Na własnej skórze. Mała książka o wielkim narządzie (okładka  miękka)

Wszystkie formaty i wydania (4): Cena:

Oferta empik.com : 26,74 zł

26,74 zł 44,90 zł (-40%)
Odbiór w salonie 0 zł
Wysyłamy w 24 godziny

Potrzebujesz pomocy w zamówieniu?

Zadzwoń
Dodaj do listy Moja biblioteka

Masz już ten produkt? Dodaj go do Biblioteki i podziel się jej zawartością ze znajomymi.

Z tej książki dowiesz się:
Ile waży cała ludzka skóra?
Czym są pchły piaskowe?
Jak człowiekowi mogą wyrosnąć rybie łuski?
Dlaczego Lenin był grzybem?
 
Skóra jest naszym największym organem. I pomimo obiegowej opinii – bardzo skomplikowanym. Wbrew temu, co widzimy gołym okiem, nie jest jednolitą warstwą, lecz złożoną strukturą. I każdy jej element może zachorować.
Paulina Łopatniuk, autorka bestsellera „Patolodzy. Panie doktorze, czy to rak?”, zagłębia się w zakamarki skóry. Buszuje pośród stadek gruczołów potowych, wędruje między wężowymi splotami naczyń krwionośnych, śledzi przebieg gałązek nerwowych i wpatruje się w masywy gruczołów łojowych. Tę książkę poczujecie na własnej skórze!
Książki dobre nie tylko w teorii!
 
Powyższy opis pochodzi od wydawcy.
Tytuł: Na własnej skórze. Mała książka o wielkim narządzie
Seria: Zrozum
Autor: Łopatniuk Paulina
Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie
Język wydania: polski
Język oryginału: polski
Liczba stron: 360
Numer wydania: I
Data premiery: 2020-10-28
Forma: książka
Wymiary produktu [mm]: 222 x 30 x 164
Indeks: 35892786
średnia 4,6
5
63
4
18
3
7
2
0
1
0
Oceń:
W przypadku naruszenia Regulaminu Twój wpis zostanie usunięty.
14 recenzji
Kolejność wyświetlania:
Od najbardziej wartościowych
Od najbardziej wartościowych
Od najnowszych
Od najstarszych
Od najpopularniejszych
Od najwyższej oceny
Od najniższej oceny
5/5
25-10-2020 o godz 10:27 przez: aneta iskra | Zweryfikowany zakup
Bardzo ciekawa książka, liczne nawiązania do historii dermatologii, przypadków chorób opisanych w najlepszych czasopismach medycznych, zdjęcia mikro- i makroskopowe. Autorka zachęca do obserwowania swoich zmian skórnych, podkreśla jak często są one bagatelizowane, czy też długo leczone z nieprawidłowym rozpoznaniem. A często jednak chodzi tu o uratowanie naszego życia, czy jego jakości. Książka zawiera wprowadzenie do budowy komórkowej skóry, z pięknymi zdjęciami barwionych preparatów mikroskopowych. Jest to niezbędna pomoc dla tych czytelników, którzy do tej pory nie mieli okazji zapoznać się z histologią. Przytoczone historie mogą być cenną wskazówką dla każdego z nas, czego unikać podczas wakacji w ciepłych krajach, kiedy to najwyższy czas by się udać do lekarza, by mieć chwilę zastanowienia, czy wszystko z czym się stykamy jest dla naszej skóry dobre. Autorka porusza również kwestie braku akceptacji społecznej dla osób z przewlekłymi schorzeniami dermatologicznymi oraz wpływ takich negatywnych reakcji na przebieg choroby. Kto chciałby z własnej woli czytać o raku czy oglądać paskudne zdjęcia? A może jednak warto się zastanowić czy nie przyda nam się w życiu trochę pełniejsza wiedza o tym pięknym, czasem jednak potrzebującym szybkiej pomocy, narządzie. Polecam lekturę jako długoletnia pacjentka dermatologiczna i studentka medycyny.
Czy ta recenzja była przydatna? 2 0
5/5
30-10-2020 o godz 07:20 przez: Anna | Zweryfikowany zakup
Pełna wiedzy, przyjemna w czytaniu i zabawna - jednym słowem wyśmienita! Polecam wszystkim, którzy jeszcze się zastanawiają :-).
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
29-05-2021 o godz 23:36 przez: Anonim | Zweryfikowany zakup
Ciekawostki medyczne nie tylko dla medyków. Serdecznie polecam.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
10-11-2020 o godz 08:01 przez: hatshepsut | Zweryfikowany zakup
Podobnie jak w przypadku wcześniej pozycji - rewelacja.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
4/5
23-12-2020 o godz 10:46 przez: jakprzezokno
Styl autorki jest troszeczkę specyficzny i trzeba się do niego przyzwyczaić. Potem okazuje się, że po przyzwyczajeniu czyta się to świetnie. Autorka używa często starodawnego „li”, stosuje szyk przestawny, dużo „gawędzi”, robi troszkę całkiem trafnych, ale jednak dygresji, jak również zdarza jej się zdrabniać słowa. Kiedy jednak przyjęłam to za pewnik to książka okazała się być naprawdę fascynująca. Autorka posługuje się czasem stricte medyczną nomenklaturą, ale jest to zdecydowanie w granicach niezbędnych i zawsze prosto, że tak napiszę „po ludzku” tłumaczy wszystko. Dodaje ciekawe odniesienia, omawia naprawdę interesujące przypadki. Na początku jest sporo o nowotworach, na koniec dowiemy się więcej o bardziej „przyziemnych” o powszechnych sprawach jak brodawki, grzybica czy łuszczyca. Autorka ma ogromną wiedzę, dzieli się nią z nami z radością i przyjemnością. Widać, że ma ogromny dystans do tego co robi i stara się nim nas zarazić opisując kolejne przypadki. Książka obfituje w mnóstwo zdjęć, momentami naprawdę drastycznych, co ma zadziałać na człowieka jak terapia szokowa i zobrazować problemy poruszane przez autorkę. Bardzo mi się podobało - było merytorycznie, laicko, z humorem i ciekawie. Polecam!
Czy ta recenzja była przydatna? 2 0
25-11-2020 o godz 00:00 przez: Sweetpea | Empik recenzuje
Moim zdaniem jest to bardzo ciekawa książka, która przybliży nam temat skóry. Ja nie spodziewałam się, że skóra pełni tak ważną rolę w naszym organizmie, a dodatkowo jeszcze jej funkcjonowanie jest tak ciekawe. Myślę, że sięgając po tę książkę będziecie zaskoczenie. Dla mnie jest ona strzałem w dziesiątkę i na pewno będziecie pod jej wilkiem wrażeniem. Całość napisana jest bardzo interesującym językiem, który podkręca całą fabułę tego poradnika. Ja jestem zaskoczona, że z tematu skóry można napisać tak ciekawą książkę. Zachęcam Was do jej przeczytania, nie będziecie żałowali.
Czy ta recenzja była przydatna? 2 0
5/5
11-02-2021 o godz 11:52 przez: booksoverhoes
Wiedzieliście, że skóra to największy narząd człowieka? Spełnia bardzo wiele różnych funkcji - chroni nas przed wirusami, bakteriami, urazami mechanicznymi (do pewnego stopnia), jest odpowiedzialna za percepcję otoczenia - dzięki niej wiemy, że ta denerwująca mucha zaczęła chodzić nam po ręce albo że garnek był jednak gorący - a przy okazji zasłania wszystkie niezbyt estetyczne bebechy, z których się składamy. Słowem - skóra się przydaje. Prawdopodobnie zbyt rzadko ją doceniamy. A już na pewno nie jesteśmy w pełni świadomi niebezpieczeństw, które na nią czyhają (może oprócz tego garnka)! Na szczęście Paulina Łopatniuk, patomorfolożka, autorka bloga "Patolodzy na klatce" i pozycji "Patolodzy. Panie doktorze, czy to rak?", postanowiła poświęcić skórze całą książkę! Pierwsze zetknięcie z lekturą może okazać się dosyć... osobliwe, ponieważ Łopatniuk ewidentnie lubi staromodny język i składnię, stosuje przestawny szyk zdania, często używa "li", a zamiast "zamiast" pisze "miast" (zabieg zamierzony). Na początku możecie mieć niejaki problem ze zrozumieniem, o co chodzi w niektórych fragmentach. Faktycznie, trzeba się oswoić z tym nietypowym sposobem pisania, ale, gdy już się do niego przyzwyczaicie, odkryjecie, że ta książka to złoto! Nie da się ukryć, że skóra jest całkiem skomplikowanym narządem, a medycyna i patomorfologia też do najprostszych nie należą, dlatego musicie przygotować się na mnóstwo trudnych słów i fachowej, naukowej terminologii. Na szczęście autorka w cudowny sposób tłumaczy nam wszystkie te przerażające "desmosomy" i "keratynocyty" - jej obrazowe porównania pomogą Wam przyswoić nawet najbardziej zaawansowaną wiedzę. Do moich ulubionych należą zdecydowanie "hordy keratynocytów zombie". Przy okazji Łopatniuk ma taką fantastyczną manierę, żeby wszystko zdrabniać aż do uzyskania absurdalnych wręcz wyrazów. Tak więc znajdziecie tu takie cuda jak "czerniak - czerniaczek - czerniaczątko", czy "owrzodzonko". Mogłybyśmy sobie tak pogadać, bo ja też z jakiegoś powodu uwielbiam zdrabniać! Oczywiście, te zabiegi nie mają, broń Boże, na celu wyśmiewania jakichkolwiek owrzodzeń, czerniaków czy nowotworów, a sama książka jest nie tylko ciekawa czy dowcipna, ale też rzetelna i merytoryczna. Muszę Was jednak ostrzec, że jest to pozycja dla czytelników o mocnych nerwach! Zdecydowanie odradzam ją osobom ze skłonnościami hipochondrycznymi - w końcu cała książka jest zbiorem tysiąca możliwych chorób, które atakują naszą skórę (i nie tylko!). Ponad sto pierwszych stron traktuje o samych nowotworach i to w takim natężeniu, że w końcu zaczęłam oglądać całe swoje ciało w poszukiwaniu nawet najbardziej niewinnych niedoskonałości i zmian! I jeszcze te zdjęcia - prawdziwy horror! Z jednej strony uważam, że to świetnie, że się tutaj znalazły (książki z obrazkami zawsze są lepsze, a już szczególnie książki popularnonaukowe!), ale niektóre z nich były naprawdę przerażające! (Widzicie już te owrzodzone, ropiejące dwudziestocentymetrowe guzy?). Jest tu też dużo obrazów mikroskopowych, które na szczęście nie wyglądają tak strasznie. Swoją drogą, naprawdę podziwiam fakt, że patomorfolodzy i patomorfolożki są w stanie cokolwiek na nich dostrzec. Ogromnym plusem tej książki jest to, że Łopatniuk z równym szacunkiem traktuje zarówno panów naukowców, jak i panie naukowczynie (na przykład używa feminatywów). W ogóle z każdą kolejną stroną pałałam do autorki coraz większą sympatią. To naprawdę świetna babka! Po pierwsze, ma koty! Po drugie, uwielbiam lektury popularnonaukowe, które są napisane właśnie w takim stylu - groteskowe opisy, śmieszne, dowcipne komentarze, a równocześnie ogrom ciekawych wiadomości. A po trzecie, znajdziecie tu mnóstwo nawiązań do gier, książek i całej geekowej popkultury - Władcy pierścieni, Wiedźmina czy Harry'ego Pottera. Czego chcieć więcej? Lektura jest wymagająca, ale równocześnie dostarcza nam wiele nowych informacji i porządną dawkę rozrywki (oprócz tych wszystkich fragmentów o nowotworach, które dają głównie podwyższone ciśnienie i nerwicę). "Na własnej skórze" to naprawdę wyjątkowa książka (a w dodatku nasza rodzima!), w której ciekawe medyczne wiadomości przeplatają się z równie interesującymi (niekoniecznie medycznymi) anegdotkami, a całość jest okraszona wyjątkowym stylem pisania, humorem i wyrażeniami typu "grzyb skubaniec".
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
19-11-2020 o godz 21:40 przez: Zaneta Liniatura
Skóra to nasz największy organ. Po rozłożeniu mogłaby mieć nawet dwa metry kwadratowe! A jednak – tak mało o niej wiemy. Jak dobrze znasz swoją skórę? Czy wiesz, po co wykonuje się peelingi? I co znajduje się w jej głębi? Tajemnice skóry odkrywa przed nami Paulina Łopatniuk. „Na własnej skórze” to kolejna książka wydana w serii ZROZUM Wydawnictwa Poznańskiego. Tym razem mamy do czynienia z polską autorką. Dowcipnie o medycynie? Chociaż temat wydaje się trudny i skomplikowany, to książka napisana została przystępnym językiem, a nawet więcej – językiem dowcipnym, pełnym metafor i porównać do świata literatury i kultury. Dzięki temu łatwiej nam zrozumieć pewne zawiłości medyczne, skoro nie jesteśmy specjalistami. Przygotujmy się zatem na wierszyk o Pchle Szachrajce, nawiązania do słynnej poetki Safony i wiele innych ciekawych analogii, które pomogą nam w zrozumieniu tajemnic tego niezwykłego narządu. Odwracamy wzrok? Przed czytaniem tej książki, trzeba się przygotować. Problemy skórne to nic przyjemnego i na pewno nie są to ładne widoki. Wydanie wzbogacone jest o ilustracje, od których czasami chciałoby się odwrócić wzrok. Ale mamy też i przyjemne obrazki, dzięki czemu na pewno uda nam się przebrnąć. Gdy już oswoimy się z takimi widokami, można skupić się na treści, a tutaj czeka na nas sporo ciekawostek. Dla mnie szokujące i przerażające były pchły piaskowe. Nigdy wcześniej o czymś takim nie słyszałam. Okropnie obrzydliwe, choć podobno nie aż tak groźne. W książce mamy także poruszony temat różnego rodzaju krost, wysypek, czerniaków i innych zmian skórnych. Wszystko podane na srebrnej tacy humoru i dystansu, by aż tak bardzo nas nie przerazić. Czytać czy nie czytać? W przypadku takich publikacji zawsze jest ten dylemat. Wydaje się jednak, że autorka w tym przypadku rzeczywiście znalazła złoty środek między stylem naukowym a dowcipem. W związku z tym „Na własnej skórze” czyta się szybko – nie powiem, że przyjemnie, bo to jednak nie jest taka tematyka – ale na pewno ciekawie. Polecam Wam taką lekturę i już nie mogę się doczekać kolejnej.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
09-11-2020 o godz 17:18 przez: urszula_gala
Paulina Łopatniuk Na własnej skórze Mała książka o wielkim narządzie, strupki, krostki, brodawki, pryszcze, guzy, guzki, guziska, grzyby, pasożyty, pchły, wszy, rumienie, liszaje. Można jeszcze długo wyliczać o czym dokładnie ta książka jest. Napisana niezwykle ciekawie, ze swadą i humorem, potoczystym językiem, chociaż wcale nie dotyczy rzeczy przyjemnych. Wręcz odwrotnie. W dodatku, co jest jej dużym plusem, uzupełniona o mnóstwo zdjęć ilustrujących poszczególne schorzenia. Raczej nie do oglądania przy jedzeniu, o często budzących wręcz trwogę bądź obrzydzenie, patologicznych zmianach skórnych, z którymi żyją pacjenci i muszą poradzić sobie lekarze. To już kolejna książka autorki. Patolodzy. Panie doktorze, czy to rak? ciągle jeszcze czeka na półce. Chyba i po nią muszę wreszcie sięgnąć. Na własnej skórze zawiera nie tylko opisy chorób, autorka przytacza również przykłady pacjentów zmagających się z nimi, wspomina wielu lekarzy, odkrywców, badaczy, którzy po raz pierwszy opisywali różne schorzenia, kiedy jest to możliwe, cofa się w czasie, żeby wspomnieć, jak kiedyś leczono znane wtedy schorzenia skóry. Nie brakuje w niej również przeróżnych anegdotek, dykteryjek, jak chociażby historia o tym, że Lenin był grzybem. Opowieść o skórze ani na minutę nie wprowadza czytelnika w stan uśpienia czy kompletnej nudy, jej rolą jest edukacja i poszerzenie już posiadanej wiedzy, zaciekawienie, nawet jeśli miejscami zostaniemy postawieni w stan osłupienia czy wręcz niedowierzania czy nawet zwykłe przypomnienie o codziennej higienie. O to, żeby nie nudzić, dba autorka pisząc w sposób interesujący, a zarazem przystępny o skórze i wszelakich przygodach, które mogą ją spotkać. Zapewniam, że po przeczytaniu Małej książki o wielkim narządzie nie będziecie czuli się zawiedzeni. Mnie natomiast cieszy niezmiernie pierwsza polska pozycja w popularnonaukowej serii Zrozum Wydawnictwa Poznańskiego. Czekam z niecierpliwością na kolejne. Chętnie poczytam o tajemnicach serca albo o aparacie ruchu.
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
5/5
06-11-2020 o godz 20:35 przez: czytunia
mega obrzydliwa i mega ciekawa książka 😁 Prawdziwa patologia! (gra słów zamierzona 😎). Książka dotyczy skóry, a jej autorką jest patomorfolożka i blogerka Paulina Łopatniuk. Kto obawia się, że będzie nudno niech porzuci wszelkie obawy 🤓 Pani Paulina nie będzie zagłębiać się w opisywanie zdrowej skóry tylko od razy przejdzie do konkretów. Uwaga, czeka Was prawdziwy hardcore 🤯 To nie książka o delikatnych wysypkach, małych podrażnieniach i krostkach. Już na początku dostaniemy solidną dawkę wiedzy na temat nowotworów, o których pewnie nawet nie słyszeliśmy, a które potrafią powodować wielkie spustoszenia w naszym organizmie. Dalej nie jest wcale przyjemniej - bedą chociażby larwy drążące tunele pod naszą skórą, czy wyrastające rogi. Jeśli obrzydzają Was takie rzeczy to lektura nie będzie łatwa. Tym bardziej, że przy każdym rozdziale są kolorowe zdjęcia wszelkich obrzydliwości. Nie da się tego odzobaczyć, a oczywiście im bardziej nie chcesz patrzeć tym bardziej się gapisz 🙈 Chociaż ciekawie zobaczyć to, o czym się czyta to jednak wolałabym, żeby takie zdjęcia były na końcu książki "dla chętnych". Książkę czyta się jednym tchem dzięki wyraźnie odczuwalnej pasji autorki do tematu, licznym opisom pacjentów i lekkiemu, gawędziarskiemu stylowi. Pani Paulina cytuje Pchłę Szachrajkę, Shreka, Twin Peaks oraz... Krainę Grzybów 😁 Jestem w szoku, że z naszą skórą może być aż tyle nie tak 😱 "Na własnej skórzw" to kolejna świetna lektura z serii @_zrozum dla spragnionych wiedzy. Tylko nie czytajcie przy jedzeniu!
Czy ta recenzja była przydatna? 1 0
4/5
19-08-2021 o godz 17:36 przez: natalia włodyka
Dla czytelników o mocnych nerwach, wciąga jak kryminał a akcja mknie jak w amerykańskich filmach. Śmiejecie się a ja serio… Dla czytelników delikatnej konstrukcji lektura może stanowić problem. Nie polecam hipochondrykom. Nie czytajcie przy posiłku! Są zdjęcia i przyznam, kilku wolałabym nie widzieć. Ale... MNIE SIĘ PODOBAŁO. Czapki z głów, że taką tematyką autorka mnie zajęła a nie uśpiła. Wiele rzeczy przyswoiłam, na wiele otwarto mi oczy. Temat ważny dla każdego a badania "histopato", nie są mi obce, że tak ujmę. Książka zdominowana chorobami bo przecież skóra to nie tylko to, co widzimy gołym okiem. Od endometriozy po pchły piaskowe. Potworniaki i baziaki. Chłoniaki i owrzodzenia. Grzyby, pęcherze i rybie łuski. Kto słyszał o człowieku "jednorożcu" lub blueberry muffin baby? A zespole wędrującej larwy skórnej? Tak, książka i przerazi i zaskoczy. Mnóstwo medycznych przypadków, wiele ciekawostek. Bardzo ciekawe statystyki i zależności występowania nowotworów. Autorka i od modnej stylistyki nie ucieka, czego dowodem całkiem interesujący rozdział o tatuażach. To też swego rodzaju "przewodnik", autorka wskazuje co powinno nas zaniepokoić, co powodować czujność. Przyznam, że strach czytać choć, z drugiej strony, zdumiewa mnie ogromnie co człowiek potrafi świadomie wyhodować na swoim ciele. Ale i pomarudzę... Po pierwsze, co denerwowało mnie bardzo, autorka ma tendencję do pisania; "specjalisty czy specjalistki, od kolegów i koleżanek, dany lekarz czy lekarka, o wielkich odkrywcach czy odkrywczyniach, można być przekonanym czy przekonaną" (ostatnie to chyba moje ulubione). Żeby była jasność, każda strona przynosi nowe. I proszę, nie piszcie mi, że to poprawność polityczna. W kontekście czytanego tekstu jest to najzwyczajniej upierdliwe i przeszkadza okrutnie. Po drugie, tendencja do zdań (wielokrotnie) wielokrotnie złożonych. Miewają i 6 wersów co, biorąc pod uwagę tematykę, czytania ze zrozumieniem nie ułatwia. Czasami trzeba zwolnić, czasami przeczytać ponownie. I na koniec, po trzecie, błędy językowe; stylistyka, odmiana, czasami ucieka słowo. Tak, nie jestem ekspertem, co nie znaczy, że nie dostrzegam. Miałam niestety często wrażenie, że tę książkę ktoś nieudolnie przetłumaczył. Ulubiona składnia? "Sprowadzonymi na się". Nic nie poradzę, mnie boli 🤷
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
19-05-2021 o godz 17:28 przez: Anonim
Tytuł: Na własnej skórze. Mała książka o wielkim narządzie. Autor: Paulina Łopatniuk Seria: Zrozum Wydawnictwo: Poznańskie Skóra ludzka to 25% człowieka i waży nawet do 20kg, ma grubość to od 0,5 mm do 4mm. To jeden z największych organów człowieka. Pomimo , że gołym okiem wydaję się, że jest dość prosto zbudowana, tak naprawdę to dość osobliwy i wielowarstwowy organ. Skóra jak każda inna część człowieka narażona jest na choroby, grzyby czy wirusy. Ba! Mogą na niej wyrosnać rybie łuski albo rogi! "Na własnej skórze. Mała książka o wielkim narządzie" to książka z gatunku popularnonaukowych o skórze. Kiedy otrzymałam propozycje napisania recenzji tej książki w pierwszym momencie dopadła mnie lekka konsternacja, "książka o skórze?" przyznam w pierwszej chwili pomyślałam, że książka będzie totalnie nudna, ale zaryzykowałam, bo moja ciekawość zawsze wygrywa. Do czytania zabrałam się z dystansem, który minął już po jednym rozdziale, bo ta książka jest naprawdę genialna! Wiadomo książki popularnonaukowe nie są tak żywe i pełne akcji,jak kryminały, czy fantastyka, bo dzięki nim jedynie możemy poszerzyć swoją wiedzę, jednak dobrze napisana książka popularnonaukowa potrafi wciągnąć każdego, mnie "Na własnej skórze" wręcz porwała na dobrych kilka godzin! Autorka książki przedstawia nie tylko samą budowę ludzkiej skóry, się szczególnie poświęca rozdziały rozmaitym chorobom, jakie czyhają na nią. Od łagodnych pieprzyków przez narośla po raka skóry! Całe skomplikowane opisy przedstawione lekkim i ciekawym językiem. Plusem są zamieszczone zdjęcia i obrazki, dzięki czemu książka jest jeszcze ciekawsza.. Czy mi się podobała? oczywiście! Mimo moich obaw, po skończeniu książki mój wewnętrzny nerd długo skakał z radości. Ogrom ciekawych informacji, możliwość poszerzenia wiedzy jaką daje ta książka zasługuje na wszystkie ochy i achy, które pojawiają się przy każdej dobrej książce.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
5/5
05-11-2020 o godz 12:07 przez: kate_in_bookland
Paulina Łopatniuk zabiera nas w fascynującą podróż przez skórne zakamarki. I jak przystało na patomorfolożkę robi to z niezwykłą dociekliwością i w iście detektywistycznym stylu :) Książka "Na własnej skórze" to piąta publikacja z popoularnoaukowej serii Zrozum. Mieliśmy już okazję poczytać o zarazach, genetyce, psychiatrii i procesie widzenia, a teraz przyszedł czas na skórę. Temat na pierwszy rzut oka wcale nie wydaje się zbyt skomplikowany, ale to tylko pozory. Jeżeli myślicie, że jeden pryszcz na nosie to prawdziwy koniec świata, Paulina Łopatniuk szybko wyprowadzi was z błędu. W książce "Na własnej skórze" autorka przeprowadza nas przez szereg interesujących oraz ważnych zagadnień dotyczących skóry. I powiem wam, że oczy szeroko otwarte podczas czytania tej publikacji to przewidywalna i zupełnie normalna reakcja. Paulina Łopatniuk wspomina w tekście interesujące i często rzadkie przypadki medyczne. Całość dopełniają kolorowe fotografie, które z pewnością u niejednej osoby wywołają gęsią skórkę ;) I kto by pomyślał, że medyczny żółtodziób może czytać o podskórnych pasożytach albo kilkukilogramowych guzach z nieskrywanym zainteresowaniem? Otóż może, jeżeli ma w zasięgu rąk książkę Pauliny Łopatniuk :) "Na własnej skórze" stanowi ciekawą propozycję nie tylko dla miłośników medycznych klimatów, ale też dla każdej osoby, którą interesuje świat i ludzki organizm.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
14-02-2021 o godz 00:00 przez: UrszulaFudala | Empik recenzuje
Czy można napisać doskonała książkę o skórze. Myślę, ze tak, a ta propozycja jest tego rewelacyjnym przykładem. Dla mnie jest to strzał w dziesiątkę, pomimo tego, że początkowo podchodziłam do niej sceptycznie. Z czasem okazało się, ze nasza skóra skrywa bardzo wiele tajemnic, co powoduje, że czytanie o niej jest naprawdę bardzo przyjemne. To, co mi się w niej jeszcze podobało to fakt, że autorka pokazała naszą skórę naprawdę z bardzo wielu perspektyw. Nie wiedziałam, że mogą na niej wyrosnąć łuski. Dopiero dzięki tej książce to odkryłam. Na pewno warto żebyście po nią sięgnęli.
Czy ta recenzja była przydatna? 0 0
Więcej recenzji
Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez empik.

Zobacz także

Klienci, których interesował ten produkt, oglądali też

Podobne do ostatnio oglądanego