystąpiłem do lektury pojawiły się obawy. Nie do końca tego oczekiwałem, nie do końca potrafiłem odnaleźć się w tej stylistyce i klimacie – jakbym wrzucony został w sam środek kobiecego magazynu; jakby ktoś próbował z „Seksu w wielkim mieście” zrobić thriller. Drogie ubrania, znane marki, blichtr bijący z każdej strony, jak neonowy blask, moda… Ale wkrótce potem wrażenie to zaczęło ustępować, wraz z pojawieniem się stających w opozycji do tego, skrywanych cech charakteru Ani. Zmienia się ton, wkracza powaga, bohaterka zaczyna intrygować, a świat nabiera realizmu. I mroku. A ja zacząłem czuć się dobrze w tym świecie i w towarzystwie tej nieszczególnie szczęśliwej najszczęśliwszej dziewczyny.

Cały ten zdobywający popularność gatunek zresztą, pod pewnymi względami przypomina mi slashery. Być może i odwraca on role płci i ich postrzeganie, ale to slasher o wiele wcześniej wprowadził tzw. final girl, która choć była słabą, niewinną i delikatną kobietą, jako jedyna (albo jedna z nielicznych) uchodziła z życiem i pokonywała mordercę (ewentualnie inną, podobna przeciwność). Debiutancka powieść Jessici Knoll trochę w ten schemat się wpasowuje, trochę też go łamie. Lekka, sprawna, czyta się szybko i przyjemnie. Nie brak tu też realizmu, bo sama Knoll pracowała w „Cosmopolitanie” i doskonale zna realia tego zawodu i tego typu pism. Nie brak też napięcia. I choć nie wiem, czy film, jaki na podstawie książki ekranizuje Reese Witherspoon obejrzę, to wiem natomiast, że warto było przeczytać „Najszczęśliwszą dziewczynę…”.

Polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
22-05-2016 o godz 11:36 przez: Anna Kaczmar
Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie to książka intrygująca i interesująca. Do ostatniej strony nie przypuszczałam jaką decyzję podejmie Ani- czy nadal będzie żyć w złudnym ,,idealnym” świecie, czy znajdzie w sobie siłę, by zawalczyć o własne szczęście? Nie ukrywam, że postępowanie bohaterki czasami bardzo mnie irytowało. Z początku wydawała mi się strasznie płytką materialistką, która źle traktuje ludzi. Po poznaniu jej tajemnicy zmieniłam zdanie i jej współczułam. Zrozumiałam dlaczego starała się tak usilnie podążać za wizją idealnego życia- to był jej mechanizm obronny. Potrzebowała ochrony przed nikczemnością, której doświadczyła. Kiedy postanowiła zawalczyć o odzyskanie dobrego imienia bardzo mocno jej kibicowałam.

Ta powieść jest dla mnie wyjątkowa, bo bez ogródek piętnuje materialistyczne społeczeństwo amerykańskie. Pod fasadą blichtru i błyskotek kryją się ludzie z mroczną przeszłością, którzy występowali w roli kata lub ofiary. Autorka pokazuje, że styl życia kreowany przez kolorowe magazyny i popkulturę (w tym przez serial Seks w wielkim mieście) jest piękną ułudą, pod którą skrywana jest słabość. Ta powłoka, pod którą próbuje się ukryć współczesny człowiek, pęka z hukiem i nie pozostawia po sobie nic.

Jessica Knoll wie, jak wzbudzić zainteresowanie i przykuć uwagę mediów. Sprawnie żongluje znanymi w USA markami i przejawami mody. Wie, gdzie można zjeść modny, bardzo drogi, ale mikroskopijnej wielkości posiłek, gdzie iść na imprezę i bez czego nie obejdzie się prawdziwa fashionistka. Przez lata była związana z magazynem Cosmopolitan. Była częścią tej machiny kreującej jakość życia, która postulowała konkretną wizję rzeczywistości. W powieści drwi z tego powierzchownego, opartego na pozorach i kulcie przedmiotu, życia, które dawniej pomagała tworzyć. Z chirurgiczną precyzją kroi swoją bohaterkę na kawałki i ukazuje każdy aspekt jej kruchej i mrocznej psychiki.

Powieść zaliczyć można do zyskującego na popularności nurtu domestic noir. Ten typ literatury porusza problematykę przemocy wobec kobiet, która mimo usilnych starań działaczek i edukatorem nadal jest marginalizowana. W końcu zakładająca krótką spódniczkę kobieta powinna zdawać sobie sprawę, ze ktoś może ją zgwałcić! Autorka przedstawia zatem tematykę tabu, o której mówi się niechętnie. Główna bohaterka doświadcza przemocy seksualnej, o której znaczeniu uświadamia sobie po miesiącach, a nawet latach. Z racji młodego wieku i upojenia alkoholowego dziewczyna nie zdawała sobie sprawy, z tego, co jej zrobiono. W przekonaniu kolegów i koleżanek oraz (o, zgrozo!) jej rodziców nie była ofiarą, a rozwiązłą kokietką, która niemalże sama spowodowała taki, a nie inny rozwój zdarzeń.

Do sięgnięcia po tą książkę zapewne skłoni Was fakt, iż nieszczęście, którego ofiarą stała się Ani nie jest tylko wymysłem autorki. Jessica Knoll współdzieli sekret bohaterki, która dopiero po wielu latach decyduje się na wyznanie prawdy i ukazanie prawdziwych emocji. Pisarka najpierw ukazuje traumę Ani, a potem swoją. Kto wie, może dzięki tej książce znów zacznie się debatę na temat praw kobiet i traumy, której wiele z nich doświadczyła, ale nigdy nie miało odwagi, by o niej opowiedzieć? Mam taką nadzieję.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
03-05-2016 o godz 22:06 przez: uncafeconlibros
„Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie” Jessicki Knoll to książka, której nie sposób było przegapić – ani w mediach, ani na półkach w księgarniach. Akcja promocyjna, która rozpoczęła się kilka dobrych tygodni przed premierą, wściekle żółty grzbiet książki i zapowiedź rychłej ekranizacji zrobiły swoje. Do lektury książki siadałam pełna entuzjazmu i ciekawa, czy i ja będę równie zachwycona książką, co polecający ją redaktorzy licznych amerykańskich gazet.

TifAni FaNelli ma wszystko – wymarzoną pracę w znanym kobiecym czasopiśmie, świetne ciuchy i dodatki, doskonałego i bogatego narzeczonego, a także rozmiar XS, który jej zdaniem wciąż jest zbyt duży. Na jej palcu lśni obrzydliwie drogi i stary pierścionek zaręczynowy, który dobitnie pokazuje wszystkim zainteresowanym, że rodzina w którą wkrótce się wżeni, to „stare pieniądze” i swoista arystokracja Nowego Jorku. Kiedy więc okazuje się, że o wydarzeniach z czasów jej pobytu w liceum ma zostać nakręcony film dokumentalny, Ani widzi w tym okazję nie tylko do przedstawienia własnej wersji wydarzeń, ale i udowodnienia wszystkim, jak daleko udało jej się zajść.

Powrót do rodzinnej miejscowości sprawia, że Ani musi stanąć twarzą w twarz ze swoją przeszłością, która pełna jest mrocznych sekretów. Okazuje się, że nie wszystko złoto, co się świeci, a tytuł „najszczęśliwszej dziewczyny na świecie” nie do końca pasuje do głównej bohaterki.

Pierwsze rozdziały książki przywodziły mi na myśl lubiany przeze mnie serial sprzed paru lat. Ani wydawała się być doskonałą towarzyszką dla Blair i Sereny z „Gossip girl” – typowa „it girl”, która w przerwach od wydawania niezarobionej przez siebie kasy, snuje intrygi i gada o seksie. Z każdym kolejnym rozdziałem fabuła stawała się jednak coraz bardziej skomplikowana, a w miarę poznawania przeszłości bohaterki, czytelnik miał szansę zrozumieć jej psychikę i motywację.

Więcej o fabule pisać nie będę, bo chętni sami sprawdzą jakie sekrety skrywa Ani, a pozostali prędzej czy później trafią na filmową adaptację, która podobno jest już przygotowywana przez m.in. Reese Witherspoon (która, jeżeli to ona miałaby zagrać główną rolę, jest całkowitym zaprzeczeniem tego, jak wyobrażałam sobie bohaterkę). Warto jednak napisać, że „Najszczęśliwszą dziewczynę na świecie” czytało mi się przyjemnie i nawet szablonowe zakończenie, nie zepsuło mojego odbioru książki jako całości. Głównej bohaterki nie polubiłam co prawda aż do końca, ale tym razem zupełnie mi to nie przeszkadzało. Podobało mi się natomiast stopniowe odkrywanie wydarzeń z przeszłości i moje zaskoczenie, kiedy w końcu poznałam sedno sprawy.

Czy „Najszczęśliwszą dziewczynę na świecie” określiłabym jako „it book”? Raczej nie, bo zdarzało mi się czytać już dużo lepsze książki. Jeżeli jednak szukacie czegoś lekkiego na weekend, co jednocześnie nie będzie typową obyczajówką czy kryminałem, możecie śmiało sięgać po tę książkę. Mam jednak wrażenie, że bardziej trafi ona do młodych czytelniczek – tych, które częściej sięgają po „Cosmopolitan”, z którego wywodzi się autorka książki. Dla zwolenniczek „Twojego Stylu” i „Wysokich obcasów” niedługo postaram się podrzucić inną propozycję;)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
01-05-2016 o godz 13:42 przez: Co warto przeczytać?
Na długo przed tym, jak "Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie" pojawiła się w księgarniach, było już o niej głośno za sprawą jej promocji. Książka jest porównywana przez Wydawcę do "Zaginionej dziewczyny" i pewnie ze względu na ten fakt wielu czytelników po nią sięgnie. Czy jednak powieść jest tak fenomenalna i zaskakująca, jak ta autorstwa pani Flynn? O tym dowiecie się w dalszej części tekstu.

TifAni FaNelli to młoda kobieta, która ma wszystko: świetną pracę, bogatego narzeczonego i rozmiar 34. Nikt nie domyśliłby się jej przeszłości. Wiele lat temu Ani spotkało w szkole coś strasznego. Do dziś ludzie nie chcą o tym rozmawiać i tego wspominać. TifAni zdaje się już nie pamiętać o wydarzeniach sprzed lat. A może to tylko maska? Dziewczyna staje przed szansą opowiedzenia wszystkim swojej historii w filmie dokumentalnym, opowiadającym o tym, co się wtedy stało. Okazuje się, że bohaterka ukrywa szokującą tajemnicę.

Pannę FaNelli ciężko polubić. Jako młoda dziewczynka była głupia
i naiwna do bólu, popełniała błąd za błędem, aż mi się pięści ze złości zaciskały. Bo która dziewczyna na imprezie z samymi facetami upija się do nieprzytomności? Jak można być tak nieprzewidującą idiotką? TifAni każdym swoim zachowaniem prowokowała kłopoty. Nie wiem, czy to ja jestem już zbyt dojrzała, czy to ona była taką głupią nastolatką?
Jako dorosła kobieta panna FaNelli też nie ma u mnie lekko. Niektóre jej refleksje sprawiały, że otwierałam szeroko oczy ze zdziwienia. Dziewczyna, która myśli, że dzięki pierścionkowi z dużym kamykiem jest kimś lepszym. Zasady moralne bohaterki też pozostawiają wiele do życzenia.
Jak się jednak okazało w dalszej części książki, wszystko to było po "coś". Autorka doskonale wybroniła swoją bohaterkę, szokując historią, która zaskoczy każdego z Was.
Wiem, że wydaje Wam się, że podejrzewacie, co tam się mogło wydarzyć, ale uwierzcie, rację macie tylko w małym procencie.
Kiedy już dowiecie się, co spotkało TifAni, długo o tej książce nie zapomnicie. Ja skończyłam ją czytać ponad tydzień temu i cały czas myślę o tym, co przeczytałam, bo te wydarzenia zdarza się oglądać nam w programach informacyjnych.
Jessica Knoll w bardzo ciekawy i poruszający sposób pokazuje,
do czego może prowadzić przemoc w szkole.

"Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie" to nie jest czytadło,
a książka, którą naprawdę warto przeczytać.

Przez pierwsze sto stron ciężko było mi wbić się w tę historię, długie rozdziały sprawiały, że lektura wydawała się nużąca, ale gdy autorka zaczyna odkrywać kolejne karty, od książki nie da się już oderwać.

Porównanie do "Zaginionej dziewczyny" moim zdaniem nie ma tu racji bytu. Jeśli wydawnictwa zaczną zestawiać z tą powieścią każdą inną, której bohaterką jest kobieta, zupełnie nie będzie można polegać na okładkowych rekomendacjach. Książka nie ma nic wspólnego z tą autorstwa Gillian Flynn, ale to wcale nie oznacza, że jest od niej gorsza.
"Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie" to bardzo wartościowa
i wstrząsająca lektura. Z jej kartek wyziera dużo przejmującej prawdy,
a historię w niej zawartą ciężko zapomnieć.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
30-03-2016 o godz 18:50 przez: Marta Korytkowska
Wydawnictwo Znak Literanova rozpoczęło promocję Najszczęśliwszej dziewczyny na świecie długo przed premierą książki w Polsce. Powieść Jessici Knoll ma być kolejną historią zapełniającą pustkę po fenomenalnej Zaginionej dziewczynie Gillian Flynn. Mnożą nam się ostatnio te dziewczyny strasznie 😉

Ani FaNelli poznajemy jako 28-letnią redaktorkę magazynu Women’s Magazine piszącą na temat seksu. Ma idealną pracę, w której się spełnia i bogatego narzeczonego, który za kilka miesięcy ma stać się jej mężem. Jednak historia na pozór idealnego życia dziewczyny przeplata się z opowieścią sprzed 14 lat, kiedy to po przyłapaniu na paleniu trawki, Ani zostaje niejako zmuszona do zmiany szkoły z prowadzonej przez nieprzyjemne zakonnice na jedną z ekskluzywnych szkół prywatnych o dobrej renomie. Jej próba dopasowania się do miejsca i zaskarbienia sobie względów najpopularniejszych uczniów gimnazjum doprowadza do tragedii, która zmieni na zawsze życie nie tylko Ani, ale też innych osób. Powrót myślami do tragicznych wydarzeń odbija się na związku dziewczyny. Luke, choć z pozoru wymarzony książę z bajki, skrywa mężczyznę, który nie akceptuje przeszłości swojej narzeczonej…

Mam mieszane uczucia co do tej książki. Czytało mi się ją bardzo szybko, historia jest bardzo wciągająca, zwłaszcza, że wspomnienia Ani przeplatają się z jej życiem współczesnym – przygotowaniami do ślubu i do nagrań programu dokumentalnego. Kiedy dostajemy kolejne elementy układanki, łatwiej nam zrozumieć zachowanie dorosłej TifAni FaNelli. Wszystko tworzy spójną całość i każde kolejne wydarzenia mają sens. Choć postępowanie 14 letniej dziewczyny może wydawać się dziwne (wielu czytelników pomyśli sobie: “Jak można być tak głupim i wplątać się w coś takiego? Przecież było oczywiste, jak to się skończy.”), jednak moim zdaniem wszystko ma sens – dzieciaki w tym wieku zrobią niejedno głupstwo, aby dopasować się do rówieśników i wkupić w ich łaski. Jednak…

Historia jest aż do bólu oczywista. Łatwo przewidzieć, w jakim kierunku wszystko idzie, zwłaszcza wpływ przeszłości na związek Ani i Luke’a. Mam wrażenie, że książka od razu była pisana z myślą o możliwej ekranizacji – opowieść idealna dla Hollywood. I choć nie jest to dla mnie plusem, na film chętnie się przejdę. Kolejną rzeczą są imiona bohaterów, zwłaszcza głównej postaci. TifAni FaNelli? Serio? Po co te duże litery w środku? Nie lubię też, gdy imiona różnych osób są niemal identycznie lub na tę samą literę – w tym przypadku mamy Arthura i Andrew – gdyż na początku mnie to myli. Może to jednak tylko moje dziwactwo. Ogólnie odnoszę wrażenie, że książka powstała nie dla kunsztu literackiego, ale dla samego zarobku. Miło jest od czasu do czasu poczytać coś niewymagającego, ale w tym wypadku zabrakło mi tego czegoś.

Podsumowując: Najszczęśliwszą dziewczynę na świecie przyjemnie i szybko się czyta. Jest to miła rozrywka, choć sama historia jest nieco przygnębiająca. Książka na pewno nie dorównuje Zaginionej dziewczynie, ale mimo kilku minusów, które wymieniłam wcześniej, cieszę się, że miałam okazję ją przeczytać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
06-04-2016 o godz 13:46 przez: kobietatrzechbarw
Jessica Knoll pracuje jako starsza redaktorka w „Cosmopolitan” oraz redaktorka merytoryczna w „Self”. Dzieciństwo spędziła na przedmieściach Filadelfii. Ukończyła Shipley School w Bryn Mawroraz studia w Hobart College i William Smith Collage w Genevie. Wraz z mężem mieszka w Nowym Yorku, do którego przybyła żeby zostać pisarką.

Ani na pozór ma wszystko: satysfakcjonującą ją pracę, bogatego i przystojnego narzeczonego, modne ciuchy, prestiżowe towarzystwo, jednak jej próba „zbudowania” siebie na nowo nie do końca jej wychodzi. Demony przeszłości nieustannie powracają do niej niczym zły sen. W dzieciństwie bohaterka spotkała się z okrucieństwem ze strony swych rówieśników. Pewnego dnia dostaje propozycję wystąpienia w filmie dokumentalnym, na temat tego, co wydarzyło się przed czternastoma laty. Ani posiada sekret, który może wszystko zmienić.

"Spędziłam kilka przyjemnych lat, żeby znaleźć się w miejscu,, w którym teraz jestem - narzeczony ze świata finansjery, przejście na "ty" z hostessą w Locanda Verde, najnowszy model torebki Chloe, zawieszony na nadgarstku (co prawda nie jest to Celine, ale lepsze to, niż paradowanie z monstrualnej wielkości torbą od Louisa Vuittona, jakby to był jakiś ósmy cud świata). Mnóstwo czasu, żeby opanować do perfekcji swoje rzemiosło."

Cała akcja toczy się wokół zagadki, która zdarzyła się w dzieciństwie bohaterki. Autorka przedstawia zarówno jej aktualne życie, w którym szykuje się do ślubu jak też wraca do przeszłości, ujawniając po kolei zdarzenia. Owy sekret zaciekawia czytelnika sprawiając, że koniecznie musi on dowiedzieć się prawdy. Każda kolejna strona pozwala lepiej poznać Ani. Dowiadujemy się o jej słabościach, przyzwyczajeniach i upodobaniach. Kiedy już myślimy, że poznaliśmy enigmatyczną zagadkę okazuje się, że jesteśmy w błędzie. Nasze domysły są dalekie od prawdy.

Bohaterowie są nakreśleni w dobrym stylu. Każda postać ma indywidualne i niepowtarzalne cechy. Czytelnik oczami wyobraźni może doskonale wizualizować stworzone przez autorkę opisy miejsc i ludzi. Jedyną nieco irytującą mnie postacią jest sama Ami. Mimo ciężkich przeżyć, które ją spotkały uważam jednak, że za bardzo rozckliwia się nad swoją osobą. Na wszystko co zdarzyło się w przeszłości miała wpływ i mogła temu zapobiec. Będąc skrzywdzoną, w dalszym ciągu pchała się w „łapy” swych napastników. Ten jedyny mankament nie wpłyną na me pozytywne odczucia, po przeczytaniu książki.

Styl pisarki jest specyficzny, do napisania „Najszczęśliwszej dziewczyny na świecie” użyła wielu złożonych zdań i niezwykle rozwlekłych rozważań odbiegających od głównego tematu. Początkowo przeszkadzało mi to w skupieniu się nad sensem powieści, z czasem jednak przywykłam i odnalazłam się wśród bohaterów. Jessica Knoll idealnie buduje napięcie i stopniowo rozwija akcję. Książka porusza, a momentami wręcz wstrząsa. Jest to zdecydowanie udany debiut. Producenci „Zaginionej dziewczyny” i „Dzikiej drogi” przygotowują adaptacje tej książki. Mi pozostaje z niecierpliwością na nią czekać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
20-04-2016 o godz 16:06 przez: ruderude
Początkowo obawiałam się tej książki, głównie ze względu na jej spore gabaryty – przy grubszych książkach zawsze boję się, że wpadnę w ciąg wodolejstwa i bezsensownego rozciągania fabuły – jednak tu czekało na mnie spore zaskoczenie, bo styl, którym posługuje się autorka jest bardzo elektryzujący i wciągający na tyle, że książkę pochłonęłam w dwa dni. Dosłownie nie mogłam się od niej oderwać. Poza świetnym dawkowaniem informacji i budowaniem odpowiedniego napięcia, Knoll w znakomity sposób przedstawia portret psychologiczny głównej bohaterki, jednocześnie skupiając się na jej rozwoju przez te wszystkie lata, jak również ukazując jej wewnętrzną walkę z uczuciami i wspomnieniami. Osobiście nie mam nic do zarzucenia autorce poza kompletnie zmarnowanym zakończeniem, które nie dość, że wywoła u czytelnika kilkudniowego książkowego kaca, to jeszcze wewnętrzne rozdrażnienie, bo chciałoby się jednak wiedzieć jak to wszystko się skończy.

Główną bohaterką jest Ani FaNelli, którą poznajemy zarówno jako nastolatkę, jak i osobę dojrzałą. Dorosła wersja Ani została przedstawiona jako piękna i szczupła kobieta, która poza tym, że ma bardzo prestiżową pracę, to dodatkowo jej narzeczony ma arystokratyczne korzenie. Jest bardzo pewna siebie, poza tym jest bardzo niezależna i nieposkromiona. Jej życie jest niemal idealne i nikt, kto nie poznał jej mrocznego sekretu, nie byłby w stanie stwierdzić co przeżyła.
Będąc dzieckiem wiele przeszła – począwszy od zmiany szkoły, poprzez nękanie przez rówieśników, na mrocznym sekrecie kończąc. Jako nastolatka została przedstawiona w bardzo rzeczywisty sposób – była bardzo nieśmiałą i zamkniętą w sobie dziewczynką, która została odrzucona przez innych uczniów, a chcąc znaleźć znajomych wśród najbardziej popularnych dzieciaków zaczęła zmieniać się pod nich, kreując siebie na kogoś innego niż w rzeczywistości była. Jej nieuwaga i bezmyślność, ale również strach i nieufność, wpłynęły na to, że przez całe swoje młodzieńcze i później dorosłe życie musiała walczyć z emocjami, wspomnieniami i pewnego rodzaju piętnem, które nie dawało jej o sobie zapomnieć. Portret psychologiczny Ani został przygotowany w świetny sposób – jej osoba jest tak wiarygodna i rzeczywista, że momentami czuje się, że autorka opisuje losy prawdziwej osoby (jak się okazuje była nią ona sama). Postacie drugoplanowe momentami stanowią ważny element całej historii, jednak przez większość czasu to właśnie Ani znajduje się w centrum zainteresowania czytelnika.

Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie to debiut, przez który przemawia cała gama uczuć – od radości i szczęścia, aż po nienawiść i rozgoryczenie. Prawdziwość wydarzeń jest czasami przerażająca, ale stanowi element wyróżniający tę powieść na tle innych, podobnych. Poza nietrafionym i (jak dla mnie) nie przemyślanym zakończeniem, nie mam żadnych zarzutów do tej książki i z czystym sumieniem mogę ją polecić każdemu, bez względu na książkowe upodobania.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
01-04-2016 o godz 13:20 przez: Aneta Wiśniewska
Książka nieco inna niż zwykle. Co jest w niej takiego niezwykłego? Klimat, treść, a może tajemnica skrywana głęboko przez bohaterkę? Wszystko po trochę.

Ani Harrison (już za 3 tygodnie!) i TifAni FaNelli.

Ani to kobieta sukcesu. Dziennikarka w jednym z popularnych czasopism dla kobiet. Mieszka na Manhattanie, zaręczona z facetem, którego rodzina od lat jest znana z Wall Street. Piękna, zadbana, modna, kreatywna. Kobieta sukcesu. Kobieta, na którą patrząc nikt nie podejrzewałby, że miałaby kiedykolwiek jakieś inne życie niż to bajkowe w którym teraz jest.

Natomiast TifAni to pulchna nastolatka. Desperacko pragnąca uwagi, popularności i zaakceptowania. Prostolinijna, nie zdaje sobie sprawy z tego jak brutalne i okrutne potrafią być nastolatki. Staje się ich ofiarą…

Ani i TifAni to jedna i ta sama osoba. Teraz, jako dorosła kobieta, musi się zmierzyć z tym, co przeżyła jako nastolatka. A to wcale nie będzie proste. Szczególnie, że nasza Ani ma całkiem sporo do ukrycia…

Szkoda, że akcja toczy się tak wolno… Przez połowę książki próbowałam dojść do tego co się właściwie stało i dlaczego nikt nie chce o tym nawet wspomnieć. Mogłoby być nieco bardziej dynamicznie, jednak mogę to wybaczyć patrząc na to, że to debiut tej autorki.

Poza tym ciekawie przedstawieni bohaterowie. Na tyle niejednoznaczni, że tak do końca nie jestem w stanie powiedzieć jakie emocje we mnie wzbudzają. Punkt kulminacyjny zwala z nóg. I tym się ta książka broni. Tego się nie spodziewałam i to było naprawdę takie wielkie: „wow”. Czyli można. Nawet w pierwszej wydanej książce.

No dobra, muszę to powiedzieć. Ani jest nieco… drażniąca. Tak, ja wiem, ciężkie przeżycia, ale jak dla mnie to ona się chwilami za bardzo nad sobą użala. Przypomina mi to Rachel z „Dziewczyny z pociągu” z tą różnica, że tą jeszcze potrafię zaakceptować, a tamtej za nic. Pokazywanie wszystkim swojej wyższości, świecenie po oczach nowojorskimi tablicami i chwalenie się jakie to mam teraz cudowne życie, to niekoniecznie moja opowieść. Czy to dobry pomysł, żeby w ten sposób ukryć przeszłość? Sami się przekonajcie.

Autorka tą książką odważyła się pójść dalej. Do niedawna była tylko jedną z redaktorem Cosmopolitan, a teraz książka. Absolutnie nie umniejszam wagi takiej pracy, tylko po prostu doskonale wiem, że to zupełnie inne formy i przestawienie się mogło wcale nie być takie proste. Dlatego jestem pod wrażeniem. Co więcej, jeśli napisze coś więcej, to chętnie sięgnę. Z czystej ciekawości.

I jeszcze jedna, zupełnie ostatnia rzecz – okładka. Jakoś tak mi się podoba. Cieszę się, że zamiast pięknej twarzy czy jakiejś nowojorkiej kawiarenki w tle mamy coś stanowczo przykuwającego uwagę. Czarna róża i ten żółty, walący po oczach napis. Jakie proste, a jak działa
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
12-05-2016 o godz 22:16 przez: tusiailena
Bohaterką książki jest Ani FaNelli młodą kobietą która w życiu osiągnęła już wiele i niejedna z nas może jej zazdrościć. Młoda dziewczyna zajmuje dobre stanowisko w czasopiśmie gdzie pisze o seksie, przed nią rozwijają się doskonałe perspektywy.
Dziwne dla mnie na początku było to z jaką dokładnością kontroluje każdy aspekt swojego życia. Jak się okazało jej życie to doskonale wykreowany scenariusz który „sprzedaje” innym.
W pewnej chwili na tym pięknym obrazku pojawiają się rysy.
Niestety nie jest łatwo zapomnieć o przeszłości, ona wraca. Dla Ani powrotem do przykrych wspomnień była propozycja udziału w filmie dokumentalnym mającym opowiedzieć o tym, co wydarzyło się w jej szkole kilkanaście lat wcześniej. Dziewczyna przypomniała sobie okrucieństwo związane z tamtym czasem oraz przypomniała o głęboko skrywanej tajemnicy…

Przyznam się wam szczerze, że książka od początku mnie nie zainteresowała. Do jej czytania zabierałam się kilkakrotnie, bo przeczytałam wiele pozytywnych opinii o tej książce. Oraz zainteresowały mnie materiały przygotowane przez wydawnictwo.

Książka w czytaniu jest trudna. Autorka użyła wielu złożonych zdań i niezwykle rozwlekłych rozważań odbiegających od głównego tematu. Nie ukrywam że strasznie trudno czytało mi się tą książkę na początku i długo rozmyślałam o przeczytanych fragmentach. Polubiłam wręcz bohaterów, gdyż po pominięciu szczegółów dotyczących realiów w jakich żyją okazało się że są bardzo podobni do nas, mają takie same dylematy.

W powieści przeplatają się wydarzenia z teraźniejszości i przeszłości, dzięki czemu możemy dowiedzieć się, co wydarzyło się, gdy uczęszczała do szkoły oraz co kierowało nią, aby stać się taką kobietą, jaką jest teraz. To udany zabieg autorki.

„Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie” wywołuje dziwne emocje. Coś czai się w tej książce, coś mrocznego i niebezpiecznego. Bohaterowie są tajemniczy, nieprzewidywalni. I właśnie dla mnie psychologia bohaterów jest największą zaletą tej książki. Jessica Knoll pokazała nam że pod pozornym uśmiechem nie zawsze musi kryć się szczęście. Że każdy z nas niesie ze sobą bagaż wspomnień a nasze życie często jest tylko pozornie szczęśliwe.
Książka ta pokazuje jak żal, rozpacz i chęć zemsty niszczą życie.

Jessica Knoll idealnie buduje napięcie i stopniowo rozwija akcję. Książka porusza, a momentami wręcz wstrząsa. Jest to zdecydowanie udany debiut. Polecam jeśli szukacie mocnej lektury! To jedna z tych książek, które zostają z czytelnikiem na długo, które wwiercają się w Twoje życie i nie chcą z niego wyjść przez bardzo bardzo długi czas.
http://ksiazkaznadzieja.pl/2016/05/poznaliscie-juz-najszczesliwsza-dziewczyna-na-swiecie/
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
31-03-2016 o godz 17:01 przez: Agnieszka
Idea karmy mówi o tym, że nasze czyny tworzą przyszłe doświadczenia i jesteśmy bezpośrednio odpowiedzialny za szczęście i nieszczęście sprowadzane na nas samych i innych. Prościej mówiąc, wszystko, co zrobimy (i co już zrobiliśmy) ma swoje konsekwencje, które poniesiemy bez względu na to, czy stało się to dwa, dwanaście czy dwadzieścia lat temu. Dla mnie także i o tym jest książka Jessiki Knoll - o karmicznej odpowiedzialności za nasze działania.
Ani wydaje się wieść doskonałe życie - ma przystojnego i bogatego narzeczonego, dobrą pracę, modne ubrania, jest młoda i atrakcyjna. Jednak ten pozorny ideał nie jest wolny od wad i przykrych doświadczeń. Bo Ani nie jest prawdziwa. Udaje przed swoją rodziną, współpracownikami, przyjaciółmi i samą sobą. Głęboko zraniona przed laty, dotknięta ogromnym okrucieństwem, ucieka od swoich prawdziwych uczuć, pragnień i potrzeb. Czy po spotkaniu z przeszłością sekret, który nosi od lat przestanie jej ciążyć i pozwoli na bycie sobą?
Autorka prowadzi czytelnika przez historie w dwóch wymiarach czasowych - jedna dzieje się w czasach liceum Ani, druga jest opisem teraźniejszości i przygotowań bohaterki do wymarzonego ślubu. Nie od początku wiemy, co wydarzyło się 14 lat temu, jakie zdarzenia rzutują na główną bohaterkę i jaki sekret przed nami ukrywa. Knoll bawi się nieco z czytelnikiem wciągając go w lekturę i zmuszając do snucia różnych domysłów. Ze swojego zadania wywiązała się na tyle umiejętnie, że nie dziwi fakt, iż "Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie" znalazła się na liście bestsellerów.
Książka zaliczana jest do modnego ostatnio nurtu chick noir, w którym główne bohaterki, początkowo krystaliczne, z pozoru sympatyczne i przyzwoite, stopniowo ujawniają swoje mroczne tajemnice i pokazują ciemną stronę osobowości. Powieść Knoll wymieniana jest jednym tchem z "Zaginioną dziewczyną" i "Dziewczyną z pociągu" (czy tytuły ze słowem dziewczyna to jakiś nowy trend?). Moim zdaniem są to zupełnie inne książki i porównywanie ich bohaterek nie ma sensu - Ani to typowo amerykańska dziewczyna, zakochana w luksusowych markach i pragnąca wygodnego życia, Rachel (z pociągu) klepie biedę, walczy z nałogiem i przeżywa swój rozwód, a Amy (ta zaginiona) to socjopatka, która na sumieniu ma więcej niż niejeden mieszkaniec ZK Wronki.
"Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie" nie jest dziełem wybitnym, o którym za kilkadziesiąt lat będą mówić w szkołach, ale to całkiem zgrabna opowieść, która wciąga i którą czyta się z prawdziwym zaciekawieniem. Jeśli szukacie lektury na podróż, page-turnera, który oderwie was na chwilę od rzeczywistości i zapewni rozrywkę, to książka Knoll będzie dobrym wyborem.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-04-2016 o godz 09:42 przez: klaudus20
Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie.

Jaka ona jest? Kto nią jest?

Zanim zaczęłam czytać książkę wpatrywałam się w okładkę i próbowałam wyidealizować kogoś, kogo mogłabym określić tym mianem.
Kilka razy wydawało mi się, że jestem bliska wykreowania kogoś kto mógłby tak o sobie powiedzieć, ale zaraz okazywało się, że to tylko chwilowe i mało istotne.

Poznajcie Ani.
Dziewczyna, której jeszcze ładnych kilka lat brakuje by przekroczyć próg trzydziestu lat. Ani pracuje w wydawnictwie kobiecego, bardzo poczytnego czasopisma. Jest ambitna i potrafi dążyć do założonych celów. Nic dziwnego, że jej zarobki są wysokie.
Ani planuje ślub, pozostały trzy tygodnie by mogła wkroczyć w szczęśliwy związek małżeński.
Jej wybrankiem jest młody i przystojny a także bardzo bogaty biznesmen.

W tej sielankowej szczęśliwości jest coś co nie daje spokojnie żyć bohaterce. Nosi ona w sobie niepokój ducha i tak naprawdę wciąż nie może być szczęśliwa.

Trudno się dziwić, jeśli za sobą pozostawia się nierozliczoną przeszłość. Trudno być szczęśliwym jeśli ucieka się w przyszłość burząc za sobą mosty i zmieniając tożsamość.

Amy postanawia podjąć działania, by stać się szczęśliwą, choć i tak dotychczas usilnie do tego dąży. Pomóc jej w tym ma nie tylko idealne, dopięte na ostatni guzik przyjęcie weselne czy wciśnięcie się w końcu w rozmiar mniejszy niż 34. Kluczowym balsamem, który złagodzi rany ma być występ w programie dokumentalnym przedstawiającym losy Amy z czasów szkoły.

Tifani to nikt inny jak dawna Ani. Pulchna nastolatka z mnóstwem kompleksów i kozioł ofiarny szkoły. Zdesperowana dziewczyna pragnie zyskać popularność za każdą cenę. Nie przypuszczała jednak, że konsekwencje okażą się tak piekielnie bolesne.

Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie to powieść należąca do rodzącego się gatunku chic noir.
To gatunek gdzie bohaterka jest kobietą sukcesu, pozornie szczęśliwa, lecz z drugiej strony taka za którą wleką się demony przeszłości. Ideą chic noir jest walka o osiągnięcie wewnętrznego kompromisu, podjęcie działań i wyzwolenie się z fatum, dzięki swojej sile.

Powieść, wobec której nie da się przejść obojętnie. Hasło "444 strony, które zawładną Twoim umysłem" nie jest jedynie chwytliwym sloganem. To naprawdę powieść, którą chce się chłonąć. Niesamowita historia, która skłania do rozważań.


Co tak naprawdę wydarzyło się w szkole? Czy Ami pogodzi się ze swoją przeszłością? Czy zdarzenia, w których uczestniczyła pozwolą jej stworzyć wymarzoną rodzinę?

Polecam, naprawdę polecam, bo to książka, którą trzeba czytać z uwagą, trzeba ją analizować i nie da się jej po prostu przeczytać.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-04-2016 o godz 11:44 przez: dominikar6
TifAni FaNelli, z pozoru zwykła nastolatka, została przeniesiona za popalanie trawki ze Szkoły im. Góry Świętej Teresy do elitarnej Bradley School. Tu wszystko wygląda na „bogato”. Uczniowie mają lepsze ubrania, jeżdżą super czarnymi samochodami, nie jak mama Ani wiśniowym BMW, ich nazwiska są znane. Dziewczyna próbuje zaprzyjaźnić się z najbardziej popularną paczką. Nawet nie zdaje sobie sprawy, że będzie to początkiem największego koszmaru w jej życiu, czymś czego nigdy nie zapomni, przez co będzie miewać długie bezsenne noce. To czarna przeszłość, ale skupmy się na czymś innym.

Na początku powieści poznajemy Ani FaNelli (niedługo Harrison). Jest redaktorką w poczytnym „Women’s Magazine”. Poświęciła wiele, aby to osiągnąć. Ma wszystko: świetną pracę, cudowne mieszkanie w Tribece , ekskluzywne ubrania, wielki pierścionek zaręczynowy na palcu, który krzyczy: „Patrzcie jestem najszczęśliwszą dziewczyną na świecie!” oraz oczywiście przystojnego narzeczonego Luke’a Harrisona(tak tego Harrisona). Nawet zmieniła imię, żeby nikt nie kojarzył jej z dawną sobą. Jednak mroczna tajemnica z przeszłości nie pozwala jej się tym cieszyć lub odwrotnie Ani dzięki „zebrani” tych rzeczy stara się ukryć. Mieć je, bo przecież taka kobieta nie musi się o nic martwić.
Równolegle towarzyszymy bohaterce przez ostanie 5 miesięcy, które pozostały do ślubu, także przenosimy się do czasów czternastoletniej TifAni w Bradley. Cały czas zastanawiałam się co zrobiła lub co ktoś jej zrobił, że stała się taką jaka jest. Dlaczego cierpi?
Historia jest okrutna, ale nastolatki bywają wredne. Niestety często słyszymy o przemocy w szkołach. Pamiętam jak to było za czasów mojego gimnazjum czy liceum. Jeśli ktoś był inny, nowy, czy jakoś się nie spodobał, był wyśmiewany. Za nic… Mam nadzieję, że tego typu książki otworzą oczy chociaż kilku osobom. Jeśli to coś zmieni to będą bardzo szczęśliwa.

Przyznam, że zakończenie historii i powolne jej odkrywanie było szokującą przyjemnością. Przez kilka dni żyłam tylko losem tej osoby. Wydawca ma rację: „To 444 strony, które zawładną Twoim umysłem”. Tak się stało. Powieść może jest mroczna, się wciągająca. Jak na debiut, jest mistrzowska. Czekam na inne dzieła Jessici Knoll. Polecam wszystkim kobietom, ale nie tylko. Fani ”Zaginionej dziewczyny” też znajdą coś dla siebie. Z czystym serce, mogę powiedzieć, że ta książka nie pozwoli przejść koło niej obojętnie. Na pewno będziecie o niej myśleć jeszcze długi czas. (Przyznam, że okładka jest świetna!)
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji Więcej recenzji

O autorze: Knoll Jessica

Zobacz także

Inne z tego wydawnictwa Uspokój swój mózg
4.8/5
29,40 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Chwila
5/5
31,27 zł
44,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Marzenie panny Benson
4.5/5
33,29 zł
49,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Szczygieł
4.7/5
41,63 zł
59,90 zł
Inne z tego wydawnictwa O miłości
5/5
32,65 zł
46,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Dżentelmen w Moskwie
4.6/5
31,59 zł
49,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Gorzko, gorzko
5/5
42,37 zł
59,99 zł
Inne z tego wydawnictwa Anna Karenina
4.6/5
27,73 zł
39,90 zł
Inne z tego wydawnictwa Sto pociech
5/5
28,88 zł
44,99 zł

Podobne do ostatnio oglądanego